48 godzin sport

Mioduski na czele ekstraklasy
Ekstraklasa SA poinformowała, że nowym przewodniczącym rady nadzorczej spółki został prezes i właściciel Legii Warszawa Dariusz Mioduski. Wyboru dokonano podczas pierwszego posiedzenia nowej rady, a decyzję podjęto jednogłośnie. Mioduski zasiada w radzie nadzorczej Ekstraklasy SA od 2017 roku, ale przewodniczącym liczącego siedmiu przedstawicieli klubów PKO Ekstraklasy będzie po raz pierwszy. Na wiceprzewodniczącego wybrano prezesa Jagiellonii Białystok Cezarego Kuleszę, a na sekretarza prezesa Lecha Poznań Karola Klimczaka. Pozostałymi członkami rady nadzorczej są Grzegorz Jaworski z Piasta Gliwice, Adam Mandziara z Lechii Gdańsk, Wojciech Cygan z Rakowa Częstochowa i z ramienia PZPN Marek Koźmiński.

Polacy powalczą w Londynie
Podczas zaplanowanej na 12 grudnia bokserskie gali w Londynie, w której walką wieczoru będzie pojedynek Brytyjczyka Anthony’ego Joshuy z Bułgarem Kubratem Pulewem, Krzysztof Głowacki zmierzy się z Lawrence’em Okolie o pas WBO wagi cruiser, a Mariusz Wach stoczy walkę z brytyjskim pięściarzem Hughie’em Furym (kuzyn Tysona).

Wisła gotowa na skoki
W piątek na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle rozegrane zostaną kwalifikacje do pierwszego w nowym sezonie konkursu skoków narciarskich. Zgodnie z planem w najbliższy weekend mają się odbyć dwa konkursy – w sobotę drużynowy, a dzień później indywidualny. Zmagania skoczków odbędą się przy pustych trybunach. Skocznia została już całkowicie pokryta sztucznym śniegiem i jest gotowa do inauguracji Pucharu Świata.

CAS łaskawy dla Australijki
Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie (CAS) skrócił z czterech do dwóch lat dyskwalifikację australijskiej pływaczki Shayni Jack. To oznacza, że 22-letnia zawodniczka będzie mogła wystartować w przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich w Tokio. Australijska pływaczka pozytywny wynik badania antydopingowego miała w czerwcu ubiegłego roku. W jej organizmie wykryto zabroniony Ligandrol. Jej narodowa federacja zdyskwalifikowała ją na cztery lata, ale w procesie przed Trybunałem Arbitrażowym zdołała udowodnić, że zakazanej substancji nie zażyła celowo, tylko nieświadomie za pośrednictwem zanieczyszczonej odżywki.

Nominacja dla PZLA
Polski Związek Lekkiej Atletyki został nominowany do nagrody World Athletics Member Federation Award. Światowa federacja ustanowiła nowe wyróżnienie, aby uhonorować krajowe związki za aktywność w trudnym czasie pandemii koronawirusa. Dodatkowo światowa federacja doceniła starania związane z bezpiecznym przeprowadzeniem mistrzostw świata w półmaratonie. Do nagrody nominowano federacje lekkoatletyczne sześciu krajów, poza Polską też Nowej Zelandii, Kenii, Peru, Palestyny i Nikaragui. Laureat nagrody zostanie ogłoszony 5 grudnia.

Lewy dostał nagrodę od Asa
Robert Lewandowski został wyróżniony tytułem „Piłkarza Roku” w plebiscycie organizowanym przez hiszpański dziennik „As” oraz platformę internetową World Football Summit. Wśród pań triumfowała zawodniczka Chelsea Londyn Pernille Harder. Lewandowski wyprzedził swojego klubowego kolegę z Bayernu Monachium Joshuę Kimmicha oraz gwiazdora FRC Barcelona Leo Messiego. Nagrody zostaną wręczone 27 listopada podczas wirtualnej gali.

Mascherano skończył karierę
Znakomity argentyński piłkarz Javier Mascherano ogłosił zakończenie kariery. 36-letni pomocnik ostatnio bronił barw Estudiantes de La Plata, ale największe sukcesy świętował jako zawodnik Barcelony. W ekipie „Dumy Katalonii” występował w latach 2010-2018 i w jej barwach dwa razy wygrał Ligę Mistrzów oraz pięciokrotnie zdobył mistrzostwo Hiszpanii. Mascherano jest rekordzistą w liczbie występów w reprezentacji Argentyny, w której zaliczył 147 występów, z czego 20 w finałach mistrzostw świata (2006, 2010, 2014 i 2018).

Kubica pojeździ w Bahrajnie
Robert Kubica, który w tym sezonie jest kierowcą testowym Alfa Romeo Racing Orlen, będzie uczestniczył w treningach Formuły 1 przed Grand Prix Bahrajnu (9 listopada) i Abu Zabi (6 grudnia). Krakowianin w tym sezonie zasiadał za kierownicą bolidu Alfa Romeo podczas treningów przed Grand Prix Styrii, Grand Prix 70-lecia na Silverstone i Grand Prix Węgier. Etatowymi kierowcami włoskiego zespołu w tym sezonie są Fin Kimi Raikkonen i Włoch Antonio Giovinazzi. Obaj wywalczyli dotąd tylko po 4 punkty i zajmują w klasyfikacji generalnej odległe pozycje (odpowiednio 14. i 17.). Tegoroczny sezon Formuły 1 zakończy 13 grudnia wyścig o Grand Prix Abu Zabi.

