Mają ochotę na złoto

W miniony weekend oprócz reprezentacji Polski do siatkarskiego turnieju olimpijskiego w Tokio awansowały zespoły Rosji, Brazylii, USA, Argentyny i Włoch. Zagwarantowane miejsce jako gospodarze mają już Japończycy, a o pozostałe do obsadzenia pięć miejsc walka odbędzie się w styczniu przyszłego roku w turniejach kontynentalnych. Biało-czerwoni po udanym występie w Ergo Arenie dostali dwa tygodnie urlopu, po którym zbiorą się w Arłamowie.

Sześć turniejów interkontynentalnych rozegrano w Europie i w Azji. Niespodziewanie spore kłopoty mieli obrońcy olimpijskiego złota Brazylijczycy, którzy o awans wywalczyli w Warnie i w niedzielnym meczu z gospodarzami turnieju Bułgarami przegrali dwa pierwsze sety (23:25 i 19:25). W trzecim canarinhos bili się rozpaczliwie na przewagi aż do stanu 32:30, lecz potem dostali wiatru w żagle i wygrali czwartą partię 25:16, a w tie-breaku 15:11. Zdecydowanie łatwiej przepustkę do igrzysk w Tokio zdobyli wicemistrzowie z Rio de Janeiro Włosi, którzy w rozstrzygającej potyczce z drużyną Serbii pokonali ją gładko 3:0 (25:16, 25:19, 25:19). Porażki Serbów i Bułgarów tylko podwyższą poziom styczniowego europejskiego turnieju kontynentalnego, bo przecież zagra w nim także pokonany przez biało-czerwonych w Gdańsku zespół Francji czy wicemistrzowie Europy Niemcy.

FIVB dyskryminuje Europę

Na system kwalifikacji narzekają przede wszystkim europejskie reprezentacje. Osiem najwyżej notowanych w rankingu drużyn europejskich, które nie zapewniły sobie awansu na igrzyska, zagra w styczniu o jedno miejsce dające awans do Tokio. W rankingu europejskiej federacji siatkarskiej uwzględniane będą wyniki osiągnięte na mistrzostwach Europy (2019 i 2017), mistrzostwach świata 2018, Lidze Europejskiej 2017 i Lidze Narodów 2017. Aktualny ranking CEV: 1. Rosja (awans) – 280 pkt; 1. Serbia – 280 pkt; 3. Francja – 276 pkt; 4. Włochy (awans) – 272 pkt; 5. Polska (awans) – 266 pkt; 6. Bułgaria – 260 pkt; 7. Belgia – 258 pkt; 8. Słowenia – 256 pkt; 9. Holandia – 234 pkt; 10. Niemcy – 230 pkt; 11. Finlandia 216 pkt
Taki system kwalifikacji sprawia, że na igrzyskach na pewno nie zagra któryś z gigantów, np. Serbia (współlider rankingu CEV) albo Francja, która zajmuje trzecie miejsce. O krok od pokonania Brazylii i awansu na IO była Bułgaria, ale roztrwoniła przewagę 2:0 i przegrała 2:3. Ewentualna porażka nie byłaby dla Brazylii problemem, bo styczniowych kwalifikacjach z innymi drużynami z Ameryki Południowej wygraaby na luzie, zwłąszcza że nie byłoby Argentyny, która wywalczyła awans. A bez Brazylii i Argentynyo olimpijskie paszporty bic się bedą Wenezuela (31. w światowym rankingu FIVB) i Kolumbia (44. miejsce). Dla porównania, z Europy do Tokio pojedzie tylko jedna drużyna z tercetu: Francja (9. miejsce w rankingu FIVB), Serbia (10), Bułgaria (14).

Zdetronizować Brazylię w Tokio

Przypomnijmy, że w turnieju olimpijskim w Tokio o medale rywalizować będzie 12 drużyn narodowych. W pierwszej fazie zostaną podzielone na dwie grupy po sześć zespołów. W grupach zmagania toczyć się będą systemem każdy z każdym. Po cztery najlepsze zespoły z obu grup uzyskają awans do ćwierćfinału. Od tej fazy mecze rozgrywane będą systemem pucharowym. Mistrzowskiego tytułu wywalczonego w 2016 roku w Rio de Janeiro bronić będzie Brazylia, która na swoim terenie w finale pokonała Włochy. Brązowy medal wywalczyła ekipa USA.

