Mercedes nadal dominuje

Pierwszy w tym sezonie wyścig Formuły 1, o Grand Prix Austrii na torze Red Bull Ring, zakończył się wygraną zespołu Mercedesa. Byłaby podwójna, gdyby nie kara dla drugiego na mecie obrońcy mistrzowskiego tytułu Lewisa Hamiltona. Brytyjskiego kierowcę ukarano przesunięciem na czwartą pozycję, dzięki czemu na podium obok jego kolegi z zespołu, Valtteriego Bottasa, stanęli Charles Leclerc z Ferrari i Lando Norris z McLarena.

Podczas wyścigu o GP Austrii przewaga Mercedesa nad resztą stawki była tak przytłaczająca, że ten skrócony w wyniku pandemii sezon raczej na pewno zakończy się triumfem niemieckiego zespołu. Red Bull Ring to najkrótszy tor w z wszystkich obiektów goszczących wyścigi Formuły 1. Bolidy Mercedasa biły na nim rywali o pół sekundy, co na dłuższych torach oznacza przewagę sekundy, co w tym sporcie oznacza technologiczna przepaść. A tyle do Bottasa i Hamiltona tracili Charles Leclerc, Norris, nie mówiąc o czterokrotnym mistrzu świata Sebastianie Vettelu, który nie był w stanie nawet przebić się w kwalifikacjach do fazy walki o pole position.
Ferrari nie poprawiło swoich osiągów w porównaniu do przedsezonowych testów i nie jest to dobry prognostyk na dalszą część zmagań, bo Włochom będzie bardzo trudno nadrobić w skróconym sezonie wszystkie braki. Ich bolidom brakowało przede wszystkim prędkości na prostej, co prawdopodobne było spowodowane złym ustawieniami. Możliwe wiec, że za tydzień służby techniczne te mankamenty zniwelują, ale to raczej na pewno nie pozwoli im przełamać dominacji Mercedesa.
A skoro o dominacji mowa, to szefowie niemieckiego zespołu mogą mieć sporo pretensji do zachowania Lewisa Hamiltona na Red Bul Ringu. Brytyjczyk nie zwolnił gdy wywieszono żółte flagi, bo jak twierdził, zapaliły się wtedy jednocześnie zielone światła. Za karę został na starcie przesunięty o trzy lokaty w tył stawki. Na szczęście drugi z kierowców Mercedesa, Bottas, trzymał poziom i startując z pierwszego miejsca szybko odskoczył rywalom na bezpieczną odległość. On też ostatecznie wygrał wyścig o GP Austrii, a drugi linie mety minął Hamilton, lecz Brytyjczyk został ukarany za spowodowanie kolizji w końcówce wyścigu i spadł na czwarte miejsce. Podium uzupełnili Charles Leclerc i Lando Norris, dla którego było to pierwsze podium w karierze.
Rozegrany bez udziału publiczności wyścig poprzedziła akcja mająca zwrócić uwagę na problem rasizmu. Nie wszyscy kierowcy zdecydowali się jednak na wykonanie symbolicznego „gestu Colina Kaepernicka”. Aż sześciu kierowców odmówiło uklęknięcia podczas prezentacji, co miało symbolicznym gestem wsparcia akcji „Black Lives Matter”. Wszyscy pojawili się wprawdzie na prezentacji w koszulkach z napisem „end racism”, a Lewis Hamilton, jedyny ciemnoskóry kierowca w stawce, założył nawet trykot z hasłem „Black Lives Matter”. Spośród dwudziestu zawodników nie uklęknęli Charles Leclerc, Max Verstappen, Carlos Sainz, Danił Kwiat, Kimi Raikkonen i Antonio Giovinazzi. Leclerc tak wyjaśnił swoje motywy wpisem na Twitterze: „Uważam, że ważne są fakty i zachowania w naszym codziennym życiu, a nie formalne gesty, które mogą być różnie odbierane w niektórych krajach. Nie uklęknę, ale to nie oznacza, że jestem mniej zaangażowany w walkę z rasizmem niż inni”. Podobne motywy wyjawił Max Verstappen: „Bardzo zależy mi na równości i walce z rasizmem. Uważam jednak, że każdy ma prawo wyrażać swoje zdanie w czasie i formie, która mu odpowiada. Nie uklęknę dziś, ale szanuję i wspieram osobiste wybory każdego z kierowców”.
Klasyfikacja kierowców:

  1. Valtteri Bottas (Finlandia, Mercedes) – 25 pkt; 2. Charles Leclerc (Monako, Ferrari) – 18; 3. Lando Norris (Wielka Brytania, McLaren) – 16; 4. Lewis Hamilton (Wielka Brytania, Mercedes) – 12; 5. Carlos Sainz (Hiszpania, McLaren) – 10; 6. Sergio Perez (Meksyk, Racing Point) – 8; 7. Pierre Gasly(Francja, Alpha Tauri) – 6; 8. Esteban Ocon (Francja, Renault) – 4; 9. Antonio Giovinazzi (Włochy, Alfa Romeo) – 2; 10. Sebastian Vettel (Niemcy, Ferrari) – 1; 11. Nicholas Latifi (Kanada, Williams); 12. Daniił Kwiat (Rosja, Alpha Tauri); 13. Alexander Albon (Tajlandia, Red Bull Racing); 14. Kimi Raikkonen (Finlandia, Alfa Romeo); 15. George Russell (Wielka Brytania, Williams); 16. Romain Grosjean (Francja, Haas); 17. Kevin Magnussen (Dania, Haas); 18. Lance Stroll (Kanada, Racing Point); 19. Daniel Ricciardo (Australia, Renault); 20. Max Verstappen (Holandia, Red Bull Racing) – wszscy po zero punktów.