Luis Suarez z koronawirusem
Urugwajski napastnik Luis Suarez, który latem tego roku w niesympatycznych okolicznościach odszedł z FC Barcelona do Atletico Madryt, w trakcie pobytu na zgrupowaniu reprezentacji swojego kraju przed meczami eliminacyjnymi MŚ 2022, zakaził się koronawirusem. A to oznacza to, że ten 33-letni gracz został wykluczony nie tylko z wtorkowego meczu Urugwaj – Brazylia, ale też nie zagra w najbliższą sobotę w ligowej potyczce Atletico z „Dumą Katalonii”. Zakażenie SARS-CoV-2 wykryto także u jego reprezentacyjnego kolegi Rodrigo Munoza oraz rzecznika prasowego kadry Urugwaju Matiasa Farala.

Przenieśli imprezę na Śląski
Stadion Śląski będzie gospodarzem przyszłorocznych drużynowych mistrzostw Europy w lekkiej atletyce. Pierwotnie impreza miała odbyć się na Białorusi, ale władze European Athletics zdecydowały się przenieść wydarzenie do Chorzowa. Oficjalnych powodów decyzji nie ujawniono. Tym samym DME zostaną rozegrane w Polsce po raz drugi z rzędu. Przed rokiem odbyły się w Bydgoszczy, a mistrzowski tytuł wywalczyła reprezentacja Polski.

Dumie Katalonii grozi bankructwo

Ta wieść to prawdziwa sensacja. FC Barcelona popadł w tarapaty finansowe i wedle hiszpańskich mediów jeśli piłkarze nie zgodzą się na znaczną obniżkę wynagrodzeń, katalońskiemu klubowi może nawet grozić bankructwa. To efekt sześcioletnich rozrzutnych rządów byłego już prezydenta „Dumy Katalonii” Josepa Bartomeu.

Kataloński klub należy do wąskiego grona światowych potentatów w świecie sportu, a w futbolu nawet do ścisłej czołówki. Pewnie nawet pod rządami mającego nadzwyczaj lekką rękę do wydawania pieniędzy Bartomeu nie popadłaby w takie ciężkie tarapaty, gdyby nie wybuch pandemii koronawirusa. Jeszcze w lipcu 2019 roku nic nie zapowiadało kryzysu – FC Barcelona podała, że osiągnęła rekordowy przychód w wysokości 990 mln euro, zysk operacyjny 17 mln euro, a po opodatkowaniu 4,3 mln euro. Na koniec sezonu kolejnego roku przychód miał wynieść rekordowy miliard euro.
Przy takich obrotach transferowe wydatki klubu nie powodowały niepokoju, tym bardziej, że chociaż „Duma Katalonii” wydała na sprowadzenie nowych zawodników ponad miliard euro, to sprzedała swoich graczy za ponad pół miliarda euro.
Bartomeu w ostatnich latach wydał mnóstwo pieniędzy na nowych zawodników. I tak na Camp Nou pojawili się m.in.: Ousmane Dembele (125 mln euro), Philippe Coutinho (145 mln), Antoine Griezmann (120 mln), Ardy Turan (40 mln), Alexis Vidal (22 mln), Andre Gomes (50 mln), Paco Alcacer (30 mln), Samuel Umtiti (25 mln), Lucas Digne (16 mln), Jasper Cillessen (16 mln), Paulinho (40 mln), Nelsona Semedo (35 mln), Malcom (42 mln), Arthur (40 mln), Clement Lenglet (35 mln), Neto (35 mln), Martin Braithwaite (18 mln), Juniora Firpo (30 mln).
W drugą stronę hitem był oczywiście transfer Neymara do Paris Saint-Germain. Brazylijski gwiazdor przeszedł w sierpniu 2017 roku francuskiego klubu za rekordową do dzisiaj kwotę 222 mln euro. Co ciekawe, Neymar dość szybko zaczął żałować odejścia z Barcelony i w ostatnich dwóch sezonach na różne sposoby próbował wrócić na Camp Nou. Ale tego lata o transferze powrotnym do „Dumy Katalonii” w obozie Brazylijczyka nawet nie napomykano, a wręcz przeciwnie – do mediów wyciekła informacja, że piłkarz jest skłonny przedłużyć kontrakt z PSG. Taka radykalna zmiana w jego nastawieniu tylko potwierdza plotki, że kataloński klub nie jest już w tej chwili odpowiednim miejscem dla suto opłacanych gwiazd futbolu. Neymar zarabia w paryskim klubie ponad 27 mln euro rocznie, a na taką gażę w Barcelonie z pewnością nie mógłby teraz liczyć. Nawet Leo Messi, najlepiej opłacany piłkarz na świecie (ponad 40 mln euro rocznie plus premie), jest przez władze klubu coraz mocniej naciskany, żeby zgodził się na znaczącą obniżkę zarobków, na co Argentyńczyk nie zamierza się jednak zgodzić i grozi, że w takiej sytuacji po prostu odejdzie.
Bartomeu nie przewidział długofalowych skutków pandemii koronawirusa. A klub niemal z dnia na dzień stracił ogromne wpływy ze sprzedaży biletów, wejściówek do muzeum FC Barcelona czy sprzedaży klubowych pamiątek i gadżetów. Jeden mecz w Lidze Mistrzów bez udziału publiczności oznacza dla „Dumy Katalonii” stratę rzędu sześciu milionów euro, podobne kwoty traci w krajowej lidze grając hitowe mecze z Realem Madryt, Atletico Madryt czy FC Sevilla przy pustych trybnach. Spadające z tej przyczyny przychody w końcu zachwiały finansową równowagą katalońskiego klubu i kasie pojawiło się dno. A warto wiedzieć, że lwią część jego budżetu pochłaniają wydatki na pensje piłkarzy, na które FC Barcelona przeznacza aż 80 procent zarabianych pieniędzy. To jest główna przyczyna, z powodu której w letnim oknie transferowym Barcelona pozbyła się kilku graczy ze szczytu listy wynagrodzeń: Luisa Suareza, Arturo Vidala czy Ivana Rakiticia.
A już wcześniej, bo w marcu tego roku, czyli niemal tuż po wybuchu pandemii, władze katalońskiego potentata zwróciły się do wszystkich sportowców swojego klubu (nie tylko piłkarzy) o zgodę na czasową redukcję zarobków o połowę. Większość kręciła nosem, jednak pod presją mediów i kibiców piłkarze ulegli i zgodzili się na czasową obniżkę. Ale uzyskane tą drogą oszczędności okazały się niewystarczające. W 2020 roku FC Barcelona zarobi o 192 miliony euro mniej niż przewidywano w budżecie (zamiast 1,047 mld euro przychodu klub odnotował 855 milionów), a zadłużenie urosło do 488 milionów euro. Pensje są wypłacane piłkarzom w dwóch transzach – w lipcu i w styczniu. W tej chwili jak wieść niesie, kataloński klub nie ma środków na wypłatę styczniowej transzy. Jeśli to prawda, a nowe władze „Dumy Katalonii” nie znajdą potrzebnej na wypłaty kwoty, zgodnie z hiszpańskim prawem będą musiały zgłosić ten fakt do sądu i rozpocząć postępowanie układowe. A zgodnie z przepisami FIFA zawodnicy będą mogli rozwiązywać kontrakty z winy klubu i odchodzić do innych zespołów za darmo. To byłaby katastrofa i upadek katalońskiego potentata w takiej formie, w jakiej go znamy obecnie. A co powstałoby na gruzach, trudno przewidzieć.

