Dumie Katalonii grozi bankructwo

13 lis 2020

Ta wieść to prawdziwa sensacja. FC Barcelona popadł w tarapaty finansowe i wedle hiszpańskich mediów jeśli piłkarze nie zgodzą się na znaczną obniżkę wynagrodzeń, katalońskiemu klubowi może nawet grozić bankructwa. To efekt sześcioletnich rozrzutnych rządów byłego już prezydenta „Dumy Katalonii” Josepa Bartomeu.

Kataloński klub należy do wąskiego grona światowych potentatów w świecie sportu, a w futbolu nawet do ścisłej czołówki. Pewnie nawet pod rządami mającego nadzwyczaj lekką rękę do wydawania pieniędzy Bartomeu nie popadłaby w takie ciężkie tarapaty, gdyby nie wybuch pandemii koronawirusa. Jeszcze w lipcu 2019 roku nic nie zapowiadało kryzysu – FC Barcelona podała, że osiągnęła rekordowy przychód w wysokości 990 mln euro, zysk operacyjny 17 mln euro, a po opodatkowaniu 4,3 mln euro. Na koniec sezonu kolejnego roku przychód miał wynieść rekordowy miliard euro.
Przy takich obrotach transferowe wydatki klubu nie powodowały niepokoju, tym bardziej, że chociaż „Duma Katalonii” wydała na sprowadzenie nowych zawodników ponad miliard euro, to sprzedała swoich graczy za ponad pół miliarda euro.
Bartomeu w ostatnich latach wydał mnóstwo pieniędzy na nowych zawodników. I tak na Camp Nou pojawili się m.in.: Ousmane Dembele (125 mln euro), Philippe Coutinho (145 mln), Antoine Griezmann (120 mln), Ardy Turan (40 mln), Alexis Vidal (22 mln), Andre Gomes (50 mln), Paco Alcacer (30 mln), Samuel Umtiti (25 mln), Lucas Digne (16 mln), Jasper Cillessen (16 mln), Paulinho (40 mln), Nelsona Semedo (35 mln), Malcom (42 mln), Arthur (40 mln), Clement Lenglet (35 mln), Neto (35 mln), Martin Braithwaite (18 mln), Juniora Firpo (30 mln).
W drugą stronę hitem był oczywiście transfer Neymara do Paris Saint-Germain. Brazylijski gwiazdor przeszedł w sierpniu 2017 roku francuskiego klubu za rekordową do dzisiaj kwotę 222 mln euro. Co ciekawe, Neymar dość szybko zaczął żałować odejścia z Barcelony i w ostatnich dwóch sezonach na różne sposoby próbował wrócić na Camp Nou. Ale tego lata o transferze powrotnym do „Dumy Katalonii” w obozie Brazylijczyka nawet nie napomykano, a wręcz przeciwnie – do mediów wyciekła informacja, że piłkarz jest skłonny przedłużyć kontrakt z PSG. Taka radykalna zmiana w jego nastawieniu tylko potwierdza plotki, że kataloński klub nie jest już w tej chwili odpowiednim miejscem dla suto opłacanych gwiazd futbolu. Neymar zarabia w paryskim klubie ponad 27 mln euro rocznie, a na taką gażę w Barcelonie z pewnością nie mógłby teraz liczyć. Nawet Leo Messi, najlepiej opłacany piłkarz na świecie (ponad 40 mln euro rocznie plus premie), jest przez władze klubu coraz mocniej naciskany, żeby zgodził się na znaczącą obniżkę zarobków, na co Argentyńczyk nie zamierza się jednak zgodzić i grozi, że w takiej sytuacji po prostu odejdzie.
Bartomeu nie przewidział długofalowych skutków pandemii koronawirusa. A klub niemal z dnia na dzień stracił ogromne wpływy ze sprzedaży biletów, wejściówek do muzeum FC Barcelona czy sprzedaży klubowych pamiątek i gadżetów. Jeden mecz w Lidze Mistrzów bez udziału publiczności oznacza dla „Dumy Katalonii” stratę rzędu sześciu milionów euro, podobne kwoty traci w krajowej lidze grając hitowe mecze z Realem Madryt, Atletico Madryt czy FC Sevilla przy pustych trybnach. Spadające z tej przyczyny przychody w końcu zachwiały finansową równowagą katalońskiego klubu i kasie pojawiło się dno. A warto wiedzieć, że lwią część jego budżetu pochłaniają wydatki na pensje piłkarzy, na które FC Barcelona przeznacza aż 80 procent zarabianych pieniędzy. To jest główna przyczyna, z powodu której w letnim oknie transferowym Barcelona pozbyła się kilku graczy ze szczytu listy wynagrodzeń: Luisa Suareza, Arturo Vidala czy Ivana Rakiticia.
A już wcześniej, bo w marcu tego roku, czyli niemal tuż po wybuchu pandemii, władze katalońskiego potentata zwróciły się do wszystkich sportowców swojego klubu (nie tylko piłkarzy) o zgodę na czasową redukcję zarobków o połowę. Większość kręciła nosem, jednak pod presją mediów i kibiców piłkarze ulegli i zgodzili się na czasową obniżkę. Ale uzyskane tą drogą oszczędności okazały się niewystarczające. W 2020 roku FC Barcelona zarobi o 192 miliony euro mniej niż przewidywano w budżecie (zamiast 1,047 mld euro przychodu klub odnotował 855 milionów), a zadłużenie urosło do 488 milionów euro. Pensje są wypłacane piłkarzom w dwóch transzach – w lipcu i w styczniu. W tej chwili jak wieść niesie, kataloński klub nie ma środków na wypłatę styczniowej transzy. Jeśli to prawda, a nowe władze „Dumy Katalonii” nie znajdą potrzebnej na wypłaty kwoty, zgodnie z hiszpańskim prawem będą musiały zgłosić ten fakt do sądu i rozpocząć postępowanie układowe. A zgodnie z przepisami FIFA zawodnicy będą mogli rozwiązywać kontrakty z winy klubu i odchodzić do innych zespołów za darmo. To byłaby katastrofa i upadek katalońskiego potentata w takiej formie, w jakiej go znamy obecnie. A co powstałoby na gruzach, trudno przewidzieć.