  2. Klasyfikacja konstruktorów:
  3. Mercedes – 37 pkt; 2. McLaren – 26; 3. Ferrari – 19; 4. Racing Point – 8; 5. Alpha Tauri – 6; 6. Renault – 4; 7. Alfa Romeo – 2; 8. Red Bull Racing – 0; 9. Haas – 0; 10. Williams – 0.

Mercedes maluje bolidy na czarno

W najbliższy weekend Formuła 1 zainauguruje opóźniony z powodu pandemii tegoroczny sezon wyścigiem o Grand Prix Austrii. Wydarzeniu towarzyszyć będzie wyjątkowa oprawa, nie mająca jednak nic wspólnego z koronawirusem. Motywem przewodnim będzie akcja #WeRaceAsOne przeciwko rasizmowi i dyskryminacji.

Na brak różnorodności w sporcie motorowym od dawna zwracał uwagę opinii publicznej jedyny ciemnoskóry kierowca w Formule 1, Brytyjczyk Lewis Hamilton. On też jako pierwszy z tego środowiska zaangażował się w kampanię Black Lives Matter. Nieoczekiwanie rozgłos tej jego aktywności nadał były wieloletni szef Formuły 1 Bernie Ecclestone, który w miniony piątek na antenie stacji CNN stwierdził, że w sportach motorowych, w tym zwłaszcza w F1, nie ma większego problemu z rasizmem. 89-letni obecnie Ecclestone zawsze słynął z wygłaszania kontrowersyjnych opinii, nie inaczej było i tym razem, bo w trakcie wywiadu pozwolił sobie na ryzykowną opinię, iż „czasem czarni są większymi rasistami niż biali”. Te słowa wywołały natychmiast medialną burzę. Hamilton nazwał wypowiedź Ecclestone’a „popisem ignorancji”, a obecny szef Formuły 1 Chase Carey stwierdził, że tego typu wypowiedzi są szkodliwe i podkreślił, że Ecclestone „nie jest już w żaden sposób związany z F1”.
Wywołany do tablicy brytyjski milioner udzielił więc kolejnego wywiadu, tym razem na łamach dziennika „The Mail”. „Nie jestem przeciwko czarnym. Wręcz przeciwnie. Zawsze byłem im bardzo przychylny. Był nawet okres, gdy ojciec Lewisa chciał ze mną współpracować, bo zrobił dobry sprzęt do treningu i szukał inwestora. Nigdy bym nie pomyślał o współpracy z nim, gdybym był przeciwko czarnym. W swoim długim już życiu spotykałem wielu białych ludzi, których nie lubiłem, zaś nigdy nie spotkałem czarnoskórego, którego bym nie polubił. Kilkukrotnie zostałem okradziony przez czarnych, ale nawet po takich sytuacjach nie zmieniłem swojego nastawienia, choć raz po obrabowaniu skończyłem w szpitalu. Nie patrzę na Lewisa jako na człowiek o innym kolorze skóry. Dla mnie był, jest i zawsze będzie po prostu Lewisem” – powiedział Ecclestone.
Wyjaśnił też, dlaczego nie akceptuje niektórych aspektów ruchu Black Lives Matter. „Ludzie idą na marsze czy protesty, organizowane przez jakichś marksistów, by obalić policję. Gdyby ktoś jednak ich zapytał o co walczą, to większość z protestujących nawet nie wiedzieliby co odpowiedzieć. To nie moja wina, że jestem biały, tak samo jak nie jest moją winą, że jestem niższy od większości ludzi. Już w szkole nazywali mnie mikrusem i musiałem z tym żyć, ale nigdy nie przyszła mi do głowy nawet myśl, że z tego powodu powinienem być jakoś specjalnie przez innych traktowany. Nie jestem rasistą, a tylko uważam, że jeśli biały lub czarny traci pracę, to najpierw trzeba sprawdzić, czy stało się to z powodu koloru skóry, czy może dlatego, że nie źle wykonywał swoją pracę” – przekonywał Ecclestone.
W Formule 1 nikt jednak nie podziela jego poglądów, czego najlepszym dowodem jest akcja pod szyldem #WeRaceAsOne. Jej pomysłodawcy chcą zwrócić uwagę na problem dyskryminacji rasowej. Przed pierwszym w tym sezonie wyścigiem, a po odwołaniu z powodu pandemii koronawirusa wcześniejszych imprez inauguracja tegorocznych zmagań odbędzie się w Austrii na torze Red Bull Ring w Spielbergu, broniąca mistrzowskiego tytułu ekipa Mercedesa zaprezentowała swoje najnowsze bolidy w nietypowych czarnych barwach. Na samochodach pojawią się też elementy z oznaczeniem „End Racism”. „W 2020 roku będziemy się ścigać na czarno, jako publiczna obietnica poprawy różnorodności naszego zespołu i jasne oświadczenie, że przeciwstawiamy się rasizmowi i wszelkim formom dyskryminacji. Przed końcem tego sezonu ogłosimy też nowy program różnorodności i integracji, który będzie obejmował między innymi dalsze podnoszenie świadomości członków naszego zespołu” – podano w oficjalnym komunikacie wydanym przez zespół Mercedesa. Szefowie niemieckiego teamu zapewnili, iż te zmiany są już nieodwracalne.
Robert Kubica ma się pojawić na obu wyścigach F1 w Austrii, aby wspierać swoją ekipę z garażu. Polak może też otrzymać szansę występu, gdyby okazało się, że na koronawirusa zachorował któryś z podstawowych reprezentantów Alfy Romeo – Kimi Raikkonen albo Antonio Giovinazzi. Jakie szanse ma sponsorowany m.in. przez PKN Orlen włoski zespół? Podczas przedsezonowych testów w Barcelonie, które odbyły sie pod koniec lutego tego roku, sądząc wedle uzyskiwanych czasów, także przez Kubicę, bolidy Alfa Romeo plasowały się na ósmym miejscu w stawce.

