Lewy przyłożył pieczątkę

Dwa dni po odebraniu z rąk przewodniczącego FIFA Gianniego Infantino nagrody dla piłkarza roku (FIFA the Best 2020), Robert Lewandowski potwierdził, że trafiła ona w godne ręce. Polak strzelił dwa gole w meczu na szczycie niemieckiej ligi z Bayerem Leverkusen i przesądził o wygranej Bayernu Monachium. „Lewy” po 14. kolejkach ma na koncie 17 goli i jest liderem klasyfikacji strzelców.

W czwartek Robert Lewandowski przeżył najpiękniejszy wieczór w swojej piłkarskiej karierze, odbierając z rąk przewodniczącego FIFA Gianniego Infantino nagrodę, ale triumf w plebiscycie „FIFA the Best” nie zwolnił go z piłkarskich obowiązków. A Bayern miał jeszcze w sobotę do rozegrania ostatni w tym roku ligowy mecz, z Bayerem Leverkusen, którego stawką była pozycja lidera po rundzie jesiennej. „Aptekarzom” do utrzymania pierwszej lokaty wystarczyło wywalczyć remis, bo przed ostatnią w tym roku 14. ligową kolejką byli na szczycie tabeli z przewagą jednego punktu nad trzecim Bayernem.
Występujący w roli gospodarzy gracze ekipy z Leverkusen objęli prowadzenie już po kwadrancie gry, gdy po rzucie rożnym Czech Patrick Schick potężnie uderzył piłkę z woleja, nie dając Mauelowi Neuerowi żadnych szans na skuteczną obronę. Kilkanaście minut później ten sam zawodnik ponownie pokonał bramkach bawarskiej jedenastki, lecz tym razem mistrzów Niemiec uratowali sędziowie VAR, dopatrując się słusznie pozycji spalonej. Zanim gracze obu zespołów udali się do szatni na przerwę, ekipę gospodarzy po raz pierwszy skarcił najlepszy w tym roku piłkarz na świecie.
Tuż przed końcem pierwszej połowy „Lewemu” wystarczył moment nieuwagi defensorów Bayeru. Zostawili go niepilnowanego w polu karnym, więc gdy wrzucona z prawego skrzydła przez Thomasa Muellera piłka przeleciała nad zderzającymi się na piątym metrze bramkarzem i stoperem „Aptekarzy” i spadła na głowę Lewandowskiego, ten bez najmniejszego problemu skierował ją do pustej bramki.
Po zmianie stron przewaga Bayernu była już bardzo wyraźna, ale ekipa Hansiego Flicka długo nie potrafiła znaleźć sposobu na zdobycie zwycięskiej bramki. Dopiero w ostatniej minucie doliczonego czasu gry decydujący cios zadał „Aptekarzom” Lewandowski, dla którego było to 17. ligowe trafienie w tym sezonie.
Końcówka roku była dla wymęczonych intensywnym sezonem piłkarzy Bayernu męczarnią. Owszem, wygrywali mecze lub remisowali – 2:1 z Bayerem Leverkusen, 2:1 z Wolfsburgiem w środku tego tygodnia, wcześniej 1:1 z Unionem Berlin, 3:3 z RB Lipsk, 3:1 z VfB Stuttgart, 1:1 z Werderem Brema, 3:2 z Borussią Dortmund i 2:1 z FC Koeln, ale nie były to wyniki na miarę potencjału najlepszej w tym roku klubowej drużyny na świecie. Punkty często zapewniały im gole strzelane dopiero w końcówkach spotkań.
Ostatecznie jednak odparli atak konkurencji i na krótką świąteczną przerwę (Bundesliga wznowi rozgrywki już na początku stycznia) udali się w roli lidera Bundesligi. A ich najskuteczniejszy i najlepszy piłkarz, od minionego czwartku najlepszy także na świecie, czyli Robert Lewandowski, kolejny rok z rzędu jest na czele klasyfikacji strzelców. Polak po 14. kolejach Bundesligi ma na koncie 17. goli, które strzelił w 13 występach (opuścił mecz z FV Koeln) i o siedem trafień wyprzedza drugiego w klasyfikacji Norwega Erlinga Haalanda z Borussii Dortmund. Kolejni na liście strzelców, Andre Silva z Eintrachtu Frankfurt i Wout Weghorst z VfL Wolfsburg mają w dorobku po 9 bramek, a piąty w zestawieniu Andre Kramarić z Hoffenheim osiem. Łączny dorobek Lewandowskiego w Bundeslidze to 253 trafienia, co daje mu w klasyfikacji wszech czasów niemieckiej ekstraklasy trzecią lokatę, za legendami Bundesligi Gerdem Muellerem (365 goli) i Klausem Fischerem (268).
„Lewy” trafiał do siatki w trzech ostatnich meczach Bayernu. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że jego pięć goli to wszystkie strzelone przez Bayern w tych spotkaniach. Bramka z Unionem Berlin dała remis 1:1, potem Polak dwukrotnie pokonał bramkarza VfL Wolfsburg (2:1), a na koniec dorzucił dwa gole w spotkan iu „Aptekarzami”. W sumie te jego pięć trafień zapewniło bawarskiej jedenastce siedem ligowych punktów, dzięki którym broniąca tytułu mistrza Niemiec drużyna kończy rok jako lider Bundesligi z dwupunktową przewagą nad Bayerem i RB Lipsk.
Lewandowski jednak jak na wielkiego mistrza przystało, nie eksponuje własnego wkładu w sukces, tylko skromnie lokuje się między pozostałymi graczami zespołu i podkreśla także ich zasługi. „Cóż to był za rok! Chcemy dalej iść tą drogą. Dziś wielokrotnie źle zagrywaliśmy, ale walczyliśmy do samego końca. W ostatniej akcji po prostu spróbowałem szczęścia i udało się. Ale wielkie słowa uznania należą się całej naszej drużynie” – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej. Nic dziwnego, że Niemcy nie tylko go doceniają, ale też zaczęli się nim chlubić.

