Konstytucja art. 20 My, socjaliści

Konstytucja przyjęta w 1997 roku dość jednoznacznie w artykule 20 określa ustrój gospodarczy naszego kraju: „Społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej”.

W dobie wyborów trzeba to przypominać, bowiem panuje „wolna amerykanka” w radosnej twórczości obietnic i populistycznych zapędów kandydatów, jak i ugrupowań. Upowszechniło się twierdzenie, że najważniejsze, to ładnie obiecać. Później, po wgranych wyborach się zobaczy. Zakłada się, że udana kampania zaciera pamięć, a głównym zadaniem elektoratu jest pójście do wyborów, reszta demokratycznych procedur i obowiązków nie ma znaczenia.
Społeczna gospodarka rynkowa w Konstytucji z 1997 roku należy do tej grupy zapisów, które nigdy nie ujrzały światła dziennego w legislacyjnej i bieżącej działalności kolejnych rządów RP do dnia dzisiejszego. Jeden z premierów już po roku 2000 zauważył odkrywczo, że do ideałów trzeba dążyć, a na pytanie, co zmierzacie w tej sprawie zrobić, wzruszył ramionami. Zapamiętałem to, ponieważ Rada Naczelna PPS, w związku z lekceważeniem tego i wielu innych zapisów z obowiązującej Konstytucji, powołała już w roku 2004 Komitet Obrony Konstytucji. Rozpoczął on pracę, ale rządząca wówczas lewica nie wyraziła zainteresowania tą inicjatywą, choć bliźniaczą w roku 2016 podjęła z ochotą, bowiem dotyczyła innego obszaru problemów – praw człowieka.
Obszar gospodarczy, nawet przy ewidentnej kolizji konstytucyjnej, był i jest poza debatą publiczną, tutaj mimo zmian rządził Balcerowicz i jego ludzie. Wynika to z samej doktryny neoliberalnej, która mimo wielu protestów, wątpliwości i ewidentnego oszustwa solidarnościowych liderów transformacji w 1990 roku, weszła w życie i zdominowała polską myśl polityczną i gospodarczą. Jak pamiętamy prywatyzowano bez umiaru, szczególnie strategiczne sektory gospodarki. Rynek i jego wilcze prawa zdominował także politykę. Wyłączono całe obszary demokracji uznając je za nieobjęte prawami społecznego wpływu na ich kształt i rozwój.
Tak stało się ze służbą zdrowia, która oparta została na dogmacie rynkowej wartości życia i zdrowia ludzkiego. Nie dobro człowieka, ale jego rynkowa wartość decydują dziś o relacjach społecznych i międzyludzkich.
Od roku 1997 mamy do czynienia z ewidentną sprzecznością pomiędzy realizowanym w praktyce systemem społeczno-gospodarczym a zapisem Konstytucji. Nikogo to nie zastanawia, nikogo nie boli, media nabrały odpowiedniego dystansu do tej sprawy, choć w przypadku wielu innych spraw dotyczących Konstytucji i łamania prawa jest głośno. Również kolejne rządzące ekipy nie podejmują tematu…
Rządząca dziś koalicja prawicowa podjęła działania dotyczące obniżenia poziomu rozwarstwienia społecznego – jest to jednak ruch cząstkowy, choć we właściwym kierunku. To dopiero pierwszy krok. Nie wiemy czy zmierzać to będzie w stronę realizacji zapisu konstytucyjnego i będzie mieć ciąg dalszy w zmianie polityki społecznej, czy też należy do działań marketingowych napędzających głosy w kolejnych wyborach. Jeśli tak, to mamy do czynienia z klasyczną korupcją polityczną nazywaną niekiedy kupowaniem głosów. Trudno nie wspomnieć o skutkach dla budżetu. Na rzetelne oceny tych działań jest jeszcze za wcześnie, pojawia się zbyt wiele sprzecznych informacji i opinii.
Za kilka miesięcy odbędą się wybory parlamentarne. Ruszyła już giełda pomysłów i programów ze sfery marketingu politycznego, które mają przekonać wyborców do pójścia do urn i oddania głosu na to „właściwe ugrupowanie”. Poszukuje się programów i rozwiązań ze sfery szczególnie społecznej, które trafią do ludzi.
Lewica, socjaliści, PPS mają jedyną szansę, aby w najbliższym czasie, w majestacie prawa głosić i dokonać przełomu konstytucyjnego przywracającego podstawowe założenia ustrojowe wynikające z głoszonych idei i haseł, w których dominującą rolę odgrywają co najmniej trzy: społeczna gospodarka rynkowa, sprawiedliwość społeczna i dobro człowieka. Siły całej lewicy powinny domagać się za wszelką cenę uporządkowania systemu gospodarowania w Polsce, doprowadzenia go do zgodności z zapisami Konstytucji. Chodzi tutaj nie tylko o zapis art. 20 w sprawie społecznej gospodarki rynkowej, ale również zapisy dotyczące systemu sprawiedliwości społecznej, który zaciera się w praktyce rządzenia.
W wielu krajach tzw. rynki zdominowały państwa narodowe, ich politykę społeczną i gospodarczą, przenosząc charakterystyczne dla neoliberalnej doktryny kryterium zysku na wszystkie dziedziny życia. Niedopuszczalną normą jest dziś obowiązek zarabiania na tzw. usługach społecznych jak ratowanie zdrowia i życia, procesy edukacji, czy wojny, które stają się intratnym biznesem. Dziś trzeba płacić za uprzejmość urzędnika państwowego, bowiem jego praca przestała być służbą społeczną.
Wszystko to trzeba zmienić, neoliberalizm odesłać na śmietnik historii. Można to zrobić w majestacie prawa. Pytanie: czy są odważni na lewicy, to bowiem powinien być lewicowy program dla Polski?

Robocza narada Porozumienia Socjalistów

W dniu 5 czerwca 2019 roku w Warszawie odbyła się robocza narada Porozumienie Socjalistów dotycząca aktualnej sytuacji politycznej po wyborach do Parlamentu Europejskiego.
Dokonano oceny sytuacji politycznej przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi w Polsce.
Jak wiadomo socjaliści opowiadają się za budową niezależnej, lewicowej koalicji wyborczej, która mogłaby stanowić trzecią siłę na polskiej scenie politycznej. Uważają, że dotychczasowa pozycja i potencjał sił lewicy pozwala na zbudowanie bloku wyborczego, który będzie miał wyraźnie socjalny i krytyczny wobec ideologii neoliberalnej charakter. Socjaliści krytycznie odnoszą się do wielu aspektów życia w Polsce m.in. wskazują na negatywne skutki dla przyszłości kraju wielu zaniechań w realizacji porządku konstytucyjnego np. społecznej gospodarki rynkowej, czy konfliktu dwóch wielkich formacji postsolidarnościowych, który wykorzystuje energię społeczną do niedającej pozytywnych efektów walki politycznej.
Podczas narady postanowiono dotychczasowy charakter dobrowolnej deklaracji porozumienia usankcjonować poprzez rejestrację stowarzyszenia o nazwie Porozumienie Socjalistów, zakładając, że włączy się ono aktywnie w przygotowania do wyborów jesiennych.
Porozumienie Socjalistów stanowi aktualnie dziewięć podmiotów prawnych z obszaru lewicy (partie, stowarzyszenia, redakcje) oraz kilkadziesiąt osób ze środowiska socjalistycznych, które złożyły deklaracje uczestnictwa. Nieformalnym organem prasowym jest „Przegląd Socjalistyczny”.

