Chiny stają się silnym zwolennikiem, współtwórcą globalnej agendy bioróżnorodności, uważa urzędnik ONZ

Chiny bardzo wspierają ochronę bioróżnorodności, przyczyniają się do niej, a ich filozofia ekologicznej cywilizacji jest „kluczowa dla osiągnięcia przez wszystkie kraje globalnych celów bioróżnorodności” – mówi przedstawiciel ONZ.

– Cywilizacja ekologiczna to interesująca koncepcja. A dlaczego interesująca? Ponieważ dotyczy relacji między społeczeństwem a naturą – powiedziała Elizabeth Maruma Mrema, sekretarz wykonawcza Konwencji o różnorodności biologicznej.
Koncepcja pokazuje „wprowadzenie bioróżnorodności do głównego nurtu we wszystkich sektorach, na wszystkich polach, co jest również kluczowe dla osiągnięcia przez wszystkie kraje globalnych celów bioróżnorodności” – powiedziała Xinhua w niedawnym wywiadzie. Mrema przybyła do Chin, aby wziąć udział w 15. posiedzeniu Konferencji Stron Konwencji ONZ o różnorodności biologicznej (COP15) w mieście Kunming w południowo-zachodnich Chinach.
Spotkanie pod hasłem „Cywilizacja ekologiczna: budowanie wspólnej przyszłości dla całego życia na Ziemi” jest pierwszą światową konferencją zwołaną przez ONZ na temat cywilizacji ekologicznej. Pierwsza część spotkania rozpocznie się 11 października; uczestnicy dokonają przeglądu „światowych ram bioróżnorodności po 2020 r.”, aby nakreślić plan ochrony bioróżnorodności w przyszłości. Druga część, która odbędzie się w pierwszej połowie 2022 r. i to na żywo, nie zdalnie, obejmie szerokie, dokładne negocjacje mające na celu stworzenie ambitnych i praktycznych ram. „Te ramy faktycznie zastąpią cele w zakresie różnorodności biologicznej z Aichi, które były implementowane przez ostatnie 10 lat” – powiedziała. Mrema spodziewa się, że w pierwszej części spotkania zostanie przyjęta deklaracja z Kunming, która ma pomóc „nabrać rozpędu znaczeniu ochrony bioróżnorodności” i zademonstrować, że „nie czeka nas utrata bioróżnorodności”.
W ciągu ostatnich kilku dekad „Chiny były silnym zwolennikiem i wnosiły wielki wkład w globalny program bioróżnorodności” – powiedziała. Mrema wspomniał, że Chiny są jednymi z pierwszych krajów, które stały się stroną Konwencji o różnorodności biologicznej. Ratyfikowały również dwa protokoły do ​​konwencji, a mianowicie Protokół z Kartageny o bezpieczeństwie biologicznym oraz Protokół z Nagoi w sprawie dostępu i podziału korzyści. Co więcej, „Chiny są jednym z największych darczyńców podstawowego budżetu konwencji i protokołów, szczególnie od 2019 r.” – powiedziała Mrema. Oferta organizacji konferencji COP15 jest „wyraźnym dowodem przywództwa Chin i zaangażowania w bioróżnorodność” – powiedziała.
Mrema doceniła również wysiłki na rzecz odbudowy, które Chiny podjęły w ciągu ostatnich dziesięcioleci w celu ochrony i zachowania różnorodności biologicznej, mówiąc, że wysiłki te wyraźnie stanowią dobry model dla przyszłych prac, który mogą naśladować i wdrożyć inne kraje. – Rząd chiński nadal stosuje długoterminowe podejście do zatrzymania i odwrócenia utraty bioróżnorodności z wieloma zespołami dyscyplinarnymi, które mogą zaoferować oparte na dowodach rozwiązania w celu rozwiązania złożoności społeczno-gospodarczych i mogą zapewnić integracyjne i dostępne kierunki polityki, w tym ekologiczną politykę czerwonych linii , co umożliwi zbudowanie odpornego środowiska zdolnego do przystosowania się do przyszłych uderzeń i wstrząsów – powiedziała. – A chińskie pojęcie jedności, natury i człowieka, mamy nadzieję, będzie dobrym przykładem do naśladowania lub naśladowania przez inne kraje – dodała. Mówiąc o wyzwaniach w zakresie różnorodności biologicznej, Mrema powiedziała, że trwająca pandemia COVID-19 jest „poważna”, wpłynęła zarówno na nasze zdrowie, jak i różnorodność biologiczną.
W raporcie ONZ opublikowanym w 2019 r. zidentyfikowano pięć bezpośrednich przyczyn utraty bioróżnorodności, takich jak zmieniające się wykorzystanie morza i lądu, bezpośrednia eksploatacja organizmów, zmiana klimatu, zanieczyszczenie i inwazyjne gatunki obce.
Mrema powiedziała, że aby zapobiec utracie bioróżnorodności, cały świat powinien skutecznie chronić więcej lądów i oceanów, zapewnić zrównoważoną konsumpcję i produkcję, zapewnić zaangażowanie wszystkich podmiotów w ochronę przyrody oraz zacieśnić współpracę między rządami i wszystkimi zainteresowanymi stronami. – Jesteśmy odpowiedzialni za rzeczywiste podjęcie działań transformacyjnych, aby zapewnić harmonijną relację z naturą. Dlatego nasza relacja z naturą musi się zmienić – powiedziała.

Chiny świętują 50. rocznicę przywrócenia członkostwa w ONZ

W tym roku przypada 100. rocznica założenia Komunistycznej Partii Chin (KPCh), a także 50. rocznica przywrócenia członkostwa Chin w ONZ.

Chiny są członkiem-założycielem ONZ i pierwszym sygnatariuszem Karty Narodów Zjednoczonych. 26 czerwca 1945 r. chińska delegacja, w tym przedstawiciel KPCh Dong Biwu, podpisała Kartę NZ. Około dziewięć lat później chiński premier i minister spraw zagranicznych Zhou Enlai przewodniczył chińskiej delegacji podczas konferencji genewskiej, gdzie zaprezentował pokojową politykę zagraniczną i zupełnie nowy styl dyplomatyczny Chińskiej Republiki Ludowej. Dlatego Genewę okrzyknięto kolebką wielostronnej chińskiej dyplomacji.
Aby przywrócić swoje członkostwo w ONZ, Chiny dokładały nieustannych starań i napisały niezapomniany rozdział w historii dyplomatycznej Chińskiej Republiki Ludowej. 25 października 1971 r. na 26. Zgromadzeniu Ogólnym ONZ przyjęło przytłaczającą większością głosów, rezolucję nr. 2758, która przywracała wszystkie należne prawa Chińskiej Republice Ludowej w ONZ. Otwarta została w ten sposób nowa karta w historii ONZ i nowy etap w stosunkach Chiny-ONZ.
W ciągu ostatnich 50 lat Chiny aktywnie dzieliły się swoimi poglądami i wysuwały propozycje na arenie ONZ, prezentując w ten sposób, żywy głos swojej dyplomacji, a chińscy przywódcy często przemawiali na forum ONZ.
Od 2012 roku przewodniczący ChRL Xi Jinping wygłosił wiele ważnych przemówień na platformach wielostronnej współpracy, w tym na forum ONZ, podczas których przedstawił szereg nowych pomysłów, propozycji i inicjatyw o chińskich charakterze, które były zgodne z międzynarodowymi aspiracjami i trendem czasu, a także proponowały ważne wytyczne dotyczące kontynuowania, praktykowania i rozwijania multilateralizmu.
W ciągu ostatnich 50 lat Chiny uczestniczyły w wielostronnych działaniach ONZ i jako duży kraj demonstrowały swoją odpowiedzialność, przystępując do ​​prawie wszystkich uniwersalnych organizacji międzyrządowych oraz podpisując ponad 600 konwencji międzynarodowych, które poprawiły pozycję Chin i rozszerzyły ich wpływy w ONZ oraz w społeczności międzynarodowej.
Chiny rzetelnie wypełniły swoje zobowiązania akcesyjne wchodząc do WTO i stale zwiększały stopień otwarcia, aby nadać impuls globalizacji gospodarczej i wzrostowi gospodarki światowej. Zainicjowały inicjatywę „Pasa i Szlaku”, aktywnie promowały współpracę Południe-Południe oraz dialog Północy i Południa. 10 lat przed terminem zrealizowały cel walki z ubóstwem wyznaczony w Agendzie ONZ na rzecz Zrównoważonego Rozwoju 2030 oraz skutecznie utrwaliły i pogłębiły rezultaty wspólnego globalnego rozwoju. Poza tym prowadziły aktywne wysiłki Chin na rzecz rozszerzenia współpracy międzynarodowej w walce z pandemią COVID-19 i włączyły się w budowę globalnego systemu zdrowia publicznego, co wpływa istotnie na globalną reakcję na kryzysy zdrowia publicznego.
Jako przedstawiciel dyplomatyczny i praktyk dyplomacji wielostronnej miałem szczęście doświadczyć i byłem świadkiem udziału Chin w działaniach ONZ. Od Siedziby Głównej ONZ w Nowym Jorku po Biuro ONZ w Genewie, od negocjacji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ po wielostronne negocjacje dyplomatyczne w wielu dziedzinach, takich jak zachowanie pokoju, prawa człowieka, globalne zdrowie publiczne, międzynarodowy pokój i kontrola zbrojeń, nauka, sport, praca i handel. Osobiście odczuwam radość z wielostronnej dyplomacji chińskiej, prowadzonej od sukcesu do sukcesu. Poza tym obserwuję również historyczne zmiany zachodzące w stosunkach Chiny-ONZ i głęboko rozumiem święte obowiązki i misje na pierwszym froncie wielostronnej dyplomacji.
Chiny będą aktywnie prowadzić dyplomację wielostronną, stale praktykować multilateralizm i stanowczo chronić swoje narodowe interesy.

Autor jest Ambasadorem Nadzwyczajnym i Pełnomocnym oraz Stałym Przedstawicielem Chińskiej Republiki Ludowej przy Biurze ONZ w Genewie i innych organizacjach międzynarodowych w Szwajcarii.)

Nie czas na zbrojenia

Joe Biden, występując online podczas 76 sesji ogólnej ONZ podkreślił, że kryzys klimatyczny szybko zbliża się do punktu, kiedy nie będzie już powrotu.

