Wyniki 5. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 5. kolejki:
Górnik Zabrze – Wisła Kraków 0:0

Żółte kartki: Janża, Manneh – Frydrych, Mehremić, Burliga. Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 12 492.
Wisła Płock – Warta Poznań 1:3
Gople: Aleks Ławniczak (79 samobójcza) – Aleks Ławniczak (29), Bartosz Kieliba (48), Łukasz Trałka (85). Żółte kartki: Michalski – Jakóbowski, Ławniczak. Sędziował: Zbigniew Dobrynin (Łódź).
Widzów: 1411.
Cracovia – Raków Częstochowa 2:2
Gole3: Filip Piszczek (21), Ivan Fiolić (90) – Tomas Petrasek (11), David Tijanić (15).
Żółte kartki: Van Amersfoort, Loshaj, Hanca – Kun. Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 5127.
Jagiellonia Białystok – Zagłębie Lubin 0:1
Gol: Lorenco Simić (10).
Żółte kartki: Romanczuk – Szysz, Balić, Wójcicki. Sędziował: Wojciech Myć (Lublin).
Widzów: 5881.
Lechia Gdańsk – Podbeskidzie Bielsko-Biała 4:0
Gole: Rafał Pietrzak (13), Flavio Paixao (30, 42), Łukasz Zwoliński (90). Żółte kartki: Makowski, Kubicki – Roginić, Biliński, Modelski. Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 4877.
Stal Mielec – Piast Gliwice 3:2
Gole: Maciej Domański (21 karny), Mateusz Mak (55, 80) – Michał Żyro (49), Dominik Steczyk (54). Żółte kartki: Konczkowski, Sokołowski, Czerwiński (Piast).
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Widzów: 2850.
Lech Poznań – Pogoń Szczecin
(w terminie 27 września mecz odwołany przez Ekstraklasę SA na wniosek gospodarzy, których 1 października czeka wyjazdowy mecz w 4. rundzie Ligi Europy z belgijskim Royal Charleroi).
Legia Warszawa – Śląsk Wrocław
(w terminie 27 września mecz odwołany przez Ekstraklasę SA na wniosek gospodarzy, których 1 października czeka mecz u siebie w 4. rundzie Ligi Europy z azerskim Karabachem Agdam).
UWAGA: Cracovia rozpoczęła rozgrywki z karą -5 pkt za udział w futbolowej korupcji.

  1. Górnik 5 13 12:3
  2. Raków 5 10 12:7
  3. Zagłębie 5 10 6:4
  4. Lechia 5 9 10:8
  5. Jagiellonia 5 8 6:5
  6. Śląsk 4 7 8:5
  7. Pogoń 4 7 5:4
  8. Legia 4 6 5:6
  9. Lech 4 5 7:7
  10. Wisła P. 5 5 7:7
  11. Stal 5 5 7:10
  12. Warta 5 4 3:4
  13. Wisła K. 5 3 4:9
  14. Cracovia 5 2 8:7
  15. Podbeskidzie 5 2 7:16
  16. Piast 5 1 2:7

Covid-19 zaatakował ekstraklasę

Aż pięciu piłkarzy Pogoni Szczecin zakaziło się koronawirusem. Prawdopodobnie podczas ubiegłotygodniowego meczu ligowego ze Śląskiem Wrocław. Władze ekstraklasy zarządziły we wszystkich klubach dodatkowe, obowiązkowe testy na obecność Covid 19.

W poprzednim tygodniu Pogoń Szczecin grała w lidze ze Śląskiem Wrocław. Dwa dni przed meczem wrocławski klub potwierdził kilka pozytywnych wyników testów na obecność koronawirusa. Mimo natychmiastowej izolacji chorych nie można wykluczyć, że to właśnie od nich w trakcie ostatniego meczu zarazili się zawodnicy szczecińskiego zespołu.
PZPN i władze ligi są zaniepokojone zwiększającą się liczbą zachorowań w Polsce oraz w samej lidze. Dlatego też w klubach zostaną przeprowadzone badanie, których zadaniem będzie wygaszanie koronawirusa w klubach.
„Po konsultacjach z Zespołem Medycznym PZPN Ekstraklasa S.A. poprosi wszystkie kluby o przeprowadzenie w przyszłym tygodniu testów wymazowych na COVID-19. Ma to związek z rosnącą liczbą zakażeń w Polsce i w kilku klubach Ekstraklasy.
Transmisja wirusa przyspieszyła i w dłużej perspektywie brak reakcji może poważnie zagrozić ciągłości rozgrywek. Ich przerwanie byłoby katastrofą – sportową i finansową. Bo musimy pamiętać, skąd płyną największe pieniądze – ze stacji telewizyjnych, które wykładają setki milionów złotych rocznie” – podano w komunikacie.
Konieczność przeprowadzenia dodatkowych testów będzie dla klubów sporym wydatkiem, bo trzeba będzie przebadać nie tylko zawodników i członków sztabów szkoleniowych, ale też wydelegowanych do obsługi technicznej spotkań pracowników pionów administracyjnych klubów. Nie ma jednak innego rozwiązania. Przypomnijmy, że przypadki koronawirusa odnotowano do tej pory w Legii Warszawa, Śląsku Wrocław, Pogoni Szczecin, Piaście Gliwice (trener Waldemar Fornalik), Lechii Gdańsk i ostatnio w Wiśle Kraków, która zgłosiła zakażenie u jednego zawodnika i jednego z pracowników klubu.

