Euro 2021: UEFA ma na nagrody miliony euro

PZPN już zarobił na Euro 2021. UEFA przelała na konto naszej piłkarskiej federacji 9,25 mln euro, czyli ponad 42 mln złotych. To premia za awans reprezentacji do turnieju Euro 2020. Ale biało-czerwoni mogą podnieść z murawy znacznie większe kwoty. UEFA ustaliła rekordowe nagrody finansowe za przejście poszczególnych etapów imprezy.

Za wygranie meczu w fazie grupowej przewidziano nagrodę w kwocie 1,5 mln euro, a za remis 750 tys. euro. W poprzednich mistrzostwach Europy, w 2016 roku, za zwycięstwo UEFA płaciła równy milion euro, zaś za remis połowę tej kwoty. Za awans do 1/8 finału, co oznacza w przypadku polskiej drużyny cel minimum na Euro 2021, Europejska Unia Piłkarska wypłaci po dwa miliony euro, za awans do ćwierćfinału po 3,25 mln euro, a dla każdego z czterech półfinalistów ustalono premię po pięć milionów euro. Za zdobycie mistrzostwa Europy UEFA płaci 10 mln euro, a przegrani w finale zgarną o trzy miliony euro mniej. W sumie zatem triumfator turnieju, jeśli wygra wszystkie swoje mecze grupowe, zarobi 34 mln euro, czyli o siedem więcej niż zarobiła zwycięska drużyna Portugalii w 2016 roku.
Polacy pierwszy mecz na Euro 2020/2021 rozegrają 14 czerwca ze Słowacją w Petersburgu.

Kadra Polski na Euro 2021 według Paulo Sousy

Na zgrupowanie do Opalenicy portugalski selekcjoner biało-czerwonych Paulo Sousa zaprosił 26 piłkarzy plus czwartego bramkarza Radosława Majeckiego, który jednak jest tylko w grupie graczy rezerwowych, wraz z Kamilem Grosickim, Rafałem Augustyniakiem, Robertem Gumnym i Sebastianem Szymańskim.

Najwięcej emocji wzbudziło pominięcie przez selekcjonera biało-czerwonych Kamila Grosickiego. „W takich chwilach emocje trzeba odstawić na bok. Musiałem podjąć trudne decyzje. Wiem, jaki Kamil potrafi reprezentować poziom, ale na ten moment Grosickiego w kadrze na Euro nie ma, bo wybraliśmy inną ścieżkę” – wyjaśnił Paulo Sousa podczas prezentacji składu kadry na mistrzostwa Europy. Jeśli liczył na powszechną akceptację w tej sprawie, to mocno się przeliczył. Zwykle powściągliwy w wyrażaniu opinii o decyzjach trenerów Robert Lewandowski w mediach podkreślał, że brak Grosickiego w kadrze był dla niego zaskoczeniem i że jest mu z tego powodu bardzo przykro. W podobnym tonie wypowiedział się też prezes PZPN Zbigniew Boniek. Grosicki znalazł się jednak w grupie graczy rezerwowych, którzy mogą dołączyć do kadry w zastępstwie zawodników kontuzjowanych lub zakażonych koronawirusem. Oprócz niego w odwodzie Sousa pozostawił jeszcze Radosława Majeckiego (on jako czwarty bramkarz będzie z kadrą tylko na zgrupowaniu w Opalenicy), Sebastiana Szymańskiego, Rafała Augustyniaka
i Roberta Gumnego.
Do kadry biało-czerwonych wrócili pominięci przez Paulo Sousę w powołaniach na marcowe mecze z Węgrami, Andorą i Anglią w eliminacjach MŚ 2022 Tomasz Kędziora i Karol Linetty. „Wtedy nie powołałem Kędziory, bo potrzebowaliśmy piłkarza o trochę innej charakterystyce. Mówiłem jednak, że z niego nie rezygnuję i teraz wrócił do drużyny. Podobnie jak Linetty, który wcześniej chorował na Covid-19 i nie był w marcu w optymalnej formie. Poza tym w jego klubie doszło do zmiany trenera, więc nie był najlepszy czas na powołanie. Karol ma jednak duże doświadczenie, a jego uniwersalność daje nam sporo opcji taktycznych – zapewniał Sousa.
Powołanie Kędziory nie wzbudziło żadnych kontrowersji, bo jest on podstawowym graczem Dynama Kijów, ale już zaproszenie Linettego tak, bo w tym roku od 5 lutego zagrał on w barwach AC Torino tylko 156 minut. Podobnie rzecz się ma z Przemysławem Płachetą, który w rundzie jesiennej jeszcze jako tako radził sobie w drugoligowym angielskim Norwich, lecz od 5 lutego rozegrał niespełna 100 minut. Wydaje się, że jednak bardziej bulwersującą decyzją selekcjoner podjął w przypadku Sebastiana Szymańskiego. Pomocnik Dynama Moskwa ma za sobą chyba swój najlepszy sezon w rosyjskiej ekstraklasie, ale z jakiegoś tajemniczego powodu nie zyskał uznania Paulo Sousy, który twierdzi, iż „czuje się bardziej komfortowo wystawiając na pozycji Szymańskiego innych zawodników”. Czy była to słuszny wybór, przekonamy się już niebawem, na razie jednak możemy jedynie się dziwić, dlaczego wykreślił ze swojej kadry wszechstronnego i kreatywnego w grze Szymańskiego, a zdecydował się powołać Linettego, który w AC Torino zaliczył swój najgorszy sezon w Serie A. Tak na marginesie to warto zauważyć, że w kadrze na Euro 2021 nie ma ani jednego piłkarza z zespołu mistrza Polski Legii Warszawa. Uznania w oczach portugalskiego szkoleniowca nie zyskał ani defensywny pomocnik Bartosz Slisz, ani rozgrywający Bartosz Kapustka.
Na miejsce kontuzjowanego Arkadiusza Recy powołanie otrzymał lewy obrońca Lecha Poznań Tymoteusz Puchacz, a ten wybór Paulo Sousa skomentował krótko: „Nie miałem na tej pozycji wielkiego wyboru, a Puchacz jest młodym zawodnikiem, silnym, ze świetną kondycją i tężyzną fizyczną. Mam nadzieję, że szybko przyswoi sobie naszą koncepcję gry”.
Pewnym zaskoczeniem jest powrót do kadry Dawida Kownackiego, który w drugoligowej Fortunie Duesseldorf dopiero w ostatnich miesiącach zaczął w miarę regularnie grać i strzelać gole, lecz nie pomógł drużynie w tym sezonie wrócić do 1.Bundesligi. Z całą pewnością w tej chwili nie jest to napastnik zdolny wypełnić lukę po kontuzjowanym Krzysztofie Piątku, ale może przyda się bardziej w roli prawoskrzydłowego. „Zastanawiałem się nad tym, czy można wykorzystać Kownackiego na skrzydle, gdzie też by się odnalazł, gdyż ma sporą siłę. Ale takiego grającego w bliskim kontakcie zawodnika jak on potrzebuję w ataku. Nie jako głównego napastnika, ale wsparcie ataku. Tam na pewno sobie poradzi. Wiem, że pokładano w nim wielkie nadzieje, a potem przechodził bardzo trudny okres. Uważam, że teraz dojrzał i jestem entuzjastycznie nastawiony do tego powołania” – przekonuje Paulo Sousa.
Skoro już jesteśmy przy napastnikach, to cieszy rosnąca forma Arkadiusza Milika, bo Robert Lewandowski potrzebuje nie tylko dobrego zmiennika, ale także dobrego partnera w linii ataku w ustawieniu z dwoma napastnikami. Karol Świderski oraz Jakub Świerczok będą jedynie dublerami i chociaż pierwszy z n ich zdobył kilkanaście goli w greckiej, a drugi w polskiej ekstraklasie, to trzeba się modlić, żeby Lewandowskiemu i Milikowi nie przydarzyła się kontuzja.
Sousa nie zmienił zdania co do bramkarzy, powołując Wojciecha Szczęsnego, Łukasza Fabiańskiego i Łukasza Skorupskiego, ale obecność Radosława Majeckiego w roli dublera jest dużym zaskoczeniem, bo w AS Monaco ten młody golkiper spędził ten sezon głównie na ławce rezerwowych. Zdecydowanie bardziej zasłużyli na to występujący w Augsburgu Rafał Gikiewicz oraz robiący furorę w Fiorentinie Bartłomiej Drągowski.