Jednocześnie złożył obietnicę, iż Stany Zjednoczone zmuszą świat do działania. „Będziemy przewodzić nie tylko przykładem naszej mocy, ale, jeśli Bóg da, mocą naszego przykładu” — powiedział. Nie dodał tylko, że USA nie są liderem, jeśli chodzi o ratowanie naszej planety. Wręcz na odwrót.
Yahoo News w niedawno opublikowanym raporcie pokazuje, że Stany pozostają za Europą w zakresie celów klimatycznych o jakieś 10 – 15 lat. Są głównym winowajcą blokującym we właściwym czasie zbiorowe działania mające na celu zażegnanie globalnego kryzysu egzystencjalnego. Bo tak o tym zagrożeniu trzeba mówić. Wydawane bilionów dolarów na prowadzenie wojen, ściganie cieni terrorystów, których się samemu tworzy, masowa sprzedaż broni i podsycanie konfliktów na całym świat, to wszystko, najdelikatniej mówiąc, nie wystawia hegemonowi – i jego szefowi – najlepszego świadectwa. Zacytowane słowa Bidena są w tym świetle pospolitą tromtadracją i fanfaronadą słabnącego mocarstwa.
Młodzież na świecie jest przerażona stanem walki z kryzysem klimatycznym. Nowe badanie przeprowadzone wśród 10 000 osób w wieku od 16 do 25 lat w dziesięciu krajach na całym świecie wykazało, że wielu z nich uważa, iż ​​ludzkość jest skazana na zagładę i nie ma przed nią przyszłości. 3/4 ankietowanych boi się tego, co przyniesie przyszłość, a 40 proc. z racji kryzysu nie zdecyduje się na posiadanie dzieci. Są przerażeni, zdezorientowani i rozgniewani brakiem właściwych – wg nich – reakcji swoich rządów w tej materii. Czują się zdradzeni, ignorowani i porzuceni przez polityków i dorosłych.
Młodzi ludzie w USA mają jeszcze więcej powodów, by się tak czuć niż ich europejscy rówieśnicy. Ameryka, jak pokazuje nie tylko materiał w Yahioo News, pozostaje daleko w tyle za Europą pod względem wykorzystania energii odnawialnej. Kraje europejskie rozpoczęły wypełnianie zobowiązań klimatycznych wynikających z Protokołu z Kioto już na przełomie XX i XXI w. Obecnie uzyskują 40 proc. energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. W USA to 20 proc.
Europa ograniczyła emisję gazów cieplarnianych o 24 proc., podczas gdy Ameryka produkuje ich o 2 proc. więcej niż w w końcu XX w. W 2019 r. , tuż przed pandemią, Stany Zjednoczone wyprodukowały więcej ropy naftowej i gazu ziemnego niż kiedykolwiek wcześniej w swojej historii.
NATO, politycy i media korporacyjne po obu stronach Atlantyku mówią ciągle o idei zachodniej kultury oraz wspólnych wartości. Punkty styczne oczywiście są, ale trzeba jasno powiedzieć, iż europejskie rozumienie tych wartości, priorytety i reakcje na kryzys klimatyczny pokazują, jak bardzo się różnimy. Europejczycy dawno zrozumieli, że ​​działalność człowieka jest odpowiedzialna za zmiany klimatu i nie budzi to poważnych kontrowersji. W Ameryce politycy i media ślepo lub cynicznie powielają oszukańcze kampanie dezinformacyjne w tej materii. Lobbing oraz naciski takich gospodarczych gigantów jak np. Exxon-Mobil, Monsanto czy Chevron robią swoje.
Demokraci zawsze uważniej wsłuchiwali się w opinie naukowców, choć należy pamiętać, iż to ekipa Obamy rozpętała boom szczelinowania, aby przestawić się z elektrowni węglowych na nowe instalacje zasilane tak pozyskiwanym gazem. A jest to niesłychanie niszcząca środowisko – o wiele bardziej niż tradycyjne wydobycie gazu – metoda jego pozyskiwania. Do tego dochodzi rozwój transportu indywidualnego i zbiorowego: w Stanach Zjednoczonych nie ma nowoczesnego, energooszczędnego i szeroko dostępnego transportu publicznego.
Jeszcze bardziej oczywiste są różnice w takich obszarach, jak ubóstwo, nierówności, opieka zdrowotna, edukacja i ubezpieczenia społeczne. Stany Zjednoczone po prostu pod tymi względami od innych zamożnych państw odstają.
Jedną z przyczyn tego stanu jest ogromna ilość pieniędzy wydawanych przez USA na potrzeby PENTAGONU I CIA. Od 2001 roku Stany Zjednoczone przeznaczyły 15 bilionów dolarów (w dolarach na rok 2022) na swój budżet wojskowy, przewyższając łącznie 20 najbliższych konkurentów wojskowych. USA wydają znacznie więcej swojego PKB na wojsko niż którykolwiek z pozostałych 29 krajów NATO. Inaczej niż w USA, wojskowy establishment w Europie musi zmagać się ze znacznym sprzeciwem liberalnych polityków oraz bardziej wykształconej i zmobilizowanej opinii publicznej.
Wydatki na infrastrukturę federalną i socjalną w 2021 r. to tylko około 30 proc. pieniędzy wydawanych na militaryzm. Pakiet infrastruktury, nad którym debatuje dziś Kongres, jest wart 3,5 biliona dolarów, ale rozłożone na 10 lat. A to wyraźnie za mało. Jeśli chodzi o zmiany klimatu, rachunek na infrastrukturę obejmuje tylko 10 miliardów dolarów rocznie na tzw. zieloną energię, co jest ważnym, ale malutkim krokiem. Inwestycje w Zielony Nowy Ład muszą łączyć się z odpowiednimi redukcjami w budżecie wojskowym, jeśli ma się naprawić wypaczone i destrukcyjne priorytety rządu amerykańskiego w tej mierze. Oznacza to przeciwstawienie się przemysłowi zbrojeniowemu i wojskowym kontrahentom, czego administracja Bidena do tej pory nie zrobiła. I nie wiadomo, czy zrobi. Lobbing i kapitał nie śpią.
Rzeczywistość 20-letniego wyścigu zbrojeń w Ameryce sprawia, że ​​twierdzenia administracji, iż zbrojenia Chin wymaga teraz od USA jeszcze większych wydatków, są kompletnie pozbawione sensu. ChRL wydaje tylko jedną trzecią tego, co wydają Stany Zjednoczone w tej materii. Tym co napędza wzrost chińskich wydatków wojskowych jest potrzeba obrony przed stale rosnącą machiną wojenną Stanów Zjednoczonych, które są coraz bardziej aktywne i agresywne na wodach pd-wsch. Azji. I zaczęło się to już za prezydentury Obamy.
Biden zapowiedział w swoim wystąpieniu, że Ameryka zamyka okres nieustającej wojny, a otwiera erę nieustępliwej dyplomacji. Ale nowy sojusz wojskowy z Wielką Brytanią i Australią oraz jego prośba o dalszy wzrost wydatków wojskowych w krajach NATO celem eskalacji niebezpiecznego wyścigu zbrojeń, pokazują, jak daleko musi się on posunąć, aby życie pokazało zgodność obietnic i zapowiedzi ze zmianami w wydatkach budżetowych USA.
Co musiałyby zrobić Stany, żeby słowa Bidena w sprawie klimatu miały chociaż cień wiarygodności? Musiałyby przyjechać na listopadowy szczyt klimatyczny ONZ w Glasgow z gotowymi do podpisania projektami radykalnych kroków. Podjąć prawdziwe zobowiązanie do pozostawienia paliw kopalnych w ziemi i szybko przejść na gospodarkę opartą w lwiej części o energię odnawialną. A poza tym pomóc krajom rozwijającym się zrobić to samo.
Jak stwierdził sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres, szczyt w Glasgow musi być punktem zwrotnym w kryzysie klimatycznym. To będzie wymagało od Stanów Zjednoczonych poważnego ograniczenia budżetu wojskowego i zaangażowania się w pokojową, praktyczną dyplomację – także z Chinami i Rosją. Należy porzucić mrzonki o wojskowych przewagach i militaryzmie. I tylko to pozwoli zmierzyć się nie tyle z kryzysem klimatycznym, co z prawdziwym kryzysem egzystencjalnym, przed którym stoi nasza planeta.
To zagrożenie, przeciwko któremu okręty wojenne, bomby, pociski i inne militarne gadżety są bezużyteczne.

Świat dyskutuje, jak radzić sobie z globalnymi problemami – Wietnam przedstawia swe propozycje.

Światowi liderzy po raz pierwszy od początku pandemii spotkali się 21 września na 76. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Ponad stu światowych przywódców osobiście wzięlo udział w rozmowach na szczycie ONZ, a ponad sześćdzesięciu wygłosiło swoje oświadczenie w formie wideo.

Spotkanie odbyło się kiedy cała ludzkość boryka się z bezprecedensowymi wyzwaniami, jakie niosła pandemia COVID-19. Inne globalne problem, takie jak konieczność zrównoważonego rozwoju, regionalne punkty zapalne, nietradycyjne wyzwania i zagrożenia dla bezpieczeństwa, w tym zmiany klimatyczne, bezpieczeństwożywnościowe były również omawiane przez światowych przywódców.
Oprócz tych kwestii, wśród głównych tematów rozmów podczas sesji ONZ, znalazły się też rosnące napięcie między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, przyszłość Afganistanu pod rządami talibów, konflikty w Jemenie, Syrii i regionie Tigraj w Etiopii.
Wietnam – stale aktywnye politycznie państwo w Azji Południowo-Wschodniej, ktorego znaczenie w tym regionie stale rośnie, po raz kolejny podjął inicjatywę I zapronował swoje rozwiązania globalnych problemw.
Przestrogi lidera ONZ
Tradycyjnie sesję otworzył sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres Stwierdził, że „stoimy w obliczu największej kaskady kryzysów w naszym życiu”.„Znajdujemy się na skraju przepaści i zmierzamy w złym kierunku. Jestem tu po to, by bić na alarm. Świat musi się obudzić”, ostrzegał. Wskazał, że świat nigdy nie był bardziej zagrożony i podzielony niż obecnie.
Guterres wezwał przywódców państw do promowania pokoju, zakończenia konfliktów, odbudowania zaufania między bogatą Północą a rozwijającym się Południem. Współpracy w kwestii walki z globalnym ociepleniem, zmniejszenia przepaści między bogatymi a biednymi, promowania równości płci, zapewnienia dostępu do Internetu dla części społeczeństw, które jeszcze go nie posiadają oraz rozwiązania problemu podziałów między pokoleniami.
Amerykańskie plany pod rządami Joe Bidena.
Po raz pierwszy od swego zwycięstwa w wyborach prezydenckich w listopadzie ubiegłego roku, głos na forum ONZ zabrał prezydent USA Joe Biden. Oświadczył, że: “Chcemy, by Ameryka była liderem polityki klimatycznej. Stany Zjednoczone będą przekazywać 11 mld dolarów rocznie krajom rozwijającym się w ramach walki z kryzysem klimatycznym. Według niego „zbliżamy się do punktu, od którego nie będzie odwrotu” jeśli chodzi o globalne ocieplenie.
Zadeklarował też, że USA chcą zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych o połowę do 2030 roku w porównaniu do roku 2005 oraz stać się „liderem polityki klimatycznej”.
Prezydent odniósł się też do sytuacji w Afganistanie i podkreślił, że wycofanie amerykańskich wojsk z tego kraju było punktem zwrotnym w historii. Zaznaczył, że po raz pierwszy od 20 lat Ameryka nie jest zaangażowana w żadną wojnę. Wskazał, że „potęga militarna USA” ma być „ostatnim narzędziem, a nie pierwszym”, przy rozwiązywaniu sporów, ale dodał, że nada”Ameryka będzie broniła siebie i swoich sojuszników przed zagrożeniami, takimi jak terroryści”.
Biden podkreślił, że najważniejszymi sojusznikami USA są NATO i Europa. „Wznowiliśmy zaangażowanie z Unia Europejską – naszym fundamentalnym partnerem wobec wyzwań jakie stoją przed światem”, powiedział.
Rola i inicjatywy Wietnamu
Wietnam współpracuje z wieloma państwami, aby zapanować nad pandemią, by dalej budować pokojowy, dostatni świat.
“Wietnam będzie współpracować z państwami i ludźmi na całym świecie, aby przezwyciężyć pandemię COVID-19 i zbudować świat pokoju, dobrobytu i szczęścia dla wszystkich”, powiedział 22 września prezydent Nguyen Xuan Phuc podczas ogólnej debaty 76. sesji Generalnej Organizacji Narodów Zjednoczonych Zgromadzenie w Nowym Jorku.
W swoim przemówieniu prezydent Phuc przedstawił liczne propozycje promowania wielostronnej współpracy różnych państw z ONZ, organizacji uznawanej za światowe centrum. Wspólpracy wedle reguł prawa międzynarodowego jako podstawy do wspólnego rozwiązywania złożonych, globalnych wyzwań. Przede wszystkim wojen, konfliktów, sporów o zasoby naturalne, zmian klimatycznych i pndemii COVID- 19, które negatywnie wpływają na pokój, bezpieczeństwo i rozwój na świecie.
Prezydent Nguyen Xuan Phuc powiedrział, że najpilniejszą kwestią w tej chwili jest kontrolowanie pandemii COVID-19 dzięki współpracy międzynarodowej. Zauważył, że pierwszeństwo przydziału szczepionek należy przyznać krajom o niskim wskaźniku szczepień, podczas gdy kraje rozwijające się powinny mieć możliwość zaangażowania się w produkcję i łańcuchy dostaw szczepionek.
Kluczowym rozwiązaniem pozwalającym powstrzymać pandemię i sprzyjać ożywieniu gospodarczemu jest zdolność każdego narodu do wzmocnienia swojej odporności. „Odporność można utrzymać tylko wtedy, gdy opiera się na współpracy i łączności między narodami, szczególnie w czasach, gdy nietradycyjne wyzwania w zakresie bezpieczeństwa nie znają granic i mogą wpłynąć na każdy naród” – przypomniał.
Przywódca Wietnamu poinformował, że jego kraj ściśle współpracuje z innymi członkami ASEAN, aby promować wiodacą pozycję ASEAN w utrzymaniu pokoju, bezpieczeństwa i dobrobytu w Azji Południowo-Wschodniej i regionie Azji i Pacyfiku.
Wietnam podziela stanowisko ASEAN i wspólny głos społeczności międzynarodowej na temat znaczenia pokoju, stabilności, bezpieczeństwa,ochrony, wolności żeglugi i przelotów na Morzu Poludniowochinskim, potwierdził prezydent Nguyen Xuan Phuc
Wezwał wszystkie zaangażowane tam strony do powstrzymania się od jednostronnych działań, które mogą jeszcze bardziej skomplikować sytuację,. Zaap0elował aby rozstrzygać spory i różnice środkami pokojowymi, zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych i prawem międzynarodowym, w szczególności Konwencją Narodów Zjednoczonych o prawie morza z 1982 roku. /UNCLOS/
Przypomniał też, że niezbędne jest pełne przestrzeganie Deklaracji Postępowania (DOC) przez wszystkich obecnych na Morzu Wschodnim. A w przyszłości przygotowywanego, znaczącego i skutecznego Kodeksu Postępowania (COC). W pełni zgodnego z prawem międzynarodowym, zwłaszcza z konwencją UNCLOS 1982.

