Pierwsza setka marszałka

W siedzibie Akademii Vistula odbyła się promocja kolejnej książki byłego marszałka Senatu RP, profesora Longina Pastusiaka zatytułowanej „Świat i Polska”. Setnej książki napisanej przez niego.

Zebrani w auli liczni i zacni czytelnicy przypominali zasługi profesora, czasem też i swoje, żarliwie też dyskutowali o relacjach Polski z USA, USA-Chiny, a także mozolnych trudach autorów książek. Całość sprawnie moderował Wojciech Kostecki, też profesor.

Patrząc z podziwem na wspaniały dorobek marszałka, profesora Longina Pastusiaka apelujemy do obecnych naukowców i polityków. Mniej sporów,mniej brylowania w mediach, do piór!
Niedokończone książki czekają.

 

Dokąd nas zaprowadzą kręte ścieżki lewicy? Głos w dyskusji

Wybory za nami. Lewa strona naszej polityki ma znów swoją reprezentację w obu izbach parlamentu. Najwyższa więc pora zadać sobie pytanie, co dalej? Rozpoczynamy zatem publikowanie tekstów, które będą stanowić swoistą dyskusję na temat tego czym jest i czym ma być Lewica w dzisiejszej Polsce.

W wielu publikacji prasowych jak i dyskusjach, w których prezentowane były poglądy o braku możliwości budowy w Polsce silnego ugrupowania lewicowego wśród wielu powodów jak m.in.: negatywne konotacje historyczne, przeważająca niechęć znacznej części społeczeństwa do wszelkich kolektywnych form organizacyjnych czy konserwatyzm obyczajowy, wskazywano również na zmiany pokoleniowe utrudniające budowę poparcia dla takiej formacji z powodu naturalnego kurczenia się szeregów byłych zwolenników partii post-komunistycznej jak i nikłego zainteresowania polityką budowania wspólnoty wśród młodzieży pomiędzy 18, a 29 rokiem życia. Widać to było wyraźnie w ostatnich latach odznaczających się silnym wzrostem aktywności społecznej obywateli skierowanym przeciwko antydemokratycznym zmianom instalowanym przez partię rządzącą przy bardzo skromnym, a nawet incydentalnym jedynie udziale młodzieży mającym miejsce w protestach przeciwko zmianom w Sądzie Najwyższym oraz w protestach Strajku Kobiet przeciwko godzeniu w prawa seksualne i reprodukcyjne. Nie mniej jednak w istniejących ugrupowaniach politycznych lewicy jak i powstałej w ostatnim roku przed wyborami partii Wiosna Roberta Biedronia jak i wielu postępowych organizacjach społecznych narastało przekonanie o konieczności podjęcia próby wspólnego wystąpienia politycznego, jednakże bez ostatecznego zdefiniowania jego struktury organizacyjnej .

Długi marsz

Bezpośrednim powodem dla którego zdecydowano sie przystąpić do tworzenia wspólnego przedsięwzięcia mającego łączyć różne elektoraty w długim marszu na rzecz postępu i rozwoju społecznego była oczywiście dramatyczna klęska wyborcza w 2015 roku skutkująca brakiem lewicy w Sejmie RP, ale i coraz bardziej odczuwalna przez część społeczeństwa bezradność w kształtowaniu swojej sytuacji życiowej, brak możliwości wywierania jakiegokolwiek wpływu na decyzje podejmowane przez rządzących, arogancja władzy, pogarszanie się standardów przestrzegania praw człowieka poprzez wszczynanie w sojuszu z Kościołem katolickim nagonki na potencjalnych bo przecież nie rzeczywistych imigrantów, na demonstracje osób LGBT, w końcu na wszystkich przeciwników narodowo-wyznaniowej partii rządzącej. Powszechna klerykalizacja systemu oświaty, eskalacja nienawiści do wymyślonej ideologii Gender czy LGBT i związane z tymi zjawiskami zmiany prawne suflowane przez ultrakonserwatywne organizacje wyznaniowe jak Ordo Iuris, Instytut im. Piotra Skargi, Fundację PRO-Prawo do Życia i wiele innych dysponujących środkami i poparciem środowisk katolickich stwarzają już nie tylko dyskomfort dla nie fideistycznej części społeczeństwa, ale stanowią rzeczywistość odbieraną jako opresja, ograniczenie wolności i budzącą sprzeciw coraz większych grup społecznych, w tym przede wszystkim młodzieży i kobiet tworzących dzisiaj największe ruchy obywatelskiego sprzeciwu tj. Strajk Kobiet i Parady Równości .

Trzydziestolatkowie

Nie bez znaczenia dla tworzenia reprezentacji lewicowej pozostaje część młodzieży starszej (29-40 lat) często borykającej się w dalszym ciągu z trudnościami na rynku pracy dla osób wykwalifikowanych, posiadających wyższe wykształcenie, a pracujących na podstawie tzw. umów śmieciowych. Nawet ci którzy cieszą się przywilejem posiadania pracy etatowej odczuwają silnie zależności, a nawet pewne zniewolenie przejawiające się w silnej presji posiadanych kredytów, bezwzględnej władzy banków i pracodawców wykorzystujących przymusowe położenie młodych pracowników dla narzucania im coraz wyższych wymagań. Pozostaje również niemała rzesza emerytów i rencistów dotkniętych represjami władzy w postaci pozbawienia części należnych im dochodów jak i tych którzy wspierają lewicę ze względów ideowych. Duże poparcie w ostatnich wyborach parlamentarnych zanotowało wspólne przedsięwzięcie lewicowe w klasie średniej. Wśród głosujących na lewicę znaleźli się liczni przedstawiciele dyrektorów, managerów i kadry kierowniczej przedsiębiorstw stanowiąc według danych udostępnionych na debacie powyborczej forum idei Fundacji Batorego największą procentowo grupę w przeważającym elektoracie miejskim.

