Legia nie odpuszcza na żadnym froncie

Piłkarze Legii mają teraz huk roboty. W minioną środę wygrali w Lidze Europy ze Spartakiem Moskwa, w niedzielę u siebie pokonali Górnika Łęczna w 8. kolejce ekstraklasy, a w środę w Suwałkach zagrają w I rundzie Pucharu Polski, w sobotę 25 września u siebie zagrają z Rakowem Częstochowa w 9. kolejce ekstraklasy, 30 września także u siebie w 2. rundzie LE zmierzą się z Leicester City, a maraton meczowy zakończą 3 października wyjazdowym spotkaniem z Lechią Gdańsk w 10. kolejce ekstraklasy.

Legia po raz pierwszy od lat w tej części sezonu musi grać na trzech frontach, bo jako jedyny polski zespół zakwalifikowała się do fazy grupowej europejskich pucharów. Na Ligę Mistrzów mocy nie starczyło, ale rywalizacja w drugich co do znaczenia rozgrywkach na naszym kontynencie, w Lidze Europy, jest bez wątpienia znaczącym osiągnięciem. Trener warszawskiej drużyny Czesław Michniewicz nadwyrężył mocno swoje relacje z właścicielem klubu Dariuszem Mioduskim upominając się o wzmocnienia kadry, ale per saldo to mu się opłaciło, bo pozyskani pod koniec sierpnia Kosowianin Lirim Kastrati i Ukrainiec Igor Charatin, za których w sumie „Wojskowi” zapłacili ponad dwa miliony euro, okazali się wartościowymi nabytkami. Z tej dwójki szybciej zaczął się spłacać reprezentant Kosowa, bo zdobyta przez niego bramka dała Legii wygraną w wyjazdowym spotkaniu Ligi Europy ze Spartakiem Moskwa (1:0), a co za tym idzie także premię finansową od UEFA za zwycięstwo w wysokości 630 tys. euro.
Michniewicz dysponuje więc w tej chwili wystarczająco liczną grupą zawodników, żeby rotować składem i nie eksploatować ponad miarę najlepszych graczy. W meczu ze Spartakiem zagrali: Artur Boruc – Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska, Maik Nawrocki – Mattias Johansson, Bartosz Slisz, Igor Charatin (59. Lirim Kastrati), Josue (90. Rafael Lopes), Luquinhas (83. Ernest Muci), Filip Mladenović – Mahir Emreli (82. Tomas Pekhart). Cztery dni później w meczu z Górnikiem Łęczna zespół Legii prezentował się tak: Artur Boruc – Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska, Maik Nawrocki – Lirim Kastrati (46. Kacper Skibicki), Josue (46. Igor Charatin), Bartosz Slisz (73. Jurgen Celhaka), Ernest Muci, Luquinhas (61. Rafael Lopes), Filip Mladenović – Tomas Pekhart (46. Mahir Emreli). W środowej potyczce w Pucharze Polski z II-ligowymi Wigrami Suwałki zapewne da odpocząć części tych zawodników i pośle do walki graczy z drugiego szeregu legijnej kadry – zapracować na swoje kontrakty będą mogli bramkarze Cezary Miszta lub Wojciech Muzyk, a w polu Izraelczyk Joel Abu Hanna, Mateusz Hołownia, Francuz Lindsay Rose, Portugalczyk Yuri Ribeiro, Ukrainiec Jehor Macenko, Kacper Kustosz, Kacper Skwierczyński i Szymon Włodarczyk. Nazwiska może wielkiego respektu w zawodnikach z Suwałk nie wzbudzą, lecz umiejętności rezerwowych graczy Legii powinny w zupełności wystarczyć na wyeliminowanie zespołu z trzeciego poziomu rozgrywek ligowych.
W obozie legionistów wszystko w tej chwili jest podporządkowane występom w Lidze Europy, ale rywalizacji w krajowej lidze też nie mogą sobie odpuścić. Na razie „Wojskowi” są nisko w tabeli i mają dziewięć punktów straty do prowadzącego Lecha Poznań, lecz dwa zaległe spotkania – z Zagłębiem Lubin i Bruk-Betem Nieciecza. W przypadku wygrania obu tych meczów Legię od „Kolejorza” dzieliłyby tylko trzy punkty, a 16 października te dwa zespoły zmierzą się ze sobą na Łazienkowskiej. Z Górnikiem Łęczna wygrali 3:1, co może nie jest jakimś wielkim wyczynem, bo ekipa beniaminka ekstraklasy to jeden z kandydatów do spadku, lecz na razie w piłkarzach z Łęcznej jest jeszcze zapał do walki i dlatego nie jest wcale łatwo z nimi wygrać.
W miniony weekend wreszcie przebudził się też Raków Częstochowa, wicemistrz z poprzedniego sezonu. Trener Marek Papszun nie potrzebował zbyt wiele czasu żeby przestawić swój zespół „z trybu pucharowego” ponownie na „tryb krajowy”. W Mielcu częstochowianie rozbili Stal 3:0, co trzeba uznać za „pokaz mocy”, bo mielczanie w czterech poprzednich meczach zdobyli osiem punktów, wygrywając m.in z Wisłą Kraków i remisując z Piastem Gliwice. Raków ma do rozegrania także dwa mecze przełożone z powodu startu w kwalifikacjach europejskich pucharów – z Radomiakiem i Górnikiem Zabrze. W obu grając na swoim normalnym poziomie jest w stanie wygrać, a dokładając sześć punktów do obecnego dorobku ekipy trenera Papszuna winduje ją na pozycję wicelidera z jednym punktem straty do Lecha.
A to tylko pokazuje, jak na półmetku jesiennej rundy wygląda rzeczywisty układ sił w ekstraklasie.
W 8. kolejce padł rekord frekwencji w tym sezonie – na wszystkich dziewięciu meczach na trybunach zjawiło się 76 334 widzów. To najlepszy wynik od 21 miesięcy. Najwięcej kibiców pofatygowało się na stadion Lecha – 26 890. I chyba nikt z przybyłych nie żałował, bo „Kolejorz” rozgromił Wisłę Kraków 5:0. A przy okazji odebrał też wiślakom rekord frekwencji, ustanowiony na ich stadionie w 6. kolejce w spotkaniu z Legią (23 717).
Sporym zainteresowaniem cieszyły się też mecze w Warszawie i w Zabrzu, należy też zwrócić uwagę na frekwencję w Szczecinie. Po oddaniu kolejnych trybun, na mecz Pogoni z Cracovią przyszło 7 833 widzów. Na drugim biegunie Lubin oraz Gdańsk, gdzie stadiony świeciły pustkami. Zastanawiająca jest przede wszystkim frekwencja na meczach Lechii – średnia na mecz wynosi ledwie osiem tysięcy, a w spotkaniu 8. kolejki z Piastem nie przekroczyła nawet 6,5 tysiąca, co na obiekcie mogącym pomieścić 42 tysiące widzów sprawia przygnębiające wrażenie.
Po ośmiu seriach spotkań liderem pod względem średniej widzów na swoim stadionie jest krakowska Wisła z wynikiem 17 143. Druga lokatę zajmuje Lech Poznań (15 688), a trzecią Górnik Zabrze (14 827). Powyżej bariery 10 tysięcy mieszczą się jeszcze tylko Legia (12 262) i Śląsk Wrocław (11 781). Pozostałe 13 klubów póki co nawet nie dobija do tej granicy. Kolejne miejsca zajmują: Jagiellonia (8491), Lechia (8008), Pogoń Szczecin (6708), Cracovia (6588), Raków Częstochowa (5200), Radomiak Radom (4277), Bruk-Bet Nieciecza (4129), Piast Gliwice (3693), Stal Mielec (3261), Górnik Łęczna (3137), Zagłębie Lubin (2953), Warta Poznań (2343) i Wisła Płock (1375).
W sumie na trybunach stadionów klubów PKO Ekstraklasy w tym sezonie w 68 spotkaniach zasiadło 579 168 widzów, co daje średnią meczową 7517 widzów na jedno spotkanie. Szału nie ma, ale zważywszy na wciąż nękającą także nasz kraj pandemie koronawirusa, sam fakt, że ludzie chcą w ogóle odwiedzać stadiony zasługuje na podziw.

