Siatkówka: Polki awansowały do 1/8 finału ME 2021

Reprezentacja Polski siatkarek przegrała w środę ostatni swój ostatni mecz w fazie grupowej z Bułgarią 1:3 i ostatecznie zajęła drugą lokatę w grupie B. Biało-czerwone w 1/8 finału zmierzą się w niedzielę z Ukrainą, trzecim zespołem z grupy D i będą faworytkami tego spotkania.

Tegoroczne mistrzostwa Europy w siatkówce kobiet dla naszej reprezentacji do meczu z Bułgarkami układały się wręcz fantastycznie. Podopieczne trenera Jacka Nawrockiego w pierwszej kolejce sprawiły niespodziankę, wygrywając z wyżej notowanymi Niemkami 3:1 (25:22, 23:25, 25:21, 25:22), następnie pokonały Grecję 3:0 (25:16, 25:20, 25:19) i Czechy 3:1 (20:25, 25:15, 25:21, 25:18), a w czwartej serii gier rozgromiły drużynę Hiszpanki 3:0 (25:15, 25:15, 25:8) i pewnie prowadziły w stawce sześciu zespołów. Przed meczem z gospodyniami rozgrywanego w Płowidiw turnieju grupy B Bułgarkami mało kto zakładał, że Polki stracą prowadzenie, bowiem w XXI wieku biało-czerwone nie przegrały z tymi rywalkami meczu, a rozegrały ich w sumie dziesięć. Ekipa Bułgarii zajmowała drugą lokatę ze stratą dwóch punktów do Polek, bo wcześniej uległy w tie-breaku Niemkom 2:3. Tak więc do utrzymania prowadzenia nasze siatkarki nie potrzebowały nawet zwycięstwa, wystarczyło aby wygrały tylko dwa sety.
Niestety, chociaż zaczęły znakomicie wygrywając pierwsza partię 25:18, to w trzech kolejnych ich gra kompletnie się posypała i przegrały je 21:25, 21:25 i 23:25. Początek drugiej partii jeszcze był udany. Atak rozkładał się równomiernie, punktowały wszystkie zawodniczki, a to dało Polkom trzypunktową przewagę. Potem jednak biało-czerwone zaczęły marnować okazje w ataku, popełniać błędy w przyjęciu i rozegraniu, słabo też funkcjonował u nich serwis. No i to wystarczyło, żeby dopingowane żywiołowo przez swoich kibiców Bułgarki przejęły inicjatywę i zbudowały bezpieczna przewagę punktową, którą utrzymały do końca seta. Podobny przebieg miały też dwa pozostałe sety.
W polskim zespole zawiodła tym razem świetnie w poprzednich meczach grająca Magdalena Stysiak, w miejsce której zniecierpliwiony jej błędami trener Nawrocki wystawił w końcu Malwinę Smarzek-Godek. Ale nawet ona nie potrafiła odmienić już losów tego spotkania.
Tajemnicą trenera naszej kadry jest trzymanie w rezerwie Malwiny Smarzek-Godek, która w starciu z Hiszpanią zastąpiła w ataku Stysiak i zagrała koncertowo, zdobywając 22 punkty przy imponującej 67-procentowej skuteczności ataku. Dlatego zasadne wydaje się pytanie, dlaczego Nawrocki nie wystawia jej i Stysiak w podstawowej szóstce. Gdy obie występowały ramię w ramię w polskim zespole w 2019 roku, biało-czerwone grały w turnieju finałowym Ligi Narodów i półfinale poprzednich mistrzostw Europy. Stysiak przyjmowała wówczas zagrywki, a Smarzek była atakującą. Pytany o to Nawrocki, który w żadnym z dotychczasowych spotkań nie zdecydował się na taki wariant, nie chce wyjaśnić motywów tej decyzji. Być może trzyma takie rozwiązanie na na ćwierćfinałową potyczkę z Turczynkami?
Dla Smarzek tegoroczny sezon nie jest udany. Borykała się z kontuzją kolana i prezentowała przez to słabszą formę w klubowym zespole i straciła też pozycję liderki polskiej kadry. Mecz z Hiszpania pokazał jednak, że atakująca Lokomotiwu Kaliningrad wraca do wysokiej dyspozycji i może na powrót być czołową postacią w naszej reprezentacji.
Niespodziewana porażka z Bułgarkami skutkuje tym, że biało-czerwone awansowały do fazy play off z drugiego miejsca. i w 1/8 finału zagrają w niedzielę z Ukrainkami. Będą faworytkami tego meczu, bo „na papierze” zespół Ukrainy jest dużo słabszy. Dodatkowym atutem Polek będzie też to, że w 1/8 finału nie będą musiały zmieniać miejsca i o awans do ćwierćfinału zagrają w Płowdiw, w tej samej hali, w której występowały w fazie grupowej.
Lecz po spodziewanym awansie do ćwierćfinału skala trudności niepomiernie wzrośnie, bowiem zgodnie z turniejową drabinką zwycięzca z pary Polska – Ukraina w tej fazie turnieju zmierzy się z lepszym zespołem z pary Turcja – Czechy. I raczej na sto procent Polkom przyjdzie się zmierzyć z Turczynkami, aktualnymi wicemistrzyniami Europy. Gdyby Polki wygrały z Bułgarkami, w 1/8 finału czekałoby je spotkanie ze Szwedkami, a w ćwierćfinale z Niemkami lub Holenderkami. To ścieżka, przy której można byłoby realnie myśleć o awansie do półfinału i walce o medal. Porażka w ostatnim spotkaniu fazy grupowej sprawia jednak, że Polki w 1/8 finału zagrają z Ukrainkami, a następnie z Turczynkami lub Czeszkami. Reprezentacja Ukrainy w fazie grupowej przegrał dwa pierwsze mecze – 0:3 z Holenderkami i 0:3 z Turczynkami, aby następnie odnieść trzy zwycięstwa – 3:1 z Finlandią, 3:0 ze Szwecją i 3:0 z Rumunią.
Turcja to już przeciwnik znacznie lepszy od polskiej reprezentacji. Na dodatek turecka drużyna wyraźnie naszym siatkarkom nie leży i dawno już z nią nie wygrały. Turecką ekipę tworzą doświadczone i ograne w wielkich turniejach zawodniczki, które od lat prowadzi świetny trener Giovanni Guidetti.
To właśnie z Turczynkami Polki przegrały w półfinale turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich w Tokio w styczniu zeszłego roku. Z nimi przegrały też półfinał poprzednich mistrzostw Europy. Od lat tureckich zespołów nie potrafią też pokonać polskie drużyny w Lidze Mistrzyń. Turczynki w ocenach siatkarskich ekspertów będą nie tylko murowanymi faworytkami w spotkaniach z Czeszkami i Polkami, ale są uważane na główne kandydatki do zdobycia mistrzowskiego tytułu.
Spotkania 1/8 finału mistrzostw Europy zaplanowano na sobotę i niedzielę. W hali w Płowdiw oprócz meczu Polski z Ukrainą odbędą się też spotkania Bułgarii ze Szwecją, Niemiec z Holandią i Czechy z Turcją. Rozstrzygnięcia w grupach A oraz C zapadły dopiero po ostatnich czwartkowych meczach (zakończyły się po zamknięciu wydania).

