48 godzin sport

Niepokonana drużyna Wołosz
Rozgrywająca reprezentacji Polski siatkarek Joanna Wołosz (na zdjęciu) zaliczyła ze swoją włoską drużyną Imoco Volley Conegliano 21. wygrany mecz z rzędu w obecnym sezonie Serie A. W rozegranym awansem spotkaniu z Il Bisonte Firenze ekipa naszej siatkarki zwyciężyła 3:0 (25:20, 25:18, 25:11). Wołosz zdobyła w tym meczu cztery punkty – dwa blokiem i dwa zagrywką. Zespół Imoco Volley Conegliano jeszcze w tym sezonie nie doznał porażki i z kompletem punktów jest liderem tabeli Serie A. Za nimi plasują się ekipy dwóch innych reprezentantek Polski – na drugim miejscu jest Igor Gorgonzola Novara z Malwiną Smarzek-Godek, a na czwartym Savino Del Bene Scandicci z Magdaleną Stysiak, który niedawno wrócił do zespołu po zakażeniu koronawirusem.

WTA podała kalendarz turniejowy na pierwsze półrocze 2021
WTA ogłosiła terminarz turniejów na pierwsze półrocze, do wielkoszlemowego Wimbledonu, który odbędzie się w dniach 28 czerwca – 11 lipca. Po zmaganiach na antypodach, których kulminacją będzie zaplanowany w dniach 8-21 lutego Australian Open, tenisistki przeniosą się na Bliski Wschód (Doha, Dubaj) oraz do Europy (Lyon). W marcu odbędą się imprezy w Meksyku (w Guadalajarze i Monterrey), które będą sprawdzianami formy przed Miami Open. W połowie marca zostanie rozegrana również halowa impreza w Petersburgu. Po zakończeniu zmagań na kortach twardych zacznie się część sezonu na kortach ziemnych. W kwietniu, po turnieju finałowym i meczach barażowych w ramach Billie Jean King Cup (Polki zagrają w Bytomiu z Brazylijkami), ruszą najważniejsze zawody na Starym Kontynencie. Najpierw panie powalczą w Stuttgarcie, a następnie w Madrycie i Rzymie. Początek wielkoszlemowego French Open w Paryżu wyznaczono na na 23 maja. Następnym etapem sezonu będzie rywalizacja na kortach trawiastych. WTA chce rozegrać przed Wimbledonem sześć turniejów, które w 2020 roku nie mogły się odbyć z powodu pandemii. Chodzi o imprezy w Nottingham, Birmingham, Eastbourne, Den Bosch, Berlinie i Bad Homburg. Rywalizacja na wimbledońskich trawnikach odbędzie się na przełomie czerwca i lipca.

Pechowa wizyta rodzinna amerykańskiej piłkarki nożnej
Dwukrotna mistrzyni świata w piłce nożnej Amerykanka Alex Morgan poinformowała o uzyskaniu pozytywnego wyniku testu na Covid-19. Jak podała, do zakażenia doszło podczas przerwy świątecznej, którą spędzała z rodziną w Kalifornii – jej bliscy także zachorowali. Morgan jesienią UB. ROKU, zaledwie cztery miesiące po porodzie, wznowiła występy na boisku grając na zasadzie wypożyczenia w angielskiej kobiecej drużynie Tottenhamu Hotspur. 31-letniej piłkarce zależało na jak najszybszym powrocie do wysokiej formy. W ekipie „Kogutów” rozegrała pięć meczów i strzeliła dwa gole, ale teraz wróciła do USA i ponownie została zawodniczką zespołu Orlando Pride.

Koronawirus zaatakował w Anglii zespół z polskimi piłkarzami
Wszyscy piłkarze występującego na zapleczu angielskiej ekstraklasy klubu Derby County, w tym reprezentanci Polski Krystian Bielik i Kamil Jóźwiak, zostali odesłani na kwarantannę po tym, jak w klubie wykryto nowe ognisko zakażeń wirusem Covid-19. Wszystko wskazuje więc na to, że zaplanowany na sobotę 9 stycznia mecz z występującym na szóstym poziomie ligowym Chorley w Pucharze Anglii zostanie przełożony lub zagrają w nim piłkarze drużyny młodzieżowej. Przy7 okazji warto wspomnieć, że Bielik, który wrócił do gry 1 grudnia ub. roku po blisko rocznej przerwie spowodowanej kontuzją kolana, został nominowany do nagrody piłkarza miesiąca. O to miano rywalizuje z Sergi Canosą z Brentfordu, Emiliano Buendią z Norwich City oraz Duncanem Watmorem z Middlesbrough. Zwycięzca zostanie ogłoszony w piątek 8 stycznia. A wracając do zakażeń koronawirusem, Covid-19 wykryto też w trzecioligowym Shrewsbury Town, z którym także w sobotę ma zmierzyć się w Pucharze Anglii Southampton, w barwach którego występuje inny z reprezentantów Polski, Jan Bednarek.

Chemik i ŁKS z punktami w Lidze Mistrzyń

Siedem punktów i druga lokata w grupie po trzech spotkaniach to dorobek siatkarek Chemika Police w turnieju Ligi Mistrzyń w Novarze z udziałem Igor Gorgonzola Novara, Zenitu Kazań i VK UP Ołomuniec. Także drugą lokatę w turnieju w Płowdiw zajęła druga z polskich drużyn, ŁKS Łódź. Łodzianki rywalizowały z VakifBankiem Stambuł, Maritzą Płowdiw i ASPTT Miluza.