Co przyniosły te wybory socjalistom?

Modne jest pisanie dziś o wynikach ostatnich wyborów do Parlamentu Europejskiego. Wniosków pada wiele ze wszystkich stron sceny politycznej.

Nie widziałem, mimo upływu czasu zbyt wielu wniosków formułowanych z perspektywy lewicowej, szczególnie socjalistycznej. Jedyny sformułowany wiarygodnie po stronie lewej padł w wypowiedzi przewodniczącego SLD – partia odniosła sukces, do Parlamentu Europejskiego wprowadziła pięciu przedstawicieli. To fakt, wypełniający wcześniejsze zobowiązania.
Na tym tle refleksja dotycząca listy zwycięzców i przegranych. Autentyczni zwycięzcy to: Prawo i Sprawiedliwość, SLD i Wiosna. Autentyczni przegrani to: Koalicja Europejska, PSL i Lewica Razem.
Co do zwycięzców, to trzeba podkreślić wysoki wynik PiS i znaczący przyrost głosów. SLD zachowało swój stan posiadania i bardzo wysoki procentowo wynik mandatów wobec ilości startujących w wyborach kandydatów. Wiosna swoim wynikiem ponad czterokrotnie przekroczyła stan naturalnej obecności osób LGBT w populacji.
Co do przegranych to: Koalicja Europejska nie spełniła postawionych przed sobą zadań, jako porozumienie polityczne i wyborcze. PSL przegrała na własne życzenie nie mobilizując właściwie swego żelaznego elektoratu. Koalicja Lewica Razem nie zmobilizowała właściwej ilości ludzi młodych i wykluczonych, prezentując dość sztampowe założenia programowe.
W sumie pejzaż po tej drugiej z kolei bitwie wyborczej (po jesiennych wyborach samorządowych) zaczyna stawać się coraz bardziej wyrazisty z dwóch powodów. Po pierwsze – zarysowuje się znacznie wyraźniej ideowe tło sporu międzyformacyjnego, które wyznacza zmianę na pozycji lidera transformacji i po drugie – umacnia się medialny charakter technologii wyborczej, zyskując przewagę nad tradycyjnymi do niedawna formami prezentacji i promocji kandydatów i założeń programowych.
Obecny w tej kampanii spór o charakterze ideowym dotyczył przynajmniej dwóch spraw: przyszłego modelu społeczno-gospodarczego Polski w Unii Europejskiej oraz roli i miejsca Kościoła katolickiego w Polsce. W zasadzie nie toczyła się ta kampania wokół spraw Unii Europejskiej, choć wiele polskich, wewnętrznych problemów Unii dotyczy.
Można stwierdzić, że większościowe poparcie poprzez wskazanie zwycięzcy uzyskała polityka społeczna realizowana w ciągu ostatnich trzech lat przez PiS, przekreślająca neoliberalny model stosunków oparty o „niewidzialną rękę rynku”. Wydaje się, że społeczne poparcie zyskuje model w zamyśle realizujący koncepcję Minimalnego Dochodu Gwarantowanego, przekładający się w praktyce działania rządu na rozwiązania cząstkowe, oparte o likwidację enklaw biedy i wykluczenia na tle neoliberalnej narracji sławiącej zaradność elit i kreatywną rolę pieniądza.
W bloku spraw dotyczących roli Kościoła katolickiego trwa, ale nie zakończył się, spór o moralny wizerunek kleru i patriotyczną rolę Kościoła, jako instytucji publicznej. Widać wyraźnie, że znacząca część elektoratu, szczególnie prowincjonalnego, nie przyjmuje argumentów zawartych w przesłaniu m.in. filmu „Tylko nie mów nikomu”, który mimo wszystko odegrał ważną rolę w tej kampanii.
Patrząc z kilkudniowej już pespektywy na wybory europejskie można sformułować kilka wniosków:
– wybory te nie potwierdziły lansowanego podczas kampanii antyunijnego trendu w szerokich kręgach społecznych
– wyraźnie zarysował się jednak trend dotyczący nieuchronności reform w Unii Europejskiej i zwiększenia roli państw narodowych
– znaczące wsparcie i zwycięstwo uzyskały siły polityczne negujące dotychczasowy charakter i formę rynkowych przemian w polskiej transformacji
– wybory te pokazały, że Polska jest mocno podzielona w widzeniu perspektywy rozwojowej na tle ogólnych przemian cywilizacyjnych, szczególnie rewolucji technologicznej
Polska lewica uzyskała w tych wyborach dobre miejsce, ale ono nie wyznacza perspektywy pozytywnej na następne, jesienne wybory do Sejmu i Senatu. Uzyskaliśmy potwierdzenie , słabszego co prawda, ale trwałego miejsca na scenie politycznej, jak również potwierdzenie znaczącej roli narracji lewicowej, również socjalistycznej w debacie publicznej.
Problemem jest dziś to, jakie wnioski wyciągną szerokie gremia lewicowe z zaistniałej sytuacji. Czy będziemy razem, czy osobno, czy interes poszczególnych sił i nurtów na lewicy przeważy nad interesami ogólnymi dotyczącymi Polski i Polaków.
Socjaliści proponują budowę wspólnej lewicowej, socjalistycznej alternatywy wobec neoliberalnej i konserwatywnej demagogii. Tym bardziej, że wyniki wyborów wskazują na wyraźne oczekiwania społeczne zgodne z tym kierunkiem myślenia.

Podzielona lewica w podzielonej Polsce

W majowych wyborach lewicowi wyborcy będą mieli do wyboru głosowanie na lewicowych kandydatów z Koalicji Europejskiej (SLD, Zieloni, Inicjatywa Polska, Inicjatywa Feministyczna), z komitetu „Lewica Razem” i z listy „Wiosny ”. Te trzy ugrupowania mogą liczyć na ponad połowę głosów, a udział lewicowych wyborców w tej puli to, sądząc z sondaży dotyczących poparcia dla poszczególnych partii, to nie mniej niż 15 proc. Jest to więc liczący się potencjał. Problem w tym, że rozproszony, więc znacznie mniej efektywny.