Tabela grupy B
M Pkt Sety Małe pkt.

  1. Bułgaria 5 13 14:4 423:350
  2. Polska 5 12 13:5 433:355
  3. Niemcy 5 11 13:6 434:404
  4. Czechy 5 6 8:10 402:418
  5. Hiszpania 5 2 4:14 339:424
  6. Grecja 5 1 2:15 335:415

Tabela grupa D
M Pkt Sety Małe pkt.

  1. Turcja 5 15 15:1 405:298
  2. Holandia 5 12 12:4 387:288
  3. Ukraina 5 9 9:7 359:346
  4. Szwecja 5 5 6:11 358:393
  5. Finlandia 5 4 6:13 377:450
  6. Rumunia 5 0 3:15 330:441

Rekordowa wygrana polskich siatkarek z Hiszpankami

Nasze siatkarki zadziwiają w fazie grupowej tegorocznych mistrzostw Europy. Rywalizujące w grupie B biało-czerwone po czterech seriach gier są niepokonane, a w poniedziałek rozgromiły zespół Hiszpanii 3:0 (25:15, 25:15, 25:8). Rywalki zdobył w sumie tylko 38 punktów, co jest rekordem trwających mistrzostw naszego kontynentu.

Prowadzona przez trenera Jacka Nawrockiego polska drużyna rywalizuje w bułgarskim Płowdiw w grupie B. Biało-czerwone rozpoczęły mistrzostwa od zaskakującego zwycięstwa z Niemkami 3:1 (25:22, 23:25, 25:21, 25:22), następnie pokonały zgodnie z planem niżej notowaną ekipę Grecji 3:0 (25:16, 25:20, 25:19), lecz w trzecim spotkaniu ponownie zadziwiły siatkarskich ekspertów, wygrywając z reprezentacją Czech 3:1 (20:25, 25:15, 25:21, 25:18). Po trzech wygranym spotkaniach Polki były liderkami w grupie i miały już praktycznie awans do kolejnej fazy mistrzostw w kieszeni (do 1/8 finału awansują po cztery czołowe zespoły z każdej z czterech grup). W poniedziałek podopiecznej trenera Nawrockiego miały w potyczce z Hiszpankami przyklepać awans przed wyznaczonym na środę ostatnim meczem grupowym z gospodyniami turnieju grupy B Bułgarkami. Drużyna Hiszpanii nie zanotowała najlepszego startu w imprezie – zaczęły od porażki z Czeszkami 1:3 (25:22, 20:25, 22:25, 20:25), następnie uległy Bułgarkom 0:3 (12:25, 19:25, 21:25), ale z Grecją wygrały 3:2 (25:22, 24:26, 25:16, 22:25, 15:13). Polki były zdecydowanymi faworytkami starcia, lecz odniesione przez nie zwycięstwo mimo wszystko trzeba jednak traktować w kategoriach „małej sensacji”. Wygrana 3:0 ze strata zaledwie 38 punktów to wyrównanie rekordu trwających mistrzostw, lecz także najwyższa wygrana reprezentacji Polski w kontynentalnym czempionacie odkąd gra się do 25 punktów. A gra się tak już od ćwierć wieku. Od czasu, gdy rozgrywamy Mistrzostwa Europy do 25 punktów secie, nie było tak wysokiej wygranej Polek. Pierwszy taki turniej odbył się w 1999 roku i od tamtej pory nie byliśmy świadkami równie imponującego zwycięstwa. Takie rezultaty to efekt zwiększenia liczby uczestniczących w finałach mistrzostw Europy drużyn. W tegorocznej edycji rywalizują 24 reprezentacje podzielona cztery grupy po sześć zespołów. Dla przypomnienia: w grupie A (gra w Belgradzie) walczą ekipy Serbii, Rosji, Belgii, Francji, Bośni i Hercegowiny oraz Azerbejdżanu. W grupie B Płowdiw), oprócz Polski, grają zespoły Bułgarii, Niemiec, Czech, Grecji i Hiszpanii; w grupie C (Zadar) walczą ekipy Chorwacji, Włoch, Białorusi, Szwajcarii, Węgier i Słowacji; a w grupie D (Kluż) rywalizują reprezentacje Turcji, Holandii, Ukrainy, Szwecji, Finlandii i Rumunii. Dla polskiej ekipy najważniejszy jest układ w tabeli grupy D, bo w terminarzu tegorocznych mistrzostw w 1/8 finału rywalizować będą zespoły z grup B i D. Najsilniejsze w stawce w grupie D są bezsprzecznie drużyny Turcji i Holandii, zatem biało-czerwonym zależy na zajęciu pierwszego lub drugiego miejsca w grupie, bo wtedy trafią na czwarty lub trzeci zespół z grupy D, co w praktyce oznacza, że będzie to albo ekipa Ukrainy, albo Szwecji, a pokonanie obu tych drużyn leży w zasięgu podopiecznych trenera Nawrockiego. Cztery wygrane mecze z rzędu w mistrzostwach Europy to najlepszy start polskiej reprezentacji od 2007 roku.
Ale nie tylko nasze siatkarki zaskakują w tegorocznej edycji kontynentalnego czempionatu. Sensację sprawiły też Belgijki, które wygrały z zespołem Rosji 3:2, chociaż przegrywały już 0:2. Dość niespodziewany wynik padł też w spotkaniu grupy D Ukraina – Szwecja, w którym zwyciężyły Ukrainki 3:0. Szwedkom nie pomogła nawet świetna postawa Isabelle Haak, która zdobyła aż 29 punktów i miała 52 procent skuteczności w ataku. Z kolei liderką w ukraińskiej ekipie była Olesia Rychliuk, zdobywczyni 26 punktów. Większych problemów nie miały Turczynki w meczu z Finlandią. wygrały gładko 3:0 i objęły prowadzenie w grupie D, wyprzedzając Holandię. Przed ostatnim meczami w obu grupach sytuacja jest w miarę przejrzysta i wygląda na to, że do 1/8 finału awansują z nich zespoły Polski, Bułgarii, Czech i Niemiec oraz Turcji, Holandii, Ukrainy i Szwecji.

