Triumf Magdy Linette

Magda Linette wygrała turniej rangi ITF na trawiastych kortach w Manchesterze (pula nagród 100 tys. dolarów). To jej pierwszy triumf w karierze odniesiony na tej nawierzchni.

W finale turnieju w Manchesterze rozstawiona z numerem 1 polska tenisistka pokonała reprezentantkę Kazachstanu Zarinę Dijas 7:6(1), 2:6, 6:3. Turnieje ITF to pod względem rangi trzecia liga w międzynarodowych imprezach tenisowych. Polka na co dzień rywalizuje w turniejach najwyższego szczebla organizowanych pod szyldem WTA, czasem decyduje się na grę w „drugoligowych” challengerach, a w imprezach rangi ITF już tylko okolicznościowo.

Turniej w Manchesterze jest jej 11. wygranym na tym szczeblu rozgrywek. Poprzednio z sukcesu w takich zawodach cieszyła się trzy lata temu. Nigdy wcześniej nie zwyciężyła w imprezie rozgrywanej na kortach trawiastych. Po tym triumfie Linette awansowała w rankingu WTA z 96. na 75. miejsce.

 

Świątek na drodze Simony Halep

Świątek udział w swoim pierwszym seniorskim Roland Garros zaczęła od starcia z Francuzką Seleną Janicijević, która otrzymała od organizatorów dziką kartę. Mecz zakończył się wynikiem 6:3, 6:0 dla Polki. W drugiej rundzie Świątek także 6:3, 6:0 ograła 16. w rankingu WTA Chinkę Qiang Wang. Kolejną rywalką 18-letniej Polki była Monica Puig.

Portorykańska tenisistka znana jest głównie z tego, że w 2016 roku w Rio de Janeiro wywalczyła złoty medal igrzysk olimpijskich. W tegorocznym French Open wyeliminowała Belgijkę Kristen Flipkens i Rosjankę Darię Kasatkinę. Mecz z Polką zaczęła z impetem wygrwając pierwszego seta 6:0, ale potem na korcie nie miała ju wiele do powiedzenia. Świątek wygrała 0:6, 6:3, 6:3, ale poniedziałek czeka jeszcze większe wyzwanie, bowiem jej przeciwniczką będzie ubiegłoroczna zwyciężczyni French Open Rumunka Simona Halep, która w II rundzie wyeliminowała Magdę Linette.

Na „zemstę” za rodaczkę nikt nie liczy, ale już sam awans Świątek do czwartej rundy jest jej życiowym sukcesem. Już dzięki temu w najnowszym rankingu awansuje w okolice 65. miejsca. Oprócz Świątek w paryskim turnieju walczy jeszcze w mikście Alicja Rosolska, odpadł zaś niestety w 1/8 finału debla Łukasz Kubot.

 

French Open 2019: Hurkacz kontra Djoković

W niedzielę rozpoczęły się międzynarodowe mistrzostwa Francji na kortach paryskiego kompleksu tenisowego im. Rolanda Garrosa. W tegorocznym French Open startuje piątka Polaków – Hubert Hurkacz, Magda Linette i Iga Świątek w grze pojedynczej, a Łukasz Kubot i Alicja Rosolska w deblu, w którym zdecydował się zagrać także Hurkacz.

Hurkacz jest jedynym polskim tenisistą w głównej drabince French Open 2019. W kwalifikacjach startował Kamil Majchrzak, ale ich nie przebrnął. Niestety, w losowaniu 22-letnio wrocławianin miał pecha, bo trafił na lidera rankingu ATP Novaka Djokovicia. Serb jest rzecz jasna faworytem potyczki i raczej nie zlekceważy polskiego tenisisty, który w tym roku ma na rozkładzie takich tuzów, jak Austriak Dominic Thiem czy Japończyk Kei Nishikori, a niedawno mocno postawił się samemu „Maestro” Rogerowi Federerowi. Djoković celuje drugie w karierze zwycięstwo na paryskich kortach, który będzie też 16. wielkoszlemowym triumfem w jego dorobku. Poza tym ma wielką szansę ustrzelić swojego prywatnego Wielkiego Szlema, bo wygrał w ubiegłym roku Wimbledon i US Open, a w tym Australian Open. Na pewno jest w jednym z głównych faworytów do triumfu w Paryżu, bo na ziemnych kortach w Madrycie i Rzymie zademonstrował wielką formę. Hurkacz nie miał jeszcze okazji zmierzyć się z Djokoviciem, zwycięzcą 74 turniejów. Z liderem światowego rankingu Polak stanie do walki w poniedziałek. Nikt nie daje mu większych szans, bo w części sezonu na kortach ziemnych nie błyszczał. Co prawda w pierwszej połowie maja wystąpił w 1/8 finału w Madrycie, ale poza tym odpadł w pierwszej rundzie w Monte Carlo, Budapeszcie i Lyonie, a w Rzymie nie przeszedł eliminacji. Przed rokiem Hurkacz doszedł w paryskiej imprezie do drugiej rundy.