48 godzin sport

Zostawiła Łódź dla Kalisza
Reprezentantka Polski Monika Bociek została nową siatkarką Energi MKS Kalisz. Zawodniczka w ostatnich dwóch latach grała w ŁKS Commercecon Łódź. 24-letnia atakująca, uczestniczka mistrzostw Europy w 2017 roku, w ostatnich dwóch latach występowała w barwach ŁKS Commercecon Łódź, z którym zdobyła złoty i brązowy medal mistrzostw Polski. Wcześniej grała w Muszyniance Muszyna oraz DPD Legionovia Legionowo. Niedawno wyszła za mąż i od nowego sezonu występować będzie pod nazwiskiem Gałkowska.

Falubaz z Solarnym sponsorem
​RM Solar Falubaz Zielona Góra – pod taką nazwą zielonogórska drużyna wystartuje w tegorocznych rozgrywkach PGE Ekstraligi. Sponsorem tytularnym zespołu została firma specjalizuje się w instalacjach fotowoltaicznych – poinformowało Biuro Prasowe Zielonogórskiego Klubu Żużlowego. Falubaz Zielona Góra to siedmiokrotny drużynowy mistrz Polski. W minionych latach rolę sponsora tytularnego jego drużyny pełniły: Stelmet, Kronopol, Spar i Ekantor.pl.

Biało-czerwoni nadal w Top 20
Reprezentacja Polski utrzymała 19. miejsce w najnowszym rankingu FIFA. Na czele zestawienia nadal jest Belgia, drugą lokatę zajmuje Francja, aktualny mistrz świata, a trzecie Brazylia. Pozostałe miejsca w czołowej dziesiątce zajmują zespoły Anglii, Urugwaju, Chorwacji (aktualny wicemistrz świata), Portugalii (aktualny mistrz Europy), Hiszpanii, Argentyny i Kolumbii. Następne notowanie rankingu zostanie opublikowane 16 lipca.

Rajd Dakar tylko w Arabii
Rajd Dakar, najtrudniejsza na świecie impreza terenowa, w przyszłym roku ponownie odbędzie się tylko w Arabii Saudyjskiej. Start zaplanowano 3 stycznia w Dżuddzie, a metę wyznaczona także w tym mieście 15 stycznia. Organizatorzy zapewniają, że trasa będzie w zdecydowanej większości zmieniona. Szczegóły etapów mają zostać zaprezentowane w listopadzie, ale już od 15 czerwca rozpocznie się przyjmowanie zgłoszeń do uczestnictwa w rajdzie. Wcześniej przez wiele sezonów Rajd Dakar organizowano po bezdrożach Ameryki Południowej.

Zmarł współtwórca Porsche 911
W wieku 90 lat zmarł Hans Mezger, twórca silnika do legendarnego auta sportowego Porsche 911, ale także modelu 917, który pół wieku temu wygrał 24 godziny wyścig Le Mans. Firma w komunikacie o śmierci wybitnego konstruktora przypomniała, że zawdzięcza mu nie tylko chłodzony powietrzem sześciocylindrowy silnik 911, ale także ogólną konstrukcję 917 i jego 12-cylindrowej jednostki napędowej oraz stworzenie motoru TAG Turbo Formuły 1. Ten silnik V6 o pojemności 1500 ccm z turbodoładowaniem zapewnił tytuły mistrza świata kierowców Niki Laudzie w 1984 roku oraz Alainowi Prostowi w latach 1985 i 1986.

Bieniek kontuzjowany w Spale
Mateusz Bieniek musiał przerwać swój udział w zgrupowaniu siatkarskiej reprezentacji Polski w Spale. W jego miejsce trener Vital Heynen powołał także grających na pozycji środkowego Norberta Hubera i Jana Nowakowskiego. Lekarz kadry Jan Sokal poinformował, że Bieniek miał problem z rzepką w lewym stawie kolanowym, a operacja przeprowadzona w szpitalu w Łodzi przebiegła pomyślnie, na razie nie można jednak ocenić, kiedy zawodnik wróci do pełni sił. Bieniek od roku jest zawodnikiem włoskiego zespołu Cucine Lube Civitanova, ale na najbliższy sezon został wypożyczony do PGE Skry Bełchatów. Huber i Nowakowski rozpoczną treningi z resztą reprezentantów po otrzymaniu negatywnych wyników testów na obecność koronawirusa.

