48 godzin sport

Federer pomógł Majchrzakowi
Roger Federer (na zdjęciu) nie zagra w Australian Open 2021. Szwajcarski tenisista w tym roku zawiesił starty w połowie roku i przeszedł dwie operacje kolana. Mimo długiej rehabilitacji nie doszedł jeszcze do pełnej sprawności, chociaż ostatnie dni spędził na treningach w Dubaju. Po konsultacjach ze swoim sztabem trenerskim tenisista uznał jednak, że lepiej dla niego będzie wznowić starty dopiero w marcu, a zatem szwajcarskiego mistrza kortu nie zobaczymy w Melbourne Park w przyszłorocznym Australian Open 2021. Federer jest uważany za najlepszego zawodnika w historii męskiego tenisa. Do niego należy rekord w liczbie zwycięstw w turniejach Wielkiego Szlema – triumfował w nich w sumie 20 razy, z czego w Australian Open sześciokrotnie (2004, 2006, 2007, 2010, 2017 i 2018). W poprzedniej edycji Szwajcar odpadł jednak już w 4. rundzie po porażce z Grekiem Stefanosem Tsitsipasem. W rankingu ATP aktualnie zajmuje piąte miejsce. Na decyzji Federera o wycofaniu się ze startu w AO 2021 skorzystał m.in. nasz tenisista, Kamil Majchrzak (ATP 107), który był drugi na liście oczekujących na miejsce głównej drabince. Tuż przed oficjalnym zamknięciem listy zgłoszeń z wyprawy na antypody zrezygnował też Francuz Lucas Pouille (ATP 70), który wybrał starty w challengerach ATP w swoim kraju i tym samym zwolnił miejsce Majchrzakowi.

Zmarł legendarny bramkarz Gwardii Warszawa
W niedzielę 27 grudnia w wieku 75 lat zmarł Zbigniew Pocialik, znakomity przed laty bramkarz Gwardii Warszawa (w latach 1962-1974 i 1978-1979 zaliczył w tym zespole 176 występów w ekstraklasie), a po zakończeniu piłkarskiej kariery uznany trener. Był m.in. asystentem Janusza Wójcika w reprezentacji Polski, natomiast samodzielnie prowadził Gwardię i Olimpię Warszawa oraz Świt Nowy Dwór Mazowiecki.

Zmiana trenera w piłkarskiej reprezentacji Czarnogóry
Miodrag Radulović przyjął ofertę prezesa związku (FSCG) Dejana Savicevica i od nowego roku będzie selekcjonerem piłkarskiej reprezentacji Czarnogóry, zastępując na tym stanowisku Faruka Hadzibegica. W rozpoczynających się w marcu przyszłego roku eliminacjach mistrzostw świata 2022 Czarnogóra w grupie rywalizować będzie z Holandią, Turcją, Norwegią, Łotwą i Gibraltarem. 53-letni Radulović ostatnio prowadził kadrę młodzieżową Czarnogóry, a wcześniej był trenerem m.in. Buducnosti Podgorica, kazachskiego FC Atyrau, klubów w Kuwejcie i Iranie oraz reprezentacji takich krajów, jak Liban i Mjanma.

Odeszła olimpijka, uczestniczka zimowych igrzysk 1956 roku
W niedzielę 27 grudnia w wieku 85 lat zmarła biegaczka narciarska Maria Gąsienica Bukowa-Kowalska – poinformował w Polski Związek Narciarski. Była uczestniczką zimowych igrzysk olimpijskich w Cortinie d’Ampezzo w 1956 roku, w których wywalczyła piąte miejsce w sztafecie 3×5 km. Do jej największych sukcesów należało również czwarte miejsce w sztafecie podczas mistrzostw świata w Lahti (1958). Pięciokrotnie zdobywała tytuł mistrzyni Polski. Po zakończeniu kariery sportowej pracowała jako instruktor narciarski.

Rekordowy wynik w lidze NBA po dwóch kwartach
Koszykarze Dallas Mavericks w meczu ligi NBA rozgromili ekipę Los Angeles Clippers 124:73, ale w tym spotkaniu pobili jeden z rekordów amerykańskiej ligi. Drużyna Mavericks po dwóch kwartach prowadził z Clippers różnicą aż 50 punktów (77:27). Wedle stacji ESPN od czasu wprowadzenia zegara ograniczającego czas akcji, czyli od sezonu 1954/1955, to najwyższa różnica punktowa po dwóch kwartach. Poprzednim rekordem było 47 punktów przewagi ekipy Golden State Warriors w spotkaniu z Sacramento Kings w 1991 roku. Dla zespołu Mavericks było to pierwsze zwycięstwo w obecnym sezonie, zaś dla ekipy z Los Angeles była to pierwsza porażka.

Zagrają w bańce na antypodach

Po długich negocjacjach z władzami australijskiej federacji tenisowej prezydent stanu Wiktoria Daniel Andrews wydał zgodę na rozegranie wielkoszlemowego Australian Open 2021 w Melbourne. Turniej został przełożony o trzy tygodnie (na 8-21 lutego) i zostanie przeprowadzony w warunkach surowego protokołu sanitarnego.