Piłkarze Serie A znaczeni szminką

W miniony weekend piłkarze włoskiej ekstraklasy piłkarskiej grali z namalowanymi na twarzach czerwoną szminką kreskami. W ten sposób kluby Serie A dołączyły do promowanej na całym świecie przez ONZ akcji – #UnRossoAllaViolenza (Czerwona kartka dla przemocy), której celem jest wsparcie działań przeciwko przemocy wobec kobiet.

Już czwarty rok z rzędu piłkarze wszystkich drużyn, ale także sędziowie wychodzą w meczach wypadających w trzeci weekend listopada z oznaczeni kreskami namalowanymi czerwoną szminką. Ten znak ma zachęcić kobiety, by nie bały się mówić o przemocy domowej, której doświadczają. Wedle policyjnych statystyk na świecie co trzecia kobieta pada ofiarą przemocy, lecz ponad 40 procent z tych, które jej doświadczyły, z nikim o tym nie rozmawia. „Dzięki naszej inicjatywie udało uwrażliwić na ten problem wiele osób” – stwierdził szef Serie A Paolo Dal Pino. Do akcji, którą mocno poparł m.in. największy gwiazdor włoskiej ligi Cristiano Ronaldo, przyłączyli się też grający w Serie A polscy piłkarze, m.in. Bartłomiej Drągowski, którego „szminkowe” zdjęcie wraz z partnerką pojawiło się na oficjalnym profilu Fiorentiny na Instgaramie. Szkoda tylko, że żaden z naszych „Orłów” nie wspomniał przy tej okazji o Strajku Kobiet.

Promujmy multilateralizm i stwórzmy lepszą przyszłość

W tym roku przypada 75-ta rocznica powstania Organizacji Narodów Zjednoczonych. Po wielu latach dynamicznych zmian oraz na skutek obecnie trwającej globalnej epidemii, międzynarodowa współpraca została zakłócona. Wraz z tendencją do myślenia zero-sumowo, doprowadziło to do sytuacji, w której świat stoi na kolejnym rozdrożu. Jakiej Organizacji Narodów Zjednoczonych potrzebuje ludzkość w tak wyjątkowych okolicznościach? Jaką rolę odgrywać będzie ów organizacja?

Z okazji 75-tej rocznicy powstania ONZ, Prezydent Xi Jinping jasno określił stanowisko Chin podczas serii spotkań wysokiego szczebla: „Po wielu niełatwych próbach, którym zostało poddane ONZ, nadal jest to organizacja pełna witalności. Ponad 7 miliardów ludzi powierzyło jej swoje zaufanie w walce o lepsze życie, a Karta ONZ nadal stanowi istotną gwarancję pokoju i rozwoju na świecie. Jako stały członek Rady Bezpieczeństwa ONZ, Chiny będą zdecydowanie wspierać jej kluczową rolę w działaniach na rzecz spraw międzynarodowych”.
Chiny zawsze czynnie uczestniczyły w budowaniu pokoju na świecie, pamiętając o pierwotnych założeniach towarzyszących powstaniu ONZ.
Jeszcze nie tak dawno, II wojna światowa przyniosła światu ogromne cierpienie, pochłonęła około 70 milionów ludzkich żyć, a wiele krajów zostało zdewastowanych. Tęsknota świata za pokojem i wspólne pragnienie utrzymania bezpieczeństwa sprawiły, że Chiny, Polska oraz 49 innych krajów założycielskich, podpisało „Kartę Narodów Zjednoczonych”. Ogłoszono wówczas utworzenie ONZ, co otworzyło nowy rozdział w historii ludzkości. Organizacja Narodów Zjednoczonych od 75 lat odgrywa niezwykle ważną rolę w tworzeniu i rozwoju powojennego ładu i systemu międzynarodowego. Chiny są drugim co do wielkości fundatorem operacji pokojowych ONZ, a także są krajem, który wysyła najwięcej żołnierzy, wśród stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ. Chiny pokazują światu, że pragną pokoju aktywnie uczestnicząc w sprawach ONZ. W ciągu ostatnich 30 lat ponad 40 tysięcy chińskich „błękitnych hełmów” wyruszyło w celu krzewienia pokoju jako ważna siła w operacjach pokojowych tej organizacji. W obliczu dzisiejszych międzynarodowych i regionalnych stref sporu, Chiny opowiadają się za rozwiązywaniem konfliktów w za pośrednictwem dialogu i konsultacji. Aktywnie eksplorują i poddają próbie różne sposoby rozwiązywania problemów w swoich strefach sporu, aby utrzymać międzynarodowy pokój i bezpieczeństwo.
Chiny zawsze miały wkład w globalny rozwój i podążały ścieżką współpracy korzystnej dla wszystkich.
Utrzymanie pokoju na świecie i stymulowanie wspólnego rozwoju to główne misje Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jako największy rozwijający się kraj na świecie, Chiny ciężko pracowały, aby mieć jak największy wkład w rozwój ludzkości. W ciągu ostatnich 40 lat Chiny wyciągnęły ze skrajnej biedy ponad 850 milionów ludzi, przez co udział Chin w globalnej redukcji ubóstwa wynosi ponad 70 proc. . Jest to kraj, który wyciągnął z ubóstwa największą liczbę ludzi na świecie, a także pierwszy kraj rozwijający się, który zrealizował Milenijne Cele Rozwoju ONZ dotyczące redukcji ubóstwa.
W 2020 r. Chiny pragną stawić czoła skutkom epidemii i zgodnie z harmonogramem zbudować stosunkowo zamożne społeczeństwo, wyprowadzając wszystkich ubogich mieszkańców wsi z trudnej sytuacji ekonomicznej. Celem jest redukcja ubóstwa określone w „Agendzie Zrównoważonego Rozwoju Narodów Zjednoczonych 2030” na 10 lat przed wyznaczonym terminem. Jednocześnie Chiny są gotowe współpracować z Polską oraz innymi krajami, aby nadal rozszerzać pole do działania, rozwijać się i jednocześnie stymulując rozwój swoich partnerów. Inicjatywa „Pasa i Szlaku” trwa już 7 lat. W tym czasie, Chiny podpisały dokumenty o współpracy ze 138 krajami i powstało ponad 2000 projektów. Polska jest ważnym punktem na tym szlaku. Chiny są gotowe do dalszego pogłębiania strategicznej współpracy z Polską na wielu płaszczyznach oraz realizacji projektów przynoszących korzyści dla obu krajów i ich mieszkańców.
Chiny zawsze broniły porządku międzynarodowego i zdecydowanie popierają multilateralizm.
Stanie na straży multilateralizmu samo w sobie jest już silnym wsparciem dla Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wspierając multilateralizm, Chiny jako kraj wysoce zaangażowany, zasiadają w niemal wszystkich międzyrządowych organizacjach międzynarodowych i uczestniczyły w ponad 500 konwencjach. Zdecydowanie popierają również cele i zasady zawarte w Karcie Narodów Zjednoczonych. Pięć lat temu, uczestnicząc w serii szczytów z okazji 70-tej rocznicy powstania ONZ, prezydent Xi Jinping zachęcał: „Zjednoczmy się jeszcze bardziej, połączmy siły we współpracy i korzystnym partnerstwie, aby budować wspólnotę i przyszłość ludzkości”. Do dziś, multilateralizm jest wysoce zgodny z „Agendą Zrównoważonego Rozwoju Narodów Zjednoczonych 2030”. Natomiast koncept wspólnoty i wspólnej przyszłości stanowią ważną część traktatów międzynarodowych, takich jak Rezolucje ONZ oraz Rezolucje Rady Bezpieczeństwa.
W tym roku, w obliczu globalnej epidemii, Chiny po raz kolejny wypełniły swoje zobowiązania w duchu multilateralizmu. Aktywnie uczestniczyły w Globalnym Planie Reagowania Humanitarnego ONZ, zapewniając pomoc w walce z epidemią koronawirusa ponad 150 krajom i organizacjom międzynarodowym. Chiny uroczyście obiecują, że wraz z zakończeniem prac badawczych nad szczepionką przeciw Covid-19, wprowadzą ją do użytku jako globalny produkt. Chiny dołożą wszelkich starań aby szczepionka była dostępna jak również cenowo przystępna dla ludzi w krajach rozwijających się.
W 1945 roku powstało Organizacja Narodów Zjednoczonych, jeszcze w czasie trwania II wojny światowej. Jednak dzisiaj ludzkość ponownie zmaga się z globalnym kryzysem, podobnie jak 75 lat temu. W tym historycznym momencie Chiny są gotowe na współpracę z Polską i wszystkimi krajami, na rzeczy reorganizacji ONZ, nowego początku i pięknej przyszłość dla świata!

Wystąpienie Przewodniczącego Xi Jinpinga podczas szczytu z okazji 75. rocznicy utworzenia ONZ (Pekin, 21 września 2020)

Panie Przewodniczący, Panie i Panowie,
75 lat temu, po krwawej wojnie, narody całego świata odniosły wielkie zwycięstwo nad faszyzmem. Było to w rzeczy samej zwycięstwo sprawiedliwości, zwycięstwo należące do ludzi.
Organizacja Narodów Zjednoczonych narodziła się po niewypowiedzianych kataklizmach dwóch wojen światowych, jakich doświadczyła ludzkość w pierwszej połowie ubiegłego wieku. W ciągu kolejnych 75 lat ONZ przebyła niezwykłą podróż, podczas której otwarto nowy rozdział pokoju i rozwoju na świecie.Te 75 lat ONZ to okres szybkiego rozwoju społeczeństw ludzkich. Doświadczyliśmy głębokiej i szerokiej rewolucji technologicznej i przemysłowej, a obecnie nadchodzą jeszcze szersze i głębsze zmiany w technologii i przemyśle. Moce produkcyjne ludzkości zostały uwolnione i znacznie zwiększone, a możliwości ludzi pozwalające na przezwyciężanie trudności i wprowadzanie zmian na świecie wzrosły jak nigdy wcześniej w historii.