Gdy ekipa mistrzyń Polski, Grupa Azoty Chemik Police, w losowaniu trafiła w grupie E na Igor Gorgonzola Novarę, której jedną z gwiazd jest reprezentantka Polski Malwina Smarzek-Godek, oraz Dynamo Kazań, mało kto dawał jej szanse na zajęcie lepszego miejsca niż trzecie, bo pokonanie VK UP Ołomuniec uznano za formalność. W turnieju, który odbył się w Novarze, policzanki zaczęły od łatwej wygranej 3:0 z czeską drużyną, a następnie nieoczekiwanie również bez straty seta uporały się z rosyjskim Dynamem (25:21, 25:22, 25:18). O pierwszym miejscu miało zatem zadecydować bezpośrednie starcie włoskiej ekipy z polską.
Spotkanie zaczęło się obiecująco dla siatkarek Chemika Police, bo w ekipie rywalek słabo spisywała się Malwina Smarzek-Godek, dla której był to pierwszy występ przeciw byłemu klubowi. Prowadzący polski zespół trener Przemysław Kawka, zastępujący zakażonego Covid-19 Ferhata Akbasa, musiał dokonać jednej zmiany w porównaniu do poprzednich spotkań, wystawiając do gry w miejsce niedysponowanej Natalii Mędrzyk Martynę Grajber. Chemik zagrał więc w składzie: Kowalewska, Brakocević, Kąkolewska, Wasilewska, Grajber, Łukasik, Maj-Erwardt (libero) oraz Bałdyga, Połeć, Baijens.
Zawodniczki z Novary długo nie mogły wejść na swój poziom, ale ostatecznie jednak seta wygrały 27:25. W drugiej partii poszło im już zdecydowanie łatwiej i wygrały 25:22, ale chyba zbyt szybko uwierzyły w zwycięstwo, bo nagle na parkiecie role się odwróciły i zaczęły dominować rywalki. Trzecią i czwartą partię zespół Chemika wygrał w takim samym rozmiarze – 25:21, więc o zwycięstwie musiał przesądzić piąty set. W tie-breaku coś się jednak w sprawnie działającej maszynerii mistrzyń Polski zacięło, natomiast w ekipie Igor Gorgonzola nagle znów wszystko zaczęło funkcjonować jak należy. Efekt? Seta wygrały gospodynie 15:6 i cały mecz 3:2. Ale policzanki zdołały wyszarpać rywalkom cenny punkt, co może mieć kluczowe znaczenie gdy w dniach 2-4 lutego przyszłego roku to one u siebie w Policach będą gospodyniami rewanżowego turnieju grupy E Ligi Mistrzyń. Po pierwszej odsłonie liderem jest zespół Igor Gorgonzola, który ma na koncie osiem punktów, Chemik jest drugi z dorobkiem siedmiu „oczek, trzecią lokatę z trzema punktami zajmuje Dynamo Kazań, a czwartą VK UP Ołomuniec z zerowym dorobkiem punktowym.
Druga z polskich drużyn w Lidze Mistrzyń, ŁKS Commercecon Łódź, rywalizowała w turnieju grupy C w bułgarskim Płowdiw, a przeciwniczkami łodzianek były ekipy VakifBanku Stambuł, francuskiego ASPTT Miluza oraz gospodyń, Maritzy Płowdiw.
Wicemistrzynie Polski zaczęły turniej od starcia z faworyzowanym VakifBankiem, jednym z najlepszych kobiecych zespołów klubowych na świecie, który ma już na koncie cztery triumfy w Lidze Mistrzyń. Podopieczne trenera Giovanniego Guidettiego są aktualnie liderkami tureckiej ligi, w której wygrały 15 meczów z rzędu. Ale do Płowdiw ekipa VakifBanku przyjechała trochę rozbita emocjonalnie, bo chwilę wcześniej doznała pierwszej porażce w rodzimej lidze. Łodzianki były bliskie wykorzystania tej sytuacji, jednak tylko w pierwszym secie, który minimalnie przegrały 23:25. W dwóch kolejnych partiach turecka drużyna już wyraźnie dominowała wygrywając je 25:17 i 25:22, a całe spotkanie 3:0.
Dla przypomnienia – do fazy pucharowej Ligi Mistrzyń z każdej z pięciu grup awansują zwyciężczynie, a ponadto trzy zespoły z najlepszym bilansem z drugich miejsc. Warto więc bić się o każdy punkt, o czym łodzianki niestety zapomniały stając do walki z gospodyniami turnieju. Siatkarki Maritzy Płowdiw walczyły zawzięcie i uległy łodziankom dopiero w tie-breaku 2:3. A to oznacza stratę punktu, cennego dla polskiej drużyny w kontekście walki o awans z drugiej lokaty, bo na wyprzedzenie VakifBanku ekipa ŁKS-u Commercecon Łódź nie ma raczej większych szans także w turnieju rewanżowy, który w dniach 2-4 lutego zostanie rozegrany w Łodzi.
Na szczęście w meczu z najsłabszym w grupie francuskim zespołem ASPTT Miluza wicemistrzynie Polski, które grały w składzie: Zaroślińska-Król, Bongaerts, Strasz (libero), Alagierska, Wójcik, Lazović, Ninković oraz Kalandadze, Pasznik, Pacak, już tego błędu nie popełniły i wygrały pewnie w trzech setach 25:20, 25:23 i 25:20.
Drużyna trenera Giuseppe Cuccariniego wyjechała zatem z Bułgarii z pięcioma punktami na koncie i drugą lokatą w tabeli grupy C. Liderkami w grupie są oczywiście siatkarki VakifBanku, które zdobyły komplet dziewięciu punktów. Trzecią lokatę zajmuje zespół ASPTT Miluza z trzema punktami, a ostatnią Maritza Płowdiw w jednym punktem na koncie.

48 godzin sport

Muzaj punktuje w Rosji
Maciej Muzaj był bohaterem meczu 8. kolejki rosyjskiej Superligi siatkarzy, w którym Ural Ufa ograł Dinamo-LO 3:1. Reprezentant Polski zdobył dla swojej drużyny 31 punktów i miał 71-procentową skuteczności w ataku (27 udanych ataków na 38 prób, trzy kolejne punkty zdobył blokiem, a jeden zagrywką. Muzaj w spotkaniu zagrał z emblematem błyskawicy na koszulce, zaznaczając tym swoje poparcie dla protestów w Polsce. Siatkarze Uralu natomiast zadedykowali zwycięstwo szefowi administracyjnemu klubu Ulfatowi Mustafinowi, który 29 października zmarł w wieku 61 lata w wyniku powikłań spowodowanych zapaleniem płuc i zarażeniem Covid-19.