Kadra Polski na Euro 2021:
Bramkarze:
Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn, Włochy), Łukasz Fabiański (West Ham, Anglia), Łukasz Skorupski (Bologna, Włochy), Radosław Majecki (AS Monaco, Francja);
Obrońcy:
Kamil Glik (Benevento Calcio, Włochy), Jan Bednarek (Southampton FC, Anglia), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Paweł Dawidowicz (Hellas Verona, Włochy), Michał Helik (Barnsley, Anglia), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Kamil Piątkowski (Raków Częstochowa), Tymoteusz Puchacz (Lech Poznań);
Pomocnicy:
Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy), Mateusz Klich (Leeds United, Anglia), Przemysław Frankowski (Chicago Fire, USA), Kamil Jóźwiak (Derby County, Anglia), Karol Linetty (AC Torino, Włochy), Jakub Moder (Brighton & Hove Albion, Anglia), Przemysław Płacheta (Norwich City, Anglia), Kacper Kozłowski (Pogoń Szczecin);
Napastnicy:
Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), Arkadiusz Milik (Olympique Marsylia, Francja), Dawid Kownacki (Fortuna Düsseldorf, Niemcy), Karol Świderski (PAOK Saloniki, Grecja), Jakub Świerczok (Piast Gliwice).
Gracze rezerwowi:
Rafał Augustyniak (Urał Jekaterynburg, Rosja), Kamil Grosicki (West Bromwich Albion, Anglia), Robert Gumny (FC Augsburg, Niemcy), Sebastian Szymański (Dynamo Moskwa, Rosja).

Kadra Rosji na Polskę

Selekcjoner reprezentacji Rosji Stanisław Czerczesow ogłosił skład szerokiej kadry na zgrupowanie przed turniejem Euro 2021. Z tych piłkarzy wybierze też zespół, który 1 czerwca towarzysko zagra z Polską we Wrocławiu.

Kadra Rosji. Bramkarze – Jurij Diupin (Rubin Kazań), Andriej Łuniow (Zenit Petersburg), Matwiej Safonow (FK Krasnodar), Anton Szunin (Dynamo Moskwa); obrońcy – Gieorgij Dżykija (Spartak Moskwa), Igor Diwiejew, Mario Fernandes (CSKA Moskwa), Roman Jewgieńjew (Dynamo), Jurij Żyrkow, Wiaczesław Karawajew (Zenit), Fiodor Kudriaszow (Antalyaspor), Ilja Samosznikow (Rubin), Andriej Siemionow (Achmat Grozny); pomocnicy – Dmitrij Barinow, Rifat Żemaletdinow, Maksim Muchin (Lokomotiw Moskwa), Aleksandr Gołowin (AS Monaco), Arsien Zacharian, Daniił Fomin (Dynamo), Roman Zobnin (Spartak), Aleksiej Ionow (FK Krasnodar), Daler Kuziajew, Andriej Mostowoj, Magomied Ozdojew (Zenit), Dienis Makarow (Rubin), Aleksiej Miranczuk (Atalanta), Dienis Czeryszew (Valencia CF, Hiszpania); napastnicy – Artiom Dziuba (Zenit), Anton Zabołotnyj (PFK Soczi), Aleksandr Sobolew (Spartak).

Opalenica już czeka na kadrę Polski

Trener naszej piłkarskiej reprezentacji Paulo Sousa ma w poniedziałek 17 maja ogłosić szeroką kadrę na mistrzostwa Europy, a już tydzień później powołani przez niego piłkarze zbiorą się w Opalenicy na zgrupowaniu, na którym do 8 czerwca będą szlifować formę przez Euro 2021.

