Wystąpienie Przewodniczącego Xi Jinpinga podczas szczytu z okazji 75. rocznicy utworzenia ONZ (Pekin, 21 września 2020)

Panie Przewodniczący, Panie i Panowie,
75 lat temu, po krwawej wojnie, narody całego świata odniosły wielkie zwycięstwo nad faszyzmem. Było to w rzeczy samej zwycięstwo sprawiedliwości, zwycięstwo należące do ludzi.
Organizacja Narodów Zjednoczonych narodziła się po niewypowiedzianych kataklizmach dwóch wojen światowych, jakich doświadczyła ludzkość w pierwszej połowie ubiegłego wieku. W ciągu kolejnych 75 lat ONZ przebyła niezwykłą podróż, podczas której otwarto nowy rozdział pokoju i rozwoju na świecie.Te 75 lat ONZ to okres szybkiego rozwoju społeczeństw ludzkich. Doświadczyliśmy głębokiej i szerokiej rewolucji technologicznej i przemysłowej, a obecnie nadchodzą jeszcze szersze i głębsze zmiany w technologii i przemyśle. Moce produkcyjne ludzkości zostały uwolnione i znacznie zwiększone, a możliwości ludzi pozwalające na przezwyciężanie trudności i wprowadzanie zmian na świecie wzrosły jak nigdy wcześniej w historii.

Te 75 lat ONZ to okres intensywnych zmian na arenie międzynarodowej. Wiele państw rozwijających się odzyskało wolność i niepodległość, ponad miliard osób podźwignęło się z ubóstwa, kilka miliardów ludzi wkroczyło na ścieżkę modernizacji. W wielkim stopniu wzmocniono postęp i rozwój na świecie, co było powodem wielkich zmian na scenie międzynarodowej.

Te 75 lat ONZ to okres szybkiego rozwoju multilateralizmu. Problemy, z którymi mierzy się świat są niezliczone, są też ogromne. Z dnia na dzień narasta liczba globalnych wyzwań, które powinny być rozwiązywane za pomocą dialogu i współpracy. Sprawy świata winny być dyskutowane, a wspólne przezwyciężanie kłopotów już stało się dla społeczeństwa międzynarodowego szeroko przyjętym konsensusem.
Tak jak po burzy na niebie pojawia się tęcza, tak mimo wielu różnych doświadczeń i przebytych testów, ONZ w dalszym ciągu zachowuje energię. Karta Narodów Zjednoczonych w dalszym ciągu gwarantuje pokój i rozwój na świecie oraz pozwala na realizację zawierzonej ONZ misji zapewnienia 7 mld ludzi lepszej przyszłości.
Panie Przewodniczący,
Obecny świat doświadcza największych od 100 lat zmian. Nagła pandemia COVID-19 stanowi bardzo poważne wyzwanie dla świata. Ludzkość weszła w nowa erę interaktywności, interesy każdego państwa ściśle od siebie zależą, a losy narodów są ze sobą blisko powiązane. Światowe zagrożenia i problemy wymagają silnych globalnych reakcji.
Stojąc w obliczu nowej rzeczywistości i nieznanych dotąd wyzwań, musimy poważnie zastanowić się nad tym, jakiej Organizacji Narodów Zjednoczonych potrzebuje teraz świat? Jaką rolę powinna odgrywać ONZ w czasach po pandemii? Poniżej przedstawię kilka propozycji.
Po pierwsze, należy utrzymywać sprawiedliwość. W obecnych czasach niezbędne dla rozwoju są wzajemny szacunek i równość pośród wszystkich krajów niezależnie od ich wielkości. Nie ma państwa na świecie, które uprawnione jest do zajmowania się całością spraw międzynarodowych, decydowania o losie innych krajów i posiadającego wyłączność na korzyści płynące z rozwoju. Tym bardziej nie można pozwolić na to, by państwo to postępowało tylko w oparciu o własne zachcianki i rościło sobie prawa hegemona, zastraszało i dominowało inne kraje. Unilateralizm nie jest wyjściem z sytuacji, należy utrzymywać dialog, wspólnie tworzyć rozwiązania i dzielić się ich efektami. Wszystkie kraje powinny razem chronić powszechnego bezpieczeństwa, cieszyć się owocami rozwoju oraz wspólnie decydować o losach świata. Należy realnie wzmocnić reprezentację i głos w ONZ krajów rozwijających się tak, by opinie ONZ zachowywały większą równowagę, odzwierciedlając interesy i dążenia większości państw
Po drugie, należy egzekwować praworządność. Zamiarem Karty Narodów Zjednoczonych i norm w niej zawartych jest ustalenie zasadniczych reguł relacji międzynarodowych, co stanowi ważny fundament dla stabilności ładu międzynarodowego. Nie można ich naruszać, ale należy otaczać je ochroną. Interesy i relacje poszczególnych państw mogą być koordynowane jedynie przez zasady i systemy, a nie przez pięści najsilniejszych. Duże państwa winny jako pierwsze stać się orędownikami i obrońcami prawa międzynarodowego oraz dotrzymywać danych obietnic. Nie należy hołdować eksepcjonalizmowi, stosować podwójnych standardów i naginać międzynarodowego prawa, jak również nie można w imię prawa naruszać słusznych interesów innych państw oraz niszczyć stabilności i pokoju międzynarodowego.
Po trzecie, należy rozszerzać współpracę. Rozwijanie współpracy międzynarodowej było pierwotnym celem powstania ONZ, obecnie jest to również ważne przesłanie płynące z Karty Narodów Zjednoczonych. Opierając się na zimnowojennej mentalności, ograniczeniach ideologicznych oraz grach o sumie zerowej nie da się rozwiązać krajowych problemów, nie sposób również reagować na pojawiające się przed ludzkością wspólne wyzwania. Musimy więc konflikt zamienić w dialog, przymus w konsultacje, zysk jednej strony we wzajemne korzyści wszystkich oraz połączyć ochronę interesów własnego kraju z ochroną wspólnych interesów wszystkich państw. Musimy podejmować wysiłki na rzecz poszerzania zakresów zbieżności interesów różnych krajów i stworzenia wielkiej międzynarodowej rodziny pełnej harmonii i chęci współpracy.
Po czwarte, należy skupić się na działaniu. Winniśmy realnie praktykować multilateralizm, nie wolno siedzieć bezczynnie, dyskutując jedynie teoretyczne koncepcje. Należy ruszyć do działania, nie można przepisać kuracji, która nie daje widocznych efektów. Punktem wyjścia ONZ powinno być rozwiązywanie problemów, kierunkiem w działaniach – widoczne efekty, a na drodze do realizacji celów należy uwzględnić równowagę postulatów dotyczących bezpieczeństwa, postępu i praw człowieka, a w szczególności implementację „Agendy na rzecz zrównoważonego rozwoju 2030”. Najważniejszym kierunkiem prac ONZ powinna być odpowiednia reakcja na nietradycyjne zagrożenia bezpieczeństwa, np. zdrowia publicznego. Problemy rozwoju powinny znaleźć się na czołowych miejscach w skali makro. Większą wagę należy też przykładać do ochrony prawa do życia i rozwoju.
Chiny są państwem, które jako pierwsze złożyło podpis pod Kartą Narodów Zjednoczonych, są też państwem założycielskim organizacji. Są jedynym krajem rozwijającym się pośród stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ. Od początku do końca będziemy praktykować multilateralizm, aktywnie uczestniczyć w tworzeniu i reformowaniu systemu globalnego zarządzania oraz stanowczo bronić systemu międzynarodowego, w którego centrum znajduje się ONZ. Będziemy również stać na straży ładu międzynarodowego opartego na zasadach prawa międzynarodowego i bronić kluczowej roli jaką odgrywa ONZ na arenie międzynarodowej.
Panie Przewodniczący,
Świat stoi obecnie w historycznym momencie nowego początku. Zobowiążmy się na nowo do zaangażowania na rzecz multilateralizmu, działajmy, by stworzyć wspólnotę ludzkości, która połączona jest tym samym losem i w jeszcze większym stopniu łączmy się i działajmy na rzecz postępu, a to wszystko pod flagą Narodów Zjednoczonych!
Dziękuję

Obecność prezydenta Xi Jinpinga na posiedzeniach ONZ obrazuje zaangażowanie Chin w multilateralizm

21 września Prezydent Chin Xi Jinping wziął udział w spotkaniach wysokiego szczebla w ramach wideokonferencji w ONZ, aby dołączyć do światowych przywódców w stawianiu czoła globalnym wyzwaniom.

