Czy Święty Mikołaj przyjedzie pociągiem z Chin? Pociągi z prezentami

Ponad 10 tysięcy pociągów pokonało w tym roku trasę między Chinami a państwami Unii Europejskiej. Taką informację przekazała UTLC ERA, organizacja zrzeszającą rosyjskie, białoruskie i kazachskie koleje.

Ta poważna liczba robi wrażenie, ale jeszcze większe wywołuje dodatkowa, przekazana informacja. Jeśli porównamy tegoroczne przewozy z ubiegłorocznymi, to okaże się, że transport kolejowy na tej trasie wzrósł dwukrotnie w porównaniu z rokiem ubiegłym.
UTLC ERA to jeden z najważniejszych przewoźników obsługujących połączenia Azja – Europa. Tylko w październiku tego roku obsłużył on ponad 600 połączeń. Większość z pociągów przejechało przez korytarz transportowy prowadzący przez Kazachstan, Rosję i Białoruś do przejścia w Małaszewiczach na wschodniej granicy Polski. Średni czas tranzytu na tej trasie, bez odprawy i przeładunku na granicy chińsko-kazachskiej i białorusko-polskiej, wynosi niecałe 5 dni.
Najczęściej z Chin sprowadzane są tą drogą artykuły medyczne, wyroby z tworzyw sztucznych, tekstylia i kosmetyki. Do Chin wędrują przede wszystkim drewno i wyroby z drewna, żywność i artykuły medyczne. Wzrost przewozów spowodowany był rygorami pandemicznymi- łatwymi do przestrzegania w przewozach kolejowych, znaczącym wzrostem cen przewozów lotniczych -o prawie 60 procent, oraz nadal niewykorzystanymi możliwościami już istniejących szlaków kolejowych.
Polska brama
Rosnąca liczba przewozów kolejowych UE- Chiny „stanowi szansę na rozbudowę i wzrost znaczenia Polski jako hubu transportowego”, uważają eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Zwłaszcza po ukończonej rozbudowie kolejowego terminalu przeładunkowego w Małaszewiczach.
Eksperci PIE przypomnieli, że najszybsza trasa kolejowa z Chin do Unii Europejskiej prowadzi przez Kazachstan, Rosję i Białoruś do Polski. Szacuje się, że już obecnie prawie 90 procent transportów kolejowych z Chin trafia do państw Unii Europejskiej przez przejście graniczne Brześć-Terespol. To stanowi ponad 5 procent wartości całego, obecnego handlu między Unią Europejską a Chinami. 
„Potencjał euroazjatyckiego korytarza kolejowego powoduje także wzrost starań innych krajów regionu o wzmocnienie swojej pozycji na tym szlaku handlowym” – zaznaczyli.
Rosyjscy sąsiedzi rozpoczęli tworzenie korytarza transportowego biegnącego z Chin do Kaliningradu. Tam kontenery przeładowywane są na statki płynące do zachodniej Europy.
„Dlatego pilna i konieczna jest dalsza rozbudowa polskiej infrastruktury kolejowej. Dałoby to również szansę na odwrócenie negatywnego trendu spadku znaczenia kolei w polskim eksporcie”, zauważyli eksperci. Zwłaszcza, że Polska obecnie zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Unii pod względem udziału przewozów kolejowych w handlu zagranicznym.
„Zagrożenia epidemiczne, ograniczenia oraz okresowy spadek popytu spowodowały ograniczenia przewozów towarów, co wpłynęło na wzrost kosztów ich transportu – szczególnie morskiego i lotniczego. Działo się tak nawet w późniejszych miesiącach, odnotowujących wzrost gospodarczego” – zauważyli eksperci korzystne dla kolei trendy.
Potwierdzają je dane Eurostat. W pierwszym półroczu 2020 roku import towarów do Unii Europejskiej drogą morską zmniejszył się o 25 procent, a lotniczą o 17 procent w porównaniu z rokiem ubiegłym. Wzrosły za to o kilkanaście procent przewozy drogowe i kolejowe.
Nie tylko Chiny chcą skorzystać z wygodnych trans euroazjatyckich przewozów kolejowych. Koleje Rosyjskie /RŻD/ uruchomiły w listopadzie połączenie kolejowe obsługujące japońskie przedsiębiorstwa. Zaczyna się we Władywostoku, biegnie linią transsyberyjską, a potem przez Białoruś i Polskę aż do Unii Europejskiej. W Małaszewiczach transportowane kontenery zostają przeładowane na wagony dostosowane do europejskiego rozstawu kół. Część ładunków pozostaje w Polsce, gdzie jest rozdysponowana, a reszta od razu trafia do odbiorców w Niemczech, Belgii oraz Holandii.
Ta nowa usługa transeptowa zyskała handlową markę „Trans- Siberian LandBridge” i jest teraz mocno reklamowana jako ekspresowa dostawa ładunków z Azji do Europy Zachodniej. Zwłaszcza, że cała trasa kolejowo-morska pozwala skrócić czas dostawy o połowę w stosunku do tradycyjnej trasy morskiej przez Kanał Sueski.
Dodatkową atrakcją są niskie ceny frachtu, bo taryfy przewozowe dla pociągów tranzytowych nie były w Rosji podwyższane od 10 lat. Rosyjski rząd podjął też decyzję o subsydiowaniu pociągów z portów dalekowschodnich.
Rząd rosyjski przyjął też inne, również korzystne dla kolejowego transportu rozwiązanie. Rosyjskie embargo na żywność z Polski, i inne objęte embargiem towary, nie obejmuje już ich tranzytu przez Rosję do Kazachstanu lub Chin.
W Rosji wprowadzono właśnie, testowane wcześniej, elektroniczne plomby z systemem lokalizacji na przewożone kontenery. Utrudniające przewoźnikom ewentualne łamanie embarga. Taki elektroniczny system dodatkowo przyspiesza kontrolę celną i koszty frachtu.
Mikołaj Express
W europejskiej tradycji świąteczny Święty Mikołaj przywozi prezenty saniami zaprzężonymi w renifery. W Rosji Dziadek Mróz ma dodatkowo Śnieżynkę, śliczną blond asystentkę.
W tym roku globalny Święty Mikołaj będzie miał wiele dodatkowej pracy, bo obywatele Unii Europejskiej i USA pandemiczne ograniczenia rekompensują sobie zakupami licznych, świątecznych prezentów. Ponieważ większość z nich produkowana jest w Chinach, to musimy liczyć się z czasowym poślizgiem zamówionych dostaw.
Już teraz handlowcy grożą nawet czarnym scenariuszem. Chińskimi portami zapchanymi kontenerami pełnymi świątecznych prezentów. Dlatego handlowcy coraz częściej sięgają po przewozy kolejowe wzdłuż tradycyjnego, zmodernizowanego Jedwabnego Szlaku.
Nie zdziwcie się zatem, jeśli w tym roku Święty Mikołaj przyjedzie do was pociągiem. Ważne by z prezentami zdążył na czas.