Ostateczny skład biało-czerwonych na Euro 2021 portugalski szkoleniowiec musi podać do 1 czerwca. UEFA z powodu pandemii koronawirusa rozluźniła surowe zwykle rygory przy ustalaniu składów. W tegorocznych mistrzostwach naszego kontynentu kadry zespołów mają liczyć nie 23, lecz 26 zawodników, a na dodatek do pierwszego spotkania w turnieju trenerzy będą mogli w przypadku zakażeń koronawirusem lub kontuzji wymieniać graczy. Turniej oficjalnie rozpocznie się 11 czerwca, a Polacy swoje spotkania fazy grupowej rozegrają 14 czerwca ze Słowacją (w Petersburgu), 19 czerwca z Hiszpanią (w Sewilli) oraz 23 czerwca ze Szwecją (ponownie w Petersburgu). Wykreślenie przez UEFA Dublina i Bilbao z grona miast-gospodarzy Euro 2021 zmusiło PZPN do zmiany planów. Władze naszej piłkarskiej federacji związku postanowiły zrezygnować z wcześniej zarezerwowanego centrum pobytowego w Portmarnock pod Dublinem i na nową bazę dla reprezentacji na czas turnieju Euro 2021 wybrały hotel Marriott Resort&Spa w Sopocie.
Zanim jednak kadra Paulo Sousy przeniesie się do Trójmiasta (trenować będzie na stadionie w Gdańsku), do startu w mistrzostwach Europy szykować formę będzie w Opalenicy. Przez moment rozważano wariant wykorzystania ośrodka Remes także jako bazy pobytowej, lecz dla urozmaicenia zdecydowano się jednak na oddzielenie zgrupowania przygotowawczego. Dla piłkarzy kilka tygodni w jednym miejscu mogłoby być nużące.
Ale na szlifowanie formy ośrodek piłkarki w Opalenicy jest idealnym miejscem. Kadrowicze zjawią się w hotelu Remes 24 maja. Ośrodek, który podczas Euro 2012 służył jako baza pobytowa reprezentacji Portugalii, jest już gotowy na przyjęcie reprezentacji Polski. Trener Paulo Sousa obejrzał już hotel i jego sportową infrastrukturę. Zrobił to podczas pierwszego pobytu w Polsce i widać uznał, że opinia jaką wydali mu jego rodacy, którzy dziewięć lat temu dotarli do półfinału rozgrywanych na Ukrainie i w Polsce mistrzostw Starego Kontynentu, nie była przesadzona. Nawiasem mówiąc ośrodek w Opalenicy wybrał poprzednik Sousy Jerzy Brzęczek, co jak widać nie miało żadnego znaczenia.
Dyrektor hotelu Remes Jakub Wrobiński w wypowiedziach dla mediów podkreślał, że dla reprezentantów Polski zaskoczeniem mogą być wprowadzone przez portugalskiego szkoleniowca zmiany w menu. „Trener Sousa chce trochę zmienić nawyki żywieniowe. W sztabie szkoleniowym reprezentacji jest spora grupa wegan i to pewnie pod ich wpływem w jadłospisie pojawi się więcej potraw wegańskich. Sam jestem bardzo ciekawy, co dołożą, a z czego zrezygnują, bo gościmy wiele zespołów piłkarskich i sporo wiemy o kuchni sportowej. Polska kadra ma swojego kucharza, który tu na miejscu będzie współpracował z naszym szefem kuchni. Nie jest to dla nas jakieś wielkie wyzwanie. W ubiegłym roku gościliśmy drużynę AS Monaco, dla któej szykowaliśmy zróżnicowany bufet i na stołach stało czasem nawet 20 podgrzewaczy do portaw” – zapewniał Wrobiński.
Dla Opalenicy możliwość goszczenia reprezentacji Polski będzie największym wydarzeniem od Euro 2012, gdy gościła tu reprezentacja Portugalii. Cały hotel i kompleks treningowy biało-czerwoni będą mieli tylko dla siebie, a na teren ośrodka będzie można wejść tylko po uprzednim uzyskaniu akredytacji. Nikt postronny się tu nie dostanie, o co ma zadbać wzmocniona na czas pobytu polskiej kadry ochrona. W hotelu Remes znajdzie się miejsce na centrum prasowe, ale na razie nie wiadomo czy jakieś treningi biało-czerwonych zostaną otwarte dla kibiców. Portugalczycy podczas Euro 2012 zorganizowali kilka takich ogólnie dostępnych sesji treningowych, głównie dla lokalnej społeczności. Cieszyły się one ogromnym zainteresowaniem, na stadion za darmo na podstawie zaproszeń mogło wejść około tysiąca osób. W czasach pandemii koronawirusa takie sytuacje mogą być kłopotliwe do zorganizowania. Decyzja w tej kwestii nie leży do końca w gestii PZPN, bo regulacje także w takich sprawach UEFA może wprowadzić obligatoryjnie dla wszystkich uczestników mistrzostw Europy.
W trakcie zgrupowania nasza reprezentacja rozegra dwa spotkania towarzyskie – 1 czerwca we Wrocławiu zagra z Rosją, a tydzień później w Poznaniu zmierzy się z Islandią. Tuż po tym meczu kadra pożegna się z hotelem Remes oraz Opalenicą i przeniesie się do bazy pobytowej w Sopocie.
Na razie wielką niewiadoma jest liczba zawodników powołanych do kadry. Z różnych nieformalnych przecieków docierają dwie sprzeczne koncepcje – jedna zakłada, że Paulo Sousa zaprosi na zgrupowanie grupę 35-36 zawodników, z których wybierze 26. Taki pomysł ujawnił w jednej z medialnych wypowiedzi sekretarz generalny PZPN Maciej Sawicki. Ostatnio jednak w przestrzeni medialnej pojawiły się pogłoski, że portugalski szkoleniowiec zamierza powołać na zgrupowanie w Opalenicy od razu 26 piłkarzy, żeby uniknąć niepotrzebnych „kwasów” w ekipie. Na jaki wariant ostatecznie się zdecyduje, przekonamy się 17 maja, gdy ogłosi powołania do kadry.
Sousa już w marcowych meczach eliminacji mistrzostw świata 2022 z Węgrami, Andorą i Anglią pokazał, że nie boi się odważnych decyzji personalnych. Dowodziły tego choćby powołania dla 20-letniego obrońcy Rakowa Częstochowa Kamila Piątkowskiego czy 17-letniego pomocnika Pogoni Szczecin Kacpra Kozłowskiego, a także zaproszenie na kadrę Kamila Grosickiego, który od miesięcy nie gra w zespole West Bromwich Albion. Trzon kadry pozostanie zapewne bez zmian – tworzą go Robert Lewandowski, Wojciech Szczęsny, Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński, Kamil Glik i Jan Bednarek. Większym problemem dla selekcjonera będzie dobranie zawodników drugiego planu, a na wielkich turniejach to właśnie jakość zmienników często decyduje o wyniku.

