Walczyły do końca

Polskie siatkarki po raz pierwszy od dziesięciu lat stanęły w mistrzostwach Europy do walki o medale. W Ankarze w półfinałowym spotkaniu biało-czerwone nie sprostały jednak ekipie Turcji i przegrały z nią 1:3. W niedzielę o brązowy medal zmierzyły się z zespołem Włoch, z którym wcześniej w Łodzi wygrały w fazie grupowej.

Ekipa naszych siatkarek do stolicy Turcji podróżowały jednym samolotem czarterowym z reprezentacją Włoch i zawodniczki obu ekip życzyły sobie nawzajem spotkania w finale i walki o złote medale. Te życzenia się jednak nie spełniły.
Nasze siatkarki dziesięć lat temu w Łodzi po raz ostatni wywalczyły miejsce na podium mistrzostw Europy. W tamtym turnieju triumfowała reprezentacja Włoch. W następnym europejskim czempionacie Włoszki nie obroniły tytułu i po porażce z Turcją w meczu o brązowy medal zajęły ostatecznie czwartą lokatę. W kolejnych dwóch edycjach Polki i Włoszki nie przebiły się do strefy medalowej, a w ostatniej siatkarki z Italii przywiozły srebro, przegrywając w finale z Serbią.
Nasz zespół przeżywał w tym okresie kryzys, z którego biało-czerwone w tegorocznej imprezie wyprowadził trener Jacek Nawrocki. Dla jego podopiecznych już jednak sam awans do półfinału był wielkim sukcesem, czego nie da się powiedzieć w przypadku ekipy Włoch, typowanej przed mistrzostwami nawet do zwycięstwa w imprezie. W półfinale doszło do powtórki z finału poprzednich mistrzostw, w którym Włoszki przegrały z Serbią. Tym razem także nie sprostały serbskim siatkarkom przegrywając z nimi 1:3.

Biało-czerwone w dwóch pierwszych setach meczu z dopingowanymi żywiołowo przez komplet publiczności Turczynkami praktycznie nie istniały na parkiecie, przegrywając 17:25 i 16:25, ale w trzeciej partii nieoczekiwanie pokazały lwi pazur i wygrały seta do 25:14. Taki wysoki poziom utrzymały jeszcze przez część czwartej partii, lecz przy prowadzeniu 13:11 oddały inicjatywę rywalkom i przegrały go 18:25, a cały mecz 1:3.

„Turczynki fantastycznie grały serwisem. Mierzymy parametry zagrywki i dzisiaj były one kosmiczne w wykonaniu zespołu tureckiego, który ponadto był jeszcze niesiony dopingiem kibiców. W zagrywce przeciwstawiliśmy się im jedynie w trzecim secie, ale że każdy następny element gry wynikał właśnie z zagrywki, mecz zakończył się tak, jak się zakończył – nasza porażką” – podsumował selekcjoner kadry Polski Jacek Nawrocki.

Polkom pozostała walka o brązowy medal. W rundzie grupowej w Łodzi pokonały Włoszki 3:2, mimo to w Ankarze za murowane faworytki uważano rywalki. „Jeśli zdobędziemy brązowy medal, będziemy się bardzo cieszyć, ale nawet jeśli przegramy, też będziemy szczęśliwe, bo przed mistrzostwami czwarte miejsce brałybyśmy w ciemno. Przecież nikt się nie spodziewał, że zajdziemy w tym turnieju tak daleko” – przyznała przed niedzielnym meczem przyjmująca Magdalena Stysiak.

Niewykluczone, że także jej koleżanki uznały czwartą lokatę za wystarczającą, bo w niedzielnym spotkaniu i brązowy medal biało-czerwone, wprawdzie po zaciętej walce, ale jednak  przegrały z Włoszkami w trzech setach 23:25, 20:25, 24:26 i ostatecznie zajęły w mistrzostwach Europy czwarte miejsce.