Polskie siatkarki są już pewne awansu

Reprezentacja Polski w siatkówce kobiet udanie rozpoczęła rywalizację w 32. edycji mistrzostw Europy, której gospodarzami są Serbia, Bułgaria, Chorwacja i Rumunia. Biało-czerwone po zwycięstwach w trzech pierwszych meczach, z Niemcami, Grecją i Czechami, są liderkami grupy B i mają już niemal pewny awans do 1/8 finału.

Biało-czerwone wygrały z Niemcami (3:1), Grecją (3:0) i Czechami (3:1), dzięki czemu prowadzą w tabeli grupy B. W poniedziałek Polki zagrają jeszcze z Hiszpanią, a w środę z Bułgarią. To kolejne mistrzostwa Europy siatkarek, w których nasza kobieca reprezentacja spróbuje nawiązać do dawnych sukcesów i powalczyć o miejsce w ścisłej czołówce najlepszych drużyn Starego Kontynentu. Nasze siatkarki wypadły z europejskiej elity ponad dekadę temu. Po raz ostatni medal w kontynentalnym czempionacie zdobyły w 2009 roku pod wodzą trenerskiego duetu Jerzy Matlak – Piotr Makowski. Był to już jednak schyłek złotego okresu w polskiej siatkówce kobiecej, która za selekcjonerskiej kadencji Andrzeja Niemczyka w 2003 i 2005 roku wywalczyła złote medale w mistrzostwach Europy. Złota ekipa zyskała wtedy popularność porównywalną do reprezentacji męskiej.
Tymczasem to właśnie siatkarki jako pierwsze zaczęły odnosić międzynarodowe sukcesy i to właśnie w mistrzostwach Europy. W 1949 roku wywalczyły brązowy medal, a lepsze od nasze drużyny były tylko zespoły Związku Radzieckiego i Czechosłowacji. Potem biało-czerwone zdobywały medale w europejskim czempionacie regularnie aż do 1971 roku (srebro w 1950, 1951, 1963 i 1967 roku, brąz w 1955, 1958 i 1971 roku).
Wielka szkoda, że siatkówka została dyscypliną olimpijską dopiero w 1964 roku, ale w IO 1964 roku w Tokio biało-czerwone wywalczyły brązowy medal. W tym okresie męska reprezentacja nie odniosła żadnego znaczącego sukcesu. Sytuacja zmieniła się w 1974 roku, gdy ekipa trenera Huberta Wagnera wywalczyła mistrzostwo świata, rok później zdobyła wicemistrzostwo Europy, a w 1976 roku w Montrealu sięgnęła po olimpijskie złoto.
Dzisiaj nasze siatkarki znajdują się w głębokim cieniu męskiej drużyny, która w 2014 i 2018 roku dwukrotnie zdobył mistrzostwo świata. Ekipa trenera Jacka Nawrockiego przed tegorocznymi mistrzostwami Europy nie była wymieniana w gronie faworytek do medalu, natomiast zespół siatkarzy prowadzony przez belgijskiego szkoleniowca Vitala Heynena, mimo porażki na igrzyskach w Tokio, nadal uważany jest za jednego z głównych kandydatów do zwycięstwa w turnieju. Powód jest oczywisty – w żeńskiej siatkówce nie mamy takiego wysypu talentów jak ma to miejsce w męskiej.
Tym bardziej więc zaskakuje zwycięska seria podopiecznych trenera Nawrockiego, zwłaszcza wygrane z wyżej notowanymi zespołami Niemiec i Czech, bo pokonanie Greczynek było dla biało-czerwonych „zadaniem obowiązkowym”.
Ekipa Grecji to najmniej doświadczona drużyna w grupie B, która do tej pory nie notowała na arenie międzynarodowej znaczących sukcesów. W 2019 roku zagrała w mistrzostwach Europy po blisko dwóch dekadach nieobecności i zajęła w nich 14. miejsce.
W tegorocznej edycji europejskiego czempionatu Greczynkom trudno będzie poprawić to osiągnięcie. Polki wygrały piątkową potyczkę z nimi bez większych problemów 3:0 (25:16, 25:20, 25:19).
Tego samego dnia doszło do starcia zespołu Niemiec, z którym nasze siatkarki dzień wcześniej nieoczekiwanie wygrały 3:1, a zespołem Czech, z którym Polki miały się zmierzyć w sobotę. Niemiecki zespół pokonał ekipę Czech 3:1, co najwyraźniej poprawiło samoocenę naszym reprezentantkom, bowiem w meczu z Czeszkami, z którymi ostatnio regularnie przegrywały, znów zagrały zaskakująco dobrze zwyciężając 3:1 (20:25, 25:15, 25:21, 25:18). W spotkaniu z Czeszkami trener Nawrocki wystawił do gry taki oto zespół: Katarzyna Wenerska, Klaudia Alagierska, Martyna Łukasik, Malwina Smarzek, Zuzanna Górecka, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Maria Stenzel (libero), Monika Jagła (libero), Julia Nowicka, Magdalena Stysiak, Martyna Grajber
Polki po trzech wygranych spotkaniach prowadzą w grupie B przed zespołami Bułgarii, Niemiec, Czech, Hiszpanii i Grecji. nasza ekipa ma już de facto awans do 1/8 finału w kieszeni, bowiem do tej fazy turnieju przechodzą po cztery najlepsze zespoły z każdej z czterech grup. Ale od 1/8 finału zaczyna się system pucharowy, co oznacza, że po przegrana drużyna odpada z turnieju. Cztery najlepsze zespoły z grupy B bić się będą o awans do ćwierćfinału z drużynami z grupy D – Turcją, Holandią, Szwecją, Finlandią, Rumunią i Ukrainą.
W niedzielę nasze siatkarki miały wolne, a w poniedziałek zagrają o kolejne punkty z Hiszpankami, a na koniec zmagań w fazie grupowej w środę zmierzą się z gospodyniami turnieju grupy B Bułgarkami.

