Messi zagra z Argentyną

Trener reprezentacji Argentyny Lionel Scaloni ogłosił skład 23-osobowej kadry na Copa America. Wśród powołanych znalazł się też największy gwiazdor zespołu Leo Messi.

Na turniej do Brazylii pojadą największe gwiazdy argentyńskiej piłki, wśród nich Messi, który w marcu tego roku wrócił do reprezentacji po kilku miesiącach przerwy jaką sobie zrobił po nieudanym mundialu w Rosji. Oprócz gwiazdora Barcelony o sile ofensywnej argentyńskiego zespołu stanowić będą takie tuzy, jak Sergio Aguero z Manchesteru City, Angel Di Maria z Paris Saint-Germain i Paulo Dybala z Juventusu Turyn.

Tegoroczna edycja Copa America rozpocznie się 15 czerwca. W Brazylii tytułu będą bronić Chilijczycy, którzy zwyciężyli w dwóch ostatnich edycjach turnieju. W obu finałach pokonali Argentynę, dwukrotnie rozstrzygając losy tytułu w rzutach karnych. Reprezentacja Argentyny ma na koncie 10 triumfów w Copa America i jest pod tym względem najlepsza, ale po raz ostatni zdobyła trofeum w 1993 roku. W Brazylii zagra w grupie z Kolumbią, Paragwajem i Katarem, który wraz z Japonią został zaproszony na turniej.

Kadra Argentyny:

Bramkarze – Esteban Andrada (Boca Juniors), Franco Armani (River Plate), Agustin Marchesin (Club America); obrońcy – Milton Casco (River Plate), Renzo Saravia (Racing), Nicolas Otamendi (Manchester City), Juan Foyth (Tottenham), Ramiro Funes Mori (Villarreal), German Pezzella (Fiorentina), Nicolas Tagliafico (Ajax), Marcos Acuna (Sporting Lizbona); pomocnicy – Leandro Paredes (PSG), Giovani Lo Celso (Betis Sewilla), Roberto Pereyra (Watford), Angel Di Maria (PSG), Guido Rodriguez (Club America), Rodrigo De Paul (Udinese), Exequiel Palacios (River Plate); napastnicy – Leo Messi (FC Barcelona), Sergio Aguero (Manchester City), Lautaro Martinez (Inter Mediolan), Matias Suarez (River Plate), Paulo Dybala (Juventus).

 

To już koniec fazy grupowej Ligi Mistrzów

Fot. Brutalny faul Thomasa Muellera na piłkarzu Ajaksu, po którym niemiecki piłkarz został wyrzucony z boiska

 

 

Do 1/8 finału Champions League awansowały wszystkie cztery angielskie zespoły, trzy hiszpańskie i trzy niemieckie, po dwa włoskie i francuskie oraz holenderski i portugalski. Najskuteczniejszym strzelcem fazy grupowej został Robert Lewandowski z 8 golami. Losowanie par kolejnej fazy rozgrywek zaplanowano na 17 grudnia.

 

Z 32 zespołów, które przystąpiły do obecnej edycji Ligi Mistrzów UEFA, ostatnie miejsca równoznaczne z definitywnym odpadnięciem z europejskich pucharów, zajęły zespoły AS Monaco, AEK Ateny, Szachtara Donieck, CSKA Moskwa, PSV Eindhoven, Crvenej Zvezdy Belgrad, Lokomotiwu Moskwa i Hoffenheim. A zatem Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus (Lokomotiw) oraz Kamil Glik wiosną będą uczestniczyć wyłącznie w rozgrywkach krajowych lig. Wśród ośmiu drużyn, które zajęły w swoich grupach Champions League trzecie lokaty, gwarantujące udział w 1/16 finału Ligi Europy, znalazła się ekipa SSC Napoli z Piotrem Zielińskim i Arkadiuszem Milikiem w składzie. Oprócz niej w tych mniej prestiżowych rozgrywkach powalczą jeszcze Benfica Lizbona, Club Brugge, Galatasaray Stambuł, Inter Mediolan, Szachtar Donieck, Valencia CF i Viktoria Pilzno. Do 1/8 finału Ligi Mistrzów awansowały: Ajax Amsterdam, Atletico Madryt, FC Barcelona, Bayern Monachium, Borussia Dortmund, Juventus Turyn, FC Liverpool, Manchester City, Manchester United, Olympique Lyon, Paris Saint-Germain, FC Porto, Real Madryt, AS Roma, Schalke 04 Gelsenkirchen, Tottenham Hotspur.

