48 godzin sport

Milion Lewego dla szpitali
W poprzednim numerze informowaliśmy, że Robert i Anna Lewandowscy postanowili przekazać milion euro na walkę z pandemią koronawirusa. W poniedziałek kapitan naszej piłkarskiej reprezentacji i jego żona ogłosili, że cała zadeklarowana przez nich kwota zostanie przekazana w równej wysokości na pomoc wszystkim jednoimiennym szpitalom zakaźnym w całej Polsce oraz na inne cele związane z walką z epidemią. Decyzja o takim rozlokowaniu środków została podjęta po konsultacji z odpowiednimi organami koordynującymi w Polsce walkę z koronawirusem. W gestii władz szpitali jest wykorzystanie środków do takich celów, jakie uznają za najwłaściwsze.

Koniec sezonu w piłce ręcznej
Potwierdziły się nieoficjalne informacje i w miniony poniedziałek Związek Piłki Ręcznej w Polsce ogłosił zakończenie ligowego sezonu. Decyzję podjęto oczywiście z powodu epidemii koronawirusa. Kolejność przyjęto na podstawie zajmowanych miejsc w tabeli po meczach rozegranych 12 marca, żaden zespół nie został zdegradowany i wszystkie otrzymało prawo gry w ekstraklasie w przyszłym sezonie. W lidze kobiet mistrzostwo przypadło drużynie MKS Perła Lublin, która zdobyła 53 punkty, srebrny medal Metraco Zagłębiu Lublin (49 pkt), a brąz KPR Gmina Kobierzyce (39 pkt). W ekstraklasie szczypiornistów tytuł zdobyła ekipa PGE Vive Kielce (72 punkty), przed Orlenem Wisła Płock (69) i Górnikiem Zabrze (57).

Ponownie przesunęli start F1
Z powodu epidemii koronawirusa odwołano wyścig Formuły 1 o Grand Prix Azerbejdżanu, który miał się odbyć 7 czerwca. To kolejne zawody, które w tym sezonie nie dojdą do skutku. Wcześniej odwołano już imprezy w Australii (15 marca), Bahrajnie (22 marca), Wietnamie (5 kwietnia), Szanghaju (19 kwietnia), Holandii (3 maja), Hiszpanii (10 maja) i Monaco (24 maja). Start tegorocznego cyklu może nastąpić zatem dopiero 14 czerwca w Montrealu.

Wirus dopadł mistrza z RPA
Mistrz i wicemistrz olimpijski w pływaniu Cameron van der Burgh poinformował, że jest zakażony koronawirusem. Pływak z RPA zdobył złoty medal olimpijski na 100 m stylem klasycznym na igrzyskach Londynie w 2012 roku. Cztery lata później w Rio de Janeiro wywalczył srebro. W 2018 roku zakończył sportową karierę.

Austriacy zostali bez trenera
Andreas Felder zrezygnował z funkcji trenera austriackich skoczków narciarskich. Kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron. 58-letni szkoleniowiec pracował z kadrą Austrii od 2018 roku.

UEFA też przekłada finały
UEFA przełożyła zaplanowane finały Ligi Mistrzów (30 maja w Stambule) i Ligi Europy (27 maja w Gdańsku) na późniejsze termin. Nowych dat rozegrania spotkań finałowych na razie nie wyznaczono.

