Piast zaskoczył w Borysowie

Polskie drużyny w ostatnich latach odzwyczaiły polskich kibiców od dobrych występów w europejskich pucharach. Dlatego mało kto stawiała na Piasta Gliwice w konfrontacji z BATE Borysów. Tymczasem podopieczni Waldemara Fornalika nieoczekiwanie rozegrali na Białorusi bardzo dobry mecz i wywalczyli remis 1:1, a mogli nawet wygrać.

Piłkarze BATE mają już w nogach czternaście ligowych spotkań, bo białoruska ekstraklasa gra systemem wiosna-jesień. Teoretycznie zatem powinni być w wyższej formie od ekipy Piasta, która po wakacyjnej przerwie dopiero niespełna miesiąc temu wznowiła treningi. Ale do przerwy zdecydowanie lepsze wrażenie sprawiali gliwiczanie, którzy trzymali kontrolę nad meczem – bronili się bardzo dobrze, długo utrzymywali się przy piłce i na przemian albo konstruowali misterne ataki pozycyjne, albo szybkie kontrataki ze skrzydeł. Gracze Piasta stworzyli kilka bramkowych sytuacji – stoper Jakub Czerwiński minimalnie chybił po uderzeniu głową piłki zagranej z rzutu rożnego, ładnie zza pola karnego strzelił też Patryk Dziczek.

Zespół BATE do przerwy zagroził mistrzom Polski tak naprawdę tylko raz, stwarzając groźną sytuację po po błędzie Martina Konczkowskiego. Trener białoruskiej drużyny Aleksiej Baga był jednak coraz bardziej poirytowany grą swoich zawodników, a w prawdziwą furię wpadł po tym, jak jednej z jego graczy o mały włosa a strzeliłby samobója. Jak się potem okazało, było to ostatnie ostrzeżenie, bo chwilę później Piast objął prowadzenie. Joel Valencia po rajdzie lewą flanka podał piłkę do Jorge Felixa, który kropnął na bramkę BATE. Strzał Hiszpana golkiper rywali Anton Cziczkan wybił przed siebie, ale wprost na Piotra Parzyszka, który z bliska wpakował piłkę do siatki.

Po zmianie stron gliwiczanie dali się zaskoczyć mocno nakręconym w szatni przez trenera graczom białoruskiej drużyny, bo na dwadzieścia minut oddali im inicjatywę. Zdenerwowani tym zaczęli grać ostro i sędzia co rusz sięgał po żółty kartonik. Fatalnie w tym okresie grał nasz młodzieżowy reprezentant Patryk Dziczek i w końcu Fornalik go zmienił, a wściekły na trenera młodzian nie podał trenerowi ręki i jeszcze kopnął ostentacyjnie butelkę z wodą. Ale to nic dziwnego, bo ten piłkarz bardzo chce jeszcze tego lata wyjechać za granicę i chyba tak chce uzyskać przyzwolenie szkoleniowca.
Napór BATE skończył się w 64. minucie, gdy gospodarze uzyskali wyrównanie. O dziwo, po stracie gola zespół Piasta znów zaczął grać jak w pierwszej połowie i niewiele zabrakło, aby wracał do domu z wygraną. Niestety, białoruski bramkarz obronił strzał Kirkesowa. Gdy w końcówce spotkania gospodarze stracili wyrzuconego za czerwona kartkę Stanisława Draguna, było jasne, że polski zespół już sobie gola wbić nie da.
Remis jeszcze nie przesądza o awansie. Nie wolno zapominać, że zespół BATE w Lidze Mistrzów wystąpił więcej razy niż wszystkie polskie drużyny razem wzięte i z pewnością w rewanżu wykorzysta cały bagaż doświadczenia, żeby z rywalizacji o szósty w historii awans o fazy grupowej Champions League nie odpaść już w I rundzie. Zwracał na to uwagę trener Fornalik. „To dopiero pierwsza część rywalizacji, bo to jest dwumecz. Wynik jest dla nas korzystny, ale mógł być lepszy. Był fragment, w którym oddaliśmy inicjatywę, to nas kosztowało trzy żółte kartki i stratę gola” – stwierdził trener Piasta. Jego kolega po fachu z BATE, Aliaksiej Baha, trzymał fason. „Za nami dopiero pierwszy mecz, owszem, trochę dla nas nieudany, ale to sytuacja normalna w europejskich pucharach. To, że goście strzelili tu gola, nic nie znaczy. Odrabialiśmy już nie takie straty w pucharach” – zapewnił szkoleniowiec BATE. W środę 17 lipca zapowiada się zatem na wielką piłkarska wojnę w Gliwicach.

