MKOl prze do igrzysk

Szef Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomas Bach po spotkaniu m.in. z premierem Japonii Yoshihide Sugą powiedział, że jest przekonany, iż mimo pandemii przyszłoroczne igrzyska w Tokio się odbędą.

Thomas Bach chce przywrócić wśród Japończyków wiarę w sens organizacji olimpijskich zmagań. W lipcu prawie 70 procent respondentów ankiety telewizji NHK opowiedziało się za ich kolejnym przełożeniem lub nawet odwołaniem. „Aby chronić japońskie społeczeństwo, MKOl podejmie wszelkie możliwe środki, aby uczestnicy igrzysk oraz kibice przyjeżdżali do Japonii wolni od koronawirusa” – powiedział Bach. Przewodniczący MKOl wyraził też przekonanie, że na trybunach będą mogli zasiąść kibice.
W politycznych kręgach w Japonii w tej chwili większość mają zwolennicy zorganizowania igrzysk w 2021 roku, niezależnie od sytuacji związanej z pandemią i dostępnością szczepionki. Powodem są rzecz jasna obawa o zmarnotrawienie ogromnych kwot, jakie wydano już z publicznych pieniędzy na organizację największej sportowej imprezy globu. Igrzyska mają się rozpocząć 23 lipca i potrwać do 8 sierpnia.

Nagroda Seulu dla Bacha

Pokojowa Nagroda Seulu za 2020 rok przyznana została przewodniczącemu Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomasowi Bachowi. Ceremonia wręczenia nagrody odbyła się w formie wideokonferencji.

Szef światowego ruchu olimpijskiego miał udać się do Korei Południowej 26 października. Pokojowa Nagroda Seulu przyznana została mu w uznaniu za wysiłki na rzecz pokoju i wkład w sukces Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2018, który zbliżył oba państwa koreańskie do siebie. Obostrzenia związane z nową falą pandemii koronawirusa uniemożliwiły 66-letniemu niemieckiemu działaczowi olimpijskiemu podróż do stolicy Korei Południowej i udział w ceremonii wręczenia nagrody. Postanowiono zatem, że uroczystość odbędzie się wirtualnie w formie wideokonferencji.
Pokojowa Nagroda Seulu została ustanowiona w 1990 roku dla upamiętnienia sukcesu Igrzysk XXIV Olimpiady w Seulu w 1988 roku. Fundacja Kulturalna Seulu przyznaje to wyróżnienie co dwa lata. Thomas Bach to złoty medalista olimpijski z Montrealu (1976) w drużynowym turnieju florecistów. Na czele MKOl stoi od 13 września 2013 roku.

Chcą prawa do protestowania

Narzucone przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski przepisy zawarte w 50. punkcie Karty Olimpijskiej, zakazujące sportowcom jakichkolwiek protestów i manifestacji, budzą coraz głośniejszy sprzeciw. Ostatnio z sugestią poluzowania przez MKOl rygorów wystąpili Kanadyjczycy.