48 godzin sport

Szczęsny wśród krezusów Serie A
Juventus Turyn poinformował o przedłużeniu kontraktu z Wojciechem Szczęsnym (na zdjęciu). Nasz reprezentacyjny bramkarz na mocy nowej umowy będzie zawodnikiem turyńskiego klubu do końca czerwca 2024 roku. Szczęsny trafił do Juventusu w lipcu 2017 roku. Do tej pory rozegrał 84 mecze w barwach „Starej Damy”. Dwa razy został mistrzem Włoch. Zdobył też puchar i superpuchar kraju. W tym sezonie wystąpił w 16 spotkaniach w Serie A, pięciokrotnie bronił w Lidze Mistrzów, zaliczył też występ w przegranym 1:3 meczu z Lazio Rzym o Superpuchar Włoch. Jego poprzednia umowa z Juventusem wygasała z końcem sezonu 2020/21. Szczęsny dostanie dużą podwyżkę – na mocy nowego kontraktu będzie dostawał rocznie 7 milionów euro netto (12,95 mln euro brutto). W ten sposób Szczęsny awansuje na siódme miejsce na liście najlepiej zarabiających piłkarzy w Serie A. De facto jest to ranking zarobków w Juventusie Turyn, bo wśród 12 najlepiej opłacanych graczy we włoskiej ekstraklasie aż dziesięciu występuje w ekipie „Starej Damy”. Na czele zestawienia jest Cristiano Ronaldo z gażą 31 mln euro.

Pierwsza porażka francuskiego judoki od 10 lat
Dwukrotny mistrz olimpijski w judo Teddy Riner przegrał pierwszą walkę od prawie 10 lat. 31-letni francuski judoka został pokonany przez 25-letniego Japończyka Kokoro Kageurę w turnieju Grand Slam w Paryżu. Dla Rinera była to pierwsza przegrana od sierpnia 2010 roku. Przez blisko dekadę pochodzący z Gwadelupy zawodnik wygrał 154 walki z rzędu w kategorii powyżej 100 kilogramów. W tym czasie zdobył dwa tytuły mistrza olimpijskiego (Londyn 2012, Rio de Janeiro 2016), osiem razy wygrał mistrzostwa świata, a pięć razy mistrzostwa Europy. Mimo poniesionej porażki Riner pozostaje niezmiennie głównym faworytem do olimpijskiego złota w tegorocznych igrzyskach w Tokio.

Kubica pojeździ w tym sezonie w Formule 1 i w serii DTM
Robert Kubica został oficjalnie potwierdzony jako nowy kierowca w serii DTM. Polak będzie jeździł w prywatnym zespole obsługiwanym przez ART Grand Prix, a jego sponsorem zostanie PKN Orlen. Taką informację przekazano na konferencji prasowej z udziałem polskiego kierowcy i prezesa PKN Orlen Daniela Obajtka. Założycielem ART Grand Prix jest Frederic Vasseur, szef zespołu Fromuły 1 Alfa Romeo Racing Orlen, w którym rezerwowym kierowcą będzie w tym sezonie Kubica. Dzięki temu polski kierowca będzie w stanie pogodzić obowiązki.

Drogie kluby z koszykarskiej ligi NBA
Według magazynu „Forbes” najdroższy klubem w koszykarskiej lidze NBA ponownie został (po raz piąty z rzędu) New York Knick. Jego wartość szacowana jest na 4,6 mld dolarów, co oznacza wzrost o 15 procent w porównaniu do poprzedniego roku. Pierwsze miejsce tego klubu jest zagadką, bo Knick w ostatnich latach nie notują żadnych sukcesów. W tym sezonie zanotowali tylko 17 zwycięstw i aż 37 porażek, przez co zajmują ostatnie miejsce w Atlantic Division. Do fazy play off nie kwalifikują się już od siedmiu lat. Drugie miejsce w rankingu „Forbesa” zajmują Los Angeles Lakers (4,4 mld dolarów, a trzecie finalista poprzednich rozgrywek Golden State Warriors (4,3 mld dol.). Aktualni mistrzowie NBA, Toronto Raptors, plasują się w tym zestawieniu dopiero na 10. pozycji (2,1 mld dolarów). Średnia wartość klubów w NBA wynosi obecnie 2,12 mld dolarów.