 

W Ankarze zagrają o medale

Nasze siatkarki znów zachwyciły kibiców. W minioną środę po emocjonującym meczu pokonały w łódzkiej Atlas Arenie reprezentację Niemiec 3:2 i awansowały do półfinału mistrzostw Europy. W tej fazie turnieju biało-czerwone zagrają w Ankarze z ekipą Turcji. W drugiej parze półfinałowej zmierzą się aktualne mistrzynie Europy Serbki z wicemistrzowską ekipą Włoch.

Biało-czerwone idą przez mistrzostwa Europy niczym burza. Podopieczne trenera Jacka Nawrockiego do grona ośmiu najlepszych drużyn Europy dotarły odnosząc pięć zwycięstw w sześciu spotkaniach turnieju rozgrywanego w Łodzi oraz trzech innych miastach – Bratysławie, Budapeszcie i Ankarze. W grupie uległy jedynie Belgii (3:2), pokonały za to m. in. wicemistrzynie świata Włoszki (3:2), a w 1/8 finału wyeliminowały ekipę Hiszpani (3:0). W środę w łódzkiej Atlas Arenie w swoim ostatnim w tegorocznych mistrzostwach Europy meczu na tym obiekcie zmierzyły się z reprezentacją Niemiec.

Niemki okazały się przeciwniczkami znacznie bardziej wymagającymi. Biało-czerwone w obecnym sezonie spotkały się z nimi aż pięciokrotnie. W meczach rozegranych w ramach turnieju Volley Masters w szwajcarskim Montreux oraz turnieju Ligi Narodów w Opolu wygrały z nimi dwukrotnie po 3:1, ale w turnieju o Puchar Gubernatora Kaliningradu przegrały 2:3. W sparingach rozegranych tuż przed mistrzostwami Europy trenerzy Jacek Nawrocki i Feliks Koslowski umówili sie na dwie gry kontrolne w Bremie i Muenster – obie wygrały Polski (3:2 i 5:0).

Ale w trakcie europejskiego czempionatu podopieczne trenera Koslowskiego spisywały się wybornie – wygrały wszystkie mecze w fazie grupowej, a w 1/8 finału rozbiły w pył ekipę Słowenii, wygrywając z nią 3:0. Dlatego wynik środowej potyczki Polek z Niemkami w Atlas Arenie była sprawą otwartą i siatkarscy eksperci zgodnie przyznawali obu drużynom po pięćdziesiąt procent szans na zwycięstwo.

„Polska ma świetne zawodniczki na każdej pozycji, a do tego jedną z najlepszych rozgrywających na świecie. Kto inny ma w szóstce cztery dwumetrowe siatkarki? Nie my więc będziemy faworytami tego spotkania” – przyznał przed meczem Koslowski. Z pewnością była to wypowiedź mająca na celu przeniesienie presji na polski zespół, ale faktem jest, że dla jego zespołu awans do najlepszej ósemki europejskiego czempionatu był już dużym sukcesem. „Osiągnęliśmy dużo więcej niż zakładaliśmy. Nie spodziewaliśmy się, że wygramy grupę i że zajdziemy aż do ćwierćfinału. Pracuję w tej reprezentacji od 2006 roku, wcześniej jako asystent, i nie przypominam sobie, żeby udało jej się pokonać Rosjanki, nawet w meczach towarzyskich, a co dopiero w starciach o stawkę” – przyznał selekcjoner niemieckiej kadry.

W meczu z polskim zespołem Niemki zagrały znakomicie, być może najlepiej w tym roku. To jednak nie wystarczyło, bo biało-czerwone też wskoczyły na najwyższy poziom. Tym razem ich gra nie opierała się już jedynie na Malwinie Smarzek-Godek, bo fenomenalnie zagrała także druga z naszych skrzydłowych, 18-letnia zaledwie Magdalena Stysiak, najskuteczniejsza zawodniczka w tym spotkaniu na boisku. To jej asy serwisowe w tie-breaku zdemolowały niemiecką drużynę. Jeśli utrzyma tę dyspozycję także po przeprowadzce do Ankary, biało-czerwone mogą pokusić się nawet o medal.

