Jan Bednarek także strzela gole

W meczu 23. kolejki Premier League Southampton przegrał u siebie z Wolverhampton Wanderers 2:3. Jedną z bramek dla gospodarzy zdobył obrońca reprezentacji Polski Jan Bednarek. Było to jego pierwsze w obecnych rozgrywkach, a drugie w ogóle trafienie w barwach angielskiego zespołu.

Nasz piłkarz strzelił gola dającego „Świętym” prowadzenie 1:0. Potem na 2:0 podwyższył Shane Long i takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa spotkania. Po zmianie stron role się jednak odwróciły i to ekipa przyjezdnych dyktowała warunki gry, strzelając rywalom trzy gole. Nie udało się zatem drużynie Southampton utrzymać dobrej passy, bo przed potyczką z „Wilkami” zaliczyła siedem meczów z rzędu bez porażki.
Bednarek mógł być ze swojego występu zadowolony. Głównie dlatego, że zdobywając drugą bramkę w Premier League (pierwszą zaliczył w debiucie 14 kwietnia 2018 roku, w również przegranym 2:3 spotkaniu z Chelsea Londyn). Tym samym 23-letni obrońca jest teraz najskuteczniejszym polskim piłkarzem w angielskiej ekstraklasie odkąd przyjęła formułę Premier League. Po jednym golu mają na koncie Robert Warzycha (1992) i Marcin Wasilewski (2015).

Wygrana ekipy Bednarka

Obrońca reprezentacji Polski Jan Bednarek miał udany weekend. Jego Southampton pokonał na wyjeździe 2:1 wicelidera Premier League Leicester City. Polak rozegrał całe spotkanie i wypadł nieźle.

Bednarek nie traci miejsca w wyjściowym składzie Southampton. Nasz piłkarz, podobnie jak jego koledzy z ekipy „Świętych”, miał w potyczce z Leicester City rachunki do wyrównania za doznaną w październiku ub. roku porażkę z tym zespołem 0:9. Była to jak dotąd najwyższa przegrana w historii Premier League. Tym razem ekipie „Lisów” już tak dobrze nie poszło, chociaż po golu Dennisa Praeta objęła prowadzenie. Ale pięć minut później Southampton wyrównał po celnym strzale Stuarta Armstronga. Potem na boisku działy się cuda, ale choć padło jeszcze pięć goli, to arbiter analizach wideo systemu VAT aż cztery z nich anulował, w tym aż trzy dla Leicester.
Gdy zniechęceni niepowodzeniami gracze „Lisów” już pogodzili się z remisem, w końcówce spotkania drużyna Bednarka zadała rozstrzygający o wyniku cios. Osiem minut przed końcem meczu Danny Ings podwyższył na 2:1 i tym razem sędzia trafienie uznał. Nie zrobił tego w przypadku bramki zdobytej przez gospodarzy w ostatniej akcji spotkania, w której piłkę do bramki Southampton skierował Johnny Evans. Była to właśnie trzeci z nieuznanych goli dla Leicester.
Bez powodzenia grali natomiast polscy piłkarze za zapleczu Premier League. W 27. kolejce Championship porażek doznały zespoły Mateusza Klicha (Leeds United), Kamila Grosickiego (Hull City) i Kamila Grabary (Huddersfield Town). Leeds przegrało u siebie z Sheffield Wednesday 0:2 (Klich grał do 66. minuty), ale wciąż utrzymuje pozycję wicelidera. Ekipa Hull, także na swoim boisku, uległa Fulham 0:1 (Grosicki rozegrał cały mecz), a Huddersfield na wyjeździe został pokonany 2:1 przez Barnsley. Kristian Bielik (Derby County) w tej kolejce pauzował, zaś Bartosz Białkowski (Millwall) zachował czyste konto w wyjazdowym spotkaniu ze Stoke City (0:0).