W tym roku przypada 75. rocznica powstania tej organizacji. Liczy ona obecnie 193 członków, podczas gdy pod koniec II wojny światowej miał 51 sygnatariuszy-założycieli, w tym Chiny. Obecnie świat znajduje się w innym punkcie historii ludzkości i należy podwoić wysiłki, aby „ocalić kolejne pokolenia”, zgodnie z zapisami Karty Narodów Zjednoczonych.
Multilateralizm w niebezpieczeństwie
Karta ONZ „przyniosła zasady i nadzieję dla świata w ruinach” – powiedział sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres, czcząc narodziny organizacji. Została podpisana w czasie, gdy światowi przywódcy odczuwali silną potrzebę wprowadzenia mechanizmu, który pomógłby przynieść pokój i zatrzymać przyszłe wojny, co było możliwe tylko wtedy, gdy wszystkie narody współpracowałyby za pośrednictwem globalnej organizacji.
Niestety, po dziesięcioleciach globalizacji i integracji świat stoi w obliczu pogłębiających się podziałów w odpowiedzi na istotne zagrożenia i wyzwania związane z powrotem jednostronności, protekcjonizmu, wycofywania się z traktatów oraz militarnego i gospodarczego zastraszania.
Bezprecedensowa pandemia COVID-19, która na całym świecie przyniosła prawie milion zgonów i sparaliżowała światową gospodarkę, przypomina o podobnym chaosie na świecie w 1945 roku.
„W 1945 roku zakończyła się najbardziej niszczycielska wojna w historii ludzkości pozostawiając po sobie ogólny wniosek, że ludzkość nigdy więcej nie pozwoli, aby tak niewiarygodna katastrofa została uwolniona poprzez konflikty i podboje narodowe, i że tylko międzynarodowa organizacja może zapewnić tę nadzieję, lub chociażby gwarancję ”- powiedział Robert Lawrence Kuhn, prezes Kuhn Foundation z siedzibą w Los Angeles i Nowym Jorku.
„Między narodami zawsze są różnice. Naszym historycznym zadaniem jest wymyślenie jak rozwinąć wspólne możliwości, jednocześnie kontrolując potencjalny konflikt poprzez stały kontakt” – powiedział.
Ostrzegając przed niebezpieczeństwami w stosunkach międzynarodowych w dobie błyskawicznej światowej komunikacji i rozognionych mediów społecznościowych, Kuhn zasugerował, że globalna geopolityka potrzebuje zarówno organizacji wielonarodowych, jak i silnych bilateralnych stosunków między narodami.
„ONZ nie może być pełną odpowiedzią, ale z pewnością jest jej częścią” – powiedział.
Globalna świadomość
Jako członek-założyciel ONZ i stały członek Rady Bezpieczeństwa, Chiny dotrzymały swoich zobowiązań w zakresie celów i zasad Karty Narodów Zjednoczonych oraz bronią ONZ w odpowiedzi na globalne zagrożenia oraz w dążeniu do pokoju i rozwoju.
W swoim stanowisku z okazji 75. rocznicy powstania ONZ Chiny potwierdziły swoje zaangażowanie w ochronę globalnego systemu zarządzania skoncentrowanego na ONZ, podstawowych norm stosunków międzynarodowych opartych na celach i zasadach Karty Narodów Zjednoczonych, autorytecie i pozycji ONZ oraz centralnej roli ONZ w sprawach międzynarodowych.
Głos Chin rezonuje wraz z głosem ich partnerów na całym świecie.
14 września podczas spotkania z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, przewodniczącym Rady Europejskiej Charlesem Michelem i przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen które odbyło się za pośrednictwem łącza wideo Xi Jinping osiągnął konsensus z przywódcami UE w sprawie ochrony multilateralizmu i wspólnego rozwiązywania globalnych wyzwań.
Merkel, Michel i von der Leyen oświadczyli, iż Europa i Chiny muszą koniecznie wzmocnić współpracę, wspólnie chronić multilateralizm i przeciwstawiać się jednostronności i protekcjonizmowi.
Komentując wyniki spotkania, Christine Bierre, redaktor naczelna francuskiego magazynu Nouvelle Solidarite i ekspert w Schiller France Institute, powiedziała, że przywódcy wysłali pozytywny sygnał w sprawie ochrony pokoju, stabilności i dobrobytu, w pełni pokazując, że współpraca wielostronna jest trendem swoich czasów.
Wypełniając swoje obowiązki, Chiny zawsze dopasowują swoje czyny do słów.
Pekin aktywnie łączy swoje własne cele i plany rozwojowe z Agendą 2030 na rzecz zrównoważonego rozwoju i osiągnął niezwykłe wyniki w obszarach takich jak zmniejszanie ubóstwa i zarządzanie klimatem.
Co więcej, Chiny zarejestrowały również 8-tysięczne siły rezerwowe i 300-osobowy stały oddział policji na misje pokojowe ONZ, pomogły innym krajom rozwijającym się w ramach 180 projektów redukcji ubóstwa, pomiędzy innymi inicjatywami i środkami wspierającymi ONZ, jak ogłosił Xi Jinping podczas spotkania na szczycie w 2015 r. upamiętniającym 70. rocznicę powstania organizacji.
„Chiny wezmą na siebie część odpowiedzialności i nadal będą odgrywać swoją rolę w tym wspólnym dążeniu” – powiedział Xi Jinping w siedzibie ONZ pięć lat temu.
„Powinniśmy odnowić nasze przywiązanie dla celów i zasad Karty Narodów Zjednoczonych, zbudować nowy typ stosunków międzynarodowych obejmujących współpracę korzystną dla wszystkich i stworzyć społeczność walczącą o wspólną przyszłość dla ludzkości” – powiedział.
Nadzieja na przyszłość
„Życzyłbym sobie nastania pokoju i sprawiedliwości”. To jeden z 250 000 głosów zarejestrowanych na całym świecie w ramach inicjatywy ONZ na rzecz światowego dialogu, której celem jest zebranie na całym świecie głosów nadziei, obaw i pomysłów. Inicjatywa jest częścią obchodów 75. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ pod hasłem „Przyszłość, której chcemy, ONZ którego potrzebujemy: Utwierdzenie się naszego zbiorowego zaangażowania na rzecz multilateralizmu”.
Od światowych przywódców oczekuje się wspólnego wykuwania rozwiązań problemów takich jak globalna opieka zdrowotna, pełna równość, działania na rzecz klimatu, podobnie jak 75 lat temu, kiedy sygnatariusze zobowiązali się „uratować kolejne pokolenia przed plagą wojny, która dwukrotnie w naszym życiu przyniosła ludzkości niewypowiedziany żal i umocnić wiarę w podstawowe prawa człowieka … by promować społeczny postęp i lepszych standardów życia w większej wolności”.
Tijjani Muhammad-Bande, przewodniczący 74. Zgromadzenia Ogólnego ONZ, powiedział 14 września, iż „najważniejszą rzeczą jest dalsze podkreślanie wagi współpracy, wielostronnego wysiłku”.
„Jest to sposób na zagwarantowanie nie tylko pokoju, ale także dobrobytu, które od samego zarania są bardzo ważnym celem ONZ” – powiedział w wywiadzie dla Xinhua.
I choć prezydent Xi Jinping w swoim przemówieniu w 2015 roku powiedział, że pokój, rozwój, równość, sprawiedliwość, demokracja i wolność „są dalekie do osiągnięcia”, jednak nadzieja leży w zbiorowej odpowiedzi świata.
Aby zachęcić ludzi na całym świecie do stawienia czoła wyzwaniom nowego tysiąclecia, w przededniu XXI wieku były Sekretarz Generalny ONZ Kofi Annan wezwał wszystkie kraje do stanięcia ramię w ramię.
„Bardziej niż kiedykolwiek wcześniej w historii ludzkości łączy nas wspólne przeznaczenie. Możemy je ujarzmić tylko wtedy, gdy razem stawimy mu czoła. I właśnie dlatego, moi przyjaciele, mamy Organizację Narodów Zjednoczonych” – powiedział.

Polska wśród „ochotników pokoju”…

Idea Narodów Zjednoczonych powstała w toku śmiertelnych zmagań z faszyzmem. Byłem wówczas żołnierzem na froncie… Karta Narodów Zjednoczonych dała początek uniwersalnej organizacji międzynarodowej, która z zachowania pokoju, z postępu, z zasady równości w różnorodności uczyniła swój kamień węgielny.
gen. Wojciech Jaruzelski