Gospodarka 48 godzin

Zmiany w rozkładzie
W ramach kolejnych zmian w rozkładzie jazdy PKP, obowiązujących formalnie od 13 grudnia, obiecano przywrócenie po 25 latach, ale dopiero od 1 stycznia 2021 r, podróży koleją na linii Bielsk Podlaski – Lewki – Hajnówka. Pociągi pojadą tam w relacjach: Białystok – Hajnówka, Bielsk Podlaski – Hajnówka oraz Białystok – Siedlce (przez Bielsk Podlaski i Hajnówkę). Teoretyczny czas przejazdu najszybszego pociągu Białystok – Hajnówka to 80 min. Kolej ma być bardziej przyjazna środowisku między Lubelszczyzną a Podkarpaciem. Dzięki zakończeniu elektryfikacji na linii Lublin Główny – Stalowa Wola – Rozwadów jeszcze w grudniu pojadą tam pociągi elektryczne. Od 19 grudnia wrócą wreszcie pociągi na kolejową trasę zakopiańską, ale tylko na czas zimowych przejazdów. Czas przejazdu najszybszym pociągiem pomiędzy Krakowem a Zakopanem wyniesie trzy godziny, a najwolniejszym aż cztery. To wstyd, że jedynej górskiej linii w Polsce nie udaje się zmodernizować tak, by czas przejazdu nią zbliżyć do jakichkolwiek standardów. Dla porównania: ekspres z Warszawy do Gdańska jedzie przez 2 godziny 50 minut. Warto przypomnieć, że przed drugą wojną światową najszybsze pociągi pokonywały dystans między Krakowem a Zakopanem w 2 godziny 20 minut. Jednakże dziś ruch drogowy „zakopianką” jest już tak utrudniony, że w szczycie sezonu zimowego nawet te cztery godziny spędzone w pociągu mogą być konkurencyjne wobec czasu potrzebnego na dojazd samochodem z Krakowa do Zakopanego.

Żywność się trzyma
W trzech pierwszych kwartałach bieżącego roku wartość eksportu artykułów rolno-spożywczych z Polski wyniosła 25 070 mln EUR. Oznacza to wzrost o 6,7 proc. w stosunku do tego samego okresu 2019 r. Wartość naszego eksportu rolno-spożywczego w całym 2019 r. wyniosła 31,4 mld euro. Eksperci szacują, że wartość tego eksportu do końca bieżącego roku może przekroczyć nawet 33 mld euro. Jak widać, mimo narzekań naszych producentów i handlowców, żadne embarga i ograniczenia nie hamują sprzedaży polskich produktów. Najczęściej jak zwykle trafiają one na rynek niemiecki. „Po doświadczeniach ograniczeń w gospodarce oraz transporcie w czasie pierwszej fali pandemii, dobrze przygotowaliśmy branżę rolno-spożywczą, zakłady produkcyjne i logistykę na drugą falę” – pochwalił się nowy minister rolnictwa i rozwoju wsi Grzegorz Puda, choć oczywiście wpływ resortu rolnictwa na ten eksport jest żaden. Statystycznie, sprzedaż do państw Unii Europejskiej (łącznie z Wielką Brytanią) wzrosła w trzech kwartałach tego roku o 4,4 proc. do 20 085 mln EUR. Sama sprzedaż artykułów rolno-spożywczych w okresie styczeń – wrzesień 2020 r. do Niemiec wyniosła 6 231 mln EUR i w porównaniu z tym samym okresem 2019 r. była wyższa o 10,3 proc. Eksport do Niemiec stanowił około 25 proc. wartości całego eksportu rolno-spożywczego w pierwszych trzech kwartałach 2020 r. Rośnie też jednak polski eksport towarów rolno-spożywczych do państw spoza UE. W okresie I – IX 2020 r. jego wartość wyniosła 4 985 mln EUR i w porównaniu do tego samego okresu ubiegłego roku, oznacza to wzrost o około 17 proc.

Kluczowe dane o gospodarce Chin w pierwszych trzech kwartałach 2020 r.

Gospodarka Chin odnotowała wzrost o 0,7 proc. rok do roku w ciągu trzech pierwszych kwartałów 2020 r., dzięki skutecznej kontroli rozprzestrzeniania się COVID-19 i zdecydowanym wysiłkom rządu na rzecz wspierania popytu i konsumpcji.