Legia też wzięła wolne w lidze

Lech Poznań już w ubiegłą środę, niemal tuż po wygranym 5:0 meczu z Apollonem Limassol w 3. rundzie Ligi Europy, poprosił władze Ekstraklasy SA o przełożenie wyznaczonego na niedzielę ligowego spotkania z Pogonią Szczecin. Następnego dnia o przełożenie meczu ze Śląskiem Wrocław wystąpiła Legia Warszawa, która awansowała do 4. rundy po zwycięstwie nad mistrzem Kosowa Drita Gnjilane 2:0. Ekstraklasa zgodziła się bez problemu.

Niemal tuż po zakończeniu czwartkowego spotkania z Drita Gnjilane działacze Legii wysłali do Ekstraklasy SA prośbę o przeniesienie niedzielnego spotkania ze Śląskiem Wrocław na inny termin. Była to tylko czysta formalność, bo już dzień wcześniej prezes zarządu spółki Marcin Animucki, tuż po tym jak podpisał zgodę na przeniesienie meczu Lecha Poznań z Pogonią Szczecin, oficjalnie zapewnił, że na taką samą zgodę mogą też liczyć Legia i Piast Gliwice, jeśli zakwalifikują się do 4. rundy kwalifikacji Ligi Europy. Jak wiadomo gliwiczanie nie dali rady ekipie FC Kopenhaga i przegrali z nią na wyjeździe 0:3, zatem nie mieli podstaw do przełożenia czekającego ich w poniedziałek spotkania ze Stalą Mielec. Ale warszawski zespół skorzystał z przywileju.
Nowe terminy meczów Lecha z Pogonią i Legii ze Śląskiem zostaną wyznaczone dopiero po czwartkowych meczach 4. rundy kwalifikacji Ligi Europy. Dla przypomnienia – 1 października „Kolejorz” zmierzy się na wyjeździe z belgijskim Royal Charleroi (początek spotkania godz. 19:00), natomiast „Wojskowi” podejmą u siebie na Łazienkowskiej azerski Karabach Agdam (początek meczu godz. 20:00). „Chcemy w każdy możliwy sposób wspomóc polskie kluby w walce o awans do fazy grupowej Ligi Europy. Dzięki tej decyzji Lech ni Lechia zyskają więcej czasu na przygotowanie się do meczów pucharowych” – tłumaczył decyzję Ekstraklasy SA jej prezes Marcin Animucki. Zapewnił jednak, że kolejnych zmian terminów czy odwoływania meczów ekstraklasy już w tym sezonie nie będzie.
Wszelkie pretensje są w tej sytuacji nieuzasadnione i należy jedynie żałować, że dopiero teraz Ekstraklasa SA w takiej formie pomogła swoim „eksportowym” zespołom. A że one w ostatnich latach fatalnie spisywały się w rozgrywkach o europejskie puchary, to skutek tej mizerii jest taki, że w przyszłym sezonie w Lidze Europy będzie mógł zagrać tylko mistrz Polski, jeśli odpadnie z kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Trzy pozostałe polskie drużyny będą rywalizować w europejskiej „trzeciej lidze pucharowej”, czyli w Lidze Konferencji Europy UEFA (Europa Conference League). I to jest wystarczający powód, żeby nasze ligowe kluby zaczęły się w końcu wspierać, bo na razie jest tak, że zarówno Pogoń, jak i Śląsk oprotestowały decyzję Ekstraklasy SA, zaś wcześniej same z siebie prośby Lecha i Legii o przełożenie spotkań odrzuciły. Różnica między nimi była tylko taka, że szczecinianie nie kryli się ze swoim protestem, natomiast wrocławianie próbowali przeszkodzić w przełożeniu spotkania po cichu.
Tymczasem szarpać się nie ma powodu, bo rywalizacja w ekstraklasie jest wyrównana, czego dowodem choćby pierwsza zadyszka idącego wcześniej jak burza Górnika Zabrze. W piątej kolejce ekipa trenera Marcina Brosza na swoim boisku tylko zremisowała bezbramkowo z Wisłą Kraków. Utrzymała mimo to pozycję lidera, ale trzy punkty przewagi nad zajmującymi dwie kolejne lokaty zespołami Rakowa Częstochowa (zremisował na wyjeździe z Cracovią 2:2) i Zagłębia Lubin („Miedziowi” wygrali w Białymstoku z Jagiellonią 1:0) to nie jest jeszcze przepaść. Warto odnotować premierowe zwycięstwo beniaminka ekstraklasy Warty Poznań, która nieoczekiwanie wygrała w Płocku z Wisłą 3:1. Na swoje pierwsze zwycięstwo czeka natomiast beniaminek z Bielska-Białej Podbeskidzie, które w Gdańsku przegrało z Lechią aż 0:4 i po pięciu ligowych kolejkach ma już 16 straconych bramek.

Ekstraklasa dała Lechowi wolne

Piłkarze Lecha Poznań sprawili nie lada niespodziankę eliminując w 3. rundzie kwalifikacji Ligi Europy cypryjski Apollon Limassol. I to wynikiem, jakiego nikt się chyba nie spodziewał. Wicemistrzowie Polski wygrali aż 5:0 i po 11 latach nieudanych prób wreszcie przebrnęli przez trzecią rundę eliminacyjną w europejskich pucharach. W takiej formie mogą się pokusić o awans do fazy grupowej i tylko z tego tytułu zarobić blisko trzy miliony euro.