Dla przypomnienia – Karta Olimpijska to zbiór podstawowych zasad Ruchu Olimpijskiego, przyjętych przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski. Określa podstawowe zasady obowiązujące w światowym sporcie olimpijskim, między innymi stwierdza, że „przynależność do Ruchu Olimpijskiego wyklucza wszelkie formy dyskryminacji na tle rasowym, religijnym, politycznym lub innym, ale też zabrania wszelkich form demonstracji, których celem jest wyrażanie swoich poglądów, także w aspektach rasowych.
Międzynarodowy Komitet Olimpijski w połowie tego roku przypomniał, że nadal obowiązujący punkt 50. Karty Olimpijskiej zakazuje uczestnikom igrzysk jakiejkolwiek demonstracji lub wyrażania poglądów politycznych, religijnych lub dotyczących kwestii rasy. Za złamanie tego przepisu zawodnikom grożą konsekwencje dyscyplinarne, ale każdy przypadek ma być rozpatrywany indywidualnie. W czerwcu zatwierdzono nowelizację, w której doprecyzowano, że w ramach tego przepisu zabronione jest m.in. klęczenie podczas odgrywania hymnów państwowych i inne tego typu gesty i protestacyjne zachowania.
To była reakcja władz MKOl na falę protestów w sporcie po brutalnym zabójstwie Afroamerykanina George’a Floyda przez policjantów w Minneapolis. Przeciwko rasowej dyskryminacji opowiedzieli się m.in. piłkarze niemieckiej Bundesligi oraz wielu znanych sportowców, między innymi tenisiści Roger Federer, Novak Djoković i Rafael Nadal, kierowca Formuły 1 Lewis Hamilton, najwybitniejsi koszykarze ligi NBA, z Michaelem Jordanem i LeBronem Jamesem na czele.
Władze wielu amerykańskich zawodowych lig, m.in. koszykarskiej (NBA), futbolu amerykańskiego (NFL) czy soccera (MLS) zezwoliły na swobodne wyrażanie przez zawodników poglądów i prowadzenie protestów w pokojowej formie. Amerykański Komitet Olimpijski (USOPC) zapowiedział ponowną analizę własnych przepisów oraz pomoc sportowcom w wyrażaniu ich politycznych poglądów. W tym celu postanowiono stworzyć zespół roboczy, któremu przewodzić będą zawodnicy. Zapowiedziano także starania o zmianę regulacji o zasięgu globalnym.
Ale kanadyjscy sportowcy nie chcieli czekać aż ich amerykańscy koledzy się zorganizują, tylko sami wystąpili z inicjatywą. Komisja Sportowców przy Kanadyjskim Komitecie Olimpijskim opublikowała swoje stanowisko w kwestii funkcjonowania punktu 50. Karty Olimpijskiej domagając się wyznaczenia podczas przyszłorocznych igrzysk w Tokio specjalnych stref, w których będzie można prowadzić pokojowe protesty. Zdaniem kanadyjskich sportowców potrzebne jest również doprecyzowanie pojęć „demonstracja”, „protest” i „propaganda”, a także wyznaczenie jasnych granic dopuszczalnych działań.
Jaki przyniesie to skutek, na razie nie wiadomo, ale jeśli kanadyjska inicjatywę masowo poprą sportowcy z innych krajów, działacze MKOl nie będą mieli wyboru i będą musieli poluzować rygory wyznaczone w zapisach 50. punktu Karty Olimpijskiej, zwłaszcza te dotyczące organizowania demonstracji o charakterze politycznym i rasowym.
Na razie w Tokio będzie to zakazane, a za złamanie tego przepisu zawodnikom grożą konsekwencje dyscyplinarne. Co prawda każdy taki przypadek ma być rozpatrywany indywidualnie, lecz w zatwierdzonej przez MKOl nowelizacji zabroniono stosowania tzw. gestu Koepernicka (klęczenie podczas odgrywania hymnu państwowego) czy innych tego typu zachowań.
Sytuacja polityczna i światopoglądowa na świecie jest dynamiczna i cały czas się zmienia, trudno więc dzisiaj przewidzieć, co będzie przykuwało uwagę świata latem przyszłego roku. Być może z powodu pandemii koronawirusa igrzyska Tokio nie odbędą się także w przełożonym terminie, czego przecież wykluczyć się nie da. To dla światowego sportu byłaby sytuacja wyjątkowa, a jak wiadomo sytuacje wyjątkowe wymagają nieszablonowych działań i zwykle kreują nowe trendy. Ale może i bez odwoływania największej sportowej imprezy na świecie uda się zmienić bezduszny przepis, zabraniający grupie młodych ludzi wyrażania swoich poglądów na różne sprawy, w tym także polityczne i światopoglądowe.
Działacze Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego będą się opierać tak długo, jak długo niechętnym okiem na polityczne zaangażowanie sportowców patrzeć będą menedżerowi i właściciele wielkich korporacji i firm sponsorujących dzisiaj ruch olimpijski. Nie jest żadną tajemnicą, że to głównie pod ich naciskiem swego czasu wprowadzono przepisy zawarte w punkcie 50. Karty Olimpijskiej.