Z 16 zespołów aż 14 wywodzi się z „wielkiej piątki”, czyli pięciu najsilniejszych lig europejskich. Angielska Premier League nie poniosła w fazie grupowej żadnych strat i wprowadziła do części play-off rozgrywek całą czwórkę swoich zespołów. Po trzy drużyny mają niemiecka Bundesliga i hiszpańska Primera Division, po dwie włoska Serie A i francuska La Liga, a po jednym portugalska Primeira Liga i holenderska Eredivisie. Te zestawienie pokazuje, że w europejskiej hierarchii nic się nie zmienia – mocni są coraz mocniejsi.

Z niezbyt licznej grupki polskich piłkarzy, która w fazie grupowej Ligi Mistrzów reprezentowała polski futbol, na placu boju zostało już tylko trzech – Robert Lewandowski, Łukasz Piszczek i Wojciech Szczęsny. Najlepiej z nich radzi sobie Lewandowski, który zakończył fazę grupową na pozycji lidera klasyfikacji strzelców mając na koncie osiem goli. Za nim z sześcioma trafieniami jest Leo Messi (FC Barcelona), z pięcioma Edin Dżeko (AS Roma), Moussa Marega (FC Porto), Neymar (PSG), Duszan Tadić (Ajax Amsterdam), Andrej Kramarić (Hoffenheim) i Paulo Dybala (Juventus), a z czterema golami Antoine Griezmann (Atletico Madryt), Harry Kane (Tottenham), Raphael Guerreiro (Borussia Dortmund) i Mauro Icardi (Inter Mediolan).

Wypada odnotować, że „Lewy” ma już w dorobku 53 trafienia w Lidze Mistrzów i w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców wszech czasów zajmuje szósta lokatę. Wyprzedzają go Cristiano Ronaldo (121 bramek), Leo Messi (106), Raul Gonzalez (71), Karim Benzema (59) oraz Ruud van Nistelrooy (56).

 

UEFA wybiera drużynę roku

Fot. W 2018 roku Cristiano Ronaldo i Leo Messi w najważniejszych plebiscytach musieli ustąpić miejsca Luce Modriciowi

 

 

Kibice piłkarscy znów będą mieli okazję wyrazić swoje uznanie najlepszym graczom w Europie. UEFA ogłosiła właśnie listę pięćdziesięciu piłkarzy, z których fani będą mogli wybrać najlepszą ich zdaniem jedenastkę w 2018 roku.

 

Na oficjalnej stronie internetowej UEFA pojawiła się lista 50 piłkarzy, na których kibice mogą głosować w plebiscycie na „Drużynę Roku UEFA”. Doboru kandydatów dokonano na podstawie ich osiągnięć w tegorocznych meczach reprezentacji narodowych oraz ich drużyn klubowych rozgrywanych pod egidą UEFA – Ligi Mistrzów, Ligi Europy i Superpucharu Europy. Wśród wytypowanych graczy znalazł się tylko jeden polski piłkarz – Robert Lewandowski, którego umieszczono rzecz jasna wśród napastników. Oprócz niego nie mamy innego gracza, który mógłby liczyć choćby tylko na nominację.

Najwięcej przedstawicieli w gronie nominowanych ma Real Madryt (9), który w tym sezonie wygrał po raz trzeci z rzędu Ligę Mistrzów. Siedmiu zgłoszonych do „Drużyny Roku UEFA” zawodników ma nie wiadomo dlaczego FC Barcelona, po sześciu finalista Ligi Mistrzów FC Liverpool oraz triumfator Ligi Europy Atletico Madryt. Jeśli chodzi o narodowość w wytypowanej „50” kandydatów dominują zwycięzcy mundialu w Rosji Francuzi, których zgłoszono aż 10.

Lewandowski, którego w tym roku zlekceważono we wszystkich prestiżowych indywidualnych plebiscytach, także w tym ma niewielkie szanse na znalezienie się w wyróżnionej jedenastce graczy. Kapitan reprezentacji Polski i najskuteczniejszy strzelec Bayernu Monachium już wcześniej trafiał do grona kandydatów do „Drużyny Roku UEFA”, ale nigdy nie został wybrany do podstawowej jedenastki. Najczęściej w kategorii napastników głosujący stawiali na Cristiano Ronaldo (12 razy) i Lionela Messiego (9).