BATE Borysów – Piast Gliwice 1:1
Gole: Dragun (64) – Parzyszek (36).
BATE: Cziczkan – Rios, Wołkow, Filipienko (11. Simović), Filipović, Baga, Jabłonskij, Dragun, Moukam (66. Milić), Dubajić (57. Skawysz), Stasiewicz.
Piast: Plach – Pietrowski, Czerwiński, Korun, Kirkeskov, Joel Valencia, Dziczek (61. Patryk Sokołowski), Tom Hateley – Martin Konczkowski, Piotr Parzyszek (85. Dani Aquino), Jorge Felix.
Żółte kartki: Baga, Filipović, Dragun – Kirkeskow, Dziczek, Czerwiński. Czerwona kartka: Dragun (89, za drugą żółta).
Sędziował: Mete Kalkavan (Turcja)
Widzów: 11 229.

 

Nafciarze z dziką kartą w Lidze Mistrzów EHF

Europejska Federacja Piłki Ręcznej (EHF) ustaliła listę 28 klubów, które w sezonie 2019/2020 zagrają w Lidze Mistrzów. Do udziału w tych elitarnych europejskich rozgrywkach pucharowych zgłosiło się 35 drużyn, ale siedem EHF odrzuciło. Ten los nie spotkał dwóch polskich zespołów i w nowej edycji znów w Lidze Mistrzów zagrają PGE Vive Kielce oraz Orlen Wisła Płock.

Komitet Wykonawczy EHF podał kryteria, którymi się kierował dzieląc drużyny na przynależne do grup wyżej notowanych A i B oraz do niżej notowanych grup C i D. Były to m.in. miejsce rozgrywania spotkań, prawa telewizyjne, ranking ligi krajowej, średnia liczba widzów w hali, wyniki sportowe osiągane w europejskich pucharach, potencjał sponsorski, przestrzeganie przepisów oraz respektowanie swobody mediów w dostępie do informacji. W nowym sezonie w stawce 28 drużyn nie będzie już nadreprezentacji ekip z Francji i Niemiec. Europejska Federacja Piłki Ręcznej nie przyznała dodatkowych miejsca dla klubów z tych krajów.

O ile zakwalifikowanie do rozgrywek jedynie dwóch zespołów z Bundesligi, zamiast jak wcześniej trzech, specjalnie nie dziwi, bo już w ostatniej edycji wystartowały tylko Flensburg i Rhein-Neckar Loewen. Wprawdzie Niemcy chcieli w nowym sezonie dodatkowe miejsce dla SC Magdeburg, ale sternicy europejskiego szczypiorniaka pozostali nieugięci. Nie tylko dla Bundesligi, lecz także dla francuskiej ekstraklasy, bowiem odrzucono aplikację finalisty sprzed roku, HBC Nantes. W ostatnich dwóch sezonach Francuzi mieli zagwarantowane trzy miejsca w Lidze Mistrzów, a w poprzedniej edycji do Final Four dostała się cała trójka. EHF postanowiła wyrównać szanse i odmówiła „dzikiej karty” nie tylko Nantes, lecz także starającemu się o powrót do elity Chambery Savoie HB. Dzięki temu do grona najlepszych w Europie dostał się m.in. macedoński Eurofarm Rabotnik czy drugi klub ze Szwecji, IFK Kristianstad. Odrzucono też kandydatury Metalurga Skopje, norweskiego OFI Arendal i luksemburskiego Handball Esch.