Polscy piłkarze na angielskiej trawie

Kamil Grosicki zdobył bramkę dla Hull City w wygranym 3:0 meczu z Birmingham City w 23. kolejce angielskiej Championship (drugi poziom rozgrywkowy). Skrzydłowy reprezentacji Polski zaliczył też asystę przy pierwszym golu. Grosicki w tym sezonie ma już na koncie sześć ligowych trafień.

To było łatwe zwycięstwo ekipy Hull City. Grosicki pojawił się na boisku w podstawowym składzie. Najpierw popisał się asystą przy pierwszym golu dla gospodarzy, a w drugiej połowie sam trafił do siatki rywali, wykorzystując w 58. minucie podanie Jarroda Bowena. Po tym zwycięstwie ekipa „Tygrysów” awansowała w Championship na 11. miejsce. Grosicki na boisku przebywał do 81. minuty, a schodzącego kibice Hull City żegnali owacjami.

Mniej powodów do zadowolenia po tej kolejce mieli dwaj inni reprezentanci Polski występujący w angielskiej Ii lidze. Mateusz Klich rozegrał całe spotkanie w barwach Leeds United, ale jego zespół przegrał z Fulham 1:2. Ekipa naszego piłkarza wciąż jednak zajmuje premiowaną bezpośrednimi awansem drugą lokatę, ale trzecia w tabeli drużyna Fulham zmniejszyła stratę do 9. punktów. Jeszcze mniej zadowolony z wyniku był trzeci z polskich kadrowiczów w Championship – Krystian Bielik, występujący w zespole Derby County. On i jego koledzy już od 4. minuty wyjazdowego spotkania z Reading musieli grać w dziesiątkę, a na dodatek stracili gola z rzutu karnego. Gospodarze ostatecznie wygrali 3:0, a nasz piłkarz spędził na bosku 70 minut. Komplet punktów wywalczył natomiast zespół Huddersfield, którego bramki strzeże Kamil Grabara. Młodzieżowy reprezentant Polski dał się tylko raz pokonać w meczu z Nottingham Forrest i jego ekipa zwyciężyła 2:1 awansując na 19. miejsce. O pechu może mówić natomiast bramkarz Bartosz Białkowski, bo jego drużyna szybko straciła gola, potem jednak w 85. minucie doprowadziła do remisu, lecz w czwartej doliczonej minucie gry goście zdołali zdobyć zwycięską bramkę. Millwall zajmuje w tabeli 13. lokatę, ale ma tyle samo punktów (33) co 11. Hull City.

Z Polaków grających w Premier League w ten weekend na boisku pojawił się tylko Jan Bednarek, który w wygranym przez Southampton 3:1 wyjazdowym meczu z Aston Villą zaliczył całe spotkanie. Artur Boruc był jak zawsze w tym sezonie był jedynie rezerwowym golkiperem AFC Bournemouth, a jego zespół przegrał 0:1 w spotkaniu z Burnley. Grający w West Ham United Łukasz Fabiański nadal leczy kontuzję.

 

Bednarek musiał uiścić

W piątek zespół Southampton przegrał na własnym stadionie z Leicester City aż 0:9. Była to najwyższa porażka w 133-letniej historii klubu. Piłkarze „Świętych” sami wymierzyli sobie karę.

W miniony piątek w 10. kolejce Premier League Southampton podejmował u siebie na St. Marys Stadium świetnie w tym sezonie grającą drużynę Leicester City. Miejscowi dopuszczali więc w myślach porażkę, ale nikt nie zakładał, że goście wbiją ekipie „Świętych” aż dziewięć goli. Wygrywając 9:0 zespół Leicester wyrównał rekord Premier League ustanowiony w 1995 roku przez Manchester United w spotkaniu z Ipswich Town. „Czerwone Diabły” wygrały wówczas również 9:0, ale na swoim stadionie, a zatem wyczyn „Lisów” jest teraz rekordem Premier League w spotkaniach wyjazdowych.

