Wtopa biało-czerwonych

Po zaciętym spotkaniu polskie siatkarki przegrały w Łodzi z Belgijkami 2:3 w fazie grupowej mistrzostw Europy. Biało-czerwone nie wykorzystały trzech piłek meczowych.

Mecz z Belgią miał być pierwszym sprawdzianem realnych możliwości Polek, bo do tej pory nie grały z drużynami z europejskiej czołówki. Oba zespoły przystępowały do meczu pewne już awansu do 1/8 finału. Biało-czerwone miały na koncie komplet zwycięstw: z Portugalią i Słowenią (po 3:0) oraz Ukrainą (3:1). Belgijki odniosły trzy zwycięstwa (z Ukrainą i Słowenią po 3:0, a z Portugalią 3:1 i dotkliwą porażkę z Włoszkami 0:3. Dodatkowym smaczkiem polsko-belgijskiej potyczki było to, że w kadrze rywalek były aż cztery Polki. Oprócz Kai Grobelnej pozostałe urodziły się w Belgii.

Niestety, nasze siatkarki okazały się nadzwyczaj gościnne dla ekipy Belgii i przegrały z nią 2:3, chociaż w końcówce tie-breaka miały aż trzy piłki meczowe. Nie potrafiły jednak wykorzystać okazji i poniosły pierwszą porażkę w turnieju. W czwartek Polki zmierzyły się z Włoszkami w ostatnim meczu grupowym. Aktualne wicemistrzynie świata były murowanymi faworytkami tej potyczki, a w przypadku ich wygranej Polki awansują dalej z trzeciego miejsca i w 1/8 finału czekał ich mecz z inną siatkarska potęgą – Rosją. Na walkę Polek o medale raczej się nie nastawiajmy.

Belgia – Polska 3:2 (20:25, 27:25, 20:25, 25:21, 17:15). Nasz zespół zagrała w składzie: Joanna Wołosz, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Agnieszka Kąkolewska, Magdalena Stysiak, Natalia Mędrzyk, Malwina Smarzek-Godek, Maria Stenzel, Martyna Grajber, Marlena Kowalewska, Klaudia Alagierska, Paulina Maj-Erwardt.

 

Serbki były za mocne

Reprezentacja Polski siatkarek nie wywalczyła awansu do przyszłorocznych igrzysk w Tokio. Biało-czerwone w decydującym meczu przegrały z Serbią 1:3 i to aktualne mistrzynie świata zapewniły sobie w olimpijskie paszporty. Ale nasze siatkarki będą jeszcze miały jedną szansę, w turnieju interkontynentalnym.

Kwalifikacje siatkarek na igrzyska olimpijskie w 2020 roku podzielone są na dwa etapy. Pierwszy to turnieje interkontynentalne, które odbyły się w miniony weekend. W sześciu turniejach rywalizują dwadzieścia cztery ekipy, a olimpijskie przepustki przewidziano jedynie dla zwycięskich drużyn. Jak już wiemy, nasze siatkarki, chociaż grały na własnym terenie, tej okazji nie wykorzystały.

Drugi etap kwalifikacji do igrzysk to turnieje kontynentalne, które odbędą się w styczniu przyszłego roku. W turnieju europejskim weźmie udział siedem najlepszych zespołów z rankingu CEV, które jeszcze nie wywalczyły awansu oraz ekipa gospodyń imprezy. Awans uzyska jednak tylko najlepsza ekipa. Polki maja niemal pewny udział w turnieju interkontynentalnym, bo w aktualnym rankingu CEV zajmują ósme miejsce ex aequo z Bułgarią, ale już trzy wyżej sklasyfikowane zespoły, czyli Serbia, Włochy i Rosja, są pewne występu w Tokio. Gra Polek w styczniowym turnieju kwalifikacyjnym jest więc niemal pewna. Dużo też będzie zależało od tego, jak nasz zespół spisze się w mistrzostwach Europy.

Ale biało-czerwone w tym zestawieniu wyprzedzają zespoły Serbii, Rosji i Włoch, które już awans na igrzyska wywalczyły. Na korzyść Polek przemawia też fakt, że jako jedna z trzech europejskich reprezentacji wywalczyły awans do Final Six Ligi Narodów. Ale o składzie europejskiego turnieju kontynentalnego ostatecznie przesądzi notowanie rankingu CEV po mistrzostwach Europy, które rozpoczną się w sierpniu. Polki w poprzednim czempionacie naszego kontynentu w 2015 roku zajęły ósme miejsce, więc powinny bez trudu obronić swoja pozycję.