Podziały na lewicy nie są niczym nowym. U zarania polskiego ruchu robotniczego główna linia podziału przebiegała między PPS i SDKPiL, a jej istotą był stosunek do niepodległości Polski i do rosyjskiego ruchu robotniczego. Sama PPS przeżyła zresztą poważny rozłam, którego konsekwencją było zbudowanie nowej – komunistycznej – partii w drodze fuzji SDKPiL oraz PPS-Lewicy.
W czasie drugiej wojny światowej PPS podzieliła się ponownie. Jedna jej część zaakceptowała (nie bez bólu i wewnętrznych zmagań) realia pojałtańskiej sytuacji, druga pozostała wobec nich konsekwentnie wroga. W 1945 roku Polska miała dwa rządy – oba kierowane przez socjalistów: Edwarda Osóbkę-Morawskiego w Warszawie i Tomasza Arciszewskiego w Londynie.
Wymuszone połączenie krajowej PPS i PZPR tylko pozornie przyniosło zjednoczenie ruchu robotniczego. W istocie PZPR była przez cała swą historię szarpana wewnętrznymi podziałami, które najmocniej dały o sobie znać w krytycznych latach 1948, 1956 i 1968, a następnie już zupełnie otwarcie w postaci wewnątrzpartyjnego sporu o drogi wyjścia z kryzysu lat osiemdziesiątych. Natomiast w warunkach niedemokratycznego systemu politycznego podziały te nie mogły prowadzić do powstawania odrębnych partii, lecz wyrażały się w tworzeniu mniej lub bardziej wykrystalizowanych ugrupowań wewnątrzpartyjnych.
Gdy w warunkach zmiany ustroju PZPR kończyła swój żywot, wyłoniły się z niej trzy ugrupowania: Socjaldemokracja Rzeczypospolitej Polskiej, Polska Unia Socjaldemokratyczna i Ruch Ludzi Pracy. Tylko SdRP utrzymała się na scenie politycznej, po niespełna dziesięciu latach dając początek nowej partii – SLD. Równoległe jednak nastąpił proces zróżnicowania dawnej opozycji demokratycznej, część działaczy stworzyła Solidarność Pracy i odrodziła Polską Partię Socjalistyczną. Z czasem pojawiać się zaczęły nowe ugrupowania lewicowe, w tym Unia Pracy będąca początkowo efektem połączenia Solidarności Pracy z pozostałościami Polskiej Unii Socjaldemokratycznej.
W kolejnych wyborach parlamentarnych coraz silniejszą pozycję zdobywała szeroka koalicja lewicowa zbudowana wokół SdRP – Sojusz Lewicy Demokratycznej. W 1993 roku – w drugich w pełni demokratycznych wyborach sejmowych – zdobyła nieco ponad 20 proc. głosów, co dało jej 171 mandatów i stworzyło możliwość stworzenia wraz z PSL koalicji rządowej. Cztery lata później poparcie dla SLD wyniosło już ponad 27 procent, co jednak nie wystarczyło, by zachować władzę. Największy w historii Polskim sukces wyborczy lewicy to wybory parlamentarne 2001 roku, w których koalicja SLD i Unii Pracy zdobyła ponad 40 proc. głosów i 216 mandatów sejmowych (a także bezwzględną większość w Senacie). Z nostalgia wspominamy te czasy świetności lewicy. Były to także lata dwukrotnej prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego – bardziej niż jakikolwiek inny polityk lewicy zasłużonego dla budowania wspólnego frontu lewicy polskiej.
Jesteśmy dziś w innej sytuacji. Lewica jest poobijana i podzielona, a poparcie dla niej stanowi cień tego, czym dysponowała dwadzieścia lat temu. Płaci nie tylko za popełnione poważne błędy, ale także za skutki transformacji, które nie tylko w naszym kraju osłabiły pozycję lewicy.
Osłabieniu towarzyszyły podziały. Z analizy polskiej polityki ostatnich dwóch dziesięcioleci wyciągam wniosek, że między osłabieniem lewicy i jej dzieleniem się występuje dwustronna relacja: podziały osłabiają lewicę, a zarazem jej słabnięcie wzmaga skłonności rozłamowe. Nie tylko zresztą u nas. Póki bowiem partia jest silna i odnosi sukcesy, wewnętrzne podziały schodzą na drugi plan w obliczu satysfakcji ze wspólnie osiąganego zwycięstwa. Gdy sukces przemienia się w przegraną, rodzą się pokusy dzielenia się tak na gruncie szukania odpowiedzialnych za porażkę, jak na tle poszukiwania dalszej drogi.
W naszych warunkach dochodził jeszcze jeden, bardzo istotny, czynnik. Kilkanaście lat po rozpoczęciu procesu zmiany ustroju oczywiste stało się, że nie wszyscy obywatele naszego kraju skorzystali na tych zmianach w jednakowym stopniu. Podział na beneficjentów i na ofiary transformacji przebiega także w łonie elektoratu lewicy – podobnie jak w całym społeczeństwie.. W pierwszych latach lewica postrzegana była jako siła zdolna złagodzić negatywne skutki zmiany systemu. Częściowo tak zresztą było, ale skala tych zmian była znacznie mniejsza od społecznych oczekiwań. To głównie dlatego znaczna część dawnego elektoratu lewicy przeszła pod inne sztandary lub odsunęła się od polityki.
Doszły do tego skutki szybkiej modernizacji kulturowej. Liberalizacja i sekularyzacja życia pociąga za sobą nowe podziały, które nie pokrywają się z tradycyjnymi podziałami ekonomicznymi. Część ludzi z przyczyn ekonomicznych skłonnych do poparcia lewicy wybiera opcje konserwatywne z powodów światopoglądowych.
Dochodzą wreszcie podziały historyczne, wynikające z bardzo różniącego postrzegania wyborów politycznych, które były udziałem starszego już pokolenia, ale które odbijają się także w świadomości historycznej młodego pokolenia.
Wszystko to prowadzi do wniosku, że podziały nie są konsekwencją złej woli czy jedynie osobistych ambicji polityków, lecz mają głębokie społeczne korzenie. Apelowanie o organiczną jedność lewicy są skazane na niepowodzenie – przynajmniej w dającej się przewidzieć przyszłości. Czym innym jest współdziałanie wszystkich ugrupowań lewicowych dla realizacji podstawowych celów i wartości. Warunki do takiego współdziałania powstaną po wyborach parlamentarnych, gdy – jak mam nadzieję – PiS zostanie odsunięty od władzy. Taki wynik wyborów nie może oznaczać powrotu do polityki sprzed 2015 roku. Musimy znaleźć inne, lepsze rozwiązania i w poszukiwaniu tych rozwiązań lewica może i powinna odegrać istotną rolę. Będzie to trudne, gdyż na lewicy nagromadziło się wiele urazów i wzajemnych pretensji, ale będzie konieczne, jeśli rzeczywiście chcemy, by Polska zmieniała się zgodnie z naszymi oczekiwaniami i wartościami. Będzie to test na jakość przywództwa na lewicy
W tych warunkach pytanie, moim zdaniem kluczowe, brzmi: jak uprawiać lewicową politykę tak, by nie prowadziło to do wzajemnej wrogości i nie wykluczać w konsekwencji możliwości współdziałania.
Wymaga to przestrzegania kilku zasad.
Po pierwsze: założenia dobrej woli. Nie musimy z partnerem się zgadzać, ale powinniśmy zakładać, że tak jak my, kieruje się racjami ideowymi, a nie niskimi pobudkami, na przykład rachubą na osobiste korzyści. Posługiwanie się insynuowaniem złej woli czy oportunistycznych motywacji, co niestety stało się dość częstym procederem, źle służy lewicy.
Po drugie: uznanie, że nie musimy mieć w każdej sprawie absolutnej racji. Powinniśmy być wierni własnym przekonaniom, ale rozumieć, że inni mogą mieć ważne racje, by myśleć inaczej.
Po trzecie: wystrzeganie się sekciarstwa, które w tej formacji wyraża się w jałowym sporze o to, kto jest „prawdziwą lewicą”.
Po czwarte: wystrzegać się hegemonizmu, który zagraża zwłaszcza silniejszym ugrupowaniom, skłonnym do zwasalizowania słabszych partnerów.
Po piąte: pamiętanie zawsze, że ponad tym, co dzieli ludzi lewicy, są sprawy podstawowe, które ich powinny łączyć i gotowość podporządkowania różnic w sprawach szczegółowych wspólnym wartościom i interesom.
Po szóste wreszcie: rozumienie, że ponad interesem partyjnym jest znacznie ważniejszy interes demokratycznego państwa, trwałość jego ładu wewnętrznego i umacnianie jego pozycji w świecie.
Co to może znaczyć w dającej się przewidzieć przyszłości? Wiele wskazuje na to, że Polska idzie w kierunku odrzucenia autorytarnej i nacjonalistycznej polityki Prawa i Sprawiedliwości. Gdy to nastąpi, nieaktualny stanie się jeden element dzisiejszego sporu w ramach lewicy: sporu o stosunek do obecnego obozu władzy i do jednoczącej się przeciw niemu opozycji. Będziemy musieli na nowo urządzać nasz polski dom i w tych warunkach na nowo wystąpią kwestie sporne, które będą dzieliły polityków. Podzielona dziś lewica powinna pamiętać, że niedaleki może okazać się czas, gdy trzeba będzie na bok odłożyć stare spory, by wspólnie – co nie znaczy w szeregach jednej formacji – walczyć o podstawowe, wspólne wartości lewicy. Na razie zaś trzeba wystrzegać się wszystkiego, co w przyszłości będzie takie współdziałanie utrudniało.

