Biało-czerwoni znów na czele

Trzy październikowe mecze reprezentacji Polski, najpierw wysoka wygrana w towarzyskim spotkaniu z Finlandią (5:1), a potem cztery punkty wywalczone w Lidze Narodów w potyczkach z Włochami (0:0) oraz Bośnią i Hercegowiną (3:0), wyraźnie poprawiły atmosferę wokół reprezentacji Polski i jej trenera, Jerzego Brzęczka.

Te spotkania pozwolą biało-czerwonym awansować o jedną pozycję w najnowszym rankingu FIFA (na 18. miejsce), co może mieć znaczenie w kontekście losowania grup eliminacji mistrzostw świata, ale chyba większym zyskiem jest praktycznie już przesądzone utrzymanie się naszej reprezentacji w najwyższej dywizji Ligi Narodów. Na wygranie rywalizacji w grupie i awans do zaplanowanego na przyszły rok finału tych rozgrywek z udziałem zwycięzców czterech grup Dywizji A, raczej nikt nie stawia ani też specjalnie tego nie oczekuje.
pliwy bohater środowego meczu z Bośnią i Hercegowiną, w którym strzelił dwie bramki, a przy trafieniu Karola Linettego zaliczył asystę, w wypowiedzi przed kamerami TVP nie szczędził pochwał sobie i kolegom, ale na pytanie czy wysforowanie się polskiej drużyna na pierwsze miejsce w grupie 1 oznacza, że są najlepsi, ironicznie się uśmiechnął i stwierdził krótko: „Nie jesteśmy najlepsi w naszej grupie”. Jego pogląd podzielił też prezes PZPN Zbigniew Boniek, a Jerzy Brzęczek tym razem przed kamerami nie palnął niczego, co mogłoby na nowo rozniecić przygasły po tych trzech udanych występach kadry internetowy hejt przeciwko niemu.
Kibice nie mieli zresztą tym razem powodów do krytykowania selekcjonera. Nasz zespół zagrał o niebo lepiej niż we wrześniu przeciwko Holandii i grał wreszcie porządnie w piłkę, także w spotkaniu z Włochami. Obiecująco wypadli wprowadzani do kadry Jakub Moder, Michał Karbownik i Sebastian Walukiewicz, swoje szanse do wykazania się z powodzeniem wykorzystali też Karol Linetty, Jacek Góralski, Mateusz Klich, Kamil Jóźwiak i Arkadiusz Reca, Kamil Grosicki, zaś niezachwianie mocną pozycję w kadrze potwierdzili Kamil Glik, Jan Bednarek, Tomasz Kędziora, Wojciech Szczęsny, Łukasz Fabiański i rzecz jasna kapitan i lider naszej reprezentacji Robert Lewandowski, którego w ataku próbowali ambitnie, ale też z powodzeniem zastępować Arkadiusz Milik i Krzysztof Piątek.
„Lewy” w meczu z Bośnią zanotował swoje 62. i 63. trafienie w narodowych barwach w 113. występie. Z aktywnych piłkarzy lepszy dorobek bramkowy na szczeblu reprezentacyjnym ma tylko czterech graczy: Brazylijczyk Neymar (64), Argentyńczyk Lionel Messi (71), Hindus Sunil Chhetri (72) oraz Portugalczyk Cristiano Ronaldo (101). Natomiast w klasyfikacji wszech czasów Lewandowski jest na 24. miejscu. Największym pechowcem w naszej kadrze okazał się Maciej Rybus, który z powody wykrycia u niego koronawirusa całe zgrupowanie musiał spędzić na kwarantannie, ale największym przegranym był jego kolega z Lokomotiwu Moskwa Grzegorz Krychowiak, którego słabą formę można było zauważyć już w spotkaniu z Finlandią, chociaż zagrał w nim tylko w końcówce, ale dopiero mecz z Włochami obnażył jego słabość i pokazał, jak mocno odstaje od reszty zespołu.
W rosyjskich mediach już od jakiegoś czasu pojawiają się opinie, że Krychowiak jest w tej chwili cieniem zawodnika, który na początku poprzedniego sezonu zachwycał swoją grą. To nie jest jeszcze powód, żeby skreślać tego piłkarza z kadry, ale w takiej dyspozycji, w jakie się aktualnie znajduje, raczej na pewno przegra rywalizację o miejsce w składzie z Klichem, Moderem, Góralskim i Linettym, a przecież jest jeszcze w pamięci Krystian Bielik, na którego powrót wszyscy chyba czekamy. A skoro już o kadrowiczach z ligi rosyjskiej mowa, to zaskakująco słabo wypadł także grający na co dzień w Dynamo Moskwa Sebastian Szymański.
W meczu z Bośniakami znakomite zawody rozegrał Karol Linetty, czym miejmy nadzieje raz na zawsze rozwiał wątpliwości Brzęczka co do przydatności w kadrze. Po jego podaniu piętą Jacek Góralski wyłożył piłkę Robertowi Lewandowskiemu, który jednak fatalnie przestrzelił, następnie to Linetty dośrodkował w pole karne, gdzie po błędzie Bośniaków „Lewy” trafił w słupek, aż w końcu wziął udział w bramkowej akcji Lewandowskiego, a potem wykończył jego znakomite podanie i sam strzelił gola – dopiero drugiego reprezentacji, chociaż debiutował w niej sześć lat temu. Brzęczek potrzebował dwóch lat żeby zauważyć, jakiego dobrego grajka ma w kadrze. Szkoda, że tak późno, dobrze, że wreszcie dał mu zagrać cały mecz.