Największym faworytem French Open wśród panów jest 11-krotny triumfator tej imprezy Rafael Nadal. Hiszpan został rozstawiony z numerem drugim i na początek zmierzy się z kwalifikantem, 27-letnim Niemcem Yannickiem Hanfmannem. W jego turniejowej ćwiartce znalazł się także m.in. Japończyk Kei Nishikori. W ewentualnym półfinale na drodze hiszpańskiego tenisisty może stanąć Roger Federer, który wrócił na korty Rolanda Garrosa po trzyletniej przerwie, albo rewelacyjny Grek Stefanos Tsitsipas. Djoković i Hurkacz znaleźli się w górnej połówce turniejowej drabinki. Do ich ćwiartki trafił rozstawiony z numerem piątym Niemiec Alexander Zverev, z którym Hurkacz przegrał w Madrycie 1:2. Poniżej, w drugiej ćwiartce, najwyżej rozstawieni są Austriak Dominic Thiem i Argentyńczyk Juan Martin del Potro. Ten pierwszy to zeszłoroczny finalista Rolanda Garrosa i bardzo chciałby poprawić ten swój życiowy sukces, czyli wreszcie wygrać wielkoszlemową imprezę.

Znacznie więcej szczęścia w losowaniu rywalek miały Magda Linette i Iga Świątek. Obie nasze tenisistki trafiły na reprezentantki gospodarzy, które do głównej drabinki turnieju dostały się dzięki przyznanym im przez organizatorów tzw. dzikim kartom. Zajmująca 86. miejsce w światowym rankingu Linette trafiła na 223. w zestawieniu Chloe Paquet. 27-letnią poznaniankę, która dwa lata temu dotarła do trzeciej rundy French Open, czeka jednak trudna przeprawa, bo młodsza od niej o dwa lata Francuzka, chociaż dotąd występowała głównie w turniejach niższej rangi (ITF), to w minionym tygodniu dotarła do półfinału turnieju WTA w Strasburgu, gdzie uległa Caroline Garci 3:4, 4:6. Linette na domiar złego nie jest ostatnio w najwyższej formie. Na początku roku wystąpiła w finale turnieju WTA w Hua Hin, ale potem w kolejnych imprezach szybko odpadała z rywalizacji. W ostatnich dwóch miesiącach zagrała w sześciu turniejach na kortach ziemnych, a wygrała w nich tylko jeden pojedynek. Nawet jeśli pokona Paquet, to na dalsze awanse nie ma co liczyć, albowiem w drugiej rundzie czeka ją mecz z broniącą tytułu Rumunką Simoną Halep.

Iga Świątek, która 31 maja będzie obchodziła 18. urodziny, rok temu w juniorskich zmaganiach paryskiego turnieju dotarła do półfinału w singlu, a w grze podwójnej triumfowała. W tym roku ta młoda zawodniczka rywalizuje już w gronie seniorek. W Australian Open przeszła przez eliminacje i odpadła w drugiej rundzie. Teraz, dzięki dotarciu w kwietniu do finału imprezy WTA w Lugano i awansowi na światowej liście, warszawianka uzyskała miejsce w głównej drabince French Open. Na ziemnych kortach wiodło się Świątek raczej kiepsko, pomijając wspomniany szwajcarski turniej, w kolejnych startach „na cegle” nie szło jej dobrze – w Pradze jako kwalifikantka odpadła już w pierwszej rundzie, potem wycofała się z udziału w kwalifikacjach do turnieju w Madrycie, a do imprezy w Rzymie nie przeszła przez eliminacje.