Wyniki 8. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 8. kolejki:
Lech Poznań – Wisła Kraków 5:0

Gole: Joao Amaral (29), Adriel Ba Loua (45), Pedro Rebocho (52), Mikael Ishak (60, 77 karny). Żółte kartki: Karlstroem, Ramirez – Frydrych, Skvarka, El Mahdioui, Gruszkowski, Szota, Brown Forbes. Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów: 26 890.
Legia Warszawa – Górnik Łęczna 3:1
Gole: Paweł Baranowski (11 samobójcza), Ernest Muci (27), Mahir Emreli (79) – Bartosz Śpiączka (45 karny). Żółta kartka: Śpiączka (Górnik Łęczna). Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola). Widzów: 14 264.
Zagłębie Lubin – Bruk-Bet Nieciecza 2:1
Gole: Tomas Zajic (47), Mateusz Bartolewski (57) – Piotr Wlazło (9). Żółte kartki: Soler, Pakulski, Wójcicki, Żygulow (Zagłębie).
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Widzów: 2151.
Wisła Płock – Jagiellonia Białystok 3:0
Gole: Damian Warchoł (71), Damian Michalski (74), Łukasz Sekulski (79). Żółte kartki: Furman – Tabiś, Nastić. Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom). Widzów: 999.
Radomiak Radom – Śląsk Wrocław 1:1
Gole: Leandro (29) – Erik Exposito (24).
Żółte kartki: Karwot, Filipe Nascimento – Bejger, Pawłowski, Poprawa. Sędziował: Szymon Marciniak (Płock). Widzów: 4454.
Pogoń Szczecin – Cracovia 1:1
Gole: Kacper Kozłowski (24) – Rafał Kurzawa (78 samobójcza). Żółte kartki: Kucharczyk, Kozłowski, Dąbrowski, Triantafyllopoulos – Lusiusz, Pestka, Van Amersfoort. Sędziował: Zbigniew Dobrynin (Łódź). Widzów: 7833.
Lechia Gdańsk – Piast Gliwice 1:0
Gol: Łukasz Zwoliński (11). Żółta kartka: Żukowski (Lechia). sędziował: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów: 6491.
Stal Mielec – Raków Częstochowa 0:3
Gole: Ivi Lopez (58), Vladislavs Gutkovskis (80), Mateusz Wdowiak (90). Żółte kartki: Jankowski, Mak, Strączek, Sitek – Petrasek, Sturgeon, Wdowiak, Tudor. Czerwona kartka: Sturgeon (68.,za drugą żółtą). Sędziował: Paweł Malec (Łódź). Widzów: 3125.
Górnik Zabrze – Warta Poznań 1:0
Gol: Jesus Jimenez (37). Żółte kartki: Janicki – Papeau. Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów: 10 126.

  1. Lech 8 18 18:5
  2. Śląsk 8 14 11:7
  3. Pogoń 8 13 11:7
  4. Lechia 8 13 11:8
  5. Zagłębie 7 12 9:12
  6. Raków 6 11 11:9
  7. Wisła K. 8 11 13:14
  8. Wisła P. 8 10 14:10
  9. Radomiak 7 10 8:6
  10. Piast 8 10 10:10
  11. Górnik Z. 7 10 8:9
  12. Legia 6 9 7:6
  13. Jagiellonia 8 9 9:11
  14. Cracovia 8 9 9:13
  15. Stal 8 8 7:13
  16. Warta 8 7 8:8
  17. Górnik Ł. 8 5 7:18
  18. Bruk-Bet 7 3 6:11

Lech ujarzmił Wisłę

W hicie 8. kolejki ekstraklasy Lech Poznań rozgromił Wisłę Kraków 5:0. Nigdy wcześniej zespół „Kolejorza” tak wysoko nie pokonał ekipy „Białej Gwiazdy” w ligowej potyczce. Poznańska drużyna utrzymał status niepokonanej w tym sezonie PKO Ekstraklasy i oczywiście pozycję lidera. Spotkanie obejrzało ponad 26 tysięcy widzów.