Polacy, którzy na poprzednich igrzyskach zajęli piąte miejsce, teraz wyznaczyli sobie ambitny cel – w Tokio chcą wywalczyć złoto. Tak wysoko poprzeczkę stawia trener biało-czerwonych Vital Heynen, tego samego chce nowy nabytek polskiej drużyny Wilfredo Leon oraz każdy z pozostały siatkarzy znajdujących się w kadrze. Belgijski selekcjoner biało-czerwonych był tak podekscytowany znakomitą postawą swoich podopiecznych w gdańskim turnieju, że po ostatnim meczu, ze Słowenią, wygłosił w Ergo Arenie po polsku krótkie przemówienie dziękczynne do kibiców, którzy przez trzy dni swoim fantastycznym dopingiem wytrwale wspierali polski zespół. Podczas zwyczajowej konferencji prasowej Heynen nie omieszkał jednak wbić szpilę przedstawicielom mediów. „Jestem usatysfakcjonowany, bo niektórzy ludzie w Polsce wciąż powtarzają, że w drugim roku pracy już nie wykonuję swojej roboty jak trzeba. A ja myślę, że brązowy medal Ligi Narodów i teraz wywalczona pewnie kwalifikacja do igrzysk olimpijskich to chyba całkiem niezłe wyniki. Mimo to ciągle od was słyszę – że przeciwko tej czy innej drużynie będzie nam się grał ciężko. A innym zespołom z nami gra się łatwo? Mamy bardzo dobrych zawodników, zgraną drużynę i bardzo dobry sztab szkoleniowy. Wszyscy bardzo dobrze ze sobą współpracujemy. A jeśli chodzi o mnie, to chyba nikomu nie muszę niczego już udowadniać” – powiedział.

W ubiegłorocznych, wygranych przez biało-czerwonych mistrzostwach świata, na najlepszego zawodnika imprezy wybrano Bartosza Kurka, a kilku innych naszych zawodników plasowało się wysoko w rankingach na swoich pozycjach na boisku.
Statystyki prowadzone przez FIVB we wszystkich sześciu turniejach kwalifikacyjnych, w Warnie, Gdańsku, Rotterdamie, Bari, Ningbo i Petersburgu, wykazały, że tym razem nasi zawodnicy nie odgrywali wiodącej roli w atakach, przyjęciach, serwisach czy blokach. Nawet pozyskany do naszej ekipy Kubańczyk z polskim paszportem Wilfredo Leon, chociaż to siatkarz z najwyższej światowej półki, nie znalazł się na czele żadnej indywidualnej klasyfikacji. To jednak nie jest wadą, lecz zaletą metody rotacji składem stosowanej przez trenera Heynena. Alizując statystyki FIVB łatwo zauważyć, że ustawianie gry pod jednego gracza, nawet najbardziej genialnego, nie przynosi pożądanych korzyści.

Zespołowość atutem Polaków

Liderzy rankingu najlepiej punktujących zawodników wywodzą się z drużyn, które nie zdobyły przepustek do Tokio. Najlepszym z nich był Chińczyk Chuan Jiang, który w meczach z Finlandią, Kanadą i Argentyną zdobył w sumie 67 punktów, za nim znaleźli się Bułgar Cwetan Sokołow (59 pkt) i Kubańczyk z zespołu Kuby Jesus Herrera Jaime (51 pkt). Wilfredo Leon w tym zestawieniu uplasował się najwyżej z graczy polskiego zespołu, ale jednak na odległej 25. pozycji, z dorobkiem 35 punktów. Kolejny z naszych graczy, Mateusz Bieniek, zdobył 28 pkt (45. miejsce), a Michał Kubiak 24 pkt (55. miejsce).

To jeszcze nie była absolutnie najwyższa dyspozycja Wilfredo Leona, ale nowy nabytek reprezentacji Polski ma duży udział w awansie naszej kadry na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie w Tokio. Jeden z najlepszych siatkarzy świata po meczu ze Słowenią dziękował kibicom i zapowiedział, że interesują go tylko najwyższe cele. Dotąd brakowało nam siatkarza, który byłby wręcz gwarantem zdobywania punktów, a Leon, nawet jeszcze nie w najwyższej formie, to doskonale potrafi. Dał też namiastkę tego, co na co dzień wyczynia w polu zagrywki, posyłając serwy z prędkością ponad 120 km/h. „Nie mogę pokazać wszystkiego od razu, bo potem nie mógłbym już nic dodać. Wiem, że mogę grać lepiej” – podsumował swój występ kubański gwiazdor biało-czerwonych.

