Lewica na 100-lecie Niepodległości

I socjaliści mieliby być wrogami takiego patriotyzmu, mieliby być wrogami swego narodu?! Co za głupia myśl i jakie oszczerstwo! Socjaliści, którzy z takim poświęceniem pracują w swoim kraju dla ludu swego, którzy dążą do tego, żeby jak najszerzej rozlała się oświata, żeby nie było w narodzie pokrzywdzonych i głodnych, i ciemnych, żeby cały kraj stał się wspólnym warsztatem pracy dla wszystkich i wspólnym dla wszystkich źródłem dobrobytu – socjaliści mieliby być wrogami narodu! Nie! – Feliks Perl, współtwórca PPS, 1909 rok.

Polityka historyczna odgrywa w polskiej debacie publicznej ogromną rolę. O historię potrafimy spierać się bardziej niż o sprawy bieżące. Namiętne spory historyczne stały się elementem bieżącej walki politycznej. Lewica nie ma powodów, aby wstydzić się własnej historii.

W 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości jesteśmy zobowiązani do przypomnienia wkładu lewicy w walkę o suwerenność Polski i o kształt odrodzonego Państwa Polskiego. Dla zachowania prawdy historycznej i własnej tożsamości. Tą publikacją chcemy pokazać prawdziwe oblicze lewicy. Jej dorobek i etos, nie zapominając również o błędach lewicy w przeszłości.
Od XIX wieku główną siłą lewicy, była Polska Partia Socjalistyczna, powołana do życia na Kongresie Paryskim w 1892 roku. Przyjęty wówczas program zakładał, że:
„Polska Partia Socjalistyczna, jako organizacja polityczna polskiej klasy robotniczej, walczącej o swe wyzwolenie z jarzma kapitalizmu, dąży przede wszystkim do obalenia dzisiejszej niewoli politycznej i zdobycia władzy dla proletariatu. W dążeniu tym celem jej jest niepodległa rzeczpospolita demokratyczna”.

Przyjęty wówczas program będzie w przyszłości wyznacznikiem działalności PPS przez cały okres jej istnienia. Wcieleniem w życie naczelnych haseł PPS – haseł walki o niepodległość i sprawiedliwość społeczną – była rewolucja 1905 roku, kiedy to pierwszy raz po upadku powstania styczniowego Polacy sprzeciwili się carskiej władzy. Do historii przeszła Organizacja Bojowa Polskiej Partii Socjalistycznej, która dokonywała zamachów na carskich polityków, policjantów, żandarmów i agentów ochrany. Wśród wielu dzielnych bojowców była również kobieta Wanda Krahelska, która w 1906 roku uczestniczyła w nieudanym zamachu na warszawskiego gubernatora Gieorgija Skałona. W ramach represji wielu bojowców zostało skazanych na śmierć bez wyroku sądu.

II Rzeczpospolita

W nocy z 6 na 7 listopada 1918 roku w Lublinie powstał Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej. Tworzyły go głównie partie socjalistyczny i ludowe. Na czele rządu stanął wybitny działacz galicyjskiej PPSD Ignacy Daszyński. Oprócz deklaracji odzyskania niepodległości, rząd Daszyńskiego zabiegał o wprowadzenie nowoczesnego ustawodawstwa socjalnego m.in. o wprowadzenie ośmiogodzinnego czasu pracy. Kontynuatorem jego działań był kolejny rząd powołany przez Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego, byłego wybitnego działacza i bojowca PPS, pod kierownictwem Jędrzeja Moraczewskiego. Rząd Moraczewskiego powołany 18 listopada rozszerzył program reform socjalnych. Ogłoszono powszechne prawo wyborcze, które obejmowało również kobiety, ustanowiono ośmiogodzinny czas pracy, zagwarantowano działalność związków zawodowych i prawo do strajku, wprowadzono inspekcję pracy i ubezpieczenie chorobowe. Warto nadmienić, że pierwszą kobietą w Polsce, która została przewodniczącą rady miasta, była socjalistka, Maria Kelles-Krauz, działaczka PPS W Radomiu. Wszystkie wspomniane reformy były zwalczane przez prawicę jako synonim „bolszewizmu”. Walcząc z reformami rządu socjalistycznego, prawica postanowiła przeprowadzić zamach stanu. W nocy z 4 na 5 stycznia 1919 roku pułkownik Marian Januszajtis-Żegota stanął na czele zamachu, którego celem było aresztowanie premiera oraz kilku ministrów. Ostatecznie zamach udaremniły oddziały wierne rządowi.
W chwili największego zagrożenia bolszewicką nawałą 24 lipca 1920 roku utworzono Rząd Obrony Narodowej, którego premierem został polityk PSL Wincenty Witos, a wicepremierem Ignacy Daszyński.

PPS powołała w lipcu i sierpniu Robotniczy Komitet Obrony Warszawy oraz własny Wydział Wojskowy PPS. Na jego czele stanęli najwybitniejsi działacze m.in.: Tomasz Arciszewski, Kazimierz Pużak, Jędrzej Moraczewski. Kiedy morale w wojsku oraz społeczeństwie były bardzo niskie w wyniku akcji werbunkowej PPS do wojska zgłosiło się ponad 1600 osób. W prasie PPS przeciwstawiano „dyktaturę proletariatu” rządowi robotniczo-chłopskiemu, który miał być odpowiedzią na rządy komunistów.

Z chwilą odzyskania niepodległości PPS opowiedziała się za parlamentarną drogą do socjalizmu. Demokracja i konstytucja były wartościami nadrzędnymi dla socjalistów. Pierwszy wstrząs wywołało w młodym państwie zamordowanie Gabriela Narutowicza przez prawicowego fanatyka Eligiusza Niewiadomskiego. Ponownie w niepodległej Polsce prawica dopuściła się przemocy. Tym razem ze skutkiem śmiertelnym. Eligiusz Niewiadomski zaś stał się wkrótce obiektem kultu wśród radykalnych działaczy prawicy.

Socjaliści oskarżali prawicę, twierdzili, że jest moralnie odpowiedzialna za tę tragedię. Sprawę potęgowały również wydarzenia krakowskie z 1923 roku, kiedy to podczas rządów centroprawicy otworzono ogień do robotników.

Zamach majowy wsparła nie tylko PPS, ale również KPP, co wywołało sensację. Trzydniowe walki o przejęcie władzy przez Józefa Piłsudskiego były wyjątkowo krwawe, na ulicach Warszawy poległo prawie 400 osób.

PPS wspierając czynnie zamach, liczyła, że Piłsudski w praktyce politycznej nawiąże w końcu do programu PPS. Były działacz tej partii miał jednak inne plany. Kilka miesięcy po zamachu, ku ogromnemu zdziwieniu socjalistów, spotkał się z przedstawicielami arystokracji na zamku w Nieświeżu i tym samym opowiedział się po stronie ziemiaństwa. Powstał wówczas wiersz, który doskonale obrazował przemianę Marszałka:

To nie sztuka zabić kruka,
ani sowę trafić w głowę,
ale sztuka całkiem świeża,
trafić z Bezdan do Nieświeża.

Rozpoczęły się rządy sanacji. Kraj zmierzał powoli w stronę dyktatury. W marcu 1928 roku PPS w wyborach otrzymała niespotykaną ani wcześniej, ani nigdy później rekordową liczbę głosów – ponad półtora miliona,. Po wyborach PPS przeszła do opozycji wobec rządów sanacji.

Konsekwencją rozrachunku Piłsudskiego z dawnymi towarzyszami oraz całą opozycją było aresztowania we wrześniu 1930 roku kilkunastu posłów. Aresztowano i dotkliwie pobito wówczas posła Hermana Liebermana, który jako jedyny z porwanych byłych posłów, posiadał chroniący go immunitet sędziego Trybunału Stanu. Oskarżonych postawiono przed sądem. Proces Brzeski stał się największym w II RP procesem politycznym. Na ławie oskarżonych zasiadło 11 posłów na sejm, z czego aż sześciu było z PPS: Adam Ciołkosz, Stanisław Dubois, Herman Lieberman, Adam Pragier, Norbert Barlicki i Mieczysław Mastek. Część skazanych w tym procesie wyemigrowała, część odbyła zasądzoną karę (m.in. socjaliści Adam Ciołkosz, Norbert Barlicki i Stanisław Dubois).
Komendantem Twierdzy Brzeskiej był pułkownik Wacław Kostek-Biernacki, człowiek Marszałka, fanatycznie mu oddany. Jego nadgorliwość, przemoc i terror doprowadzała do ludzkich dramatów. Aresztowani więźniowie byli traktowani jak pospolici przestępcy. Golono im głowy, poddawani byli wyjątkowo ostremu wojskowemu rygorowi. Stanisławowi Dubois nie pozwolono wówczas na uczestniczenie w pogrzebie własnego dziecka.

Skutki wielkiego kryzysu gospodarczego w latach lat trzydziestych odczuło całe społeczeństwo, nie ominęły więc także klasy robotniczej. W połowie roku 1932 spośród 950 tysięcy robotników co drugi pozostawał bez pracy, a ponad 13 procent miało tylko częściowe etaty.

W 1933 roku ukazała się książka Pamiętniki bezrobotnych opracowana przez Instytut Gospodarstwa Społecznego, która opisywała skutki kryzysu gospodarczego. Na konkurs ogłoszony przez IGS robotnicy przesłali wstrząsające opisy swojej niedoli. Katastrofalna była sytuacja w miastach. Spis powszechny z 1931 roku wykazał, że 79 procent ludności zajmowało mieszkania jedno- lub dwuizbowe. Zaledwie 13 procent budynków w miastach miało kanalizację, 16 procent bieżącą wodę, 7,5 procent instalację gazową. Wieś była niemal w całości pozbawiona jakichkolwiek wygód. Na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej, a więc w rejonie, z którego Stanisław Dubois był posłem, większość domów stanowiły lepianki lub budynki drewniane pokryte słomą.

Klub PPS oraz klasowe związki zawodowe próbowały łagodzić skutki kryzysu. Niestety, skromna reprezentacja socjalistów w sejmie nie miała możliwości wpływania na kierunek rozwoju państwa.
Za przykład harmonijnego rozwoju w latach kryzysu można jednak uznać warszawską dzielnicę Żoliborz, gdzie wpływy PPS były znaczące. W 1921 roku powstała w tej dzielnicy Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa. Jej założycielami byli działacze PPS: Stanisław Szwalbe, Antoni Zdanowski, Stanisław Tołwiński oraz Bolesław Bierut, który swoją karierę polityczną rozpoczynał w PPS-Lewica.

WSM była prawdziwym ewenementem. Oprócz mieszkań dla robotników – niedużych, co prawda, ale z bardzo niskim czynszem, na który było stać robotników – lokatorów łączyło wiele wspólnych instytucji: biblioteka WSM, tania pralnia, punkty usługowe. Funkcjonowały tam również bliskie idei PPS sklepy „Społem”. Na terenie WSM od 1928 działał Dom Społeczny z przedszkolem oraz bursą dla młodych robotników, gimnazjum koedukacyjne im. Bolesława Limanowskiego. W latach trzydziestych powstał tu teatr im. Stefana Żeromskiego, teatrzyk lalkowy Baj oraz kino Tęcza. Dom Społeczny był też miejscem gdzie działało Stowarzyszenie Wzajemnej Pomocy Lokatorów WSM „Szklane Domy”. Wspólne instytucje tworzyły szczególny rodzaj więzi między mieszkańcami.
W Radomiu podobne praktyki próbował wprowadzić prezydent Józef Grzecznarowski z PPS, który zasłynął wybudowaniem w mieście – na wzór Wiednia – sieci baraków dla bezdomnych.