Aktywiści

Warto również zwrócić uwagę na potencjał istniejący jeszcze w formalnych i nie formalnych organizacjach obywatelskich tzw. opozycji ulicznej, które nie są związane z konserwatywno-liberalnym PO i pozostają sceptyczne wobec partii politycznych oskarżanych o tzw. partyjniactwo przejawiające się m.in. w lekceważeniu działaczy tych organizacji poprzez pomijanie na listach wyborczych lub oferowanie dalekich, nie biorących mandatów poselskich miejsc. Według zasad racjonalnego postępowania w polityce postępowanie liderów lewicy wobec ruchów opozycyjnych było błędem, który skutkował mniejszym niż było możliwe do osiągnięcia poparciem wyborczym, a może też być przyczyną powstania nowego ugrupowania o profilu jeżeli nie lewicowym to bardzo zbliżonym do Wiosny Roberta Biedronia. Wszystkie wyżej wskazane grupy społeczne stanowią bazę lewicy, jednakże różne są ich priorytety, oczekiwania i aspiracje.

Scalanie?

Sytuacja taka nie może pozostać bez próby odpowiedzi ze strony partii lewicy, jeżeli maja one rzeczywisty potencjał do rozwoju i określą swoje priorytety, albo też podejmą ryzyko stworzenia jednolitej formy organizacyjnej kończąc projekty SLD. RAZEM i Wiosny Roberta Biedronia. Rozwiązanie takie może wydawać się najbardziej właściwe lecz i najtrudniejszym do wykonania. Nie może ono nie uwzględniać rozdrobnionych dotychczas partii lewicowych pozostających poza wspólnym porozumieniem wyborczym, grup i organizacji społeczne skupionych na osiągnięciu konkretnych celów jak uzdrowienie systemu edukacyjnego, obrona systemu sądownictwa czy świeckości państwa. Bezwzględnie natychmiast potrzebna jest zamiast samo zachwytu liderów lewicy dyskusja nad określeniem wspólnych celów, metod i form organizacyjnych pozwalających wyrazić aspiracje różnych środowisk poprzez ich udział w wyborach jednolitej formacji politycznej jeżeli taka miałaby zaistnieć albo uczciwe opowiedzenie się za utrzymaniem dotychczasowego podziału tak aby każda z dotychczasowych formacji sama wypracowała stanowisko wobec interesów jakie zamierza reprezentować i do kogo adresuje swoja ofertę.

Państwo

Możliwość budowy państwa, o którym mowa w art. 2 Konstytucji RP tj. demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej w duchu „przyrodzonej godności człowieka” wspomnianej zarówno w preambule jak i w art.30 Konstytucji zakłada jednakże konieczność szerokiego współdziałania i powołania współpracujących ze sobą struktur wszystkich sił społecznych podzielających poglądy o wyczerpaniu się dotychczasowego modelu rozwoju kraju oraz metod, sposobów i narracji kształtujących politykę kolejnych rządów niesprawiedliwie dzielących dochód narodowy w sposób uniemożliwiający zaspokojenie podstawowych potrzeb wszystkich obywateli .Takie zadanie w sposób oczywisty wykonać może jednolita struktura lewicy obejmującej jak najszersze spektrum różnych podmiotów, ale jednocześnie skłonna do daleko idących kompromisów taktycznych. Będą one szczególnie trudne w odniesieniu do prawicowych partii jak PO czy PSL stojących wprawdzie na gruncie pluralistycznego, liberalnego ładu, ale mocno optujących za konserwatyzmem społeczno-obyczajowym.

Co z konserwą?

Cechujący tą część społeczeństwa konserwatyzm, tradycjonalizm, obawa przed nihilizmem zachodniego liberalizmu, niechęć do antycypacji postępu, partycypacji w zdobyczach techniki i telekomunikacji, wrogość do ciężaru świeckiego ładu, w sposób oczywisty utrudniać będzie uzyskanie poparcia dla propozycji lewicowych i wymaga redefinicji lub sprecyzowania wielu pojęć kojarzących się szczególnie z postępowo-liberalnym nurtem lewicy mieszczańskiej jak np. :państwo świeckie, solidarność społeczna czy autonomia jednostki. Wyniki wyborów wskazują, że socjalliberalny elektorat klasy średniej był najsilniej reprezentowany wśród wyborców lewicy, a więc powinien on tym samym cieszyć się prymatem programowym przyszłego ugrupowania.

Punktem wyjścia do konsolidacji lewicowej propozycji współdziałania w kształtowaniu alternatywy wobec władzy państwowej realizującej koncepcję państwa silnego, bezwzględnego, okrutnego i ogólnie nieprzyjaznego nie tylko dla niezamożnej większości, ale i dla wszystkich nie podzielających narodowo-wyznaniowej koncepcji państwowej oraz jako sprzeciw wobec egoizmu elit finansowych i gospodarczych kształtujących niezwykle wysoką skalę nierówności ekonomicznych powinna być właśnie diagnoza społecznego poparcia.

Strumienie

Oznaczałoby to, że przyszła formacja lewicy definiować się powinna jako ruch wielonurtowy, którego spoiwem jest sprzeciw wobec kształtu państwa i demokracji rodzących niesprawiedliwość społeczną.
Zmiana systemu sprawowania władzy musi uwzględniać konstytucyjne zasady demokratycznego państwa prawnego w tym trójpodziału i równoważności władz, wzbogacone o ustawowy nakaz świeckości państwa podkreślający neutralność państwa w sprawach światopoglądowych, rozdział instytucjonalny instytucji państwowych od kościelnych i zdystansowanie wobec religii i religijnych światopoglądów stosownie do art. 10 ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania z dn. 17 maja 1989 r.
Powinna także określać sposób by gospodarka, demokracja, państwo służyły ogółowi, a nie pasożytniczej elicie, a wolność i równość, w której nadmierne nierówności wykluczają wolność, a przymus ekonomiczny ogranicza ją nie mniej niż rządy wojskowej dyktatury został zniwelowany.

