Elementy nadbudowy

Demokratyczne państwo prawa, jakim jakoby jest Polska jest w istocie protezą demokracji i nie daje społeczeństwu poczucia realnego wpływu na sprawy państwa.

Stąd niski udział obywateli w wyborach. Kolejne ekipy rządowe nie dotrzymują swoich zobowiązań. Demokracja parlamentarna nie jest władzą ludu lecz de facto władzą wąskiej grupy „zawodowych” polityków różnych opcji. To ścisłe kierownicze gremia partii politycznych wybierają kandydatów do wszelkich władz na których nam wyborcom wolno głosować. Parlamentarzysta bardziej zależny jest od szefa swojej partii i klubu niż od wyborców. Szefowie ci mają decydujący wpływ na to czy ktoś będzie umieszczony na liście podczas następnych wyborów czy też nie. Rząd, powstający w wyniku wyborów nie jest decyzją wyborców, lecz zakulisowych, gabinetowych ustaleń wąskiej grupy polityków (np.: rząd PIS-u z LPR-em i Samoobroną). Jeżeli ma on silne, stabilne zaplecze w parlamencie jest nieusuwalny przez cztery lata, a kontrola parlamentarna faktycznie nie istnieje. Rodzi to poczucie bezkarności i prowadzi do wypaczeń władzy. Tej bezkarności sprzyja obecna reforma prokuratury i sądownictwa. Polityka rozgrywa się w gabinetach, a wyborcy są ignorowani przez cztery lata. Partie polityczne koncentrują się głównie na tym jak zdobyć władzę i ją utrzymać, a nie jak przekształcać rzeczywistość z korzyścią dla obywateli i państwa.

Prawicowe, faktycznie, państwo polskie ingeruje w świadomość społeczną i historyczną narodu. Za wszelką cenę usiłuje rozerwać i zniszczyć historyczną ciągłość państwa polskiego, wymazać z najnowszej historii Polski i świata Polską Rzeczpospolitą Ludową. Do praktyki rządzenia, a co za tym idzie, do porządku prawnego dopuszcza jedynie prawicową interpretację wszelkich zjawisk społeczno-politycznych i ekonomicznych. Ogromny wkład w rozwój nauki i kultury z okresu PRL często sprowadza do przestępczych praktyk. Powołuje się i wykorzystuje instytucje państwowe, takie jak IPN, do realizacji „sprawiedliwości dziejowej”. Zamiast wybiegać w przyszłość i unowocześniać państwo. Pisze się od nowa, prawicową historię Polski.

Bardzo niepokojącym zjawiskiem z punktu widzenia demokracji jest postępująca klerykalizacja państwa, zarówno w sposób formalny (zgodnie z obowiązującym prawem) i w sposób nieformalny (z naruszeniem obowiązujących przepisów). Kościół uzyskał wiele przywilejów podatkowych, celnych oraz w sferze ubezpieczeń społecznych. Jest jedyną grupą która uzyskała z naddatkiem zwrot majątku przejętego przez Państwo. Ponadto kościół uzyskał olbrzymi majątek na ziemiach północnych i zachodnich naszego kraju w wyniku darowizn otrzymanych od Polski Ludowej. Doszło do tego, że państwo finansuje naukę religii, wiele instytucji państwowych zatrudnia kapelanów finansowanych przez ich budżety. Dochodzi do przypadków jaskrawego łamania prawa poprzez wieszanie symboli religijnych w instytucjach publicznych, w tym w sejmie, oraz wywierania nieformalnego wpływu na władze różnych szczebli, szczególnie samorządowe. Wprowadza się do prawa państwowego rozwiązania wynikające z jednej ideologii jakim jest religia katolicka. Wszystko to prowadzi do sytuacji, że część obywateli naszego kraju czuje się dyskryminowana.