Odeszła dama olimpijskiego sportu

W wieku 99 lat zmarła Flora Isava Fonseca, jedna z dwóch pierwszych kobiet, które zostały wybrane do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Wenezuelka zasiadała w tym gremium w latach 1990-1994.

W 2002 roku Flora Isava Fonseca została honorowym członkiem MKOl i otrzymała Olimpijski Order. „Była wielką damą sportu olimpijskiego. Silnie promowała idee olimpijskie w swoim kraju i poza nim. Organizowała wiele wydarzeń sportowych i edukowała w duchu fair play” – napisał przewodniczący MKOl Thomas Bach.
W młodości Fonseca trenowała jeździectwo oraz tenis. W obu konkurencjach była mistrzynią Wenezueli. Uprawiała pływanie i hokej, ale w tych dyscyplinach sportu nie odniosła znaczących sukcesów. Po zakończeniu sportowej kariery pracowała jako dziennikarka i pisarka. W 1947 roku założyła Wenezuelski Związek Jeździectwa, któremu przewodniczyła w latach 1962-1965.
Przez wiele lat była także wiceprezesem krajowego Czerwonego Krzyża, kontynuując tym rodzinną tradycję, bowiem jej matka w przeszłości stała na czele wenezuelskiego Czerwonego Krzyża.

Olimpijskie koła na aukcji

Oryginalny rysunek przedstawiający symbol olimpizmu – pięć kolorowych kół na białym tle, naszkicowany w 1913 roku przez twórcę nowożytnych igrzysk barona Pierre’a de Coubertina, został wystawiony na aukcji w Cannes.

Wartość rysunku opatrzonego autografem de Coubertina szacuje się na co najmniej 100 tys. euro. Twórca nowożytnych igrzysk przedstawił swój projekt w sierpniu 1913 roku w piśmie „Olympic Review”. Zazębiające się koła w kolorach niebieskim, czarnym, czerwonym, żółtym i zielonym miały symbolizować pięć kontynentów. Zdaniem francuskiego barona i pedagoga kolory te wraz z bielą tła występowały też w barwach flag wszystkich krajów istniejących na progu XX wieku. Rysunek wykonany na białej karcie techniką grafitu i gwaszu ma wymiary 21 na 27,5 cm. Symbol pięciu kół olimpijskich po raz pierwszy został wykorzystany na fladze MKOl podczas ceremonii otwarcia igrzysk w Antwerpii w 1920 roku.
Niewykluczone, że cenna pamiątka ostatecznie trafi do olimpijskiego muzeum w Lozannie, jako prezent od któregoś z możnych mecenasów, jak miało to miejsce w przypadku oryginału manifestu igrzysk z 1892 roku, który na aukcji osiągnął cenę 8,8 mln dolarów.

MKOl chce igrzysk w Tokio

Przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomas Bach poinformował oficjalnie, że zamierza ubiegać się o drugą kadencję. Podczas sesji MKOl ogłosił też, że wszystkie obiekty sportowe oraz wioska olimpijska w Tokio także będą w przyszłym roku do dyspozycji organizatorów przełożonych z powodu pandemii igrzysk.

