Świątek walczy w Miami Open

W tym tygodniu największym tenisowym wydarzeniem jest turniej Miami Open. W rywalizacji pań uczestniczą w nim dwie Polki – rozstawiona w imprezie z numerem 15. Iga Świątek oraz wracająca po kontuzji Magda Linette, natomiast w rywalizacji mężczyzn wystąpią rozstawiony z numerem 27. Hubert Hurkacz w singlu oraz Łukasz Kubot w deblu.

Imprezy WTA i ATP w Miami to turnieje najwyższej rangi z pulą nagród 1,9 mln dolarów, mimo to spora grupa zawodniczek i zawodników zrezygnowała ze startu. Kibice, którzy w ograniczonej liczbie i przy zachowaniu sanitarnych procedur będą mogli na żywo oglądać zmagania na kortach, nie zobaczą w akcji ośmiokrotnej (w latach 2002, 2003, 2004, 2007, 2008, 2013, 2014 i 2015) triumfatorki Miami Open Sereny Williams. 39-letnia Amerykanka tuż przed rozpoczęciem turnieju poinformowała, że musi zrezygnować ze startu z powodu przebytej niedawno operacji jamy ustnej. Oprócz niej z udziału w imprezie zrezygnowały m.in. Karolina Muchova, Donna Vekić, Barbora Strycova, Anastazja Pawluczenkowa, Su-Wei Hsieh, Polona Hercog czy mistrzyni z Petersburga, Daria Kasatkina, natomiast w turnieju panów nie zobaczymy Novaka Djokovicia, Rafaela Nadala, Dominika Thiema i Rogera Federera.
Iga Świątek (WTA 16) przed przyjazdem do USA uczestniczyła w turnieju WTA 1000 w Dubaju, gdzie odpadła w III rundzie po porażce ze zwyciężczynią imprezy Hiszpanką Garbine Muguruzą (0:6, 4:6). W Miami Open została rozstawiona z numerem 15. i w pierwszej rundzie otrzymała wolny los. Jej pierwszą rywalką w turnieju będzie 25-letnia Czeszka Barbora Krejcikova (WTA 39) lub 22-letni Rosjanka Anna Blinkowa (WTA 73). 19-letnia warszawianka nie miała jednak szczęścia w losowaniu turniejowej drabinki. Krejcikova to finalistka turnieju WTA 1000 w Dubaju. W pojedynku o tytuł też przegrała z Muguruzą w dwóch setach, lecz jej mecz ze zwyciężczynią turnieju był dużo bardziej wyrównany. Jeśli Polka awansuje do trzeciej rundy, może w niej trafić na 26-letnią Amerykankę Madison Keys (WTA 19), finalistkę US Open z 2017 roku. W starciu z tą tenisistką nasza mistrzyni French Open nie będzie bez szans, ale w przypadku awansu do kolejnej, czwartej rundy niemal na sto procent przyjedzie jej ponownie zmierzyć się z Simoną Halep. Rozstawiona z numerem 3. 28-letnia Rumunka w ostatnim półroczu grała z Polką już trzykrotnie, za każdym razem właśnie w IV rundzie. W ubiegłorocznym French Open Świątek była lepsza, lecz w dwóch kolejnych pojedynkach rozegranych już w tym roku rumuńska mistrzyni wychodziła zwycięsko.
Gdyby jednak Polka tym razem wygrała, w ćwierćfinale jej potencjalna przeciwniczką może być niedawna partnerka treningowa podczas kwarantanny przed Australian Open, 26-letnia Ukrainka Jelina Switolina (WTA 5), ale też równie dobrze 31-letnia Czeszka Petra Kvitova (WTA 10). Rywalką Świątek w tej fazie turnieju może też zostać rodaczka Magda Linette (WTA 50), która też znalazła się w tej części turniejowej drabinki. 29-lwtnia tenisistka z Poznania opuściła kilka turniejów z powodu kontuzji i start w Miami jest jej powrotem do zawodów głównego cyklu. W pierwszej rundzie trafiła na reprezentantkę gospodarzy Robin Montgomery (WTA 388) i będzie w tym starciu faworytką. Jeśli awansuje do drugiej rundy, zmierzy się w niej z rozstawioną z numerem 17. Brytyjką Johanną Kontą, a w razie zwycięstwa w kolejnej fazie raczej z Petrą Kvitovą.
Hubert Hurkacz, aktualnie sklasyfikowany w rankingu ATP na 37. pozycji, dzięki nieobecności kilku graczy z czołówki, w turnieju panów został rozstawiony z numerem 26. i w pierwszej rundzie także otrzymał wolny los. Pod nieobecność Serba Novaka Djokovicia turniejową „jedynką” został wicelider światowej listy Rosjanin Danił Miedwiediew. Ze startu w Miami zrezygnowali też Hiszpan Rafael Nadal (ATP 3), Austriak Dominic Thiem (ATP 4), Szwajcar Roger Federer (ATP 6), ale też spora grupa wyżej od Hurkacza sklasyfikowanych graczy, m.in. Matteo Berrettini (ATP 10), Gael Monfils (ATP 14), Pablo Carreno (ATP 15) czy Stana Wawrinki (ATP 21).
Hurkacza w II rundzie zmierzy się 34-letnim Francuzem Jeremym Chardym (ATP 49) albo Amerykaninem Denisem Kudlą (ATP 123). Jeśli zwycięży, w kolejnej rundzie może trafić na rozstawionego z numerem 6. Kanadyjczykiem Denisem Shapovalovem (ATP 11), a w 1/8 finału na innego z kanadyjskich tenisistów, Milosa Raonicia (ATP 19), rozstawionego w imprezie z numerem 12. Potencjalnym rywalem w ćwierćfinale może być natomiast rozstawiony w Miami z numerem 2. Grek Stefanos Tsitsipas (ATP 5).
Zwycięzca turnieju otrzyma 1000 punktów do rankingu ATP oraz 300 tys. dolarów premii. Na taką samą zdobycz punktową i finansową może też liczyć triumfatorka rywalizacji pań.