Euro 2021: UEFA narobiła bałaganu

UEFA w minionym tygodniu odebrała Bilbao i Dublinowi rolę gospodarzy turnieju Euro 2021. Akurat w tych dwóch miastach swoje mecze miała rozegrać reprezentacja Polski – w Bilbao biało-czerwoni mieli zmierzyć się z Hiszpanią, a w Dublinie ze Szwecją i Słowacją. Wiadomo już, że z Hiszpanami nasza drużyna zagra w Sewilli, a ze Szwedami i Słowakami w Petersburgu.

W piątek przed południem prezes PZPN Zbigniew Boniek puścił w świat informację, że władze UEFA już oficjalnie przeniosły mecze grupowe Polaków w mistrzostwach Europy. Zamiast w Dublinie i Bilbao nasza reprezentacja zagra w Sewillii i Petersburgu. Bilbao i Dublin straciły status gospodarzy Euro 2021 dlatego, że nie były w stanie zagwarantować wpuszczenia na trybuny ograniczonej liczby widzów – na co najmniej 25 procent miejsc. W związku z tą zmianą PZPN zrewidował też swoje wcześniejsze postanowienia związane z wyborem bazy dla reprezentacji Polski i odwołał rezerwację dokonaną w hotelu Portmarnock Hotel & Golf Links pod Dublinem. „Teraz, gdy już wiemy gdzie zagramy, na pewno zmienimy bazę i nie będzie to Irlandia. Na stole są różne scenariusze. Gdy już będą oficjalne decyzje, o wszystkim poinformujemy” – na gorąco informował media rzecznik związku i reprezentacji Jakub Kwiatkowski.
Ale spekulacji to nie ucięło. Wedle nieoficjalnych jak na razie informacji pracownicy PZPN dokonali już rezerwacji hotelu Radisson Blu w Sopocie, w którym drużyna mieszkała podczas zgrupowania w październiku ub. roku przed meczami z Finlandią, Włochami oraz Bośnią i Hercegowiną. Kadra ma mieszkać w Sopocie, ale trenować będzie na stadionie Lechii Gdańsk, na którym w maju zostanie położona nowa murawa, bo obiekt ten będzie jak wiadomo areną finałowego meczu Ligi Europy. Natomiast na mecze w mistrzostwach Europy w Petersburgu i Sewilli biało-czerwoni latać będą z lotniska w Gdańsku. Miejmy nadzieję, że gdański port lotniczy będą wykorzystywać do podróży także na spotkania w kolejnych fazach turnieju.
Wcześniej jednak kadra Polski ma spotkać się w Opalenicy. To tamtejszym ośrodku 24 maja rozpocznie się zgrupowanie biało-czerwonych, w trakcie którego rozegrają dwa spotkania towarzyskie – z Rosją we Wrocławiu (1 czerwca) oraz z Islandią w Poznaniu (8 czerwca). Pierwszy mecz grupowy w turnieju Euro 2021 nasza reprezentacja rozegra 14 czerwca w Petersburgu ze Słowacją, potem czeka ją wyprawa do Sewilli na mecz z Hiszpanią (19 czerwca), a na koniec grupowych zmagań zmierzy się ponownie w Petersburgu ze Szwecja (23 czerwca).
Na razie jednak nic na sto procent nie jest przesądzone, a będzie dopiero po oficjalnym komunikacie ogłoszonym przez Polski Związek Piłki Nożnej. Chociaż wybór Gdańska na założenie bazy wypadowej na Euro 2021 po zamianie gospodarzy meczów z udziałem naszej drużyny trudno zakwestionować. Rzut oka na mapę Europy wystarczy by dostrzec, że chociaż Sewillę i Petersburg dzieli ponad cztery tysiące kilometrów, to akurat Gdańsk leży mniej więcej pośrodku drogi między tymi miastami, zatem trudno wybrać sensowniejsze usytuowanie bazy dla zespołu, który będzie musiał najpierw zagrać w Petersburgu, potem w Sewilli, a następnie znów w Petersburgu.
Ale trzeba pamiętać, że na pewno swoje trzy grosze co do wyboru miejsca na bazę będzie chciał wtrącić portugalski selekcjoner biało-czerwonych Paulo Sousa, a pewnie i prezes PZPN Zbigniew Boniek zechce mieć w tej kwestii ostatnie słowo. Decyzja musi jednak zapaść względnie szybko i pewnie zapadnie, bo w czym jak w czym, ale w takich organizacyjnych sprawach nasza federacja za rządów Bońka nie prowadziła żadnych społecznych konsultacji.
Dla przypomnienia: tegoroczne mistrzostwa Europy są imprezą przełożoną z powodu pandemii z poprzedniego roku. W turnieju organizowanym w 12 europejskich miastach rywalizować będą 24 drużyny podzielone na sześć czterozespołowych grup. Biało-czerwoni trafili do grupy z zespołami Hiszpanii, Szwecji i Słowacji. Najbardziej utytułowaną w mistrzostwach Europy ekipę w tym towarzystwie mają Hiszpanie, którzy triumfowali w kontynentalnym czempionacie trzykrotnie (1964, 2008, 2012), a raz zdobyli tytuł wicemistrzowski (1984). Szwedzi mają w dorobku półfinał osiągnięty w 1992 roku, a Słowacy w 2016 roku zakończyli rywalizację w 1/8 finału. Najlepszy wynik naszej reprezentacji to awans do ćwierćfinału w turnieju Euro 2016, w którym w rzutach karnych przegrała Portugalczykami, późniejszymi triumfatorami imprezy rozgrywanej na francuskich stadionach.
Warto też zauważyć, że występ biało-czerwonych w obecnych finałach mistrzostw Europy jest czwartym z rzędu w tej imprezie. Jak nie szło naszym piłkarzom, to nie szło do pierwszych 12 turniejów się nie zakwalifikowali. Ale potem awansowali na Euro 2008, gościli Euro 2012 i pięknie zagrali na Euro 2016. Pora teraz wywalczyć w końcu jakiś medal.