Z Włochami zagrali przyzwoicie

W zremisowanym 0:0 meczu z Włochami nasz zespół zagrał dużo lepiej, niż miesiąc wcześniej w przegranym 0:1 spotkaniu z Holandią. Jeśli utrzyma ten poziom także w środowej potyczce z Bośnią i Hercegowiną, powinno to wystarczyć do odniesienia zwycięstwa.

Wynik potyczki z Bośniakami we Wrocławiu może okazać się kluczowy do wyłonienia najsłabszej ekipy w grupie A1, która zostanie zdegradowana z Dywizji A. A utrzymanie w najwyższej grupie rozgrywkowej Ligi Narodów to cel, jaki władze PZPN wyznaczyły do realizacji w tym roku Jerzemu Brzęczkowi. Trener biało-czerwonych ma jednak w perspektywie zadania znacznie poważniejsze, przede wszystkim przygotowanie zespołu do przełożonych z powodu pandemii na przyszły rok finałów mistrzostw Europy oraz rozpoczynających się także w 2021 roku eliminacji do mistrzostw świata w 2022 roku w Katarze. Po meczu z Holandią spadła na niego lawina krytyki, której nie osłabiła nawet wyjazdowa wiktoria nad reprezentacją Bośni i Hercegowiny, bynajmniej nie taka oczywista, zważywszy na remisowe wyniki potyczek tej drużyny z Włochami i Holendrami. Wypada przy tym przypomnieć, że w obu wrześniowych potyczkach zabrakło w kadrze Roberta Lewandowskiego, odpoczywającego po triumfie z Bayernem Monachium w finale Ligi Mistrzów. Jego kluczowa pozycja w polskiej reprezentacji nie podlega dyskusji i tej opinii z pewnością nie zmieniły wygrane bez jego udziału mecze z Bośniakami (2:1) oraz w towarzyskim spotkaniu z Finlandią (5:1). Ale mecz z Włochami pokazał, że czas „Lewego” jako wyłącznie egzekutora także w drużynie narodowej się kończy, także dlatego, że on już nie chce spełniać na boisku tylko takiej roli. W potyczkach z zespołami z najwyższej europejskiej i światowej półki, a takim jest dzisiaj zespół stworzony przez trenera Roberto Manciniego, nie ma co liczyć na sukces bez pressingu, gdy na jeden kontakt, wymienności pozycji oraz umiejętności płynnego zmieniania w trakcie meczu wariantów ustawienia taktycznego. W Gdańsku jeszcze w żadnym z tych elementów piłkarskiego rzemiosła nasza reprezentacja nie przewyższała rywali, ale ważne jest to, że każdego próbowała. To wyraźny postęp w porównaniu z wrześniowym meczem w Amsterdamie z Holendrami, w którym nasi piłkarze przez dziewięćdziesiąt minut właściwie tylko przeszkadzali przeciwnikom w rozgrywaniu piłki.
Trzeba się z tego postępu cieszyć, bo w obu tych porównawczych występach, z Holandią i Włochami, trzon naszego zespołu był podobny – zmienili się bramkarze, bo Wojciecha Szczęsnego w ramach zarządzonej na tej pozycji przez selekcjonera rotacji zastąpił Łukasz Fabiański, za pauzującego za kartki Bednarka u boku Kamila Glika na środku obrony zagrał Sebastian Walukiewicz, a nieobecnego z powodu zakażenia koronawirusem Piotra Zielińskiego zastąpił z powodzeniem 21-letni Jakub Moder, jeszcze gracz Lecha Poznań, ale już de facto angielskiego Brighton & Hove Albion, a w ataku zamiast Krzysztofa Piątka pojawił się Lewandowski. Na bokach obrony Brzęczek konsekwentnie stawiał w tych spotkaniach na Tomasza Kędziorę na prawej i Bartosza Bereszyńskiego na lewej flance, na skrzydłach wystawiał Sebastiana Szymańskiego z prawej i Kamila Jóźwiaka z Lewej strony, zaś w środku w roli defensywnych pomocników stawiał na Grzegorza Krychowiaka i Mateusza Klicha.