Uczestnicy Australian Open 2021 będą musieli przybyć do Australii specjalnie wyczarterowanymi samolotami w dniach 15-16 stycznia. Po przylocie mają obowiązek poddania się dwutygodniowej kwarantannie. Podczas izolacji będą mogli opuścić swój pokój hotelowy jedynie na pięć godzin na dobę i nie będą mogli mieć kontaktu z osobami spoza tzw. turniejowej bańki. Ograniczenia będą podobne do tych, jakie wprowadzono w tegorocznych wielkoszlemowych US Open i French Open.
Przed wejściem na pokład samolotu do Melbourne każdy będzie musiał przedstawić negatywny wynik testu na obecność koronawirusa. Kolejne pięć testów przejdą w Australii podczas kwarantanny. Tenisiści, którzy już w Australii będą mieć pozytywny wynik badania, otrzymają prawo do ponownego testu. Wszystko po to, aby uniknąć kontrowersji, jakie miały miejsce podczas tegorocznego French Open w Paryżu, gdzie kilku tenisistów, w tym Polka Katarzyna Kawa, nie zostało dopuszczonych do startu z powodu zakażenia Covid-19, podczas gdy testy, jakie zrobili we własnym zakresie, dały wynik negatywny.
Jeśli ktoś z przybyłych do Melbourne uzyska pozytywny wynik testu zostanie poddany izolacji. O jej zakończeniu zadecydują lokalne agendy ministerstwa zdrowia. Jeśli tenisista nie będzie mógł wystąpić w Australian Open 2021 z powodu pozytywnego wyniku testu na obecność koronawirusa, otrzyma 50 procent premii finansowej przewidzianej za udział w I rundzie turnieju, ale jego miejsce w drabince startowej zajmie gracz z listy rezerwowej.
Rząd Wiktorii zezwolił na przybycie do Australii maksymalnie 1000 osób związanych z turniejem. Tenisiści mający pewne miejsce w obsadzie Australian Open 2021 oraz debliści z czołowej dziesiątki rankingów, będą mogli zabrać dwóch członków sztabu, pozostali tylko jednego. Każdy gracz może poprosić o powiększenie składu swojej ekipy do trzech osób, ale zgodę na to otrzyma jedynie wówczas, jeśli ktoś z pozostałych zawodników zadeklaruje przyjazd do Melbourne z mniejszą liczbą osób towarzyszących.
Może tak się zdarzyć, bo dla zawodniczek i zawodników, którzy zdecydują się przyjechać na turniej w pojedynkę, organizatorzy obiecują finansową rekompensatę w wysokości siedmiu tysięcy dolarów australijskich.
Podczas kwarantanny tenisiści będą mogli trenować przez pierwszy tydzień przez dwie godziny dziennie i wyłącznie z jednym sparingpartnerem, ale w drugim tygodniu już z trzema.
Dlatego uczestnicy Australian Open już teraz umawiają się na wspólne zajęcia. Wiadomo na przykład, że w duetach będą ćwiczyć m.in. Rafael Nadal i Jannik Sinner, Danił Miedwiediew i Roberto Bautista, Felix Auger-Aliassime i Matteo Berrettini czy Pablo Carreno i Joao Sousa.
Australian Open 2021 nie odbędzie się za zamkniętymi drzwiami. Organizatorzy turnieju dostali zezwolenie na obecność kibiców. Trybuny obiektów będą mogły zostać wypełnione maksymalnie w 50 procent, a fani zostaną zobowiązani do przestrzegania zasad bezpieczeństwa epidemicznego.
W głównej drabince tegorocznego Australian Open pewne miejsce na bazie aktualnego rankingu ma troje reprezentantów Polski – Iga Świątek (WTA 17), Magda Linette (WTA 40) i Hubert Hurkacz (ATP 34). Bliski dostania się do turnieju głównego jest jeszcze Kamil Majchrzak (ATP 107), który zajmuje obecnie drugą lokatę na liście oczekujących, więc jeśli z imprezy w Melbourne Park wycofa się jeszcze dwóch graczy, nasz tenisistka znajdzie się w gronie 128 uczestników męskiej części turnieju bez konieczność udziału w trzystopniowych kwalifikacjach.
Na wszelki wypadek Majchrzak zgłosił swój akces do turnieju eliminacyjnego, który w przypadku mężczyzn zostanie rozegrany w dniach 10-13 stycznia w katarskiej Dosze. W tym samym terminie odbędą się również kwalifikacje kobiet, tyle że w Dubaju. W stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich o prawo gry w Australian Open zamierzają powalczyć trzy nasze tenisistki – Katarzyna Kawa, Magdalena Fręch i Maja Chwalińska.
Polscy fani tenisa największe nadzieje pokładają rzecz jasna w mistrzyni tegorocznego French Open Idze Świątek. Jej trener, Piotr Sierzputowski, nie planował żadnego startu przed Australian Open, ale po przesunięciu terminu rozpoczęcia imprezy o trzy tygodnie zmienił zdanie i jeszcze przed świętami wyjawił, że jego podopieczna być może zagra w którymś z dwóch turniejów rangi WTA 500 szykowanymi na początku lutego w Melbourne. Na razie nie ma jednak pewności, że te imprezy dojdą do skutku.
Ale zainteresowanie nimi wśród zawodniczek jest bardzo duże. W głównej drabince każdego z nich chęć występu już zgłosiło po 56 tenisistek.

Majchrzak w Szwecji

Kamil Majchrzak to drugi po Hubercie Hurkaczu tenisista w hierarchii polskich graczy. Piotrkowianin niedawno ogłosił, że jego nowym trenerem będzie Szwed Joakimem Nystroemem, mistrz Wimbledonu z 1986 roku w deblu.

