Kuba wybacza zdrajcom

Kubańska federacja siatkarska złagodziła swoje nieprzejednane stanowisko wobec zawodników, którzy uciekli z kraju. Część z nich, m.in. Simon, Hierrezuelo i Sanchez, znów będą mogli grać w reprezentacji Kuby.

Robertlandy Simon, Raydel Hierrezuelo i Michael Sanchez dostali zgodę od Kubańskiej Federacji Siatkówki na powrót do reprezentacji kraju. Niewykluczone, że wymieniona trójka zawodników dołączy do kadrę już w sierpniowych kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich. Działacze złagodzili też zakazy dotyczące wyjazdów swoich najlepszych siatkarzy do zagranicznych klubów. Dzięki temu Jesus Herrera i Osniel Melgarejo legalnie od przyszłego sezonu będą występować w zespole aktualnego mistrza Argentyny i zwycięzcy Copa Libertadores – Personal Bolivar.

Co do powrotu Simona, Hierrezuelo i Sancheza, zanim ogłoszono decyzję, cała trójka siatkarzy najpierw spotkała się 28 maja w Hawanie z przedstawicielami federacji, a następnie musiała spełnić kilka postawionych im warunków. Teraz kubańscy oficjele muszą dopełnić formalności związanych z ponownym dopuszczeniem tych graczy do występów w międzynarodowych turniejach. Światowa Federacja Piłki Siatkowej (FIVB) potrzebuje na to trochę czasu, więc ci zawodnicy nie będą mogli zagrać w zbliżających się Igrzyskach Panamerykańskich w Limie (26 lipca – 11 sierpnia), lecz powinni być już do dyspozycji trenera kadry na turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich (9–11 sierpnia). Kuba zmierzy się w nim z Rosją (gospodarz), Iranem i Meksykiem.

Simon, Hierrezuelo i Sanche przed laty nielegalnie opuścili Kubę i podpisali zawodowe kontrakty z zagranicznymi klubami, podobnie jak Joandry Leal, który dzisiaj reprezentuje Brazylię czy Wilfredo Leon, który wkrótce zadebiutuje w reprezentacji Polski.

 

Kadra siatkarzy bez Kubiaka

Reprezentacja Polski siatkarzy w dwóch kolejnych turniejach Ligi Narodów będzie musiała obyć się bez swojego kapitana, Michała Kubiaka. Władze PZPS zawiesiły tego siatkarza na sześć meczów w drużynie narodowej. To kara za skandaliczną wypowiedź Kubiaka o Irańczykach.

Trener biało-czerwonych Vital Heynen na najbliższy turniej w Lidze Narodów w Chinach wymienił połowę składu kadry. W porównaniu z pierwszym turniejem w katowickim Spodku selekcjoner dał odpocząć siódemce graczy – oprócz zawieszonego Michała Kubiaka do Chin nie pojadą rozgrywający Grzegorz Łomacz, atakujący Bartłomiej Bołądź, środkowy Jakub Kochanowski, przyjmujący Artur Szalpuk i Aleksander Śliwka oraz libero Damian Wojtaszek. W ich miejsce powołania otrzymali rozgrywający Marcin Komenda, atakujący Maciej Muzaj, środkowi Norbert Huber i Michał Szalacha, przyjmujący Bartosz Bednorz i Paweł Łukasik oraz libero Jakub Popiwczak. Skład uzupełniają: rozgrywający Fabian Drzyzga, atakujący: Dawid Konarski, środkowi Mateusz Bieniek i Piotr Nowakowski, przyjmujący Tomasz Fornal i Bartosz Kwolek oraz libero Paweł Zatorski.