Zajmująca obecnie 104. lokatę w rankingu WTA Świątek w pierwszej rundzie French Open zmierzy się z młodszą o rok Seleną Janicijevic. Rywalka warszawianki jest jeszcze juniorką i nie jest w ogóle sklasyfikowana na liście WTA. Obie Polki swoje pojedynki w pierwszej rundzie także rozegrają w poniedziałek.

Paryski turniej może na nowo ustalić hierarchię w kobiecym tenisie. Aż pięć zawodniczek – Japonka Naomi Osaka, Czeszki Karolina Pliskova i Petra Kvitova, Niemka Andżelika Kerber lub Belgijka Kiki Bertens – miało szansę po French Open objąć prowadzenie w rankingu WTA, który zostanie opublikowany 10 czerwca. Co ciekawe, szans na odzyskanie pozycji liderki nie miała broniąca tytułu Simona Halep. Nawet jeśli Rumunka wygra turniej, to nie wrócić na pierwsze miejsce, które aktualnie zajmuje Naomi Osaka. Jeśli Japonka dojdzie w Paryżu do finału, pozostanie na tronie bez względu na wyniki pretendentek. Gdyby jednak powinęła jej się noga, to mogą wyprzedzić ją Czeszka Karolina Pliskova i Holenderka Kiki Bertens, ale muszą dojść co najmniej do finału. Kerber już wypadła z gry, bo odpadła w niedzielę już w pierwszej rundzie po porażce z 18-letnią Rosjanka Anastasją Potapową. Kvitova musi wygrać turniej i liczyć jeszcze na słabsze występy pozostałych kandydatek.

Inaczej przedstawia się sytuacja u panów. Novak Djoković odpadł w zeszłym roku w ćwierćfinale Rolanda Garrosa i już od kilku tygodni wie, że po paryskim turnieju będzie liderem klasyfikacji ATP. Serb może jeszcze poprawić swoją sytuację, bowiem jego najgroźniejszy konkurent, Hiszpan Rafael Nadal, ma do obrony 2000 punktów za triumf na paryskiej mączce. W grze podwójnej zagra troje Polaków – Alicja Rosolska, Łukasz Kubot i Hurkacz.

 

Troje Polaków pewnych gry w Paryżu

Hubert Hurkacz oraz Iga Świątek i Magda Linette mają już pewne miejsce w turnieju gry pojedynczej tegorocznego wielkoszlemowego French Open na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa.

Turniej rozpocznie się w niedzielę 26 maja, ale miejsca na liście startowej rozdzielono już teraz. Została ustalona na bazie rankingów WTA i ATP z 15 kwietnia. Na ich podstawie pewne występu w głównej drabince turnieju pań są Iga Świątek (WTA 88) i Magda Linette (WTA 89). Dla 17-letniej Świątek będzie to debiut w paryskim turnieju, 27-letnia Linette ma większe doświadczenie, bo w 2017 roku na kortach Rolanda Garrosa dotarła do trzeciej rundy (1/16 finału). Turniejową jedynką w singlu pań będzie aktualna liderka rankingu WTA 21-letnia Japonka Naomi Osaka. Tytułu będzie bronić Rumunka Simona Halep.

W turnieju panów w singlu pewne miejsce w gronie 128 zawodników ma z Polaków jedynie Hubert Hurkacz (ATP 52). Tenisista z Wrocławia zadebiutował w French Open w ubiegłym roku, docierając do drugiej rundy, ale do głównej drabinki turniejowej musiał przebijać się przez trzystopniowe kwalifikacje.

Pierwsze mecze głównej drabinki pań i panów zostaną rozegrane w niedzielę 26 maja. Kilka dni wcześniej rozpoczną się eliminacje, w których wystąpią Magdalena Fręch i Kamil Majchrzak. Być może wystąpi w nich też Katarzyna Kawa (WTA 230), ale musi w ciągu najbliższych dwóch tygodni awansować do Top 200 rankingu.

 

Pierwszy finał Igi Świątek

Utalentowana tenisistka z Warszawy w turnieju WTA International w Lugano (pula nagród 250 tys. dolarów) dotarła do finału, w którym przegrała po zaciętej walce ze starszą o 10 lat i wyżej notowaną Słowenką Poloną Hercog 3:6, 6:3, 3:6.

