Emigracja Polaków: Powroty do Ojczyzny czy nowe kierunki?

6 paź 2026

Bociany odlatują do ciepłych krajów, a Polacy wracają do Polski. Na stałe, cieszy się z tego polscy patrioci.

Ostatnią, z kilku „wielkich emigracji” Polaków, obserwowaliśmy na początku XXI wieku. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku wielu polskich obywateli skorzystało z prawa do poruszania się po zjednoczonej Europie. Mieszkania tam i legalnego podejmowania pracy.

Największa fala emigracyjna ruszyła w 2006 roku. Media pisały wtedy o „dziurze po imigrantach”. Alarmowały nawet, że dziś „z Polski się nie wyjeżdża, lecz ucieka”. Wręcz „wieje”.

Ucieczkę nie wywołała obca „specjalna operacja wojskowa”, lecz poczucie, że w Polsce lepszej przyszłości długo nie będzie. Dlatego lepiej żyć w bogatych państwach, słynących z przyjaznej polityki socjalnej.

W roku 2006 wyjechało do bogatej Europy ponad milion polskich obywateli. Zwykle młodych, którzy „żadnej pracy się nie bali”.

Wyjeżdżali też ci, którzy żadnej pracy imać się nie chcieli. Pasował im konsumpcyjny, redukowany wypłacanym socjalem, minimalizm.

Wyjeżdżali też polscy bandyci i inne gangusy, bo w bogatym społeczeństwie mogli lepiej samorealizować się zawodowo niż polskiej bidzie.

Byli też tacy, którzy nadal emigrowali do USA. Czynili to zwykle z powodów rodzinnych. Socjal w USA był równie kiepski jak w Polsce.

Dziś możemy szacunkowo ocenić, że w 2017 roku przebywało w UE prawie 1,7 miliona polskich obywateli. Był to szczyt polskiej migracji.

W 2025 roku szacowano, że poza granicami Polski przybywa około 1,5 miliona obywateli polskich.

W polskich zasobach mamy też wiele milionów obywateli innych państw, zwłaszcza USA i Brazylii, którzy pielęgnują polskie pochodzenie, kulturę i katolicyzm. Ale gremialnie do Ojczyzny przodków wracać na stałe nie zamierzają.

Z szacunkowych wyliczeń wynika, że stale zmniejsza się populacja obywateli polskich mieszkających w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Szwecji.

Ale nie oznacza to ich powrotów do Polski. Część z nich przenosi się do Hiszpanii, Włoch, Grecji. Albo do Tajlandii. Wielu innych podobno chciałoby do Polski wrócić, ale ciągle się waha.

Dlatego wśród polskich polityków, zwłaszcza tych kupujących wyborcze głosy deklarowanym patriotyzmem i niechęcią do niepolskich migrantów, pojawiają się programy zasilania polskiej substancji narodowej Polakami z zagranicy.

Z bogatego Zachodu i biednego Wschodu.

Na bogatym Zachodnie mieszka ponad milion obywateli Polski. Większość z nich polskie obywatelstwo posiada. Ma też w Polsce rodziny, przyjaciół. Nadal mówi po polsku.

Na biednym Wschodzie, czyli w państwach byłego ZSRR, mieszka około 200 tysięcy osób polskich pochodzenia. Szacuje się, że jest ich około 60-100 tysięcy w Kazachstanie, 85 tysięcy w Rosji, prawie 2 tysiące w Uzbekistanie, do tysiąca w Gruzji. Trudno dziś oszacować ile osób polskiego pochodzenia mieszka jeszcze w Ukrainie. Można przypuszczać, że wszyscy, którzy bardzo chcieli wyjechać do Polski, swój zamiar zrealizowali.

Wydawałoby się, że najłatwiej ściągnąć do Polski rodaków z biednego Wschodu. O repatriacji Polaków z Kazachstanu debatuje się w Polsce od połowy lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku.

Niemcy ściągnęli wtedy stamtąd wszystkich swoich rodaków. Polacy nie zdołali. Jedną z hamujących instytucji był polskich kościół katolicki. Prymas Glemp uważał, że reparacja Polaków – katolików to śmierć dla całego kościoła w Kazachstanie i na postradzieckim Wschodzie.

Nie tylko kościół hamował. Wydawałoby się, że Polacy z biednego Wschodu powinni piać ze szczęścia po przybyciu do Ojczyzny swych przodków. Niestety zwykle mówią oni ze wschodnim akcentem. Kiedyś szydzono z nich, bo „ruskie”. Teraz słyszą aby „wypierdalali do siebie”, czyli na Ukrainę.

Znajoma, nieliczna repatriantka z Rosji, nazywana jest w swej Ojczyźnie „banderowską szmatą”. Kiedy wyjaśnia, że przyjechała z Rosji, słyszy „won ruska onuco”.