Nie będzie w kwietniu wyścigu F1 w Szanghaju

Grand Prix Chin w Szanghaju został przez Międzynarodową Federację Samochodową (FIA) odwołany. Powodem jest oczywiście zagrożenie epidemią koronawirusa. Odwołanie wyścigu nie jest jednak równoznaczne ze skreśleniem go z tegorocznego kalendarza Formuły 1. FIA zostawiła w tej kwestii otwartą furtkę, bo jeśli Chiny opanują sytuację, to wtedy GP Chin mogłoby się odbyć po koniec roku, jako przedostatni wyścig w sezonie. Wystarczy tylko przesunąć w czasie kończące sezon F1 zawody o Grand Prix Abu Zabi. Zgodę na to muszą jednak wyrazić wszystkie zespoły oraz organizator wyścigu w Abu Zabi.

Brexit problemem dla brytyjskich zespołów

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej to kolosalny problem dla zespołów Formuły 1. Jeszcze co prawda nie w tym sezonie, bo do końca 2020 roku będą mogły swobodnie korzystać z prawa wspólnotowego, a w kolejnych kłopotów unikną jedynie zespoły mające siedziby poza Wyspami Brytyjskimi – Ferrari, Alfa Romeo i Alpha Tauri.

Formuła 1 od lat zdominowana jest przez zespoły z Wielkiej Brytanii. Z dziesięciu ekip aż siedem ma swoje siedziby w tym kraju, także Haas, chociaż główną bazę ma w Stanach Zjednoczonych. Dlatego też brexit stał się poważnym problemem dla całej Formuły 1. W okresie przejściowym, czyli do końca sezonu 2020, wszystkie ekipy F1 mogą jeszcze spać spokojnie, ale gorzej będzie od roku 2021, gdy nie będzie można korzystać z prawa do swobodnego przepływu osób, towarów i usług. Każdy bolid F1 składa się z ponad 14 tysięcy różnych części, z których większość pochodzi od małych dostawców. I to z różnych krajów, nie tylko z Wielkiej Brytanii. Zakłócenia w łańcuchu dostaw wydają się nieuniknione. Sama Formuła 1, choć należy do amerykańskiej spółki Liberty Media, większość swoich biur od lat ma w Londynie. Firma już w zeszłym roku przygotowała specjalny dokument, w którym uspokajała ewentualnych inwestorów i zapewniała, że brexit nie zakłóci funkcjonowania całego cyklu wyścigowego.
Tylko trzy zespoły nie muszą się martwić brexitem. To Alfa Romeo (kierowcą rezerwowym w tej ekipie jest Robert Kubica), która ma swoją siedzibę w szwajcarskim Hinwil oraz włoskie Ferrari i Alpha Tauri z fabrykami w Maranello i Faenzy. Te ekipy nadal będą mogły korzystać z prawa wspólnotowego i licznych przywilejów.

Pożegnanie Kubicy

Robert Kubica w swoim ostatnim występie w barwach Williamsa zakończył wyścig o Grand Prix Abu Zabi na 19. miejscu. Kończącą sezon imprezę na torze Yas Marina wygrał tegoroczny mistrz Lewis Hamilton (Mercedes).

Kubica jak zwykle w tym sezonie był najsłabszy w kwalifikacjach, ale po raz kolejny zaczął wyścig znakomicie i w jego pierwszej fazie przesunął się do przodu o kilka pozycji. Po 20 okrążeniach Polak zajmował nawet 15. miejsce i miał za plecami m. in. swojego partnera z zespołu George’a Russella oraz kierowcę Alfa Romeo Antonio Giovinazziego. Włoch na 24. okrążeniu próbował wyprzedzić Kubicę i podczas ataku doprowadził do lekkiej kolizji z jego bolidem. W efekcie w aucie Alfa Romeo uszkodzeniu uległo przednie skrzydło, natomiast z maszyny Polaka odpadł spory fragment podłogi. W tym momencie było już jasne, że polski kierowca z takim ubytkiem nie będzie w stanie utrzymać dotychczasowego tempa jazdy. Przebieg wydarzeń na kolejnych okrążeniach potwierdziły te przypuszczenia i Kubica minął metę na 19. pozycji. Ostatnie miejsce zajął Lance Stroll z ekipy Racing Point, ale on nie ukończył wyścigu.