Dochodząc do finały w turnieju na kortach ziemnych w szwajcarskim Lugano Świątek już na starcie swojej kariery w seniorskim tenisie przebiła osiągnięcie Agnieszki Radwańskiej i została najmłodszą polską zawodniczką jaka zagrała w finale turnieju WTA. Radwańska do tego szczebla imprezy po raz pierwszy dotarła w lipcu 2007 roku w Sztokholmie, gdy miała 18 lat i cztery miesiące, ale krakowianka wtedy wygrała. Świątek, która dopiero 31 maja tego roku skończy 18 lat, też była tego blisko.
W drodze do finału warszawianka pokonała wyżej od siebie notowane w rankingu WTA zawodniczki. Najpierw wyeliminowała 46. na światowej liście Słowaczkę Viktorię Kuzmovą 6:3, 3:6, 6:2, potem uporała się z Białorusinką Wierą Łapko (WTA 64) 4:6, 6:4, 6:1, a w półfinale odprawiła w 54 minuty siostrę bliźniaczkę Karoliny Pliskowej, Kristinę (WTA 101), gromiąc ją 6:0, 6:1. Ten wynik wywołała sensację, bo Pliskova w ćwierćfinale wyeliminowała wracającą na światowe korty słynną Rosjankę Swietłanę Kuzniecową, która w tej chwili zajmuje jednak w rankingu dopiero 109 pozycję.

Świątek przed impreza w Lugano była sklasyfikowana na 115. miejscu, lecz już gromiąc w półfinale Pliskovą zapewniła sobie w najnowszym notowaniu światowej listy awans do czołowej setki. A to oznacza, że nie będzie musiała startować w kwalifikacjach do wielkoszlemowego French Open na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa w Paryżu.
Polce w Lugano trochę też dopisało szczęście, bo kilka mocnych zawodniczek, jak Hiszpanka Carla Suarez Navarro czy Szwajcarka Belinda Bencić, odpadało z imprezy w pierwszej rundzie. To otworzyło możliwości między innymi dla Świątek, bo chociaż mierzyła się z zawodniczkami wyżej od siebie notowanymi, jak Viktoria Kuzmowa, to nie były to tenisistki ze statusem gwiazdy, a z takimi po prostu wychodzi sie na kort i zwyczajnie walczy.

Dla 28-letniej Hercog w Lugano dopiero po raz szósty w karierze znalazła się w finale turnieju tej rangi. W dorobku ma dwa zdobyte tytuły – oba wywalczyła w szwedzkim Bastad w 2011 i 2012 roku. Przed pojedynkiem ze Świątek zajmowała 89. pozycję na światowej liście. W półfinale wyeliminowała Francuzkę Fionę Ferro 7:5, 6:4.

Warszawianka nie oddała zwycięstwa bez walki, bo przegrała z Hercog 3:6, 6:3, 3:6. Mecz w pierwszym secie został przerwany z powodu deszczu, potem Słowenka poprosiła o przerwę medyczną i robiła wszystko co było możliwe, żeby wytrącić nastoletnią rywalkę z rytmu. Co zresztą jej się udawało na tyle skutecznie, że spotkanie ostatecznie wygrała, inkasując za zwycięstwo premię w wysokości 43 tys. dolarów. Świątek zarobiła połowę tej kwoty, ale dla niej ważniejsze były zdobyte punkty rankingowe, bo dzięki nim w najbliższym notowaniu powinna awansować na 88. miejsce. Ponieważ Magda Linette straciła w tym tygodniu sporo punktów i nie utrzyma zajmowanego miejsca na początku ostatniej dziesiątki Top 100, wszystko wskazuje, że to Świątek od najbliższego poniedziałku będzie rakietą numer 1 w polskim kobiecym tenisie.

Nie powiodło się natomiast w turnieju ATP rangi Masters 1000 w Monte Carlo (pula nagród 5,2 mln euro) najlepszemu obecnie polskiemu tenisiście Hubertowi Hurkaczowi. Wrocławianin w pierwszej rundzie trafił na rozstawionego w turnieju z numerem 9. Chorwata Bornę Coricia i przegrał z nim 4:6, 7:5, 5:7.

 

Wszyscy powoli pną się w górę

Z polskich tenisistów miniony tydzień był najbardziej udany dla Kamila Majchrzaka, który wygrał challenger ATP w Saint-Brieuc. W najnowszym notowaniu rankingów prawie wszyscy nasi reprezentanci poprawili swoje lokaty. W singlu najwyżej sklasyfikowany jest Hubert Hurkacz (ATP 52), a w deblu Łukasz Kubot (ATP 4).