48 godzin sport

Przybywa zespołów w ME 2021
Mimo trwającej pandemii koronawirusa, w minionym tygodniu rozegrano kolejne dwa turnieje kwalifikacyjne do mistrzostw Europy siatkarzy. Awans do finałów wywalczyli Bułgarzy, Turcy oraz dość niespodziewanie Łotysze. W turnieju o mistrzostwo naszego kontynentu wezmą udział 24 reprezentacje, które będą też rywalizować o dwie kwalifikacje do mistrzostw świata w 2022 roku. Awans do Euro 2021 miały zapewnione zespoły gospodarzy czempionatu – Polska, Czechy, Finlandia i Estonia, a oprócz nich kwalifikacje uzyskało osiem najlepszych zespołów ME 2019 (Serbia, Słowenia, Francja, Rosja, Włochy, Ukraina, Niemcy i Belgia), a teraz dołączyły do tej grupy drużyny z kwalifikacji, czyli Bułgaria, Turcja i Łotwa. Pozostałe turnieje kwalifikacyjne odbędą się w maju tego roku.

Spadek Linette w rankingu
Iga Świątek zachowała 17. miejsce w najnowszym notowaniu rankingu WTA. Niewielki spadek zanotowała Magda Linette. Druga z Biało-Czerwonych, Magda Linette, nie poleciała do Australii na inaugurację sezonu. Poznanianka poinformowała, że przejdzie operację kolana i straci najbliższe tygodnie. W poniedziałek przesunęła się z 40. na 41. pozycję w rankingu WTA, bo wyprzedziła ją Rosjanka Weronika Kudermetowa. Na 113. miejscu pozostała Katarzyna Kawa, a Magdalena Fręch spadła na 157. lokatę. Bez zmian u Mai Chwalińskiej, która zachowała 222. pozycję. Kawa i Chwalińska bez powodzenia grały w zeszłym tygodniu w eliminacjach do Australian Open 2021. Do kwalifikacji nie przystąpiła Fręch, bowiem otrzymała pozytywny wynik testu na COVID-19.

Białoruś została na lodzie
Światowa federacja hokeja na lodzie (IIHF) odebrała Białorusi organizację mistrzostw świata elity, które mają się odbyć w dniach 21 maja- 6 czerwca tego roku. Współgospodarzem turnieju jest Łotwa, ale IIHF na razie nie podjęła decyzji o przeniesieniu całej imprezy do tego kraju. „Naszym obowiązkiem jest dbać o bezpieczeństwo wszystkich uczestników mistrzostw. Zgodnie z zakresem uprawnień kongres IIHF wycofuje prawa organizacyjne wcześniej przyznane Białorusi” – napisano w komunikacie hokejowej organizacji. W umowie na organizację MŚ jest zapisana bardzo wysoka kara za jej zerwanie z niedostatecznie uzasadnionego powodu. Stąd oficjalnym powodem decyzji IIHF jest wzrost zachorowań na koronawirusa, a nie o sytuacji politycznej na Białorusi.

Leo Messi z czerwoną kartką
W Hiszpanii głośno o czerwonej kartce dla Leo Messiego w przegranym przez Barcelonę po dogrywce 2:3 meczu o Superpuchar Hiszpanii z Athletic Bilbao. Argentyński gwiazdor został ukarany za uderzenie gracza rywali Asiera Villalibre’a. Jego faul jest szeroko komentowany, ale dziennikarze podkreślają, że Messi przez całą swoją karierę był wyrzucany z boiska tylko cztery razy – dwukrotnie w spotkaniach reprezentacji Argentyny, raz z meczu rezerw Barcelony i teraz po raz pierwszy jako gracza pierwszego zespołu. A był to jego już 753. występ w barwach „Dumy Katalonii”.

Australian Open: Lęk przed zakażeniem

Aż 47 uczestników zbliżającego się wielkoszlemowego Australian Open po przybyciu na antypody zostało poddanych dwutygodniowej kwarantannie, po tym jak u pięciu pasażerów czarterowych lotów z Los Angeles i Abu Zabi do Melbourne wykryto obecność Covid-19.