Lech pokonał Apollon 5:0 po golach Pedro Tiby (dwa), Mikaela Ishaka, Jakuba Kamińskiego i Jana Sykory. Cypryjski zespół, chociaż zadebiutował w europejskich rozgrywkach ponad pół wieku temu, nigdy nie przegrał tak wysoko. A przecież w latach 80. i 90. podejmował Barcelonę (1:1), Liverpool (1:2) czy Inter Mediolan (3:3). Ma na koncie ponad 50 spotkań w roli gospodarza spotkań w pucharowych, ale najwyżej do meczu z Lechem przegrał u siebie 0:4, po raz ostatni rok temu z PSV Eindhoven w 4. rundzie eliminacji do Ligi Europy.
Warto przypomnieć, że w ostatnich 15 latach cypryjski futbol bardziej się liczy w Europie od polskiego. APOEL Nikozja zdołał czterokrotnie awansować do fazy grupowej Ligi Mistrzów (2009, 2011, 2014, 2017), a Anorthosis Famagusta raz (2008). Cypryjskie kluby mają wyższy ranking, a na dodatek Apollon jest w tej chwili liderem tamtejszej ekstraklasy. Teraz podopieczni trenera Dariusza Żurawia 1 października zagrają na wyjeździe ze lepszym z pary Charleroi – Partizan Belgrad (czwartkowy mecz tych zespołów zakończył się po zamknięciu wydania).
Ekipa „Kolejorza” z Apollonem zagrała już w środę, a jeszcze tego samego dnia władze PKO Ekstraklasy przychyliły się do prośby działaczy poznańskiego klubu o przełożenie wyznaczonego w terminarzu na niedzielę ligowego spotkania z Pogonią Szczecin. Decyzję podjęto arbitralnie, bo próba lechitów bezpośredniego dogadania się z „Portowcami” zakończyła się niepowodzeniem. Szczecinianie po prostu się nie zgodzili na przełożenie spotkania, co nie najlepiej o nich świadczy, bo przecież teraz każdy punkt do rankingu ligowego UEFA jest dla naszej PKO Ekstraklasy na wagę złota, bo zjechała w zestawieniu na upokarzające 32. miejsce. „Chcemy wspomóc polskie kluby w walce o awans do fazy grupowej Ligi Europy. Dzięki tej decyzji drużyna z Poznania zyska więcej czasu na przygotowania do meczu IV rundy eliminacji tych rozgrywek. Trzymamy też mocno kciuki za zespoły Legii i Piasta te zespoły w przypadku awansu do IV rundy także mogą liczyć na przełożenie swoich ligowych meczów” – ogłosił w środę wieczorem prezes zarządu Ekstraklasy SA Marcin Animucki. Wypada tej inicjatywie przyklasnąć, bo dobre wyniki naszych drużyn w europejskich pucharach są teraz polskiemu futbolowi bardzo potrzebne.
Prezes ekipy „Portowców” Jarosław Mroczek z powodu przełożenia spotkania z Lechem narobił jednak rabanu, ale jego protest raczej nie zyska poparcia. Spółka Ekstraklasa SA właśnie przelała na konta klubów prawie 54 mln złotych z pierwszej transzy wpłat od nadawców telewizyjnych, która w tym sezonie, mimo zmniejszenia liczby meczów z 37 do 30 nadal wynosi 225 mln złotych. A o to też toczył się spór, nakręcany głównie przez właścicieli Wisły Kraków, którzy i tak zakończył się przedłużeniem umowy medialnej z Canal+ i TVP na dotychczasowych warunkach, zaś ekipa „Białej Gwiazdy” niepotrzebnie się tylko skonfliktowała z władzami ligi i większością klubów.
Dla przypomnienia – utrzymano zasadę podziału pieniędzy z praw mediowych, wedle której 44 procent całości wypłaconej kwoty jest dystrybuowana między kluby po równo, zaś pozostałe pieniądze są dzielone według klucza: 20 procent za miejsce w rankingu historycznym, 18 procent za zajęte miejsce w tabeli na koniec sezonu, 14 procent dla czterech drużyn występujących w rozgrywkach UEFA, zaś 0,5 procent dla ośmiu klubów z dołu tabeli w ramach funduszu solidarnościowego. Ponadto dla drużyny, która zostanie zdegradowana, przeznaczono z tej kwoty dodatkowe 750 tys. złotych. Wykrojono też z medialnego tortu 1,6 mln złotych na pokrycie kosztów testów na obecność koronawirusa oraz 5,5 mln złotych na program Pro Junior System. Taki system rozdziału pieniędzy premiuje najlepsze drużyny, które potem walczą w europejskich pucharach. Prezes Pogoni ma więc trochę racji narzekając za ten dodatkowy ukłon Ekstraklasy SA w stronę Lecha, który zrobiono kosztem jego zespołu.
Zestaw par 5. kolejki:
Piątek: Wisła Płock – Warta Poznań, godz. 18:00; Górnik Zabrze – Wisła Kraków, godz. 20:30. Sobota: Cracovia – Raków Częstochowa, godz. 15:00; Lechia Gdańsk – Podbeskidzie Bielsko-Biała, godz. 17:30; Jagiellonia Białystok – Zagłębie Lubin, godz. 20:00. Niedziela: Lech Poznań – Pogoń Szczecin, godz. 15:00; Legia Warszawa – Śląsk Wrocław, godz. 17:30. Poniedziałek: Stal Mielec – Piast Gliwice, godz. 18:00.