Giggs stanie przed sądem

Trener reprezentacji Walii Ryan Giggs został oskarżony przez dwie kobiety o napaść. Zarzuty są na tyle poważne, że legendarny skrzydłowy Manchesteru United nie poprowadzi walijskiej drużyny w turnieju Euro 2021.

Giggs został oskarżony o spowodowanie uszkodzenia ciała przez dwie kobiety. Obie zgłosiły zdarzenie 1 listopada ubiegłego roku w Salford. Policja z Manchesteru potwierdziła, że tego dnia o godz. 22:05 czasu miejscowego patrol został wezwany do posiadłości w Worsley. Były piłkarz Manchesteru United został w trakcie tej interwencji zatrzymany i przewieziony do aresztu, skąd został zwolniony po wpłaceniu kaucji. Giggs rzecz jasna do dzisiaj konsekwentnie zaprzecza, że był sprawcą zarzucanych mu czynów.
47-letni obecnie Giggs stanie przed sądem 28 kwietnia. Wybitny przed laty piłkarz znów jest bohaterem brytyjskich tabloidów. Po raz pierwszy brukowce wzięły go na cel ponad dekadę temu, gdy wyszło na jaw, że romansował z żoną brata, a także ze znaną ówcześnie celebrytką Imogen Thomas. Te skandale nie pomagały mu w karierze szkoleniowca, którą zaczął jeszcze jako czynny zawodnik Manchesteru United. Z zespołem „Czerwonych Diabłów” Giggs zdobył 13 razy mistrzostwo i dwukrotnie wygrał Ligę Mistrzów. Karierę piłkarską zakończył w 2014 roku, potem był krótko tymczasowym trenerem manchesteru United, a w latach 2014-2016 pracował jako asystent holenderskiego trenera Louisa van Gaala.
Od 15 stycznia 2018 roku jest selekcjonerem reprezentacji Walii, która pod jego wodzą wywalczyła awans do mistrzostw Europy w 2020 roku, które jak wiadomo z powodu wybuchu pandemii zostały przesunięte na czerwiec 2021 roku.
Ale działacze walijskiej federacji piłkarskiej uznali, że trenerem kadry nie może być człowiek posądzany o przemoc fizyczną i nie czekając nawet na werdykt sądu postanowili, iż w Euro 202w reprezentację Walii poprowadzi dotychczasowy asystent Giggsa – Robert Page. W rozpoczynającej się 11 czerwca imprezie Walijczycy zagra w grupie A ze Szwajcarią, Turcją i Włochami.

Włosi też mają Bielika

Nicolo Zaniolo, uważany we Włoszech za wielki piłkarski talent, nie zagra w Euro 2021. Przydarzył mu się taki sam pech, jak naszemu piłkarzowi Krystianowi Bielikowi. On też dwa razy zerwał więzadła krzyżowe.

Włoski piłkarz po raz pierwszy zerwał więzadło w kolanie na początku ubiegłego roku. Kiedy z powodu pandemii przełożono finały Euro 2020 o dwanaście miesięcy, podobnie jak Bielik dostał od losu drugą szansę. Ale 21-letniego piłkarza pech nie opuścił – we wrześniu ub. roku ponownie zerwał więzadła i znów musiał poddać się ich chirurgicznej rekonstrukcji. Wierzył jednak, że do rozpoczęcia mistrzostw Europy zdąży odzyskać pełną sprawność.
Jego nadzieje rozwali jednak niedawno lekarze podając, iż Nicolo Zaniolo w nie weźmie udziału w Euro 2021 z powodu występujących w kontuzjowanej nodze zaników mięśniowych. „Jestem zdruzgotany, ale stawiam już przed sobą nowy cel, jakim jest występ w przyszłorocznych mistrzostw świata w Katarze” – oznajmił zawodnik AS Roma. Taki sam cel stawia też sobie grający w barwach Derby County Krystian Bielik, który więzadło zerwał w styczniu tego roku.

48 godzin sport

Copa America bez kibiców
Tegoroczny turniej Copa America, którego gospodarzami będą Argentyna i Kolumbia, zostanie rozegrany bez udziału publiczności. Taką decyzje ogłosiły władze obu krajów uzasadniając ją obawą przed rozprzestrzenieniem się koronawirusa. Podano też, że wszyscy uczestnicy Copa America będą mieć zapewniony dostęp do szczepionki przeciw Covid-19. 47. edycja Copa America rozpocznie się 13 czerwca w Buenos Aires meczem Argentyna – Chile, a zakończy 10 lipca. Tytułu wywalczonego w 2019 roku będzie bronić reprezentacja Brazylii. Rywalizacja toczyć się będzie na ośmiu stadionach w ośmiu różnych miastach, po czterech w Argentynie i Kolumbii. Arenami zmagań będą: Estadio Mario Alberto Kempes w Cordobie, Estadio Malvinas Argentinas w Mendozie, Estadio Monumental w Buenos Aires, Estadio Ciudad de La Plata w La Plata, Estadio Olimpico Pascual Guerrero w Cali, Atanasio Girardot Stadium w Medellin, Estadio Metropolitano Roberto Melendez w Barranquilla i Estadio El Campin w Bogocie.

VERVA Warszawa z brązowym medalem w PlusLidze
W trzecim, decydującym spotkaniu o brązowy medal mistrzostw Polski siatkarzy drużyna VERVY Warszawa nadspodziewanie łatwo pokonali PGE Skrę Bełchatów 3:0 (25:20, 25:20 i 25:22) i wygrali całą rywalizację „do dwóch zwycięstw” 2-1 (3:2, 1:3 i 3:1). Zdobywając trzecią lokatę w rozgrywkach warszawski zespół zapewnił sobie też start w nowym sezonie Ligi Mistrzów CEV, obok zespołów Jastrzębskiego Węgla i Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.

Krychowiak i Rybus zagrają w finale Pucharu Rosji
Lokomotiw Moskwa z Grzegorzem Krychowiakiem i Maciejem Rybusem w składzie wygrał 3:0 w meczu półfinałowym Pucharu Rosji z CSKA Moskwa. Obaj polscy piłkarze rozegrali całe spotkanie, a trzecią bramkę dla Lokomotiwu zdobył Krychowiak. Dla 31-letniego pomocnika było to drugie trafienie w obecnej edycji tych rozgrywek. Spotkanie finałowe odbędzie się 12 maja w Niżnim Nowogrodzie. Rywalem ekipy Lokomotiwu będzie Krylja Sowietow Samara.