Messi w Sewilli podpadł podwójnie

Gwiazdora FC Barcelona Leo Messiego nie popisał się w ligowym meczu z FC Sevilla (0:0), popychając brutalnie jednego z rywali. Nie dostał za to nawet żółtej kartki, co wywołało w Hiszpanii większą dyskusję, niż zapowiedź finansowego kryzysu La Ligi.

Do zdarzenia, które zbulwersowało opinię publiczną w Hiszpanii, doszło pod koniec pierwszej połowy meczu Barcelony z FC Sevilla. Gdy w jednym ze starć po raz kolejny ucierpiał urugwajski napastnik katalońskiej drużyny Luis Suarez, który wrócił do gry po wielu miesiącach leczenia kontuzji, do sprawcy brutalnego faulu, Brazylijczyka Diego Carlosa, doskoczył wyraźnie rozzłoszczony Leo Messi i popchnął obrońcę Sevilli. Zawodnik gospodarzy po sekundzie zawahania postanowił skorzystać z okazji i teatralnie upadł na murawę. Sędzia w ogóle jednak nie zareagował i nie upomniał Messiego nawet żółtą kartką, a w myśl przepisów powinien. To nie był jednak jedyny tego wieczoru wybryk argentyńskiego gwiazdora, który uszedł mu na sucho. Po meczu Messi ostentacyjnie przechadzał się po boisku z nagim torsem i koszulką Sevilli przewieszona przez ramię, łamiąc tym samym restrykcyjny protokół sanitarny, który zabrania zawodnikom m.in. wymieniania się koszulkami.
Wybryki argentyńskiego gwiazdora przez cały weekend były w Hiszpanii znacznie częściej komentowane, niż wypowiedź szefa piłkarskiej ekstraklasy Javiera Tebasa udzielona hiszpańskiemu dziennikowi gospodarczemu „Expansion”. Prezydent La Liga wyjawił w niej, iż straty wywołane przez pandemię koronawirusa szacowane są na 1,1 mld euro i negatywnie odbiją się zarówno na kondycji finansowej klubów, jak i wielu spółek powiązanych z funkcjonowaniem ligi. „Rozgrywki się toczą, ale nasz optymizm jest średni, ponieważ ani nie będziemy mieć pełnych stadionów, ani nie będzie łatwo przekonać fanów do powrotu, kiedy przepisy pozwolą im na ponowne wejście na trybuny bez ograniczeń” – przyznał Tebas, który podkreślił, że w tej sytuacji działania hiszpańskich klubów, które z powodu kryzysu zredukowały zarobki piłkarzy, są jak najbardziej zrozumiałe. I stwierdził, że powrót do poziomu wynagrodzeń sprzed wybuchu pandemii tak szybko nie nastąpi. Szef La Liga wyraził też zaniepokojenie planem hiszpańskiego rządu podniesienia podatków, bo jego zdaniem może to doprowadzić do powiększenia bilansu strat dla wielu firm związanych z ekstraklasą.

Timo Werner ściga Lewego

W środę Bayern Monachium pokonał na wyjeździe Freiburg 3:1, a jednego z goli zdobył Robert Lewandowski. To był 54. gol kapitana reprezentacji Polski strzelony w 2019 roku, co jest jego najlepszym wynikiem w karierze, dającym mu zdecydowane prowadzenie w klasyfikacji najskuteczniejszych w tym roku strzelców w Europie. W Bundeslidze nasz piłkarz z dorobkiem 19 trafień jest liderem w klasyfikacji snajperów obecnego sezonu, ale wyrósł mu groźny konkurent – napastnik RB Lipsk Tomo Werner, który ma na koncie tylko jedną bramkę mniej.