Czego zabrakło naszym siatkarkom, żeby pokonać Serbki i zapewnić sobie już teraz prawo gry o olimpijskie medale? Chyba najbardziej, to wiary w siebie, zwłaszcza w drugim i czwartym secie. Nasze siatkarki mogły doprowadzić do tie-breaka, bo w pewnym momencie czwartej partii prowadziły już 18:12. Niestety, zamiast „docisnąć” rywalki, roztrwoniły przewagę. Meczowe statystyki pokazują, że o porażce Polek przesądziła słabsza gra w ataku – Serbki miały 62 procent skuteczności, a nasze zawodniczki tylko 53 procent. Co ciekawe, nasz zespół miał w swoich szeregach tak samo skuteczną zawodniczkę jak rywalki. Najlepsza w serbskiej ekipie Tijana Bosković zdobyła 27 punktów, tyle samo co najskuteczniejsza z Polek Malwina Smarzek-Godek. Tylko że Bosković miała jeszcze kilka koleżanek w drużynie grających na równie wysokim poziomie, a Smarzek-Godek nie.

Siatkarscy eksperci w miarę zgodnie podkreślają, że reprezentacja Polski zrobiła znaczny postęp i że powoli rodzi się drużyna, która za rok, dwa może dołączyć do ścisłej światowej czołówki.

 

Tajlandzki prysznic

Polskie siatkarki w rozegranym we Wrocławiu turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk łatwo pokonały Portoryko 3:0 i z trudem Tajlandię 3:2. Dlatego w meczu o awans z Serbią nikt nie dawał im szans.

Reprezentacja Serbii to aktualne mistrzynie świata i na parkiecie we Wrocławiu pokazały, że wciąż trzymają wysoki poziom. Serbki rozgromiły Portorykanki i Tajlandki gładko po 3:0, więc te zwycięstwa nie kosztowały ich zbyt wiele sił. Polki musiały się znacznie bardziej natrudzić, zwłaszcza w spotkaniu z Tajlandkami, w którym były dosłownie o krok od porażki. Ostatecznie wygrały po tie-breaku 3:2. Trener biało-czerwonych Jacek Nawrocki był jednak zadowolony. „Bardzo się cieszę, że dziewczyny wyszły z tak trudnego spotkania zwycięsko. Nawet gdyby ten mecz skończył się inaczej, nie miałbym prawa nic złego im powiedzieć. Nasza gra w ofensywie nie była zła, a w ataku mieliśmy ponad 40 procent udanych akcji. Jeżeli chodzi o grę blokiem, to wskaźniki nie są może najlepsze, ale ataków zawodniczek Tajlandii nie jest tak łatwo zablokować i mało której drużynie na świecie się to udaje. Ten zespół potrafił wygrać z Brazylią, a nawet zrobić psikusa ekipie USA” – przekonywał selekcjoner reprezentacji Polski.

Nawrocki nie robił kibicom wielkich nadziei na sukces w niedzielnym meczu z Serbkami. Zapytany po spotkaniu z Tajlandią, co mogłoby przesądzić o wygranej biało-czerwonych z mistrzyniami świata, żartobliwie odpowiedział: „Dla nas byłoby najlepiej, gdyby Serbki nie przyjechały na mecz”. Ale już na serio receptę miał właściwą. „Przede wszystkim musimy dobrze zagrywać, żeby odrzucić rywalki od siatki. Bez tego nie podejmiemy z nimi walki”.
Mecz Polska – Serbia zakończył się po zamknięciu wydania.

 

Panie zaczynają bój o igrzyska

Obie nasze siatkarskie reprezentacje o olimpijskie paszporty powalczą w turniejach organizowanych w Polsce. Pierwsze do rywalizacji przystąpią panie, które od piątku we Wrocławiu mierzyć się będą z ekipami Serbii, Tajlandii i Portoryko. Panowie w tym czasie sprawdzą formę w Krakowie, w Memoriale Huberta Wagnera, a o awans do igrzysk powalczą w następny weekend.

W olimpijskim turnieju w Tokio zagra 12 zespołów kobiecych i tyle samo męskich. Zagwarantowany udział mają już ekipy gospodarzy, czyli Japonii, a o pozostałe miejsca zaczyna się dopiero rywalizacja. W ten weekend do zespołu japońskich siatkarek dołączy sześć kolejnych drużyn – będą to zwyciężczynie sześciu turniejów interkontynentalnych. Jeden z nich organizuje Polska. Od piątku do niedzieli we Wrocławiu biało-czerwone podejmować będą ekipy Serbii, Tajlandii i Portoryko.
Zdecydowanymi faworytkami wrocławskiego turnieju są Serbki, aktualne mistrzynie świata. Pięć pozostałych imprez kwalifikacyjnych odbędzie się w brazylijskiej Uberlandii, chińskim Ningbo, amerykańskim Shreveport, włoskiej Katanii oraz w Kaliningradzie. Męskie ekipy w takich turniejach walczyć będą w dniach 9-11 sierpnia.