Bezdyskusyjnie najlepszym zawodnikiem na boisku był Portugalczyk Joao Amaral, który strzelił pierwszego gola w meczu, a ponadto zanotował dwie asysty i jedno kluczowe podanie. W ekipie trenera Macieja Skorży świetnie zagrali wszyscy piłkarze, ale na wyróżnienie zasłużył też Szwed Mikael Ishak, który zdobył dwie bramki – drugą na 5:0 po efektownie wykonanym rzucie karnym w stylu zapoczątkowanym w 1976 roku przez czeskiego gracza Antonina Panenkę. Na trybunach stadionu przy Bułgarskiej zjawiło się ponad 26 tysięcy widzów, co było najlepszym dowodem, iż trwający od początku sezonu bojkot naprawdę został przez fanów „Kolejorza” odwołany. Jednym z powodów protestu były zastrzeżenia sympatyków poznańskiej drużyny do władz klubu o brak solidnych wzmocnień. Tezie tej w meczu z Wisłą zaprzeczyli dwaj pozyskani w ostatnim czasie zawodnicy. W swoim drugim występie w polskiej lidze swoje pierwsze trafienie zaliczył pozyskany 27 sierpnia tego roku z Viktorii Pilzno Iworyjczyk Adriel Ba Loua. Także pierwszego gola na polskich stadionach strzelił debiutujący w barwach Lecha portugalski obrońca Pedro Rebocho, pozyskany z francuskiego Guingamp. Nowi gracze chyba lepiej przedstawić się poznańskim kibicom nie mogli. W historii potyczek Lecha z Wisłą Kraków tak wysokiego zwycięstwa poznański zespół jeszcze nie odniósł. Do tej pory jego najwyższa wygrana z wiślakami to było 4:0. Lechici ponieśli jednak w przeszłości kilka klęsk, z których największa była doznana w 1976 roku
porażka 0:8.
Co ciekawe, pięciobramkowe zwycięstwo wcale nie ucieszyło trenera lechitów Macieja Skorżę, chociaż powinno po dwóch wcześniejszych remisach, z Pogonią Szczecin (1:1) i Rakowem Częstochowa (2:2). „Oczywiście jestem zadowolony z postawy zespołu, lecz nie do przesady, bo to dopiero ósma ligowa kolejka, a takie wysokie zwycięstwo stwarza też niebezpieczeństwo popadnięcia w samozadowolenie i nadmierną pewność siebie. Nie chcę, żeby moi piłkarze nabrali przekonania, że Lech jest już maszynką do wygrywania” – podkreślił szkoleniowiec „Kolejorza”, który w sezonach 2007/2008 i 2008/2009 jako trener zdobył z Wisła Kraków tytuły mistrza Polski. Z Lechem mistrzostwo zdobył jak dotąd tylko raz, w sezonie 2014/2015, ale w obecnych rozgrywkach wprowadził „Kolejorza” na dobrą drogę do powtórzenia tego wyczynu.
Wysoka porażka Wisły Kraków jest sporą niespodzianką, bowiem w tym sezonie krakowski zespół, który w poprzednich rozgrywkach musiał walczyć o utrzymanie w ekstraklasie, pod wodzą słowackiego trenera Adriana Guli spisywał się dotąd dobrze i przed starciem z „Kolejorzem” w Poznaniu zajmował w tabeli wysoką czwartą pozycję. Szkoleniowiec „Białej Gwiazdy” przyznał, że jego zdaniem na wysoką porażkę w takim samym stopniu złożyła się znakomita postawa poznańskiego zespołu, jak słaba gra jego podopiecznych. „Mieliśmy zły dzień. Wierzę, że szybko wrócimy do tego, co demonstrowaliśmy w poprzednich kolejkach. Wysoka porażka boli, lecz daje nam też dużo informacji, które po analizie pozwolą nam na podjęcie działań korzystnych dla zespołu” – stwierdził 45-letni słowacki szkoleniowiec.
Ekipa „Kolejorza” powoli powiększa przewagę nad konkurentami. Drugi w tabeli Śląsk Wrocław podobnie jak lechici także jest jeszcze niepokonany w tym ligowym sezonie, ale ponieważ częściej remisuje niż wygrywa, ma już cztery punkty straty do drużyny trenera Skorży. Zajmująca trzecią lokatę Pogoń w 8. kolejce na swoim boisku tylko zremisowała 1:1 z przeciętną Cracovią, a był to trzeci z rzędu mecz „Portowców” z takim wynikiem (wcześniej 1:1 uzyskali z Radomiakiem i Lechem), przez co mają już do poznańskiej drużyny pięć punktów straty. Reszta drużyn, w tym zwłaszcza mające dwa zaległe mecze do rozegrania Legia i Raków, za chwilę mogą utracić kontakt wzrokowy z lechitami i już go nie odzyskać do końca rozgrywek.

48 godzin sport

Z kadry Polski do Chemika
Jacek Nawrocki, który był selekcjonerem kadry Polski siatkarek od 2015 roku, złożył rezygnację z funkcji. Poinformował o tym Polski Związek Piłki Siatkowej. Pod wodzą Nawrockiego nasz reprezentacja w siatkówce kobiet zdobyła srebrny medal Igrzysk Europejskich w Baku w 2015 roku, a w 2019 roku zajęła czwarte miejsce w mistrzostwach Europy oraz piąte w Lidze Narodów. W tegorocznych mistrzostwach Europy biało-czerwone dotarły do ćwierćfinału, w którym przegrały z zespołem Turcji. Nawrocki został nowym trenerem siatkarek Chemika Police.