Wyniki 4. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 4. kolejki:

Wisła Kraków – Wisła Płock 0:3
Gole: Alan Uryga (8), Damian Michalski (43), Damian Rasak (71).
Żółte kartki: Basha, Szot – Rasak.
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów:
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Raków Częstochowa 1:4
Gole: Tomasz Nowak (13) – Petr Schwarz (21 karny, 40 karny), Marcin Cebula (34), Vladislavs Gutkovskis (45 karny).
Żółte kartki: Jaroch – Wilusz, Petrasek.
Sędziował: Damian Sylwestrzak (Wrocław).
Widzów: 4397.
Legia Warszawa – Górnik Zabrze 1:3
Gole: Bartosz Slisz (60) – Alex Sobczyk (4), Bartosz Nowak (17), Jesus Jimenez (47).
Żółte kartki: Rafael Lopes, Juranović – Wiśniewski.
Sędziował: Paweł Gil (Lublin).
Widzów: 11 000.
Pogoń Szczecin – Śląsk Wrocław 1:0
Gol: Michał Kucharczyk (89 karny).
Żółte kartki: Matynia, Dąbrowski, Gorgon – Tamas, Pałaszewski, Putnocky, Lewkot.
Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Widzów: 1821.
Lechia Gdańsk – Stal Mielec 4:2
Gole: Flavio Paixao (4, 73 karny), Conrado (45), Michał Nalepa (88) – Krystian Getinger (23), Mateusz Mak (44).
Żółte kartki: Saief, Nalepa, Conrado – Getinger, Flis.
Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
Widzów: 4507.
Zagłębie Lubin – Cracovia 1:1
Gole: Lorenco Simić (67) – Rivaldinho (48).
Żółte kartki: Guldan, Balić – Fiolić.
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 2533.
Lech Poznań – Warta Poznań 1:0
Gol: Jakub Moder (90 karny).
Żółte kartki: Ramirez – Kuzimski, Ławniczak, Trałka.
Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 17 546.
Piast Gliwice – Jagiellonia Białystok 0:1
Gol: Jesus Imaz (58).
Żółte kartki: Lipski, Milewski – Tiru.
Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 2649.
Uwaga: Cracovia rozpoczęła rozgrywki z karą – 5 pkt za udział w futbolowej korupcji.

  1. Górnik 4 12 12:3
  2. Raków 4 9 10:5
  3. Jagiellonia 4 8 6:4
  4. Śląsk 4 7 8:5
  5. Pogoń 4 7 5:4
    – Zagłębie 4 7 5:4
  6. Legia 4 6 5:6
  7. Lechia 4 6 6:8
  8. Wisła P. 4 5 6:4
  9. Lech 4 5 7:7
  10. Stal 4 2 4:8
  11. Podbeskidzie 4 2 7:12
  12. Wisła K. 4 2 4:9
  13. Cracovia 4 1 6:5
  14. Warta 4 1 0:3
  15. Piast 4 1 0:4

Puchary są ważniejsze

Lech Poznań w 2. rundzie kwalifikacji Ligi Europy pokonał Hammarby IF 3:0, a Piast wygrał z TSV Hartberg 3:2. Tym samym w 3. rundzie zagrają aż trzy polskie zespoły, bo do tej fazy rozgrywek Ligi Europy po odpadnięciu z eliminacji Ligi Mistrzów została przeniesiona Legia Warszawa. Europejskie puchary dla tego tercetu mają teraz priorytet.