Obaj ci genialni napastnicy znaleźli się w gronie kandydatów również i w tym roku, ale chociaż Lewandowski nie ustępuje im w strzeleckich dokonaniach, to zapewne nie on będzie najpoważniejszym konkurentem dla Portugalczyka i Argentyńczyka do obsadzenia linii ataku w „Drużynie Roku”, tylko Francuzi Kylian Mbeppe i Antoine Griezmann, Brazylijczyk Neymar, Anglik Harry Kane i może jeszcze Egipcjanin Mohamed Salah.

 

Nominowani do drużyny roku:

Bramkarze: Alisson Becker, Hugo Lloris, Keylor Navas, Jan Oblak, Marc-Andre ter Stegen.

Obrońcy: Jordi Alba, Giorgio Cheillini, Gimenez, Diego Godin, Lucas Hernandez, Joshua Kimmich, Kalidou Koulibaly, Kostas Manolas, Marcelo, Gerard Pique, Sergio Ramos, John Stones, Samuel Umtiti, Virgil van Dijk, Raphael Varane.

Pomocnicy: Casemiro, Kevin de Bryune, Eden Hazard, Isco, N’Golo Kante, Toni Kroos, James Milner, Luka Modrić, Saul Niguez, Dmitri Payer, Miralem Pjanić, Paul Pogba, Ivan Rakitić, David Silva, Florian Thauvin.

Napastnicy: Gareth Bale, Edison Cavani, Paulo Dybala, Edin Dzeko, Roberto Firmino, Antoine Griezmann, Harry Kane, Robert Lewandowski, Sadio Mane, Kylian Mbappe, Lionel Messi, Neymar, Cristiano Ronaldo, Mohamed Salah, Luis Suarez.

 

Lewy dogonił Messiego

Fot. Robert Lewandowski w Lidze Mistrzów pisze swoja własną legendę

 

 

Po 5. kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów 12 zespołów ma już zapewniony awans do 1/8 finału. O pozostałe cztery miejsca rywalizacja będzie się toczyć w ostatniej serii spotkań, która odbędzie się w dniach 11 i 12 grudnia.

 

Wśród niepewny jeszcze awansu jest m.in. finalista poprzedniej edycji FC Liverpool. W grupie B o awans bić się będą do końca Tottenham i Inter Mediolan, zaś w grupie C cała czwórka zespołów wciąż ma jeszcze o co grać. Szanse na awans do 1/8 finału LM mają już co prawda tylko Paris Saint-Germain, SSC Napoli i FC Liverpool, ale Crvena Zvezda Belgrad walczy o prawo gry w Lidze Europy. Natomiast w grupie F biją się jeszcze o awans Olympique Lyon i Szachtar Donieck.

Piąta kolejka była udana dla polskich piłkarzy. Robert Lewandowski strzelił dwa gole w wygranym przez Bayern Monachium 5:1 meczu z Benficą Lizbona i poprawił swój dorobek w klasyfikacji strzelców wszech czasów Ligi Mistrzów do 51 trafień, wyprzedzając kolejną futbolową legendę – Francuza Thierry’ego Henry. „Lewy” jest obecnie na szóstej pozycji w tym prestiżowym zestawieniu. Przed nim są tylko Portugalczyk Cristiano Ronaldo (121 goli), Argentyńczyk Leo Messi (106), Hiszpan Raul Gonzalez (71), Francuz Karim Benzema (59) i Holender Ruud van Nistelrooy. Kapitan reprezentacji Polski w obecnej edycji Ligi Mistrzów zdobył już sześć bramek i na spółkę z Leo Messim przewodzi w klasyfikacji strzelców. Za nimi z pięcioma trafieniami jest Bośniak Edin Dzeko z AS Roma, a w gronie graczy z czterema golami znajduj się m.in. Argentyńczyk Paulo Dybala z Juventusu, Brazylijczyk Neymar z Paris Saint-Germain, Francuz Antoine Griezmann z Atletico Madryt i Anglik Harry Kane z Tottenhamu. Wśród tych graczy należy upatrywać zwycięzcę wyścigu po koronę króla strzelców obecnej edycji tych rozgrywek.