W okresie gdy media elektroniczne wpływają w znacznym stopniu na poziom rozwoju cywilizacyjnego społeczeństwa bardzo źle funkcjonuje publiczne radio i telewizja. Koszty funkcjonowania tych instytucji są znacznie większe od prywatnych stacji radiowych i telewizyjnych, nawet jeżeli uwzględnimy to, że realizują one programy „misyjne”. Jednocześnie audycje informacyjne i publicystyczne najczęściej nie realizują programu publicznego tylko program polityczny grupy, aktualnie mającej władzę w radiu i telewizji.

Ze względu na duże zróżnicowanie dochodów dostęp do kultury i obiektów sportowych dla biedniejszych rodzin stał się iluzoryczny. System państwowych dotacji do kultury i sportu amatorskiego i masowego jest niesprawiedliwy i trafia głównie do bogatszej części społeczeństwa.

Demokracja bezpośrednia:
Podstawowym celem lewicy powinno być zwiększenie udziału obywateli w zarządzaniu państwem. Dlatego należy zmienić konstytucję i wprowadzić w Polsce demokrację bezpośrednią. To znaczy, że decyzje podejmowane dotychczas przez parlament (który ulegnie likwidacji) będą podejmowane przez ogół obywateli. Wprowadzenie demokracji bezpośredniej przyniesie wielkie korzyści dla Państwa i społeczeństwa: bezpośredni wpływ obywateli na podejmowane przez Państwo decyzje; większe zaangażowanie obywateli w sprawy kraju; wzrost znaczenia systemu partyjnego, który będzie działał w interesie obywateli, partie polityczne zajmą się pozyskiwaniem obywateli dla przeforsowania określonych ustaw, a nie walką polityczną w parlamencie; będzie istniała możliwość realizacji programu akceptowanego społecznie nawet wtedy gdy rząd mu się sprzeciwia; większą odpowiedzialność rządzących przed obywatelami, większa akceptacja społeczeństwa dla przyjętych ustaw.

Proponowane rozwiązanie można wprowadzić następującymi etapami: wprowadzenie dla wszystkich obywateli nowych dowodów osobistych, które będą jednocześnie kartami podpisu elektronicznego. Rząd PO miał to wprowadzić w 2011 roku; uruchomienie głosowania elektronicznego z dowolnego miejsca lub w obwodowej komisji wyborczej przy wykorzystaniu dowodów osobistych z podpisem elektronicznym; wprowadzenie demokracji bezpośredniej w systemie samorządu terytorialnego, wybiera się tylko wójtów, burmistrzów i prezydentów, a decyzje będące dotychczas w kompetencji rady podejmują wszyscy obywatele, którzy biorą udział w głosowaniach; wprowadzenie demokracji bezpośredniej w skali państwa. Raz na cztery lata wybory rządu, a decyzje dotychczas podejmowane przez sejm i senat podejmowane będą przez ogół obywateli w głosowaniu elektronicznym.

Związane z wprowadzeniem demokracji bezpośredniej niektóre i wątpliwości problemy można rozwiązać następująco:

Dostęp do internetu: Rośnie ilość obywateli mających dostęp do Internetu w domu lub pracy. Pozostali obywatele otrzymają darmowy dostęp do Internetu w instytucjach publicznych takich jak: komisje wyborcze, szkoły publiczne, urzędy pocztowe, urzędy administracji państwowej i samorządowej. Spowoduje to, że dostęp do miejsc głosowania, będzie swobodniejszy i szerszy niż jest obecnie.

Zapewnienie prawidłowości głosowania: Należy wykorzystać doświadczenia krajów, które już wykorzystują głosowanie przez internet. Zachować dotychczasowy podział na obwody głosowania i podawać wyniki z poszczególnych obwodów głosowania. W skład komisji wyborczych powinni wchodzić informatycy reprezentujący różne środowiska polityczne.