48 godzin sport

Polacy kontra gwiazdor z NBA
Słoweński koszykarz klubu NBA Dallas Mavericks Luka Doncić (na zdjęciu)dołączy do reprezentacji swojego kraju w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijski w Tokio, który rozpocznie się 29 czerwca w Kownie. Reprezentacja Polski znalazł się w jednej grupie z Angolą (mecz 29 czerwca) i właśnie Słowenią (mecz 1 lipca). W drugiej grupie rywalizować będą ekipy Litwy, Korei Południowej i Wenezueli. Zwycięzcy grup zmierza się w finale, ale olimpijską przepustkę do stolicy Japonii otrzyma tylko zwycięzca turnieju. Dla 22-latka jest to powrót gry w barwach narodowych, w których Po raz ostatni raz zagrał w narodowych barwach w 2017 roku, w mistrzostwach Europy, które Słowenia wygrała pokonując w finale Serbię 93:85. Doncić został wybrany wtedy do najlepszej piątki turnieju. Do kadry na turniej kwalifikacyjny mógł dołączyć dlatego, że jego klub, Dallas Mavericks, odpadł już w pierwszej rundzie fazy play off w NBA, ulegając zespołowi Los Angeles Clippers 3-4 w rywalizacji „do czterech zwycięstw. Reprezentacja Polski w meczach kontrolnych przed turniejem w Kownie pokonała drużyny Meksyku i Tunezji, a przegrała z Rosją. Biało-czerwoni zagrają jeszcze z sparingi z Łotwą i Brazylią.

Legendarny piłkarz odchodzi z Realu Madryt
Sergio Ramos po 16 latach gry w barwach Realu Madryt tego lata zmieni klubowe barwy. Po fiasku negocjacji w sprawie przedłużenia umowy, władze klubu ogłosiły w miniona środę, że wygasający z końcem czerwca kontrakt z 35-letnim obrońcą nie zostanie przedłużony. Ramos rozegrał w zespole „Królewskich” w sumie 671 spotkań, w których strzelił 101 goli i zaliczył 40 asyst. Ma w dorobku wywalczone z Realem liczne trofea, m.in. cztery triumfy w Lidze Mistrzów i w Klubowych Mistrzostwach Świata, trzy Superpuchary Europy, pięć tytułów mistrza Hiszpanii i dwa Puchary Hiszpanii. Jak podają hiszpańskie media Ramos dostał ofertę powrotu do swojego dawnego klubu, FC Sevilla.

Igrzyska w Tokio bez mistrza olimpijskiego z Etiopii
Etiopski biegacz Kenenisa Bekele zrezygnował z występu w igrzyskach olimpijskich w Tokio. Powody rezygnacji nie są znane, ale w medialnych przekazach pojawiają się sugestie, że to efekt jego konfliktu w władzami krajowej federacji lekkoatletycznej. Bekele legitymuje się drugim w historii rezultatem w maratonie – we wrześniu 2019 roku w Berlinie uzyskał czas 2:01.41. Etiopczyk ma też w dorobku trzy złote medale olimpijskie: dwa na 10 000 metrów (Ateny 2004 i Pekin 2008) oraz jeden na 5000 m (Pekin 2008). Ponadto jest pięciokrotnym mistrzem świata na tych dystansach.

Walczą o awans do PKO Ekstraklasy
W rozegranych w minioną środę spotkaniach barażowych o awans do piłkarskiej ekstraklasy Arka Gdynia przegrała na własnym stadionie z ŁKS Łódź 0:1. W drugim półfinałowym meczu GKS Tychy przegrał po rzutach karnych z Górnikiem Łęczna (1:1, k. 2-4). W finale zagrają zatem drużyny Łódzkiego Klubu Sportowego i Górnika Łęczna. Mecz zostanie rozegrany w niedzielę w Łodzi na stadionie ŁKS-u. Początek godz. 20:40.

Malwina Smarzek-Godek przeniesie się do Kaliningradu
Czołowa siatkarka reprezentacji Polski Malwina Smarzek-Godek od nowego sezonu będzie zawodniczką aktualnego mistrza Rosji Lokomotiwu Kaliningrad. 25-letnia atakująca poprzedni sezon spędziła w zespole Igor Gorgonzola Novara, z którym wywalczyła wicemistrzostwo Włoch. Wcześniej w latach 2018-2020 występowała w barwach innego włoskiego klubu, Zanetti Bergamo, do którego trafiła po dwóch sezonach gry w Chemiku Police, zdobywając z nim dwukrotnie mistrzostwo Polski (2017 i 2018) i raz Puchar Polski (2017). Trenerem Lokomotiwu Kaliningrad będzie polski trener Błażej Krzyształowicz, w latach 2016-2021 szkoleniowiec drużyny siatkarek Budowlanych Łódź, z którymi w 2018 wywalczył mistrzostwo Polski.

Polskie siatkarki tylko tłem w Lidze Narodów

Polskie siatkarki po trzech kolejnych porażkach z rzędu w Lidze Narodów w końcu przerwały fatalną serię i wygrały mecz, pokonując 3:0 (25:23, 25:15, 25:20) drużynę Tajlandii. Ale kończącym czwartą serię gier poniedziałkowym spotkaniu z Niemkami biało-czerwone znów doznały porażki, ulegając drużynie Niemiec 0:3 (23:25, 20:25, 23:25).

W rozgrywanym w Rimini turnieju Ligi Narodów nasze siatkarki grają poniżej oczekiwań. Podopieczne trenera Jacka Nawrockiego z dwunastu rozegranych dotychczas spotkań wygrały tylko cztery – z Włochami 3:2, Koreą Południową 3:0, Kanadą 3:2 i najsłabszą w stawce Tajlandią 3:0, przegrały natomiast z Serbią 1:3, Turcją 1:3, Belgią 2:3, Dominikaną 1:3, Japonią 2:3, Holandią 2:3, Brazylią 0:3 i Niemcami 0:3.
Siatkarki Stanów Zjednoczonych po wygranej nad Turcją 3:2 na trzy mecze przed końcem rundy zasadniczej zapewniły sobie awans do Final Four Ligi Narodów, który rozegrany zostanie w dniach 24-25 czerwca. Ekipa USA szykuje się do turnieju olimpijskiego i jej trener, Karch Kiraly, wybrał start w Lidze Narodów jako sposób przygotowań do występu w Tokio, więc zabrał do Włoch najlepsze zawodniczki. Amerykanki grają więc w Rimini znakomicie i na razie są poza zasięgiem innych zespołów – w 12 spotkaniach straciły zaledwie trzy sety.
O sile zespołu Amerykanek w ostatniej serii gier fazy zasadniczej turnieju przekona się reprezentacja Polski, która po 12 rozegranych spotkaniach zajmuje w tabeli dopiero 11. miejsce z dorobkiem 13 punktów. Za plecami biało-czerwonych są zespoły Niemiec (12 pkt), Kanady (11 pkt), Korei Południowej (9 pkt), Włoch (9 pkt) i Tajlandii (3 pkt). Prowadzą wspomniane wcześniej Amerykanki z kompletem 36 punktów na koncie, druga jest Brazylia (31 pkt), a trzecia Japonia (25 pkt). Kolejne lokaty zajmują: Turcja (24 pkt), Rosja (23 pkt), Dominikana (23 pkt), Chiny (21 pkt), Belgia (11 pkt) i Serbia (14).
W tym roku żaden z zespołów występujący w LN nie zostanie zdegradowany, bowiem z powodu pandemii COVID-19 nie rozegrano turniejów kwalifikacyjnych. Międzynarodowa Federacja Siatkówki (FIVB) postanowiła, że cała stawka uczestników przystąpi do rozgrywek w kolejnej edycji.