I znów Anglicy na drodze do mundialu

Nasza piłkarska reprezentacja nie miała szczęścia w losowaniu grup eliminacji MŚ 2022. Po raz siódmy w historii o awans do światowego czempionatu będzie musiała walczyć z drużyną Anglii, od której lepsza była dotąd tylko raz – w eliminacjach do MŚ’74. Stawkę w grupie I uzupełniają zespoły Węgier, Albanii, Andory i San Marino.

Faktem jest, że w starciach z Anglikami reprezentacja Polski ma fatalny bilans – z 19 rozegranych dotychczas meczów biało-czerwoni wygrali tylko jeden, 6 czerwca 1973 roku na Stadionie Śląskim zwyciężyli 2:0 po golach Roberta Gadochy i Włodzimierza Lubańskiego. Ten niewątpliwy sukces nasz zespół okupił jednak ciężką kontuzją Lubańskiego, która złamała piękną karierę tego najwybitniejszego polskiego napastnika przełomu lat 60. i 70. XX wieku. Potem był legendarny dzisiaj remis 1:1 na Wembley, do czego swoimi genialnymi interwencjami w bramce przyczynił się Jan Tomaszewski, zapewniający naszej drużynie awans do MŚ’74 w RFN (wcześniej reprezentacja Polski grała z Anglią dwa razy towarzysko w 1966 roku, remisując z nią na wyjeździe 1:1 i przegrywając w rewanżu na Stadionie Śląskim 0:1). Od tamtej pory nasi reprezentacyjni piłkarze nie potrafili pokonać Anglików w piętnastu kolejnych meczach. W finałach mistrzostw świata zmierzyli się z nimi tylko raz, podczas mundialu w Meksyku (1986) i po trzech trafieniach Garry’ego Linekera przegrali gładko 0:3. W naszym zespole grał wtedy m.in. obecny prezes PZPN Zbigniew Boniek.
Wciąż stawali nam na drodze
A potem mieliśmy prawdziwy festiwal eliminacyjnych potyczek biało-czerwonych z Anglikami, bo w losowaniach grup trafiali na siebie w eliminacjach mistrzostw świata w 1990, 1994, 1998, 2006 i 2014 roku (10 meczów, 3 remisy i 10 porażek, bramki 5:18), a na dokładkę jeszcze dwukrotnie mierzyli się w eliminacjach mistrzostw Europy 1992 i 2000 (cztery mecze, dwie porażki i dwa remisy, bramki 2:6). W sumie zatem w eliminacjach mistrzostw globu reprezentacja Polski rozegrała z Anglią 12 meczów, z których jeden wygrała, cztery zremisowała, a w siedmiu doznała porażek. Łączny bilans polsko-angielskich konfrontacji to 19 meczów, 1 zwycięstwo, 7 remisów i 11 porażek, bramki 11:30.Media na Wyspach Brytyjskich w poprzednich eliminacjach nie kryły zadowolenia z wylosowania Polaków i z góry wieszczyły swojej drużynie łatwy sukces.
Tym razem jednak w komentarzach lekceważenie nie było, raczej przeważały opinie, że dwumecz z biało-czerwonymi wcale nie będzie spacerkiem. „Daily Mail” stwierdził, że „Polacy to drużyna, której napastnik, Robert Lewandowski, to prawdopodobnie najlepszy gracz na świecie w 2020 roku i choćby dlatego będzie to najtrudniejszy przeciwnik w grupie”. „Anglicy za najtrudniejszych rywali będą mieli Polaków i Węgrów” – uznał też Sky Sports, nawet nie wspominając o pozostałych rywalach. „To korzystne losowanie dla ekipy trenera Garetha Southgate’a, chociaż w tej grupie znajdziemy wiele fascynujących historii. Jedną z nich jest ta z 1973 roku, kiedy po remisie na Wembley Polacy awansowali na mistrzostwa świata naszym kosztem. A z Węgrami mamy złe wspomnienia z „meczu stulecia” w 1953 roku, w którym pokonali na na Wembley 6:3. I to wszystkie nasze obawy, bo reprezentacja Anglii dotąd jeszcze nie przegrała z Albanią, Andorą i San Marino”.