Poniżej przedstawiono kluczowe dane dot. gospodarki Chin w pierwszych trzech kwartałach, podczas gdy gospodarka chińska wciąż się rozpędza.
PKB ponownie rośnie – po 1,6-procentowym spadku w pierwszym półroczu i spadku o 6,8 proc. w pierwszym kwartale.
Produkcja przemysłowa wzrosła o 1,2 proc. rok do roku, odwracając spadek o 1,3 proc. w pierwszej połowie roku.
Sprzedaż detaliczna dóbr konsumenckich wzrosła o 0,9 proc. rok do roku w III kwartale i był to pierwszy kwartalny wzrost w tym roku.
Inwestycje w środki trwałe wzrosły o 0,8 proc. rok do roku w pierwszych trzech kwartałach 2020 r.
Całkowita wartość inwestycji w środki trwałe wyniosła w tym okresie 43,65 bln juanów (ok. 6,5 bln dolarów amerykańskich).
W pierwszych trzech kwartałach powstało łącznie 8,98 mln nowych miejsc pracy w miastach, co oznacza wykonanie 99,8 proc. przyjętego rocznego planu.
Dochód rozporządzalny per capita wyniósł w trzech pierwszych kwartałach 2020 r. 23 781 juanów, 3,9 proc. więcej, niż w tym samym okresie w ubiegłym roku.
W pierwszych dziewięciu miesiącach roku chiński wskaźnik cen konsumpcyjnych, główny miernik inflacji, wzrósł o 3,3 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem.
Z każdym kwartałem odbicie gospodarki chińskiej jest coraz wyraźniejsze
Najlepsze w ciągu roku wyniki gospodarka chińska odnotowała w III kwartale. W pierwszych dziewięciu miesiącach zanotowano wzrost o 0,7 proc. rok do roku. Stała się tym samym pierwszą z głównych gospodarek światowych, które po zapaści wywołanej COVID-19 odzyskały tendencję wzrostową.
To znakomite odbicie po spadku o 6,8 proc., jaki miał miejsce w I kwartale, gdy wirus zbierał swoje żniwo. W miarę, jak pandemia była opanowywana, gospodarka znowu zaczynała rosnąć. W II kwartale odnotowano wzrost o 3,2 proc. W III – wzrost o 4,9 proc.
– Jak pokazują tendencje zmian kluczowych wskaźników, chińskie zapobieganie epidemii i odbudowa gospodarki wyróżniają się na tle światowym, co pokazuje silną odporność i żywotność gospodarki – mówi Liu Ahua, rzecznik prasowy Narodowego Biura Statystycznego (NBS).
Kluczowe opanowanie epidemii
Obserwując trajektorię odbicia chińskiej gospodarki, trudno nie zauważyć znaczenia wysiłków na rzecz opanowania epidemii.
Gdy tylko zauważono pierwsze ogniska COVID-19, Chiny nie traciły czasu i przystąpiły do ratowania ludzi. Stworzyły strategię obejmującą masowe testowanie, śledzenie kontaktów, ścisłe lockdowny – to sprawiło, że epidemia znalazła się pod kontrolą.
Niedawne działania prewencyjne przeprowadzone przez kompleks szpitali w Qingdao we wschodnich Chinach pokazały efektywność tego podejścia. W ciągu pięciu dni przetestowano ponad 10 mln ludzi – przedsięwzięcie bez precedensu na świecie – a „pacjenci zero” zostali wykryci w tym samym czasie, co wykluczyło ryzyko dalszej transmisji wirusa.
– Podczas ośmiu dni wolnych z okazji Święta Narodowego, zakończonych 8 października, Chińczycy odbyli 637 mln podróży. To pokazuje, że wirus jest pod kontrolą – mówi Zhong Nanshan, ceniony specjalista ds. chorób układu oddechowego.
Poważne kroki w dziedzinie gospodarki
Z tym samym oddaniem i stanowczością, z jakimi ratowano życie ludzi, Chiny wypracowały metody ochrony firm i ludzi przed uderzeniem ze strony COVID-19 od samego początku epidemii. Wzmocniono wsparcie dla kredytobiorców, zwiększono skalę inwestycji, obniżono składki.
Oficjalne dane pokazują, że obniżki podatków i składek wyniosły łącznie 1,88 bln juanów (ok. 280,9 mld dolarów amerykańskich) w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy roku. Skorzystały z tego firmy w całym kraju, od butików po producentów płytek obwodu drukowanego.
Aby zapewnić firmom, zwłaszcza małym, jakże potrzebną płynność, Chiny zaproponowały rozwiązania takie jak nowe instrumenty kredytowe czy wykorzystanie dotychczasowej historii podatkowej jako podstawy do udzielenia kredytu, dzięki czemu nawet hodowcy świn z Chongqing, metropolii, gdzie dominuje intensywne rolnictwo, mogli uzyskać kredyty, by przetrwać trudny czas.
Podczas gdy epidemia w pierwszych miesiącach roku nie pozostała bez wpływu na skalę zatrudnienia, Chiny wprowadziły wielopłaszczyznowe środki na rzecz odzyskania miejsc pracy, ułatwienia rekrutacji kluczowych pracowników i ożywienia postulatów pracowniczych poprzez zachęcanie do nowych form działalności gospodarczej.
Jedną z głównych metod ochrony gospodarki przed wstrząsami wywołanymi COVID-19 było wzmacnianie firm w dłuższej perspektywie. Firmy przechodziły transformację cyfrową, inwestowały w nową infrastrukturę, silniejsze stały się wezwania do zielonego rozwoju.
Państwo zobowiązało się do zainstalowania w każdej gminie systemu utylizowania odpadów medycznych, co najprawdopodobniej stworzy nową gałąź gospodarki, która do 2023 r. osiągnie wartość 11 mld juanów. Napędzaniu wewnętrznego popytu oraz przyciąganiu inwestycji z zagranicy będzie również sprzyjać budowanie nowej infrastruktury – 5G, AI, chmur obliczeniowych.
Chwaląc chiński wzrost jako „pozytywny impuls dla gospodarki światowej”, dyrektor zarządzająca Międzynarodowego Funduszu Walutowego (IMF) Kristalina Georgiewa stwierdziła, że wzrost gospodarki chińskiej jest również ważny dla państw, które są związane z nią poprzez międzynarodowe łańcuchy wartości – popyt w Chinach jest dla nich impulsem wzrostu.
Oficjalne dane pokazują, że bezpośrednie inwestycje zagranicznej w Chinach kontynentalnych wzrosły o 25,1 proc. rok do roku, osiągając we wrześniu wartość 99,03 mld juanów. Był to szósty z rzędu miesiąc wzrostu wartości bezpośrednich inwestycji zagranicznych.
Cała grupa wiodących firm globalnych, jak producent wind JLD, Uniqlo czy Nestle, dokonała w tym roku w Chinach nowych inwestycji lub je zapowiedziała. Wiele innych stwierdziło, że osiągnęła w tym kraju dużo wyższe zyski niż w innych regionach.
– Jesteśmy dobrej myśli co do perspektyw rynku chińskiego, będziemy kontynuować inwestycje w tym kraju – powiedział dyrektor BMW China Jochen Goller.
Wyzwaniem dla Chin pozostaje utrzymanie momentu wzrostu. Rzecznik Liu ostrzega, że stworzenie podstaw dla zrównoważonej odbudowy wymaga dalszej konsolidacji z powodu światowej niepewności i nierównych wyników gospodarczych poszczególnych części kraju.
Niemniej – gdy wirus został w znacznej mierze opanowany w Chinach, konsumenci znów ciągną do restauracji i centrów handlowych, wskakują do samolotów i pociągów, wypełniają dzielnice turystyczne i kina. Gospodarka chińska jest coraz bliżej poziomów sprzed COVID-19.
W swoim najnowszym raporcie World Economic Outlook IMF prognozuje dla Chin wzrost gospodarczy 1,9 proc. w 2020 r. W tym samym czasie gospodarka światowa skurczy się o 4,4 proc.
– Ogólnie rzecz biorąc, Chiny mają podstawy, warunki i przekonanie co do tego, że obecny trend utrzyma się w IV kwartale i w skali całego roku – mówi rzecznik Liu.
Handel zagraniczny Chin bije rekord w III kwartale dzięki metodom wspierania wzrostu
Chiński handel zagraniczny odbudował się po nieszczęściach pandemii COVID-19 i w III kwartale odnotował silny wzrost, dzięki szeregowi działań wspierających ze strony rządu.
Handel zagraniczny wzrósł o 7,5 proc. rok do roku, do 8,88 bln juanów (1,32 bln dolarów amerykańskich) w III kwartale, bijąc historyczny rekord kwartalny. Eksport podskoczył o 10,2 proc., import – 4,3 proc., mówi Główna Administracja Celna (GAC).
Kwartalne wartości zarówno eksportu, jak i importu osiągnęły w III kwartale 2020 r. rekordowy poziom, mówi rzecznik prasowy GAC Li Kuiwen.
W pierwszych trzech kwartałach chiński zagraniczny handel towarami osiągnął wartość 23,12 bln juanów, rosnąc o 0,7 proc. rok do roku, odwracając spadek odnotowany w pierwszych dwóch kwartałach, gdy handel zagraniczny kraju spadł pod ciężarem pandemii COVID-19.
– Odbicie nastąpiło mimo wzrostu tendencji protekcjonistycznych i unilateralistycznych w związku z rozwojem pandemii, powiedział Li. Dodał, że struktura chińskiego handlu również poprawiła się w tym czasie.
Handel w rozumieniu ogólnym, przy uwzględnieniu dłuższych łańcuchów produkcyjnych, lepiej uwzględniając zdolności produkcyjne kraju, wzrósł w ciągu dziewięciu miesięcy o 2,1 proc., zwiększając swój udział w ogólnym handlu towarami.
Firmy prywatne odegrały znaczącą rolę we wzroście handlu. Ich handel zagraniczny wzrósł w ciągu trzech kwartałów o 10,2 proc.
Centralne i zachodnie regiony kraju bardziej przyczyniły się do wzrostu dzięki kontynuacji polityki otwarcia. Handel zagraniczny w tych regionach odnotował wzrost o 8,3 proc. rok do roku.
Stowarzyszenie Narodów Azji Południowowschodniej pozostało największym partnerem handlowym Chin w pierwszych dziewięciu miesiącach roku. Za nim znalazły się Unia Europejska i Stany Zjednoczone. Handel z krajami „Jednego pasa i jednego szlaku” wzrósł o 1,5 proc., jak pokazują dane GAC.
Chiny uruchomiły szereg działań, w tym usprawnienie procedur odprawy celnej i obcięcie kosztów dla firm w celu ograniczenia wpływu COVID-19 na handel zagraniczny.
– Kontrola celna we wrześniu została uproszczona piąty miesiąc z rzędu – mówi rzecznik Li.
Chiny wprowadziły również zachęty dla transgranicznego e-handlu i innych innowacyjnych form handlu, by wspierać zrównoważony rozwój handlu – mówi rzecznik.
Jako że Chiny nadal prowadzą politykę prohandlową i wdrażają nowy model rozwoju, mają duże szanse na kolejne przełomowe osiągnięcia w gospodarce i handlu zagranicznym – podsumowuje Li

Eksport i import Chin w pierwszych trzech kwartałach wzrosły o 0,7 proc.

Z danych statystycznych urzędu celnego wynika, że w pierwszych trzech kwartałach bieżącego roku łączna wartość chińskiego importu i eksportu towarów wyniosła 23,12 bln juanów RMB i była wyższa o 0,7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Wartość eksportu wyniosła 12,71 bln juanów, wzrosła o 1,8 proc., a wartość importu spadła o 0,6 proc. do 10,41 bln juanów. W ciągu pierwszych ośmiu miesięcy wzrosła łączna wartość eksportu. W ujęciu kwartalnym, w pierwszych trzech kwartałach łączna wartość importu i eksportu również wykazała tendencję wzrostową.

