Stracił stanowisko

Piotr Szumlewicz, wieloletni działacz związkowy, stracił stanowisko przewodniczącego Rady OPZZ województwa mazowieckiego.

Działacz pozostaje w konflikcie z kierownictwem konfederacji.
– Powyższa decyzja nie była poddana głosowaniu, nie było też żadnych podstaw merytorycznych do jej podjęcia. Dzieje się tak w sytuacji, gdy kierowana przeze mnie Rada intensywnie walczy o ludzi pracy w wielu branżach i przyjmuje w swoje szeregi nowe organizacje. Jednocześnie jako nowego przewodniczącego wskazano przewodniczącego Konfederacji Pracy, Michała Lewandowskiego – twierdzi Szumlewicz z żalem. Uważa, że jego zwolnienie nastąpiło nie z powodów proceduralnych, jak podało OPZZ, ale jako represja w odpowiedzi na aktywne wsparcie dla pracowników PLL LOT.
Redakcja „Trybuny” z żalem przyjmuje decyzję kierownictwa OPZZ – z Piotrem Szumlewiczem jako publicystą łączy nas długoletnia współpraca, jego publikacje nierzadko pomagały nagłośnić problemy ludzi pracy.
– Celem kierowanej przeze mnie Rady były i są działania na rzecz ludzi pracy i wzmocnienie OPZZ – zapewnia Szumlewicz w notce rozesłanej do mediów. – Teraz bez głosowania, bez możliwości odwołania się od decyzji ogłoszono, że utraciłem funkcję i zarazem pracę zarobkową. Gdy pracownik jest zwalniany dyscyplinarnie, jego związek ma 3 dni na odwołanie się od decyzji. Ja nie dostałem żadnej możliwości odwołania.

LOT mięknie

Do późnych godzin nocnych trwały z piątku na sobotę rozmowy między strajkującymi pracownikami PLL LOT a przedstawicielem zarządu Bartoszem Piechotą. Ze strony kierownictwa spółki padły ważne deklaracje: Monika Żelazik wróci do pracy, podobnie jak 67 osób, które zwolniono dyscyplinarne za udział w strajku. W poniedziałek negocjacje mają być kontynuowane. Protestujący jeszcze nie ogłaszają zwycięstwa – chcą, by deklaracje zarządu zostały potwierdzone odpowiednimi dokumentami i nadal domagają się powrotu do regulaminu wynagradzania z 2010 r.

 

Podczas solidarnościowego zgromadzenia, jakie odbyło się dziś o 11 przed biurowcem LOT, liderzy związków, które organizowały strajk – Monika Żelazik, Agnieszka Szelągowska i Adam Rzeszot dziękowali swoim koleżankom i kolegom za odwagę, zaangażowanie i wytrwałość.
Raz jeszcze przypomnieli, w jak trudnych warunkach toczył się protest – strajkujących nie złamała ani konieczność gromadzenia się na wolnym powietrzu, bo z budynku firmy wyrzucono ich już drugiego dnia, ani brak dostępu do toalet, ani deszcz i chłód. Ogłosili również, że strajk został zawieszony, ale nie zakończony.
– Wiemy, jaką jesteśmy załogą, wiemy, że możemy na siebie liczyć – powiedziała dziennikarzom Monika Żelazik, przewodnicząca Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego, która wiosną została niezgodnie z prawem zwolniona z pracy w LOT i o której powrót walczyli strajkujący. – Dajemy nowej osobie, która się pojawiła, przedstawicielowi zarządu prowadzącemu dialog społeczny, czas na zapoznanie się ze wszystkimi dokumentami sporu. Trudno wymagać, żeby ktoś, kto pojawił się wczoraj, otworzył nową kartę, nie mają podstawowych danych – związkowczyni podkreślała, że zawieszenie strajku jest gestem dobrej woli pod adresem kierownictwa PLL LOT. Zaznaczyła przy tym, że ani ona, ani inni pracownicy nie wyobrażają sobie dalszej pracy pod kierownictwem prezesa Rafała Milczarskiego.
Bartosz Piechota, negocjujący ze związkami w imieniu zarządu, zadeklarował, że pracodawca ma wolę przywrócić do pracy Monikę Żelazik, a także 67 pracowników, którzy otrzymali w trakcie protestu zwolnienia dyscyplinarne „za udział w nielegalnym strajku”. Delegat zarządu obiecał także, że spółka wycofa roszczenia pod adresem strajkujących – przypomnijmy, piloci, którzy nie wykonali przewidzianych lotów, otrzymali kilka dni temu wezwania do zapłaty na kwoty w granicach 200-600 tys. złotych.
– Dotąd nikt nie podpisał przywrócenia do pracy, te dokumenty nie są gotowe. Mój dokument jest przygotowany, ale ja wzruszam ramionami. Ludzie są najważniejsi – zaznaczyła Monika Żelazik. Rozmowy mają być kontynuowane w poniedziałek od ósmej rano. O czternastej będzie jasne, czy zarząd naprawdę ma dla strajkujących propozycję, która wychodzi naprzeciw ich postulatom. Jeśli nie – protest zostanie wznowiony. – Nie wypowiadałbym się w tonie hurraoptymistycznym, dopóki nie ma wiążących podpisów i decyzji – nic nie jest przesądzone – podkreślił w rozmowie ze Strajkiem.eu Piotr Szumlewicz, przewodniczący OPZZ Mazowsze od początku zaangażowany w sprawę pracowników LOT. – Częścią poniedziałkowych rozmów będzie rozmowa o warunkach pracy, a podstawą sporu pozostaje przywrócenie regulaminu wynagrodzeń z 2010 r. Załoga czeka na propozycje także w tym sprawach – stwierdził działacz.
Szumlewicz nie miał wątpliwości, że zarząd nie tyle wykazał dobrą wolę, co przestraszył się zdeterminowanych w walce pracowników. Zwątpił również rząd, widząc, co dzieje się w państwowej spółce. – Myślę, że rząd zaczął się bać. Straty finansowe i wizerunkowe są potworne, cała Polska mówi o fatalnym zarządzaniu LOT-em przez pana Milczarskiego – powiedział związkowiec Strajkowi.eu. – Nie tylko są odwoływane loty, ale i ludzie nie chcą latać LOT-em. Pan Milczarski już teraz jest odsunięty od wszelkich strategicznych decyzji, liczymy na to, że w poniedziałek zostanie zdymisjonowany i że rząd szuka nowego kandydata.
Lider OPZZ Jan Guz akcentował, że centrala związkowa zachowuje solidarność z personelem LOT i że ich walka to w istocie upomnienie się o godność wszystkich pracowników w Polsce.
W odpowiedzi na pytanie Strajku.eu Monika Żelazik podkreśliła również, że związkowcy będą kontynuowali walkę przeciwko zatrudnianiu pilotów i stewardess na innych zasadach, niż umowa o pracę. – My tego nie odpuścimy, to tylko kwestia czasu. Na pokładzie samolotu śmieciówek nie będzie – oznajmiła.