48 godzin sport

Niepokonana drużyna Wołosz
Rozgrywająca reprezentacji Polski siatkarek Joanna Wołosz (na zdjęciu) zaliczyła ze swoją włoską drużyną Imoco Volley Conegliano 21. wygrany mecz z rzędu w obecnym sezonie Serie A. W rozegranym awansem spotkaniu z Il Bisonte Firenze ekipa naszej siatkarki zwyciężyła 3:0 (25:20, 25:18, 25:11). Wołosz zdobyła w tym meczu cztery punkty – dwa blokiem i dwa zagrywką. Zespół Imoco Volley Conegliano jeszcze w tym sezonie nie doznał porażki i z kompletem punktów jest liderem tabeli Serie A. Za nimi plasują się ekipy dwóch innych reprezentantek Polski – na drugim miejscu jest Igor Gorgonzola Novara z Malwiną Smarzek-Godek, a na czwartym Savino Del Bene Scandicci z Magdaleną Stysiak, który niedawno wrócił do zespołu po zakażeniu koronawirusem.

WTA podała kalendarz turniejowy na pierwsze półrocze 2021
WTA ogłosiła terminarz turniejów na pierwsze półrocze, do wielkoszlemowego Wimbledonu, który odbędzie się w dniach 28 czerwca – 11 lipca. Po zmaganiach na antypodach, których kulminacją będzie zaplanowany w dniach 8-21 lutego Australian Open, tenisistki przeniosą się na Bliski Wschód (Doha, Dubaj) oraz do Europy (Lyon). W marcu odbędą się imprezy w Meksyku (w Guadalajarze i Monterrey), które będą sprawdzianami formy przed Miami Open. W połowie marca zostanie rozegrana również halowa impreza w Petersburgu. Po zakończeniu zmagań na kortach twardych zacznie się część sezonu na kortach ziemnych. W kwietniu, po turnieju finałowym i meczach barażowych w ramach Billie Jean King Cup (Polki zagrają w Bytomiu z Brazylijkami), ruszą najważniejsze zawody na Starym Kontynencie. Najpierw panie powalczą w Stuttgarcie, a następnie w Madrycie i Rzymie. Początek wielkoszlemowego French Open w Paryżu wyznaczono na na 23 maja. Następnym etapem sezonu będzie rywalizacja na kortach trawiastych. WTA chce rozegrać przed Wimbledonem sześć turniejów, które w 2020 roku nie mogły się odbyć z powodu pandemii. Chodzi o imprezy w Nottingham, Birmingham, Eastbourne, Den Bosch, Berlinie i Bad Homburg. Rywalizacja na wimbledońskich trawnikach odbędzie się na przełomie czerwca i lipca.

Pechowa wizyta rodzinna amerykańskiej piłkarki nożnej
Dwukrotna mistrzyni świata w piłce nożnej Amerykanka Alex Morgan poinformowała o uzyskaniu pozytywnego wyniku testu na Covid-19. Jak podała, do zakażenia doszło podczas przerwy świątecznej, którą spędzała z rodziną w Kalifornii – jej bliscy także zachorowali. Morgan jesienią UB. ROKU, zaledwie cztery miesiące po porodzie, wznowiła występy na boisku grając na zasadzie wypożyczenia w angielskiej kobiecej drużynie Tottenhamu Hotspur. 31-letniej piłkarce zależało na jak najszybszym powrocie do wysokiej formy. W ekipie „Kogutów” rozegrała pięć meczów i strzeliła dwa gole, ale teraz wróciła do USA i ponownie została zawodniczką zespołu Orlando Pride.

Koronawirus zaatakował w Anglii zespół z polskimi piłkarzami
Wszyscy piłkarze występującego na zapleczu angielskiej ekstraklasy klubu Derby County, w tym reprezentanci Polski Krystian Bielik i Kamil Jóźwiak, zostali odesłani na kwarantannę po tym, jak w klubie wykryto nowe ognisko zakażeń wirusem Covid-19. Wszystko wskazuje więc na to, że zaplanowany na sobotę 9 stycznia mecz z występującym na szóstym poziomie ligowym Chorley w Pucharze Anglii zostanie przełożony lub zagrają w nim piłkarze drużyny młodzieżowej. Przy7 okazji warto wspomnieć, że Bielik, który wrócił do gry 1 grudnia ub. roku po blisko rocznej przerwie spowodowanej kontuzją kolana, został nominowany do nagrody piłkarza miesiąca. O to miano rywalizuje z Sergi Canosą z Brentfordu, Emiliano Buendią z Norwich City oraz Duncanem Watmorem z Middlesbrough. Zwycięzca zostanie ogłoszony w piątek 8 stycznia. A wracając do zakażeń koronawirusem, Covid-19 wykryto też w trzecioligowym Shrewsbury Town, z którym także w sobotę ma zmierzyć się w Pucharze Anglii Southampton, w barwach którego występuje inny z reprezentantów Polski, Jan Bednarek.

Chemik i ŁKS z punktami w Lidze Mistrzyń

Siedem punktów i druga lokata w grupie po trzech spotkaniach to dorobek siatkarek Chemika Police w turnieju Ligi Mistrzyń w Novarze z udziałem Igor Gorgonzola Novara, Zenitu Kazań i VK UP Ołomuniec. Także drugą lokatę w turnieju w Płowdiw zajęła druga z polskich drużyn, ŁKS Łódź. Łodzianki rywalizowały z VakifBankiem Stambuł, Maritzą Płowdiw i ASPTT Miluza.