Pod koniec tegorocznego sezonu Majchrzak rozstał się z trenerem Tomaszem Iwańskim, pod wodzą którego wygrał trzy turnieje rangi challenger, zadebiutował w cyklu ATP oraz awansował na pewien czas do czołowej setki światowego rankingu. Obecnie tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego jest sklasyfikowany na 107. pozycji i uznał, że musi coś zmienić w treningu, jeśli chce spełnić sportowe marzenie i awansować do Top 50 rankingu ATP.
Podjętą w tej kwestii decyzję Majchrzak obwieścił kibicom tenisa za pośrednictwem Facebooka. „Z przyjemnością przedstawiam Wam mojego głównego trenera, Joakima Nystroema, któremu pomagać będą trener Gianluca Marchiori oraz trener od przygotowania fizycznego Tim Lindberg. Moją bazą treningową będzie teraz Good To Great Tennis Academy w Sztokholmie. Założycielami tej akademii są Magnus Norman, Mikael Tillstroem oraz Nicklas Kulti. Jak sami widzicie, że jestem w dobrych rękach” – napisał nasz 24-letni reprezentacyjny tenisista.
Majchrzak oddał się pod szkoleniową opiekę uznanej tenisowej akademii, którą założyli doświadczeni szkoleniowcy – Magnus Norman (doprowadził do sukcesów Szwajcara Stana Wawrinkę) i Mikael Tillstroem (współpracował m.in. z Gaelem Monfilsem). Trenerem naszego tenisisty będzie natomiast Joakim Nystroem, świetny przed laty szwedzki tenisista, triumfator 13 turniejów ATP, siódmy swego czasu w rankingu ATP w singlu, a w deblu w 1986 roku wygrał w parze z Matsem Wilanderem wielkoszlemowy Wimbledon. Po tym sukcesie był nawet na czwartym miejscu na świecie w rankingu deblistów. Jako szkoleniowiec Nystroem współpracował m.in. z Thomasem Enqvistem, Jarkko Nieminenem, Juergenem Melzerem i Jackiem Sockiem.
Na razie Majchrzak musi uporać się do końca ze skutkami zakażenia wirusem SARS-CoV-2, a potem pojedzie do Szwecji po formę na sezon 2021.

Awansowała tylko Iga Świątek

Dla trójki reprezentantów Polski, Huberta Hurkacza, Magdy Linette i Kamila Majchrzaka, ich występy w 1. rundzie tegorocznego French Open okazały się jedynymi w tym turnieju. Do następnej rundy zdołała awansować jedynie najmłodsza z biało-czerwonych Iga Światek, która łatwo, 6:1, 6:2, pokonała finalistkę ubiegłorocznej edycji paryskiej imprezy, Czeszkę Martketę Vondrousovą.

Pojedynek Świątek z Vondrousovą trwał zaledwie 63 minuty. Polka zaczęła z ogromny impetem i w niespełna dziewięć minut wygrała trzy gemy, mając na koncie jedno przełamanie serwisu Czeszki. Nic nie było ją w stanie wybić z uderzenia, nawet przenikliwe zimno i konieczność gry w krępującym ruchy ciepłym odzieniu. Warszawianka w pierwszym secie przegrała tylko jednego gema i wygrała po 29 minutach jednostronnej gry.
W drugiej partii Vondrousova wzięła się w garść i zaczęła grać zdecydowanie lepiej, ale to było stanowczo za mało na powstrzymanie rozpędzonej i wciąż nakręcającej się do coraz lepszej gry polskiej tenisistki. Od stanu 2-1 Światek łatwo wygrała trzy kolejne gemy, jej rywalka jeszcze raz zerwała się do walki wygrywając gema na 2:5, ale 19-letnia Polka przy swoim podaniu nie dała jej szans i zakończyła drugą partię wynikiem 6:2.
Zadziwiająco łatwe zwycięstwo Świątek być może jest zapowiedzią jeszcze lepszego niż przed rokiem występu w paryskim turnieju. W poprzedniej edycji warszawianka odpadła w IV rundzie, lecz teraz może zajść znacznie dalej. Wygrała przecież z ubiegłoroczną finalistą French Open, uznawaną za wybitną specjalistkę od gry na kortach ziemnych, na dodatek znajdującą się w wysokiej formie, bo tuż przed paryskim turniejem doszła do półfinału mocno obsadzonego turnieju WTA w Rzymie. W drodze do niego m.in. rozbiła piątą na świecie Elinę Switolinę 6:3, 6:0, zaś nasza tenisistka w tym samym turnieju odpadła już w pierwszej rundzie po porażce z aktualnie niżej od niej notowaną 29-letnią Holenderką Arantxą Rus.
W drugiej rundzie Świątek zmierzy się 34-letnią zawodniczką z Tajwanu Su-Wei Hsieh, która zaczęła turniej na kortach im. Rolanda Garrosa od pokonania Austriaczki Barbary Haas 6:3, 7:6(1). To rywalka doświadczona i pokonanie jej może być dla Świątek znacznie trudniejszym wyzwaniem, niż Vondrousovej.
Powinniśmy jednak trzymać za nią kciuki, bo w grze pojedynczej już tylko ona została na placu boju z czwórki naszych reprezentantów. Magda Linette w I rundzie przegrała 6:1, 2:6, 3:6 z młodszą o 10 lat i znacznie niżej notowaną w rankingu WTA Kanadyjką Leyhlah Annie Fernandez, która dopiero w tym roku zadebiutowała w głównej drabince Wielkiego Szlema. W Australian Open odpadła już w pierwszej rundzie, a w US Open w drugiej. Linette tak oceniła swój nieudany występ w meczu z Fernandez: „Mam poczucie, że wynik był w większym stopniu efektem mojej słabszej gry w drugim i trzecim secie. Pozwoliłam rywalce wrócić do gry i uzyskać przewagę. Zawodnicze na moim poziomie nie powinno coś takiego się zdarzyć”. Linette w Paryżu rywalizuje jeszcze w deblu.
Z turnieju odpadał też dwójka naszych tenisistów. Porażka Kamila Majchrzaka była do przewidzenia, bo miał najmniej szczęścia w losowaniu i w I rundzie trafił na rozstawionego z numerem 15. Rosjanina Karena Chaczanowa, tenisistę o ugruntowanej pozycji w czołówce i znajdującego się w dobrej formie. Potwierdził to w poniedziałek pokonując Majchrzaka 7:6(3), 6:3, 6:3.
Sporym rozczarowaniem była natomiast porażka już w I rundzie naszego najlepszego obecnie gracza Huberta Hurkacza (WTA 31), który w paryskim turnieju został rozstawiony z numerem 29. Po blisko 4,5 godzinnym pojedynku musiał uznać wyższość 29-letniego Amerykanina Tennysa Sandgrena (ATP 47), z którym przegrał 5:7, 6:2, 6:4, 6:7(1), 9:11. „Byłem bardzo blisko zwycięstwa. Zabrakło mi jednej piłki. Takich meczów żal najbardziej. Cały czas są rzeczy, nad którymi muszę popracować, ale generalnie uważam, że zmierzam w dobrym kierunku. Odpowiednio wykorzystałem pobyt w Stanach Zjednoczonych, choć oczywiście są jeszcze elementy w mojej grze, które muszę poprawić” – stwierdził po meczu z Sandgrenem polski tenisista. Nie wszyscy podzielają jednak jego opinię, że czyni systematyczne postępy. Słynny przed laty amerykański tenisista John McEnroe uważa, że jest wręcz odwrotnie. „Kiedy zobaczyłem, jak gra Hurkacz z Djokoviciem na Wimbledonie, w lipcu 2019 roku, powiedziałem wtedy, że ten facet może zrobić wielkie rzeczy, bo ma naturalne wyczucie gry. Ale tym co ostatnio pokazuje na kortach jestem mocno zawiedziony, bo spodziewałem się po nim znacznie więcej” – ocenił McEnroe.