Kilkanaście lat temu trzy polskie drużyny klubowe w trzeciej rundzie kwalifikacji Ligi Europy (a wcześniej Pucharu UEFA) było normą, ale w kilku ostatnich sezonach nasze zespoły zazwyczaj odpadały już w pierwszej, góra drugiej rundzie, co zresztą spowodowało spadek PKO Ekstraklasy w rankingu UEFA na upokarzające 32. miejsce. W obecnej edycji europejskich pucharów w końcu jednak sytuacja uległa poprawie, bo w trzeciej rundzie kwalifikacji Ligi Europy mamy trzy zespoły, a na dodatek ekipy Lecha i Piasta dotarły do tej fazy po wyeliminowaniu rywali z wyżej notowanych lig od polskiej. Nie zmienia to jednak faktu, że wszystkie trzy nasze drużyny minęły dopiero półmetek kwalifikacji i żeby awansować do fazy grupowej Ligi Europy, muszą jeszcze przejść przez dwie rundy.
Legia ma najłatwiejszego rywala
W trzeciej najłatwiejszego rywala ma Legia, która zmierzy się z mistrzem Kosowa Drita Gnjilane. Najbliższy pucharowy przeciwnik „Wojskowych” także zaczynał od Ligi Mistrzów, ale tu szybko odpadł po porażce z Linfield FC 0:3, natomiast w Lidze Europy miał więcej szczęścia. W poprzedniej rundzie Drita wyeliminowała macedoński Sileks Kratowo wygrywając na wyjeździe 2:0, lecz w potyczce z Legią w Warszawie eksperci nie dają jej praktycznie żadnych szans.
W przypadku awansu do 4. rundy warszawianie podejmą d Qarabg Agdam. Mistrz Azerbejdżanu w ostatnich latach ma „na rozkładzie” w pucharowych potyczkach Wisłę Kraków i Piasta Gliwice, poza tym w sezonie 2017/2018 zagrał w fazie grupowej Ligi Mistrzów. W obecnym sezonie Qarabag jako mistrz Azerbejdżanu wystartował w eliminacjach Ligi Mistrzów. W I rundzie wygrał 4:0 z FK Sileks, w II rundzie pokonał 2:1 Sheriff Tiraspol, ale w III rundzie odpadł po karnych z Molde FK. Po dwóch kolejkach azerskiej ekstraklasy jest liderem rozgrywek. W latach 2017-2019 w jego barwach występował były obrońca Legii Jakub Rzeźniczak.
Kolejorz jedzie na Cypr
Lech Poznań w 3. rundzie zmierzy się z Apollonem Limassol, który wyeliminował w drugiej rundzie OFI Kreta. Cypryjski zespół nie będzie jednak dla „Kolejorza” łatwiejszym rywalem, bo w rankingach klubowych i ligowym Cypr jest obecnie wyżej niż Grecja. Apollon Limassol będzie też przeciwnikiem znacznie trudniejszym od Hammarby IF, ale przy odpowiedniej mobilizacji ekipa trenera Dariusza Żurawia z pewnością może pokusić się o zwycięstwo.
Jeśli poznański zespół awansuje, zmierzy się ze zwycięzcą meczu Royal Charleroi SC – Partizan Belgrad. Oba zespoły są w zasięgu graczy „Kolejorza”. Royal Charleroi to trzecia drużyna belgijskiej ekstraklasy ubiegłego sezonu, dlatego rywalizację w Lidze Europy rozpoczyna od III rundy. W obecnych rozgrywkach w krajowej lidze w pięciu pierwszych kolejkach zdobyła komplet punktów. W przeszłości w barwach tego klubu grali Kazimierz Kmiecik, Dariusz Marciniak i Tomasz Romaniuk, a obecnie piłkarzem tego klubu jest były zawodnik Śląska Wrocław Japończyk Ryota Morioka.
Natomiast Partizan cztery lata temu został wyeliminowany z pucharów przez Zagłębie Lubin i wciąż daleko mu do potęgi z czasów Jugosławii. Obecnie jest wicemistrzem Serbii i finalistą krajowego pucharu, a grę w kwalifikacjach Ligi Europy zaczął od I rundy, wygrywając u siebie 1:0 z łotewskim RFS Ryga. W II rundzie pokonał na wyjeździe po dogrywce 1:0 mołdawski FC Sfintul Gheorghe Suruceni. W przeszłości graczem tego zespołu był Tomasz Rząsa.
Piast wylosował najgorzej
Na najtrudniejszego rywala w 3. rundzie trafił jednak Piast Gliwice, którrego czeka wyprawa do Danii i starcie z zespołem FC Kopenhaga, którego zawodnikiem jest były napastnik gliwicekiej drużyny Kamil Wilczek. W ostatnich latach polskie drużyny na ogół przegrywały z duńskimi – Arka Gdynia z Midtjylland, a Lechia Gdańsk z Broendby Kopenhaga. FC Kopenhaga w poprzednim sezonie dotarł do ćwierćfinału Ligi Europy, odpadając dopiero po dogrywce z potężnym Manchesterem United. Dlatego ten rywal jest zdecydowanie mocniejszy nie tylko od Piasta, ale od każdego innego polskiego zespołu.
Gdyby jednak jakimś cudem gliwiczanie pokonali duńską przeszkodę, to w 4. rundzie zmierzyliby się z lepszym z pary HNK Rijeka – Kołos Kowaliwka. Jesli chodzi o potencjał piłkarski tych zespołów, to zarówno chorwacki, jak i ukraiński są na wyższej półce niż TSV Hartberg, ale na niższej niż FC Kopenhaga. HNK Rijeka to trzeci zespół poprzedniego sezonu chorwackiej ekstraklasy i zdobywca Pucharu Chorwacji. W obecnym sezonie w pierwszych czterech meczach ligowych zdobył sześć punktów. Dzięki wysokiemu współczynnikowi chorwackiej ligi rywalizacje w kwalifikacjach Ligi Europy rozpocznie dopiero od III rundy. Graczami tego zespołu są znani z polskich boisk Zoran Arsenić (Jagiellonia), Antonio Colak (Lechia Gdańsk) i Tibor Halilović (Wisła Kraków).
O sile ekipy Kołosa Kowaliwka niewiele wiadomo, bo ten założony w 2012 roku ukraiński klub dopiero debiutuje w europejskich pucharach. W rundzie zasadniczej poprzedniego sezonu rodzimej ligi w 32 spotkaniach zgromadził 32 punkty i zajął szóste miejsce. Prawo gry w eliminacjach Ligi Europy wywalczył po barażach, pokonując w nich Dniepr Dniepropietrowsk i FK Mariupol. W tym sezonie ukraińskiej ekstraklasy Kołos utrzymuje pozycje w środku tabeli, zaś w eliminacjach Ligi Europy, które zaczął od II rundy, wygrał na wyjeździe 2:1 z Arisem Saloniki. W zespole tym występuje obecnie dwóch graczy znanych z gry w polskiej ekstraklasie – Andrij Bohdanow (Arka Gdynia) i Kyryło Petrow (Korona Kielce).
Liga krajowa na drugim planie
Zakwalifikowanie się do fazy grupowej Ligi Europy w tej chwili jest priorytetem dla tercetu naszych reprezentantów w pucharowych zmaganiach, dlatego w krajowej lidze Legia, Lech i Piast na razie nie błyszczą. W miniony weekend broniący tytułu stołeczny zespół przegrał w 4. kolejce z liderem obecnych rozgrywek PKO Ekstraklasy Górnikiem Zabrze 1:3. Zabrzanie zaczęli sezon z impetem i jak na razie są niepokonani. W sobotę na stadionie przy Łazienkowskiej zaskoczyli mistrza Polski agresywnym pressingiem, a pierwsze skrzypce w ich akcjach ofensywnych grali Jesus Jimenez, Alex Sobczyk i Bartosz Nowak. Oni też byli strzelcami goli dla Górnika, który po czterech kolejkach ma na koncie 12 bramek zdobytych i tylko trzy stracone. Atutem zabrzan jest też ich niesamowite wytrenowanie – żaden inny zespół w naszej lidze nie biega tyle, ile biegają podopieczni trenera Marcina Brosza. W meczu z Legią gracze zabrzańskiej drużyny przebiegli w sumie 122,8 km. Pod tym względem byli lepsi od legionistów o ponad dziesięć kilometrów. To jest jednak wyczerpujący styl gry, ale na razie zabrzanom pary nie brakuje.
W innych meczach 4. kolejki Wisła Kraków przegrała z Wisłą Płock 0:3, Podbeskidzie Bielsko-Biała z Rakowem Częstochowa 1:4, Pogoń Szczecin pokonała Śląsk Wrocław 1:0, a Lechia Gdańsk wygrała ze Stala Mielec 4:2. Niedzielne spotkania Lecha Poznań z Wartą Poznań i Zagłębia Lubin z Cracovią zakończyły się po zamknięciu wydania, a mecz Piasta Gliwice z Jagiellonią Białystok zostanie rozegrany w poniedziałek.