Nasi siatkarze od poniedziałku mają dwutygodniowe wakacje po pierwszej części sezonu. Po odpoczynku spotkają się na zgrupowaniu w Arłamowie, podczas którego będą przygotowywać się do wrześniowych mistrzostw Europy, które rozpoczną się 13 września w Belgii, Holandii, Francji i Słowenii. Występ w poprzedniej edycji tej imprezy Polacy zakończyli na barażu o ćwierćfinał, w którym przegrali ze Słowenią 0:3.

 

Leon już może grać

W środę 24 lipca upłynęła dwuletnia karencja nałożona przez FIVB na kubańskiego siatkarza Wilfredo Leona po zmianie przez niego barw narodowych. Jeden z najlepszych obecnie siatkarzy na świecie ma już teraz prawo występować w reprezentacji Polski. Zadebiutuje w niej w najbliższy weekend w towarzyskich meczach z Holandią w Opolu.

Leon wystąpił o polskie obywatelstwo w połowie 2015 roku, trzy lata po tym jak zrezygnował z gry w reprezentacji Kuby i pozostał w Europie. Oficjalny wniosek o zmianę przez niego barw narodowych i zgodę na występy w reprezentacji Polski działacze PZPS złożyli w 2017 roku. Po wyrażeniu zgody przez kubańską federacje siatkarską, FIVB na podstawie swoich przepisów ustalił dwuletni okres karencji, który zakończył się 24 lipca tego roku.

„Oto dzień, od kiedy mogę oficjalnie reprezentować Polskę. Wielkie podziękowania dla wszystkich ludzi, którzy mi to umożliwili. Bardzo cieszą mnie wszelkie pozytywne reakcje, które do mnie dotarły od osób, które czekały na ten dzień tak samo, jak ja. Mogę wam obiecać, że zostawię całe swoje serce na boisku, grając dla kraju, w którym znalazłem swój nowy dom” – napisał na swoim profilu na Facebooku 25-letni przyjmujący.

Oficjalny debiut Leona w reprezentacji Polski zaplanowano w towarzyskich meczach z Holandią w Opolu (w sobotę i w niedzielę, początek godz. 16:30).

„Oczywiście, że mam tremę, bo to będzie mój pierwszy występ w zespole narodowy po długiej przerwie. Mam nadzieję, że nie zawiodę oczekiwań kibiców, ale przede wszystkim moich kolegów. Wciąż pracuję nad tym, żeby jak najlepiej dostosować moją grę do gry siatkarzy, którzy w kadrze Polski są od wielu lat i stanowią o jej sile” – zapewniał Leon w licznych wywiadach udzielanych podczas zgrupowania reprezentacji z Zakopanem.

Siatkarski talent czystej wody

Umiejętności urodzonego 31 lipca 1993 roku w Santiago de Cuba Wilfredo szybko został zauważony. W reprezentacji Kuby zadebiutował już w wieku 14 lat, a w 2010 roku został nawet jej kapitanem. Dziewięć lat temu wywalczył z zespołem Kuby wicemistrzostwo świata, dwa razy triumfował w mistrzostwach Ameryki Północnej, Środkowej i Karaibów (2009, 2011), a w 2012 roku zajął trzecie miejsce w Lidze Światowej. I właśnie występ w Lidze Światowej był, jak się później okazało, jego pożegnaniem z kubańską reprezentacją, gdyż nieco wcześniej wraz z kolegami zaliczył nieudany występ w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Londynie.

Mierzący 201 cm zawodnik dostawał wiele atrakcyjnych ofert z czołowych klubów w Europie. Skorzystania z którejś z nich zabraniały mu jednak obowiązujące na Kubie przepisy. Zrezygnował więc z dalszego reprezentowania ojczyzny. Do Polski przyjechał za ukochaną, Małgorzatą Gronkowską, która została potem jego żoną. Mają dwuletnią córkę Natalię i zbudowali dom w Rzeszowie.

Żadnego polskiego klubu nie było stać na jego zatrudnienie, bo Leon już pięć lat temu miał opinię jednego z najlepszych przyjmujących na świecie. Kubańczyka pozyskał ostatecznie rosyjski potentat, Zenit Kazań, który zaoferował mu ponoć zarobki na rzadko spotykanym w siatkówce poziomie półtora miliona euro rocznie. Występując w tej ekipie w latach 2014-2018 w każdym sezonie potwierdzał, że wart jest tych pieniędzy.

