24. kolejka ekstraklasy

Najciekawiej w tej ligowej kolejce zapowiada się niedzielny mecz Lecha Poznań z Legią Warszawa. W poznańskim klubie doszło do zmiany trenera, a w stołecznym wybuchła „afera Kapustki”.

Komisja Ligi zażądała od władz Legii wyjaśnień po tym, gdy w internecie pojawiły się zdjęcia Bartosza Kapustki imprezującego po meczu z Pogonia Szczecin na prywatce. To poważne złamanie przepisów epidemicznych i pewnie nie obędzie się bez sankcji. Ale Lechowi zapewne w niczym to nie pomoże. Faworytem niedzielnego meczu na Bułgarskiej jest lider ekstraklasy.
Zestaw par 24. kolejki ekstraklasy:
Piątek: Jagiellonia Białystok – Cracovia, godz. 18:00, sędziuje Paweł Gil (Lublin); Wisła Kraków – Raków Częstochowa, godz. 20:30, sędziuje Szymon Marciniak (Płock). Sobota: Pogoń Szczecin – Wisła Płock, godz. 15:00, sędziuje Łukasz Kuźma (Białystok); Warta Poznań – Stal Mielec, godz. 17:30, sędziuje Tomasz Kwiatkowski (Warszawa); Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk, godz. 20:00, sędziuje Piotr Lasyk (Bytom). Niedziela: Zagłębie Lubin – Podbeskidzie Bielsko-Biała, godz. 15:00, sędziuje Jarosław Przybył (Kluczbork); Lech Poznań – Legia Warszawa, godz. 17:30, sędziuje Bartosz Frankowski (Toruń). Poniedziałek: Piast Gliwice – Górnik Zabrze, godz. 18:00, sędziuje Krzysztof Jakubik (Siedlce).

Legia wstrzymała Pogoń

Lider ekstraklasy zadziwiająco łatwo pokonał na swoim boisku wicelidera. Legia Warszawa wygrała z Pogonią Szczecin 4:2 i po tym zwycięstwie ma już nad „Portowcami” dziesięć punktów przewagi, a do końca rozgrywek pozostało już tylko siedem kolejek. Legioniści mogą już powoli mrozić szampany.

