Zamrożone rankingi WTA i ATP

Wszystkie imprezy tenisowe w powodu pandemii koronawirusa zostały odwołane aż do czerwca. W tej sytuacji Stowarzyszenie Tenisistów Profesjonalnych (ATP) oraz Women’s Tennis Association (WTA) podjęły decyzje o zamrożeniu na ten czas rankingów. Wśród pań liderką pozostanie zatem Australijka Ashleigh Barty, a wśród panów Serb Novak Djoković.

Z powodu koronawirusa odwołano m.in. prestiżowe marcowe turnieje w Indian Wells i Miami oraz imprezy planowane w kwietniu i maju w Europie na kortach ziemnych – w Stuttgarcie, Monte Carlo, Barcelonie, Madrycie, Rzymie, a kończący tę część sezonu wielkoszlemowy turniej French Open w Paryżu przeniesiono na koniec września. ATP i WTA postąpiły w jedyny możliwy w takiej sytuacji sposób, czyli zamroziły rankingi do czasu wznowienia rozgrywek. Na razie jeszcze nie wiadomo, kiedy to nastąpi. W tej chwili przyjęto, że tenisiści wrócą do rywalizacji 10 czerwca w Mercedes Cup w Stuttgarcie i Libema Open w holenderskim ‚s-Hertogenbosch, natomiast tenisistki 12 czerwca w turniejach na nawierzchni trawiastej w Nottingham i ‚s-Hertogenbosch. Nie ma jednak stuprocentowej pewności, że te terminy zostaną dotrzymane, bo już pierwszy turniej na trawie, Surbiton Trophy, został odwołany. Turniej w Surbiton ma 17-letnią tradycję i nieoficjalnie uważano go za inaugurujący część sezonu na kortach trawiastych w Wielkiej Brytanii. Impreza nie jest zaliczana do głównego cyklu. Męska edycja ma rangę ATP Challenger Tour, a kobieca ITF Women’s World Tour. Odbywa się zwykle w drugim tygodniu wielkoszlemowego French Open. W tym roku miała zostać rozegrana w dniach 31 maja – 7 czerwca, lecz z powodu epidemii koronawirusa została już odwołana. Organizatorzy innych zaplanowanych w maju turniejów na tej nawierzchni (niemieckim Halle, tureckiej Antalyi oraz w Londynie i Eastbourne) na razie tych imprez nie odwołali, także kończący tę część sezonu wielkoszlemowy Wimbledon nadal planowany jest w ustalonym terminie 1-14 lipca.
Dla układu siła na światowych listach nie będzie to jednak miało żadnego znaczenia, bo WTA i ATP postanowiły zamrozić rankingi. Kobieca organizacja jako podstawę przyjęła notowanie z dnia 9 marca i do rankingu nie wliczała już punktów zdobytych przez zawodniczki w niedokończonych turniejach, a także nie odejmował punktów za imprezy odwołane. Natomiast w rankingu ATP zostały uwzględnione wyniki z challengerów oraz turniejów ranggi ITF, które nie zostały dokończone w ubiegłym tygodniu, ale nie odpisano zawodnikom punktów jakich mieli bronić w odwołanych imprezach. Skorzystał na tym m.in. nasza najwyżej sklasyfikowany obecnie na światowej liście tenisista, Hubert Hurkacz, który miał do obrony m.in. 180 punktów za ćwierćfinał turnieju w Indian Wells. Wrocławianin z dorobkiem 1353 punktów pozostał na 29. miejscu i to się nie zmieni aż do wznowienia rozgrywek. Na 108. miejscu przeczeka natomiast ten okres Kamil Majchrzak (523 pkt). Trzecią rakietą w naszym męskim tenisie jest aktualnie Kacper Żuk (305. lokata), a czwartą Daniel Michalski (434. miejsce).
Na czele rankingu ATP pozostał Serb Novak Djoković (10 220 pkt), drugi jest Hiszpan Rafael Nadal (9850), a trzeci Austriak Dominic Thiem (7045). Kolejne miejsca w Top 10 światowej listy zajmują: Szwajcar Roger Federer (6630), Rosjanin Daniił Miedwiedew (5890), Grek Stefanos Tsitsipas (4745), Niemiec Alexander Zverev (3630), Włoch Matteo Berrettini (2860), Francuz Gael Monfils (2860) i Belg David Goffin (2555).
W rywalizacji pań wśród Polek rakietą numer 1 pozostanie do czerwca Magda Linette, aktualnie sklasyfikowana na 36. pozycji, a rakietą numer 2 Iga Świątek (WTA 49). Zamrożenie rankingu jest bardziej korzystne dla Świątek, która miałaby do obrony punkty za zeszłoroczne występy w Lugano oraz na kortach Rolanda Garrosa.
Liderką rankingu WTA pozostała Australijka Ashleigh Barty (8717 pkt), druga lokatę zajmuje Rumunka Simona Halep (6076), a najniższe miejsce na podium przypadło Czeszce Karolinie Pliskovej (5205). Czwarta w rankingu jest triumfatorka tegorocznego wielkoszlemowego Australian Open Amerykanka Sofia Kenin (45900, a piąte miejsce okupuje Ukrainka Elina Switolina (4580). Dzięki zachowaniu punktów za ubiegłoroczny triumf w Indian Wells szóstą pozycję w Top 10 utrzymała lecząca od wielu tygodni kontuzje Kanadyjka Bianca Andreescu (4555). Cztery pozostałe miejsca zajęły: Holenderka Kiki Bertens (4335), Szwajcarka Belinda Bencic (4010), Amerykanka Serena Williams (3915) i Japonka Naomi Osaka (36250.