Zgodnie z ustaleniami wszyscy uczestnicy Australian Open mieli w okresie od czwartku do minionej soboty przylecieć do Australii. Chodziło o to, aby zdążyli odbyć przed rozpoczynającym się 8 lutego wielkoszlemowym turniejem odbyć 14-dniową kwarantannę. Tenisistki i tenisistów poinformowano też, że podczas dwutygodniowej izolacji będą mogli opuszczać hotelowe pokoje tylko na pięć godzin dziennie, a przez ten czas muszą trenować wyłącznie ze wskazanym wcześniej partnerem. Tymczasem 24 zawodniczek i zawodników, którzy podróżowali z osobami zakażonymi z Los Angeles, nie będzie miało możliwości trenowania na korcie przez dwa tygodnie. Pozostanie im jedynie ćwiczyć w hotelowym pokoju. Urzędnicy ds. zdrowia stanu Wiktoria poinformowali, że zakażenie wykryto u jednego z członków załogi samolotu oraz u jednego uczestnika Australian Open, który nie jest zawodnikiem, prawdopodobnie chodzi o jednego z trenerów. „Pozostałych 66 pasażerów lotu jest traktowanych jako przypadki kontaktu. Żaden tenisista, ani osoba z jego sztabu, nie będzie mógł przerwać kwarantanny, aby wziąć udział w zajęciach treningowych przed przed Australian Open” – poinformowano w komunikacie. Według doniesień australijskich mediów wśród zawodniczek poddanych ścisłej izolacji są m.in. Białorusinka Wiktoria Azarenka (zwyciężczyni Australian Open w 2012 i 2013 roku), Amerykanka Sloane Stephens, Niemka polskiego pochodzenia Angelique Kerber i Japończyk Kei Nishikori. Na razie żadna z tych osób tego nie potwierdziła, ujawnił się za to Urugwajczyk Pablo Cuevas (ATP 68), który poinformował swoich fanów na Twitterze: „Z pięciu godzin treningu dziennie w tzw. bańce zrobiła się restrykcyjna dwutygodniowa kwarantanna. Będę się z wami na Instagramie dzielił tym, jak ćwiczę w pokoju” – napisał Cuevas. Wśród odesłanych na ścisłą izolację jest także meksykański deblista Santiago Gonzalez.
Przylot tenisistów zdenerwował Australijczyków. Kraj ten ma tygodniowy limit przyjazdów z zagranicy, a na powrót czeka 37 tys. ludzi. Dodatkowo wiele linii lotniczych zawiesiło trasy. W tym czasie organizatorzy Australian Open wysłali czartery po sportowców i ich sztaby. „Obywatele Australii są poirytowani faktem, że w jednym tygodniu władze ogłaszają, iż zmniejszają o połowę limity przylotów dla swoich obywateli, a w następnym chwalą się triumfalnie, że jednak udało się wygospodarować 1200 miejsc dla tenisistów i personelu pomocniczego” – donoszą media na antypodach.
W tegorocznym Australian Open w grze pojedynczej ostatecznie wystąpi trójka reprezentantów Polski – Iga Świątek, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak. Po przylocie do Melbourne cała trójka niecierpliwie czekała na wyniki testów, nie tyle swoich, co współpasażerów. W ostatniej chwili z udziału w imprezie wycofała się Magda Linette. „Uwielbiam Australię i każdy turniej, który tam rozgrywam, dlatego ta decyzja była bardzo trudna, ale niestety konieczna” – napisała na Twitterze zajmująca 40. miejsce w światowym rankingu 28-letnia polska tenisistka. Wiadomo już, że będzie musiała poddać się operacji kolana. Poznanianka w głównej drabince wielkoszlemowych zmagań startowała nieprzerwanie od French Open 2015. Na kortach Melbourne Park najlepiej poszło jej w 2018 roku, gdy dotarła do trzeciej rundy. To jest też jej najlepszy wynik w turniejach Wielkiego Szlema.
Jeśli potwierdzą się informacje o skierowaniu na ścisłą izolację Wiktorii Azarenki, Idze Świątek ubędzie cenna partnerka do treningów. W pierwszym tygodniu kwarantanny zawodniczki i zawodnicy będa mogli ćwiczyć w ustalonych wcześniej parach, a warszawianka na wspólne treningi w tym czasie umówiła się z Ukrainką Jeleną Switoliną. Natomiast w drugim tygodniu obie miały dołączyć do wspomnianej Azarenki i Rosjanki Darii Kasatkiny.

Świątek trzecia na liście płac

W minioną niedzielę tegoroczny sezon tenisowy zakończyły panie. W ostatnim turnieju, w Linzu, triumfowała Białorusinka Aryna Sabalenka, która dzięki temu awansował w rankingu WTA na 10. pozycję. Iga Świątek utrzymała w najnowszym notowaniu 17. lokatę, ale pod względem zarobków jest w tym sezonie trzecia wśród tenisistek.

Liderką zestawienia pozostaje Australijka Ashleigh Barty, a kolejne miejsca w czołowej dziesiątce zajmują Rumunka Simona Halep, Japonka Naomi Osaka, Amerykanka Sofia Kenin, Ukrainka Elina Switolina, Czeszka Karolina Pliskova, Kanadyjka Bianca Andreescu, Czeszka Petra Kvitova, Holenderka Kiki Bertens, a stawkę zamyka wspomniana już wcześniej białoruska zawodniczka. Drugą dziesiątkę otwiera Serena Williams, a za nią kolejne lokaty zajmują Szwajcarka Belinda Bencić, Białorusinka Wiktoria Azarenka, Brytyjka Johanna Konta, Hiszpanka Garbine Muguruza, Amerykanka Madison Keys, Iga Świątek, Chorwatka Petra Martić, reprezentująca Kazachstan Rosjanka Jelena Rybakina i Belgijka Elise Mertens. Druga z polskich tenisistek w Top 100, Magda Linette, utrzymała 40. lokatę, a w drugiej setce mamy jeszcze dwie reprezentantki – sklasyfikowaną na 113. miejscu Katarzynę Kawę i zajmującą 156. pozycję Magdalenę Fręch. Te lokaty będą ważne za dwa miesiące, gdy na antypodach rozpocznie się pierwsza część nowego sezonu, tradycyjnie wieńczona wielkoszlemowym Australian Open.
Dość długo ważyły się losy tego turnieju, bo w Australii wszystkich przybywających na ten kontynent obowiązuje dwutygodniowa kwarantanna. Poza tym w każdym ze stanów funkcjonują odmienne rygory sanitarnym, co poważnie utrudnia możliwość swobodnego przemieszczania się po kraju. Ostatecznie działacze australijskiej federacji tenisowej zdecydowali się na rozwiązanie zastosowane w sierpniu tego roku w Stanach Zjednoczonych przed US Open. Amerykańska federacja (USTA) w porozumieniu z lokalnymi władzami zorganizowała w Nowym Jorku dwa turnieje – przeniesiony z Cincinnati Western & Southern Open oraz wielkoszlemowy US Open. Wszystkich uczestników zmagań umieszczono w odizolowanych od otoczenia hotelach, gdzie byli regularnie testowani na obecność Covid-19. W styczniu taka sama „bańka pandemiczna” ma powstać w stanie Wiktoria, ale już wiadomo, że w Melbourne przepisy sanitarne nie będą aż tak surowe jak były w Nowym Jorku, na co narzekała większość zawodniczek i zawodników.
Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, przyszłoroczny Australian Open odbędzie się w dniach 18-31 stycznia. Wyprawa do Australii będzie wielkim wyzwaniem dla najlepszej obecnie polskiej tenisistki, bo po wygraniu przełożonego na październik wielkoszlemowego French Open oczekiwania wobec niej niepomiernie wzrosły. Nie tylko ze strony kibiców w Polsce, nie ulega wątpliwości, że cały tenisowy światek z zainteresowaniem będzie przyglądał się jak niespełna 20-letnia Polka radzi sobie z presją wyniku oraz statusem wschodzącej gwiazdy tego sportu.
Na razie Świątek zbiera owoce swojego znakomitego występu na paryskich kortach im. Rolanda Garrosa. Wedle finansowego raportu WTA Polka w 2020 roku zarobiła na korcie 2 261 213 dolarów, co daje jej trzecie miejsce na tenisowej liście płac. Więcej od niej zarobiły jedynie triumfatorka Australian Open i finalistka French Open Amerykanka Sofia Kenin (4 302 970 USD) oraz Japonka Naomi Osaka (3 352 755 USD). Za plecami Świątek na liście tenisowych krezusek sezonu 2020 znalazły się znacznie bardziej od niej utytułowane Wiktoria Azarenka (1 991 783 USD), Garbine Muguruza (1 942 072), Simona Halep (1 937 890) i Petra Kvitova (1 505 967). Dla porównania, Magda Linette zarobiła w tym sezonie 436 149 dolarów, Katarzyna Kawa 107 032, a Magdalena Fręch 70 522 USD.