Tymi słowami, 35 lat temu, 27 września 1985 roku, gen. Wojciech Jaruzelski -wówczas premier rządu, rozpoczął swoje wystąpienie na 40 Sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych (ONZ). Warto więc przypomnieć w kilku słowach jej historię.
Idea ONZ
Jej idea, myśl przewodnia wypływała z tzw. Czterech Wolności: słowa, wyznania, wolności od ubóstwa oraz wolności od strachu, które w styczniu 1941 r. prezydent USA Franklin Delano Roosevelt proklamował jako podstawowe cele Ameryki. Pół roku później, w sierpniu 1941 roku na okręcie wojennym w pobliżu Nowej Funlandii (na Atlantyku) Rooseveelt i Churchill podpisali dokument, w którym te „Wolności” stały się myślą przewodnią przyszłych stosunków międzynarodowych. Dokument nazwano Kartą Atlantycką (od miejsca podpisania). Politycy „przetłumaczyli” je jako prawa państw i narodów, jako podstawy stosunków międzynarodowych do: samostanowienia narodów; wyrzeczenia się użycia siły; potępienia zaborów terytorialnych; rozbrojenia i pokojowej współpracy. Powszechnie nazywane są zasadami Karty Narodów Zjednoczonych (KNZ).
Wstępna konferencja odbyła się w Waszyngtonie, w styczniu 1942 r. Uczestniczyło w niej 26 państw, w tym przedstawiciel Polski, którzy podpisali dokument nazwany Deklaracją Narodów Zjednoczonych. Stąd „Karta” i „Deklaracja” są założycielskimi dokumentami ONZ. Dokumenty te były podstawą, ale nie wykluczały dalszej, merytorycznej pracy nad ich wizją, możliwą do zastosowania w powojennym świecie. Opracowano m.in. preambułę, inaczej mówiąc „wstęp” do KNZ, zawierając ideę pokojowego współżycia.
Akcenty polskie
Konferencję założycielską ONZ zorganizowano w sali opery w San Francisco, gdzie 26 czerwca 1945 r. przyjęto „dopracowaną” Kartę. Składała się z preambuły (czyli wstępu) i 111 artykułów, ujętych w 19 rozdziałach (weszła w życie 24 października 1945 r.). Tu Państwa proszę o uwagę na akcenty polskie – 26 czerwca, wojna w Europie zakończona, jest kilka dni przed Poczdamem. Na koncercie uświetniającym otwarcie konferencji polski pianista Artur Rubinstein, grał muzykę Chopina, zakończył odegraniem Mazurka Dąbrowskiego. Na krześle dla przedstawiciela Polski leżała wiązanka biało- czerwonych kwiatów. Dlaczego nie był obecny? Rząd londyński był jeszcze uznawany przez kilka państw. W Polsce funkcjonował tzw. rząd lubelski utworzony przez PKWN, akceptowany przez ZSRR. Ten rząd nazywany Tymczasowym Rządem Jedności Narodowej został oficjalnie uznany 28 czerwca, jednym z pierwszych państw była Francja i on w imieniu Polski jako 51 państwa założycielskiego ONZ podpisał tę Kartę, ale w październiku 1945 r. (wtedy na świecie było 77 państw, obecnie jest ponad 190). ONZ jest od zakończenia wojny jedyną organizacją międzynarodową, odpowiedzialną za światowy pokój. Rola i miejsce Polski w ONZ zasługuje na szerszy opis w stosownym czasie.
Istota wojny i pokoju.
„Nikt nie ma wyłączności na pragnienie pokoju. Są jednak narody, którym dramatyczna historia daje szczególne moralne prawo oraz nakłada niezbywalny obowiązek, aby przypominać, ostrzegać, wzywać do opamiętania. Naród nasz jest jednym z nich… Kraj nasz był zawsze w pierwszym szeregu ochotników pokoju”. W tym miejscu Generał poinformował zebranych, że zwrócił się do naszego społeczeństwa z prośbą o opinię, jakie problemy delegacja powinna podnieść na forum ONZ- kto z Państwa to pamięta? Wśród wielu listów, przypominających o naszych ofiarach poniesionych podczas II wojny światowej, był od kobiety, która napisała: „Niech pan powie wszystkim – wojna w swej istocie oznacza to, że syn jednej matki, zabija syna innej matki”. Wzmocnił ten akcent takim faktem- „Sam urzęduję w gmachu, w którego podziemiach hitlerowcy spalili zwłoki prawie trzech tysięcy rozstrzelanych mieszkańców naszej Stolicy”. Kopie listów i zestawienie zgłoszonych propozycji i podnoszonej w nich problematyki ekologicznej, nasza delegacja przekazała Sekretariatowi ONZ.
Zagrożenia pokoju, polskie inicjatywy
„Czterdzieści lat temu ludzkość wkroczyła w erę nuklearną. dziś staje w obliczu groźby przeniesienia wyścigu zbrojeń w Kosmos”- mówił Generał. Przypomniał. że „Polska kilkakrotnie proponowała na tym forum odwołanie się do wiedzy i sumienia uczonych”, przywołując trzy polskie inicjatywy: „na 17 Sesji w 1962 r. Zgromadzenie Ogólne (ZO) poleciło sporządzić raport o ekonomicznych i społecznych skutkach rozbrojenia. Na 21 Sesji w 1966 roku, Polska była inicjatorem raportu o skutkach użycia broni jądrowej, a na 23 Sesji w roku1968-raportu o skutkach użycia broni chemicznej i bakteriologicznej”. Obecnie, sugerował – „byłoby celowe …sporządzenie studium…o wielorakich następstwach militaryzacji przestrzeni kosmicznej”. Tu wspomniał o udziale polskich uczonych w badaniach Kosmosu dla „celów pokojowych i dobra człowieka, w ramach programu „Interkosmos”. Wskazał na potrzebę opracowania raportu o wielorakich następstwach militaryzacji przestrzeni kosmicznej i przyjęcia zasady swobodnego przepływu doświadczeń, licencji i technologii służących ochronie środowiska naturalnego.
Z uwagi na powagę naszych inicjatyw, wspomnę Państwu, że już na 1 Sesji ONZ w 1946 r. wnioskowaliśmy o wyeliminowanie broni atomowej i innych środków masowej zagłady oraz wykorzystania energii atomowej w celach pokojowych. A na 3 Sesji w 1948 r., zgłosiliśmy rezolucję dot. redukcji zbrojeń przez zmniejszenie o 1/3 w ciągu roku SZ, zakazu użycia broni jądrowej oraz powołania światowego organu kontrolnego. Natomiast na 7 Sesji w 1952 r., przedłożyliśmy rezolucję „O zapobieżeniu groźbie nowej wojny światowej, o utrwaleniu pokoju i przyjaznej współpracy między narodami”. Trwała nad nią burzliwa dyskusja na Sesji, w kuluarach i w wielu państwach, ale wtedy akceptacji członków ONZ nie uzyskała. Nawiązał do niej 8 lat później Władysław Gomułka, na 15 Sesji – 23 października 1960 r. Polska wystąpiła z ideą przeprowadzenia ogólnoświatowego plebiscytu w sprawie broni jądrowej i innych broni masowej zagłady oraz powszechnego i całkowitego rozbrojenia. Stosowna rezolucja dot. opracowania raportu o skutkach rozwoju zbrojeń jądrowych została opracowana przez organy ONZ i przyjęta 17 lutego 1962. Ponadto, Władysław Gomułka wystąpił z rezolucją w sprawie stworzenia warunków osiągnięcia porozumienia o powszechnym i całkowitym rozbrojeniu. Była to jego osobista inicjatywa. Zyskała ogólny aplauz, nie znalazła jednak potwierdzenia na piśmie, w postaci stanowiska ONZ. Nie oznaczało to daremności inicjatywy. Wywołana nią dyskusja międzynarodowa przyniosła pozytywny efekt 4 lata później. Minister Adam Rapacki, na 19 Sesji w 1964 r., złożył propozycję zwołania konferencji wszystkich państw Europy, ZSRR oraz USA i Kanady celem rozpatrzenia całokształtu zagadnień bezpieczeństwa. Staraniem Polski została sfinalizowana jako Konferencja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie-Helsinki 1975 (pisałem w tekście „Ożywić idee sprzed 45 lat”, 31 lipca- 2 sierpnia 2020).
Strefa bezatomowa
Generał przypomniał kolejną inicjatywę mówiąc- „Koncepcja stref bezatomowych, przekształcona już w rzeczywistość w rejonie Ameryki Łacińskiej, zamiar utworzenia strefy bezatomowej południowego Pacyfiku oraz projekty podobnych rozwiązań w innych regionach- oto przykłady, że istnieje pole do konstruktywnych poszukiwań i działań… każdego kraju, nie zależnie od jego ustroju czy przynależności do ugrupowań militarnych”. Można dziś zapytać- czy idea strefy bezatomowej w Europie to już tylko historia? Właśnie, że nie, jest wciąż aktualna, zważywszy na zamysł Niemiec, by usunąć ze swego terytorium składy i urządzenia służące do użycia broni jądrowej. Gdzie miałyby być przeniesione- kto z Państwa pamięta? Oczywiście, że do Polski! Wywołane taką wiadomością poruszenie, zostało szybko wyciszone. Sprawę tę na łamach Trybuny podniósł Redaktor Andrzej Ziemski, ja zaś przypomniałem Plan Rapackiego- na łamach 1-2 czerwca 2020. Pragnę tu wyraźnie podkreślić, że stanowczy sprzeciw wobec takich pomysłów niektórych piaskowych strategów, w żaden sposób nie godzi w nasze bezpieczeństwo. To także temat na osobną publikację w najbliższym czasie.
Nawiązując do Planu Rapackiego, Generał zadeklarował, że „Polska … gotowa będzie w stosownym momencie wystąpić z propozycjami odpowiadającymi pokojowym interesom narodów Europy”. Dziś wiemy, że była to zapowiedź planu znanego w świecie od 1987 r. z imienia Generała (napiszę szerzej, przy innej okazji). Jednocześnie podkreślił odpowiedzialność polityków za problemy bezpieczeństwa, wyrażając nadzieję, iż zapowiedziane spotkanie Ronalda Reagana i Michaiła Gorbaczowa „przyniesie szanse zahamowania wyścigu zbrojeń”, zwłaszcza na „wszelkie eksplozje nuklearne oraz projekty międzynarodowej współpracy w pokojowym zagospodarowaniu przestrzeni kosmicznej”. Dziś wiemy, że to spotkanie zapoczątkowało proces dyskusji o międzynarodowym odprężeniu na linii USA-ZSRR, a szczególnie o redukcji zbrojeń. Dwa lata później, te kraje 8 grudnia 1987 r. podpisały w Waszyngtonie układ o likwidacji rakiet jądrowych średniego i krótszego zasięgu. W depeszy gratulacyjnej do obu przywódców, Generał m.in. napisał- „Uczyniony został pierwszy doniosły krok za drodze wiodącej do świata wolnego od broni nuklearnej. Zawarcie układu potwierdza dobitnie, że obniżenie poziomu zbrojeń, przy zachowaniu równowagi bezpieczeństwa stron jest w pełni realne. Witamy również z nadzieją perspektywę nowych porozumień, zwłaszcza dotyczących zasadniczej redukcji strategicznych broni jądrowych obu mocarstw. W tych, pamiętnych dniach, przywódcom Związku Radzieckiego i Stanów Zjednoczonych towarzyszą serdeczne myśli i poparcie naszego narodu”.
Krzywda wyrządzona Polakom
„Narodowi polskiemu, każdej polskiej rodzinie wyrządzona została krzywda. Zerwane umowy, bezprawne restrykcje pogłębiły gospodarcze trudności, przyniosły nam ogromne szkody, równoważne ponad połowie ogólnej wysokości zadłużenia kraju”. Z dyplomatyczną elegancją nie wspomniał Generał jakie państwa ma na myśli, nie musiał wszyscy obecni wiedzieli, że USA, Wielką Brytanię i Francję w szczególności, a koszty tego bezprawia wobec Polaków sięgnęły 15 mld $. A tym krajom dobitnie powiedział, że „ostracyzm, któremu poddano Polskę w pewnych stolicach, to jedna z owych wielkich pomyłek, które przewijają się przez historię i kładą na jej kartach głębokim cieniem. Prawo do sądzenia uzurpują sobie zazwyczaj ci, którzy we własnym kraju chcieliby mieć spokój i porządek, a w Polsce liczą na anarchię i zamęt”. Wspomnę, że 3 lata później Margaret Thatcher w swoim domu i w wąskim gronie skierowała słowa-„Przyznaję, że Zachód nie zawsze trafnie odczytywał Pańskie intencje i wypowiedzi”. A 5 lat później Ronald Reagan w Belwederze, składając wyrazy uznania dla konsekwencji działań Generała, powiedział wprost -„Myliliśmy się w ocenie pańskiej osoby”. Prezydent Francji Francois Mitterand za… „obronę pokoju w Europie” 7 lat później odznaczył Generała Krzyżem Wielkim Orderu Legii Honorowej. Kto z naszych polityków i historyków chce pamiętać i przypominać tę – przecież nie wymuszoną prawdę- Polakom i uczyć młodzież?