48 godzin sport

Masternak powalczy i Tokio
Były zawodowy mistrz Europy wagi junior ciężkiej Mateusz Masternak (kat. 91 kg) znalazł się w ośmioosobowym składzie reprezentacji Polski na europejskie zawody kwalifikacyjne do igrzysk w Tokio. Turniej rozegrany zostanie od 13 do 23 marca w Londynie. Oprócz Masternaka, który pod koniec listopada wygrał mistrzostwa kraju w Opolu, w składzie biało-czerwonych znaleźli się: Jakub Słomiński 52 kg, Maciej Jóźwik 57 kg, Damian Durkacz 63 kg, Mateusz Polski 69 kg, Ryszard Lewicki 75 kg, Sebastian Wiktorzak 81 kg i Adam Kulik +91 kg. W Londynie rywalizować będą także polskie zawodniczki – w pięciu kategoriach: Sandra Drabik 51 kg, Sandra Kruk 57 kg, Aneta Rygielska 60 kg, Karolina Koszewska 69 kg i Elżbieta Wójcik 75 kg.

Grała I liga piłkarska
Wyniki 22. kolejki: Podbeskidzie Bielsko-Biała – Warta Poznań 2:0, Miedź Legnica – Chojniczanka Chojnice 5:2, Wigry Suwałki – Olimpia Grudziądz 1:2, Stal Mielec – Bruk-Bet Nieciecza 0:3, Zagłębie Sosnowiec – Puszcza Niepołomice 3:5, Chrobry Głogów – GKS Tychy 5:1, Sandecja Nowy Sącz – Stomil Olsztyn 3:0, Odra Opole – GKS Bełchatów 1:0, GKS Jastrzębie – Radomiak Radom 3:2. W tabeli prowadzi Podbeskidzie (43 pkt) przed Wartą (43) i Stalą (41), stawke zamykają Odra (23 pkt), Wigry (19) i Chojniczanka (19).

Linette z najlepszym zagraniem
Magda Linette została wyróżniona za najlepsze zagranie lutego. Na jej znakomite zagranie z forhendu w pojedynku z Chinką Shuai Peng w turnieju WTA International w Hua Hin (Tajlandia). Polka wygrała imprezę pokonując w finale Szwajcarkę Leonie Kung. W głosowaniu fanów zagranie Linette dostało więcej głosów od konkurujących z nia uderzeń Rumunki Simony Halep i Czeszki Barbory Strycovej.

ZAKSA zagra rewanż u siebie
Rewanżowy mecz 1/4 finału siatkarskiej Ligi Mistrzów Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn Koźle z Kuzbassem Kemerowo z powodu epidemii koronawirusa zostanie rozegrany bez udziału publiczności. W tej sytuacji polski klub zrezygnował z gry w mogącej pomieścić 13 tysięcy widzów Arenie Gliwice i z rosyjskim zespołem zagra w swojej hali w Kędzierzynie-Koźlu. Spotkanie odbędzie się w środę, początek godz. 18:00. Transmisje przeprowadzi Canal+ Sport.

Zmiana trenera w Bundeslidze
Szefowie występującego w niemieckiej Bundeslidze FC Augsburg po doznanej w niedzielę przez ich zespół porażce z Bayernem Monachium 0:2 zdymisjonowali szwajcarskiego trenera Martina Schmidta.

Żużlowcy nie pojadą bez fanów
Zaplanowany na 29 marca towarzyski mecz żużlowy reprezentacji Polski i Australii, który miał odbyć się w Toruniu, został przełożony. Ma to związek z decyzją rządu o odwołaniu imprez masowych. Nowy termin nie został jeszcze ustalony.

Sport przegrywa z wirusem Covid-19

Koronawirus w coraz większym stopniu wpływa na sportowy kalendarz. Włoski rząd w poniedziałek zawiesił do 3 kwietnia wszelkie rozgrywki sportowe w tym kraju, a tego dnia do listy odwołanych wielkich zawodów dołączył turniej w Indian Wells, piąta pod względem znaczenia, po Wimbledonie, French Open, US Open i Australian Open tenisowa impreza na świecie.