Byle nie partia władzy

W tak sformułowanych oczekiwaniach jednolita organizacja lewicy musiałaby przyjąć demokratyczny system organizacyjny wykluczający zasadniczy trzon aparatu partyjnego z możliwości kształtowania procesów wyborczych, a nawet kandydowania z list partyjnych w wyborach powszechnych przewidując dla niego jedynie rolę usługową – koncepcyjną, organizacyjną i doradczą wobec przedstawicieli partii w organach władzy czy administracji państwowej. Co więcej najtrudniejszym chyba zadaniem takiej organizacji byłoby utrzymanie jedności i lojalności członków wobec tego nurtu politycznego, który cieszyłby się największym poparciem członków zyskując prawo do wskazania czołowych kandydatów w procedurach wyborczych.
Połączenie partyjnej dyscypliny z demokratycznymi procesami wewnętrznymi byłoby nie lada wyzwaniem mając na uwadze dotychczasowe doświadczenia Partii Razem w tym względzie. Drugim problemem do rozwiązania byłyby relacje ze współpracującymi organizacjami obywatelskimi, które nie wchodziłyby w struktury partyjne, lecz pozostawały w sojuszu co do zagadnień które pozostają w spektrum ich zainteresowania.
Mając na uwadze już dzisiaj faktycznie egzystującą wielo-nurtowość lewicy, która w sposób naturalny sprzyjałaby obudowaniu partii organizacjami obywatelskimi szczególna rola przypadałaby zjazdom decydującym o celach programowych aktualnie większościowego nurtu politycznego.
Zarówno dotychczasowe perypetie poszczególnych partii idących własnymi ścieżkami działania jak i skala otrzymanego poparcia w wyborach nie mogą napawać zbytnim optymizmem jeżeli uwzględni się jakim poparciem cieszyła się np. Wiosna Roberta Biedronia przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, jak i wyniki sondażowe SLD przed tymi wyborami. Z pomijalnym wynikiem Partii Razem było to przecież ok.20 proc..
Fakt, że lewica jest w Sejmie to jedynie powrót do normalności, a pytanie czy ścieżki poszczególnych ugrupowań zejdą się w jakąś przyzwoitą drogę, pozostaje otwarte?

Mirosław Woroniecki jest adwokatem i prezesem zarządu stowarzyszenia Kongres Świeckości.

Wesele 2.0

Dwa teksty na Facebooku. Elizy Michalik – dziennikarki Superstacji – i Łukasza Molla – lewicowego aktywisty. Skontrastowane. Mocne. O tym, gdzie jest prawdziwe życie, a gdzie „latte”. A gdy czyta się je obok siebie, to „Wesele” staje przed oczami. I słowa Gospodarza brzmią gdzieś w tle: „Orły, kosy, szable, godła, pany, chłopy, chłopy, pany, cały świat zaczarowany”. Bo to cały czas o tym samym, choć ponad sto lat później, w innej formie i w innym medium. Tylko pewnie tylko konkluzja będzie podobna: „Ostał ci się ino sznur”.

 

Mam dość

Dość już mam tego gadania, że nie znam prawdziwego życia. I tego głupiego, pogardliwego wyliczania: „Jesteś dziennikarką i mieszkasz w Warszawie, nie znasz prawdziwego życia”. „Stać cię na latte, nie znasz prawdziwego życia”, „Chodzisz do fryzjera, na miłość boską, co ty wiesz o prawdziwym życiu?”, „Co wy w Krakowie, we Wrocławiu wiecie o prawdziwym życiu?”, „Jedźcie na prowincję, to zobaczycie prawdziwe życie”.
Kto i kiedy zdecydował, że prawdziwe życie jest tylko na wsi, w biedzie czy braku wykształcenia i perspektyw, w wielodzietności, nałogach i posiadaniu paru stów miesięcznie na życie? (dla niepotrafiących czytać ze zrozumieniem: nie zrównuję tych rzeczy, po prostu wyliczam). Kto i kiedy uznał, że jeśli jesteś zdolną, utalentowaną, zaradną kobietą, fajnym, mądrym, zamożnym mężczyzną to twoje życie nie jest prawdziwe?
A jakie jest? Nieprawdziwe? Gorsze? Bo kto tak uznał? I dlaczego niby jego opinia ma mieć dla mnie wiążącą moc?
Mówi się tyle o jakiejś wydumanej pogardzie elit dla prostych ludzi – pogardzie, której ja nie widzę, bo znam wielu ludzi z „elit” którzy działają społecznie, pomagają biedniejszym od siebie,takim, których spotkało nieszczęście, choroba, czy wreszcie tym, co dostali od losu na starcie mniej szans.
I znam wielu mieszkańców owych wsi i małych miasteczek, którzy mają wszystko w nosie, biorą zasiłki , bo im się nie chce, oddają się piciu na umór lub zaleganiu całymi dniami przed głupimi serialami.
I nikt mi nie będzie mówił, że to ich życie jest prawdziwe, a nie moje nasze. Bo to jest dopiero chamstwo, to jest dopiero pogarda!
To nie elita gardzi zwykłym człowiekiem, ale zwykły człowiek gardzi elitą, nie szanuje jej, mówiąc „Ty nie znasz prawdziwego życia”.
Otóż każde życie jest prawdziwe i wartościowe i każde życie ocenia się po tym, co ktoś z nim zrobił.
Ja osobiście nigdy w życiu nie darzyłam nikogo szacunkiem z powodu funkcji, którą pełni: minister, bogaty przedsiębiorca, prezes, nauczyciel, sprzątaczka czy cieć – zawsze było mi wszystko jedno. Szanuję wyłącznie ludzi, a nie ich role społeczne czy sytuacje życiowe.
Zostałam dziennikarką, a moi znajomi są dziennikarzami, pisarzami, biznesmenami, prezesami, sportowcami i prawnikami i nie będę za to przepraszać. Korzyć się przed panią czy panem bezrobotnymi, czy jakimikolwiek innymi. Bo co? Bo ich życie, za które oni są odpowiedzialni, to moja wina? Bo ja jestem utkana z innej materii, taka nieprawdziwa,a oni – o… oni to innego, znają prawdziwe życie?
Oni to dopiero, w przeciwieństwie do nas, ludzi nieprawdziwych, ludzie z krwi i kości?
Bo każdy fajny, mądry, bystry człowiek sukcesu, jakiego znam powinien schować do kieszeni swoją pracę, talent, pracowitość, łut szczęścia, przyzwoitość, przyjaciół, pieniądze i swoje fajne, jak najbardziej prawdziwe życie, żeby oni nie poczuli się gorzej?
(Zresztą: kto powiedział, że mają gorzej?
Znam wielu nieszczęśliwych ludzi „sukcesu” z dużych miast i wielu zadowolonych z życia, mądrych dobrych ludzi ze wsi i małych miasteczek).
Niczyje życie nie jest bardziej czy mniej prawdziwe. Każdy człowiek ma swoje. Prawdziwe jedno życie.
I nie życzę sobie tej obrzydliwej pogardy i braku szacunku jakim jest mówienie mi, że moje życie nie jest prawdziwe.
Zajmijcie się swoim.