Te 75 lat ONZ to okres intensywnych zmian na arenie międzynarodowej. Wiele państw rozwijających się odzyskało wolność i niepodległość, ponad miliard osób podźwignęło się z ubóstwa, kilka miliardów ludzi wkroczyło na ścieżkę modernizacji. W wielkim stopniu wzmocniono postęp i rozwój na świecie, co było powodem wielkich zmian na scenie międzynarodowej.

Te 75 lat ONZ to okres szybkiego rozwoju multilateralizmu. Problemy, z którymi mierzy się świat są niezliczone, są też ogromne. Z dnia na dzień narasta liczba globalnych wyzwań, które powinny być rozwiązywane za pomocą dialogu i współpracy. Sprawy świata winny być dyskutowane, a wspólne przezwyciężanie kłopotów już stało się dla społeczeństwa międzynarodowego szeroko przyjętym konsensusem.
Tak jak po burzy na niebie pojawia się tęcza, tak mimo wielu różnych doświadczeń i przebytych testów, ONZ w dalszym ciągu zachowuje energię. Karta Narodów Zjednoczonych w dalszym ciągu gwarantuje pokój i rozwój na świecie oraz pozwala na realizację zawierzonej ONZ misji zapewnienia 7 mld ludzi lepszej przyszłości.
Panie Przewodniczący,
Obecny świat doświadcza największych od 100 lat zmian. Nagła pandemia COVID-19 stanowi bardzo poważne wyzwanie dla świata. Ludzkość weszła w nowa erę interaktywności, interesy każdego państwa ściśle od siebie zależą, a losy narodów są ze sobą blisko powiązane. Światowe zagrożenia i problemy wymagają silnych globalnych reakcji.
Stojąc w obliczu nowej rzeczywistości i nieznanych dotąd wyzwań, musimy poważnie zastanowić się nad tym, jakiej Organizacji Narodów Zjednoczonych potrzebuje teraz świat? Jaką rolę powinna odgrywać ONZ w czasach po pandemii? Poniżej przedstawię kilka propozycji.
Po pierwsze, należy utrzymywać sprawiedliwość. W obecnych czasach niezbędne dla rozwoju są wzajemny szacunek i równość pośród wszystkich krajów niezależnie od ich wielkości. Nie ma państwa na świecie, które uprawnione jest do zajmowania się całością spraw międzynarodowych, decydowania o losie innych krajów i posiadającego wyłączność na korzyści płynące z rozwoju. Tym bardziej nie można pozwolić na to, by państwo to postępowało tylko w oparciu o własne zachcianki i rościło sobie prawa hegemona, zastraszało i dominowało inne kraje. Unilateralizm nie jest wyjściem z sytuacji, należy utrzymywać dialog, wspólnie tworzyć rozwiązania i dzielić się ich efektami. Wszystkie kraje powinny razem chronić powszechnego bezpieczeństwa, cieszyć się owocami rozwoju oraz wspólnie decydować o losach świata. Należy realnie wzmocnić reprezentację i głos w ONZ krajów rozwijających się tak, by opinie ONZ zachowywały większą równowagę, odzwierciedlając interesy i dążenia większości państw
Po drugie, należy egzekwować praworządność. Zamiarem Karty Narodów Zjednoczonych i norm w niej zawartych jest ustalenie zasadniczych reguł relacji międzynarodowych, co stanowi ważny fundament dla stabilności ładu międzynarodowego. Nie można ich naruszać, ale należy otaczać je ochroną. Interesy i relacje poszczególnych państw mogą być koordynowane jedynie przez zasady i systemy, a nie przez pięści najsilniejszych. Duże państwa winny jako pierwsze stać się orędownikami i obrońcami prawa międzynarodowego oraz dotrzymywać danych obietnic. Nie należy hołdować eksepcjonalizmowi, stosować podwójnych standardów i naginać międzynarodowego prawa, jak również nie można w imię prawa naruszać słusznych interesów innych państw oraz niszczyć stabilności i pokoju międzynarodowego.
Po trzecie, należy rozszerzać współpracę. Rozwijanie współpracy międzynarodowej było pierwotnym celem powstania ONZ, obecnie jest to również ważne przesłanie płynące z Karty Narodów Zjednoczonych. Opierając się na zimnowojennej mentalności, ograniczeniach ideologicznych oraz grach o sumie zerowej nie da się rozwiązać krajowych problemów, nie sposób również reagować na pojawiające się przed ludzkością wspólne wyzwania. Musimy więc konflikt zamienić w dialog, przymus w konsultacje, zysk jednej strony we wzajemne korzyści wszystkich oraz połączyć ochronę interesów własnego kraju z ochroną wspólnych interesów wszystkich państw. Musimy podejmować wysiłki na rzecz poszerzania zakresów zbieżności interesów różnych krajów i stworzenia wielkiej międzynarodowej rodziny pełnej harmonii i chęci współpracy.
Po czwarte, należy skupić się na działaniu. Winniśmy realnie praktykować multilateralizm, nie wolno siedzieć bezczynnie, dyskutując jedynie teoretyczne koncepcje. Należy ruszyć do działania, nie można przepisać kuracji, która nie daje widocznych efektów. Punktem wyjścia ONZ powinno być rozwiązywanie problemów, kierunkiem w działaniach – widoczne efekty, a na drodze do realizacji celów należy uwzględnić równowagę postulatów dotyczących bezpieczeństwa, postępu i praw człowieka, a w szczególności implementację „Agendy na rzecz zrównoważonego rozwoju 2030”. Najważniejszym kierunkiem prac ONZ powinna być odpowiednia reakcja na nietradycyjne zagrożenia bezpieczeństwa, np. zdrowia publicznego. Problemy rozwoju powinny znaleźć się na czołowych miejscach w skali makro. Większą wagę należy też przykładać do ochrony prawa do życia i rozwoju.
Chiny są państwem, które jako pierwsze złożyło podpis pod Kartą Narodów Zjednoczonych, są też państwem założycielskim organizacji. Są jedynym krajem rozwijającym się pośród stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ. Od początku do końca będziemy praktykować multilateralizm, aktywnie uczestniczyć w tworzeniu i reformowaniu systemu globalnego zarządzania oraz stanowczo bronić systemu międzynarodowego, w którego centrum znajduje się ONZ. Będziemy również stać na straży ładu międzynarodowego opartego na zasadach prawa międzynarodowego i bronić kluczowej roli jaką odgrywa ONZ na arenie międzynarodowej.
Panie Przewodniczący,
Świat stoi obecnie w historycznym momencie nowego początku. Zobowiążmy się na nowo do zaangażowania na rzecz multilateralizmu, działajmy, by stworzyć wspólnotę ludzkości, która połączona jest tym samym losem i w jeszcze większym stopniu łączmy się i działajmy na rzecz postępu, a to wszystko pod flagą Narodów Zjednoczonych!
Dziękuję

Obecność prezydenta Xi Jinpinga na posiedzeniach ONZ obrazuje zaangażowanie Chin w multilateralizm

21 września Prezydent Chin Xi Jinping wziął udział w spotkaniach wysokiego szczebla w ramach wideokonferencji w ONZ, aby dołączyć do światowych przywódców w stawianiu czoła globalnym wyzwaniom.

W tym roku przypada 75. rocznica powstania tej organizacji. Liczy ona obecnie 193 członków, podczas gdy pod koniec II wojny światowej miał 51 sygnatariuszy-założycieli, w tym Chiny. Obecnie świat znajduje się w innym punkcie historii ludzkości i należy podwoić wysiłki, aby „ocalić kolejne pokolenia”, zgodnie z zapisami Karty Narodów Zjednoczonych.
Multilateralizm w niebezpieczeństwie
Karta ONZ „przyniosła zasady i nadzieję dla świata w ruinach” – powiedział sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres, czcząc narodziny organizacji. Została podpisana w czasie, gdy światowi przywódcy odczuwali silną potrzebę wprowadzenia mechanizmu, który pomógłby przynieść pokój i zatrzymać przyszłe wojny, co było możliwe tylko wtedy, gdy wszystkie narody współpracowałyby za pośrednictwem globalnej organizacji.
Niestety, po dziesięcioleciach globalizacji i integracji świat stoi w obliczu pogłębiających się podziałów w odpowiedzi na istotne zagrożenia i wyzwania związane z powrotem jednostronności, protekcjonizmu, wycofywania się z traktatów oraz militarnego i gospodarczego zastraszania.
Bezprecedensowa pandemia COVID-19, która na całym świecie przyniosła prawie milion zgonów i sparaliżowała światową gospodarkę, przypomina o podobnym chaosie na świecie w 1945 roku.
„W 1945 roku zakończyła się najbardziej niszczycielska wojna w historii ludzkości pozostawiając po sobie ogólny wniosek, że ludzkość nigdy więcej nie pozwoli, aby tak niewiarygodna katastrofa została uwolniona poprzez konflikty i podboje narodowe, i że tylko międzynarodowa organizacja może zapewnić tę nadzieję, lub chociażby gwarancję ”- powiedział Robert Lawrence Kuhn, prezes Kuhn Foundation z siedzibą w Los Angeles i Nowym Jorku.
„Między narodami zawsze są różnice. Naszym historycznym zadaniem jest wymyślenie jak rozwinąć wspólne możliwości, jednocześnie kontrolując potencjalny konflikt poprzez stały kontakt” – powiedział.
Ostrzegając przed niebezpieczeństwami w stosunkach międzynarodowych w dobie błyskawicznej światowej komunikacji i rozognionych mediów społecznościowych, Kuhn zasugerował, że globalna geopolityka potrzebuje zarówno organizacji wielonarodowych, jak i silnych bilateralnych stosunków między narodami.
„ONZ nie może być pełną odpowiedzią, ale z pewnością jest jej częścią” – powiedział.
Globalna świadomość
Jako członek-założyciel ONZ i stały członek Rady Bezpieczeństwa, Chiny dotrzymały swoich zobowiązań w zakresie celów i zasad Karty Narodów Zjednoczonych oraz bronią ONZ w odpowiedzi na globalne zagrożenia oraz w dążeniu do pokoju i rozwoju.
W swoim stanowisku z okazji 75. rocznicy powstania ONZ Chiny potwierdziły swoje zaangażowanie w ochronę globalnego systemu zarządzania skoncentrowanego na ONZ, podstawowych norm stosunków międzynarodowych opartych na celach i zasadach Karty Narodów Zjednoczonych, autorytecie i pozycji ONZ oraz centralnej roli ONZ w sprawach międzynarodowych.
Głos Chin rezonuje wraz z głosem ich partnerów na całym świecie.
14 września podczas spotkania z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, przewodniczącym Rady Europejskiej Charlesem Michelem i przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen które odbyło się za pośrednictwem łącza wideo Xi Jinping osiągnął konsensus z przywódcami UE w sprawie ochrony multilateralizmu i wspólnego rozwiązywania globalnych wyzwań.
Merkel, Michel i von der Leyen oświadczyli, iż Europa i Chiny muszą koniecznie wzmocnić współpracę, wspólnie chronić multilateralizm i przeciwstawiać się jednostronności i protekcjonizmowi.
Komentując wyniki spotkania, Christine Bierre, redaktor naczelna francuskiego magazynu Nouvelle Solidarite i ekspert w Schiller France Institute, powiedziała, że przywódcy wysłali pozytywny sygnał w sprawie ochrony pokoju, stabilności i dobrobytu, w pełni pokazując, że współpraca wielostronna jest trendem swoich czasów.
Wypełniając swoje obowiązki, Chiny zawsze dopasowują swoje czyny do słów.
Pekin aktywnie łączy swoje własne cele i plany rozwojowe z Agendą 2030 na rzecz zrównoważonego rozwoju i osiągnął niezwykłe wyniki w obszarach takich jak zmniejszanie ubóstwa i zarządzanie klimatem.
Co więcej, Chiny zarejestrowały również 8-tysięczne siły rezerwowe i 300-osobowy stały oddział policji na misje pokojowe ONZ, pomogły innym krajom rozwijającym się w ramach 180 projektów redukcji ubóstwa, pomiędzy innymi inicjatywami i środkami wspierającymi ONZ, jak ogłosił Xi Jinping podczas spotkania na szczycie w 2015 r. upamiętniającym 70. rocznicę powstania organizacji.
„Chiny wezmą na siebie część odpowiedzialności i nadal będą odgrywać swoją rolę w tym wspólnym dążeniu” – powiedział Xi Jinping w siedzibie ONZ pięć lat temu.
„Powinniśmy odnowić nasze przywiązanie dla celów i zasad Karty Narodów Zjednoczonych, zbudować nowy typ stosunków międzynarodowych obejmujących współpracę korzystną dla wszystkich i stworzyć społeczność walczącą o wspólną przyszłość dla ludzkości” – powiedział.
Nadzieja na przyszłość
„Życzyłbym sobie nastania pokoju i sprawiedliwości”. To jeden z 250 000 głosów zarejestrowanych na całym świecie w ramach inicjatywy ONZ na rzecz światowego dialogu, której celem jest zebranie na całym świecie głosów nadziei, obaw i pomysłów. Inicjatywa jest częścią obchodów 75. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ pod hasłem „Przyszłość, której chcemy, ONZ którego potrzebujemy: Utwierdzenie się naszego zbiorowego zaangażowania na rzecz multilateralizmu”.
Od światowych przywódców oczekuje się wspólnego wykuwania rozwiązań problemów takich jak globalna opieka zdrowotna, pełna równość, działania na rzecz klimatu, podobnie jak 75 lat temu, kiedy sygnatariusze zobowiązali się „uratować kolejne pokolenia przed plagą wojny, która dwukrotnie w naszym życiu przyniosła ludzkości niewypowiedziany żal i umocnić wiarę w podstawowe prawa człowieka … by promować społeczny postęp i lepszych standardów życia w większej wolności”.
Tijjani Muhammad-Bande, przewodniczący 74. Zgromadzenia Ogólnego ONZ, powiedział 14 września, iż „najważniejszą rzeczą jest dalsze podkreślanie wagi współpracy, wielostronnego wysiłku”.
„Jest to sposób na zagwarantowanie nie tylko pokoju, ale także dobrobytu, które od samego zarania są bardzo ważnym celem ONZ” – powiedział w wywiadzie dla Xinhua.
I choć prezydent Xi Jinping w swoim przemówieniu w 2015 roku powiedział, że pokój, rozwój, równość, sprawiedliwość, demokracja i wolność „są dalekie do osiągnięcia”, jednak nadzieja leży w zbiorowej odpowiedzi świata.
Aby zachęcić ludzi na całym świecie do stawienia czoła wyzwaniom nowego tysiąclecia, w przededniu XXI wieku były Sekretarz Generalny ONZ Kofi Annan wezwał wszystkie kraje do stanięcia ramię w ramię.
„Bardziej niż kiedykolwiek wcześniej w historii ludzkości łączy nas wspólne przeznaczenie. Możemy je ujarzmić tylko wtedy, gdy razem stawimy mu czoła. I właśnie dlatego, moi przyjaciele, mamy Organizację Narodów Zjednoczonych” – powiedział.