48 godzin sport

Gra PKO Ekstraklasa
PZPN wydłużył letni okres transferowy dla PKO Ekstraklasy (a także dla I i II ligi do 5 października), dostosowując się do najnowszych zaleceń UEFA. Przedłużony został także termin rejestracji piłkarzy bez przynależności klubowej – tacy gracze będą mogli być potwierdzeni do klubu i uprawnieni do gry w trakcie sezonu do 1 marca 2021 roku. A w najbliższy weekend PKO Ekstraklasa rozegra 4. kolejkę. W piątek Podbeskidzie Bielsko-Biała zagra z Rakowem Częstochowa (początek godz. 18:00), a Wisła Kraków z Wisłą Płock (godz. 20:30); w sobotę Lechia Gdańsk zmierzy się ze Stalą Mielec (godz. 15:00), Pogoń Szczecin ze Śląskiem Wrocław (godz. 17:30), a Legia Warszawa z Górnikiem Zabrze (godz. 20:00). Dwa kolejne spotkania: Zagłębie Lubin – Cracovia (godz. 15:00) i Lech Poznań – Warta Poznań (godz. 17:30) odbędą się w niedzielę, a kolejkę zakończy poniedziałkowa potyczka Piasta Gliwice z Jagiellonią Białystok (godz. 18:00).

Zmarł pięciokrotny mistrz Polski w skoku w dal
W miniony poniedziałek w wieku 78 lat zmarł Andrzej Stalmach, pierwszy polski skoczek w dal, który przekroczył barierę ośmiu metrów (dokonał tego 17 sierpnia 1968 roku w Chorzowie, ustanawiając wynikiem 8,11 m rekord kraju. Startował w barwach Górnika Zabrze, dla którego wywalczył pięć tytułów mistrza Polski. Startował w igrzyskach olimpijskich w Tokio (1964) i Meksyku (1968), zajmując ósme lokaty.

Anita Włodarczyk wybrała nowego trenera
Dwukrotna mistrzyni olimpijska w rzucie młotem Anita Włodarczyk w czerwcu tego roku po 10 latach zakończyła współpracę z trenerem Krzysztofem Kaliszewskim. Po wielu tygodniach poszukiwań lekkoatletka zdecydowała, że jej przygotowaniami do przyszłorocznych igrzysk w Tokio pokieruje chorwacki szkoleniowiec Ivica Jakielić.

Kubiak i Kurek wreszcie mogą pojechać do Japonii
Władze Japonii wydały pozwolenie na wjazd do kraju zagranicznych siatkarzy zakontraktowanych w letniej przerwie przez japońskie kluby. Do tej pory zawodnicy nie mogli przekroczyć granicy ze względu na zakaz wprowadzony z powodu pandemii koronawirusa. W nadchodzącym sezonie w lidze japońskiej wystąpi dwóch reprezentantów Polski – Bartosz Kurek w zespole WolfDogs Nagoya oraz Michał Kubiak, który w ekipie Panasonic Panthers gra już od 2016 roku. Ligowe rozgrywki w Japonii mają się rozpocząć w październiku.

Mierzejewski nadal bryluje na chińskich boiskach
Adrian Mierzejewski strzelił gola dla Chongqing SWM w wygranym przez jego zespół 3:0 meczu z Qingdao Huanghai w 11. kolejce chińskiej ekstraklasy piłkarskiej. Była to jego trzecia ligowa bramka w tym sezonie. Były reprezentant Polski rozegrał całe spotkanie. Ekipa Chongqing SWM z dorobkiem 15 punktów zajmuje piąta lokatę.

Piłkarki nożne wracają do walki o awans do mistrzostw Europy
Polskie piłkarki nożne w piątek meczem na wyjeździe z reprezentacją Czech wznowią rywalizację w przerwanych przez pandemię kwalifikacjach do mistrzostw Europy, które w lipcu 2022 roku odbędą się w Anglii. Polki są liderkami grupy D po trzech kolejkach (5:0 z Mołdawią, 5:0 z Azerbejdżanem i 0:0 z Hiszpanią. W eliminacjach ME uczestniczy 47 zespołów podzielonych na 9 grup. Najlepsze zespoły oraz trzy z drugich lokat z najlepszym bilansem awansują bezpośrednio do finałów ME. Pozostałe sześć ekip z drugich pozycji zagra w barażach o trzy ostatnie miejsca. Stawkę 16 finalistów uzupełni drużyna Anglii. Nasza reprezentacja z Czeszkami już 22 września zagra w Bielsku-Białej spotkanie rewanżowe, potem 23 października zmierzy się u siebie z Azerbejdżanem, 27 października na wyjeździe z Mołdawią i 1 grudnia, także na wyjeździe, z Hiszpanią.