Hurkacz, który dotarł do 3. rundy turnieju ATP Masters 1000 w Miami, w najnowszym notowaniu światowej listy tenisistów awansował o dwie lokaty i zajmuje obecnie najwyższe w karierze 52. miejsce. Wcześniej 22-letni wrocławianin dotarł do ćwierćfinału w dwóch turniejach z rzędu – w Dubaju i Indian Wells. W obu tych imprezach wyeliminował szóstego na światowej liście Japończyka Kei Nishikoriego, a w Miami pokonał klasyfikowanego wtedy na czwartym miejscu Dominika Thiema. Liderem rankingu pozostaje niezmiennie Serb Novak Djoković, drugi jest Hiszpan Rafael Nadal, a trzeci Niemiec Alexander Zverev.

Zadowolony ze swoich dokonań w poprzednim tygodniu może być drugi w hierarchii polskich singlistów Kamil Majchrzak, który w minioną niedzielę wygrał challengera ATP w Saint-Brieuc. Był to jego pierwszy triumf w karierze w imprezie tej rangi. Dzięki zdobytym punktom Majchrzak awansował na 130. lokatę w rankingu ATP i jest to jego życiowy rekord.
W zestawieniu „Race to London”, które wyłoni ośmiu uczestników kończącego sezon listopadowego turnieju mistrzów Hurkacz jest obecnie klasyfikowany na 30. miejscu, a Majchrzak na 82. Wypada też odnotować poprawę notowania Łukasza Kubota, który wraz z Brazylijczykiem Marcelo Melo w Miami dotarł do półfinału i w rankingu deblistów awansował z piątej pozycji na czwartą. Prowadzenie utrzymał Amerykanin Mike Bryan.

W kobiecym rankingu WTA w Top 100 nadal mamy tylko jedna reprezentantkę, Magdę Linette, która awansowała o trzy lokaty i zajmuje obecnie 85. miejsce. Poznanianka w tym tygodniu startowała w turnieju w Charleston, ale w losowaniu już w pierwszej rundzie trafiła na Australijkę Ajlę Tomljanović, z którą przegrała trzy wcześniejsze pojedynki. Tym razem także okazała się słabsza od urodzonej w Chorwacji, ale od 2014 roku reprezentującej Australię rywalki i przegrała z nią 2:6, 6:7(7).

Iga Świątek nie przebiła się przez kwalifikacje ani w Indian Wells, ani w Miami, ale mimo to 17-letnia warszawianka poprawiła swoją lokatę awansując na 118. pozycję, najwyższą w karierze. Pozycję liderki utrzymała Japonka Naomi Osaka. W Miami mogła ją odzyskać Rumunka Simona Halep, ale musiał dotrzeć co najmniej do finału. W sukurs Osace przyszła Czeszka Karolina Pliskova, która wyeliminowała Halep w 1/2 finału. Rumuńska tenisistka musiała zadowolić się jedynie awansem na pozycje wiceliderki, spychając na trzecie miejsce inną z czeskich zawodniczek, Petrę Kvitovą. Wypada odnotować, że z Top 10 rankingu wypadła Amerykanka Serena Williams, a w jej miejsce awansowała Australijka Ashley Barty.

 

Puchar Federacji: Polki na trzecim miejscu

W minioną sobotę zakończył się rozgrywany w Zielonej Górze turniej Grupy I Strefy Euro-Afrykańskiej Pucharu Federacji. Polskie tenisistki utrzymały się na tym poziomie zajmując trzecią lokatę.

Nasza reprezentacja rywalizowała w grupie A z Rosją i Danią. Biało-czerwone prowadzone przez trenera Dawida Celta przegrały z Rosjankami 1:2 i pokonały Danię 3:0. Dunki przegrały też swój mecz z Rosjankami. W grupie B walczyły cztery zespoły – Ukraina, Estonia, Szwecja i Bułgaria. Faworytkami były Ukrainki, lecz pierwsze skrzypce zagrała niespodziewanie drużyna Szwecji, w której punktowały Johanna Larsson i Rebeca Petersson. Szwedki zajęły pierwsze miejsce, drugie były Ukrainki, trzecią lokatę wywalczyły Bułgarki, a na ostatnim miejscu rywalizację zakończyły Estonki, których gwiazdą jest Anett Kontaveit.