Premier Włoch Giuseppe Conte zaakceptował w miniony poniedziałek rozwiązanie zaproponowane przez Włoski Komitet Olimpijski (CONI) i zatwierdził decyzję o odwołaniu wszystkich wydarzeń sportowych na terenie kraju do 3 kwietnia. Ma to oczywiście związek z epidemią koronawirusa, która na Półwyspie Apenińskim zbiera największe w Europie śmiertelne żniwo. Z powodu koronawirusa zmarło tam już ponad 400 osób. Decyzja włoskich władz nie dotyczy jednak międzynarodowych rozgrywek, w których udział biorą włoskie kluby i reprezentacje, czyli m.in. rozgrywek Ligi Mistrzów piłkarzy nożnych i siatkarzy.
Ale dla krajowych rozgrywek ligowych w tych dyscyplinach sportu zawieszenie rywalizacji do kwietnia to poważny problem, bo trudno będzie znaleźć wolne terminy dla przełożonych meczów, przede wszystkim z powodu czerwcowych mistrzostw Europy. Włoska federacja piłkarska rozważa nawet zakończenie rozgrywek i uznanie ich za nieodbyte, bo kluby nie chcą grać przy pustych trybunach. Włochy to w tej chwili największe ognisko koronawirusa w Europie i czwarte na świecie. Według najnowszych danych, liczba śmiertelnych ofiar dochodzi już do pół tysiąca, a zakażonych liczy się już w setkach tysięcy.
Imprezy sportowe odwołuje się już jednak nie tylko w Chinach, Japonii czy w Europie, lecz także za oceanem. W nocy z niedzieli na poniedziałek organizatorzy prestiżowego turnieju tenisowego w Indian Wells w USA ogłosili, że z powodu zagrożenia koronawirusem odwołują zawody. „Zdrowie i bezpieczeństwo fanów, graczy, wolontariuszy, sponsorów, pracowników, sprzedawców i wszystkich osób zaangażowanych w to wydarzenie było dla nas najważniejsze” – stwierdził dyrektor turnieju w Indian Wells Tommy Haas.
Błyskawiczny rozwój epidemii zaskakuje nie tylko organizatorów poszczególnych imprez, ale przede wszystkim światowe organizacja zarządzające sportem. Typoweym przykladem są tu tenisowe WTA, ATP i ITF. Owszem, w kwestiach podstawowych jeszcze jakoś sobie radzą, czego dowodzą wydane zalecenia: podczas turniejów należy ograniczać do minimum kontakt zawodników z osobami pracującymi przy turnieju oraz fanami. Z tego względu gracze zostali zobowiązani sami nosić swoje ręczniki czy napoje, a dzieci po podawania piłek mają korzystać z rękawiczek. Ponadto tenisiści zostaną pouczeni, aby po meczach czy treningach nie podawać części swojego ubioru czy sprzętu kibicom.
Nie rozwiązały natomiast problemu jaki powstał po odwołaniu turnieju w Indian Wells. Wszyscy uczestnicy tej imprezy stracili punkty rankingowe, wśród nich m.in. Polacy – Hubert Hurkacz, który przed rokiem doszedł tu do ćwierćfinału Magda Linette za dojście do II rundy oraz Iga Świątek za drugą rundę eliminacji. A rankingi w tenisie to 52-tygodniowy system uaktualnianych co tydzień zestawień, od którego jak na razie nie ma wyjątków, bo WTA i ATP nie zdążyły jeszcze zareagować, choc powinny od razu zamrozić ranking. Kolejny wielki turniej po Indian Wells, w Miami, też jest zagrożony, a potem tenisowa kawalkada zjedzie na cykl zawodów w Europie, którym też grozi odwołanie.
W takim bałaganie system rankingowy przestanie być sprawiedliwy, a przecież na jego podstawie dokonuje się też kwalifikacji olimpijskich. Żeby zagrać na igrzyskach w singlu, trzeba do 8 czerwca być w rankingu ATP/WTA najniżej na 56. miejscu. Jeśli odwołane zostaną kolejne turnieje, szans na poprawienie swojej pozycji w rankingu może być bardzo mało. Na ten moment na igrzyska pojechaliby Hurkacz (29. ATP), Linette (36. WTA) i Świątek (49. WTA), lecz jeśli do czerwca z powodu odwoływanych turniejów stracą dużo punktów, może być z tym różnie.

Hurkacz i Linette wciąż są najlepsi w Polsce

W najnowszych rankingach WTA i ATP w hierarchii polskich tenisistek i tenisistów nie zaszły zmiany. Wśród pań nadal rakietą numer 1 jest Magda Linette, chociaż spadła z 33. na 36. miejsce, zaś wśród panów „jedynką” mimo niepowodzenia w Dubaju jest niezmiennie Hubert Hurkacz, sklasyfikowany na 29. pozycji.