Zapewnienie stabilności rządu: Rząd w wyborach musi uzyskać ponad 50% oddanych głosów W przypadku gdy żaden zespół nie uzyskał wymaganej większości dwa rządy, które uzyskały najlepsze wyniki tworzą koalicje z innymi rządami i startują w drugiej turze. Wybrana w ten sposób rada ministrów jest znana wyborcom jeszcze przed wyborami i ma za sobą duże poparcie społeczne sięgające ponad 50% głosujących. Możliwe jest w każdej chwili odwołanie rządu podczas kadencji pod warunkiem przegłosowania wniosku większością pod 50% uprawnionych do głosowania.
Ograniczenie ilości głosowań: Zgodnie z postulatami konstytucjonalistów powinno nastąpić zmniejszenie ilości spraw regulowanych przez ustawy, a więcej spraw powinno być rozporządzeń rządu i dekretów prezydenta. Proponuję żeby w ciągu roku było 12 sesji głosowań.

Zapewnienie stabilności państwa w tym gospodarki: Utrzymanie zabezpieczeń gospodarczych z obecnej konstytucji. Wprowadzenie dodatkowych zabezpieczeń poprzez wprowadzenie wyższych progów akceptacji bądź odrzucenia niektórych rodzajów ustaw. Wprowadzenie weta rządu i wspólnego weta rządu i prezydenta dla niektórych rodzajów ustaw, które będzie można odrzucić odpowiednią ilością głosów.

Rola partii politycznych i obywateli: W moim przekonaniu rola partii politycznych wzrośnie i będzie adekwatna do oczekiwań obywateli. Znaczenia nabiorą te partie, które będą wstanie pokazać dobre rozwiązania istniejących problemów, ale i potrafią przekonać do tych rozwiązań większość obywateli. Partie będą musiały być bardziej konstruktywne i być w bliższej relacji z obywatelami. Myślę, że to oczekiwany kierunek zmian. Istnieją obawy, że obywatele nie będą czytali proponowanych ustaw bo się na nich nie znają. Dzisiaj wielu posłów też nie czyta ustaw i na nich się nie znana tylko głosuje tak jak im każe klub poselski. Myślę, że będą głosowania w których weźmie udział i 5% i 80% uprawnionych dlatego dla niektórych ważnych głosowań trzeba ustalić minimalny procent uprawnionych biorących udział w głosowaniu, aby ustawa była ważna. Jeżeli to nie zostanie osiągnięte to powtórnym głosowaniu nie obowiązują już ograniczenia. Ci obywatele, którzy chcą głosować, a nie znają się na materii ustaw moim zdaniem będą głosować zgodnie z wskazaniami partii do których mają zaufanie.

Zmiany w konstytucji powinny dotyczyć nie tylko samego procesu głosowania, ale muszą dotyczyć także spraw związanych z zabezpieczeniem sprawności funkcjonowania państwa i jego bezpieczeństwa finansowego. Nowa konstytucja powinna wzmocnić rolę aparatu sprawiedliwości poprzez wyprowadzenie sądów i prokuratur z zależności od rządu.

Państwo neutralne światopoglądowo:
Państwo musi w sposób faktyczny, a nie deklaratywny realizować swoją neutralność światopoglądową. Należy zlikwidować wszystkie przywileje podatkowe, celne i ubezpieczeniowe kościołów. Państwo powinno zrezygnować z finansowania nauczania religii. Nauka religii może odbywać się w szkołach, ale na zasadach komercyjnych. Wierni lub kościół płacą za wynajęcie sali, pomocy naukowych i za nauczyciela. W instytucjach publicznych: państwowych i samorządowych nie mogą funkcjonować kapelani. Należy bezwzględnie respektować zakaz umieszczania w budynkach publicznych symboli religijnych. Uważam także, że nie potrzeba żadnych specjalnych zapisów w konstytucji, ani ustawach o religii i kościołach. Prawa wiernych i kościołów są zagwarantowane innymi powszechnymi prawami, a obecną działalność kościołów można prowadzić z wykorzystaniem aktualnie istniejących i dostępnych wszystkim: stowarzyszeń, fundacji, spółek prawa handlowego. Należy także skończyć z tą retoryką, że kościół instytucjonalny nie powinien prowadzić działalności politycznej. Po pierwsze jak uczy doświadczenie jak będzie chciał i tak będzie prowadził, po drugie są to tacy sami obywatele jak my i nie można im ograniczać praw obywatelskich i politycznych.