Socjalistyczna alternatywa

Z Andrzejem Ziemskim przewodniczącym Prezydium Porozumienia Socjalistów rozmawia Przemysław Prekiel.

Czy socjaliści są dziś w Polsce potrzebni? Patrząc na polityczny pejzaż obecnej rzeczywistości można odnieść wrażenie, że ciężko wam będzie się przebić.
Społeczeństwo po 1990 roku zmuszone zostało, w związku z przesunięciem się Polski na Zachód, do przyjęcia systemu demokracji liberalnej i ustroju gospodarczego opartego o dominację własności prywatnej. To zrodziło określone konsekwencje w postaci budowy porządku konstytucyjnego opartego o te wartości. Nastąpił tym samym powrót do znanych z okresu przedwojennego mechanizmów, które układały porządek społeczny i ekonomiczny według opisanych m.in. przez Marksa zasad konfliktu pomiędzy kapitałem i pracą. Ma to swoje konsekwencje w Konstytucji oraz w realnym systemie politycznym. Wynika to m.in. z uznania za podstawę systemu własności prywatnej. Już w XXI wieku nałożył się na zmiany ustrojowe realizowane w Polsce niebywały w historii cywilizacji postęp w technologii i zasadach obiegu informacji. Znaleźliśmy się w nowym, nieznanym z wcześniejszych doświadczeń świecie, w którym dominującą rolę odgrywa rynek, szczególnie obieg kapitałowy i media zastępujące demokrację i wyłączające po kolei jej podstawowe funkcje. Jednocześnie w kryzysie znalazła się idea liberalnego społeczeństwa otwartego, z którego w zasadzie nie ma wyjścia.
Dlatego też na pytanie, czy socjaliści są dziś potrzebni, może być odpowiedź wyłącznie twierdząca. Chodzi jednak o formację polityczną, która potrafi czerpać doświadczenia z wielkiego dorobku m.in. Polskiej Partii Socjalistycznej, ale też innych nurtów lewicy, rozumie teraźniejszość oraz jej mechanizmy i potrafi wyjaśnić pytającym, jak w praktyce życia społecznego ma wyglądać sprawiedliwość społeczna, wolność, równość. Także, jak rozumieć podmiotowość i dobro człowieka.
Socjaliści są przede wszystkim potrzebni, aby odbudować i utrwalić w Polsce socjalistyczną alternatywę wobec dwóch dominujących nurtów ideowych – neoliberalizmu i neokonserwatyzmu. W konsekwencji zaś odbudować zrównoważoną scenę polityczną, która da szansę na dopuszczenie do głosu stanowiącego wszystkich głównych sił politycznych na równych zasadach oraz praktykowanie wynikających z zasad demokracji mechanizmów parlamentarnych. Chodzi tutaj oczywiście także o głos lewicy socjalistycznej, który od kilku lat zniknął z debaty publicznej i procesu stanowienia prawa.
To pewna retrospekcja teoretyczna, a jak widać przez wasze czerwone okulary polską praktykę życia codziennego?
Szerzy się populizm. Pozostająca w kryzysie idea liberalna i neoliberalizm w sferze gospodarczej i moralnej zdeformował życie społeczne. Mimo, że w świecie żywe są poszukiwania nowych dróg i zasad rozwoju po odejściu od tej toksycznej doktryny, to w Polsce nadal popularna jest myśl Leszka Balcerowicza. Dziwię się, że do dziś nie poniósł on żadnych konsekwencji za zdewastowanie znaczących sektorów polskiej gospodarki po roku 1990, szczególnie tych – konkurencyjnych wówczas na rynkach światowych. Dotyczy to zarówno przemysłu jak i rolnictwa np. PGR, gdzie tysiące ludzi z dnia na dzień straciły pracę i dach nad głową.
Dziś cyniczni populiści wykorzystują nowe technologie medialne do opanowania i zniewolenia społeczeństw, również społeczeństwa polskiego. Musi powstać w Polsce, ale też w skali globalnej, nowa formacja ideowo-moralna, zdolna przeciwstawić się tej fali zakłamania i manipulacji, którym poddawane są społeczeństwa. Obywatel jest dziś traktowany wyłącznie jako konsument ze zdolnością kredytową.
Nie może być podstawową kategorią moralną chciwość i dążenie do maksymalizacji zysku. Dlatego właśnie potrzebni są ideowi socjaliści. Założenia programowe socjalizmu nie uległy dezaktualizacji, bowiem nie zniknęły przyczyny niesprawiedliwości i pognębienia człowieka pracy.
Porozumienie Socjalistów to nowy twór polityczny. Kto go tworzy? Jakie były początki Porozumienia Socjalistów?
Nasze Porozumienie powstało wiosną 2016 roku w oparciu o partie, ruchy społeczne i organizacje, które nie odżegnują się od myśli teoretycznej i dorobku, w skali czasowej ponad 100 lat, polskiego socjalizmu. Jest to przede wszystkim dorobek Polskiej Partii Socjalistycznej, która w tym roku obchodzić będzie 127. rocznicę powstania, ale również i innych formacji socjalistycznych, które funkcjonowały w okresie historycznym XX wieku lub powstały współcześnie w okresie tzw. transformacji ustrojowej na fali protestu przeciw praktykom neoliberalnym i neokapitalistycznym. Aktualnie Porozumienie Socjalistów to kilkanaście podmiotów prawnych z obszaru ruchu socjalistycznego i lewicy oraz kilkadziesiąt osób ze środowisk opiniotwórczych, które poparły nas indywidualnie. Nasze listy są otwarte, każdy kto czuje się związany z wartościami zawartymi w kanonie demokratycznego socjalizmu i chce działać, może być z nami.
Ruch socjalistyczny w Polsce jest szerszy niż się wydaje. Jest on zakorzeniony głęboko w świadomości społecznej. Współcześnie przywołuje on robotniczy protest roku 1980 w Polsce i powszechne wówczas hasło „Socjalizm tak, wypaczenia nie”. Opiera się także o doświadczenia innych krajów i narodów zbudowane w oparciu o protest wobec współczesnych mechanizmów finansowych i rynkowych, samowoli korporacji ponadnarodowych i banków. Przywołuje takie karygodne zjawiska społeczne jak ograniczenie praw człowieka, wykluczenie społeczne i ważne w ostatnich latach wykluczenie cyfrowe, życie poniżej poziomu socjalnego, bezdomność, bezrobocie i inne. Opiera się też o ponadczasowe wartości wypływające z idei pokojowego współistnienia narodów.
Jakie stawiacie sobie cele?
Podstawowy cel, który stawia sobie Porozumienie Socjalistów, to budowa w ramach istniejących uwarunkowań demokracji parlamentarnej i członkostwa Polski w Unii Europejskiej polskiej wersji państwa dobrobytu na miarę możliwości ekonomicznych i rozwoju cywilizacyjnego współczesnego świata. Po latach marzeń Polaków o niepodległej Rzeczypospolitej, po latach marzeń o demokracji i sprawiedliwości jest czas na spełnienie marzeń o życiu w dostatku, bez oglądania się za siebie, czy wystarczy mnie i mojej rodzinie „do pierwszego”.