Polacy nie mają lekko w Paryżu

W niedzielę rozpoczął się w Paryżu przełożony z powodu pandemii koronawirusa wielkoszlemowy turniej French Open. W podanym przez organizatorów terminarzu gier w pierwszym dniu zaplanowano 20 pojedynków singlowych kobiet i 19 pojedynków singlowych mężczyzn. Nikt z czwórki reprezentantów Polski (Magda Linette, Iga Świątek, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak) nie został wyznaczony do niedzielnych meczów.

W niedzielę i poniedziałek w rywalizacji tenisistek mają się odbyć pojedynki zawodniczek rozlosowanych w górnej połówce turniejowej drabinki, natomiast w poniedziałek i wtorek do rywalizacji przystąpią też zawodniczki z dolnej połówki. Jeśli panująca teraz w Paryżu deszczowa pogoda nie pokrzyżuje szyków organizatorom French Open, to w poniedziałek zgodnie z planem gier swój pojedynek powinna rozegrać Iga Świątek. Przeciwniczką 19-letniej warszawianki w I rundzie będzie wyżej od niej sklasyfikowana w rankingu Czeszka Marketa Vondrousova (WTA 19), ubiegłoroczna finalistka zmagań na kortach im. Rolanda Garrosa. Będzie to ich pierwsze starcie w zawodach głównego cyklu. Polka, aktualnie 54. na światowej liście, przed rokiem zadebiutowała w paryskim turnieju i doszła do IV rundy, lecz w pojedynku z 21-letnią Vondrousovą mało kto daje jej szanse na zwycięstwo.
Druga z naszych reprezentantek, Magda Linette (WTA 36), znalazła się w dolnej połówce turniejowej drabinki i w pierwszej rundzie w poniedziałek lub wtorek zmierzy się z utalentowaną 18-letnią Kanadyjką Leylah Annie Fernandez (WTA ). Dla rywalki naszej najlepszej tenisistki będzie to debiut na ziemnych kortach kompleksu im. Rolanda Garrosa, natomiast dla Linette jest to już szósty występ w paryskim turnieju. Najdalej doszła w 2017 roku, ale była to tylko trzecia runda. Z Fernandez zagra po raz pierwszy.
Ubiegłoroczna triumfatorka French Open, Australijka Ashleigh Barty, zrezygnowała z obrony tytułu. Oprócz niej z zawodniczek sklasywikowanych w czołowej dziesiątce rankingu WTA w Paryżu zabraknie jeszcze Japonki Naomi Osaki i Kanadyjki Bianki Andreescu. A w losowaniu par I rundy niepokonana od 14 meczów Rumunka Simona Halep (rozstawiona w imprezie z numerem 1) trafiła na Hiszpankę Sarę Sorribes Tormo. Turniejowa „dwójka”, Czeszka Karolina Pliskova, swój udział w turnieju rozpocznie od starcia z kwalifikantką, Egipcjanką Mayar Sherif. Z kolei Ukrainka Elina Switolina (nr 3) i Amerykanka Sofia Kenin (nr 4) spotkają się z Rosjankami, odpowiednio Warwarą Graczewą i Ludmiłą Samsonową.
Holenderka Kiki Bertens (nr 5) trafiła na Ukrainkę Katarinę Zawacką, zaś trzykrotna mistrzyni French Open, Amerykanka Serena Williams (nr 6) zagra ze swoją rodaczką Kristie Ahn. Czeszkę Petrę Kvitovą (nr 7) czeka natomiast pojedynek z Francuzką Oceane Dodin, rozstawioną z numerem 8. Białorusinkę Arynę Sabalenkę z reprezentantką USA Jessicą Pegulą, a Brytyjkę Johannę Kontę (nr 9) z 16-letnią Amerykanką Cori Gauff. Wracająca do światowej elity Białorusinka Wiktoria Azarenka, finalistka tegorocznego US Open, a w Paryżu rozstawiona z „10”, rywalizację rozpoczęła od potyczki z Czarnogórką Danką Kovinić.
W rywalizacji mężczyzn obaj repre4zentanci Polski, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak, trafili do górnej połówki turniejowej drabinki, więc swoje pierwsze mecze rozegrają w poniedziałek lub wtorek. Rywalem Hurkacza będzie Amerykanin Tennys Sandgren, którego już pokonał na paryskiej mączce dwa lata temu. Amerykanin jeszcze nigdy nie wygrał meczu w turnieju głównym French Open, a zanotuje w nim czwarty występ (debiutował w 2017 roku). W innych wielkoszlemowych turniejach spisywał się lepiej, zwłaszcza w Australian Open, gdzie dwa razy doszedł do ćwierćfinału (2018, 2020). Hurkacz na kortach im. Rolanda Garrosa zagra po raz trzeci. Jego najlepsze jak dotąd osiągnięcie to druga runda w premierowym starcie w 2018 roku.
Pierwszym rywalem Majchrzaka będzie natomiast Rosjanin Karen Chaczanow, ćwierćfinalista French Open z ubiegłego roku. Z tego powodu on jest faworytem tego pojedynku, bo dla naszego tenisisty będzie to debiut w paryskiej imprezie.
Lider rankingu ATP Serb Novak Djoković (nr 1) na otwarcie zmierzy się ze Szwedem Mikaelem Ymerem. Tytułu bronił będzie Rafael Nadal (nr 2), dwunastokrotny mistrz turnieju, który w I rundzie zagra z Białorusinem Jegorem Gerasimowem, Austriak Dominic Thiem (nr 3) z Chorwatem Marinem Ciliciem, Rosjanin Danił Miedwiediew (nr 4) trafił na Węgra Martona Fucsovicsa, Grek Stefanos Tsitsipas (nr 5) wylosował Hiszpana Jaume Munara, Niemiec Alexander Zverev (nr 6) Austriaka Dennisa Novaka, Włoch Matteo Berrettini (nr 7) Kanadyjczyka Vaska Pospisila, Francuz Gael Monfils (nr 8) trafił zaś na Kazacha Aleksandra Bublika.