Rzecznik Generalnego Urzędu Celnego i dyrektor Departamentu Statystyki i Analizy Li Kuiwen powiedział, że od początku bieżącego roku, w obliczu epidemii nowego koronawirusa, Chiny zintensyfikowały swoją politykę makroekonomiczną, skoordynowały działania profilaktyczne i kontrolne z rozwojem gospodarczym i społecznym. To przyniosło znaczące rezultaty i ustabilizowało handel zagraniczny. Wskaźniki importu i eksportu był znacznie lepsze od prognozowanych. Dynamika importu i eksportu w pierwszym, drugim i trzecim kwartale wyniosła odpowiednio – 6,5 proc., – 0,2 proc. i 7,5 proc. Po gwałtownym spadku w pierwszym kwartale, stabilizacji w drugim kwartale, nastąpiło pełne odbicie w trzecim kwartale.
Li Kuiwen powiedział, że z analizy danych z pierwszych trzech kwartałów wyłania się następujący obraz w handlu zagranicznym:
Eksport cechuje duża odporność. Od kwietnia chiński eksport rósł przez sześć kolejnych miesięcy. Łączny wzrost w pierwszych trzech kwartałach wyniósł 1,8 proc. i był wyższy od oczekiwań rynkowych. Produkty do walki z epidemią przyniosły wzrost eksportu o 2,2 proc. Towary w kategorii „gospodarka Zostań w Domu” (stay-at-home) przyczyniły się do wzrostu eksportu o 1,1 proc.
Popyt importowy stale się poprawia, wspierając odbicie wartości importu. Chiny jako pierwszy kraj wznowiły pracę i produkcję, gospodarka krajowa stabilnie się ożywia, co również doprowadziło do odbicia importu. W trzecim kwartale wartość importu Chin wynosiła 3,88 bln juanów, co oznacza wzrost o 4,3 proc. rok do roku.
Stały wzrost udziału na rynku międzynarodowym. Z miesięcznych danych handlowych głównych gospodarek opublikowanych przez WTO wynika, że od stycznia do lipca udział Chin w międzynarodowym imporcie i eksporcie wyniósł 12,6 proc., z czego eksport wyniósł 13,8 proc., import wyniósł 11,3 proc., co oznacza wzrost odpowiednio o 1 proc., 1,1 proc. i 0,8 proc. rok do roku. Chiny mogą się poszczycić rekordowym udziałem w rynku międzynarodowym, a także w imporcie i eksporcie.
W pierwszych trzech kwartałach znacznie wzrósł import i eksport przedsiębiorstw sektora prywatnego. Wartość importu i eksportu wyniosła 10,66 bln juanów, co stanowi 10,2 proc. wzrost rok do roku oraz 46,1 proc. całkowitej wartości handlu zagranicznego Chin. W ujęciu rocznym, Chiny odnotowały wzrostu o 4 punkty procentowe w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku.
Import i eksport z głównymi partnerami handlowymi utrzymał tendencję wzrostową. ASEAN jest największym partnerem handlowym Chin i odpowiada za 14,6 proc. całkowitej wartości handlu zagranicznego Chin. W pierwszych trzech kwartałach wartość importu i eksportu z ASEAN, UE, Stanami Zjednoczonymi, Japonią i Koreą Południową wyniosła 3,38 bln, 3,23 bln, 2,82 bln, 1,61 bln i 1,45 bln juanów, co oznacza wzrost o 7,7 proc., 2,9 proc., 2 proc., 1,4 proc., 1,1 proc.
W pierwszych trzech kwartałach łączna wartość handlu zagranicznego Chin z krajami leżących wzdłuż „Pasa i Szlaku” wzrosła o 1,5 proc. i wyniosła 6,75 bln juanów. Eksport wyniósł 3,85 bln juanów, import 2,9 bln juanów, co przekłada się odpowiednio na wzrost o 2,8 proc. i spadek o 0,3 proc. Wymiana handlowa z niektórymi krajami zanotowała szybki wzrost, w tym import i eksport do Wietnamu, Turcji, Polski i Tajlandii wzrósł o 18,5 proc., 17,1 proc., 13 proc. i 10,9 proc.

Rozszerzenie wymiany techniki z zagranicą w oparciu o utrzymanie bezpieczeństwa narodowego

Ministerstwo Handlu oraz Ministerstwo Nauki i Techniki Chin opublikowały 28 sierpnia nową wersję „Katalogu technik zabronionych i ograniczonych w eksporcie Chin”. Jakie jest znaczenie tego dostosowania? Jakie są nowe przepisy dotyczące zarządzania? Jaki wpływ będzie to miało na przedsiębiorstwa naukowo-techniczne?

Przedstawiciel Ministerstwa Handlu Chin wspomniał na konferencji prasowej, że ostatnia rewizja katalogu miała miejsce w 2008 roku.
Korekta wprowadzona w 2020 roku objęła 53 techniki, w tym usunięto 9 kategorii zabronionych lub objętych ograniczeniami, dodano 23 kategorie ograniczone, zmieniono 21 punktów kontrolnych i parametrów technicznych.
Cui Fan, profesor Uniwersytetu Międzynarodowego Biznesu i Ekonomii, który od długiego czasu śledzi i studiuje przepisy dotyczące techniki handlu, powiedział, że wdrażanie zarządzania listami negytywnymi w eksporcie techniki stało się międzynarodową praktyką. Chińskie przepisy i regulacje dotyczące handlu zagranicznego są stopniowo ustanawiane oraz udoskonalane w oparciu o własne rzeczywiste warunki i doświadczenia krajów rozwiniętych – oznajmił badacz. Rozwinięte kraje o zaawansowanej techniki często aktualizują swoje listy, aby odzwierciedlić realia rozwoju nowych techniki – ujawnił Cui Fan.
Obecna korekta była przygotowywana od dawna. Cui Fan powiedział, że w 2018 roku odpowiednie departamenty zbierały opinie publiczne na temat korekty katalogu, a po wielokrotnych rozważaniach, w połączeniu z obiektywnymi potrzebami obecnej sytuacji międzynarodowej, dokonano zmian w tekście.
Mówiąc o celu tego dostosowania katalogu, przedstawiciel Ministerstwa Handlu Chin oznajmił, że „ma to związek z regulowaniem zarządzania eksportem techniki, promowaniem postępu nauki i techniki oraz współpracą gospodarczą i technologiczną, także z zabezpieczeniem bezpieczeństwa ekonomii krajowej”.
W opinii profesora Cui Fan, w ciągu ostatnich lat system zarządzania importem i eksportem techniki w Chinach był stale ulepszany. Na przykład, w 2011 i 2019 roku przepisy dotyczące zarządzania importem i eksportem techniki zostały dwukrotnie zmienione, a przymusowy transfer techniki jest surowo zabroniony przez przepisy i regulacje w chińskich ustawach, między innymi w ustawie o inwestycjach zagranicznych i ustawie o zezwoleniach administracyjnych – wymieniał ekspert. Według niego, środki te promują odpowiednie systemy, aby były one bardziej sprzyjające normalizacji i rozszerzeniu importu i eksportu techniki oraz zmierzały do ustanowienia bardziej swobodnego, wygodnego i przejrzystego systemu zarządzania handlem techniki.
Jaki wpływ będzie miało dostosowanie i wydanie nowej wersji katalogu na firmy? Co firmy powinny zrobić po tej korekcie katalogu?
Odpowiadając na te pytania profesor Cui Fan stwierdził, że w ostatnich latach niektóre kraje podjęły środki w celu zaostrzenia kontroli transferu techniki, co poważnie wpłynęło na handel techniki i powiązane działania inwestycyjne. Jego zdaniem, na tym tle podejście rządu chińskiego jest godne pochwały. Wyjaśnił, że w szczególności zmniejszyła się liczba zakazanych technik w eksporcie, a liczba objętych ograniczeniami została dostosowana, czyli niektóre z nich zostały usunięte z listy, a dodano zaledwie kilka. Ponadto w przyszłości rząd będzie nadal usuwał z listy niektóre techniki i dostosował katalog oraz wprowadzał środki ułatwiające handel technikami, co w pełni odzwierciedla ciągłą optymalizację chińskiego otoczenia handlu technologicznego – kontynuował. To dobra wiadomość dla długoterminowego rozwoju przedsiębiorstw – ocenił.
Eksport technologii dzieli się na trzy kategorie: swobodny, ograniczony i zabroniony. Profesor Cui wyjaśnił, że zgodnie z przepisami firmy przygotujące się do eksportu technik objętych ograniczeniami powinny wypełnić „wniosek dotyczący chińskiej technologii objętej ograniczeniami eksportowymi” przed przystąpieniem do merytorycznych negocjacji ze stronami zagranicznymi.
Po podpisaniu kontraktu na eksport techniki należy ubiegać się o pozwolenie na eksport techniki do departamentu handlowego odpowiedniej prowincji – kontynuował Cui Fan. Kontrakt na eksport techniki wejdzie w życie w dniu wydania licencji na eksport techniki – dodał profesor.
Jaki wpływ będzie miało dostosowanie i wydanie katalogu na działanie niektórych firm, które obecnie rozważają eksport techniki?
W przypadku eksporterów techniki, którzy nie sfinanlizowali transakcji przed wejściem w życie nowej wersji katalogu, jeśli planują eksportować technologie objęte ograniczeniami w dostosowanym katalogu, zaleca się zawieszenie negocjacji procedur handlowych oraz wypełnienie i złożenie nowych wniosków dotyczących odpowiednich procedur – informuje profesor Cui w odpowiedzi na pytanie.
Jako przykład podał on możliwą sprzedaż firmy TikTok w Stanach Zjednoczonych przez firmę ByteDance. Według niego, jako dynamicznie rozwijająca się firma innowacyjna ByteDance dysponuje szeregiem najnowocześniejszych technik, z takich dziedzin jak sztuczna inteligencja. Eksport niektórych technik może wiązać się z dostosowanymi spis treści – kontynuował. Na przykład nowo dodany artykuł 21 dotyczący „techniki spersonalizowanych usług informacyjnych w oparciu o analizę danych” – wymienił profesor. W jego opinii, jeśli ByteDance planuje eksportować powiązane technologie, powinno przejść przez procedury licencyjne.   
Zdaniem profesora, międzynarodowy biznes ByteDance może osiągnąć szybki rozwój, polegając na silnym krajowym wsparciu technicznym i stale dostarczając najnowsze podstawowe usługi algorytmiczne firmom zagranicznymo, co jest typowym eksportem usług technologicznych. Przeanalizował on, że jeśli jej międzynarodowa działalność ma nadal działać sprawnie, bez względu na to, kto jest jej nowym właścicielem i operatorem, prawdopodobnie będzie musiała przenieść poza granice Chin kod oprogramowania lub prawa do jego użytkowania, a także może być zmuszona do świadczenia usług technologicznych.