Brytyjczyk złapany na dopingu
Brytyjski sprinter Chijindu Ujaha, członek sztafety 4×100 m, która w igrzyskach w Tokio wywalczyła srebrny medal, został przyłapany na stosowaniu zakazanego dopingu, ostaryny. Potwierdziły to także wyniki badania próbki B. Lekkoatleta został zawieszony, a w konsekwencji sztafeta Wielkiej Brytanii straci medal olimpijski. Przepisy MKOl i światowej federacji lekkoatletycznej są w tej kwestii jednoznaczne: jeśli członek zespołu sztafetowego został przyłapany na dopingu, to cała drużyna zostaje automatycznie zdyskwalifikowana i traci wszystkie tytuły, nagrody, medale, punkty oraz nagrody pieniężne.

Zagra piłkarska ekstraklasa
Zestaw par 8. kolejki. Piątek: Zagłębie Lubin – Bruk-Bet Nieciecza, godz. 18:00; Lech Poznań – Wisła Kraków, godz. 20:30. Sobota: Wisła Płock – Jagiellonia Białystok, godz. 12:30; Pogoń Szczecin – Cracovia, godz. 15:00; Radomiak – Śląsk Wrocław, godz. 17:30; Lechia Gdańsk – Piast Gliwice, godz. 20:00. Niedziela: Stal Mielec – Raków Częstochowa, godz. 12:30; Górnik Zabrze – Warta Poznań, godz. 15:00; Legia Warszawa – Górnik Łęczna, godz. 17:30.

Zmarł rekordzista świata
Zmarł aktualny rekordzista świata i dwukrotny mistrz olimpijski Jurij Siedych, uważany jest za najwybitniejszego zawodnika w historii rzutu młotem. W 1986 roku, w finale mistrzostw Europy w Stuttgarcie, rzucił aż 86,74 m. Do dzisiaj jest to rekord świata. Siedych miał 66 lat.

Niemcy chcą igrzysk w Polsce
Politycy prawicowej partii Alternatywa dla Niemiec (AfD) zgłosili pomysł, aby Berlin zgłosił swoją kandydaturę na gospodarza letnich igrzysk olimpijskich w 2036 roku. Inicjatywa jest kontrowersyjna, bo impreza odbyłaby się w setną rocznicę igrzysk zorganizowanych w 1936 roku w nazistowskich wówczas Niemczech. Jeszcze bardziej kontrowersyjna jest propozycja zorganizowania igrzysk 2036 roku wspólnie z Warszawą. „To mogłoby to zlikwidować wiele niesnasek, które wciąż istnieją w obu krajach” – powiedział w rozmowie z „Berliner Zeitung” deputowany do Bundestagu z ramienia AfD Georg Pazderski. Niemcy do tej pory gościły olimpijskie zmagania trzykrotnie – poza wspomnianymi letnimi IO w 1936 roku odbyły się w tym roku także zimowe, w Garmisch-Partenkirchen, oraz letnie igrzyska 1972 roku w Monachium.

Wyniki 7. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 7. kolejki:
Raków Częstochowa – Lech Poznań 2:2

Gole: Marcin Cebula (14 karny), Sebastian Musiolik (48) – Joao Amaral (57), Mikael Ishak (73 karny). Żółte kartki: Poletanović, Petrasek, Wdowiak – Pedro Tiba, Ishak, Douglas. Sędziował: Szymon Marciniak.
Widzów: 5200.
Śląsk Wrocław – Legia Warszawa 1:0
Gol: Victor Garcia (84). Żółte kartki: Lewkot, Makowski, Exposito – Pekhart, Kastrati, Jędrzejczyk, Charatin, Boruc, Martins. Sędziował: Bartosz Frankowski.
Widzów: 21 997.
Radomiak – Pogoń Szczecin 1:1
Gole: Leandro (90) – Piotr Parzyszek (2).
Żółte kartki: Luis Machado, Kaput, Radecki – Kurzawa. Sędziował: Sebastian Jarzębak. Widzów: 4483.
Wisła Kraków – Lechia Gdańsk 2:2
Gole: Michal Frydrych (71, 90) – Jarosław Kubicki (23), Ilkay Durmus (45). Żółte kartki: Kliment, Brown Forbes, Szota – Kubicki, Nalepa, Zwoliński, Sezonienko. Czerwona kartka: Szota (90., za drugą żółtą). Sędziował: Paweł Raczkowski.
Widzów: 15 869.
Warta Poznań – Bruk-Bet Nieciecza 0:0
Żółte kartki: Zrelak – Tekijaski, Zeman. Sędziował: Sebastian Krasny. Widzów: 1347.
Cracovia – Górnik Zabrze 2:2
Gole: Matej Rodin (84, 90) – Jesus Jimenez (2), Piotr Krawczyk (34). Żółte kartki: Van Amersfoort, Rapa, Loshaj – Gryszkiewicz, Janża, Janicki. Sędziował: Damian Sylwestrzak. Widzów:6836.
Jagiellonia Białystok – Stal Mielec 1:1
Gole: Israel Puerto (20) – Jonathan de Amo (11). Żółte kartki: Augustyn, Struski, Toporkiewicz – Getinger, Mak, Tomasiewicz. Sędziował: Krzysztof Jakubik. Widzów:6847.
Piast Gliwice – Zagłębie Lubin 0:1
Gol: Jewgienij Baszkirow (90). Żółte kartki: Mokwa, Steczyk – Bartolewski, Balić, Zajic. Sędziował: Wojciech Myć. Widzów: 3672.
Górnik Łęczna – Wisła Płock 3:2
Gole: Bartosz Śpiączka (69, 73), Marcel Wędrychowski (90) – Damian Rasak (14), Mateusz Szwoch (55 karny). Żółte kartki: Gol, Śpiączka, Drewniak – Krywociuk, Warchoł.
Sędziował: Tomasz Wajda. Widzów: 3550.