Ostatni przed wojną kongres PPS odbył się w 1937 roku. Przyjęty wówczas program miał ogromne znaczenie i wielki wpływ na odbudowę i kształt państwa po 1945 roku.
Wybuch wojny w 1939 roku po raz kolejny wykazał, iż PPS konsekwentnie opowiada się za ideą niepodległości. Z inicjatywy Zygmunta Zaremby, wybitnego działacza PPS, powstały wówczas Robotnicze Brygady Obrony Warszawy. Na jej czele stanął inny członek PPS kapitan Marian Kenig. Werbunkiem do RBOW zajmowała się redakcja „Robotnika”, organu prasowego PPS, jedynego pisma, które w oblężonej Warszawie wychodziło bez żadnej przerwy. Ogromnym męstwem wykazał się redaktor naczelny pisma Mieczysław Niedziałkowski, który na łamach prasy i w audycjach radiowych zagrzewał mieszkańców Warszawy do walki z niemieckim najeźdźcą. Został aresztowany przez gestapo w grudniu 1939 roku i rozstrzelany 21 czerwca 1940 roku w pierwszej masowej egzekucji w Palmirach.

Z kolei w Gdyni powstała formacja gdyńscy kosynierzy. Od pierwszych dni września PPS zorganizował robotników w bataliony wykonujące prace umocnieniowe, tworząc Komendę Drużyn Robotniczych. Na czele kosynierów stał wybitny działacz pomorskiej PPS Kazimierz Rusinek.

Okupacja

Po przegranej kampanii wrześniowej Polska znalazła się pod okupacją Niemiec i ZSRR. Była to konsekwencja paktu Ribbentrop-Mołotow. Sanacyjny rząd i Naczelny Wódz uciekli z kraju. Podobnie zachował się prymas Polski. Powstał nowy polski rząd na emigracji pod kierownictwem generała Władysława Sikorskiego. W jego składzie znaleźli się również socjaliści. Byli to: Jan Stańczyk, Herman Lieberman, Jan Kwapiński. PPS była elementem składowym Polskiego Państwa Podziemnego, w którego skład wchodziły demokratyczne partie polityczne. Struktury konspiracyjne tworzyły się również w okupowanym kraju. Na czele powołanej w listopadzie 1939 roku Służbie Zwycięstwa Polski stanął generał Michał Tokarzewski-Karasiewicz, w przeszłości działacz socjalistyczny PPS-Frakcji Rewolucyjnej, który uważał się za socjalistę. Z jego inicjatywy powstała Główna Rada Polityczna przy Służbie Zwycięstwie Polski, przekształcona następnie w Polityczny Komitet Porozumiewawczy. Na czele Głównej Rady Politycznej stanął Mieczysław Niedziałkowski z PPS, jako komisarz cywilny przy Dowództwie Głównym SZP. Podczas okupacji PPS zeszła do podziemia i została przemianowana na PPS-WRN (Wolność-Równość-Niepodległość). Od stycznia 1944 roku na czele Rady Jedności Narodowej – podziemnego parlamentu Polskiego Państwa Podziemnego – stanął były sekretarz generalny PPS Kazimierz Pużak.

Od chwili wybuchu powstania warszawskiego w walce aktywnie uczestniczyli socjaliści. PPS posiadała własną organizację wojskową – Gwardię Ludową WRN, liczącą około 42 tysięcy żołnierzy. Komendantem głównym był Kazimierz Pużak. W maju 1944 Gwardia Ludowa zmieniła nazwę na Oddziały Wojskowe Powstańczego Pogotowia Socjalistów (OW PPS). W ramach akcji scaleniowej Oddziały Wojskowe PPS połączyły się z AK, tworząc między innymi I Batalion OW PPS na Mokotowie, II Batalion OW PPS na Ochocie, III Batalion im. Stefana Okrzei i IV Batalion OW PPS im. Jarosława Dąbrowskiego. W powstaniu walczyli również Syndykaliści ze 104 kompanii Syndykalistów, która operacyjnie weszła w skład Zgrupowania AK Róg (jednostka grupy Warszawa-Północ). Dowódcą kompanii został podporucznik Kazimierz Puczyński „Wroński”. Zastępcą do spraw bojowych podporucznik. Witold Potz „Koperski” – początkowo komendant zgrupowania syndykalistycznego na Woli (ok. 20 osób), po likwidacji powstania w tej dzielnicy wycofał się na Stare Miasto i w czasie choroby „Wrońskiego” dowodził kompanią samodzielnie. W momencie szczytowym kompania liczyła prawie 500 żołnierzy. Warto wspomnieć również o walczących w powstaniu komunistach z PPR-owskiej Armii Ludowej. Sformowała batalion „Czwartaków”, którego dowódcą był major Bolesław Kowalski „Ryszard”. W działaniach bojowych „Czwartaków” wyróżnił się żołnierz Armii Ludowej Edwin Rozłubirski, który Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari otrzymał jako porucznik z rąk generała Bora-Komorowskiego (od 1945 służył w Wojsku Polskim, do rezerwy odszedł jako generał brygady). Pomoc walczącej Warszawie niosła też Pierwsza Armia Wojska Polskiego pod dowództwem generała Zygmunta Berlinga. Szacuje się, że w czasie walk powstańczych życie straciło 2300 żołnierzy tej formacji.
Wraz z ofensywą Armii Czerwonej rosło znaczenie polskich formacji, walczących u jej boku. Wśród tych, którzy zgłosili się w 1943 roku do obozu w Sielcach nad Oką, znalazło się wielu polskich zesłańców, którzy dostali wreszcie szansę powrotu do Ojczyzny oraz możliwość przyczynienia się do wyparcia Niemców z Polski.

Bitwa pod Lenino z udziałem Pierwszej Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki (Kościuszkowcy) była w Polsce Ludowej otoczona legendą, dziś systematycznie wypierana jest ze świadomości narodowej. Bitwa ta miała być symbolem polsko-radzieckiego braterstwa broni, uznana została za chrzest bojowy polskich żołnierzy w ZSRR. Symboliczną datą był dzień 1 września 1943 roku, kiedy to Pierwsza Dywizja Piechoty wyruszyła na front. Złożona przez Polaków danina krwi nie może pozostać zapomniana! Żołnierze polscy wykazali się męstwem i wielką walecznością. W bitwie pod Lenino Polacy zadali Niemcom ogromne straty, trzykrotnie większe niż straty własne!

Szlak bojowy żołnierzy generała Zygmunta Berlinga, który osobiście tworzył zręby Wojska Polskiego w ZSRR, od Lenino do Berlina, był imponujący. Podczas walk na Wale Pomorskim poniesiono ogromne straty. Swoje życie oddało ponad 3 tysiące żołnierzy. Przełomowe znaczenie miała jednak obecność żołnierzy Wojska Polskiego w bitwie o Berlin. Zdobycie stolicy III Rzeszy dla polskiego żołnierza to symbol nadzwyczajny. Oto bowiem nadarzała się okazja, aby po sześciu niemal latach od napaści Niemiec na Polskę, dziejowej sprawiedliwości stało sie zadość. Ciekawostką może być to, że plany ZSRR nie przewidywały udziału Polaków w szturmie na stolicę Niemiec. Dopiero po interwencji marszałka Michała Żymierskiego u marszałka Gieorgija Żukowa oraz po osobistej decyzji Stalina, zezwolono na udział polskich jednostek. Straty również były duże: podczas operacji berlińskiej, trwającej od 16 kwietnia do 2 maja 1945 roku wyniosły 4871 poległych, rannych i zaginionych żołnierzy WP. Polska flaga załopotała nad Berlinem, co dziś nie jest w ogóle lub bardzo rzadko podkreślane. Czy może być coś bardziej satysfakcjonującego niż biało-czerwona flaga powiewająca nad gruzami III Rzeszy, zawieszona na Kolumnie Zwycięstwa przez kapitana Antoniego Jabłońskiego?

Warto podkreślić znaczenie socjalistów podczas lat okupacji. Odegrali oni bowiem ogromną rolę w ratowaniu polskich obywateli żydowskiego pochodzenia.

W 1942 roku w dużej mierze z inspiracji PPS powstała Rada Pomocy Żydom, a jej pierwszym prezesem został działacz PPS Julian Grobelny, Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, uczestnik trzech powstań śląskich. Po nim Żegotą kierował inny socjalista – Roman Jabłonowski, a następnie socjalista żydowski z Bundu Leon Feiner. Także w innych częściach okupowanej Polski w Żegocie dominowali socjaliści. W Krakowie przewodniczącym Żegoty był Stanisław Wincenty Dobrowolski, zaś sekretarzem – Władysław Wójcik, obydwaj z PPS-WRN. We Lwowie z Żegotą był związany Przemysław Ogrodziński. Stefan Sendłak, działacz PPS z Zamościa, założył w 1942 roku jednoosobowy Lubelsko-Zamojski Komitet Ratowania Żydów. W następnym roku wszedł on do struktury Żegoty. Sendłak ratował całe grupy Żydów z Lublina i Zamościa. Szacuje się, że dzięki niemu Holocaust przeżyło 280 osób.

Nie sposób nie wymienić Ireny Sendlerowej, która uratowała 2,5 tysiąca żydowskich dzieci. I przed wojną, i po wojnie ta bohaterska kobieta należała do PPS, podobnie, jak Henryk Sławik – powstaniec śląski, który w czasie drugiej wojny światowej organizował pomoc Polakom i Żydom (został zamordowany w 1944 roku w niemieckim obozie koncentracyjnym Mauthausen-Gusen). Szacuje się, że uratował życie 30 000 polskich uchodźców, wśród których było prawie 5000 Żydów. Jest bohaterem trzech narodów: polskiego, żydowskiego i węgierskiego.

PRL

Po zakończeniu wojny nastał czas odbudowy państwa polskiego z gruzów i ze zgliszczy wojennych. Rządzący Polską Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej otrzymała legitymizację nie tylko od ZSRR, ale również od Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji i pozostałych państw koalicji antyhitlerowskiej.

Żołnierze, którzy nie zgodzili się z postanowieniami jałtańskimi, wystąpili zbrojnie przeciwko nowej władzy. Przez kilka powojennych lat mieliśmy w Polsce do czynienia z wojną domową. Profesor Krzysztof Dunin-Wąsowicz, wówczas członek PPS, tak to opisywał:

„Wezwania do czynnego oporu wobec nowej władzy nie spotykały się ze zrozumieniem. Ludzie, mając świeżo w pamięci potworną wojnę, chcieli spokoju i pokoju. Młodzież oderwana przez kilka lat od szkoły, rwała się do nauki. Ponadto TRJN z E. Osóbką-Morawskim i Stanisławem Mikołajczykiem był uznany zarówno przez ZSRR, jak i Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i Francję. Odnosiliśmy się do powojennej Polski jak do własnego państwa, nie widzieliśmy powodu, by przeciwko niemu występować”.

Tak zwani „żołnierze wyklęci” są dziś w dyskursie publicznym przedstawiani wyłącznie jednowymiarowo, jako bohaterowie bez skazy, ale ten obraz nie pokrywa się z prawdą historyczną. Potwierdzają to odtajnione niedawno dokumenty CIA. Ówczesna komunistyczna propaganda określała „żołnierz wyklętych” słowem „bandyci”. Okazuje się, że podobnie oceniał ich wywiad amerykański:

„Niektórzy przystępują do walki z powodów politycznych, niektórzy, by uciec przed władzą, niektórzy dla przygody. Pseudopartyzanci to bandyci, którzy choć deklarują się jako zwolennicy tego czy innego ruchu antyrządowego, to jednak należy ich traktować jako grupy bandyckie bez żadnych celów politycznych”.

W dziejach Polski Ludowej najczarniejszym okresem był okres stalinowski. Tuż przed zjednoczeniem PPR i PPS postawiono przed sądem i skazano czołowych przywódców PPS-WRN z Kazimierzem Pużakiem na czele. Dwieście dwadzieścia tysięcy członków PPS sprzeciwiło się wasalizacji partii i odmówiło przynależności do PZPR.

Więźniem politycznym został wówczas Władysław Gomułka, którego oskarżono o odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne.