Trzeba szybko i raz na zawsze skończyć z rozwarstwieniem społecznym w naszym kraju. W jego wyniku dziś nadal trzy miliony Polaków żyją poniżej minimum socjalnego, a szesnaście milionów nie ma środków z własnej pracy na pokrycie części kosztów utrzymania. Gdzie tutaj jest miejsce na godne życie? To klasyczne zniewolenie ekonomiczne i społeczne.
Do kogo skierowany jest Wasz projekt?
Adresatami projektu są wszyscy Polacy, przede wszystkim jednak pracujący Polacy. Oni bowiem stanowią o przyszłości kraju i jego rozwoju. Socjaliści zawsze wywodzili swój program z etosu pracy i wartości, jakie przynosi ona całemu społeczeństwu. To sprawa ogólnonarodowa.
Jesteście otwarci na współpracę z SLD jak i partią Razem?
Jesteśmy za budową szerokiej, socjalistycznej alternatywy politycznej i wyborczej. W naszym rozumieniu mieszczą się w tym zbiorze wszystkie siły polityczne w Polsce, dla których takie wartości jak sprawiedliwość społeczna i dobro człowieka są zadaniami naczelnymi. Potencjalni sojusznicy i uczestnicy Porozumienia Socjalistów muszą się sami określić, czy mieszą się w tej formule ideowej i programowej, czy nie razi ich nazwa, Deklaracja Programowa i osoby zaangażowane w ten projekt polityczny. Jesteśmy otwarci również dla działaczy SLD, Partii Razem i innych ugrupowań, jak też innych nurtów ideowych lewicy. Podstawą mogą być m.in. doświadczenia współpracy przy organizacji II Kongresu Lewicy w 2017 roku.
Zwracamy jednocześnie uwagę, że udział w Porozumieniu Socjalistów to deklaracja pełnienia służby społecznej a nie uzyskiwanie potencjalnych profitów wynikających z uczestnictwa we władzy.
Uważamy, że budowa socjalistycznej alternatywy programowej – samodzielnej, jako niezależnej siły politycznej i wyborczej wymaga wiele odwagi, wysiłku i zrozumienia innych. Przede wszystkim liczą się interesy i marzenia ludzi pracy w Polsce. Wyciągamy wnioski z porażki robotniczego nurtu w Polsce Ludowej i w „Solidarności” po roku 1980. Dziś widać, że przez ostatnie 30 lat transformacji elity partyjne i solidarnościowe nie były odporne na pokusy rynku, pieniądza i władzy. Uległy i ulegają postępującej degeneracji, tym samym degradacji społecznej i politycznej. Stan ten negatywnie wpływa na spójność społeczną i jest poważnym hamulcem rozwoju. Wymaga on spokojnych, ale konsekwentnych zmian. Nadchodzi czas ku temu aby podjąć intensywny program odbudowy od zera polskich elit politycznych.
Niebawem czeka nas maraton wyborczy. 26 maja wybory do PE. Jaką wizję Unii Europejskiej mają socjaliści?
Socjaliści występowali aktywnie za wejściem Polski do Unii Europejskiej. Leżało to i leży dziś w polskim interesie. Widzimy Unię jako jeden z ważnych centrów przyszłego świata wielobiegunowego z możliwością wpływania na procesy globalizacji i kierunków rewolucji technologicznej i informacyjnej. Uważamy, że wielki dorobek Europejczyków, szczególnie w sferze kultury i postępu cywilizacyjnego, powinien znaleźć się w przyszłości na czołowym miejscu wespół z osiągnięciami innych krajów i narodów naszego globu.
Unia Europejska w dzisiejszej formule w zasadzie się wyczerpała. Projekt Europy oparty na służącej kapitałowi, oderwanej od oczekiwań społecznych biurokracji poniósł porażkę. Do władzy w krajach członkowskich dochodzą środowiska skrajnie prawicowe i autorytarne. Pojawiają się różne koncepcje przebudowy Wspólnoty. Silne są głosy postulujące wzrost znaczenia systemu wartości w europejskim koncepcie. Ścierają się dwie wizje Europy: Unii Europejskiej jako konfederacji państw, których spoiwem będą wartości konserwatywne (w tym chrześcijańskie) oraz propozycja demokratyzacji struktur europejskich i głębszej federalizacji. Nam socjalistom, bliższa jest ta druga propozycja. Nadal uważamy, że możliwa i konieczna jest socjalistyczna alternatywa na poziomie krajowym i europejskim. Nasze hasło na wybory do Parlamentu Europejskiego i jesienią do Sejmu i Senatu brzmi: „Socjalna Polska w socjalnej Europie”. To dotyczy ustroju gospodarczego i społecznego.
Na jesieni wybory do Sejmu i Senatu. Znajdziemy socjalistów na listach wyborczych?
Zapewne tak. Uważamy, że trzeba zrobić wszystko, włącznie z kalkulacją ewentualnego ryzyka, aby do wyborów parlamentarnych jesienią 2019 wystartowała silna, lewicowa (socjalistyczna) koalicja, która obejmie całą lewą stronę sceny politycznej. Uważamy, że lewica za cenę wprowadzenia kilku posłów, czy senatorów w sojuszu z naturalnymi przeciwnikami, jakimi są neoliberałowie, nie powinna ryzykować utraty własnej tożsamości i elektoratu, który jest i czeka na sygnał.
W bipolarnej polityce trzeciemu jest trudno. Jak złamać monopol dwóch partii PO i PiS, które dziś występują pod zmienionymi nieco nazwami: Zjednoczona Prawica i Koalicja Europejska.
Obydwa ugrupowania, PO i PiS to dwie twarze tej samej formacji ideowej, która zrodziła się na gruncie przekształceń i sporów, jakie towarzyszą do dziś protestowi sierpniowemu polskiej klasy robotniczej. Ludzie, którzy kierują tymi ugrupowaniami, to koledzy „z jednego podwórka”. Ich celem jest władza i towarzyszące jej profity ekonomiczne, a nie służba na rzecz społeczeństwa. Wykazały to kolejne rządy przez ostatnie kilkanaście lat. Widać to dziś, podczas kampanii wyborczej, gdy obietnica goni obietnicę. To czysty populizm, stwarzający warunki czystej korupcji politycznej (nazywanej niekiedy kupowaniem głosów).
Głównym zadaniem socjalistów i lewicy, która przecież w 30-leciu miała swoje tryumfy i sprawowała władzę, jest przekonanie społeczeństwa, że scena polityczna nie musi być w Polsce dwubiegunowa, że wybory to nie plebiscyt, czy wybór mniejszego zła. Podstawą musi być realizm i wiarygodność programowa. Symptomy tego są coraz bardziej widoczne.