Reprezentacja Polski wyruszyła do stolicy Turcji z ekipą Włoch w czwartek po południu samolotem czarterowym. Na miejsce oba zespoły dotarły późnym wieczorem i na zaaklimatyzowanie się w nowym miejscy będą miały tylko piątek, bo już w sobotę przyjdzie im zmierzyć się w meczach półfinałowych. Włoszki wyjdą na parkiet o 16:00, a ich przeciwniczkami będą mistrzynie świata Serbki. To będzie powtórka wielkiego finału z poprzednich mistrzostw Europy. Wtedy Serbki okazały się lepsze, ale teraz szanse są równe. Podobnie jak w drugim spotkaniu półfinałowym, które zacznie się o 18:30, w którym gospodynie turnieju Turczynki zmierz się z naszą reprezentacją.

Dzień później w niedzielne popołudnie odbędą się spotkania o medale – najpierw o brązowy, a potem o złoty. Po latach posuchy wśród zespołów walczących o te cenne trofea znów jest reprezentacja Polski.

 

Na huśtawce nastrojów

Nasze siatkarki zaczęły mistrzostwa Europy od trzech zwycięstw, potem z własnej winy uległy Belgii 2:3, chociaż miały trzy piłki meczowe. To niepowodzenie Polki powetowały sobie zwyciężając wicemistrzynie świata Włoszki 3:2, dzięki czemu zajęły drugie miejsce w grupie i w niedzielę w łódzkiej Atlas Arenie zagrały w 1/8 finału z Hiszpanią.

Podopieczne trenera Jacka Nawrockiego w dwóch ostatnich spotkaniach grupowych przeżyły niesamowitą huśtawkę nastrojów. Przystępując do potyczek z Belgijkami i Włoszkami biało-czerwone miały już awans do 1/8 finału w kieszeni, podobnie zresztą jak ich rywalki. Rywalizacja tych trzech zespołów toczyła się zatem jedynie o kolejność na czołowych miejscach w grupie. Włoszki rozgromiły Belgię 3:0 i z czterema zwycięstwami były liderkami, natomiast nasza reprezentacja po nieoczekiwanej porażce z Belgijkami 2:3 spadła na trzecią pozycję, co oznaczało przeprowadzkę z Łodzi do Bratysławy i perspektywę gry o ćwierćfinał z silnym zespołem Rosji. Nic dziwnego, że fani biało-czerwonych byli rozczarowani takim obrotem sprawy, czemu dali wyraz w niezbyt przychylnych komentarzach zamieszczanych w internecie. Przed rozegranym w miniony czwartek meczem z niepokonaną drużyną Italii mało kto dawał Polkom szanse na korzystny wynik.

Tymczasem biało-czerwone sprawiły ogromną sensacje i po zaciętej walce pokonały aktualne wicemistrzynie świata 3:2, żywiołowo dopingowane przez kibiców, którzy do ostatniego miejsca wypełnili trybuny Atlas Areny. Mecz z Włoszkami był bez dwóch zdań najlepszym występem podopiecznych Jacka Nawrockiego w tym sezonie. Dwa zdobyte punkty zapewniły naszym siatkarkom drugą lokatę w grupie B, dzięki czemu nie tylko uniknęły starcia z ekipą Rosji, lecz także konieczności wyprawy do Bratysławy, gdzie rywalizowały zespoły w grupie. Ponieważ regulamin mistrzostw Europy stanowi, że gospodynie poszczególnych turniejów grupowych w kolejnej fazie nie mogą grać przeciwko sobie, do stolicy Słowacji musiały przemieścić się najlepsze w Łodzi Włoszki i zagrać z trzecią w Bratysławie reprezentacją Słowacji, a Polki w Atlas Arenie zamiast z trzecimi w grupie D Słowaczkami, zagrały w niedzielę z czwartymi w tej grupie Hiszpankami. Do stolicy Słowacji musiała powędrować też trzecia z Łodzi ekipa Belgii, gdzie czekało ją starcie z Rosjankami.