W meczu o pierwsze miejsce w turnieju zmierzyły się zatem zespoły Rosji i Szwecji. Na pokonanie Rosjanek niżej notowane w światowym rankingu Szwedki okazały się za słabe i przegrały z nimi już po obu grach singlowych. Rosjanki wywalczyły zatem awans do kwietniowego barażu o prawo gry w Grupie Światowej II. Natomiast drużyny Estonii i Dani zagrały mecz o utrzymanie w Grupie I Strefy Euroafrykańskiej, który zakończył się pewną wygraną Estonek 2:0. Szczebel niżej spadła więc ekipa Danii.

Reprezentacja Polski ostatecznie zajęła w turnieju trzecią lokatę, czyli powtórzyła wynik z poprzedniej edycji Pucharu Federacji, rozegranej w Tallinie. Polki zdobyła jednak cenne punkty do rankingu narodów, w którym obecnie zajmują 27. miejsce. Niewykluczone, że po wprowadzeniu zapowiadanej reformy tych rozgrywek pozycja w światowej klasyfikacji będzie miała ogromne znaczenie, jak ma to miejsce w Pucharze Davisa.

 

Z Dunkami zagrają o utrzymanie

Polskie tenisistki przegrały 1:2 grupowy mecz z Rosją w rozgrywanym w Zielonej Górze turnieju Grupy I Strefy Euroafrykańskiej Pucharu Federacji. W piątek biało-czerwone zagrają z reprezentacją Danii o drugą lokatę w grupie A.

W obu singlowych pojedynkach nasze zawodniczki okazały się słabsze od rywalek. Iga Światek uległa Natalii Wichliancewej 0:6, 2:6, a Magda Linette przegrała z Anastasją Pawluczenkową 4:6, 3:6. Honorowy punkt dla biało-czerwonych zdobyły w deblu Alicja Rosolska i Iga Świątek, pokonując w trzech setach Margaritę Gasparian i Darię Kasatkinę.Teraz Polki prowadzone przez trenera Dawida Celta muszą pokonać w piątek Danię (na szczęście bez Karoliny Woźniackiej w składzie), żeby zająć w grupie drugą lokatę i uniknąć barażu z najsłabszą drużyną gruby B o utrzymanie w Grupie I Strefy Euroafrykańskiej.

Do kwietniowego barażu o Grupę Światową II awansuje tylko triumfator turnieju w Zielonej Górze. Z trzyzespołowej grupy A awansuje do decydującego pojedynku ekipa Rosji, ale kto będzie jej przeciwnikiem z czterozespołowej grupy B, na razie nie wiadomo. Faworytkami były Ukrainki (Dayana Jastremska, Łesia Curenko), ale w środę sensacyjnie przegrały ze Szwedkami 0:3 (Johanna Larsso, Rebeca Petersson). W drugim spotkaniu faworyzowane Estonki przegrały nieoczekiwanie 1:2 z Bułgarkami. Sytuacja w tej grupie wyjaśni się zapewne dopiero po piątkowych spotkaniach.

 

Przetasowania w tenisowych rankingach

Po Australian Open doszło do zmian w tenisowych rankingach. Wśród pań nową liderką została Japonka Naomi Osaka, a na drugie miejsce awansowała pokonana przez nią w finale Czeszka Petra Kvitova. Wśród panów nie doszło do zmian na szczycie – liderem pozostał zwycięzca turnieju Serb Novak Djoković, a wiceliderem pokonany przez niego Hiszpan Rafael Nadal.

Osaka jest pierwszą japońską tenisistką na czele światowej listy, a 26. w historii tego prestiżowego zestawienia. 21-letnia zawodniczka zmieniła na prowadzeniu Rumunkę Simonę Halep, która prowadziła niemal nieprzerwanie od 9 października 2017 roku (między 29 stycznia a 19 lutego ubiegłego roku na moment wyprzedzała ją Dunka polskiego pochodzenia Karolina Woźniacka). Japonka jest najmłodszą liderką rankingu WTA od 2010 roku. Wtedy pierwszą rakietą świata wśród kobiet została 20-letnia wówczas Woźniacka. Wyniki australijskiej lewy Wielkiego Szlema ustawiły na nowo hierarchię w Top 10 światowej listy. Z czołowej dziesiątki wypadła Rosjanka Daria Kastkina, a w jej miejsce awansowała Białorusinka Aryna Sabalenka (3485 pkt). Dziewiątą lokatę zajmuje Karolina Woźniacka (3566), triumfatorka ubiegłorocznej edycji Australian Open, która tym razem odpadła już w 3. rundzie, za co zapłaciła spadkiem w rankingu aż o sześć miejsce.