Przywrócić blask PPS

Z nowym przewodniczącym Rady Naczelnej PPS Wociechem Koniecznym rozmawia Przemysław Prekiel.

W połowie marca zmieniły się władze PPS. To tylko zmiana pokoleniowa?
W rzeczywistości zmiana władz to dłuższy proces. Od Kongresu poprzez pierwsze posiedzenie Rady Naczelnej, ukonstytuowanie się władz, rejestrację w sądzie… Na pewno dokonała się zmiana pokoleniowa, chociaż istotniejsza pewnie jest zmiana mentalna. Wiek nie jest tak istotny, ważne jest podejście do polityki, do postrzegania siebie jako jej części. Polskiej Partii Socjalistycznej potrzeba wyjścia do ludzi, większej aktywności, uczestnictwa w codziennym życiu politycznym m.in. w wyborach. Do tego potrzeba działaczy chcących się zaangażować, poświęcić czas, co w dzisiejszym świecie, jeśli nie jest się zawodowym politykiem jest coraz trudniejsze. Krótko mówiąc – mniej mówienia, pisania, więcej pracy. Nie oznacza to odrzucenia dotychczasowego dorobku Partii, ludzi którzy pracowali aby przetrwała i kontynuowała swoją misję. Ale teraz musimy wszyscy ruszyć do przodu, rozwijać się, rozbudowywać struktury, pozyskiwać nowych członków i sympatyków. Podstawy, dorobek, tradycje mamy doskonałe, najlepsze nie tylko na lewicy. To, plus nowa energia w działaniu, nowe otwarcie na różne środowiska, powinno skutkować sukcesem.
Komu jest dziś potrzebna PPS?
Niewątpliwie żyjemy dzisiaj szybko, chcemy prostego, jasnego przekazu. Szybkiej identyfikacji. Polska Partia Socjalistyczna musi się do tego dostosować. Mamy wiele partii, organizacji lewicowych. Każda dba o swoją tożsamość, chce się uwiarygodnić programem, wykreować liderów, dotrzeć ze swoją nazwą i ideałami do jak największej części społeczeństwa. My części tej pracy nie musimy wykonywać, chciałbym, aby nasz program był dla ludzi lewicy, bo to im jesteśmy potrzebni, intuicyjny. Wszyscy bowiem wywodzimy się z jednego kamienia, z tego kamienia na Placu Grzybowskim.
Polska lewica potrzebuje partii, która nie zawiedzie, będzie nie tylko sercem, ale również rozumem i całym ciałem po lewej stronie. Wiadomo, polityka wymaga kompromisów, czasem jest grą kompromisów. Ale istnieją granice, których my nigdy nie przekroczymy – bo po prostu nie możemy, bo jesteśmy to winni całym pokoleniom tych, którzy byli przed nami jak i dzisiejszym zwolennikom lewicy.
Kapitalizm w Polsce wymaga korekty czy rewolucji?
Rewolucja to wielkie, może nawet niebezpieczne słowo. Żyjemy tu i teraz, mamy takie a nie inne problemy. Czas wielkich rewolucji przeminął. Dokonują się inne rewolucje – informatyczna, technologiczna, przemiany wewnątrz społeczeństw, zmiany podejścia do roli jednostek w społeczeństwie.
Naszą rolą jest ciągle dbanie o człowieka, o wartości humanistyczne, etyczne, aby uczynić ten zmieniający się świat lepszym, przyjaznym, pełnym wolności i sprawiedliwości społecznej. Nie dokonamy tego drogą rewolucji, bo musielibyśmy ich wywołać kilka, albo nawet kilkanaście. Kapitalizm też się zmienia, chociaż nie na lepsze. W Polsce musimy teraz dbać o to, by nie utracić tego, co udało się wywalczyć – wolności, demokracji, praworządności, udziału w wielkiej europejskiej rodzinie narodów.
Mamy wiele do zrobienia, musimy być czujni na co dzień, zanim zdążymy przygotować rewolucje, świat nas przegoni i pojawią się już nowe cele
czy zagrożenia.
Jednocześnie przyznam, że nie wierzę w samoistną czy dobrowolną korektę kapitalizmu. Musimy więc ciągle wywierać presję, w innym razie wyjdą demony o których istnieniu mogliśmy już zapomnieć. A nic nie jest dane raz na zawsze.
Towarzysz Przewodniczący jest lekarzem i dyrektorem jednego z częstochowskich szpitali. Służba zdrowia będzie oczkiem w głowie dla PPS?
Dla mnie na pewno. Dla PPS będzie jednym z ważnych punktów programu. Ochrona zdrowia powinna być na sztandarach lewicy, jest to sfera bliska ludziom, zarówno pacjentom jak i pracownikom. Z punktu widzenia politycznego jest też dla nas dobrym polem do działania. Osobiście dziwię się dość małemu zaangażowaniu różnych partii lewicowych w rozwiązywaniu problemów w tym zakresie, czy choćby temu, że nie przedstawiamy społeczeństwu jasnego programu poprawy jakości ochrony zdrowia w Polsce. Jest to dziedzina zaniedbana przez wszystkie rządy, obecnie ze złymi perspektywami.
Trzeba się zmierzyć z tym problemem, pomysły prawicy są śmieszne lub żadne, czasem groźne – jak na przykład zamiary liberałów chcących wszystko sprywatyzować i w ten sposób zrzucić odpowiedzialność państwa za zdrowie Polaków. Gdy lewica przedstawi spójny, realny plan naprawy ochrony zdrowia i zacznie go skutecznie wprowadzać w życie dostanie premię od społeczeństwa.
Mówiłem o tym na Kongresie Lewicy ponad dwa lata temu i odniosłem wrażenie, że nie jest to temat ,,nośny”, albo że nikt nie wierzy, że można tutaj odnieść sukces. A można, choć to wymaga ogromnej pracy, konsekwencji i pieniędzy.
Jesteście otwarci na współpracę z SLD i Razem? Pytam, bowiem PPS nie startuje w wyborach do PE. Dziwna decyzja.
Musimy w tym miejscu wrócić do pierwszego pytania… Poprzednie władze PPS nie podjęły decyzji co do udziału w wyborach do Europarlamentu. Wynikało to również z przyczyn, nazwijmy to, obiektywnych – przesunięcia daty Kongresu, więc naszych wewnętrznych spraw organizacyjnych. W kwietniu Rada Naczelna PPS podjęła decyzję o wsparciu kandydatów do Parlamentu Europejskiego startujących z list Lewicy Razem i tych kandydatów, którzy zostali zarekomendowani przez SLD na listę Koalicji Europejskiej. Po prostu będziemy wspierać tych, którzy prezentują socjalistyczną wrażliwość i jesteśmy przekonani o ich trwałych, lewicowych przekonaniach.
W poszczególnych województwach wygląda to różnie, ja jestem z Częstochowy, w Województwie Śląskim wspieramy Marka Balta, krajowego wiceprzewodniczącego SLD. Myślimy o jesiennych wyborach do Sejmu i Senatu, mamy zamiar czynnie w nich uczestniczyć, przygotowujemy się do tego.
Możemy współpracować ze wszystkimi, z którymi znajdziemy wspólnotę programową. Mamy nadzieję, że tym razem powstanie jedna, lewicowa lista do Sejmu co będzie czytelnym sygnałem dla wyborców i pozwoli na zaistnienie tak potrzebnej lewicy w parlamencie. Osobną sprawą są wybory do Senatu. Ze względu na specyfikę okręgów jednomandatowych można tutaj pomyśleć o szerszej, prodemokratycznej koalicji.
Jak towarzysz chce przywrócić blask PPS? O tej partii słyszymy głównie w kontekście historycznym.
To prawda. Nasza historia jest piękna. Czerpiemy z niej, jak już wcześniej wspomniałem wszyscy się z niej wywodzimy. Czasem również powoduje nieporozumienia, zwłaszcza w kontaktach z młodszym pokoleniem – przykładowo słowo ,,towarzysz”, wywodzące się z ponad stuletniej tradycji, towarzyszami byli Daszyński, Piłsudski, Limanowski, Pużak, dziś brzmi anachronicznie, nawet dla niektórych dziwnie. To jednak właśnie nasza tożsamość, z której nie możemy i nie chcemy rezygnować.
W Europie działają partie o tradycjach jeszcze dłuższych niż nasza, do dziś zachowują swoje historyczne nazwy, np SPD obchodziła w 2013 roku 150 rocznicę powstania… A sposób na przywrócenie blasku to praca, rozbudowa struktur i lewicowa wiarygodność. Tutaj koła
nie wymyślimy.