Bez polskiego arbitra w finałach mistrzostw Europy
Komitet Sędziów UEFA ogłosił listę sędziów głównych, którzy poprowadzą mecze podczas tegorocznego turnieju Euro 2021. W tym gronie nie znalazł się arbiter z Polski, co jest sporym zaskoczeniem. Sędziowie główni: Felix Brych (Niemcy), Cüneyt Çakır (Turcja), Carlos del Cerro Grande (Hiszpania), Andreas Ekberg (Szwecja), Orel Grinfeeld (Izrael), Ovidiu Alin Hațegan (Rumunia), Siergiej Karasiow (Rosja), István Kovács (Rumunia), Björn Kuipers (Holandia), Danny Makkelie (Holandia), Antonio Miguel Mateu Lahoz (Hiszpania), Michael Oliver (Anglia), Daniele Orsato (Włochy), Artur Manuel Ribeiro Soares Dias (Portugalia), Daniel Siebert (Niemcy), Anthony Taylor (Anglia), Clément Turpin (Francja), Slavko Vinčić (Słowenia) oraz Fernando Rapallini (Argentyna). Sędziowie techniczni: Bartosz Frankowski (Polska), Stephanie Frappart (Francja), Srđan Jovanović (Serbia), Georgi Kabakow (Bułgaria), Davide Massa (Włochy), Sandro Schärer (Szwajcaria). Wśród sędziów VAR znalazł się Paweł Gil, a wśród rezerwowych asystentów Marcin Boniek..

Chemik Police lepszy w finale od Developresu Rzeszów
Zespół Grupy Azoty Chemik Police pokonał w ostatnim meczu finału play off ligi siatkarek ekipę Developresu SkyRes Rzeszów 3:1, wygrywając rywalizację „do trzech zwycięstw” 3-1. To dziewiąty mistrzowski tytuł dla zespołu Chemika. W klasyfikacji medalowej wszech czasów klub z Polic przesunął się już na trzecie miejsce, wyprzedzając BKS Bielsko-Biała (prowadzą AZS-AWF Warszawa i AZS Warszawa mające po 11 triumfów). Policzanki miały w tym sezonie sporo problemów z koronawirusem i przez to fazę zasadniczą sezonu skończyły dopiero na trzecim miejscu. Ale w decydującej części sezonu ekipa Chemika grała znakomicie – zdobyła też Puchar Polski oraz dotarła do ćwierćfinału Ligi Mistrzyń CEV.

Kadra Polski według Paulo Sousy

Nowy selekcjoner reprezentacji Polski Paulo Sousa w końcu ujawnił swoje personalne wybory ogłaszając szeroką, złożoną z 35 zawodników kadrę na marcowe mecze eliminacyjne do mistrzostw świata 2022 – z Węgrami, Andorą i Anglią. W poniedziałek 15 marca portugalski szkoleniowiec ma podać ostateczny skład reprezentacji.