W barwach zespołu z Kazania cztery razy z rzędu wygrał Ligę Mistrzów i tyle samo razy zdobył mistrzostwo Rosji. Dwa lata temu jego zespół triumfował w klubowych mistrzostwach świata, a w latach 2015 i 2016 zajął w tej imprezie drugie miejsce. W okresie gry w kubańskiej kadrze i drużynie z Kazania zdobył wiele nagród indywidualnych. Między innymi uznano go dwukrotnie za najbardziej wartościowego zawodnika (MVP) Ligi Mistrzów i czterokrotnie za najlepszego przyjmującego tych rozgrywek.
Po wypełnieniu czteroletniego kontraktu w Zenicie latem ubiegłego roku Leon przeniósł się do włoskiego klubu Sir Sicoma Colussi Perugia. W pierwszym roku występów w tej ekipie wywalczył Puchar Włoch i wicemistrzostwo Italii. Od jesieni trenerem tego zespołu ma być belgijski selekcjoner biało-czerwonych Vital Heynen, o ile na przeszkodzie nie staną przeszkody natury formalnej (władze włoskiej ligi kwestionują uprawnienia Belga do prowadzenia zespołów w tym kraju) .

Kubańska wartość dodana

Z reprezentacją Polski Leon jest już de facto od roku, bo ubiegłego lata Heynen zaprosił go na zgrupowanie. Pojawił się wówczas na kilka dni w Zakopanem, a później mentalnie wspierał przyszłych kolegów z kadry podczas ich marszu po drugie z rzędu mistrzostwo świata.

„Jako drużyna mamy utworzoną grupę na WhatsAppie, do której należy także Wilfredo. Kilka godzin przed meczem z Serbami w drugiej rundzie grupowej napisał bardzo długą wiadomość skierowaną do całego zespołu. Nie zdradzę co w niej było, bo to nasza wewnętrzna tajemnica, ale to była bardzo długa, pełna wsparcia i mobilizująca wiadomość. Już wtedy pokazał, że czuje się częścią naszego zespołu” – wyjawił w jednym z wywiadów trener Heynen. A gdy biało-czerwoni odbierali złote medale, Leon w mediach społecznościowych napisał: „Jestem dumny, że mogę być częścią tej drużyny. Choć jeszcze nie na boisku, to przez cały turniej byłem sercem z chłopakami”.

Leon udziela już wywiadów po polsku, więc ostatnią niewiadomą jest to, co pokaże na parkiecie jako zawodnik mistrzowskiej drużyny biało-czerwonych.

 

 

Kuba wybacza zdrajcom

Kubańska federacja siatkarska złagodziła swoje nieprzejednane stanowisko wobec zawodników, którzy uciekli z kraju. Część z nich, m.in. Simon, Hierrezuelo i Sanchez, znów będą mogli grać w reprezentacji Kuby.

Robertlandy Simon, Raydel Hierrezuelo i Michael Sanchez dostali zgodę od Kubańskiej Federacji Siatkówki na powrót do reprezentacji kraju. Niewykluczone, że wymieniona trójka zawodników dołączy do kadrę już w sierpniowych kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich. Działacze złagodzili też zakazy dotyczące wyjazdów swoich najlepszych siatkarzy do zagranicznych klubów. Dzięki temu Jesus Herrera i Osniel Melgarejo legalnie od przyszłego sezonu będą występować w zespole aktualnego mistrza Argentyny i zwycięzcy Copa Libertadores – Personal Bolivar.

Co do powrotu Simona, Hierrezuelo i Sancheza, zanim ogłoszono decyzję, cała trójka siatkarzy najpierw spotkała się 28 maja w Hawanie z przedstawicielami federacji, a następnie musiała spełnić kilka postawionych im warunków. Teraz kubańscy oficjele muszą dopełnić formalności związanych z ponownym dopuszczeniem tych graczy do występów w międzynarodowych turniejach. Światowa Federacja Piłki Siatkowej (FIVB) potrzebuje na to trochę czasu, więc ci zawodnicy nie będą mogli zagrać w zbliżających się Igrzyskach Panamerykańskich w Limie (26 lipca – 11 sierpnia), lecz powinni być już do dyspozycji trenera kadry na turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich (9–11 sierpnia). Kuba zmierzy się w nim z Rosją (gospodarz), Iranem i Meksykiem.

Simon, Hierrezuelo i Sanche przed laty nielegalnie opuścili Kubę i podpisali zawodowe kontrakty z zagranicznymi klubami, podobnie jak Joandry Leal, który dzisiaj reprezentuje Brazylię czy Wilfredo Leon, który wkrótce zadebiutuje w reprezentacji Polski.