Pozycję rakiety numer 2 wśród polskich tenisistek utrzymała Iga Świątek która odzyskała najwyższą w karierze 48. lokatę. 18-letnia warszawianka, podobnie jak Magda Linette, w ubiegłym tygodniu uczestniczyła w turnieju WTA Premier 5 w katarskiej Dosze. W odróżnieniu od swojej starszej koleżanki, która zmagania zakończyła już I rundzie, Świątek wygrała jeden mecz i dzięki temu awansowała z 50. na 48. pozycję na światowej liście.
W następnym tygodniu obie nasze najlepsze zawodniczki zagrają w turnieju w Indian Wells. Liderką rankingu WTA pozostała Australijka Ashleigh Barty, która utrzymała dużą przewagę punktową nad druga w zestawieniu Rumunką Simoną Halep oraz trzecią Czeszką Karoliną Pliskovą. Kolejne miejsca w Top 10 zajmuja: 4. Kandyjka Bianca Andreescu, 5. Amerykanka Sofia Kenin, 6. Holenderka Kiki Bertens, 7. Ukrainka Jelija Switolina, 8. Szwajcarka Belinda Bencić, 9. Amerykanka Serena Williams i 10. Japonka Naomi Osaka. Na 11. pozycję przesunęła się mistrzyni turnieju w Katarze Białorusinka Aryna Sabalenka.
W drugiej setce rankingu plasują się dwie kolejne polskie tenisistki – Katarzyna Kawa zajmuje 121. miejsce, a Magdalena Fręch 169. Kolejne dwie zawodniczki znajdują się w trzeciej setce – to zajmująca 229. lokatę Maja Chwalińska i 265. na liście Urszula Radwańska.
W rankingu ATP pozycję lidera utrzymał Serb Novak Djoković, drugi jest Hiszpan Rafael Nadal, natomiast po raz pierwszy w karierze na trzecie miejsce wspiął się Austriak Dominic Thiem, który wyprzedził Szwajcara Rogera Federera. Kolejne miejsca w Top 10 światowej listy tenisistów zajmują: 5. Rosjanin Daniił Miedwiediew, 6. Grek Stefanos Tsitsipas, 7. Niemiec Alexander Zverev, 8. Włoch Matteo Berrettini, 9. Francuz Gael Monfils i 10. Belg David Goffin.
Hubert Hurkacz, choć nie obronił 90 punktów wywalczonych w ubiegłym sezonie w Dubaju, to jednak awansował z 30. na 29. pozycję. W tej chwili wrocławianin jest jedynym naszym tenisistą w Tom 100 światowej listy. Zmagający się wciąż z kontuzją Kamil Majchrzak spadł ze 107. na 108. lokatę. Trzecvią rakietą w Polsce wśród panó jest obecnie Kacper Żuk, który po dotarciu do półfinału challengera w Calgary awansował na 302. miejsce.
Na czele rankingu deblistów pozostał Kolumbijczyk Robert Farah, który wspólnie ze swoim rodakiem Juanem Sebastianem Cabalem doszedł do finału turnieju w Acapulco, w którym lepsi okazali się Łukasz Kubot i Marcelo Melo. Polak i Brazylijczyk dzięki tej wygranej przesunęli się na światowej liście na piątą pozycję, którą zajmują ex aequo.

Linette nadal najlepsza w Polsce

W najnowszym notowaniu rankingu WTA Magda Linette utrzymała 33. lokatę i wciąż jest najwyżej sklasyfikowaną z polskich tenisistek. Iga Świątek spadła o jedno miejsce i zajmuje obecnie na światowej liście 50. pozycję, ale po rozgrywanym w tym tygodniu turnieju w Dosze awansuje o kilka lokat.

Rakieta numer jeden w naszym kobiecym tenisie, Magda Linette, zajmuje obecnie w światowym rankingu najwyższą w karierze 33. lokatę, ale raczej nie utrzyma jej w następnym notowaniu. Poznanianka odpadła już w I rundzie turnieju WTA Premier 5 w katarskiej Dosze, po porażce z wyżej notowaną Czeszką Karoliną Muchovą (WTA 27), dlatego w przyszłym tygodniu musi liczyć się ze spadkiem w światowym zestawieniu.
Świątek straciła punkty za zeszłoroczny występ w Budapeszcie i spadła z 49. na 50. lokatę, lecz ona będzie miała okazję odrobić straty, bowiem udział w turnieju w Dosze zaczęła od wygranej z wyżej notowaną Chorwatka Donną Vekić (WTA 23) 6:4, 7:5. Warszawianka w tym tygodniu nie broni żadnych punktów, dlatego w przypadku osiągnięcia dobrego wyniku w katarskim turnieju może awansować w rankingu WTA nawet o kilkanaście miejsc.
W drugiej setce światowej mamy dwie kolejne zawodniczki – Katarzyna Kawa plasuje się aktualnie na 121. miejscu, zaś Magdalena Fręch, która zaliczyła spadek o 11 pozycji, zajmuje 176. lokatę. Natomiast w trzeciej setce rankingu WTA swoje pozycje utrzymały Maja Chwalińska (WTA 215) i Urszula Radwańska (WTA 267). Następna w hierarchii polskich tenisistek Katarzyna Piter jest sklasyfikowana na 350. pozycji. Kolejna na liście Stefania Rogozińska-Dzik, Anna Hertel i Paula Kania plasują się w ósmej setce światowej listy.
Pozycję liderki rankingu WTA utrzymała Australijka Ashleigh Barty, drugie miejsce zajmuje triumfatorka niedzielnego finału turnieju w Dubaju Rumunka Simona Halep, a trzecie Czeszka Karolina Pliskova. Szwajcarka Belinda Bencić, która nie obroniła tytułu w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, spadła z 4. na 9. pozycję. Jej miejsce za czołową trójką zestawienia zajęła Kanadyjka Bianca Andreescu, a Top 10 uzupełniają 5. na liście Amerykanka Sofia Kenin, 6. Holenderka Kiki Bertens, 7. Ukrainka Elina Switolina, 8. Amerykanka Serena Williams, zaś najlepszą dziesiątkę zamyka Japonka Naomi Osaka.

Linette odpadła w Dosze

Na trudne rywali trafiły obie polskie tenisistki w turnieju WTA Premier 5 na kortach twardych w katarskiej Dosze. Magda Linette zmierzyła się z Czeszką Karoliną Muchovą, a Igę Świątek czeka starcie z Chorwatką Donną Vekić.