PS. Na marginesie, to takie cholernie polskie. Wszędzie na świecie szanuje się ludzi, którzy wbrew niesprzyjającym okolicznościom wyszli z biedy, nałogów, upadku, wyrośli ponad marne, biedne czy po prostu małe środowisko, ograniczonych perspektyw w których się urodzili, kręci się o nich filmy, pisze książki i podziwia. W Polsce hołubi się nędzę materialną, duchową i intelektualną, a zdolnych, mądrych, bogatych się karze i nimi pogardza, mówiąc, że ich życie to jakiś żart, że nie jest prawdziwe.

Eliza Michalik

 

Zostałem przegrywem

Dość już mam tego gadania, że nie znam prawdziwego życia. I tego głupiego, pogardliwego wyliczania: „Jesteś nikim i mieszkasz w Siemianowicach Śląskich, nie znasz prawdziwego życia”. „Nie stać cię na latte, nie znasz prawdziwego życia”, „Nie chodzisz do fryzjera, na miłość boską, co ty wiesz o prawdziwym życiu?”, „Co wy w Siemianowicach, w Zawierciu wiecie o prawdziwym życiu?”, „Jedźcie do stolicy, to zobaczycie prawdziwe życie”.
Kto i kiedy zdecydował, że prawdziwe życie jest tylko w wielkim mieście, w bogactwie czy szerokich perspektywach, w byciu singlem bez nałogów i posiadaniu kilkunastu tysięcy miesięcznie na życie? (dla nie potrafiących czytać ze zrozumieniem: nie zrównuję tych rzeczy, po prostu wyliczam). Kto i kiedy uznał, że jeśli nie jesteś zdolną, utalentowaną, zaradną kobietą, fajnym, mądrym, zamożnym mężczyzną to twoje życie nie jest prawdziwe?
A jakie jest? Nieprawdziwe? Gorsze? Bo kto tak uznał? I dlaczego niby jego opinia ma mieć dla mnie wiążącą moc?
Mówi się tyle o jakiejś wydumanej pogardzie prostych ludzi dla elit _ pogardzie, której ja nie widzę, bo znam wielu ludzi z „prostego ludu” którzy czytają strony plotkarskie o gwiazdach, śledzą na Instagramie celebrytów, których spotkało szczęście, sława, czy wreszcie tych, co dostali od losu na starcie więcej szans.
I znam wielu mieszkańców wielkich miast, którzy mają wszystko w nosie, nie troszczą się o innych, bo im się nie chce, oddają się karierze lub trwonieniu całych dni na kosztowne hobby.
I nikt mi nie będzie mówił, że to ich życie jest prawdziwe, a nie moje nasze. Bo to jest dopiero chamstwo, to jest dopiero pogarda!
To nie zwykły człowiek gardzi elitą, ale elita gardzi zwykłym człowiekiem, nie szanuje go, mówiąc „Ty nie znasz prawdziwego życia”.
Otóż żadne życie nie jest prawdziwe i wartościowe i każde życie ocenia się po tym, jak zostało zmarnowane.
Ja osobiście nigdy w życiu nie darzyłem nikogo szacunkiem z powodu tego, jaki ma charakter: miły, uczynny, sprawiedliwy, prawy, egoistyczny czy głupi – zawsze było mi wszystko jedno. Nie oceniam ludzi, a wyłącznie przyjmowane role społeczne, które pozwalają im prowadzić walkę klas.
Zostałem przegrywem, a moi znajomi są prekariuszami, korposzczurami, emigrantami, bezrobotnymi, alkoholikami i neurotykami i nie będę za to przepraszać. Korzyć się przed panią czy panem występującymi w mediach, czy jakimikolwiek innymi. Bo co? Bo ich życie, które im się udało, to tylko ich zasługa? Bo ja jestem utkany z innej materii, taki nieprawdziwy, a oni – o… oni to innego, znają prawdziwe życie?
Oni to dopiero, w przeciwieństwie do nas, ludzi nieprawdziwych, ludzie z krwi i kości?
Bo każdy beznadziejny, nieporadny, nierozgarnięty człowiek-porażka, jakiego znam powinien zaakceptować swoją pracę, brak talentu, nawyki, pecha, nieprzyzwoitość, brak przyjaciół, pieniędzy i swoje niefajne, jak najbardziej prawdziwe życie, żeby oni poczuli się lepiej?
(Zresztą: kto powiedział, że oni czują się źle?
Znam wielu przeszczęśliwych ludzi „sukcesu” z dużych miast i niewielu zadowolonych z życia, mądrych dobrych ludzi ze wsi i małych miasteczek).
Nie każde życie jest równie prawdziwe. Mało który człowiek ma prawdziwe życie. Prawdziwe jedno życie.
I nie życzę sobie tej obrzydliwej pogardy i braku szacunku jakim jest mówienie mi, że moje życie nie jest prawdziwe.
Zajmijcie się swoim.