Rywalizację na torze Yas Marina wygrał świeżo upieczony mistrz świata Lewis Hamilton. Brytyjski kierowca ekipy Mercedesa wyprzedził na podium Maxa Verstappena (Red Bull Racing) i Charlesa Leclerca (Ferrari). W klasyfikacji generalnej dwa kolejne miejsca za Hamiltonem zajęli jego kolega z zespołu Valtteri Bottas oraz oraz holenderski kierowca Red Bulla Max Verstappen.

 

Cyrk Williamsa na torze Interlagos

Przedostatni w tym sezonie wyścig Formuły 1, Grand Prix Brazylii na torze Interlagos w Sao Paulo, wygrał kierowca ekipy Red Bulla Max Verstappen. Niewiele brakowało, a Holendrowi szanse na triumf zniweczyłby Robert Kubica, którego techniczy Williamsa wypuścili z pit-stopu niemal pod koła bolidu Verstappena. To nie był jedyny paskudny numer jaki brytyjski zespół wyciął Polakowi w Brazylii.

Kubica ukończył wyścig o Grand Prix na 16. pozycji, ale był ostatnim z kierowców, którzy ukończyli zmagania. Do mety tym razem nie dojechali Lance Stroll z Racing Point, Valtteri Bottas z Mercedesa i obaj jeźdźcy Ferrari – Sebastian Vettel oraz Charles Leclerc, którzy w bratobójczym pojedynku na torze rozbili swoje bolidy. Na Interlagos rządził tym razem Verstappen, który prowadził od startu do mety, a jego zwycięstwo stanęło pod znakiem zapytania tylko raz, gdy Holender wyjeżdżał na tor po pierwszej zmianie opon. Niemal w tym samym momencie do pit-stopu zjechał Kubica, ale z jakiegoś powodu, notująca we wcześniejszych wyścigach najlepsze czasy przy zmianach ogumienia obsługa techniczna Williamsa, tym razem przytrzymała auto Polaka przez kilka sekund dłużej i wypuściła go w najmniej odpowiednim momencie, nie informując przy tym o nadjeżdżającym właśnie aucie Red Bulla. Nieświadomy tej sytuacji Kubica w alei serwisowej wpakował się holenderskiemu kierowcy niemal pod koła i zmusił go do gwałtownego zjazdu w bok, co groziło uderzeniem w bandę i rozbiciem auta.

Wściekły Verstappen klął jak szewc, bo na chwilę utknął za Polakiem i gdy obaj w końcu wrócili na tor, na prowadzenie wyszedł Lewis Hamilton. Holender był jednak tego dnia znakomicie dysponowany i świetnym manewrem wyprzedził świeżo upieczonego mistrza świata, odzyskując utraconą pozycję lidera wyścigu. Williams za ten incydent został ukarany pięcioma sekundami przymusowego postoju w kolejnym pit-stopie, zaś Kubicy wlepiono dwa punkty karne do licencji.

Kubica po wyścigu przeprosił holenderskiego kierowcę. „Nie widziałem go, a gdy usłyszałem, że nadjeżdża, było już za późno na reakcję. Jest mi przykro, bo sam wiem jak denerwujące są takie incydenty, gdy walczy się na czele stawki. Przepraszam” – powiedział Kubica. Co ciekawe, sędziowie ostatecznie uznali, że to Polak z własnej winy pozostał dłużej w boksie i przez to wyjechał z opóźnieniem prowokując niebezpieczną sytuację.