Mistrzowie Polski, PGE Vive Kielce, ponownie trafią do którejś z dwóch najsilniejszych grupa (A lub B), natomiast „Nafciarze” z Płocka, którzy dostali się do rozgrywek dzięki „dzikiej karcie”, znów będą musieli rywalizować w słabszym zestawie przeciwników w grupach C lub D. W grupach A i B wystąpi po osiem zespołów, sześć z nich awansuje dalej. W słabszym zestawie do barażów o fazę Top 16 dostaną się tylko po dwie czołowe drużyny z każdej grupy. Losowanie fazy grupowej odbędzie się w czwartek 27 czerwca w Erste Campus w Wiedniu.

Podziała na koszyki:

Grupy A/B: Mieszkow Brześć (Białoruś), HC PPD Zagrzeb (Chorwacja), Aalborg Handbold (Dania), SG Flensburg-Handewitt (Niemcy), Barcelona Lassa (Hiszpania), Paris Saint-Germain HB (Francja), Telekom Veszprem HC (Węgry), HC Vardar (Macedonia), Elverum (Norwegia), PGE VIVE Kielce (Polska), FC Porto Sofarma (Portugalia), RK Celje Pivovarna Lasko (Słowenia), HC Motor Zaporoże (Ukraina), THW Kiel (Niemcy), Montpellier Handball (Francja), MOL-Pick Szeged (Węgry);

Grupy C/D: Cocks (Finlandia), Dinamo Bukareszt (Rumunia), Czechowskie Niedźwiedzie (Rosja), IK Sävehof (Szwecja), Kadetten Schaffhausen (Szwajcaria), Tatran Preszow (Słowacja), GOG (Dania), Bidasoa Irun (Hiszpania), HC Eurofarm Rabotnik (Macedonia), Orlen Wisła Płock (Polska), Sporting Lizbona (Portugalia), IFK Kristianstad (Szwecja).

 

Liga Mistrzów 2019/2020: Koszyki już wypełnione

Podczas minionego weekendu bezpośredni awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów wywalczyły trzecia w Serie A Atalanta Bergamo i czwarty Inter Mediolan, oraz drugi w rosyjskiej ekstraklasie Lokomotiw Moskwa.

Właśnie te trzy ekipy dołączyły do zespołów, które wcześniej zapewniły sobie awans. Stawkę może jeszcze uzupełnić Arsenal Londyn jeśli wygra w finale Ligi Europy z Chelsea Londyn, lub Olympique Lyon jeśli górą będzie Chelsea, która zakwalifikowała się już do Champions League jako trzecie drużyna Premier League. Pozostałe sześć miejsce przypadną zespołom wyłonionym w eliminacjach (m.in. z udziałem mistrza Polski Piasta Gliwice). Losowanie pierwszej rundy eliminacji odbędzie się w połowie czerwca, a pierwsze mecze zaplanowano na 9 i 10 lipca. Natomiast losowanie fazy grupowej zostanie przeprowadzone 29 sierpnia.

W pierwszym koszyku, który daje przywilej rozstawienia, znaleźli się tegoroczni triumfatorzy obu europejskich pucharów (FC Liverpool lub Tottenham i Arsenal bądź Chelsea Londyn) oraz sześciu mistrzów najsilniejszych europejskich lig według rankingu UEFA: hiszpańskiej (FC Barcelona), niemieckiej (Bayern Monachium), włoskiej (Juventus Turyn), angielskiej (Manchester City), francuskiej (Paris Saint-Germain) i rosyjskiej (Zenit Petersburg).

W pozostałych koszykach znajdą się: Real Madryt, Atletico Madryt, Borussia Dortmund, SSC Napoli, Szachtar Donieck, Arsenal Londyn lub Chelsea Londyn, Tottenham Hotspur lub FC Liverpool, Benfica Lizbona, Bayer Leverkusen, Red Bull Salzburg, Valencia CF, Inter Mediolan, Lokomotiw Moskwa, KRC Genk, Galatasaray Stambuł, RB Lipsk, Atalanta Bergamo i OSC Lille. Losowanie grup odbędzie się 29 sierpnia, rozgrywki zaczną się 17 września, a finał odbędzie się 30 maja 2020 roku w Stambule.