Zespół Pogoni Szczecin przed sobotnim wyjazdowym spotkaniem z Legią Warszawa w 22 ligowych meczach stracił zaledwie 13 goli i pławił się w glorii najszczelniejszej defensywy w PKO Ekstraklasie. W rundzie jesiennej na swoim stadionie „Portowcy” wywalczyli w starciu z legionistami bezbramkowy remis, wygląda jednak na to, że trener stołecznej drużyny Czesław Michniewicz przed rewanżową potyczką uważnie przeanalizował taktykę gry stosowaną przez swojego odpowiednika w Pogoni Kostę Runajicia. W odróżnieniu jednak od niemieckiego szkoleniowca, który przed meczem na Łazienkowskiej chwalił się, że wie jak trzeba grać przeciwko Legii, w drugą stronę nie składał publicznie żadnych tego typu deklaracji.
Demolka w pół godziny
I kto wie, może właśnie dlatego legioniści tak mocno zaskoczyli szczecinian w pierwszych 30 minutach gry. „Portowcy” pierwszego gola stracili już w 3. minucie gry, po kwadransie przegrywali już 0:3, a w 29. minucie stracili czwartą bramkę. Taka kanonada w wykonaniu gospodarzy wprowadziła w szczecińskiej drużynie kompletny chaos – zawodnicy Runjaicia gubili koncept się już po dwóch, trzech podaniach, po stracie piłki zbyt wolno wracali na swoje pozycje, a panującego bałaganu w organizacji gry nie zdołał opanować wprowadzony już w 23. minucie świeżo upieczony debiutant w reprezentacji Polski 17-letni Kacper Kozłowski, który zmienił kompletnie „zagubionego w akcji” Portugalczyka Luisa Matę. Legioniści przez pierwsze dwa kwadranse meczu grali wręcz koncertowo, jakby chcieli pokazać, że selekcjoner biało-czerwonych Paulo Sousa popełnił błąd faworyzując w kadrze piłkarzy z Pogoni kosztem graczy lidera ekstraklasy. Dokazywali zwłaszcza pominięty Bartosz Kapustka i trzymany na uboczu Bartosz Slisz. Legioniści zmiażdżyli najlepszą defensywę w ekstraklasie, ale nasyciwszy czterema golami swoje urażone ambicje zwolnili tempo i już nie atakowali z taką zawziętością.
Szczecinianie jeszcze przed przerwą trochę ochłonęli i nawet zdołali strzelić honorowego gola, a po zmianie stron momentami nawet przeważali, lecz chociaż legioniści dali sobie wbić jeszcze jedną bramkę i ostatecznie wygrali tylko 4:2, to nawet przez moment ich zwycięstwo nie było zagrożone.
Dzięki wygranej zespół Legii powiększył przewagę nad drugą w tabeli Pogonią do 10 punktów. Pauzujący w tej kolejce z powodu przełożonego meczu ze Stalą Mielec trzeci w zestawieniu Raków Częstochowa ma w tej chwili już 14 punktów straty do Legii, a kolejne w stawce zespoły Lechii Gdańsk i Piasta Gliwice tracą do legionistów odpowiednio 15 i 16 „oczek”. Można więc na siedem kolejek przed zakończeniem rozgrywek uznać, że rywalizacja o mistrzostwo została de facto rozstrzygnięta na korzyść obrońców tytułu.
Lechia, Piast i Śląsk gonią czołówkę
Lechia Gdańsk pokonała Zagłębie Lubin 3:1. Gole dla gdańskiej drużyny strzelili Łukasz Zwoliński, Mario Maloca i Żarko Udovicić, zawodnicy którzy jeszcze do niedawna byli przez trenera Piotra Stokowca trzymani w głębokim odwodzie. W spotkaniu z „Miedziowymi” dostali szansę wykazania się i nie sprawili zawodu. Dzięki wygranej Lechia przesunęła się na czwarte miejsce i ma do drugiej Pogoni już tylko pięć punktów straty. Od trzeciego Rakowa gdańszczan dzieli tylko jeden punkt, lecz trzeba pamiętać, że częstochowianie w tej kolejce pauzowali z powodu wykrycia w ich ekipie zakażeń koronawirusem, a mieli grać w Mielcu z walczącą o utrzymanie Stalą. Ale nawet w przypadku wygranej z mielczanami ich przewaga nad Lechią urośnie do czterech „oczek”, a taki dystans jest jeszcze możliwy do odrobienia w ostatnich siedmiu ligowych kolejkach.
Aspiracji na włączenie się do walki o dwie premiowane awansem do europejskich pucharów lokaty, zajmowane obecnie przez Pogoń i Raków, ma także Piast Gliwice, który w 23. kolejce wywiózł komplet punktów z Płocka, pokonując tamtejszą Wisłę 1:0. Piast pnie się systematycznie w górę tabeli i jest już coraz bliżej miejsca premiowanego grą w europejskich pucharach. W meczu z „Nafciarzami” ekipa trenera Waldemara Fornalika była murowanym faworytem i nie zawiodła oczekiwań. Inna sprawa, że wyniki płocczan w ostatnim czasie nie powalają – mecz z Piastem był ich siódmym z rzędu bez zwycięstwa.
Do walki o prawo gry w europejskich pucharach może też włączyć się Śląsk Wrocław. W świąteczny poniedziałek wrocławianie pokonali na wyjeździe Jagiellonię 1:0. Był to udany debiut Jacka Magiery w roli trenera Śląska. 44-letni szkoleniowiec wrócił do ekstraklasy po blisko czterech latach przerwy.
Warta wyżej od Lecha
W Poznaniu niebieska część miasta znów przeżywała bolesne rozczarowanie, bo piłkarze Lecha przegrali w Krakowie z Cracovią 1:2 i de facto rozwiali w sercach swoich fanów ostatnie złudzenia, że „Kolejorz” zdoła jeszcze w tym sezonie włączyć się do walki o czołowe miejsca. W zgoła odmiennych nastrojach była natomiast zielona część Poznania, kibicująca Warcie, bo ich ulubieńcy niespodziewanie wygrali w Zabrzu z Górnikiem 2:1 i po 23 kolejkach są w tabeli ekstraklasy o trzy miejsca i trzy punkty wyżej od lechitów. Piłkarze Warty sprawiają nawet wrażenie lekko zakłopotanych tą sytuacją, ale fakty świadczą na ich korzyść – Warta jest bez wątpienia jedną z największych rewelacji sezonu. Skazywany na niemal pewną degradację beniaminek wspiął się na szóste miejsce i ma lepszy dorobek nie tylko od Lecha, ale też innych zasiedziałych w najwyższej lidze drużyn Górnika, Jagiellonii, Cracovii, Wisły Kraków i Wisły Płock. „Zieloni” przegrali w tym roku tylko trzy mecze – z Cracovia, Legią oraz właśnie Lechem, ale wygrali aż sześć. I nie są już zespołem skupionym wyłącznie na zaciekłej obronie, lecz pod wodzą trenera Piotra Tworka stali się ekipą prezentującą coraz bardziej miły dla oka futbol. Chyba zaczęli to dostrzegać także kibice Lecha, bo zamiast okazywać warciarzom lekceważenie czy jawną niechęć, coraz częściej biją im brawo. Niewątpliwie bardziej z chęci dokuczenia zawodzącym ich oczekiwania graczom „Kolejorza”, ale też coraz bardziej w dowód uznania.
Na Bułgarskiej porażka z Cracovią wyczerpała ostatnie rezerwy wyrozumiałości dla trenera Dariusza Żurawia. We wtorek władze klubu poinformowały o jego zwolnieniu. Żuraw jest siódmym trenerem, który w tym sezonie stracił posadę w ekstraklasie. Pracował w Lechu od 1 kwietnia 2019 roku.
Pekhart goni wynik Nikolicia
W 23. kolejce lider klasyfikacji strzelców Tomas Pekhart strzelił dwa gole i powiększył swój bramkowy dorobek do 21 trafień. Czeski napastnik Legii ma już tytuł króla strzelców w kieszeni, bo na kolejnym graczami w zestawieniu ma 11 bramek przewagi. Kibiców ciekawi więc co najwyżej ile będzie miał goli na koniec rozgrywek. W trzech poprzednich sezonach do zdobycia strzeleckiej korony wystarczały 24 trafienia – z takim dorobkiem wygrywali: w sezonie 2019/2020 Duńczyk Christian Gytkjaer (Lech), w sezonie 2018/2019 Hiszpan Igor Angulo (Górnik), a w sezonie 2017/2018 Hiszpan Carlitos (Wisła Kraków). W ostatniej dekadzie najlepszy wynik „wykręcił” w Legii Węgier Nemanja Nikolić, który sezon 2014/15 zakończył z dorobkiem 28 goli.

