Rozeszli się, a może się nie rozeszli. Morawiecki z ekipą został wyrzucony czy sami odeszli. Mówią, że lewacy dramatyzują, ale wszystkie inby w lewicowych grupkach są niczym w porównaniu z tymi łzawymi spektaklami na prawicy. W dodatku temat został podchwycony i wymęczony przez media, które na żywo tę dramę relacjonowały z minuty na minutę, jakby nic innego nie miało znaczenia.
Dla większości publiczności ta awantura jest mało czytelna, bo przebijają się głównie emocjonalne wrzutki i obrzucanie się błotem na X przez obie frakcje PiS. Oczywiście chodzi o niezrealizowane ambicje, a nie jakieś tam programy, Polskę, co to jest podobno najważniejsza… Na pięć minut wyszedł Kaczyński na konferencji i powiedział, że jak nie podpiszą lojalki to sami się wypisali z partii. „Podjęli taką decyzję, jaką podjęli. W żadnym wypadku nie chcemy się rozstawać w jakiejś niechęci, tak się po prostu ułożyło” – ogłosił Kaczyński. I to jest klucz do zrozumienia sytuacji. Na X się kotłuje, ale Kaczyński sugeruje, że nie będzie spalonych mostów. Jest możliwe, że się dogadają przed wyborami i zrobią jakąś koalicję wyborczą, jak to było już wcześniej z Solidarną Polską.
A więc nie było sensu zawracać tym głowę ludziom przez kilka dni. Ponieważ dzieją się inne ważne rzeczy. „Okazuje się, że dziś w TVP Info nie pojawię się jednak przybliżając temat kurierek i kurierów Pyszne pl, którzy tracą nawet minimalne standardy zatrudnienie… bo temat ten przegrał z kolejnym odcinkiem partyjnych przepychanek, tym razem w PiS. Szkoda. Bo gdy politycy walczą o wpływy, pracownicy walczą o przyszłość” – napisał Michał Lewandowski z Konfederacji Pracy na Facebooku.
Naprawdę niektórym dziennikarzom pomyliły się priorytety. Awantura partyjna jakich było wiele przykrywa niepewność losu tysięcy pracowników. Generalnie politycy zasłonili sobą i swoimi problemami słońce i rzucają mroczny cień na wszystkie inne kwestie, o wiele ważniejsze od nich. Politycy są materiałem przepływowym, a personalia są sprawą naprawdę drugorzędną. I tak podlegają procesom gospodarczym i strukturalnie silniejszym procesom politycznym niż ich wola, o czym zresztą podczas swoich rządów mogli się przekonać. Tymczasem te procesy czy konflikty klasowe są czymś, co może jest mniej medialne, ale wywołuje potężniejsze skutki niż przepychanki Kaczyńskiego z Morawieckim o miejsce przy politycznym barze.
Choć, mimo wszystko i tak jestem zaskoczony, że jak na konflikt pracowniczy to o Pyszne mówi się dość dużo w mediach, a kwestia warunków pracy kurierów oraz pracy platformowej wreszcie znalazła jakieś istotniejsze miejsce w debacie publicznej. Niestety wciąż widać, że kwestie pracownicze nie są priorytetowe dla wielu redakcji.
Dlatego jestem zmuszony czytać prasę biznesową. Oczywiście, jest stronnicza, trzeba umieć ją czytać i przełożyć na odpowiednią perspektywę, ale tam przynajmniej dowiem się o czymś więcej niż o politycznej pianie, która zasłonić ma oczy większości ludzi w tym kraju. Społeczeństwa, którego większość stanowią pracownicy najemni, nawet jeśli wielu z nich za takich się nie uważa. Dlatego większe znaczenie niż polityczne spektakle ma fakt, że kurierzy walczą o to, jak będzie wyglądała ich praca. Nawet jeżeli gorzej nadaje się do transmisji na żywo. Ponieważ to oni walczą o przyszłość pracy w tym kraju.
Okładka: Kurier dostarczający jedzenie na rowerze. Fot. Phaeng _yo / Pexels