Podróż w odwrotnym kierunku odbyła natomiast reprezentacja Niemiec, która w łódzkiej hali w niedzielę zmierzyła się z czwartą drużyną grupy B, Słowenią. Zwycięskie zespoły z par Polska – Hiszpania i Niemcy – Słowenia zagrają w środę 4 września przeciwko sobie w ćwierćfinale. W drugiej parze na tym szczeblu rywalizacji tego dnia w Atlas Arenie zmierzą się zwyciężczynie potyczek w Bratysławie, czyli lepsze zespoły z par 1/8 finału Rosja – Belgia i Włochy – Słowacja.

Wszystkie niedzielne spotkania zakończyły się po zamknięciu wydania. Polki w meczu z Hiszpankami, które w mistrzostwa Europy wróciły po sześciu latach przerwy i awans do 1/8 finału jest ich sukcesem, były murowanymi faworytkami.

Terminarz gier fazy play-off:
4 września:
Ankara
16:00 Serbia/Rumunia – Azerbejdżan/Bułgaria;
18:30 Turcja/Chorwacja – Holandia/Grecja;
Łódź
18:00 Włochy/Słowacja – Rosja/Belgia;
20:30 Polska/Hiszpania – Niemcy/Słowenia
7 września:
Ankara
16:00 Serbia/Rumunia/Azerbejdżan/Bułgaria – Włochy/Słowacja/Rosja/Belgia
18:30 Turcja/Chorwacja/Holandia/Grecja – Polska/Hiszpania/Niemcy/Słowenia
8 września:
Ankara
16:00 mecz o brązowy medal
18:30 mecz o złoty medal.

 

Wtopa biało-czerwonych

Po zaciętym spotkaniu polskie siatkarki przegrały w Łodzi z Belgijkami 2:3 w fazie grupowej mistrzostw Europy. Biało-czerwone nie wykorzystały trzech piłek meczowych.

Mecz z Belgią miał być pierwszym sprawdzianem realnych możliwości Polek, bo do tej pory nie grały z drużynami z europejskiej czołówki. Oba zespoły przystępowały do meczu pewne już awansu do 1/8 finału. Biało-czerwone miały na koncie komplet zwycięstw: z Portugalią i Słowenią (po 3:0) oraz Ukrainą (3:1). Belgijki odniosły trzy zwycięstwa (z Ukrainą i Słowenią po 3:0, a z Portugalią 3:1 i dotkliwą porażkę z Włoszkami 0:3. Dodatkowym smaczkiem polsko-belgijskiej potyczki było to, że w kadrze rywalek były aż cztery Polki. Oprócz Kai Grobelnej pozostałe urodziły się w Belgii.

Niestety, nasze siatkarki okazały się nadzwyczaj gościnne dla ekipy Belgii i przegrały z nią 2:3, chociaż w końcówce tie-breaka miały aż trzy piłki meczowe. Nie potrafiły jednak wykorzystać okazji i poniosły pierwszą porażkę w turnieju. W czwartek Polki zmierzyły się z Włoszkami w ostatnim meczu grupowym. Aktualne wicemistrzynie świata były murowanymi faworytkami tej potyczki, a w przypadku ich wygranej Polki awansują dalej z trzeciego miejsca i w 1/8 finału czekał ich mecz z inną siatkarska potęgą – Rosją. Na walkę Polek o medale raczej się nie nastawiajmy.

Belgia – Polska 3:2 (20:25, 27:25, 20:25, 25:21, 17:15). Nasz zespół zagrała w składzie: Joanna Wołosz, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Agnieszka Kąkolewska, Magdalena Stysiak, Natalia Mędrzyk, Malwina Smarzek-Godek, Maria Stenzel, Martyna Grajber, Marlena Kowalewska, Klaudia Alagierska, Paulina Maj-Erwardt.