Ukarany za żart o pandemii
Piłkarz reprezentacji Anglii i Tottenhamu Hotspur Dele Alli został zawieszony na jedno ligowe spotkanie z powodu niestosownego żartu z pandemii. Nie zagra w zaplanowanym na 19 czerwca wyjazdowym meczu z Manchesterem United. Ponadto musi zapłacić 50 tys. funtów grzywny oraz zaliczyć kurs edukacyjny. 24-letni Alli w lutym opublikował na jednym z portali społecznościowych filmik jak chodzi po lotnisku w maseczce i wyśmiewa się z osoby o azjatyckim wyglądzie. Piłkarz przeprosił publicznie za swoje zachowanie, ale sankcji nie uniknął.

Tragedia szczypiornisty
Klub sportowy Viret CMC Zawiercie poinformował, że w miniony czwartek zawodnik drużyny młodzieżowej piłkarzy ręcznych Kacper Wołek stracił życie w wyniku potrącenia przez pociąg. Do tragicznego zdarzenia doszło około godziny czwartej nad ranem na torowisku pomiędzy stacjami Góra Włodowska i Zawiercie. Pociąg towarowy PKP Cargo relacji Rykoszyn – Dąbrowa Górnicza Towarowa potrącił 18-letniego szczypiornistę dala od przejść czy przejazdów przez tory. Biuro prasowe PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. podało, że okoliczności wypadku bada specjalna komisja.

Iker Casillas zrezygnował
Jak podają hiszpańskie media, znakomity bramkarz realu Madryt i reprezentacji Hiszpanii Iker Casillas zmienił zdanie i ogłosił, że nie wystartuje w wyborach na prezesa hiszpańskiej federacji piłkarskiej (RFEF). 39-letni piłkarz, który zakończył sportową karierę w FC Porto po przebytym zawale sercva, swoją decyzję uzasadnił brakiem możliwości odpowiedniego przygotowania się wyborczej walki z obecnym prezesem RFEF Luisem Rubialesem. Kongres wyborczy ma się odbyć 17 sierpnia, ale zgodnie z wieloletnią praktyką działacze już miesiąc wcześniej podejmą wiążące decyzje.

Kolejne wyścigi F1 odwołane
Trzy kolejne wyścigi Formuły 1 – o Grand Prix Azerbejdżanu, GP Singapuru oraz GP Japonii, zostały odwołane z powodu pandemii koronawirusa. W tej chwili w terminarzu F1 znajduje się już tylko osiem imprez. Sezon ma się rozpocząć się w dniach 3-5 lipca w Austrii.

Na przekór pandemii

Właściciele Formuły 1, amerykański koncern medialny Liberty Media, nie bacząc na skutki pandemiiCovid-19, wydłużył o rok dotychczasowe umowy z organizatorami wyścigów o Grand Prix Belgii, Węgier i Włoch.

W Belgii umowa dotycząca organizacji Grand Prix na torze Spa-Francorchamps dotychczas obowiązywała do sezonu 2021. Teraz została przedłużona także na rok 2022. W tym roku wyścig GP Belgii, który będzie siódmą rundą mistrzostw świata, zostanie rozegrany 30 sierpnia. O rok została także przedłużona umowa na organizację Grand Prix F1 Węgier na torze Hungaroring, gdzie wyścig jest rozgrywany już od 1986 roku. Dotychczasowa obowiązywała do 2026 roku, teraz przedłużono ją do 2027. W tym roku opłata na rzecz Liberty Media została znacznie obniżona, gdyż wyścig odbędzie się przy pustych trybunach.
Dłużej niż planowano, bo do 2025 roku, bolidy F1 gościć będą na torze Monza. Dotychczasowa umowa na organizację Grand Prix Włoch została przez Liberty Media przedłużona o rok, co potwierdził prezes Automobile Club d’Italia, Angelo Damiani. Tegoroczna edycja odbędzie się 6 września przy pustych trybunach.

Nawet Formuła 1 nie jest pewna przyszłości

Z powodu pandemii od wielu tygodni niemal na całym świecie nie odbywają się imprezy masowe. I wszystko wskazuje, że ta sytuacja może potrwać jeszcze bardzo długo, więc nie dziwi, że uzależniony od widzów świat sportu obawia się o przyszłość. Nawet Formuła 1, należąca do amerykańskiego konsorcjum Liberty Media, boi się, że nawet po zniesieniu ograniczeń wyścigi na żywo będzie oglądało znacznie mniej kibiców.

