Nawet w Radomiaku mają Mercedesy

Pandemia koronawirusa mocno uderzyła we wszystkie sfery naszego życia, także w sport, ale mimo lamentów dobiegających z tego środowiska wygląda na to, że czas zarazy dzięki publicznym dotacjom i hojności sponsorów przeszło ono niemal suchą stopą. Zwłaszcza w piłce nożnej nie widać symptomów finansowej ruiny.

Przekonuje o tym choćby przykład pierwszoligowego Radomiaka Radom, klubu funkcjonującemu głównie dzięki wsparciu z budżetu miasta, w którym niedawno doszło do zuchwałej kradzieży dwóch luksusowych Mercedesów należące do piłkarzy.
W tym sezonie zespół Radomiaka walczy w czołówce I ligi – na cztery kolejki przed zakończeniem rozgrywek zajmuje trzecią lokatę z szansą na zajęcie drugiego miejsca premiowanego bezpośrednim awansem do PKO Ekstraklasy, a w najgorszym przypadku będzie mógł o to powalczyć w barażach z udziałem drużyn z miejsc 3-6, bo ma 10 punktów przewagi nad siódmą w tabeli Miedzią Legnica.
Radomski klub nie dysponuje wprawdzie stadionem spełniającym wymogi licencyjne, bo finansowana z budżetu miasta budowa nowego obiektu mocno się opóźnia, ale pod względem sportowym na tle pierwszoligowych rywali prezentuje się nieźle. Trenerem Radomiaka od 25 czerwca 2018 roku jest 47-letni Dariusz Banasik, jako piłkarz bez dokonań, jedynie z króciutkim epizodem w drugoligowym GKS Bełchatów, a jako trener przed objęciem ekipy Radomiaka samodzielnie prowadził zespoły Znicza Pruszków, Pogoni Siedlce i Zagłębia Sosnowiec. Jego szefem, czyli prezesem Radomiaka, jest w polskim futbolu postać nietuzinkowa. To 59-letni Sławomir Stempniewski, były sędzia, także międzynarodowy, przewodniczący Polskiego Kolegium Sędziów w latach 2007-2013, następnie ekspert piłkarski w Canal+, a od 2015 roku prezes i jeden z współwłaścicieli Radomiaka.
W obecnej kadrze radomskiego zespołu przed rozpoczęciem wiosennej rundy rewanżowej znajdowało się 32 piłkarzy, wśród których było 10 obcokrajowców: 30-letni Mamadu Cande (Gwinea Bissau), 31-letni Raphael Rossi (Brazylia), 31-letni Amancio Fortes (Angola), 26-letni Alain Ebwelle (Kamerun), 26-letni Filipe Nascimento (Portugalia), 23-letni Athanasios Scheidt (USA), 28-letni Meik Karwot (Niemcy), 22-letni Morimakan Diane (Francja), 33-letni Leandro (Brazylia) i 29-letni Rok Sirk (Słowenia). Polski zaciąg tworzyli gracze niechciani w innych klubach, od Legii Warszawa (Maciej Świdzikowski, Mateusz Kochalski), przez Damiana Gąskę (Śląsk Wrocław), Artura Bogusza (ŁKS Łódź), po Karola Angielskiego (Wisła Płock) czy Dawida Abramowicza z Wisły Płock. W tej zbieraninie piłkarzy jedynym graczem wywodzącym się z Radomia jest 19-letni wychowanek szkółki piłkarskiej Radomiaka Jakub Podsiadło.
Radomska drużyna już w poprzednim sezonie była bliska wywalczenia awansu do ekstraklasy, lecz w barażach w decydującej rozgrywce przegrała z Wartą Poznań 0:2. Ten wynik bardzo rozzłościł włodarzy Radomia, szczególnie zaś prezydenta miasta Radosława Witkowskiego, który w kampanii wyborczej mocno się umizgiwał do społeczności kibiców Radomiaka i obiecywał wspierać klub. Po wybuchu pandemii jego entuzjazm w tej kwestii zaczął jednak słabnąć, a brak awansu do ekstraklasy zezłościł go głównie dlatego, że liczył iż dzięki związanemu z tym zastrzykowi pieniędzy z praw medialnych będzie mógł bezboleśnie i po cichu zmniejszyć obiecane dotacje dla klubu z miejskiej kasy i przekierować te pieniądze na ważniejsze potrzeby mieszkańców Radomia. Niestety, plany te legły w gruzach, ale zmniejszyć wsparcie i tak trzeba było. I 12 maja ub. roku prezydent Witkowski narobił rabanu ogłaszając, że jest zbulwersowany wysokością zarobków piłkarzy grających na drugim poziomie ligowych rozgrywek. „To najdroższa liga świata. Stawki w niej obowiązujące, to absurd. Co miesiąc otrzymuję listę do wypłaty i pod każdą się podpisuję. Tam więcej kwot zwróciło moja uwagę. 15 tysięcy złotych miesięcznie dla piłkarza z I ligi to skandal!” – grzmiał Witkowski. Przy okazji wyszło na jaw, że władze samorządowe Radomia przeznaczają na stypendia dla piłkarzy Radomiaka 220 tys. złotych miesięcznie.