W chińskim Ningbo rywalami reprezentacji Polski będą Francuzi, Bułgarzy oraz Chińczycy. Z drużyn tych najwyżej sklasyfikowani są Francuzi, którzy zajmują drugie miejsce z dorobkiem 9 punktów. Bułgarzy są na jedenastej pozycji (3 punkty), a Chińczycy na ostatnim 16. miejscu (1 „oczko”). Polacy zajmują siódmą lokatę (5 punktów). Zmagania w Chinach Polacy rozpoczną w piątek o 10:00 naszego czasu meczem z Francuzi. W sobotę o 10:00 zagrają z Bułgarią, a w niedzielę o 13:30 z gospodarzami turnieju.
Polski Związek Piłki Siatkowej o zawieszeniu Kubiaka w prawach zawodnika reprezentacji poinformował w stosownym komunikacie: „Wydział Dyscypliny PZPS uznał winnym Michała Kubiaka popełnienia wykroczenia dyscyplinarnego, polegającego na tym, że: „podczas wywiadu udzielonego w dniu 26 maja 2019 r. w programie „Prawda Siatki”, opublikowanego w internecie, użył określeń niezgodnych z dobrymi obyczajami i zasadami współżycia społecznego. Za powyższe wykroczenie zgodnie z paragrafem 33 ust. 1 i 3 Regulaminu Dyscyplinarnego PZPS Wydział Dyscyplinarny PZPS wymierzył Michałowi Kubiakowi karę nagany oraz karę zawieszenia w prawach Zawodnika na okres 6 meczów reprezentacji Polski” (pisownia oryginalna).

Przypomnijmy jeszcze, co powiedział Kubiak: (…)”Irańczycy zawsze grają takie niewiniątka, że są super i fajni, a my najgorsi. Ale moje zdanie jest takie, że to są fatalni, złośliwi i chamscy ludzie. Dla mnie ten naród jest skreślony, mimo że oni dumnie nazywają się Persami, a nie Arabami. A tak naprawdę są zwykłymi leszczami. Czasem musimy z nimi zagrać, ale oni dla mnie nie istnieją”(…).

Zawieszenie Kubiaka przez PZPS to bez wątpienia słuszna decyzja i niewykluczone, że dzięki temu nasz siatkarz uniknie poważniejszych sankcji ze strony FIVB, do której na skandaliczną wypowiedź kapitana polskiej reprezentacji poskarżyła sie oficjalnie irańska federacja siatkarska. W ramach rotacji składem Kubiak i tak zdaje się miał dostać od Heynena wolne właśnie w turniejach w Chinach oraz następnym, którego gospodarzem będzie Iran. Na czwarty turniej kapitan biao-czerwonych będzie mógł wrócić po odbyciu kary i z wyczyszczoną kartą. Chyba, że komisja dyscyplinarna FIVB od siebie dołoży mu jakąś dodatkową karę.

Kubiak wyraził ubolewanie zapewniając, że jego słowa mogły zostać źle zrozumiane, na koniec swojego oświadczenia podkreślił jednak stanowczo, że swojej opinii o irańskich siatkarzach nie zmieni.

 

Michał Kubiak wywołał wojnę z Iranem

Kapitan naszej siatkarskiej reprezentacji Michał Kubiak wywołał międzynarodowy skandal. W wypowiedzi udzielonej w programie „Prawda Siatki” pozwolił sobie na mało dyplomatyczną opinię o siatkarzach z Iranu. Powiedział m.in. (…) Moje zdanie jest takie, że to są fatalni, złośliwi i chamscy ludzie. Dla mnie ten naród jest skreślony, mimo że oni dumnie nazywają się Persami, a nie Arabami. A tak naprawdę są zwykłymi leszczami. Czasem musimy z nimi zagrać, ale oni dla mnie nie istnieją”.

Kubiak w swojej wypowiedzi odwoływał się do niedawnych doświadczeń z finału Klubowych Mistrzostw Azji, gdzie jego japoński klub, Panasonic Panthers, zmierzył się z irańskim Matin Varamin. Podczas meczu wielokrotnie dochodziło do scysji między zawodnikami, a po jego zakończeniu Kubiak ostro pokłócił się z jednym z rywali. „Gość stanął pod siatką, krzyczy do mnie, obraża mi rodzinę, a potem uciekł za kolegów, kiedy do niego podszedłem. Straciłem do ludzi z Iranu resztki szacunku. Tak, uogólniam, dla mnie to jest jeden miot” – mówił dla kanału „Prawda Siatki” Kubiak. Kilka godzin później odcinek tego programu na prośbę zawodnika zniknął z sieci. Ale afery uniknąć się już nie dało.