Dla Southamptonu była to najdotkliwsza porażka w 133-letniej historii klubu, nic zatem dziwnego, że kibice tego zespołu mocno przeżywają to upokorzenie. Trener zespołu „Świętych” Ralph Hasenhuettl poinformował, że on i jego współpracownicy ze sztabu trenerskiego oraz wszyscy piłkarze kadry pierwszego zespołu postanowili przekazać po jednej dniówce na rzecz działającej przy klubie Saints Foundation. Fundacja działa na terenie miasta i jego najbliższych okolic, realizując projekty z zakresu zdrowia, sportu i edukacji.

To ładny gest, bo zważywszy na zarobki w Premier League nawet z tych trzydziestu kilku dniówek zbierze się całkiem spora kwota. Swoje parę groszy będzie też musiał dorzucić występujący w Southampton reprezentant Polski Jan Bednarek. Dla niego to też była najwyższa porażka w seniorskiej karierze.

Czy to wystarczy aby udobruchać rozzłoszczonych klęską fanów? Po 10 kolejkach ligowych Southampton plasuje się zagrożonym spadkiem 18. miejscu.

 

Kłopoty zdrowotne kadrowiczów

Reprezentacja Polski szykuje się do kolejnych spotkań w eliminacjach Mistrzostw Europy. Nasz zespół po czterech kolejkach spotkań prowadzi w grupie G z kompletem punktów. W piątek biało-czerwoni zagrają na wyjeździe ze Słowenią, a w poniedziałek na PGE Narodowym w Warszawie z Austrią. Oba mecze rozpoczną się o 20:45.

Nie wszyscy z powołanych na zgrupowanie piłkarzy stawiła się na zgrupowaniu w Warszawie w pełni sił. Trener Jerzy Brzęczek poinformował o urazie mięśniowym Kamila Glika. Poza obrońcą AS Monaco na drobne dolegliwości narzekali także Grzegorz Krychowiak, Jan Bednarek i Mateusz Klich. Selekcjoner biało-czerwonych ma w tej chwili do dyspozycji 26 zawodników, a wśród nich środkowych obrońców zdolnych zastąpić Glika – Michała Pazdana, Arura Jędrzejczyka i Krystiana Bielika.

Na ostateczne decyzje kadrowe Brzęczek ma czas do czwartku. Na błędy nie może sobie pozwolić, bo jak słusznie zauważył kapitan reprezentacji Robert Lewandowski, jest to jedno z ważniejszych zgrupowań w całych eliminacjach. Nasz zespół gra rewanże z najmocniejszymi rywalami w grupie, z którymi pierwsze mecze wygrał. Korzystne wyniki mogą być rozstrzygające w kontekście awansu do turnieju Euro 2020.

 

Obywatele mistrzami Anglii

Zakończyły się rozgrywki w najbogatszej lidze piłkarskiej w Europie, której cztery zespoły awansowały do finałów Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Nic dziwnego, że w Premier League walka o prymat toczyła się do ostatniej kolejki. Manchester City wyprzedził drugi w tabeli FC Liverpool zaledwie o jeden punkt. Trzy kolejne lokaty zajęli finaliści europejskich pucharów – Chelsea, Tottenham i Arsenal.

Zespół Manchesteru City, którego trenerem jest Hiszpan Pep Guardiol, przed ostatnią kolejką miał jeden punkt przewagi nad Liverpoolem, ale walczył na wyjeździe 17. drużyną w tabeli Brighton&Howe. Mimo wyraźnej przewagi „The Citizens” (Obywatele) pierwsi stracili bramkę, ale ostatecznie wygrali 4:1 i z dorobkiem 98 punktów wygrali krajowe rozgrywki. Liverpool pokonał Wolverhampton 2:0 i kończąc sezon z 97 „oczkami” na koncie musiał zadowolić się jedynie wicemistrzowskim tytułem. W wyjazdowym starciu z Leicester City Chelsea Londyn wywalczyła tylko remis 0:0, ale to wystarczyło jej do utrzymania trzeciego miejsca w tabeli. Swojego meczu nie wygrał bowiem zajmujący 4. lokatę Tottenham, który podzielił się punktami z Evertonem (2:2). Arsenal zwyciężył Burnley 3:1, ale i zakończył sezon poza pierwszą czwórką.