 

Kadra siatkarzy bez Kubiaka

Reprezentacja Polski siatkarzy w dwóch kolejnych turniejach Ligi Narodów będzie musiała obyć się bez swojego kapitana, Michała Kubiaka. Władze PZPS zawiesiły tego siatkarza na sześć meczów w drużynie narodowej. To kara za skandaliczną wypowiedź Kubiaka o Irańczykach.

Trener biało-czerwonych Vital Heynen na najbliższy turniej w Lidze Narodów w Chinach wymienił połowę składu kadry. W porównaniu z pierwszym turniejem w katowickim Spodku selekcjoner dał odpocząć siódemce graczy – oprócz zawieszonego Michała Kubiaka do Chin nie pojadą rozgrywający Grzegorz Łomacz, atakujący Bartłomiej Bołądź, środkowy Jakub Kochanowski, przyjmujący Artur Szalpuk i Aleksander Śliwka oraz libero Damian Wojtaszek. W ich miejsce powołania otrzymali rozgrywający Marcin Komenda, atakujący Maciej Muzaj, środkowi Norbert Huber i Michał Szalacha, przyjmujący Bartosz Bednorz i Paweł Łukasik oraz libero Jakub Popiwczak. Skład uzupełniają: rozgrywający Fabian Drzyzga, atakujący: Dawid Konarski, środkowi Mateusz Bieniek i Piotr Nowakowski, przyjmujący Tomasz Fornal i Bartosz Kwolek oraz libero Paweł Zatorski.

W chińskim Ningbo rywalami reprezentacji Polski będą Francuzi, Bułgarzy oraz Chińczycy. Z drużyn tych najwyżej sklasyfikowani są Francuzi, którzy zajmują drugie miejsce z dorobkiem 9 punktów. Bułgarzy są na jedenastej pozycji (3 punkty), a Chińczycy na ostatnim 16. miejscu (1 „oczko”). Polacy zajmują siódmą lokatę (5 punktów). Zmagania w Chinach Polacy rozpoczną w piątek o 10:00 naszego czasu meczem z Francuzi. W sobotę o 10:00 zagrają z Bułgarią, a w niedzielę o 13:30 z gospodarzami turnieju.
Polski Związek Piłki Siatkowej o zawieszeniu Kubiaka w prawach zawodnika reprezentacji poinformował w stosownym komunikacie: „Wydział Dyscypliny PZPS uznał winnym Michała Kubiaka popełnienia wykroczenia dyscyplinarnego, polegającego na tym, że: „podczas wywiadu udzielonego w dniu 26 maja 2019 r. w programie „Prawda Siatki”, opublikowanego w internecie, użył określeń niezgodnych z dobrymi obyczajami i zasadami współżycia społecznego. Za powyższe wykroczenie zgodnie z paragrafem 33 ust. 1 i 3 Regulaminu Dyscyplinarnego PZPS Wydział Dyscyplinarny PZPS wymierzył Michałowi Kubiakowi karę nagany oraz karę zawieszenia w prawach Zawodnika na okres 6 meczów reprezentacji Polski” (pisownia oryginalna).

Przypomnijmy jeszcze, co powiedział Kubiak: (…)”Irańczycy zawsze grają takie niewiniątka, że są super i fajni, a my najgorsi. Ale moje zdanie jest takie, że to są fatalni, złośliwi i chamscy ludzie. Dla mnie ten naród jest skreślony, mimo że oni dumnie nazywają się Persami, a nie Arabami. A tak naprawdę są zwykłymi leszczami. Czasem musimy z nimi zagrać, ale oni dla mnie nie istnieją”(…).

Zawieszenie Kubiaka przez PZPS to bez wątpienia słuszna decyzja i niewykluczone, że dzięki temu nasz siatkarz uniknie poważniejszych sankcji ze strony FIVB, do której na skandaliczną wypowiedź kapitana polskiej reprezentacji poskarżyła sie oficjalnie irańska federacja siatkarska. W ramach rotacji składem Kubiak i tak zdaje się miał dostać od Heynena wolne właśnie w turniejach w Chinach oraz następnym, którego gospodarzem będzie Iran. Na czwarty turniej kapitan biao-czerwonych będzie mógł wrócić po odbyciu kary i z wyczyszczoną kartą. Chyba, że komisja dyscyplinarna FIVB od siebie dołoży mu jakąś dodatkową karę.

Kubiak wyraził ubolewanie zapewniając, że jego słowa mogły zostać źle zrozumiane, na koniec swojego oświadczenia podkreślił jednak stanowczo, że swojej opinii o irańskich siatkarzach nie zmieni.