Wyniki 23. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 23. kolejki:
Legia Warszawa – Pogoń Szczecin 4:2

Gole: Filip Mladenović (4), Tomas Pekhart (10, 14 karny), Mateusz Wieteska (29) – Adam Frączczak (45), Kamil Drygas (83 karny). Żółte kartki: Wieteska, Szabanow, Martins – Triantafyllopoulos, Dąbrowski, Kozłowski, Drygas. Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Mecz bez publiczności.
Wisła Płock – Piast Gliwice 0:1
Gol: Michał Chrapek (54). Żółte kartki: Garcia, Rzeźniczak, Lagator – Badia, Rymaniak, Steczyk, Jodłowiec. Sędziował: Damian Kos (Gdańsk). Mecz bez publiczności.
Cracovia – Lech Poznań 2:1
Gole: Michal Siplak (45), Pelle van Amersfoort (56) – Mikael Ishak (28). Żółte kartki: Rivaldinho, Rocha, Hanca, Dimun, Loshaj – Marchwiński. Sędziował: Damian Sylwestrzak (Wrocław). Mecz bez publiczności.
Górnik Zabrze – Warta Poznań 1:2
Gole: Jesus Jimenez (69) – Jan Grzesik (30), Mateusz Kupczak (50). Żółte kartki: Manneh, Wiśniewski, Gryszkiewicz (Górnik). Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Mecz bez publiczności.
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Wisła Kraków 2:0
Gole: Desley Ubbink (13), David Niepsuj (47).
Żółte kartki: Marco Tulio, Miakuszko, Danielak – Burliga, Żukow. Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Mecz bez publiczności.
Jagiellonia Białystok – Śląsk Wrocław 0:1
Gol: Erik Exposito (45).
Żółte kartki: Wdowik, Wrzesiński, Makuszewski, Runje – Mączyński, Exposito. Czerwona kartka: Makuszewski (80., za drugą żółtą). Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Mecz bez publiczności.
Lechia Gdańsk – Zagłębie Lubin 3:1
Gole: Łukasz Zwoliński (6), Mario Maloca (22), Żarko Udovicić (64) – Patryk Szysz (45).
Żółte kartki: Biegański, Udovicić – Oko, Balić, Drażić, Kruk. Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Mecz bez publiczności.
Stali Mielec – Raków Częstochowa
Mecz został przełożony na inny termin z powodu zagrożenia epidemicznego.
UWAGA: Cracovia rozpoczęła rozgrywki z karą – 5 pkt za udział w futbolowej korupcji.

  1. Legia 23 51 45:24
  2. Pogoń 23 41 28:17
  3. Raków 22 37 32:22
  4. Lechia 23 36 32:26
  5. Piast 23 34 29:23
  6. Śląsk 23 33 26:22
  7. Górnik 23 32 26:24
  8. Warta 23 32 26:26
  9. Lech 23 29 31:30
  10. Zagłębie 23 29 27:31
  11. Wisła K. 23 28 33:31
  12. Jagiellonia 23 28 29:36
  13. Wisła P. 23 25 27:35
  14. Cracovia 23 23 24:28
  15. Podbeskidzie 23 21 23:48
  16. Stal 22 19 24:39

A tak się dobrze zapowiadał

Piłkarz Jagiellonii Białystok Kamil Wojtkowski w niedzielę rozbił auto i zbiegł z miejsca zdarzenia. W poniedziałek rano sam zgłosił się na policję. Grozi mu kilka lat więzienia, a białostocki klub zerwa z nim kontrakt.

Do zdarzenia doszło w niedzielę. Piłkarz nie zatrzymał się do policyjnej kontroli i zaczął uciekać, doprowadzając do kolizji drogowej, po której porzucił auto i zbiegł z miejsca zdarzenia. Następnego dnia wprawdzie sam zjawił się na komisariacie, skąd po złożeniu wyjaśnień został wypuszczony na wolność, ale raczej na pewno nie uniknie surowych konsekwencji. Już za samo niezatrzymanie się do kontroli grozi mu więzienie.
Jagiellonia zareagowała natychmiast publikując oświadczenie takiej oto treści: „Komunikat Klubu ws. Kamila Wojtkowskiego. W związku z wydarzeniami jakie miały miejsce minionej niedzieli z udziałem zawodnika naszego klubu, Zarząd Jagiellonii Białystok informuje, że jest w trakcie gromadzenia wszystkich niezbędnych informacji dotyczących przebiegu i skutków opisywanej w mediach sytuacji. Jednocześnie chcemy podkreślić, że Jagiellonia Białystok potępia takie zachowania i uważa je za rażące naruszenia zasad dyscypliny, na które nie ma miejsca w naszym Klubie. Po ustaleniu wszystkich szczegółów zajścia, zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje”.
23-letni Wojtkowski to były młodzieżowy reprezentant Polski. W przeszłości występował w Pogoni Szczecin, rezerwach RB Lipsk i Wiśle Kraków, a od obecnego sezonu reprezentuje barwy Jagiellonii Białystok. W ekstraklasie rozegrał dotąd 83 mecze, ale w Jagiellonii w tym sezonie zaliczył na boisku tylko 176 minut. I więcej może już nie zagrać. Piłkarz usłyszał bowiem zarzuty z art. 178b KK, który dotyczy niezatrzymania się do kontroli drogowej. Grozi za to kara nawet pięciu lat więzienia. A to jeszcze nie koniec jego kłopotów. Według informacji podanych przez Radio Białystok miał pozytywny wynik testu na obecność narkotyków, co rozszerza listę stawianych mu zarzutów. A na domiar złego we wtorek został bez bez pracy, bo Jagiellonia rozwiązała z nim kontrakt w trybie dyscyplinarnym.