Anglicy są faworytami grupy I choćby z formalnego punktu widzenia, bo zajmują najwyższe miejsce w rankingu FIFA (czwarte). Biało-czerwoni w rankingu FIFA zajmują 19. lokatę, a ich najgroźniejsi konkurenci do zajęcia drugiego miejsca, Węgrzy, są na 40. pozycji. Lekceważona Albania zajmuje 66. miejsce, Andora 151, a San Marino 210 (ostatnie w rankingu FIFA).
Nie ulega wątpliwości, że obecna reprezentacja Anglii jest znacznie mocniejsza od tej, z którą biało-czerwoni potykali się po raz ostatni, w eliminacjach MŚ 2014, przegrywając z nią 0:2 i remisując 1:1. Trener Gareth Southgate dysponuje obecnie grupą młodych i utalentowanych piłkarzy, a ton nadają tacy gracze, jak Harry Kane, Jadon Sancho, Raheem Sterling, Jack Grealish, Dominic Calvert-Lewin i Marcus Rashford. Ale także nasza drużyna jest silniejsza od tej sprzed siedmiu lat, dlatego trzeba od niej oczekiwać, że nie tylko nawiąże walkę o pierwsze miejsce w grupie, ale wyjdzie z niej zwycięsko. I tak trzeba do tej rywalizacji podchodzić, jeśli się chce zagrać w Katarze. Liczenia na awans w barażach to jak gra w loterię. Dla przypomnienia – na mundial w Katarze w 2022 roku z Europy zakwalifikuje się 13 zespołów z Europy. Bezpośredni awans wywalczy 10 zwycięzców grup, o trzy pozostałe miejsca odbędą się baraże z udziałem zespołów, które w swoich grupach zajmą drugie lokaty.
Trzeba bić się o pierwsze miejsce
Selekcjoner kadry biało-czerwonych Jerzy Brzęczek, który w swoim piłkarskim dorobku ma gola strzelonego Anglikom w przegranym w 1999 roku na Wembley 1:3 meczu eliminacyjnym do Euro 2000, losowanie grup MŚ 2022 ocenił tak: „Jeśli chodzi o skalę trudności to jest ona umiarkowana, chociaż zawsze można powiedzieć, że to losowanie mogło być dla nas korzystniejsze. Zdecydowanym faworytem jest reprezentacja Anglii, na pewno ciekawy zespół mają teraz Węgrzy, a Albańczycy, jak każda reprezentacja z Bałkanów, to bardzo niewygodny przeciwnik. Ekipy Andory i San Marino są najsłabsze w stawce, ale dzisiaj nie można nikogo lekceważyć”.
Wypada wspomnieć, że z aktualnych reprezentantów Polski zawodnikami klubów angielskiej ekstraklasy są: bramkarz Łukasz Fabiański (West Ham), obrońca Jan Bednarek (Southampton) oraz pomocnicy Mateusz Klich (Leeds), Kamil Grosicki (West Bromwich, a w drugiej lidze występują Kamil Jóźwiak i Krystian Bielik (Derby County) oraz Przemysław Płacheta (Norwich). Eliminacje rozpoczną się 24 marca, a zakończą 16 listopada. Dwurundowe baraże z udziałem 10 zespołów z drugich miejsc oraz dwóch zespołów wyłonionych w rozgrywkach Ligi Narodów zaplanowano na wiosnę 2022 roku. W obu rundach przewidziano tylko pojedyncze mecze, bez rewanżów.
Podział na grupy eliminacyjne:
Grupa A: Portugalia, Serbia, Irlandia, Luksemburg, Azerbejdżan
Grupa B: Hiszpania, Szwecja, Grecja, Gruzja, Kosowo
Grupa C: Włochy, Szwajcaria, Irlandia Północna, Bułgaria, Litwa
Grupa D: Francja, Ukraina, Finlandia, Bośnia i Hercegowina, Kazachstan
Grupa E: Belgia, Walia, Czechy, Białoruś, Estonia
Grupa F: Dania, Austria, Szkocja, Izrael, Wyspy Owcze, Mołdawia
Grupa G: Holandia, Turcja, Norwegia, Czarnogóra, Łotwa, Gibraltar
Grupa H: Chorwacja, Słowacja, Rosja, Słowenia, Cypr, Malta
Grupa I: Anglia, Polska, Węgry, Albania, Andora, San Marino
Grupa J: Niemcy, Rumunia, Islandia, Macedonia Północna, Armenia, Liechtenstein

Messi podpadł FIFA, ale oddał hołd Maradonie

Wielu wybitnych piłkarzy na różne sposoby żegnało zmarłego 25 listopada Diego Maradonę. Ale kibice czekali na osobisty hołd ze strony wielkiego sukcesora „Boskiego Diego”, równie genialnego Leo Messiego. Gwiazdor FC Barcelona nie kazał im długo czekać, zrobił to w niedzielę w ligowym meczu z Osasuną.

