Co nowego u statystyków z Chin?

Krajowe Biuro Statystyczne Chin opublikowało na swojej stronie internetowej wyniki gospodarcze pierwszego półrocza 2021 r.
Na stronie www.stats.gov.cn jest także obszerna relacja z konferencji prasowej wraz z odpowiedziami rzecznika Biura na zadane pytania, także agencji zachodnich oraz szczegółowe pisemne komentarze dyrektorów departamentów do poszczególnych zagadnień (z podaniem ich stanowisk służbowych w Krajowym Biurze i adresów stron internetowych).
Na początek wyjaśnienie: produkt krajowy brutto obliczany jest w Chinach zgodnie zasadami Systemu Rachunków Narodowych (Sistem of National Accounts) ONZ 2008 (te same zasady w ramach Europejskiego Systemu Rachunków Narodowych i Regionalnych obowiązują we wszystkich krajach członkowskich Unii Europejskiej). Zasady te zostały przyjęte w 2016 r. w „Prawie statystycznym Chińskiej Republiki Ludowej”. Dzięki temu dane o PKB są porównywalne na poziomie międzynarodowym.
Krajowe Biuro Statystyczne Chin regularnie przesyła roczne i kwartalne dane dotyczące PKB do ONZ, MFW, OECD i Azjatyckiego Banku Rozwoju. I co podkreśla Biuro, do instytucji rządowych, badawczych, uniwersytetów, stowarzyszeń branżowych, mediów i opinii publicznej.
W drugim kwartale bieżącego roku tempo wzrostu PKB (w relacji do II kwartału 2020 r.) wyniosło 7,9 proc., a w skali półrocza 12,7 proc. Średnie tempo w ciągu dwóch lat wynosiło 5,3 proc. Tempa wzrostu PKB liczone są w cenach stałych, a średnia dwuletnia jako średnia geometryczna. Wartość dodana (jako główny składnik PKB) przemysłu surowcowego wzrosła w pierwszym półroczu 2021 r. w relacji do analogicznego okresu ubiegłego roku o 7,8 proc., przetwórczego o 14,8 proc. i usług o 11,8 proc. Wartość dodana produkcji dóbr konsumpcyjnych wzrosła o 13,5 proc. Przemysł farmaceutyczny wykazał przyrost produkcji o 29,6 proc, a wartość dodana produkcji zaawansowanej technologii i urządzeń zwiększyła się w pierwszym półroczu br. o 22,9 proc., czyli znacznie powyżej średniej dla przemysłu. Na przykład produkcja układów scalonych wzrosła o 48,1 proc., urządzeń optoelektronicznych o 41,7 proc., robotów przemysłowych o 69,8 proc., ogniw słonecznych o 52,6 proc., komputerów o 40,6 proc. Produkcja motoryzacyjna wzrosła o 21,8 proc.
Ponad 80 proc. branż i produktów osiągnęło wzrost w stosunku do 2020 r. 29 branż na 41 osiągnęło wzrost dwucyfrowy. Wskaźnik wykorzystania mocy produkcyjnej wynosił 77,9 proc. i był wyższy niż w ub. r. o 1,7 pkt. proc. Istotnie wzrosły w okresie styczeń-maj br zyski przedsiębiorstw przemysłowych – o 53,4 proc., w tym także zyski w górnictwie i przemyśle surowcowym. Straty przedsiębiorstw nierentownych zmniejszyły się o 29,6 proc.
Wartość dodana rolnictwa i leśnictwa, hodowli zwierząt i rybołówstwa wzrosła w tym okresie w stosunku rocznym o 7,5 proc. Produkcja zbóż wzrosła o 2,1 proc., w tym produkcja pszenicy o 2 proc. Jeśli chodzi o zasiewy zbóż, to odwrócona została spadkowa tendencja panująca od pięciu kolejnych lat. Podniesiono minimalną cenę skupu pszenicy, uruchomiono różne polityki dotacyjne, rolnicy odczuli wyraźną zachętę do wzrostu zasiewów i w ogóle do produkowania zbóż. Krajowa produkcja wieprzowiny, wołowiny i baraniny w I półroczu wykazała wzrost o 23 proc., wzrosła też produkcja mleka. Produkcja drobiu i jaj natomiast spadła. Na koniec drugiego kwartału stan pogłowia świń wyniósł 439,1 mln sztuk, co oznacza wzrost o 29,2 proc..
Wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych w I półroczu wzrosły realnie o 17,4 proc., a średnie tempo dwuletnie wynosiło 3,2 proc. Dochody osobiste mieszkańców kraju nadal rosły, na wsi szybciej niż w miastach. W I półroczu dochód rozporządzalny na osobę wzrósł o 12,6 proc. W miastach dochód nominalny wzrósł o 11,4 proc., a w wymiarze realnym o 10,7 proc.; na wsi wzrost nominalny wynosił 14,6 proc., a realny 14,1 proc.
Nakłady inwestycyjne wzrosły w tym okresie o 12,6 proc. (średnia roczna za dwa lata – 4,4 proc.). Inwestycje w branże high-tech zwiększyły się o 23,5 proc.; w tym w przemysł lotniczy i kosmiczny o 56,4 proc., w produkcję sprzętu komputerowego i biurowego o 47,5 proc., w produkcję sprzętu medycznego i oprzyrządowania o 34,2 proc. Inwestycje prywatne wzrosły o 15,4 proc., w tym w przemysł przetwórczy o 21,1 proc. Inwestycje w rolnictwo, leśnictwo, hodowlę zwierząt i rybołówstwo były wyższe niż w 2020 r. o 18,4 proc., a w samą hodowlę o 67,3 proc.
Inwestycje w sferę usług były wyższe niż w ubiegłym roku o 10,7 proc. (wysokie było tu zaangażowanie kapitału zagranicznego, które wzrosło o 41,6 proc.). Stanowiły one w sumie 79,4 proc. całości inwestycji zagranicznych w Chinach w tym okresie.
Odpowiadając na pytanie na konferencji prasowej, rzecznik Krajowego Biura Statystycznego Liu Aihua poinformował, że przedsiębiorstwa zagraniczne ulokowane w Hongkongu, Makao i Tajwanie wykazały w I półroczu br. wzrost wartości dodanej o 17 proc. (rok do roku). Podkreślał, że przedsiębiorstwa te w pełni wykorzystały swą zdolność reagowania na skutki epidemii i dostosowywania się w otoczeniu rynkowym.
Według statystyk celnych nadwyżka w handlu zagranicznym towarami była wyższa niż w 2020 r. o 40 proc. Wartość dodana eksportu produktów przemysłowych wzrosła w I półroczu o 22,9 proc. Wszystkie 10 głównych branż eksportowych osiągnęły w tym czasie przyrost co najmniej 15 proc., wśród nich eksport przemysłu samochodowego o 46,4 proc., sprzętu specjalnego o 33,7 proc., maszyn elektrycznych o 29,9 proc., elektronicznych o 17,6 proc. Znacznie wzrósł eksport materiałów związanych z epidemią, zwłaszcza środków farmaceutycznych (o 53,5 proc).
Dyrektor Departamentu Przemysłu w Krajowym Biurze Statystycznych zaznacza w swym materiale, że wprawdzie gospodarka funkcjonowała stabilnie to jednak pogłębiała się nierównowaga pomiędzy przedsiębiorstwami, branżami i regionami.
Produkcja energii elektrycznej w I półroczu br. wzrosła w porównaniu z ubiegłym rokiem o 13,7 proc., zapewniając bezpieczne i stabilne jej dostawy dla gospodarki i ludności. Wzrastało wydobycie węgla kamiennego (o 6,4 proc.), ropy naftowej (o 2,4 proc.) i gazu (o 10,9 proc.). Wzrastała także produkcja czystej energii: wodnej o 1,4 proc., jądrowej o 13,7 proc., słonecznej o 9 proc. Wzrósł też import ropy naftowej i gazu (o 24 proc.), a spadł import węgla kamiennego.
Wartość dodana sfery usług stanowiącej 55,7 proc. PKB, zwiększyła się w I półroczu br. o 11,8 proc. Wysokie tempo wzrostu wykazały zwłaszcza usługi branży transmisji informacji, oprogramowania i usług informatycznych, nieruchomości i branży finansowej. Dobrze rozwija się także turystyka, w tym zwłaszcza wewnętrzna.
Na rynku pracy następowało stopniowe ożywienie; w I półroczu powstało blisko 7 mln nowych miejsc pracy a stopa bezrobocia w czerwcu wyniosła 5 proc. i była niższa niż w 2020 r. o tej samej porze o 0,7 pkt. proc. Trudniejsza jest sytuacja na rynku pracy młodych, tym bardziej, że w tym roku rekordowa była liczba absolwentów szkół wyższych (9,1 mln), a stopa bezrobocia osób w wieku 16-24 lat wyniosła 15,4 proc. Liczba nowych podmiotów prawnych przekroczyła w tym roku 30 milionów, co oznacza przyrost do roku ubiegłego o 16,6 proc.
Indeks cen detalicznych wyrobów i usług konsumpcyjnych (CPI – Consumer Price Index) w czerwcu br. wyniósł 1,1 proc. w stosunku do czerwca 2020 r. Ceny żywności natomiast wykazały spadek o 1,7 proc. Spadły zwłaszcza ceny mięsa wieprzowego. Ceny producentów (PPI – Producer Price Index) z kolei wzrosły o 8,8 proc. rok do roku.
Gwoli rzetelności, chciałbym zaznaczyć, że pominąłem w wielu miejscach średnie roczne wskaźniki z ostatnich dwóch lat, co statystycy chińscy często publikują dla wyjaśnienia niekiedy bardzo wysokich wskaźników dynamiki i tempa wzrostu w I półroczu 2021 r. wobec analogicznego półrocza 2020 r. Podobnie pominąłem wskaźniki pokazujące stopień wykonania zadań planu centralnego.
Rzecznik Krajowego Biura Statystycznego na konferencji prasowej oznajmił, że obecnie chińska gospodarka przeszła z fazy wysokiego wzrostu do fazy rozwoju wysokiej jakości. Stwierdził też, że maksymalny poziom emisji dwutlenku węgla i neutralność pod względem tej emisji to nie tylko uroczyste zobowiązanie Chin wobec świata ale także nieunikniony wymóg rozwoju wysokiej jakości i jedyny sposób na proces modernizacji. Chiny – według rzecznika – są obecnie największym rozwijającym się krajem na świecie, który nie zakończył jeszcze procesu uprzemysłowienia. Chiny mają też świadomość, że promowanie zielonej transformacji i rozwoju może krótkookresowo zahamować wzrost niektórych sektorów, zwłaszcza energochłonnych i wysokoemisyjnych.