48 godzin sport

Linette zmienia trenera
Magda Linette (na zdjęciu) zakończyła trwającą od 2018 roku współpracę z trenerem Markiem Gellardem. Pod jego wodzą tenisistka z Poznania wygrała dwa turnieje WTA – w Bronksie w sierpniu ubiegłego roku oraz w lutym tego roku w Hua Hin. Były to pierwsze zwycięstwa 28-letniej zawodniczki w głównym cyklu turniejowym. Ponadto triumfowała też w turnieju rangi ITF, a w imprezach Wielkiego Szlema dochodziła do 3. rundy w każdym z czterech turniejów. Ostatnio Linette notowała jednak gorsze wyniki i spadła z 33. na 40. miejscu rankingu WTA, a po sukcesie Igi Świątek na kortach Rolanda Garrosa straciła też na jej rzecz pozycję pierwszej rakiety wśród polskich tenisistek (Świątek jest w rankingu na 17. miejscu).

Sąd też umorzył postępowanie w sprawie śmierci Kosteckiego
Rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Katarzyna Skrzeczkowska poinformowała, że Sąd Okręgowy Warszawa-Praga podzielił stanowisko prokuratury co do zasadności umorzenia postępowania w sprawie śmierci byłego boksera Dawida Kosteckiego. Jednocześnie odrzucone zostało zażalenie złożone przez mecenasa Romana Giertycha, pełnomocnika rodziny Dawida Kosteckiego. Zarzucał w nim prokuraturze szereg uchybień procesowych. Dla przypomnienia – Kostecki zmarł 2 sierpnia 2019 roku w Areszcie Śledczym Warszawa-Białołęka. Wedle oficjalnej wersji popełnił samobójstwo wieszając się na pętli z prześcieradła. W tę wersję wydarzeń nie wierzyła jego rodzina i kwestionowali ją także jej pełnomocnicy.

Dawid Konarski z pozytywnym testem na obecność koronawirusa
Występujący w PlusLidze klub Cerrad Enea Czarni Radom poinformował, że atakujący tej drużyny Dawid Konarski otrzymał pozytywny wynik testu na obecność wirusa SARS-COV-2. „Reszta zespołu jest na bieżąco monitorowana i czekamy na dalszy rozwój wydarzeń” – powiedział prezes radomskiego klubu Wojciech Stępień. Siatkarze Cerrad Enea Czarnych w minioną środę musieli zatem rozegrać bez Konarskiego zaległy mecz 3. kolejki z MKS Ślepsk Malow Suwałki, który przegrali 2:3. To ich piąta porażka na siedem rozegranych do tej pory spotkań. W tabeli PlusLigi zajmują 11. lokatę. Liderem rozgrywek jest ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, ostatnią, 14. lokatę okupuje MKS Będzin.

Polscy piłkarze znów widoczni za oceanem
W rozegranych w minioną środę meczach amerykańskiej Major Soccer League dobrze spisali się polscy piłkarze. Występujący w zespole Portland Timbers Jarosław Niezgoda strzelił dwa gole w meczu z Los Angeles Galaxy (5:2). Dla byłego napastnika Legii Warszawa były to siódme i ósme trafienie w obecnym sezonie. Niezgoda ponadto zaliczył też asystę. Drużyna Portland zajmuje trzecią lokatę w Konferencji Zachodniej i jest pewna udziału w fazie play-off. Bramkę zdobył też Kacper Przybyłko w wygranym przez jego zespół, Philadelphia Union, spotkaniu z Chicago Fire (2:1). On też ma już na koncie osiem goli. W ekipie pokonanych całe spotkanie rozegrał skrzydłowy reprezentacji Polski Przemysław Frankowski. Philadelphia Union prowadzi w Konferencji Wschodniej, a Chicago Fire zajmuje w niej 11. pozycję. Grał też Adam Buksa, który zaliczył 90 minut w barwach New England Revolution w przegranym 0:1 spotkaniu z New York Red Bulls.

Sprinter z USA zawieszony za unikanie kontroli antydopingowych
Mistrz świata na 100 metrów Christian Coleman został zawieszony na dwa lata za unikanie kontroli antydopingowych. Dyskwalifikacja amerykańskiego sprintera obowiązuje od 14 maja tego roku, co oznacza, że jeśli Coleman nie uzyska zmiany tego werdyktu przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu (CAS), nie będzie mógł wystartować w igrzyskach olimpijskich w Tokio. A werdykt CAS może być dla niego korzystny, bo oprócz nieprzestrzegania procedur antydopingowych do tej pory nic nie wskazywało, by Coleman przyjmował niedozwolone substancje.

Awansowała tylko Iga Świątek

Dla trójki reprezentantów Polski, Huberta Hurkacza, Magdy Linette i Kamila Majchrzaka, ich występy w 1. rundzie tegorocznego French Open okazały się jedynymi w tym turnieju. Do następnej rundy zdołała awansować jedynie najmłodsza z biało-czerwonych Iga Światek, która łatwo, 6:1, 6:2, pokonała finalistkę ubiegłorocznej edycji paryskiej imprezy, Czeszkę Martketę Vondrousovą.