Problemem życiowym repatriantów ze Wschodu są ich niskie, uzyskane tam emerytury. Nie lepiej kiedy mają kazachską i polską. Teraz hurra patrioci z liberalnej Konfederacji postulują by zabronić dopłat do emerytur zagranicznych. Bo kilku Ukraińców dostało kasę, choć mało pracowali. Dzięki ich akcji może jeszcze kilkunastu innych Ukraińców kasy nie dostanie. Podobnie jak kilka tysięcy Polaków z Kazachstanu, bo prawo obowiązuje wszystkich. Ponieważ większość deklarujących „powrót do Polski” to emeryci lub myślący o życiu na emeryturze, to polscy patrioci powinni pilnować by system emerytalny w Polsce był dla nich korzystny. Nawet kiedy podobne korzyści mogą osiągnąć mieszkający u nas obywatele innych państw.

Ci powracający Polacy– emeryci powinni mieć tu sprawną służbę zdrowia i opiekę. Każdy kto był choć dzień w polskim szpitalu dostrzegł, że sprawność pionu pielęgniarskiego i pomocniczego bazuje na ukraińskich migrantkach. Każdy kto szukał ostatnio osoby do opieki nad starszymi rodzicami najszybciej znalazł opiekunkę pochodzącą z Ukrainy.

Zatem jeśli polscy patrioci, zwłaszcza ci hurra, marzą o powrotach polskich orłów do ojczystych gniazd, niech szybko przekażą „znak pokoju” ich ukraińskim opiekunkom. Inaczej orły znajdą gniazda w Hiszpanii.

Historia światowych emigracji uczy, że zwykle do Ojczyzn wracają emeryci i osoby, które szczęścia za granicą nie zaznały. Ludzie, którzy sukces za granicą osiągnęli, zwykle tam zostają. Mogą Ojczyznę odwiedzać, wspierać ją. Wysyłać dzieci na studia do Polski. Muszą być tu mile widziani.

Państwo polskie ma obowiązek repatriować wszystkich tego pragnących. I przygotować im godne warunki.

Jednak powracający repatrianci i potencjalni emeryci nie wzmocnią znacznie polskiej „substancji narodowej”. Ratunkiem jest wzrost dzietności i programy polonizacji mieszkających w Polsce cudzoziemców.

Ale to wymaga innego poziomu polskiego patriotyzmu.

PS. Kiedy byłem posłem Sejmie RP pracowałem w Komisji Łączności z Polakami za Granicą. W Radzie Europy pracowałem w Komisji Demografii, Migracji i Uchodźców. Jestem członkiem Rady Programowej TVP „Polonia”.

Najnowsze

Kwarantanna i chaos informacyjny w Irkucku – DŻUMA

Kwarantanna i chaos informacyjny w Irkucku – DŻUMA

Śmierć 28-letniej pracownicy laboratorium w Szelechowie wywołała panikę i zamieszanie informacyjne. Media donosiły o dżumie, podczas gdy władze twierdziły, że przyczyną było „zapalenie płuc o nieustalonej etiologii”. Kwarantanna objęła blisko 200 osób, a w fabryce aluminium wprowadzono noszenie masek. Chaos potęguje brak spójnych komunikatów ze strony instytucji sanitarnych, co podważa zaufanie obywateli. Kluczowe pytanie: czy jest się czego obawiać? Na razie brak dowodów na epidemię, ale sytuacja wymaga czujności. Panika to zły doradca, ale informacyjny chaos jest równie niebezpieczny.

Tanie miejsce w akademiku wciąż na wagę złota. 

Tanie miejsce w akademiku wciąż na wagę złota. 

Brak miejsc w akademikach to dramat, ale sytuacja może się poprawić. W Warszawie, gdzie na jedno miejsce przypada 17 studentów, wynajem mieszkań staje się brutalnie drogi. Koszty mieszkania nieporównywalne do akademickich opłat, gdzie najtańsze miejsca zaczynają się od 410 zł. Mimo spadku dostępności miejsc, modernizacje podnoszą standardy, a rozwijający się rynek prywatnych akademików staje się atrakcyjną alternatywą. Studenci walczą o każdy pokój, a presja rynku wynajmu wciąż rośnie. W przyszłości akademiki mogą rozwiązać problem, ale na razie wciąż brakuje ich jak na lekarstwo.

Wzrost miejsc pracy w centrach danych w Europie: Co to oznacza?

Wzrost miejsc pracy w centrach danych w Europie: Co to oznacza?