Gospodarka 48 godzin

Przyśpieszenie handlowe
Obroty towarowe polskiego handlu zagranicznego w okresie styczeń – maj 2021 wyniosły 512,2 mld PLN w eksporcie oraz 496,2 mld PLN w imporcie. Dodatnie saldo osiągnęło 16,0 mld PLN, gdy w tym samym okresie ubiegłego roku wyniosło 8,8 mld PLN. W porównaniu z 2020 r. eksport wzrósł o 28,6 proc., a import o 27,4 proc. Jak ocenia podający te dane Główny Urząd Statystyczny, zauważalny jest znaczący wzrost dynamiki zarówno w eksporcie, jak i imporcie. Związane jest to z zeszłorocznym rozpoczęciem się pandemii i wprowadzeniem w większości państw lockdownu. W związku z tym ta dynamika jest liczona do niskiej podstawy jaka pojawiła się w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Polski wariat drogowy
Termin „polski kierowca” jest już dość powszechnie stosowanym w Europie synonimem wariata drogowego. Rada Ministrów widząc co się dzieje na polskich drogach, przyjęła kierunki zmian do ustawy o ruchu drogowym. Od przyjęcia „kierunków zmian” do przyjęcia projektu nowelizacji samej ustawy droga jest jeszcze bardzo daleka, jednakże rząd, chcąc wykazać się aktywnością przedwyborczą, zapowiada, że rozpocznie skuteczniejszą walkę z niebezpiecznymi kierowcami poprzez zaostrzenie kar dla sprawców przestępstw i wykroczeń drogowych. Obiecuje również przydzielenie renty osobom bliskim ofiar przestępstw ze skutkiem śmiertelnym oraz powiązanie wysokości stawek ubezpieczeń komunikacyjnych z liczbą punktów karnych i rodzajem popełnianych wykroczeń. Przyznanie renty przez sąd miałoby następować z urzędu, bez jakiegokolwiek wniosku osoby uprawnionej lub prokuratora. Wpływy z grzywien mają być przekazywane wyłącznie do Krajowego Funduszu Drogowego, z którego są finansowane inwestycje drogowe. Zgodnie z policyjnymi danymi w 2020 roku zgłoszono 23 540 wypadków drogowych, w wyniku których 2 491 osób poniosło śmierć, a 26 463 zostało rannych, w tym 8 805 ciężko. Co istotne, prawie 90 proc. z tych wypadków wydarzyło się z winy kierujących. W 2020 r. winy pijanych kierowców doszło do 1 656 wypadków, w których zginęło 216 osób, a rannych zostało 1 847 osób. W odniesieniu do ogólnej liczby wypadków spowodowanych przez kierujących, sprawcy pod wpływem alkoholu stanowili 7,9 proc.
Polscy kierowcy to grupa będąca ewenementem w skali światowej, bo na drodze zachowują się oni w sposób wskazujący na poważne zaburzenia psychiczne. Należy ich raczej leczyć, niż karać, ale być może przyda się także nakładanie wyższych kar pieniężnych za szczególnie niebezpieczne wykroczenia. Rada Ministrów proponuje podwyższenie dolnej granicy grzywny za naruszanie praw osób pieszych, niestosowanie się do znaków drogowych i sygnalizacji świetlnej, przekraczanie dopuszczalnych prędkości jazdy. Rząd obiecuje m.in. podniesienie mandatu do 5 tys. zł za przekroczenie dopuszczalnej prędkość jazdy o ponad 30 km/h. Wyższe kary są zapowiadane za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwym, za przestępstwa drogowe popełnione po pijaku lub pod wpływem prochów, za przestępstwa drogowe popełnione po pijaku po raz kolejny. Zaproponowano również zmianę systemu dotyczącego punktów karnych: punkty będą kasowane dopiero po upływie 2 lat; za naruszenie przepisów ruchu drogowego kierowca będzie mógł dostać nawet 15 punktów karnych (obecnie maksymalna liczba punktów to 10). Rząd proponuje też zniesienie szkoleń, po odbyciu których liczba punktów otrzymanych przez kierowcę ulegała zmniejszeniu. Uzależniona ma być wysokość składki ubezpieczenia OC od liczby punktów karnych.