Gdy ekipa mistrzyń Polski, Grupa Azoty Chemik Police, w losowaniu trafiła w grupie E na Igor Gorgonzola Novarę, której jedną z gwiazd jest reprezentantka Polski Malwina Smarzek-Godek, oraz Dynamo Kazań, mało kto dawał jej szanse na zajęcie lepszego miejsca niż trzecie, bo pokonanie VK UP Ołomuniec uznano za formalność. W turnieju, który odbył się w Novarze, policzanki zaczęły od łatwej wygranej 3:0 z czeską drużyną, a następnie nieoczekiwanie również bez straty seta uporały się z rosyjskim Dynamem (25:21, 25:22, 25:18). O pierwszym miejscu miało zatem zadecydować bezpośrednie starcie włoskiej ekipy z polską.
Spotkanie zaczęło się obiecująco dla siatkarek Chemika Police, bo w ekipie rywalek słabo spisywała się Malwina Smarzek-Godek, dla której był to pierwszy występ przeciw byłemu klubowi. Prowadzący polski zespół trener Przemysław Kawka, zastępujący zakażonego Covid-19 Ferhata Akbasa, musiał dokonać jednej zmiany w porównaniu do poprzednich spotkań, wystawiając do gry w miejsce niedysponowanej Natalii Mędrzyk Martynę Grajber. Chemik zagrał więc w składzie: Kowalewska, Brakocević, Kąkolewska, Wasilewska, Grajber, Łukasik, Maj-Erwardt (libero) oraz Bałdyga, Połeć, Baijens.
Zawodniczki z Novary długo nie mogły wejść na swój poziom, ale ostatecznie jednak seta wygrały 27:25. W drugiej partii poszło im już zdecydowanie łatwiej i wygrały 25:22, ale chyba zbyt szybko uwierzyły w zwycięstwo, bo nagle na parkiecie role się odwróciły i zaczęły dominować rywalki. Trzecią i czwartą partię zespół Chemika wygrał w takim samym rozmiarze – 25:21, więc o zwycięstwie musiał przesądzić piąty set. W tie-breaku coś się jednak w sprawnie działającej maszynerii mistrzyń Polski zacięło, natomiast w ekipie Igor Gorgonzola nagle znów wszystko zaczęło funkcjonować jak należy. Efekt? Seta wygrały gospodynie 15:6 i cały mecz 3:2. Ale policzanki zdołały wyszarpać rywalkom cenny punkt, co może mieć kluczowe znaczenie gdy w dniach 2-4 lutego przyszłego roku to one u siebie w Policach będą gospodyniami rewanżowego turnieju grupy E Ligi Mistrzyń. Po pierwszej odsłonie liderem jest zespół Igor Gorgonzola, który ma na koncie osiem punktów, Chemik jest drugi z dorobkiem siedmiu „oczek, trzecią lokatę z trzema punktami zajmuje Dynamo Kazań, a czwartą VK UP Ołomuniec z zerowym dorobkiem punktowym.
Druga z polskich drużyn w Lidze Mistrzyń, ŁKS Commercecon Łódź, rywalizowała w turnieju grupy C w bułgarskim Płowdiw, a przeciwniczkami łodzianek były ekipy VakifBanku Stambuł, francuskiego ASPTT Miluza oraz gospodyń, Maritzy Płowdiw.
Wicemistrzynie Polski zaczęły turniej od starcia z faworyzowanym VakifBankiem, jednym z najlepszych kobiecych zespołów klubowych na świecie, który ma już na koncie cztery triumfy w Lidze Mistrzyń. Podopieczne trenera Giovanniego Guidettiego są aktualnie liderkami tureckiej ligi, w której wygrały 15 meczów z rzędu. Ale do Płowdiw ekipa VakifBanku przyjechała trochę rozbita emocjonalnie, bo chwilę wcześniej doznała pierwszej porażce w rodzimej lidze. Łodzianki były bliskie wykorzystania tej sytuacji, jednak tylko w pierwszym secie, który minimalnie przegrały 23:25. W dwóch kolejnych partiach turecka drużyna już wyraźnie dominowała wygrywając je 25:17 i 25:22, a całe spotkanie 3:0.
Dla przypomnienia – do fazy pucharowej Ligi Mistrzyń z każdej z pięciu grup awansują zwyciężczynie, a ponadto trzy zespoły z najlepszym bilansem z drugich miejsc. Warto więc bić się o każdy punkt, o czym łodzianki niestety zapomniały stając do walki z gospodyniami turnieju. Siatkarki Maritzy Płowdiw walczyły zawzięcie i uległy łodziankom dopiero w tie-breaku 2:3. A to oznacza stratę punktu, cennego dla polskiej drużyny w kontekście walki o awans z drugiej lokaty, bo na wyprzedzenie VakifBanku ekipa ŁKS-u Commercecon Łódź nie ma raczej większych szans także w turnieju rewanżowy, który w dniach 2-4 lutego zostanie rozegrany w Łodzi.
Na szczęście w meczu z najsłabszym w grupie francuskim zespołem ASPTT Miluza wicemistrzynie Polski, które grały w składzie: Zaroślińska-Król, Bongaerts, Strasz (libero), Alagierska, Wójcik, Lazović, Ninković oraz Kalandadze, Pasznik, Pacak, już tego błędu nie popełniły i wygrały pewnie w trzech setach 25:20, 25:23 i 25:20.
Drużyna trenera Giuseppe Cuccariniego wyjechała zatem z Bułgarii z pięcioma punktami na koncie i drugą lokatą w tabeli grupy C. Liderkami w grupie są oczywiście siatkarki VakifBanku, które zdobyły komplet dziewięciu punktów. Trzecią lokatę zajmuje zespół ASPTT Miluza z trzema punktami, a ostatnią Maritza Płowdiw w jednym punktem na koncie.

48 godzin sport

Muzaj punktuje w Rosji
Maciej Muzaj był bohaterem meczu 8. kolejki rosyjskiej Superligi siatkarzy, w którym Ural Ufa ograł Dinamo-LO 3:1. Reprezentant Polski zdobył dla swojej drużyny 31 punktów i miał 71-procentową skuteczności w ataku (27 udanych ataków na 38 prób, trzy kolejne punkty zdobył blokiem, a jeden zagrywką. Muzaj w spotkaniu zagrał z emblematem błyskawicy na koszulce, zaznaczając tym swoje poparcie dla protestów w Polsce. Siatkarze Uralu natomiast zadedykowali zwycięstwo szefowi administracyjnemu klubu Ulfatowi Mustafinowi, który 29 października zmarł w wieku 61 lata w wyniku powikłań spowodowanych zapaleniem płuc i zarażeniem Covid-19.