Centra danych rosną jak grzyby po deszczu, ale czy Polska naprawdę korzysta na tym boomie? Wyższe wynagrodzenia nie kuszą tylko programzystów – potrzebujemy techników, elektryków i specjalistów. Jednak zysk z miliardowych inwestycji często nie pozostaje w kraju. Rzeczywiste pytania brzmią: ile miejsc pracy stworzą, jakiej jakości będą te zatrudnienia, oraz jakie podatki zostaną w Polsce? Kto poniesie koszty infrastruktury, a kto w końcu zyska na energetycznym oblężeniu? Służby publiczne muszą zapewnić, że cyfrowa rewolucja przyniesie korzyści społeczeństwu, a nie tylko globalnym korporacjom.

Netanjahu w Zjednoczonych Emiratach: Iran i regionalne napięcia

Netanjahu w Zjednoczonych Emiratach: Iran i regionalne napięcia

Benjamin Netanjahu odbył niezapowiedzianą wizytę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie głównym tematem rozmów był Iran i jego program nuklearny. W świetle ataku Hamasu z 7 października 2023 roku nasuwa się pytanie o ewentualne ostrzeżenie, które izraelski premier miał otrzymać od lidera Emiratów. W obliczu narastających napięć w regionie, współpraca między Izraelem a ZEA staje się kluczowa, nawet w obliczu krytyki działań izraelskiego rządu. Również wzrost cen ropy, spowodowany konfliktem, wpływa na gospodarki krajów europejskich, w tym Polski, co wskazuje na skomplikowane powiązania między bezpieczeństwem a kosztami życia obywateli.

Polska wieś po 2027: Finanse, dopłaty i bezpieczeństwo żywnościowe

Polska wieś po 2027: Finanse, dopłaty i bezpieczeństwo żywnościowe

Przyszłość Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) po 2027 roku staje pod znakiem zapytania, a kolosalne kwoty dotyczące wsparcia dla polskiego rolnictwa budzą wiele wątpliwości. Polska może otrzymać 24,6 miliarda euro według Komisji Europejskiej lub ponad 42 miliardy euro, uwzględniając dodatkowe środki krajowe. Paradoksalnie, większa elastyczność budżetowa może prowadzić do rywalizacji o fundusze z innymi sektorami. Kluczowe pozostaje pytanie, jak te środki będą dzielone, co zadecyduje o przyszłości nie tylko rolników, ale i jakości życia na wsi, co jest istotne dla młodych rodzin oraz całych społeczności wiejskich.

Polska cyfrowa?

Polska cyfrowa?

Polska udaje lidera cyfryzacji, gdy w rzeczywistości jest klientem zagranicznych technologii. W 2024 roku sprowadzimy cyfrowe produkty za 48 miliardów złotych, a wyeksportujemy jedynie 3 miliardy. Nasza innowacyjność jest na dnie, zajmujemy 23. miejsce wśród 27 krajów UE. Rząd ma strategię, ale efekty są mizerne. Brak finansów, edukacji i wsparcia dla lokalnych innowacji prowadzi do uzależnienia od obcych technologii. Prawdziwym pytaniem jest: kto naprawdę korzysta z cyfryzacji? Polska ciągle płaci za technologię, której samodzielnie nie tworzy, kosztem własnej suwerenności.

Sprawdź również

11,5 tys. dolarów za SOR .

11,5 tys. dolarów za SOR .

Konfederacja proponuje podobny kierunek zmian — i tu zaczyna się problem cen Pięć godzin z dzieckiem na SOR-ze i rachunek na 11 577 dolarów. Ubezpieczenie pokryło część kosztów, ale rodzinie zostało około 3,5 tys. dolarów do zapłaty. To wydarzyło się w Stanach...

Kobiety w Indiach mają dość życia w strachu.

Kobiety w Indiach mają dość życia w strachu.

Studentki wychodzą na ulice po kolejnych gwałtach Setki studentek wychodzą na ulice Delhi po serii brutalnych przestępstw seksualnych. Punktem zapalnym stała się sprawa 17-latki, która według policji została zgwałcona zbiorowo przez mężczyzn podających się za...

Warszawski hydraulik pod lupą śledczych.

Warszawski hydraulik pod lupą śledczych.

Telefon, który przerwał milczenie 23 lutego 2025 roku starsza kobieta zadzwoniła na infolinię banku, aby zmienić kod PIN do swojej karty. Nic nie zapowiadało dramatu, jednak po zakończeniu formalnej procedury połączenie telefoniczne nie zostało przerwane. Czujny...

Polska cyfrowa?

Polska cyfrowa?

Raczej klient cudzych technologii. Miliardy odpływają za granicę Polska lubi mówić o cyfryzacji, sztucznej inteligencji i nowoczesnej gospodarce. Problem w tym, że coraz częściej jesteśmy nie producentem technologii, ale jej klientem. Według danych Sieci Badawczej...