Do Liberty Media należy nie tylko ponosząca straty z powodu odwoływania kolejnych wyścigów Formuła 1, lecz także zajmująca się organizacją koncertów na całym świecie firma Live Nation. „Nasza przyszłość to teraz wielka niewiadoma” – przyznał szczerze szef Liberty Media Greg Maffei w przemowie wygłoszonej podczas wideokonferencji z udziałowcami firmy. Amerykański menedżer przekonywał, że w końcu pandemia na tyle zostanie opanowana, że krajowe rządy zaczną zezwalać na organizowanie imprez masowych. Nie był jednak w stanie zagwarantować, że będą tak samo opłacalne pod względem finansowym jak były przed wybuchem epidemii.
Niedawno Formuła 1 została oddzielona od Live Nation i zaczęła funkcjonować osobno, co pozwoliło Liberty Media odblokować finansową rezerwę w wysokości 1,4 mld dolarów. Te pieniądze firma planuje przeznaczyć, rzecz jasna tylko w ostateczności, na ratowanie zagrożonych bankructwem i likwidacją zespołów F1.
Królowa sportów motorowych znajduje się jeszcze w niezłej sytuacji finansowej, bo ratują ją intratne kontrakty telewizyjne i sponsorskie. Dlatego będzie mogła przetrwać trudny okres, gdy wyścigi będą odbywały się bez udziału publiczności. „Na pewno dojdzie do spadku wyceny pewnych wartości, ale jeśli ten spadek będzie nadmierny, stworzy to nową szansę dla tych, dla których znacząca część przychodów nie zależy od frekwencji, bo funkcjonują już mocno z zdigitalizowanym świecie” – przekonuje John Malone, założyciel Liberty Media.
I dodaje: „Ludzie przecież nagle nie zrezygnują z udziału w organizowanych na żywo imprezach masowych. Szczepionka wcześniej czy później się pojawi, a tym samym wrócimy do dawnych nawyków. Poza tym ludzie z natury są towarzyscy. Wystarczy popatrzeć na bary na Florydzie. Już są otwarte i pełne ludzi”.
Może i jest w tym wiele racji, nikt jednak dzisiaj nie jest zdolny przewidzieć skutków pandemii także w stadnych zachowaniach ludzi. Udział w imprezie masowej wymaga jednak wiele wysiłku i wyrzeczeń. Popadając w rutynę bywania na nich, nie zwracamy uwagę niewygody, na ścisk, brak miejsc do parkowania, arogancję ochroniarzy, paskudne jedzenie dostarczane przez katering. Czy pozostaniemy tak samo wyrozumiali, gdy po miesiącach kwarantanny przyzwyczaimy się do konsumowania sportowych imprez w znacznie wygodniejszych warunkach domowego zacisza?

48 godzin sport

UEFA sypnęła trochę euro
Europejska Unia Piłkarska (UEFA) poinformowała w miniony poniedziałek, że przekaże federacjom wszystkich 55 państw europejskich łącznie 236,5 mln euro na przezwyciężenie skutków pandemii koronawirusa. Wszystkie otrzymają taką samą kwotę 4,3 mln euro i będą mogły je wydać wedle własnego uznania. W ubiegłym tygodniu UEFA podjęła też decyzję o wypłacie łącznie 70 mln euro na rzecz 676 klubów, których piłkarze uczestniczyli w ciągu ostatnich dwóch lat w eliminacjach mistrzostw Europy oraz w Lidze Narodów. Dodatkow 130 mln euro zostanie rozdzielone między kluby zwalniające swoich zawodników tylko na sam turniej finałowy Euro 2020, który jak wiadomo został przełożony na przyszły rok i wtedy też dokonane zostaną wpłaty z tego tytułu.

Kochanowski zostawił Skrę dla ZAKSY
Po dwóch sezonach w PGE Skrze Bełchatów Jakub Kochanowski przejdzie latem do zespołu Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Transfer środkowego reprezentacji Polski potwierdził trener ekipy z Kędzierzyna-Koźla Nikola Grbić. Kochanowski dołączy do grupy zawodników, którzy zostali w ZAKSIE na kolejny sezon. Zdecydowali się na to reprezentant Francji Benjamin Toniutti, reprezentant USA David Smith oraz polscy gracze – Łukasz Kaczmarek, Aleksander Śliwka, Paweł Zatorski, Krzysztof Rejno i Kamil Semeniuk.

Wzięli Norwega na trenera polskich biathlonistek
Nowym trenerem reprezentacji Polski biathlonistów został Anders Bratli. Norweg związał się umową z Polskim Związkiem Biathlonu do końca sezonu 2021/2022. Zastąpił na stanowisku Adama Kołodziejczyka, który niedawno zrezygnował z funkcji. 34-letni norweski szkoleniowiec w latach 2017-2018 prowadził kobiecą reprezentację Chin, następnie był asystentem selekcjonera czeskiej reprezentacji biathlonistów, a ostatnio pracował jako asystent trenera chińskiej kadry biathlonistek Tobiasa Torgersen.

Grand Prix Francji też odwołano
Nie odbędzie się zaplanowane na 28 czerwca Grand Prix Francji Formuły 1. Wyścig został odwołany z powodu pandemii koronawirusa. GP Francji jest już trzecim odwołanym wyścigiem w sezonie 2020 F1. Wcześniej taki los spotkał GP Australii oraz GP Monako. Siedem innych wyścigów – w Bahrajnie, Wietnamie, Chinach, Holandii, Hiszpanii, Azerbejdżanie oraz Kanadzie – zostało przełożonych na nieustalone jeszcze terminy.

Żałoba w meksykańskim futbolu
Meksykańska Federacja Piłkarska (FMF) poinformowała, że w wieku 88 lat w Guadalajarze zmarł Tomas Balcazar, legendarny piłkarz i trener zespołu Chivas Guadalajara, dziadek słynnego napastnika Manchesteru United, a obecnie zawodnika Los Angeles Galaxy Javiera „Chicharito” Hernandeza. Balcazar strzelił gola dla Meksyku w meczu z Francją w MŚ 1954 w Szwajcarii. 56 lat później jego wyczyn powtórzył wnuk, wspomniany „Chicharito”, który także strzelił gola Francuzom w wygranym przez Meksyk 2:0 meczu grupowym na mundialu w RPA w 2010 roku.