Wiele delegacji państw, słuchających w zadumie, Generał zaskoczył stwierdzeniem- „Nie przyjechałem tu, aby upiększać nasze rozwiązania. Polskę współczesną zrozumieć mogą tylko ci, którzy zechcieli poznać rzetelnie jej historię, jej wyjątkowo złożone losy…Nie zabiegamy o pochwały. Nie zamierzamy obciążać nikogo odpowiedzialnością za nasze błędy. Nie ukrywamy trudności- ani przed własną, ani przed międzynarodową społecznością. Ale odrzucamy instrumentalne traktowanie Polski”.
Udział w misjach pokojowych
Mówiąc o porozumieniu i współpracy, o pokojowym rozwiązywaniu sporów i konfliktów, Generał przypomniał, że „wielokrotnie powierzano Polsce międzynarodowy mandat zaufania. Ponad 17 tysięcy Polaków lojalnie i skutecznie służyło Narodom Zjednoczonym w różnych pokojowych misjach. Również i w tej chwili żołnierze polscy pod flagą ONZ pełnią na Bliskim Wschodzie swą zaszczytną służbę”. Ta służba-w misjach pokojowych zasługuje na odrębny opis. Tu wspomnę tylko, że pierwszym zadaniem Polski, CSRS, Szwajcarii i Szwecji był nadzór nad przestrzeganiem rozejmu w Korei.
Polska grupa nadzorująca rozejm została utworzona na mocy uchwały Rządu PRL 12 września 1953 r. Stanowili ją oficerowie Wojska Polskiego oraz przedstawiciele Ministerstwa Spraw Zagranicznych (MSZ) i innych ministerstw. Na początku operacji (1953/1954 r.) pierwsza polska zmiana liczyła 391 osób personelu, w tym 171 oficerów. Łącznie personel reprezentujący Polskę w Komisji od roku 1953 do roku 2001 liczył 1 065 osób. Była to pierwsza misja powołana do przywrócenia pokoju, w której wzięli udział Polacy. Wybór ten świadczył o docenieniu przez państwa członkowskie ONZ wkładu Polski w walce o narodowe wyzwolenie podczas II wojny światowej uznaniu dla inicjatyw składanych od rozpoczęcia działalności ONZ. Z punktu widzenia prawa i stosunków międzynarodowych, to pierwszy przypadek na tak dużą skalę. Dotychczas żołnierz był postrzegany jako „wojownik”, walczący z bronią w ręku. Tu żołnierz ma walczyć, diametralnie inną bronią – powagą munduru, bezstronnością postępowania. Obiektywizmem ocen i opinii – ma budować zaufanie miejscowych władz i ludności. Korea w tym względzie okazała się wielkim międzynarodowym eksperymentem, który się powiódł. Żołnierz nie tylko umocnił swój autorytet, ale przede wszystkim dowiódł swej przydatności i wartości w swoistej „służbie dyplomacji”, służbie dla pokoju i spokoju.
Sprawa zadłużenia
Generał zwrócił uwagę, że„światowe zadłużenie wymaga wzmożonych działań ze strony ONZ. Zdaniem rządu polskiego, byłoby celowe, utworzenie pod egidą Sekretarza Generalnego ONZ, Międzynarodowego Centrum Badania Długu i Rozwoju. W jego pracach, obok wybitnych ekspertów, powinni uczestniczyć przedstawiciele bezpośrednio zainteresowanych państw”. Zaproponował, by „spotkanie organizacyjne Centrum mogło odbyć się w dawnej stolicy Polski, Krakowie”. Faktycznie, takie się odbyło i uzyskało uznanie zainteresowanych. Później, po 1989 r. rolę tę przejęło Davos w Szwajcarii. W innej formie, jako spotkania ekonomistów, od kilku lat odbywane są w Krynicy lub innych miastach.
Wychowanie dla pokoju.
Generał poinformował, że w ramach obchodów Międzynarodowego Roku Pokoju (1986), w Warszawie odbędzie się Kongres Intelektualistów w Obronie Pokojowej Przyszłości Świata, na który serdecznie zaprosił zainteresowanych. Pragnę zwrócić Państwa uwagę, iż Polska na forum ONZ była inicjatorem: koncepcji wychowania społeczeństw w duchu pokoju. Zgłosił ją Edward Gierek w 1974 r., została przyjęta; Deklaracji praw dziecka (1959); Konwencji praw dziecka (1990); Międzynarodowego Roku Rodziny (1994).
Co zweryfikował czas?
Patrząc na wystąpienie Generała z dystansu 35 lat, warto zastanowić się jakie zagadnienia podniesione na tej Sesji uległy dezaktualizacji, straciły rację bytu. Odpowiedź zapewne ucieszy wielu zdeklarowanych krytyków Generała. Oto mają dowód w takich ocenach. „Kto próbuje dziś poprawiać historię, kto podważa nierozdzielne postanowienia z Teheranu, Jałty i Poczdamu- ten zmierza do przekreślenia dorobku San Francisco, nadweręża tkankę międzynarodowego zaufania… Polska Rzeczpospolita Ludowa uważa niezmienność powojennego porządku europejskiego za fundamentalny warunek pokoju. Odnawianie roszczeń terytorialnych, odwoływanie się do definitywnie zamkniętych rozdziałów przeszłości- to droga donikąd. Droga bezcelowa, a przede wszystkim niebezpieczna”.
Proszę raz jeszcze o przeczytanie tych ocen, o zastanowienie się co uległo zmianie, jaki ma w nich udział Generał. Po pierwsze- nikt na świecie nie potrafił przewidzieć pokojowych zmian w skali światowej. Oczywiście, cała polityka Zachodu była nastawiona na osłabianie bloku wschodniego, na jego upadek. To było pragnienie i życzenie zarazem, realizowane na wielu płaszczyznach – politycznej, gospodarczej, militarnej, społecznej, religijnej, propagandowej, „walki w eterze”, jak wówczas mówiono. Po drugie- od 30 lat wiemy, że ten demontaż we wzajemnej rywalizacji następował z udziałem polityków ZSRR, głównie Michaiła Gorbaczowa i Georga Busha, prezydenta USA, który umiejętnie budował zaufanie władz radzieckich, dyplomatycznie wspieranych przez Papieża-Polaka. W Europie Środkowo-Wschodniej gen. Wojciech Jaruzelski, który potrafił drogą użycia siły i porozumienia doprowadzić do uspokojenia sytuacji i do zmiany ustroju. Ktoś może tu nie wytrzymać emocjonalnie i głośno żądać uznania dla „wiekopomnej roli” Solidarności. Niestety, ale wobec tego Związku jestem bardzo krytyczny. Wielu nie tylko z tym się nie zgodzi, ale i uzna za krzywdzące. Proszę sięgnąć do dwóch moich poprzednich tekstów- „Protokół” oraz „Czterdzieści lat minęło” i przywołanych tam publikacji. Jest tam odpowiedź – zamiast odpowiedzialności za ludzi, naród i państwo, do czego wzywali Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński i Papież, Solidarność uznała ówczesną władzę za wroga. Jeśli ktoś nie chce się z tym zgodzić – ma prawo! Tylko niech zważy na groźbę bratobójczej walki domowej i wojskowej pomocy sąsiadów. By niecierpliwych skłonić do namysłu, powiem im wprost – Solidarność uratował stan wojenny, a personalnie- Breżniew i Generał! Zachęcam do szukania argumentów na obalenie tej tezy i do głębokiej „burzy mózgów”. Napiszę niebawem.
Po trzecie-rozważna polityka Gorbaczowa i Generała doprowadziła do uznania status quo terytorialnego- nienaruszalności zachodniej granicy Polski i zjednoczenia Niemiec, przy czym pozbawiono ich prawnych podstaw to roszczeń terytorialnych. Dzięki temu mamy dobre z nimi stosunki sąsiedzkie. Ci politycy, z udziałem prezydenta USA i Francji doprowadzili do pewnej formy „traktatu pokojowego”, jaki Poczdam nie był w stanie (nie chciał) zawrzeć. Z tego tytułu rację bytu straciły ustalenia z Teheranu i Jałty. I co szczególnie ważne-nie został „przekreślony dorobek San Francisco”, czego obawiał się Generał. A odwrotnie- z wydatnym udziałem Generała jako Prezydenta Polski, członków i ekspertów rządu Tadeusza Mazowieckiego oraz światowych polityków udało się „poprawić historię”. Wszystko to dokonało się pokojową drogą, bez rozlewu krwi. A Okrągły Stół wciąż jest zachęcającym przykładem dla porozumienia w każdej sprawie, mimo trwałego zaślepienia niektórych krytyków.
Interesujące spotkania.
Wizyta Generała w ONZ, jednocześnie pozwoliła na kilka znaczących politycznie oraz intelektualnie spotkań. Na bieżąco informowała o nich prasa. Kilka razy pisał – w stosownej konwencji-Pan prof. Longin Pastusiak, także na łamach Trybuny i Przeglądu, któremu wyrażam serdeczne podziękowanie i uznanie.
Będąc w siedzibie ONZ, Generał spotkał się w naszym przedstawicielstwie z liczną grupą środowisk polonijnych. Jak pisze Profesor -„Wśród obecnych znajdowali się profesorowie wyższych uczelni, przemysłowcy, handlowcy, dziennikarze, prawnicy, reprezentanci zarówno starszego pokolenia jak i młodej generacji. Zwracając się do zebranych, wyraził im szczere zadowolenie z możliwości spotkania się z przedstawicielami Polonii Amerykańskiej i przekazał jej serdeczne pozdrowienia z Warszawy i z Polski. Stwierdził, że w najważniejszych dla Ojczyzny sprawach serca Polaków biją wspólnym rytmem, odczuwają jednakowo jej sukcesy i trudności. Przytoczył znane hasło Związku Polaków w Niemczech, że Polska jest Matką naszą – o Matce nie można mówić źle. Podziękował za wsparcie Polonii okazywane dla Ojczyzny. Przypomniał wkład Polonii w odbudowę Zamku Królewskiego, który jest symbolem polskiej państwowości. Mówiąc o obecnych problemach kraju, wskazywał na postęp i konsekwencję w ich rozwiązywaniu”. Z relacji w ówczesnej Trybunie Ludu wynika, że przedstawiciele Polonii zapewniali Generała o swoim serdecznym związku z Polską i pragnieniu działania dla dobra ich przodków, a także o tradycjach i perspektywach obustronnie pożytecznej współpracy między Polską a USA. Prywatne spotkanie Generała z kard. Johnem Królem miało znaczącą wymowę wśród naszej Polonii, pamiętającej patriotyczne spotkanie z Papieżem-Polakiem, w czasie wizyty w USA (1983).
Także serdeczność i szacunek był wyraźnie widoczny podczas spotkania z Dawidem Rockefellerem w siedzibie jego firmy. Wśród zaproszonych gości był prof. Zbigniew Brzeziński, który został mile zaskoczony informacją o rodzinnych dokumentach, jakie przywiózł Generał, a doradca Wiesław Górnicki przekazał je przez nasze przedstawicielstwo. Po latach, Profesor wspominał, że był zaskoczony ciepłym przyjęciem Generała przez superbogacza Rockefellera. „Powiedziałem generałowi- mówił, że jestem tym głęboko wzruszony, prawdziwie to doceniam i że przypomina mi to wcześniejsze spotkanie z premierem Beginem, który także przywiózł mi dokumenty dotyczące działalności mojego ojca w obronie Żydów w Polsce”.
Zbigniew Brzeziński, otrzymując 12.05.06 od „Gazety Wyborczej” tytuł „Człowieka Roku”, pytany o wykorzystanie przez Polskę obecnie „optymalnej sytuacji międzynarodowej” -odpowiedział: „Polska nie jest na Księżycu, ale między Odrą, Nysą i Bugiem. Polska jest, ale bez przesady, do pewnego stopnia, sojusznikiem Ameryki, ale nie jest jej sąsiadem”. Kto z Państwa zechce wskazać przykłady, że obecne władze pamiętają o płynących z tej myśli praktycznych wnioskach.
U niektórych z Państwa może pojawić się pytanie o spotkanie Generała z prezydentem USA. Doradca premiera Wiesław Górnicki tłumaczył dziennikarzom, że wizyta była składana w ONZ, a nie w USA, co wyjaśnia brak spotkań z politykami amerykańskimi Gdy 5 lat później Ronald Reagan prywatnie spotkał się w Belwederze z Generałem, na swój sposób wyraził żal, że nie było okazji do wcześniejszego spotkania. To także jeden z uroków „rozumienia okazji”.