Realizowanie misji w radiu i telewizji:
Bardzo ważną funkcję w współczesnym państwie odgrywają media. Powinny one być pluralistyczne i dostarczać różne rodzaje kultury i rozrywki. Szczególne znaczenie ma dostarczanie obiektywnej informacji i publicystyki. Ważne znaczenie też mają programy edukacyjne. Wszystkie te zadania określamy „misją”. Aby spełnić ją w możliwie szerokim zakresie potrzebne są dwa elementy: zespół standardów, który będzie określał jakie wymogi musi spełniać: obiektywna informacja, publicystyka, kultura wysoka, programy edukacyjny i inne; efektywny system rozdziału środków na realizację misji. Należy zmienić zakres funkcjonowania obecnej Rady Radia i Telewizji w taki sposób, aby ona określała standardy i organizowała przetargi na emisję programów „misyjnych”. Rada wspomagana przez dwie komisje: pierwszą złożoną z wybitnych znawców kultury, dziennikarstwa i oświaty, która oceniałaby pod względem merytorycznym programy telewizyjne i radiowe aspirujące do dofinansowania z funduszy misji i drugą komisję, która oceniałaby propozycje telewizji pod względem zasięgu technicznego emisji i propozycji wysokości dofinansowania z funduszu misji. Na podstawie tych dwóch ocen Rada dokonuje wyboru programu i telewizji, która go wyemituje oraz zakresu dofinansowania. Należy zrównać dostęp wszystkich nadawców do funduszy przeznaczonych na finansowanie misji. Publiczne telewizję i radio należy przekształcić w państwowe media, które będą miały taki sam dostęp do funduszu misji jak wszystkie pozostałe media. Fundusz misji powinien być finansowany z podatków. Wypłata dofinansowania odbyłaby się po emisji programu jeżeli spełnił wszystkie wymagania przetargu. Programy misyjne byłyby oznaczone. Szczególnie w programach informacyjnych i publicystycznych oznaczałoby to wysoki poziom wiarygodności i uczciwości programów. Jeżeli wysokość funduszu misji byłaby na poziomie publicznych środków przekazywanych do mediów państwowych. To ilość i jakość programów misyjnych w przestrzeni medialnej byłaby wielokrotnie większa niż obecnie. Byłby to skutek konkurencji podmiotów medialnych o dofinansowanie. Wszystkie programy „misyjne” emitowane w różnych telewizjach były oznaczone. W przypadku programów informacyjnych i publicystycznych oznaczałoby to wysoki stopień wiarygodności i obiektywizmu.

Kultura i sport:
Dzisiejszy sposób finansowania kultury i sportu amatorskiego był dobry w czasach Polski Ludowej gdy rozpiętości płacowe były na niższym poziomie niż obecnie i miało sens bezpośrednie finansowanie podmiotów kultury. Obecnie prowadzi to do uprzywilejowania bogatszych warstw społeczeństwa ponieważ obecny poziom publicznego finansowanie kultury powoduje, że bilety są drogie i nie stać na nie ludzi nie zamożnych. Zmiana w finansowaniu kultury i sportu powinna polegać na dwóch głównych elementach.