PS. Na marginesie, to takie cholernie polskie. Wszędzie na świecie szanuje się ludzi, którzy przez niesprzyjające okoliczności ugrzęźli w biedzie, nałogach, upadku, nie wyrośli ponad marne, biedne czy po prostu małe środowisko, ograniczonych perspektyw w których się urodzili, kręci się o nich filmy, pisze książki i współczuje. W Polsce hołubi się bogactwo materialne, duchowe i intelektualne, a niezdolnych, głupich, biednych się karze i nimi pogardza, mówiąc, że ich życie to jakiś żart, że nie jest prawdziwe.

Łukasz Moll

 

…a poza tym wszystko zawdzięczam sobie sam

W swoim pełnym żalu wpisie na Facebooku dziennikarka i feministka Eliza Michalik powtórzyła i wzmocniła myśl, którą tydzień temu wyraził na łamach strajk.eu Piotr Szumlewicz: oboje ubolewają nad faktem, że dominującą społeczną emocją stała się niechęć do elit.
„Dość już mam gadania, że nie znam prawdziwego życia” – zżyma się redaktorka „Szpil”. I udowadnia, że dziś premiuje się ubóstwo materialne idące w parze z duchowym, niezaradność, bierność, prowincjonalność. Odwraca strony medalu, pokazując ludzi sukcesu, zgnojonych przez nieudacznych, leniwych zawistników.
Rozumiem, co chcieli przekazać Michalik i Szumlewicz: pragnęli wyrazić sprzeciw wobec uznawania kapitału kulturowego i inteligenckich ciągot za wstydliwe i wobec krzywdzącego odrzucania pracy umysłowej jako niewartościowej. Jednak w moim odczuciu zupełnie zabrakło im argumentów, by swoje stanowisko uzasadnić, bądź też okazywały się one chybione i krążące jedynie wokół rzeczywistego problemu.
Pamiętacie serię memów powstałą na kanwie „Mama zapisała mnie na angielski, a znajoma mamy zaprosiła do Australii” (i nieśmiertelny refren: „…a poza tym wszystko zawdzięczam sobie sam”)? Zarówno Jan Śpiewak, jak i Patryk Jaki, konkurenci Rafała Trzaskowskiego w warszawskich wyborach, są „dobrze urodzeni”, mają inteligenckie korzenie. Pewnie też kiedyś widzieli na ulicy kogoś, kto skojarzył im się z postacią z obrazu Rembrandta czy powieści innego Tołstoja. Nikt nie ma, wbrew temu, co twierdzi Piotr Szumlewicz, pretensji do Trzaskowskiego, że zna nazwisko Edgara Morina, bo w dobrym tonie jest dzisiaj znać nie Morina, tylko pana Mietka spod bloku. Tylko że zupełnie nie o to chodzi.
Z wymienionej trójki kandydatów tylko Trzaskowski stwarza nieodparte wrażenie (poparte okropną pretensjonalnością, ale to temat na osobny tekst), jakby sobie ze swojego uprzywilejowania nie zdawał sprawy. Chcę wierzyć, że w głębi duszy kandydat PO wcale „nie czuje się lepszy” od swoich wyborców, ale faktem jest, że nie potrafi dostosować języka ani przekazu do rozmówcy i do spektrum jego problemów (tę umiejętność, czy raczej wyczucie, miał opanowane do perfekcji – i tego nie są w stanie mu odmówić nawet najbardziej zagorzali polityczni przeciwnicy – Donald Tusk). Mieszkańcy Warszawy nie chcą czytać rzewnych wspomnień o geniuszu prof. Geremka, chcą rzutkiego gospodarza, który rozładuje im korki w drodze do pracy i opiekuna, który nie pozwoli wyrzucać na bruk bezradnych lokatorów reprywatyzowanych kamienic. Nie ma więc racji red. Szumlewicz, że jak czytasz po francusku w oryginale to niechybnie spalą cię na stosie. Problem leży zupełnie gdzie indziej. Czytaj, ale stąpaj mimo wszystko po chodnikach, a nie po różowym obłoczku. A do metra wsiadaj trochę częściej niż w kampanii wyborczej, aby później reklamować to jako nie wiadomo jak cwany polityczny manewr. Powtórzę już któryś raz niegdysiejszą trafną refleksję Justyny Samolińskiej: „Joanna Erbel w 2014 sławetnym wywiadem w GW (o swojej poliamorii) wkurzyła wyborców nie z powodu ich pruderii, ale z powodu stworzenia wrażenia, że kandydatka na prezydentkę żyje w bajkowym uniwersum, które sama uznaje za codzienny standard”.
A redaktor Eliza Michalik? Z jej wpisu nie dowiadujemy się niczego o jej „punkcie wyjścia”. Nie wiemy, jaką drogę pokonała do miejsca, w którym znajduje się obecnie i w którym, jak można założyć, jest jej dziś dobrze. Jako argumentów używa fryzjera, latte i faktu osiedlenia się w metropolii – które stanowią przecież niezaprzeczalny arsenał wygodnego mieszczucha. Jeżeli miała to być opowieść o gospodarności, ciężkiej pracy, poświęceniu i determinacji w budowaniu sobie i bliskim po kawałku upragnionego małego raju (które są przecież cnotami) – to gdzieś się rozmyła.
Żyjemy w erze prekariatu. Pracownik najemny, zakredytowany na 30 lat, drży o swoje cztery ściany, które mogą odebrać mu z dnia na dzień, jeśli zachoruje lub jeśli zmieni się kurs waluty. Musi harować na swoje-nieswoje M2, podczas gdy deweloper, u którego zamieszkał, wydaje przez jeden dzień egzotycznych wakacji pięciokrotność jego czynszu. Ale prawda jest taka, że sama zdolność kredytowa w naszych realiach jest już przywilejem, podobnie jak możliwość nauki języków. Warto zdawać sobie z tego sprawę, zanim zniknie się na dobre w swojej banieczce. Kluczem jest wdzięczność i odpracowanie swojego kawałka „Polish dream” na rzecz innych. Nikt nie hejtuje dziś inteligencji za inteligencję, tylko za „inteligenckość” rozumianą jako totalne odklejenie.
Bo tak, możliwość śnienia snu, piękniejszego i spokojniejszego od większości Polaków (choć naturalnie ma i on swoją cenę), JEST przywilejem (znacie ten obrazek Toby’ego Morrisa?). I tak, prawdziwe życie jest właśnie na prowincji. Kiedy pracowałam jako kurator, nauczyłam się od swoich podopiecznych ważnej prawdy: że o tym, do jakiego punktu w życiu dojdziesz, decyduje cała masa przypadków. Twoja własna determinacja to tylko jedna z wielu zmiennych – też często uwarunkowana tym, kogo na swojej drodze spotkasz. Niektórzy do fryzjera i na latte mieli od zawsze wolny wstęp, inni musieli wyrąbywać sobie tam drogę maczetą. Być może red. Michalik była jedną z takich osób. Chętnie więc posłuchałabym krzepiącej historii.
Czy wobec tego należy zamknąć wszystkie siłownie, teatry, biblioteki, zakłady fryzjerskie czy kawiarnie na Placu Zbawiciela? Oczywiście, że nie. Ale, że pojadę, jak prawdziwy inteligent, klasykiem literatury, trzeba nieustannie pamiętać, by „znać proporcjum, mocium panie”.