Jedna bomba atomowa

Dwukrotnie byliśmy o krok od wybuchu pierwszej światowej wojny atomowej . Podczas kryzysu kubańskiego w 1962 roku i w czasie wojny koreańskiej w 1953 roku.

W końcu maja 1945 roku administracja USA ponaglała swojego radzieckiego sojusznika do złamania traktatu o nieagresji z Japonią . I uderzenia na okupowaną przez Japonię chińską Mandżurię. Amerykanie spodziewali się, że Japończycy stawią tam twardy opór, podobny do obrony Iwo Jimy. Jeszcze silniejszego spodziewano się w okupowanej przez nich Korei. Dlatego Pentagon uznał, że USA nie ma tam strategicznych interesów. Uważał Koreę za peryferyjny, biedny i drugorzędny kraj.
Wszystko zmieniało się po dwóch zrzuconych bombach atomowych na Japonię. Po kapitulacji armii cesarskiej na Pacyfiku i szybkim zajęciu przez armię radziecką graniczącej z Koreą Mandżurii. Bo stacjonująca tam, świetnie wyposażona, japońska armia tym razem nie stawiała większego oporu.
Nocą 10 sierpnia 1945 roku administracja USA uznała, że jednak warto okupować Koreę wspólnie z ZSRR. Dwaj niższej rangi oficerowie otrzymali rozkaz pilnego opracowania planów podziału kraju. Ponieważ nie mieli szczegółowych map Korei, tylko całego regionu, to z ignoranckiej perspektywy zauważyli, że 38 Równoleżnik przecina półwysep koreański na pół. Szybko zaproponowali taki podział, zwłaszcza, że stolica kraju przypadła strefie amerykańskiej. O opinię Koreańczyków nikt nie dbał.
Amerykanie obawiali się, że Rosjanie nie przyjmą tej propozycji, tylko zajmą cały kraj. Wszak Armia Czerwona przekroczyła już wtedy granicę chińsko- koreańską. A wojska amerykańskie dopiero lokowały się na wyspach japońskich. I pewnie pogodziliby się z radziecką okupacją całej Korei. Ale Stalin zgodził się na taki podział.
Chciał przede wszystkim utrzymać porządek pojałtański w Europie Środkowo- Wschodniej. W Azji najbardziej interesowało go kto przejmie władzę w Chinach, bo historycznie to Pekin zawsze zwasalizował sąsiednią Koreę. Nic dziwnego, że Amerykanie znów poczuli się zadowoleni z kooperacji z „dobrym wujkiem Joe”.
Słoń w porcelanie
Minął miesiąc i pierwsi ich wojskowi wylądowali na koreańskiej ziemi. Byli totalnie nieprzygotowani do zarządzania Koreą. Nie znali koreańskiego ani kultury tego kraju. Nie chcieli się też koreańskości uczyć, bo uważali swój pobyt za tymczasowy. Dopiero wojna zmusiła ich do tego.
Wychowani w przodującej cywilizacyjnie amerykańscy wojskowi znali Azję jedynie od japońskiej strony. Japonii nienawidzili za ciężkie straty zadane im przez cesarską armię. Ale też wielce podziwiali już po krótkim kontakcie z okupowanym krajem. Imponował im japoński poziom cywilizacyjny. A także japońskie poddaństwo, wschodnia służalczość wobec zwycięzców. Nie zauważyli, że przebiegli Japończycy traktując Amerykanów jak kastę nowych samurajów, a generała MacArtura jako nowego szoguna, unikają głębszych powojennych rozliczeń i mogą skupić się na odbudowie kraju.
Kiedy amerykańscy wojskowi przybyli do Seulu to przeżyli szok kulturowy. Ujrzeli biedy kraj, gdzie po wąskich kamienistych drogach podróżowano konnymi wozami. Czasami trafiał się pojazd samochodowy napędzany silnikiem opalany węglem drzewnym.
Ale najbardziej zszokował tam Amerykanów powszechny zapach ludzkich odchodów. Powszechnie używanych wtedy jako nawóz , zwłaszcza na orskich, karłowatych poletkach. Takie widoki i taki zapach sprawił, że Amerykanie od początku traktowali Koreańczyków jak dzikusów. Naród z którym nie warto rozmawiać.

Nie mogli też się z Koreańczykami porozumieć , bo Amerykanie nie znali języka koreańskiego. Zaś miejscowi Koreańczycy nie znali angielskiego, bo Japończycy ograniczyli ich edukację do poziomu szkół zawodowych. Wszystkich znających anielski wymordowali.
Amerykanie mieli liczne kadry japońskojęzyczne, bo od 1941 roku walczyli z cesarstwem japońskim. Dlatego przejmując formalnie władzę nad południem Korei najłatwiej dogadywali się z pozostałą tam administracją japońską. Zwłaszcza, że prześcigała się w lojalności wobec nowych władców. I tak dla swego świętego spokoju Amerykanie pozostawili tych „kulturalnych”, mówiących zrozumiałym językiem administratorów na ich stanowiskach. I znienawidzoną, kolaborującą miejscową policję, też.
To sprawiło, że dumni ze swej kultury i odrębności narodowej Koreańczycy od razu znienawidzili Amerykanów. Bo to przecież tak jakby po wyzwoleniu Polski spod okupacji niemieckiej pozostawić „kulturalnych” zarządców obozów koncentracyjnych, gubernatora Hansa Franka i granatową policję.
Dążąc do dominacji w Azji Południowo- Wschodniej Amerykanie zwykle kreowali miejscowych liderów lub popierali zastanych. Wybierali ich wedle swoich upodobań, nie zważając na miejscowe realia, poparcie społeczne. Nic dziwnego, że często ich typy przegrywały, a polityka USA wraz z nimi.
Tak było chińskim generalissimusem Czang Kaj- Szekiem, z południowo wietnamskim premierem Ngo Dinh Diemem, i tak też działo się z siedemdziesięcioletnim Li Syng Manem. Mieszkającym w USA Koreańczykiem, który zrobił doktorat na Princeton, za co administracja USA dała mu władzę na południu kraju. Niestety ten kulturalny pan po powrocie do Korei poczuł się jej niekontrolowanym władca. I całą swą energię poświęcił na walkę z konkurentami politycznymi. Zwłaszcza z działaczami Koreańskiej Republiki Ludowej. Był to utworzony na terenie całego kraju wspólny, patriotyczny front nacjonalistów o różnorodnych poglądach politycznych i liderów ugrupowań partyzanckich. Li Syng Man walczył z nimi pod hasłami walki z każdym przejawem „komunizacji” Korei, choć większość z nich była daleka od komunizmu. Ale o tym kto może być „komunistą” decydował Li Syng Man.
Po drugiej stronie 38 Równoleżnika radzieccy wojskowi zaakceptowali istniejące struktury tam Koreańskiej Republiki Ludowej. Zwłaszcza, że od lat tym regionie współpracowali z lewicowymi partiami lub ruchami politycznymi. Dzięki zręcznej polityce, często intrygom ,podporządkowywali sobie lokalnych liderów tych ruchów. Jeśli któryś nie spełniał ich oczekiwań, wywyższali następnego.
W tym czasie priorytetem dla Stalina były państwa Europy Środkowo- Wschodniej. Chciał je włączyć do swej strefy wpływów. Chiny chciałby mieć podzielone między zwalczającymi się komunistami Mao i nacjonalistami Czanga. Stalin obawiał się samodzielności Mao, bał się silnych, zjednoczonych Chin. Podobnie postrzegał Koreę. Dlatego do końca lat czterdziestych na północy tego kraju panował względny spokój polityczny i rozwój gospodarczy. Znacjonalizowano przemysł, ale niekonfliktowo, bo był on własnością japońskich okupantów. Przeprowadzono reformę rolną, ale zabrano ziemię przede wszystkim japońskim właścicielom i kolaborantom. Trudno dzisiaj uwierzyć, ale wtedy na północy było bogaciej niż na południu. A nawet były tam większe swobody demokratyczne.
Południowo koreański , importowany z USA reżim Li Syng Mana i amerykańskie władze walcząc z „komunistami” szukały dodatkowego poparcia. Najszybciej uzyskały ze strony byłych pro japońskich kolaborantów. Urzędników japońskiej administracji , kadr technicznych w fabrykach. Amerykanie traktowali Japończyków inaczej niż Niemców, nie przeprowadzili ani w Japonii , ani w Korei „de faszyzacji” . Nie było japońskiej Norymbergii.
Reżim Li Syng Mana podporządkował sobie kolaboracyjną policję i służby specjalne. Blokował przeprowadzenie reformy rolnej. Wszelkimi środkami zwalczał konkurentów politycznych, dopuszczając się licznych zbrodni. Walczył też z odradzającymi się związkami zawodowymi. Patronujący mu amerykańscy zarządcy nie zwracali na to uwagi. W lipcu 1948 roku doprowadzili do wyborów parlamentarnych . W sierpniu ogłoszono powstanie Republiki Południowej Korei .Prezydentem został Li Syng Man.
Zaraz potem nowy, „demokratyczny” prezydent całą swą uwagę skupił na wprowadzeniu w swym kraju bezlitosnej dyktatury. Dymisjonował wszystkich próbujących niezależności ministrów. Krwawo stłumił bunty lewicowców w Josu na południu kraju. W październiku 1949 roku w więzieniach południowo koreańskich znajdowało się ponad 90 tysięcy przeciwników politycznych.
Korea Północna swą niepodległość ogłosiła we wrześniu 1949 roku . Rządzony już wtedy przez ekipę Kim Ir Sunga , zwanego w naszym kraju Kim Ir Senen, kraj też nie był demokratyczny. Tam również bezwzględnie rozprawiano się z przeciwnikami politycznymi. Ale czyniono to bardziej skrycie. Bez pomoc dawnej kolaboracyjnej policji i pro japońskiej administracji.
Doradcy radzieccy intensywnie szkolili dawnych koreańskich partyzantów budując tam profesjonalną armię . Jesienią 1949 roku w sąsiednich Chinach ostatecznie zwyciężyła Armia Ludowo- wyzwoleńcza przewodniczącego Mao. Masę zdobytego na wojskach generalissimusa Czanga amerykańskiego sprzętu przekazano sojuszniczej armii koreańskiej. Za rok miał być użyty przeciwko wojskom USA.
Zdegustowani zamordystycznymi rządami Amerykanie rozpoczęli wycofywanie swego wojska z Korei. Musieli też tak uczynić, bo wojska radzieckie demonstracyjnie opuściły Północna Koreę. Pozostawili jednak wyszkolona armię i miejsce dla chińskich doradców wojskowych. Amerykanie pozostawili południowym Koreańczykom jedynie lekki sprzęt wojskowy . Skorumpowani południowokoreańscy wojskowi handlowali wojskowymi racjami żywnościowymi i odzieżą. A prezydent Ly skupiał swą uwagę na rozwoju tajnej policji politycznej.
Dlatego, kiedy 25 czerwca wojska północnokoreańskie wkroczyły na teren południowego sąsiada nie natrafiły na silny opór wojska i społeczeństwa. Często witano je radośnie.
Azja wstaje z kolan
Mao Zedong proklamując powstanie zjednoczonych i wolnych od obcych wpływów ludowych Chin obiecał też Chińczykom przywrócenie ich godności. Czas Chin kolonizowanych przez zachodnie mocarstwa i Japonię, Chin targanych wieloletnimi wojnami domowymi miał się zakończyć. Chiny miały wrócić na „należne im miejsce”, czyli azjatyckiego hegemona. Rządzący północną Koreą Kim Ir Sung również planował przywrócić Korei należne jej miejsce. Kraju zjednoczonego, związanego tradycyjnym geopolitycznym sojuszem z Chinami. Ale wewnętrznie suwerennym.
Dzięki otwartym przez Michaiła Gorbaczowa radzieckim archiwom wiemy już , że decyzję o zjednoczeniu Korei podjęli samodzielnie przywódcy Chin i północnej Korei. Stalin skupiał się na zwasalizowaniu państw Europy Środkowo- Wschodniej i utrzymaniu NRD. Zapewne dlatego , pomimo wrogości i regularnych incydentów zbrojnych na granicy koreańsko- koreańskiej, atak z północy był dla południowej Korei i USA zaskoczeniem.
Zabójcze wyzwolenie
Dobry scenariusz sensacyjnego serialu musi mieć liczne i niespodziewane zwroty akcji. Przebieg wojny koreańskiej 1950 -1953 to idealny materiał szkoleniowy dla przyszłych scenarzystów.
Zaczęła się rankiem 25 czerwca 1950 roku. Siedem dywizji północnokoreańskich wspartych brygadą czołgów T-34 i liczną artylerią zaatakował wojska południowe. Te stawiły słaby opór, poszły w rozsypkę. Były słabo wyszkolone. Służyły jako wsparcie policji politycznej prezydenta Ly Syng Mana.
Silnego oporu nie stawiły też nieliczne wojska amerykańskie. Złożone z rekrutów lub żołnierzy korzystających przez ostatnie lata z uroków okupowanej Japonii. Nic dziwnego, że armia północnokoreańska szybko zajęła Seul i posuwała się na południe . W sierpniu oponowała już cały kraj z wyjątkiem portu Pusan. Wydawało się, że Kim Ir Sunga zjednoczył Koreę.
Ale 15 września nastąpił niespodziewany desant wojsk USA w okolicach portu Inchhon i potem silne kontruderzenie. Amerykanie zapewnili swojej interwencji patronat ONZ i pomoc wojskową licznych państw członkowskich.
W efekcie ryzykownego desantu dowodzone przez ekscentrycznego generała Douglasa Mac Arthura rozbito rozciągnięte, wyczerpane wojska północno koreańskie. Potem siły ONZ ruszyły na północ . W październiku około 90% terytorium Korei Północnej znalazło się pod okupacją sojuszników z ONZ . Wydawało się, że zjednoczenie Korei nastąpi, ale przez siły południa.
Kiedy armie ONZ zbliżyły się do granicy z Chinami, ze zdumieniem napotkały inaczej wyglądające oddziały wojskowe. To przewodniczący Mao Zedong rzucił na front kilkusettysięczną armię, zwaną „oddziałami ochotników ludowych”.
Chciał by Chiny uczestniczyły w wojnie bez jej formalnego wypowiedzenia. Ponieważ chińscy „ochotnicy” byli weteranami niedawno zakończonej wojny domowej, a wojska ONZ składały się z rekrutów, to nastąpił kolejny zwrot. Ochotnicy żwawo pomaszerowali na południe i w styczniu 1951 roku zdobyli Seul.
Dalsze walki utrudniała wszystkim niezwykle surowa, koreańska zima. W tym czasie temperatura spada tam niekiedy poniżej 30 C. Jak wspominali weterani amerykańscy, brytyjscy, australijscy i chińscy strony miały tam „swój Stalingrad”. W tej wojnie najwięcej żołnierzy zmarło z mrozów, głodu, chorób. Nie w czasie starć militarnych.
W kwietniu 1951 roku wojska chińskie i północnokoreańskie przeprowadziły kolejna wielką ofensywę, która szybko załamała się. W lipcu 1951 roku rozpoczęła się rokowania pokojowe. Trwały do podpisanego 27 lipca 1953 w Panmundżomie rozejmu. Ustanowiono strefę demarkacyjną wzdłuż 38 równoleżnika.
Wrócono do stanu sprzed wojny.
Truman, Truman…
W Polsce w tym czasie opozycyjni „bikiniarze” podśpiewywali „Truman, Truman zrzuć ta bania, bo to nie do wytrzymania”. Nostalgicy „Jeszcze jedna atomowa i wrócimy znów do Lwowa”.
Były to echa propozycji generała Mac Arthur a. Odwetowego zrzucenie bomb atomowych na Chiny i w taki sposób wygrania wojny koreańskiej. Nie zważając, że groziło to globalną wojną.
Oszołomiony swymi zwycięstwami w wojnie z Japonią i desantem w Inchhon ekscentryczny generał zamarzył wtedy o prezydenturze USA. I przewodzeniu światem. Na szczęście prezydent Truman, przy cichym wsparciu Stalina, pohamował napoleońskie ambicje Mac Arthura. Dzięki sprawnym manipulacjom odsunięto go od władzy. Unikając tym groźby światowego konfliktu atomowego.
Najbardziej ucierpiały na atomowych mrzonkach Mac Arthura społeczeństwa państw zwasalizowanych przez ZSRR. Zwłaszcza Polska. Widmo nowej, atomowej wojny światowej spowodowało modyfikację przyjętego w 1950 roku gospodarczego planu sześcioletniego. Priorytet uzyskał przemysł ciężki, zwłaszcza zbrojeniowy, kosztem społecznej konsumpcji. Do Polski powróciła „gospodarka wojenna”. Lata eksploatowania ekonomicznego, wyzysku społeczeństwa, ale też forsownej industrializacji.
Po kilku latach te masowe wyrzeczenia przyniosły bunt społeczny w 1956 roku. Upadek systemu stalinowskiego . Liberalizację gospodarczą i polityczną.
„Bania Trumana” nie spadła na Polskę, ale samo jej widmo sprawiło, że życie w Polsce Ludowej stawało się coraz bardziej „do wytrzymania”.

