Siatkówka: FIVB chce Ligę Narodów w jednym kraju

Międzynarodowa Federacja Siatkówki (FIVB) dokonała zmiany w sposobie rozegrania turnieju Ligi Narodów w 2021 roku. W poprzednich edycjach organizowano kilkanaście turniejów w różnych krajach oraz finał z udziałem sześciu najlepszych drużyn. W zeszłym roku właśnie ze względu na brak możliwości częstego podróżowania w trakcie pandemii odwołano całą edycję imprezy. Teraz FIVB chce ją przeprowadzić w formule tzw. turniejowej bańki, koszarując na 40 dni 16 drużyn w jednym kraju, w zamkniętej strefie i z częstymi testami na Covid-19.

Takie rozwiązanie bez wątpienia znacznie zminimalizuje ryzyko zakażenia koronawirusem, chociaż rozwiązanie takie, znane choćby z wyścigów Formuły 1 czy ligi NBA, nie daje takich gwarancji. Dla reprezentacji, w tym także polskiej, które w tym roku mają w perspektywie także olimpijski występ, zaproponowane przez FIVB rozwiązanie jest jednak mocno kłopotliwe. Trener biało-czerwonych Vital Heynen nie kryje zaskoczenia decyzją światowej federacji. Nie tylko on, bo też działacze FIVB nie sygnalizowali wcześniej, że w ogóle rozważają takie rozwiązanie. Skoszarowanie kadry na 40 dni to poważne wyzwanie przede wszystkim w sferze mentalnej zawodników. Do tej pory nawet na najdłuższych zgrupowaniach siatkarze przebywali maksymalnie 20 dni, teraz musieliby przebywać w swoim towarzystwie nieustannie dwa razy dłużej, nikt więc nie wie jak wpłynęłoby to na ich samopoczucie i motywację do pracy. Ale z Ligi Narodów nie da się zrezygnować, zatem możliwe jest, że do gry w tym turnieju federacje, których zespoły mają w perspektywie występ olimpijski, poślą do walki albo tylko niektórych graczy z podstawowego składu, albo w jedynie zawodników z zaplecza kadry narodowej. Do tej pory w Lidze Narodów była możliwość zgłoszenia 20 zawodników i wymieniania składów na poszczególne turnieje, co chętnie wykorzystywał Vital Heynen. Teraz będzie to mocno utrudnione, albo nawet wręcz niemożliwe, bo po zamknięciu ekip w „bańce” każda wymiana zawodników wymagałaby odesłania ich na kwarantannę i serię dodatkowych testów na obecność Covid-19.
W przypadku mężczyzn Liga Narodów w formule „bańki” jest zatem mocno kontrowersyjnym pomysłem, bo wiele ekip wskazuje na możliwość zorganizowania rywalizacji w formie turniejów w krajach położonych blisko siebie, co pozwoliłoby na wymianę składu drużyn przy zachowaniu wszystkich niezbędnych przepisów epidemicznych. Trener naszej kobiecej reprezentacji Jacek Nawrocki nie ma na głowie, jak Vital Heynen, olimpijskiego występu, więc na pomysł nowej formuły Ligi Narodów nie reaguje nerwowo. „W rywalizacji kobiet tegoroczny sezon będzie podzielony niejako na dwie części – przed igrzyskami i po igrzyskach. My nie zagramy w Tokio, a naszym głównym celem są mistrzostwa Europy, więc wszystko przed tą imprezą będzie dla nas cennym sprawdzianem. Co do formuły Ligi Narodów, to w moim odczuciu wygląda ona na wymyśloną na poczekaniu. Nie mam pewności, że światowa federacja będzie zdolna tak te zmagania przeprowadzić” – twierdzi Nawrocki.
Ale w kobiecej siatkówce jest o wiele więcej niewiadomych dotyczących tegorocznego sezonu reprezentacyjnego. Europejska Federacja Siatkówki (CEV) przeniosła na połowę maja kwalifikacje do mistrzostw Europy, czyli niedługo przed planowanym rozpoczęciem Ligi Narodów. Mistrzostwa nie mają nawet oficjalnego terminu i rozplanowania poszczególnych faz turnieju. Nie wiadomo, gdzie odbędzie się finał, a jedynie, że mecze będą rozgrywane podobnie jak cztery lata temu w czterech krajach, w Rumunii, Bułgarii, Chorwacji i Serbii.
Co do Ligi Narodów, to jej organizator w formule „bańki” ma zostać wyłoniony w lutym. Zatem FIVB nie wie jeszcze, czy zgłoszony przez nią pomysł da się w ogóle zrealizować. Jak zawsze liczy na „jelenia”, czyli na jakąś ambitną federację krajową, która weźmie na siebie organizację turnieju. Całkiem niewykluczone, że tym „jeleniem” zostanie Polski Związek Piłki Siatkowej, bo jego prezes, Jacek Kasprzyk, w rozmowie z telewizją Polsat Sport wygadał się, że zamierza wystąpić o organizację tego turnieju. Pcha się więc w kosztowny projekt choć wie, że nie będzie można rozegrać turnieju z udziałem kibiców, a i z zainteresowaniem telewizji też może być problem. Rzecz jasna jeśli PZPS dostanie organizację turnieju, z pewnością zmusi Heynena do wystawienia w nim olimpijskiej kadry, ale wtedy wywoła to trudne do przewidzenia konflikty między szkoleniowcem a działaczami oraz wewnątrz zespołu, co może przyczynić się do porażki w Tokio, a za taką zostanie uznany każdy wynik, oprócz złotego medalu. Nie jest to cena, którą warto zapłacić za przypochlebienie się działaczom FIVB.