Wciąż możemy konkurować ceną

Słaby złoty sprzyja dobrym wynikom polskiego eksportu. Jeszcze jesteśmy tańsi od wielu innych państw.
Mimo istniejących w całej Unii Europejskiej obostrzeń związanych z pandemią, trwa dobra passa w obrotach towarowych handlu zagranicznego Polski. W dwóch pierwszych miesiącach 2021 r. wartość eksportu w złotych wzrosła o 7,2 proc., a importu o 4,7 proc. w ujęciu rok do roku. Ale w ujęciu walutowym wyniki nie były już tak dobre: wartość eksportu w euro wzrosła o 1 proc., a import spadł o 1,4 proc.
Te korzystne wyniki w przeliczeniu na złote tłumaczyć trzeba deprecjacją polskiej waluty w stosunku do euro. Są to jednak ciągle bardzo dobre rezultaty, biorąc pod uwagę sytuację gospodarczą u głównych partnerów polskich podmiotów gospodarczych – wskazuje Towarzystwo Ekonomistów Polskich. Głównymi partnerami Polski zarówno w eksporcie, jak i imporcie są kraje wysoko uprzemysłowione i nadal utrzymuje się dominująca pozycja Niemiec.
Struktura towarowa naszych obrotów jest charakterystyczna dla gospodarki wysoko rozwiniętej: przeważają wyroby wysoko przetworzone – maszyny, urządzenia i środki transportu i inne wyroby przemysłowe. W mocno niesprzyjających okolicznościach pandemii saldo obrotów handlu zagranicznego Polski było dwukrotnie wyższe w ujęciu w złotych i wyniosło 8,8 mld. Było ono tradycyjnie już dodatnie w obrotach z krajami wysoko rozwiniętymi i ujemne w obrotach z krajami rozwijającymi się.
Na uwagę zasługuje spadek obrotów zarówno w eksporcie, jak i imporcie z Wielką. Brytanią – czy są to pierwsze efekty Brexitu okaże się w następnych okresach.
W dwóch pierwszych miesiącach 2021 roku polski eksport w cenach bieżących w wyrażeniu zarówno w złotych, jak i w dolarach i euro wzrósł i wyniósł odpowiednio: 185,6 mld zł, 50 mld dol. i 41,1 euro w porównaniu do tego samego okresu roku poprzedniego. Eksport w wyrażeniu w złotych zwiększył się o 7,2 proc., w euro tylko o 1 proc. (różnica wynika z deprecjacji kursu zł/euro) i o 10,5 proc. w dolarach. Z kolei import wyniósł 176,8 mld zł (wzrost o 4,7 proc.), 39,2 mld euro (spadek o 1,4 proc.) i 47,6 mld dol. (wzrost o 7,9 proc.).
Odnotowano dwukrotnie wyższe niż w porównywanym okresie roku poprzedniego saldo obrotów towarowych, które wyniosło 8,8 mld zł (2 mld euro; 2,4 mld dol.) – podkreśla TEP. Dodatnie saldo odnotowano w obrotach z krajami wysoko rozwiniętymi, a ujemne w obrotach z krajami rozwijającymi się i krajami Europy Środkowowschodniej.
Zarówno struktura geograficzna, jak i towarowa eksportu i importu nie uległy zmianom. Nadal głównymi rynkami dla polskiego eksportu były rynki krajów wysokorozwiniętych (86,6 proc. eksportu ogółem). Nieznacznie spadł udział krajów wysokorozwiniętych (o 0,4 punktu procentowego) w eksporcie ogółem, ale zacieśniły się więzi z krajami Unii Europejskiej (wzrost udziału eksportu o 0,5 pp do 75,3 proc.), a jeszcze większy jest wzrost udziału krajów strefy euro – o 1,5 pp do 59,7 proc. Eksport do strefy euro wzrósł o 10 proc. w ujęciu w zł. i o 3,6 proc w euro. Nieznacznie, z 5,6 proc do 5,2 proc. spadł udział krajów Europy Środkowowschodniej w eksporcie ogółem.
Odnotowano wzrost eksportu do krajów rozwijających się, i to znaczący, bo o 118 proc. w ujęciu w PLN, o 122,4 proc w dolarach i o 119 proc. w euro. Udział tych krajów w eksporcie ogółem zwiększył się do 8,2 proc, to jest o 0,8 pp.
Obroty w imporcie wzrosły, ale wolniej niż w eksporcie – o 104,7 proc. w złotych, o 107,9 proc, w dolarach i spadły do 98,6 proc. w euro, w porównaniu do tego samego okresu roku poprzedniego. Nadal najważniejszym rynkiem dla polskiego importu pozostały kraje wysoko rozwinięte (których udział wyniósł 62,7 proc. wartości importu ogółem), choć ich znaczenie spadło o 2,2 pp w porównaniu do tego samego okresu roku poprzedniego. Wzrósł natomiast w imporcie ogółem udział krajów rozwijających się (o 2,7 pp), a udział krajów Europy Środkowowschodniej spadł do 7 proc.
Wciąż dominującym rynkiem dla polskich eksporterów, jak i importerów jest rynek niemiecki. Na rynek Niemiec trafiło 29 proc. polskiego eksportu (o 2 pp więcej niż rok wcześniej), a import z Niemiec stanowił 21,2 proc. polskiego importu ogółem. Drugim największym odbiorcą polskich towarów jest Francja, ale jej udział w polskim eksporcie jest ponad czterokrotnie mniejszy (6,2 proc.). Francja jest także drugim największym dostawcą towarów na rynek Polski (21,2 proc. importu ogółem; za Francją są Chiny (15,2 proc.).
Utrzymuje się wysoka koncentracja zarówno eksportu, jak i importu na rynkach 10 najważniejszych krajów – 65,6proc. w eksporcie i 64,9 proc. w imporcie. Warto odnotować spadek udziału rynku brytyjskiego w polskim eksporcie z 5,9 proc. do 4,8 proc. Trzeba obserwować, czy będzie to trwałym zjawiskiem – wskazuje TEP.
Najważniejszą grupą towarów w polskim eksporcie są maszyny, urządzenia i środki transportu – stanowią 38,4 proc. eksportu ogółem. Na drugim miejscu są towary przemysłowe sklasyfikowane według surowca (18,0 proc.) oraz różne wyroby przemysłowe (17,7 proc.). Łącznie 74,1 proc. eksportu ogółem stanowią towary przemysłowe. Na żywność przypada 10,5 proc. eksportu ogółem, a chemikalia kolejne 9,4 proc. W sumie ponad 94 proc. eksportu to towary przemysłowe, wysoko przetworzone – czyli struktura towarowa kraju wysoko rozwiniętego.
W polskim imporcie 34,9 proc. stanowiły maszyny, urządzenia i środki transportu, 17,3 proc. towary przemysłowe sklasyfikowane według surowca, 14,4 proc. różne wyroby przemysłowe i kolejne 14,9 proc. chemikalia, 6,0 proc. paliwa mineralne i 7,1 proc. żywność i zwierzęta żywe. Wymienione grupy towarowe stanowiły łącznie 94,6 proc. wartości importu. Taka struktura importu także jest charakterystyczna dla kraju o rozwiniętej gospodarce.

Zagraniczne firmy optymistycznie patrzą na inwestycje w Chinach

Ogłoszono główne dane z chińskiej gospodarki za I kwartał br, które są zasadniczo zgodne lub lepsze od oczekiwań rynkowych. PKB wzrósł o 18,3 proc. rok do roku przy niskiej podstawie w zeszłym roku.
Ceny konsumenckie w całym kraju pozostały na tym samym poziomie w porównaniu z ubiegłym rokiem. Liczba nowych miejsc pracy w miastach wyniosła 2,97 miliona, dzięki czemu zrealizowano w 27 proc. roczny plan, jakim jest zatrudnienie ponad 11 milionów osób.
W związku z tym opiniotwórczy francuski dziennik gospodarczy „Les Échos” opublikował artykuł, w którym zauważono wzmocnienie tendencji chińskiego ożywienia gospodarczego. Według analizy CNN gospodarka Chin powróciła do poziomu sprzed pandemii, stopniowo wygaszana jest polityka wspierania, stabilizuje się odbicie w Chinach po wybuchu epidemii COVID-19. Eswar Prasad, profesor ekonomii Uniwersytetu Cornell w USA zwrócił uwagę na ogromną siłę odporności i dynamiki chińskiej gospodarki. Stabilny wzrost gospodarczy nie tylko świadczy o słusznej polityce makroekonomicznej ustalonej przez Centralną Konferencję Pracy Gospodarczej pod koniec ubiegłego roku, ale także stwarza warunki dla dalszego regulowania gospodarki zgodnie z tym tonem, czyli „utrzymania ciągłości, stabilności i trwałości makropolityki”. Reuters zauważył, że „stabilizacja chińskiej gospodarki spowoduje, że chiński rząd nie będzie wprowadzał gwałtownych zmian w sferze polityki”.
W  dłuższej perspektywie, orientacja polityczna rządu chińskiego pomoże chińskiej gospodarce w dalszym eliminowaniu zagrożeń i optymalizacji struktury. Wall Street Journal zacytował  opinie ekonomisty Johna Leera z amerykańskiej firmy konsultingowej Morning Consult, który uważa, że „Pekin ogłosił stosunkowo umiarkowaną prognozę wzrostu na 2021 r., co pozostawiło  urzędnikom więcej przestrzeni na poradzenie sobie z zadłużeniem i ryzykiem finansowym”.
Według danych Ministerstwa Handlu Chin łączna sprzedaż detaliczna dóbr konsumpcyjnych w I kwartale br. wzrosła o 33,9 proc. rok do roku, co wskazuje na przyspieszenie ożywienia konsumpcji. The New York Times zwrócił uwagę, że w odróżnieniu od  głównych gospodarek na świecie, które rozdają dotacje konsumentom, chiński rząd koncentruje się na korzystaniu z ulg i zachęt kredytowych oraz podatkowych dla przedsiębiorców, co nie tylko wzmacnia ich funkcjonowanie, ale także promuje konsumpcję.
Niemiecka stacja telewizyjna ARD podała, że ​​Chiny wsparły przemysł motoryzacyjny, a rozwijający się chiński rynek samochodowy uratował koncerny Volkswagena, BMW i Daimler-Benz. Z danych Federalnego Urzędu Statystycznego Niemiec wynika, że ​​od lutego br. liczba zamówień dla niemieckich firm rosła przez 9 kolejnych miesięcy, powracając do poziomu sprzed lutego 2020 r. Główną przyczyną jest ożywienie gospodarcze w Chinach i USA.
Niedawno, chiński premier Li Keqiang powiedział na sympozjum poświęconym sytuacji gospodarczej, że „utrzymanie stałego wzrostu chińskiej gospodarki jest ważnym wkładem w światową gospodarkę”. Potwierdza to „Raport z badania środowiska biznesowego Chin w 2021 r.”, opublikowany przez Amerykańską Izbę Handlową w Chinach 9 marca bieżącego roku. Zagraniczne firmy w Chinach optymistycznie patrzą na perspektywy przyszłego rozwoju chińskiej gospodarki, a rynek chiński wciąż jest  dla nich priorytetem. 75%proc. ankietowanych firm optymistycznie ocenia perspektywy rozwoju chińskiego rynku w ciągu najbliższych dwóch lat, a 81 proc. firm uważa, że ​​rynek chiński w 2021 roku zanotuje dodatni wzrost.