Najnowsze

Sprawdź również

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Materiał partnerski China Media Group Brzmi jak film, ale to wydarzyło się naprawdę. Od warsztatu i pracy w smarze, przez jazdę 100 km w ulewie za jedną szansą… aż po zwycięstwo na torze WSBK. Zhang Xue i jego ZXMOTO właśnie pokonali legendy branży — i zrobili to w...

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Materiał partnerski - China Media Group We włoskich Alpach trwają XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Jaka jest atmosfera na obiektach w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo? Które konkurencje warto śledzić i jak radzi sobie reprezentacja Polski? W tym odcinku łączymy się z...

Mundial nie dla wszystkich

Mundial nie dla wszystkich

Mistrzostwa świata w piłce nożnej od zawsze reklamowane są jako globalny turniej, który łączy ludzi ponad granicami i pozwala kibicom z całego świata spotkać się w jednym miejscu. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone wspólnie z Kanadą i Meksykiem, miał...

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Puchar Interkontynentalny FIFA 2024, który startuje dzisiaj, 22 września, jest odpowiedzią na lukę po Klubowych Mistrzostwach Świata, które od 2025 roku będą rozgrywane co cztery lata. Nowy format, z założenia mający ożywić globalną rywalizację klubową, składa się z...

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa bije się o Europę

Ekstraklasa rośnie w siłę na europejskiej arenie, daleko jeszcze do dumy, ale jest coraz lepiej. W krajowym rankingu UEFA, który odzwierciedla wyniki drużyn z ostatnich pięciu sezonów, Polska awansowała z 30. na 18. pozycję. To nie tylko poprawa statystyk, ale i dowód...

Przełamanie Korony Kielce

Przełamanie Korony Kielce

W świecie piłkarskich zmagań, gdzie presja i oczekiwania potrafią przerosnąć samą grę, spotkanie Korony Kielce ze Stalą Mielec było czymś więcej niż tylko kolejnym ligowym starciem. Dla Jacka Zielińskiego, nowego trenera kielczan, to spotkanie miało kluczowe znaczenie...