Wyniki 3. kolejki PKO Ekstraklasy

Wyniki 3. kolejki:
Wisła Płock – Legia Warszawa 0:1

Gol: Tomas Pekhart (30).
Żółte kartki: Uryga, Garcia, Szwoch – Slisz, Jędrzejczyk, Mladenović, Luquinhas.
Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Widzów: 1560.
Jagiellonia Białystok – Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:2
Gole: Jakov Puljić (49), Jesus Imaz (51) – Kamil Biliński (18), Michał Rzuchowski (37).
Żółte kartki: Figiel, Rundić (Podbeskidzie).
Sędziował: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 5065.
Cracovia – Stal Mielec 1:1
Gole: Dawid Szymonowicz (90) – Paweł Tomczyk (82).
Żółte kartki: Marquez – Flis, Forsell, Matras, Dadok.
Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 5439.
Warta Poznań – Piast Gliwice 0:0
Żółte kartki: Czyżycki – Holubek.
Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Widzów: 1872.
Śląsk Wrocław – Lech Poznań 3:3
Gole: Piotr Celeban (12), Mathieu Scalet (16), Robert Pich (51 karny) – Mikael Ishak (7, 32), Dani Ramirez (28).
Żółte kartki: Sobota, Stiglec (Śląsk).
Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 11 535.
Górnik Zabrze – Lechia Gdańsk 3:0
Gole: Jesus Jimenez (34 karny), Bartosz Nowak (60), Daniel Ściślak (81).
Żółte kartki: Koj, Prochazka – Sopoćko.
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: 10 270.
Pogoń Szczecin – Wisła Kraków 2:2
Gole: Lukas Klemenz (8 samobójcza), Kostas Triantafyllopoulos (90) – Jean Carlos Silva (3), Víctor Moya Martinez Chuca (57).
Żółte kartki: Smoliński, Gorgon – Sadlok.
Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).
Widzów: 1877.
Raków Częstochowa – Zagłębie Lubin 2:1
Gole: Vladislavs Gutkovskis (1), David Tijanić (48) – Rok Sirk (66).
Żółte kartki: Kun, Cebula, Tudor – Poręba, Balić, Sirk.
Sędziował: Paweł Gil (Lublin).
Widzów: 1675.
Uwaga: Cracovia rozpoczęła rozgrywki z karą – 5 pkt za udział w futbolowej korupcji.

  1. Górnik 3 9 9:2
  2. Śląsk 3 7 8:4
  3. Raków 3 6 6:4
  4. Legia 3 6 4:3
  5. Zagłębie 3 6 4:3
  6. Jagiellonia 3 5 5:4
  7. Pogoń 3 4 4:4
  8. Lechia 3 3 2:6
  9. Lech 3 2 6:7
  10. Wisła P. 3 2 3:4
  11. Podbeskidzie 3 2 6:8
  12. Wisła K. 3 2 4:6
  13. Stal 3 2 2:4
  14. Warta 3 1 0:2
  15. Piast 3 1 0:3
  16. Cracovia 3 0 5:4

Górnik gra jak z nut

Poprzedni sezon Górnik Zabrze zakończył na pierwszym miejscu w grupie spadkowej, ale w przerwie letniej zespół opuścił jego najlepszy strzelec, Hiszpan Igor Angulo, a teraz do holenderskiego SC Heerenveen odszedł filar defensywy Paweł Bochniewicz. Mimo tych ubytków zabrzanie zaczęli rozgrywki z przytupem.