Wywiad odbił się szerokim echem w świecie siatkówki, także poza granicami Polski. Dotarł także do Iranu i spotkał się z ostrą reakcją szefa tamtejszej federacji. „Znieważył nasz naród i musi ponieść odpowiedzialność za swoje słowa” – stwierdzi na łamach dziennika „Teheran Times” szef irańskiej federacji siatkarskiej Afshin Davari. Zapowiedział też, że złoży do FIVB oficjalną skargę na Polaka. Światowa federacja z pewnością zareaguje. Kubiaka w najlepszym przypadku czeka upomnienie, w najgorszym – grzywna do 10 tysięcy franków szwajcarskich lub sześciomiesięczne zawieszenie.

 

 

Zdobyli brąz na śniegu

Polscy siatkarze Michał Matyja, Karol Szczepanik, Piotr Groszek i Kamil Warzocha wywalczyli brązowy medal w turnieju Snow Volleyball World Tour organizowanego przez FIVB i CEV.

Rywalizacja w siatkówce na śniegu jest prowadzona pod egidą FIVB i CEV. Odkąd światowa federacja objęła nad nimi pieczę, zespoły są czteroosobowe, ale w grze uczestniczy trzech zawodników, a czwarty jest zmiennikiem. Wcześniej zasady gry były takie same w siatkówce plażowej. W Snow Volleyball World Tour najpierw grano w austriackim Wagrein, czyli miejscu, gdzie przed rokiem rozgrywane były pierwsze w historii mistrzostwa Europy w siatkówce na śniegu. Biało-czerwoni w kładzie Michał Matyja, Piotr Groszek, Karol Szczepanik i Kamil Warzocha wyszli z grupy po wygranej z Kamerunem i porażce z USA.

W meczu o ćwierćfinał przegrali z ekipą z Rosji. Co ciekawe, z tego kraju udział wzięły aż trzy zespoły, najwięcej w całej stawce. W kolejny weekend siatkarze rywalizowali w Kronplatz. Polacy przystąpili do walki w tym samym składzie. W fazie grupowej przegrali z jedną z rosyjskich ekip, ale potem pokonali Włochów, zaś w ćwierćfinale rozprawili się z drugim zespołem z Rosji. Niestety, w półfinale trafili ponownie na rosyjski zespół, z którym przegrali w grupie i musieli zadowolić się walka o trzecie miejsce. W meczu o brązowe medale biało-czerwoni okazali się lepsi od Austriaków i stanęli na najniższym stopniu podium.

Największą gwiazdą imprezy był znany z „prawdziwej” siatkówki Brazylijczyka Giba, który razem z Mario Araujo, Gabrielem i Pedro Henrique zdołał wywalczyć tylko piąte miejsce. W Kronplatz w turnieju kobiecym startowała też polska drużyna (Tylutki, Zdon, Błasiak, Kirszenstein), która zajęła piątą lokatę.

 

Zmiany w siatkarskim Pucharze Świata

W porównaniu z poprzednią edycją siatkarskiego Pucharu Świata w składzie uczestników tegorocznej edycji dojdzie do czterech zmian – jednej w rywalizacji mężczyzn i trzech w rywalizacji pań.

W 2019 roku gospodarzem zmagań w Pucharze Świata kobiet i mężczyzn nadal będzie Japonia. W turnieju oprócz reprezentacji gospodarzy wystąpi aktualny mistrz świata (czyli Polska) oraz po dwie najlepsze drużyny z każdej federacji kontynentalnej, zgodnie z rankingiem obowiązującym w 2019 roku. W rywalizacji Pucharu Świata siatkarzy, który zaplanowano w dniach 1-15 października, oprócz zespołów Polski i Japonii, wystąpią jeszcze ekipy Argentyny, Brazylii, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Włoch, Rosji, Iranu, Australii, Egiptu i Tunezji. W 2015 roku zamiast Brazylii grała Wenezuela.