  1. Lech 7 15 13:5
  2. Śląsk 7 13 10:6
  3. Pogoń 7 12 10:6
  4. Wisła K. 7 11 13:9
  5. Lechia 7 10 10:8
  6. Piast 7 10 10:9
  7. Radomiak 6 9 7:5
  8. Jagiellonia 7 9 9:8
  9. Zagłębie 6 9 7:11
  10. Raków 5 8 8:9
  11. Stal 7 8 7:10
  12. Cracovia 7 8 8:12
  13. Wisła P. 7 7 11:10
  14. Warta 7 7 8:7
  15. Górnik Z. 6 7 7:9
  16. Legia 5 6 4:5
  17. Górnik Ł. 7 5 6:15
  18. Bruk-Bet 6 3 5:9

PKO Ekstraklasa: Tylko zespoły Lecha i Śląska są niepokonane

Dwa czołowe zespoły naszej piłkarskiej ekstraklasy, Lech Poznań i Śląsk Wrocław, jako jedyne są jak na razie niepokonane. Bliski ogrania „Kolejorza” był Raków Częstochowa, który prowadził już 2:0, ale poznański zespół zdołał doprowadzić do wyrównania. W 7. kolejce aż sześć spotkań zakończyło się remisami.

Bramkę dającą prowadzenie gospodarzom zdobył po kwadransie gry Marcin Cebula z rzutu karnego. Na początku drugiej połowy wynik podwyższył Sebastian Musiolik. Kontaktowego gola dla poznańskiej drużyny w 57. minucie strzelił Joao Amarala, a w 73. minucie z rzutu karnego wyrównał Mikael Ishak. Tak więc drużyna prowadzona przez trenera Macieja Skorżę pozostała niepokonana w tym sezonie i prowadzi z dorobkiem 15 punktów mając na koncie cztery zwycięstwa i trzy remisy. Drugi w tabeli Śląsk, także niepokonany jeszcze w obecnych rozgrywkach, ma dwa punkty mniej po trzech zwycięstwach i czterech remisach. Szansę na utrzymanie drugiej lokaty zajmowanej po sześciu kolejkach straciła w Radomiu Pogoń Szczecin, która prowadziła od 2. minuty z Radomiakiem 1:0 po golu Piotra Parzyszka, by dać sobie strzelić gola niemal w ostatnich sekundach spotkania. Niemiecki trener „Portowców” Kosta Runjaić miał o to do swoich piłkarzy ogromne pretensje. „Remis jest wynikiem w porządku, biorąc pod uwagę przebieg meczu. Radomiak zasłużył na ten punkt. Ze wsparciem własnych kibiców pokazał, jak można z poświęceniem grać w piłkę nożną. Jeżeli chodzi o grę mojego zespołu, to nie jestem z jego postawy zadowolony. Taka forma fizyczna, jaką zaprezentowaliśmy, nie przystoi w ekstraklasie” – stwierdził szkoleniowiec. Szefowie szczecińskiego klubu też zapewne nie pochwalą swoich piłkarzy, bo po letnich transferach, w wyniku których do kadry zespołu dołączyli Kamil Grosicki z West Bromwich Albion, Piotr Parzyszek z włoskiego Frosione, Jean Carlos silva z Wisły Kraków i Maciej Żurawski z Warty Poznań, „Portowcy” mają w tej chwili piłkarski potencjał uprawniający wręcz do wyznaczenia im jako cel główny zdobycie mistrzostwa Polski. Na razie jednak oglądają plecy zespołów Lecha Poznań i Śląska Wrocław.
„Kolejorz” w miniony weekend zagrał z Rakowem w Częstochowie, co wcześniej po raz ostatni miało miejsce 11 kwietnia 1998 roku. Po powrocie do ekstraklasy częstochowska drużyna z braku odpowiedniego stadionu w swoim mieście musiał korzystać z gościny na stadionie GKS Bełchatów. Stadion Miejski w Częstochowie został jednak już na tyle przysposobiony do wymogów licencyjnych w ekstraklasie, że władze ligi zezwoliły Rakowowi na rozgrywanie spotkań na tym obiekcie. Na mecz z Lechem przyszło 5,5 tysiąca widzów, co zważywszy na ograniczona objętość trybun do sześciu tysięcy można uznać od biedy za komplet publiczności. Trener Marek Papszun po odpadnięciu Rakowa z kwalifikacji do Ligi Konferencji Europy zdążył już przestawić swój zespół na wyłącznie ligowe tory, czego lechici chyba się nie spodziewali, skoro dali rywalom strzelić dwa gole. Przegrać jednak nie przegrali, ale remis powinni uznać za sukces, bo w przekroju całego spotkania częstochowianie bardziej zasługiwali na zwycięstwo. Ale remisy w starciach tych drużyn to nic nowego – w 19 rozegranych meczach takim wynikiem zakończyło się osiem, z tego w ekstraklasie pięć.
W niedzielnym spotkaniu trener Papszun stanął na drodze Lecha po raz ósmy i ma z tym zespołem korzystny bilans (tylko dwie porażki), natomiast trener „Kolejorza” jeszcze z Papszunem i Rakowem pod wodzą tego szkoleniowca nie wygrał.
Ciekawostką jest to, że zespół Lecha ma w ostatnich sezonach problem z wygrywaniem meczów zaraz po przerwie na reprezentację. Ostatnie zwycięstwo po takie przerwie odniósł w listopadzie 2019 roku, kiedy to wygrał z Piastem Gliwice 3:0, a we wrześniu zdarzyło mu się to po raz ostatni aż w 2012 roku pod wodzą trenera Mariusza Rumaka w meczu na wyjeździe pokonał GKS Bełchatów 1:0. Od 2009 roku Lech Poznań triumfował po przerwie na reprezentację w sumie w 22 spotkaniach. 14 meczów zremisował i 14 razy schodził z boiska pokonany. Bilans Kolejorza od 2009 roku po wrześniowych przerwach na kadrę jest niekorzystny: 4 wygrane, 3 remisy, 6 porażek. Tyle mówią statystyki, tymczasem ekipa „Kolejorza” w starciu z Rakowem zaliczyła już dziewiąty z rzędu ligowy mecz bez porażki (licząc ze spotkaniami z poprzedniego sezonu). W najbliższy piątek lechici podejmą u siebie Wisłę Kraków i będzie to dla nich nie mniejsze wyzwanie, niż potyczka z Rakowem, aktualnym przecież wicemistrzem Polski.
Tymczasem aktualny mistrz, czyli Legia Warszawa, w krajowych rozgrywkach na razie w ogóle się nie liczy, bo w tym klubie cała para jest w tej chwili skierowana na rywalizacje w Lidze Europy. Co bynajmniej nie znaczy, że legioniści odpuścili walkę o obronę tytułu. We Wrocławiu przegrali w dość kuriozalnych okolicznościach. Przypomnijmy: w 84. minucie piłkarz Śląska Victor Garcia przejął piłkę po złym podaniu gracza Legii Ernesta Murciego, a że był na spalonym, sędzia liniowy Marcin Boniek podniósł odruchowo chorągiewkę. Arbiter główny Bartosz Frankowski był blisko całej sytuacji i nie odgwizdał spalonego, a Boniek po chwili zorientował się, że popełnił pomyłkę i opuścił chorągiewkę. Ale przez te kilka sekund wszyscy piłkarze Legii stanęli jak wryci, natomiast Victor Garcia, widać lepiej od nich znający piłkarskie przepisy, przez nikogo nie atakowany ruszył na bramkę strzeżoną przez Artura Boruca i posłał mu piłkę między nogami do siatki. zekręt.
Mistrz Polski na razie słabo sobie radzi w ekstraklasie. Legioniści w pięciu rozegranych dotąd meczach ligowych (dwa mają przełożone na późniejsze terminy) odnieśli dwa zwycięstwa i ponieśli trzy porażki, strzelając ledwie cztery gole przy pięciu straconych. W dwóch ostatnich spotkaniach nie potrafił pokonać bramkarza rywali, więc miejsce w strefie spadkowej (16.) to naturalna konsekwencja takich fatalnych wyników. Za Legią w tabeli są tylko beniaminkowie – Górnik Łęczna i Bruk-Bet Nieciecza. A teraz na dodatek dla „Wojskowych” zaczęło się granie co trzy dni w lidze i europejskich pucharach i potrwa przez najbliższe trzy tygodnie. Po tym maratonie może dojść na Łazienkowskiej do przesilenia – albo polecą głowy, albo poleje się szampan.