Hamilton żegna Stirlinga Mossa

W niedzielę 12 kwietnia zmarł w Londynie w wieku 90 lat Stirling Moss. Słynny brytyjski kierowca wyścigowy startował w Formule 1 u zarania jej dziejów (1950-1962) i chociaż nie zdobył nigdy tytułu mistrza świata, zaliczany jest do grona najwybitniejszych postaci „królowej sportów motorowych”. Dowodzą tego liczne hołdy składane zmarłemu, wśród których na szczególną uwagę zasługuje złożony przez sześciokrotnego mistrza świata Formuły 1 Lewisa Hamiltona.

Znakomity brytyjski kierowca zespołu Mercedesa napisał: „Dziś żegnamy się z Sir Stirlingiem Mossem, legendą wyścigów. Myślę, że ważne jest, żebyśmy świętowali jego niesamowite życie i to, jakim był wspaniałym człowiekiem. Pożegnania nigdy nie są łatwe i ogarnia nas wtedy smutek, ale on zawsze będzie tutaj, w naszych wspomnieniach i zawsze będzie wielką częścią sportu motorowego. Byliśmy z bardzo różnych czasów i środowisk, ale mimo to przypadliśmy sobie do gustu, bo odkryliśmy, że miłość do wyścigów uczyniła nas kolegami mimo pokoleniowej różnicy” – napisał na swoim profilu w mediach społecznościowych Lewis Hamilton.
Sześciokrotny mistrz świata Formuły 1 od 2013 roku ściga się w barwach zespołu Mercedesa, którego barw wiele lat temu bronił też Stirling Moss. To sprawiło, że poznali się bliżej. „Będę tęsknić za naszymi rozmowami. Jestem naprawdę wdzięczny, że mogłem spędzić z nim te wyjątkowe chwile. Moje modlitwy i myśli kieruję do jego rodziny. Niech spoczywa w pokoju” – zakończył swój wpis Hamilton.
Stirling Moss rywalizował w Formule 1, kiedy ten sport stawiał dopiero pierwsze kroki, czyli w latach 50. i na początku 60. ubiegłego stulecia (debiutował w wyścigu o Grad Prix Szwajcarii w 1951 roku). Uważano go za jednego z najwybitniejszych kierowców w historii Formuły 1, choć nigdy nie zdobył tytułu mistrza świata w tym cyklu wyścigowym.
W 1958 roku był najbliżej sukcesu, ale w decydującym o tytule momencie wykazał się rzadko spotykanym poczuciem fair play. W wyścigu o Grand Prix Portugalii wyprzedzający go o jeden punkt w klasyfikacji generalnej rodak Mike Hawthorn został przez sędziów zdyskwalifikowany. W tym momencie to Moss wychodził na prowadzenie i miał mistrzowski tytuł w kieszeni, lecz nie chciał go zdobyć w taki sposób. Udowodnił sędziom, że popełnili błąd i Hawthorn przepisów nie złamał, w wyniku czego decyzję o wykluczeniu rywala cofnięto i po doliczeniu zabranych punktów przyznano mu mistrzostwo świata. „Nigdy nie żałowałem tego gestu. Szacunek dla innych kierowców zawsze był dla mnie czymś najważniejszym. I mogę powiedzieć, że jestem w tym szczęśliwym położeniu, że oni też mnie tym szacunkiem obdarzali” – podkreślał Moss w jednej ze swoich ostatnich publicznych wypowiedzi.
W latach 1948-1962 uczestniczył w sumie w 497 wyścigach w różnych kategoriach, z których wygrał 194. W tej liczbie jest też 16 zwycięstw w 66 startach w Formule 1. Cztery razy zajmował drugie lokaty w klasyfikacji generalnej, trzykrotnie kończył rywalizację na trzeciej pozycji. Karierę wyścigową Moss zakończył w 1962 roku po poważnym wypadku na torze w Goodwood, w wyniku którego na miesiąc zapadł w śpiączkę, a przez pół roku był częściowo sparaliżowany.
„Dziś świat sportu stracił nie tylko swoją ikonę i legendę, ale także prawdziwego dżentelmena. Zespół i cała rodzina Mercedesa straciła drogiego przyjaciela. Będziemy za Tobą tęsknić” – napisano na oficjalnym koncie twitterowym teamu Mercedesa.
„Prawdziwa legenda i cudowna osoba. Dla Scuderii Ferrari zawsze był wspaniałym przeciwnikiem. Nasze myśli są z jego żoną, rodziną i przyjaciółmi” – tak swój żal z powodu śmierci Mossa wyraziła z kolei ekipa Ferrari.
„Stirling Moss był wspaniałym kierowcą i prawdopodobnie najlepszym, który nigdy nie został mistrzem Formuły 1. Roztaczał wokół siebie urok i było ogromną przyjemnością móc go poznać” – tak pożegnał legendę tego sportu inny brytyjski kierowca, Max Chilton. Swoje ubolewanie wyraził także Jean Todt, prezydent organizacji FIA. „Bardzo smutny dzień. Stirling Moss opuścił nas po długiej walce. Był prawdziwą legendą motosportu i pozostanie nią na zawsze. Jestem myślami z jego żoną, rodziną i przyjaciółmi” – napisał Todt.
Moss w chwili śmierci miał 90 lat. Od dwóch lat walczył z przewlekłą chorobą i nie udzielał się już publicznie.

Nadciąga katastrofa?