 

Michał Kubiak wywołał wojnę z Iranem

Kapitan naszej siatkarskiej reprezentacji Michał Kubiak wywołał międzynarodowy skandal. W wypowiedzi udzielonej w programie „Prawda Siatki” pozwolił sobie na mało dyplomatyczną opinię o siatkarzach z Iranu. Powiedział m.in. (…) Moje zdanie jest takie, że to są fatalni, złośliwi i chamscy ludzie. Dla mnie ten naród jest skreślony, mimo że oni dumnie nazywają się Persami, a nie Arabami. A tak naprawdę są zwykłymi leszczami. Czasem musimy z nimi zagrać, ale oni dla mnie nie istnieją”.

Kubiak w swojej wypowiedzi odwoływał się do niedawnych doświadczeń z finału Klubowych Mistrzostw Azji, gdzie jego japoński klub, Panasonic Panthers, zmierzył się z irańskim Matin Varamin. Podczas meczu wielokrotnie dochodziło do scysji między zawodnikami, a po jego zakończeniu Kubiak ostro pokłócił się z jednym z rywali. „Gość stanął pod siatką, krzyczy do mnie, obraża mi rodzinę, a potem uciekł za kolegów, kiedy do niego podszedłem. Straciłem do ludzi z Iranu resztki szacunku. Tak, uogólniam, dla mnie to jest jeden miot” – mówił dla kanału „Prawda Siatki” Kubiak. Kilka godzin później odcinek tego programu na prośbę zawodnika zniknął z sieci. Ale afery uniknąć się już nie dało.

Wywiad odbił się szerokim echem w świecie siatkówki, także poza granicami Polski. Dotarł także do Iranu i spotkał się z ostrą reakcją szefa tamtejszej federacji. „Znieważył nasz naród i musi ponieść odpowiedzialność za swoje słowa” – stwierdzi na łamach dziennika „Teheran Times” szef irańskiej federacji siatkarskiej Afshin Davari. Zapowiedział też, że złoży do FIVB oficjalną skargę na Polaka. Światowa federacja z pewnością zareaguje. Kubiaka w najlepszym przypadku czeka upomnienie, w najgorszym – grzywna do 10 tysięcy franków szwajcarskich lub sześciomiesięczne zawieszenie.

 

 

Zdobyli brąz na śniegu

Polscy siatkarze Michał Matyja, Karol Szczepanik, Piotr Groszek i Kamil Warzocha wywalczyli brązowy medal w turnieju Snow Volleyball World Tour organizowanego przez FIVB i CEV.

Rywalizacja w siatkówce na śniegu jest prowadzona pod egidą FIVB i CEV. Odkąd światowa federacja objęła nad nimi pieczę, zespoły są czteroosobowe, ale w grze uczestniczy trzech zawodników, a czwarty jest zmiennikiem. Wcześniej zasady gry były takie same w siatkówce plażowej. W Snow Volleyball World Tour najpierw grano w austriackim Wagrein, czyli miejscu, gdzie przed rokiem rozgrywane były pierwsze w historii mistrzostwa Europy w siatkówce na śniegu. Biało-czerwoni w kładzie Michał Matyja, Piotr Groszek, Karol Szczepanik i Kamil Warzocha wyszli z grupy po wygranej z Kamerunem i porażce z USA.

W meczu o ćwierćfinał przegrali z ekipą z Rosji. Co ciekawe, z tego kraju udział wzięły aż trzy zespoły, najwięcej w całej stawce. W kolejny weekend siatkarze rywalizowali w Kronplatz. Polacy przystąpili do walki w tym samym składzie. W fazie grupowej przegrali z jedną z rosyjskich ekip, ale potem pokonali Włochów, zaś w ćwierćfinale rozprawili się z drugim zespołem z Rosji. Niestety, w półfinale trafili ponownie na rosyjski zespół, z którym przegrali w grupie i musieli zadowolić się walka o trzecie miejsce. W meczu o brązowe medale biało-czerwoni okazali się lepsi od Austriaków i stanęli na najniższym stopniu podium.

Największą gwiazdą imprezy był znany z „prawdziwej” siatkówki Brazylijczyka Giba, który razem z Mario Araujo, Gabrielem i Pedro Henrique zdołał wywalczyć tylko piąte miejsce. W Kronplatz w turnieju kobiecym startowała też polska drużyna (Tylutki, Zdon, Błasiak, Kirszenstein), która zajęła piątą lokatę.