Weronika Książek (strajk.eu)

 

Ikon górą!

Kulturalny i wyróżniający się klasą intelektualną z jednej strony, z drugiej – impertynencki funkcjonariusz obozu władzy. Piotr Ikonowicz i Dominik Tarczyński spotkali się w propagandowym programie „Woronicza 17” emitowanym na antenie TVP Info. Przedstawiciel lewicy nie dał się stłamsić i z imponującą zręcznością wykazał manipulacje i ignorancję swojego przeciwnika.
To starcie trudno nazwać debatą, bo Piotr Ikonowicz miał przeciwko sobie nie tylko prezentującego żenujący poziom politruka, ale również stronniczego prowadzącego – Michała Rachonia. Przewodniczący Ruchu Sprawiedliwości Społecznej wybrnął jednak z trudnej sytuacji. Dyskusja dotyczyła pozycji polski na arenie międzynarodowej. Ikonowicz argumentował, że kurs jakim obecna władza prowadzi nasz kraju w żadnym stopniu nie zbliża nas do suwerennej pozycji.
– W polskich elitach jest tradycja podlizywania się jakiemuś hegemonowi. Bardzo długo lizano, że tak powiem derriere (z fran. „tyłek” – przyp. red.) władzy radzieckiej, natomiast Breżniewa zastąpił Trump, ale mechanizm psychologiczny jest ten sam – powiedział Ikonowicz, który przypomniał również, że Waszyngton wciągnął nasz kraj w napaści na Irak i Afganistan, a „przyjaźń” z Amerykanami jest obwarowana kontraktami, na które Polska wydaje „konkretne pieniądze”. Sporo zastrzeżeń budzi także polityka energetyczna, a w szczególności umowy gazowe z USA.
– Ja też na miejscu Trumpa, który jest biznesmenem, chwaliłbym frajera, który jest skłonny kupować trzy razy droższy gaz – zauważył Ikonowicz, co wywołało atak wściekłości jego przeciwnika. Tarczyński zapytał kogo Ikonowicz ma na myśli, a kiedy ten odparł, że Polskę, postanowił ustrzelić rywala sprawdzoną amunicją – siermiężnym antykomunizmem. Zarzucił Ikonowiczowi, że jego język przypomina Dziennik Telewizyjny z lat 80.
– Proszę mi teraz nie przerywać! Pan, który ma korzenie, wywodzi się, czerwone, jest osobą, która ma najmniejsze prawo mówić – bulgotał Tarczyński, zastawiając na siebie sidła.
Odpowiedź Ikonowicza była nokautująca.
– Pan jest ignorantem albo pan kłamie, pan mnie obraził, muszę odpowiedzieć. Pan jest młodym człowiekiem, pan ma prawo nie wiedzieć, kim ja jestem. I ja panu wybaczam. Natomiast po to, żeby pan mógł dzisiaj tak gardłować, to ja siedziałem w więzieniu. Proszę o trochę szacunku – zripostował lewicowy działacz.

Pokój globalny

W dniu 25 czerwca 2018 roku w Warszawie odbyła się konferencja „Pokój globalny, wartość nieprzemijająca”. Organizatorem była Komisja Historyczna Rady Naczelnej Polskiej Partii Socjalistycznej. Konferencja ta kontynuowała wątki rozpoczęte podczas konferencji Komisji Historycznej PPS z dnia 30 września 2017 roku dotyczącej 60-lecia Planu Rapackiego i innych polskich inicjatyw pokojowych.
Na wstępie wygłoszono następujące wprowadzenia merytoryczne:
– dr Sylwester Szafarz – Kontekst globalny problemów wojny, pokoju i rozbrojenia
– prof. Maria Szyszkowska – Pacyfizm, ważny element programu lewicy
– dr Gabriel Zmarzliński – Doświadczenia Polski Ludowej w kreowaniu idei pokojowego współistnienia
– amb. Włodzimierz Konarski – Czy rozbrojenie jest możliwe? Doświadczenia negocjatora
– prof. Tadeusz Iwiński – Zagrożenia dla pokoju globalnego
– dr Bolesław Borysiuk – Rola polskiej polityki wschodniej w kreowaniu wartości pokojowej współpracy
– red. Andrzej Ziemski – Lewica wobec problemów pokoju

***

Konferencja poza wątkami historycznymi miała również szereg wątków aktualnych m.in. problem wygaszania obowiązujących aktualnie porozumień rozbrojeniowych, sprawa aktualnej sytuacji dostępu i możliwości użycia broni jądrowej, kształtowanie się nowego porządku świata w oparciu o kilka centrów alternatywnych, problemy zagrożenia pokoju w Europie, szczególnie na granicy: NATO – Rosja, problem korzystnego z punktu widzenia polskiej racji stanu modelu stosunków Polska – Rosja.
Podczas wypowiedzi i dyskusji zwrócono uwagę na sytuację stosunkowo niskiej aktywności polskiej lewicy w obszarze inicjatyw pokojowych i obrony pokoju. Przywołano wiele historycznych przykładów aktywności Polski wcześniej m.in. Kongres Pokoju we Wrocławiu, ideę strefy bezatomowej Adama Rapackiego i inne.
W konferencji uczestniczyło kilkadziesiąt osób ze środowisk inteligencji lewicowej z Warszawy, naukowcy, dziennikarze, działacze społeczni m.in. ze Stowarzyszenia im. I. Daszyńskiego, Stowarzyszenia „Pokolenia”.
Obecny na konferencji Bogusław Gorski – przewodniczący Rady Naczelnej PPS zwrócił uwagę na ważne i potrzebne dla bezpieczeństwa Polski aktywizowanie się lewicy w problematyce pokoju i pokojowego współistnienia oraz zaangażowania Polski w maksymalizowanie wydatków na zbrojenia w budżecie państwa.