W 2019 roku żaden z piłkarzy grających w najsilniejszych ligach Europy nie zdobył więcej goli niż kapitan reprezentacji Polski. Drugi w klasyfikacji Argentyńczyk Leo Messi przez ostatnich 12 miesięcy trafiał do siatki 49 razy, a że nie zdołał poprawić swojego dorobku w środowym starciu Barcelony z Realem Madryt, musiałby w ostatnim tegorocznym występie jaki mu pozostał (21 grudnia z Deportivo Alaves) zdobyć co najmniej sześć bramek, żeby wyprzedzić Polaka. Oczywiście przy założeniu, że „Lewy”, który także ma jeszcze jeden mecz do rozegrania w Bundeslidze (także 21 grudnia, z VfL Wolfsburg), nie zaliczy w nim trafienia.

Napastnik Bayernu ma na koncie już 54 bramki i jest jak na razie jedynym zawodnikiem, który w 2019 roku przekroczył granicę 50 goli. Polak dokonał tego po raz drugi w karierze, stając się trzecim graczem obecnej ery w futbolu, po Messim i Cristiano Ronaldo, który zdołał więcej niż raz przekroczyć w jednym roku barierę 50 goli. Kolejni gracze na liście, Anglik Raheem Sterling z Manchesteru City i Francuz Kylian Mbappe z Paris Saint-Germain, mają jeszcze trudniejsze zadanie, bo mają na koncie po 43 gole.

Na tegoroczny dorobek Lewandowskiego składa się 48 goli strzelonych w 44 meczach Bayernu i 6 trafień w 10 spotkaniach reprezentacji Polski. 31 goli „Lewy” strzelił w Bundeslidze, 10 w Lidze Mistrzów i siedem w Pucharze Niemiec. A zatem wszystko wskazuje, że niczym nie nagradzany tytuł najskuteczniejszego piłkarza roku w Europie w 2019 przypadnie Lewandowskiemu. W tej dekadzie zdobywali go jedynie Portugalczyk Cristiano Ronaldo (4), Messi (3) i Harry Kane (1). W XXI wieku opróz z tych graczy i Lewandowskiego powyżej 50 bramek w jednym roku kalendarzowym zdobyli jeszcze Luis Suarez (51, 2016) i Edinson Cavani (53, 2017), a dwukrotnie do granicy 50 trafień dobił Szwed Zlatan Ibrahimović (2012 i 2016).

Kapitan reprezentacji Polski ściga się jednak także w innych prestiżowych klasyfikacjach, na dodatek nagradzanych pamiątkowymi statuetkami i miejscem w futbolowych kronikach. Zdobywając bramkę w środowym spotkaniu z Freiburgiem (3:1) „Lewy” powiększył swój strzelecki dorobek w obecnym sezonie do 19 trafień i za jednym zamachem odzyskał pozycję samodzielnego lidera w klasyfikacji snajperów niemieckiej Bundesligi oraz zwiększając łączną liczbę goli do 221 awansował na trzecie miejsce w klasyfikacji wszech czasów niemieckiej ekstraklasy. Przed nim są już tylko Klaus Fischer (268 goli) i Gerd Mueller (365 goli).

Lewandowskiemu w niemieckiej lidze w ostatnich tygodniach nieoczekiwanie wyrósł groźny rywal do zdobycia statuetki armaty, która jest nagrodą dla króla strzelców Bundesligi. To 23-letni napastnik aktualnego lidera RB Lipsk Timo Werner. Reprezentant Niemiec w miniony wtorek zdobył dwie kolejne bramki w spotkaniu z Borussią Dortmund (3:3) i na chwilę dogonił w klasyfikacji strzelców „Lewego”, który przed środowym meczem Bayernu z Freiburgiem także miał na koncie 18 trafień. Odpowiedź polskiego napastnika była natychmiastowa, ale Werner także jest w fenomenalnej formie i nie można wykluczyć, że na finiszu jesiennej rundy jeśli nie przegoni, to co najmniej zrówna się z Lewandowskim. W ostatniej kolejce RB Lipsk gra u siebie z 10. w tabeli Augsburgiem, natomiast przeciwnik Bayernu, VfL Wolfsburg, zajmuje 8. lokatę.

Rywalizacja Lewandowskiego z Wernerem jest świetną promocją Bundesligi, bo ci dwaj piłkarze zajmują w tej chwili także czołowe lokaty w klasyfikacji „Złotego Buta”, nagrody dla najskuteczniejszego strzelca sezonu w ligach europejskich. Dla przypomnienia: ranking powstaje w oparciu o liczbę goli strzelonych przez piłkarzy w krajowych ligach. Bramki są mnożone przez współczynnik trudności rozgrywek. Najwyższy, dwa, ma pięć czołowych lig – hiszpańska, angielska, niemiecka, francuska i włoska. Współczynnik zależy od wyników klubów z każdej ligi w europejskich pucharach w ciągu ostatnich pięciu sezonów. W poprzednim sezonie nagrodę „Złotego Buta” otrzymał Leo Messi – Argentyńczyk zwyciężył z dorobkiem 36 goli i 72 punktów.
W obecnym sezonie prowadzi Lewandowski (19 goli i 38 pkt), a drugi w zestawieniu jest Werner ( 18 goli, 36 pkt). Trzecie miejsce zajmuje Włoch Ciro Immobile z Lazio Rzym, legitymujący się dorobkiem 17 trafień i 34 pkt, czwarte Anglik Jamie Vardy z Leicester City (16 goli, 32 pkt), a piątą lokatę okupują na spółkę Messi i francuski napastnik Realu Madryt Karim Benzema (obaj mają po 12 goli i 24 pkt). Ale to dopiero półmetek rozgrywek.

 

Barcelona goni Real w Lidze Mistrzów

W pierwszych półfinałowych meczach Ligi Mistrzów Tottenham przegrał 0:1 z Ajaksem Amsterdam, a Barcelona pokonała FC Liverpool 3:0. W Lidze Mistrzów były to dla Barcelony gole numer 500, 501 i 502.