Łukasz Piszczek po meczu z Club Brugge jest samodzielnym rekordzistą w Borussii Dortmund w liczbie występów w Lidze Mistrzów. Środowe starcie było jego 45. w tych najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywkach w Europie. Wcześniej Piszczek pierwsze miejsce dzielił ze Stefanem Reuterem, który reprezentował barwy BVB w latach 1992-2004. Trzeci w zestawieniu jest Lars Ricken (43 występy), czwarty Marcel Schmelzer (41), a piąty Roman Weidenfeller (38) Piszczek zadebiutował w Lidze Mistrzów 13 września 2011 roku (Borussia zremisowała z Arsenalem 1:1). W dotychczasowych występach nie strzelił gola, ale zanotował sześć asyst. W tej edycji wszystkie spotkania rozpoczynał w wyjściowym składzie.

Z innych naszych graczy w Lidze Mistrzów znakomity występ w barwach Juventusu w wygranym 1:0 meczu z Valencia zaliczył Wojciech Szczęsny, natomiast w Lokomotiwie Moskwa duży udział w zwycięstwie nad Galatasaray (2:0) mieli Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus. W Napoli po przerwie zagrał tylko Piotr Zieliński, a Arkadiusz Milik grał do końca ławę. Kamil Glik w AS Monaco nie grał, bo leczy kontuzję.

 

 

Strzelecki popis Neymara w Lidze Mistrzów

Drugą kolejkę Ligi Mistrzów zdominowały wyczyny trzech wielkich graczy – Neymara, Paulo Dybali i Leo Messiego. Pierwszy strzelił trzy gole w wygranym przez Paris Saint-Germain 6:1 meczu z Crveną Zvezdą Belgrad, drugi także zaliczył hat-tricka dla Juventusu w potyczce z Young Boys Berno, a trzeci zdobył dwie bramki na Wembley w zwycięskim 4:2 starciu z Tottenhamem.

 

W kanonadzie paryskiego zespołu główną rolę odegrał Neymar, ale Crvena Zvezda to jeden ze słabszych zespołów w tej edycji Ligi Mistrzów. O tym, czy Brazylijczyk wybije się wreszcie w tych rozgrywkach na pierwszy plan, przekonamy się zapewne po zakończeniu fazy grupowej. To była udana kolejka nie tylko dla Paris Saint-Germain, Barcelony i Juventusu Turyn, ale też dla Borussii Dortmund, SSC Napoli, Atletico Madryt, Interu Mediolan, Manchesteru City, AS Roma, FC Porto, Schalke, a już szczególnie dla CSKA Moskwa, bo rosyjski zespół pokonał na własnym stadionie obrońcę tytułu Real Madryt 1:0. „Królewscy” przez tą porażkę znaleźli się na drugim biegunie, w towarzystwie innych pognębionych w tej serii spotkań potęg aspirujących do triumfu w obecnej edycji Ligi Mistrzów – Bayernu Monachium, Liverpoolu i Manchesteru United. „Nie jesteśmy słabi” – przekonywał po meczu w Moskwie trener Realu Julen Lopetegui, ale jego zespół ma ostatnio kiepską passę – w krajowej lidze przegrał 0:3 z Sevillą i zremisował 0:0 z Atletico, a teraz stracił komplet punktów z CSKA w Champions League. Te trzy nieudane występy mają jeden wspólny mianownik, w żadnym z nich graczom „Królewskich” nie udało się strzelić gola. Jeśli ta niemoc się utrzyma, kibice na Santiago Bernabeu zatęsknią za Cristiano Ronaldo.

Genialny portugalski piłkarz tym razem nie powiększył swojego dorobku bramkowego, bo musiał odcierpieć karę dyskwalifikacji za czerwoną kartkę w poprzedniej kolejce. Pod jego nieobecność zespół Juventusu rozbił 3:0 szwajcarskiego przeciętniaka, a w roli bezlitosnego egzekutora wystąpił wciąż niedoceniany w turyńskim klubie Argentyńczyk polskiego pochodzenia Paulo Dybala. Cristiano Ronaldo jego snajperskim wyczynem nie musi się przejmować, zdecydowanie bardziej zapewne niepokoją go kolejne gole Leo Messiego. As”Dumy Katalonii” w obecnych rozgrywkach z pięcioma trafieniami prowadzi w klasyfikacji strzelców, a w sumie ma już na koncie w Lidze Mistrzów 105 bramek. Do prowadzącego w zestawieniu wszech czasów CR7 brakuje mu jednak 15 goli, ale jeśli w takim tempie będzie odrabiał straty, może szybko dogonić Portugalczyka.