Pojedynek Świątek z Vondrousovą trwał zaledwie 63 minuty. Polka zaczęła z ogromny impetem i w niespełna dziewięć minut wygrała trzy gemy, mając na koncie jedno przełamanie serwisu Czeszki. Nic nie było ją w stanie wybić z uderzenia, nawet przenikliwe zimno i konieczność gry w krępującym ruchy ciepłym odzieniu. Warszawianka w pierwszym secie przegrała tylko jednego gema i wygrała po 29 minutach jednostronnej gry.
W drugiej partii Vondrousova wzięła się w garść i zaczęła grać zdecydowanie lepiej, ale to było stanowczo za mało na powstrzymanie rozpędzonej i wciąż nakręcającej się do coraz lepszej gry polskiej tenisistki. Od stanu 2-1 Światek łatwo wygrała trzy kolejne gemy, jej rywalka jeszcze raz zerwała się do walki wygrywając gema na 2:5, ale 19-letnia Polka przy swoim podaniu nie dała jej szans i zakończyła drugą partię wynikiem 6:2.
Zadziwiająco łatwe zwycięstwo Świątek być może jest zapowiedzią jeszcze lepszego niż przed rokiem występu w paryskim turnieju. W poprzedniej edycji warszawianka odpadła w IV rundzie, lecz teraz może zajść znacznie dalej. Wygrała przecież z ubiegłoroczną finalistą French Open, uznawaną za wybitną specjalistkę od gry na kortach ziemnych, na dodatek znajdującą się w wysokiej formie, bo tuż przed paryskim turniejem doszła do półfinału mocno obsadzonego turnieju WTA w Rzymie. W drodze do niego m.in. rozbiła piątą na świecie Elinę Switolinę 6:3, 6:0, zaś nasza tenisistka w tym samym turnieju odpadła już w pierwszej rundzie po porażce z aktualnie niżej od niej notowaną 29-letnią Holenderką Arantxą Rus.
W drugiej rundzie Świątek zmierzy się 34-letnią zawodniczką z Tajwanu Su-Wei Hsieh, która zaczęła turniej na kortach im. Rolanda Garrosa od pokonania Austriaczki Barbary Haas 6:3, 7:6(1). To rywalka doświadczona i pokonanie jej może być dla Świątek znacznie trudniejszym wyzwaniem, niż Vondrousovej.
Powinniśmy jednak trzymać za nią kciuki, bo w grze pojedynczej już tylko ona została na placu boju z czwórki naszych reprezentantów. Magda Linette w I rundzie przegrała 6:1, 2:6, 3:6 z młodszą o 10 lat i znacznie niżej notowaną w rankingu WTA Kanadyjką Leyhlah Annie Fernandez, która dopiero w tym roku zadebiutowała w głównej drabince Wielkiego Szlema. W Australian Open odpadła już w pierwszej rundzie, a w US Open w drugiej. Linette tak oceniła swój nieudany występ w meczu z Fernandez: „Mam poczucie, że wynik był w większym stopniu efektem mojej słabszej gry w drugim i trzecim secie. Pozwoliłam rywalce wrócić do gry i uzyskać przewagę. Zawodnicze na moim poziomie nie powinno coś takiego się zdarzyć”. Linette w Paryżu rywalizuje jeszcze w deblu.
Z turnieju odpadał też dwójka naszych tenisistów. Porażka Kamila Majchrzaka była do przewidzenia, bo miał najmniej szczęścia w losowaniu i w I rundzie trafił na rozstawionego z numerem 15. Rosjanina Karena Chaczanowa, tenisistę o ugruntowanej pozycji w czołówce i znajdującego się w dobrej formie. Potwierdził to w poniedziałek pokonując Majchrzaka 7:6(3), 6:3, 6:3.
Sporym rozczarowaniem była natomiast porażka już w I rundzie naszego najlepszego obecnie gracza Huberta Hurkacza (WTA 31), który w paryskim turnieju został rozstawiony z numerem 29. Po blisko 4,5 godzinnym pojedynku musiał uznać wyższość 29-letniego Amerykanina Tennysa Sandgrena (ATP 47), z którym przegrał 5:7, 6:2, 6:4, 6:7(1), 9:11. „Byłem bardzo blisko zwycięstwa. Zabrakło mi jednej piłki. Takich meczów żal najbardziej. Cały czas są rzeczy, nad którymi muszę popracować, ale generalnie uważam, że zmierzam w dobrym kierunku. Odpowiednio wykorzystałem pobyt w Stanach Zjednoczonych, choć oczywiście są jeszcze elementy w mojej grze, które muszę poprawić” – stwierdził po meczu z Sandgrenem polski tenisista. Nie wszyscy podzielają jednak jego opinię, że czyni systematyczne postępy. Słynny przed laty amerykański tenisista John McEnroe uważa, że jest wręcz odwrotnie. „Kiedy zobaczyłem, jak gra Hurkacz z Djokoviciem na Wimbledonie, w lipcu 2019 roku, powiedziałem wtedy, że ten facet może zrobić wielkie rzeczy, bo ma naturalne wyczucie gry. Ale tym co ostatnio pokazuje na kortach jestem mocno zawiedziony, bo spodziewałem się po nim znacznie więcej” – ocenił McEnroe.

Polacy nie mają lekko w Paryżu

W niedzielę rozpoczął się w Paryżu przełożony z powodu pandemii koronawirusa wielkoszlemowy turniej French Open. W podanym przez organizatorów terminarzu gier w pierwszym dniu zaplanowano 20 pojedynków singlowych kobiet i 19 pojedynków singlowych mężczyzn. Nikt z czwórki reprezentantów Polski (Magda Linette, Iga Świątek, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak) nie został wyznaczony do niedzielnych meczów.