Wielki Szlem na ziemnym korcie

W niedzielę 27 września na ziemnych kortach paryskiego kompleksu im. Rolanda Garrosa rozpocznie się przełożony z powodu pandemii koronawirusa wielkoszlemowy turniej tenisowy French Open. Planowo powinien odbyć się w dniach 24 maja – 7 czerwca. Do obrony mistrzowskiego tytułu w singlu mężczyzn stanie Hiszpan Rafael Nadal, natomiast Australijka Ashleigh Barty zrezygnowała z przyjazdu do Paryża.

Rafael Nadal na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa jest hegemonem. W piętnastu występach w tym wielkoszlemowym turnieju triumfował aż 12 razy i wygrał 93 z 95 rozegranych pojedynków. W tegorocznej edycji French Open także jest uważany za murowanego faworyta, chociaż po półrocznej przerwie w startach nie prezentuje jeszcze najwyższej formy. W jedynym turnieju w jakim wystąpił przed imprezą w Paryżu, w ATP Masters 1000 w Rzymie, w której w przeszłości triumfował pięciokrotnie, niespodziewanie przegrał w ćwierćfinale z Argentyńczykiem Diego Schwartzmanem 2:6, 5:7. Była to sensacja, bo we wcześniejszych dziewięciu pojedynkach z tym tenisistą Hiszpan stracił zaledwie dwa sety. „To nie była moja noc. Diego zagrał bardzo dobrze, a ja nie. Zagrałem kiepski mecz przeciwko świetnemu rywalowi, a kiedy tak się dzieje, to się przegrywa. Ale wiem, co muszę poprawić. I wiem też, jak to zrobić. Będę trenował z odpowiednim nastawieniem, żeby znowu dobrze wypaść w Paryżu” – zapewniał wicelider rankingu ATP po porażce ze Schwartzmanem.
Słynny przed laty niemiecki tenisista Boris Becker, sześciokrotny mistrz wielkoszlemowy i były lider rankingu ATP, w wypowiedzi dla hiszpańskiego dziennika „Mundo Deportivo” stwierdził: „Moim zdaniem tegoroczny French Open będzie szczególnie trudny dla Nadala. On jest także moim faworytem numerem jeden, ale zauważam też, że różnica w dyspozycji między nim a innymi zawodnikami z czołówki jest dużo mniejsza niż w minionych latach. Przypuszczam, że to przez brak rytmu meczowego, bo Rafa zwykle przystępował do gry w Paryżu po czterech na ogół świetnych turniejach na kortach ziemnych”.
Tegoroczny French Open będzie wyjątkowy nie tylko z powodu nietypowego terminu imprezy. Zawody te zaczynały się zwykle w czwartą niedzielę maja i kończyły na początku czerwca i w kalendarzu tenisowym były drugim w kolejności imprezą Wielkiego Szlema – jedyną na kortach ziemnych, drugą po styczniowym Australian Open, a zawsze poprzedzała rozgrywany na kortach trawiastych Wimbledon. Ze względu na trwającą pandemię Francuska Federacja Tenisowa przesunęła początek French Open najpierw na 20 września, by ostatecznie wyznaczyć datę startu na 27 września, zaledwie dwa tygodnie po zakończonym zgodnie z terminarzem wielkoszlemowym US Open. Po raz pierwszy od 1947 roku paryska impreza nie odbędzie się więc w tradycyjnym terminie, a po raz pierwszy od wprowadzenia tzw. Ery Otwartej w tenisie duży turniej został przesunięty na inny termin, nie zaś całkowicie odwołany.
Po raz pierwszy w 124-letniej historii turnieju będzie można w jego trakcie rozgrywać mecze podczas padającego deszczu, bo od końca 2019 roku na korcie im. Phillipe’a Chatriera funkcjonuje rozsuwany dach. Podobną konstrukcję zarządzający kompleksem tenisowym im. Rolanda Garrosa planują zainstalować także na korcie im. Suzanne Lenglen, ale jej ukończenie planowane jest dopiero w 2023 roku. Inną nowinką paryskiego turnieju jest zainstalowanie oświetlenia na czterech głównych kortach.
Organizatorzy French Open w powodu pandemii zdecydowali się rozegrać kwalifikacje do głównej drabinki turniejowej bez udziału publiczności, a rosnące zagrożenie epidemiczne we Francji spowodowało, że władze zgodziły się na ograniczoną liczbę widzów tylko na trzech największych obiektach kompleksu Rolanda Garrosa – na korach Philippe Chatrier, Court Suzanne Lenglen oraz Simonne Mathieu.
W tegorocznym French Open polski tenis w grze pojedynczej reprezentować będzie czwórka graczy – Magda Linette i Iga Świątek w rywalizacji pań, a Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak w zmaganiach mężczyzn.
W kwalifikacjach uczestniczyły dwie kolejne nasze zawodniczki. Magdalena Fręch odpadła już w pierwszej rundzie po porażce z Argentynką Nadią Podoroską 2:6, 2:6, natomiast Katarzyna Kawa powodu pozytywnego wyniku testu na koronawirusa została wycofana. Po powrocie do Polski zawodniczka wykonała jednak dwa kolejne testy i w obu przypadkach wynik był negatywny. Z jednej strony to dobrze, że jest zdrowa, lecz tenisistka nie może odżałować zmarnowanej przez czyjeś niedopatrzenie szansy na zakwalifikowanie się po raz pierwszy w karierze do gównej drabinki wielkoszlemowego French Open.