Porozumienie socjalistów

W dniu 25 kwietnia 2019 roku w Warszawie odbyło się posiedzenie Porozumienia Socjalistów. Przedyskutowano problemy związane z sytuacją polskiej lewicy, przyjęto Apel na 1 Maja.
Podczas posiedzenia uczestnicy wyrazili zaniepokojenie związane z malejącym w ostatnim czasie znaczeniem narracji lewicowej w sferze publicznej. Skutkuje to wzrostem znaczenia ugrupowań populistycznych i prawicowych. Nie służy właściwemu podejmowaniu przez państwo i jego służby poważnych spraw społecznych. Polityka populistyczna i rozdawnictwo ma na celu wyłącznie przejęcie elektoratu przed zbliżającymi się wyborami europejskimi i parlamentarnymi a nie rozwiązanie wielu nabrzmiałych problemów dotyczących szczególnie bezpieczeństwa Polaków i realizacji konstytucyjnej zasady sprawiedliwości społecznej.
Dyskutowano także o potrzebie pogłębienia procesu jedności na lewicy. Jest ważne, aby w wyborach parlamentarnych zaistniała wspólna lewicowa koalicja, która byłaby socjalistyczną alternatywą wobec ugrupowań prawicowych i neoliberalnych. Przypomniano podjęte w tej sprawie uchwały II Kongresu Lewicy z 2016 roku.
Porozumienie Socjalistów zrzeszające dziesięć podmiotów na lewicy zapowiada zwiększenie aktywności w kampanii wyborczej do polskiego Sejmu i Senatu.
Postanowiono rozszerzyć zasadę uczestnictwa w pracach Porozumienia również na osoby indywidualne. Taką deklarację złożyło już kilkadziesiąt osób, szczególnie ze środowisk lewicowej inteligencji o przekonaniach socjalistycznych.
Podczas posiedzenia na funkcję przewodniczącego Prezydium Porozumienia Socjalistów wybrano Andrzeja Ziemskiego b. przewodniczącego Rady Naczelnej PPS, redaktora naczelnego „Przeglądu Socjalistycznego”. Sygnatariusze „Porozumienia Socjalistów” zebrani w Warszawie w związku z obchodami święta 1 Maja 2019 roku przyjęli następujące stanowisko:

1 Maja to święto wszystkich ludzi pracy.

Tradycja historyczna socjalistów przypomina o trwałym konflikcie kapitał – praca, który napędza stosunki społeczne we współczesnym świecie i jest jednym z regulatorów polityki.
1 maja to także święto wszystkich pracujących Polaków bez względu na światopogląd, polityczną orientację i status majątkowy.
Polski kapitalizm budowany od 30 lat najmniej oszczędza tych, którzy na sztandarach w 1980 roku mieli hasło „Socjalizm – tak, wypaczenia – nie”. Największą cenę za transformację zapłacili robotnicy, ci, którzy sprzeciwiali się upodleniu pracownika poprzez aparat władzy.
Najbardziej zyskali ci cyniczni, zarówno w starym obozie władzy, jak i obozie protestu. Po raz kolejny wspięli się na robotniczych plecach na szczyty i poznali smak wielkiej własności.
Polskie podziały na biednych i obrzydliwie bogatych są faktem. Rodzi to niesprawiedliwość bezrobocie, bezdomność, społeczne wykluczenie.
Państwo rządzone przez prawicę i neoliberałów kieruje się w rozwiązywaniu tych problemów populizmem, kalkulacją polityczną i cynizmem. Państwo akceptuje, że życie i zdrowie ludzkie w obecnej dobie jest towarem, a nie najwyższą wartością.
1 maja jest dobrym momentem, aby przypomnieć o tym, że główną wytyczną lewicy powinny być podstawowe wartości socjalizmu oparte na sprawiedliwości społecznej, wolności i prawach jednostki. Realizujmy ideę państwa obywateli, nie konsumentów.
W przypadku naszego państwa działania lewicy powinny opierać się na podstawowym zapisie Konstytucji – społecznej gospodarce rynkowej. Trzeba robić pokojową, demokratyczną rewolucję, aby odrzucić neoliberalną politykę i wartości, które ona niesie. Trzeba przywrócić ludziom nadzieję i wiarę, że ich praca ma wartość i rodzi szacunek.
Porozumienie Socjalistów pozdrawia z okazji Święta 1 Maja wszystkich ludzi pracy w Polsce.
Mamy nadzieję, że wyborów, jakich będą dokonywać w roku 2019 pozwolą na realizację naszego przesłania „Socjalna Polska w socjalnej Europie”.
Niech się święci 1 Maja!

Porozumienie Socjalistów:
Polska Partia Socjalistyczna, Ruch Odrodzenia Gospodarczego, Pacyfistyczne Stowarzyszenie Wolnej Myśli, Stowarzyszenie Ruch Społeczny „Praca-Pokój-Sprawiedliwość”, Stowarzyszenie im. Ignacego Daszyńskiego, Redakcja „Przeglądu Socjalistycznego”, Stowarzyszenie „Weterani Lewicy”, Stowarzyszenie „Pokolenia”.

Cześć Pracy!