Wyniki 22. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 22. kolejki:
Zagłębie Lubin – Legia Warszawa 0:4

Gole: Tomas Pekhart (6 karny), 13, 19, 63).
Żółta kartka: Wieteska (Legia).
Sędziował: Paweł Gil (Lublin).
Mecz bez publiczności.
Raków Częstochowa – Górnik Zabrze 0:0
Żółte kartki: Gryszkiewicz, Massouras (Raków).
Sędziował: Damian Kos (Gdańsk).
Mecz bez publiczności.
Piast Gliwice – Cracovia 2:0
Gole: Jakub Świerczok (7), Dominik Steczyk (62).
Żółte kartki: Holubek, Rymaniak, Czerwiński – Dimun.
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
Mecz bez publiczności.
Pogoń Szczecin – Lechia Gdańsk 1:0
Gol: Michał Kucharczyk (69).
Żółte kartki: Stipica – Saief, Gajos, Kubicki, Zwoliński.
Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Mecz bez publiczności.
Śląsk Wrocław – Wisła Płock 0:0
Żółte kartki: Stiglec, Puerto, Janasik (Śląsk).
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Mecz bez publiczności.
Lech Poznań – Jagiellonia Białystok 2:3
Gole: Michał Skóraś (12), Mikael Ishak (40) – Fedor Cernych (2), Bojan Nastić (72), Bartłomiej Wdowik (87).
Żółte kartki: Kraweć, Czerwiński – Mystkowski, Kwiecień, Augustyn. Czerwona kartka: Augustyn (51., za drugą żółtą).
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Mecz bez publiczności.
Warta Poznań – Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:0
Gole: Makana Baku (70), Jakub Kuzdra (90).
Żółte kartki: Modelski, Hora (Podbeskidzie).
Sędziował: Łukasz Kuźma (Białystok).
Mecz bez publiczności.
Wisła Kraków – Stal Mielec 3:1
Gole: Felicio Brown Forbes (75), Michal Frydrych (88 karny), Stefan Savić (90) – Grzegorz Tomasiewicz (60).
Żółte kartki: Brown Forbes, Radaković, Mawutor, Lis – de Amo, Granlund.
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Mecz bez publiczności.
UWAGA: Cracovia rozpoczęła rozgrywki z karą – 5 pkt za udział w futbolowej korupcji.

  1. Legia 22 48 41:22
  2. Pogoń 22 41 26:13
  3. Raków 22 37 32:22
  4. Lechia 22 33 29:25
  5. Górnik 22 32 25:22
  6. Piast 22 31 28:23
  7. Śląsk 22 30 25:22
  8. Lech 22 29 30:28
  9. Warta 22 29 24:25
  10. Zagłębie 22 29 26:28
  11. Wisła K. 22 28 33:29
  12. Jagiellonia 22 28 29:35
  13. Wisła P. 22 25 27:34
  14. Cracovia 22 20 22:27
  15. Stal 22 19 24:39
  16. Podbeskidzie 22 18 21:48

Popis napastnika Legii

W kończącym 22. kolejkę ekstraklasy meczu Zagłębia Lubin z Legią Warszawa (0:4) wszystkie cztery gole dla stołecznej drużyny strzelił czeski napastnik Tomas Pekhart. To rzadki wyczyn, bo po raz ostatni cztery bramki dla Legii w ligowym meczu zdobył w 1968 roku Kazimierz Deyna w wygranym 7:0 spotkaniu z ŁKS Łódź.