Gole dla „Dumy Katalonii” strzelili Luis Suarez oraz dwa Leo Messi. Argentyńczyk w tym spotkaniu swoimi trafieniami nie tylko otworzył szóstą setkę bramek „Dumy Katalonii” w tych elitarnych rozgrywkach, lecz także ustanowił swój prywatny rekord. Jego drugi gol uzyskany po genialnym uderzenie z rzutu wolnego był 600. wbitym przez niego w barwach Barcelony. Pierwszego strzelił w maja 2005 roku, czyli 14 lat temu.

W liczbie bramek zdobytych w Lidze Mistrzów Barcelonę przewyższa jedynie drugi z hiszpańskich potentatów – Real Madryt, który ma na koncie aktualnie 551 goli. Na strzelenie pół tysiąca goli piłkarze Barcelony potrzebowali 247 meczów. Ich średnia goli na jedno spotkanie jest imponująca, bo zdobywali ponad dwie bramki w meczu. Z graczy FC Barcelona najskuteczniejszych w Lidze Mistrzów jest oczywiście Messi, który zaliczył 112 i na liście wszech czasów zajmuje drugie miejsce, za Cristiano Ronaldo, zdobywcą 126 bramek.

W tym sezonie Champions League Portugalczyk już swojego bramkowego dorobku nie powiększy, natomiast Messi będzie miał ku temu okazję jeszcze co najmniej w rewanżu z Liverpoolem, a także najprawdopodobniej także w finale. Ale już teraz można mu gratulować tytułu króla strzelców tych rozgrywek, bo prowadzi w zestawieniu z dorobkiem 12 bramek. Drugi na liście jest Robert Lewandowski z ośmioma trafieniami, ale Polak już wypadł z gry, zaś najlepszy z zawodników mogących jeszcze powiększyć swój strzelecki dorobek Dusan Tadić z Ajaksu Amsterdam ma sześć trafień.

 

Messi wciąż na czele wyścigu snajperów

Hat-trick Leo Messiego w meczu z Betisem Sewilla w 28. kolejce Primera Division umocnił Argentyńczyk na prowadzeniu w klasyfikacji „Złotego Buta”. W czołowej „10” zestawienia są dwaj Polacy – czwarty jest Krzysztof Piątek, a Robert Lewandowski szósty.

Messi był głównym aktorem niedzielnego meczu Barcelony z Betisem. Strzelił trzy kapitalne gole, a jego zespół wygrał 4:1. Boiskowe popisy argentyńskiego piłkarza urzekły nawet fanów Betisu, którzy po trzecim golu nagrodzili go burzliwymi oklaskami. W świecie futbolu takie zachowanie widowni to rzadkość. Messi powiększył swój bramkowy dorobek w tym sezonie Primera Division do 29 trafień, co w klasyfikacji „Złotego Buta” daje mu 58 punktów. Pięć najsilniejszych lig europejskich (hiszpańska, angielska, niemiecka, włoska i francuska) mają mnożnik „2”, niżej notowane „1,5”, a najsłabsze „1”.

Drugi w klasyfikacji jest Francuz Kylian Mbappe (PSG), który strzelił 25 goli dające mu 50 pkt. Trzeci jest Włoch Fabio Quagliarella (Sampdoria) z 21 bramkami i 42 punktami. Za tą trójką z 19 golami i 38 punktami plasują się dwaj kolejni snajperzy z Serie A – Cristiano Ronaldo z Juventusu Turyn i wschodząca gwiazda włoskiej ekstraklasy i AC Milan Krzysztof Piątek. Obaj w miniony weekend nie poprawili swojego dorobku. Awans w klasyfikacji zaliczył natomiast drugi z Polaków, Robert Lewandowski, którego gol strzelony dla Bayernu Monachium w wygranym 6:0 meczu z FC Mainz był jego 18 ligowym trafieniem w tym sezonie. „Lewy” z 36 punktami dołączył do legitymującego się takim samym dorobkiem argentyńskiego snajpera Manchesteru City Sergio Aquero (nie grał w miniony weekend), a wraz z nim zrobił to jeszcze autor jednego gola dla Barcelony w spotkaniu z Betisem Urugwajczyk Luis Suarez.

Na 9. pozycji w klasyfikacji z dorobkiem 17 goli i 34 pkt znajduje się aż siedmiu graczy: Senegalczyk Sadio Mane i Egipcjanin Mohamed Salah (obaj FC Liverpool), Iworyjczyk Nicolas Pepe (Lille), Kolumbijczyk Duvan Zapata (Atalanta), Anglik Harry Kane (Tottenham) i Gabończyk Pierre-Emerick Aubameyang (Arsenal).

 

Barcelona bije Real

W tym tygodniu Real Madryt miał w terminarzu dwie potyczki z Barceloną na Santiago Bernabeu. Pierwsze starcie w rewanżowym meczu Pucharu Króla przegrał z kretesem 0:3. A już sobotę czeka ich kolejne El Clasico w ramach 26. kolejki Primera Division.

Niedługo minie 10 lat od pamiętnego zwycięstwa Barcelony na Santiago Bernabeu. W maju 2009 roku drużyna prowadzona wtedy przez Pepa Guardiolę rozgromiła Real w jego mateczniku aż 6:2. Od tego czasu „Duma Katalonii” z siedemnastu rozegranych na stadionie Realu meczów wygrała aż dziesięć, przy bilansie bramkowym 41:22. Przy okazji warto wspomnieć, że FC Barcelona ma szansę na historyczny wyczyn. Jeszcze żadnemu zespołowi nie udało się zdobyć Pucharu Króla (Copa del Rey) pięć razy z rzędu. „Duma Katalonii” triumfowała w tych rozgrywkach już czterokrotnie – w 2015 roku w finale pokonała Athletic Bilbao, w 2016 FC Sevillę, w 2017 Alaves, a przed rokiem ponownie FC Sevillę. W tegorocznym finale przeciwnikami Messiego i spółki będzie zwycięzca drugiej półfinałowej potyczki – Valencia lub Betis Sewilla.