Zespół „Dumy Katalonii” w tym sezonie świetnie spisuje się w Lidze Mistrzów, ale w krajowych rozgrywkach na razie nie błyszczy i na razie zajmuje miejsce dalekie od ligowej czołówki. Na mecz 11. kolejki Primera Division z Osasuną Pampeluna gracze „Blaugrany” mocno się jednak zmobilizowali, bo poprosił ich o to Leo Messi, kapitan drużyny, jej lider i największa gwiazda. Powód prośby nie był dla nikogo tajemnicą, wszyscy domyślali się, że Argentyńczyk będzie chciał w tym spotkaniu oddać honory zmarłemu Maradonie. Zmotywowani gracze katalońskiej drużyny wygrali mecz bez problemu 4:0, a wynik spotkania w 73. minucie ustalił właśnie Messi. Zaraz potem zdjął koszulkę Barcelony, pod którą miał nałożony trykot zespołu Newell’s Old Boys Rosario z numerem 10, a obie ręce uniósł w górę.
Gest Messiego szybko został odczytany – Maradona był zawodnikiem klubu z Rosario tylko przez jeden sezon 1993/1994, ale jego debiut w barwach Newell’s Old Boys z trybun oglądał sześcioletni wówczas Leo Messi. I zapamiętał taki właśnie gest „Boskiego Diego”, który w niedzielny wieczór odtworzył celebrując bramkę wbitą ekipie Osasuny. Za zdjęcie koszulki meczowej w sędziujący mecz Mateu Lahoz ukarał argentyńskiego gwiazdora żółtą kartką. Arbiter nie miał innego wyjścia, bo przepisy FIFA nie dopuszczają wyjątków w przypadku zdjęcia koszulki, nawet w tak szczytnym celu, jak upamiętnienie śmierci takiej piłkarskiej legendy, jak Maradona. Ale po meczu sędzia też dołożył swoją własną cegiełkę do tego niezwykłego hołdu. Jak informuje hiszpański dziennik „Marca”, w protokole pomeczowym Lahoz napisał: „W 73. minucie grający z numerem 10 zawodnik Leo Messi został ostrzeżony z następującego powodu: za zdjęcie koszulki po strzeleniu gola i pokazanie innej koszulki, drużyny Newells’ Old Boys z sezonu 93/94 z numerem 10 na odwrocie”. Arbiter nie musiał podawać w swoim raporcie aż tylu szczegółów. Wykazał się nadgorliwością właśnie dlatego, że chciał w takiej biurokratycznej formie upamiętnić ten historyczny moment, gdy Messi oddał hołd zmarłemu Maradonie.
Następnego dnia rozpętała się jednak z tego powodu kosmiczna awantura, gdy wyszło na jaw, że Messi będzie musiał za złamanie przepisów FIFA zapłacić trzy tysiące euro kary. Nie jest to może kwota dotkliwa dla piłkarz, który rocznie zarabia ponad 80 mln euro, ale chodzi o zasadę. FIFA surowo zakazuje prezentowania podczas meczów reklam, sloganów, haseł, rysunków, herbów lub innych elementów innych niż te, które na podstawie umów znajdują się na koszulkach meczowych rywalizujących drużyn. Nie tylko kibice Barcelony są jednak oburzeni bezdusznością przepisów i w mediach społecznościowych domagają się od władz światowej federacji anulowania nawet tak stosunkowo mało dotkliwej sankcji.
To jest jednak najmniejsza z burz jaka wybuchła po śmierci Diego Maradony. W Argentynie tamtejsza prokuratura wszczęła właśnie dochodzenie, które ma wyjaśnić, czy w ostatnich dniach życia piłkarski gwiazdor miał właściwą opiekę medyczną. Rodzina Maradony twierdzi bowiem, że ze strony jego osobistego lekarza, Leopoldo Luque oraz psychiatry Agustina Cosachova „doszło do błędów w sztuce lekarskiej bądź zaniedbań, które mogły doprowadzić do pośredniego spowodowania śmierci pacjenta”. Jak informuje argentyńska agencja Telam, z pierwszych ustaleń śledczych wynika, że Maradona po wyjściu na własne życzenie ze szpitala o operacji usunięcia guza mózgu, podczas pobytu w domu nie miał wystarczająco starannej opieki ze strony wymienionych wcześniej lekarzy. Podczas sekcji zwłok stwierdzono, że u Maradony doszło do „ostrej niewydolności serca z kardiomiopatią rozstrzeniową i zastoinową niewydolnością serca, która spowodowała ostry obrzęk płuc”.
„Boski Diego” został pochowany już w czwartek, czyli dzień po śmierci. Na kilka godzin przed pogrzebem trumna z jego zwłokami została wystawiona w pałacu prezydenckim, do której ustawiały się tysiące fanów chcących pożegnać swojego idola, ale w ceremonii pogrzebowej wzięli udział tylko jego najbliżsi.