Wspólnie działajmy na rzecz utrzymania pokoju

Obecny świat doświadcza największych od stulecia zmian. Mimo że pokój, rozwój, współpraca i wzajemne korzyści stają się coraz silniejszymi kierunkami dziejowymi, to konkurencja między wielkimi państwami z dnia na dzień staje się coraz bardziej zażarta.

Mentalność zimnowojenna i duch polityki siły nie odeszły, a hegemonizm i unilateralizm zdają się iść pod prąd historii. Konflikty regionalne i wojny lokalne pojawiają się jeden po drugim. Przez cały czas rozprzestrzeniają się nietradycyjne zagrożenia, z którymi mierzyć się musi międzynarodowy system bezpieczeństwa. Wszystkie kraje nieustannie zwiększają integrację, łączność i wzajemne zaangażowanie w bezpieczeństwo. Nie istnieje państwo, które mogłoby samodzielnie stawić czoła tym zagrożeniom, skupiając uwagę jedynie na sobie. Cały świat dzieli wspólną przyszłość, a nasze losy są połączone.
Stawiając czoła globalnym zagrożeniom, które z każdym dniem stają się coraz bardziej skomplikowane, Przewodniczący Xi Jinping przedstawił następujące chińskie propozycje: stworzenie wspólnoty ludzkości, którą łączy ta sama przyszłość oraz wspólne zbudowanie struktury bezpieczeństwa, z której korzystać będą wszyscy. Chińczycy wierzą, że jednostkę łatwo obalić, ale wielu trudno pokonać, a więc wszystkie państwa na świecie powinny stworzyć wspólną, kompleksową i zrównoważoną koncepcję bezpieczeństwa opartą o współdziałanie, aby poprzez współpracę międzynarodową w dziedzinie bezpieczeństwa stworzyć świat powszechnie wolny od zagrożeń. Polska jest dużym i odpowiedzialnym krajem w Europie Środkowo-Wschodniej, który w kwestiach bezpieczeństwa dzierży sztandar współpracy międzynarodowej. W niedawno opublikowanej „Strategii Bezpieczeństwa Narodowego Rzeczypospolitej Polskiej” wyraźnie zaznaczono kształtowanie współpracy opartej na solidarności oraz ładu międzynarodowego mającego podstawy w prawie międzynarodowym, rozwijanie bilateralnej, regionalnej i globalnej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa oraz działanie na rzecz wzmacniania prawa międzynarodowego, reżimów kontroli zbrojeń, rozbrojenia i nieproliferacji broni masowego rażenia.
Wzmocnienie międzynarodowej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa wymaga, by każde państwo aktywnie wypełniało swe międzynarodowe zobowiązania tak, by zrobić wszystko, co tylko możliwe, aby zapewnić społeczności międzynarodowej rozwiązania dla powszechnego pokoju. Od ponad 10 lat jestem zaangażowany w pracę nad utrzymywaniem pokoju na świecie. Uczestniczyłem w operacjach pokojowych ONZ, koordynowałem zadania związane z utrzymywaniem pokoju w kwaterze głównej ONZ, pełniłem funkcję zastępcy dyrektora Biura ds. Utrzymania Pokoju przy Ministerstwie Obrony Narodowej ChRL. Byłem więc naocznym świadkiem, doświadczającym na własnej skórze, historycznych zmian w włączaniu się Chin do utrzymywania pokoju na świecie – począwszy od momentu wysłania 5 pierwszych obserwatorów aż po formowanie oddziałów, od pojedynczej jednostki inżynieryjnej po jednostki różnych specjalizacji, od misji w jednym regionie po misje w wielu różnych miejscach świata. W ciągu 30 lat Chiny uczestniczyły w 25 misjach pokojowych ONZ, łącznie uczestniczyło w nich ponad 40 tys. chińskich żołnierzy pokojowych, z których 15 oddało życie dla sprawy pokoju na świecie. Obecnie pośród stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ Chiny są krajem posiadającym największy kontyngent oraz drugim państwem pod względem wpłacanych funduszy na misje pokojowe ONZ. Ponad 2,5 tys. chińskich żołnierzy pokojowych wypełnia misje ONZ w 7 regionach, a Chiny utrzymują w gotowości liczące 8 tys. osób jednostki pokojowe. Równocześnie oddziały chińskie pełnią ważną role w Zatoce Adeńskiej oraz niosąc pomoc humanitarną w różnych częściach świata. Od wybuchu epidemii COVID-19 oddziały chińskie udzieliły materialnej pomocy w zwalczaniu epidemii w ponad 40 krajach i poprzez wideokonferencje wymieniały doświadczenia związane z walką z epidemią z jednostkami wojskowymi z kilkunastu innych krajów, wnosząc w ten sposób pozytywny wkład w ochronę globalnego bezpieczeństwa zdrowia i tworząc wspólnotę ludzkości w zakresie zdrowia i higieny. Również godne podziwu jest to, że Polska będąc krajem założycielskim ONZ, już od wielu lat bierze udział w budowaniu systemu pokoju na świecie, aktywnie uczestniczy w misjach pokojowych ONZ, a od lat 90-tych ubiegłego stulecia jej jednostki pokojowe były obecne w Libanie, Syrii, Czadzie itd. W 2019 roku Polska po raz kolejny wysłała do Libanu kontyngent składający się 250 żołnierzy.
Wzmocnienie międzynarodowej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa wymaga, by każde państwo stosowało zasady multilateralizmu opartego na równości i konsultacjach oraz sprzeciwiało się użyciu przez silniejszego siły wobec słabszych. Przewodniczący Xi Jinping podkreśla, iż od setek lat suwerenna równość jest najważniejszą normą regulującą wzajemne relacje państw, a jej istotą jest brak podziału na kraje małe i duże, silne i słabe, bogate i biedne. Z szacunkiem musi być traktowana ich suwerenność i godność, a więc nie można ingerować w sprawy wewnętrzne innych państw. Skuteczną strategią łagodzenia nieporozumień są konsultacje i komunikacja, podstawową drogą rozwiązywania konfliktów są negocjacje polityczne. Prezydent Andrzej Duda podczas 73. Sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ podkreślił, że oparty na prawie porządek światowy musi być budowany na filarach suwerennej równości wszystkich państw, a pozytywny i korzystny jest jedynie multilateralizm równych praw i proporcjonalnych obowiązków państw. Naprzeciw temu stoi negatywny i szkodliwy multilateralizm, kiedy mocarstwa walczą o władzę i dzielą się strefami wpływów. Niestety obecnie są kraje, które kierując się hegemonizmem i zimnowojennymi koncepcjami, używają siły swego państwa i przymuszają innych do wyboru jednej strony w rozwiązywaniu problemów dotyczących bezpieczeństwa, czym poważnie szkodzą stabilności i pokojowi na świecie. Wszystkie państwa powinny wspólnie przeciwstawić się takim szykanom, tworzyć atmosferę wzajemnego szacunku oraz współpracy w zakresie międzynarodowego bezpieczeństwa opartego o zasady równości i konsultacji.
Wzmocnienie międzynarodowej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa wymaga szczerej komunikacji i wymiany na płaszczyźnie dwustronnej państw, by zwiększać ich zaufanie strategiczne. Należy skupić się na korzyściach płynących ze wspólnego bezpieczeństwa, nieustannie poszerzać obszary współpracy, aby poprzez współpracę poszukiwać i działać na rzecz pokoju. Chiny i Polskę dzielą ogromne połacie ziem kontynentu euroazjatyckiego, w naszej historii nie zdarzyły się żadne zatargi, czy rzeczywiste konflikty, a nasza tradycyjna przyjaźń ma głębokie korzenie. Od XIX wieku oba kraje – Chiny i Polska, doświadczyły głębokich cierpień ze strony najeźdźców, więc tym bardziej cenią pokój i bezpieczeństwo. Podczas wizyty Przewodniczącego Xi Jinpinga w Polsce oba kraje ustanowiły wszechstronne strategiczne partnerstwo. W ostatnich latach aktywnie biorą również udział w tworzeniu „Pasa i szlaku” oraz we współpracy w ramach formuły „17+1”, obie strony wkroczyły więc na drogę szybkiego rozwoju. Chińsko-polskie relacje wojskowe są ważną częścią stosunków chińsko-polskich, obie strony pogłębiają współpracę w zakresie edukacji, szkoleń, sprzętu, logistyki, utrzymywania pokoju itd. Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza jest gotowa do dalszego wzmacniania dwustronnych relacji wojskowych z Siłami Zbrojnymi RP i wspólnego pogłębiania stosunków między dwoma krajami. Wierzymy, że chińsko-polska współpraca wojskowa w zakresie bezpieczeństwa nie tylko korzystnie wpłynie na bezpieczeństwo Chin i Polski, ale również pozytywnie wpłynie na pokój i stabilizację w całym regionie.
Maria Skłodowska-Curie powiedziała kiedyś, że „człowiek nigdy nie ogląda się na to, co zrobione, ale patrzy na to, co ma przed sobą do zrobienia.” Stojąc w zupełnie nowym punkcie historycznym, ChALW chce wspólnie z siłami zbrojnymi wszystkich państw, a w tym Polski, budować globalny system bezpieczeństwa, wspólnie dzielić się owocami pokojowego rozwoju oraz łącząc siły, ramię w ramię i z odwagą działać na rzecz stworzenia wspólnej przyszłości dla ludzkości.