W niedzielę i poniedziałek w rywalizacji tenisistek mają się odbyć pojedynki zawodniczek rozlosowanych w górnej połówce turniejowej drabinki, natomiast w poniedziałek i wtorek do rywalizacji przystąpią też zawodniczki z dolnej połówki. Jeśli panująca teraz w Paryżu deszczowa pogoda nie pokrzyżuje szyków organizatorom French Open, to w poniedziałek zgodnie z planem gier swój pojedynek powinna rozegrać Iga Świątek. Przeciwniczką 19-letniej warszawianki w I rundzie będzie wyżej od niej sklasyfikowana w rankingu Czeszka Marketa Vondrousova (WTA 19), ubiegłoroczna finalistka zmagań na kortach im. Rolanda Garrosa. Będzie to ich pierwsze starcie w zawodach głównego cyklu. Polka, aktualnie 54. na światowej liście, przed rokiem zadebiutowała w paryskim turnieju i doszła do IV rundy, lecz w pojedynku z 21-letnią Vondrousovą mało kto daje jej szanse na zwycięstwo.
Druga z naszych reprezentantek, Magda Linette (WTA 36), znalazła się w dolnej połówce turniejowej drabinki i w pierwszej rundzie w poniedziałek lub wtorek zmierzy się z utalentowaną 18-letnią Kanadyjką Leylah Annie Fernandez (WTA ). Dla rywalki naszej najlepszej tenisistki będzie to debiut na ziemnych kortach kompleksu im. Rolanda Garrosa, natomiast dla Linette jest to już szósty występ w paryskim turnieju. Najdalej doszła w 2017 roku, ale była to tylko trzecia runda. Z Fernandez zagra po raz pierwszy.
Ubiegłoroczna triumfatorka French Open, Australijka Ashleigh Barty, zrezygnowała z obrony tytułu. Oprócz niej z zawodniczek sklasywikowanych w czołowej dziesiątce rankingu WTA w Paryżu zabraknie jeszcze Japonki Naomi Osaki i Kanadyjki Bianki Andreescu. A w losowaniu par I rundy niepokonana od 14 meczów Rumunka Simona Halep (rozstawiona w imprezie z numerem 1) trafiła na Hiszpankę Sarę Sorribes Tormo. Turniejowa „dwójka”, Czeszka Karolina Pliskova, swój udział w turnieju rozpocznie od starcia z kwalifikantką, Egipcjanką Mayar Sherif. Z kolei Ukrainka Elina Switolina (nr 3) i Amerykanka Sofia Kenin (nr 4) spotkają się z Rosjankami, odpowiednio Warwarą Graczewą i Ludmiłą Samsonową.
Holenderka Kiki Bertens (nr 5) trafiła na Ukrainkę Katarinę Zawacką, zaś trzykrotna mistrzyni French Open, Amerykanka Serena Williams (nr 6) zagra ze swoją rodaczką Kristie Ahn. Czeszkę Petrę Kvitovą (nr 7) czeka natomiast pojedynek z Francuzką Oceane Dodin, rozstawioną z numerem 8. Białorusinkę Arynę Sabalenkę z reprezentantką USA Jessicą Pegulą, a Brytyjkę Johannę Kontę (nr 9) z 16-letnią Amerykanką Cori Gauff. Wracająca do światowej elity Białorusinka Wiktoria Azarenka, finalistka tegorocznego US Open, a w Paryżu rozstawiona z „10”, rywalizację rozpoczęła od potyczki z Czarnogórką Danką Kovinić.
W rywalizacji mężczyzn obaj repre4zentanci Polski, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak, trafili do górnej połówki turniejowej drabinki, więc swoje pierwsze mecze rozegrają w poniedziałek lub wtorek. Rywalem Hurkacza będzie Amerykanin Tennys Sandgren, którego już pokonał na paryskiej mączce dwa lata temu. Amerykanin jeszcze nigdy nie wygrał meczu w turnieju głównym French Open, a zanotuje w nim czwarty występ (debiutował w 2017 roku). W innych wielkoszlemowych turniejach spisywał się lepiej, zwłaszcza w Australian Open, gdzie dwa razy doszedł do ćwierćfinału (2018, 2020). Hurkacz na kortach im. Rolanda Garrosa zagra po raz trzeci. Jego najlepsze jak dotąd osiągnięcie to druga runda w premierowym starcie w 2018 roku.
Pierwszym rywalem Majchrzaka będzie natomiast Rosjanin Karen Chaczanow, ćwierćfinalista French Open z ubiegłego roku. Z tego powodu on jest faworytem tego pojedynku, bo dla naszego tenisisty będzie to debiut w paryskiej imprezie.
Lider rankingu ATP Serb Novak Djoković (nr 1) na otwarcie zmierzy się ze Szwedem Mikaelem Ymerem. Tytułu bronił będzie Rafael Nadal (nr 2), dwunastokrotny mistrz turnieju, który w I rundzie zagra z Białorusinem Jegorem Gerasimowem, Austriak Dominic Thiem (nr 3) z Chorwatem Marinem Ciliciem, Rosjanin Danił Miedwiediew (nr 4) trafił na Węgra Martona Fucsovicsa, Grek Stefanos Tsitsipas (nr 5) wylosował Hiszpana Jaume Munara, Niemiec Alexander Zverev (nr 6) Austriaka Dennisa Novaka, Włoch Matteo Berrettini (nr 7) Kanadyjczyka Vaska Pospisila, Francuz Gael Monfils (nr 8) trafił zaś na Kazacha Aleksandra Bublika.

Kawa na kwarantannie

Polska tenisistka Katarzyna Kawa w miniony poniedziałek została wycofana z turnieju kwalifikacyjnego do wielkoszlemowego French Open z powodu wykrycia u niej koronawirusa Covid-19.