Polska wśród „ochotników pokoju”…

Idea Narodów Zjednoczonych powstała w toku śmiertelnych zmagań z faszyzmem. Byłem wówczas żołnierzem na froncie… Karta Narodów Zjednoczonych dała początek uniwersalnej organizacji międzynarodowej, która z zachowania pokoju, z postępu, z zasady równości w różnorodności uczyniła swój kamień węgielny.
gen. Wojciech Jaruzelski

Tymi słowami, 35 lat temu, 27 września 1985 roku, gen. Wojciech Jaruzelski -wówczas premier rządu, rozpoczął swoje wystąpienie na 40 Sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych (ONZ). Warto więc przypomnieć w kilku słowach jej historię.
Idea ONZ
Jej idea, myśl przewodnia wypływała z tzw. Czterech Wolności: słowa, wyznania, wolności od ubóstwa oraz wolności od strachu, które w styczniu 1941 r. prezydent USA Franklin Delano Roosevelt proklamował jako podstawowe cele Ameryki. Pół roku później, w sierpniu 1941 roku na okręcie wojennym w pobliżu Nowej Funlandii (na Atlantyku) Rooseveelt i Churchill podpisali dokument, w którym te „Wolności” stały się myślą przewodnią przyszłych stosunków międzynarodowych. Dokument nazwano Kartą Atlantycką (od miejsca podpisania). Politycy „przetłumaczyli” je jako prawa państw i narodów, jako podstawy stosunków międzynarodowych do: samostanowienia narodów; wyrzeczenia się użycia siły; potępienia zaborów terytorialnych; rozbrojenia i pokojowej współpracy. Powszechnie nazywane są zasadami Karty Narodów Zjednoczonych (KNZ).
Wstępna konferencja odbyła się w Waszyngtonie, w styczniu 1942 r. Uczestniczyło w niej 26 państw, w tym przedstawiciel Polski, którzy podpisali dokument nazwany Deklaracją Narodów Zjednoczonych. Stąd „Karta” i „Deklaracja” są założycielskimi dokumentami ONZ. Dokumenty te były podstawą, ale nie wykluczały dalszej, merytorycznej pracy nad ich wizją, możliwą do zastosowania w powojennym świecie. Opracowano m.in. preambułę, inaczej mówiąc „wstęp” do KNZ, zawierając ideę pokojowego współżycia.
Akcenty polskie
Konferencję założycielską ONZ zorganizowano w sali opery w San Francisco, gdzie 26 czerwca 1945 r. przyjęto „dopracowaną” Kartę. Składała się z preambuły (czyli wstępu) i 111 artykułów, ujętych w 19 rozdziałach (weszła w życie 24 października 1945 r.). Tu Państwa proszę o uwagę na akcenty polskie – 26 czerwca, wojna w Europie zakończona, jest kilka dni przed Poczdamem. Na koncercie uświetniającym otwarcie konferencji polski pianista Artur Rubinstein, grał muzykę Chopina, zakończył odegraniem Mazurka Dąbrowskiego. Na krześle dla przedstawiciela Polski leżała wiązanka biało- czerwonych kwiatów. Dlaczego nie był obecny? Rząd londyński był jeszcze uznawany przez kilka państw. W Polsce funkcjonował tzw. rząd lubelski utworzony przez PKWN, akceptowany przez ZSRR. Ten rząd nazywany Tymczasowym Rządem Jedności Narodowej został oficjalnie uznany 28 czerwca, jednym z pierwszych państw była Francja i on w imieniu Polski jako 51 państwa założycielskiego ONZ podpisał tę Kartę, ale w październiku 1945 r. (wtedy na świecie było 77 państw, obecnie jest ponad 190). ONZ jest od zakończenia wojny jedyną organizacją międzynarodową, odpowiedzialną za światowy pokój. Rola i miejsce Polski w ONZ zasługuje na szerszy opis w stosownym czasie.
Istota wojny i pokoju.
„Nikt nie ma wyłączności na pragnienie pokoju. Są jednak narody, którym dramatyczna historia daje szczególne moralne prawo oraz nakłada niezbywalny obowiązek, aby przypominać, ostrzegać, wzywać do opamiętania. Naród nasz jest jednym z nich… Kraj nasz był zawsze w pierwszym szeregu ochotników pokoju”. W tym miejscu Generał poinformował zebranych, że zwrócił się do naszego społeczeństwa z prośbą o opinię, jakie problemy delegacja powinna podnieść na forum ONZ- kto z Państwa to pamięta? Wśród wielu listów, przypominających o naszych ofiarach poniesionych podczas II wojny światowej, był od kobiety, która napisała: „Niech pan powie wszystkim – wojna w swej istocie oznacza to, że syn jednej matki, zabija syna innej matki”. Wzmocnił ten akcent takim faktem- „Sam urzęduję w gmachu, w którego podziemiach hitlerowcy spalili zwłoki prawie trzech tysięcy rozstrzelanych mieszkańców naszej Stolicy”. Kopie listów i zestawienie zgłoszonych propozycji i podnoszonej w nich problematyki ekologicznej, nasza delegacja przekazała Sekretariatowi ONZ.
Zagrożenia pokoju, polskie inicjatywy
„Czterdzieści lat temu ludzkość wkroczyła w erę nuklearną. dziś staje w obliczu groźby przeniesienia wyścigu zbrojeń w Kosmos”- mówił Generał. Przypomniał. że „Polska kilkakrotnie proponowała na tym forum odwołanie się do wiedzy i sumienia uczonych”, przywołując trzy polskie inicjatywy: „na 17 Sesji w 1962 r. Zgromadzenie Ogólne (ZO) poleciło sporządzić raport o ekonomicznych i społecznych skutkach rozbrojenia. Na 21 Sesji w 1966 roku, Polska była inicjatorem raportu o skutkach użycia broni jądrowej, a na 23 Sesji w roku1968-raportu o skutkach użycia broni chemicznej i bakteriologicznej”. Obecnie, sugerował – „byłoby celowe …sporządzenie studium…o wielorakich następstwach militaryzacji przestrzeni kosmicznej”. Tu wspomniał o udziale polskich uczonych w badaniach Kosmosu dla „celów pokojowych i dobra człowieka, w ramach programu „Interkosmos”. Wskazał na potrzebę opracowania raportu o wielorakich następstwach militaryzacji przestrzeni kosmicznej i przyjęcia zasady swobodnego przepływu doświadczeń, licencji i technologii służących ochronie środowiska naturalnego.
Z uwagi na powagę naszych inicjatyw, wspomnę Państwu, że już na 1 Sesji ONZ w 1946 r. wnioskowaliśmy o wyeliminowanie broni atomowej i innych środków masowej zagłady oraz wykorzystania energii atomowej w celach pokojowych. A na 3 Sesji w 1948 r., zgłosiliśmy rezolucję dot. redukcji zbrojeń przez zmniejszenie o 1/3 w ciągu roku SZ, zakazu użycia broni jądrowej oraz powołania światowego organu kontrolnego. Natomiast na 7 Sesji w 1952 r., przedłożyliśmy rezolucję „O zapobieżeniu groźbie nowej wojny światowej, o utrwaleniu pokoju i przyjaznej współpracy między narodami”. Trwała nad nią burzliwa dyskusja na Sesji, w kuluarach i w wielu państwach, ale wtedy akceptacji członków ONZ nie uzyskała. Nawiązał do niej 8 lat później Władysław Gomułka, na 15 Sesji – 23 października 1960 r. Polska wystąpiła z ideą przeprowadzenia ogólnoświatowego plebiscytu w sprawie broni jądrowej i innych broni masowej zagłady oraz powszechnego i całkowitego rozbrojenia. Stosowna rezolucja dot. opracowania raportu o skutkach rozwoju zbrojeń jądrowych została opracowana przez organy ONZ i przyjęta 17 lutego 1962. Ponadto, Władysław Gomułka wystąpił z rezolucją w sprawie stworzenia warunków osiągnięcia porozumienia o powszechnym i całkowitym rozbrojeniu. Była to jego osobista inicjatywa. Zyskała ogólny aplauz, nie znalazła jednak potwierdzenia na piśmie, w postaci stanowiska ONZ. Nie oznaczało to daremności inicjatywy. Wywołana nią dyskusja międzynarodowa przyniosła pozytywny efekt 4 lata później. Minister Adam Rapacki, na 19 Sesji w 1964 r., złożył propozycję zwołania konferencji wszystkich państw Europy, ZSRR oraz USA i Kanady celem rozpatrzenia całokształtu zagadnień bezpieczeństwa. Staraniem Polski została sfinalizowana jako Konferencja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie-Helsinki 1975 (pisałem w tekście „Ożywić idee sprzed 45 lat”, 31 lipca- 2 sierpnia 2020).
Strefa bezatomowa
Generał przypomniał kolejną inicjatywę mówiąc- „Koncepcja stref bezatomowych, przekształcona już w rzeczywistość w rejonie Ameryki Łacińskiej, zamiar utworzenia strefy bezatomowej południowego Pacyfiku oraz projekty podobnych rozwiązań w innych regionach- oto przykłady, że istnieje pole do konstruktywnych poszukiwań i działań… każdego kraju, nie zależnie od jego ustroju czy przynależności do ugrupowań militarnych”. Można dziś zapytać- czy idea strefy bezatomowej w Europie to już tylko historia? Właśnie, że nie, jest wciąż aktualna, zważywszy na zamysł Niemiec, by usunąć ze swego terytorium składy i urządzenia służące do użycia broni jądrowej. Gdzie miałyby być przeniesione- kto z Państwa pamięta? Oczywiście, że do Polski! Wywołane taką wiadomością poruszenie, zostało szybko wyciszone. Sprawę tę na łamach Trybuny podniósł Redaktor Andrzej Ziemski, ja zaś przypomniałem Plan Rapackiego- na łamach 1-2 czerwca 2020. Pragnę tu wyraźnie podkreślić, że stanowczy sprzeciw wobec takich pomysłów niektórych piaskowych strategów, w żaden sposób nie godzi w nasze bezpieczeństwo. To także temat na osobną publikację w najbliższym czasie.
Nawiązując do Planu Rapackiego, Generał zadeklarował, że „Polska … gotowa będzie w stosownym momencie wystąpić z propozycjami odpowiadającymi pokojowym interesom narodów Europy”. Dziś wiemy, że była to zapowiedź planu znanego w świecie od 1987 r. z imienia Generała (napiszę szerzej, przy innej okazji). Jednocześnie podkreślił odpowiedzialność polityków za problemy bezpieczeństwa, wyrażając nadzieję, iż zapowiedziane spotkanie Ronalda Reagana i Michaiła Gorbaczowa „przyniesie szanse zahamowania wyścigu zbrojeń”, zwłaszcza na „wszelkie eksplozje nuklearne oraz projekty międzynarodowej współpracy w pokojowym zagospodarowaniu przestrzeni kosmicznej”. Dziś wiemy, że to spotkanie zapoczątkowało proces dyskusji o międzynarodowym odprężeniu na linii USA-ZSRR, a szczególnie o redukcji zbrojeń. Dwa lata później, te kraje 8 grudnia 1987 r. podpisały w Waszyngtonie układ o likwidacji rakiet jądrowych średniego i krótszego zasięgu. W depeszy gratulacyjnej do obu przywódców, Generał m.in. napisał- „Uczyniony został pierwszy doniosły krok za drodze wiodącej do świata wolnego od broni nuklearnej. Zawarcie układu potwierdza dobitnie, że obniżenie poziomu zbrojeń, przy zachowaniu równowagi bezpieczeństwa stron jest w pełni realne. Witamy również z nadzieją perspektywę nowych porozumień, zwłaszcza dotyczących zasadniczej redukcji strategicznych broni jądrowych obu mocarstw. W tych, pamiętnych dniach, przywódcom Związku Radzieckiego i Stanów Zjednoczonych towarzyszą serdeczne myśli i poparcie naszego narodu”.
Krzywda wyrządzona Polakom
„Narodowi polskiemu, każdej polskiej rodzinie wyrządzona została krzywda. Zerwane umowy, bezprawne restrykcje pogłębiły gospodarcze trudności, przyniosły nam ogromne szkody, równoważne ponad połowie ogólnej wysokości zadłużenia kraju”. Z dyplomatyczną elegancją nie wspomniał Generał jakie państwa ma na myśli, nie musiał wszyscy obecni wiedzieli, że USA, Wielką Brytanię i Francję w szczególności, a koszty tego bezprawia wobec Polaków sięgnęły 15 mld $. A tym krajom dobitnie powiedział, że „ostracyzm, któremu poddano Polskę w pewnych stolicach, to jedna z owych wielkich pomyłek, które przewijają się przez historię i kładą na jej kartach głębokim cieniem. Prawo do sądzenia uzurpują sobie zazwyczaj ci, którzy we własnym kraju chcieliby mieć spokój i porządek, a w Polsce liczą na anarchię i zamęt”. Wspomnę, że 3 lata później Margaret Thatcher w swoim domu i w wąskim gronie skierowała słowa-„Przyznaję, że Zachód nie zawsze trafnie odczytywał Pańskie intencje i wypowiedzi”. A 5 lat później Ronald Reagan w Belwederze, składając wyrazy uznania dla konsekwencji działań Generała, powiedział wprost -„Myliliśmy się w ocenie pańskiej osoby”. Prezydent Francji Francois Mitterand za… „obronę pokoju w Europie” 7 lat później odznaczył Generała Krzyżem Wielkim Orderu Legii Honorowej. Kto z naszych polityków i historyków chce pamiętać i przypominać tę – przecież nie wymuszoną prawdę- Polakom i uczyć młodzież?