Natomiast w zmaganiach Pucharu Świata kobiet (od 14 do 29 września) wezmą udział: Japonia (gospodarz), Serbia (mistrz świata) oraz Argentyna, Brazylia, Stany Zjednoczone, Dominikana, Chiny, Korea Południowa, Kamerun, Kenia, Rosja i Holandia. W 2015 roku w rywalizacji uczestniczyły zespoły Algierii, Kuby i Peru, a tej edycji zastąpią je ekipy Kamerun, Holandii i Brazylii. Format rywalizacji nie ulegnie zmianie i zespoły będą grały w formule „każdy z każdym”. Nagrodą za zwycięstwo w tegorocznej edycji Pucharu Świata nie będzie już, jak poprzednim razem, awans do turnieju olimpijskiego. Imprezy nie można było jednak odwołać z uwagi na podjęte wcześniej przez FIVB zobowiązania wobec sponsorów i organizatorów Pucharu Świata. W zamian za brak możliwości wywalczenia miejsca igrzyskach w Tokio FIVB poważnie zwiększyła kwotę przeznaczoną na premie dla zwycięzców zmagań w tej rywalizacji.

 

O igrzyska zagrają w Polsce

W minioną środę Międzynarodowa Federacja Siatkarska (FIVB) podała gospodarzy turniejów kwalifikacyjnych do igrzysk 2020 roku w Tokio. Obie nasze siatkarskie reprezentacje, kobieca i męska, powalczą o olimpijskie paszporty na swoim terenie.

Zasady wyłaniania uczestników turnieju olimpijskiego są takie same dla drużyn kobiecych i męskich. W Tokio rywalizować będzie po 12 drużyn. Udział zapewniony mają gospodarze, czyli reprezentacja Japonii. Reszta drużyn musi walczyć o pozostałe jedenaście miejsc. Pierwszą możliwością wywalczenia olimpijskich paszportów będą turnieje interkontynentalne. Składy grup ustalono już na początku stycznia, teraz Międzynarodowa Federacja Siatkarska wygrała gospodarzy poszczególnych turniejów, z których tylko zwycięzcy uzyskają kwalifikację olimpijską.

Polski Związek Piłki Siatkowej już w grudniu ubiegłego roku zgłosił chęć organizacji turnieju siatkarzy. Konkurentami byli Francuzi, ale ostatecznie FIVB uznała, że aktualnym mistrzom świata należy się ten drobny przywilej. Na otrzymanie roli gospodarza turnieju kobiet nasza siatkarska federacja specjalnie nie liczyła, choć oczywiście o nią zabiegała, ale problemem były pieniądze, bowiem światowa federacja zażyczyła sobie od każdego z organizatorów po pół miliona euro. Po negocjacjach kwota ta została znacznie zmniejszona i to PZPS będzie gościł w Polsce zespoły grupy A – Serbię, Portoryko i Tajlandię.

Gospodarzami pozostałych turniejów męskich będą Bułgaria, Holandia, Włochy, Rosja i Chiny, a kobiecych Chiny, USA, Brazylia, Rosja i Włochy. Siatkarki będą walczyć o awans do igrzysk w dniach 2-4 sierpnia, a panowie w dniach 9-11 sierpnia. Bezpośredni awans na igrzyska w Tokio uzyskają zwycięzcy grup. Nie będzie to jedyna szansa na na zdobycie olimpijskich przepustek. W styczniu 2020 roku odbędą się dodatkowe, kontynentalne turnieje kwalifikacyjne, których lista uczestników zostanie ustalona na podstawie pozycji w rankingu CEV po mistrzostwach Europy.