Najlepszym Polakiem na liście snajperów jest Robert Lewandowski, lecz kapitan naszej narodowej drużyny w tej kolejce nie powiększył swojego dorobku 46 goli. Bayern na swoim stadionie z trudem zremisował z Ajaksem Amsterdam 1:1. „Lewy” wypadł w tym spotkaniu bezbarwnie, ale równie słabo zagrali wszyscy podopieczni trenera Niko Kovaca. Mistrzowie Niemiec po znakomitym początku sezonu wpadli w dołek i w miniony weekend po porażce z Herthą Berlin stracili prowadzenie w Bundeslidze na korzyść Borussii Dortmund, a po remisie z Ajaksem także w grupie E Ligi Mistrzów na rzecz mistrza Holandii.
Z polskich piłkarzy najwięcej powodów do zadowolenia mogli mieć Wojciech Szczęsny (zerowe konto w wygranym przez Juventus 3:0 spotkaniu z Young Boys), Łukasz Piszczek (dobry występ w wygranym 3:0 meczu z AS Monaco) i Łukasz Skorupski (także bez straty gola w wygranym przez AS Roma 5:0 spotkaniu z Viktorią Pilzno). O Lewandowskim była już mowa, zaś Grzegorz Krychowiak, którego Lokomotiw Moskwa (bez kontuzjowanego Macieja Rybusa) przegrał 0:1 z Schalke, tracą gola w ostatnich sekundach spotkania. W najgorszym nastroju z naszych reprezentantów jest jednak Kamil Glik, bo jego AS Monaco w tym sezonie jest „chłopcem do bicia” nie tylko w Lidze Mistrzów, ale też we francuskiej ekstraklasie.

 

Dekada Lewandowskiego w kadrze Polski

W poniedziałek 10 września minęła dekada od debiutu Roberta Lewandowskiego w reprezentacji Polski. Swój pierwszy występ w biało-czerwonych barwach zaliczył 10 września 2008 roku w spotkaniu z San Marino. W 59. minucie zmienił Marka Saganowskiego i 12 minut późnej strzelił gola.

 

Mecz z Włochami w Bolonii był 99. występem Lewandowskiego w narodowych barwach. Nietrudno policzyć, że przez dziesięć lat średnio w każdym roku zaliczał po dziesięć meczów i trudno znaleźć annałach polskiej reprezentacji piłkarza tak regularnie grającego przez tak długi okres czasu. „Lewego” nie imały się kontuzje i spadki formy, dlatego nie miał też kłopotów z akceptacją przez zmieniających się kilkakrotnie w tej dekadzie selekcjonerów. Na pozycji napastnika był pierwszym wyborem Franciszka Smudy, Waldemara Formalika i Adama Nawałki, a teraz jest także „jedynką” u Jerzego Brzęczka. Nic dziwnego, żaden trener nie rezygnuje bez wyraźnego powodu z jednego z najskuteczniejszych piłkarzy na świecie w ostatnich latach.

 

Jedyny Polak w elicie piłkarzy

Lewandowski zdobył w biało-czerwonych barwach 55 goli i jest zdecydowanym liderem na liście wszech czasów reprezentacji Polski. Drugi w zestawieniu Włodzimierz Lubański ma w dorobku 48 goli, trzeci Grzegorz Lato 45. Z aktualnych kadrowiczów najwięcej trafień, 20., ma na koncie Jakub Błaszczykowski, dalej z 12. bramkami są Kamil Grosicki i Arkadiusz Milik, a tak chwalony ostatnio Piotr Zieliński ma ich dopiero pięć. W najbliższych latach nikt zatem nie będzie w stanie odebrać „Lewemu” miana najskuteczniejszego snajpera reprezentacji Polski, zwłaszcza że napastnik Bayernu Monachium z występów w kadrze przecież póki co nie rezygnuje, więc na pewno swoje rekordowe osiągnięcia wyśrubuje.