Koronawirus podgryza naszą wymianę gospodarczą

Spowolnienie gospodarek Unii Europejskiej zmniejszyło obroty handlu zagranicznego Polski, ale nie zmieniło zasadniczo ich struktury geograficznej i towarowej.

Pandemia koronawirusa i ograniczenia wprowadzone w związku z tym w gospodarkach Unii Europejskiej (w tym w gospodarce polskiej) wpłynęły na spadek obrotów handlu zagranicznego Polski. W pierwszym półroczu 2020 r. w porównaniu do tego samego okresu roku poprzedniego wartość eksportu wyrażona w euro, najważniejszej walucie w rozliczeniach w handlu Polski z zagranicą, wyniosła 109,7 mld euro, a wartość importu 104,8 mld euro. To spadek o 7 proc. w eksporcie i o 11 proc. w imporcie rok do roku.
Największym partnerem handlowym po stronie eksportu pozostały kraje wysoko rozwinięte, których udział w eksporcie ogółem wyniósł 86,2 proc. (co oznacza spadek w porównaniu do roku poprzedniego o 1,4 p.p.), a wartość tych obrotów wyniosła 94,6 mld euro (spadek o 8,5 proc.).
Na uwagę zasługuje wzrost polskiego eksportu o 7,7 proc. (do 8,6 mld euro) do krajów rozwijających się, co zwiększyło ich udział w strukturze eksportu ogółem do 7,8 proc. (o 1,1 punktu procentowego). Odnotowano jednocześnie spadek naszego eksportu do krajów Europy Środkowo-Wschodniej o 1,9 proc. (wartość 6,5 mld euro), co jednak – przy znacznie większym spadku eksportu do krajów wysoko rozwiniętych – spowodowało, że udział tych krajów w całym polskim eksporcie wzrósł do 6 proc. – zauważa Towarzystwo Ekonomistów Polskich.
Nadal największymi, wręcz dominującymi, odbiorcami polskich towarów byli partnerzy niemieccy, których udział w strukturze eksportu ogółem – mimo spadku obrotów o 5,6 proc., do 30,6 mld euro – wyniósł 28,2 proc., co oznacza nawet wzrost o 0,5 p.p. w stosunku do tego samego okresu 2019 r. Biorąc pod uwagę spadek niemieckiego PKB w drugim kwartale 2020 r. o 10,1 proc., spadek tamtejszej produkcji o 16,1 proc. oraz spadek zamówień w przemyśle o 22,9 proc., uzyskane wyniki eksportu wskazują na utrzymującą się silną pozycję polskich dostawców na rynku niemieckin – ocenia TEP.
Polska sprzedaż wciąż koncentruje się na rynkach 10 największych odbiorców, do których kierowane jest 65,7 procent eksportu ogółem. Spadła jednak wartość eksportu do większości krajów z pierwszej dziesiątki. Największy negatywny wpływ pandemii na polski eksport nastąpił na rynku włoskim – spadek obrotów wyniósł aż 19,1 proc. Najmniej ucierpiał zaś eksport do Rosji (spadek o 3,2 proc.), Szwecji (minus 5,3 proc.) i Niemiec (minus 5,6 proc.). Tylko ze Stanami Zjednoczonymi odnotowano niewielki wzrost eksportu, o 2,3 proc.
Z analizy struktury towarowej eksportu wynika, że eksport polskiej żywności, olejów roślinnych oraz produktów chemicznych (nie podano jakiej grupy produktów), mimo trudności spowodowanych pandemią utrzymuje nadal dobrą pozycję konkurencyjną na rynkach Unii Europejskiej.
Wartość importu w euro spadła jeszcze bardziej niż eksportu, bo aż o 11 proc. Nadal najwyższe obroty po stronie importu odnotowano z krajami wysoko rozwiniętymi (68,4 mld euro, co oznaczało jednak spadek o 13,5 proc. w porównaniu do tego samego okresu roku poprzedniego). Zarejestrowano niewielki, bo o 1,2 proc. spadek importu z krajów rozwijających się (obroty na poziomie 29,4 mld euro) i znaczący, bo aż o 21,4 proc. spadek obrotów z krajami Europy Środkowo-Wschodniej (ich wartość wyniosła 7,1 mld euro).
Także po stronie importu panuje koncentracja na rynkach dziesięciu najważniejszych importerów, od których pochodzi 64,2 proc. wartości polskiego importu ogółem. Należą do nich Niemcy, Chiny, Rosja, Włochy, Holandia, Stany Zjednoczone, Francja, Czechy, Korea Południowa i Belgia. Import pochodzi głównie z krajów Unii Europejskiej, ale jedna czwarta jego wartości (24,9 proc.) jest z czterech krajów spoza UE – Chin, Rosji, USA i Korei Południowej.
I tu także najważniejszymi, dominującymi dostawcami na rynek polski byli partnerzy niemieccy. Ich udział w wartości importu ogółem wyniósł 21,5 proc. (spadek o 0,9 p.p.), a wartość obrotów 22,5 mld euro, co stanowiło spadek w stosunku do tego samego okresu 2019 r. o 14,8 proc..
Podobne, a nawet większe spadki wartości importu dotyczyły Rosji (spadek o 22,7 proc.) i Włoch (spadek o 16,1 proc.). Obroty z pozostałymi dostawcami z pierwszej dziesiątki największych krajów pod względem wartości importu spadały podobnie. Wzrósł natomiast import z Chin (o 4,3 procent) oraz z Korei Południowej (o 15,8 proc.).
Mimo spadku wartości eksportu odnotowaliśmy dodatnie saldo obrotów zagranicznych w wysokości 4,9 mld euro. (dodatnie w handlu z krajami wysoko rozwiniętymi w wysokości 26,8 mld euro, ale ujemne w obrotach z krajami rozwijającymi się – minus 20,8 mld euro.)
Jak podaje GUS, spadek obrotów dotyczył większości sekcji towarowych zarówno w eksporcie jak imporcie, jednak były też grupy towarów, których eksport wzrósł – oleje, tłuszcze, woski zwierzęce i roślinne, żywność i zwierząta żywe, produkty chemiczne i pokrewne.
Z całą pewnością spadek obrotów w eksporcie o 7 proc. i w imporcie o 11 proc. w porównaniu do pierwszego półrocza 2019 r. znajdzie odzwierciedlenie w poziomie produkcji i konsumpcji w bieżącym roku.
Gospodarki Polski i Niemiec są ze sobą silnie powiązane i nawet znaczne obniżenie tempa wzrostu gospodarczego nie przekłada się w takim samym stopniu na obroty wzajemne. Można jednak postawić tezę, że pozycja polskich dostawców na rynku niemieckim jest mocniejsza niż dostawców niemieckich towarów na rynek polski. Trudno jednak jednoznacznie wyrokować, o czym świadczy wolniejszy spadek eksportu polskich towarów do Niemiec niż znacznie większy spadek importu niemieckich towarów na rynek polski.