Ta sytuacja po raz kolejny pokazuje, jak złe relacje ma obecnie polski kierowca z brytyjska ekipą. Podczas piątkowego trening samochód Kubicy przy wyjściu z zakrętu przestał reagować na ruchy kierownicy i wyleciał z toru rozbijając się o bandę. Mechanicy poskładali bolid, ale użyli do tego części zapasowych w starszej specyfikacji, co oznaczało, że polski kierowca znów będzie się ścigał niekonkurencyjnym bolidem. Mimo to Kubica w niedzielę jak zawsze wystartował wybornie i wyprzedził drugiego z kierowców Williamsa, George Russella i dosyć długo jechał przed Brytyjczykiem, ale oba auta brytyjskiej ekipy zamykały stawkę. Sytuacja zmieniła się po pierwszej wizycie w alei serwisowej. Młody Brytyjczyk wyprzedził naszego kierowcę w najmniej spodziewanym momencie.

Niebieska flaga w wyścigach Formuły 1 oznacza, że zawodnik lub zawodnicy zaraz zostaną zdublowani. Dobrym obyczajem jest, że przepuszcza się kierowców walczących o czołowe lokaty. Tymczasem niebieską flagę postanowił wykorzystać Russell, żeby wskoczyć przed Kubicę. Polak nawet się nie bronił przez atakiem kolegi z zespołu, ale był zdziwiony jego zachowaniem. „Z reguły jak się jedzie na dwóch ostatnich miejscach i ma się niebieskie flagi, to puszcza się gości, którzy o coś się ścigają, a nie walczy z kolegą z zespołu” – cierpko skomentował zachowanie Russella polski kierowca.

Na swoim złomie Kubica i tak nie miał szans na wyprzedzenie żadnego z rywali, natomiast dysponujący lepszą wersją bolidu FW42 Russell awansował na 12. pozycję tylko dlatego, że w końcówce dwukrotnie na torze pojawiał się samochód bezpieczeństwa. Punktów do klasyfikacji konstruktorów jednak nie zdobył, a zatem na koncie brytyjskiego zespołu nadal pozostaje jeden punkt wywalczony przez Kubicę. I pewnie tak już pozostanie do końca sezonu. Nie zmienia to jednak wrażenia, że ekipa Williamsa u schyłku współpracy pogrywa sobie z polskim kierowcą już na całego, lekceważąc przy tym także interesy sponsorującego brytyjski team PKN Orlen. Dobrze, że ta farsa wkrótce się skończy.

 

Wojna Williamsa z Kubicą

Ekipa Williamsa podczas Grand Prix Meksyku po raz kolejny zniweczyła wysiłek Roberta Kubicy. Brytyjczycy robią wszystko, żeby Polak nie okazał się lepszy od drugiego z kierowców zespołu George’a Russella.

W Meksyku Williams zaczął nieczyste zagrywki już podczas treningów, ale skandaliczny numer wyciął Kubicy w kwalifikacjach, dając mu do dyspozycji bolid z podwoziem w starszej specyfikacji, na dodatek fatalnie spasowanym z nadwoziem, przez co auto straciło na sterowności i tylko rutyna uchroniła polskiego kierowcę przed kraksą. Kwalifikacje zakończył rzecz jasna na ostatnim miejscu. Ale do niedzielnego wyścigu auto Kubicy jednak zmodyfikowano i zainstalowano w nim skrzydła oraz podwozie w najnowszej specyfikacji, przez co być może po raz pierwszy w tym sezonie brytyjski zespół posłał na tor oba swoje auta w takiej samej konfiguracji.

Polak wykorzystał okazję do maksimum i szybko zostawił swojego partnera z zespołu za plecami. Ekipa techniczna Williamsa skorygowała jednak tę sytuację na pierwszym pit-stopie, w którym przytrzymała Kubicę o kilka sekund dłużej niż zwykle i dzięki temu Russell wrócił na tor jako pierwszy. Polski kierowca nie dał mu jednak długo cieszyć się z tej przewagi, bo przy najbliższej okazji go zaatakował i wyprzedził, a następnie sukcesywnie powiększał przewagę. Nie dane mu było jednak ukończyć wyścigu przez młodym Brytyjczykiem, bo jego rodacy na kilka okrążeń przed końcem zmagań wezwali Kubicę dona dodatkowy pit-stop pod pretekstem rzekomego spadku ciśnienia w jednej z opon. Kubica przyjął polecenie z niedowierzaniem i zapewniał, że nie czuje żadnych zmian w zachowaniu auta, ostatecznie jednak podporządkował się decyzji zespołu i w efekcie ukończył Grand Prix Meksyku na ostatnim miejscu.