Gospodarka 48 godzin

Wzrósł zysk z handlu
Obroty towarowe polskiego handlu zagranicznego w styczniu i lutym bieżącego roku wyniosły 185,6 mld PLN w eksporcie oraz 176,8 mld PLN w imporcie – podał Główny Urząd Statystyczny. Dodatnie saldo ukształtowało się na poziomie 8,8 mld PLN, gdy w tym samym okresie ubiegłego roku wyniosło 4,3 mld PLN, czyli ponad dwa razy mniej. W porównaniu z styczniem – lutym 2020 r. nasz eksport wzrósł o 7,2 proc., a import o 4,7 proc. Eksport wyrażony w dolarach USA wyniósł 50,0 mld USD, a import 47,6 mld USD (wzrost odpowiednio w eksporcie o 10,5 proc., a w imporcie o 7,9 proc. czyli bardziej imponujący niż w złotówkach). Dodatnie saldo ukształtowało się na poziomie 2,4 mld USD, a w analogicznym okresie 2020 r. wyniosło 1,1 mld USD. Skromniej wygląda to we wspólnej walucie. Eksport wyrażony w euro wyniósł 41,1 mld EUR, a import 39,2 mld EUR (wzrósł w eksporcie o 1,0 proc., a spadł w imporcie o 1,4 proc.). Dodatnie saldo wyniosło 2,0 mld EUR, gdy w styczniu – lutym 2020 r. 1,0 mld EUR.
Największy udział w polskim handlu zagranicznym mają kraje rozwinięte – 86,6 proc. w eksporcie (w tym Unia Europejska 75,3 proc.), zaś w imporcie 62,7 proc. (UE: 54,4 proc.). Natomiast najmniejszy udział odnotowaliśmy z krajami Europy Środkowo-Wschodniej, który w eksporcie wyniósł 5,2 proc., a w imporcie 7,0 proc. Dodatnie saldo uzyskaliśmy w obrotach z krajami rozwiniętymi: 49,9 mld PLN (13,4 mld USD, 11,0 mld EUR), w tym z krajami UE 43,6 mld PLN (11,8 mld USD, 9,7 mld EUR). Ujemne saldo odnotowano natomiast tradycyjnie z krajami rozwijającymi się – minus 38,3 mld PLN (minus 10,3 mld USD, minus 8,5 mld EUR) oraz z krajami Europy Środkowo-Wschodniej: minus 2,7 mld PLN (minus 0,7 mld USD, minus 0,6 mld EUR). Obroty z pierwszą dziesiątką naszych partnerów handlowych stanowiły 65,6 proc. eksportu i 64,9 proc. importu. W okresie styczeń – luty 2021 r. wśród głównych partnerów handlowych Polski odnotowano spadek eksportu do Wielkiej Brytanii (efekt brexitu) oraz Czech (efekt nie wiadomo czego), a w imporcie – spadek ze Stanów Zjednoczonych (efekt zmiany prezydenta), z Rosji (efekt wahań cen surowców), Korei Południowej i Francji (też nie bardzo wiadomo dlaczego). Jeśli chodzi o podstawowego partnera Polski, czyli Niemcy, to ich udział w naszym eksporcie wzrósł w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku o 2,0 punkty procentowe i wyniósł 29,0 proc., a w imporcie spadł o 0,5 p. proc. i stanowił 21,2 proc. Dodatnie saldo wyniosło 16,4 mld PLN (4,4 mld USD, 3,6 mld EUR) wobec 10,2 mld PLN (2,7 mld USD, 2,4 mld EUR) w analogicznym okresie 2020 r.
W całym polskim eksporcie największy wzrost dotyczył olejów, tłuszczy, wosków zwierzęcych (wśród których najbardziej znany jest pszczeli) i roślinnych, różnych wyrobów przemysłowych, chemii i produktów pokrewnych, surowców, maszyn i urządzeń transportowych oraz żywności i zwierząt żywych. Spadek odnotowano w paliwach mineralnych, smarach i materiałach pochodnych oraz napojach i tytoniu. Natomiast w imporcie największy wzrost nastąpił w chemii i produktach pokrewnych, towarach przemysłowych, surowcach, w napojach i tytoniu oraz w maszynach i urządzeniach transportowych. Spadek importu zaobserwowano w paliwach mineralnych, smarach i materiałach pochodnych.

Witajcie w ciężkich czasach

Pandemia wywarła dotkliwy wpływ na sytuację gospodarczą Polski i perspektywy jej rozwoju w najbliższych latach.