Pekhart w meczu z Zagłębiem potrzebował tylko 19 minut na strzelenie trzech goli i był to drugi najszybszy hat-trick w historii ekstraklasy. Jak podaje portal statystyczny EkstraStats.pl szybciej, bo w 16 minut, trzy gole strzelił tylko zawodnik Wisły Kraków Mieczysław „Messu” Gracz. Dokonał tej sztuki prawie 72 lata temu, dokładnie 29 maja 1949 roku w spotkaniu z Lechią Gdańsk. Po przerwie reprezentant Czech dołożył czwarte trafienie i futbolowi statystycy znów musieli szperać w kronikach w poszukiwaniu gracza Legii, który jako ostatni przed Pekhartem dokonał podobnego wyczynu. I wygrzebali, że cztery gole w listopadzie 2005 roku strzelił Piotr Włodarczyk, ale w meczu 1/8 Pucharu Polski z Hetmanem Zamość (4:0). Tak na marginesie, w obecnej kadrze „Wojskowych” jednym z dublerów Pekharta w linii ataku jest 18-letni Szymon Włodarczyk, syn Piotra. Jeśli jednak idzie o „czteropak” w meczu ligowym, to ze statystyk wynika, że po raz ostatni w barwach Legii taką indywidualną kanonadę urządził legendarny Kazimierz Deyna, wbijając cztery gole ŁKS-owi, z którego dwa lata wcześniej trafił do Legii.
Wróćmy jednak do Tomasa Pekharta. Czeski napastnik w wyjściowym składzie Legii pojawił się po raz pierwszy od miesiąca. W tym czasie leczył kontuzję odniesioną 14 lutego w meczu z Jagiellonią (1:1) i powoli wracał do dyspozycji prezentowanej przed urazem. Trener Czesław Michniewicz nie przyspieszał powrotu do gry swojego najlepszego strzelca, bo zespół i bez niego radził sobie znakomicie, wygrywając cztery mecze z rzędu (5:2 z Wisłą Płock, 2:1 z Górnikiem, 1:0 ze Śląskiem i ostatnio 3:2 z Wartą).
Ale w meczu z Zagłębiem wystawił już Pekharta od pierwszej minuty. Miał widać nosa, bo złakniony gry czeski napastnik potrzebował ledwie 19 minut, by ustrzelić hat-tricka. Trener „Miedziowych” Martina Sevela jeszcze przed przerwą dokonał dwóch zmian, a po przerwie kolejnych dwóch, ale wprowadzeni do gry nowi zawodnicy losów meczu odmienić nie zdołali. Po zmianie stron Pekhart zdobył swoją czwartą bramkę i całkiem niewykluczone, że do końca spotkania ten nietuzinkowy dorobek jeszcze by powiększył, lecz Michniewicz zdjął go z boiska w 70. minucie i wprowadził w jego miejsce 22-letniego Kacpra Kostorza. Legia wywiozła z Lubina komplet punktów i na osiem kolejek przed końcem rozgrywek utrzymała przewagę siedmiu punktów nad drugą w ligowej tabeli Pogonią Szczecin (pokonała Lechię Gdańsk 1:0), a powiększyła dystans dzielący ją od trzeciego w zestawieniu Rakowa Częstochowa, który po bezbramkowym remisie z Górnikiem Zabrze ma już do „Wojskowych” 11 punktów straty. W 23. kolejce, pierwszej po przerwie na mecze reprezentacji, Legia podejmie u siebie „Portowców” i jeśli z nimi wygra, wyścig po mistrzostwo Polski w tym sezonie zostanie de facto rozstrzygnięty.
A Pekhartowi już dzisiaj można śmiało gratulować zdobycia korony króla strzelców polskiej ekstraklasy. Czech ma w tej chwili na koncie 19 goli i wyprzedza aż o dziewięć trafień drugiego w klasyfikacji Hiszpana Jesusa Imaza z Jagiellonii. Wśród graczy zajmujących trzecią lokatę z dorobkiem 9 bramek jest dwóch polskich napastników – Kamil Biliński z Podbeskidzia Bielsko-Biała i Jakub Świerczok z Piasta Gliwice.
Tuż przed 22. kolejką do zmiany trenera doszło w Jagiellonii (Bogdana Zająca zastąpił Rafał Grzyb), a po niej szkoleniowca zmieniono też w Śląsku Wrocław, gdzie Czecha Vitezslava Lavickę zastąpił Jacek Magiera. 44-letni polski szkoleniowiec podpisał kontrakt do końca czerwca 2023 roku.
Vitezslav Lavicka jest szóstym trenerem w naszej ekstraklasie, który w tym sezonie stracił posadę. Przed nim ten smutny los spotkał Aleksandara Vukovicia w Legii, Dariusza Skrzypczaka w Stali, Krzysztofa Brede w Podbeskidziu, Artura Skowronka w Wiśle Kraków i wspomnianego Bogdana Zająca w Jagiellonii.

48 godzin sport

Kolejne trofeum Joanny Wołosz
W finale Pucharu Włoch drużyn Serie A1 zmierzyły się ekipy Igor Gorgonzola Novary z Malwiną Smarzek-Godek w składzie oraz niepokonane w tym sezonie w krajowej lidze oraz w europejskich pucharach Imoco Volley Conegliano, której rozgrywającą jest inna z reprezentantek Polski, Joanna Wołosz (na zdjęciu). Trofeum po raz drugi z rzędu zdobyła drużyna Wołosz wygrywając 3:1 (25:17, 25:23, 22:25, 25:18). W środę zespoły Imoco Volley Conegliano i Igor Gorgonzola Novara zmierzyły się ponownie w pierwszym meczu 1/2 finału Ligi Mistrzyń CEV. I ponownie lepsza okazała się ekipa Joanny Wołosz, która zwyciężyła na wyjeździe 3:0 (25:21, 25:18, 25:17). W drugim spotkaniu półfinałowym VakifBank Stambuł (w ćwierćfinale wyeliminował Chemika Police) przegrał u siebie z Unet e-work Busto Arsizio 2:3 (25:20, 25:17, 21:25, 13:25, 13:15). Rewanże zostaną rozegrane 23 marca w Treviso (IMoco Volley z Igor Gorgonzolą) i 24 marca w Busto Arsizio. Finał Ligi Mistrzyń CEV odbędzie się 1 maja w Weronie.

Mistrzyni świata i Europy dołączyła do zespołu Radomki
W środę nową zawodniczką drużyny siatkarek E.Leclerc Moya Radomka Radom została Serbka Ana Bjelica, mistrzyni świata z 2018 roku z reprezentacją swojego kraju. Mierząca 190 cm 28-letnia atakująca ma na koncie także dwa tytuły mistrzyni Europy (2017 i 2019). Dla Bjelicy będzie to powrót do polskiej ligi, w której występowała już w latach 2013-2015 w barwach Chemika Police, z którym dwukrotnie zdobyła mistrzowskie tytuły. W ekipie Radomki, drugiej drużynie ekstraklasy w rundzie zasadniczej, serbska siatkarka zastąpi Amerykankę Janisę Johnson, która zawiesiła sportową karierę po zdiagnozowaniu u niej nowotworu.

