Gorzki smak czerwonego paska, czyli szkoła jako fabryka posłuszeństwa

11 cze 2026

Widzę, że rozkręciła się dyskusja na temat tzw. systemu edukacji w wyniku tzw. „afery paskowej”.

Nie będzie lodów za czerwony pasek w Pszczynie. „Chciałabym zwrócić uwagę na możliwe konsekwencje takiej formy wyróżnienia – jak zorganizowana przez państwa akcja (…) w kontekście zasady równego traktowania i unikania jakiejkolwiek formy dyskryminacji” – napisała Rzeczniczka Praw Dziecka w piśmie do właścicieli lodziarni.

Pismo to nie nakaz, widocznie właściciele lodziarni wzięli sobie do serca te uwagi. Inna sprawa, że rzeczniczka powinna najpierw napisać do polityków, żeby w ogóle zlikwidowali ten cały „pasek”, ponieważ gest lodziarni był konsekwencją, a nie źródłem problemu.

Natomiast późniejsza debata momentami odklejała się od rzeczywistości. Reformatorzy słusznie zwracają uwagę, że te wszystkie wyścigi o czerwone paski, nie mówiąc już o nagradzaniu niczym proste zwierzątka cukrem, prowadzą do zwiększenia i tak absurdalnej już w niektórych środowiskach i szkołach „presji na wyniki”. Konserwatyści opowiadają, że trzeba dzieciaki „motywować do nauki”, „do rywalizacji”, czyli tresować nawet tak prymitywnymi metodami.

Czas przy tej okazji zwrócić jednak uwagę, że szkoła nie powstała wyłącznie po to, żeby „edukować” i”przekazywać wiedzę”. Służyła przede wszystkim dyscyplinowaniu i przycinaniu ludzkich podmiotów tak, żeby pasowali do ram systemu. Oraz odtwarzaniu hierarchii społecznych. Kiedyś robił to kler, teraz robi to najczęściej państwo (ewentualnie szkoły prywatne). Wiedza jest tu tylko elementem dodatkowym, do pewnego stopnia niezbędnym, ale nie najważniejszym.

Od ponad stu lat wiemy, że tzw. pruski model edukacji jest zły, nie działa, a jednocześnie prędzej czy później wszelkie reformy trafiają w te same koleiny. Ponieważ pomijają strukturalne uwarunkowania, w jakich funkcjonuje system edukacji. Upraszczając: nie da się zmienić edukacji bez zmiany całej większej od niej struktury, otoczenia polityczno-ekonomiczno-społecznego. Z prostej przyczyny: ta struktura, jako o wiele potężniejsza będzie zawsze wywierać presję na system edukacji, żeby produkował takie podmioty, czyli takich absolwentów, na jakich wytwarza zapotrzebowanie np. system gospodarczy.

I dlatego większość reformatorów napakowanych wspaniałymi ideami, różnymi Summerhillami i innymi Korczakami, trafiają na tę samą ścianę i kończą albo jako ludzie zmęczeni i zgorzkniali, albo wchodzą w cyniczną grę z systemem i po prostu koszą kasę w szkołach prywatnych, które już jakoś szczególnie często się nie krygują z opowiadaniem, że celem jest odtwarzanie elit i menedżerów (to się z kolei ładnie łączy z opowieściami o rzekomej „wolnościowej” formie tej edukacji, wszak ten u góry powinien mieć więcej wolności niż ten, który ma wykonywać polecenia). Struktura nadrzędna, czyli tak która wytwarza zapotrzebowanie na określony wynik, wypaczy i zdegeneruje wszystkie tego rodzaju rozmaite fantazje i przemieli reformatorów. Innymi słowy: nie da się zmienić edukacji tylko poprzez reformę samej edukacji, musi nastąpić zmiana otoczenia, w jakim funkcjonuje i względem którego pełni rolę służebną.

Z tej perspektywy te paski, lody na patyku, oceny, a także dyscyplinujące dzwonki i twarde krzesła szkolne są jak najbardziej zrozumiałe. Mają wytworzyć pracowników, którzy są „na dzwonek, na gwizdnięcie szefa”, którzy pozytywnie reagują na rozmaite „kluczowe wskaźniki efektywności” (słynne kej pi aje), realizowanie targetów.