Wiele delegacji państw, słuchających w zadumie, Generał zaskoczył stwierdzeniem- „Nie przyjechałem tu, aby upiększać nasze rozwiązania. Polskę współczesną zrozumieć mogą tylko ci, którzy zechcieli poznać rzetelnie jej historię, jej wyjątkowo złożone losy…Nie zabiegamy o pochwały. Nie zamierzamy obciążać nikogo odpowiedzialnością za nasze błędy. Nie ukrywamy trudności- ani przed własną, ani przed międzynarodową społecznością. Ale odrzucamy instrumentalne traktowanie Polski”.
Udział w misjach pokojowych
Mówiąc o porozumieniu i współpracy, o pokojowym rozwiązywaniu sporów i konfliktów, Generał przypomniał, że „wielokrotnie powierzano Polsce międzynarodowy mandat zaufania. Ponad 17 tysięcy Polaków lojalnie i skutecznie służyło Narodom Zjednoczonym w różnych pokojowych misjach. Również i w tej chwili żołnierze polscy pod flagą ONZ pełnią na Bliskim Wschodzie swą zaszczytną służbę”. Ta służba-w misjach pokojowych zasługuje na odrębny opis. Tu wspomnę tylko, że pierwszym zadaniem Polski, CSRS, Szwajcarii i Szwecji był nadzór nad przestrzeganiem rozejmu w Korei.
Polska grupa nadzorująca rozejm została utworzona na mocy uchwały Rządu PRL 12 września 1953 r. Stanowili ją oficerowie Wojska Polskiego oraz przedstawiciele Ministerstwa Spraw Zagranicznych (MSZ) i innych ministerstw. Na początku operacji (1953/1954 r.) pierwsza polska zmiana liczyła 391 osób personelu, w tym 171 oficerów. Łącznie personel reprezentujący Polskę w Komisji od roku 1953 do roku 2001 liczył 1 065 osób. Była to pierwsza misja powołana do przywrócenia pokoju, w której wzięli udział Polacy. Wybór ten świadczył o docenieniu przez państwa członkowskie ONZ wkładu Polski w walce o narodowe wyzwolenie podczas II wojny światowej uznaniu dla inicjatyw składanych od rozpoczęcia działalności ONZ. Z punktu widzenia prawa i stosunków międzynarodowych, to pierwszy przypadek na tak dużą skalę. Dotychczas żołnierz był postrzegany jako „wojownik”, walczący z bronią w ręku. Tu żołnierz ma walczyć, diametralnie inną bronią – powagą munduru, bezstronnością postępowania. Obiektywizmem ocen i opinii – ma budować zaufanie miejscowych władz i ludności. Korea w tym względzie okazała się wielkim międzynarodowym eksperymentem, który się powiódł. Żołnierz nie tylko umocnił swój autorytet, ale przede wszystkim dowiódł swej przydatności i wartości w swoistej „służbie dyplomacji”, służbie dla pokoju i spokoju.
Sprawa zadłużenia
Generał zwrócił uwagę, że„światowe zadłużenie wymaga wzmożonych działań ze strony ONZ. Zdaniem rządu polskiego, byłoby celowe, utworzenie pod egidą Sekretarza Generalnego ONZ, Międzynarodowego Centrum Badania Długu i Rozwoju. W jego pracach, obok wybitnych ekspertów, powinni uczestniczyć przedstawiciele bezpośrednio zainteresowanych państw”. Zaproponował, by „spotkanie organizacyjne Centrum mogło odbyć się w dawnej stolicy Polski, Krakowie”. Faktycznie, takie się odbyło i uzyskało uznanie zainteresowanych. Później, po 1989 r. rolę tę przejęło Davos w Szwajcarii. W innej formie, jako spotkania ekonomistów, od kilku lat odbywane są w Krynicy lub innych miastach.
Wychowanie dla pokoju.
Generał poinformował, że w ramach obchodów Międzynarodowego Roku Pokoju (1986), w Warszawie odbędzie się Kongres Intelektualistów w Obronie Pokojowej Przyszłości Świata, na który serdecznie zaprosił zainteresowanych. Pragnę zwrócić Państwa uwagę, iż Polska na forum ONZ była inicjatorem: koncepcji wychowania społeczeństw w duchu pokoju. Zgłosił ją Edward Gierek w 1974 r., została przyjęta; Deklaracji praw dziecka (1959); Konwencji praw dziecka (1990); Międzynarodowego Roku Rodziny (1994).
Co zweryfikował czas?
Patrząc na wystąpienie Generała z dystansu 35 lat, warto zastanowić się jakie zagadnienia podniesione na tej Sesji uległy dezaktualizacji, straciły rację bytu. Odpowiedź zapewne ucieszy wielu zdeklarowanych krytyków Generała. Oto mają dowód w takich ocenach. „Kto próbuje dziś poprawiać historię, kto podważa nierozdzielne postanowienia z Teheranu, Jałty i Poczdamu- ten zmierza do przekreślenia dorobku San Francisco, nadweręża tkankę międzynarodowego zaufania… Polska Rzeczpospolita Ludowa uważa niezmienność powojennego porządku europejskiego za fundamentalny warunek pokoju. Odnawianie roszczeń terytorialnych, odwoływanie się do definitywnie zamkniętych rozdziałów przeszłości- to droga donikąd. Droga bezcelowa, a przede wszystkim niebezpieczna”.
Proszę raz jeszcze o przeczytanie tych ocen, o zastanowienie się co uległo zmianie, jaki ma w nich udział Generał. Po pierwsze- nikt na świecie nie potrafił przewidzieć pokojowych zmian w skali światowej. Oczywiście, cała polityka Zachodu była nastawiona na osłabianie bloku wschodniego, na jego upadek. To było pragnienie i życzenie zarazem, realizowane na wielu płaszczyznach – politycznej, gospodarczej, militarnej, społecznej, religijnej, propagandowej, „walki w eterze”, jak wówczas mówiono. Po drugie- od 30 lat wiemy, że ten demontaż we wzajemnej rywalizacji następował z udziałem polityków ZSRR, głównie Michaiła Gorbaczowa i Georga Busha, prezydenta USA, który umiejętnie budował zaufanie władz radzieckich, dyplomatycznie wspieranych przez Papieża-Polaka. W Europie Środkowo-Wschodniej gen. Wojciech Jaruzelski, który potrafił drogą użycia siły i porozumienia doprowadzić do uspokojenia sytuacji i do zmiany ustroju. Ktoś może tu nie wytrzymać emocjonalnie i głośno żądać uznania dla „wiekopomnej roli” Solidarności. Niestety, ale wobec tego Związku jestem bardzo krytyczny. Wielu nie tylko z tym się nie zgodzi, ale i uzna za krzywdzące. Proszę sięgnąć do dwóch moich poprzednich tekstów- „Protokół” oraz „Czterdzieści lat minęło” i przywołanych tam publikacji. Jest tam odpowiedź – zamiast odpowiedzialności za ludzi, naród i państwo, do czego wzywali Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński i Papież, Solidarność uznała ówczesną władzę za wroga. Jeśli ktoś nie chce się z tym zgodzić – ma prawo! Tylko niech zważy na groźbę bratobójczej walki domowej i wojskowej pomocy sąsiadów. By niecierpliwych skłonić do namysłu, powiem im wprost – Solidarność uratował stan wojenny, a personalnie- Breżniew i Generał! Zachęcam do szukania argumentów na obalenie tej tezy i do głębokiej „burzy mózgów”. Napiszę niebawem.
Po trzecie-rozważna polityka Gorbaczowa i Generała doprowadziła do uznania status quo terytorialnego- nienaruszalności zachodniej granicy Polski i zjednoczenia Niemiec, przy czym pozbawiono ich prawnych podstaw to roszczeń terytorialnych. Dzięki temu mamy dobre z nimi stosunki sąsiedzkie. Ci politycy, z udziałem prezydenta USA i Francji doprowadzili do pewnej formy „traktatu pokojowego”, jaki Poczdam nie był w stanie (nie chciał) zawrzeć. Z tego tytułu rację bytu straciły ustalenia z Teheranu i Jałty. I co szczególnie ważne-nie został „przekreślony dorobek San Francisco”, czego obawiał się Generał. A odwrotnie- z wydatnym udziałem Generała jako Prezydenta Polski, członków i ekspertów rządu Tadeusza Mazowieckiego oraz światowych polityków udało się „poprawić historię”. Wszystko to dokonało się pokojową drogą, bez rozlewu krwi. A Okrągły Stół wciąż jest zachęcającym przykładem dla porozumienia w każdej sprawie, mimo trwałego zaślepienia niektórych krytyków.
Interesujące spotkania.
Wizyta Generała w ONZ, jednocześnie pozwoliła na kilka znaczących politycznie oraz intelektualnie spotkań. Na bieżąco informowała o nich prasa. Kilka razy pisał – w stosownej konwencji-Pan prof. Longin Pastusiak, także na łamach Trybuny i Przeglądu, któremu wyrażam serdeczne podziękowanie i uznanie.
Będąc w siedzibie ONZ, Generał spotkał się w naszym przedstawicielstwie z liczną grupą środowisk polonijnych. Jak pisze Profesor -„Wśród obecnych znajdowali się profesorowie wyższych uczelni, przemysłowcy, handlowcy, dziennikarze, prawnicy, reprezentanci zarówno starszego pokolenia jak i młodej generacji. Zwracając się do zebranych, wyraził im szczere zadowolenie z możliwości spotkania się z przedstawicielami Polonii Amerykańskiej i przekazał jej serdeczne pozdrowienia z Warszawy i z Polski. Stwierdził, że w najważniejszych dla Ojczyzny sprawach serca Polaków biją wspólnym rytmem, odczuwają jednakowo jej sukcesy i trudności. Przytoczył znane hasło Związku Polaków w Niemczech, że Polska jest Matką naszą – o Matce nie można mówić źle. Podziękował za wsparcie Polonii okazywane dla Ojczyzny. Przypomniał wkład Polonii w odbudowę Zamku Królewskiego, który jest symbolem polskiej państwowości. Mówiąc o obecnych problemach kraju, wskazywał na postęp i konsekwencję w ich rozwiązywaniu”. Z relacji w ówczesnej Trybunie Ludu wynika, że przedstawiciele Polonii zapewniali Generała o swoim serdecznym związku z Polską i pragnieniu działania dla dobra ich przodków, a także o tradycjach i perspektywach obustronnie pożytecznej współpracy między Polską a USA. Prywatne spotkanie Generała z kard. Johnem Królem miało znaczącą wymowę wśród naszej Polonii, pamiętającej patriotyczne spotkanie z Papieżem-Polakiem, w czasie wizyty w USA (1983).
Także serdeczność i szacunek był wyraźnie widoczny podczas spotkania z Dawidem Rockefellerem w siedzibie jego firmy. Wśród zaproszonych gości był prof. Zbigniew Brzeziński, który został mile zaskoczony informacją o rodzinnych dokumentach, jakie przywiózł Generał, a doradca Wiesław Górnicki przekazał je przez nasze przedstawicielstwo. Po latach, Profesor wspominał, że był zaskoczony ciepłym przyjęciem Generała przez superbogacza Rockefellera. „Powiedziałem generałowi- mówił, że jestem tym głęboko wzruszony, prawdziwie to doceniam i że przypomina mi to wcześniejsze spotkanie z premierem Beginem, który także przywiózł mi dokumenty dotyczące działalności mojego ojca w obronie Żydów w Polsce”.
Zbigniew Brzeziński, otrzymując 12.05.06 od „Gazety Wyborczej” tytuł „Człowieka Roku”, pytany o wykorzystanie przez Polskę obecnie „optymalnej sytuacji międzynarodowej” -odpowiedział: „Polska nie jest na Księżycu, ale między Odrą, Nysą i Bugiem. Polska jest, ale bez przesady, do pewnego stopnia, sojusznikiem Ameryki, ale nie jest jej sąsiadem”. Kto z Państwa zechce wskazać przykłady, że obecne władze pamiętają o płynących z tej myśli praktycznych wnioskach.
U niektórych z Państwa może pojawić się pytanie o spotkanie Generała z prezydentem USA. Doradca premiera Wiesław Górnicki tłumaczył dziennikarzom, że wizyta była składana w ONZ, a nie w USA, co wyjaśnia brak spotkań z politykami amerykańskimi Gdy 5 lat później Ronald Reagan prywatnie spotkał się w Belwederze z Generałem, na swój sposób wyraził żal, że nie było okazji do wcześniejszego spotkania. To także jeden z uroków „rozumienia okazji”.