Wybitny specjalista w supergigancie zakończył karierę
Dwukrotny medalista mistrzostw globu w narciarstwie alpejskim Hannes Reichelt ogłosił zakończenie sportowej kariery. 40-letni Austriak ma na koncie 13 zwycięstw w zawodach Pucharu Świata, a w sezonie 2007/08 wywalczył Małą Kryształową Kulę w klasyfikacji supergiganta. Po raz pierwszy Austriak startował w zawodach Pucharu Świata 7 grudnia 2001 roku. W sumie zaliczył 305 występów, z których 44 zakończył miejscami na podium. Oba swoje medale mistrzostw świata wywalczył w supergigancie – złoto w 2015 roku i srebro w 2011. Był jednym z głównych kandydatów do medalu igrzysk w Soczi, ale krótko przed olimpijską rywalizacją doznał poważnej kontuzji pleców i musiał poddać się operacji. Na podium tej imprezy nigdy nie stanął. Po raz ostatni wygrał zawody PŚ 16 marca 2017 roku w Aspen.

Czeska kadra skoczków narciarskich traci trenera
Frantisek Vaculik zrezygnował z funkcji pierwszego trenera reprezentacji Czech w skokach narciarskich. Szkoleniowiec nie chce brać już odpowiedzialności za drużynę, która ma obecnie wielkie problemy nie tylko sportowe, ale też finansowe. Ekipa naszych południowych sąsiadów w tym sezonie zajmuje przedostatnią lokatę w klasyfikacji Pucharu Narodów. Vaculik objął stanowisko pierwszego trenera reprezentacji w kwietniu zeszłego roku zastępując Antonina Hajka.

Ostatnia kolejka PKO Ekstraklasy przed przerwą w rozgrywkach
Zestaw par 22. kolejki. Piątek: Piast Gliwice – Cracovia, godz. 18:00, sędziuje Bartosz Frankowski (Toruń); Pogoń Szczecin – Lechia Gdańsk, godz. 20:30, sędziuje Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Sobota: Śląsk Wrocław – Wisła Płock, godz. 15:00, sędziuje Daniel Stefański (Bydgoszcz); Raków Częstochowa – Górnik Zabrze, godz. 17:30, sędziuje Damian Kos (Gdańsk); Lech Poznań – Jagiellonia Białystok, godz. 20:00, sędziuje Szymon Marciniak (Płock). Niedziela: Warta Poznań – Podbeskidzie Bielsko-Biała, godz. 12:30, sędziuje Łukasz Kuźma (Białystok); Wisła Kraków – Stal Mielec, godz. 15:00, sędziuje Paweł Raczkowski (Warszawa); Zagłębie Lubin – Legia Warszawa, godz. 17:30, sędziuje Paweł Gil (Lublin).

Trwa wojna na dole w PKO Ekstraklasie

W tym sezonie z ekstraklasy spadnie tylko ostatni zespół w tabeli. Przed kończącym 21. kolejkę meczem w Mielcu zajmowała je miejscowa Stal, ale przedostatnie Podbeskidzie miało tylko dwa punkty więcej. W bezpośrednim starciu tych zespołów lepsi okazali się mielczanie.