Thomas Bach to mistrz olimpijski w szermierce z 1976 roku, a przewodniczącym MKOl jest od 2013 roku. Jego kadencja upływa w 2021. Wedle przepisów najważniejszej organizacji sportowej na świecie Bach może ubiegać się o reelekcję, ale już tylko na cztery lata. W swoim przemówieniu przewodniczący MKOl nie zajmował się rzecz jasna jedynie swoimi prywatnymi aspiracjami, lecz poruszył szereg ważnych dla ruchu olimpijskiego kwestii. W pierwszej kolejności przestrzegł przed zagrożeniem jakim jest bojkot igrzysk olimpijskich. „Obserwujemy coraz częstsze wykorzystywanie sportu w celach politycznych. To niebezpieczeństwo w obecnych czasach jest jeszcze większe. Niektóre kraje w dobie pandemii koronawirusa wykazują większy niż zwykle egoizm. Sportowe bojkoty nie dają żadnego korzystnego efektu politycznego. Olimpiada to dziś jedyne wydarzenie, które jednoczy cały świat w pokoju, solidarności i braku dyskryminacji” – powiedział Bach, przypominając, że właśnie mija 40 lat od igrzysk w 1980 roku w Moskwie, w których udziału odmówiły 42 kraje. „Bojkot jest jedynie karą dla zawodników i zawodniczek narodów, które się na niego zdecydują” – podkreślił stanowczo przewodniczący MKOl.
Innym tematem, który poruszono podczas piątkowej sesji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, były przełożone na przyszły rok igrzyska w Tokio. Wiadomo już, że impreza będzie miała mocno zredukowany budżet, co jednak w żaden sposób nie odbije się na sportowcach i na przebiegu rywalizacji. Przynajmniej tak zapewniają władze MKOl. Zmagania olimpijskie odbędą się między 23 lipca a 8 sierpnia 2021. „Te igrzyska zapamiętamy na długo. Ich myślą przewodnią będzie prostota. Jeszcze takiej imprezy nie było” – zapewnia szef japońskiego komitetu organizacyjnego Yoshiro Mori, który w swoim wystąpieniu zapewnił też, że wszystkie 42 obiekty sportowe, które przygotowano na potrzeby igrzysk w tym roku, będą dostępne także w przyszłym roku. Dotyczy to także wioski olimpijskiej, gdzie zatrzymają się reprezentacje oraz centrum medycznego Tokio Big Sight. „Dzięki temu nie musimy zmieniać programu imprezy, który był przygotowany na ten rok. To oznacza, że wszystkie zakupione bilety zachowają ważność, ale jeśli ktoś chce z nich zrezygnować, będzie mógł to zrobić od jesieni” – poinformował z kolei członek zarządu MKOl Australijczyk John Coates.
Koszty związane z przełożeniem igrzysk o rok szacuje się na trzy do czterech miliardów euro, ale mogą jeszcze wzrosnąć jeśli nie uda się do połowy przyszłego roku zdusić pandemii koronawirusa na całym świecie. Wielu ekspertów uważa jednak, że nawet jeśli zostanie wynaleziona do tego czasu szczepionka, to skutki pandemii będą tak duże, że impreza i tak się nie odbędzie. Dlatego MKOl szuka już teraz rozwiązań umożliwiających przeprowadzenie igrzysk nawet w przypadku, gdyby pandemia się nie wyciszyła. Chodzi głównie o określenie możliwości podróży, zastosowania środków bezpieczeństwa chroniących wszystkich uczestników, a w szczególności zasad poruszania się oraz przebywania na obiektach olimpijskich.
Mimo wciąż istniejącego zagrożenia poszczególne federacje sportowe ogłaszają terminarze olimpijskich zmagań w swoich dyscyplinach. Zrobiła tak na przykład Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej (FIVB). Reprezentacja Polski rywalizację o olimpijskie medale rozpocznie 24 lipca 2021 roku meczem z Iranem (początek o 12:40 polskiego czasu). Kolejne spotkania w grupie A biało-czerwoni rozgrywać będą co dwa dni, a ich rywalami będą kolejno Włochy (26 lipca, godz. 7:20), Wenezuela (28 lipca, godz. 9:25), Japonia (30 lipca, godz. 7:20) oraz Kanada (1 sierpnia, godz. 2:00). W grupie B zmierzą się natomiast zespoły Brazylii, USA, Rosji, Argentyny, Francji i Tunezji. Z fazy grupowej do ćwierćfinałów awansują po cztery najlepsze drużyny z każdej grupy. Spotkania te odbędą się 3 sierpnia, półfinały zaplanowano na 5 sierpnia, a mecze o mistrzostwo olimpijskie i brązowy medal zaplanowano na 7 sierpnia.
Także Międzynarodowa Federacja Tenisa (ITF) podała harmonogram rywalizacji w turnieju olimpijskim. Tenisistki i tenisiści rozpoczną rywalizację w pierwszym tygodniu imprezy – od 24 lipca do 1 sierpnia, a walczyć będą o pięć kompletów medali – w grze singlowej mężczyzn i kobiet, grze deblowej mężczyzn i kobiet oraz grze mieszanej. Miejscem rywalizacji będzie kompleks Ariake. Turnieje odbędą się na twardej nawierzchni. Mecze będą rozpoczynać się o godz. 11:00 czasu lokalnego (2:00 polskiego).