Najlepsza obecnie polska tenisistka, Magda Linette, na inaugurację Qatar Total Open 2020 zmierzyła się już w niedzielę z Karoliną Muchovą (WTA 27). W 2019 roku poznanianka pokonała Czeszkę w ćwierćfinale turnieju w Bronksie, gdzie sięgnęła po pierwszy w karierze tytuł, a następnie przegrała z nią w finale zawodów w Seulu. W Dosze Linette nie sprostała wyżej notowanej w rankingu rywalce i przegrała z nią 3:6, 1:6.
Druga z Polek, Iga Świątek, zadebiutuje w imprezie WTA na kontynencie azjatyckim. Warszawianka pierwotnie w I rundzie miała zagrać z rozstawioną w Dosze z numerem dziewiątym Białorusinką Aryną Sabalenką, ale ponieważ z imprezy w ostatniej chwili wycofała się Rumunka Simona (w sobotę wygrała finał w Dubaju), w drabince nastąpiły przetasowania i w ich wyniku pierwszą przeciwniczką Świątek rozstawiona z numerem 17 Chorwatka Donna Vekić (WTA 23). Obie tenisistki w tym roku stoczyły pojedynek w III rundzie Australian Open, w którym lepsza była Polka wygrywając 7:5, 6:3. W Dosze zmierzą się w poniedziałek.
Turniej w w stolicy Kataru ma najwyższą rangę w cyklu WTA – Premier 5 (pula nagród 2,7 mln dolarów), dlatego na starcie pojawiło się bardzo dużo tenisistek z czołówki światowej listy. Z „jedynką” wystąpi liderka rankingu WTA Australijka Ashleigh Barty, która już w ćwierćfinale może trafić na którąś z finalistek tegorocznego Australian Open – Amerykankę Sofię Kenin (triumfatorkę) lub Hiszpankę Garbine Muguruzę. W imprezie zagrają też m.in. broniąca tytułu Belgijka Elise Mertens, Czeszki Karolina Pliskova i Petra Kvitova, Szwajcarka Belinda Bencić, Tunezyjka Ons Jabeur, Estonka Anett Kontaveit, Łotyszka Anastasija Sevastova, Ukrainka Elina Switolina. Przez eliminacje nie przeszła trzecia z naszych tenisistek Magdalena Fręch.

Linette wygrywa w Tajlandii

Maga Linette, najwyżej obecnie sklasyfikowana w rankingu WTA polska tenisistka, wygrała w Tajlandii turnieju WTA International. W finale imprezy w Hua Hin 28-letnia Polka pokonała 19-letnią Szwajcarkę Leonie Kung 6:3, 6:2. W najnowszym notowaniu rankingu WTA Linette awansuje na najwyższe karierze 33. miejsce.

Zajmująca przed zawodami w Hua Hin (z pulą nagród 275 tys. dolarów amerykańskich) 42. miejsce w światowym rankingu Linette w drodze do finału pokonała kolejno 495. na światowej liście Ukrainkę Katerynę Bondarenko, 106. Chinkę Shuai Peng oraz sklasyfikowaną na 134. pozycji jej rodaczkę, 18-letnią Xiyu Wang, mistrzyni juniorskiego US Open 2018, z którą nasza tenisistka straciła pierwszego seta w turnieju. W półfinale Linette zmierzyła się z 25-letnią Patricią Marią Tig (WTA 105). Dla Rumunki był to drugi występ w półfinale imprez głównego cyklu – pierwszy zagrała w Baku pięć lat temu. W 2018 roku nie wzięła udziału w żadnym turnieju z powodu macierzyńskiej przerwy (w listopadzie urodziła córkę), ale ten czas wykorzystała też na wyleczenie urazów kolana i pleców. Do rywalizacji wróciła w kwietniu 2019 roku, ale początki miała trudne. W pierwszych czterech startach nie dokończyła pierwszych pojedynków albo oddawała je walkowerem. Powoli odzyskiwała jednak dobrą formę i radziła sobie coraz lepiej, m. in. w Karlsruhe wygrała challengera WTA. Poprzedni rok zakończyła na 111. miejscu w rankingu, ten zaczęła od dwóch finałów w imprezach pod szyldem ITT – w Canberze (walkower z Magdaleną Fręch) i Nonthaburi (krecz z Iriną Fetecau), ale w eliminacjach do Australian Open odpadła już w I rundzie. W Hua Hin zagrała po raz pierwszy w turnieju WTA od września ubiegłego roku. Linette wcześniej grała przeciwko Tig w 2012 roku w bułgarskiej miejscowości Dobricz, w turnieju rangi ITF i wygrała wtedy łatwo 6:2, 6:2. Nie czuła się jednak z tego powodu faworytką sobotniej potyczki. „Dzisiaj zwycięstwo sprzed ośmiu lat niewiele znaczy. Ona gra teraz bardzo dobrze i spodziewam się trudnego meczu” – przyznawała przed sobotnim starcie polska tenisistka.
Dla Linette był to ósmy w jej karierze singlowy półfinał w turniejach pod szyldem WTA. Rumuńska tenisistka stawił jej twardy opór, ale ostatecznie górą była poznanianka wygrywając 7:5, 6:4 i w niedzielę po raz czwarty w karierze zagrała w finale turnieju cyklu WTA. Wcześniej tak daleko zaszła w nowojorskim Bronxie i Seulu (obie imprezy w 2019 roku), a wcześniej w 2015 roku w Tokio.
Przed rokiem w Hua Hin (miasto turystyczne nad Zatoką Tajlandzką, 200 km na południe od Bangkoku, liczące niespełna 85 tysięcy mieszkańców) Linette osiągnęła półfinał, przegrywając na tym etapie imprezy z późniejszą triumfatorką Ukrainką Dajaną Jastremską. W tegorocznym występie poprawiła zeszłoroczny wynik i w niedzielę zagrała w finale tajlandzkiej imprezy z 19-letnią nadzieja szwajcarskiego tenisistka Leonie Kung, która w 1/2 finału pokonała Japonkę Nao Hibino 7:5, 4:6, 6:3.
Szwajcarka nie ma szczęście do polskich tenisistek. W finale juniorskiego Wimbledonu w 2018 roku przegrała z Igą Świątek, a teraz w swoim pierwszym karierze finale seniorskiego turnieju rangi WTA nie sprostała Magdzie Linette. Poznanianka nie zmarnowała tym razem okazji do wygrania imprezy, w której przed rokiem odpadła w półfinale. Nie był to dla niej trudny mecz, zwyciężyła po 76 minutach gry. Linette pierwszą partię wygrała pewnie 6:3, a rywalka sprawiła jej większy kłopot jedynie na początku drugiego seta, gdy była bliska przed przełamani serwisu Polki. Ostatecznie nie dała rady i potem sama dwukrotnie straciła gemy przy własnym podaniu, dzięki czemu Linette rozstrzygnęła drugą partię 6:2 i całe spotkanie 2-0, a tym samym wygrała drugi turniej WTA w karierze.
Za zwycięstwo nasza tenisistka otrzymała premię finansową w wysokości 43 tys. dolarów oraz 280 punktów rankingowych, dzięki którym w najnowszym notowaniu światowej listy awansuje z 42. na 33. miejsce, najwyższe w karierze. Tym samym jest teraz piątą polską singlistką w historii, której udało się przebić do Top 40 rankingu WTA. Pierwszą, jeszcze w latach 90. XX wieku, była Magdalena Grzybowska (najwyższa pozycja – WTA 30), po niej sztuki tej dokonały Marta Domachowska (WTA 37) , Urszula Radwańska (WTA 29) i oczywiście Agnieszka Radwańska, której osiągnięcia są jak na razie poza zasięgiem Linette. bo starsza z sióstr Radwańskich Radwańska wspięła się aż na drugą lokatę w światowej hierarchii tenisistek.
Linette planuje teraz występy na turniejach w Dausze (zacznie się 23 lutego), a następnie w Indialn Wells i Miami.