48 godzin sport

Pary 1/16 finału Pucharu Polski
W miniony piątek w siedzibie PZPN wylosowano pary 1/16 finału Pucharu Polski. Do tej fazy rozgrywek dotarło 13 zespołów z ekstraklasy, dziewięć z I ligi, sześć z II ligi oraz cztery z III ligi. O awansie do kolejnej rundy rozstrzygnie jedno spotkanie. Gospodarzami będą zespoły z niższych lig, a przypadku ekip z tej samej ligi decyduje losowanie. Oto zestaw par 1/16 finału: Wisła Płock – Pogoń Szczecin, Olimpia Grudziądz – Lechia Gdańsk, Znicz Pruszków – Lech Poznań, GKS Jastrzębie – Puszcza Niepołomice, Garbarnia Kraków – Chojniczanka Chojnice, Arka Gdynia – Korona Kielce, KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Górnik Zabrze, Stal Mielec – Piast Gliwice, Widzew Łódź – Legia Warszawa, Świt Skolwin – Cracovia, Unia Janikowo – ŁKS Łódź, Bruk-Bet Nieciecza – Raków Częstochowa, Pogoń Siedlce – Radomiak Radom, Podbeskidzie Bielsko-Biała – Zagłębie Lubin, Ślęza Wrocław – Górnik Łęczna, Sokół Ostróda – Warta Poznań. Mecze tej fazy rozgrywek odbędą się w dniach 29, 30 i 31 października.

Majchrzak wygrał w Czechach
Kamil Majchrzak (ATP 107) w finale turnieju w czeskim Prościejowie pokonał najwyżej rozstawionego w imprezie Hiszpana Pabla Andujara (ATP 56) 6:2, 7:6(5). Nasz tenisista za zwycięstwo w tym challengerze otrzyma 125 punktów rankingowych i w najnowszym notowaniu światowej listy powinien ponownie awansować do Top 100. Dla Majchrzaka to trzeci wygrany turniej tej rangi. W ubiegłym roku tytuły zdobył w Ostrawie oraz we francuskim Saint Brieuc.

Drugie trafienie Klimali
Patryk Klimala strzelił gola dla Celtic FC w wygranym 5:0 meczu 7. kolejki szkockiej ekstraklasy z Ross County FC. Dla młodzieżowego reprezentanta Polski, który wszedł na boisko w 62. minucie za Albiana Ajetiego, było to drugie ligowe trafienie w tym sezonie.

Polak bryluje w Chinach
W meczu chińskiej ekstraklasy piłkarskiej drużyna Chongqing Lifan z Adrianem Mierzejewskim w składzie pokonała 3:1 ekipę Hebei CFFC. W barwach gospodarzy po raz kolejny w tym sezonie wyróżnił się były reprezentant Polski (w latach 2010-2013 zaliczył 41 występów w biało-czerwonych barwach i zdobył trzy bramki), który strzelił gola i zanotował dwie asysty. 34-letni Mierzejewski w obecnych rozgrywkach po ośmiu ligowych spotkaniach ma na koncie dwa trafienia i pięć asyst. W poprzedniej kolejce w meczu z zespołem Tianjin Teda błysnął rajdem „w stylu Diego Maradony” przez pół boiska, który zwieńczył bramką.

Wirus w niemieckiej kadrze
Przebywająca na zgrupowaniu w Austrii reprezentacja Niemiec w boksie amatorskim w komplecie zaraziła się koronawirusem. Pozytywny wynik testu ma 18 zawodników i siedmiu członków sztabu szkoleniowo-medycznego. Cała ekipa została poddana kwarantannie, a władze sanitarne regionu tyrolskiego, gdzie przebywa niemiecka kadra, sprawdzają kto w ostatnim czasie miał z nią kontakt.

Mocna kadra skoczków w LPK
Trener kadry Polski w skokach narciarski Michal Doleżal postanowiłm wystawić dwunastu zawodników w Pucharze Kontynentalnym. Inauguracyjne zawody odbędą się na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle w dniach 18-19 września. Wystartują w nich Stefan Hula, Kacper Juroszek, Maciej Kot, Klemens Murańka, Tomasz Pilch, Andrzej Stękała, Paweł Wąsek, Jakub Wolny, Aleksander Zniszczoł oraz juniorzy Mateusz Gruszka, Arkadiusz Jojko i Jarosław Krzak. Przed rokiem w Letni Puchar Kontynentalny wygrał Klemens Murańka.

Zmarł były szef WADA
John Fahey, były szef Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), zmarł w wieku 75 lat – poinformowały władze nowozelandzkiego stanu Nowa Południowa Walia. Urodzony w Picton w Nowej Zelandii działacz był w młodości wyróżniającym się zawodnikiem australijskiej ligi rugby. Po zakończeniu kariery sportowej trafił do polityki i w latach 1992-95 był premierem Nowej Południowej Walii. Pełnił także ministerialne funkcje w australijskim rządzie federalnym. Fahey odegrał kluczową rolę w organizacji letnich igrzysk olimpijskich w Sydney w 2000 roku. Z polityki wycofał się w 2001 roku, a w 2008 roku wybrany został na prezesa WADA, zastępując Dicka Pounda i pełniąc funkcję do 2013 roku.