 

Mercedes na tronie, Kubica w ogonie

Wyścig Formuły 1 o Grand Prix Japonii na torze Suzuka zakończył się triumfem ekipy Mercedesa (wygrał Fin Valtteri Bottas, a Brytyjczyk Lewis Hamilton był trzeci), która zapewniła sobie tytuł mistrzowski w rywalizacji konstruktorów. Robert Kubica ukończył wyścig na ostatnim miejscu.

W kwalifikacjach najlepsze były bolidy Ferrari – wygrał Sebastian Vettel, a drugi był Charles Leclerc. Oni więc zajęli miejsca w pierwszej linii na starcie wyścigu, ale już na początku ograł ich Bottas i nie oddał prowadzenia do mety. Za jego plecami aż do końca trwała walka o drugą pozycję pomiędzy Vettelem a Hamiltonem. Szanse na dobry wynik tuż po starcie pogrzebał Leclerc, który po kolizji z Maksem Verstappenem z Red Bulla musiał zjechać na wymianę rozbitego przedniego skrzydła. Holender po kilku okrążeniach wycofał się z wyścigu, dzięki czemu Kubica ukończył zawody na 19. pozycji.

Polakowi po raz pierwszy puściły jednak nerwy. Podczas piątkowych treningów był wyraźnie lepszy od kolegi z zespołu George’a Russella, ale przed niedzielnymi kwalifikacjami ekipa Williamsa dokonała zmian w jego bolidzie wymieniając nowe skrzydło na stare, bez konfiguracji ustawienia auta, przez co polski kierowca popełnił błąd i zaliczył kraksę. Po wyścigu Kubica ostro za to skrytykował Williamsa. „W kwalifikacjach popełniłem błąd. Warunki były bardzo trudne. Dodatkowo w piątek miałem też złe wspomaganie i wyczucie kierownicy było zupełnie inne. Mechanicy wykonali fantastyczną robotę, niestety, niektóre rzeczy nie zależą od nich, a szkoda, bo jesteśmy razem, pracujemy razem, ale czasami… Dzisiejszy ranek dał mi wiele do myślenia. O pewnych rzeczach wiedziałem od dawna, lecz dzisiaj rano pewne granice zostały przekroczone” – stwierdził Kubica.

Wyniki wyścigu:

1. Valtteri Botas (Mercedes), 2. Sebastian Vettel (Ferrari) +11.376, 3. Lewis Hamilton (Mercedes) +11.786, 4. Alexander Albon (Red Bull Racing) +1:01.152, 5. Carlos Sainz (McLaren) +1:19.081, 6. Charles Leclerc (Ferrari) +1 okrążenie, 7. Daniel Ricciardo (Renault) +1 okr., 8. Pierre Gasly (Toro Rosso) +1 okr., 9. Sergio Perez (Racing Point) +1 okr., 10. Nico Hulkenberg (Renault) +1 okr., 11. Lance Stroll (Racing Point) +1 okr., 12. Danił Kwiat (Toro Rosso) +1 okr., 13. Lando Norris (McLaren) +1 okr., 14. Kimi Raikkonen (Alfa Romeo) +1 okr., 15. Romain Grosjean (Haas) +1 okr., 16. Antonio Giovinazzi (Alfa Romeo) +1 okr., 17. Kevin Magnussen (Haas) +1 okr., 18. George Russell (Williams) +2 okr., 19. Robert Kubica (Williams) +2 okrążenia. Nie ukończył wyścigu Max Verstappen (Red Bull Racing).