W mrocznych latach stalinizmu skazano na śmierć bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego (m.in. rotmistrza Witolda Pileckiego), wydano wyroki śmierci na wielu żołnierzy Armii Krajowej, bohaterów walki z Niemcami. Niewątpliwym sukcesem była jednak odbudowa Warszawy, którą – pod kierunkiem Biura Odbudowy Stolicy powołanego w 1945 roku dekretem Krajowej Rady Narodowe – podjął cały naród,

Polska Ludowa od samego początku musiała mierzyć się z niezliczonymi trudnościami natury gospodarczej. Podjęto wówczas rewolucyjną próbę przezwyciężenie peryferyjności Polski względem Zachodu.

Nastąpił prawdziwy exodus ludności ze wsi do miast. Milionom obywateli umożliwiono (bezpłatną!) naukę, która przed wojną było synonimem luksusu. Odbudowano wyższe uczelnie i stworzono wiele nowych.

Spuścizną Polski międzywojennej był powszechny analfabetyzm, który wśród osób powyżej dziesiątego roku życia wynosił 23 procent, w tym w miastach 12,2 procenta, a na wsi 27,6 procent.
Dziewiątego lipca 1949 roku sejm uchwalił ustawę o likwidacji analfabetyzmu. Organizowano na masową skalę, zwłaszcza w zakładach pracy, kursy czytania i pisania. Dwa lata później minister oświaty ogłosił, że analfabetyzm w Polsce przeszedł już do historii.

Na mocy dekretu PKWN z 3 września 1944 roku wprowadzono reformę rolną. Działaniu reformy rolnej PKWN podlegały nieruchomości rolne stanowiące własność lub współwłasność osób fizycznych lub prawnych, jeżeli ich rozmiar łączny przekraczał bądź 100 ha powierzchni ogólnej, bądź 50 ha użytków rolnych, a na terenie województw poznańskiego, pomorskiego, śląskiego, jeśli ich rozmiar łączny przekraczał 100 ha powierzchni ogólnej, niezależnie od wielkości użytków rolnych tej powierzchni. W czasie przeprowadzonej reformy rolnej w latach 1944–1949 po rozparcelowaniu około 6 mln ha ziemi powstało prawie 747 tysięcy nowych gospodarstw rolnych.

Reforma rolna uzyskała poparcie PSL, które sprzeciwiło się jednak tworzeniu zbyt małych gospodarstw.

W październiku 1956 roku do władzy doszedł Władysław Gomułka. Skończył się okres stalinowski. Nowy I Sekretarz KC PZPR wykazał się w pierwszych dniach po objęciu władzy dużą niezależnością, a jego dojście do władzy było witane z entuzjazmem przez ogromną większość polskiego społeczeństwa.

Zlikwidowano Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Z więzienia wypuszczono prymasa Stefana Wyszyńskiego.

W wyborach do sejmu w 1957 roku episkopat pod kierownictwem prymasa poparł politycznie Władysława Gomułkę, zachęcając obywateli do wzięcia udziału w wyborach. Nigdy wcześniej ani później w historii PRL Kościół nie zaangażował się tak mocno w sprawy polityczne.

Szefem MSZ był wówczas Adam Rapacki, który stworzył projekt dotyczący stopniowego rozbrojenia konwencjonalnego i utworzenia strefy bezatomowej, Adam Rapacki przedstawił go 2 października 1957 roku na plenarnym posiedzeniu Zgromadzenia ONZ. Poparcie dla propozycji przedstawionej przez Rapackiego zadeklarowały wkrótce rządy Czechosłowacji i NRD. 14 lutego 1958 roku wspólnie z władzami PRL przedstawiły one oficjalną notę, w której szczegółowo określały zasady funkcjonowania strefy bezatomowej obejmującej RFN, NRD, PRL i Czechosłowację. Nota przewidywała także gwarancje, że państwa dysponujące bronią atomową nie użyją jej na terenie strefy. Plan spotkał się jednak ze sprzeciwem Stanów Zjednoczonych i państw NATO. Mimo to „plan Rapackiego” stał się jednak ważnym elementem rozwoju idei stref bezatomowych w innych częściach świata (Półwysep Bałkański, Afryka, Ameryka Łacińska) i stał się ważnym elementem bezpieczeństwa narodowego.

W marcu 1968 roku ekipa Gomułki rozpętała antysemicką nagonkę. Zwalniano i degradowano oficerów, wyrzucano z uczelni profesorów i studentów. Szacuje się, że z Polski wyjechało wówczas prawie 20 tysięcy Polaków pochodzenia żydowskiego.

Z pewnością największym sukcesem w polityce międzynarodowej Gomułki było zagwarantowanie polskiej granicy zachodniej na Odrze i Nysie. Zachodnie Niemcy od końca wojny tę granicę kwestionowały. Wielu polityków zachodnich dopuszczało możliwość rewizji granic ustalonych na konferencji poczdamskiej. Dla Niemiec bowiem utrata Śląska i Prus była wyjątkowo dotkliwa.
Sprawę granic uregulował ostatecznie układ zawarty 7 grudnia 1970 między PRL i RFN podpisany przez szefów rządów: Józefa Cyrankiewicza i Willy`ego Brandta. Niemcy uznały polską granicę zachodnią. Wielkim sukcesem ekipy Władysława Gomułki było również zrealizowanie w pełni hasła „Tysiąc szkół na tysiąclecie”. Hasło budowy „tysiąclatek” rzucił I Sekretarz KC PZPR w 1958 roku. Pierwszą „tysiąclatką” została szkoła podstawowa nr 7 w Czeladzi, której uroczyste otwarcie miało miejsce 26 lipca 1959 (w Warszawie pierwszą tego typu placówką było liceum ogólnokształcące im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego). Organizowano zbiórki na szkoły wśród całego społeczeństwa. W sumie w ramach akcji wybudowano 1417 tysiąclatek, które są wykorzystywane do dziś.

Nie wolno pominąć wielkich osiągnięć sportowych tamtego czasu, zwłaszcza w lekkoatletyce. To wówczas powstał „polski wunderteam” – to popularne określenie wspaniałych sukcesów polskich lekkoatletów w latach 1956–1966. Na mistrzostwach Europy w Sztokholmie polska reprezentacja zdobyła wówczas osiem złotych medali a na mistrzostwach Europy w Budapeszcie w 1977 – siedem złotych medali. Za sukcesami stał trener Jan Mulak, w przeszłości działacz PPS.

W erze rządów Władysława Gomułki powstała polska szkoła filmowa z takimi wybitnymi reżyserami jak: Andrzej Wajda, Andrzej Munk, Tadeusz Konwicki, Jerzy Kawalerowicz, Kazimierz Kutz, Stanisław Różewicz oraz polska szkoła plakatu.

Rządy Władysława Gomułki skończyły się w grudniu 1970 roku. Na Wybrzeżu wojsko otworzyło ogień do strajkujących robotników, doszło do krwawej masakry. Gomułka musiał ustąpić ze stanowiska pierwszego sekretarza

Nowy Pierwszy Sekretarz KC PZPR Edward Gierek od razu zjednał sobie sympatię społeczeństwa. Swoje nadzieje związane z jego osobą wyraził również prymas Stefan Wyszyński.
Za rządów Gierka nastąpił przyspieszony rozwój gospodarczy kraju. Jego ekipa skorzystała z zachodnich kredytów, co wielu wytykało mu po latach. Kredyty te jednak nie zostały przejedzone, tylko poszły na wielkie inwestycje. Zbudowano prawie w całości polską energetykę, a powstałe wówczas elektrownie nadal dostarczają połowę zużywanego w Polsce prądu.

Do osiągnięć gospodarczych należy również Huta Katowice, największy polski kombinat metalurgiczny. Władze zakupiły wówczas na Zachodzie prawie 370 licencji, na które składały się program technologiczny i niezbędne do produkcji maszyny.

To wówczas zakupiono we Włoszech licencję na słynnego „malucha”, czyli polskiego fiata 126p, który zrewolucjonizował polski przemysł motoryzacyjny. To w epoce Gierka pojawiły się polskie kolorowe telewizory.

Do dziś służy pacjentom Centrum Zdrowia Dziecka.

To w latach siedemdziesiątych odbudowano zniszczony podczas działań wojennych Zamek Królewski w Warszawie.

Trudno doprawdy wymienić wszystkie osiągnięcia gospodarcze lat siedemdziesiątych. Polska naprawdę była wówczas jednym wielkim placem budowy.

Do dziś wielu Polaków ocenia Edwarda Gierka pozytywnie, o czym świadczą liczne sondaże.

Lata siedemdziesiąte to okres wspaniałego rozwoju polskiej kultury: literatury, kina, teatru.

To także czas wielkich osiągnięć sportowych.

W drugiej połowie lat siedemdziesiątych powstał Komitet Obrony Robotników, pierwsza opozycja demokratyczna zorganizowana w PRL. Bezpośrednią przyczyną okazały się strajki w 1976 roku w Ursusie, Radomiu i Płocku. Powodem niezadowolenia robotników była znaczna podwyżka cen podstawowych produktów spożywczych.

Tak zwana „operacja cenowa”, czyli podwyżka cen za rządów Gierka, była wyższa niż ta w grudniu 1970 roku. Oczywiście podwyżki cen żywności spowodowały ogromne protesty. Protestujący niejednokrotnie trafiali do więzień, robotników, którzy odważyli się wyjść na ulicę, wyrzucano z pracy. Wśród działaczy KOR wielu wywodziło się z PPS: Aniela Steinsbergowa, Jan Józef Lipski, Edward Lipiński, Antoni Pajdak, Ludwik Cohn. Opozycjoniści nieśli pomoc prawną i materialną robotnikom wyrzucanym z pracy oraz tym, którzy stawali przed sądem.

W lipcu i sierpniu 1980 kraj ogarnęła fala strajków. 17 sierpnia Międzyzakładowy Komitet Strajkowy ogłosił 21 postulatów. Najważniejszym okazał się postulat powołania wolnych związków zawodowych.

Po porozumieniach sierpniowych powstał NSZZ „Solidarność”, największy związek zawodowy w krajach demokracji ludowej. Zrzeszał prawie 10 milionów ludzi. Na jego czele stanął Lech Wałęsa.
Władze na Kremlu zdawały sobie sprawę jak wielkie niebezpieczeństwo stwarza funkcjonowanie pod bokiem władzy potężnego i niezależnego związku zawodowego.
Edward Gierek zapłacił za to posadą I Sekretarza.

Przez krótki czas na czele partii stał Stanisław Kania, wkrótce władzę objął generał Wojciech Jaruzelski, weteran drugiej wojny światowej i szef MON.

Decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego podzieliła Polaków. Wówczas groźba radzieckiej interwencji, która miała złamać siłę „Solidarności”, wydawała się całkowicie realna. Przyznał to po latach profesor Karol Modzelewski, legenda opozycji: „Ja byłem wtedy działaczem >>Solidarności<< z pierwszej linii frontu i mogę zapewnić, że my groźbę interwencji odczuwaliśmy cały czas, to wisiało nad nami”.

Łączna liczba ofiar stanu wojennego – zniesionego 22 lipca 1983 roku –wynosiła według różnych źródeł 56 osób. Nasuwają się analogie z zamachem majowym z 1926 roku, w wyniku którego w ciągu zaledwie trzech dni śmierć poniosło 200 żołnierzy i podobna liczba cywili. Nikt wówczas nikogo nie przepraszał. Marszałek Piłsudski uznał temat za zakończony. Kilka lat po zamachu majowym miał miejsce proces brzeski i powstał obóz w Berezie Kartuskiej, podczas strajków strzelano do robotników i do chłopów.

Sześć lat po zniesieniu stanu wojennego 6 lutego 1989 roku rozpoczęły się obrady Okrągłego Stołu, do którego zasiedli wspólnie rządzący i opozycja, bowiem sejm PRL uchwalił w 1986 roku amnestię generalną, dzięki niej Polska jako jedyny kraj w bloku wschodnim, stała się państwem bez więźniów politycznych.