Wracając do El Clasico. Bilans spotkań Realu z Barceloną jest teraz idealnie równy – 95 razy zwyciężali w nich „Królewscy”, 95 razy „Duma Katalonii”, a w 51 meczach padł remis.  Ostatnie z nierozstrzygniętych spotkań miało miejsce w pierwszym meczu półfinałowym w Copa del Rey na Camp Nou. Potyczka zakończyła się remisem 1:1 i z tego powodu przed rewanżem na Santiago Bernabeu dawano jedenastce z Madrytu większe szanse na wywalczenie awansu. Co prawda tu i ówdzie pojawiły się opinie, że nie pozwoli na to Leo Messi, który na stadionie „Królewskich” czuje się jak u siebie i strzelił tu już Realowi 15 goli, zwłaszcza że Argentyńczyk prezentuje ostatnio kapitalną formę. Z ośmiu zdobytych w lutym przez Barcelonę bramek siedem zapisał na swoje konto. A w sumie ma już w dorobku 33 gole strzelone w 32 meczach, a w Primera Division z 27 trafieniami przewodzi w klasyfikacji strzelców oraz w klasyfikacji „Złotego Buta”.

W środę obrońcom Realu Madryt udało sie jednak powstrzymać genialnego argentyńskiego piłkarza, ale musieli zaangażować do tego zadania tylu swoich graczy, że nie było już komu przypilnować drugiego ze snajperów katalońskiej jedenastki Luisa Suareza. Urugwajczyk skwapliwie skorzystał z okazji i wpakował „Królewskim” w sumie trzy gole. Na jego koncie zapisano jednak tylko dwa, bo trzeciego uznano za gol samobójczy Raphaela Varane’a. Czy ekipa Realu zdoła się w trzy dni pozbierać psychicznie po takim laniu? Przekonamy się w sobotę wieczorem. Będzie to czwarte El Clasico w tym sezonie.

 

Im to się opłaca kopać

Francuski dziennik „L’Equipe” opublikował raport o zarobkach piłkarzy w pięciu najsilniejszych ligach europejskich. Z zestawienia wynika, że najmniej płacą kluby niemieckie, a najlepiej opłacanym graczem jest gwiazdor FC Barcelona Leo Messi.

Informacje podane przez „L’Equipe” ze zrozumiałych względów najbardziej zbliżone do prawdy są w przypadku klubów francuskich, ale w opublikowanej przez dziennik klasyfikacji najwyżej wynagradzanych zawodników występujących w pięciu najlepszych ligach na naszym kontynencie w czołowej dziesiątce nie ma ani jednego gracza z niemieckiej Bundesligi. A w niej najlepiej opłacanym graczem, oczywiście według nieoficjalnych źródeł, jest Robert Lewandowski. Najskuteczniejszy strzelec w drużynie Bayernu zarabia miesięcznie 1,33 mln euro, czyli rocznie prawie 16 mln euro. Niewiele mniej kasują dwaj reprezentanci Niemiec – Manuel Neuer i Thomasz Mueller. Obaj miesięcznie zarabiają po 1,25 mln euro. Inne niemieckie kluby mogą pomarzyć o takich honorariach.

Lewandowski, Neuer i Mueller to jednak w porównaniu z najlepiej opłacanymi zawodnikami z lig hiszpańskiej, angielskiej, francuskiej i włoskiej ubodzy krewni. Dla porównania: w Hiszpanii krezusami na liście 10 najbogatszych są Leo Messi, który w Barcelonie zarabia miesięcznie 8,3 mln euro, as Atletico Madryt Antoine Griezmann, otrzymujący w Atletico Madryt miesięcznie 3,3 mln euro, drugi z graczy Barcelony Luis Suarez (2,9 mln euro), gwiazdor Realu Madryt Gareth Bale (2,5 mln euro) i trzeci z asów „dumy Katalonii” Philippe Coutinho (2,3 mln euro). Z ligi włoskiej w gronie najwyżej opłacanych graczy jest oczywiście gwiazdor Juventusu Turyn Cristiano Ronaldo. Na jego konto turyński klub co miesiąc przelewa 4,7 mln euro. Z angielskiej Premier League więcej od Lewandowskiego zarabiają chilijski gwiazdor Manchesteru United Alexis Sanchez (2,28 mln euro) i niemiecki rozgrywając Arsenalu Londyn Mesut Oezil (1,6 mln euro), a z francuskiej Ligue 1 gwiazdorzy Paris Saint-Germain Brazylijczyk Neymar (3,06 mln euro), Francuz Kylian Mbappe (1,73 mln euro) i Urugwajczyk Edinson Cavani (1,5 mln euro miesięcznie).

Natomiast najlepiej opłacanym trenerem wg. „L’Equipe” jest argentyński szkoleniowiec Atletico Madryt Diego Simeone, który zarabia miesięcznie tyle samo, co najlepiej opłacany zawodnik w drużynie Griezmann, czyli 3,3 mln euro. Za jego plecami znalazł się hiszpański trener Barcelony Ernesto Valverde (2 mln euro), kolejny Hiszpan, prowadzacy Manchester City Pep Guardiola (1,9 mln euro) oraz włoski szkoleniowiec Juventusu Turyn Massimiliano Allegri (1,14 mln euro). Trener Bayernu Niko Kovacz zarabia miesięcznie „zaledwie” 580 tysięcy euro.