Roszady w bramce mogą dziwić, bo Szczęsny choćby z racji tego, że jest pierwszym bramkarzem Juventusu powinien mieć niekwestionowana pozycję także w reprezentacji, lecz trzeba pamiętać, że ten świetny bramkarz miał jednak nieudane występy w Euro 2012, Euro 2016 i w MŚ 2018, więc trzymanie w odwodzie doświadczonego i nie schodzącego poniżej solidnego poziomu Fabiańskiego ma uzasadnienie. W meczu z Włochami golkiper West Hamu United został zresztą rekordzistą naszej reprezentacji pod względem liczby meczów z czysty kontem, bo w Gdańsku w swoim 52 występie w narodowej drużynie po raz 26 nie wpuścił gola. Wcześniej dzielił się rekordem z Józefem Wandzikiem, który ma na koncie 25 meczów bez straty bramki. Trzecią lokatę w tym zestawieniu zajmuje Artur Boruc (24 czyste konta), czwarte Jerzy Dudek na spółkę z Janem Tomaszewskim (po 23), a piąte miejsce okupuje Szczęsny (21).
W obronie warto odnotować udany debiut 20-letniego Walukiewicza, który w Cagliarii wyrasta na stopera wysokiej klasy, który teraz z powodzeniem zapełnił lukę po pauzującym Janie Bednarku, ale w niedalekiej perspektywie może stać się dla niego poważnym konkurentem. Ale też alternatywą na wypadek kontuzji Glika. Wypada mieć nadzieję, że do pełni zdrowia, sił i formy wróci też po kontuzji Krystian Bielik, a w lidze holenderskiej nie przepadnie Paweł Bochniewicz, bo ci gracze mogą już w niedalekiej przyszłości zostać filarami naszej reprezentacji. Podobnie jak 19-letni Michał Karbownik, który już za chwilę może stać się pierwszym wyborem selekcjonera na lewej obronie.
Największym odkryciem kadry jest jednak tej jesieni bez wątpienia Jakub Moder, bohater największego transferu w historii naszej rodzimej ligi (Brighton & Hove Albion zapłacił za niego 11 mln euro). Zdecydowanie większe znaczenie mają jednak jego obiecujące występy, zwłaszcza w meczu z Włochami. W konfrontacji z ekipą Manciniego Moder należał do najlepszych graczy nie tylko w polskiej drużynie, ale w ogóle na boisku. Jego gra wzbudziła uznanie futbolowych ekspertów tak dalece, że branżowy portal piłkarski whoscored.com umieścił go w swojej najlepszej jedenastce 3. kolejki Ligi Narodów. A wygląda ona tak: Ibrahim Sehic (Bośnia i Hercegovina) – Benjamin Pavard (Francja), Sergio Ramos (Hiszpania), Andreas Christensen (Dania), Robert Skov (Dania) – Nikola Vlasic (Chorwacja), Jakub Moder (Polska), Marco Verratti (Włochy), Christian Eriksen (Dania) – Romelu Lukaku (Belgia), Mikel Oyarzabal (Hiszpania).