Prezydent podjął wtedy decyzję o wstrzymaniu wypłat tych pieniędzy w maju i czerwcu oraz zapowiedział znaczące ograniczenie środków na fundusz stypendialny. „”Miasto przeznacza na każdy klub określoną ilość pieniędzy. To dany zespół decyduje, który zawodnik jakie stypendium otrzyma. Oczywiście w ramach kwoty, którą poszczególny klub dostał na miesiąc lub pół roku. My nie mamy jednak wpływu na to, ile zarabiają zawodnicy w ramach podpisanego kontraktu. Teraz sytuacja jest jednak inna. Zmagamy się z pandemią koronawirusa, COVID-19 dewastuje finanse samorządów. Ludzie tracą pracę, a firmy płynność finansową. Potrzebujemy też więcej pieniędzy na ochronę zdrowia. Dlatego zdecydowałem, że stypendia dla klubów w grach zespołowych w maju i czerwcu nie będą wypłacone. Kolejnym krokiem będzie przedstawienie nowego projektu stypendialnego, który znacznie ograniczy sumę pieniędzy, która będzie przeznaczana dla klubów. To, co budzi mój niesmak, to właśnie wysokość indywidualnych stypendiów. Jeśli piłkarz w I lidze zarabia 15 tysięcy netto i są to pieniądze z miasta, to uważam, że jest to absolutny skandal. Klub musi przyjąć nasze zastrzeżenia i dostosować się do aktualnej sytuacji” – grzmiał rok temu prezydent Radomia.
Z tych zapowiedzi niewiele chyba udało się zrealizować, bo minął rok i Radomiak znowu walczy o ekstraklasę, a piłkarze, którzy w poprzednim sezonie byli wymieniani jako ci, którzy zarabiają w zespole najwięcej, są jego zawodnikami nadal. Radomski klub musi płacić dobrze, skoro ma składzie tak liczną grupę obcokrajowców i nie mniej liczną grupę polskich piłkarzy, którzy przeszli do Radomiaka z klubów PKO Ekstraklasy. Niewykluczone, że dzisiaj owe 15 tysięcy złotych netto, które rok temu tak zbulwersowało prezydenta Witkowskiego, mimo trwającej już ponad rok pandemii nie jest już górną granicą zarobków w zespole.
Do takich wniosków skłania historia kradzieży dwóch aut z klubowego parkingu, do jakiej niedawno doszło w Radomiaku. Historię opisały m.in. portal „Weszło” i „Przegląd Sportowy”. Wedle ich relacji do kradzieży doszło 11 maja w trakcie treningu zespołu na obiekcie radomskiego MOSIR-u. Złodzieje podwędzili dwa luksusowe Mercedesy o wartości szacowanej na 200 tys. złotych każdy. Z informacji zebranych przez policjantów w trakcie akcji poszukiwawczej wynikało, że w kradzież mogli być zaangażowani dwaj ciemnoskórzy obywatele francuscy, którzy przyjechali w odwiedziny do grającego w rezerwach Radomiaka Morimakan D. Trop okazał się właściwy i pojazdy odzyskano, a pomogły ponoć w tym zeznania piłkarza, który wyjawił wszystko po nocy spędzonej w areszcie. Z niepotwierdzonych informacji wynika, że zmuszony szantażem przez kolegów wyniósł z szatni kluczyki do wspomnianych Mercedesów, którymi kolesie szybko odjechali w siną dal. Obojętnie na powody, dla których to zrobił, jego dalsza kariera w radomskim klubie jest już zakończona. Nie tylko zresztą w radomskim – takich „numerów” szatnia w żadnym zespole nie toleruje i nie wybacza, a że na dodatek sprawca wybitnym graczem nie jest, jego piłkarska kariera chyba właśnie się skończyła. Ciekawe jednak na jakich warunkach rozstanie się z nim Radomiak. Wypłaci mu stypendium i co tam jeszcze ma zagwarantowane w kontrakcie, czy skorzysta z okazji i pożegna się z nim dyscyplinarnie…