Polskie meble radzą sobie z pandemią

Marzec, kwiecień i maj to były dramatyczne miesiące dla branży, ale czerwiec przyniósł już wyraźne odbicie.

Polski przemysł meblarski został mocno dotknięty przez kryzys związany z epidemią koronawirusa. Niemniej nieco szybsze, niż pierwotnie planowano, otwarcie handlu pomogło ograniczyć skalę spadków. Pewną nadzieję dla branży stanowi również rezygnacja z wyjazdów urlopowych mieszkańców Europy (dzięki czemu mają więcej pieniędzy na kupowanie mebli) czy tania złotówka. Dużą rolę w poprawie sytuacji odegrać też może
ekspansja na nowe rynki – zwłaszcza amerykański. Jak więc wygląda obecnie kondycja polskiego meblarstwa i prognozy na przyszłość?
W przededniu kryzysu wyniki firm meblarskich w Polsce były dobre. W czwartym kwartale 2019 r. przychody firm średnich i dużych były o 6,2 proc. wyższe rok do roku, a stopa zysku netto wyniosła 4,9 proc., co oznacza wzrost o 1,1 proc.
– Polska to światowy lider w dziedzinie produkcji mebli. Według ostatnich dostępnych danych w roku 2019 zajmowaliśmy 6. miejsce na świecie pod względem wartości wyprodukowanych mebli, a także 2. miejsce na świecie za Chinami i pierwsze w Europie w eksporcie mebli. Na tak wysoką pozycję naszego sektora pracuje ponad 29 000 przedsiębiorstw meblarskich, gdzie pracę znajduje blisko 170 000 osób – mówił Michał Strzelecki, dyrektor biura Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli.
Wedle jego ocen, w ubiegłym roku branża meblarska w Polsce wyprodukowała meble za ponad 50 mld złotych, z czego około 90 proc. z nich trafiło na eksport. Meblarstwo miało blisko 2,3 proc. udziału w polskim produkcie krajowym brutto, a w handlu zagranicznym nasze meble osiągnęły ponad 36 mld zł dodatniego salda. Niestety sytuacja zaczęła się diametralnie zmieniać w marcu 2020 r.
W związku z restrykcjami wprowadzonymi w wyniku epidemii, sytuacja w polskiej branży meblarskiej stała się dramatyczna – i to praktycznie z dnia na dzień. Zamknięcie możliwości handlu i zalecenia pozostania w domach spowodowały, że 16 i 17 marca wydarzyło się „trzęsienie ziemi”, które zatrzymało polską lokomotywę eksportową – powiedział Michał Strzelecki.
Skala utraty obrotów w okresie marzec – maj szacowana jest na 4 mld złotych. Natomiast zatrudnienie zostało zmniejszone do 153 tys. etatów – głównie poprzez ograniczanie czasu pracy, jednak ponad 7 tys. osób trwale straciło zatrudnienie. Powody kryzysu w branży meblarskiej to brak popytu wynikający z ograniczeń w handlu, zalecenia pozostawania w domach oraz spadek wskaźników ufności konsumenckiej.
Początkowo eksperci oceniali, że spadek obrotów branży meblarskiej w 2020 r. może wynieść nawet 17 mld złotych, czyli około 35 proc. w stosunku do roku 2019. Skalę spadków pomogło jednak ograniczyć szybsze otwarcie handlu. Kolejny, niespodziewany i pozytywny impuls przyniósł boom remontowy, którego pojawienie przypisuje się rezygnacji z wyjazdów wakacyjnych dużej grupy Europejczyków. Niepewność, jak będzie się rozwijać sytuacja z koronawirusem jesienią, wciąż jednak przekłada się na trudną sytuację w branży. – Sytuacja jest poważna i zdajemy sobie sprawę, że powrót do normalności potrwa jeszcze długo. Udało nam się przetrwać najtrudniejszy okres, ale wciąż w przypadku wielu firm sytuacja jest wręcz dramatyczna. Przez lata w Polsce mieliśmy do czynienia z wieloma sytuacjami kryzysowymi, jednak takiej skali i tego rodzaju załamania w naszej historii jeszcze nigdy nie było. Głównym problemem jest zatrzymanie popytu dotyczące zarówno rynku krajowego, jak i eksportowego – ocenia Jan Szynaka, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli.
Trudno też powiedzieć, kiedy i w jakim stopniu sytuacja wróci do stanu sprzed pandemii oraz co zrobią klienci. Meble nie są produktem pierwszego wyboru i mimo letniego boomu remontowego trudno odpowiedzieć, kiedy i czy w ogóle klienci wrócą do wielkości zakupów sprzed wybuchu epidemii koronawirusa.
Badanie sytuacji polskiej branży meblarskiej prowadzone od marca do końca czerwca wykazało, że po wielu tygodniach spadków zamówień sytuacja przestała się pogarszać i widać oznaki odbicia od dna. Niemały wpływ na poprawę ocen ze strony przedstawicieli firm miały powracające zamówienia oraz rozwiązania tarcz antykryzysowych. Odsetek ocen dobrych dla tarcz wzrósł w tym czasie z 3 proc. do 48 proc., zaś ocen słabych spadł z 40 proc. do 19 proc.
Jeśli chodzi o poziom deklarowanych przychodów rok do roku, to spadł on w marcu do 85 proc. poziomu marca ubiegłego roku, a w kwietniu do zaledwie 50 proc. kwietnia 2019. Maj był już nieco lepszy – spadek wyniósł 70 proc. Czerwiec okazał się zaś rekordowo dobry – przychody osiągnęły aż 118 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem ubiegłego roku. Nie wyrównało to spadków z poprzednich trzech miesięcy, ale ożywienie w branży jest już faktem.
Sytuacja zaczęła się poprawiać w drugiej połowie maja. Zamówienia rosły i w większości firm przywrócono pełnowymiarowy wymiar czasu pracy. Przedstawiciele branży przewidują jednak, że powrót do obrotów na poziomie około 50 mld zł rocznie może trwać nawet do 1,5 roku. Wiele zależy od tego, jak będą reagowały poszczególne państwa w przypadku kolejnych fal epidemii. Analitycy oczekują ograniczenia popytu w ciągu kilkunastu nadchodzących miesięcy.
– Jest jeszcze za wcześnie, aby oszacować długoterminowy wpływ koronawirusa zarówno na branżę meblową, jak i inne sektory krajowej i światowej gospodarki. Miejmy nadzieję, że możliwie szybko wszystko wróci do normy – dodaje Jan Szynaka.
W dłuższej perspektywie po instrumentach poprawiających płynność finansową, branży potrzebny jest impuls pobudzający popyt krajowy i zagraniczny. Firmy chciałyby np. wprowadzenia stawki preferencyjnej VAT na meble (obniżonej do 8 proc.) czy konsumenckiej ulgi podatkowej (np. remontowej).
Ważne są też działania międzynarodowe, zwłaszcza ewentualna ekspansja za oceanem. Wejście na nowe rynki może pomóc wielu firmom. – Rynek USA ma wielki potencjał. Uważam, że w dłuższej perspektywie polscy meblarze wciąż będą zdolni do zwiększania swoich obrotów, ponieważ mamy szereg fundamentalnych atutów, takich jak dostęp do surowca, zainstalowane moce produkcyjne, wysoką kulturę techniczną i korzystną lokalizację – podkreśla analityk Tomasz Wiktorski z B+R Studio.
Duże szanse dla polskich firm meblarskich w Stanach Zjednoczonych widzi też Jeff Holmes, amerykański specjalista w obszarze międzynarodowego rynku meblarskiego: – Sprzedaż mebli w USA jest napędzana przez rynek mieszkaniowy, a ten nadal trzyma się mocno. W związku z tym mamy teraz idealny czas na to, aby inteligentni i przedsiębiorczy polscy producenci „załapali się” na falę rosnącego ożywienia gospodarczego. Potencjalne korzyści zależą od dobrego planu i jego wdrożenia, a różnorodne kanały dystrybucji mebli w USA zapewniają wiele możliwości.
OIGPM wiąże spore nadzieje z wspólnym udziałem rodzimych producentów w największych targach branży meblarskiej w USA, w High Point (Karolina Północna). To miejsce ma ponad 100-letnią tradycją handlu meblami w Stanach Zjednoczonych. Udział w tych targach niesie duży potencjał biznesowy, ponieważ wydarzenie jest obowiązkową pozycją w kalendarzu osób decydujących o wprowadzaniu mebli do sprzedaży w amerykańskich sieciach handlowych. Na targi, mające odbywać się od 13 do 21 października 2020 r. wyjedzie siedem polskich marek meblarskich.