  1. kolejka Ligi Narodów, grupa A1
    Polska – Włochy 0:0
    Polska: Łukasz Fabiański – Tomasz Kędziora, Kamil Glik, Sebastian Walukiewicz, Bartosz Bereszyński – Sebastian Szymański (60. Kamil Grosicki), Grzegorz Krychowiak, Jakub Moder, Mateusz Klich (71. Arkadiusz Milik), Kamil Jóźwiak (83. Michał Karbownik) – Robert Lewandowski (82. Karol Linetty).
    Włochy: Gianluigi Donnarumma – Alessandro Florenzi, Leonardo Bonucci, Francesco Acerbi, Emerson Palmieri – Nicolo Barella (79. Manuel Locatelli), Jorginho, Marco Verratti – Federico Chiesa (70. Moise Kean), Andrea Belotti (83. Francesco Caputo), Lorenzo Pellegrini (83. Domenico Berardi).
    Żółte kartki: Bereszyński, Kędziora – Belotti, Acerbi. Sędziował: Jose Maria Sanchez Martinez (Hiszpania). Widzów: 10 000.
    Bośnia i Hercegowina – Holandia 0:0
    Mecze 4. kolejki (14 października):
    Polska – Bośnia i Hercegowina, Wrocław, godz. 20:45
    Włochy – Holandia, Bergamo, godz. 20:45.
    Tabela grupy A1:
  2. Włochy 3 5 2:1
  3. Holandia 3 4 1:1
  4. Polska 3 4 2:2
  5. BiH 3 2 2:3

Brzęczek zarządza kadrą zdalnie

Jerzy Brzęczek zmaga się z koronawirusem, którego wykryto u niego pod koniec ubiegłego tygodnia, ale nie zaniedbuje obowiązków. W poniedziałek ogłosił ostateczny skład kadry na październikowe mecze z Finlandią, Włochami oraz Bośnią i Hercegowiną. Do powołanych już wcześniej graczy z klubów zagranicznych dokooptował trzech piłkarzy z ekstraklasy – Artura Jędrzejczyk i Michała Karbownika z Legii oraz Jakuba Modera z Lecha.