Zmiany trenerów w ŁKS i Koronie

Ledwo zespoły I ligi wznowiły rywalizację po zimowej przerwie, a już dwóch trenerów straciło posady. W ŁKS Łódź zwolniono Wojciecha Stawowego, a w Koronie Kielce Macieja Bartoszka. Łódzki zespół przejął Ireneusz Mamrot, a kielecki tymczasowo Kamil Kuzera.

Efekt nowej miotły zadziałał w obu zespołach. Mamrot poprowadził ŁKS do zwycięstwa 2:0 w spotkaniu ze Stomilem Olsztyn, natomiast Korona pod wodzą Kuzery pokonała 1:0 Puszczę Niepołomice. Władze łódzkiego klubu oczekują od swojego zespołu wywalczenia bezpośredniego awansu do ekstraklasy, czyli zajęcia jednego z dwóch czołowych miejsc. Udział w barażach o awans z udziałem zespołów z miejsc 3-6 obciążona jest dużym ryzykiem niepowodzenia. W tej chwili wydaje się, że ekipa Bruk-Betu Nieciecza, która z dorobkiem 47 punktów jest liderem rozgrywek i ma już sześć punktów przewagi nad drugim w tabeli Górnikiem Łęczna, a osiem nad trzecim ŁKS-em, już raczej nie odda prowadzenia.
Rywalom pozostaje więc walka o drugą lokatę, także premiowaną bezpośrednim awansem. Łodzianie mają tylko dwa „oczka” straty do wicelidera z Łęcznej, ale chętnych do zajęcia tego miejsca jest więcej. Dla przypomnienia – spadkowiczami z ekstraklasy w tym sezonie są zespoły ŁKS, Korony i Arki Gdynia i z tego tercetu daleko od czołówki są na razie tylko kielczanie, którzy po 20 kolejkach mają na koncie 25 punktów i zajmują 12. lokatę. Do zajmującej szóste, ostatnie z czterech barażowych miejsc Arki (32 pkt), zespół Korony ma już siedem punktów straty, ale nie jest to jeszcze różnica niemożliwa do odrobienia. Za plecami ŁKS-u plasują się ekipy GKS Tychy (36 pkt) i Radomiaka Radom (34 pkt), a zajmująca szóste miejsce Arka musi oglądać się za siebie na spadkowicza sprzed dwóch lat Miedź Legnicę oraz coraz lepiej spisujący się w I lidze Widzew Łódź, któremu marzy się powrót do ekstraklasy już w tym sezonie.
Z 18 zespołów rywalizujących obecnie w I lidze tylko Puszcza Niepołomice i Chrobry Głogów nie grały nigdy w ekstraklasie. Pozostałe szesnaście już kiedyś występowały w naszej klubowej elicie, ale w tym sezonie dostać się do niej będą mogły tylko trzy zespoły. Plusem dla pierwszoligowców w tym przejściowym z powodu reformy rozgrywek sezonie jest to, że do II ligi spadnie tylko jedna drużyna. W tej chwili ostatnie miejsce w tabeli okupuje Zagłębie Sosnowiec.

48 godzin sport

Dwa gole Cristiano Ronaldo
Juventus Turyn w 8. kolejce Serie A zmnierzył się z Cagliari. W bramce turyńskiej jedenastki tym razem bronił Gialuigi Buffon, a Wojciech Szczęsny był rezerwowym, natomiast w ekipie Cagliari całe spotkanie rozegrał Sebastian Walukiewicz. Juventus wygrał 2:0, a obie bramki zdobył Cristiano Ronaldo. Przy żadnej z nich nie 20-letni polski obrońca nie zawinił, a za swój wysatęp zebrał wysokie noty.

AS Monaco goni PSG
W meczu na szczycie francuskiej ekstraklasy piłkarskiej zespół AS Monaco pokonał lidera rozgrywek Paris Saint-Remain 3:2. Oba gole dla PSG strzelił Kylian Mbappe, dla Monaco dwa razy trafił Kevin Volland i raz z karnego Cesc Fabregas. Ekipa z Księstwa Monako zajmuje w tabeli Lique 1 drugą lokatę, tracąc do paryskiego potentata po zwycięstwie w 11. kolejce już tylko cztery punkty.

Grała I liga piłkarska
Wyniki 13. kolejki: Bruk-Bet Nieciecza – Widzew Łódź 2:0, GKS Tychy – Miedź Legnica 0:2, Odra Opole – Górnik Łęczna 1:1, ŁKS Łódź – Puszcza Niepołomice 4:4, Stomil Olsztyn – GKS Jastrzębie 0:1, Zagłębie Sosnowiec – Chrobry Głogów 1:2, Sandecja Nowy Sącz – Radomiak Rado 1:1, GKS Bełchatów – Korona Kielce 0:1, Resovia – Arka Gdynia 1:2. W tabeli porowadzi Bruk-Bet z dorobkiem 33 punktów, przed ŁKS (32) i Górnikiem Łęczna (25). Stawkę zamyka zespół Sandecji, który dotąd wywalczył tylko 3 punkty.

Bosiek najszybsza na lodzie
Karolina Bosiek zdobyła złoty medal wielobojowych mistrzostw Polski w łyżwiarstwie szybkim. 20-letnia panczenistka z KS Pilica Tomaszów Mazowiecki triumfowała z dorobkiem 166.982 pkt. Srebrny medal wywalczyła Natalia Czerwonka (167.587), a brązowy Magdalena Czyszczoń (170.762). Wśród mężczyzn najlepszy był Szymon Palka (156.876 pkt), przed Arturem Janickim (157.754) i Marcinem Bachankiem (159.525).

Polacy w The Championship
Kamil Jóźwiak i Krystian Bielik nie znaleźli się w kadrze meczowej Derby County na spotkanie w Championship z Bristol City. Prowadzony przez Wyne’a Rooney’a w roli grającego trenera zespół przegrał 0:1 i zajmuje ostatnie miejsce z lidze. Z dobrej strony pokazał się natomiast grający w Barnsley Michał Helik, który rozegrał cały mecz przeciwko Nottingham Forest (2:0). Świeżo upieczony reprezentant Polski Przemysław Płacheta zagrał w podstawowym składzie Norwich City w spotkaniu z Middlesbrough (1;0), ale nie był to jego udany występ. Zaliczył kilkanaście strat, przegrał większość pojedynków, a celność podań na poziomie 70 procent. Z innych polskich piłkarzy występujących w zespołach angielskiej drugiej ligi cały mecz w barwach Millwall zagrał były reprezentacyjny bramkarz Bartosz Białkowski, a jego zespół zremisował z Cardiff City 1:1. W tabeli The Championship prowadzi Norwich, Millwall zajmuje dziewiąte miejsce, Barnsley trzynaste, a Derby z jedną wygraną w 12 meczach ostatnie.