Po pierwsze tam gdzie obiekty (teatry, muzea, obiekty sportowe) utrzymują się dzięki dotacją publicznym powinny je przejąć samorządy lub państwo, a ich użytkownicy (teatry, kluby sportowe, muzea) płaciły by czynsz tylko za tą powierzchnie, którą aktualnie użytkują. To znaczy, że np. teatr w sposób ciągły wykorzystywałby tylko część pokoi administracyjnych, pomieszczenie do prób i magazyny na dekoracje i stroje, a na przykład sale teatralną tylko na próby kostiumowe i przedstawienia. Publiczny właściciel obiektu mógłby wykorzystywać wolne powierzchnie budynku na wynajem na inne cele na przykład na sale kinowe, koncerty i inne nie wymienione. Ponadto publiczny właściciel obiektu, który ma więcej środków niż teatr mógłby go modernizować zwiększając jego użyteczność i obniżając koszty eksploatacji. Takie rozwiązanie zmniejszyłoby koszty funkcjonowania teatru i zwiększyło wykorzystanie obiektu.

Po drugie trzeba tak zorganizować finansowanie, aby z jednej strony zapewnić funkcjonowanie kultury, z drugiej strony umożliwić korzystanie z dóbr kultury biedniejszej części społeczeństwa, a z trzeciej umożliwić władzy samorządowej i państwowej posiadanie wpływu na politykę repertuarową. Dzisiaj przykładowo teatr utrzymuje się ze sprzedaży biletów, dotacji publicznych, wpłat sponsorów i reklam. Proponuje utrzymać ten sposób finansowania tylko zmienić formę dotacji publicznych. Ceny biletów przy założeniu 100% frekwencji na przedstawieniach powinny co najmniej pokryć wszystkie koszty funkcjonowania teatru. Dotacja polegałaby na wykupieniu wszystkich nie sprzedanych biletów przez instytucje samorządowe lub państwowe jednak nie więcej niż 30% wszystkich dostępnych. Jeżeli mimo teatr nie jest zapełniony trzeba pomyśleć o zmianie repertuaru. Jeżeli władzom zależy, żeby jakieś przedstawienie trwało dłużej mogą zwiększać pule kupionych biletów. Zakupione przez władze samorządowe lub państwowe bilety- już imienne- mogły być sprzedawane po ulgowej cenie albo rozdawane za darmo biedniejszej części społeczeństwa. Preferowane powinny być dzieci i młodzież. W podobny sposób mogą być finansowane opery, filharmonie, muzea, koncerty, obiekty sportowe (baseny, korty tenisowe, hale sportowe, lodowiska).

Przedstawione wyżej propozycje wynikają z następujących przesłanek: zwiększenia udziału społeczeństwa w sprawowaniu władzy, bardziej efektywnemu wykorzystaniu posiadanych środków i lepszej realizacji postulatu sprawiedliwości społecznej w kulturze i sporcie. Niektóre z propozycji szczególnie w samorządach można już wdrożyć dzisiaj.

Jakoś to będzie

Ostatnio w moim bloku dwie osoby z rzędu nie wpuściły mnie do windy. Znakiem tego, propaganda działa. Licznik wciąż bije, a ludzie się lękają. Nie wszyscy, ale im więcej propagandy procovidowej, tym naród bardziej pod butem. Co zatem robić? Nie słuchać i nie czytać. Żeby nie zwariować.

Co rano budzę się i patrzam w portale informacyjne głównego nurtu. A tam co i rusz na czerwono, żeby nie przegapić: ilu zachorowało, ilu wyzdrowiało, ilu umarło. Raz spadnie, raz wzrośnie, a ostatnio najczęściej constans. Co i rano poczynam zastanawiać się wówczas: po co to wszystko? Po co te wszystkie informacje, które robią ludziom wodę z mózgu; mieszają im w głowach; straszą ponad miarę. Kto na tym wygrywa. Bo na pewno nie czytelnicy, którzy chłoną te alarmistyczne treści i zatruwają sobie żywot zgryzotami. I klikają w niusy, w piloty telewizorów, a gdzieś tam, po drugiej stronie światłowodu siedzą możni panowie i nobliwe panie i liczą zysk z kasy reklamodawców.