Epidemia koronawirusa całkowicie zatrzymała wyścigową karuzelę w Formule 1, zanim zdążyła ruszyć. Odwoływane są kolejne wyścigi i w tej chwili nikt nie jest w stanie powiedzieć, kiedy sezon się zacznie.

Nigdy jeszcze Formuła 1 nie była w takim fatalnym położeniu. Ponad dekadę temu, gdy wybuchł kryzys finansowy, zespoły też ponosiły milionowe straty, ale chociaż mogły startować, bo wyścigi można było przecież organizować. Dzisiaj jest zdecydowanie gorzej, bo w pierwszej dekadzie kwietnia nie można wykluczyć, że tegoroczny sezon w ogóle się nie odbędzie. Nawet jeśli do czerwca epidemia zostanie powstrzymana, to nie wiadomo jak długo potrwa likwidacja jej skutków. Nie od razu przecież zostaną otwarte granice, zniesione wszystkie ograniczenia w podróżowaniu, a przede wszystkim – ustąpi strach przed zarażeniem koronawirusem, co będzie miało kluczowe znaczenie dla organizatorów imprez masowych.
A Formuła 1 żyje z kibiców, zaś bez nich ściganie się traci sens nie tylko sportowy, lecz także ekonomiczny.
Z powodu odwoływania kolejnych wyścigów nie zarabiają też zespoły, które zatrudniają setki wysoko kwalifikowanych i dobrze opłacanych pracowników. W tej chwili już kilka ekip sygnalizuje zagrożenie bankructwem. McLaren, Williams i Racing Point częściowo ograniczyły zatrudnienie, korzystając z programów ratunkowych wprowadzonych w Wielkiej Brytanii. To jednak rozwiązanie na krótką metę, bo skoro szefowie wszystkich ekip zaczynają naciskać na drastyczne cięcia kosztów i sugerują obniżenie limitu wydatków ze 175 do 100 mln dolarów, to wiadomo z góry, że będą zwalniać setki ludzi, a kierowcom ciąć kontrakty. A i to najsłabszych w stawce może nie uchronić przed finansową katastrofą i opuszczeniem Formuły 1, co przy skromnej liczebnie stawce dziesięciu zespołów będzie ogromnym ciosem nie tylko dla wizerunku „królowej sportów motorowych”, lecz przede wszystkim dla sportowej atrakcyjności wyścigów Formuły 1.

48 godzin sport

Milion Lewego dla szpitali
W poprzednim numerze informowaliśmy, że Robert i Anna Lewandowscy postanowili przekazać milion euro na walkę z pandemią koronawirusa. W poniedziałek kapitan naszej piłkarskiej reprezentacji i jego żona ogłosili, że cała zadeklarowana przez nich kwota zostanie przekazana w równej wysokości na pomoc wszystkim jednoimiennym szpitalom zakaźnym w całej Polsce oraz na inne cele związane z walką z epidemią. Decyzja o takim rozlokowaniu środków została podjęta po konsultacji z odpowiednimi organami koordynującymi w Polsce walkę z koronawirusem. W gestii władz szpitali jest wykorzystanie środków do takich celów, jakie uznają za najwłaściwsze.

Koniec sezonu w piłce ręcznej
Potwierdziły się nieoficjalne informacje i w miniony poniedziałek Związek Piłki Ręcznej w Polsce ogłosił zakończenie ligowego sezonu. Decyzję podjęto oczywiście z powodu epidemii koronawirusa. Kolejność przyjęto na podstawie zajmowanych miejsc w tabeli po meczach rozegranych 12 marca, żaden zespół nie został zdegradowany i wszystkie otrzymało prawo gry w ekstraklasie w przyszłym sezonie. W lidze kobiet mistrzostwo przypadło drużynie MKS Perła Lublin, która zdobyła 53 punkty, srebrny medal Metraco Zagłębiu Lublin (49 pkt), a brąz KPR Gmina Kobierzyce (39 pkt). W ekstraklasie szczypiornistów tytuł zdobyła ekipa PGE Vive Kielce (72 punkty), przed Orlenem Wisła Płock (69) i Górnikiem Zabrze (57).

Ponownie przesunęli start F1
Z powodu epidemii koronawirusa odwołano wyścig Formuły 1 o Grand Prix Azerbejdżanu, który miał się odbyć 7 czerwca. To kolejne zawody, które w tym sezonie nie dojdą do skutku. Wcześniej odwołano już imprezy w Australii (15 marca), Bahrajnie (22 marca), Wietnamie (5 kwietnia), Szanghaju (19 kwietnia), Holandii (3 maja), Hiszpanii (10 maja) i Monaco (24 maja). Start tegorocznego cyklu może nastąpić zatem dopiero 14 czerwca w Montrealu.

Wirus dopadł mistrza z RPA
Mistrz i wicemistrz olimpijski w pływaniu Cameron van der Burgh poinformował, że jest zakażony koronawirusem. Pływak z RPA zdobył złoty medal olimpijski na 100 m stylem klasycznym na igrzyskach Londynie w 2012 roku. Cztery lata później w Rio de Janeiro wywalczył srebro. W 2018 roku zakończył sportową karierę.

Austriacy zostali bez trenera
Andreas Felder zrezygnował z funkcji trenera austriackich skoczków narciarskich. Kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron. 58-letni szkoleniowiec pracował z kadrą Austrii od 2018 roku.