CR7 wolny od koronawirusa
Cristiano Ronaldo nie jest już zakażony koronawirusem – poinformował Juventus Turyn. Portugalczyk z powodu kwarantanny opuścił pięć ostatnich spotkań „Starej Damy”. Portugalczyk znakomicie rozpoczął nowy sezon, strzelając w w dwóch pierwszych spotkaniach Serie A trzy gole. Później zagrał w dwóch meczach reprezentacji Portugalii, ale jeszcze podczas zgrupowaniu dowiedział się, że został zakażony wirusem. Pod jego nieobecność Juventus zaliczył dwie wpadki w Serie A, remisując z Crotone i Hellasem Werona, a w Lidze Mistrzów przegrał z FC Barcelona 0:2. 35-letni gwiazdor nie krył frustracji, gdy kolejny testy wciąż dawały wynik pozytywny. Wygląda jednak na to, że wreszcie jednak zwalczył wirusa. Trener Andrea Pirlo liczy, że zagra już w środę w Champions League w meczu z Ferencvarosem.

Neymar wypadł z gry
Brazylijski gwiazdor Paris Saint-Germain Neymar będzie musiał pauzować w trzech najbliższych meczach paryskiego zespołu. Powodem jest kontuzja mięśnia przywodziciela jakiej doznał w minioną środę w spotkaniu Ligi Mistrzów z Istanbul Basaksehir (2:0). Jak poinformował trener PSG Thomas Tuchel, Neymar wróci do gry prawdopodobnie po przerwie reprezentacyjnej, czyli dopiero w drugiej połowie listopada, a to oznacza, że opuści co najmniej dwa spotkania w lidze francuskiej (z Nantes i Rennes)oraz mecz w Lidze Mistrzów z RB Lipsk. Pod dużym znakiem zapytania stoją też jego występy w dwóch listopadowych meczach reprezentacji Brazylii w eliminacjach MŚ 2022 – z Wenezuelą i Urugwajem.

Ukarali byłego działacza FIFA
Były sekretarz generalny FIFA Jerome Valcke w miniony piątek został przez sąd w szwajcarskiej Bellinzonie uznany winnym fałszowania dokumentów związanych z umowami dotyczącymi transmisji we Włoszech i Grecji z piłkarskich mistrzostw świata. Skazano go na 120 dni pozbawienia wolności w zawieszeniu i zobligowano do zapłaty na rzecz FIFA 1,75 mln euro grzywny. Prokurator domagał się kary trzech lat pozbawienia wolności. Wcześniej Valcke został ukarany przez FIFA 12-letnim zakazem działalności w futbolu, później skróconym do dziesięciu lat. Sąd w Bellinzonie orzekał też w tej sprawie o winie prezesa Paris Saint-Germain Nassera Al-Khelaifiego, ale jego uniewinnił.

Waczyński zaszalał w Hiszpanii
Adam Waczyński poprowadził Unicaję Malagę do wyjazdowego spektakularnego zwycięstwa nad Casademont Saragossa 92:63 w meczu 8. kolejki hiszpańskiej ligi koszykarzy. Były kapitan reprezentacji Polski zdobył 19 punktów w 22 minuty, będąc najlepszym strzelcem spotkania. Miał też pięć zbiórek, dwie asysty i jedną stratę, co złożyło się na najwyższy w obu drużynach współczynnik efektywności. W tabeli prowadzą bez porażki Real Madryt (7-0) i Iberostar Teneryfa (6-0). Unicaja z bilansem 4-4 zajmuje 10. lokatę w 19-zespołowej lidze.

Przełożyli klubowe mistrzostwa
Z powodu pandemii koronawirusa FIFA przełożyła zaplanowane na grudzień tego roku Klubowe Mistrzostwa Świata. Powodem jest to, że niektóre kontynentalne federacje nie wyłoniły jeszcze zespołów, które mogłyby je reprezentować w KMŚ. Wszystko wskazuje, że turniej odbędzie się w lutym 2021 roku. Przedstawicielem Europy w tej imprezie będzie trtiumfator Ligi Mistrzów Bayern Monachium.

Rafał Majka z dyplomem
Rafał Majka dołączył do grona sportowców, którzy mogą pochwalić się wykształceniem wyższym. Nasz znakomity kolarz uzyskał licencjat w Wyższej Szkole Kultury Fizycznej i Turystyki im. Haliny Konopackiej w Pruszkowie. Majka w zakończonym niedawno wyścigu Giro d’Italia, w którym zajął 12. lokatę, ścigał się jeszcze w barwach grupy Bora-Hansgrohe, ale w przyszłym sezonie 31-letni zawodnik przejdzie na dwa lata do zespołu UAE Team Emirates.

Pożegluje na igrzyskach w Tokio
Magdalena Kwaśna z Chojnickiego Klubu Żeglarskiego, mistrzyni Polski w klasie Laser Radial, otrzymała imienną nominację do startu w igrzyskach olimpijskich w Tokio. Zespół Decyzyjny Polskiego Związku Żeglarskiego uznał, że to ona wygrała wewnętrzną rywalizację z Agatą Barwińską (MOS Iława), a werdykt ten zatwierdził zarząd PZŻ.

Fortuna z koronawirusem
Wojciech Fortuna zakażony koronawirusem. Mistrz olimpijski z 1972 roku przechodzi chorobę łagodnie. W gorszym stanie jest jego żona, która trafiła do szpitala. Fortuna w wypowiedzi na łamach polskieradio24.pl stwierdził, że zakaził się Covid-19 podczas sejmiku olimpijskiego w Warszawie.

Malwina na kwarantannie
Siatkarka reprezentacji Polski Malwina Smarzek-Godek jest zakażona koronawirusem. Poinformował o tym jej klub – Igor Gorgonzola Novara. W drużynie stwierdzono łącznie cztery przypadki zakażenia. Zaplanowany na niedzielę mecz z Desparem Trentino został przełożony. Ekipa Igor Gorgonzola Novara w ostatnim meczu rozegranym w minioną środę pokonała Epiu Casalmaggiore 3:0 i zajmuje trzecie miejsce w tabeli. Prowadzi z kompletem punktów zespół Imoco Volley Conegliano, w którym gra inna z reprezentantek Polski, Joanna Wołosz.

Biało-czerwoni brylują w Italii

Mimo pandemii koronawirusa siatkarskie rozgrywki we Włoszech są kontynuowane. W ekstraklasie mężczyzn prowadzi zespół Sir Safety Conad Perugia, którego trenerem jest Vital Heynen, a najlepszym graczem Wilfredo Leon, natomiast w ekstraklasie kobiet czołowe lokaty zajmują ekipy z polskimi siatkarkami w składzie: Imoco Volley Conegliano z Joanną Wołosz, Savino Del Bene Scandicci z Magdaleną Stysiak oraz Igor Gorgonzola Novara z Malwiną Smarzek-Godek.