 

Liga Narodów w Spodku

Na przełomie maja i czerwca do Katowic i Opola przyjadą czołowe siatkarskie reprezentacje, aby walczyć o punkty w Lidze Narodów. Szczególnie ciekawie zapowiada się turniej mężczyzn, w którym zagrają wszyscy medaliści MŚ 2018.

Liga Narodów to nowe rozgrywki w siatkarskim kalendarzu. Pierwsza edycja odbyła się w ubiegłym roku, zastępując Ligę Światową mężczyzn i World Grand Prix kobiet. Rywalizację siatkarzy wygrali Rosjanie, a biało-czerwoni zajęli piąte miejsce. Zmagania siatkarek wygrały Amerykanki, zaś Polki wywalczyły dziewiątą lokatę. Tegoroczna edycja nie będzie różniła się od ubiegłorocznej. Szesnaście zespołów zostanie podzielonych na dwie grupy – uczestników stałych i pretendentów, zagrożonych spadkiem do rozgrywek FIVB Challenger Cup. Zespoły będą rywalizować w pięciu turniejach systemem każdy z każdym, a pięć najlepszych ekip w klasyfikacji generalnej oraz gospodarz turnieju zagrają w Final Six.

W tym roku nasze reprezentacyjne zespoły zainaugurują rozgrywki na własnym terenie. Panie w dniach 21-23 maja rywalizować będą w Opolu, gdzie zmierzą się kolejno z wicemistrzyniami świata Włoszkami, Niemkami i reprezentacją Tajlandii. Dla Polek będzie to okazja, żeby sprawdzić siłę rywalek. Z Włoszkami zmierzą się podczas wrześniowych mistrzostw Europy, zaś z Tajlandią w sierpniowych kwalifikacjach olimpijskich.

Ciekawie zapowiada się też turniej siatkarzy. Zespół Vitala Heynena w katowickim Spodku zagra z Brazylią, Stanami Zjednoczonymi i Australią, dojdzie zatem do powtórki finałów ubiegłorocznych mistrzostw świata, bo Polska, USA i Brazylia to medaliści ostatniego światowego czempionatu. Amerykanie spróbują zrewanżować się Polakom za porażkę 2:3 w półfinale, a Brazylijczycy za 0:3 w finale. Turniej w spodu odbędzie się od 31 maja do 2 czerwca.

 

Heynen już powołał Leona

Selekcjoner naszej kadry siatkarzy Vital Heynen ogłosił, że Kubańczyk z polskim paszportem Wilfredo Leon dołączy do biało-czerwonych jak tylko skończy się jego karencja, czyli od 24 lipca tego roku.

Heynen wyjawił swój zamiar w programie „Wilkowicz Sam na Sam”. Trener naszej kadry nie ukrywał, że decyzja w tej sprawie już zapadła. „Zacząłem wprowadzać Wilfredo do drużyny. Rozmawiałem z zawodnikami, oni wiedzą, że go potrzebujemy. Nie ma w zespole nikogo, kto by się w tej kwestii wahał. Oni wiedzą, że Leon im pomoże. On nie zachowuje się jak gwiazda. Był z nami kilka dni i nie tylko ja, ale i cały zespół byliśmy zaskoczeni tym, jak łatwo się dostosował, jak skromnie się zachowywał i ciężko pracował. To były tylko trzy dni, ale one pokazały, jakim jest człowiekiem” – chwalił kubańskiego siatkarza belgijski szkoleniowiec.

W naszym siatkarskim środowisku nie wszystkim jednak podoba się pomysł wcielania do reprezentacji naturalizowanego Kubańczyka. Nie brakuje opinii, że Leon nie jest w drużynie mistrzów świata niezbędny, a jego powołanie może wpłynąć negatywnie na rozwój młodych zawodników.