Ogłoszenie Łódzkiego Klubu Miłośników Prasy Lewicowej

NA TERENIE ŁODZI od 14 LISTOPADA 2016 ROKU DZIAŁA
ŁÓDZKI KLUB MIŁOŚNIKÓW PRASY LEWICOWEJ

 

CELEM TEJ INICJATYWY JEST :

1) ODKŁAMYWANIE HISTORII,
2) PROPAGOWANIE CIEKAWYCH ARTYKUŁÓW PRASY LEWICOWEJ,
3) PRÓBA WSPÓLNEJ DYSKUSJI CZŁONKÓW SLD Z INNYMI NA TEMATY HISTORII RUCHÓW LEWICOWYCH , PRZYBLIŻANIA FAKTÓW HISTORYCZNYCH,
4) WYMIANY ZDAŃ NA TEMATY HISTORYCZNE i BIEŻĄCE INNE PRÓBY INTERPRETACYJNE.

 

25 czerwca 2018 r o godz. 16.30 na terenie siedziby Zarządu Miejskiego SLD w Łodzi, ul. Piotrkowska 203/205 gościć będziemy red. Weronikę KSIĄŻEK z TRYBUNY, znakomitą znawczynię problematyki politycznej, społecznej i kobiecej.

 

Tematem wykładu i dyskusji będzie kwestia: Lider czy Liderka – autorytarność czy demokracja w bieżącej sytuacji społeczno-politycznej.

 

Serdecznie zapraszamy!

 

TELEFON KONTAKTOWY 42 636 60 44

Ogłoszenie Łódzkiego Klubu Miłośników Prasy Lewicowej

NA TERENIE ŁODZI od 14 LISTOPADA 2016 ROKU DZIAŁA
ŁÓDZKI KLUB MIŁOŚNIKÓW PRASY LEWICOWEJ

 

CELEM TEJ INICJATYWY JEST :

1) ODKŁAMYWANIE HISTORII,
2) PROPAGOWANIE CIEKAWYCH ARTYKUŁÓW PRASY LEWICOWEJ,
3) PRÓBA WSPÓLNEJ DYSKUSJI CZŁONKÓW SLD Z INNYMI NA TEMATY HISTORII RUCHÓW LEWICOWYCH , PRZYBLIŻANIA FAKTÓW HISTORYCZNYCH,
4) WYMIANY ZDAŃ NA TEMATY HISTORYCZNE i BIEŻĄCE INNE PRÓBY INTERPRETACYJNE.

 

25 czerwca 2018 r o godz. 16.30 na terenie siedziby Zarządu Miejskiego SLD w Łodzi, ul. Piotrkowska 203/205 gościć będziemy red. Weronikę KSIĄŻEK z TRYBUNY, znakomitą znawczynię problematyki politycznej, społecznej i kobiecej.

 

Tematem wykładu i dyskusji będzie kwestia: Lider czy Liderka – autorytarność czy demokracja w bieżącej sytuacji społeczno-politycznej.

 

Serdecznie zapraszamy!

 

TELEFON KONTAKTOWY 42 636 60 44

„Czekając na lepsze czasy” – podsumowanie działalności Klubu Trybuny w Otwocku

Rada Powiatowa Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Otwocku zawsze bardzo serdecznie zaprasza na spotkania w ramach Klubu Trybuny, które odbywają się w kawiarni KLUBOWEJ w Otwocku, przy ul.Poniatowskiego 1 /róg ul. Andriollego/

 