CR7 wolny od koronawirusa
Cristiano Ronaldo nie jest już zakażony koronawirusem – poinformował Juventus Turyn. Portugalczyk z powodu kwarantanny opuścił pięć ostatnich spotkań „Starej Damy”. Portugalczyk znakomicie rozpoczął nowy sezon, strzelając w w dwóch pierwszych spotkaniach Serie A trzy gole. Później zagrał w dwóch meczach reprezentacji Portugalii, ale jeszcze podczas zgrupowaniu dowiedział się, że został zakażony wirusem. Pod jego nieobecność Juventus zaliczył dwie wpadki w Serie A, remisując z Crotone i Hellasem Werona, a w Lidze Mistrzów przegrał z FC Barcelona 0:2. 35-letni gwiazdor nie krył frustracji, gdy kolejny testy wciąż dawały wynik pozytywny. Wygląda jednak na to, że wreszcie jednak zwalczył wirusa. Trener Andrea Pirlo liczy, że zagra już w środę w Champions League w meczu z Ferencvarosem.

Neymar wypadł z gry
Brazylijski gwiazdor Paris Saint-Germain Neymar będzie musiał pauzować w trzech najbliższych meczach paryskiego zespołu. Powodem jest kontuzja mięśnia przywodziciela jakiej doznał w minioną środę w spotkaniu Ligi Mistrzów z Istanbul Basaksehir (2:0). Jak poinformował trener PSG Thomas Tuchel, Neymar wróci do gry prawdopodobnie po przerwie reprezentacyjnej, czyli dopiero w drugiej połowie listopada, a to oznacza, że opuści co najmniej dwa spotkania w lidze francuskiej (z Nantes i Rennes)oraz mecz w Lidze Mistrzów z RB Lipsk. Pod dużym znakiem zapytania stoją też jego występy w dwóch listopadowych meczach reprezentacji Brazylii w eliminacjach MŚ 2022 – z Wenezuelą i Urugwajem.

Ukarali byłego działacza FIFA
Były sekretarz generalny FIFA Jerome Valcke w miniony piątek został przez sąd w szwajcarskiej Bellinzonie uznany winnym fałszowania dokumentów związanych z umowami dotyczącymi transmisji we Włoszech i Grecji z piłkarskich mistrzostw świata. Skazano go na 120 dni pozbawienia wolności w zawieszeniu i zobligowano do zapłaty na rzecz FIFA 1,75 mln euro grzywny. Prokurator domagał się kary trzech lat pozbawienia wolności. Wcześniej Valcke został ukarany przez FIFA 12-letnim zakazem działalności w futbolu, później skróconym do dziesięciu lat. Sąd w Bellinzonie orzekał też w tej sprawie o winie prezesa Paris Saint-Germain Nassera Al-Khelaifiego, ale jego uniewinnił.

Waczyński zaszalał w Hiszpanii
Adam Waczyński poprowadził Unicaję Malagę do wyjazdowego spektakularnego zwycięstwa nad Casademont Saragossa 92:63 w meczu 8. kolejki hiszpańskiej ligi koszykarzy. Były kapitan reprezentacji Polski zdobył 19 punktów w 22 minuty, będąc najlepszym strzelcem spotkania. Miał też pięć zbiórek, dwie asysty i jedną stratę, co złożyło się na najwyższy w obu drużynach współczynnik efektywności. W tabeli prowadzą bez porażki Real Madryt (7-0) i Iberostar Teneryfa (6-0). Unicaja z bilansem 4-4 zajmuje 10. lokatę w 19-zespołowej lidze.

Przełożyli klubowe mistrzostwa
Z powodu pandemii koronawirusa FIFA przełożyła zaplanowane na grudzień tego roku Klubowe Mistrzostwa Świata. Powodem jest to, że niektóre kontynentalne federacje nie wyłoniły jeszcze zespołów, które mogłyby je reprezentować w KMŚ. Wszystko wskazuje, że turniej odbędzie się w lutym 2021 roku. Przedstawicielem Europy w tej imprezie będzie trtiumfator Ligi Mistrzów Bayern Monachium.

Rafał Majka z dyplomem
Rafał Majka dołączył do grona sportowców, którzy mogą pochwalić się wykształceniem wyższym. Nasz znakomity kolarz uzyskał licencjat w Wyższej Szkole Kultury Fizycznej i Turystyki im. Haliny Konopackiej w Pruszkowie. Majka w zakończonym niedawno wyścigu Giro d’Italia, w którym zajął 12. lokatę, ścigał się jeszcze w barwach grupy Bora-Hansgrohe, ale w przyszłym sezonie 31-letni zawodnik przejdzie na dwa lata do zespołu UAE Team Emirates.

Pożegluje na igrzyskach w Tokio
Magdalena Kwaśna z Chojnickiego Klubu Żeglarskiego, mistrzyni Polski w klasie Laser Radial, otrzymała imienną nominację do startu w igrzyskach olimpijskich w Tokio. Zespół Decyzyjny Polskiego Związku Żeglarskiego uznał, że to ona wygrała wewnętrzną rywalizację z Agatą Barwińską (MOS Iława), a werdykt ten zatwierdził zarząd PZŻ.

Fortuna z koronawirusem
Wojciech Fortuna zakażony koronawirusem. Mistrz olimpijski z 1972 roku przechodzi chorobę łagodnie. W gorszym stanie jest jego żona, która trafiła do szpitala. Fortuna w wypowiedzi na łamach polskieradio24.pl stwierdził, że zakaził się Covid-19 podczas sejmiku olimpijskiego w Warszawie.

Malwina na kwarantannie
Siatkarka reprezentacji Polski Malwina Smarzek-Godek jest zakażona koronawirusem. Poinformował o tym jej klub – Igor Gorgonzola Novara. W drużynie stwierdzono łącznie cztery przypadki zakażenia. Zaplanowany na niedzielę mecz z Desparem Trentino został przełożony. Ekipa Igor Gorgonzola Novara w ostatnim meczu rozegranym w minioną środę pokonała Epiu Casalmaggiore 3:0 i zajmuje trzecie miejsce w tabeli. Prowadzi z kompletem punktów zespół Imoco Volley Conegliano, w którym gra inna z reprezentantek Polski, Joanna Wołosz.