W ostatniej kolejce z czołowych drużyn skompromitował się jedynie Manchester United, który przegrał na Old Trafford ze zdegradowanym już do Championship Cardiff City 0:2.

Na innych stadionach w ostatniej kolejce nie ważyły już losy awansu do europejskich pucharów czy degradacji do Championship, ale i tak sporo się działo. Kapitalne widowisko obejrzeli kibice na stadionie Selhurst Park, gdzie Crystal Palace pokonało Bournemouth 5:3. Niestety, Artur Boruc ponownie cały mecz przesiedział na ławce, bo Eddie Howe znów do gry wystawił 19-letniego Marka Traversa.

Całe spotkania rozegrali natomiast dwaj pozostali Polacy w Premier League – Jan Bednarek i Łukasz Fabiański. Były obrońca Lecha Poznań robił co mógł, ale jego Southampton tylko zremisował u siebie z zamykającym tabelę ekipą Huddersfield Town 1:1. „Święci” stracili gola po błędzie ich bramkarza Angusa Gunna.

West Ham United nie ma takich problemów w bramce, bo strzeże jej Łukasz Fabiański, najskuteczniejszy w tym sezonie golkiper w Premier League. „Młoty” wygrały na wyjeździe z Watfordem 4:1 i zakończyły rozgrywki na 10. miejscu. Wielka w tym zasługa naszego reprezentacyjnego bramkarza, któremu futbolowi statystycy wyliczyli aż 148 obronionych w tym sezonie strzałów. Żaden inny bramkarz w Premier League nie ma takich osiągnięć. Drugi w zestawieniu Neil Etheridge z Cardiff City miał ich 141, trzeci Ben Foster z Watfordu 127, czwarty David de Gea z Manchesteru United 122 interwencje, a piąty Sergio Rico z Fulham 111.

Fabiański wystąpił we wszystkich 38 meczach ligowych West Hamu, z których 15 wygrał, 7 zremisował i 16 przegrał (bramki 52:55). Kibice WHU docenili jego znakomitą grę i przyznali mu trzy nagrody indywidualne – dla najlepszego piłkarza klubu, dla najlepszego transferu i za najlepszą interwencję sezonu.

 

Pierwszy spadkowicz

Zespół Huddersfield Town został pierwszym spadkowiczem z Premier League. W 32. kolejce przegrał z Crystal Palace 0:2 i nie ma już szans na uniknięcie degradacji. Zagrożony jest też zespół Jana Bednarka Southampton.

Sytuacja, że spadkowicz został wyłoniony już w marcu, zdarzyła się dopiero po raz drugi w historii tych rozgrywek. Zajmujący ostatnia lokatę w tabeli zespół Huddersfield Town zdobył w 32 kolejkach zaledwie 14 punktów, a plasująca się na 17. miejscu ekipy Burnley, zajmującej pierwsze bezpieczne miejsce w tabeli, ma na koncie 33 punkty. Ponieważ do zakończenia rozgrywek pozostało sześć kolejek, czyli do zdobycia maksymalnie 18 „oczek”, piłkarze Huddersfield już mogą planować nowy sezon w niższej klasie, , podobnie jak ekipa Fulham, która jest na 19. miejscu z 17. punktami. Obroni się może jeszcze 18. w tabeli Cardiff City, bo ma 28 pkt i do Burnley traci pięć „oczek”. Tyle samo punktów co Burnley mają też drużyny Brighton&Hove Albion oraz Southampton, w barwach którego występuje reprezentant Polski Jan Bednarek. W 32. kolejce te zespoły zmierzyły się w bezpośrednim starciu, które na swoją korzyść rozstrzygnęła ekipa „Świętych” wygrywając 1:0. Nasz piłkarz rozegrał cały mecz i zebrał za swój występ pochlebne recenzje.