Brzęczek w poprzednim tygodniu, we wtorek i środę, był w siedzibie PZPN w Warszawie. W piątek poczuł się źle, bolała go głowa i miał gorączkę. Wykonany test potwierdził podejrzenie, że został zakażony koronawirusem. Rzecznik prasowy PZPN Jakub Kwiatkowski, pełniący zarazem obowiązki menedżera reprezentacji, w poniedziałek poinformował, że stan zdrowia selekcjonera uległ poprawie, co jednak nie zmienia faktu, że jego udział w rozpoczynającym się 5 październiku zgrupowaniu kadry stoi po znakiem zapytania. PZPN już zapowiedział przeprowadzenie w środę 30 września i piątek 2 października obowiązkowych testów na obecność Covid-19 u wszystkich członków sztabu szkoleniowego reprezentacji. Jeżeli okaże się, że Brzęczek uzyska w tych testach wyniki negatywne, będzie mógł poprowadzić kadrę od początku zgrupowania. Jeśli wyniki będą pozytywne, obowiązki selekcjonera przejmie jego asystent, Tomasz Mazurkiewicz, którego wspierać ma drugi z asystentów Brzęczka, Radosław Gilewicz. Co prawda żaden z nich nie ma licencji UEFA Pro, ale w tej nadzwyczajnej sytuacji władze PZPN pewnie przymkną na to oko. Ostatecznie i tak najważniejsze decyzje personalne i taktyczne będzie podejmował Brzęczek.
Dla przypomnienia: powołani do kadry piłkarze mają stawić się na zgrupowaniu kadry 5 października, a już dwa dni później, w środę, na stadionie Ergo Arena w Gdańsku rozegrają towarzyski mecz z Finlandią. Cztery dni później, również w Gdańsku, zmierzą się z Włochami w Lidze Narodów, a 14 października we Wrocławiu z zespołem Bośni i Hercegowiny.
Z zawodników do których wysłano powołania, na zgrupowaniu nie stawi się występujący na co dzień w amerykańskiej Major Soccer League Przemysław Frankowski. Na wrześniowe mecze w Lidze Narodów z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną ten piłkarz też się nie stawił, ale wtedy zatrzymał go jego klub, Chicago Fire. Tym razem na przeszkodzie stanęła mu kontuzja.
W miejsce Frankowskiego selekcjoner nie powołał innego piłkarza z klubów zagranicznych, a z graczy ekstraklasy zaproszenie na zgrupowanie dostali dwaj piłkarze Legii Warszawa – Artur Jędrzejczyk i Michał Karbownik oraz zawodnik Lecha Poznań Jakub Moder. Tym razem nie ma więc w 27-osobowej kadrze żadnego nowicjusza.
Trochę na kredyt powołanie dostali Kamil Grosicki i Arkadiusz Milik, bo obaj od początku sezonu nie grają w swoich klubowych zespołach. Warto odnotować powrót nieobecnego we wrześniu w kadrze Arkadiusza Recy, który w przerwie letniej został przez Atalantę wypożyczony do beniaminka Serie A FC Crotone i zdążył już zadebiutować w nowej drużynie. W przerwie letniej klubowe barwy zmienili też Kamil Glik (z AS Monaco do Benevento), Paweł Bochniewicz (z Górnika Zabrze do Heerenveen), Damian Kądzior (z Dinama Zagrzeb do Eibar), Karol Linetty (z Sampdorii do Torino) i Kamil Jóźwiak (z Lecha do Derby County).
Kadra Polski:
Bramkarze: Bartłomiej Drągowski (AC Fiorentina, Włochy), Łukasz Fabiański (West Ham United, Anglia), Łukasz Skorupski (Bologna FC, Włochy), Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn, Włochy).
Obrońcy: Jan Bednarek (FC Southampton, Anglia), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Paweł Bochniewicz (sc Heerenveen, Holandia), Kamil Glik (Benevento Calcio, Włochy), Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa), Michał Karbownik (Legia Warszawa), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Arkadiusz Reca (FC Crotone, Włochy), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Sebastian Walukiewicz (Cagliari Calcio, Włochy).
Pomocnicy: Jacek Góralski (Kajrat Ałmaty, Kazachstan), Kamil Grosicki (West Bromwich Albion, Anglia), Kamil Jóźwiak (Derby County, Anglia), Damian Kądzior (SD Eibar, Hiszpania), Mateusz Klich (Leeds United, Anglia), Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Karol Linetty (AC Torino, Włochy), Jakub Moder (Lech Poznań), Sebastian Szymański (Dynamo Moskwa, Rosja), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy).
Napastnicy: Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), Arkadiusz Milik (SSC Napoli, Włochy), Krzysztof Piątek (Hertha Berlin, Niemcy).