Zakażenia koronawirusem trwają w Polsce od początku marca ubiegłego roku. Pierwszy przypadek w naszym kraju miał miejsce 4 marca 2020 r i wirus ten szybko rozprzestrzenił się na cały kraj. Do końca lipca ilość dobowych zakażeń praktycznie nie przekraczała 500 osób i kilka, kilkanaście zgonów. Od końca lipca do końca drugiej dekady września ilość dobowych zakażeń nie przekraczała tysiąca osób.
Od końca września stopniowo zwiększała się ilość zachorowań, osiągając kulminację w dniach 5 -7 listopada – ponad 27 tys. osób na dobę i kilkaset zgonów (300 – 600). W grudniu sytuacja ustabilizowała się na poziomie około10 tys. zakażeń na dobę.
W końcu grudnia 2020 r. w Polsce odnotowano w sumie ponad 1 300 tys. zachorowań i ponad 28 tys. zmarłych (obecnie już ponad 37 tys.), a na świecie ponad 83 mln zachorowań, zaś liczba zmarłych zbliżała się do 2 mln osób (obecnie ponad 2,2 mln).
Aby zapobiec rozprzestrzenianiu się zakażeń, rząd podejmował decyzje ograniczające aktywność gospodarczą i osobistą obywateli. Szczególne ograniczenia dotyczyły branż usługowych – gastronomii, hotelarstwa, branży fitness. Branże te były czasowo wyłączane z działalności.
Ograniczenia dotyczące ludności to przede wszystkim nakaz używania maseczek – w okresie mniejszego nasilenia zakażeń tylko w pomieszczeniach zamkniętych, a w okresie intensywnych zakażeń – również na otwartej przestrzeni. Kolejne obostrzenia to ograniczenia ilości osób na spotkaniach prywatnych i służbowych.
Ograniczenia działalności gospodarczej powodowały groźbę utraty pracy przez osoby zatrudnione w branżach wyłączonych z działalności oraz niemożność wywiązywania się firm z zobowiązań finansowych. W związku z tym podejmowane były decyzje o pomocy finansowej firmom dotkniętym obostrzeniami. Formy pomocy: umorzenie składek ZUS, bezzwrotna mikropożyczka, świadczenia postojowe, dofinansowanie prowadzenia działalności gospodarczej dla samozatrudnionych, dofinansowanie wynagrodzeń pracowników z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowników, dofinansowanie części kosztów wynagrodzeń pracowników.
Łączna wartość pomocy finansowej w 2020 r to ponad 212 mld zł na ochronę miejsc pracy i gospodarki oraz około 100 mld zł dodatkowych środków. Dzięki działaniom osłonowym bezrobocie w Polsce jest po Czechach najmniejsze w Europie (3 proc. w listopadzie 2020 r).
Przemożny okazał się wpływ pandemii na gospodarkę poszczególnych krajów. Ze względu na przeciwdziałanie rozszerzaniu się zachorowań, rządy wyłączały z działalności całe branże, a nawet całą gospodarkę, zapewniając zaopatrzenie tylko w niezbędne do życia obywateli artykuły (sklepy spożywcze, apteki, drogerie, sprzedaż książek i prasy).
Obserwując wpływ działań obniżających aktywność gospodarczą, już na pierwszy rzut oka widać, że kraje naszego regionu (Europy środkowo – wschodniej) zostały mniej dotknięte pandemią. Najwyższe spadki produktu krajowego brutto – powyżej 9 proc. – wykazują kraje południa Europy – Hiszpania, Włochy, Portugalia, Francja, Grecja, Chorwacja. Jest to związane z tym, że w krajach tych znaczącą rolę w gospodarce odgrywa turystyka, która w niektórych okresach 2020 r. niemal całkowicie została zatrzymana. Spośród krajów północy Europy najgorzej radzi sobie z pandemią Wielka Brytania, która w drugim kwartale 2020 r ma rekordowy spadek PKB – o 19,8 proc.
Ogólnie rzecz biorąc polska gospodarka lepiej radzi sobie z pandemią niż kraje zachodniej Europy. Spadek PKB na koniec 2020 r to 3,6 proc. Przewiduje się więc pewne zmniejszenie dystansu Polski wobec tych krajów. Korzystną rolę odegra tu eksport polskiego przemysłu.
Najszybciej z pandemii wyszły Chiny. Jest to jedyny kraj, dla którego prognoza na koniec 2020 roku wykazywała wzrost PKB (1,9 proc.). Należy zauważyć, że prognoza spadku PKB jako średnia dla wszystkich krajów świata za 2020 r. wynosiła minus 4,4 proc.
Spośród krajów naszego regionu najlepiej poradziły sobie gospodarki Litwy i Polski. Pogłębił się niekorzystny stan gospodarki Ukrainy (minus 7,2 proc.), która w okresie trzydziestolecia transformacji gospodarczej miała w naszym regionie najgorsze wyniki.
Sytuacja społeczno – polityczna w Polsce nie jest stabilna. Są zarzuty wobec Zjednoczonej Prawicy, że większą uwagę poświęca sprawom ideologicznym niż rozwiązywaniem problemów gospodarczych. Drugi zarzut to „niefrasobliwe wydawanie pieniędzy”, nie licząc się z trudną sytuacją wynikającą z pandemii.
Prognozy Eurostatu na 2021 r. dla Polski są korzystne. Również budżet państwa przewiduje korzystne kształtowanie się wskaźników ekonomicznych: wzrost PKB o 4 proc., deficyt budżetu państwa wynoszący 6 proc. PKB, dług publiczny 64,7 proc. PKB, stopa bezrobocia 7,5 proc., wzrost cen 1,8 proc.
Jeśli chodzi o prognozę na 2021 r., to Eurostat przewiduje wzrosty dla gospodarek krajów Europy od 2 do 5 proc. PKB. Wzrost 5 proc. przewidywany jest dla krajów, które miały najwyższe spadki. Wyraźnie widać, że przewiduje się odrodzenie turystyki. Prognoza na 2021 r jest podawana jako wielkość minimum – dla wszystkich krajów przewiduje się możliwość wyższych wzrostów.
Rezultaty gospodarek europejskich i światowych w najbliższych latach będą oczywiście zależeć od wygaszania pandemii. Nadzieją na ten proces jest dostępna już szczepionka. Spośród krajów europejskich, pierwsza Wielka Brytania rozpoczęła szczepienia swoich obywateli – w połowie grudnia 2020 r. Pozostałe kraje, w tym Polska, rozpoczęły szczepienia w końcu grudnia 2020 r.
Po tych wszystkich przewidywaniach spróbujmy odpowiedzieć na pytanie: Jak i kiedy wyjdziemy z kryzysu? Przytoczę tu opinie, które sformułował prof. Grzegorz Kołodko.
Przede wszystkim należy rozróżniać pojęcia kryzysu i recesji. Recesja trwa krótko, kryzys to proces wieloletni. Można prognozować, że z recesją uporamy się w 2021 r. – kiedy zostaną pokonane trudności po stronie popytowej i podażowej. Natomiast obecnie mamy do czynienia z systemowym kryzysem współczesnego kapitalizmu. Prof. Kołodko – w odróżnieniu od Wielkiego Kryzysu lat 1929 – 1933 – nazywa ten kryzys Jeszcze Większym Kryzysem (JWK). Kryzysu tego nie da się pokonać instrumentami tradycyjnej polityki gospodarczej. Musi powstać innowacyjna teoria ekonomiczna zorientowana na strategię potrójnie zrównoważonego rozwoju społeczno – gospodarczo – ekologicznego, co oznacza zerwanie z dotychczasowym ukierunkowaniem na wzrost PKB. Ta zmiana celu prowadzenia działalności gospodarczej może potrwać całą najbliższą dekadę.
To była opinia na temat zjawisk globalnych. Jeżeli zaś chodzi o Polskę, to po wyjściu z recesji Polska wpada w kryzysy: strukturalny, instytucjonalny, polityczny i kulturowy. Pokonanie tych kryzysów to zadanie wieloletnie. Jeżeli byśmy mieli zejść do poziomu prozy wskaźników ekonomicznych, to – jak stwierdza prof. Kołodko – odczujemy, że będzie lepiej, jeśli spełnione zostaną warunki „3 razy 3”, tzn.:

  • tempo wzrostu PKB będzie powyżej 3 proc.,
  • stopa inflacji będzie poniżej 3 proc.,
  • deficyt systemu finansowego w stosunku do rosnącego PKB będzie poniżej 3 proc.
    Gdybym miał skomentować powyższe warunki, to powiedziałbym, że najłatwiej spełnić warunek pierwszy – PKB powyżej 3 proc. może wzrosnąć już w 2021 r. Istnieje szansa na utrzymanie inflacji w granicach 3 proc. Będzie to jednak zależało między innymi od tego, kiedy nadejdzie możliwość normalnego funkcjonowania branż usługowych (gastronomia, hotelarstwo) i jak dalece te branże będą chciały „odbić” sobie wzrostem cen okres obostrzeń. Bieżąca polityka Narodowego Banku Polskiego może tu odegrać rolę znaczącą.
    Prognozowanie wysokości inflacji w tym momencie jest czynnością dość ryzykowną.. Najtrudniej będzie osiągnąć prawdziwą, a nie kreatywną równowagę w systemie finansowym. Prognozuję ten okres na co najmniej siedem lat.
    Wszystko będzie zależało od wielu czynników, ale wymieniłbym dwa najważniejsze: równowaga i mądrość sprawowanej władzy oraz przywrócenie spójności społecznej, na co zwraca uwagę prof. Kołodko. Jeśli do zadań do wykonania dołączymy pokonanie wymienionych wyżej czterech kryzysów, to biorąc pod uwagę aktualny stopień rozchwiania społecznego i politycznego, będzie to zadanie niezwykle trudne, jeżeli w ogóle wykonalne.

Przyszłość naszej gospodarki w dobie pandemii

Prawo i Sprawiedliwość jest postrzegane jako partia egoistyczna, która wszystkie swoje działania podporządkowuje utrzymaniu władzy. Narzędziem realizacji tego celu jest kupowanie głosów wyborczych.