Obaw przed degradacja nie musi mieć Łukasz Fabiański, bo jego West Ham United, chociaż w ten weekend przegrał u siebie z Evertonem 0:2, z 42. pkt na koncie zajmuje 11. miejsce ze stratą ledwie dwóch „oczek” do siódmego w tabeli Wolverhampton. Fabiański przy obu straconych golach nie miał żadnych szans na obronę. Degradacja nie grozi też drużynie Artura Boruca Bournemouth. Polak w tej kolejce usiadł na ławce, a w meczu z Leicester City (0:2) do bramki wrócił Bośniak Asmir Begović, który ostatnio zagroził odejściem, jeśli nie odzyska roli bramkarz numer 1.

 

Nieudany weekend Polaków w Anglii

Żadnemu z polskich piłkarzy nie udało się w sobotę wygrać na boiskach Premier League. Nie przeszkodziło to Łukaszowi Fabiańskiemu rozegrać kolejnego dobrego meczu i zebrać dobre noty. Media dobrze oceniły także Artura Boruca.

West Ham United nie zdołał pokonać w sobotnim spotkaniu Premier League Crystal Palace. „Młoty” zremisowały 1:1 mimo, że od 27. minuty prowadziły po golu Marka Noble’a. Brytyjskie media nie obwiniają Łukasza Fabiańskiego o stratę bramki. Polak zebrał najlepsze oceny spośród wszystkich piłkarzy West Hamu. „Sky Sports” wystawiła mu notę „8”, a w uzasadnieniu podkreśliła genialną interwencję przy jednym ze strzałów Jamesa McArthura. Szkot uderzył piłkę z bliskiej odległości, ale Fabiański jakimś cudem to obronił.

Dwaj pozostali Polacy występujący w angielskiej ekstraklasie musieli przełknąć gorycz porażki. Bournemouth z Arturem Borucem w bramce przegrało 0:3 z liderem rozgrywek FC Liverpool. Ale chociaż 38-letni golkiper trzykrotnie musiał wyciągać piłkę z siatki, nie został obwiniony za żadną ze straconych bramek i dostał noty lepsze od bramkarza Liverpoolu Alissona.
Porażkę poniosła też drużyna naszego reprezentacyjnego obrońcy Jana Bednarka – Southampton. „Święci” w spotkaniu z Cardiff City do 90 minuty utrzymywali wynik 1:1, lecz w doliczonym czasie gry rywale w ogromnym zamieszaniu zdołali wepchnąć piłkę do siatki i wygrali ostatecznie 2:1. 23-letni polski obrońca rozegrał cały mecz i za swój występ został oceniony tak samo jak pozostali partnerzy z linii obronnej – wszyscy dostali „6” w skali 1 (najsłabszy) – 10 (najlepszy).

Na zapleczu Premier League naszym piłkarzom też się nie wiodło. Hull City Kamila Grosickiego (zaliczył cały mecz) przegrało na wyjeździe 0:2 z Derby County, Leeds United Mateusza Klicha (grał do 58.minuty) zremisowało 1:1 z Middlesbrough, Queens Park Ranger Pawła Wszołka (grał od 62. minuty) przegrało u siebie 3:4 z Birmingham, Bolton Pawła Olkowskiego (cały mecz na ławie) uległo 1:2 ekipie Preston North End, a Ipswich Town z Bartoszem Białkowskim w bramce przegrało 0:3 z Norwich City.

 

Asysta Jana Bednarka

Southampton z Janem Bednarkiem w składzie zremisował w 25. kolejce Premier League z Burnley 1:1. Reprezentant Polski znów zaliczył znakomity występ, notując m. in. asystę przy golu strzelonym przez Nathana Redmonda.