UEFA też przekłada finały
UEFA przełożyła zaplanowane finały Ligi Mistrzów (30 maja w Stambule) i Ligi Europy (27 maja w Gdańsku) na późniejsze termin. Nowych dat rozegrania spotkań finałowych na razie nie wyznaczono.

48 godzin sport

Szczęsny wśród krezusów Serie A
Juventus Turyn poinformował o przedłużeniu kontraktu z Wojciechem Szczęsnym (na zdjęciu). Nasz reprezentacyjny bramkarz na mocy nowej umowy będzie zawodnikiem turyńskiego klubu do końca czerwca 2024 roku. Szczęsny trafił do Juventusu w lipcu 2017 roku. Do tej pory rozegrał 84 mecze w barwach „Starej Damy”. Dwa razy został mistrzem Włoch. Zdobył też puchar i superpuchar kraju. W tym sezonie wystąpił w 16 spotkaniach w Serie A, pięciokrotnie bronił w Lidze Mistrzów, zaliczył też występ w przegranym 1:3 meczu z Lazio Rzym o Superpuchar Włoch. Jego poprzednia umowa z Juventusem wygasała z końcem sezonu 2020/21. Szczęsny dostanie dużą podwyżkę – na mocy nowego kontraktu będzie dostawał rocznie 7 milionów euro netto (12,95 mln euro brutto). W ten sposób Szczęsny awansuje na siódme miejsce na liście najlepiej zarabiających piłkarzy w Serie A. De facto jest to ranking zarobków w Juventusie Turyn, bo wśród 12 najlepiej opłacanych graczy we włoskiej ekstraklasie aż dziesięciu występuje w ekipie „Starej Damy”. Na czele zestawienia jest Cristiano Ronaldo z gażą 31 mln euro.

Pierwsza porażka francuskiego judoki od 10 lat
Dwukrotny mistrz olimpijski w judo Teddy Riner przegrał pierwszą walkę od prawie 10 lat. 31-letni francuski judoka został pokonany przez 25-letniego Japończyka Kokoro Kageurę w turnieju Grand Slam w Paryżu. Dla Rinera była to pierwsza przegrana od sierpnia 2010 roku. Przez blisko dekadę pochodzący z Gwadelupy zawodnik wygrał 154 walki z rzędu w kategorii powyżej 100 kilogramów. W tym czasie zdobył dwa tytuły mistrza olimpijskiego (Londyn 2012, Rio de Janeiro 2016), osiem razy wygrał mistrzostwa świata, a pięć razy mistrzostwa Europy. Mimo poniesionej porażki Riner pozostaje niezmiennie głównym faworytem do olimpijskiego złota w tegorocznych igrzyskach w Tokio.

Kubica pojeździ w tym sezonie w Formule 1 i w serii DTM
Robert Kubica został oficjalnie potwierdzony jako nowy kierowca w serii DTM. Polak będzie jeździł w prywatnym zespole obsługiwanym przez ART Grand Prix, a jego sponsorem zostanie PKN Orlen. Taką informację przekazano na konferencji prasowej z udziałem polskiego kierowcy i prezesa PKN Orlen Daniela Obajtka. Założycielem ART Grand Prix jest Frederic Vasseur, szef zespołu Fromuły 1 Alfa Romeo Racing Orlen, w którym rezerwowym kierowcą będzie w tym sezonie Kubica. Dzięki temu polski kierowca będzie w stanie pogodzić obowiązki.

Drogie kluby z koszykarskiej ligi NBA
Według magazynu „Forbes” najdroższy klubem w koszykarskiej lidze NBA ponownie został (po raz piąty z rzędu) New York Knick. Jego wartość szacowana jest na 4,6 mld dolarów, co oznacza wzrost o 15 procent w porównaniu do poprzedniego roku. Pierwsze miejsce tego klubu jest zagadką, bo Knick w ostatnich latach nie notują żadnych sukcesów. W tym sezonie zanotowali tylko 17 zwycięstw i aż 37 porażek, przez co zajmują ostatnie miejsce w Atlantic Division. Do fazy play off nie kwalifikują się już od siedmiu lat. Drugie miejsce w rankingu „Forbesa” zajmują Los Angeles Lakers (4,4 mld dolarów, a trzecie finalista poprzednich rozgrywek Golden State Warriors (4,3 mld dol.). Aktualni mistrzowie NBA, Toronto Raptors, plasują się w tym zestawieniu dopiero na 10. pozycji (2,1 mld dolarów). Średnia wartość klubów w NBA wynosi obecnie 2,12 mld dolarów.

Nie będzie w kwietniu wyścigu F1 w Szanghaju

Grand Prix Chin w Szanghaju został przez Międzynarodową Federację Samochodową (FIA) odwołany. Powodem jest oczywiście zagrożenie epidemią koronawirusa. Odwołanie wyścigu nie jest jednak równoznaczne ze skreśleniem go z tegorocznego kalendarza Formuły 1. FIA zostawiła w tej kwestii otwartą furtkę, bo jeśli Chiny opanują sytuację, to wtedy GP Chin mogłoby się odbyć po koniec roku, jako przedostatni wyścig w sezonie. Wystarczy tylko przesunąć w czasie kończące sezon F1 zawody o Grand Prix Abu Zabi. Zgodę na to muszą jednak wyrazić wszystkie zespoły oraz organizator wyścigu w Abu Zabi.