 Niewątpliwie sytuacja społeczno – polityczna wpływa na stan gospodarki. Temat ten przewija się na konferencjach organizowanych „on line” przez wyższe uczelnie, instytuty, stowarzyszenia. Problem jest więc dostrzegany przez środowiska naukowe.    Rzeczywistość w tym zakresie kreuje samodzielnie rządząca partia Prawo i Sprawiedliwość, a ściślej – Zjednoczona Prawica. Po objęciu władzy w 2015 r PiS przystępuje do rekonstrukcji ustroju Polski. Na pierwszy rzut idzie sądownictwo. Trwa proces podporządkowania sądów władzy politycznej, co wywołuje protesty społeczeństwa. Nie są one tak gwałtowne i nie mają tak szerokiego zasięgu, jak te, które odbywają się jako wyraz dezaprobaty po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 22.10.2020 r., naruszającego dotychczasowe kompromisowe rozwiązanie w sprawie aborcji. Do protestów kobiet dołączyli  rolnicy, niezadowoleni z rozpoczętej procedury ustawodawczej tzw. „piątki dla zwierząt” oraz przedsiębiorcy, niezadowoleni z obostrzeń  związanych z rozprzestrzeniającą się pandemią.
Wiele działań Zjednoczonej Prawicy jest przedmiotem powszechnej krytyki. Dominujące ugrupowanie – Prawo i Sprawiedliwość jest postrzegane jako partia egoistyczna, która wszystkie swoje działania podporządkowuje utrzymaniu władzy. Narzędziem realizacji tego celu jest „nagradzanie” społeczeństwa - kupowanie głosów wyborczych poprzez szeroko zakrojony program socjalny. Pierwsze czterolecie rządzenia to doskonała koniunktura gospodarcza w Europie i w świecie. Ale, jak to stwierdził prof. Witold Orłowski, „kasa jest pusta”.Rządzący nagradzają bowiem nie tylko społeczeństwo, ale również siebie, swoje struktury, i „znajomych królika”.
Nie od rzeczy będzie stwierdzenie, że zarobki w wysokości 50 tys zł miesięcznie - np. w spółce mającej zajmować się stworzeniem Centralnego Portu Komunikacyjnego - w czasach pandemii i w obliczu powszechnego ubożenia społeczeństwa są po prostu niemoralne. Przypomnę, że już na początku 2020 r rząd Australii obniżył sobie pensje na okres dwóch lat.
Działaniami ukierunkowanymi na utrzymanie władzy jest m.in. faworyzowanie tych samorządów, w których władzę sprawuje partia rządząca (dotyczy to np. przyznawania środków na inwestycje z Funduszu Inwestycji Lokalnych), jak też wykorzystanie spółki Skarbu Państwa („Orlen”) do przejmowania prasy. Spółki skarbu państwa są zresztą wykorzystywane dla potrzeb rządu również finansowo – np. KGHM wydał 142 mln zł na zlecone mu przez rząd zakupy środków ochrony osobistej (m.in. był to zakup bezużytecznych maseczek). Przy tej okazji urządzono wielkie „show” w telewizji publicznej – zakup był transportowany największym samolotem świata.
Że celem takich posunięć jest uzyskanie głosów wyborczych świadczy lakoniczna, ale wiele mówiąca wypowiedź prezesa PiS na wieczorze wyborczym po zakończeniu głosowania w 2019 r: „wygraliśmy, ale zasłużyliśmy na więcej”.
Nader istotną rolę w pozyskiwaniu wpływów w społeczeństwie odgrywa natrętna propaganda podporządkowanej partii telewizji publicznej, która może w tym względzie konkurować z telewizją okresu „gierkowskiego”. W przekazie telewizji publicznej odzwierciedla się jeszcze jedna cecha pisowskiej partii – mściwość. Po przegranych wyborach przez Rafała Trzaskowskiego w każdym dzienniku telewizyjnym przedstawiano go w negatywnym świetle. Drugi przykład to nieustanne nękanie kierownictwa Warszawskiego Instytutu Medycznego oraz osób ze świata kultury i polityki zaszczepionych poza kolejnością. Po dwunastu dniach tego „dęcia” wywołało to reakcję rektorów uczelni warszawskich.
Nie sposób w jednym tekście wymienić posunięcia partii rządzącej, które są przedmiotem krytyki. Oprócz wymienionych wyżej spróbuję przedstawić te najważniejsze.
Pierwsza grupa działań to sfera ideologii. Można tu wymienić:
  • działania związane ze zmianą ustroju sądów;
  • mariaż z Kościołem (spektakle odbywające się w Toruniu z udziałem najwyższych władz państwowych to obraz wywołujący zażenowanie), co również szkodzi Kościołowi; wyniki sondażu przeprowadzonego w połowie grudnia 2020 r wykazują, że notowania są najgorsze od 1993 r;
  • napady na środowiska LGBT;
  • zawłaszczanie prasy pod hasłem „repolonizacji”;
  • przedkładanie interesów partyjnych nad interes kraju (próba veta wobec budżetu Unii Europejskiej).
    Rekonstrukcja ustroju Polski skutkuje spadkiem w międzynarodowych indeksach wolności. W Indeksie Wolności Prasy w 2020 r spadliśmy na 62. pozycję, a jeszcze w 2015 r byliśmy na 18. miejscu (na 180 analizowanych państw); wyprzedziły nas takie kraje jak Armenia, Gruzja, Niger.
    W światowym rankingu Indeksu Wolności Gospodarczej zajmowaliśmy w 2016 r 39. miejsce; w 2020 r zajmujemy 46. pozycję. Spośród krajów naszego regionu czołowe pozycje zajmują: Estonia (10), Litwa (16), Czechy (23); Bułgaria i Rumunia też nas wyprzedzają; za nami są Węgry (62) i Słowacja (60). Istnieje duża korelacja pomiędzy PKB na jednego mieszkańca a stopniem wolności gospodarczej – współczynnik ten wynosi 0,63.
    W światowym Indeksie Wolności Człowieka w 2012 r zajmowaliśmy 27. miejsce; w 2019 r – 40. miejsce. Spośród krajów naszego regionu za nami są tylko Węgry, a przoduje Estonia (15).
    Drugą grupę powszechnie krytykowanych działań można określić jako „niefrasobliwe podejście do wydawania pieniędzy”. Rażące przykłady to „rozhuśtanie” wielkich inwestycji: Centralny Port Komunikacyjny, przekop Mierzei Wiślanej, rozbudowa lotniska w Radomiu. Powszechne jest odczucie – poparte opiniami ekspertów – o nieracjonalności tych programów.
    Inne przykłady, to:
  • wydanie ok. 70 mln złotych – bez podstawy prawnej – na wybory, które się nie odbyły;
  • propozycja ustawy o „działach administracji rządowej”, która wprowadza możliwość wyższego wynagradzania podsekretarzy stanu przez wprowadzenie ich do korpusu służby cywilnej (dotyczy to również parlamentarzystów, których wynagrodzenia są pochodną wynagrodzeń podsekretarzy stanu);
  • wynagradzanie policji wobec zaniedbywania innych grup społecznych, np. uchwalone (po perypetiach) dodatkowe wynagrodzenia dla personelu medycznego nie dotyczą wszystkich zatrudnionych przy pielęgnacji chorych na covid;
  • priorytetowe, przed innymi potrzebami, dotowanie telewizji publicznej (słynne 2 mld zł);
  • permanentne dotowanie biznesowych przedsięwzięć Tadeusza Rydzyka – niemal na życzenie;
  • wymiana parku samochodów służbowych dla resortów administracji centralnej.
    Przedstawione wyżej przykłady finansowania przedsięwzięć, które opinia publiczna krytykuje są tym bardziej rażące w dobie pandemii oraz w obliczu potrzeb społecznych, które są od lat niedofinansowane.
    Przykładem, co dodatkowo uwypukliła pandemia jest też sytuacja w służbie zdrowia. Nakłady na ten cel mierzone odsetkiem PKB są w naszym kraju jednymi z najniższych w Europie. Polska zajmuje pod tym względem trzecie miejsce od końca. Za nami jest tylko Bułgaria i Rumunia. Niedofinansowana jest również nauka i oświata.
    Wyrazem autorytarnego kierunku w sprawowaniu władzy i „przykręcaniu śruby” społeczeństwu jest projekt ustawy w sprawie mandatów (nie można odmówić przyjęcia mandatu).
    Wszystkie te posunięcia, które można nazwać filozofią rządzenia, nie sprzyjają dobrym nastrojom społecznym, stwarzają poczucie niestabilności, która jest pogłębiana przez coraz bardziej widoczne pęknięcia w przedstawianej dotychczas jako monolit Zjednoczonej Prawicy. Sondaże czołowej partii władzy – PiS – w połowie grudnia 2020 r. zbliżyły się już do notowań Koalicji Obywatelskiej.
    Na notowania sondażowe Zjednoczonej Prawicy ma wpływ również pandemia. Druga fala tej pandemii, która nadeszła jesienią 2020 roku uwidoczniła słabości i niedomagania w działaniach rządu, które są powszechnie krytykowane.
    Przedstawiona wyżej charakterystyka sprawowania rządów przez Prawo i Sprawiedliwość definiuje tę partię jako destrukcyjną, a nawet autodestrukcyjną, co zresztą było powodem, że partia ta straciła władzę w 2007 roku.
    Zdecydowanie lepiej niż sprawy społeczne kształtuje się polska gospodarka. Perspektywy gospodarki po pandemii będą zależeć od powodzenia w jej wygaszaniu. To będzie miało znaczenie fundamentalne. Ogłoszone w połowie grudnia 2020 r. obostrzenia na okres od 28.12.2020 r. do 17.01.2021 r. i przedłużone do 31 stycznia 2021 r. zaowocują licznymi bankructwami firm, szczególnie w gastronomii i hotelarstwie. Tak więc w rok 2021 wchodzimy z dalszym pogłębieniem regresu w gospodarce.
    Założenia budżetu państwa na 2021 r. przewidują, że w 2020 r. nastąpi spadek PKB o 4,6 proc, a w 2021 r wzrost o 4 proc. Deficyt budżetu państwa ma wynieść 6 proc. PKB, dług publiczny liczony według metodologii unijnej (ostrzejsze kryteria) ma wynieść 64,7 proc. PKB (konstytucyjny próg wynosi 60 proc. PKB). Wydatki na obronność wzrastają do 2,2 proc. PKB. Stopa bezrobocia przewidziana w budżecie państwa ma wynieść na koniec 2020 r. 8 proc., a w 2021 r. 7,5 proc. Wzrost cen za 2020 r. prognozuje się na 3,3 proc., a na 2021 r. 1,8 proc.
    Rozważmy jakie są przesłanki spełnienia się zaprezentowanych prognoz. Jeżeli chodzi o najważniejszy i najbardziej popularny wskaźnik – PKB, to Polska jest w grupie państw, które w 2020 r wykazują najniższe spadki. Również prognozy na najbliższe dwa lata są korzystne. Prognoza wzrostu PKB na 2021 r. według Eurostatu i przewidziana w budżecie państwa na 2021 r. jest jednakowa (3,3 proc.). Wśród krajów europejskich jest to wielkość przeciętna. Wyższa skala prognozowanego wzrostu dotyczy krajów południa Europy, ze względu na przewidziane reaktywowanie turystyki. Czy tak się stanie będzie zależało od zahamowania pandemii.
    Ogólnie należy stwierdzić, że pandemia spowodowała największe spadki w usługach. Akurat w tej dziedzinie Polska ma opóźnienie w stosunku do rozwiniętych państw Zachodu (większy udział przemysłu w PKB niż w krajach zachodnich), wobec tego szkody poczynione przez pandemię są dla całej gospodarki mniejsze. Jest to swego rodzaju „renta opóźnienia”, którą Polska ma możliwość wykorzystać (opinia prof. Tomkiewicza). Prof. Tomkiewicz idzie jeszcze dalej – twierdzi mianowicie, że mamy okazję zmniejszyć dystans do Zachodu Europy, bo Zachód ma większy kryzys. W tym też duchu wypowiada się prof. Kołodko.
    W tym miejscu warto powiedzieć kilka słów n.t. naszego dystansu do krajów zachodnich. Edwin Bendyk podaje, że w „najlepszym historycznie dla Polski czasie, czyli w jagiellońskim XVI wieku, dochód na mieszkańca Rzeczpospolitej ledwo przekraczał połowę dochodu, jakim cieszyli się mieszkańcy Zachodu”. A największa dochodowa bliskość z Zachodem miała miejsce w 1910 r, kiedy PKB per capita na ziemiach polskich osiągnął 56 proc. poziomu krajów zachodnich. Poziom ten przekroczyliśmy dopiero w ostatnich latach naszej transformacji gospodarczej – relacja do Niemiec to 57 proc. w 2017 r, Francji 68 proc., Japonii 67 proc., Stanów Zjednoczonych 49 proc., ale do Luksemburga tylko 28 proc.
    Wracając do struktury naszego PKB – jest ona również korzystna z punktu widzenia eksportu. A udział eksportu w tworzeniu polskiego PKB jest znaczący (40 – 50 proc.). Z dużą dozą pewności można przewidywać, że skala eksportu do rozwiniętych krajów Unii Europejskiej ze względu na jego strukturę (produkcja materialna) zbytnio nie ucierpi. Osłabiony i osłabiany złoty to dodatkowa stymulacja eksportu.
    Również struktura eksportu z punktu widzenia krajów do których eksportujemy jest korzystna. Czołówka naszych kontrahentów w eksporcie (dane za dziewięć miesięcy 2020 r.) to: Niemcy (25,1 proc.), Czechy (5,5 proc.), Francja (4,9 proc.), Wielka Brytania (4.5 proc.), Włochy (3,4 proc.). Zdecydowany lider w odbiorze naszego eksportu – Niemcy – mają silną gospodarkę i nie ucierpiały znacząco na skutek pandemii, co jest dla nas niezwykle korzystną okolicznością.
    Reasumując – prognoza wzrostu naszego PKB w 2021 r w wysokości 3,3 proc. wydaje się być realna i nie wygórowana.