Klasyfikacja generalna:

1. Lewis Hamilton (W. Brytania/Mercedes) – 338 pkt, 2. Valtteri Bottas (Finlandia/Mercedes) – 274, 3. Charles Leclerc (Monako/Ferrari) – 223, 4. Max Verstappen (Holandia/Red Bull) – 212, 5. Sebastian Vettel (Niemcy/Ferrari) – 212, 6. Carlos Sainz jr (Hiszpania/McLaren) – 76, 7. Pierre Gasly (Francja/Toro Rosso) – 73, 8. Alexander Albon (Tajlandia/Red Bull) – 64, 9. Daniel Ricciardo (Australia/Renault) – 40, 10. Nico Huelkenberg (Niemcy/Renault) – 35, 11. Sergio Perez (Meksyk/Racing Point) – 35, 12. Lando Norris (W. Brytania/McLaren) – 35, 13. Daniił Kwiat (Rosja/Toro Rosso) – 33, 14. Kimi Raikkonen (Finlandia/Alfa Romeo) – 31, 15. Kevin Magnussen (Dania/Haas) – 20, 16. Lance Stroll (Kanada/Racing Point) – 19, 17. Romain Grosjean (Francja/Haas) – 8, 18. Antonio Giovinazzi (Włochy/Alfa Romeo) – 4, 19. Robert Kubica (Polska/Williams) – 1.

 

Mercedes dogoni Ferrari?

Mercedes może już w niedzielę w Grand Prix Japonii zdobyć szósty z rzędu tytuł mistrza świata konstruktorów. Jeśli niemiecki zespół zdobędzie potrzebną liczbę punktów i osiągnie cel, wyrówna rekord Ferrari z lat 1999-2004.

Grand Prix Japonii będzie siedemnastym z 21 wyścigów tego sezonu. Ekipa Mercedesa zgromadziła dotąd 571 punktów, a drugi w klasyfikacji konstruktorów zespół Ferrari 409. Jeśli Brytyjczyk Lewis Hamilton i Fin Valtteri Bottas wywalczą w niedzielę łącznie o 14 pkt więcej niż reprezentant Monako Charles Leclerc i Niemiec Sebastian Vettel, Mercedes przypieczętuje sukces w tej kategorii. Nie jest to cel niemożliwy do realizacji, zwłaszcza gdy uwzględni się fakt, że niemiecki team wygrywał na torze Suzuka przez ostatnie pięć sezonów z rzędu. Jego szef, Toto Wolff, podkreślił jednak, że konkurenci są coraz silniejsi i dlatego jego ekipa musi być zmobilizowana w najwyższym stopniu. Nie trzeba o tym przypominać liderowi klasyfikacji generalnej kierowców Lewisowi Hamiltonowi.

Brytyjczyk jest przecież o krok od wywalczenia szóstego w karierze tytułu mistrza świata Formuły 1. W klasyfikacji generalnej ma 322 punkty, o 73 więcej od drugiego w zestawieniu kolegi z zespołu Fina Valtteriego Bottasa. Trzeci Leclerc traci do Brytyjczyka już 107 „oczek”, a do końca sezonu do zdobycia pozostało maksymalnie 130 punktów. To oznacza, że po rundzie w Japonii rywalizacja w tym sezonie o najważniejsze tytuły w Formule 1 może zostać rozstrzygnięta.

Te przewidywania może jednak przekreślić tajfun Hagibis, który w weekend ma dotrzeć w okolice Tokio, około 400 km od toru Suzuki. Istnieje nawet obawa, że wyścig trzeba będzie przełożyć lub odwołać. Niedzielne zmagania mają rozpocząć się o 7:10 polskiego czasu.

 

W Williamsie bez zmian

Kierowca Ferrari Charles Leclerc wygrał niedzielny wyścig o Grand Prix Włoch na torze Monza. Na drugiej pozycji finiszował Fin Valtteri Bottas (Mercedes). Robert Kubica zajął 17. lokatę, ale przyjechał jako ostatni.