Przełożyli igrzyska

Letnie Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie, których czwarta edycja miała odbyć się w Senegalu w 2022 roku, zostaną przełożone na 2026 rok – powiedział w środę przewodniczący MKOl Thomas Bach.

Powodem są komplikacje wywołane pandemią koronawirusa. Bach przyznał, że decyzja została uzgodniona w środę przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski i lokalnych organizatorów, a teraz zostanie skierowana na sesję MKOl do ratyfikacji w piątek. „Pozwoli to MKOl i krajowym komitetom olimpijskim lepiej zaplanować działania, na które duży wpływ miało przełożenie igrzysk w Tokio, a następnie innych dużych wydarzeń sportowych” – powiedział Thomas Bach podczas konferencji prasowej.
Gospodarzem czwartej edycji letnich Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich (Youth Olympic Games) ma być stolica Senegalu – Dakar. Poprzednie odbyły się jesienią 2018 roku w Argentynie. Z kolei poprzednie zimowe igrzyska młodzieży rozegrano w 2020 roku, a kolejne są planowane na 2024. Igrzyska w Tokio przełożono na lipiec 2021, natomiast zgodnie z planem mają się odbyć zimowe igrzyska w Pekinie w 2022 roku.

Rosja skarży do CAS

Rosyjska agencja antydopingowa (RUSADA) zgodnie z zapowiedzią złożyła odwołanie do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS). Zostanie ono jednak rozpatrzone dopiero w listopadzie tego roku.

Na Rosję nałożony został czteroletni zakaz startów w igrzyskach olimpijskich i innych imprezach międzynarodowych o światowym zasięgu. To efekt afery dopingowej rozpętanej pięć lat temu i wciąż podgrzewanej na nowo przez Światową Agencję Antydopingową (od stycznia tego roku na jej czele stoi były minister sportu w rządzie PiS Witold Bańka), której rekomendacje stały się podstawą do decyzji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego zakazującej Rosji wystawiania reprezentacji w igrzyskach i mistrzostwach świata. Rosyjscy sportowcy mogą jednak startować w tych imprezach pod neutralna flagą.
Rosja nie może też ubiegać się o organizację międzynarodowych imprez, dlatego odwołała się od tego wyroku do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu. Osobny protest w tych dniach złożyła też RUSADA. CAS termin rozprawy wyznaczył w dniach 2-5 listopada 2020 roku. Odbędzie się za zamkniętymi drzwiami.

MKOl policzył, ile dołoży do igrzysk

Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) oszacował, ile pieniędzy straci na przełożeniu igrzysk olimpijskich w Tokio z 2020 na 2021 rok. Jego przewodniczący, Thomas Bach, niedawno przyznał, że w tej chwili z szacunków wynika, że będzie to nie mniej niż 800 milionów dolarów amerykańskich.