Gospodarka 48 godzin

Lepiej w handlu zagranicznym
Najnowsze dane o polskim handlu zagranicznym mówią, że w listopadzie nadwyżka eksportu naszych towarów nad importem wyniosła 7,9 mld zł. To dobry wynik, oznaczający nadwyżkę większą o 4,4 mld w porównaniu z listopadem 2019 r. Przyczyniła się do niego obniżka kursu złotego oraz jeden dzień roboczy więcej w porównaniu z listopadem 2019 r. W rezultacie znacząco wyższa była sprzedaż za granicę wytwarzanych w Polsce baterii samochodowych, urządzeń łączności bezprzewodowej, odbiorników telewizyjnych, odzieży oraz części motoryzacyjnych. Wartość eksportu w porównaniu do listopada 2019 r. wzrosła o 15,1 proc. i wyniosła 103,4 mld zł. Natomiast import zwiększył się o 10,6 proc. i osiągnął 95,5 mld zł. Największy wzrost importu również objął odzież i urządzenia łączności bezprzewodowej, a także preparaty diagnostyczne oraz komputery.

Orlen myśli o PGNiG
Organizacja przedsiębiorców Business Centre Club negatywnie ocenia zapowiedź przejęcia Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa przez PKN Orlen. Jak ocenia ekspert BCC Janusz Steinhoff, decyzja o łączeniu tych podmiotów z punktu widzenia funkcjonowania rynku jest nieracjonalna, a przyczyny jej podjęcia należy ocenić jako kolejny przejaw powrotu do ręcznego sterowania gospodarką. Przejęcie PGNiG przez Orlen planowano już w 2004 r. za rządów koalicji Sojusz Lewicy Demokratycznej – Unia Pracy, lecz dotychczas nie doszło do skutku. Prawo i Sprawiedliwość, powielając działania swych lewicowych poprzedników, wróciło do pomysłu włączenia PGNiG do Orlenu. Realizacja tego pomysłu jednak się opóźnia, gdyż PKN Orlen w ramach umacniania siły propagandy PiS-owskiej zajął się na razie przejęciem prasy lokalnej w Polsce. Obecny prezes Orlenu Daniel Obajtek oświadczył jednak, że jego firma nie rezygnuje z PGNiG, a PKN Orlen planuje złożyć wniosek do Komisji Europejskiej w sprawie przejęcia PGNiG na przełomie stycznia i lutego tego roku.