Eliminacje MŚ 2022: Już szykują koszyki na losowanie

Po porażkach w spotkaniach z Włochami i Holandią nasza reprezentacja straciła przed losowaniu grup eliminacyjnych do mistrzostw świata w 2022 roku miejsce w pierwszym koszyku europejskich zespołów. Z jakimi zespołami przyjdzie biało-czerwonym rywalizować o awans do mundialu w Katarze dowiemy się 7 grudnia, bo tego dnia w Zurychu odbędzie się ceremonia losowania.

Do rywalizacji o prawo gry w MŚ 2022 w Katarze przystąpią wszystkie europejskie federacje zrzeszone w UEFA, czyli w sumie 55 zespołów. Zostaną one podzielone na 10 grup. W katarskim turnieju zagrają reprezentacja 32 krajów, a dla Europy przewidziano 13 miejsc. Bezpośredni awans uzyskają zwycięzcy grup, a o pozostałe trzy miejsca walkę stoczą zespoły, które zajmą w grupach drugie lokaty plus dwa zespoły z Ligi Narodów. W dwurundowych barażach zagra więc 12 drużyn bez spotkań rewanżowych.
Przed losowaniem grup 55 zespołów zostanie podzielonych na sześć koszyków. Podstawą przy rozdziale miejsc w poszczególnych koszykach będą notowania w rankingu FIFA, który zostanie opublikowany 26 listopada, ale po zakończeniu zmagań w Lidze Narodów podział już jest znany. Reprezentacja Polski przez moment miała szansę na zajęcie miejsce w pierwszym koszyku, ale musiałaby pokonać Włochów i Holendrów.
A podział wygląda tak: koszyk 1 – Belgia, Francja, Anglia, Portugalia, Hiszpania, Włochy, Chorwacja, Dania, Niemcy, Holandia; koszyk 2 – Szwajcaria, Walia, Polska, Szwecja, Austria, Ukraina, Serbia, Turcja, Słowacja, Rumunia; koszyk 3 – Rosja, Węgry, Irlandia, Czechy, Norwegia, Irlandia Płn., Islandia, Szkocja, Grecja, Finlandia; koszyk 4 – Bośnia i Hercegowina, Słowenia, Czarnogóra, Macedonia Płn., Albania, Bułgaria, Izrael, Białoruś, Gruzja, Luksemburg; koszyk 5 – Armenia, Cypr, Wyspy Owcze, Azerbejdżan, Estonia, Kosowo, Kazachstan, Litwa, Łotwa, Andora; koszyk 6 – Malta, Mołdawia, Liechtenstein, Gibraltar, San Marino.
Samo losowanie grup będzie wielkim wyzwaniem. Drużyny zostaną rozlosowane do dziesięciu grup – pięciu pięciozespołowych (A-E) i pięciu sześciozespołowych (F-J). Ale nie będzie to swobodna żonglerka kulkami, bo istnieje mnóstwo ograniczeń. Oto kilka najważniejszych. Zwycięzcy grup Dywizji A Ligi Narodów (Włochy, Belgia, Francja, Hiszpania) muszą trafić do grup pięciozespołowych. Z przyczyn politycznych do jednej grupy nie mogą trafić: Armenia i Azerbejdżan, Gibraltar i Hiszpania, Kosowo z Bośnią i Hercegowiną, Serbią, a Ukraina z Rosją. W losowaniu mają też zostać uwzględnione warunki klimatyczne. Z tego powodu do jednej grupy moga trafić kraje z zimnym klimatem, jak Rosja, Finlandia, Islandia, Białoruś, Estonia, Litwa, Łotwa, Norwegia, Ukraina, Wyspy Owcze, które dodatkowo nie mogą trafić na Islandię, bo w tych dwóch krajach ryzyko pogodowe jest najwyższe. Pod uwagę mają być brane także odległości dzielące poszczególne kraje.
Rywalizacja ma się rozpocząć 24 marca, a zakończyć 16 listopada przyszłego roku. Baraże przewidziano na 24-25 marca 2022 roku, a drugą rundę tydzień później.

Futbol traci na wartości

Powołana przez FIFA specjalna komisja, na czele której stoi Fin Olli Rehn, w opublikowanym raporcie podała, że do końca obecnego roku światowy futbol straci z powodu pandemii w sumie ponad 14 mld dolarów.