Zwycięstwo mielczan 2:1 pozwoliło im wyprzedzić „Górali” o jedno „oczko”, lecz oba zespoły wciąż jadą na jednym wózku mając do spółki jeszcze Cracovię, która w tabeli jest 14. z dorobkiem 20 punktów i stratą czterech do 13. w stawce Wisły Płock.
Z trójki beniaminków ekstraklasy jak na razie najlepiej radzi sobie Warta Poznań, która po 21 kolejkach ma na koncie 26 punktów i zajmuje 10. miejsce, natomiast Stal i Podbeskidzie utknęły na dobre w ogonie ligowej tabeli i coraz bardziej wygląda na to, że jeden z nich wróci po tym sezonie do I ligi.
W przerwie zimowej oba kluby mocno zainwestowały w nowych piłkarzy, w obu też w trakcie rozgrywek dokonano zmiany trenerów. W Stali w połowie listopada za Dariusza Skrzypczaka zespół przejął Leszek Ojrzyński, zaś w Podbeskidziu w grudniu Krzysztofa Brede zastąpił Robert Kasperczyk.
Po wznowieniu rozgrywek na początku dużo lepiej radzili sobie bielszczanie, którzy rundę wiosenną zaczęli w roli outsidera, ale na swoim stadionie najpierw sensacyjnie pokonali u siebie lidera Legię Warszawa 1:0, a następnie Górnika Zabrze 2:1. Potem „Górale” zaliczyli dwa remisy po 1:1, z Cracovią na wyjeździe i Jagiellonią Białystok u siebie, aż w końcu w 19. kolejce doznali pierwszej w tym roku porażki ulegając na wyjeździe ekipie Rakowa Częstochowa 0:1. Dobrze grająca ostatnio Lechia Gdańsk w następnej serii spotkań zdołała jednak wywieźć z Bielska-Białej tylko remis, więc jeszcze alarmu w Podbeskidziu nie wszczynano.
Władze klubu czekały na mecz ze Stalą, bo w przypadku zwycięstwa „Górale” nie tylko odskoczyliby zamykającym stawkę mielczanom na pięć punktów, ale jeszcze przy okazji przeskoczyli w tabeli Cracovię.
Drużyna Stali w rundzie jesiennej przegrała w Bielsku-Białej z Podbeskidziem 0:1, nie dlatego jednak mało kto dawał jej szanse na zwycięstwo. Podopieczni trenera Ojrzyńskiego poprzedni rok zakończyli sensacyjną wygraną na Łazienkowskiej z Legią 3:2, lecz w tym roku grają słabiutko.
Do meczu z „Góralami” w sześciu kolejkach mielczanie nie odnieśli ani jednego zwycięstwa – zremisowali ze Śląskiem (0:0), Wisłą Płock (2:2) i Cracovią (0:0), przegrali zaś z Górnikiem (1:2), Lechią (0:1) i Piastem (1:2).
Zajmowana przez nich ostatnia lokata w tabeli nie była więc przypadkiem i do poniedziałkowego meczu z Podbeskidziem przystępowali z nożem na gardle. Ewentualna porażka oznaczała powiększenie straty do dwóch najbliższych zespołów w tabeli – Podbeskidzia i Cracovii, a coraz więcej wskazuje na to, że to z nimi prawdopodobnie przyjdzie mielczanom toczyć do końca walkę o utrzymanie.
W następnej kolejce, ostatniej przed przerwą na reprezentację, cały ten tercet outsiderów będzie grał na wyjazdach – Podbeskidzie z Wartą Poznań, Stal z Wisłą Kraków, a Cracovia z Piastem. O punkty łatwo nie będzie, bo rywale zajmują lokaty w dolnej części ligowej tabeli i są żywotnie zainteresowani w powiększeniu punktowego dystansu nad strefą spadkową.
W tej chwili ostatnie Podbeskidzie traci do 13. Wisły Płock sześć punktów, do 12. Jagiellonii i 11. Wisły Kraków siedem, do 10. Warty osiem, a do dziewiątego Piasta 10 punktów. Do zakończenia rozgrywek pozostało jeszcze dziewięć kolejek, czyli każdy z zespołów ma do zdobycia 27 punktów. Teoretycznie zatem wszystko jest jeszcze możliwe, bo przecież na początku sezonu „czerwoną latarnią” był Piast Gliwice, blisko strefy spadkowej pałętał się Lech Poznań, a teraz robią to Cracovia, Wisła Kraków, a zwłaszcza Jagiellonia, która zaczynał ten rok jako zespół z czołówki ligowej tabeli.
Za słabe wyniki pewnie zapłaci posadą trener Bogdan Zając, bo jego dymisji domagają sie już coraz bardziej nachalnie kibice białostockiej drużyny.

Wyniki 21. kolejki PKO Ekstraklasy

Legia Warszawa – Warta Poznań 3:2
Gole: Filip Mladenović (3, 60), Paweł Wszołek (30) – Jan Grzesik (26), Mateusz Kupczak (79 karny). Żółte kartki: Slisz, Mladenović – Zrelak, Ławniczak. Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom).
Mecz bez publiczności.
Jagiellonia Białystok – Pogoń Szczecin 0:1
Gol: Michał Kucharczyk (64). Żółte kartki: Kwiecień, Augustyn, Pospisil – Zahović, Kowalczyk, Gorgon, Smoliński. Czerwone kartki: Pospisil (83., za drugą żółtą), Augustyn (89.,za drugą żółtą) – Smoliński (83., za drugą żółtą). Sędziował: Damian Sylwestrzak (Wrocław).
Mecz bez publiczności.
Wisła Płock – Raków Częstochowa 2:2
Gole: Patryk Tuszyński (56), Rafał Wolski (70) – Kamil Piątkowski (72), Ivi Lopez (81 karny).
Żółte kartki: Uryga, Rzeźniczak, Wolski – Lederman. Sędziował: Paweł Gil (Lublin).
Mecz bez publiczności.
Cracovia – Śląsk Wrocław 1:1
Gole: Sergiu Hanca (61) – Fabian Piasecki (89). Żółte kartki: Rodin, Van Amersfoort, Rapa – Scalet.
Sędziował: Łukasz Szczech (Warszawa).
Mecz bez udziału publiczności.
Lechia Gdańsk – Wisła Kraków 2:0
Gole: Flavio Paixao (64 karny), Żarko Udovicić (90). Żółte kartki: Pietrzak – Jean Silva, Frydrych, Mawutor.
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Mecz bez publiczności.
Górnik Zabrze – Zagłębie Lubin 2:0
Gole: Piotr Krawczyk (21), Alasana Manneh (65). Żółta kartka: Kubica (Górnik).
Sędziował: Wojciech Myć (Lublin).
Mecz bez publiczności.
Lech Poznań – Piast Gliwice 0:0
Żółte kartki: Kamiński – Holúbek.
Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Mecz bez publiczności.
Stal Mielec – Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1
Gole: Krystian Getinger (52), Marcin Flis (70) – Kamil Biliński (32).
Żółte kartki: Dadok – Biliński, Rundić. Czerwona kartka: Dadok (90., za drugą żółtą).
Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Mecz bez publiczności.
UWAGA: Cracovia rozpoczęła rozgrywki z karą – 5 pkt za udział w futbolowej korupcji.