TdF bez asa gospodarzy
Francuz Romain Bardet wycofał się z Tour de France po wypadku na 13. etapie, wskutek którego doznał wstrząśnienia mózgu. Kolarz ekipy AG2R La Mondiale zajmował w klasyfikacji generalnej 11. miejsce. Francuz dojechał do mety w Puy Mary ze stratą ośmiu i pół minuty do zwycięzcy, Kolumbijczyka Daniela Martineza oraz dwóch i pół minuty do lidera wyścigu Słoweńca Primoza Roglica. Po tym etapie spadł w klasyfikacji generalnej z czwartej na 11. pozycję. Bardet, Drugi w Tour de France w 2016 i trzeci w 2017 roku, był największą nadzieją gospodarzy na zajęcie miejsca na podium „Wielkiej Pętli” po tym, jak przestał się liczyć w walce z najlepszymi Thibaut Pinot.

Wykonali wyrok na zapaśniku
Irański zapaśnik Navid Afkari, skazany na karę śmierci za zabójstwo ochroniarza podczas antyrządowych protestów w 2018 roku, został stracony. Wykonanie wyroku potwierdził przedstawiciel wymiaru sprawiedliwości Iranu w prowincji Fars. 27-letni Afkari przyznał się do zarzucanego mu czynu, ale jego matka twierdziła, że zostało to wymuszone torturami. Do apeli o anulowanie wymierzonej mu kary śmierci dołączył się na prośbę szefa organizacji sportów walki UFA Dana White’a nawet prezydent USA Donald Trump. Niestety, wszystkie te starania okazały się nieskuteczne.

Polak w Primera Division
Reprezentant Polski Damian Kądzior zadebiutował w zespole Eibar w zremisowanym 0:0 meczu 1. kolejki Primera Division z Celtą Vigo. 28-letni pomocnik, który latem przeszedł do hiszpańskiego klubu z Dinama Zagrzeb, wszedł na boisko w 61. minucie za Japończyka Takashiego Inui.

Linette lepsza od Hurkacza

W tegorocznym US Open w grze pojedynczej wystartowała piątka biało-czerwonych: 28-letnia Magda Linette (WTA 37), 19-letnia Iga Świątek (WTA 53), 27-letnia Katarzyna Kawa (WTA 125), 23-letni Hubert Hurkacz (ATP 33) i 24-letni Kamil Majchrzak (ATP 107) oraz w grze podwójnej 38-letni Łukasz Kubot.

W I rundzie Linette pokonała 22-letnią Australijkę Maddison Inglis (WTA 119) 6:1, 4:6, 6:4, a w drugiej rundzie zmierzyła się z 25-letnią reprezentantką Czarnogóry Danką Kovinic (WTA 92). Tenisistki te spotkały się po raz pierwszy w głównym cyklu turniejowym, ale była to ich trzecia potyczka – w 2012 roku w Grado i turnieju ITF wygrała Kovinic, a sześć lat później w Bol Polka była od niej lepsza w challengerze WTA. Linette uczestniczy w US Open po raz szósty, ale wcześniej ani razu nie przebiła się do 3. rundy. Udała jej się ta sztuka dopiero w tegorocznym starcie. Nasza najlepsza obecnie tenisistka pokonała Kovinić 6:1, 6:7(2), 7:6(4). Dzięki temu zwycięstwu Linette została drugą Polką, która osiągnęła trzecią rundę w każdym turnieju wielkoszlemowym. Pierwszą była oczywiście Agnieszka Radwańska. W kolejnym meczu w US Open Linette zmierzy się z wyżej notowaną 24-letnią Estonką Anett Kontaveit (WTA 21).
Z kolei Świątek zaczęła nowojorski turniej od zaskakująco łatwej wygranej 6:3, 6:3 z wyżej notowaną 23-letnią Rosjanką Weroniką Kudiermietową (WTA 42). Zwycięstwo warszawianki może napawać optymizmem, bo wygrała z zawodniczka rozstawioną w nowojorskiej imprezie. Ich pojedynek trwał 92 minuty. Świątek zaserwowała jednego asa, wykorzystała pięć z dziewięciu piłek na przełamanie, posłała 16 zagrań kończących, popełniła tylko osiem niewymuszonych błędów i łącznie zdobyła 69 punktów, o 11 więcej od rywalki. W drugiej rundzie trafiła na teoretycznie łatwiejszą rywalkę, bo na sklasyfikowaną obecnie na 160. miejscu światowej listy 25-letnią Amerykankę Sachię Vickery (ich czwartkowy mecz zakończył się po zamknięciu wydania).
Z trójki naszych tenisistek w pierwszej rundzie najtrudniejszą rywalkę miała Kawa, której los przydzielił zajmującą obecnie 31. miejsce w rankingu WTA 26-letnią Tunezyjkę Ons Jabeur. Polka łatwo przegrała pierwszego seta 2:6, dopiero w drugim stawiła wyżej notowanej rywalce większy opór ulegając 6:7(6), ale z turniejem musiała się pożegnać.
Z dwójki naszych tenisistów w I rundzie zawiódł jedynie Majchrzak, który w pierwszej wersji terminarza miał zagrać z wyżej notowanym Francuzem Benoitem Paire. Miał jednak szczęście, bo rywal wycofał się po wykryciu zakażenia koronawirusem, a w jego miejsce wyznaczono sklasyfikowanego na 185. pozycji w rankingu ATP 25-letniego Amerykanina Ernesto Escobedo. Ta zmiana niewiele jednak dała, bo Majchrzak, który przed rokiem doszedł w US Open do trzeciej ryndy, nie jest obecnie w najwyższej formie i nieoczekiwanie przegrał 6:7(3), 2:6, 3:6.
Do drugiej rundy pewnie natomiast awansował Hurkacz, pokonując 6:3, 6:4, 6:4 26-letniego Niemca Petera Gajowczyka (ATP 127). Kolejnym rywalem naszego najlepszego obecnie tenisisty był 21-letni Hiszpan Alejandro Davidovich Fokina (ATP 99), dlatego spodziewano się, że wrocławianin w swoim trzecim starcie w nowojorskiej imprezie wreszcie zajdzie dalej niż do drugiej rundy (w debiucie w 2018 roku odpadł na tym poziomie, a przed rokiem już w pierwszej rundzie). Niestety, Hurkacz niespodziewanie przegrał z Fokiną 4:6, 6:1, 2:6, 2:6. Pewnym usprawiedliwieniem może być to, że miał problemy z prawą ręka i w czwartej partii poprosił o pomoc medyczną. Rywal nie dał się jednak wybić z uderzenia.
Z turnieju odpadł też nasz jedyny reprezentant w grze podwójnej, Łukasz Kubot, grający w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo. Obaj są sklasyfikowani na siódmym miejscu w rankingu deblistów, dlatego ich porażka z niżej notowanym belgijskim duetem Sander Gille (ATP 44) – Joran Vliegen (ATP 36) jest sensacją.
Tak więc z szóstki naszych reprezentantów w tegorocznym US Open na placu boju pozostała Linette, która awansowała do 3. rundy oraz Świątek, którą jednak w czwartek czekał jeszcze bój w drugiej rundzie z Sachią Vickery. Warto przypomnieć, że za udział w I rundzie organizatorzy US Open płacą 61 tys. dolarów premii, za przejście drugiej premia rośnie do 100 tys. dolarów, za trzecią do 163 tys. dolarów, a za czwartą płacą już 250 tys. dolarów. Ćwierćfinał wyceniono w tym roku na 425 tys. dolarów, a półfinał na 800, zaś finalista zgarnie 1,5 mln, a zwycięzca równe trzy miliony dolarów. Kwoty te, chociaż imponujące, są jednak mniejsze niż przed rokiem, bo z powodu strat poniesionych w wyniku pandemii koronawirusa organizatorzy zmniejszyli pulę nagród do 53 mln dolarów.