Rosjanie są gotowi na siatkarskie MŚ 2022

Światowa federacja siatkarska (FIVB) poinformowała, że mistrzostwa świata mężczyzn w 2022 roku w Rosji zostaną rozegrane w dziesięciu miastach, a najważniejsze spotkania odbędą się w Petersburgu i Moskwie.

W przyszłym roku kibice siatkówki emocjonować się będą najpierw turniejem olimpijskim w Tokio, a zaraz po nim rywalizacją o mistrzostwo Europy. W obu imprezach wystąpi reprezentacja Polski i będzie w nich zaliczana do grona faworytów. Nie inaczej będzie też w światowym czempionacie, którego gospodarzem w 2022 roku będzie Rosja. W tej imprezie biało-czerwoni bronić będą mistrzowskiego tytułu wywalczonego w 2018 roku we Włoszech i Bułgarii.
Mecz otwarcia odbędzie się w Petersburgu 26 sierpnia 2022 roku. Pozostałe spotkania pierwszej fazy (27-29 sierpnia) zostaną rozegrane w Moskwie, Kemerowie, Jekaterynburgu, Ufie, Nowosybirsku i Krasnojarsku. Druga faza turnieju (2-4 września) odbędzie się w Kazaniu, Kaliningradzie, Petersburgu i Jarosławiu, a runda finałowa z udziałem sześciu drużyn w dniach 7-11 września rywalizować zostanie rozegrana w Moskwie.

Kadra koszykarzy na el. ME 2022

Trener reprezentacji Polski koszykarzy Mike Taylor powołał 13 zawodników na mecze kwalifikacyjne do mistrzostw Europy w 2022 roku. Biało-czerwoni 28 i 30 listopada zagrają w Walencji z Rumunią i Izraelem.

FIBA zmieniła organizację kwalifikacji do mistrzostw Europy w „okienkach”, które zaplanowane były na listopad 2020 i luty 2021 roku. Mecze w obu okienkach będą rozgrywane w tzw. bańkach, czyli zamkniętych turniejach, zamiast tradycyjnych spotkań u siebie i na wyjeździe. Pierwszy turniej z udziałem reprezentacji Polski odbędzie się w dniach 23 listopada – 1 grudnia w Walencji. Biało-czerwoni rozegrają w Hiszpanii dwa mecze – 28 listopada z Rumunią oraz 30 listopada z Izraelem.
Nasza kadra na covidowy turniej w Walencji została złożona z graczy już wcześniej sprawdzonych w reprezentacyjnych bojach. „Powołani przeze mnie gracze znają nasz system, mają w nim spore doświadczenie. Nie mogę się już doczekać meczów z Rumunią i Izraelem. W najbliższych dniach będziemy ciężko pracować, żeby zagrać z tymi zespołami najlepiej jak potrafimy” – zapewnia Mike Taylor. W składzie biało-czerwonych zabrakło tym razem A.J. Slaughtera. „On wybrał spokojny powrót do koszykówki po problemach zdrowotnych, z którymi mierzył się w ostatnich miesiącach. Szanujemy jego decyzję i wspieramy go w jego starania o odzyskanie dawnej formy” – wyjaśnił trener Taylor. EuroBasket 2022 zostanie rozegrany od 1 do 18 września 2022 roku w Czechach, Gruzji, Włoszech i Niemczech.
Kadra Polski na mecze w Walencji:
Łukasz Kolenda (Trefl Sopot), Łukasz Koszarek (Zastal Enea BC Zielona Góra), Kamil Łączyński (Pszczółka Start Lublin), Karol Gruszecki (Trefl Sopot), Michał Michalak (Syntainics MBC Weissenfels, Niemcy), Mateusz Ponitka (Zenit Petersburg, Rosja), Michał Sokołowski (Treviso Basket, Włochy), Jarosław Zyskowski (RETAbet Bilbao Basket, Hiszpania), Aaron Cel (Polski Cukier Toruń), Tomasz Gielo (MoraBanc Andorra, Hiszpania), Adam Hrycaniuk (Asseco Arka Gdynia), Damian Kulig (Polski Cukier Toruń), Dominik Olejniczak (Trefl Sopot).

MKOl chce igrzysk w Tokio

Przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomas Bach poinformował oficjalnie, że zamierza ubiegać się o drugą kadencję. Podczas sesji MKOl ogłosił też, że wszystkie obiekty sportowe oraz wioska olimpijska w Tokio także będą w przyszłym roku do dyspozycji organizatorów przełożonych z powodu pandemii igrzysk.