Biało-czerwoni brylują w Italii

Mimo pandemii koronawirusa siatkarskie rozgrywki we Włoszech są kontynuowane. W ekstraklasie mężczyzn prowadzi zespół Sir Safety Conad Perugia, którego trenerem jest Vital Heynen, a najlepszym graczem Wilfredo Leon, natomiast w ekstraklasie kobiet czołowe lokaty zajmują ekipy z polskimi siatkarkami w składzie: Imoco Volley Conegliano z Joanną Wołosz, Savino Del Bene Scandicci z Magdaleną Stysiak oraz Igor Gorgonzola Novara z Malwiną Smarzek-Godek.

Występujący od lipca ubiegłego roku w reprezentacji Polski Kubańczyk Wilfredo Leon jest niekwestionowaną gwiazdą drużyny prowadzonej przez belgijskiego selekcjonera kadry biało-czerwonych Vitala Heynena. Siatkarze Sir Safety Conad Perugia po sześciu kolejkach mają komplet zwycięstw i z dorobkiem 18 punktów są liderami Serie A, wyprzedzając o jedno „oczko” ekipę Cucine Lube Civitanova i o cztery Allianz Milano. Leon niemal w każdym meczu jest najlepiej punktujących graczem w swoim zespole. Nie inaczej było w spotkaniu szóstej kolejki, z Itas Trentino, wygranym przez podopiecznych Vitala Heynen 3:1. Kubańczyk z polskim paszportem zdobył w tym meczu 18 punktów w tym 12 z ataku, cztery z zagrywki dwa po bloku. Najcenniejszy w tym dorobku był jednak jeden z punktów uzyskany z zagrywki, bo przy okazji Leon pobił rekord Serie A w prędkości piłki po serwisie.
Reprezentant Polski już od jakiegoś czasu zapowiadał, że jednym z jego celów w tym sezonie jest ustanowienie nowego rekordu. Dotychczasowym, wynoszącym 134 km/h musiał dzielić się z włoskim siatkarzem rosyjskiego pochodzenia Ivanem Zaytsevem. Już nie musi, bo już w szóstej kolejce ligowej, w spotkaniu z Itasem Trentiono, zaserwował piłkę z prędkością 138 km/h. I teraz przy rekordzie widnieje już tylko jego nazwisko.
We włoskiej ekstraklasie siatkarek w tym sezonie brylują natomiast trzy reprezentantki Polski – Joanna Wołosz w Imoco Volley Conegliano, Magdalena Stysiak w Savino Del Bene Scandicci oraz Malwina Smarzek-Godek w Igor Gorgonzola Novara. Na czele stawki po sześciu kolejakach (ale z pięcioma rozegranymi meczami) znajduje się ekipa Joanny Wołosz, która w miniony weekend gładko pokonała na wyjeździe Wealth Planet Perugia Volley 3:0. Zwycięstwa w tej kolejce odniosły też zespoły Smarzek-Godek ( Igor Gorgonzola Novara – Banca Valsabbina Millenium Brescia 3:0) i Stysiak (Unet E-Work Busto Arsizio – Savino Del Bene Scandicci 1:3).
Co ważne, wszystkie trzy reprezentantki Polski należały do czołowych postaci tych spotkań. Joanna Wołosz ma od lat ugruntowaną pozycję we włoskiej ekstraklasie siatkarek i w każdym sezonie należy do ścisłej czołówki rozgrywających. W obecnych rozgrywkach większy rozgłos zdobywają jednak jej młodsze koleżanki z kadry Polski, 24-letnia Malwina Smarzek-Godek oraz niespełna dwudziestoletnia Magdalena Stysiak.
Zwłaszcza kapitalna gra Stysiak jest miłą niespodzianką, bo jej zespół, Savino Del Bene Scandicci, jest na drugim miejscu w tabeli, a tak wysoka lokata jest w dużej mierze jej zasługą, chociaż trener Massimo Barbolini w pierwszych czterech kolejkach ustawiał ją na pozycji przyjmującej, chociaż nominalnie Stysiak jest atakującą. „Trener zauważył, że dobrze gram na przyjęciu, chociaż tego nie trenowałam, więc jak zrobiła się u nas luka na tej pozycji, to wystawiał mnie w meczach na tej właśnie pozycji. W ostatnim spotkaniu wróciłam już do ataku, ale mam nadzieję, że trener naszej kadry Jacek Nawrocki zauważy, że czegoś nowego się tu we Włoszech nauczyłam” – trochę żartobliwie skomentowała swoje tegoroczne występy w Serie A nasza 19-letnia siatkarka. Jej znakomitą grę zauważyły już włoskie media i wróżą Polce karierę światowego formatu, skoro w tak młodym wieku wybiła się na liderkę w czołowym zespole najmocniejszej kobiecej ligi siatkarskiej na świecie.
Znakomite recenzje w tym sezonie zbiera też Smarzek-Godek, która po dwóch sezonach spędzonych w ekipie Zanetti Bergamo latem tego roku podpisała kontrakt z Igor Gorgonzola Novara i już w pierwszym sezonie gry w nowym zespole wybiła się na jego liderkę. „Wciąż jestem bardzo podekscytowana, że mogę występować w takiej słynnej drużynie, z którą mogę też zagrać w Lidze Mistrzyń. To jest dla mnie duża sprawa i największe jak dotąd wyzwanie sportowe w karierze. Bardzo się cieszę, że taki klub chciał podpisać ze mną kontrakt i obdarzył mnie dużym kredytem zaufania. Zamierzam spełnić oczekiwania” – zapowiedziała atakująca naszej reprezentacji siatkarek.

Malwina powędruje do Novary

Najlepsza obecnie polska siatkarka, Malwina Smarzek-Godek, pod dwóch sezonach spędzonych w drużynie Zanetti Bergamo, latem tego roku przeniesie się do silniejszego zespołu Serie A, Igor Gorgonzola Novara. 24-letnia atakująca związała się z ekipa triumfatorek ubiegłorocznej dycji Ligi Mistrzyń dwuletnim kontraktem.