W 1996 roku, już w wolnej Polsce, sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej umorzyła postępowanie w sprawie postawienia autorów stanu wojennego przed Trybunałem Stanu.
Wybory 4 czerwca 1989 roku wygrała „Solidarność”. Pierwszym niekomunistycznym premierem został Tadeusz Mazowiecki. Pokojowa rewolucja była całkowitym ewenementem. Okazała się możliwa dzięki zawarciu kompromisu pomiędzy PZPR i opozycją wywodzącą się z „Solidarności”.

Generał Wojciech Jaruzelski został w 1989 roku prezydentem PRL. 31 grudnia 1989 roku, weszła w życie ustawa z dnia 29 grudnia 1989 o zmianie nazwy państwa polskiego z Polska Rzeczpospolita Ludowa na Rzeczpospolita Polska.

Wojciech Jaruzelski stał się tym samym pierwszym prezydentem III RP.

III RP

Główną lewicowa partią po 1989 roku był Sojusz Lewicy Demokratycznej (wcześniej Socjaldemokracja Rzeczypospolitej Polskiej – SdRP), przekształcony z części PZPR. Lewicę próbowało w III RP tworzyć również ugrupowanie wywodzące się z opozycji demokratycznej. W 1990 roku powstała Solidarność Pracy z Ryszardem Bugajem, Zbigniewem Bujakiem, Aleksandrem Machałowskim i Karolem Modzelewskim. Partia przekształciła się następnie w Unię Pracy. W 1987 roku reaktywowano PPS – początkowo jej przewodniczącym był Jan Józef Lipski. Mimo przytłaczającej wygranej „Solidarności” w 1989 roku, kolejne wybory w 1993 roku wygrała lewica z SLD na czele. To był rachunek, który wystawili obywatele za olbrzymie koszty społeczne reform Leszka Balcerowicza.
SLD, jako koalicja wyborcza, w skład której wchodziła m.in. PPS, otrzymała wówczas społeczne poparcie rzędu 20,41 procent co dawało 2 815 169 głosów i 171 mandatów. Unia Pracy otrzymała 7,28 procent i 1 005 004 głosów i 41 mandatów. Powstała koalicja rządowa SLD­-PSL. Na czele rządu stanął Waldemar Pawlak a następnie Józef Oleksy i Włodzimierz Cimoszewicz. Od początku drugiej kadencji sejmu lewica przystąpiła do prac nad nową konstytucją, co było priorytetem dla większości parlamentarnej. Lewicowy rząd złożył w 1994 roku wniosek o członkostwo Polski w Unii Europejskiej.

Konflikt, dotyczący ustroju nowego państwa przeniósł się w drugiej kadencji sejmu do Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego. Ostry spór dotyczył zwłaszcza kwestii wyznaniowych, co było o tyle istotne, że w lipcu 1993 roku ówczesny szef MSZ Krzysztof Skubiszewski podpisał umowę konkordatową regulującą pozycję Kościoła rzymskokatolickiego w nowej rzeczywistości ustrojowej. Podpisanie konkordatu, właśnie wtedy, było bardzo kontrowersyjne. Upadł bowiem rząd premier Hanny Suchockiej, obyczaj parlamentarny nakazuje zaś, aby po upadku rządu gabinet nie podejmował kluczowych decyzji do czasu powołania nowego premiera.

Już wówczas umowa budziła rozliczne wątpliwości i namiętne spory prawne. W latach 1993–1997 posłowie lewicy konsekwentnie blokowali jej ratyfikację. Negatywną opinię na temat konsekwencji ratyfikacji sporządziło również Biuro Studiów i Ekspertyz Kancelarii Sejmu.

W tym czasie toczył się kolejny ostry spór ustrojowy, dotyczący przyjęcia Konstytucji RP. Od początku nowa konstytucja spotkała się z ostrą krytyką ze strony prawicy i hierarchii kościelnej. W komunikacie Konferencji Episkopatu Polski pojawiło się stwierdzenie, że „tekst konstytucji budzi poważne zastrzeżenia moralne”. Przeciwny konstytucji był także Lech Wałęsa. Ataki wspierała również prawica, a jej lider, ówczesny przewodniczący NSZZ „Solidarność” Marian Krzaklewski, nazwał ustawę zasadniczą „nawałnicą bolszewicką”, która odbierze narodowi i państwu suwerenność. Parlamentarzystów, którzy głosowali za jej uchwaleniem, określił mianem „targowicy”.

Konstytucja została przyjęta przez Zgromadzenie Narodowe 2 kwietnia 1997 roku, po długotrwałej dyskusji zarówno w parlamencie, jak i poza nim. 25 maja 1997 odbyło się referendum, w którym społeczeństwo większością 52,71 procent głosów opowiedziało się za przyjęciem konstytucji. Frekwencja w referendum wyniosła 42,86 procent.

W 1997 roku po zwycięskich dla prawicy wyborach Akcja Wyborcza Solidarność, w tym nowo powołany rząd premiera Jerzego Buzka, głosowały za uchwaleniem ustawy, wyrażającej zgodę na przyjęcie konkordatu. Umowę tę ratyfikował 23 lutego 1998 roku prezydent Aleksander Kwaśniewski. Pojawiły się wówczas wątpliwości, czy Rzeczpospolita Polska jest jeszcze państwem neutralnym światopoglądowo, bowiem art. 25 konstytucji gwarantuje m.in. równoprawność kościołów i związków wyznaniowych oraz bezstronność władz publicznych Rzeczypospolitej Polskiej w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, a także swobodę ich wyrażania w życiu publicznym. W praktyce politycznej przepisy te od początku nie były respektowane.

Do ostrych sporów światopoglądowych dochodziło również w kwestii aborcji. Obowiązująca ustawa o warunkach dopuszczalności ciąży z 1956 roku wprowadziła możliwość dokonywania aborcji w trzech przypadkach (art. 1 ust. 1):
1. gdy za przerwaniem ciąży przemawiały wskazania lekarskie dotyczące zdrowia płodu lub kobiety ciężarnej;
2. gdy zachodziło uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku przestępstwa;
3. ze względu na trudne warunki życiowe kobiety ciężarnej.

Po 1989 roku środowiska katolickie i prawicowe dążyły do zastąpienia tej ustawy bardziej restrykcyjną. Obowiązujące w Polsce przepisy antyaborcyjne uchwalone zostały w 1993 roku. Wykluczyły ona tak zwane wskazania społeczne do przerywania ciąży. Ówczesny spór o aborcję dał początek jednemu z największych po „Solidarności” ruchów społecznych. Powstające spontanicznie w całej Polsce komitety na rzecz referendum w sprawie karalności aborcji zebrały 1,7 miliona podpisów pod skierowanym do sejmu wnioskiem o referendum. Ostatecznie sejm całkowicie zlekceważył te obywatelskie podpisy i wniosku nawet nie rozpatrzono.

Wniosek o członkostwo Polski w UE złożył rząd SLD–PSL, ale ostateczne negocjacje zamknął dopiero kolejny rząd lewicy, kierowany przez premiera Leszka Millera. Miało to miejsce podczas szczytu w Kopenhadze w grudniu 2002 roku.

Na czele komisji ds. UE w okresie dostosowania polskiego prawa do prawa europejskiego stał Józef Oleksy. Traktat Akcesyjny podpisano 16 kwietnia 2003 roku w Atenach. W imieniu RP podpisywali go ówczesny premier Leszek Miller oraz szef MSZ Włodzimierz Cimoszewicz. Przyjęcie traktatu akcesyjnego odbyło się w formie ogólnopolskiego referendum. W dniach 7–8 czerwca 77,45 procent Polek i Polaków odpowiedziało „tak”, przeciwnego zdania było 22,55 procent głosujących.

Można to uznać na olbrzymi sukces polskiej lewicy, która wykonała ogromny wysiłek organizacyjny i intelektualny, aby przekonać Polaków do wielkiej idei wspólnoty europejskiej. Było to już zatem drugie zwycięskie referendum, którego przeprowadzenia podjęła się lewica.

Obecnie lewica, choć nie ma jej w Sejmie, stara się przeciwstawić obu prawicowym blokom, które reprezentują PiS i PO, aby nie zatracić swojej tożsamości i pozostać wierną własnej idei. Po wyborach w 2015 roku, w których zwyciężyło Prawo i Sprawiedliwość (PiS), prawica zaczęła wprowadzać w życie wiele programów prospołecznych ze sztandarowym „500 plus” na czele.
Zaczął się jednocześnie demontaż demokratycznego państwa prawa. PiS od samego początku forsował ideę zmiany obecnie obowiązującej konstytucji RP. Lewica oraz inne partie, dla których demokratyczne państwo prawa ma ogromną wartość, konsekwentnie występują w jej obronie. Konstytucja z 1997 roku posiada swoją legitymację społeczną. Dziś nie ma bowiem żadnych poważnych przesłanek, które mogłyby swiadczyć, że Konstytucja z 1997 roku wyczerpała swoje możliwości i jest sprzeczna z interesem narodowym. Można twierdzić, że jej główną „wadą” jest to, iż od początku jej obowiązywania można wskazać na liczne przypadki jej nieprzestrzegania.

Na przykład kolejne rządy III RP nie przestrzegały zapisów, dotyczących sprawiedliwości społecznej i społecznej gospodarki rynkowej, o czym mówi art. 2 konstytucji RP.
Obecnie łamane są zapisy dotyczące trójpodziału władzy. W 2004 roku z inicjatywy PPS powstał Komitet Obrony Konstytucji, powołany przez Radę Naczelną tej partii. Była to pierwsza w kraju tego typu inicjatywa.

Sojusz Lewicy Demokratycznej w 2017 roku na znak protestu wobec łamania konstytucji rozdał na terenie kraju pół miliona egzemplarzy Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Obecnie świadomość społeczna związana z tematami praworządności i konstytucji znacznie wzrosła, co może mieć w przyszłości pozytywne skutki i co pozwoli ukształtować w Polsce pojęcie „patriotyzmu konstytucyjnego”.

Na przestrzeni 100 lat polskiej niepodległości polska lewica pozytywnie zaznaczyła swoją obecność. Po wojnie stanęła do odbudowy państwa z wojennych zniszczeń i zgliszczy.
Dziś staje w obronie demokracji i sprawiedliwości społecznej, którą gwarantuje konstytucja z 1997 roku.

Nie ma bowiem państwa prawa bez sprawiedliwości społecznej i nie ma sprawiedliwości społecznej bez państwa prawa.

Inicjatywy PPS, remanenty My, socjaliści

Uroczystości rocznicowe, w których również brała udział cała lewica, w tym bardzo aktywnie PPS, skłaniają do kilku refleksji. Tak się bowiem składa, że udział w procesie odzyskiwania niepodległości, szczególnie PPS i socjalistów, był od momentu powstania partii w 1892 roku ogromny i przez całe pokolenia niedoceniany.