Jedna bomba atomowa

Dwukrotnie byliśmy o krok od wybuchu pierwszej światowej wojny atomowej . Podczas kryzysu kubańskiego w 1962 roku i w czasie wojny koreańskiej w 1953 roku.

W końcu maja 1945 roku administracja USA ponaglała swojego radzieckiego sojusznika do złamania traktatu o nieagresji z Japonią . I uderzenia na okupowaną przez Japonię chińską Mandżurię. Amerykanie spodziewali się, że Japończycy stawią tam twardy opór, podobny do obrony Iwo Jimy. Jeszcze silniejszego spodziewano się w okupowanej przez nich Korei. Dlatego Pentagon uznał, że USA nie ma tam strategicznych interesów. Uważał Koreę za peryferyjny, biedny i drugorzędny kraj.
Wszystko zmieniało się po dwóch zrzuconych bombach atomowych na Japonię. Po kapitulacji armii cesarskiej na Pacyfiku i szybkim zajęciu przez armię radziecką graniczącej z Koreą Mandżurii. Bo stacjonująca tam, świetnie wyposażona, japońska armia tym razem nie stawiała większego oporu.
Nocą 10 sierpnia 1945 roku administracja USA uznała, że jednak warto okupować Koreę wspólnie z ZSRR. Dwaj niższej rangi oficerowie otrzymali rozkaz pilnego opracowania planów podziału kraju. Ponieważ nie mieli szczegółowych map Korei, tylko całego regionu, to z ignoranckiej perspektywy zauważyli, że 38 Równoleżnik przecina półwysep koreański na pół. Szybko zaproponowali taki podział, zwłaszcza, że stolica kraju przypadła strefie amerykańskiej. O opinię Koreańczyków nikt nie dbał.
Amerykanie obawiali się, że Rosjanie nie przyjmą tej propozycji, tylko zajmą cały kraj. Wszak Armia Czerwona przekroczyła już wtedy granicę chińsko- koreańską. A wojska amerykańskie dopiero lokowały się na wyspach japońskich. I pewnie pogodziliby się z radziecką okupacją całej Korei. Ale Stalin zgodził się na taki podział.
Chciał przede wszystkim utrzymać porządek pojałtański w Europie Środkowo- Wschodniej. W Azji najbardziej interesowało go kto przejmie władzę w Chinach, bo historycznie to Pekin zawsze zwasalizował sąsiednią Koreę. Nic dziwnego, że Amerykanie znów poczuli się zadowoleni z kooperacji z „dobrym wujkiem Joe”.
Słoń w porcelanie
Minął miesiąc i pierwsi ich wojskowi wylądowali na koreańskiej ziemi. Byli totalnie nieprzygotowani do zarządzania Koreą. Nie znali koreańskiego ani kultury tego kraju. Nie chcieli się też koreańskości uczyć, bo uważali swój pobyt za tymczasowy. Dopiero wojna zmusiła ich do tego.
Wychowani w przodującej cywilizacyjnie amerykańscy wojskowi znali Azję jedynie od japońskiej strony. Japonii nienawidzili za ciężkie straty zadane im przez cesarską armię. Ale też wielce podziwiali już po krótkim kontakcie z okupowanym krajem. Imponował im japoński poziom cywilizacyjny. A także japońskie poddaństwo, wschodnia służalczość wobec zwycięzców. Nie zauważyli, że przebiegli Japończycy traktując Amerykanów jak kastę nowych samurajów, a generała MacArtura jako nowego szoguna, unikają głębszych powojennych rozliczeń i mogą skupić się na odbudowie kraju.
Kiedy amerykańscy wojskowi przybyli do Seulu to przeżyli szok kulturowy. Ujrzeli biedy kraj, gdzie po wąskich kamienistych drogach podróżowano konnymi wozami. Czasami trafiał się pojazd samochodowy napędzany silnikiem opalany węglem drzewnym.
Ale najbardziej zszokował tam Amerykanów powszechny zapach ludzkich odchodów. Powszechnie używanych wtedy jako nawóz , zwłaszcza na orskich, karłowatych poletkach. Takie widoki i taki zapach sprawił, że Amerykanie od początku traktowali Koreańczyków jak dzikusów. Naród z którym nie warto rozmawiać.