„Potrzeba miliardów dolarów, inaczej ludzie będą umierali masowo”

ONZ zaapelowała do krajów bogatszej Północy o zwiększenie pomocy humanitarnej dla krajów biednych. W przeciwnym razie grozi im absolutna katastrofa.

To charakterystyczna dla krajów biednych, że jeden kryzys pociąga za sobą kolejne, na podobieństwo kaskady. Na biedę i wojny nałożyła się sytuacja zdrowotna związana z pandemią koronawirusa. Ta mieszanka może być, dosłownie, zabójcza.
Mark Lowcock, podsekretarz ONZ ds. humanitarnych i koordynator pomocy w sytuacjach kryzysowych stwierdził jasno, że dotychczasowa pomoc jest dalece niewystarczająca i apeluje dodatkowo o 3,6 miliarda dolarów i co większy cała sumę pomocy do 10,3 miliarda dolarów. Pieniądze te pójdą na walkę z głodem i związaną z tym walkę z pandemią.
A potrzebujących jest wielu – pieniądze pójdą na pomoc dla 63 państw Afryki i Ameryki Łacińskiej, zatem to wcale nie jest aż tak wielka suma, jak by się mogło wydawać.
Lowcock zwrócił uwagę, że słusznie bogate kraje ratują swoje gospodarki nie zwracając już uwagi na neoliberalne ekonomiczne wymogi i prawidła, ale ich reakcja, a raczej jej brak, na sytuację w innych krajach była „rażąco niewystarczająca i niebezpiecznie krótkowzroczna”.
Jak oczekuje Lowcock do już dotkniętych kryzysem Somalii, Sudanu Południowego, Jemenu i Nigerii, mogą w najbliższym czasie dołączyć Sudan, Zimbabwe i Haiti. Do grudnia, jeśli pomoc międzynarodowa nie przybierze konkretniejszych form,. Głodem będzie zagrożonych 121 milionów (!) ludzi.
Pieniądze pilnie potrzebne są na sprzęt medyczny, kampanie informacyjne i logistykę na walkę z wirusem i głodem jednocześnie. Dość powiedzieć, że dziennie może umrzeć, jak szacują agendy ONZ, do 6000 dzieci z powodów, którym można było zapobiec.
Zwrócono także uwagę, że wirus może zbierać swoje śmiertelne żniwo w obozach dla uchodźców, jak np. w obozie w Idlib, w którym stłoczone są setki tysięcy ludzi, a w zeszłym tygodniu potwierdzono dam pierwsze przypadki koronawirusa. Syryjski system zdrowotny jeszcze przed koronawirusem, z powodu wojny domowej, był niemal całkowicie zdewastowany. Zagrożonych śmiercią z powodu pandemii w krajach o niskich dochodach jest 1,67 miliona ludzi.
Bogate kraje na razie najlepsze są w gadaniu o pomocy: toczą się one w Kongresie USA i amerykańskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych, w Unii Europejskiej. Chiny na razie obiecały dwa miliardy.
A czas płynie.

ONZ redukuje pomoc

Po serii nieudanych głosowań Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła w końcu rezolucję o przedłużeniu o rok pomocy humanitarnej dla Idlibu, prowincji na północnym zachodzie kraju pozostającej jeszcze w rękach Al-Kaidy. Rada zredukowała jednak liczbę uprawnionych przejść granicznych z Turcji z dwóch do jednego. Kraje NATO chciały zachowania dwóch, lecz Rosjanie się nie zgodzili.

Rezolucja o mało w ogóle nie zostałaby przyjęta, gdyby Stany Zjednoczone nie pogodziły się ze swą porażką. Zostały zmuszone do przegłosowania redukcji z powodu kolejnej groźby rosyjskiego veta. Rosja i Chiny blokowały natowski pomysł utrzymania dwóch przejść z Turcji przez które od lat do Syrii docierała natowska broń dla dżihadystów. Mieli oni obalić syryjski rząd, ale dziś Al-Kaida i resztki Państwa Islamskiego są w stanie okupować tylko część Idlibu. Przejście do Idlibu pozostanie, lecz drugie, do wyzwolonego regionu Aleppo i tak było nie używane.
Przez przejście z Turcji do Idlibu w Bab al-Hawa, oprócz broni, dostarcza się również pomoc humanitarną dla uchodźców zgromadzonych w obozach przy tureckiej granicy. To często rodziny dżihadystów, które uciekły przez walkami na południu prowincji. Turcja nie chce ich przyjąć, a Al-Kaida nie pozwala im przejść na wyzwoloną część Syrii. NATO straciło już nadzieję na ustanowienie w Syrii poddanego państwa religijnego na wzór Arabii Saudyjskiej, ale kontynuuje politykę wojennego chaosu, by nie dać odetchnąć Syryjczykom.
Niemcy i Belgia argumentowały, że na redukcji przejść granicznych stracą cywile, uchodźcy, lecz zgodnie z polityką NATO, nie są skłonne zdjąć sankcji gospodarczych z Syrii, przez które cywile tracą cały czas. Przeciw zdjęciu sankcji są przede wszystkim Amerykanie, którym zależy na ciągłym osłabianiu Syrii, zgodnie z życzeniem Tel-Awiwu. Dotychczasowe dwa przejścia funkcjonowały od sześciu lat. Pozwalały wjeżdżać do Syrii bez zgody państwa syryjskiego.

Sekretarz Generalny ONZ, prezydent Duda i komicy rosyjscy

Andrzej Duda kilka dni temu zapewnił sobie reelekcję, choć w kontrowersyjnych okolicznościach.Przeszedł też nolens volens swoisty test językowy w angielskim, który-powiedzmy szczerze-zdał na słabą trójkę, ale przecież „nobody is perfect”.

Oddajmy mu jednak sprawiedliwość.Często powtarza bowiem, iż „stale się uczy”, np. obcych słówek, i to w rozmaitych okolicznościach (m.in. w samolocie i samochodzie). To godne pochwały,a po ostatniej przygodzie z żartownisiami ze Wschodu powinien chyba przyswoić sobie dwa ważne idiomy: 1) „pull sb’s leg” (żartować z kogoś) oraz 2)”play pranks” (płatać figle).
Z sytuacji qui pro quo,która miała miejsce (PAD rozmawiał przez 11 minut przez telefon z rosyjskim komikiem podającym się za Sekretarza Generalnego Narodów Zjednoczonych), płynie jedna korzyść- wzrośnie wiedza na temat ONZ i jej obecnego, portugalskiego Sekretarza Generalnego. A ten wybitny polityk, którego mam honor znać od wielu lat, cechuje się dużym poczuciem humoru, więc potraktuje to właściwie.
Droga do ONZ
Antonio Marcelo de Oliveira GUTERRES (71 l.) ukończył fizykę i inżynierię na Uniwersytecie Lizbońskim. Wkrótce po tzw. Rewolucji Goździków z 25 kwietnia 1974 r., która położyła kres trwającej niemal pół wieku dyktaturze Salazara i Caetano, wziął udział w pierwszych demokratycznych wyborach parlamentarnych i został wybrany posłem z ramienia Partii Socjalistycznej. Postanowił poświęcić się całkowicie polityce; wszedł m. in. w skład zespołu negocjującego członkostwo swego kraju w Unii Europejskiej.
W 1992 r., po trzeciej kolejnej porażce socjalistów w wyborach został sekretarzem generalnym partii i liderem opozycji. W odróżnieniu od innych czołowych polityków lewicy, jak np. Mario Soares czy Jorge Sampaio pozostawał gorliwym katolikiem.
W latach 1995-2002 Guterres stał na czele rządu, a po latach w wielu sondażach jako premier kraju był oceniany najwyżej. Równocześnie aktywnie działał w Międzynarodówce Socjalis-tycznej, której przewodniczył w okresie 1999-2005. Jako osoba odpowiedzialna w SdRP i SLD za sprawy zagraniczne w tym czasie miałem z Nim bliski kontakt,m.in. wspólnie braliśmy udział w kilku misjach afrykańskich.
Przez 10 lat (dwie kadencje 2005-2015) Antonio pełnił funkcję Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodżców (UNHCR) i przeprowadził tę Agencję przez okres dramatycznych, światowych kryzysów,m.in. w Syrii, Afganistanie i Iraku. Stale apelował o zwiększanie pomocy uchodźcom z terenów objętych konfliktami oraz wojnami. Nie wszędzie spotykało się to ze zrozumieniem, by wspomnieć tylko o Polsce z roku 2015.
Gdy dobiegała w 2016 r. końca druga kadencja Ban Ki-muna z Korei Płd. jako Sekretarza Generalnego ONZ nasiliły się naciski na wybór po raz pierwszy kobiety na to stanowisko. Wśród 13 kandydatów znajdowały się m.in. Helen Clark-była premier Nowej Zelandii i dyr. gen UNESCO Irina Bokova z Bułgarii. Jednak Guterres wygrał stosunkowo łatwo i szybko. Zapewne przesądziło o tym jego doświadczenie, zwłaszcza w przezwyciężaniu kryzysów humanitarnych oraz znajomość mechanizmów funkcjonowania całej Organizacji. A o tym stanowisku mawia się, iż jest najtrudniejsze w skali globu do pełnienia,biorąc pod uwagę ogromną biurokrację, a także wymagania wielkich mocarstw.
Skandal czy błąd w sztuce?
PAD spotykał się już kilkakrotnie z Guterresem, m. in. gdy Polska przewodniczyła obradom Rady Bezpieczeństwa. ale nie zna na tyle angielskiego, by zauważyć rosyjski akcent youtubera. Nie reagował także na absurdalne uwagi o Tusku czy Trzaskowskim.Sam Sekretarz Generalny mówi biegle w po angielsku, także po francusku i hiszpańsku (pomijając już swój rodzimy portugalski).
Cała sytuacja mogła skończyć się oczywiście dużo gorzej, ale nie wystarczy „pocieszać się”,że rosyjski duet youtuberów Wowan i Leksus (Władimir Kuzniecow+ Aleksiej Stolarow) „nabrał” wcześniej wielu innych polityków ,w tym Macrona, Johnsona, Erdogana czy Poroszenkę. To jednak ośmiesza nasze państwo, w tym – szczególnie – Kancelarię Prezydenta RP, MSZ oraz polskie służby specjalne. Jak pisał Francois de La Rochefoucauld „Śmieszność hańbi bardziej niż hańba”.
Słusznie zauważył poseł Marek Biernacki, były koordynator ds. służb w rządzie PO-PSL, iż zawiódł cały system. Szczególnie jednak nie do przyjęcia jest zrzucenie całej odpowiedzialności na dwóch najniższych rangą dyplomatów z naszego stałego przedstawicielstwa w ONZ w Nowym Jorku!