Dla przypomnienia – biało-czerwoni w Gdańsku podejmą Francuzów, Słoweńców i Tunezyjczyków. Gospodarzami pozostałych będą: Warna, Rotterdam, Bari, Ningbo i Petersburg. Zestaw drużyn ustalono na podstawie światowego rankingu. O pozostałe miejsce w olimpijskim turnieju w styczniu 2020 roku. Odbędzie się wtedy pięć kobiecych i pięć męskich turniejów kontynentalnych, a ich triumfatorzy uzupełnią stawkę uczestników olimpijskich zmagań. Skład zespołów będzie ustalany na podstawie rankingów kontynentalnych federacji. W przypadku europejskich drużyn będzie to klasyfikacja CEV, a w imprezach weźmie udział po osiem czołowych drużyn z wyłączeniem tych, które wcześniej uzyskają przepustkę w zawodach interkontynentalnych.

Reprezentacja siatkarek pod wodzą trenera Jacka Nawrockiego świetnie spisała się w tegorocznej Lidze Narodów, awansując do Final Six, lecz mało kto daje biało-czerwonym szanse w starciu z drużyną Serbii. Rozgrywająca naszej drużyny, Joanna Wołosz, już jakiś czas temu szczerze przyznała, że na dziesięć spotkań z aktualnymi mistrzyniami świata polski zespół, przy maksymalnej mobilizacji i w sprzyjających okolicznościach, jest w stanie wygrać jeden mecz. A skoro tak, to może akurat we Wrocławiu zostaną spełnione te wszystkie warunki i biało-czerwone sprawią sobie i kibicom prezent. „Jakaś szansa na pokonanie Serbek na pewno jest, choć będzie to bardzo trudne zadanie. One mają w składzie na poszczególnych pozycjach najlepsze siatkarki na świecie. Mam jednak nadzieję, że mecz z nimi to nie będzie jednostronne spotkanie” – przekonuje Wołosz.

Dużo będzie zależało od dyspozycji najskuteczniejszej naszej siatkarki, Malwiny Smarzek. Po kontuzji kolana ta znakomita zawodniczka ponoć już doszła do siebie i jak zapewnia sztab naszej reprezentacji, we Wrocławiu ma być w pełni gotowa do gry.
Zmagania naszych siatkarek pokaże telewizja Polsat, na kanale Polsat Sport. W piątek Polki zmierzą się z drużyną Portoryko (początek godz. 20:30). W sobotę rywalkami biało-czerwonych będzie ekipa Tajlandii (początek meczu godz. 20:30), a w niedzielę zespół trenera Nawrockiego zmierzy się z Serbią (początek także o 20:30).

Kadra Polski siatkarek:
Atakujące:
Malwina Smarzek-Godek (Zanetti Bergamo, Włochy), Magdalena Stysiak (Grot Budowlani Łódź), Martyna Łukasik (Chemik Police), Katarzyna Zaroślińska-Król (DevelopRes Rzeszów);
Środkowe:
Agnieszka Kąkolewska (Pomi Casalmaggiore, Włochy), Klaudia Alagierska (ŁKS Commercecon), Zuzanna Efimienko-Młotkowska (ŁKS Comercecon Łódź), Kamila Witkowska (DevelopRes Rzeszów);
Przyjmujące:
Martyna Grajber (KPS Chemik Police), Natalia Mędrzyk (KPS Chemik Police), Aleksandra Wójcik (ŁKS Commercecon);
Rozgrywające:
Joanna Wołosz (Imoco Volley Conegliano, Włochy), Julia Nowicka (BKS Profi Credit Bielsko-Biała), Marlena Pleśnierowicz (Chemik Police);
Libero:
Paulina Maj-Erwardt (BKS Profi Credit Bielsko-Biała), Maria Stenzel (Grot Budowlani).

 

Egzamin generalny

Od środy reprezentacja Polski siatkarek rywalizować będzie w turnieju w Kaliningradzie z udziałem zespołów Rosji, Belgii i Niemiec. Trener Jacek Nawrocki powołał na te zawody 16 zawodniczek.

Dla naszego zespołu będzie to generalny sprawdzian formy przed turniejem kwalifikacji olimpijskich, który odbędzie się we Wrocławiu. Biało-czerwone w tym sezonie już grały z zespołami, z którymi zmierzą się w Kaliningradzie. W Lidze Narodów Polki okazały się lepsze od Rosjanek, Belgijek i Niemek. W miniony weekend nasze siatkarki pokonały w Ostrowcu Świętokrzyskim reprezentacje Czech i Białorusi.

Kadra na turniej w Kaliningradzie:
Rozgrywające – Julia Nowicka, Marlena Kowalewska, Joanna Wołosz; atakujące – Martyna Łukasik, Malwina Smarzek-Godek, Katarzyna Zaroślińska-Król; przyjmujące – Martyna Grajber, Natalia Mędrzyk, Magdalena Stysiak, Aleksandra Wójcik; środkowe – Klaudia Alagierska, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Agnieszka Kąkolewska, Kamila Witkowska; libero – Paulina Maj-Erwardt, Maria Stenzel.