Z Brazylią w barażach

W kwietniowym barażu o prawo gry w kwalifikacjach do elity Pucharu Federacji, polskie tenisistki zmierzą się z zespołem Brazylii. Losowanie odbyło się 11 lutego w Londynie Mecz zostanie rozegrany w Polsce.

W trakcie losowania par barażowych w londyńskiej siedzibie Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) ustalono też, że w spotkaniu Polska – Brazylia, które odbędzie się w dniach 17-18 kwietnia, w roli gospodarza wystąpi Polska. Będzie to dopiero druga w historii konfrontacja polskich i brazylijskich tenisistek w historii zmagań w Pucharze Federacji. Wcześniej doszło do niej w 1989 roku w Tokio, a wtedy lepsze okazały się zawodniczki z Ameryki Południowej, które wygrały 2:1.
Polki wywalczyły prawo gry w kwietniowym barażu w ubiegłym tygodniu w turnieju Grupy I Strefy Euroafrykańskiej w luksemburskim Esch-sur-Alzette. W fazie grupowej biało-czerwone pokonały ekipy Słowenii i Turcji, a w decydującym meczu wygrały ze Szwecją 2:0. Kapitan naszej kobiecej reprezentacji Dawid Celt wystawił do gry w tym turnieju Magdę Linette i Igę Świątek, a w deblu Alicję Rosolską i Maję Chwalińską. Brazylijki natomiast grały w meczu kwalifikacyjnym do turnieju finałowego Grupy Światowej, ale uległy Niemkom i wróciły na niższy poziom rywalizacji, do którego Polki przebiły się w Luksemburgu.
W czekającym biało-czerwone w kwietniu starciu z ekipą Brazylii biało-czerwone nie są jednak bez szans. Nasza reprezentacja w rankingu narodowym ITF plasuje się na 21. miejscu, a Brazylijki na 20. Ale na światowej liście najwyżej sklasyfikowana zawodniczka z Kraju Kawy, Beatriz Haddad Maia, zajmuje dopiero 147. lokatę, na dodatek z powodu dyskwalifikacji nie będzie mogła w kwietniu wystąpić przeciwko Polsce. Wykryto u niej doping, za co światowa federacja nałożyła na nią 10-miesięczną dyskwalifikację. Uwzględniono w niej okres tymczasowego zawieszenia, ale Maia będzie mogła wrócić do gry po 21 maja. A kolejna z najlepszych brazylijskich tenisistek, Gabriela Ce, w rankingu WTA sklasyfikowana jest aktualnie na 218. miejscu.

Polki niepokonane w Luksemburgu

W turnieju Grupy I Strefy Euroafrykańskiej rozegranym w minionym tygodniu w luksemburskim Esch-sur-Alzette, polskie tenisistki pokonały kolejno Słowenię, Turcję i Szwecję i zapewniły sobie występ w kwietniowym barażu o Grupę Światową II. Występ biało-czerwonych można uznać za obiecujący.