 

Zmiany w siatkarskim Pucharze Świata

W porównaniu z poprzednią edycją siatkarskiego Pucharu Świata w składzie uczestników tegorocznej edycji dojdzie do czterech zmian – jednej w rywalizacji mężczyzn i trzech w rywalizacji pań.

W 2019 roku gospodarzem zmagań w Pucharze Świata kobiet i mężczyzn nadal będzie Japonia. W turnieju oprócz reprezentacji gospodarzy wystąpi aktualny mistrz świata (czyli Polska) oraz po dwie najlepsze drużyny z każdej federacji kontynentalnej, zgodnie z rankingiem obowiązującym w 2019 roku. W rywalizacji Pucharu Świata siatkarzy, który zaplanowano w dniach 1-15 października, oprócz zespołów Polski i Japonii, wystąpią jeszcze ekipy Argentyny, Brazylii, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Włoch, Rosji, Iranu, Australii, Egiptu i Tunezji. W 2015 roku zamiast Brazylii grała Wenezuela.

Natomiast w zmaganiach Pucharu Świata kobiet (od 14 do 29 września) wezmą udział: Japonia (gospodarz), Serbia (mistrz świata) oraz Argentyna, Brazylia, Stany Zjednoczone, Dominikana, Chiny, Korea Południowa, Kamerun, Kenia, Rosja i Holandia. W 2015 roku w rywalizacji uczestniczyły zespoły Algierii, Kuby i Peru, a tej edycji zastąpią je ekipy Kamerun, Holandii i Brazylii. Format rywalizacji nie ulegnie zmianie i zespoły będą grały w formule „każdy z każdym”. Nagrodą za zwycięstwo w tegorocznej edycji Pucharu Świata nie będzie już, jak poprzednim razem, awans do turnieju olimpijskiego. Imprezy nie można było jednak odwołać z uwagi na podjęte wcześniej przez FIVB zobowiązania wobec sponsorów i organizatorów Pucharu Świata. W zamian za brak możliwości wywalczenia miejsca igrzyskach w Tokio FIVB poważnie zwiększyła kwotę przeznaczoną na premie dla zwycięzców zmagań w tej rywalizacji.

 

O igrzyska zagrają w Polsce

W minioną środę Międzynarodowa Federacja Siatkarska (FIVB) podała gospodarzy turniejów kwalifikacyjnych do igrzysk 2020 roku w Tokio. Obie nasze siatkarskie reprezentacje, kobieca i męska, powalczą o olimpijskie paszporty na swoim terenie.

Zasady wyłaniania uczestników turnieju olimpijskiego są takie same dla drużyn kobiecych i męskich. W Tokio rywalizować będzie po 12 drużyn. Udział zapewniony mają gospodarze, czyli reprezentacja Japonii. Reszta drużyn musi walczyć o pozostałe jedenaście miejsc. Pierwszą możliwością wywalczenia olimpijskich paszportów będą turnieje interkontynentalne. Składy grup ustalono już na początku stycznia, teraz Międzynarodowa Federacja Siatkarska wygrała gospodarzy poszczególnych turniejów, z których tylko zwycięzcy uzyskają kwalifikację olimpijską.

Polski Związek Piłki Siatkowej już w grudniu ubiegłego roku zgłosił chęć organizacji turnieju siatkarzy. Konkurentami byli Francuzi, ale ostatecznie FIVB uznała, że aktualnym mistrzom świata należy się ten drobny przywilej. Na otrzymanie roli gospodarza turnieju kobiet nasza siatkarska federacja specjalnie nie liczyła, choć oczywiście o nią zabiegała, ale problemem były pieniądze, bowiem światowa federacja zażyczyła sobie od każdego z organizatorów po pół miliona euro. Po negocjacjach kwota ta została znacznie zmniejszona i to PZPS będzie gościł w Polsce zespoły grupy A – Serbię, Portoryko i Tajlandię.

Gospodarzami pozostałych turniejów męskich będą Bułgaria, Holandia, Włochy, Rosja i Chiny, a kobiecych Chiny, USA, Brazylia, Rosja i Włochy. Siatkarki będą walczyć o awans do igrzysk w dniach 2-4 sierpnia, a panowie w dniach 9-11 sierpnia. Bezpośredni awans na igrzyska w Tokio uzyskają zwycięzcy grup. Nie będzie to jedyna szansa na na zdobycie olimpijskich przepustek. W styczniu 2020 roku odbędą się dodatkowe, kontynentalne turnieje kwalifikacyjne, których lista uczestników zostanie ustalona na podstawie pozycji w rankingu CEV po mistrzostwach Europy.

