Biało-czerwoni znów na czele

16 paź 2020

Trzy październikowe mecze reprezentacji Polski, najpierw wysoka wygrana w towarzyskim spotkaniu z Finlandią (5:1), a potem cztery punkty wywalczone w Lidze Narodów w potyczkach z Włochami (0:0) oraz Bośnią i Hercegowiną (3:0), wyraźnie poprawiły atmosferę wokół reprezentacji Polski i jej trenera, Jerzego Brzęczka.

Te spotkania pozwolą biało-czerwonym awansować o jedną pozycję w najnowszym rankingu FIFA (na 18. miejsce), co może mieć znaczenie w kontekście losowania grup eliminacji mistrzostw świata, ale chyba większym zyskiem jest praktycznie już przesądzone utrzymanie się naszej reprezentacji w najwyższej dywizji Ligi Narodów. Na wygranie rywalizacji w grupie i awans do zaplanowanego na przyszły rok finału tych rozgrywek z udziałem zwycięzców czterech grup Dywizji A, raczej nikt nie stawia ani też specjalnie tego nie oczekuje.
pliwy bohater środowego meczu z Bośnią i Hercegowiną, w którym strzelił dwie bramki, a przy trafieniu Karola Linettego zaliczył asystę, w wypowiedzi przed kamerami TVP nie szczędził pochwał sobie i kolegom, ale na pytanie czy wysforowanie się polskiej drużyna na pierwsze miejsce w grupie 1 oznacza, że są najlepsi, ironicznie się uśmiechnął i stwierdził krótko: „Nie jesteśmy najlepsi w naszej grupie”. Jego pogląd podzielił też prezes PZPN Zbigniew Boniek, a Jerzy Brzęczek tym razem przed kamerami nie palnął niczego, co mogłoby na nowo rozniecić przygasły po tych trzech udanych występach kadry internetowy hejt przeciwko niemu.
Kibice nie mieli zresztą tym razem powodów do krytykowania selekcjonera. Nasz zespół zagrał o niebo lepiej niż we wrześniu przeciwko Holandii i grał wreszcie porządnie w piłkę, także w spotkaniu z Włochami. Obiecująco wypadli wprowadzani do kadry Jakub Moder, Michał Karbownik i Sebastian Walukiewicz, swoje szanse do wykazania się z powodzeniem wykorzystali też Karol Linetty, Jacek Góralski, Mateusz Klich, Kamil Jóźwiak i Arkadiusz Reca, Kamil Grosicki, zaś niezachwianie mocną pozycję w kadrze potwierdzili Kamil Glik, Jan Bednarek, Tomasz Kędziora, Wojciech Szczęsny, Łukasz Fabiański i rzecz jasna kapitan i lider naszej reprezentacji Robert Lewandowski, którego w ataku próbowali ambitnie, ale też z powodzeniem zastępować Arkadiusz Milik i Krzysztof Piątek.
„Lewy” w meczu z Bośnią zanotował swoje 62. i 63. trafienie w narodowych barwach w 113. występie. Z aktywnych piłkarzy lepszy dorobek bramkowy na szczeblu reprezentacyjnym ma tylko czterech graczy: Brazylijczyk Neymar (64), Argentyńczyk Lionel Messi (71), Hindus Sunil Chhetri (72) oraz Portugalczyk Cristiano Ronaldo (101). Natomiast w klasyfikacji wszech czasów Lewandowski jest na 24. miejscu. Największym pechowcem w naszej kadrze okazał się Maciej Rybus, który z powody wykrycia u niego koronawirusa całe zgrupowanie musiał spędzić na kwarantannie, ale największym przegranym był jego kolega z Lokomotiwu Moskwa Grzegorz Krychowiak, którego słabą formę można było zauważyć już w spotkaniu z Finlandią, chociaż zagrał w nim tylko w końcówce, ale dopiero mecz z Włochami obnażył jego słabość i pokazał, jak mocno odstaje od reszty zespołu.
W rosyjskich mediach już od jakiegoś czasu pojawiają się opinie, że Krychowiak jest w tej chwili cieniem zawodnika, który na początku poprzedniego sezonu zachwycał swoją grą. To nie jest jeszcze powód, żeby skreślać tego piłkarza z kadry, ale w takiej dyspozycji, w jakie się aktualnie znajduje, raczej na pewno przegra rywalizację o miejsce w składzie z Klichem, Moderem, Góralskim i Linettym, a przecież jest jeszcze w pamięci Krystian Bielik, na którego powrót wszyscy chyba czekamy. A skoro już o kadrowiczach z ligi rosyjskiej mowa, to zaskakująco słabo wypadł także grający na co dzień w Dynamo Moskwa Sebastian Szymański.
W meczu z Bośniakami znakomite zawody rozegrał Karol Linetty, czym miejmy nadzieje raz na zawsze rozwiał wątpliwości Brzęczka co do przydatności w kadrze. Po jego podaniu piętą Jacek Góralski wyłożył piłkę Robertowi Lewandowskiemu, który jednak fatalnie przestrzelił, następnie to Linetty dośrodkował w pole karne, gdzie po błędzie Bośniaków „Lewy” trafił w słupek, aż w końcu wziął udział w bramkowej akcji Lewandowskiego, a potem wykończył jego znakomite podanie i sam strzelił gola – dopiero drugiego reprezentacji, chociaż debiutował w niej sześć lat temu. Brzęczek potrzebował dwóch lat żeby zauważyć, jakiego dobrego grajka ma w kadrze. Szkoda, że tak późno, dobrze, że wreszcie dał mu zagrać cały mecz.

Najnowsze

Sprawdź również

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Materiał partnerski China Media Group Brzmi jak film, ale to wydarzyło się naprawdę. Od warsztatu i pracy w smarze, przez jazdę 100 km w ulewie za jedną szansą… aż po zwycięstwo na torze WSBK. Zhang Xue i jego ZXMOTO właśnie pokonali legendy branży — i zrobili to w...

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Materiał partnerski - China Media Group We włoskich Alpach trwają XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Jaka jest atmosfera na obiektach w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo? Które konkurencje warto śledzić i jak radzi sobie reprezentacja Polski? W tym odcinku łączymy się z...

Mundial nie dla wszystkich

Mundial nie dla wszystkich

Mistrzostwa świata w piłce nożnej od zawsze reklamowane są jako globalny turniej, który łączy ludzi ponad granicami i pozwala kibicom z całego świata spotkać się w jednym miejscu. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone wspólnie z Kanadą i Meksykiem, miał...

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Puchar Interkontynentalny FIFA 2024, który startuje dzisiaj, 22 września, jest odpowiedzią na lukę po Klubowych Mistrzostwach Świata, które od 2025 roku będą rozgrywane co cztery lata. Nowy format, z założenia mający ożywić globalną rywalizację klubową, składa się z...

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa rośnie w siłę na europejskiej arenie, daleko jeszcze do dumy, ale jest coraz lepiej. W krajowym rankingu UEFA, który odzwierciedla wyniki drużyn z ostatnich pięciu sezonów, Polska awansowała z 30. na 18. pozycję. To nie tylko poprawa statystyk, ale i dowód...

Przełamanie Korony Kielce

Przełamanie Korony Kielce

W świecie piłkarskich zmagań, gdzie presja i oczekiwania potrafią przerosnąć samą grę, spotkanie Korony Kielce ze Stalą Mielec było czymś więcej niż tylko kolejnym ligowym starciem. Dla Jacka Zielińskiego, nowego trenera kielczan, to spotkanie miało kluczowe znaczenie...