Ósma jest Holenderka Kiki Bertens (4430 pkt, awans o jedną pozycję), siódma Ukrainka Jelina Switolina (4940 pkt, pozycja bez zmian), szósta Niemka polskiego pochodzenia Angelique Kerber (4965 pkt i spadek z pozycji wiceliderki). Na piąte miejsce awansowała półfinalistka tegorocznej edycji Czeszka Karolina Pliskova (5100 pkt, skok o trzy pozycje), na czwarte Amerykanka Sloane Stephens (5307 pkt, poprzednio piąta). Niedawna liderka Simona Halep jest trzecia (5582 pkt), Kvitova z 6290 pkt jest druga. Osaka prowadzi z dorobkiem 7030 pkt. Wśród polskich tenisistek numerem 1 nadal jest Magda Linette, ale poznanianka spadła w rankingu aż o 18 miejsc i zajmuje obecnie 98. lokatę. Nasza rakietą numer 2 została 17-letnia Iga Świątek, która po udanym występie w Australian Open awansował o 37 miejsc na 140 pozycję.

Wśród panów nie doszło do tylu zmian. Novak Djoković po Australian Open umocnił się na prowadzeniu w rankingu ATP z dorobkiem 10955 pkt. Drugą lokatę utrzymał pokonany w finale Rafael Nadal (8320 pkt), ale z trzeciego miejsca spadł aż na szóste broniący tytułu Szwajcar Roger Federer (4600 pkt). Jego miejsce zajął Niemiec Alexander Zverev (6475 pkt). Na czwartą pozycję awansował Argentyńczyk Juan Martin Del Potro (5060 pkt), na piątą reprezentant RPA Kevin Anderson (4845 pkt), siódmy jest Japończyk Kei Nishikori (4110 pkt), ósmy Austriak Dominic Thiem (3960), dziewiąty Amerykanin John Isner (3155), a Top 10 zamyka Chorwat Marin Cilić (3140). Najlepszy z polskich tenisistów, Hubert Hurkacz, awansował o trzy lokaty i zajmuje obecnie 73. miejsce, najwyższe w jego karierze. Drugą rakietą jest Kamil Majchrzak, który w najnowszym notowaniu został sklasyfikowany na 156. pozycji, również najlepszej w karierze. W rankingu deblistów prowadzi Amerykanin Mike Bryan, a najlepszy z Polaków Łukasz Kubot a jest dziewiąty.

 

Jeszcze tylko Kubot walczy w Australian Open

Z grupy polskich tenisistów w tegorocznym Australian Open na palcu boju został już tylko rywalizujący w deblu 36-letni Łukasz Kubot, który ponadto występuje jeszcze w turnieju miksta w towarzystwie 17-letniej Igi Świątek. W pierwszym meczu polski duet pokonał chorwacko-polską parę Nikola Mekstić – Alicja Roskolska.

Łukasz Kubot i Argentyńczyk Horacio Zeballos pokonali francuskich tenisistów Jeremy’ego Chardy’ego i Fabrice’a Martina 7:5, 4:6, 6:3 i awansowali do 1/8 finału (3. runda) debla w wielkoszlemowym Australian Open w Melbourne. Następnymi rywalami polsko-argentyńskiej pary, która w turnieju została rozstawiona z numerem siódmym, będą grający dzięki „dzikiej karcie” Australijczycy Blake Ellis i Alex Popyrin.

Kubot jest ostatnim polskim deblistą w turnieju. Wcześniej z rywalizacji w grze podwójnej odpadli Marcin Matkowski, Magda Linette (w pierwszej rundzie) i Alicja Rosolska (w drugiej). Naszych reprezentantów nie ma już w zmaganiach singlistów – Iga Świątek odpadła w drugiej rundzie, a Linette, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak w pierwszej. Kubot i Świątek walczą jeszcze w mikście. W pierwszej rundzie wyeliminowali polsko-chorwacki duet Rosolska – Nikola Mektic 6:1 2:6, 10:5. Następnymi rywalami polskiego miksta będą rozstawieni z numerem trzecim Czeszka Barbora Krejcikova i Amerykanin hinduskiego pochodzenia Rajeev Ram.