Występujący od lipca ubiegłego roku w reprezentacji Polski Kubańczyk Wilfredo Leon jest niekwestionowaną gwiazdą drużyny prowadzonej przez belgijskiego selekcjonera kadry biało-czerwonych Vitala Heynena. Siatkarze Sir Safety Conad Perugia po sześciu kolejkach mają komplet zwycięstw i z dorobkiem 18 punktów są liderami Serie A, wyprzedzając o jedno „oczko” ekipę Cucine Lube Civitanova i o cztery Allianz Milano. Leon niemal w każdym meczu jest najlepiej punktujących graczem w swoim zespole. Nie inaczej było w spotkaniu szóstej kolejki, z Itas Trentino, wygranym przez podopiecznych Vitala Heynen 3:1. Kubańczyk z polskim paszportem zdobył w tym meczu 18 punktów w tym 12 z ataku, cztery z zagrywki dwa po bloku. Najcenniejszy w tym dorobku był jednak jeden z punktów uzyskany z zagrywki, bo przy okazji Leon pobił rekord Serie A w prędkości piłki po serwisie.
Reprezentant Polski już od jakiegoś czasu zapowiadał, że jednym z jego celów w tym sezonie jest ustanowienie nowego rekordu. Dotychczasowym, wynoszącym 134 km/h musiał dzielić się z włoskim siatkarzem rosyjskiego pochodzenia Ivanem Zaytsevem. Już nie musi, bo już w szóstej kolejce ligowej, w spotkaniu z Itasem Trentiono, zaserwował piłkę z prędkością 138 km/h. I teraz przy rekordzie widnieje już tylko jego nazwisko.
We włoskiej ekstraklasie siatkarek w tym sezonie brylują natomiast trzy reprezentantki Polski – Joanna Wołosz w Imoco Volley Conegliano, Magdalena Stysiak w Savino Del Bene Scandicci oraz Malwina Smarzek-Godek w Igor Gorgonzola Novara. Na czele stawki po sześciu kolejakach (ale z pięcioma rozegranymi meczami) znajduje się ekipa Joanny Wołosz, która w miniony weekend gładko pokonała na wyjeździe Wealth Planet Perugia Volley 3:0. Zwycięstwa w tej kolejce odniosły też zespoły Smarzek-Godek ( Igor Gorgonzola Novara – Banca Valsabbina Millenium Brescia 3:0) i Stysiak (Unet E-Work Busto Arsizio – Savino Del Bene Scandicci 1:3).
Co ważne, wszystkie trzy reprezentantki Polski należały do czołowych postaci tych spotkań. Joanna Wołosz ma od lat ugruntowaną pozycję we włoskiej ekstraklasie siatkarek i w każdym sezonie należy do ścisłej czołówki rozgrywających. W obecnych rozgrywkach większy rozgłos zdobywają jednak jej młodsze koleżanki z kadry Polski, 24-letnia Malwina Smarzek-Godek oraz niespełna dwudziestoletnia Magdalena Stysiak.
Zwłaszcza kapitalna gra Stysiak jest miłą niespodzianką, bo jej zespół, Savino Del Bene Scandicci, jest na drugim miejscu w tabeli, a tak wysoka lokata jest w dużej mierze jej zasługą, chociaż trener Massimo Barbolini w pierwszych czterech kolejkach ustawiał ją na pozycji przyjmującej, chociaż nominalnie Stysiak jest atakującą. „Trener zauważył, że dobrze gram na przyjęciu, chociaż tego nie trenowałam, więc jak zrobiła się u nas luka na tej pozycji, to wystawiał mnie w meczach na tej właśnie pozycji. W ostatnim spotkaniu wróciłam już do ataku, ale mam nadzieję, że trener naszej kadry Jacek Nawrocki zauważy, że czegoś nowego się tu we Włoszech nauczyłam” – trochę żartobliwie skomentowała swoje tegoroczne występy w Serie A nasza 19-letnia siatkarka. Jej znakomitą grę zauważyły już włoskie media i wróżą Polce karierę światowego formatu, skoro w tak młodym wieku wybiła się na liderkę w czołowym zespole najmocniejszej kobiecej ligi siatkarskiej na świecie.
Znakomite recenzje w tym sezonie zbiera też Smarzek-Godek, która po dwóch sezonach spędzonych w ekipie Zanetti Bergamo latem tego roku podpisała kontrakt z Igor Gorgonzola Novara i już w pierwszym sezonie gry w nowym zespole wybiła się na jego liderkę. „Wciąż jestem bardzo podekscytowana, że mogę występować w takiej słynnej drużynie, z którą mogę też zagrać w Lidze Mistrzyń. To jest dla mnie duża sprawa i największe jak dotąd wyzwanie sportowe w karierze. Bardzo się cieszę, że taki klub chciał podpisać ze mną kontrakt i obdarzył mnie dużym kredytem zaufania. Zamierzam spełnić oczekiwania” – zapowiedziała atakująca naszej reprezentacji siatkarek.

Malwina powędruje do Novary

Najlepsza obecnie polska siatkarka, Malwina Smarzek-Godek, pod dwóch sezonach spędzonych w drużynie Zanetti Bergamo, latem tego roku przeniesie się do silniejszego zespołu Serie A, Igor Gorgonzola Novara. 24-letnia atakująca związała się z ekipa triumfatorek ubiegłorocznej dycji Ligi Mistrzyń dwuletnim kontraktem.

Smarzek-Godek do Zanetti Bergamo przeszła z Chemika Police, z którym święciła dwukrotnie mistrzostwo Polski – w sezonie 2016/2017 i 2017/2018. We włoskiej lidze nasza czołowa siatkarka prezentowała się znakomicie, chociaż drużyna Zanetti to ligowy średniak. Swoją grą reprezentantka Polski zwróciła jednak na siebie uwagę szefów potentata Serie A, Igor Gorgonzola Novara i teraz przez dwa najbliższe lata będzie występowała w jednym z czołowych europejskich zespołów.
Igor Gorgonzola Novara ma w dorobku triumf w Lidze Mistrzyń w sezonie 2018/2019, mistrzostwo Italii w sezonie 2016/2017 oraz siedem tytułów wicemistrzowskich (2002, 2003, 2004, 2009, 2015, 2018, 2019). Przed nią z polskich zawodniczek grały tu Maja Tokarska (2013-2014), Magdalena Wawrzyniak (2015-2016), Katarzyna Skorupa (2017-2018) i Zuzanna Górecka (2019-2020).