 

UEFA wybiera drużynę roku

Fot. W 2018 roku Cristiano Ronaldo i Leo Messi w najważniejszych plebiscytach musieli ustąpić miejsca Luce Modriciowi

 

 

Kibice piłkarscy znów będą mieli okazję wyrazić swoje uznanie najlepszym graczom w Europie. UEFA ogłosiła właśnie listę pięćdziesięciu piłkarzy, z których fani będą mogli wybrać najlepszą ich zdaniem jedenastkę w 2018 roku.

 

Na oficjalnej stronie internetowej UEFA pojawiła się lista 50 piłkarzy, na których kibice mogą głosować w plebiscycie na „Drużynę Roku UEFA”. Doboru kandydatów dokonano na podstawie ich osiągnięć w tegorocznych meczach reprezentacji narodowych oraz ich drużyn klubowych rozgrywanych pod egidą UEFA – Ligi Mistrzów, Ligi Europy i Superpucharu Europy. Wśród wytypowanych graczy znalazł się tylko jeden polski piłkarz – Robert Lewandowski, którego umieszczono rzecz jasna wśród napastników. Oprócz niego nie mamy innego gracza, który mógłby liczyć choćby tylko na nominację.

Najwięcej przedstawicieli w gronie nominowanych ma Real Madryt (9), który w tym sezonie wygrał po raz trzeci z rzędu Ligę Mistrzów. Siedmiu zgłoszonych do „Drużyny Roku UEFA” zawodników ma nie wiadomo dlaczego FC Barcelona, po sześciu finalista Ligi Mistrzów FC Liverpool oraz triumfator Ligi Europy Atletico Madryt. Jeśli chodzi o narodowość w wytypowanej „50” kandydatów dominują zwycięzcy mundialu w Rosji Francuzi, których zgłoszono aż 10.

Lewandowski, którego w tym roku zlekceważono we wszystkich prestiżowych indywidualnych plebiscytach, także w tym ma niewielkie szanse na znalezienie się w wyróżnionej jedenastce graczy. Kapitan reprezentacji Polski i najskuteczniejszy strzelec Bayernu Monachium już wcześniej trafiał do grona kandydatów do „Drużyny Roku UEFA”, ale nigdy nie został wybrany do podstawowej jedenastki. Najczęściej w kategorii napastników głosujący stawiali na Cristiano Ronaldo (12 razy) i Lionela Messiego (9).

Obaj ci genialni napastnicy znaleźli się w gronie kandydatów również i w tym roku, ale chociaż Lewandowski nie ustępuje im w strzeleckich dokonaniach, to zapewne nie on będzie najpoważniejszym konkurentem dla Portugalczyka i Argentyńczyka do obsadzenia linii ataku w „Drużynie Roku”, tylko Francuzi Kylian Mbeppe i Antoine Griezmann, Brazylijczyk Neymar, Anglik Harry Kane i może jeszcze Egipcjanin Mohamed Salah.

 

Nominowani do drużyny roku:

Bramkarze: Alisson Becker, Hugo Lloris, Keylor Navas, Jan Oblak, Marc-Andre ter Stegen.

Obrońcy: Jordi Alba, Giorgio Cheillini, Gimenez, Diego Godin, Lucas Hernandez, Joshua Kimmich, Kalidou Koulibaly, Kostas Manolas, Marcelo, Gerard Pique, Sergio Ramos, John Stones, Samuel Umtiti, Virgil van Dijk, Raphael Varane.

Pomocnicy: Casemiro, Kevin de Bryune, Eden Hazard, Isco, N’Golo Kante, Toni Kroos, James Milner, Luka Modrić, Saul Niguez, Dmitri Payer, Miralem Pjanić, Paul Pogba, Ivan Rakitić, David Silva, Florian Thauvin.

Napastnicy: Gareth Bale, Edison Cavani, Paulo Dybala, Edin Dzeko, Roberto Firmino, Antoine Griezmann, Harry Kane, Robert Lewandowski, Sadio Mane, Kylian Mbappe, Lionel Messi, Neymar, Cristiano Ronaldo, Mohamed Salah, Luis Suarez.

 

Dla kogo Złota Piłka?

FIFA zdążyła już zamknąć 2018 rok wyróżniając Chorwata Lukę Modricia tytułem najlepszego piłkarza. Teraz swój czas ma redakcja tygodnika „France Football”, która przyznaje nagrodę „Złotej Piłki” dla piłkarza roku na świecie.

 

Redakcja tygodnika „France Football” ogłosiła właśnie nominacje 30 kandydatów do nagrody „Złotej Piłki”. Z tego grona elektorzy z całego świata wybiorą laureata, którego nazwisko poznamy 3 grudnia. Ta najbardziej prestiżowa nagroda indywidualna w futbolu jest przyznawana od 1956 roku. Otrzymuje ją ten zawodnik, który zbierze najwięcej punktów przyznawanych przez zaproszonych do głosowania przez „FF” dziennikarzy z całego świata. Elektorzy mają za zadania wskazać z 30 kandydatów pięciu ich zdaniem najlepszych. Za pierwsze miejsce przyznaje się 6 pkt, za drugie 4, za trzecie 3, za czwarte 2 i za piąte 1. Regulamin plebiscytu stanowi, że jurorzy mają w swoich wyborach kierować się trzema podstawowymi kryteriami: pierwsze uwzględnia osiągnięcia indywidualne i drużynowe, drugie klasę zawodnika i poszanowanie przez niego zasad fair-play, a trzecie przebieg kariery typowanego piłkarza.