Nie da się ukryć, że portugalski trener kilkoma powołaniami potężnie zaskoczył. Bez wątpienia największe niespodzianki to obecność w szerokiej kadrze 17-letniego pomocnika Pogoni Szczecin Kacpra Kozłowskiego oraz 33-letniego Kamila Grosickiego, który obecnie nie ma miejsca w zespole West Bromwich Albion i nic nie zapowiada, by coś się w tym względzie zmieniło do końca sezonu. Przyjrzyjmy się zatem na kogo zamierza stawiać Paulo Sousa w poszczególnych formacjach.
Bramkarze
Wśród powołanych do szerokiej kadry czterech bramkarzy nie ma nowicjuszy – Wojciech Szczęsny, Łukasz Fabiański, Łukasz Skorupski i Bartłomiej Drągowski cieszyli się też uznaniem Jerzego Brzęczka. Na razie Sousa jeszcze nie ujawnił, który z nich będzie w reprezentacji numerem 1. Wcześniej o to miano rywalizowali de facto jedynie Szczęsny i Fabiański, ale w tym sezonie znakomitą formę demonstrują też Skorupski i Drągowski. Nie ulega wątpliwości, że w naszej reprezentacji konkurencja na tej pozycji jest najsilniejsza i tak naprawdę każdy z tego kwartetu jest w stanie udźwignąć rolę pierwszego bramkarza. W kadrze na turniej Euro 2021 jest jednak miejsce tylko dla trzech. Najstarszy w tym gronie jest już blisko 36-letni Fabiański, a najmłodszy Drągowski (23 lata). Szczęsny ma 30 lat, a Skorupski jest o rok od niego młodszy. Selekcjoner w swoich pierwszych nominacjach pominął zbierającego znakomite recenzje w Bundeslidze golkipera Augsburga Rafała Gikiewicza, lecz można założyć, że w hierarchii bramkarzy lokuje się on na piątym miejscu. Na szóstym pewnie jest stabilizujący wielką formę znajdujący się na wypożyczeniu w duńskim Aarhus golkiper Liverpoolu 22-letni Kamil Grabara, ale w ekipie „The Reds” mocniej ostatnio pną się w górę akcje 18-letniego Jakuba Ojrzyńskiego, którego trener Juergen Klopp awansował do roli drugiego bramkarza. Sousa ma więc przy obsadzie bramki wielki wybór, więc nie musi się martwić jeśli z powodu choćby kontuzji z kadry wypadnie mu któryś z wybranych teraz przez niego czterech golkiperów.
Obrońcy
Wśród graczy linii defensywnej rewolucji kadrowej Sousa nie dokonał. Powołania dostali Kamil Glik, Jan Bednarek, Tomasz Kędziora, Bartosz Bereszyński, Maciej Rybus, Sebastian Walukiewicz i Arkadiusz Reca, czyli zawodnicy na których wcześniej regularnie stawiał Jerzy Brzęczek. Nowe twarze w kadrze to Michał Helik (Barsnley), Kamil Piątkowski (Raków Częstochowa, a od lata Red Bull Salzburg) i Tymoteusz Puchacz z Lecha Poznań oraz Paweł Dawidowicz z Hellas Werona, chociaż akurat ten piłkarz ma już na koncie kilkuminutowy epizod w reprezentacji Polski sześć lat temu jeszcze za kadencji Adama Nawałki. Uznania w oczach portugalskiego szkoleniowca nie zyskali natomiast znajdujący się w kręgu zainteresowania jego poprzednika Paweł Bochniewicz grający w holenderskim SC Heerenveen oraz prawy obrońca Augsburga Robert Gumny. Wygląda na to, że Sousa będzie chciał grę obronną naszej reprezentacji oprzeć na na trzech obrońcach, skoro powołał tak wielu graczy dobrze radzących sobie w tym wariancie taktycznym. Glik, Bednarek i Walukiewicz będą musieli mocno rywalizować o miejsce w składzie właśnie z Dawidowiczem, Helikiem i Piątkowskim. Z tego tercetu w polskiej ekstraklasie gra tylko 20-letni Piątkowski, ale austriacki RB Salzburg zapłacił za jego transfer z Rakowa Częstochowa aż 6 mln euro i jeszcze zostawił go na pół roku w częstochowskim klubie, nie dziwi zatem, że portugalski trener zwrócił na niego uwagę. Miał też okazję obejrzeć Piątkowskiego na żywo w akcji podczas wygranego przez Raków 2:0 meczu Pucharu Polski z Lechem Poznań.
Nie jest natomiast niespodzianką obecność wśród powołanych Helika, bo ten piłkarz znakomicie w tym sezonie spisuje się w angielskiej Championship – w barwach Barnsley zaliczył 30 występów i strzelił cztery gole. Z zawodników grających na flankach linii obrony nowicjuszem jest jedynie lewy obrońca Lecha Poznań Tymoteusz Puchacz. Tomasz Kędziora, Bartosz Bereszyński, Maciej Rybus i Arkadiusz Reca byli też pewniakami w kadrze za rządów trenera Brzęczka.
Pomocnicy
Zawodnicy środka pola stanowią najliczniejsza grupę wśród powołanych (15). Nowy selekcjoner nie pominął żadnego z kluczowych graczy tej formacji za rządów swojego poprzednika, zatem w jego kadrze także znaleźli się: Grzegorz Krychowiak, Piotr Zieliński, Mateusz Klich, Kamil Jóźwiak, Kamil Grosicki, Karol Linetty, Jakub Moder i Sebastian Szymański, a także próbowani dopiero przez Brzęczka Michał Karbownik i Przemysław Płacheta. Od siebie dorzucił do tego grona Rafała Augustyniaka, Bartosza Kapustkę, Sebastiana Kowalczyka, Kacpra Kozłowskiego i Bartosza Slisza.
Obecność Augustyniaka i Slisza jest zrozumiała, bo w tym roku reprezentacja straciła dwóch defensywnych pomocników – Krystiana Bielika i Jacka Góralskiego, selekcjoner musi więc poszukać dla nich alternatywy. Augustyniak od dawna zbiera bardzo dobre recenzje w lidze rosyjskiej. Niedawno ten były piłkarz m.in. Jagiellonii Białystok i Miedzi Legnica strzelił dwa gole w meczu z uczestnikiem Ligi Mistrzów Krasnodarem (2:2). Wypada więc przynajmniej rozważyć go jako kandydata do zastąpienia Góralskiego. Slisz natomiast jako młodzieżowiec gra regularnie w zespole lidera ekstraklasy Legii i był też ważną postacią w kadrze młodzieżowej za czasów Czesława Michniewicza.
Obecność wśród powołanych dwóch graczy Pogoni Szczecin to niespodzianka. 21-letni Kowalczyk w tym sezonie zaliczył 17 meczów w ekstraklasie i strzelił dwa gole, a 17-letni Kozłowskiego ma na koncie 11 występów i jedną asystę. Kowalczyk to uniwersalny zawodnik, który w drugiej linii może wystąpić na każdej pozycji. Znany jest z waleczności i sprytu w grze. Natomiast Kozłowski to piłkarska perełka, wielki talent, w stylu gry bardzo przypominający Piotra Zielińskiego, bo ma podobne atuty – łatwość dryblingu, dobry przegląd pola i umiejętność zagrywania prostopadłych podań do napastników. Kozłowski raczej nie dostanie powołania na marcowe mecze eliminacyjne, ale gdyby jakimś cudem Sousa dał mu szansę i wystawił do gry w spotkaniu z Andorą, to gracz Pogoni zostałby drugim najmłodszym piłkarzem w historii, który zagrał w reprezentacji Polski. Najmłodszy to oczywiście Włodzimierz Lubańskim, który w chwili debiutu miał 16 lat i 188 dni. Kozłowski w dniu spotkania z Węgrami będzie miał 17 lat, 5 miesięcy i 9 dni. Sousa tym powołaniem pokazał, że dla niego młody wiek zawodnika nie ma kluczowego znaczenia. Ani też klubowa przynależność, dlatego
przywrócił do kadry Polski Bartosza Kapustkę, który w tym sezonie zagrał w Legii 14 meczów, zdobył 3 gole i zaliczył 2 asysty). To już inny zawodnik niż w czasach występów na Euro 2016. Teraz gra na pozycji rozgrywającego, która zdecydowanie bardziej mu „leży” niż rola skrzydłowego.
Ogłaszając swoje powołania trener Sousa kilku potencjalnych kadrowiczów rozczarował pominięciem. Najwięksi nieobecni to Damian Kądzior, Przemysław Frankowski i Jakub Kamiński. Pierwsi dwaj dostawali nominacja przez większość kadencji Brzęczka. Kądzior po odejściu z Dinama Zagrzeb zagubił formę i dzisiaj błąka się na wypożyczeniu z hiszpańskiego Eibar do tureckiego Alanyasporu. Ale ma na koncie osiem ligowych występów i jedną asystę, może czuć się więc nieco pokrzywdzony, że został pominięty, a taki Kamil Grosicki, chociaż w West Bromwich nie gra, to jednak znalazł się wśród wybrańców portugalskiego selekcjonera. Frankowski (Chicago Fire), podobnie jak napastnik Adam Buksa (New England Revolution), to gracze klubów amerykańskiej MLS, a za oceanem rozgrywki skończyły w grudniu, a nowe jeszcze nie zaczęły. Poza tym trzeba pamiętać o różnicy czasowej i potrzebie aklimatyzacji.
Napastnicy
Sousa w linii ataku także postawił na żelazny tercet – Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik, Krzysztof Piątek. Dorzucił im jednak do towarzystwa Karola Świderskiego z PAOK Saloniki i Dawida Kownackiego z drugoligowej Fortuny Duesseldorf. Ten pierwszy strzela w Grecji sporo goli – w tym sezonie ma na koncie 9 trafień i sześć asyst w 23 występach ligowych), natomiast Kownacki powoli wraca do wielkiej formy po licznych kontuzjach i zakażeniu koronawirusem. W tym sezonie w 2. Bundeslidze zdobył trzy bramki i miał tyle samo asyst w 17 występach. Być może jest to gest w wykonaniu portugalskiego szkoleniowca na zasadzie, że widzi postępy obu zawodników i są w jego notesie. W podobny sposób swojej powołania mogliby dostać Bartosz Białek (Wolfsburg, 13 meczów i 2 gole) czy Jakub Świerczok (Piast Gliwice, 13 spotkań, 8 bramek). Trudno jednak przypuszczać, żeby któryś z czwórki: Świderski, Kownacki, Białek czy Świerczok osłabiał pozycję Roberta Lewandowskiego, Arkadiusza Milika czy Krzysztofa Piątka.
Generalnie Paulo Sousa postawił na sprawdzoną gwardię, uzupełnioną grupą nowych twarzy. Trzeba też pamiętać, że ostateczna kadra będzie uszczuplona zapewne do maksymalnie 25 nazwisk (musi to nastąpić do 15 marca). Dzisiejsze powołania to sygnał dla nieobecnych na nich, że bilety na EURO 2020 są coraz dalej. Można też zaryzykować stwierdzenie, że spośród tych zawodników Sousa wybierze 23 piłkarzy na najbliższe mistrzostwa Europy.