  1. Legia 21 45 37:22
  2. Pogoń 21 38 25:13
  3. Raków 21 36 32:22
  4. Lechia 21 33 29:24
  5. Górnik 21 31 25:22
  6. Lech 21 29 28:25
  7. Śląsk 21 29 25:22
  8. Zagłębie 21 29 26:24
  9. Piast 21 28 26:23
  10. Warta 21 26 22:25
  11. Wisła K. 21 25 30:28
  12. Jagiellonia 21 25 26:33
  13. Wisła P. 21 24 27:34
  14. Cracovia 21 20 22:25
  15. Stal 21 19 23:36
  16. Podbeskidzie 21 18 21:46

PKO Ekstraklasa: Legia przeszła Wartę

W ostatnich ośmiu sezonach sześć razy mistrzostwo Polski zdobywał zespół Legii Warszawa. Hegemonię „Wojskowych” udało się przerwać tylko Lechowi Poznań w rozgrywkach 2014/2015 i Piastowi Gliwice w rozgrywkach 2018/2019. W tym roku najgroźniejszymi konkurentami legionistów są Pogoń Szczecin i Raków Częstochowa.

W sezonie 2014/2015 triumfował Lech pod wodzą trenera Macieja Skorży. Ekipa „Kolejorza” zaimponowała wtedy wspaniałym finiszem, podobnie jak Piast Gliwce w sezonie 2018/2019. Mistrzostwo wywalczone przez gliwiczan było tym większą niespodzianką, że rok wcześniej zespół trenera Waldemara Fornalika z trudem wybronił się przed degradacją. Inna sprawa, że stołęczny klub ułatwił konkurentom zadanie. Karuzela trenerska przerzuciła przez Łazienkowską Romeo Jozaka, a po nim Deana Klafuricia. Sytuacji nie zdołał uratować zatrudniony w trybie alarmowym Aleksandar Vuković.
Ale już w następnym sezonie sytuacja wróciła do normy, to znaczy o mistrzostwo walczyło szesnaście drużyn, ale na końcu i tak triumfowała Legia.
W obecnych rozgrywkach obserwujemy podobny scenariusz. Po słabym starcie i zmianie na trenerskim stołku (Vukovicia we wrześniu ub. roku zastąpił Czesław Michniewicz) Legia zaczęła odrabiać straty, ale po 14. kolejkach miała tylko jeden punkt przewagi nad drugim Rakowem Częstochowa i trzecią Pogonią Szczecin. Częstochowianie zaczęli jednak 2021 rok od serii trzech porażek, w tym z Legią (0:2). Lepiej zaczęli rundę rewanżową „Portowcy” i po 17. kolejce byli nawet na czele tabeli z dwoma „oczkami” przewagi na zajmującymi drugą lokatę legionistami. Ale potem ekipa trenera Kosty Runjaicia zaliczyła jednak trzy porażki z rzędu i fatalną passę przerwała dopiero w miniony weekend wygrywając na wyjeździe 1:0 z dołującą coraz mocniej Jagiellonią Białystok. Raków natomiast zremisował w wyjazdowym spotkaniu z Wisłą Płock 2:2 i do drugiej w tabeli Pogoni traci dwa punkty, a do prowadzącej Legii już dziewięć.
Ekipa trenera Michniewicza bezlitośnie wykorzystała okres słabości najgroźniejszych konkurentów. Po kompromitującej wpadce w pierwszym tegorocznym meczu z ostatnim wtedy w tabeli Podbeskidziem (0:1), w następnych sześciu kolejkach legioniści odnieśli pięć zwycięstw i zanotowali jeden remis. Dzięki tej punktowej zdobyczy „Wojskowi” nie tylko wrócili na fotel lidera, ale też wyraźnie odskoczyli rywalom, bo pokonując w sobotę na Łazienkowskiej Wartę Poznań 3:2 utrzymali siedmiopunktową przewagę nad wiceliderem Pogonią.
Wygrana z Wartą nie przyszła im łatwo, ale też beniaminek ekstraklasy w tym roku spisuje się rewelacyjnie i na spółkę z legionistami przed potyczką na Łazienkowskiej był najlepiej punktującym zespołem w ekstraklasie (Legia i Warta zdobyły w siedmiu kolejkach po 13 punktów). Warciarze walczyli zawzięcie, bo mieli z legionistami rachunek do wyrównania za jesienną porażkę u siebie 1:3, ale mocy starczyło im tylko na dwie bramki.
Mecz rozegrano oczywiście przy pustych trybunach, ale bynajmniej nie bez widzów. Pod stadionem Legii zebrało się kilka tysięcy kibiców stołecznej drużyny, którzy w zwartej grupie, bez zachowania dystansu i obowiązkowych maseczek przez cały mecz prowadzili regularny doping, dobrze słyszalny przez piłkarzy. Pochwalić jednak ich ofiarności w żaden sposób się nie da, akurat na Mazowszu notowano rekordowe wskaźniki zakażeń koronawirusem i władze zarządziły wprowadzenie od 15 marca zaostrzonych zasad bezpieczeństwa (zamknięte zostały m.in. baseny, sauny, solaria, kasyna, hotele, galerie handlowe, kina, teatry, muzea i obiekty sportowe). Policja nie interweniowała, ale po zakończeniu meczu kilkaset osób zostało jednak spisanych, a następnie wiele uczestników zgromadzenia zostało ukaranych mandatami.
W innych spotkaniach warta odnotowania jest seria udanych meczów Lechii Gdańsk. W sobotę gdańszczanie pokonali u siebie 2:0 Wisłę Kraków, przerywając tym samym wiślakom serię sześciu spotkań bez porażki. Tradycyjnie meczu nie wygrała Cracovia, która na swoim stadionie tylko zremisowała ze Śląskiem Wrocław 1:1.