Nasze tenisistki trafiły do grupy B i rywalizowały ze Słowenkami oraz Turczynkami. W grupie A obok ekipy Luksemburga wystąpiły zespoły Szwecji i Serbii. W tym samym czasie w Estonii o awans walczyły tenisistki Ukrainy, Chorwacji i Bułgarii (w grupie A) oraz Włoch, Estonii, Austrii i Grecji (w grupie B).
Kapitan polskiej reprezentacji Dawid Celt na turniej powołał Magdę Linettę, Igę Świątek, Magdalenę Fręch, Maję Chwalińską i Alicję Rosolską. Znakomicie w ekipie biało-czerwonych spisały się obie singlistki, Magda Linette i Iga Świątek, które wygrały wszystkie swoje pojedynki i zapewniły naszej reprezentacji awans do kwietniowych baraży o prawo gry na zapleczu światowej elity Pucharu Federacji. Ich zwyciężczynie uzyskają przepustkę do rozgrywanych w lutym przyszłego roku meczów kwalifikacji do przyszłorocznego turnieju finałowego Pucharu Federacji.
W pierwszym meczu Polki pokonały Słowenię 2:1, a w drugim spotkaniu wygrały z Turczynkami 3:0. W decydującej potyczce zmierzyły się ze Szwecją i wygrały 2:0 (obie ekipy zrezygnowały z rozegrania gry deblowej).
Teraz nasze tenisistki czeka udział w zaplanowanym na 17-18 kwietnia tego roku turnieju barażowym. Obok Polek w barażach zagrają: Serbki, Włoszki, Ukrainki, Argentynki, Meksykanki, Japonki, Kazaszki, Kanadyjki, Brazylijki, Rumunki, Brytyjki, Holenderki i Łotyszki oraz dwa najlepsze zespoły z grupy I Strefy Azji i Oceanii (powalczą w niej ekipy Tajwanu, Chin, Indii, Koreai Południowej, Uzbekistanu i Indonezji. Biało-czerwone rozegrają mecz barażowy z jedną z drużyn, która przegrała w kwalifikacjach do turnieju finałowego. Jeśli Polki wygrają to spotkanie, to w lutym 2021 roku będą walczyć o miejsce w 12-zespołowej elicie. Porażka będzie oznaczała powrót do Grupy I Strefy Euroafrykańskiej. „Nasz celem to uzyskanie promocji na najwyższy szczebel rozgrywkowy. Musimy się jak najlepiej przygotować na najbliższe wyzwania” – stwierdził trener naszej kadry Dawid Celt.
Sensacją tej fazy rozgrywek była porażka zespołu USA z Estonią, bo Amerykanie wystawili do gry Serenę Williams i triumfatorkę tegorocznego Australian Open Sofię Kenin, ale Estończycy odpowiedzieli Anastazją Sewastową i Jeleną Ostapenko. Sewastowa pokonała Williams 7:6, 3:6, 7:6, natomiast Ostapenko wygrała z Kenin 6:3, 2:6, 6:2. Zwycięstwo Amerykanek w deblu nie miała już żadnego znaczenia.
Wyniki fazy grupowej Fed Cup
Turniej w Luksemburgu
Słowenia – Turcja 2:1
Juvan – Eraydin 6:4, 7:5; Zidansek – Ozgen 3:6, 7:5, 2:6; Jakupovic/Zidansek – Aksu/Oz 6:0, 6:4.
Szwecja – Luksemburg 2:1
Bjorklund – Cornelius 6:1, 6:3; Larsson – Molinaro 6:0, 3:6, 1:6; Larsson/Lister – Cornelius/Molinaro 6:4, 6:1.
Polska – Słowenia 2:1
Świątek – Radisic 6:2, 6:1; Linette – Zidansek 7:5, 6:4; Chwalińska/Rosolska – Juvan/Lovric 5:7, 0:6.
Serbia – Luksemburg 2:1
Danilovic – Correia 6:1, 6:2; Stojanovic – Molinaro 3:6, 3:6; Krunic/Stojanovic – Cornelius/Molinaro 6:4, 6:2.
Polska – Turcja 3:0
Świątek – Cengiz 6:3, 6:0; Linette – Ozgen 6:0, 6:3; Chwalińska/Fręch – Aksu/Oz 6:3, 6:4.
Serbia – Szwecja 2:1
Krunic – Bjorklund 6:2, 3:6, 6:3; Stojanovic – Larsson 1:6, 0:6; Krunic/Stojanovic – Larsson/Lister 6:2, 6:1.
Mecze o awans do baraży:
Polska – Szwecja 2:0
Świątek – Bjorklund 7:5, 4:6, 6:3; Linette – Larsson 7:5, 6:4.
Słowenia – Serbia 1:2
Juvan – Danilovic 6:2, 6:2; Zidansek – Stojanovic 4:6, 5:7; Juvan/Zidansek – Krunic/Stojanovic 4:6, 4:6.
Turniej w Estonii
Bułgaria – Chorwacja 1:2, Włochy – Austria 3:0, Estonia – Grecja 1:2, Ukraina – Bułgaria 3:0, Włochy – Estonia 2:1, Grecja – Austria 1:2, Włochy – Grecja 3:0, Estonia – Austria 2:1, Ukraina – Chorwacja 3:0. Mecze o awans: Ukraina – Estonia 2:1, Włochy – Chorwacja 2:0.

Polki walczą w Luksemburgu

Polskie tenisistki grają w luksemburskim Esch-sur-Alzette w turnieju Grupy I Strefy Euro-afrykańskiej Pucharu Federacji. W rywalizacji uczestniczy sześć zespołów podzielonych na dwie grupy. Stawką jest prawo gry w barażu o awans na zaplecze światowej elity.