 

Liga Narodów w Spodku

Na przełomie maja i czerwca do Katowic i Opola przyjadą czołowe siatkarskie reprezentacje, aby walczyć o punkty w Lidze Narodów. Szczególnie ciekawie zapowiada się turniej mężczyzn, w którym zagrają wszyscy medaliści MŚ 2018.

Liga Narodów to nowe rozgrywki w siatkarskim kalendarzu. Pierwsza edycja odbyła się w ubiegłym roku, zastępując Ligę Światową mężczyzn i World Grand Prix kobiet. Rywalizację siatkarzy wygrali Rosjanie, a biało-czerwoni zajęli piąte miejsce. Zmagania siatkarek wygrały Amerykanki, zaś Polki wywalczyły dziewiątą lokatę. Tegoroczna edycja nie będzie różniła się od ubiegłorocznej. Szesnaście zespołów zostanie podzielonych na dwie grupy – uczestników stałych i pretendentów, zagrożonych spadkiem do rozgrywek FIVB Challenger Cup. Zespoły będą rywalizować w pięciu turniejach systemem każdy z każdym, a pięć najlepszych ekip w klasyfikacji generalnej oraz gospodarz turnieju zagrają w Final Six.

W tym roku nasze reprezentacyjne zespoły zainaugurują rozgrywki na własnym terenie. Panie w dniach 21-23 maja rywalizować będą w Opolu, gdzie zmierzą się kolejno z wicemistrzyniami świata Włoszkami, Niemkami i reprezentacją Tajlandii. Dla Polek będzie to okazja, żeby sprawdzić siłę rywalek. Z Włoszkami zmierzą się podczas wrześniowych mistrzostw Europy, zaś z Tajlandią w sierpniowych kwalifikacjach olimpijskich.

Ciekawie zapowiada się też turniej siatkarzy. Zespół Vitala Heynena w katowickim Spodku zagra z Brazylią, Stanami Zjednoczonymi i Australią, dojdzie zatem do powtórki finałów ubiegłorocznych mistrzostw świata, bo Polska, USA i Brazylia to medaliści ostatniego światowego czempionatu. Amerykanie spróbują zrewanżować się Polakom za porażkę 2:3 w półfinale, a Brazylijczycy za 0:3 w finale. Turniej w spodu odbędzie się od 31 maja do 2 czerwca.

 

Heynen już powołał Leona

Selekcjoner naszej kadry siatkarzy Vital Heynen ogłosił, że Kubańczyk z polskim paszportem Wilfredo Leon dołączy do biało-czerwonych jak tylko skończy się jego karencja, czyli od 24 lipca tego roku.

Heynen wyjawił swój zamiar w programie „Wilkowicz Sam na Sam”. Trener naszej kadry nie ukrywał, że decyzja w tej sprawie już zapadła. „Zacząłem wprowadzać Wilfredo do drużyny. Rozmawiałem z zawodnikami, oni wiedzą, że go potrzebujemy. Nie ma w zespole nikogo, kto by się w tej kwestii wahał. Oni wiedzą, że Leon im pomoże. On nie zachowuje się jak gwiazda. Był z nami kilka dni i nie tylko ja, ale i cały zespół byliśmy zaskoczeni tym, jak łatwo się dostosował, jak skromnie się zachowywał i ciężko pracował. To były tylko trzy dni, ale one pokazały, jakim jest człowiekiem” – chwalił kubańskiego siatkarza belgijski szkoleniowiec.

W naszym siatkarskim środowisku nie wszystkim jednak podoba się pomysł wcielania do reprezentacji naturalizowanego Kubańczyka. Nie brakuje opinii, że Leon nie jest w drużynie mistrzów świata niezbędny, a jego powołanie może wpłynąć negatywnie na rozwój młodych zawodników.

Heynen przekonuje jednak, że jego decyzja jest dobrze przemyślana i w dłuższej perspektywie przyniesie polskiej siatkówce korzyści. „Być może na początku ktoś przez niego będzie grał mniej, ale już w 2021 roku, gdy nastąpi naturalna po igrzyskach w Tokio zmiana pokoleniowa, może znaleźć się na boisku obok Leona. Moi gracze są bystrzy i wiedzą, że czasami trzeba się poświęcić, żeby później wygrać” – twierdzi Heynen. Termin karencji nałożonej przez FIVB na Leona wygasa 24 lipca, będzie zatem mógł zagrać dla Polski już w sierpniowych kwalifikacjach olimpijskich. Polacy o przepustkę do Tokio powalczą z Francją, Słowenią i Tunezją.