FIFA przed wybuchem pandemii koronawirusa szacowała globalną wartość rynku piłkarskiego na około 40-45 miliardów dolarów. Po trzech miesiącach niemal całkowitego zamrożenia komercyjnej działalności w tym sporcie światowa federacja postanowiła zbadać, jakie światowy futbol mógł ponieść straty z tego tytułu. Na czele powołanej komisji postawiono Ollego Rehna, fińskiego ekonomistę i bankowca, byłego komisarza Unii Europejskiej, a obecnie prezesa Banku Finlandii, który w strukturach FIFA od 2017 roku jest wiceprzewodniczącym Komitetu Zarządzającego.
Rehn w raporcie przedstawionym w miniony weekend na kongresie FIFA podał, że szacunkowo wyliczona 14-miliardowa strata jest „optymistyczna”, bowiem chociaż piłka nożna na świecie od czerwca wraca do życia po trzech miesiącach całkowitego zamrożenia , to do całkowitego ustąpienia pandemii będzie to „całkiem inna gra niż wcześniej”. Rehn ocenił, że najmocniej ucierpiała piłka nożna w Ameryce Południowej, ale niewiele mniej też w Afryce i Azji. „Pojawiło się niebezpieczeństwo, że dobra praca, nakłady, wszelkie wysiłki, jakie poniesiono dla rozwoju futbolu w Azji i Afryce, mogą zostać zrujnowane. Musimy zrobić wszystko, by do tego nie dopuścić”. FIFA przeznaczyła już półtora miliarda dolarów na pomoc w walce ze skutkami pandemii, ale Rehn wyjawił, że o dotacje z tej puli ubiegało się do tej pory 150 z 211 federacji członkowskich.
Podsumowując raport fiński ekspert podkreślił, że powrót do potencjału finansowego jaki światowy futbol miał przed wybuchem pandemii będzie możliwy dopiero po opracowaniu skutecznej szczepionki na Covid-19. „Dopóki to nie nastąpi, nie możemy wykluczyć pogłębiania się negatywnego trendu w finansach krajowych i regionalnych federacji oraz dalszej obniżki globalnej wartości rynku piłkarskiego” – przyznał Olli Rehn.

Proces w Bellinzonie

W Bellinzonie w południowej Szwajcarii rozpoczął się proces przeciwko Nasserowi Al-Khelaifiemu, prezesowi Paris Saint-Germain oraz Jerome Valcke’owi, byłemu sekretarzowi generalnemu FIFA.

Obaj są oskarżeni o korupcję w przyznawaniu praw telewizyjnych do piłkarskich mistrzostw świata oraz Pucharu Konfederacji. 59-letni Valcke, który został wykluczony przez Komisję Etyki FIFA na 10 lat z tej organizacji za udział w skandalu łapówkarskim Jacka Warnera (chodziło o przelew 10 mln dolarów na konta Warnera, w zamian za głosy poparcia dla kandydatury RPA jako organizatora mistrzostw świata w 2010 roku), jest tym w procesie oskarżony o przyjmowanie łapówek, oszustwo i fałszowanie dokumentów. Natomiast Al-Khelaifi, który zasiada w Komitecie Wykonawczym UEFA, ale jest też m.in. szefem beIN Media, sportowej odnogi katarskiego konsorcjum medialnego Al Jazeera Media Network, odpiera zarzutu o nakłanianie Valcke’a do popełnienia niegospodarności.
Proces przed sądem w Bellinzonie ma potrwać do 25 września, a wyrok, który wyda trzech sędziów federalnych, zostanie ogłoszony do końca października tego roku.

Iran kontra FIFA w CAS

W światowym futbolu wybuchł konflikt, który może jeśli nie obalić, to przynajmniej ośmieszyć wszechwładzę FIFA. Dotyczy sporu o wynagrodzenie dla byłego selekcjonera reprezentacji Iranu Marka Wilmotsa.

Belgijski trener w maju 2019 roku podpisał w piłkarską federacją Iranu (FFI) kontrakt na poprowadzenie reprezentacji tego kraju do mistrzostw świata 2022 w Katarze. Zespół pod jego wodzą zaczął nieźle, bo od zwycięstw 2:0 z Hongkongiem i aż 14:0 z Kambodżą, ale potem zaliczył dwie prestiżowe porażki – 0:1 z Bahrajnem oraz 1:2 z Irakiem. W efekcie zespół Iranu zajmuje w grupie eliminacyjnej do mistrzostw świata 2022 dopiero trzecią lokatę i jego awans do katarskiego mundialu stanął pod wielkim znakiem zapytania. Rozczarowani tym szefowie irańskiej federacji podziękowali belgijskiemu szkoleniowcowi za pracę i przestali mu wypłacać pieniądze. Wilmots nie zamierzał jednak rezygnować z wynagrodzenia i postąpił jak każdy z członków „wielkiej piłkarskiej rodziny” w takich niemiłych sytuacjach – zwrócił się o pomoc do FIFA.
Młyny sprawiedliwości w Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej mielą powoli, ale nieubłaganie i w końcu belgijski trener doczekał się korzystnego dla siebie werdyktu. W miniony poniedziałek Komitet ds. Statusu Zawodników (PSC) FIFA orzekł, że federacja irańska powinna wypłacić Wilmotsowi zaległe wynagrodzenie wraz z odszkodowaniem za zerwanie umowy w łącznej kwocie 6,2 miliona euro. Na dokonanie przelewu dano FFI 30 dni. Wyrok wywołał w Iranie powszechne oburzenie, podsycane jeszcze przez tamtejsze media, które niemal jednym głosem wyśmiały decyzję FIFA przypominając, że Belg pracował z ich reprezentacją ledwie pięć miesięcy. „I za to on chce sześć milionów euro?” – pisano z oburzeniem w komentarzach.
Władze irańskiej federacji nie zamierzają ulegać dyktatowi FIFA. Mohammad-Mehdi Nabi, sekretarz generalny FFI zapowiedział, że wynajęci prawnicy już szykują wniosek o unieważnienia werdyktu FIFA do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie (CAS).