Grają w Nowym Jorku

Kamil Majchrzak przegrał z Brytyjczykiem Cameronem Norrie 7:5, 2:6, 4:6 w finałowej rundzie kwalifikacji do tenisowego turnieju ATP Western and Southern Open w Nowym Jorku, który jest próbą generalną przed US Open.

Zajmujący obecnie 108. miejsce w światowym rankingu 24-letni Majchrzak w pierwszej rundzie kwalifikacji pokonał 66. w tym zestawieniu Portugalczyka Joao Sousę 6:3 6:3, dobrze też zaczął pojedynek z 77. na światowej liście tenisistów Norriem, ale Brytyjczyk po porażce w pierwszym secie podkręcił tempo i pewnie wygrał dwie kolejne partie. Turniej ATP Western and Southern Open w poprzednich latach odbywał sie w Cincinnati, ale w tym roku z powodu pandemii koronawirusa przeniesiono go do Nowego Jorku, gdzie jest ostatnim sprawdzianem sportowym i organizacyjnym przed mającym się rozpocząć 31 sierpnia wielkoszlemowym US Open. Nasz najlepszy obecnie tenisista, Hubert Hurkacz, ma w nim miejsce w głównej drabince, ale w pierwszej rundzie trafił na rutynowanego Amerykanina Johna Isnera, z którym miał zmierzyć się w niedzielę w nocy czasu polskiego. W rywalizacji pań wystartują natomiast dwie nasze czołowe tenisistki – Magda Linette i Iga Świątek. Obie w losowaniu w I rundzie trafiły na zawodniczki z kwalifikacji, ale o znanych nazwiskach. Linette w niedzielę w nocy zmierzyła się z Rosjanką Wierą Zwonariewą, natomiast rywalką Świątek była Amerykanka Christina McHale. Pojedynki całej trójki naszych reprezentantów na nowojorskich kortach zakończyły się po zamknięciu wydania.
Ale w sobotę biało-czerwoni z powodzeniem wystąpili w grach deblowych. Hurkacz zagrał w parze z… Johnem Isnerem, a ich przeciwnikami byli Australijczycy Max Purcell i Luk Saville. Polak i Amerykanin wygrali gładko 6:3, 6:0. Iga Świątek natomiast z wystąpiła w duecie ze Słowaczką Viktorią Kuzmovą, z którą w I rundzie ograły bliźniaczki z Ukrainy Nadię i Ludmyłę Kiczenok 6:2, 6:3. W deblu zagra też Linette, w parze z Brytyjką Heather Watson. W 1. rundzie zmierzą się z Amerykankami Cori Gauff i Catherine McNally.

Żuk mistrzem Polski

Kacper Żuk, 21-letni tenisista z Nowego Dworu Mazowieckiego, wygrał rozegrane w minionym tygodniu w Bytomiu 94. mistrzostwa Polski w singlu. Wśród pań najlepsza okazała się Magdalena Fręch.

W finale Żuk pokonał o rok młodszego Daniela Michalskiego 7:6(5), 7:6(3). Mecz trwał dwie godziny i 37 minut. To był wyjątkowy turniej. Wzięli w nim udział dwaj najwyżej notowani na listach ATP zawodnicy Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak. 29. na świecie Hurkacz uległ w II rundzie 17-letniemu Maksowi Kaśnikowskiemu, a 108. Majchrzak w półfinale przegrał z Michalskim. Swoją szansę wykorzystali ich następcy. Do finału dotarli rozstawieni z numerami 3. i 4. – Żuk i rok młodszy od niego Michalski. Za zwycięstwo w bytomskim turnieju Żuk zarobił 27 tys. zł. Pokonany Michalski otrzymał 14 tys. zł. W finale gry pojedynczej pań zwyciężyła Magdalena Fręch, która pokonała Katarzynę Kawę 7:5, 6:3 i także zarobiła taką premię, jak Żuk. Tytuły w grze podwójnej w rywalizacji pań zdobyły Paula Kania-Choduń i Anastazja Szoszyna, natomiast wśród panów najlepsi w deblu okazali się Kamil Majchrzak i Jan Zieliński.