Thomas Bach to mistrz olimpijski w szermierce z 1976 roku, a przewodniczącym MKOl jest od 2013 roku. Jego kadencja upływa w 2021. Wedle przepisów najważniejszej organizacji sportowej na świecie Bach może ubiegać się o reelekcję, ale już tylko na cztery lata. W swoim przemówieniu przewodniczący MKOl nie zajmował się rzecz jasna jedynie swoimi prywatnymi aspiracjami, lecz poruszył szereg ważnych dla ruchu olimpijskiego kwestii. W pierwszej kolejności przestrzegł przed zagrożeniem jakim jest bojkot igrzysk olimpijskich. „Obserwujemy coraz częstsze wykorzystywanie sportu w celach politycznych. To niebezpieczeństwo w obecnych czasach jest jeszcze większe. Niektóre kraje w dobie pandemii koronawirusa wykazują większy niż zwykle egoizm. Sportowe bojkoty nie dają żadnego korzystnego efektu politycznego. Olimpiada to dziś jedyne wydarzenie, które jednoczy cały świat w pokoju, solidarności i braku dyskryminacji” – powiedział Bach, przypominając, że właśnie mija 40 lat od igrzysk w 1980 roku w Moskwie, w których udziału odmówiły 42 kraje. „Bojkot jest jedynie karą dla zawodników i zawodniczek narodów, które się na niego zdecydują” – podkreślił stanowczo przewodniczący MKOl.
Innym tematem, który poruszono podczas piątkowej sesji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, były przełożone na przyszły rok igrzyska w Tokio. Wiadomo już, że impreza będzie miała mocno zredukowany budżet, co jednak w żaden sposób nie odbije się na sportowcach i na przebiegu rywalizacji. Przynajmniej tak zapewniają władze MKOl. Zmagania olimpijskie odbędą się między 23 lipca a 8 sierpnia 2021. „Te igrzyska zapamiętamy na długo. Ich myślą przewodnią będzie prostota. Jeszcze takiej imprezy nie było” – zapewnia szef japońskiego komitetu organizacyjnego Yoshiro Mori, który w swoim wystąpieniu zapewnił też, że wszystkie 42 obiekty sportowe, które przygotowano na potrzeby igrzysk w tym roku, będą dostępne także w przyszłym roku. Dotyczy to także wioski olimpijskiej, gdzie zatrzymają się reprezentacje oraz centrum medycznego Tokio Big Sight. „Dzięki temu nie musimy zmieniać programu imprezy, który był przygotowany na ten rok. To oznacza, że wszystkie zakupione bilety zachowają ważność, ale jeśli ktoś chce z nich zrezygnować, będzie mógł to zrobić od jesieni” – poinformował z kolei członek zarządu MKOl Australijczyk John Coates.
Koszty związane z przełożeniem igrzysk o rok szacuje się na trzy do czterech miliardów euro, ale mogą jeszcze wzrosnąć jeśli nie uda się do połowy przyszłego roku zdusić pandemii koronawirusa na całym świecie. Wielu ekspertów uważa jednak, że nawet jeśli zostanie wynaleziona do tego czasu szczepionka, to skutki pandemii będą tak duże, że impreza i tak się nie odbędzie. Dlatego MKOl szuka już teraz rozwiązań umożliwiających przeprowadzenie igrzysk nawet w przypadku, gdyby pandemia się nie wyciszyła. Chodzi głównie o określenie możliwości podróży, zastosowania środków bezpieczeństwa chroniących wszystkich uczestników, a w szczególności zasad poruszania się oraz przebywania na obiektach olimpijskich.
Mimo wciąż istniejącego zagrożenia poszczególne federacje sportowe ogłaszają terminarze olimpijskich zmagań w swoich dyscyplinach. Zrobiła tak na przykład Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej (FIVB). Reprezentacja Polski rywalizację o olimpijskie medale rozpocznie 24 lipca 2021 roku meczem z Iranem (początek o 12:40 polskiego czasu). Kolejne spotkania w grupie A biało-czerwoni rozgrywać będą co dwa dni, a ich rywalami będą kolejno Włochy (26 lipca, godz. 7:20), Wenezuela (28 lipca, godz. 9:25), Japonia (30 lipca, godz. 7:20) oraz Kanada (1 sierpnia, godz. 2:00). W grupie B zmierzą się natomiast zespoły Brazylii, USA, Rosji, Argentyny, Francji i Tunezji. Z fazy grupowej do ćwierćfinałów awansują po cztery najlepsze drużyny z każdej grupy. Spotkania te odbędą się 3 sierpnia, półfinały zaplanowano na 5 sierpnia, a mecze o mistrzostwo olimpijskie i brązowy medal zaplanowano na 7 sierpnia.
Także Międzynarodowa Federacja Tenisa (ITF) podała harmonogram rywalizacji w turnieju olimpijskim. Tenisistki i tenisiści rozpoczną rywalizację w pierwszym tygodniu imprezy – od 24 lipca do 1 sierpnia, a walczyć będą o pięć kompletów medali – w grze singlowej mężczyzn i kobiet, grze deblowej mężczyzn i kobiet oraz grze mieszanej. Miejscem rywalizacji będzie kompleks Ariake. Turnieje odbędą się na twardej nawierzchni. Mecze będą rozpoczynać się o godz. 11:00 czasu lokalnego (2:00 polskiego).

FIVB ustaliła terminarz

Rozgrywki Ligi Narodów w siatkówce rozpoczną się w drugim tygodniu maja 2021 roku, a zakończą 27 czerwca, na niespełna miesiąc przed igrzyskami olimpijskimi w Tokio.