Przed towarzyskim meczem z Irlandią Lewandowski miał dylemat, bo gdyby zagrał, zaliczyłby setny występ w narodowych barwach i dołączyłby do elitarnego „Klubu 100”, do którego należą jedynie Michał Żewłakow, Jakub Błaszczykowski i Grzegorz Lato. Ale osiągnięcie magicznej granicy stu występów w drużynie narodowej dla każdego piłkarza jest wielkim wydarzeniem, ale Lewandowski miał powody, żeby te swoje święto odłożyć w czasie. Irlandia to nie jest rywal z górnej półki, a ceny biletów były wyższe niż w Bolonii na mecz Ligi Narodów Włochy – Polska, a że kibice wciąż jeszcze nie wybaczyli naszej reprezentacji słabego występu w mistrzostwach świata, prognoza frekwencji na trybunach przed wtorkowym meczem nie była optymistyczna. Nie był to zatem najlepszy moment do świętowania. Za niespełna miesiąc biało-czerwoni w ramach rozgrywek w Lidze Narodów zagrają na Stadionie Śląskim z aktualnymi mistrzami Europy Portugalią i to będzie odpowiednia oprawa dla jubileuszowego setnego występu „Lewego” w reprezentacji Polski.

Mimo swoich nietuzinkowych dokonań w Bayernie Monachium i reprezentacji Polski, Lewandowski jak dotąd nie doczekał się jakiegoś prestiżowego wyróżnienia typu „Złota Piłka” czy „Piłkarz Roku”. W niedawno rozstrzygniętym plebiscycie UEFA na piłkarza sezonu 2017–2018 nie przebił się nawet do finałowej dziesiątki. Ale od lat tylko on z polskich piłkarzy jest regularnie umieszczany na listach nominowanych. Nie zabrakło go i w zabawie tego rodzaju organizowanej przez FIFPro, czyli światowy związek zawodowy piłkarzy oraz przez FIFA.

Plebiscyt nosi nazwę „World 11” i jest cyklicznie przeprowadzany od 2005 roku. W piłkarskim środowisku cieszy się dużą renomą, bowiem wyboru najlepszych dokonują w nim profesjonalni piłkarze zrzeszeni w FIFA. W najnowszej edycji wzięło udział 25 tysięcy zawodników z 65 krajów, w tym z Polski. Wybrali oni w sumie 55 gradczy, w tym pięciu bramkarzy, 20 obrońców, 15 pomocników i 15 napastników. FIFA podała w komunikacie, że oceniano piłkarzy za okres od 3 lipca 2017 roku do 15 lipca 2018 roku. Najwięcej zawodników wśród nominowanych do „11 sezonu” ma Real Madryt (11), zaś wśród krajów największą liczbę graczy ma Hiszpania (9). 71 procent nominowanych piłkarzy pochodzi z Europy. Wyniki plebiscytu zostaną ogłoszone podczas gali FIFA, która odbędzie się 24 września w Londynie.

Wśród 55 nominowanych na poszczególne pozycje zawodników, z Polaków znalazł się jedynie Lewandowski. Trafił rzecz jasna do kategorii „napastnicy”. Warto przytoczyć całą listę kandydatów, bo jest to rzetelnie zestawiona i znajdują się na niej rzeczywiście najlepsi obecnie gracze na świecie.

 

Lista nominowanych do World 11:

Bramkarze:
Gianluigi Buffon (Włochy), Juventus/Paris Saint-Germain; Thibaut Courtois (Belgia), Chelsea/Real Madryt, David De Gea (Hiszpania), Manchester United, Keylor Navas (Kostaryka), Real Madryt; Marc-Andre ter Stegen (Niemcy), FC Barcelona.

Obrońcy:
Jordi Alba (Hiszpania), FC Barcelona; Dani Alves (Brazylia), Paris Saint-Germain: Daniel Carvajal (Hiszpania), Real Madryt; Giorgio Chiellini (Włochy), Juventus Turyn; Virgil van Dijk (Holandia), Southampton/Liverpool; Diego Godin (Urugwaj), Atletico Madryt; Mats Hummels (Niemcy), Bayern Monachium; Joshua Kimmich (Niemcy), Bayern Monachium; Dejan Lovren (Chorwacja), FC Liverpool; Marcelo (Brazylia), Real Madryt; Yerry Mina (Kolumbia), FC Barcelona/Everton; Benjamin Pavard (Francja), VfB Stuttgart; Gerard Pique (Hiszpania), FC Barcelona; Sergio Ramos (Hiszpania), Real Madryt; Thiago Silva (Brazylia), Paris Saint-Germain; Kieran Trippier (Anglia), Tottenham; Samuel Umtiti (Francja), FC Barcelona; Raphael Varane (Francja), Real Madryt; Sime Vrsaljko (Chorwacja), Atletico Madryt/Inter Mediolan; Kyle Walker (Anglia), Manchester City.