FIFA twardo broni swojego szefa

FIFA wkroczyła na wojenną ścieżkę ze szwajcarskim wymiarem sprawiedliwości w obronie swojego szefa, Gianniego Infantino, przeciwko któremu prokuratura w tym kraju w ubiegłym tygodniu wszczęła postępowania karne. Władze światowej federacji piłkarskiej uznały stawiane mu zarzutu za „absurdalne”.

W miniony czwartek szwajcarski prokurator specjalny Stefan Keller wszczął postępowanie przeciwko prezydentowi FIFA, Gianniemu Infantino. Przedmiotem dochodzenia są „podejrzane kontakty” Infantino z prokuratorem generalnym Szwajcarii, Michaelem Lauberem w latach 2016-2017. Lauber w tym okresie nadzorował śledztwo w sprawie afery korupcyjnej, która wybuchła w maju 2015 roku i zmiotła ze stanowiska m.in. ówczesnego przewodniczącego FIFA Josepha Blattera. „Nie ma najmniejszych podstaw formalnych dla tego śledztwa. Jest w nim coś groteskowego i absurdalnego. Jesteśmy w stu procentach przekonani, że prezydentowi FIFA nigdy nie zostanie postawiony zarzut karny” – zapewnił w miniony poniedziałek zastępca sekretarza generalnego FIFA, Alasdair Bell. Ale Lauber podał się do dymisji.

FIFA będzie rozdawać pieniądze

Światowa federacja piłkarska poinformowała na swojej stronie internetowej, że uruchomiła plan pomocowy dla zrzeszonych w niej stowarzyszeń krajowych poszkodowanych w wyniku pandemii koronawirusa. Światowa federacja przeznaczy na ten cel około 1,5 miliarda dolarów.

Wszystkie zrzeszone w FIFA krajowe federacje otrzymają jednorazowy tzw. grant solidarnościowy w wysokości miliona dolarów na piłkę męską oraz pół miliona na piłkę kobiecą. W późniejszym etapie (do 2021 roku) stowarzyszenia otrzymają dotacje w granicach dwóch milionów dolarów. Piłkarskie organizacje krajowe będą się mogły ubiegać również o pożyczki do wysokości 35 procent ich rocznego obrotu, ale maksymalna kwota nie będzie mogła być wyższa niż pięć milionów dolarów. Na czele komitetu powołanego do zarządzania tymi funduszami stanie Fin Olli Rehn, pełniący w FIFA funkcję zastępcy przewodniczącego Komitetu ds. Zarządzania, na co dzień prezes Banku Finlandii. Środki mają zostać przeznaczone na pomoc we wznowieniu rozgrywek, wdrożeniu odpowiednich protokołów bezpieczeństwa, finansowanie udziału drużyn narodowych w zawodach, utrzymanie zatrudnienia oraz infrastruktury piłkarskiej, a nawet na pokrycie ogólnych kosztów administracyjnych i operacyjnych.
Półtora miliarda dolarów to ładna kwota, ale nie robi ona większego wrażenia w porównaniu z wycenami wartości największych klubów piłkarskich podanymi przez firmę konsultingową „Brand Finance”. Lidera tego zestawienia, Real Madryt, wyceniono na 1,419 mld euro, drugą Barcelonę na 1,413 mld euro, a trzeci Manchester United na 1,314 mld euro. Wartość powyżej jednego miliarda euro mają jeszcze FC Liverpool (1,262), Manchester City (1,124) i Bayern Monachium (1,056).

FIFA już planuje mundial w Katarze

FIFA opublikowała pierwsze szczegółowe informacje dotyczące przebiegu mistrzostw świata w 2022 w Katarze. Jak wiadomo będą to pierwsze w historii światowego czempionatu turniej, który nie odbędzie się latem, tylko na przełomie listopada i grudnia. Powodem zmiany terminu są zbyt wysokie temperatury panujące w Katarze w czerwcu i lipcu.