Warszawska organizacja PPS zaprasza na uroczystość obchodów Międzynarodowego Dnia
Solidarności Ludzi Pracy, 1 maja 2019. Dzień ten upamiętnia wydarzenia 1886 roku w Chicago, walkę robotników o 8-godzinny dzień pracy.
Jest symbolem ruchu na rzecz praw pracowniczych. Polska Partia Socjalistyczna identyfikuje się ze wszystkimi siłami, którym bliski jest solidaryzm pracowniczy i działanie na rzecz godnej pracy, godnej płacy i godnego życia pracowników. Nasza uroczystość odbędzie się na Placu Grzybowskim w Warszawie przy kamieniu upamiętniającym manifestację PPS z 13 listopada 1904. Rozpocznie się o godzinie 12:30. Złożymy wieńce i wiązanki kwiatów, przewidziane są wystąpienia działaczy PPS i zaproszonych gości.
Uczestnicy uroczystości są także zaproszeni na demonstrację „Społecznego Forum Wymiany Myśli”, o godz. 11:00 na Rondzie de Gaulle oraz późniejszy przemarsz do Placu Bankowego
Z socjalistycznym pozdrowieniem

Wsparcie protestujących

Polska Partia Socjalistyczna, od początku swego 127 letniego istnienia uważała, że przyszłość narodu polskiego związana jest nierozerwalnie z wychowaniem i edukacją młodego pokolenia, które powinno budować nowoczesną i spójną wizję człowieka i społeczeństwa. Nauczyciele odgrywają kluczową rolę w realizacji tego celu.
Obecna sytuacja materialna nauczycieli pozostaje w głębokiej sprzeczności z ich potrzebami i rolą w społeczeństwie.
W pełni popieramy postulaty płacowe nauczycieli oraz innych pracowników oświaty i rozumiemy, że w sytuacji braku właściwej troski rządu o stan polskiej oświaty uzasadnione jest przejście do radykalnych form protestu.
Popieramy działania związków zawodowych zrzeszających nauczycieli w walce o prawa wszystkich nauczycieli. Doceniamy szczególnie rolę Związku Nauczycielstwa Polskiego w niezłomnym prezentowaniu postulatów i organizację protestu.
Podobnie jak Związek Nauczycielstwa Polskiego uważamy, że zmiany strukturalne, szczególnie w tak wrażliwej dziedzinie jak wychowanie młodego pokolenia, nie mogą odbywać się w atmosferze bałaganu i stanu niepewności, który dotyka dzieci, młodzież, ich rodziców i nauczycieli.
Wyrażamy również głęboką obawę o niezależność światopoglądową nauczycieli w szkole zreformowanej według wizji PiS.

Porozumienie Socjalistów dziś My, socjaliści

Integracja i łączenie sił

politycznych na lewicy jest koniecznością, szczególnie dziś, po doświadczeniach wyborów z roku 2015. Przypomnijmy, że niewejście wówczas koalicji Zjednoczonej Lewicy do Sejmu i Senatu oraz późniejszy, z 2018 roku nienajlepszy wynik koalicji SLD – Lewica Razem w wyborach samorządowych skutkują postępującym procesem dezintegracji i poszukiwaniem formuły dającej szansę wyborczą w przyszłości. Dziś mamy dwa nurty lewicowe w wyborach do Parlamentu Europejskiego: jeden w ramach Koalicji Europejskiej, gdzie znaleźli się przedstawiciele m.in. Partii SLD oraz drugi Lewica Razem utworzony przez Partię razem i Unię Pracy oraz RSS.

Procesy integracyjne

na polskiej lewicy mają trwały charakter od początku lat 90. Pierwowzorem może być Koalicja Sojusz Lewicy Demokratycznej, który powstał 9 lipca 1991 roku w wyniku inicjatywy działaczy SdRP. Do porozumienia wyborczego przystąpiły wówczas Polska Partia Socjalistyczna (PPS), Socjaldemokracja Rzeczypospolitej Polskiej (SdRP), Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych (OPZZ), kilka stowarzyszeń i organizacje lokalne. Głównymi siłami tworzącymi koalicję spośród nich były SdRP i OPZZ. Pod koniec lipca został zarejestrowany blok wyborczy. Hasło wyborcze koalicji SLD brzmiało: „Tak dalej być nie może”. W wyniku wyborów parlamentarnych koalicja zdobyła blisko 12% poparcia. Uzyskała drugi po Unii Demokratycznej wynik wyborczy. W parlamencie SLD pełnił funkcję ugrupowania antysystemowego i zasiadał w ławach opozycji. Kolejne wyboru w 1993 roku przyniosły Koalicji SLD sukces pozwalający na utworzenie porozumienia i powstanie rządu SLD-PSL.
Można stwierdzić, że Koalicja SLD, która powstała w roku 1991 może być również dziś pierwowzorem porozumienia i skutecznego zorganizowania marszu do Parlamentu. Dała ona bowiem wówczas świeży powiew polskiej polityce otwierając drogę do wejścia do NATO i integracji z Unią Europejską. Dziś w skali krajowej skumulowane problemy mają inną jakość i lewica powinna podejść do nich w sposób odpowiedzialny, uzyskując wpływ na ich rozwiązywanie. Niepowodzenia ostatnich lat wskazują, że formy i metody integracji nie są właściwe do nowych zjawisk polskiej polityki, wskazują też na oderwanie od głównego nurtu aspiracji społecznych.

Poszukiwania

na lewicy idą dziś różnymi torami. Jednak narracja mająca swój rodowód w ideach sprawiedliwości społecznej i demokracji musi stanowić oś polskiej polityki. Trzeba przypomnieć, że
9 marca 2016 roku przedstawiciele Polskiej Partii Socjalistycznej chcąc zapobiec degradacji myśli i praktyki lewicowej wystąpili z inicjatywą zawiązania Porozumienia Socjalistów, którą poparli: Ruch Odrodzenia Gospodarczego im. E. Gierka, Polska Lewica, Ruch Ludzi Pracy, Pacyfistyczne Stowarzyszenie Wolnej Myśli, Ruch Społeczny „P-P-S”, Stowarzyszenie im. I. Daszyńskiego, Redakcja „Przeglądu Socjalistycznego”, Stowarzyszenie „Weterani Lewicy” oraz Stowarzyszenie „Pokolenia”. W opublikowanej Deklaracji Porozumienia Socjalistów czytamy m.in.:
„My, ludzie polskiej lewicy – socjaliści, świadomi skutków kryzysu globalnego, który zagraża równowadze świata, w jakim żyjemy i zatroskani aktualnym rozwojem wydarzeń w kraju, tworzymy porozumienie postępowych sił polskiej lewicy. Naszym celem jest obrona podstawowych wartości demokratyzujących naszą europejską cywilizację. Są nimi sprawiedliwość społeczna i dobro człowieka…

Współczesny świat

i Polska muszą mieć perspektywę rozwojową jako struktura obywatelska i demokratyczna. Nie da się dalej budować życia opartego na niesprawiedliwości, egoizmie bogatych, braku perspektyw i dominacji rynku nad człowiekiem. Wierzymy, że jest możliwy świat bez wyzysku i nierówności. Socjaliści umiejący odpowiedzieć na problemy współczesności, które przyniosła globalizacja, rewolucyjny postęp w technologii i powstanie nowej formacji – społeczeństwa informacyjnego, potrafią przywrócić ludziom nadzieję…”.

Działania

Porozumienia Socjalistów zmierzają w kierunku integracji polskiej lewicy na płaszczyźnie tradycji i dorobku PPS, idei demokratycznego socjalizmu, budowy społeczeństwa obywatelskiego. Ostatni okres, kiedy lewica nie osiąga sukcesów, każe zastanowić przynajmniej nad przedyskutowaniem przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi 2019 możliwości przyjęcia drogi proponowanej przez socjalistów.
Doświadczenia łączenia przysłowiowej „wody z ogniem”, a więc neoliberalnych wartości z socjaldemokratycznym porządkiem nie przynoszą i nie przyniosą sukcesów. Lewica powinna odrzucić neoliberalne doświadczenie, jako bardzo kosztowny eksperyment ustrojowy i poszukiwać pilnie nowych rozwiązań systemowych.