W poniedziałek rozlosowano drabinkę eliminacji do turnieju singla kobiet i zabrakło na niej nazwiska naszej reprezentantki. Katarzyna Kawa miała być w kwalifikacjach wysoko rozstawiona i bardzo chciała po raz pierwszy awansować do paryskiego turnieju. Kilkadziesiąt minut po opublikowaniu drabinki 27-letnia tenisistka przekazała złe wieści. „Niestety z powodu pozytywnego testu na Covid-19 zostałam wycofana z turnieju w Paryżu. Mój pierwszy test był negatywny, próbka pobrana 40h później okazała się pozytywna. Nie mam żadnych objawów, czuję się wręcz bardzo dobrze. Najbliższe dni spędzę w kwarantannie i następnie powtórzę test. Wynik jest dla mnie kompletnym szokiem, ponieważ miałam wykonanych wiele testów w ostatnich tygodniach i naprawdę uważałam na kontakt z innymi i noszenie maski. Nie zadziałało to w moim przypadku, ale mam nadzieję, że dzięki temu uchroniłam inne osoby przez zarażeniem” – napisała na swoim profilu na Facebooku 131. obecnie rakieta globu. Zgodnie z obowiązującymi w Paryżu protokołami sanitarnymi Kawa została odizolowana i będzie musiała poddać się kwarantannie. Jej występ na kortach Rolanda Garrosa jest wykluczony, dlatego Polka nie przystąpi we wtorek do rywalizacji w eliminacjach.
W niedzielę media ujawniły, że z gry w kwalifikacjach musieli zrezygnować Uzbek Denis Istomin, Hiszpan Bernabe Zapata Miralles, Serb Pedja Krstin, Amerykanin Ernesto Escobedo i Bośniak Damir Dzumhur. Wieczorem organizatorzy poinformowali, że u dwóch tenisistów wykryto Covid-19, a trzech pozostałych miało kontakt z zakażonymi trenerami.
Jedyną Polką w kwalifikacjach jest Magdalena Fręch, zaś miejsce w głównej drabince mają zapewnione Magda Linette, Iga Świątek, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak. Zmagania w w turnieju głównym ruszają w niedzielę 27 września.

Świątek też odpadła

Iga Świątek jako ostatnia z reprezentantów Polski odpadła z US Open. 19-letnia warszawianka, dla której awans do 3. rundy nowojorskiej imprezy był życiowym osiągnięciem, przegrała 4:6, 2:6 z 31-letnią Białorusinką Wiktorią Azarenką, byłą liderką światowej listy tenisistek i dwukrotną triumfatorką turniejów Wielkiego Szlema.

Sklasyfikowana na 53. pozycji rankingu WTA Świątek swój tegoroczny występ w US Open rozpoczęła od wyeliminowania rozstawionej w turnieju z numerem 29 Rosjanki Weroniki Kudiermietowej. W drugiej rundzie miała teoretycznie łatwiejsze zadanie, bo jej przeciwniczką była zajmująca obecnie 160. miejsce na światowej liście Amerykanka Sachia Vickery. Ich pojedynek trwał z powodu deszczu przez dwa dni, ale chociaż Świątek zagrała bardzo słabo, m.in. popełniła aż 69 niewymuszonych błędów, ostatecznie wygrała 6:7(5), 6:3, 6:4 i po raz pierwszy w karierze awansował do 3. rundy nowojorskiej imprezy (1/16 finału). W tej fazie zmagań trudno już trafić na słabą rywalkę, ale Wiktoria Azarenka był w starciu z naszą utalentowaną tenisistką murowaną faworytką.
Przemawiały za tym nie tylko dawne dokonania 31-letniej dzisiaj Białorusinki, która jest zdobywczynią dwóch tytułów wielkoszlemowych w singlu (w 2012 i 2013 roku wygrała Australian Open), w tych latach była też finalistką US Open i przez 51 tygodni liderką rankingu WTA. Ponadto ma na koncie dwa tytuły wielkoszlemowe w mikście, z czego jeden wywalczony w Nowym Jorku (2007), a singlu Białorusinka wygrała 21 turniejów głównego cyklu. W 2016 zrobiła sobie macierzyńska przerwę od tenisa i urodziła syna, lecz potem weszła w konflikt prawny ze swoim partnerem i z tego powodu nie mogła przez ostatnie dwa sezony rywalizować swobodnie na światowych kortach, przez co wypadła z czołówki. W końcu jednak rozwiązała swoje osobiste problemy, a przerwę w rozgrywkach spowodowana przez pandemię wykorzystała na solidny trening.
I wróciła w sierpniu do gry w formie jak za dawnych lat, co pokazała już przed US Open wygrywając rozgrywany także na Flushing Meadows turniej. Był to jej pierwszy triumf od kwietnia 2016 roku, kiedy to zwyciężyła w Miami. Dzięki zdobytym punktom rankingowym wróciła do Top 30 światowej listy (zajmuje obecnie 27. lokatę).
W US Open Białorusinka w pierwszej rundzie zmiotła wręcz z kortu Austriaczkę Barbarę Haas, oddając jej zaledwie trzy gemy, a dwa dni później równie surowo potraktowała swoją rodaczką Arynę Sabalenkę, rozstawioną w imprezie z numerem 5, wygrywając z nią nadspodziewanie łatwo 6:1, 6:3. Świątek miał więc prawo obawiać się tęgiego lania, zwłaszcza że do Nowego Jorku nie przyjechała w swojej najwyższej formie. Ale wyszła na kort mocno zdeterminowana i zaskoczyła utytułowaną rywalkę wygrywając dwa pierwsze gemy. Potem walka się wyrównała, ale pod koniec pierwszej partii i przez całą drugą na korcie warunki gry dyktowała już jednak Azarenka. Doceniła jednak postawę Polki w pomeczowym komentarzu. „Iga weszła w mecz bardzo dobrze. Uderzała niesamowicie mocno. Musiałam się na początku do tego przyzwyczaić. Jest bardzo utalentowana i ma przed sobą świetlaną przyszłość. Cieszę się, że odwróciłam losy tego spotkania. Nie wszystko w moim tenisie funkcjonowało, jak należy, ale najważniejszy jest awans” – powiedziała Azarenka, która w czwartej rundzie zagra o awans do ćwierćfinału z 24-letnią Czeszką Karoliną Muchovą. Oprócz Białorusinki do tej fazy rozgrywek dotarły m.in. Amerykanka Serena Williams, Japonka Naomi Osaka, Belgijka Elise Mertens czy Niemka polskiego pochodzenia Angelique Kerber,
Porażka z białoruska gwiazda kortów nią nie przynosi naszej młodej tenisistce wstydu, zwłaszcza że jako ostatnia ze startujących w tym roku w US Open reprezentantów Polski pożegnała się z turniejem. Rozstawiona z imprezie z numerem 24 Magda Linette także odpadła w trzeciej rundzie, przegrywając dzień wcześniej z Estonką Anett Kontaveit, ćwierćfinalistką tegorocznego Australian Open. Hubert Hurkacz odpadł w drugiej rundzie, zaś Katarzyna Kawa i Kamil Majchrzak oraz deblista Łukasz Kubot odpadli już po pierwszych meczach.