FIFA oficjalnie poinformowała, że finały piłkarskich mistrzostw świata w 2022 roku zostaną rozegrane w dniach 21 listopada (poniedziałek) do 18 grudnia (niedziela). W turnieju wezmą udział 32 drużyny. Cała faza grupowa zostanie rozegrana w ciągu 12 dni, a kibice będą mogli oglądać cztery spotkania dziennie – o 11:00, 14:00, 17:00 i 20:00 czasu polskiego. Mecz otwarcia odbędzie się na stadionie Al Bayt, który może pomieścić 60 tys. widzów. Mecze 1/8 finału i ćwierćfinały będą rozgrywane o 16:00 i 20:00, półfinały o 20:00, zaś mecz o trzecie miejsce i finał na stadionie Lusail (obiekt jest jeszcze w budowie, ale jego pojemność zapowiedziano na 80 tysięcy miejsc) rozpoczną się o 16:00.
Ten podwójnie wyjątkowy turniej – pierwszy rozegrany późną jesienią i pierwszy zorganizowany przez islamski kraj z Bliskiego Wschodu – od początku budzi wiele kontrowersji, ale mimo sugestii, żeby odebrać Katarowi jego organizację, FIFA konsekwentnie łamie opór przeciwników tej lokalizacji. Gwoli przypomnienia – chętni do zorganizowania mundialu w 2022 roku musieli złożyć oferty intencyjne do 2 lutego 2009. Katar został wybrany na gospodarza turnieju 2 grudnia 2010, pozostawiając w pokonanym polu kandydatury Australii, Japonii, Korei Południowej i Stanów Zjednoczonych. Najpoważniejszym rywalem Katarczyków Byli Amerykanie, lecz w decydującym głosowaniu 14 członków władz FIFA zagłosowała za Katarem, zaś ofertę USA poparło ośmiu działaczy.
Chociaż do początku zmagań pozostały jeszcze dwa lata, światowa federacja już opracowała dokładny terminarz imprezy. Pierwszy mecz zostanie rozegrany na stadionie El Bayt 21 listopada, a wezmą w nim udział dwie drużyny z grupy A. Faza grupowa potrwa 12 dni, do 2 grudnia. Od 3 grudnia rozpoczną się zmagania w 1/8 finału. Sześć dni później obejrzymy pierwsza starcia ćwierćfinałowe, a półfinały odbędą się w dniach 13-14 grudnia. Wszystkie spotkania odbędą się łącznie na ośmiu stadionach. Atutem imprezy w Katarze będą stosunkowo nieduże odległości między stadionami, dzięki czemu kibice będą mogli szybko przemieszczać między obiektami i zdążą obejrzeć wiele meczów na żywo.
FIFA potwierdziła też oficjalnie, że eliminacje MŚ 2022 w strefie europejskiej rozpoczną się w marcu 2021 roku i potrwają do listopada tego roku. Baraże zaplanowano w pierwszym kwartale 2022 roku, a losowanie grup odbędzie się w marcu. Komitet Wykonawczy UEFA także podjął ostateczną decyzję dotyczącą kształtu eliminacji do mistrzostw świata w 2022 roku. Kluczowa zmiana zakłada, że w ustalaniu poszczególnych koszyków przed losowaniem pod uwagę będzie brany ranking FIFA po zakończeniu rozgrywek w Lidze Narodów.
55 zespołów, rozstawionych w sześciu koszykach (5 koszyków po 10 zespołów plus ostatni koszyk z 5 zespołami) zostanie rozlosowanych do dziesięciu grup (5 grup po 6 zespołów i 5 grup po 5 zespołów). Zwycięzcy grup awansują bezpośrednio na mistrzostwa świata, a zespoły z drugich miejsc, do których dołączą dwie najwyżej sklasyfikowane drużyny w Lidze Narodów, które odpadły z eliminacji, stworzą trzy ścieżki w fazie play-off. Zwycięzca każdej z nich wystąpi na mundialu w Katarze w 2022 roku.
Reprezentacja Polski aktualnie zajmuje 13. miejsce wśród europejskich reprezentacji. Decyzja Komitetu Wykonawczego UEFA oznacza, że zespół Jerzego Brzęczka potrzebuje sukcesu w Lidze Narodów, aby móc myśleć o rozstawieniu w pierwszym koszyku, gdzie znajdzie się najlepszych dziesięć drużyn. Do 10. w tym zestawieniu Niemców, traci aktualnie 43 punkty. Biało-czerwoni żeby awansować do Top 10, muszą wygrać w swojej grupie Ligi Narodów, czyli pokonać Włochy i Holandię oraz Bośnię i Hercegowinę.
Europejskie eliminacje do mistrzostw świata w Katarze w 2022 roku mają odbywać się od marca do listopada 2021 roku. Z kolei faza play-off odbędzie się w marcu 2022 roku i dopiero po niej poznamy komplet 13 europejskich reprezentacji, które wystąpią na mundialu.