Wirus torpeduje przygotowania
Reprezentacja Polski w piłce ręcznej kobiet nie sprawdzi formy przed rozpoczynającymi się 3 grudnia w Danii mistrzostwami Europy. Polki miały zagrać w dniach 27-29 listopada w mocno obsadzonym towarzyskim turnieju w Koszalinie, z udziałem zespołów Serbii i Rosji. Imprezę odwołano jednak z powodu obostrzeń sanitarnych związanych z pandemia koronawirusa. Ekipa Serbii wycofała się z udziału po tym, jak zagroziła jej obowiązkowa kwarantanna po pwrocie do kraju, co mogłoby uniemożliwić udział w ME 2020. Sytuacja epidemiczna w Polsce też nie jest najlepsza, najbliższa kolejka PGNiG Superligi została storpedowana przez zakażenia wykryte u zawodniczek wielu klubów. Trener reprezentacji Polski Arne Senstad w tej sytuacji postanowił przyspieszyć planowane zgrupowanie kadry w Mielnie i chce je rozpocząć już od 22 listopada. Przed jego rozpoczęciem wszystkie uczestniczki będą przebadane na obecność koronawirusa. Polki w fazie grupowej ME 2020 zmierzą się z Norweżkami, Niemkami i Rumunkami.

Z NHL zawędrował do PHL
Były trener drużyn NHL Pittsburgh Penguins, San Jose Sharks i New Jersey Devils, 61-letni Amerykanin Kevin Constantine został szkoleniowcem występującej w Polskiej Hokej Lidze Re-Plast Unii Oświęcim. Zastąpił Słoweńca Nika Zupancica, który tydzień wcześniej złożył dymisję.

FC Barcelona dołuje w lidze
Niepokonane w tym sezonie w rodzimej lidze Atletico Madryt wygrało u siebie w 10. kolejce z Barceloną 1:0 i awansowało na pozycję wicelidera Primera Division. Natomiast pokonana drużyna „Dumy Katalonii”, która w Lidze Mistrzów gromi rywali bez trudu, w ostatnich sześciu spotkaniach hiszpańskiej ekstraklasy zanotowała tylko jedno zwycięstwo i obsunęła się w tabeli na 10. miejsce. Liderem rozgrywek jest zespół Realu Sociedad, trzecią lokatę zajmuje Villarreal, a dopiero czwartą Real Madryt.

Spadkowicze rządzą na zapleczu

Nowy sezon rozpoczęły też zespoły z bezpośredniego zaplecza ekstraklasy, czyli I i II ligi . W pierwszej lidze od wysokich zwycięstw po 4:0 zaczęli zmagania spadkowicze z najwyższej klasy rozgrywkowej, czyli Arka Gdynia i ŁKS Łódź, natomiast dla porównania beniaminek Widzew Łódź „na dzień dobry” z nową ligą dostał na wyjeździe lanie od Radomiaka Radom, przegrywając z nim aż 1:4.

Radomianie przegrali z Wartą Poznań baraż o awans do ekstraklasy, lecz gdyby to oni okazali się lepsi, w tym sezonie podejmowaliby rywali w Warszawie na stadionie Legii, ponieważ ich radomski obiekt wciąż jest w fazie przebudowy i nie spełnia wymogów licencyjnych nawet na I ligę. Z tego powodu ekipa Radomiaka mecz z Widzewem Łódź rozegrała gościnnie na stadionie Znicza Pruszków. Spotkanie zaczęło się dla gospodarzy niefortunnie, bo już w 4. minucie gola strzelił im najskuteczniejszy gracz łódzkiej jedenastki w poprzednim sezonie, Marcin Robak, ale też w przeszłości dwukrotny król strzelców naszej ekstraklasy. To było już jednak wszystko, na co radomianie pozwolili beniaminkowi, bo po przewie złoili mu skórę wbijając cztery gole.
Piłkarze Arki Gdynia spadli do I ligi po czterech sezonach występów w ekstraklasie, więc trochę zapomnieli jak to jest grać o szczebel niżej. A tu jeszcze na początek trafił im się mecz z GKS Jastrzębie w… Wodzisławiu Śląskim, na dodatek bez udziału publiczności. Potyczka bardziej przypominała więc sparing przed sezonem niż prawdziwy mecz o punkty, wynik 4:0 liczy się jednak do ligowej statystyki, ale czy jest zapowiedzią wywalczenia przez gdynian awansu już po tym sezonie, na razie chyba jest za wcześnie przesądzać. Taką samą uwagą można też skomentować zwycięstwo 4:0 ŁKS Łódź z Odrą Opole, bo zarówno opolanie, jak i jastrzębianie w poprzednim sezonie do końca musieli walczyć o uniknięcie spadku z I ligi i w tym sezonie czeka ich ten sam los. Trudniejsze zadanie miał w swoim meczu otwarcia trzeci ze spadkowiczów, Korona Kielce, która z trudem wywiozła jeden punkt z Głogowa.
Wyniki 1. kolejki:
Radomiak – Widzew 4:1, GKS Jastrzębie – Arka Gdynia 0:4, Puszcza Niepołomice – Resovia Rzeszów 0:3, Górnik Łęczna – GKS Bełchatów 3:0, Miedź Legnica – Sandecja Nowy Sącz 3:1, Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Zagłębie Sosnowiec 1:0, GKS Tychy – Stomil Olsztyn 0:0, Odra Opole – ŁKS Łódź 0:4, Chrobry Głogów – Korona Kielce 1:1.