Nie mogli też się z Koreańczykami porozumieć , bo Amerykanie nie znali języka koreańskiego. Zaś miejscowi Koreańczycy nie znali angielskiego, bo Japończycy ograniczyli ich edukację do poziomu szkół zawodowych. Wszystkich znających anielski wymordowali.
Amerykanie mieli liczne kadry japońskojęzyczne, bo od 1941 roku walczyli z cesarstwem japońskim. Dlatego przejmując formalnie władzę nad południem Korei najłatwiej dogadywali się z pozostałą tam administracją japońską. Zwłaszcza, że prześcigała się w lojalności wobec nowych władców. I tak dla swego świętego spokoju Amerykanie pozostawili tych „kulturalnych”, mówiących zrozumiałym językiem administratorów na ich stanowiskach. I znienawidzoną, kolaborującą miejscową policję, też.
To sprawiło, że dumni ze swej kultury i odrębności narodowej Koreańczycy od razu znienawidzili Amerykanów. Bo to przecież tak jakby po wyzwoleniu Polski spod okupacji niemieckiej pozostawić „kulturalnych” zarządców obozów koncentracyjnych, gubernatora Hansa Franka i granatową policję.
Dążąc do dominacji w Azji Południowo- Wschodniej Amerykanie zwykle kreowali miejscowych liderów lub popierali zastanych. Wybierali ich wedle swoich upodobań, nie zważając na miejscowe realia, poparcie społeczne. Nic dziwnego, że często ich typy przegrywały, a polityka USA wraz z nimi.
Tak było chińskim generalissimusem Czang Kaj- Szekiem, z południowo wietnamskim premierem Ngo Dinh Diemem, i tak też działo się z siedemdziesięcioletnim Li Syng Manem. Mieszkającym w USA Koreańczykiem, który zrobił doktorat na Princeton, za co administracja USA dała mu władzę na południu kraju. Niestety ten kulturalny pan po powrocie do Korei poczuł się jej niekontrolowanym władca. I całą swą energię poświęcił na walkę z konkurentami politycznymi. Zwłaszcza z działaczami Koreańskiej Republiki Ludowej. Był to utworzony na terenie całego kraju wspólny, patriotyczny front nacjonalistów o różnorodnych poglądach politycznych i liderów ugrupowań partyzanckich. Li Syng Man walczył z nimi pod hasłami walki z każdym przejawem „komunizacji” Korei, choć większość z nich była daleka od komunizmu. Ale o tym kto może być „komunistą” decydował Li Syng Man.
Po drugiej stronie 38 Równoleżnika radzieccy wojskowi zaakceptowali istniejące struktury tam Koreańskiej Republiki Ludowej. Zwłaszcza, że od lat tym regionie współpracowali z lewicowymi partiami lub ruchami politycznymi. Dzięki zręcznej polityce, często intrygom ,podporządkowywali sobie lokalnych liderów tych ruchów. Jeśli któryś nie spełniał ich oczekiwań, wywyższali następnego.
W tym czasie priorytetem dla Stalina były państwa Europy Środkowo- Wschodniej. Chciał je włączyć do swej strefy wpływów. Chiny chciałby mieć podzielone między zwalczającymi się komunistami Mao i nacjonalistami Czanga. Stalin obawiał się samodzielności Mao, bał się silnych, zjednoczonych Chin. Podobnie postrzegał Koreę. Dlatego do końca lat czterdziestych na północy tego kraju panował względny spokój polityczny i rozwój gospodarczy. Znacjonalizowano przemysł, ale niekonfliktowo, bo był on własnością japońskich okupantów. Przeprowadzono reformę rolną, ale zabrano ziemię przede wszystkim japońskim właścicielom i kolaborantom. Trudno dzisiaj uwierzyć, ale wtedy na północy było bogaciej niż na południu. A nawet były tam większe swobody demokratyczne.
Południowo koreański , importowany z USA reżim Li Syng Mana i amerykańskie władze walcząc z „komunistami” szukały dodatkowego poparcia. Najszybciej uzyskały ze strony byłych pro japońskich kolaborantów. Urzędników japońskiej administracji , kadr technicznych w fabrykach. Amerykanie traktowali Japończyków inaczej niż Niemców, nie przeprowadzili ani w Japonii , ani w Korei „de faszyzacji” . Nie było japońskiej Norymbergii.
Reżim Li Syng Mana podporządkował sobie kolaboracyjną policję i służby specjalne. Blokował przeprowadzenie reformy rolnej. Wszelkimi środkami zwalczał konkurentów politycznych, dopuszczając się licznych zbrodni. Walczył też z odradzającymi się związkami zawodowymi. Patronujący mu amerykańscy zarządcy nie zwracali na to uwagi. W lipcu 1948 roku doprowadzili do wyborów parlamentarnych . W sierpniu ogłoszono powstanie Republiki Południowej Korei .Prezydentem został Li Syng Man.
Zaraz potem nowy, „demokratyczny” prezydent całą swą uwagę skupił na wprowadzeniu w swym kraju bezlitosnej dyktatury. Dymisjonował wszystkich próbujących niezależności ministrów. Krwawo stłumił bunty lewicowców w Josu na południu kraju. W październiku 1949 roku w więzieniach południowo koreańskich znajdowało się ponad 90 tysięcy przeciwników politycznych.
Korea Północna swą niepodległość ogłosiła we wrześniu 1949 roku . Rządzony już wtedy przez ekipę Kim Ir Sunga , zwanego w naszym kraju Kim Ir Senen, kraj też nie był demokratyczny. Tam również bezwzględnie rozprawiano się z przeciwnikami politycznymi. Ale czyniono to bardziej skrycie. Bez pomoc dawnej kolaboracyjnej policji i pro japońskiej administracji.
Doradcy radzieccy intensywnie szkolili dawnych koreańskich partyzantów budując tam profesjonalną armię . Jesienią 1949 roku w sąsiednich Chinach ostatecznie zwyciężyła Armia Ludowo- wyzwoleńcza przewodniczącego Mao. Masę zdobytego na wojskach generalissimusa Czanga amerykańskiego sprzętu przekazano sojuszniczej armii koreańskiej. Za rok miał być użyty przeciwko wojskom USA.
Zdegustowani zamordystycznymi rządami Amerykanie rozpoczęli wycofywanie swego wojska z Korei. Musieli też tak uczynić, bo wojska radzieckie demonstracyjnie opuściły Północna Koreę. Pozostawili jednak wyszkolona armię i miejsce dla chińskich doradców wojskowych. Amerykanie pozostawili południowym Koreańczykom jedynie lekki sprzęt wojskowy . Skorumpowani południowokoreańscy wojskowi handlowali wojskowymi racjami żywnościowymi i odzieżą. A prezydent Ly skupiał swą uwagę na rozwoju tajnej policji politycznej.
Dlatego, kiedy 25 czerwca wojska północnokoreańskie wkroczyły na teren południowego sąsiada nie natrafiły na silny opór wojska i społeczeństwa. Często witano je radośnie.
Azja wstaje z kolan
Mao Zedong proklamując powstanie zjednoczonych i wolnych od obcych wpływów ludowych Chin obiecał też Chińczykom przywrócenie ich godności. Czas Chin kolonizowanych przez zachodnie mocarstwa i Japonię, Chin targanych wieloletnimi wojnami domowymi miał się zakończyć. Chiny miały wrócić na „należne im miejsce”, czyli azjatyckiego hegemona. Rządzący północną Koreą Kim Ir Sung również planował przywrócić Korei należne jej miejsce. Kraju zjednoczonego, związanego tradycyjnym geopolitycznym sojuszem z Chinami. Ale wewnętrznie suwerennym.
Dzięki otwartym przez Michaiła Gorbaczowa radzieckim archiwom wiemy już , że decyzję o zjednoczeniu Korei podjęli samodzielnie przywódcy Chin i północnej Korei. Stalin skupiał się na zwasalizowaniu państw Europy Środkowo- Wschodniej i utrzymaniu NRD. Zapewne dlatego , pomimo wrogości i regularnych incydentów zbrojnych na granicy koreańsko- koreańskiej, atak z północy był dla południowej Korei i USA zaskoczeniem.
Zabójcze wyzwolenie
Dobry scenariusz sensacyjnego serialu musi mieć liczne i niespodziewane zwroty akcji. Przebieg wojny koreańskiej 1950 -1953 to idealny materiał szkoleniowy dla przyszłych scenarzystów.
Zaczęła się rankiem 25 czerwca 1950 roku. Siedem dywizji północnokoreańskich wspartych brygadą czołgów T-34 i liczną artylerią zaatakował wojska południowe. Te stawiły słaby opór, poszły w rozsypkę. Były słabo wyszkolone. Służyły jako wsparcie policji politycznej prezydenta Ly Syng Mana.
Silnego oporu nie stawiły też nieliczne wojska amerykańskie. Złożone z rekrutów lub żołnierzy korzystających przez ostatnie lata z uroków okupowanej Japonii. Nic dziwnego, że armia północnokoreańska szybko zajęła Seul i posuwała się na południe . W sierpniu oponowała już cały kraj z wyjątkiem portu Pusan. Wydawało się, że Kim Ir Sunga zjednoczył Koreę.
Ale 15 września nastąpił niespodziewany desant wojsk USA w okolicach portu Inchhon i potem silne kontruderzenie. Amerykanie zapewnili swojej interwencji patronat ONZ i pomoc wojskową licznych państw członkowskich.
W efekcie ryzykownego desantu dowodzone przez ekscentrycznego generała Douglasa Mac Arthura rozbito rozciągnięte, wyczerpane wojska północno koreańskie. Potem siły ONZ ruszyły na północ . W październiku około 90% terytorium Korei Północnej znalazło się pod okupacją sojuszników z ONZ . Wydawało się, że zjednoczenie Korei nastąpi, ale przez siły południa.
Kiedy armie ONZ zbliżyły się do granicy z Chinami, ze zdumieniem napotkały inaczej wyglądające oddziały wojskowe. To przewodniczący Mao Zedong rzucił na front kilkusettysięczną armię, zwaną „oddziałami ochotników ludowych”.
Chciał by Chiny uczestniczyły w wojnie bez jej formalnego wypowiedzenia. Ponieważ chińscy „ochotnicy” byli weteranami niedawno zakończonej wojny domowej, a wojska ONZ składały się z rekrutów, to nastąpił kolejny zwrot. Ochotnicy żwawo pomaszerowali na południe i w styczniu 1951 roku zdobyli Seul.
Dalsze walki utrudniała wszystkim niezwykle surowa, koreańska zima. W tym czasie temperatura spada tam niekiedy poniżej 30 C. Jak wspominali weterani amerykańscy, brytyjscy, australijscy i chińscy strony miały tam „swój Stalingrad”. W tej wojnie najwięcej żołnierzy zmarło z mrozów, głodu, chorób. Nie w czasie starć militarnych.
W kwietniu 1951 roku wojska chińskie i północnokoreańskie przeprowadziły kolejna wielką ofensywę, która szybko załamała się. W lipcu 1951 roku rozpoczęła się rokowania pokojowe. Trwały do podpisanego 27 lipca 1953 w Panmundżomie rozejmu. Ustanowiono strefę demarkacyjną wzdłuż 38 równoleżnika.
Wrócono do stanu sprzed wojny.
Truman, Truman…
W Polsce w tym czasie opozycyjni „bikiniarze” podśpiewywali „Truman, Truman zrzuć ta bania, bo to nie do wytrzymania”. Nostalgicy „Jeszcze jedna atomowa i wrócimy znów do Lwowa”.
Były to echa propozycji generała Mac Arthur a. Odwetowego zrzucenie bomb atomowych na Chiny i w taki sposób wygrania wojny koreańskiej. Nie zważając, że groziło to globalną wojną.
Oszołomiony swymi zwycięstwami w wojnie z Japonią i desantem w Inchhon ekscentryczny generał zamarzył wtedy o prezydenturze USA. I przewodzeniu światem. Na szczęście prezydent Truman, przy cichym wsparciu Stalina, pohamował napoleońskie ambicje Mac Arthura. Dzięki sprawnym manipulacjom odsunięto go od władzy. Unikając tym groźby światowego konfliktu atomowego.
Najbardziej ucierpiały na atomowych mrzonkach Mac Arthura społeczeństwa państw zwasalizowanych przez ZSRR. Zwłaszcza Polska. Widmo nowej, atomowej wojny światowej spowodowało modyfikację przyjętego w 1950 roku gospodarczego planu sześcioletniego. Priorytet uzyskał przemysł ciężki, zwłaszcza zbrojeniowy, kosztem społecznej konsumpcji. Do Polski powróciła „gospodarka wojenna”. Lata eksploatowania ekonomicznego, wyzysku społeczeństwa, ale też forsownej industrializacji.
Po kilku latach te masowe wyrzeczenia przyniosły bunt społeczny w 1956 roku. Upadek systemu stalinowskiego . Liberalizację gospodarczą i polityczną.
„Bania Trumana” nie spadła na Polskę, ale samo jej widmo sprawiło, że życie w Polsce Ludowej stawało się coraz bardziej „do wytrzymania”.