MKOl oszacował, ile pieniędzy będzie musiał dołożyć w wyniku przełożenia najważniejszej imprezy czterolecia. „Przewidujemy, że będziemy musieli ponieść dodatkowe koszty w wysokości do 800 milionów dolarów” – powiedział przewodniczący tej organizacji Thomas Bach. Z tej kwoty 650 mln dolarów zostanie przeznaczone na organizację letnich igrzysk w przyszłym roku, zaś kolejne 150 mln dolarów zostanie przeznaczone na finansowe wsparcie międzynarodowych federacji i krajowych komitetów olimpijskich, które z powodu przełożenia w tym roku przez pandemię koronawirusa nie tylko igrzyska, ale też branżowych imprez sportowych, straciły przez to główne źródła dochodów. „Dyskutujemy z międzynarodowymi federacjami i krajowymi komitetami o konsekwencjach odroczenia igrzysk w Tokio. Dzięki temu mamy coraz pełniejszy obraz sytuacji i rosnące w nas przekonanie o konieczności udzielania pomocy” – zapewnia Thomas Bach.
Warto jednak zaznaczyć, że wymieniona wyżej kwota 800 mln dolarów nie uwzględnia dodatkowych kosztów, jakie poniosą japońscy organizatorzy igrzysk. Rząd Kraju Kwitnącej Wiśni już uprzedził obywateli swojego kraju, że z powodu przełożenia imprezy o rok jej koszty wzrosną o 3,5 mld dolarów i osiągnął łączny poziom około 17 mld dolarów. Dodatkowe kwoty będzie musiało ze swojego budżetu wyłożyć też Tokio. Mamy świadomość, że nasi japońscy przyjaciele wpadli w kłopoty z powodu przełożenia igrzysk, ale widzimy też, że pracują z pełną mocą żeby możliwie jak najlepiej uporać się ze skutkami tej wymuszonej przez pandemię decyzji” – przekonuje przewodniczący MKOl, który jednak unika jak ognia odpowiedzi na pytanie, co zrobi MKOl, jeśli także w przyszłym roku nadal będzie szalała pandemia koronawirusa…

Szokujący raport o finansach MKOl

Międzynarodowy ruch Global Athlete opublikował raport dotyczący komercyjnej strony relacji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego ze sportowcami. Zdaniem autorów dokumentu, tylko 4,1 procent dochodów MKOl przeznaczane jest dla zawodników.

Wyniki raportu obnażają niesprawiedliwy system finansowania jaki funkcjonuje w światowym ruchu olimpijskim. Autorzy opracowania przekonują, że sportowcy powinni otrzymywać należytą rekompensatę z tytułu udziału w najważniejszym wydarzeniu sportowym czterolecia, jakim są letnie igrzyska olimpijskie. Wielu sportowców samodzielnie finansuje swoje przygotowania do tej imprezy, czym niejako wspiera obracający miliardami „przemysł olimpijski”. Global Athlete zwraca uwagę na nierówny podział pieniędzy. Sportowcy, którzy są przecież najważniejszymi aktorami w olimpijskim spektaklu, otrzymują zaledwie 4,1 procent przychodów MKOl, które w skali roku przekraczają 1,4 mld dolarów.
Reszta pieniędzy „rozpływa” w dotacjach przekazywanych na wewnętrzne i zewnętrzne organizacje powiązane z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim. Należą do nich m.in. kontynentalne federacje sportowe, krajowe komitety olimpijskie, ale też muzeum ruchu olimpijskiego czy medialny projekt Olympic Channel.
Autorzy raportu sugerują też przyjrzenie się tzw. Regule 40 uchwalonej rzekomo dla ochrony igrzysk przed komercjalizacją, lecz w praktyce jest to zapis chroniący głównie interesy sponsorów igrzysk, natomiast działa on na niekorzyść sportowców, bo utrudnia im uzyskiwanie prywatnych mecenasów.
MKOl kreuje się w mediach na organizację, która nie jest nastawiona na zysk, ale to kłamstwo, bo zależność organizacji od praw do transmisji i przychodów telewizyjnych sprawia, że ruch olimpijski coraz bardziej przypomina komercyjne ligi sportowe, z tą jednak różnicą, że owe ligi płacą zawodnikom od 40 do 60 procent swoich przychodów, a a MKOl niespełna 5 procent. W raporcie Global Athlete zwrócono też uwagę na brak przejrzystych sprawozdań finansowych światowego komitety olimpijskiego oraz wszystkich członków tego ruchu.
Trudno na razie ocenić, czy ta inicjatywa coś zmieni, ale być może jest zapowiedzią rewolucji, jakie pandemia koronawirusa wywoła w skostniałym układzie światowego sportu.