Ostatnio byłem na wykładzie na uczelni gościnnie i siedziałem w tych szkolnych ławkach przez trzy godziny. Myślałem, że tam umrę i zastanawiałem się po pierwsze, jak ja wytrzymałem tyle lat w tych galerniczych warunkach, i jakim jesteśmy społeczeństwem, że bez mrugnięcia okiem wciąż, mimo prób reform, torturujemy swoje dzieci, pozwalając wtłaczać je w coś tak nienaturalnego, co przypomina niemal narzędzia tortur.

To, że od lat o tym wiemy, że to ani zdrowe, ani sensowne, prowadzi do wniosku, że samo „zrozumienie”, „świadomość” nie wystarcza. I że przyczyny są znacznie głębsze i poważniejsze. A przyczyną jest właśnie fakt, że to nie „błąd”, ale „ficzer”. Tak to zostało zaprojektowane i taką funkcję pełni, nawet jeśli pojedynczy aktorzy tylko odgrywają w tym role i sami widzą absurdalność tej sytuacji.

Co ciekawe, to że system niejako „przy okazji” nas edukuje, nawet jeśli nie jest to jego podstawowym celem, daje nam też narzędzia, które możemy wykorzystać do jego krytyki i wreszcie zmiany. Wykorzystajmy je więc sensownie i nie fiksujmy się wyłącznie na analizie form edukacyjnych, ale na szerszym polu, z którego te formy się wyłaniają i strukturze, której służą.

Źródło: Wolnelewo.pl

Fot. Pexels / Tima Miroshnichenko

Najnowsze

Sprawdź również

Pożegnanie z Jackiem M.

Pożegnanie z Jackiem M.

Z prezydentem Krakowa najdłużej pełniącym swoją funkcję nie sposób rozstać się szybko. To po prostu niemożliwe. Choć formalnie Jacek Majchrowski przestał być prezydentem ponad dwa lata temu, nadal jest punktem odniesienia – zwłaszcza w specyficznej sytuacji, w jakiej...

Ku cywilizacji XXII wieku

Ku cywilizacji XXII wieku

Rozważania wstępne: Futurologiczne przewidywanie rozwoju naszej cywilizacji w XXI i XXII wieku jest przedsięwzięciem niezwykle atrakcyjnym, aczkolwiek bardzo trudnym i ryzykownym – pod względem merytorycznym i intelektualnym. Warto jednak podjąć taką poważną próbę tym...

Wojna z planetą. Ekologiczne koszty zbrojeń

Wojna z planetą. Ekologiczne koszty zbrojeń

Trwa debata nad europejską gorączką zbrojeń. W tle konflikty wokół Ukrainy, Iranu, Gazy, Tajwanu. Mącą ludziom w głowach byli wojskowi, pseudoeksperci z think-tanków, z naciskiem na tanki, ale bez własnych myśli. Główne aspekty tego galimatiasu poznawczo-praktycznego...

Politycy walczą o wpływy, kurierzy o przyszłość

Politycy walczą o wpływy, kurierzy o przyszłość

Rozeszli się, a może się nie rozeszli. Morawiecki z ekipą został wyrzucony czy sami odeszli. Mówią, że lewacy dramatyzują, ale wszystkie inby w lewicowych grupkach są niczym w porównaniu z tymi łzawymi spektaklami na prawicy. W dodatku temat został podchwycony i...

Sprzedamy „tanio” – za 700 tysięcy…

Sprzedamy „tanio” – za 700 tysięcy…

Spółka Skarbu Państwa PKP S.A. oferuje na swojej stronie sprzedaż nieruchomości głównie mieszkaniowych, usytuowanych w różnych miejscowościach, które przedstawia jako „tanie”. Choć niektóre z cen faktycznie nie wydają się w obecnych realiach wygórowane, to wśród ofert...

Pokaż twarz robocie!

Pokaż twarz robocie!

Chińcyki - roboty trzymają się mocno. Są trendy w tym sezonie politycznym. Podobnie też chińskie samochody elektryczne i chińskie nowości AI. Czyli „sztucznej inteligencji”, po angielsku zwanej „Artificial Intelligence”. Zaś Chińczycy często na AI mówią „Shēndù...

Kijów i Berlin mogą ominąć Warszawę

Kijów i Berlin mogą ominąć Warszawę

Polska może pomóc Ukrainie wygrać wojnę, a mimo to przegrać walkę o porządek, który powstanie po jej zakończeniu. Po 2022 roku polska polityka wobec Ukrainy została zdominowana przez ideologiczny entuzjazm. Każdą próbę rozmowy o polskim interesie, gospodarce czy...