Taką informacje podała światowa federacja siatkarska. Gospodarzami turniejów finałowych (Final Six) Ligi Narodów 2021 będą kraje, które miały je zorganizować w tym roku – Chiny (kobiety) oraz Włochy (mężczyźni). FIVB poinformowała również, że mistrzostwa poszczególnych kontynentów odbędą się po zakończeniu igrzysk w Tokio. Na ich rozegranie wyznaczono ramy czasowe między 19 sierpnia a 19 września 2021 roku. Polska będzie współgospodarzem mistrzostw Europy siatkarzy, obok Czech, Estonii i Finlandii, natomiast turniej kobiet ma się odbyć w Serbii, Chorwacji, Bułgarii i Rumunii.
Ponadto FIVB potwierdziła, że wszystkie ligi krajowe będą mogły od 1 czerwca 2020 roku kontynuować sezon 2019/2020 lub rozpocząć nowy, ale przy zachowaniu wszystkich środków bezpieczeństwa, jakie zalecą władze państwowe lub lokalne. Ligi siatkarskie w Polsce zakończyły lub anulowały rozgrywki już w marcu.

Ligę Narodów także odwołano

W tym roku nie odbędzie się żadna siatkarska impreza z udziałem zespołów narodowych. Władze FIVB odwołały też tegoroczną edycję Ligi Narodów kobiet i mężczyzn. Europejska Konfederacja Piłki Siatkowej (CEV) natomiast dla poprawy nastrojów przeprowadziła w gronie ekspertów wybór najlepszych graczy ostatniej dekady. W wybranej szóstce znalazło się dwóch reprezentantów Polski.

Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej (FIVB) poinformowała krajowe federacje, które w tym roku miały uczestniczyć w rozgrywkach siatkarskiej Ligi Narodów, że impreza została odwołana z powodu pandemii koronawirusa. Pierwotnie rozpoczęcie zmagań planowano na 19 maja (kobiety) i 22 maja (mężczyźni), ale już marcu podjęto decyzję o przełożeniu imprezy na późniejszy termin, zaś teraz nawet z tego rozwiązania FIVB ostatecznie zrezygnowała. „Biorąc pod uwagę zmieniający się charakter pandemii, złożoność zorganizowania globalnego wydarzenia w wielu krajach oraz zaangażowanie w ochronę zdrowia uczestników, Rada Ligi Narodów, Rada Administracyjna FIVB i organizatorzy wydarzeń, zgodnie zgodzili się odwołać tegoroczną edycję” – napisano w oświadczeniu opublikowanym na oficjalnej stronie internetowej FIVB. Decyzję trudno uznać za niespodziankę, bo już od jakiegoś czasu spekulowano, że tegoroczna edycja Volleyball Nations League zostanie anulowana.
Kiedy zatem odbędzie się kolejna? Wiadomo, że w 2021 roku, ale na razie nie wiadomo kiedy dokładnie. Trwają w tej kwestii jeszcze dyskusje, bo z powodu pandemii koronawirusa na przyszły rok przełożono przecież igrzyska olimpijskie oraz mistrzostwa Europy. Mimo to organizatorzy VNL są dobrej myśli i po cichu liczą, że impreza odbędzie się w maju jako przetarcie przez lipcowym turniejem olimpijskim. Przypomnijmy, że w rozegranej w ubiegłym roku pierwszej edycji tych rozgrywek nasza męska reprezentacja wywalczyła trzecią lokatę, a żeńska piątą. Odwołanie Ligi Narodów ma jednak i ten skutek, że w tym sezonie reprezentacyjnym nie odbędzie się już żadna oficjalna impreza międzynarodowa.
Z braku sportowych emocji Europejska Konfederacja Piłki Siatkowej (CEV) zafundowała więc fanom siatkówki wybory „zespołu dekady”. Najpierw podano listę 30 zgłoszonych do plebiscytu siatkarzy, a następnie podczas panelu dyskusyjnego CEV zaproszone do jury autorytety ze środowiska siatkówki, wśród których znaleźli się m.in. Vital Heynen, Philippe Blain i Andrea Zorzi, dokonali wyboru najlepszej szóstki z podziałem na pozycje na boisku. Wśród nominowanych 30 zawodników znalazło się sześciu reprezentantów Polski: Mariusz Wlazły, Piotr Nowakowski, Fabian Drzyzga, Paweł Zatorski, Wilfredo Leon oraz Michał Kubiak. A oto lista nominowanych zawodników: rozgrywający – Fabian Drzyzga (Polska), Simone Giannelli (Włochy), Siergiej Grankin (Rosja), Benjamin Toniutti (Francja); przyjmujący – Osmany Juantorena (Włochy), Matej Kazijski (Bułgaria), Uros Kovacević (Serbia), Michał Kubiak (Polska), Wilfredo Leon (Polska), Earvin N’Gapeth (Francja), Nemanja Petrić (Serbia), Siergiej Tietiuchin (Rosja); atakujący – Aleksandar Atanasijević (Serbia), Georg Grozer (Niemcy), Maksim Michajłow (Rosja), Cwetan Sokołow (Bułgaria), Mariusz Wlazły (Polska), Ivan Zaytsev (Włochy); środkowi – Wiktor Josifow (Bułgaria), Kevin Le Roux (Francja), Srecko Lisinac (Serbia), Dmitrij Muserski (Rosja), Piotr Nowakowski (Polska), Marko Podrascanin (Serbia), Aleksandr Wołkow (Rosja), Artiom Wolwicz (Rosja); libero – Massimo Colaci (Włochy), Jenia Grebennikov (Francja), Aleksiej Wierbow (Rosja), Paweł Zatorski (Polska).
Ostatecznie w najlepszej szóstce dekady wedle CEV znalazło się dwóch reprezentantów Polski – dwukrotny mistrz świata Piotr Nowakowski oraz Wilfredo Leon, którego doceniono głównie za sukcesy osiągane w rywalizacji klubowej z Zenitem Kazań.A cała ”drużyna dekady CEV” wygląda tak: rozgrywający – Benjamin Toniutti (Francja); przyjmujący – Wilfredo Leon (Polska), Osmany Juantorena (Włochy); atakujący – Maksim Michajłow (Rosja); środkowi: Dmitrij Muserski (Rosja), Piotr Nowakowski (Polska); libero – Jenia Grebennikov (Francja).