Heynen przekonuje jednak, że jego decyzja jest dobrze przemyślana i w dłuższej perspektywie przyniesie polskiej siatkówce korzyści. „Być może na początku ktoś przez niego będzie grał mniej, ale już w 2021 roku, gdy nastąpi naturalna po igrzyskach w Tokio zmiana pokoleniowa, może znaleźć się na boisku obok Leona. Moi gracze są bystrzy i wiedzą, że czasami trzeba się poświęcić, żeby później wygrać” – twierdzi Heynen. Termin karencji nałożonej przez FIVB na Leona wygasa 24 lipca, będzie zatem mógł zagrać dla Polski już w sierpniowych kwalifikacjach olimpijskich. Polacy o przepustkę do Tokio powalczą z Francją, Słowenią i Tunezją.

 

FIVB zmienia piłkę

Po 10 latach Światowa Konfederacja Piłki Siatkowej (FIVB) zdecydowała się na zmianę piłki używanej w imprezach pod szyldem tej organizacji. Nowy model podobnie jak poprzedni, przygotowała japońska firma Mikasa.

 

Używane od 2008 roku piłki Mikasy modelu MVA200 w przyszłym roku zostaną zastąpiony przez piłki modelu V200W. Po raz pierwszy nowymi piłkami siatkarki i siatkarze zagrają podczas rozgrywek Pucharu Świata. Prezydent FIVB Ary Graca zapowiedział, że model V200W będzie także oficjalną piłką turnieju olimpijskiego w Tokio. Wypada w tym miejscu przypomnieć, że współpraca FIVB z istniejąca od 1917 roku firmą Mikasa zaczęła się od igrzysk olimpijskich w Japonii w 1964 roku. Nowy model nie różni się od starego kolorystycznie, ale nowością jest konstrukcja złożona z 18 paneli (w modelu MVA200 było ich osiem), która ma zapewniać graczom większą kontrolę nad piłką oraz podwójna warstwa mikrowłókien zapobiegająca poślizgowi w mokrej dłoni.

 

Poświęcą pół miliona dolarów

Polski Związek Piłki Siatkowej zabiega o organizację turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk w Tokio, chociaż za ten przywilej FIVB winszuje sobie pół miliona dolarów. Ale dla siatkarskich działaczy olimpijski awans to w tej chwili priorytet.

 

Siatkarze zagrają o awans do turnieju olimpijskiego w dniach 9-11 sierpnia przyszłego roku. W pierwszej fazie kwalifikacji w turnieju interkontynentalnym trafią do grupy czterozespołowej, z której olimpijskie przepustki otrzyma wyłącznie zwycięzca. Stąd starania PZPS żeby nasz zespół był gospodarzem takiego turnieju, bo przy wsparciu swoich kibiców biało-czerwoni będą mieli większe szanse na zwycięstwo w grupie. Na razie jeszcze nie wiadomo z kim Polacy zagrają o prawo gry w Tokio. Rywali poznają dopiero po ogłoszeniu nowego rankingu FIVB. Z całą pewnością jednak jeden z rywali to będzie zespół z górnej półki. Jeśli nasi siatkarze nie uzyskają awansu za pierwszym podejściem, wówczas w styczniu 2020 roku będą musieli powalczyć o awans na igrzyska w turnieju ostatniej szansy. Miejmy jednak nadzieję, że wzmocnieni genialnym kubańskim siatkarzem Wilfredo Leonem załatwią sprawę już w sierpniu przyszłego roku.

Znacznie gorzej wyglądają perspektywy zakwalifikowania się na igrzyska reprezentacji kobiecej. Słabe wyniki w ostatnich latach doprowadziły do dużego spadku biało-czerwonych w światowym rankingu, przez co może się okazać, że po ogłoszeniu najnowszego notowania rankingu FIVB nasz zespół nie zostanie dopuszczony do pierwszej fazy kwalifikacji olimpijskich. Być może dostaną szansę występu w turnieju ostatniej szansy w styczniu 2020 roku, ale warunkiem jest zajęcie wysokiego miejsca w przyszłorocznych mistrzostwach Europy. Jeśli jednak Polki uzyskają prawo gry w kwalifikacjach, PZPS także wystąpi o organizację takiego turnieju w Polsce.