 

Wiązało się to z endecką narracją historyczną, która do 1939 roku miała dominujący wpływ na myślenie Polaków. Odgrywała ona ogromną rolę również po wojnie, bowiem pierwiastek endecki był jednym z ważnych komponentów Polski Ludowej. Objawienie się go w ostatnich latach w polityce III RP nie jest niczym nowym. Nowym elementem jest tolerancja i uleganie władz państwowych i części opinii publicznej na argumenty polityczne i społeczne nowej endecji, co może świadczyć o słabości lub związkach ideowo-politycznych z tym nurtem.
Polska, jako kraj, naród i organizm państwowy powinna przeciwstawić się, i przynajmniej zrównoważyć wpływy endeckie, historia bowiem pokazuje, że prowadzić one mogą na manowce cywilizacji europejskiej, doświadczonej szczególnie w XX wieku ich skutkami.
Polacy, jeśli chcą przetrwać jako naród rządzony mądrze, w formule demokracji czerpiącej z tradycji greckiej i łacińskiej, powinni przeciwstawić się aktywnie endecji i jej wpływom. Powinni budować i wspomagać te nurty ideowe i polityczne, które mają na sztandarach wolność jednostki, sprawiedliwość społeczną, pokój i tolerancję.
Polska Partia Socjalistyczna z okazji 100-lecia niepodległości Polski wystąpiła z szeregiem inicjatyw o charakterze politycznym i prawnym, które mieściły się w logice obchodów tego, największego w XXI wieku wydarzenia. Trzeba przypomnieć, że PPS w marcu 2018 roku wystąpiła do prezydenta RP z inicjatywą ogłoszenia na 100-lecie niepodległości powszechnej amnestii. Ostatnia amnestia w Polsce była w 1989 roku. Ogłosił ją gen. Wojciech Jaruzelski jako ówczesny prezydent. Trzeba zauważyć, że prawicowe władze III RP od początku prowadzą restrykcyjną politykę karną, która nie przyczynia się do spadku przestępczości, a warunki odbywania kary są w Polsce najgorsze w Europie. Kilkanaście tysięcy skazanych czeka w kolejce do więzień. Więzienia, poza kilkoma pozytywnymi przypadkami, nie wychowują. W opinii publicznej przeważa wizerunek więzień w Polsce, jako szkół przestępczości. Media dodatkowo nakręcają tę atmosferę organizując festiwal kronik kryminalnych, które nie odstręczają przestępców od łamania prawa. To wszystko wymaga radykalnych zmian w polskim systemie prawnym i systemie sprawiedliwości.
Wzorem dla współczesnych systemów karnych, szczególnie w Europie jest tzw. sprawiedliwość niekarząca. Chodzi o wychowanie obywatela świadomego, akceptującego dobro człowieka a nie wartości wypływające z obłędnej konkurencji i walki o znalezienie się na szczycie za wszelką cenę, kosztem innych. Doktryna neoliberalna nie sprawdziła się współcześnie, co widać po 30 latach jej uprawiania. Ale w Polsce nadal jest na szczycie, szczególnie aktualnie rządząca ekipa uznaje ją za właściwy kierunek rozwoju również w sferze wychowania i polityki społecznej.
Partia, mimo upływu wielu miesięcy, do dziś od prezydenta odpowiedzi się nie doczekała.
Drugą ważną inicjatywą, którą podjęła PPS wspólnie z innymi ugrupowaniami lewicy, była idea budowy pomnika jednego z przywódców PPSD i PPS, premiera Rządu Ludowego, marszałka Sejmu w II RP – Ignacego Daszyńskiego. Daszyński, mimo, że jest jedną z czołowych postaci zasłużonych dla niepodległości Polski, swojego pomnika nie miał. Był pomijany, zarówno w okresie przed II wojną światową, jak i później – stanowił powiem zagrożenie dla endeckich mitów o zasługach dla niepodległości i antydemokratycznej polityki władz państwa do 1939 roku, jak i po wojnie.
Pomnik Ignacego Daszyńskiego stanął i został odsłonięty przy Trakcie Królewskim w Warszawie w dniu 11 listopada 2018 roku. Do sukcesu tego przyznaje się dziś wiele osób z różnych środowisk lewicy i prawicy. Faktem jest jednak, że to determinacja ludzi PPS i niezrzeszonych w PPS socjalistów pozwoliła na wzniesienie tego pomnika dopiero po 100 latach od zaistnienia czynów i działań składających się na niepodległość Rzeczypospolitej.
Trzecim elementem wkładu PPS w 100-lecie niepodległości jest trwająca od wielu lat działalność polityczna i edukacyjna, której celem jest opowiedzenie prawdy o wydarzeniach i ludziach ruchu socjalistycznego, którzy od 1892 roku pod sztandarem PPS walczyli o wolność narodową i społeczną Polski i Polaków. W ostatnim czasie składają się na to dwie rozległe kampanie – w roku 2017 z okazji obchodów 125-lecia Polskiej Partii Socjalistycznej i w roku 2018 z okazji 100-lecia niepodległości Polski.
Biorąc pod uwagę te doświadczenia, wydaje się, że PPS, ale również inne ugrupowania lewicy, które mieszczą się w nurcie ideowym socjalizmu niepodległościowego, demokratycznego, powinny jeszcze bardziej zadbać o swój wizerunek i pamięć historyczną. Zauważam np. niedopuszczalne zjawisko wykorzystywania przez polską prawicę i środowiska narodowe wizerunku wielu działaczy socjalistycznych m.in. Józefa Piłsudskiego do firmowania swojej działalności.
Polska lewica niepodległościowa powinna podjąć wysiłek napisania swojej historii, takiej jaka ona była. Nie mamy czego się wstydzić. Trzeba odebrać prawicy naszych bohaterów; 100-lecie odzyskania niepodległości wydaje się tutaj dobrym momentem.

Na 100 lat niepodległości My, socjaliści

Polska Partia Socjalistyczna rozpoczęła swój żywot w listopadzie 1892 roku. Powstała, by obudzić masy do walki o niepodległość Polski i sprawiedliwość społeczną. 26 lat później, w listopadzie 1918 roku jej pierwsze programowe założenie zostało spełnione – powstała Polska niepodległa. Było to efektem sprzyjających okoliczności historycznych – upadku wielkich europejskich monarchii, które utożsamiały zaborców – Austrię, Prusy i Rosję. Było to również wynikiem spełnienia „polskiego marzenia”,, za którym stała przez cały okres utraty państwowości w 1794 roku, wola narodu i samoorganizacja sił niepodległościowych.
Dziś po 100 latach, jakie upłynęły od momentu uzyskania niepodległości, można stwierdzić, że taką główną siłą, która wyznaczała drogę do niepodległości była Polska Partia Socjalistyczna. Zarówno w dokumentach założycielskich partii – Deklaracji Programowej Kongresu Paryskiego z 1892 roku – jak i działaniach politycznych i bojowych przez całe ćwierćwiecze przełomu XIX i XX wieku – niepodległość stanowiła ideę podstawową. Ona wyznaczała również kierunek działań PPS w latach następnych, aż do dziś.
Drugi człon doktryny – sprawiedliwość społeczna – znalazł się, jako oś programowa w Manifeście Rządu Ludowego Ignacego Daszyńskiego, utworzonego na kilka dni przed proklamowaniem niepodległości Polski. Rząd ten, którego kontynuacją był kolejny rząd z PPS-owcem – Jędrzejem Moraczewskim na czele, wyznaczył nowe, negowane przez wielki kapitał i upadające monarchie – standardy, mieszczące się w rozumianej wówczas idei sprawiedliwości społecznej, jako wartości, która miała upodmiotowić świat pracy.
Trzeba podkreślić, że rząd Daszyńskiego odegrał w tym momencie ogromną rolę z dwóch powodów: zniósł okupację niemiecką i podkreślił fakt zdolności Polaków podzielonych poprzez rozbiory do utworzenia niepodległego państwa oraz wyartykułował program, który był niezwykle postępowy, jak na ówczesną Europę (8 godzinny dzień pracy, nadanie praw wyborczych kobietom, koncepcja ubezpieczeń społecznych, nacjonalizacja przemysłu, reforma rolna).
Konsekwencje ideowe zawarte w Manifeście Rządu Ludowego przeniosły się na całe dwudziestolecie międzywojenne, wyznaczyły nowe podejście do relacji kapitalista – robotnik. Miały one również swój wymiar międzynarodowy, większość państw europejskich podjęła bowiem postępowe rozwiązania społeczne programu Daszyńskiego dopiero w latach późniejszych.
Ponadto trzeba zwrócić uwagę w dobie obchodów 100-lecia na dwa elementy często pomijane: pierwszy to bardzo szeroki udział socjalistów we wszystkich działaniach zbrojnych, które decydowały o powodzeniu powstania realnego państwa polskiego (powstania wielkopolskie i śląskie oraz wojna obronna w 1920 roku) i po drugie rola kadr z PPS w tworzeniu polskiej państwowości i rządzeniu w całym okresie II Rzeczypospolitej.
Dziś w niektórych kręgach trwa teoretyczna dyskusja, czy program Daszyńskiego nie był odpowiedzią na płynące ze wschodu idee zrewolucjonizowanej Rosji, aby rozbroić polską klasę robotniczą. Studiując tamten okres dochodzę do jednoznacznego wniosku, że mieścił się on w linii myśli politycznej PPS, która ukształtowała się po Rewolucji 1905 roku, jako idea demokratycznego socjalizmu. Wyrosła ona na gruncie polskim i zawsze szła w myśl polskich interesów narodowych. Mimo długiego już okresu jej praktykowania, stoi ona nadal, jako główna myśl programowa współczesnej PPS.
Pojawiające się w ostatnich latach oceny historyczne tamtego okresu dość mocno zniekształcają ówczesny, na przełomie XIX i XX wieku, układ sił politycznych i klasowych na ziemiach polskich, jak również zasługi dla niepodległości. W debacie publicznej przeważa prawicowa narracja, która eksponuje nadmiernie zaangażowanie sił narodowych, lokując w cieniu zasługi socjalistów.
Zjawisko to ma wymiar absolutnie współczesny i jest odzwierciedleniem fałszywej narracji obozu władzy, która w swoim cynizmie, wbrew faktom, narzuca społeczeństwu nieprawdziwy obraz historii.
Wydaje się, że PPS, ale również inne ugrupowania lewicy, które mieszczą się w nurcie ideowym socjalizmu niepodległościowego, demokratycznego powinny bardziej dbać o swój wizerunek i pamięć historyczną. Zauważam np. niedopuszczalne zjawisko wykorzystywania przez polską prawicę i środowiska narodowe wizerunku wielu działaczy socjalistycznych m.in. Józefa Piłsudskiego do firmowania swojej działalności.
Polska lewica powinna podjąć trud odkłamania swojej historii, 100-lecie odzyskania niepodległości wydaje się tutaj dobrym momentem.

Kobiety. Co z nimi zrobić?

Oglądałem w tzw. publicznej TVPiS sprawozdanie na żywo z wyborczej konwencji samorządowej w Krakowie.
Jakiś inny PiS – w pierwszych rzędach jacyś zadowoleni z życia ludzie, brak klasycznego „moherowo-beretowego” kobiecego elektoratu PiS.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński wygłasza mowę pochwalną na cześć kandydatki PiS na prezydenta Krakowa – Małgorzaty Wasserman i prosi ją o wystąpienie.
Ona rzecz jasna siedzi w pierwszym rzędzie – Jeżeli mówić o konserwatywnym ubiorze to ale, ale – żadna czarna garsonka – ulubiony strój posłanek PiS. Ona tam siedzi w rozpuszczonych seksownie blond włosach i w czerwonym mini Strój raczej nie nawet na wieczorne przyjęcie, co raczej na wieczorne „przyjątko” – na konwencji partyjnej w samo południe rzuca na kolana. W każdym razie robiła wrażenie. Ale nie wiem czy to powinien być główny atut prezydenta Krakowa?
A teraz przepraszam za seksizm. W starciu na kobiety obozów politycznych jak na razie ascetyczny Jarosław Kaczyński zdecydowanie wygrywa na punkty z „macho” Leszkiem Millerem – bo „jego kobiety” Aleksandra Jakubowska czy Magdalena Ogórek chwały formacji Leszka Millera nie przyniosły.
Zdumiewająca historia.
A może nie tak zdumiewająca?
II RP miała jedno z najbardziej postępowych ordynacji wyborczych w ówczesnej Europie. Ale doszło do tego w wyniku wściekłego sporu w kierownictwie Polskiej Partii Socjalistycznej. Większość kierownictwa PPS stała na stanowisku, żeby kobietom nie przyznawać praw wyborczych, bo te są podporządkowane wpływom kleru katolickiego i będą głosować na partie prawicy. Stalo się inaczej, bo Józefa Piłsudskiego „napadły” (a może napadły – różnie piszą} działaczki PPS, łączniczki OB PPS, POW i tak długo krzyczały, ąż wywalczyły w II RP prawa wyborcze dla kobiet.
Generalnie wyszło na to, że działacze PPS mieli rację, a nie działaczki, bo kobiety raczej głosowały na chadecję narodową demokrację. Ale to PPS „załatwiła” kobietom prawo głosu.
Jakieś rozsądne wnioski? Jakieś pomysły?