Liczba uchodźców osiągnęła rekordowe rozmiary

Agencja ONZ ds. uchodźców UNHCR z okazji ustanowionego 20 lat temu Światowego Dnia Uchodźców opublikowała coroczny raport dotyczący tej grupy ludzi. Jak wynika z danych agencji, ogólna liczba osób przymusowo pozostających poza miejscem swojego dotychczasowego pobytu wyniosła w ubiegłym roku niemal 79,5 miliona, co stanowi ok. 1 proc. światowej populacji. W ciągu ostatnich 10 lat liczba ta wzrosła niemal dwukrotnie z 41 milionów.

Agencja ONZ ds. uchodźców UNHCR z okazji ustanowionego 20 lat temu Światowego Dnia Uchodźców opublikowała coroczny raport dotyczący tej grupy ludzi. Jak wynika z danych agencji, ogólna liczba osób przymusowo pozostających poza miejscem swojego dotychczasowego pobytu wyniosła w ubiegłym roku niemal 79,5 miliona, co stanowi ok. 1 proc. światowej populacji. W ciągu ostatnich 10 lat liczba ta wzrosła niemal dwukrotnie z 41 milionów
Dane te obejmują nie tylko uchodźców szukających schronienia zagranicą, lecz także zmuszonych do przesiedlenia na terenie własnych krajów. Takich osób jest obecnie 46 milionów. W roku 2019 przybyło 11 milionów nowych uchodźców, podczas gdy do swoich domów powróciło jedynie 385 tysięcy. Dla porównania, w okresie dekady lat 90. corocznie powracało ok. 1,5 miliona. Natomiast około 77 proc. uchodźców to osoby, które zostały na dłuższy czas zmuszone do przesiedlenia. W tej liczbie mieści się także 5.6 miliona Palestyńczyków przebywających w obozach w krajach arabskich.
Problem wymuszonej emigracji dotyczy głównie krajów rozwijających się z których pochodzi 85 proc. uchodźców. Około połowa z nich to dzieci. Podważa to rozpowszechniane również w Polsce opinie jakoby wśród emigrantów przeważali młodzi i zdrowi mężczyźni, którym nie chce się pracować i zależy im jedynie na otrzymywaniu świadczeń socjalnych w bogatych krajach Europy. Liczbę emigrujących nieletnich dzieci UNHCR szacuje na 30 do 34 milionów znajdujących się po opieką dziesiątków tysięcy osób towarzyszących. Natomiast osoby w wieku co najmniej 60 lat to jedynie 4 proc. uchodźców, choć w skali świata osoby takie stanowią 12 proc. Około 80 proc. uchodźców pochodzi z regionów znajdujących się w krytycznej sytuacji po względem dostępu do żywności.
Wśród osób emigrujących zagranicę około 2/3 przypada na 5 krajów. Są to Syria, Wenezuela, Afganistan, Sudan Południowy i Mjanma. Mieszkańcy Syrii, Afganistanu i Sudanu Południowego ratują się ucieczką przed walkami zbrojnymi, w przypadku Mjanmy chodzi o prześladowaną mniejszość etniczną Rohingya, natomiast z Wenezueli ludzie emigrują – głównie do sąsiedniej Kolumbii – z powodu katastrofalnej sytuacji ekonomicznej przejawiającej się w braku podstawowych produktów niezbędnych do życia. Dotyczy to nie tylko Wenezueli. Około 73 proc. emigrantów stara się o azyl w sąsiadujących krajach wskutek czego najwięcej syryjskich uchodźców znalazło się na terenie Turcji, Libanu i Jordanii. Turcja i Kolumbia to kraje na których terenie znajduje się największa liczba emigrantów.
Agencja UNHCR niejednokrotnie zwracała uwagę na konieczność rozwiązania problemu uchodźców pomimo wyrażanej przez niektóre kraje mniej lub bardziej ostentacyjnej niechęci do przyjmowania takich osób wśród których przeważająca większość to ludzie, którzy doznali nieszczęść i upokorzeń ze strony innych ludzi. Wysoki Komisarz ONZ ds. Uchodźców Filippo Grandi podkreśla to, że problem ten nie jest zjawiskiem tymczasowym, lecz ma coraz szerszy zasięg. Jak mówił Grandi, „ludzie nie mogą oczekiwać życia przez wiele lat stanie wstrząsu psychicznego, bez szansy na powrót do domu ani też bez nadziei na kształtowanie swojej przyszłości tam, gdzie się teraz znajdują”. Dlatego też – jego zdaniem – istnieje potrzeba „fundamentalnie nowego i bardziej akceptowalnego podejścia do wszystkich uchodźców równolegle ze zdecydowanymi działaniami na rzecz zakończenia trwających latami konfliktów”.

Zapewnienie zwycięstwa nad COVID-19 dzięki wspólnym wysiłkom

Poważna choroba zakaźna jest wrogiem wszystkich. Obecnie epidemia COVID-19 rozprzestrzenia się na całym świecie, stanowiąc ogromne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi oraz ogromne wyzwanie dla globalnego bezpieczeństwa zdrowia publicznego. Żaden kraj nie poradziłby sobie sam z kryzysem, a społeczność międzynarodowa potrzebuje solidarności i współpracy bardziej niż w przeszłości.

Podczas wideokonferencji z nadzwyczajnego szczytu przywódców G20, w dniu 26 marca, przewodniczący Chin Xi Jinping wygłosił przemówienie zatytułowane „Pracując wspólnie, aby pokonać COVID-19”. W oparciu o wizję wspólnoty ludzkich losów i chińskie doświadczenia w walce z COVID-19, Xi Jinping przedstawił szereg ważnych propozycji dotyczących wzmocnienia współpracy międzynarodowej w walce z epidemią i stabilizacji światowej gospodarki. Przemówienie spotkało się z ciepłą reakcją społeczności międzynarodowej i wzbudziło nadzieję na skuteczną walkę z pandemią COVID-19 na świecie.
Chiński rząd i Chińczycy pozostali niezrażeni nagłym wybuchem epidemii, a rząd zawsze na pierwszym miejscu stawia życie i zdrowie ludzi. Obecnie sytuacja w Chinach zmierza w dobrym kierunku, a życie i praca ludzi szybko wraca do normy.
Wirusy nie uznają granic, a pandemia jest wrogiem publicznym. Kiedy pandemia nasila się na całym świecie, społeczeństwo międzynarodowe musi zewrzeć szeregi, pozostać solidarne i przezwyciężyć trudności dzięki współpracy, aby wygrać wojnę z tą poważną chorobą zakaźną.
W czasach, gdy zaostrzająca się pandemia poważnie wpływa na wzrost światowej gospodarki i handlu, pragmatyczne propozycje i inicjatywy Chin mają ogromne znaczenie. Aby walczyć z zapaleniem płuc COVID-19, społeczność międzynarodowa powinna zintensyfikować działania i podjąć zdecydowane wysiłki w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się pandemii. Należy zwiększyć gotowość i szybkość reakcji, w szczególności zaś wspólnie pomagać krajom rozwijającym się, które mają niestabilny system opieki zdrowotnej.
Wszystkie kraje muszą współpracować na rzecz wzmocnienia globalnej sieci profilaktyki i leczenia, aktywnie wspierać działania Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i innych organizacji międzynarodowych, ustanowić naukowe i racjonalne środki zaradcze oraz procedury lecznicze, a także minimalizować transgraniczne rozpowszechnianie się epidemii.
Należy również wzmacniać koordynację międzynarodowej polityki makroekonomicznej, wdrożyć skuteczną politykę fiskalną i monetarną, skoordynować regulacje finansowe, zmniejszyć taryfy celne, usunąć bariery w swobodnym przepływie towarów, utrzymać stabilność globalnego łańcucha przemysłowego i łańcucha dostaw oraz zagwarantować podstawowe warunki życia ludzi.
W najtrudniejszym momencie walki z epidemią Chiny otrzymały pomoc i wsparcie od wielu członków globalnej społeczności. Naród chiński zawsze będzie o tym pamiętać i cenić okazaną przyjaźń. Xi Jinping zadeklarował, że Chiny są skłonne do dzielenia się dobrymi praktykami i prowadzenia, wspólnie z innymi państwami, badań nad opracowaniem leków i szczepionki na COVID-19. Ponadto, Chiny udzielą pomocy krajom dotkniętym epidemią.
Chiny zwiększą również dostawy na rynek międzynarodowy substancji czynnych (API, Active Pharmaceutical Ingredients), artykułów pierwszej potrzeby oraz materiałów medycznych, niezbędnych do walki z epidemią. Utworzono już internetowe centrum wiedzy na temat COVID-19, dostępne dla wszystkich krajów.
Chiny będą kontynuować aktywną politykę fiskalną i ostrożną politykę pieniężną. Będą nadal przyspieszać reformy i otwarcie, poszerzać dostęp do rynku, zwiększać import i inwestycje zagraniczne.
Epidemia zapalenia płuc COVID-19 po raz kolejny dowodzi, że ​​ludzkość dzieli wspólne losy. Dzięki solidarności i wzajemnej pomocy, społeczeństwo międzynarodowe przezwycięży epidemię.