Mieszkania tanieją w stolicy
Polacy przyzwyczaili się, że ceny transakcyjne i ofertowe na warszawskim pierwotnym rynku mieszkaniowym stale rosną. Od 2017 r. zwiększały się tak szybko, że w ciągu jednego kwartału wzrosty często przekraczały 10 proc. W ubiegłym roku sytuacja zaczęła się jednak zmieniać za sprawą restrykcji rządowych, wprowadzanych w związku z pandemią. Popyt spadł, a w połowie ubiegłego roku dynamika cen mieszkań w Warszawie wyhamowała. W III kwartale 2020 r. średnia cena transakcyjna nowych mieszkań sprzedawanych w stolicy spadła o 0,9 proc. w porównaniu z II kwartałem 2019 r. – i wyniosła 10 144 zł/m.kw. W skali rocznej, w stosunku do III kwartału 2019 r. cena była wprawdzie wyższa o 6,4 proc., ale jeszcze w II kwartale ubiegłego roku ten wzrost wyniósł aż 9,9 proc. w porównaniu z tym samym kwartałem 2019. Jak wskazuje Narodowy Bank Polski, deweloperzy częściej zgadzają się na upusty, gdy dochodzi do sprzedaży. W latach 2018–2019 średnio w przypadku 33 proc. transakcji w stolicy dochodziło do obniżki ceny ofertowej, a w czasie pandemii w przypadku 48 proc. i obniżki te są większe. Jednocześnie średnio o dwa tygodnie wydłużył się czas dokonywania transakcji, co także jest przejawem nieco gorszej koniunktury na rynku mieszkaniowym.

Czy Święty Mikołaj przyjedzie pociągiem z Chin? Pociągi z prezentami

Ponad 10 tysięcy pociągów pokonało w tym roku trasę między Chinami a państwami Unii Europejskiej. Taką informację przekazała UTLC ERA, organizacja zrzeszającą rosyjskie, białoruskie i kazachskie koleje.

Ta poważna liczba robi wrażenie, ale jeszcze większe wywołuje dodatkowa, przekazana informacja. Jeśli porównamy tegoroczne przewozy z ubiegłorocznymi, to okaże się, że transport kolejowy na tej trasie wzrósł dwukrotnie w porównaniu z rokiem ubiegłym.
UTLC ERA to jeden z najważniejszych przewoźników obsługujących połączenia Azja – Europa. Tylko w październiku tego roku obsłużył on ponad 600 połączeń. Większość z pociągów przejechało przez korytarz transportowy prowadzący przez Kazachstan, Rosję i Białoruś do przejścia w Małaszewiczach na wschodniej granicy Polski. Średni czas tranzytu na tej trasie, bez odprawy i przeładunku na granicy chińsko-kazachskiej i białorusko-polskiej, wynosi niecałe 5 dni.
Najczęściej z Chin sprowadzane są tą drogą artykuły medyczne, wyroby z tworzyw sztucznych, tekstylia i kosmetyki. Do Chin wędrują przede wszystkim drewno i wyroby z drewna, żywność i artykuły medyczne. Wzrost przewozów spowodowany był rygorami pandemicznymi- łatwymi do przestrzegania w przewozach kolejowych, znaczącym wzrostem cen przewozów lotniczych -o prawie 60 procent, oraz nadal niewykorzystanymi możliwościami już istniejących szlaków kolejowych.
Polska brama
Rosnąca liczba przewozów kolejowych UE- Chiny „stanowi szansę na rozbudowę i wzrost znaczenia Polski jako hubu transportowego”, uważają eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Zwłaszcza po ukończonej rozbudowie kolejowego terminalu przeładunkowego w Małaszewiczach.
Eksperci PIE przypomnieli, że najszybsza trasa kolejowa z Chin do Unii Europejskiej prowadzi przez Kazachstan, Rosję i Białoruś do Polski. Szacuje się, że już obecnie prawie 90 procent transportów kolejowych z Chin trafia do państw Unii Europejskiej przez przejście graniczne Brześć-Terespol. To stanowi ponad 5 procent wartości całego, obecnego handlu między Unią Europejską a Chinami. 
„Potencjał euroazjatyckiego korytarza kolejowego powoduje także wzrost starań innych krajów regionu o wzmocnienie swojej pozycji na tym szlaku handlowym” – zaznaczyli.
Rosyjscy sąsiedzi rozpoczęli tworzenie korytarza transportowego biegnącego z Chin do Kaliningradu. Tam kontenery przeładowywane są na statki płynące do zachodniej Europy.
„Dlatego pilna i konieczna jest dalsza rozbudowa polskiej infrastruktury kolejowej. Dałoby to również szansę na odwrócenie negatywnego trendu spadku znaczenia kolei w polskim eksporcie”, zauważyli eksperci. Zwłaszcza, że Polska obecnie zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Unii pod względem udziału przewozów kolejowych w handlu zagranicznym.
„Zagrożenia epidemiczne, ograniczenia oraz okresowy spadek popytu spowodowały ograniczenia przewozów towarów, co wpłynęło na wzrost kosztów ich transportu – szczególnie morskiego i lotniczego. Działo się tak nawet w późniejszych miesiącach, odnotowujących wzrost gospodarczego” – zauważyli eksperci korzystne dla kolei trendy.
Potwierdzają je dane Eurostat. W pierwszym półroczu 2020 roku import towarów do Unii Europejskiej drogą morską zmniejszył się o 25 procent, a lotniczą o 17 procent w porównaniu z rokiem ubiegłym. Wzrosły za to o kilkanaście procent przewozy drogowe i kolejowe.
Nie tylko Chiny chcą skorzystać z wygodnych trans euroazjatyckich przewozów kolejowych. Koleje Rosyjskie /RŻD/ uruchomiły w listopadzie połączenie kolejowe obsługujące japońskie przedsiębiorstwa. Zaczyna się we Władywostoku, biegnie linią transsyberyjską, a potem przez Białoruś i Polskę aż do Unii Europejskiej. W Małaszewiczach transportowane kontenery zostają przeładowane na wagony dostosowane do europejskiego rozstawu kół. Część ładunków pozostaje w Polsce, gdzie jest rozdysponowana, a reszta od razu trafia do odbiorców w Niemczech, Belgii oraz Holandii.
Ta nowa usługa transeptowa zyskała handlową markę „Trans- Siberian LandBridge” i jest teraz mocno reklamowana jako ekspresowa dostawa ładunków z Azji do Europy Zachodniej. Zwłaszcza, że cała trasa kolejowo-morska pozwala skrócić czas dostawy o połowę w stosunku do tradycyjnej trasy morskiej przez Kanał Sueski.
Dodatkową atrakcją są niskie ceny frachtu, bo taryfy przewozowe dla pociągów tranzytowych nie były w Rosji podwyższane od 10 lat. Rosyjski rząd podjął też decyzję o subsydiowaniu pociągów z portów dalekowschodnich.
Rząd rosyjski przyjął też inne, również korzystne dla kolejowego transportu rozwiązanie. Rosyjskie embargo na żywność z Polski, i inne objęte embargiem towary, nie obejmuje już ich tranzytu przez Rosję do Kazachstanu lub Chin.
W Rosji wprowadzono właśnie, testowane wcześniej, elektroniczne plomby z systemem lokalizacji na przewożone kontenery. Utrudniające przewoźnikom ewentualne łamanie embarga. Taki elektroniczny system dodatkowo przyspiesza kontrolę celną i koszty frachtu.
Mikołaj Express
W europejskiej tradycji świąteczny Święty Mikołaj przywozi prezenty saniami zaprzężonymi w renifery. W Rosji Dziadek Mróz ma dodatkowo Śnieżynkę, śliczną blond asystentkę.
W tym roku globalny Święty Mikołaj będzie miał wiele dodatkowej pracy, bo obywatele Unii Europejskiej i USA pandemiczne ograniczenia rekompensują sobie zakupami licznych, świątecznych prezentów. Ponieważ większość z nich produkowana jest w Chinach, to musimy liczyć się z czasowym poślizgiem zamówionych dostaw.
Już teraz handlowcy grożą nawet czarnym scenariuszem. Chińskimi portami zapchanymi kontenerami pełnymi świątecznych prezentów. Dlatego handlowcy coraz częściej sięgają po przewozy kolejowe wzdłuż tradycyjnego, zmodernizowanego Jedwabnego Szlaku.
Nie zdziwcie się zatem, jeśli w tym roku Święty Mikołaj przyjedzie do was pociągiem. Ważne by z prezentami zdążył na czas.