Ligę Narodów też chcą odwołać

W tegorocznym terminarzu imprez z udziałem reprezentacji narodowych jedyną imprezą jeszcze nie odwołaną, jest przełożona na jesień Liga Narodów. Ale nawet jej los jest niepewny. Włoski dziennik „La Gazetta dello Sport” zapewnia, że FIVB także te rozgrywki zamierza odwołać, ale decyzję ogłosi dopiero pod koniec kwietnia.

Jeśli te spekulacje okażą się prawdziwe, reprezentacja Polski w tym roku nie rozegra ani jednego meczu o stawkę. W pierwotnej wersji rozgrywki w Lidze Narodów (VNL) miały się odbyć w maju i czerwcu, czyli przed igrzyskami w Tokio. Wybuch epidemii koronawirusa sparaliżował jednak rozgrywki ligowe i w europejskich pucharach, więc żeby zyskać dodatkowe terminy na dokończenie tych zmagań, władze światowej federacji siatkarskiej zadecydowały o przeniesieniu Ligi Narodów na jesień i wstępnie zaplanowały rozpoczęcie tych rozgrywek od połowy września.
„Decyzja o przełożeniu VNL zagwarantuje zawodnikom możliwość skupienia się na własnym zdrowiu i formie i pozwoli krajowym ligom, które musiały teraz zawiesić swoje mecze, rozegrać do końca sezony, gdy sytuacja ulegnie poprawie. FIVB patrzy oczywiście z optymizmem w przyszłość i czujemy się zobowiązani do rozegrania naszych zawodów po igrzyskach olimpijskich. Będziemy też starali się znaleźć dla nich odpowiedni termin w przyszłości” – napisano w oficjalnym komunikacie FIVB, opublikowanym m.in. na stronie internetowej Polskiego Związku Piłki Siatkowej.
Takie rozwiązanie początkowo nie zostało życzliwie przyjęte, co nie dziwi, bo decyzja zapadła zanim jeszcze MKOl przełożył igrzyska na przyszły rok. Dlatego niezadowoleni byli zwłaszcza trenerzy 12 zespołów, które miały uczestniczyć w olimpijskim turnieju. Ale potem sytuacja z powodu rozwoju epidemii koronawirusa coraz bardziej się komplikowała. Włosi jeszcze w marcu ogłosili, że rezygnują z udziału swojej reprezentacji w tegorocznej edycji Ligi Narodów, ale ich decyzja wydaje się oczywista zważywszy na straszliwe skutki pandemii, jakich obecnie doświadczają.
Przeniesienie igrzysk olimpijskich w Tokio na 2021 rok sprawiło, że w tym sezonie Liga Narodów, wcześniej uznawana za niepotrzebną, stała się nagle w wymiarze reprezentacyjnym główną imprezą sezonu. Mistrzostwa Europy mają się odbyć za rok, tuż po igrzyskach, a mistrzostwa świata dopiero za dwa lata. Nie ma zatem jakiegoś specjalnego powodu, żeby na siłę organizować kosztowne dla federacji i męczące dla zawodników z uwagi na wyczerpujące podróże rozgrywki. Tym bardziej, że nikt nie jest w stanie w tej chwili przewidzieć, czy we wrześniu i październiku świat upora się już całkowicie z koronawirusem. Wiadomo jednak, że nawet jeśli pandemia wygaśnie, to jest ekonomiczne skutki świat sportu zacznie odczuwać właśnie dopiero w drugiej połowie roku. I to z tego powodu FIVB rozważa odwołanie Ligi Narodów, bo zewsząd otrzymuje sygnały od sponsorów, że zamierzają się wycofać.
Dla PZPS odwołanie Ligi Narodów będzie oznaczało utratę zaplanowanych w Polsce trzech turniejów. Zgodnie z harmonogramem, reprezentacja siatkarzy miała grać w Krakowie z ekipami Serbii, Słowenii i Włoch, a w Łodzi z Bułgarią, Chinami i Brazylią. Z kolei reprezentacja siatkarek miała w czwartym tygodniu rozgrywek zmierzyć się u siebie z ekipami Niemiec, Tajlandii i Brazylii.
Wygląda jednak na to, że po raz pierwszy w historii, w światowej siatkówce w czasie pokoju nie będzie sezonu reprezentacyjnego. Teoretycznie jest możliwość wypełnienia tej luki spotkaniami towarzyskimi, ale zważywszy na fakt, że w tym czasie zaczną się rozgrywki klubowe, nie będzie łatwo zebrać kadry narodowe, bowiem raczej nie ma co liczyć na zwolnienia zawodników na imprezy nie uwzględnione w oficjalnym kalendarzu FIVB.
Właściciele klubów, które przetrwają finansową zapaść po pandemii Covid-19, będą zawzięcie walczyć o każdego centa. Europejska Konfederacja Siatkówki (CEV) chcąc wesprzeć ich coraz bardziej dziurawe budżety, planuje wypłacić 2,6 miliona euro przeznaczone na nagrody pieniężne za wszystkie mecze rozegrane do zawieszenia rozgrywek w europejskich pucharach. Skorzystają na tym też wszystkie polskie zespoły klubowe, które występowały w europejskich pucharach. Ale zważywszy na poniesione straty, taka kwota w skali Europy to kropla w morzu potrzeb. Siatkarze chcą więc grać i są gotowi to robić nawet niezbyt dotąd przez nich cenionej Ligi Narodów. A to jest argument, który FIVB także bierze pod uwagę.