Linette lepsza od Hurkacza

W tegorocznym US Open w grze pojedynczej wystartowała piątka biało-czerwonych: 28-letnia Magda Linette (WTA 37), 19-letnia Iga Świątek (WTA 53), 27-letnia Katarzyna Kawa (WTA 125), 23-letni Hubert Hurkacz (ATP 33) i 24-letni Kamil Majchrzak (ATP 107) oraz w grze podwójnej 38-letni Łukasz Kubot.

W I rundzie Linette pokonała 22-letnią Australijkę Maddison Inglis (WTA 119) 6:1, 4:6, 6:4, a w drugiej rundzie zmierzyła się z 25-letnią reprezentantką Czarnogóry Danką Kovinic (WTA 92). Tenisistki te spotkały się po raz pierwszy w głównym cyklu turniejowym, ale była to ich trzecia potyczka – w 2012 roku w Grado i turnieju ITF wygrała Kovinic, a sześć lat później w Bol Polka była od niej lepsza w challengerze WTA. Linette uczestniczy w US Open po raz szósty, ale wcześniej ani razu nie przebiła się do 3. rundy. Udała jej się ta sztuka dopiero w tegorocznym starcie. Nasza najlepsza obecnie tenisistka pokonała Kovinić 6:1, 6:7(2), 7:6(4). Dzięki temu zwycięstwu Linette została drugą Polką, która osiągnęła trzecią rundę w każdym turnieju wielkoszlemowym. Pierwszą była oczywiście Agnieszka Radwańska. W kolejnym meczu w US Open Linette zmierzy się z wyżej notowaną 24-letnią Estonką Anett Kontaveit (WTA 21).
Z kolei Świątek zaczęła nowojorski turniej od zaskakująco łatwej wygranej 6:3, 6:3 z wyżej notowaną 23-letnią Rosjanką Weroniką Kudiermietową (WTA 42). Zwycięstwo warszawianki może napawać optymizmem, bo wygrała z zawodniczka rozstawioną w nowojorskiej imprezie. Ich pojedynek trwał 92 minuty. Świątek zaserwowała jednego asa, wykorzystała pięć z dziewięciu piłek na przełamanie, posłała 16 zagrań kończących, popełniła tylko osiem niewymuszonych błędów i łącznie zdobyła 69 punktów, o 11 więcej od rywalki. W drugiej rundzie trafiła na teoretycznie łatwiejszą rywalkę, bo na sklasyfikowaną obecnie na 160. miejscu światowej listy 25-letnią Amerykankę Sachię Vickery (ich czwartkowy mecz zakończył się po zamknięciu wydania).
Z trójki naszych tenisistek w pierwszej rundzie najtrudniejszą rywalkę miała Kawa, której los przydzielił zajmującą obecnie 31. miejsce w rankingu WTA 26-letnią Tunezyjkę Ons Jabeur. Polka łatwo przegrała pierwszego seta 2:6, dopiero w drugim stawiła wyżej notowanej rywalce większy opór ulegając 6:7(6), ale z turniejem musiała się pożegnać.
Z dwójki naszych tenisistów w I rundzie zawiódł jedynie Majchrzak, który w pierwszej wersji terminarza miał zagrać z wyżej notowanym Francuzem Benoitem Paire. Miał jednak szczęście, bo rywal wycofał się po wykryciu zakażenia koronawirusem, a w jego miejsce wyznaczono sklasyfikowanego na 185. pozycji w rankingu ATP 25-letniego Amerykanina Ernesto Escobedo. Ta zmiana niewiele jednak dała, bo Majchrzak, który przed rokiem doszedł w US Open do trzeciej ryndy, nie jest obecnie w najwyższej formie i nieoczekiwanie przegrał 6:7(3), 2:6, 3:6.
Do drugiej rundy pewnie natomiast awansował Hurkacz, pokonując 6:3, 6:4, 6:4 26-letniego Niemca Petera Gajowczyka (ATP 127). Kolejnym rywalem naszego najlepszego obecnie tenisisty był 21-letni Hiszpan Alejandro Davidovich Fokina (ATP 99), dlatego spodziewano się, że wrocławianin w swoim trzecim starcie w nowojorskiej imprezie wreszcie zajdzie dalej niż do drugiej rundy (w debiucie w 2018 roku odpadł na tym poziomie, a przed rokiem już w pierwszej rundzie). Niestety, Hurkacz niespodziewanie przegrał z Fokiną 4:6, 6:1, 2:6, 2:6. Pewnym usprawiedliwieniem może być to, że miał problemy z prawą ręka i w czwartej partii poprosił o pomoc medyczną. Rywal nie dał się jednak wybić z uderzenia.
Z turnieju odpadł też nasz jedyny reprezentant w grze podwójnej, Łukasz Kubot, grający w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo. Obaj są sklasyfikowani na siódmym miejscu w rankingu deblistów, dlatego ich porażka z niżej notowanym belgijskim duetem Sander Gille (ATP 44) – Joran Vliegen (ATP 36) jest sensacją.
Tak więc z szóstki naszych reprezentantów w tegorocznym US Open na placu boju pozostała Linette, która awansowała do 3. rundy oraz Świątek, którą jednak w czwartek czekał jeszcze bój w drugiej rundzie z Sachią Vickery. Warto przypomnieć, że za udział w I rundzie organizatorzy US Open płacą 61 tys. dolarów premii, za przejście drugiej premia rośnie do 100 tys. dolarów, za trzecią do 163 tys. dolarów, a za czwartą płacą już 250 tys. dolarów. Ćwierćfinał wyceniono w tym roku na 425 tys. dolarów, a półfinał na 800, zaś finalista zgarnie 1,5 mln, a zwycięzca równe trzy miliony dolarów. Kwoty te, chociaż imponujące, są jednak mniejsze niż przed rokiem, bo z powodu strat poniesionych w wyniku pandemii koronawirusa organizatorzy zmniejszyli pulę nagród do 53 mln dolarów.