Bogaci są coraz bogatsi

Od ubiegłego roku zwiększają się nierówności majątkowe na świecie, z wszystkimi tego konsekwencjami.

W ciągu ostatnich dziesięciu lat ani razu nie odnotowano tak dużego, globalnego wzrostu zamożności jak w 2019 r.: na całym świecie aktywa finansowe brutto w ubiegłym roku wzrosły o 9,7 proc. – takie wyliczenia podaje Allianz w raporcie „Global Wealth”, który przedstawia sytuację majątkową gospodarstw domowych w 2019 r. w prawie 60 krajach.
Cały świat to ponad 190 krajów, więc dane z zaledwie 60 stanowią mocno niereprezentatywną próbę, zwłaszcza, że ta sześćdziesiątka raczej nie należy do strefy biedy i wojen. Ponadto, wzrost aktywów finansowych brutto bynajmniej nie musi się przekładać na poprawę sytuacji majątkowej gospodarstw domowych.
Tym niemniej, przy tych wszystkich zastrzeżeniach, zjawisko tak dużego wzrostu jest ciekawe, biorąc pod uwagę fakt, że rok 2019 naznaczony był niepokojami społecznymi, eskalacją konfliktów handlowych i recesją przemysłową.
Ów rzekomy, ubiegłoroczny przyrost zamożności został w dużej mierze sztucznie wykreowany. Nastąpił, gdy banki centralne najważniejszych państw odwróciły kurs i rozpoczęły szeroko zakrojone łagodzenie polityki pieniężnej. W rezultacie, rynki akcji odłączyły się od fundamentów i wzrosły o 25 proc., podnosząc aktywa finansowe. Wartość wszystkich papierów wartościowych zwiększyła się aż o 13,7 proc. w 2019 r. Ubezpieczenia i emerytury osiągnęły wzrost o 8,1 proc., a depozyty bankowe o 6,4 proc. Wszystkie te rodzaje aktywów odnotowały wzrost znacznie powyżej swoich długoterminowych średnich.
W przeszłości najszybsze tempo wzrostu osiągały rynki wschodzące – co zrozumiałe, bo startowały z najniższej bazy. Jednak nie w 2019 r. Teraz najszybciej bogacili się najbogatsi, co pogłębiło rozwarstwienie majątkowe świata.
Regiony, które odnotowały największy wzrost, były zdecydowanie najzamożniejsze: to zwłaszcza Ameryka Północna i Oceania, gdzie aktywa finansowe brutto gospodarstw domowych wzrosły po 11,9 proc. W konsekwencji, proces doganiania bogatych przez biedniejszych utknął w martwym punkcie.
Podobna historia może się powtórzyć w 2020 roku. Gdy COVID-19 pogrążył światową gospodarkę w najgłębszej recesji od 100 lat, banki centralne i rządy na całym świecie uruchomiły bezprecedensowe środki monetarne i fiskalne, próbując chronić gospodarstwa domowe przed konsekwencjami chaosu finansowego.
W rezultacie, w zamożniejszych krajach prywatne gospodarstwa domowe były w stanie odrobić straty z pierwszego kwartału i odnotowały niewielki, 1,5-procentowy wzrost swych aktywów finansowych na koniec drugiego kwartału 2020 r. (chodzi zwłaszcza o depozyty bankowe, korzystające na programach wsparcia publicznego). – Nie powinniśmy się oszukiwać. Zerowe i ujemne stopy procentowe to słodka trucizna. Podważają akumulację bogactwa i pogłębiają nierówności społeczne, ponieważ właściciele aktywów mogą zgarnąć niezłe zyski. To nie jest zrównoważone. Ratowanie dnia to nie to samo, co wygrywanie przyszłości. W tym celu potrzebujemy bardziej niż kiedykolwiek reform strukturalnych po COVID-19, aby położyć podwaliny pod rozwój bardziej sprzyjający włączeniu społecznemu – mówi Ludovic Subran, główny ekonomista Allianz.
Przepaść w zamożności między krajami bogatymi i biednymi ponownie się pogłębiła. W 2000 r. aktywa finansowe netto na mieszkańca były średnio 87 razy wyższe w gospodarkach zaawansowanych niż na rynkach wschodzących; potem do 2016 r. wskaźnik ten spadł do 19. Jednak od tego czasu ponownie wzrósł – do 22 w 2019 r.
To odwrócenie procesu doganiania jest powszechne: po raz pierwszy liczba członków światowej klasy średniej znacznie spadła: z nieco ponad 1 miliarda ludzi w 2018 roku do prawie 800 milionów ludzi w 2019 roku. Zwiększa się natomiast liczebność klasy krezusów.
W przeszłości, patrząc na rozwój od przełomu wieków, panowały odmienne trendy, a rozwój rynków wschodzących był imponujący. Globalna klasa średnia wzrosła o prawie 50 proc., a klasa o wysokim stopniu zamożności o 30 proc., podczas gdy liczebność klasy niższej zmalała o prawie 10 proc.
Nasz świat nadal pozostaje pod panowaniem wielkich nierówności. Najbogatsze 10 proc. – czyli 52 miliony ludzi dysponujących aktywami finansowymi netto o średniej wartości 240 000 euro – łącznie posiadało około 84 proc. wszystkich aktywów finansowych świata w 2019 r . Wśród nich najbogatszy 1 proc. – ze średnimi aktywami finansowymi netto powyżej 1,2 mln euro – posiada prawie 44 proc. aktywów finansowych całego świata.
Dysproporcje rozwoju od przełomu tysiącleci są uderzające, a udział tego najbogatszego procenta wzrósł o trzy punkty procentowe. Tak więc najbogatsi coraz bardziej oddalają się od reszty społeczeństwa.