Smarzek-Godek do Zanetti Bergamo przeszła z Chemika Police, z którym święciła dwukrotnie mistrzostwo Polski – w sezonie 2016/2017 i 2017/2018. We włoskiej lidze nasza czołowa siatkarka prezentowała się znakomicie, chociaż drużyna Zanetti to ligowy średniak. Swoją grą reprezentantka Polski zwróciła jednak na siebie uwagę szefów potentata Serie A, Igor Gorgonzola Novara i teraz przez dwa najbliższe lata będzie występowała w jednym z czołowych europejskich zespołów.
Igor Gorgonzola Novara ma w dorobku triumf w Lidze Mistrzyń w sezonie 2018/2019, mistrzostwo Italii w sezonie 2016/2017 oraz siedem tytułów wicemistrzowskich (2002, 2003, 2004, 2009, 2015, 2018, 2019). Przed nią z polskich zawodniczek grały tu Maja Tokarska (2013-2014), Magdalena Wawrzyniak (2015-2016), Katarzyna Skorupa (2017-2018) i Zuzanna Górecka (2019-2020).

Kadra siatkarek mocno odmłodzona

Selekcjoner reprezentacji siatkarek Jacek Nawrocki powołał na zgrupowanie kadry 18 zawodniczek. W grupie, która od 4 czerwca będzie trenować w Szczyrku, zabrakło m.in. Joanny Wołosz i Malwiny Smarzek-Godek.

Z zawodniczek występujący ostatnio regularnie w reprezentacji Polski w 18-osobowej kadrze znalazły się tylko Magdalena Stysiak, Zuzanna Górecka, Martyna Łukasik i Maria Stenzel. Nie ma w tym żadnej sensacji, bo trener Nawrocki niemal tuż po ogłoszeniu decyzji o odwołaniu z powodu pandemii tegorocznej edycji Ligi Narodów, która miała być w tym sezonie reprezentacyjnym jedyną batalią o stawkę, zapowiedział iż da odpocząć kilku najbardziej eksploatowanym w ostatnich latach w kadrze siatkarkom, a podczas planowanego latem zgrupowania będzie chciał bliżej przyjrzeć się kilku młodym zawodniczkom. Ogłoszone powołania potwierdziły ten zamysł. W Szczyrku nie pojawią się: kluczowa rozgrywająca biało-czerwonych Joanna Wołosz, a także jej zmienniczka Marlena Kowalewska, wolne dostały także środkowa Agnieszka Kąkolewska, atakująca Malwina Smarzek-Godek i przyjmująca Natalia Mędrzyk.
Szkoleniowiec nie bez powodu chce popracować z grupą perspektywicznych zawodniczek, bo w przyszłym roku, jeśli pandemia ustąpi i sport wróci na swoje normalne tory, reprezentację naszych siatkarek czekają starty w Lidze Narodów oraz w mistrzostwach Europy, a trzeba już szykować zespół na zaplanowane w 2022 roku mistrzostwa świata, których Polska będzie współgospodarzem.
Pierwsza część zgrupowania w Szczyrku potrwa od do 25 czerwca, drugą trener Nawrocki zaplanował od 6 do 30 lipca.
Przed rozpoczęciem treningów wszystkie zawodniczki i członkowie sztabu szkoleniowego przejdą badania na obecność koronawirusa. „Szczegóły pracy w Szczyrku będą korygowane na bieżąco, w zależności od obowiązujących obostrzeń związanych z pandemią” – poinformował w stosownym komunikacie PZPS, którego działacze biedzą się nad znalezieniem dla kobiecej reprezentacji przeciwniczki do rozegrania kilku spotkań towarzyskich.

Kadra na zgrupowanie w Szczyrku:
Rozgrywające: Alicja Grabka, 22 lata, Legionowia Legionowo), Julia Nowicka (21 lat, Grot Budowlani Łódź);
Środkowe: Weronika Centka (20 lat, Energa MKS Kalisz), Aleksandra Gryka (20 lat, Leginovia Legionowo), Anna Stencel (25, Pałac Bydfgoszcz), Marta Ziółkowska (25 lat, Pałac Bydgoszcz);
Atakujące: Martyna Łukasik (21 lat, Chemik Police), Paulina Damaske (19 lat, SPS Volley Piła), Karolina Drużkowska (18 lat, Elite Volley Małopolska), Aleksandra Rasińska (18 lat, Volley Wrocław);
Przyjmujące: Magdalena Stysiak (20 lat, Savino Del Bene Scandicci, Włochy), Oliwia Bałuk (20 lat, Radomka Radom), Monika Fedusio (21 lat, Pałac Bydgoszcz), Zuzanna Górecka (20 lat, Legionovia Legionowo), Martyna Świrad (22 lata, BKS Stal Bielsko-Biała), Julia Twardowska (25 lat, Grot Budowlani Łódź);
Libero: Maria Stenzel (21 lat, Grot Budowlani Łódź), Monika Jagła (20 lat, Pałac Bydgoszcz).

Koniec siatkarskiego sezonu w Italii

Siatkarka włoskiego zespołu Igor Gorgonzola Zuzanna Górecka opuściła w miniony wtorek Novarę i na własną odpowiedzialność wróciła do Polski. Prezes klubu Enrico Marchioni wyraził na to zgodę, bo dzień wcześniej zapadła decyzja, iż zmagania w kobiecej Serie A nie zostaną już wznowione i sezon uznano za zakończony.