Koniec sezonu w I lidze

W minioną sobotę zakończyły się rozgrywki w I lidze piłkarskiej. Pierwsze miejsce zajęła Stal Mielec, która dzięki wygranej 4:1 z Chojniczanką oraz porażce Podbeskidzia 0:1 z Chrobrym Głogów, na finiszu wyprzedziła bielszczan w tabeli. Oba zespoły już wcześniej zapewniły sobie bezpośredni awans do ekstraklasy. Z ligi spadły Olimpia Grudziądz, Chojniczanka Chojnice i Wigry Suwałki.

Przed ostatnią, 34. kolejką I ligi liderem tabeli była drużyna Podbeskidzia, która wyprzedzała Stal o jeden punkt. W sobotę doszło do zmiany prowadzącego, bo mielczanie rozbili u siebie zdegradowaną już wcześniej Chojniczankę 4:1 i z dorobkiem 67 punktów zajęli ostatecznie pierwsze miejsce, natomiast bielszczanie ulegli na swoim stadionie Chrobremu Głogów 0:1 i z 65 pkt na koncie skończyli sezon na drugiej pozycji. Głogowianom zwycięstwo w Bielsku-Białej nic ostatecznie nie dało, bo chociaż poprawili swój dorobek do 49 pkt, to zajmująca szóstą lokatę ekipa Bruk-Betu Nieciecza także pokonała na swoim boisku Odrę Opole 1:0 i dzięki temu skończyła rozgrywki z 50. „oczkami” na koncie. Zespół z Niecieczy zajął więc ostatnie z czterech miejsc w barażach o ekstraklasę i już we wtorek 28 lipca zagra na wyjeździe z trzecią w stawce Wartą Poznań (60 pkt), natomiast w drugiej barażowej parze czwarty Radomiak Radom (57 pkt) podejmie u siebie Miedź Legnicę (51 pkt). Oba spotkania transmitowane będą na kanałach sportowych Polsatu. Zwycięzcy tych potyczek zmierzą się w piątek 31 lipca w bezpośrednim meczu, którego zwycięzca w przyszłym sezonie zagra w PKO Ekstraklasie. Jeśli los w tej rywalizacji uśmiechnie się do Radomiaka, to kibice tej drużyny na jej domowe mecze w ekstraklasie będą jeździć do Warszawy na stadion Legii, bo Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN wyraziła zgodę, żeby w roli gospodarza tam radomianie grali mecze w ekstraklasie.
Przed sobotnią kolejką niemal wszystko jasne było już także na dole tabeli. Szanse na utrzymanie nie miały już zdegradowane wcześniej drużyny Wigier Suwałki i Chojniczanki Chojnice, ale Olimpia Grudziądz mogła się jeszcze uratować przed spadkiem. Warunkiem była porażka GKS Bełchatów z GKS Tychy (warunek spełniony, bo tyszanie wygrali 1:0) oraz zwycięstwo Olimpii z Sandecją Nowy Sącz. Tu jednak piłkarze z Grudziądza zawalili sprawę i po remisie 0:0 spadli do II ligi.
Ostateczna kolejność na miejscach od 7. do 18.: 7. Chrobry Głogów (49 pkt), 8. Puszcza Niepołomice (48), 9. GKS Tychy (47), 10. Stomil Olsztyn (46), 11. Zagłębie Sosnowiec (44), 12. Sandecja Nowy Sącz (44), 13. Odra Opole (42), 14. GKS Jastrzębie (410, 15. GKS Bełchatów (40), 16. Olimpia (40), 17. Chojniczanka (30), 18. Wigry (26). W nowym sezonie w I lidze GKS Bełchatów zagra z karą dwóch ujemnych punktów za „naruszenie dyscypliny procesu licencyjnego”.
W nowym sezonie w I lidze zobaczymy w akcji spadkowiczów z ekstraklasy, czyli ŁKS Łódź, Koronę Kielce i Arkę Gdynia oraz trzy zespoły z II ligi. Wiadomo już, że będą to ekipy Górnika Łęczna i Widzewa Łódź, które wywalczyły bezpośrednią promocję zajmując odpowiednio pierwszą i drugą lokatę. Łódzki zespół awansował mimo porażki u siebie ze Zniczem Pruszków 0:1. Niezadowoleni z postawy zespołu kibice Widzewa wygwizdali go, a piłkarzy wulgarnie zwyzywali.O trzecie miejsce premiowane awansem już w najbliższy wtorek powalczą drużyny trzeciego w tabeli GKS Katowice z szóstą Olimpią Elbląg oraz czwartej Bytovii Bytów z piątą Resovią. Zwycięzcy tych meczów zagrają o awans w piątek 31 lipca. Wszystkie trzy spotkania transmitowane będą przez TVP Sport.