Boniek oszukał Legię

W 84. minucie meczu Śląska Wrocław z Legią Warszawa (1:0) w 7. kolejce ekstraklasy padła chyba najdziwniejsza bramka na polskich boiskach w ostatnich latach. Wrocławianom w jej zdobyciu wydatnie pomogli sędziowie.

Arbitrem głównym sobotniego meczu Śląska z Legią był Bartosz Frankowski, a w roli jednego z jego asystentów wystąpił Marcin Boniek. I to on właśnie w 84. minucie podniósł chorągiewkę sygnalizując spalonego na niekorzyść wrocławskiego zespołu. Gracze Legii na ten widok stanęli, ale ponieważ Bartosz Frankowski nie zagwizdał, napastnik gospodarzy Victor Garcia ruszył z piłką w pole karne legionistów i nie atakowany przez nikogo posłał piłkę do bramki między nogami rozpaczliwie interweniującego Artura Boruca. Spalonego, jak wykazał VAR, nie było, to była ewidentna pomyłka sędziego liniowego, ale chociaż piłkarze Legii polecieli do arbitra głównego ze słusznymi pretensjami, Frankowski gola nie anulował.
Racja była po jego stronie, bo zgodnie z przepisami tylko on mógł przerwać grę, a przecież tego nie zrobił. Po meczu fani stołecznego klubu przypomnieli, że Frankowskim w każdym meczu Legii, który prowadził, podejmował kontrowersyjne decyzje na jej niekorzyść. Niemniej jednak w PZPN i UEFA arbiter ten jest ceniony, czego najlepszym dowodem jest choćby to, że został wyznaczony na arbitra głównego meczu 1. kolejki Ligi Mistrzów Chelsea Londyn – Zenit Petersburg. Jednym z jego liniowych też będzie Marcin Boniek, bratanek wiceprezydenta UEFA i byłego prezesa PZPN Zbigniewa Bońka.
Śląsk, którego trenerem jest zwolniony kilka lat temu w dość nieładny sposób z Legii Jacek Magiera, wygrał ze stołeczną drużyną na własnym stadionie po raz pierwszy od 9 września 2017 roku. Nie to jest jednak dla legionistów najgorsze, chociaż w swoim piątym ligowym występie w PKO Ekstraklasie przegrali już po raz trzeci (wcześniej ograły ich Radomiak i Wisła Kraków), lecz słaba forma nie napawająca optymizmem przed środowym starciem w fazie grupowej Ligi Europy ze Spartakiem Moskwa.

Wyniki 6. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 6. kolejki:

Lech Poznań – Pogoń Szczecin 1:1
Gole: Pedro Tiba (90) – Luka Zahović (85).
Żółte kartki: Kwekweskiri – Luis Mata, Drygas. Czerwona kartka: Kwekweskiri (62., za drugą żółtą). Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków).
Widzów: 17 611.
Wisła Kraków – Legia Warszawa 1:0
Gol: Felicio Brown Forbes (29).
Żółte kartki: Plewka – Pekhart, Abu Hanna.
Sędziował: Zbigniew Dobrynin (Łódź).
Widzów: 23 717.
Warta Poznań – Jagiellonia Białystok 1:1
Gole: Mateusz Kuzimski (48) – Fedor Cernych (50). Żółta kartka: Augustyn (Jagiellonia).
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 1826.
Stal Mielec – Górnik Łęczna 2:0
Gole: Fabian Piasecki (4), Mateusz Mak (14).
Żółte kartki: Żyro – Mak, Rymaniak, Śpiączka. Czerwona kartka: Żyro (77., za drugą żółtą).
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Widzów: 3185.
Bruk-Bet Nieciecza – Cracovia 1:2
Gole; Patryk Czarnowski (78) – Pelle van Amersfoort (56, 67). Żółte kartki: Gergel, Grzybek – Siplak, Hrosso, Rodin. Sędziował: Łukasz Kuźma (Białystok). Widzów: 3582.
Lechia Gdańsk – Radomiak Radom 2:2
Gole: Mateusz Żukowski (12), Maciej Gajos (19) – Luis Machado (59), Karol Angielski (64 karny). Żółte kartki: Malocca, Kubicki, Conrado – Karwot. Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów: 8456.
Górnik Zabrze – Piast Gliwice 0:1
Gol: Patryk Sokołowski (67).
Żółte kartki: Wiśniewski, Gryszkiewicz, Cholewiak – Pyrka, Chrapek.
Sędziował: Damian Kos (Gdańsk).
Widzów: 18 652.
Wisła Płock – Raków Częstochowa 1:1
Gole: Damian Warchoł (37) – Marcin Cebula (19).Żółte kartki Wolski, Sekulski – Niewulis, Cebula, Rundić. Sędziował: Paweł Malec (Łódź). Widzów: 1500.
Zagłębie Lubin – Śląsk Wrocław 1:3
Gole: Wojciech Golla (35 samobójcza) – Mateusz Praszelik (14), Erik Exposito (26, 62).
Żółte kartki: Poręba, Kruk (Zagłębie).
Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 4120.