W poniedziałkowy wieczór władze kobiecej ligi, której rozgrywki wstrzymano półtora miesiąca temu, postanowiły zakończyć rywalizację w tym sezonie. Zwyciężczyniami fazy zasadniczej ogłoszono zajmującą w chwili zawieszenia pierwsze miejsce w tabeli drużynę Imoco Volley Conegliano, w której rozgrywającą jest reprezentantka Polski Joanna Wołosz. Zespołowi Zuzanny Góreckiej, Igor Gorgonzola Novarra, przypadła trzecia lokata, czwartą zajęła ekipa Savino Del Bene Scandicci, w której występują dwie kolejne z naszych reprezentacyjnych siatkarek – Agnieszka Kąkolewska i Magdaleny Stysiak, natomiast dopiero na ósmej pozycji znalazła się drużyna Zanetti Bergamo mająca w składzie najlepszą obecnie polską siatkarkę Malwinę Smarzek-Godek.
„Uważamy, że zakończenie sezonu z uwagi na obecne warunki było właściwą decyzją. Na razie nie zanosi się raczej, by sytuacja wkrótce się zmieniła. Długa przerwa w grze i wyjazd wielu zagranicznych siatkarek znacząco zmieniły sytuację. Ale jeśli warunki się poprawią, to nasz klub, podobnie jak pięć pozostałych z czołowej szóstki, jest gotów rozegrać turniej finałowy, lecz tylko pod warunkiem, że będzie miał jedynie rolę promocyjną. Inaczej być nie może, bo zespół nie ma możliwości prowadzenia wspólnych treningów. Z kadry Igor Gorgonzola we wtorek ubyły kolejne dwie zagraniczne zawodniczki, Słowenka Iza Mlakar i Polka Zuzanna Górecka, które wróciły do swoich krajów na własną odpowiedzialność. Przed nimi tak samo zrobiły Amerykanki Megan Courtney i Micha Hancock” – powiedział prezes klubu z Novary Enrico Marchioni. Dodał jednak, że reprezentantka Polski i wszystkie pozostałe zawodniczki zagraniczne zapewniły go, że są gotowe wrócić do Włoch jeśli tylko będzie taka potrzeba. A może być, bo wciąż jeszcze nie podjęto decyzji co dalej z zawieszonymi z powodu epidemii koronawirusa zmaganiami w Lidze Mistrzyń. Drużyna z Novary awansowała do ćwierćfinału tych rozgrywek.
We wtorek śladem działaczy żeńskiej ligi podążyli też szefowie męskiej Serie A i także ogłosili zakończenie sezonu. Z tą jednak różnicą, że – podobnie jak zrobiła to nasza PlusLiga – anulowano cały sezon. Liderem włoskiej ekstraklasy siatkarzy po 21 kolejkach była ekipa Cucine Lube Civitanova, której barw broni Mateusz Bieniek. Drugie miejsce zajmował zespół Leo Shoes Modena Bartosza Bednorza, a trzecie prowadzona przez trenera reprezentacji Polski Vitala Heynena drużyna Sir Safety Conad Perugia, której gwiazdą jest Wilfredo Leon, zaś zespół Bartosza Kurka, Vero Volley Monza, plasował się na dziewiątej pozycji. Teraz to już tylko liczby porządkowe, bowiem władze Serie A zakończyły rozgrywki bez przyznawania medali, awansów oraz spadków.

Zabrakło łutu szczęścia

Nasza reprezentacja siatkarek po niebywale dramatycznym meczu przegrała 2:3 (25:19, 18:25, 25:23, 31:33, 11:15) z ekipą Turcji w półfinale turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk w Tokio. O olimpijskie paszporty w finale turnieju w Apeldoorn Turczynki zagrały w niedzielę z zespołem Niemiec, który łatwo ograł w 1/2 finału Holenderki 3:0.

Ekipę biało-czerwonych naprawdę trudno krytykować. Polki walczyły w Apeldoorn wspaniale, przez fazę grupowa przeszły jak burza z kompletem trzech zwycięstw, a nie było to przecież takie oczywiste, bo miały w grupie wyżej notowaną od nich drużynę gospodyń turnieju kwalifikacyjnego. Pokonały jednak Holenderki (lub Niderlandki, bo od nowego roku obywatele Holandii tak życzą nazywać swój kraj) 3:0.

W półfinale Polki rzuciły wyzwanie aktualnym wicemistrzyniom Europy, Turczynkom. Statystyki przemawiały przeciwko ekipie trenera Jacka Nawrockiego. Dawno temu, w 2003 roku, nasze legendarne już dzisiaj „złotka” pokonały Turcję na jej terenie w finale mistrzostw Europy, ale przez następne 17 lat układ sił zmienił się radykalnie na niekorzyść naszej drużyny. Turczynki zamknęły biało-czerwonym drogę do igrzysk olimpijskich w Atenach i w Londynie. W 2004 roku zespół prowadzony przez Andrzeja Niemczyka przegrał z nimi 1:3 w półfinale turnieju kwalifikacyjnego w Baku. Kolejną porażkę poniósł z ich rąk zespół pod wodzą Alojzego Świderka w 2012 roku, przegrywając 0:3 w finale kwalifikacji w Ankarze. Potem było już tylko gorzej. Dość powiedzieć, że od 2011 roku biało-czerwone wygrały z Turcja tylko jeden mecz o stawkę oraz jeden sparing, natomiast rywalki schodziły z boiska jako zwyciężczynie aż 10 razy. Przed sobotnią potyczką po raz ostatni pokonały naszą reprezentacje we wrześniu ubiegłego roku, kiedy to w półfinale mistrzostw Europy wygrały z nią 3:1.

Nic zatem dziwnego, że przed sobotnim meczem mało kto dawał biało-czerwonym szanse na zwycięstwo, nawet uwzględniając fakt, że turecki zespół w holenderskim turnieju w fazie grupowej nie imponował formą. Przegrał na wstępie 1:3 z Niemkami, potem pokonał 3:1 Chorwację, ale już z Belgią wygrał dopiero po tie-breaku 3:2. To dlatego nasze siatkarki zapewniały, że Turczynki są „do pokonania”.

I rzeczywiście były do pokonania. Polscy i tureccy kibice niemal do ostatniego miejsca wypełnili halę Omnisport w Apeldoorn. O ile w tygodniu frekwencja nie zachwycała, to w weekend fani siatkówki już dopisali. Fani obu drużyn stworzyli na trybunach gorącą atmosferę, która dodatkowo motywowała zawodniczki do gry na wysokim poziomie. Pierwszego seta Polki zagrały koncertowo i wygrały 25:19, w drugim zgubiły koncentracje i przegrały tę partie 18:25, ale w trzecie odsłonie meczu ponownie okazały się lepsze wygrywając 25:23. Niestety, w czwartym secie podopiecznym trenera Nawrockiego zabrakło łutu szczęścia, bo chociaż miały pięć meczboli, to ostatecznie przegrały tę partię 31:33. I jak to w takich przypadkach bywa, w tie-breaku lekką psychiczna przewagę zyskały rywalki i decydującego seta wygrały 15:11 i to one w niedzielę zmierzyły się z Niemkami w finałowej potyczce o olimpijskie paszporty.
Nam wypada jedynie żałować niewykorzystanej szansy, bo w finale nasze siatkarki nie byłyby bez szans w starciu z zespołem Niemiec. W ubiegłorocznych mistrzostwach Europy biało-czerwone pokonały go przecież w ćwierćfinale. Nie ma też jednak powodu do rozdzierania szat. Zespół, który widzieliśmy w Apeldoorn, dobrze rokuje na przyszłość i jeśli znów nie rozbiją go jakieś wewnętrzne swary, może wiele osiągnąć.