Stal Mielec dołączyła do Podbeskidzia

Zespół Podbeskidzia Bielsko-Biała zapewnił sobie awans do ekstraklasy w minioną środę, pokonując w 33. kolejce Odrę Opole 4:3. Dwa dni później osiągnięcie bielszczan powtórzyli gracze Stali Mielec, którzy w ramach 33. kolejki wygrali na wyjeździe z Zagłębiem Sosnowiec 3:0. Podbeskidzie zagra w najwyższej klasie rozgrywkowej po czterech latach przerwy, natomiast mielecka Stal, dwukrotny mistrz Polski, aż po 24 sezony.

Na ten dzień kibice w Mielcu czekali 24 lata, bo tyle czasu minęło od spadku zespołu z ekstraklasy. Stal Mielec to jeden z najbardziej utytułowanych polskich klubów. Dwukrotny mistrz kraju – w sezonie 1972/1973 i 1975/1976, a także wicemistrz z sezonu 1974/1975 roku. W 1976 mielczanie do mistrzowskiego tytułu w lidze dorzucili triumf w Pucharze Polski oraz awans do ćwierćfinału Pucharu UEFA. Piłkarzami Stali byli w tamtych czasach wybitni reprezentanci Polski, m.in. Andrzej Szarmach, Grzegorz Lato, Henryk Kasperczak i Jan Domarski.
W wygranym 3:0 spotkaniu z Zagłębiem Sosnowiec gole dla mieleckiego zespołu strzelili Michał Żyro (dwa) oraz Mateusz Mak. Obaj ci piłkarze mają za sobą występy w klubach ekstraklasy – Żyro to były piłkarz Legii Pogoni i ostatnio Korony, natomiast Mak grał w Piaście Gliwice. Po tym zwycięstwie Stal ma na koncie 64 punkty i na kolejkę przed końcem rozgrywek cztery „oczka” przewagi nad trzecią w tabeli Wartą Poznań. Dla przypomnienia – bezpośredni awans do ekstraklasy uzyskują dwa pierwsze zespoły w I lidze, natomiast o trzecie bój w barażach stoczą zespoły, które na koniec rozgrywek zajmą miejsca od trzeciego do szóstego.
Po 33. kolejce było też przesądzone, że zespół Warty zakończy zmagania na trzecim miejscu, bo poznański zespół miał bezpieczną przewagę punktową nad czwartym w tabeli Radomiakiem Radom i piątą Miedzią Legnica. Te dwa zespoły też miały zapewnione udział w barażach o ekstraklasę. Ostatnią niewiadomą było to, która drużyna ostatecznie zajmie szóstą lokatę – szansę na to miały jeszcze Bruk-Bet Nieciecza, Chrobry Głogów, Puszcza Niepołomice i GKS Tychy. Z I ligi już wcześniej spadły Wigry Suwałki i Chojniczanka Chojnice, a ich los wciąż może podzielić jeden z sześciu zespołów – Odra Opole, Olimpia Grudziądz, GKS Bełchatów, GKS Jastrzębie i Zagłębie Sosnowiec.

Podbeskidzie wróciło do ekstraklasy

Podbeskidzie Bielsko-Biała po wygranym w środę 4:3 meczu z Odrą Opole, na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek w I lidze zapewniło sobie awans do ekstraklasy. Zespół z Bielska-Białej prowadzi z przewagą czterech punktów nad drugą w tabeli Stalą Mielec, ale dwa pierwsze zespoły i tak awansują do ekstraklasy bezpośrednio. Podbeskidzie ma już osiem „oczek przewagi nad trzecią Wartą Poznań, a to oznacza, że poznański zespół już bielszczan w dwóch ostatnich ligowych kolejkach wyprzedzić nie zdoła.