Od 2020 roku format rozgrywek w Pucharze Federacji uległ zmianie. Nie ma już Grupy Światowej I i II, a w ich miejsce odbędzie się po raz pierwszy w kwietniu 2020 roku w Budapeszcie turniej finałowy z udziałem 12 zespołów. I o możliwość rywalizowanie w tym towarzystwie toczy się teraz rywalizacja w Luksemburgu, z udziałem sześciu drużyn, oraz równolegle w Tallinie, gdzie o awans do kwietniowych baraży bije się siedem ekip. Do dalszych gier przejdą po dwa najlepsze zespoły w tych grupach.
Polki w Luksemburgu w fazie grupowej zmierzą się z zespołami Turcji i Słowenii i jeśli zajmą pierwszą lub drugą lokatę, w sobotę zmierzą się odpowiednio z pierwszą lub drugą drużyną z drugiej grupy, w której rywalizują Serbki, Szwedki i ekipa gospodyń turnieju. Dopiero dwa zwycięskie zespoły w sobotnich meczach uzyskają awans do kwietniowego turnieju barażowego, w którym zagrają z wyłonionymi na podobnych zasadach dwoma ekipami z turnieju w Tallinie (zagrają w nim Austria, Bułgaria, Chorwacja, Estonia, Grecja, Włochy i Ukraina). Ewentualna wygrana w barażach (17-18 kwietnia 2020) pozwoli awansować do rozgrywanych w lutym 2021 meczów kwalifikacji. To ich zwycięzcy zagrają w kwietniu 2021 roku w turnieju dla elity. Dosyć to skomplikowany system awansu, ale taki został wymyślony przez działaczy Światowej Federacji Tenisowej (ITF) i nie ma co z tym dyskutować, tylko trzeba grać.
Tym bardziej, że nowe zasady rywalizacji pozwalają na znaczne skrócenie drogi awansu do światowej elity. Teraz drużyny występujące na szczeblu kontynentalnym mogą w ciągu zaledwie 15 miesięcy dojść do etapu walki o triumf w Pucharze Federacji, rzecz jasna przy założeniu, że będą wygrywać wszystkie mecze . Wcześniej nie było to możliwe w tak krótkim czasie, ponieważ trzeba było zakwalifikować się do Grupy Światowej II (pierwszy sezon) i Grupy Światowej (drugi sezon), aby dopiero w trzecim roku zagrać o tytuł w elicie.
Trener naszej kadry tenisistek Dawid Celt na turniej w Esch-sur-Alzette powołał Magdę Linette (WTA 42), Igę Świątek (WTA 48), Magdalenę Fręch (WTA 163), Maję Chwalińską (WTA 212) oraz deblistkę Alicję Rosolską. Zaprosił też dodatkowo do ekipy 18-letnią Martynę Kubkę, która jednak nie została zgłoszona do gry.
Biało-czerwone w pierwszy mecz rozegrały w czwartek ze Słowenkami, a w piątek zmierzą się z ekipą Turcji. W barwach Słowenii wystąpiły Tamara Zidansek (WTA 75) i Kaja Juvan (WTA 123), dobrze znana Idze Świątek, bo obie często grały jako juniorki w debla, a dwa lata temu wspólnie zdobyły nawet złoty medal Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich w Buenos Aires. Ponadto w słoweńskim zespole znalazły się Dalila Jakupović, Nika Radisić i Pia Lovrić, a trenerem jest Andrej Krasavec.
Z kolei w zespole Turcji, którego trenerem jest Alaaddin Karagoz, do imprezy zgłoszone zostały Pemra Ozgen, Basak Eraydin, Berfu Cengiz, Ipek Oz, Ayla Aksu.
Polski zespół przed turniejem był uważany za faworyta do awansu, bo nasze reprezentantki w rankingu WTA stoją znacznie wyżej od rywalek, zwłaszcza Turczynek, z których żadna nie jest obecnie klasyfikowana w Top 200. Słowenki w rozegranym w środę spotkaniu wygrały jednak z nimi tylko 2:1, a o ich zwycięstwie przesądziła gra podwójna.
Zaplanowana na czwartek w godzinach popołudniowych potyczka biało-czerwonych ze Słowenkami rozpoczęła się o godz. 16:00 od pojedynku drugich rakiet obu ekip, w którym Iga Świątek zmierzyła się z Niką Radisić. Rakietą numer 1 w naszej drużynie jest Magda Linette, a jej przeciwniczką była Tamara Zidansek. Do gry podwójnej trener Celt wystawił Alicję Rosolską i Ige Świątek, natomiast Słoweńcy w deblowy bój posłali Dalilę Jakupović i Tamarę Zidansek. Wszystkie te potyczki zakończyły się po zamknięciu wydania.
W drugiej grupie turnieju w Esch Serbia zgłosiła do gry pojedynczej Ninę Stojanović i Olgę Danilović, a do debla Aleksandrę Krunić i Nine Stojanović (trenerem jest Tatjana Jecmenica). Szwedzi wystawili natomiast Johannę Larsson, Mirjam Bjorklund, Fanny Ostlund, Cornelię Listeri Julię Lovqvist (trener Mattias Arvidsson), zaś gospodarze, Luksemburg, postawili na Mandy Minellę, Eleonorę Molinaro, Laurę Correię, Tiffany Cornelius i Marie Weckerle (trenerem tej ekipy jest Anne Kremer).