Ostatnia szansa na bilet do Tokio

Wtorkowym meczem z Bułgarią w holenderskim Apeldoorn polskie siatkarki rozpoczęły rywalizację w kontynentalnym turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich. O jedno miejsce premiowane awansem walczy osiem reprezentacji – oprócz Polski i Bułgarii jeszcze Holandii, Azerbejdżanu, Turcji, Belgii, Chorwacji i Niemiec.

Turniej w Apeldoorn to ostatnia szansa na wywalczenie olimpijskich kwalifikacji dla ośmiu europejskich drużyn. Awans do turnieju w Tokio z naszego kontynentu zapewniły juz sobie ekipy Serbii, Włoch i Rosji, które zwyciężyły w turniejach interkontynentalnych rozgrywanych w sierpniu ubiegłego roku. To właśnie Serbki, wicemistrzynie olimpijskie z Rio de Janeiro, wyeliminowały Polki, wygrywając w decydującym meczu we Wrocławiu 3:1.

Podopieczne Jacka Nawrockiego trafiły do grupy A z Bułgarią, Holandią oraz Azerbejdżanem. W grupie B rywalizować będą Turcja, Belgia, Niemcy i Chorwacja. Do półfinałów awansują po dwie najlepsze ekipy, a do igrzysk awansują tylko zwyciężczynie turnieju kwalifikacyjnego, którego finał zaplanowanego na 12 stycznia.

Nasze siatkarki podczas zgrupowania w Spale unikały wypowiedzi o konflikcie z trenerem Jackiem Nawrockim, do jakiego doszło w ostatnich miesiącach ubiegłego roku. Na użytek zewnętrzny wszystkie deklarowały współpracę i zapewniały, że w kadrze panuje atmosfera mobilizacji. „Dla każdej z nas udział w turnieju olimpijskim to spełnienie marzeń. Już sam awans będzie wielką sprawą, zamierzamy więc o to powalczyć” – stwierdziła kapitan reprezentacji Agnieszka Kąkolewska.
Biało-czerwone na inaugurację turnieju w Apeldoorn zmierzyły się z Bułgarią (rozegrane we wtorek spotkanie zakończyło się po zamknięciu wydania). W ubiegłym roku w meczu Ligi Narodów Polki pokonały ten zespół 3:1, ale bułgarski zespół w turnieju kwalifikacyjnym wzmocniła Elitsa Wasiliewa. „Ta znakomita zawodniczka jest niekwestionowaną liderką tej drużyny, zarówno w przyjęciu jak i w ataku. Ale Bułgaria to nie tylko Wasiliewa, w ich kadrze jest kilka zawodniczek, które grały w mistrzostwach Europy i świata. Czeka nas więc trudne spotkanie” – przewidywał przed meczem trener Nawrocki.

W Apeldoorn nie ma jednak łatwych rywalek. W czwartek Polki zmierzą się z Holenderkami, gospodyniami turnieju kwalifikacyjnego, które uważane są za główne faworytki do awansu. „To mocny zespół, oparty na grupie siatkarek, które graja ze soba juz od kilku lat, jak Laura Dijkemie, Lonneke Sloetjes, Maret Balkestein-Grothues czy Robin de Kruijf, która na co dzień jest klubową koleżanką Joanny Wołosz w Imoco Volley Conegliano. Holenderki maja dużą siłę w ofensywie” – ocenia Nawrocki. W ostatnim spotkaniu fazy grupowej biało-czerwone zmierzą się z ekipa Azerbejdżanu, z którą przed wyjazdem do Holandii rozegrały w Spale dwa spotkania sparingowe i dwukrotnie wygrały (5:0 i 3:1). „Azerki grają chimerycznie. Czasem potrafią zagrać bardzo dobry mecz, ale trzeba mieć pecha, żeby trafić na ich dobry dzień. W Spale pokonaliśmy je stosunkowo łatwo, ale w grze o stawkę z pewnością podniosą nam wyżej poprzeczkę” – przewiduje selekcjoner biało-czerwonych. Mecze reprezentacji Polski będzie można oglądać na antenach Polsatu Sport i TVP Sport.

Nasza reprezentacja siatkarek po raz ostatni w turnieju olimpijskim zagrały w 2008 roku w Pekinie. Nie zdołały wtedy awansować do ćwierćfinału i zostały sklasyfikowane na miejscach 9-12.

Kadra Polski:
Rozgrywające: Marlena Kowalewska (Grupa Azoty KPS Chemik Police), Joanna Wołosz (Imoco Volley Conegliano).
Atakujące: Martyna Łukasik (Grupa Azoty KPS Chemik Police), Malwina Smarzek-Godek (Zanetti Bergamo), Magdalena Stysiak (Savino Del Bene Scandicci).
Środkowe: Klaudia Alagierska (ŁKS Commercecon Łódź), Agnieszka Kąkolewska (Pomì Casalmaggiore), Anna Stencel (Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz).
Przyjmujące: Monika Fedusio (Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz), Zuzanna Górecka (Igor Gorgonzola Novara), Natalia Mędrzyk (Grupa Azoty KPS Chemik Police), Aleksandra Wójcik (ŁKS Commercecon Łódź),
Libero: Monika Jagła (Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz), Maria Stenzel (Grot Budowlani Łódź).