Tak więc po czterech latach przerwy ekipa Podbeskidzia Bielsko-Biała wróciła do najwyższej klasy rozgrywkowej, w której wcześniej występowała przez pięć sezonów (2011-2016). Najwyższe miejsce w ekstraklasie, dziesiąte, bielszczanie zajęli w sezonie 2013/2014. W sumie przez pięć sezonów w naszej ligowej elicie rozegrali 171 meczów, z których 48 wygrali, 53 zremisowali, a w 70 ponieśli porażki. Ujemny maja także bilans bramkowy – 196:250.
Trenerem zespołu Podbeskidzia od 18 czerwca 2018 roku jest 39-letni Krzysztof Brede, były piłkarz m.in. Lecha Poznań, Arki Gdynia i Lechii Gdańsk. Karierę trenerską zaczął jako asystent w Lechii i kontynuował w Jagiellonii Białystok, a samodzielnie zadebiutował w tej roli jako szkoleniowiec Chojniczanki Chojnice w sezonie 2017/2018. Podbeskidzie jest dopiero drugą drużyną w jego karierze, którą prowadzi jako pierwszy trener.
O krok od powrotu do ekstraklasy jest też Stal Mielec, dwukrotny mistrz Polski w sezonach 1972/1973 i 1975/1976, wicemistrz w sezonie 1974/1975, finalista Pucharu Polski w 1976 roku oraz ćwierćfinalista Pucharu UEFA w edycji 1975/1976). Mielczanie spadli z najwyższej klasy rozgrywkowej w sezonie 1995/1996, a rok później władze klubu na cztery kolejki przed końcem rywalizacji w II lidze wycofały zespół z rozgrywek, a klub rozwiązały.
Reaktywowana pod szyldem KS FKS Stal zespół do rozgrywek szczebla centralnego (na trzeci poziom, czyli do obecnej Ii ligi) wrócił dopiero w 2012 roku, a na bezpośrednie zaplecze ekstraklasy, czyli do I ligi, w sezonie 2015/2016. W obecnych rozgrywkach mielecka ekipa na dwie kolejki przed końcem zmagań zajmuje z dorobkiem 61 pkt premiowaną bezpośrednim awansem do ekstraklasy drugą lokatę i ma cztery punkty przewagi nad trzecią Wartą Poznań.

W Grudziądzu wykorzystali wirusa

Piłkarze Olimpii Grudziądz po 28. kolejce zajmowali w I lidze miejsce w środku tabeli – z jednym punktem straty do miejsca premiowanego udziałem w barażach o ekstraklasę oraz czterema przewagi nad strefą spadkową. Mimo to ich trener, Jacek Trzeciak, stracił posadę.

W zaskakującej dymisji Trzeciaka dziwne jest to, że rozstał się z klubem z Grudziądza za porozumieniem stron, co w realiach naszego futbolu nie jest powszechną praktyką. Sportowych powodów jego zwolnienia trudno się dopatrzyć. Przejął zespół 9 września ubiegłego roku i do minionego weekendu zdążył poprowadzić go w 21 spotkaniach, z których osiem wygrał, pięć zremisował, a w ośmiu zanotował porażki. Olimpia to nie jest znaczący klub na piłkarskiej mapie Polski, chociaż jego obecna kadra, naszpikowana obcokrajowcami, zdradza aspiracje do wyrwania się z przeciętności. Problem w tym, że w miejscowej społeczności nie ma jednomyślności co do kierunków rozwoju klubu ani też metod dojścia do wyznaczonych celów.
W przypadku Trzeciaka nie da się wykluczyć, że jakaś grupa ludzi zaangażowanych w działalności Olimpii chciał się go pozbyć, lecz wiele wskazuje, że trener sam się podłożył swoim antagonistom lekceważąc obostrzenia związane z pandemia koronawirusa. 20 czerwca po wygranym 1:0 wyjazdowym meczu z Puszczą Niepołomice Trzeciak, zamiast wrócić z ekipą do Grudziądza, pojechał na Śląsk odwiedzić rodzinę. Akurat w czasie, gdy w tej części kraju każdego dnia notowano najwięcej zakażonych Covid-19. Nic dziwnego, że niefrasobliwość szkoleniowca trochę zirytowała szefów klubu. Już wtedy pojawiły się plotki, że jego posada zawisła na włosku. Władze Olimpii zdementowały te pogłoski zapewniając w mediach społecznościowych, że szkoleniowiec ma ważny kontrakt, którego klub nie zamierza rozwiązywać.
Nie minął nawet tydzień, a po przegranym w 28. kolejce przez Olimpię na własnym stadionie 2:4 meczu z GKS Tychy
48-letni trener został jednak zdymisjonowany. Moment na taką decyzję szefowie klubu wybrali nie najlepszy, bo w czwartek zespół czeka wyjazdowa potyczka ze Stomilem Olsztyn, a w niedzielę u siebie z GKS Bełchatów. Oba zespoły są w tabeli niżej, ale nad 13. w stawce ekipą z Olsztyna Olimpia ma tylko dwa punkty przewagi, a nad 14. bełchatowianami cztery.

Sędziowski skandal w I lidze

Rywalizacja w I lidze piłkarskiej zbliża się do finiszu i zaczynają się w niej dziać cuda. Ale takie „numery”, jaki zdarzył się w piątkowym meczu Zagłębia Sosnowiec z Odrą Opole (1:3), to nawet najstarsi górale nie pamiętają.