W gościach

W dniach 11 i 12 czerwca bieżącego roku, przewodniczący OPZZ spotkał się w siedzibie konfederacji z przedstawicielami partii lewicowych.

 

11 czerwca gościem Jana Guza był przewodniczący SLD Włodzimierz Czarzasty. Dzień później szef OPZZ rozmawiał z członkami Zarządu Krajowego partii Razem – Marceliną Zawiszą i Maciejem Koniecznym.
Przewodniczący Guz poinformował o przebiegu IX Kongresu OPZZ i Programie OPZZ na lata 2018 – 2022, przyjętym przez kongres. Mówił także o pracach w Radzie Dialogu Społecznego, m.in. o negocjacjach w sprawie minimalnej płacy i stawki godzinowej w 2019 r. W opinii OPZZ płaca minimalna powinna być równa 50 proc. przeciętnej. Zwrócił uwagę na niewaloryzowane od lat wynagrodzenia w sferze budżetowej. Przypomniał, że z inicjatywy OPZZ Trybunał Konstytucyjny przyjął wykładnię, że pracownicy na umowach niestandardowych, cywilnoprawnych, mają prawo wstępowania do związków zawodowych.
Guz stwierdził jednak, że osiągnięcie kompromisu z rządem przychodzi z coraz większym trudem a Rada Dialogu Społecznego staje się ciałem fasadowym.
Mówiono także o rewizji dyrektywy o pracownikach delegowanych uchwalonej przez Parlament Europejski, w myśl zasady „równe wynagrodzenie za taką samą pracę w tym samym miejscu”. W nowej dyrektywie uwzględniono żądania związków zawodowych, dlatego można mówić o ważnym zwycięstwie.
Goście przewodniczącego generalnie podzielają stanowisko OPZZ w sprawach społecznych i gospodarczych. Będą wspierać program OPZZ w sprawach pracowniczych, w tym postulowane przez OPZZ skrócenie czasu pracy. Szefowie ugrupowań lewicowych przedstawili aktualne działania swoich partii w tym zakresie. Mówili także o roboczych kontaktach z branżowymi organizacjami związkowymi i współpracy terenowych organów ich partii z wojewódzkimi i powiatowymi strukturami OPZZ.
Poruszano temat zbliżających się wyborów samorządowych. Przewodniczący OPZZ zapewnił, że po ostatecznym ukonstytuowaniu się władz konfederacji, odpowiednie organy OPZZ przedstawią swoje stanowisko w tej sprawie.
Szefowie partii zadeklarowali stały, roboczy kontakt z kierownictwem OPZZ i systematyczną wymianę informacji z centralą związkową.