Eksportuj albo giń?

Obecny kryzys dla myślących przedsiębiorców może stać się szansą na opłacalny rozwój handlu zagranicznego.
Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że rozwój eksportu to kosztowne przedsięwzięcie. Szczególnie dziś sytuacja nie jest łatwa dla żadnego przedsiębiorcy. Kryzys spowodowany pandemią COVID-19 dotknął większość branż w Polsce.
Powolne odmrażanie gospodarki pozwala na ponowne rozpoczęcie sprzedaży i odrabianie strat, jednak prawie trzymiesięczny przestój w handlu oraz zamknięcie galerii i sklepów poza tymi pierwszej potrzeby, spowodowały problemy w wielu przedsiębiorstwach, szczególnie z płynnością finansową.
Aby odbić się od panującego teraz kryzysu, firmy będą musiały wykazać się innowacyjnością i elastycznością w osiągnięciu sprzedaży, która nadrobią ich straty. Eksport jest szansą na maksymalizację marży i zwiększenie dochodów. Właśnie teraz jest najlepszy czas na inwestycje w handel zagraniczny.
To, co dla jednych może być przeszkodą, dla innych może stać się okazją do rozwoju i osiągnięcia nowych korzyści. Łańcuchy dostaw, które do tej pory były stabilne od lat, z powodu pandemii zaczną teraz ulegać zmianie. Zagraniczni przedsiębiorcy będą szukać bezpiecznych dostawców i dywersyfikować kanały tak, aby nie być zależnym od jednego rynku. Jest to szansa dla polskich eksporterów, ale też i tych przedsiębiorców, którzy jeszcze nigdy nie eksportowali, na zawarcie kontraktów z kontrahentami szukającymi alternatywy dla towarów z Chin. Twarde ramy dotychczasowej wymiany handlowej ulegają teraz znaczącym zmianom.
Eksport może wspomóc firmę w okresie kryzysu. Natomiast program POPW 1.2 (Program Operacyjny Polska Wschodnia 2014-2020 – działanie 1.2 Internacjonalizacja MŚP) jest okazją do pozyskania dodatkowych środków na sfinansowanie takiego przedsięwzięcia.
Środki z dotacji można przeznaczyć m.in. na udział w targach i misjach gospodarczych, pozyskanie certyfikatów niezbędnych na danym rynku, zakup środków trwałych i wartości niematerialnych i prawnych w postaci oprogramowania oraz usługi doradcze i marketingowe związane z wchodzeniem na rynki zagraniczne.
Projekt ten jest skierowany do mikro, małych i średnich przedsiębiorstw z Polski Wschodniej, tj. województw warmińsko-mazurskiego, podlaskiego, świętokrzyskiego, lubelskiego i podkarpackiego. Wartość dofinansowania może wynieść do 800 000 PLN netto i 85 proc. kosztów kwalifikowalnych, zaś sam program nie wymaga wskaźników w postaci wzrostu eksportu, co przy niestabilnej sytuacji gospodarczej na świecie jest dość istotne.
W pierwszej turze naboru zaledwie 55 firm złożyło wnioski o dofinansowanie. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości prowadzić będzie jeszcze jeden nabór w 2020 r. – ostatni w perspektywie UE 2014-2020. Na kolejną można czekać aż do dwóch lat, więc warto skorzystać z tej szansy. Druga runda naboru do konkursu POPW 1.2. trwać będzie od 4 sierpnia do 7 września. Proces przygotowania, wymaganego przy ubieganiu się o dofinansowanie, jest pracochłonny – warto więc zapoznać się z nim już dziś.
Warto też zapoznać się z ofertą pomocy w Urzędach Marszałkowskich poszczególnych województw, które również dysponują środkami publicznymi wspierającymi eksporterów.

Zaistnieć na rynkach wschodnich

Polscy przedsiębiorcy potrzebują konkretnych rad oraz podpowiedzi, które pomogłyby im w skutecznej ekspansji eksportowej na Wschód.

W dobie odmrażania gospodarki wielu przedsiębiorców poszukuje nowych rynków zbytu. Zrozumiałe, że niektórzy z nich myślą o tym aby swoje produkty bądź usługi sprzedawać za naszą wschodnią granicą. Nie ma problemu, aby rozwinąć import ze Wschodu. Nieporównanie trudniejsze jest jednak podjęcie na tym kierunku opłacalnego eksportu.
Wciąż niełatwo tak zorganizować działalność gospodarczą, aby pojawienie się na tym rynku miało sens i przekuło tę obecność na wymierny sukces. Tym bardziej, że eksporterzy nie mogą liczyć na jakąkolwiek pomoc ze strony rządu PiS.
Rosja jest jedną z największych gospodarek na świecie. Znajdują się tam firmy z całego globu. Aby pojawić się i odnieść sukces u naszych wschodnich sąsiadów należy znaleźć niszę na rynku lub zbudować konkurencyjną przewagę.Niewiele polskich firm wykorzystało naszą przewagę z lat 90- tych gdzie dla zachodniej konkurencji Rosja wydawała się jeszcze niezrozumiałym obudzonym niedźwiedziem. Dziś po 30 latach otwarcia rosyjskiej gospodarki zachodnie firmy mniej jej się boją, lepiej rozumieją i dlatego nie reagują już tak panicznie jak wcześniej na zachwiania rosyjskiej gospodarki, która podnosi się po każdym kryzysie jak feniks z popiołów. Każda branża ma swój potencjał w Rosji, a czasy kiedy rosyjscy „przemytnicy” przyjeżdżali z walizkami pieniędzy do Polski się skończyły – mówi Sebastian Sadowski-Romanov, prezes firmy Itro specjalizującej się w doradztwie eksportowym.
Aby na tym specyficznym rynku się odnaleźć i pozyskać partnerów biznesowych lub dystrybutorów należałoby wykonać kilka podstawowych kroków – wprawdzie dosyć naturalnych ale wcale niełatwych do skutecznego wykonania i bynajmniej nie dających pewności, że przyniosą oczekiwany efekt. Jak wszędzie, potrzebny jest także łut szczęścia, jednak szczęściu należy pomagać.