Terminarz turnieju w Apeldoorn:
07.01.2020 (wtorek)
13:00 Niemcy – Turcja; 16:00 Polska – Bułgaria; 19:30 Azerbejdżan – Holandia;
08.01.2020 (środa)
13:00 Chorwacja – Turcja; 16:00 Belgia – Niemcy; 19:30 Bułgaria – Holandia;
09.01.2020 (czwartek)
13:00 Belgia – Chorwacja; 16:00 Bułgaria – Azerbejdżan; 19:30 Holandia – Polska;
10.01.2020 (piątek)
13:00 Niemcy – Chorwacja; 16:00 Turcja – Belgia; 19:30 Polska – Azerbejdżan;
11.01.2020 (sobota)
17:15 półfinał 1; 20:45 półfinał 2;
12.01.2020 (niedziela)
17:30 finał

 

Buntowniczki wróciły do kadry

Trener Jacek Nawrocki podał skład szerokiej kadry siatkarek na styczniowy turniej kwalifikacyjny do igrzysk, który odbędzie się w holenderskim Apeldoorn. Wśród powołanych znalazły się niemal wszystkie zawodniczki, które kilka tygodni temu podpisały się pod petycją do władz PZPS z żądaniem odwołania Nawrockiego. Selekcjoner biało-czerwonych zapewnia, że konflikt został zażegnany.

Kibice siatkówki z niecierpliwością czekali na ogłoszenie kadry przez Nawrockiego. Dla przypomnienia: afera w kobiecej reprezentacji wybuchła na początku listopada. Aż 13 zawodniczek podpisało się pod oświadczeniem, w którym zarzuciły selekcjonerowi m. in. błędy w prowadzeniu zespołu czy też brak konstruktywnych wskazówek. Wskazywały również na niewłaściwe słownictwo używane przez trenera w rozmowach z nimi oraz na tolerowanie przez niego nadużyć w kwestiach obyczajowych. Konkretnie chodziło o to, że jeden z członków sztabu szkoleniowego utrzymywał bliskie relacje z jedną z zawodniczek. Podpisane pod oświadczeniem siatkarki domagały się zmiany selekcjonera. Władze PZPS zignorowały jednak ich postulat i przedłużyły kontrakt z Nawrockim do 2022 roku.

Trener kadry dostał wolną rękę, ale też zadanie załagodzenia konfliktu. Nawrocki najpierw przeprowadził w mediach coś w rodzaju kampanii informacyjnej, tłumacząc się z zarzutów jakie postawiły mu podopieczne w swoim oświadczeniu, a następnie przeprowadził z buntowniczkami indywidualne rozmowy. „Były one bardzo otwarte i szczere, czasami też trudne. Ustaliliśmy wspólnie, że ich treść zostawiamy między nami, że to są nasze wewnętrzne sprawy. Ale w sprawie gry w drużynie narodowej usłyszałem od nich budujące deklaracje. Wszystkie wykazały dużą odpowiedzialność w tej kwestii i dlatego wysłałem im powołania do reprezentacji. Jeśli chodzi o mnie, wymazałem sprawę z pamięci. Rozmawiając z dziewczynami nie oczekiwałem, że będą się ze swoich opinii wycofywały. Chciałem się z nimi porozumieć, jak trener z zawodniczką i jak osoba, która ma przygotować zespół do bardzo ważnego turnieju w Apeldoorn. Na razie jestem przekonany, że takie porozumienie osiągnęliśmy” – zapewniał w wypowiedziach dla prasy selekcjoner biało-czerwonych.

W porównaniu ze składem, który zajął czwarte miejsce w mistrzostwach Europy, w powołanej teraz przez Nawrockiego kadrze nie ma Martyny Grajber, Pauliny Maj-Erwardt i Katarzyny Zaroślińskiej-Król, co trzeba uznać za niespodziankę, zwłaszcza w przypadku dwóch pierwszych z wymienionych, bowiem Grajber i Maj-Erwardt były ostatnio podstawowymi zawodniczkami kadry.

Czy to już koniec konfliktu w kadrze siatkarek, zapewne dowiemy się dopiero za jakiś czas. Niebawem rozpocznie się pierwsza część zgrupowania, którą powołane kadrowiczki rozpoczną 19 grudnia w Spale. Na początek ma się tam zjawić jednak tylko 16 z nich, bez zawodniczek występujących w lidze włoskiej, a to ich stanowisko będzie kluczowe. A one pojawią się na zgrupowaniu dopiero w jego drugiej części. Ta faza przygotowań rozpocznie się 28 grudnia i z przerwą sylwestrową potrwa do 5 stycznia.

Tuż przed wylotem do Holandii, który nastąpi 5 stycznia, trener Nawrocki poda ostateczny skład 14-osobowej kadry biało-czerwonych na turniej w Apeldoorn. W Holandii ekipa biało-czerwonych czeka trudne zadanie, bo rywalki będą tam mocne. O prawo gry na igrzyskach w Tokio Polki w grupie A zmierzą się z reprezentacjami Holandii, Bułgarii i Azerbejdżanu. W drugiej grupie rywalizować będą ekipy Turcji, Belgii, Niemiec i Chorwacji. Olimpijski awans uzyskają jedynie triumfatorki turnieju.

Szeroki skład kadry Polski
Rozgrywające:
Alicja Grabka (Legionovia Legionowo), Marlena Kowalewska (Grupa Azoty Chemik Police), Julia Nowicka (Grot Budowlani Łódź), Zofia Szczotkiewicz (Energa MKS Kalisz), Joanna Wołosz (Imoco Volley Conegliano, Włochy).
Atakujące:
Martyna Łukasik (Grupa Azoty KPS Chemik Police), Aleksandra Rasińska (Volley Wrocław), Malwina Smarzek-Godek (Zanetti Bergamo, Włochy).
Środkowe:
Klaudia Alagierska (ŁKS Commercecon Łódź), Weronika Centka i Małgorzata Jasek (Energa MKS Kalisz), Zuzanna Efimienko-Młotkowska (Developres SkyRes Rzeszów), Agnieszka Kąkolewska (Pomi Casalmaggiore, Włochy), Anna Stencel (Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz).
Przyjmujące:
Oliwia Bałuk (E.Leclerc Radomka Radom), Monika Fedusio (Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz), Zuzanna Górecka (Igor Gorgonzola Novara, Włochy), Natalia Mędrzyk (Grupa Azoty KPS Chemik Police), Julia Twardowska (Grot Budowlani Łódź), Aleksandra Wójcik (ŁKS Commercecon Łódź), Magdalena Stysiak (Savino Del Bene Scandicci, Włochy).
Libero:
Monika Jagła (Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz), Anna Korabiec (ŁKS Commercecon Łódź) oraz Maria Stenzel (Grot Budowlani Łódź).