Po trzech kolejkach Górnik jest jedynym niepokonanym zespołem w ekstraklasie i prowadzi z kompletem punktów oraz imponującym bilansem bramkowym 9:2. W pierwszej kolejce pokonał na własnym stadionie beniaminka Podbeskidzie Bielsko-Biała 4:2, a w następnej na wyjeździe ograł 2:0 innego z beniaminków – Stal Mielec. W trzeciej serii gier do Zabrza przyjechał już jednak mocniejszy rywal, bo Lechia Gdańsk to czwarty zespół poprzedniego sezonu.
Trener zabrzańskiej jedenastki Marcin Brosz musiał przed tym spotkaniem w trybie alarmowym przebudować linię obronną, bo po przerwie na reprezentację do SC Heerenveen powędrował 24-letni stoper Paweł Bochniewicz. Bohater transferu za 1,2 mln euro plus bonusy zdążył już w miniona sobotę zadebiutować w nowym zespole i nawet zdobyć dla niego gola, ale w niedzielę pojawił się na stadionie w Zabrzu, żeby pożegnać się fanami Górnika. Dostał od nich owacje, a od władz klubu pamiątkowe zdjęcie w koszulce Górnika. Jakby co, będzie mógł tu wrócić.
Piłkarze Górnika podczas rozgrzewki wybili na trybuny 11 piłek z podpisami całej drużyny. Było to podziękowanie dla kibiców za wykupienie wszystkich dostępnych biletów na to spotkanie (10 270). Lepszą frekwencję w trzeciej kolejce odnotowano jedynie we Wrocławiu, gdzie obfitujący w gole mecz Śląska z Lechem obejrzało 11 535 widzów. To jak na razie rekordowa frekwencja w nowym sezonie, a warto zauważyć, że tylko na stadionach Śląska i Górnika liczba widzów przekroczyła granicę 10 tysięcy. Na pozostałych stadionach jak na razie kibice nie dopisują – na domowy mecz Lecha z Wisłą Płock przyszło 8226 widzów, a jedyny jak na razie ligowy mecz Legii na Łazienkowskiej, z Jagiellonią, przyciągnął na trybuny 9109 kibiców. To sie może jednak zmienić już w najbliższy weekend, bo właśnie w ramach 4. kolejki zajmująca obecnie czwarta lokatę w ligowej tabeli Legia podejmie u siebie na Łazienkowskiej ekipę trenera Brosza. Dla zabrzańskiej jedenastki może to być dopiero przełomowe spotkanie, bo jeśli wygrają z obrońcą mistrzowskiego tytułu, to będzie znaczyło, że w tym sezonie mogą powalczyć o coś więcej, niż tylko miejsce w środku stawki. A Legia jest do pokonania, czego dowiodła 29 sierpnia Jagiellonia, wygrywając na boisku „Wojskowych” 2:1.
Warto przy okazji odnotować, że Marcin Brosz jest w tej chwili w ekstraklasie drugim trenerem z najdłuższym stażem w jednym klubie – prowadzi zespół Górnika od 3 czerwca 2016 roku. Pierwszym jest szkoleniowiec Rakowa Częstochowa Marek Papszun, który przejął ten zespół 18 kwietnia 2016, jak grał jeszcze w II lidze. Rok później świętował z nim awans do I ligi, po sezonie 2018/2019 do ekstraklasy, a teraz po trzech kolejkach nowych rozgrywek jest w czołówce.
Trzej kolejni trenerzy z solidnym stażem w swoich obecnych klubach, to Michał Probierz (prowadzi Cracovię od 21 czerwca 2017 roku), Waldemar Fornalik (trenuje piłkarzy od 19 września 2017) oraz niemiecki szkoleniowiec Pogoni Szczecin Kosta Runjaić, który prowadzi zespół „Portowców” od 6 listopada 2017 roku. Przyzwoicie prezentują się też pod tym względem trener Lechii Piotr Stokowiec, zatrudniony w gdańskim klubie od 5 marca 2018 roku, oraz szkoleniowiec Podbeskidzia Bielsko-Biała Krzysztof Brede, prowadzący „Górali” od 18 czerwca 2018 roku.
Trenerzy pozostałych zespołów dostali swoje obecne posady w 2019 roku (Dariusz Żuraw w Lechu, Piotr Tworek w Warcie, Artur Skowronek w Wiśle Kraków, Radosław Sobolewski w Wiśle Płock, Czech Vitezslav Lavicka w Śląsku, Serb Aleksandar Vuković w Legii i Słowak Martin Sevela w Zagłębiu) lub 2020 roku (Dariusz Skrzypczak w Stali Mielec i Bogdan Zając w Jagiellonii).
Który z wymienionych szkoleniowców pierwszy w tym sezonie straci pracę, na razie jeszcze nie można przewidzieć. Ale za trzy-cztery kolejki tu i ówdzie tzw. trenerska karuzela może już pójść w ruch.

Eksportowe zespoły bez błysku

Pierwsza po przerwie reprezentacyjnej ligowa kolejka miała dać odpowiedź, w jakiej formie są nasze „eksportowe zespoły”, czyli walczące w kwalifikacjach Ligi Europy Lech Poznań, Piast Gliwice i Legia Warszawa. Z trójki pucharowiczów komplet punktów zdobyła jedynie warszawska drużyna, zaś poznaniacy i gliwiczanie swoje mecze zremisowali.

Mecz we Wrocławiu zaczął się dla zespołu Lecha znakomicie, bo już w 7. minucie objął prowadzenie po golu Mikaela Ishaka. Gospodarze wyrównali jednak pięć minut później po golu Piotra Celebana, a w 16. minucie na 2:1 dla nich strzelił Francuz Mathieu Scalet. Gracze „Kolejorza” potrzebowali 12 minut żeby odzyskać inicjatywę i w 28. minucie po trafieniu Hiszpana Daniego Ramireza wyrównali stan meczu, a w 32. minucie Ishak wyprowadził ich na prowadzenie 3:2. Pozyskany latem szwedzki napastnik ma już na koncie cztery gole i na spółkę z czeskim napastnikiem Legii Tomasem Pekhartem prowadzi w klasyfikacji strzelców.
Jeśli Szwed utrzyma taką snajperska dyspozycję dłużej, fani „Kolejorza” szybko przestaną tęsknić za duńskim napastnikiem Christianem Gytkjaerem. Po zmianie stron zespołowi Śląska dopisało szczęście, bo po faulu Tymoteusza Puchacza na Zambijczyku Lubambo Musondzie sędzia podyktował dla wrocławian rzut karny, który na wyrównująca bramkę na 3:3 zamienił Słowak Robert Pich. Mimo okazji z obu stron więcej goli w tym meczu nie padło.
Po trzech kolejkach Śląsk z siedmioma punktami na koncie jest w czubie ligowej tabeli, zaś Lech z dwoma zajmuje miejsce w środku stawki, więc remis uzyskany we Wrocławiu trzeba uznać za obiecujący w kontekście czekającego w środę poznański zespół wyjazdowego meczu z Hammarby IF w 2. rundzie eliminacji Ligi Europy. Mniej optymistycznie wygląda dyspozycja piłkarzy Piasta Gliwice, którzy w Grodzisku Wielkopolskim po słabiutkim występie zremisowali 0:0 z Wartą Poznań. A gwoli przypomnienia, w czwartek w meczu 2. rundy LE rywalem gliwiczan będzie austriacki TSV Hartberg, zespół raczej lepszy od Warty. Trzeci z pucharowiczów, Legia, wejdzie do gry w kwalifikacjach LE dopiero od 3. rundy, ma więc jeszcze trochę czasu. Oby tylko strzeleckiej formy nie stracił Pekhart, który zapewnił „Wojskowym” komplet punktów w wyjazdowej potyczce z Wisła Płock.