PPS na stulecie niepodległości

Komisja Historyczna Polskiej Partii Socjalistycznej była w dniu 28 września 2018 roku organizatorem konferencji „Rola socjalistów i PPS w odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku”, która wpisuje w program obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości realizowany konsekwentnie przez PPS od blisko dwóch lat. Trzeba przypomnieć, że przed rokiem obchodzona była 125. rocznica Kongresu Paryskiego i powstania Polskiej Partii Socjalistycznej.

 

PPS to najstarsza działająca dziś w Polsce partia polityczna, która jak trafnie podkreśla główne hasło konferencji „odegrała kluczową rolę w sprawach niepodległości kraju”. Zarówno myśl polityczna PPS przyjęta w jej programie politycznym, jak i udział wielu tysięcy działaczy tej partii w walce, przyczyniły się możliwości ogłoszenia w listopadzie 1918 roku, że powstaje po 123 latach zaborów Niepodległa Polska. Do historii Polski przeszły wielkie postaci tego okresu jak Józef Piłsudski, Ignacy Daszyński czy Jędrzej Moraczewski, które wywodziły się z PPS.

Podczas konferencji wygłoszono następujące referaty merytoryczne: red. Andrzej Ziemski – Kontekst polityczny i historyczny odzyskania przez Polskę niepodległości, prof. Maria Szyszkowska – U źródeł założeń ideowych PPS, red. Przemysław Prekiel – Rola kobiet w środowiskach socjalistycznych przełomu XIX i XX wieku i dr hab. Rafał Chwedoruk – Od niepodległościowego socjalizmu do państwowego konserwatyzmu – polityczna ewolucja „Piłsudczyków”.

Debata koncentrowała się na zasadniczych dla polskiej niepodległości problemach jak sprzyjające uwarunkowania międzynarodowe i gotowość społeczeństwa do stworzenia od podstaw niepodległego kraju, warstwa ideowa nowej Polski oparta o program PPS realizowany przez dwa pierwsze rządy Daszyńskiego i Moraczewskiego, rola środowisk socjalistycznych wśród intelektualistów polskich związanych z ideami polskiego socjalizmu niepodległościowego, rola kobiet socjalistek a także ewolucja pierwotnie demokratycznego kraju w roku 1918 w kierunku autorytaryzmu i ograniczenia praw obywatelskich w latach 30.

Konferencja ta i jej treści stanowić mogą wielki obszar poznawczy dla całego społeczeństwa, bowiem aktualna narracja oficjalna, realizowana z okazji 100-lecia niepodległości wybiórczo i wyłącznie na korzyść polskiej prawicy ukazuje ówczesne tło wydarzeń i polskich bohaterów, twórców II RP. Wiadomo, na podstawie niezatartych jeszcze w polskiej pamięci faktów historycznych z tego okresu, że na czele twórców niepodległej Polski byli socjaliści. To bardzo ważne, szczególnie dla polskiej młodzieży, która ma coraz bardziej ograniczony dostęp do rzetelnie realizowanego przekazu historycznego.

W konferencji uczestniczyło ponad 50 osób z różnych środowiska intelektualnych kraju. Jednym z ważnych elementów poznawczych konferencji była książka „Wielcy Socjaliści” wydana z okazji 125-lecia PPS i rocznicy polskiej niepodległości, ukazująca sylwetki socjalistów – polskich bohaterów narodowych.

Niebo się chmurzy

Rozpracowujemy strategię Prawa i Sprawiedliwości.

 

Polska jest krajem o ustroju liberalno-demokratycznym. To wynik decyzji społeczeństwa, która dokonała się 1989 roku. Potwierdza to nasza Konstytucja. Taki model państwa jest rozpowszechniony w Europie i wielu krajach na świecie. Oczywiście występują pewne różnice gdyż demokracja nie posiada precyzyjnej definicji. Pewien brytyjski politolog, profesor Oksfordu, zauważył, że funkcjonują 52 przymiotniki, które ją opisują. Sądzę, że Polacy mogliby kilka dodać.
Wybitny brytyjski polityk, Winston Churchill, mawiał, że to najgorszy system władzy, jeżeli pominiemy wszystkie inne. Chyba jest w tym trochę racji, historia uczy, że demokratyczne wybory mają niekiedy tragiczny skutek a demokracja zmienia się wtedy w dyktaturę lub anarchię.
Polska demokracja jest bardzo młoda. Przed zaborami mieliśmy wolność szlachecką obejmującą niewielką część społeczeństwa. Po odbudowie Rzeczypospolitej w 1918 roku wystarczyło 6 lat by przewrót majowy zmienił demokrację w dyktaturę sanacji.
Po odzyskaniu niepodległości, w 1945, dostaliśmy „demokrację ludową”, którą społeczeństwo odrzuciło przemianami ustrojowymi.
Przymiotniki, którymi określamy naszą młodą demokrację to burżuazyjna lub liberalna. Wzorujemy się na podobnych systemach europejskich a czasem nawet na demokracji amerykańskiej.
Wraz z demokracją liberalną wprowadziliśmy system gospodarki wolnorynkowej, neoliberalnej. Było to okupione wieloma wyrzeczeniami i wzrostem rozwarstwienia ekonomicznego społeczeństwa. Szczęśliwie tak krytykowana obecnie Polska Ludowa mimo swoich licznych wad zdążyła odbudować kraj, wykształcić społeczeństwo i zbudować przemysł. Dzięki czemu nowonarodzony polski kapitalizm mógł prywatyzować, reprywatyzować, wprowadzać obcy kapitał a do tego miał nieźle wykształcone tzw. siły wytwórcze.
W 2004 zostaliśmy członkiem UE, co, między innymi umożliwiło rozwój naszej niezbyt zasobnej gospodarki.
Gwarantem naszego bezpieczeństwa jest NATO. Mamy tu nowe zjawisko. Stopień bezpieczeństwa jest negocjowany z hegemonem NATO Stanami Zjednoczonymi. Pod tym względem Układ Warszawski nieco się różnił.
Na wzór demokracji europejskich u sterów państwa stawały różne partie, lewicowe liberalne konserwatywne. Każda starała się działać w obrębie prawa i Konstytucji. Mimo konkurencji między nimi zachowana była pewna wstrzemięźliwość w stosowaniu środków walki politycznej, bo każda partia, każdy polityk liczył się z kołem politycznej fortuny Raz na dole raz na górze.
Mogliśmy tak funkcjonować, bogacić się i po woli ulepszać państwo. Równowaga między siłami politycznymi dawała możliwość wprowadzania różnych rozwiązań a jedynym kryterium była demokratyczna ocena społeczeństwa.
Oczywistym jest, że niema róży bez kolców. Mieliśmy i mamy do czynienia z korupcją, nepotyzmem, wyzyskiem, zjawiskami wykluczenia społecznego, ale okrzepła demokracja potrafi sobie z tym radzić. Tylko czasem to długo trwa.
A tu bęc! PIS w demokratyczny sposób doszedł do władzy.
Sam ten fakt nie jest czymś wyjątkowym. Tak działa demokracja. Partia ta tak jak inne mogła sprawować swoje rządy, wprowadzać rozwiązania, jakie uważa za słuszne (a nie wszystkie są złe z definicji), w miarę pokojowo współistnieć z opozycją korygując swoje decyzje pod wpływem ocen społeczeństwa
A jednak coś się zmieniło.
Moje zaniepokojenie budzi sposób działania i cel, do którego ta partia dąży. Myślę, że do jakiejś formy władzy autokratycznej.
Myślę tak, bo zaczynają się spełniać różne „przepowiednie” socjologów, politologów i filozofów, którzy badali temat w aspekcie historycznym i merytorycznym.
Partia, która chce zdobyć autorytarną władzę w demokratycznym państwie musi przede wszystkim posiąść grono wyznawców żeby wygrywać wybory. PIS osiągnął to kreując „wrogów ludu”, którzy uniemożliwiają „dobrą zmianę”.
Są to siły upadłego moralnie zachodu, muzułmanie, wolnomyśliciele tzw. inni, słowem UE. Mamy także wroga wewnętrznego postkomunistów i lewaków. PIS zrealizował to przy pomocy zawłaszczonych mediów publiczny i wsparciu pewnej części kleru katolickiego. To PIS wraz ze swoimi zwolennikami stoi na barykadzie i broni Polski i Polaków Obudził przy tym demony nacjonalizmu pseudo-patriotyzmu żywiącego się nienawiścią i fanatyzmu religijnego.
Nieprzekonanym zaproponował populistyczne rozdawnictwo dóbr.
Wiele dyktatur buduje pozory demokracji. W takich państwach działa sądownictwo instytucje publiczne, funkcjonują ocenzurowane media, odbywają się wybory a mimo to władza należy do „jedynie słusznej” formacji. Podobnie funkcjonowała Polska Ludowa uważana za formę autorytaryzmu. Właśnie po to jest „dobra zmiana” w sądownictwie. Do wzięcia jest jeszcze kilka sfer życia publicznego, lecz padają po kolei jak muchy.
Dzięki swoim mediom PIS powtarza kłamstwa lub półprawdy tak często aż staną się, jak powiedział klasyk, całkiem wiarygodne. Skutecznie zakłamuje historię, ignoruje zasłużonych obywateli naszego państwa pomija fakty a wszystko to sączy do uszu uczącej się młodzieży. Jeżeli jego przedstawiciele mówią coś nieprawdziwego, robią to głośno, z przekonaniem i w oczy. Tworzy to protezę uczciwości.
Do czego się PIS jeszcze nie posunął? Do przemocy.
Ale flirt z ONR ma czemuś służyć. Odziały WOT nie stanowią poważnej siły militarnej, natomiast do tłumienia rozruchów są po prostu stworzone.
Po co to robi? Dlaczego zamiast współpracy z UE proponuje utopijne teorie trój-morza? Dla czego nie chce przestrzegać Konstytucji, na którą przysięgali funkcjonariusze państwa.
Odpowiedź jest stara jak cywilizacja. Dla władz i szmalu.
Co my obywatele naszego kraju mamy robić, jak bronić wolności i naszych praw?
Niebo się chmurzy….

Deklaracja programowa PPS na wybory samorządowe 2018

PPS bierze udział w wyborach samorządowych w koalicji wyborczej SLD – Lewica Razem. Uważamy, że jedność lewicy w tych wyborach jest warunkiem przełamania neoliberalnego duopolu POPiS i jednocześnie walki o demokratyczną i przyjazną obywatelom Polskę. Członkowie i sympatycy PPS startując na listach koalicji zachowują swoją tożsamość ideową i będą walczyć w samorządach o realizację tych idei.

 

Nasza Polska

Chcemy Polski w której:
• zaspakajanie potrzeb społeczeństwa jest nadrzędne nad doraźnym zyskiem,
• dba się o godność obywatela i obowiązuje równość praw w każdej sferze zarówno politycznej, społecznej i gospodarczej – niezależnie od posiadanego majątku, pochodzenia, przynależności partyjnej, wyznawanej religii czy preferencji osobistych,
• nie ma ludzi wykluczonych z pełnego udziału w życiu społeczeństwa z uwagi na bezrobocie, bezdomność , niesprawność czy bezradność,
• religia jest sprawą prywatną obywateli i obowiązuje całkowite oddzielenie Państwa i Kościoła we wszystkich sferach w tym edukacji młodzieży i gospodarce.

Chcemy państwa które:
• zadba jednakowo o zdrowie każdego obywatela
• zapewni dobre i jednakowe warunki do nauki i wypoczynku dla każdego dziecka,
• zagwarantuje każdemu młodemu jednakowe warunki startu życiowego, a każdemu seniorowi możliwość godnego życia,
• zapewni rodzicom pomoc w wychowaniu dzieci z jednoczesną możliwością kontynuacji kariery zawodowej
• w którym przestrzegana będzie zasada: każdemu według zasług i od każdego według jego możliwości,
• w którym polityka historyczna służyć będzie prawdzie, a nie podziałom.