  1. Lech 6 14 11:3
  2. Pogoń 6 11 9:5
  3. Wisła K. 6 10 11:7
  4. Śląsk 6 10 9:6
  5. Piast 6 10 10:8
  6. Lechia 6 9 8:6
  7. Radomiak 5 8 6:4
  8. Jagiellonia 6 8 8:7
  9. Wisła P. 6 7 9:7
  10. Raków 4 7 6:7
  11. Stal 6 7 6:9
  12. Cracovia 6 7 6:10
  13. Warta 6 6 8:7
  14. Legia 4 6 4:4
  15. Górnik Z. 5 6 5:7
  16. Zagłębie 5 6 6:11
  17. Bruk-Bet 5 2 5:9
  18. Górnik Ł. 6 2 3:13

Dobra zmiana w rankingu UEFA

Trwający sezon w europejskich pucharach jest dla polskich zespołów dużo lepszy od kilku ostatnich i nasza piłkarska ekstraklasa awansowała o cztery miejsca w ligowym rankingu UEFA 28. pozycję, ale wciąż jest w gronie słabeuszy. Wizerunkowy cios otrzymała francuska Ligue 1, która wypadła z Top 5 zestawienia. W jej miejsce wskoczyła portugalska Primeira Liga.

Ranking ligowy UEFA ustalany jest na podstawie wyników osiągniętych w europejskich pucharach w ostatnich pięciu sezonach. Przed obecną edycją klubowych rozgrywek na Starym Kontynencie polska PKO Ekstraklasa zajmowała dopiero 32. miejsce wśród 55 zrzeszonych w UEFA krajów. To efekt trzech kiepskich sezonów pucharowych: 2016/2017, 2017/2018 i 2018/2019. W tych trzech edycjach PKO Ekstraklasa nie miała żadnego przedstawiciela w fazie grupowej Ligi Mistrzów i Ligi Europy, więc nasze klubowe zespoły zdobyły niewielką liczbę punktów rankingowych – odpowiednio 2,875, 2,250 i 2,125 pkt. Dopiero w poprzednim sezonie sytuacja się poprawiła za sprawą Lecha Poznań, który awansował do fazy grupowej Ligi Europy. W sumie cztery polskie zespoły (oprócz Lecha jeszcze Legia Warszawa, Piast Gliwice i Lechia Gdańsk) wywalczyły cztery punkty rankingowe.
W tym sezonie ten wynik zostanie zapewne poprawiony, bo Legia, Raków Częstochowa, Pogoń Szczecin i Śląsk Wrocław zdobyły wspólnie 3,375 pkt (te wyliczenia nie obejmują rozegranych w czwartek przez Legię i Raków spotkań rewanżowych w IV rundzie kwalifikacji Ligi Europy (Legia po remisie w pierwszym meczu 2:2 podejmowała Slavię Praga) oraz Ligi Konferencji Europy (Raków po wygranej u siebie z belgijskim KAA Gent 1:0 grał na wyjeździe). Oba spotkania zakończyły się po zamknięciu wydania.
Jeszcze przed tymi spotkaniami było wiadomo, że w razie niepowodzenia w rywalizacji ze Slavią Legia ma dzięki dotarciu do II rundy eliminacji Ligi Mistrzów zapewnione miejsce w fazie grupowej Ligi Konferencji, a zatem warszawski zespół będzie miał na pewno okazję w sześciu spotkaniach tego europejskiego pucharu zdobyć kolejne punkty rankingowe. Przypomnijmy, że każde zwycięstwo w eliminacjach jest warte 1 punkt, a remis 0,5 punktu. W fazie grupowej te liczby się podwajają. Wszystkie zdobyte punkty sumuje się i dzieli przez liczbę drużyn występującą w pucharach, czyli w przypadku Polski na cztery. Awans do kolejnych faz oznacza bonusowe punkty.
PKO Ekstraklasa dzięki tym wynikom zaczęła powoli piąć się w górę rankingu i z dorobkiem 14,625 pkt wyprzedziła ligi Białorusi, Słowacja, Azerbejdżanu i Słowenii. Kolejna w zestawieniu liga Kazachstanu jest lepsza od PKO Ekstraklasy o 0,375 punktu i jest to strata możliwa do odrobienia jeszcze w tym sezonie. Dalej są ligi węgierska, rumuńska, bułgarska i izraelska, ale do nich nasza najwyższa klasa rozgrywkowa ma już kilkupunktowe straty.
Marzeniem klubów, a pewnie także kibiców, byłby awans na 15 miejsce. W tej chwili PKO Ekstraklasa wystawia jeden zespół w eliminacjach do Ligi Mistrzów i trzy w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy. Gdyby zajmowała w rankingu 15. lokatę, mogłaby wystawić dwa zespoły w eliminacjach do Ligi Mistrzów, jeden do Ligi Europy i dwa do Ligi Konferencji Europy. W tej chwili osiągnięcie tego celu wydaje się nierealne, bo do zajmującej obecnie 15. miejsce ligi chorwackiej PKO Ekstraklasa ma prawie 10 punktów do odrobienia. A przecież to właśnie z mistrzem Chorwacji, Dinamem Zagrzeb, legioniści odpadli w tym sezonie w III rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów.
Liderem rankingu ligowego UEFA jest angielska Premier League, mająca na koncie 87,926 pkt. Kolejne lokaty w Top 5 zestawienia zajmują: hiszpańska Primera Division (80,570 pkt), włoska Serie A (63,616 pkt), niemiecka Bundesliga (61,427 pkt) i portugalska Primeira Liga (44,216 pkt). Dopiero na szóstym miejscu znajduje się francuska Ligue 1, tracąc tym samym miejsce w tzw. wielkiej piątce najsilniejszych lig europejskich. To spore zaskoczenie, zwłaszcza w kontekście głośnego przejścia Leo Messiego do Paris Saint-Germain. Ale poza paryskim potentatem reszta klubów francuskiej ekstraklasy nie zalicza się do europejskiej czołówki ani pod względem finansowym, ani też sportowym. To właśnie z powodu ich słabszej postawy w europejskich pucharach w poprzednim sezonie Ligue 1 została wyprzedzona przez lepiej punktujące w rozgrywkach zespoły portugalskie, które zdobyły łącznie 9,600 pkt, a francuskie tylko 7,916 pkt. W obecnym sezonie Portugalczycy wywalczyli już 3,750 pkt, a Francuzi zaledwie 1,833 pkt. I to wystarczyło, by to piłkarska ekstraklasa Portugalii wyprzedziła Ligue 1 i awansował do Top 5 najsilniejszych lig w Europie. Taka sytuacja ma miejsce po raz pierwszy od sezonu 2015/2016. Wówczas także Portugalczycy zajmowali 5. miejsce, jednak już rok później dali się wyprzedzić nie tylko Francuzom, ale też Rosjanom. Tym razem drużynom z Ligue 1 będzie trudniej odzyskać utraconą pozycję, bowiem po tym sezonie stracą 11,500 pkt wypracowane w sezonie 2017/2018, natomiast Portugalczykom tylko 9,666 pkt. Miejsca w Top 15 uzupełniają: 7. Holandia (33,100 pkt), 8. Szkocja (31,200), 9. Rosja (30,682), 10. Austria (30,050), 11. Ukraina (29,300), 12. Serbia (26,375), 13. Belgia (25,800), 14. Szwajcaria (25,675), 15. Chorwacja
(24,275).