Pomocnicy:
Sergio Busquets (Hiszpania), FC Barcelona; Casemiro (Brazylia), Real Madryt; Philippe Coutinho (Brazylia), FC Liverpool/FC Barcelona; Kevin De Bruyne (Belgia), Manchester City; Eden Hazard (Belgia), Chelsea LOndyn; Andres Iniesta (Hiszpania), FC Barcelona/Vissel Kobe; Isco (Hiszpania), Real Madryt; N’Golo Kante (Francja), Chelsea; Toni Kroos (Niemcy), Real Madryt Nemanja Matic (Serbia), Manchester United, Luka Modric (Chorwacja), Real Madryt; Paul Pogba (Francja), Manchester United; Ivan Rakitic (Chorwacja), FC Barcelona; David Silva (Hiszpania), Manchester City; Arturo Vidal (Chile), Bayern Monachium/FC Barcelona.

Napastnicy:
Karim Benzema (Francja), Real Madryt; Edinson Cavani (Urugwaj), Paris Saint-Germain;Paulo Dybala – Argentyna, Juventus FC, Antoine Griezmann (Francja), Atletico Madryt; Harry Kane (Anglia), Tottenham; Robert Lewandowski (Polska), Bayern Monachium; Romelu Lukaku (Belgia), Manchester United; Mario Mandzukic (Chorwacja), Juventus Turyn; Sadio Mane (Senegal), FC Liverpool; Kylian Mbappe (Francja), Paris Saint-Germain; Lionel Messi (Argentyna), FC Barcelona; Neymar (Brazylia), Paris Saint-Germain; Cristiano Ronaldo (Portugalia), Real Madryt/Juventus; Mohammed Salah (Egipt), FC Liverpool, Luis Suarez (Urugwaj), FC Barcelona.

 

Cristiano Ronaldo uciekł z Realu

W poniedziałek 16 lipca Cristiano Ronaldo po raz pierwszy od dekady pokaże się światu w innej koszulce niż Realu Madryt. Tego dnia w Turynie zostanie oficjalnie zaprezentowany jako zawodnik Juventusu. To najbardziej gorący transfer tego lata, chociaż nie rekordowy pod względem kwoty, bo „Królewscy” oddali „Starej Damie” tego piłkarza za 100 mln euro.

 

A zatem Cristiano Ronaldo ostatecznie uciekł z Hiszpanii, gdzie niedawno został skazany prawomocnym wyrokiem za nadużycia podatkowe i musiał zapłacić z tego tytułu hiszpańskiemu fiskusowi ponad 18 milionów euro. We Włoszech jego transfer oprócz fanów Juventusu z entuzjazmem przyjęli jeszcze tylko futbolowi geszefciarze, wyliczający jednym tchem korzyści marketingowe jakie włoska ekstraklasa piłkarska uzyska dzięki występom w niej portugalskiego gwiazdora.

 

Nie wszyscy są zachwyceni

Kompletny brak zrozumienia dla tej historycznej transakcji wykazali natomiast pracownicy koncernu FIAT-a, bo jak wieść niesie to z kasy tego motoryzacyjnego koncernu ma zostać sfinansowany historyczny transfer. Związki zawodowe już zapowiedziały ostre protesty, a pracownicy fabryki znajdującej się w miasteczku Melfi ogłosili nawet strajk, ponieważ nie zgadzają się, aby ich pracodawca wydał tak ogromną kwotę na wynagrodzenie piłkarza.
„To niedopuszczalne, że pracownicy fabryk od lat czekają na podwyżki, w zamian za ogromne poświęcenia i pracę, a władze firmy decydują się na wydanie setek milionów euro na piłkarza. To trudny moment, musimy uciekać się do nietypowych działań” – napisali w oświadczeniu.

Strajk ma rozpocząć się o godzinie 22:00 w niedzielę 15 lipca i potrwać do 06:00 we wtorek 17 lipca. Ale i innych obywateli borykającej się z finansowym kryzysem Italii oburza, że 33-letni Cristiano Ronaldo przez najbliższe cztery lata zarobi w turyńskim klubie 120 milionów euro. Jeśli doliczy się do tego kwotę transferową zapłaconą Realowi Madryt, owe sto milionów euro, a także wszystkie dodatkowe opłaty i podatki, operacja pod nazwą „Cristiano Ronaldo w Juventusie Turyn” pochłonie łącznie blisko 350 milionów euro.