Walczący o utrzymanie w I lidze opolanie objęli prowadzenie już w 5. minucie po strzale znanego z występów w ekstraklasie (m.in. w Śląsku i Legii) 35-letniego weterana Arkadiusza Piecha. Do przerwy wynik nie uległ zmianie, ale po zmianie stron obie drużyny toczyły wyrównaną walkę. Do wspomnianej już kuriozalnej pomyłki arbitrów doszło w 55. minucie pomocnik gospodarzy Bartłomiej Babiarz, 31-letni piłkarz także mający w dorobku występy w ekstraklasie, zagrał bezmyślnie piłkę do bramkarza swojej drużyny, ale nie zauważył, że w polu karnym stoi Piech, który przejął podanie, przedryblował spokojnie rozpaczliwie interweniującego golkipera i posłał futbolówkę do pustej bramki. Gdyby dostał piłkę od któregoś z graczy Odry, byłby oczywisty spalony, ale piłkę zagrywał zawodni drużyny przeciwnej, a w takiej sytuacji spalonego rzecz jasna nie ma. Sędzia Piotr Urban miał jednak w tej kwestii odmienne zdanie i bramki… nie uznał. To dziwne, bo miał do pomocy dwóch asystentów – Tomasza Niemirowskiego i Jakuba Wójcika, a na dodatek przy linii bocznej jeszcze sędziego technicznego Sebastiana Jarzębaka. Cała czwórka miała do dyspozycji komunikatory, mogła się zatem wymienić opiniami, a wydaje się wręcz nieprawdopodobne, żeby chociaż jeden z tej czwórki nie widział, że piłkę do Piecha zagrał Babiarz, a nie któryś z zawodników Odry. Urban raz podjętej decyzji już jednak nie zmienił. Na szczęście dla niego Odra strzeliła jeszcze dwa gole – na 2:0 podwyższył Miłosz Trojak, a Piech trafił na 3:1. Sędzia Urban tłumaczył się po meczu tak: „Przed tym, jak piłka wpadła do bramki, był użyty gwizdek. Gdyby piłka wpadła do bramki, zaś gwiazdek zostałby użyty po tym fakcie, bramka zostałaby zdobyta prawidłowo. A tak odgwizdaliśmy spalonego”.
Nie powiedział jednak, czy widział, że Piech przejął piłkę po zagraniu rywala, a nie partnera z zespołu. Prezes PZPN Zbigniew Boniek na Twitterze zbagatelizował cała sytuację: „Niestety, sędzia gwizdnął przed tym, jak piłka wpadła do bramki (oczywisty błąd), więc nawet VAR by tutaj nie zadziałał. Dobrze, że drużyna pokrzywdzona i tak wygrała” – napisał prezes PZPN. A gdyby Odra przez taki błąd przegrała?

Wyścig Warty z Podbeskidziem

Na zapleczu naszej piłkarskiej ekstraklasy w minionym tygodniu także wznowiono rozgrywki. W 23. kolejce wszystkie trzy czołowe zespoły, czyli Podbeskidzie Bielsko-Biała, Warta Poznań i Stal Mielec zgodnie wygrały wyjazdowe mecze. Ale już w rozegranej w ten weekend 24. kolejce tempa nie wytrzymali mielczanie, remisując u siebie bezbramkowo z Puszczą Niepołomice.

Prowadzące w tabeli I ligi zespoły Podbeskidzia i Warty nie zmarnowały okazji. Bielszczanie pokonali u siebie Bruk-Bet Nieciecza 1:0, a poznańska drużyna wygrała 2:0 z Olimpią Grudziądz i po 24. kolejkach te dwie ekipy mają na koncie po 49 punktów oraz cztery „oczka” przewagi nad trzecią w tabeli Stalą Mielec. Gwoli przypomnienia – do ekstraklasy bezpośrednio awansują dwa pierwsze zespoły, natomiast o trzecie premiowane promocją do najwyższej klasy rozgrywkowej miejsce zespoły z miejsc 3-6 będą walczyć
w barażach.
Do końca rozgrywek pozostało 10 kolejek, czyli do zdobycia jest 30 punktów, co oznacza, że w tej lidze praktycznie wszystko jeszcze jest możliwe. Warto odnotować, że prowadzące w stawce zespoły Podbeskidzia i Warty stawiają na polskich piłkarzy. W kadrze poznańskiego klubu aktualnie jest tylko jeden obcokrajowiec (Ukrainiec Serhij Napołow), natomiast w kadrze Podbeskidzia pięciu – Słowak Martin Polacek, Ukrainiec Dymytro Baszłaj, Holender Desley Ubbink, Hiszpan Ivan Martin i Chorwat Marko Roginić. Podobnie wstrzemięźliwi w angażowaniu graczy zagranicznych są działacze Stali Mielec, którzy w kadrze mają tylko dwóch cudzoziemców – Słowaka Lukasa Bielaka i Serba Andreję Prokicia.
Mielczanie wciąż mają szanse na dogonienie w tabeli Warty i Podbeskidzia, więc te trzy zespoły będą bić się o bezpośredni awans pewnie do ostatniego tchu, bo baraże mogą okazać się bardzo ryzykowną loterią.
W tej chwili za plecami trzeciej w tabeli Stali (45 pkt) jest grupa zespołów mająca do mielczan ledwie kilkupunktową stratę – Radomiak Radom, Miedź Legnica, GKS Jastrzębie, Olimpia Grudziądz, Bruk-Bet Nieciecza, Sandecja Nowy Sącz, GKS Tychy, Chrobry Głogów, Puszcza Niepołomice, Zagłębie Sosnowiec i Stomil Olsztyn. Z wymienionych ekip każda wciąż ma realne szanse na zajęcie miejsca premiowanego udziałem w barażach.