Chcemy Polski obywatelskiej i samorządnej, w której samorządy, wybrane demokratycznie, reprezentują w pierwszej mierze interesy swoich wyborców, a nie władzy centralnej czy partii, które ich desygnowały.
Jakie działania obiecują nasi kandydaci startujący w wyborach samorządowych.
Realizując nasze idee społeczeństwa obywatelskiego:
• stworzymy mechanizmy partycypacyjne umożliwiające prawdziwy udział mieszkańców w zarzadzaniu poprzez m.in. poprzez
• konsultacje społeczne i wysłuchania publiczne dotyczące podstawowych decyzji, w tym planów zagospodarowania, planów inwestycyjnych i priorytetów budżetu miasta, dzielnicy, gminy, powiatu,
• dążyć będziemy do podniesienia podmiotowości samorządów w zakresie dysponowania budżetem i decyzji dotyczących bezpośrednio obywateli,
• zadbamy o zrównoważony rozwój miast, gmin i powiatów, tak aby wszyscy mieszkańcy korzystali z ich rozwoju,
• rozszerzymy możliwości integracji sąsiedzkiej tworząc Kluby Osiedlowe w zasobach komunalnych i współpracując w tym zakresie z Samorządami Spółdzielni Mieszkaniowych, organizować będziemy imprezy integracyjne dla mieszkańców,
• postawimy na fachowość i nowoczesność w obsłudze mieszkańców przez Urząd i podległe placówki zwiększając zakres spraw załatwianych przez internet oraz zwracając uwagę na bezstronność, uczciwość i podnoszenie kwalifikacji urzędników,
• nie zgodzimy się na przekształcanie przedsiębiorstw komunalnych w spółki prawa handlowego – ich zadaniem jest obsługa mieszkańców, a nie generowanie zysku.

Dbając o godny poziom życia mieszkańców będziemy wspierać:

rodziców i osoby samotnie wychowujące dzieci poprzez:
• dodatki samorządowe dla pierwszego dziecka
• bezpłatne żłobki i przedszkola
• opiekę nad dziećmi poprzez tworzenie nowych żłobków i przedszkoli, a do czasu Ich powstania wspierać opiekę nad najmłodszymi w formie klubów dziecięcych i dziennych opiekunów, – uczniów zapewniając:
• darmowe przejazdy do szkoły dla wszystkich uczniów
• bon w wysokości 500 zł dla dzieci rozpoczynających naukę w I klasie szkoły podstawowej,
• drugie śniadanie dla malucha w klasach 1-3
• wsparcie dla szkolnictwa zawodowego tworząc atrakcyjne kierunki kształcenia,
• dofinansowując nowoczesne wyposażenie szkół zawodowych oraz tworząc nowoczesne doradztwo zawodowe; wykorzystując w tym celu regionalne programy operacyjne i współpracując w tym zakresie z przedsiębiorcami,
• darmowe korepetycje i zajęcia pozalekcyjne, szczególnie dla uczniów pochodzących z rodzin niezamożnych,
• lekcje etyki w każdej szkole,
• dofinansowanie dla bibliotek szkolnych i młodzieżowych oraz dostępu do Internetu,

emerytów poprzez m.in.:
• dopłaty do energii (elektryczność. ogrzewanie , gaz),
• dodatkowe formy aktywności np. tworząc nowoczesne Domy i Kluby Seniora oraz wspierając woluntariat pomocowy,
• przeciwdziałanie wykluczeniu informatycznym ułatwiając dostęp do komputerów i prowadząc szkolenia;

Osób ubogich poprzez:
• rozszerzenie programów pomocy społecznej i programów integracji sąsiedzkiej na rzecz rozwoju społeczności i pomocy słabszym oraz programy wychodzenia z bezdomności,
• budowę mieszkań komunalnych i socjalnych o odpowiednim standardzie,
• budowę komunalnych schronisk dla bezdomnych i bezpłatne korzystanie przez nich z łaźni miejskich.

W celu polepszenia opieki medycznej w ramach możliwości prawnych i kompetencji jednostek terytorialnych podejmiemy następujące przedsięwzięcia:
• bezpłatne badania i szczepienia, a w szczególności:
– badania wad postawy u dzieci
– badania w celu wczesnego wykrycia chorób kobiecych i męskich,
– szczepienia przeciwko grypie,
• zapewnimy opiekę dentystyczną w każdej szkole,
• finansowanie zabiegów „in vitro”
• edukację seksualną w ramach gminnych programów zdrowotnych,
• darmowe poradnictwo dotyczące sposobów zapobiegania ciąży, chorób przenoszonych droga płciową, włączając w to recepty na środki antykoncepcyjne
• wsparcie dla podmiotów leczniczych, w których zgodnie z obowiązującym prawem przeprowadza się w uzasadnionych przypadkach zabieg przerywania ciąży.
Przeciwstawiamy się przekształcaniu publicznych placówek ochrony zdrowia w spółki Prawa handlowego.

Dbając o powszechny dostęp do dóbr kultury, nie obarczony preferencjami ideologicznymi i religijnymi będziemy organizować:
• bezpłatne pokazy filmów w plenerze latem a w pozostałych okresach w Domach Kultury,
• pokazy filmów z czasów PRL i starych filmów dokumentalnych, połączone z dyskusją w intencji odkłamywania historii,
• konkursy filmowe, fotograficzne, rysunkowe dla dzieci dotyczące spraw i wydarzeń lokalnych (np. historia dzielnicy, szkoły, ulicy itp.),
• spotkania z ciekawymi ludźmi – mieszkańcami jednostki samorządowej
Obiecujemy wrażliwość na bieżące potrzeby i postulaty obywateli.

Mirosław Nizielski

Przewodniczący Centralnego
Komitetu Wykonawczego PPS
Kandydat do Rady Warszawy z Ursynowa 3 miejsce na liście SLD – Lewica razem

Amnestia na 100-lecie RP

Polska Partia Socjalistyczna zgłosiła inicjatywę legislacyjną – ogłoszenie powszechnej amnestii z okazji stulecia niepodległości Polski. Wniosek w tej sprawie został skierowany w dniu 28 marca br. do prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Od złożenia listu minęło trochę czasu, zbliża się kulminacja obchodów stulecia, a reakcji Prezydenta RP brak. Temat, także nie został zauważony przez innych polityków, nawet media podchodzą do sprawy jak „pies do jeża”.
Czemu tak się dzieje? Amnestia nie jest przecież ewenementem w historii II RP i w powojennej Polski. W II RP, w tym amnestie wydawane dekretem Prezydenta RP na uchodźctwie, miały miejsce 13 razy. W 1919 roku – trzykrotnie: pierwsza dotyczyła przekroczeń podatkowych, skarbowych itp., druga to Dekret w przedmiocie amnestii z okazji otwarcia Sejmu Ustawodawczego, trzecia dotyczyła przekroczeń przepisów o państwowych podatkach i opłatach stemplowych, obowiązujących na terenie b. Dzielnicy Pruskiej
W 1920 roku: Ustawa z dnia 14 maja 1920 r. o udzieleniu amnestii w b. dzielnicy pruskiej i Rozporządzenie Rady Obrony Państwa z dnia 17 września 1920 r. w przedmiocie przedłużenia terminu amnestii podatkowej na obszarze b. dzielnicy pruskiej
W 1921 roku – dwukrotnie: pierwsza to Ustawa z dnia 10 marca 1921 r. w przedmiocie amnestii, druga to Ustawa z dnia 24 maja 1921 r. w przedmiocie amnestii z powodu uchwalenia Ustawy Konstytucyjnej Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 17 marca 1921 r.
W 1922 roku Ustawa z dnia 27 lipca 1922 r. w przedmiocie ratyfikacji polsko-niemieckiego układu o amnestii na górnośląskim obszarze plebiscytowym wraz z protokołem końcowym, podpisanego w Opolu dnia 21 czerwca 1922 r.
W 1923 roku Ustawa z dnia 6 lipca 1923 r. w przedmiocie amnestii z powodu uznania granic Rzeczypospolitej. W 1928 roku Ustawa z dnia 22 czerwca 1928 r. o amnestii z powodu dziesięciolecia odzyskania niepodległości przez Państwo Polskie. W 1932 roku Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 21 października 1932 r. o amnestii z powodu wprowadzenia z dniem 1 września 1932 r. jednolitego polskiego kodeksu karnego i prawa o wykroczeniach.
2 stycznia 1936 roku dla upamiętnienia wprowadzenia w życie ustawy konstytucyjnej z dnia 23 kwietnia 1935 r. Ustawa z dnia 2 stycznia 1936 r. o amnestii. 2 września 1939 roku w związku z wybuchem II wojny światowej↑ Dekret Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 2 września 1939 r. o amnestii 31 października 1939 roku „celem zatarcia rozterek przeszłości oraz dokonania pełnego zjednoczenia obywatelskiego” Dekret Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 31 października 1939 r. o amnestii dla byłych więźniów brzeskich 25 czerwca 1945 roku Prezydent RP na uchodźstwie wydał dekret o amnestii, która dotyczyła przestępstw należących do właściwości sądów wojskowych oraz sądów morskich, a popełnionych przed dniem wejścia w życie dekretu, czyli 29 czerwca 1945 roku Jak widać amnestie II RP dotyczyły regulacja skutków orzeczeń sądowych państw zaborczych, wydarzeń szczególnej wagi dla naszego państwa a w przypadku dwóch ostatnich, powodem były tragiczne wydarzenia II Wojny Światowej? Szczególnie amnestia z 1938r (dziesięciolecie Państwa Polskiego) Nasuwa analogię do chwili obecnej. Pierwszą powojenną amnestię ogłoszono 2 sierpnia 1945, a jej celem była likwidacja podziemia antykomunistycznego. Powodem przyjęcia drugiej ustawy amnestyjnej 22 lutego 1947 był początek obrad Sejmu Ustawodawczego, wybór Bolesława Bieruta na urząd prezydenta Polski. Trzecią przyjęto 22 listopada 1952, powodem było przyjęcie przez Sejm Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Szczególną wagę miała następna, którą przyjęto 27 kwietnia 1956. Osoby, które zostały skazane na kary pozbawienia wolności do lat 5 opuściły więzienia, a skazanym na śmierć oraz dożywotnie pozbawienie wolność wyroki zamieniono na 15 lat pozbawienia wolności.
Kolejne ustawy z lat 1964, 1969 i 1974 ogłaszano w kolejne rocznice Polski Ludowej. Amnestia, którą ogłoszono 19 lipca 1977 dotyczyła przede wszystkim osób skazanych za udział w tzw. wydarzeniach radomskich z czerwca 1976. Po roku 1980 amnestię ogłaszano jeszcze sześć razy. Pierwszą z nich uchwalono 22 lipca 1983, wraz ze zniesieniem na obszarze całego kraju stanu wojennego.. Drugą amnestię wydano rok później, a dokładnie 21 lipca 1984. Powodem było czterdziesta rocznica powstania Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.. Następną ustawę amnestyjną przyjęto 17 lipca 1986. Wszystkie ww. akty amnestyjne dotyczyły osób skazanych za przestępstwa polityczne. W wypadku ostatniej zakres jej stosowania zwiększono po interwencji gen. Kiszczaka. W roku 1989 przyjęto dwie amnestie. Pierwszą po podpisaniu 5 kwietnia 1989 porozumień Okrągłego Stołu. Dotyczyła ona tzw. przestępstw politycznych. 7 grudnia 1989 Sejm PRL ogłosił amnestię, która skazanym na karę śmierci zamieniała wyroki na 25 lat pozbawienia wolności. To wszystkie akty łaski w naszej 100-letniej historii. Po 89 roku żaden prezydent czy parlament nie znalazł powodu do takiej inicjatywy. Przeciwnicy tego pomysłu straszą przestępcami na ulicach, twierdzą, że nie ma już więźniów politycznych, więc zakładach karnych są tylko słusznie skazani przestępcy amnestia, więc nie leży w interesie społecznym. W mojej opinii to rozumowanie błędne. Zapoznajmy się, więc z argumentami PPS zawartymi w liście do Prezydenta RP: 100 lecie niepodległości jest znakomitą okazją do podkreślenia dobrej woli w relacjach państwo – obywatel. Aktualnie, zgodnie z zamierzeniami rządzącej koalicji, przeprowadzana reforma systemu prawnego w Polsce napotyka na wiele trudności. Wielu filozofów prawa ocenia istniejący system wymiaru sprawiedliwości, jako nienowoczesny, restrykcyjny i daleki od ideału, który w filozofii prawa określa się, jako sprawiedliwość niekarząca. Z opinii nagłaśnianych w mediach, również ze strony czynnych uczestników wymiaru sprawiedliwości wynika, że mamy do czynienia w ostatnich latach z wieloma pomyłkami sądowymi, a także z zachwianym układem relacji wina – orzeczona kara – wykonanie kary. Wydaje się, że ogłoszenie amnestii poza ewidentnym aktem łaski dla określonych kategorii czynów karalnych i osób skazanych, mogłoby być też otwarciem drogi do mniej konfliktowego reformowania.
Wnosimy też pod uwagę aspekt ekonomiczny funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, stale pogarszające się warunki życia osadzonych, zmniejszanie się rangi wychowawczej odosobnienia, ze względu m.in. na istniejące warunki życia w zakładach karnych.
Zastanówmy się nad argumentami PPS.