Uczestnicy turnieju w Tokio w komplecie

Zakończyły się kwalifikacje do turnieju olimpijskiego siatkarzy. Reprezentacja Polski zapewniła sobie awans już w sierpniu ubiegłego roku, a w styczniu jako ostatnie awans wywalczyły reprezentacje Francji, Wenezueli i Kanady.

Wszystko wskazuje na to, że grupy turnieju olimpijskiego zostaną utworzone na podstawie rankingu Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej (FIVB). O tym, gdzie trafią poszczególne zespoły, zadecyduje zasada tzw. serpentyny. Jeśli FIVB nie zmieni dotychczasowych postanowień w tej kwestii, to Polacy, którzy w rankingu zajmują obecnie trzecie miejsce, powinni trafić do teoretycznie łatwiejszej grupy A,z gospodarzem turnieju Japonią, Włochami (4. miejsce w rankingu FIVB ), Kanadą (7. miejsce), Iranem (8. miejsce) i Wenezuelą (36. miejsce). W grupie B natomiast powinny znaleźć się ekipy Brazylii (1. miejsce w rankingu FIVB), USA (2. miejsce), Rosja (5. miejsce), Argentyna (6. miejsce), Francja (9. miejsce) i Tunezja (22. miejsce). Do ćwierćfinału awansują po cztery najlepsze drużyny z każdej z grup. Pary 1/4 finału zostaną utworzone na zasadzie: 1A-4B, 2A-3B, 1B-4A, 2B-3A.
W turnieju siatkarek nie zobaczymy niestety Polek, które w półfinale europejskich kwalifikacji przegrały po dramatycznym meczu z wicemistrzyniami Europy Turczynkami, które ostatecznie wywalczyły bilet do Tokio, wygrywając w finale turnieju kwalifikacyjnego w Apeldoorn z Niemcami 3:0. Podział na grupy olimpijskiego turnieju pań ma być na identycznych zasadach, jak w przypadku mężczyzn. A to oznacza, że skład grup powinien wyglądać następująco: grupa A – Japonia (gospodarz), Serbia (3. miejsce w rankingu FIVB), Brazylia (4. miejsce), Korea Płd (9. miejsce), Dominikana (10. miejsce), Kenia (19. miejsce); grupa B – Chiny (1. miejsce w rankingu FIVB), USA (2.) miejsce, Rosja (5. miejsce), Włochy (8. miejsce), Argentyna (11. miejsce), Turcja (12. miejsce). Igrzyska olimpijskie w Tokio rozpoczną się 24 lipca i potrwają do 9 sierpnia. Tytułu wśród siatkarzy będą bronić Brazylijczycy, a wśród siatkarek Chinki.
Turniej olimpijski w siatkówce mężczyzn zostanie rozegrany w dniach 25 lipca – 8 sierpnia 2020 roku.
Pechowe olimpijskie ćwierćfinały
Nasi siatkarze od 2004 roku regularnie występują w olimpijskich turniejach, ale bez powodzenia. Trzykrotni mistrzowie świata mają w swoim dorobku tylko jeden złoty medal olimpijski, wywalczony przez legendarną ekipę Huberta Wagnera w 1976 roku na igrzyskach w Montrealu. A że szlachectwo zobowiązuje, dojście tylko do ćwierćfinału to żaden sukces, tylko sromotna porażka. A tak się składa, że reprezentacja Polski w czterech ostatnich turniejach olimpijskich odpadała z rywalizacji właśnie na tym etapie. W 2004 roku w Atenach biało-czerwoni odpadli po porażce 0:3 z Brazylią, w 2008 roku w Pekinie przegrywając z Włochami 2:3, w 2012 roku w Londynie po klęsce 0:3 z Rosją, a w 2016 roku w Rio de Janeiro po przegranej 0:3 ze Stanami Zjednoczonymi.
W Tokio nasi siatkarze chcą w końcu przerwać ten nieciekawy dla nich serial i powalczyć w końcu o medale. A właściwie o złoty medal, bo taki cel postawił sobie trener Vital Heynen i o krążek tego koloru chcą też walczyć wybrani przez niego do drużyny zawodnicy. Nie ulega też wątpliwości, że o złocie marzą także polscy kibice oraz rzecz jasna działacze Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Nie będzie to jednak takie proste zadanie, jak mogłoby się wydawać po ostatnich mistrzostwach świata, w których nasi siatkarze w decydujących spotkaniach pokonali ekipy USA i Brazylii.
W stolicy Japonii biało-czerwoni rywalizować będą z zespołami, które do igrzysk awansowały w różny sposób. Japonia jako gospodarz dostała miejsce z przydziału, Polska, Włochy, Rosja, USA, Brazylia i Argentyna awansowały jako zwycięzcy interkontynentalnych turniejów kwalifikacyjnych, a Iran, Francja, Kanada, Wenezuela i Tunezja jako zwycięzcy rozegranych w styczniu turniejów kontynentalnych. W tej dwunastce drużyn za co najmniej równorzędnych rywali trzeba uznać ekipy Brazylii, USA, Rosji, Francji i Włoch, a za groźnych Argentynę, Kanadę i Iran. Na pewno nie można też lekceważyć szykujących się już od dłuższego czasu do tej imprezy Japończyków. W ubiegłorocznym Pucharze Świata już stawili rywalom mocny opór, a podczas igrzysk z pewnością będą grać tylko lepiej.
Rosjanie zaburzą serpentynę?
Dwunastu uczestników olimpijskiego turnieju zostanie podzielonych na dwie grupy po sześć zespołów. Władze FIVB zapowiadały już wcześniej, że przy podziale zastosują zasadę tzw. serpetyny i nie będą w niej przesuwać zajmującej piąte miejsce w rankingu reprezentacji Rosji. Dla przypomnienia – Międzynarodowy Komitet Olimpijski na wniosek Światowej Agencji Antydopingowej wyrzucił Rosję z igrzysk w Tokio, ale decyzja nie dotyczy reprezentacji siatkarzy. FIVB przyjął wprawdzie, że rosyjska reprezentacja zagra w stolicy Japonii pod szyldem „Olimpijczycy z Rosji”, nie zmienił jednak jej miejsca w światowym rankingu.
Inna sprawa, że jakiekolwiek zmiany w układzie grup i tak nie mają większego znaczenia. Po pierwszej fazie turnieju do ćwierćfinału awansują po cztery zespoły z każdej z dwóch grup, co oznacza, że Polacy, nawet jeśli w grupie A zajmą pierwsze miejsce, to w 1/4 finału trafią na którąś z potęg zgrupowanych w grupie B, czyli Brazylię, USA, Rosję lub Francję. Czyli znów pojawi się ryzyko powtórki „ćwierćfinałowej klątwy”.
Z drugiej jednak strony będzie też okazja do przełamania tej niefortunnej serii. Trener Heynen ma do dyspozycji liczną, wyrównaną i mocno nastawioną na sukces grupę utalentowanych siatkarzy. I to raczej nie oni muszą się bać rywali, tylko na odwrót.