Emocje na torze Monza zaczęły się na długo przed startem. Sędziowie z różnych powodów ukarali aż czterech kierowców (najpierw Lando Norrisa i Pierre’a Gasly’ego, a już w niedzielę Kimiego Raikkonena i Sergio Pereza), dzięki czemu Robert Kubica wystartował z 15. miejsca. Na szóstym okrążeniu błąd popełnił jadący na 5. miejscu Sebastian Vettel (Ferrari), który po najechaniu na krawężnik wylądował na poboczu. Niemiec przed powrotem na tor przepuścił nadjeżdżających rywali, ale nieoczekiwanie wyjechał w momencie, gdy zbliżał się do niego Lance Stroll (Racing Point). Vettel uszkodził zarówno swój bolid, jak i auto Kanadyjczyka. Wściekły Stroll niedługo potem popełnił ten sam błąd, a jego ofiarą był Pierre Gasly (Toro Rosso), w tym samym momencie wypadł z toru w innym miejscu Romain Grosjean (Haas).

W klasyfikacji doszło do sporej rewolucji i gdyby Robert Kubica dysponował lepszym samochodem, być może skorzystałby z prezentu od losu i zajął lepsze miejsce. Niestety, Polak jechał najgorszym bolidem w stawce, a jeszcze na dodatek miał w nim mocno wyeksploatowany silnik. Nic dziwnego, że minął metę jako ostatni z kończących wyścig, na 17. pozycji. Zawodów nie ukończyli Kevin Magnussen (Haas), Daniił Kwiat (Toro Rosso) i Carlos Sainz (McLaren). Partner Polaka z Williamsa, George Russell, zajął 14. miejsce.

W klasyfikacji generalnej liderem nadal jest Brytyjczyk Lewis Hamilton (Mercedes, 221 pkt), przed Bottasem (Mercedes, 221 pkt) i Holendrem Maxem Verstappenem (Red Bull Racing, 185 pkt).

 

Kubica na torze Monza

W Formule 1 nie ostygły jeszcze emocje po Grand Prix Belgii, a w najbliższy weekend odbędzie się kolejny wyścig, o Grand Prix Włoch na torze w Monza. Tu Robert Kubica po raz pierwszy wywalczył miejsce na podium.

Tym razem polski kierowca nawet nie ma żadnych szans na nie tylko na walkę o czołowe miejsc, lecz nawet na zdobycie punktu. Po wakacyjnej przerwie auta Williamsa podczas Grand Prix Belgii znowu wlokły się w ogonie stawki, a bolid Kubicy na jej szarym końcu. Podczas kwalifikacji zapalił się w nim silnik i Kubica w trakcie niedzielnego wyścigu nawet od swojego kolegi z zespołu George’a Russella był wolniejszy o kilkanaście sekund.

Przez tydzień niewiele da się zrobić i dlatego nikt nie zakłada nawet, że na Monzy kierowcy Williamsa włączą się do rywalizacji o punkty. Kubica w swoich wypowiedziach przed GP Italii ograniczał się zatem głównie do wspomnień z lepszych czasów. „To jeden z moich ulubionych torów. Jeździ się na nim ze sporymi prędkościami, do tego są strefy mocnego hamowania. Zwłaszcza do szykany w pierwszym sektorze. Na nim debiutowałem za kierownicą samochodu wyścigowego, tu po raz pierwszy wywalczyłem miejsce na podium w Formule 1. Na Monzie zawsze panuje dobra atmosfera i spodziewam się wsparcia ze strony wielu fanów” – powiedział Kubica w jednej wypowiedzi dla włoskich mediów.

Starszy inżynier wyścigowy Williamsa Dave Robson szczerze przyznał, że jego ekipa podczas Grand Prix Włoch znów będzie testować części gównie pod kątem sezonu 2020, ale przy okazji starając się je jak najlepiej dopasować do ustawień modelu FW42 w warunkach panujących na torze. Co z tego wyjdzie pokażą dwie sesje treningowe w piątek i sobotnie kwalifikacje. Niedzielny wyścig rozpocznie się o 15:10.