Nie wiem jak Państwa, ale mnie strasznie to rozsierdza; licznik zgonów i zachorowań; ozdrowieńców i zaszczepionych. Tłucze się ludziom do głów, że wróg u bram i trzeba mieć się na baczności. Pamiętam ongiś, jak w latach 90. w Nowym Jorku, na dworcu autobusowym, wystawiony był ogromny telebim, na którym prezentowano liczbę zabójstw, napadów z bronią w ręku, kradzieży i rozbojów na daną godzinę. Czemu i komu miało to służyć, nie bardzo wiem. Bo na pewno nie miastu i jego mieszkańcom. O tym, że mieszkają w niebezpiecznej metropolii wiedzieli i bez tego. Jeszcze przed Giulianim ktoś poszedł po rozum do głowy i zdjął licznik morderstw, żeby nie irytować mieszkańców miasta ponad stan.

Dokładnie tak samo patrzę na liczniki statystyk na naszych portalach; irytują ludzi a niektórych straszą i robią więcej szkody niż pożytku. Zresztą, tego ostatniego nie ma z nich za grosz. Kiedy liczniki nie pokazują wrażych danych, zrazu znajdzie się jakiś czarnosecinny artykuł o tym, jak to lada moment będzie strasznie i żeby się przygotować na najgorsze. A rzeczy ostatnie już poczynają się dziać na naszych oczach, na razie po cichutku, ale już czuć morowy wiatr z Zachodu. Rozmawiałem niedawno z jednym z pisowskich samorządowców wojewódzkiego szczebla; człowiek ów powiedział mi, że na dniach poszła z rządu w teren bumaga, aby odwoływać imprezy masowe finansowane z budżetów gmin, a kasę mrozić na zapomogi i tarcze pomocowe na czwartą falę.

Na głównych antenach telewizji prywatnych i komercyjnych, zaraz po dziennikach, w najlepsze funkcjonują covido-wiadomości i covido-poradniki. Nie wiem na jakiej podstawie szefostwo kanałów ustala, że nadal będzie emitować ten specyficzny rodzaj rozrywki, ale gdyby nie szły za tym pieniądze warunkowane wysoką oglądalnością, zapewne ramówkę wypełniłoby coś innego. Znakiem tego, Polacy lubią horrory; chcą się bać na zapas; kochają, kiedy mówi im się, że jest źle, a może być jeszcze gorzej…czy aby na pewno? Kiedy patrzę na moich współbraci w polskiej niedoli, odnoszę zupełnie inne wrażenie. Lubimy raczej, kiedy się nam mówi, że będzie dobrze, że „jakoś to będzie”; lepiej, gorzej, ale jakoś. Że podołamy, że nie będzie tak źle, nie będzie bolało; żeby się nie martwić na zapas, bo jest chujowo, ale stabilnie. I na nas to działa. Na przeoranych pracą, wódką i stresem, ziemistych twarzach pojawia się w okolicach kącików ust mały półksiężyc, który z czasem przechodzi w uśmiech; wargi pęcznieją od krwi, usta czerwienieją, oczodoły nabierają błysku. Jak się chce, to można nas rozbawić. Byleby było czym; Benny Hillem, „Samymi swoimi”, czymkolwiek. Ale na pewno nie paskami z liczbą zachorowań i zgonów. Kiedy się na to spojrzy na zaraz po otwarciu oczu i komputera, dzień nie może być udany. I zwykle nie jest. Po co więc to wszystko; za jakie grzechy maltretują nas tą wiedzą, do nieszczęścia głębokiego koniecznie potrzebną. Wiadomo, dla kasy. Ale żeby aż tak człowiekowi zatruwać życie; że też nie wystarczy im codzienny kociokwik o Gowinie, Żydach, tefałenie; toż to samo w sobie już wystarczająco mdłe i niestrawne. Jesień jednak szykuje nam się złota. Przynajmniej dla wydawców.