Drużyna Southampton mogła zrobić kolejny krok w drodze do utrzymaniu w Premier League. „Święci” w wyjazdowym starciu z sąsiadującą z nimi w tabeli ekipą Burnley objęli prowadzenie w 55. minucie. Dołożył się do tego Bednarek, który zaliczył asystę przy golu Nathana Redmonda. Gospodarze nie zamierzali jednak rezygnować z walki choćby o jeden punkt. Burnley w poprzedniej kolejce stoczyli wyrównaną walkę na Old Trafford z Manchesterem United, trwoniąc dwubramkowe prowadzenie w ostatnich minutach spotkania.

W potyczce ze „Świętymi” również jak oni zagrożona degradacją ekipa gospodarzy nie mogła sobie pozwolić na kolejną utratę cennych punktów, atakowała zatem zawzięcie do samego końca. I w doliczonym czasie gry osiągnęła cel. Niespełna kwadrans przed końcem na placu gry pojawił się nowy nabytek Burnley, weteran angielskich boisk 38-letni Peter Crouch, którego grę m. in. w Liverpoolu być może młodszy od niego o 15 lat Bednarek podziwiał jeszcze jako trampkarz. Obrońca reprezentacji Polski nie bez powodu zbiera jednak w ostatnich tygodniach pochlebne recenzje, więc radził sobie z rutyniarzem bez większych problemów.

Bednarek znowu został uznany przez angielskie media za opokę w defensywie „Świętych”, lecz jego trud poszedł na marne, bowiem w doliczonym czasie gry ręką w polu karnym zagrał jego kolega z defensywy Jack Stephens, za co sędzia podyktował „jedenastkę”, którą na wyrównującego gola zamienił Ashley Barnes.

Po raz kolejny w bramce Bournemouth zagrał Artur Boruc, lecz tym razem nie dokonał cudu i jego zespół przegrał na wyjeździe z Cardiff City 0:2. Łukasz Fabiański weekend miał wolny, ale w poniedziałek jego West Ham czeka trudny mecz z liderem Premier League FC Liverpool.

 

Boruc kontra Fabiański

Artur Boruc po pierwszy raz od półtora roku zagrał w Premier League. W spotkaniu 23. kolejki Bournemounth zmierzył się u siebie z West Hamem. W bramce gości stanął Łukasz Fabiański.

Obecność Artur Boruc w podstawowym składzie Bournemounth w meczu Premier League to była niespodzianka. Owszem, w pucharowych meczach nasz bramkarz bronił, ale w lidze niezmiennie od półtora roku między słupkami stawał Bośniak Asmir Begović. Tym razem trener „Wiśni” Eddie Howe postanowił wystawić Boruca. Być może chciał dać odpocząć Begoviciowi, albo zmobilizować go do cięższej pracy, bo ostatnio Bośniak nie błyszczał formą. Niewykluczone też, że chciał zrobić przyjemność Borucowi i dał mu szansę sprawdzenia się na tle dawnego kolegi z reprezentacji Polski Łukasza Fabiańskiego, który w bramce West Hamu w tym sezonie dokonuje cudów i należy do najlepszych w Premier League. Obojętnie na powody najważniejsze jest to, że Boruc zagrał w ligowym meczu po raz pierwszy od połowy maja 2017 roku.

Jego nieoczekiwany występ zauważyły natychmiast brytyjskie media, ale chociaż spotkanie wygrał 2:0 zespół Bournemouth, to wyższe noty za występ otrzymał Fabiański. W pierwszej połowie obaj nasi bramkarze wynudzili się niemiłosiernie, ale po zmianie stron więcej pracy miał Fabiański, który wpuścił dwa gole, ale kilka groźnych strzałów obronił. Tymczasem Boruc nudził się niemal do końca i tylko raz został zmuszony do interwencji. Ale umiejętnie dyrygował obroną i dzięki temu zachował czyste konto. Może więc nie był to jego ostatni występ w tym sezonie?

Dawno nie mieliśmy kolejki w Premier League z udziałem trzech Polaków. Tym trzecim był Jan Bednarek, który wraz z Southampton zaliczył zwycięstwo nad Evertonem 2:1.