Socjaliści w obronie demokracji

Stanowisko Polskiej Partii Socjalistycznej w sprawie łamania zasad demokracji.

 

Polska partia Socjalistyczna, najstarsza polska partia, od początku swego istnienia łączyła programowo w ramach idei demokratycznego socjalizmu dwa hasła: niepodległości państwa i sprawiedliwości społecznej. Pierwszy program przyjęty na Zjeździe Założycielskim w Paryżu w 1992 roku zakładał, że przyszła Polska będzie pod względem politycznym opierała się o „demokrację parlamentarną, z szerokim samorządem gminnym i prowincjonalnym, gwarantującą równouprawnienie wszystkich obywateli bez różnicy płci, rasy, narodowości i wyznania oraz całkowitą wolność słowa, druku, zebrań i stowarzyszeń”.
O taką Polskę walczyli i ginęli członkowie PPS. Obecnie mamy do czynienia z nasilającym się łamaniem zasad „parlamentaryzmu”, przepychaniem przez parlament ustaw „łokciem i kolanem”, ograniczaniem, a nawet pozbawianiem opozycji prawa do dyskusji i uniemożliwianiem obywatelom prawa do wyrażania sprzeciwu wobec treści i sposobu stanowienia prawa. Ignorowane jest nawet zdanie prawników zatrudnionych przez Sejm i Senat, którzy wskazują, że przyjmowane rozwiązania naruszają Konstytucję. Trzeba podkreślić, że Parlament wybrany w roku 2015, w wyniku zbiegu okoliczności, nie odzwierciedla rzeczywistego układu sił społecznych i politycznych w Polsce. Brak lewicy powoduje zachwianie reprezentacji interesów wielu grup społecznych m.in. pracowniczych. Rządzący w związku z rzeczywistym, 19 procentowym poparciem powinni baczyć na delikatność sytuacji w jakiej jest Polska demokracja.
Brak reprezentacji interesów mniejszości w Parlamencie w sposób naturalny skutkuje przenoszeniem się dialogu społecznego na ulice.
Powstała sytuacja, w której Parlament, wybrany przez obywateli, pełniący wobec nich służebną rolę, staje się „twierdzą” odgradzającą „wybrańców” od wyborców. Zanikły takie formy demokracji jak opiniowanie projektów ustaw przez organizacje i stowarzyszenia, obywateli, a nawet instytucje mające konstytucyjnie stać na straży ich interesów w tym Rzecznika Praw Obywatelskich.
Zasada poszanowania prawa jest jednym z fundamentów wolności i ochrony przed samowolą.
Brak poszanowania prawa przez rządzących już obecnie skutkuje rosnącą ich samowolą wyrażającą się m.in. w wykorzystywaniu dobra wspólnego, jakim są m.in. spółki skarbu państwa, do celów partyjnych i nagradzania wysoko płatnymi posadami swoich działaczy, często o miernych kwalifikacjach. Samowolą nazwać też trzeba wykorzystywanie prokuratury i policji do prześladowania opozycji, przy jednoczesnej daleko idącej bezkarności dla organizacji propagujących nienawiść rasową i kulturową.
Równouprawnienie ze względu na wyznanie staje się iluzoryczne gdy Kościół katolicki jest obficie zasilany przez państwo ze wspólnej, państwowej kasy, a wszelkim wydarzeniom publicznym towarzyszą wydarzenia religijne i asysta kleru.
Złamany został obowiązujący powszechnie w krajach demokratycznych trójpodział władzy.
Uchwalane pospiesznie ustawy poddały całkowicie władzę sadowniczą władzy wykonawczej, co skutkować będzie nasileniem samowoli rządzących.
Chcemy Polski, w której wszyscy są równi wobec prawa, gdzie przestrzega się Konstytucji i nie dzieli Polaków na „lepszych” i „gorszych”.
Potępiamy język nienawiści w życiu publicznym i prezentowany coraz częściej brak kultury politycznej.

Stefan Okrzeja, bojownik PPS My, socjaliści

Polska pamięta o wielkich socjalistach: bohaterach, którzy walczyli nie tylko o niepodległość, ale i o równość społeczną. Oto jeden z nich.

 

W dniu 21 lipca minęła 113 rocznica stracenia przez władze carskie na stokach Cytadeli Warszawskiej Stefana Okrzei. Szczególnie on wyróżniał się patriotyzmem i wolą walki na tle młodych bojowców PPS, którzy zaangażowali się w aktywne działania w Rewolucji 1905 roku. Mimo upływu czasu był przywoływany zawsze jako symbol wielkiego zaangażowania i poświęcenia dla spraw niepodległości Polski i sprawiedliwości społecznej, dwóch zasadniczych wytycznych programowych Polskiej Partii Socjalistycznej.
Stefan Aleksander Okrzeja ps. „Witold”, „Ernest” urodził się 3 kwietnia 1886 we wsi Dębe (mazowieckie), zm. 21 lipca 1905 w Warszawie. Był robotnikiem, członkiem PPS i Organizacji Bojowej PPS, aktywnym działaczem socjalistycznym.
Początek XX wieku był na ziemiach polskich, ale także na terenie całej Rosji bardzo niespokojny. Wybuch wojny rosyjsko-japońskiej w lutym 1904 roku stanowił swego rodzaju punkt zwrotny w życiu Stefana Okrzei, podobnie jak w działalności całej PPS. Przejawiał się on we wzmożonej aktywności wystąpień antycarskich, głównie w formie demonstracji robotniczych. Demonstracje te, organizowane przez rzutkiego działacza okręgowego PPS Bolesława Bergera, przeprowadzały w Warszawie dziesięcioosobowe „grupy techniczne”. Okrzeja był chorążym „grupy praskiej”. Jako chorąży grupy był praktycznie jej organizatorem i komendantem odpowiedzialnym za sztandar. Najbardziej głośny był udział Stefana Okrzei w historycznej demonstracji 13 listopada 1904 roku na placu Grzybowskim w Warszawie, demonstracji zorganizowanej przez PPS przeciwko wojnie rosyjsko-japońskiej i przymusowej mobilizacji rekrutów do armii carskiej. Demonstracja ta stanowiła historyczny chrzest bojowy PPS i była zaczątkiem działań rewolucyjnych nazwanych później Rewolucją 1905 roku.
Najważniejszą i ostatnią akcją bojową Stefana Okrzei był udział w głośnym zamachu na znienawidzonego przez ludność Warszawy oberpolicmajstra płk. barona Karla Nolkena.
Okrzeja, ujęty przez policję, trzy miesiące później, po zaleczeniu ran, 13 czerwca 1905 roku, stanął przed Wojskowym Sądem Okręgowym w Warszawie. Zapadł wyrok śmierci.

 

Wieszaj bracie! po cóż stoisz?
Polak śmierci się nie lęka.
Każdy widzi, że się boisz,
Bo drży ci katowska ręka.
Jam za wolność ciągle walczył,
Wiem, co polska konstytucja
I ostatni okrzyk wznoszę:
Niechaj żyje rewolucja!

 

Według relacji historyka z 21 lipca 1905 r. „Wyrok wykonano błyskawicznie, nie zawiadamiając o nim nikogo. Na plac egzekucji Okrzeja szedł spokojnie. Na stokach cytadeli, koło szubienicy czekały na niego władze forteczne, administracyjne i prokuratorskie. Kat był w masce. Okrzeja prosił, aby mu nie zawiązywano oczu i aby mu pozwolono założyć stryczek własnoręcznie. Wadliwie u góry przymocowany sznur z haka się oślizgnął, Okrzeja upadł i egzekucja rozpoczęła się powtórnie. Okrutnym zbiegiem okoliczności bohaterski ten męczennik grozę śmierci miał przeżywać dwa razy”. (St. A. Radek, Rewolucja w Warszawie 1904-1909. Warszawa 1938).
Była to, po 19 latach, od czasu stracenia czterech działaczy partii „Proletariat”, pierwsza egzekucja więźnia politycznego. Okrzeja ginąc wzorem proletariatczyków wzniósł okrzyk: „Niech żyje rewolucja! Precz z caratem!” Pochowany został w nieznanym miejscu. Prasa robotnicza różnych kierunków zamieściła nekrologi Okrzei i artykuły protestacyjne. Wyrok uznano za polityczne morderstwo. Wzywano do kontynuowania rewolucyjnej walki z caratem. CKR i WKR PPS wydały odezwy protestacyjne.
Na wniosek Komisji Odznaczeniowej PPS Stefan Okrzeja został odznaczony w 1930 roku pośmiertnie przez Prezydenta II RP Orderem Odrodzenia Polski III klasy „za wybitną, ofiarną pracę dla Niepodległości w szeregach Organizacji Bojowej PPS”. W tym samym roku nadano mu również odznaczenie wojskowe „Krzyż Niepodległości z Mieczami”.
Stefan Okrzeja to wielka postać zasłużona dla niepodległości Polski, dla Polskiej Partii Socjalistycznej. Znalazł się w gronie Wielskich Socjalistów upamiętniony w księdze „Wielcy Socjaliści”, wydanej w 2017 roku. Stosunek do tej postaci współcześnie bywa różny, mimo, że wszystkie wielkie encyklopedie zaliczyły Stefana Okrzeję do wielkich bohaterów narodowych.
Najbardziej oburzająca próba miała miejsce w Warszawie w 1998 r., kiedy prasa ujawniła, że diecezja praska podjęła starania o przemianowanie ulicy Stefana Okrzei na Pradze, ciągnącej się od Wybrzeża Szczecińskiego do Targowej, na ulicę kardynała Aleksandra Kakowskiego. Zdecydowanie zaprotestowały przeciwko tym zamiarom środowiska lewicowe. Na łamach „Trybuny” Janusz Lewicki stwierdzał: „Są pewne granice, których nikomu przekraczać nie wolno… zwłaszcza tych ulic, których patronami są polscy rewolucjoniści. Żołnierze niepodległościowego czynu, któremu towarzyszyły trupy poległych, szubienice i Sybir, wprowadzeni na trwałe do literatury polskiej przez tej miary pisarzy i poetów, jak Stefan Żeromski, Andrzej Strug, Julian Tuwim i Władysław Broniewski”.
Dziś po latach pojawia się cały czas aktualne pytanie, czy Polska pamięta o swoich wszystkich bohaterach, którzy oddali życie w imię niepodległości państwa, wolności obywateli, sprawiedliwości społecznej. Można odnieść wrażenie, po wielu przykładach, że III Rzeczypospolita wybiera swych bohaterów selektywnie, na miarę doktryn politycznych rządzących ekip, a nie na miarę rzeczywistych zasług dla państwa, narodu, wolności, demokracji i sprawiedliwości. Stefan Okrzeja jest tego przykładem. Należy on do grona Wielkich Polaków i Wielkich Socjalistów, o których zapominać nie wolno.