Partnerem i patronem medialnym Klubu Trybuny jest Dziennik Trybuna – codzienna gazeta o zasięgu ogólnopolskim .
Tematy spotkań dotyczą istotnych, aktualnych problemów politycznych naszego społeczeństwa. Do niedawna ludzie lewicy gromadzili się w tym miejscu na debatach, w których uczestniczyli zaproszeni goście.
Niektóre z tych debat, jak np. ta o aborcji, na którą zaproszono między innymi prof. Monikę Płatek pozostaje w pamięci uczestników do dziś .Oto krótkie sprawozdanie z tego wydarzenia :
• W czwartek 27 października 2016 roku zainaugurował swoją działalność Klub Trybuny w Otwocku. Jest to powstałe z inicjatywy tamtejszych powiatowych struktur SLD forum debaty na tematy ważne dla każdego obywatela. Pierwsze spotkanie odbyło się pod hasłem „Czy możliwy jest kompromis aborcyjny?”. Jako paneliści wzięli w nim udział: prof. UW dr hab. Monika Płatek – specjalistka w dziedzinie prawa karnego i praw człowieka, Katarzyna Kądziela – liderka Inicjatywy Feministycznej i Piotr Gadzinowski – dziennikarz, publicysta, były parlamentarzysta. Z powodu choroby do grona ekspertów nie mógł dołączyć ks. Wojciech Lemański.
Podobnie wielkim zainteresowaniem cieszyła się debata, na której mówiono o problemach edukacji szkolnej po ostatniej reformie. Wydarzenie miało miejsce w czwartek 26 stycznia w Otwocku – tym razem pod hasłem „Jakiej edukacji potrzebujemy?” z udziałem prezesa ZNP p. Sławomira BRONIARZA, p. prof. Jana HARTMANA i p. Wiesława WŁODARSKIEGO – dyrektora L LO im. Ruy Barbosy, przewodniczącego Stowarzyszenia Dyrektorów Szkół Średnich. Spotkanie odbyło się , tak samo jak poprzednie, w gościnnych wnętrzach Kawiarni Klubowej przy ul. Poniatowskiego 1 w Otwocku.
Następnie , w tym samym miejscu, 27kwietnia 2017 roku odbyła się debata nt „Czy demokracja i prawa człowieka są zagrożone?” Zaproszeni goście: Danuta Przywara – prezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, działaczka społeczna, socjolog, współzałożycielka Komitetu Helsińskiego w Polsce, odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, oraz sędzia Waldemar Żurek – rzecznik prasowy i członek Krajowej Rady Sądownictwa, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie. Było obecnych ponad 40 osób, członków i sympatyków lewicy, oraz osoby zainteresowane tematem.
24 listopada 2017 roku w dyskusji na temat: „Czy jest miejsce dla lewicy w XXI wieku „ wzięły udział : prof. Maria Szyszkowska – polska filozof i polityk oraz Anna-Maria Żukowska – prawniczka, filolożka, wiceprzewodnicząca mazowieckiego SLD i rzeczniczka prasowa Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Mieliśmy też możliwość zapoznania się z opinią p. Władysława Bujwida –wieloletniego dyr. dużego zakładu produkcyjnego, na temat ewolucji lewicy.
Podczas tej debaty odniesiono się do polityki organizacji lewicowych, jak powinna być realizowana , aby umożliwić powrót Lewicy do Sejmu. Dałoby to możliwość powstania V Rzeczpospolitej, życzliwej, bezpiecznej i sprawiedliwej, dla wszystkich obywateli polskich.
Od początku 2018 roku formuła tych spotkań zmieniła się. Teraz zapraszamy najwybitniejszych polskich polityków, Spotkania te cieszą się ogromnym powodzeniem. Frekwencja odpowiada zainteresowaniu życiem politycznym.
4 stycznia 2018 roku odbyło się spotkanie nt. represyjnych i często bardzo niesprawiedliwych zmian uposażenia służb mundurowych z posłem Andrzejem Rozenkiem.
W maju gościem Klubu Trybuny był Senator Marek Borowski, który podjął temat wyborów samorządowych i parlamentarnych. Oczywiście wskazywał korzyści płynące z udziału w wyborach, apelował do postaw obywatelskich, bardzo interesująco rozszyfrował przed zebranymi tajemnice sondaży wyborczych wyjaśniając w jaki sposób ich rzetelność zależy od metody przeprowadzenia sondażu. Senator M. Borowski imponował kompetencją w przedstawianych tematach. Jego wypowiedzi wzbudzały ogromne zainteresowanie, padło sporo pytań, wszystkie doczekały się odpowiedzi.
5 czerwca br. miało miejsce kolejne spotkanie, tym razem z prof. Tadeuszem Iwińskim. Temat wykładu dotyczył czasów, w których żyjemy. Pan profesor zinterpretował naszą współczesność jako czas wielkiego chaosu dla Polski, Europy i Świata. W oczach Pana Profesora wszystko zależy od interesów wielkich graczy, takich jak Stany Zjednoczone, Chiny, Rosja i państw, które w tej grze uczestniczą lub są jej ofiarami.
Następnie nasz gość przedstawił pozycję i rolę Unii Europejskiej w dzisiejszym świecie, a na tym szerokim tle przedstawił sprawy Polski kierowanej dzisiaj przez rządy Prawa i Sprawiedliwości. Zajął stanowisko bardzo krytyczne wobec polityki kraju, w którym nie ma miejsca dla uchodźców,gdzie łamana jest Konstytucja, Unia Europejska traktowana jest z dystansem i nie pracuje się nad pozytywnymi relacjami z sąsiadami.
W swoim wykładzie prof. Iwiński zarysował możliwości nowych rozwiązań dając nadzieję na pokonanie impasu.
Oba wykłady charakteryzowały się świetnym poziomem wiedzy wykładowców, wynikającym z ich wykształcenia i doświadczeń w pracy politycznej.
Jeszcze przed wakacjami i przed uroczystością w Radwankowie Szlacheckim – na początku września ,chcemy zorganizować kolejne spotkanie. Po czterech Debatach, cztery spotkania z ciekawymi ludźmi.
Prowadziłam rozmowy z profesor Danutą Waniek, zaangażowaną w obchody 100 lat Niepodległości Polski. I tak p. prof. odpisała: Umówmy się na wtorek 3 lipca. Moje wystąpienie może nosić tytuł:”Lewica wobec niepodległości na przełomie XIX i XX wieku”.
Zatem zarezerwujcie czas na spotkanie: wtorek 3 lipca godzina 18 ,kawiarnia Klubowa,
Serdecznie zapraszam!

Lucyna Rutkowska
przewodnicząca RP SLD w Otwocku

 

A oto głos jednej z uczestniczek spotkań Klubu Trubuny :

Szanowni Państwo,

Uczestniczyłam w kilku spotkaniach Klubu Trybuny – żałuję , że nie we wszystkich. Ciekawa tematyka, kompetentni „Goście” i prawdziwa dyskusja. Czasem dosyć burzliwa, bo i trudne pytania wcześniej nie spisane na kartkach i trudne tematy np. tzw. ustawa dezubekizacyjna, która objęła tzw zbiorową odpowiedzialnością grupę prawie 55 tysięcy obywateli. Uzyskałam też wiele informacji na interesujące mnie najbardziej aktualne tematy. Ostatnie spotkanie z prof.Tadeuszem Iwińskim – duża wiedza przekazana w sposób zrozumiały, co nie znaczy prosty, z anegdotami i wieloma cytatami.
Spotkania Klubu Trybuny są bardzo dobrze zorganizowane, no i po wyjściu …….nie muszę pokazywać policji dowodu osobistego .

Sympatyk SLD Renata Pawłowska