Będą zmiany w rankingu

Władze FIVB zatwierdziły projekt nowego systemu ustalania rankingu reprezentacji narodowych. Zmiany wejdą w życie od 1 lutego 2020 i będą uwzględniać wyniki wszystkich meczów od początku tego roku.

W miniony piątek Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej (FIVB) ogłosiła szereg zmian. Odchudzeniu ulegnie kalendarz imprez międzynarodowych, inaczej wyglądać będą także kwalifikacje olimpijskie. Nowe zasady wzmacniają rolę światowego rankingu. Wedle nowych zasad od 1 lutego 2020 będzie on uwzględniał wyniki meczów ze wszystkich oficjalnych rozgrywkach – turniejach olimpijskich, mistrzostwach świata, Lidze Narodów, Challenger Cup, Pucharu Świata, mistrzostw kontynentalnych, uznawanych przez FIVB turniejów międzynarodowych oraz kwalifikacji do wszystkich turniejów mistrzowskich.

Bazując na wynikach drużyn biorących udział w meczu oraz historycznych danych, algorytm obliczy prawdopodobieństwo wszystkich możliwych wyników, a rzeczywiste rezultaty zostaną porównane z kalkulacjami. Jeżeli drużyna zagra poniżej przewidywań, straci punkty, jeśli powyżej – zyska. Im bliższy spodziewanym wynikom będzie osiągnięty rezultat, tym mniej będzie przyznanych i odebranych punktów. Zwycięzcy meczu nie zostaną jednak odjęte punkty.

W nowym systemie liczenia punktów rankingowych uwzględniać się będzie nie tylko wyniki meczów, lecz także poszczególnych setów. Ma to lepiej definiować prawdziwy potencjał sportowy zespołów i czynić rywalizacje między nimi sprawiedliwszą. „Naszym celem jest sprawić, by siatkówka w jeszcze większym stopniu stała się rodzinnym sportem, dlatego będziemy dążyć do uproszczenia zasad rywalizacji” – zapewnia prezydent FIVB Ary Graca.

