Serbki były za mocne

Reprezentacja Polski siatkarek nie wywalczyła awansu do przyszłorocznych igrzysk w Tokio. Biało-czerwone w decydującym meczu przegrały z Serbią 1:3 i to aktualne mistrzynie świata zapewniły sobie w olimpijskie paszporty. Ale nasze siatkarki będą jeszcze miały jedną szansę, w turnieju interkontynentalnym.

Kwalifikacje siatkarek na igrzyska olimpijskie w 2020 roku podzielone są na dwa etapy. Pierwszy to turnieje interkontynentalne, które odbyły się w miniony weekend. W sześciu turniejach rywalizują dwadzieścia cztery ekipy, a olimpijskie przepustki przewidziano jedynie dla zwycięskich drużyn. Jak już wiemy, nasze siatkarki, chociaż grały na własnym terenie, tej okazji nie wykorzystały.

Drugi etap kwalifikacji do igrzysk to turnieje kontynentalne, które odbędą się w styczniu przyszłego roku. W turnieju europejskim weźmie udział siedem najlepszych zespołów z rankingu CEV, które jeszcze nie wywalczyły awansu oraz ekipa gospodyń imprezy. Awans uzyska jednak tylko najlepsza ekipa. Polki maja niemal pewny udział w turnieju interkontynentalnym, bo w aktualnym rankingu CEV zajmują ósme miejsce ex aequo z Bułgarią, ale już trzy wyżej sklasyfikowane zespoły, czyli Serbia, Włochy i Rosja, są pewne występu w Tokio. Gra Polek w styczniowym turnieju kwalifikacyjnym jest więc niemal pewna. Dużo też będzie zależało od tego, jak nasz zespół spisze się w mistrzostwach Europy.

Ale biało-czerwone w tym zestawieniu wyprzedzają zespoły Serbii, Rosji i Włoch, które już awans na igrzyska wywalczyły. Na korzyść Polek przemawia też fakt, że jako jedna z trzech europejskich reprezentacji wywalczyły awans do Final Six Ligi Narodów. Ale o składzie europejskiego turnieju kontynentalnego ostatecznie przesądzi notowanie rankingu CEV po mistrzostwach Europy, które rozpoczną się w sierpniu. Polki w poprzednim czempionacie naszego kontynentu w 2015 roku zajęły ósme miejsce, więc powinny bez trudu obronić swoja pozycję.

Czego zabrakło naszym siatkarkom, żeby pokonać Serbki i zapewnić sobie już teraz prawo gry o olimpijskie medale? Chyba najbardziej, to wiary w siebie, zwłaszcza w drugim i czwartym secie. Nasze siatkarki mogły doprowadzić do tie-breaka, bo w pewnym momencie czwartej partii prowadziły już 18:12. Niestety, zamiast „docisnąć” rywalki, roztrwoniły przewagę. Meczowe statystyki pokazują, że o porażce Polek przesądziła słabsza gra w ataku – Serbki miały 62 procent skuteczności, a nasze zawodniczki tylko 53 procent. Co ciekawe, nasz zespół miał w swoich szeregach tak samo skuteczną zawodniczkę jak rywalki. Najlepsza w serbskiej ekipie Tijana Bosković zdobyła 27 punktów, tyle samo co najskuteczniejsza z Polek Malwina Smarzek-Godek. Tylko że Bosković miała jeszcze kilka koleżanek w drużynie grających na równie wysokim poziomie, a Smarzek-Godek nie.

Siatkarscy eksperci w miarę zgodnie podkreślają, że reprezentacja Polski zrobiła znaczny postęp i że powoli rodzi się drużyna, która za rok, dwa może dołączyć do ścisłej światowej czołówki.