48 godzin sport

Wirus dopadł Podolskiego
Lukas Podolski otrzymał pozytywny wynik na obecność koronawirusa i obecnie przebywa na kwarantannie w Niemczech – poinformował Górnik Zabrze. To oznacza, że 36-letni niemiecki napastnik polskiego pochodzenia nie zagra w najbliższym meczu zabrzańskiej drużyny z Piastem Gliwice. Podolski do tej pory rozegrał tylko dwa mecze w barwach Górnika.

US Open bez sióstr Williams
Serena Williams ogłosiła, że z powodu kontuzji nie wystąpi w US Open w Nowym Jorku. 23-krotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych wycofała się z powodu urazu mięśnia uda w prawej nodze, przez który musiała skreczować w pojedynku pierwszej rundy w Wimbledonie. W poprzedniej edycji US Open młodsza z sióstr Williams odpadła w półfinale. 40-letnia gwiazda tenisa w tej chwili zajmuje w rankingu WTA 22. lokatę. Z nowojorskiej imprezy wycofała się też jest starsza o rok siostra, Venus. Nieobecność w US Open obu tych utytułowanych amerykańskich tenisistek zdarzy się po raz pierwszy od 2003 roku.

Burza w norweskich skokach
Austriacki trener norweskiej kadry skoczków narciarskich Alexander Stoeckl zagroził rezygnacją z posady, jeśli władze Norweskiej Federacji Narciarskiej (NSF) utrzymają w mocy decyzję o zakończeniu po 17 latach współpracy z dyrektorem ds. skoków narciarskich Clasem Brede Brathenem, którego umowa wygasa po zakończeniu obecnego sezonu i NSF nie zamierza jej kontynuować. Kontrakt Stoeckla także wygasa w 2022 roku po zimowych igrzyskach olimpijskich w Pekinie.

Motor Lublin juniorami stoi
Motor Lublin złotym medalistą młodzieżowych mistrzostw Polski par klubowych. Triumfatorzy w zawodach stracili zaledwie jeden punkt. Szans w starciu z parą Witold Lampart – Mateusz Cierniak nie miał nawet drugi na podium duet gospodarzy turnieju Włókniarza Częstochowa – Jakub Miśkowiak i Mateusz Świdnicki. Trzecie miejsce zajęła Unia Tarnów (Dawid Rempała, Przemysław Konieczny), a kolejne Unia Leszno, KS Toruń, ROW Rybnik i GKM Grudziądz.

Gra piłkarska ekstraklasa
Zestaw par 6. kolejki. Piątek: Stal Mielec – Górnik Łęczna, godz. 18:00; Warta Poznań – Jagiellonia Białystok, 20:30. Sobota: Bruk-Bet Nieciecza – Cracovia, 12:30; Lechia Gdańsk – Radomiak Radom, 15:00; Lech Poznań – Pogoń Szczecin, 17:30; Górnik Zabrze – Piast Gliwice, 20:00. Niedziela: Wisła Płock – Raków Częstochowa, 12:30; Zagłębie Lubin – Śląsk Wrocław, 15:00, Wisła Kraków – Legia Warszawa, 17:30.

Zmarł wicemistrz Europy
W minioną sobotę zmarł w wieku 76 lat Wilfried van Moer, znakomity przed laty belgijski piłkarz, wicemistrz Europy z 1980 roku, dwukrotny uczestnik mistrzostw świata. W reprezentacji Belgii rozegrał 57 meczów i strzelił dziewięć goli.