PiS dał wszystkim, najwięcej najbogatszym

Badania polityki prowadzonej przez Zjednoczoną Prawicę wykazują, że głęboko przeorała ona system podatkowo-świadczeniowy w Polsce i przyniosła wiele bezpośrednich korzyści obywatelom. Ale rozkładają się one nierówno.

Raport, przygotowany przez szczecińskie Centrum Analiz Ekonomicznych (CenEA) obejmuje lata 2015-2019, czyli pierwsza kadencję PiS. Wnioski z badania są nad wyraz interesujące. CenEA oblicza, że całkowite korzyści dla gospodarstw domowych wyniosły 47,7 mld zł, co stanowi 2,1 proc. PKB. 70 proc. tej kwoty to rozwiązania, które weszły w życie w drugiej połowie bieżącego roku: upowszechnienie 500+, obniżenie stawki podatkowej do 17 proc., wzrost kosztów uzyskania przychodu, zwolnienie z podatku osób poniżej 26 roku życia, wejście w życie świadczenia dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji. Naukowcy zwracają uwagę, że efekty dla budżetu, wynikłe z tych rozwiązań będą widoczne dopiero w 2020 roku.
Już dziś widać jednak, że najbardziej skorzystali… najzamożniejsi. Przeciętny wzrost dochodów 10 proc. najuboższych wyniósł 260 złotych miesięcznie, zaś najbogatszych – 360 zł. Dla najbiedniejszych stanowiło to 13,8 proc. dochodu, dla najbogatszych – 2,6 proc. Zatem choć bogatsi dostali więcej o niemal 40 proc., to jest to dla nich niemal niezauważalne, zaś mniejsza suma dla ludzi o niskich dochodach jest znaczącym zastrzykiem w domowych budżetach, co oczywiście przekłada się na poczucie wdzięczności wobec polityków, którzy takie rozwiązania przeforsowali.
Tak było przez pierwsze lata rządów PiS – 32 proc. korzyści skierowanych zostało do 20 proc. najbiedniejszej części populacji, zaś dla najbogatszych 20 proc. jedynie 6 proc. Tendencja ta odwróciła się w ostatnich latach: 32 proc. trafi do 20 proc. najbogatszych, a do najbiedniejszych 20 proc. trafi tylko 9 proc. „W porównaniu z obietnicami przedwyborczymi, pakiet wprowadzonych reform jest w wymiarze bezwzględnym znacząco bardziej korzystny dla gospodarstw z górnej części rozkładu” – podsumowują autorzy raportu.