Kadra Polski:
Bramkarze: Bartłomiej Drągowski (Fiorentina, Włochy), Łukasz Fabiański (West Ham United, Anglia), Łukasz Skorupski (Bologna FC, Włochy), Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn, Włochy).
Obrońcy: Jan Bednarek (Southampton FC, Anglia), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Paweł Dawidowicz (Hellas Verona, Włochy), Kamil Glik (Benevento Calcio, Włochy), Michał Helik (Barnsley FC, Anglia), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Kamil Piątkowski (Raków Częstochowa), Tymoteusz Puchacz (Lech Poznań), Arkadiusz Reca (Crotone, Włochy), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Sebastian Walukiewicz (Cagliari Calcio, Włochy).
Pomocnicy: Rafał Augustyniak (Urał Jekaterynburg, Rosja), Kamil Grosicki (West Bromwich Albion, Anglia), Kamil Jóźwiak (Derby County, Anglia), Bartosz Kapustka (Legia Warszawa), Michał Karbownik (Brighton&Hove Albion, Anglia), Mateusz Klich (Leeds United, Anglia), Sebastian Kowalczyk (Pogoń Szczecin), Kacper Kozłowski (Pogoń Szczecin), Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Karol Linetty (AC Torino, Włochy), Jakub Moder (Brighton&Hove Albion , Anglia), Przemysław Płacheta (Norwich City, Anglia), Bartosz Slisz (Legia Warszawa), Sebastian Szymański (Dynamo Moskwa, Rosja), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy).
Napastnicy: Dawid Kownacki (Fortuna Duesseldorf, Niemcy), Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), Arkadiusz Milik (Olympique Marsylia, Francja), Krzysztof Piątek (Hertha Berlin, Niemcy), Karol Świderski (PAOK Saloniki, Grecja).

Sousa znów w Polsce

Nowy selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Paulo Sousa zastąpił Jerzego Brzęczka na tej posadzie 21 stycznia tego roku. Po pięciu tygodniach pracy zdalnej portugalski szkoleniowiec i jego sztab zjadą w końcu do Polski.

Paulo Sousa ma coraz mniej czasu na zestawienie kadry Polski. Pierwszy mecz w tym roku biało-czerwoni rozegrają już 25 marca na wyjeździe z Węgrami, trzy dni później u siebie zmierzą się z Andorą, a na koniec marcowej serii spotkań eliminacji MŚ 2022 zagrają ponownie na wyjeździe z faworytami grupy I Anglikami. W najbliższy piątek (5 marca) zgodnie portugalski szkoleniowiec ma ogłosić listę kadrowiczów. Być może tylko z klubów zagranicznych, ale niewykluczone, że ogłosi pełny skład kadry i zerwie z wcześniejszym zwyczajem dzielenia kadrowiczów na „krajowych” i „zagranicznych”. Tak czy owak dopiero wtedy poznamy jego pierwsze personalne wybory. Na razie wiemy jedynie tyle, że wybrał już pierwszego bramkarza kadry, chociaż nie podał jego nazwiska oraz że kapitanem zespołu i jego najważniejszym graczem pozostanie Robert Lewandowski, z którym Sousa zdążył się już spotkać osobiście.
Jeśli wierzyć pogłoskom, portugalski selekcjoner biało-czerwonych planuje w najbliższy wtorek osobiście obejrzeć mecz Pucharu Polski Lech Poznań z Rakowem Częstochowa. W zespole „Kolejorza” zapewne będzie uważnie przyglądał się piłkarzom, którymi interesował się już Jerzy Brzęczek, czyli Alanowi Czerwińskiemu, Tymoteuszowi Puchaczowi i Jakubowi Kamińskiemu, natomiast w ekipie z Częstochowy będzie przyglądał się uważnie Kamilowi Piątkowskiemu, który po transferze w zimowym oknie transferowym już jest graczem RB Salzburg, a w Rakowie występuje tylko do końca tego sezonu na zasadzie wypożyczenia. W środę Sousa ma z kolei gościć na pucharowym meczu Legii Warszawa z Piastem Gliwice. W warszawskiej drużynie na pewno będzie uważnie przyglądał się występowi Bartosza Kapustki, Mateusza Wieteski i być może Pawła Wszołka, zaś w ekipie gliwiczan Patryka Lipskiego i Jakuba Świerczoka.