Pomysłodawcą plebiscytu był szef „France Football” Gabriel Hanot, który w 1956 roku zorganizował głosowanie wśród dziennikarzy swojej redakcji. Pierwszym laureatem został Anglik Stanley Matthews występujący wówczas w barwach zespołu Blackpool. Aż do 1995 roku w plebiscycie głosowano wyłącznie na piłkarzy pochodzących z Europy, dlatego wśród zdobywców „Złotej Piłki” nie ma takich legendarnych graczy, jak Pele, Garrincha czy Diego Maradona. Ale w 1995 redakcja zmieniła regulamin i otworzyła plebiscyt także na zawodników urodzonych poza naszym kontynentem, ale występujących w europejskich klubach. I od razu „Złotą Piłkę” zdobył jeden z takich graczy, Liberyjczyk George Weah, wtedy występujący w barwach AC Milan.

W 2007 roku ponownie zmieniono reguły plebiscytu i dopuszczono do wyborów piłkarzy z wszystkich klubów na świecie. Zwiększono też liczbę elektorów, która jest płynna i co jakiś czas się zmienia. W 2010 roku doszło do połączenia plebiscytów „FF” i FIFA i 10 stycznia 2011 roku w Zurychu po raz pierwszy przyznano wspólne wyróżnienie pod nazwą „Złota Piłka FIFA”. Po sześciu latach FIFA poinformowała o powrocie do własnego plebiscytu, więc w tej sytuacji także „France Football” wrócił do poprzedniej formuły.

Tylko dwaj gracze, Argentyńczyk Lionel Messi i Portugalczyk Cristiano Ronaldo, zdobyli to trofeum pięciokrotnie. Messi jako jedyny piłkarz w historii zgarnął tę prestiżową nagrodę cztery razy z rzędu. Trzem piłkarzom udało się zdobyć trofeum trzykrotnie, byli to Holender Johan Cruyff, Francuz Michel Platini i Holender Marco van Basten.
W plebiscycie francuskiego tygodnika najczęściej zwyciężali piłkarze z Holandii i Niemiec, a najwięcej trofeów, aż jedenaście, zdobyli zawodnicy występujący w barwach FC Barcelona. W ubiegłym roku plebiscyt „France Football” wygrał Cristiano Ronaldo, który uzyskał aż 946 pkt, przed Leo Messim (670) i Neymarem (361). Jedynym Polakiem w gronie nominowanych był Robert Lewandowski, ale z 45. punktami zajął dopiero dziewiątą lokatę.

Przypomnijmy skład nominowana przed rokiem „30” graczy: Pierre-Emerick Aubameyang (Borussia Dortmund), Karim Benzema (Real Madryt), Leonardo Bonucci (AC Milan), Kevin De Bruyne (Manchester City), Gianluigi Buffon (Juventus Turyn), Edinson Cavani ( PSG), Philippe Coutinho (Liverpool), Cristiano Ronaldo (Real Madryt), Edin Dżeko (Roma), Paulo Dybala (Juventus Turyn), David De Gea (Manchester United), Radamel Falcao (Monaco), Antoine Griezmann (Atletico Madryt), Eden Hazard (Chelsea), Matt Hummels (Bayern Monachium), Isco (Real Madryt), Harry Kane (Tottenham), N’Golo Kanté (Chelsea), Toni Kroos (Real Madryt), Robert Lewandowski (Bayern Monachium), Sadio Mané (Liverpool), Marcelo (Real Madryt), Kylian Mbappé (PSG), Dries Mertens (Napoli), Lionel Messi (Barcelona), Luka Modrić (Real Madryt), Neymar (PSG), Jan Oblak (Atletico Madryt), Sergio Ramos (Real Madryt), Luis Suarez (Barcelona).

W tegorocznych nominacjach z ubiegłorocznej listy wypadło 12 graczy. Wśród wykreślonych znalazł się m.in. Robert Lewandowski. U dziennikarzy „France Football” nasz najlepszy piłkarz nie cieszy się widać wielkim poważaniem, ale z drugiej strony wśród nominowanych nie znalazł się żaden inny gracz Bayernu.

 

Nominowani do „Złotej Piłki 2018”:

Sergio Aguero (Argentyna/Manchester City), Alisson (Brazylia/AS Roma/Liverpool), Gareth Bale (Walia/Real Madryt), Karim Benzema (Francja/Real Madryt), Edinson Cavani (Urugwaj/PSG), Thibaut Courtois (Belgia/Chelsea/Real Madryt), Cristiano Ronaldo (Portugalia/Real Madryt/Juventus Turyn), Kevin de Bruyne (Belgia/Manchester City), Roberto Firmino (Brazylia/Liverpool), Diego Godin (Urugwaj/Atletico Madryt), Antoine Griezmann (Francja/Atletico Madryt), Eden Hazard (Belgia/Chelsea), Isco (Hiszpania/Real Madryt), Harry Kane (Anglia/Tottenham), N’Golo Kante (Francja/Chelsea), Hugo Lloris (Francja, Tottenham), Kylian Mbappe (PSG), Mario Mandżukić (Chorwacja/Juventus Turyn), Sadio Mane (Senegal/Liverpool), Marcelo (Brazylia/Real Madryt), Lionel Messi (Argentyna/Barcelona), Luka Modrić (Chorwacja/Real Madryt), Neymar (Brazylia/PSG), Jan Oblak (Słowenia/ Atletico), Paul Pogba (Francja/Manchester United), Ivan Rakitić (Chorwacja/Barcelona), Mohamed Salah (Egipt/Liverpool), Sergio Ramos (Hiszpania/Real Madryt), Luis Suarez (Urugwaj/Barcelona), Raphael Varane (Francja/Real Madryt).