– Dziś jak polska firma chce wejść na rynek rosyjski to musi w to wejście zainwestować. Przygotować materiały w języku rosyjskim, pojechać na misję gospodarczą i wystawić się na targach. Wówczas mamy szansę na znalezienie partnerów na tym rynku, a w wersji idealnej powinniśmy otwierać tam swoje oddziały i fabryki jak uczyniły to TZMO S.A. (materiały opatrunkowe i higieniczne, kosmetyki) czy Cersanit S.A. (kafelki, ceramika sanitarna), którzy są dziś liderami w swoich sektorach na rynku rosyjskim – dodaje Sadowski-Romanov.
To są ogólne i oczywiste obserwacje, ale znacznie trudniej odpowiedzieć na pytania, jak to wszystko zrobić: jak zorganizować wyjazd na misję gospodarczą, na jakich targach się wystawić, co zrobić, by goście zainteresowali się naszym stoiskiem, jak zabrać się za tworzenie własnych oddziałów, z kim w tym celu należy rozmawiać? Takich właśnie, praktycznych rad oczekują nasi przedsiębiorcy.
Niektóre polskie branże mogą poszukać swoich szans jeszcze dalej, na rynku chińskim. Jest on jednak o wiele trudniejszy do zdobycia niż rynek rosyjski, bo Chiny same produkują niemal wszystko, z reguły lepiej niż Polacy, a na pewno taniej. Jednak produkujemy w Polsce produkty, które są w Chinach eksportowym hitem. Niektóre przedsiębiorstwa natomiast zdecydowały się na otwarcie tam swoich fabryk, dzięki czemu mogą znacznie skrócić łańcuch dostaw. Dobrym przykładem wejścia na rynek chiński jest firma Selena (chemia budowlana), która otworzyła tam własny zakład, nie tylko dla potrzeb taniej produkcji, ale właśnie ekspansji na tym rynku. W Chinach produkują także np. Sanok Rubber (pasy klinowe, uszczelki) czy Boryszew (borygo).
Chiny są ogromnym miejscem zbytu i niektóre z polskich firm zdobywają tam już swoje przyczółki, jednak idzie to raczej opornie.

-Chiński konsument szuka produktów o wysokiej jakości i znanej marce, szuka produktów luksusowych, a ja niestety nie mogę powiedzieć że Polska kojarzy mi się z luksusowymi produktami lub znanymi markami. Dlatego należy szukać swoich nisz w mniej popularnych miastach, poza Szanghajem i Pekinem bo tam jest już cały świat ze swoją ofertą. Chińskiej firmy szukają nowych technologii, inwestują w startupy. Więc jeżeli chcemy dziś wejść na rynek chiński to musimy czymś zaskoczyć chińskiego klienta. Naturalnym polskim hitem eksportowym na rynek chiński mogą być wyroby spożywcze i cukiernicze, ponieważ tak ogromny kraj trzeba wykarmić. Ogromny potencjał drzemie w tym rynku również dla producentów gier, ale tak jak z jedzeniem należy dostosować ofertę do rynku. Problemem jest odmienny od europejskiego gust i smak chińskich klientów co wymaga dostosowania produktów i opakowań do ich oczekiwań – zauważa Sebastian Sadowski-Romanov.
I tu także potrzebna byłaby podpowiedź, jak to wszystko zrobić: jak dobrze rozpoznać gust i smak klientów tak olbrzymiego kraju, jakie warunki muszą spełniać polskie produkty i opakowania, aby zaspokoić chińskie oczekiwania?. Na podobne, konkretne rady bardzo czekają polscy przedsiębiorcy.

Szansa dla polskich firm?

Eksporterzy z naszego kraju powinni szykować się na zmiany w globalnym łańcuchu dostaw.
Sytuacja, spowodowana izolacją chińskiej gospodarki, a następnie masową izolacją innych krajów, obnażyła globalne zależności od towarów z Państwa Środka. A to nie spodobało się wielu krajom wysoko rozwiniętym, a szczególnie Stanom Zjednoczonym.
Świat zrozumiał, że Chiny stały się nie tylko teoretycznie fabryką świata, ale w rzeczywistości kontrolują ogromne przepływy surowców i komponentów, potrzebnych w produkcji praktycznie we wszystkich znaczących gospodarkach.
Prezydent Trump wszczynając wojny celne z Chinami daje sygnał amerykańskim korporacjom do zmiany swoich dostawców i powrotu do produkcji na rynek amerykański. Rząd Japonii oferuje miliardy pomocy firmom, które wycofają się z Chin ze swoją produkcją. Obserwujemy wycofywanie się światowych koncernów z rynku chińskiego i próby przekierunkowania produkcji w inne miejsca.
Jest to szansa dla polskich przedsiębiorstw, aby właśnie w te zrywające się łańcuchy dostaw się wpisać i walczyć o nowe zamówienia, ale też o najnowsze technologie.
Gdzie strona polska powinna zacząć szukać nowych szans biznesowych? Z pomocą mogą przyjść dane statystyczne o obrocie w handlu międzynarodowym, który jest bardzo dobrze monitorowany poprzez dokumenty przewozowe i dokumenty celne. Mając dostęp do takich danych, można sprawdzić kierunki eksportu chińskich przedsiębiorstw lub wielkość importu danego kraju produktów z Chin, jakie wytwarzamy (sklasyfikowanych kodami celnym HS) .
Analizując takie dane widzimy, jakie kraje są znacznymi odbiorcami chińskich produktów. Analizując ich postawę wobec zaistniałej sytuacji, przedsiębiorcy mogą wyciągać wnioski o możliwych zmianach w łańcuchu dostaw – i właśnie na takie rynki kierować swoją ofertę. Przykładem może być artykuł, który ukazał się w chińskiej prasie, sugerujący możliwość narzucenia przemysłowi farmaceutycznemu utrudnień na sprzedaż komponentów do produkcji leków dla firm z USA (które w 70 proc. te komponenty sprowadzają z Chin).
Fabryki samochodowe niektórych koncernów, musiały wstrzymać produkcje, ponieważ większość części była produkowana w prowincji Hubei, której stolicą jest miasto Wuhan. Z powodu kwarantanny, która objęła całą prowincję, została również wstrzymana produkcja i dostawy komponentów wykorzystywanych w fabrykach produkujących samochody.
Mam nadzieję, że pomoc udzielona przez rząd polskim firmom pozwoli im na utrzymanie płynności i mocy produkcyjnych, aby wykorzystały moment zachwiania globalnej gospodarki i wykorzystały szanse, jakie niesie ze sobą obecny kryzys.
Tak jak stosunkowo łatwo jest wybudować nową fabrykę, tak znacznie trudniej jest do niej znaleźć wykwalifikowanych pracowników. Dlatego to właśnie polska gospodarka ma szansę na przejęcie części kontraktów, ponieważ jest ona, podobnie jak chińska oparta na produkcji, a nie na usługach jak wiele gospodarek zachodnich, które mają ograniczone zasoby ludzkie zdolne do wykonywania pracy fizycznej. Pokazuje to ostatnia sytuacja w Niemczech, związana z brakiem pracowników sezonowych na przykład do zbioru szparagów.