Podstawą do ustalenia składu grup podczas przyszłorocznego turnieju olimpijskiego w Tokio będzie jednak jeszcze ranking tworzony na starych zasadach. Wedle jego aktualnego notowania reprezentacja Polski zajmuje trzecie miejsce na świecie. Nasi siatkarze już zapewnili sobie miejsce w turnieju olimpijskim.

 

PZPS chce ulżyć siatkarzom

Sześć meczów w Krakowie, później krótki wypad do Rosji i znosu trzy spotkania w kraju, tym razem w Łodzi. W przyszłorocznym olimpijskim sezonie reprezentacyjnym PZPS chce ograniczyć do minimum podróże naszej siatkarskiej kadry. Pomysł jest taki, żeby w kraju rozegrała ponad połowę swoich meczów.

W zakończonym dopiero co sezonie 2019 reprezentacja Polski rozegrała 48 meczów (wygrała 39), w tym 42 oficjalne (wygrała 34). Walczyła w Lidze Narodów (brązowy medal), Memoriale Wagnera (drugie miejsce), kwalifikacjach olimpijskich (zwycięstwo), mistrzostwach Europy (brązowy medal) i Pucharze Świata (srebrny medal).

Już wiadomo, że w przyszłym roku kadrę czeka maksymalnie 27 oficjalnych spotkań, czyli aż o 15 mniej niż w tym roku. Na pewno podopieczni Vitala Heynena wystąpią w 15 meczach Ligi Narodów i w pięciu spotkaniach fazy grupowej igrzysk olimpijskich. Jeśli awansują do Final Six Ligi Narodów, to zagrają jeszcze co najmniej dwa mecze w grupie, a może też dwa kolejne – półfinałowy i o medal. Natomiast jeśli na igrzyskach wyjdą ze swojej grupy, to mogą zagrać jeszcze: ćwierćfinał, półfinał i mecz o medal.

Na ten moment wiadomo, że poza oficjalnymi meczami polskich siatkarzy czekają trzy spotkania w ramach Memoriału Wagnera. To nimi zaczniemy olimpijski sezon, o ile sztab nie uzna, że warto wcześniej zagrać jeszcze jakiś sparing. Memoriał odbędzie się w Krakowie w dniach 15-17 maja. Również w Krakowie rozpoczniemy walkę w VNL 2020. Od 22 do 24 maja w Tauron Arenie podejmiemy reprezentacje Serbii, Włoch i Słowenii. Po sześciu meczach u siebie wyjedziemy do Rosji zagrać z miejscową kadrą, z USA oraz z Australią. I znów wrócimy na własny teren. W Łodzi od 5 do 7 czerwca zagramy z Chinami, Brazylią i Bułgarią.
PZPS zrobił dużo, by przed walką o olimpijskie medale kadra Heynena straciła jak najmniej energii na podróże. Sternicy polskiej siatkówki zabiegają też o organizację Final Six Ligi Narodów. Amerykanie, którzy mieli organizować turniej, wycofują się za tego, ponieważ w przyszłym roku jego termin pokrywa się z Dniem Niepodległości (4 lipca).

Prezes PZPS Jacek Kasprzyk przyznaje, że wraz z innymi członkami zarządu związku poważnie zastanawia się nad przejęciem organizacji Final Six. „Czekamy jednak na informację z FIVB czy zgodzi się na niższą opłatę za przyznanie prawa do organizacji imprezy. Amerykanie zgodzili się zapłacić milion dolarów, my uważamy tę kwotę za wygórowaną. Zdajemy sobie jednak sprawę, że jakiś inny europejski kraj złoży FIVB ofertę. Jeśli nikt sie nie skusi, wtedy PZPS przystąpi do negocjacji. My jesteśmy gotowi wydać pieniądze i zorganizować Final Six w Polsce, by kadra nie musiała lecieć gdzieś daleko na trzy tygodnie przed igrzyskami. Przepłacać jednak nie mamy zamiaru” – stwierdził sternik PZPS.

Jeśli okaże się, że o medale Ligi Narodów najlepsi zagrają w którymś z naszych miast, to z 22 meczów zaplanowanych przed igrzyskami nasza kadra u siebie rozegra aż 13, jeśli Final Six awansuje do strefy medalowe. A jeśli nie awansuje, to wówczas przed igrzyskami rozegra u siebie 11 z 20 meczów.

Projekt kalendarza meczów polskich siatkarzy na rok 2020 prezentuje się w tej chwili następująco: 15-17 maja: Kraków – Memoriał Huberta Jerzego Wagnera; Liga Narodów: I weekend (22-24 maja), Kraków – grają Polska (gospodarz) Serbia, Włochy, Słowenia; II weekend (29-31 maja) – grają Rosja (gospodarz), Polska, USA, Australia; III weekend (5-7 czerwca), Łódź – grają Polska (gospodarz), Chiny, Brazylia, Bułgaria: IV weekend (12-14 czerwca) – grają Japonia (gospodarz), Niemcy, Polska, Kanada; V weekend (19-21 czerwca) – grają Francja (gospodarz), Argentyna, Iran, Polska. Ewentualnie: 1-5 lipca Final Six Ligi Narodów (być może w Polsce); 25 lipca – 8 sierpnia: igrzyska olimpijskie w Tokio. Kibiców czeka zatem mnóstwo atrakcyjnych meczów, ale siatkarze znów będą mieli pracy po łokcie.