Społeczne protesty są jednak trochę spóźnione, bowiem w miniony wtorek portugalski gwiazdor podpisał już czteroletni kontrakt. Co ciekawe, to nie on kopnął się do Turynu złożyć podpis pod umową, tylko prezes Juventusu Andrea Agnelli pofatygował się po to osobiście do Grecji, gdzie Cristiano Ronaldo przebywa na wakacjach. Jego oficjalną prezentację zaplanowano dopiero na poniedziałek 16 lipca. Portugalczyk nie będzie zatem miał już okazji do pożegnania z fanami Realu Madryt, co ze smutkiem podkreślają hiszpańskie media roztrząsające teraz okoliczności jego mimo wszystko niespodziewanego transferu.

 

Kto zastąpi CR7?

„Drugiego takiego piłkarza już nie będzie” – głosi tytuł na okładce środowego wydania dziennika „Marca”, na której zobrazowano logami „poszkodowanych klubów” wszystkie gole Cristiano Ronaldo strzelone w barwach Realu Madryt, a strzelił ich aż 451. „Ciao Cristiano” – tak z kolei Portugalczyka pożegnał dziennik „AS”, cytując pożegnalny list piłkarza do kibiców madryckiego zespołu. Gwiazdor napisał między innymi: „Te lata w Realu i Madrycie były prawdopodobnie najszczęśliwszymi w moim życiu”. Przyznał jednak, że opuszcza Santiago Bernabeu z własnej woli.

Ronaldo musiał tak napisać, bo prezydent Realu Florentino Perez od tego uzależnił swoją zgodę na jego transfer do Juventusu. Sternik „Królewskich” zdaje sobie sprawę, że strata najskuteczniejszego strzelca zespołu nie zostanie mu przez kibiców wybaczona, chyba że jeszcze tego lata znajdzie na miejsce Portugalczyka gracza tej samej klasy. Na transferowym rynku w tej chwili takich piłkarzy jest kilku – Francuz Kylian Mbeppe i Brazylijczyk Neymar z Paris Saint-Germain oraz rzecz jasna Argentyńczyk Leo Messi z FC Barcelona. Anglik Harry Kane czy Francuz Antoine Griezmann to jednak gracze z odrobinę niższej półki, podobnie jak Argentyńczycy Paulo Dybala z Juventusu i Mauro Icardi z Interu Mediolan.

Oprócz Leo Messiego każdy z wymienionych jest wymieniany w gronie potencjalnych nabytków Realu Madryt. Sęk w tym, że żaden z tych zawodników nie gwarantuje tylu goli, ile co sezon strzelał Cristiano Ronaldo. Poza tym każdy z tych graczy jest usidlony długoterminowymi kontraktami przez kluby, w których aktualnie występują. Wykupić ich nie będzie ani łatwo, ani tym bardziej tanio.

 

Krezus wśród ubogich

Cristiano Ronaldo też nie będzie miał lekko w nowym otoczeniu. Jego kontrakt z Juventusem, gwarantujący mu rocznie 30 mln euro, jest kosmiczny w porównaniu z zarobkami czołowych graczy włoskiej Serie A. W turyńskim klubie najwyżej opłacani gracze, Paulo Dybala i Gozalo Higuain, kasują za sezon na rękę po 7,5 mln euro. Ta dysproporcja w zarobkach może zrodzić problem, bo pozostali gracze Juve, wśród nich bramkarz reprezentacji Polski Wojciech Szczęsny, mogą teraz domagać się od władz klubu podwyżek. Na boisku takie przesadne kominy płacowe potrafią zdezintegrować najbardziej nawet zdyscyplinowany zespół, a sam Cristiano Ronaldo, choć jest bez wątpienia piłkarzem najwyższej klasy, nie zapewni Juventusowi nie tylko upragnionego triumfu w Champions League UEFA, ale nawet kolejnego mistrzostwa Włoch. Trzeba pamiętać, że Portugalczyk ma już 33 lata i chociaż dba o swoja fizyczną formę jak mało który sportowiec, to czasu nie oszuka. Lepszy już raczej nie będzie, a tego właśnie wszyscy od niego będą teraz oczekiwać.