75. rocznica bitwy pod Ewiną

W obchodach 75. rocznicy bitwy partyzantów Armii Ludowej z Niemcami pod Ewiną wzięło udział bardzo wiele osób. To zaś wykazuje, że istnieje jeszcze w Polsce miejsce na plebejską lewicowość.

Rocznicowe uroczystości w niedzielę 8 września zorganizowała organizacja Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Radomsku przy współpracy z lokalnymi samorządami. Obchody rozpoczęła polowa msza rzymsko-katolicka. W trakcie kazania ks. Grzegorz Kałuża z parafii w Gidlach przestrzegł przed fałszowaniem historii. Apelował, aby nie burzyć pomników i nie zmieniać nazw ulic. – Dość podziałów! Chrystus umarł za wszystkich. Nie można mówić, że tylko walka Armii Krajowej była słuszna, a Armii Ludowej już nie. Szukajmy tego co nas łączy, a nie tego, co dzieli – przekonywał.
Wieńce pod pomnikiem partyzantów 3 Brygady Armii Ludowej im. Józefa Bema złożyły liczne delegacje organizacji kombatanckich, władz samorządowych powiatu radomszczańskiego i okolicznych gmin, Sojuszu Lewicy Demokratycznej i Polskiej Partii Socjalistycznej, stowarzyszeń społecznych, młodzieży szkolnej, leśników oraz armii rosyjskiej i białoruskiej. Na swoich maszynach przybyli także przedstawiciele klubów motocyklowych: „Czarna Flota” z Końskich i „Green Snakes” z Radomska. Obecni byli m.in. liderzy SLD Włodzimierz Czarzasty i PPS Wojciech Konieczny. Znacząca była natomiast nieobecność przedstawicieli rządu i Wojska Polskiego.

Po części oficjalnej odbył się festyn ludowy, na którym nie zabrakło piwa oraz tradycyjnej wojskowej grochówki, serwowanej bezpłatnie przez strażaków. Na scenie wystąpiły zespoły ludowe. Dla najmłodszych uczestników atrakcją był czołg T-34 udostępniony przez Muzeum Techniki Wojskowej w Zabrzu, który można było obejrzeć także od środka. Dioramę partyzanckiego obozu AL zaprezentowali rekonstruktorzy związani z warszawską inicjatywą Historia Czerwona.
Pierwsze uroczystości odbyły się już rok po bitwie. Od dziewięciu lat organizujemy to jako Sojusz Lewicy Demokratycznej. To już tradycja. 3 Brygada AL składała się z mieszkańców tych terenów. To jest nasza pamięć, nasza historia i nikt nam jej nie odbierze, nawet jeśli nazywa się Kaczyński lub inna szumowina – powiedział nam główny organizator obchodów Arkadiusz Ciach, lider SLD w Radomsku.
Starcie 3 Brygady Armii Ludowej im. Józefa Bema z Niemcami pod Ewiną w dniach 12-13 września 1944 r. było jedną z największych bitew partyzanckich na ziemiach polskich. AL-owcy zadali znaczne straty przeważającym siłom wojsk okupacyjnych. W starciu poległo 12 partyzantów, 11 odniosło rany. Straty niemieckie wynosiły około 100 zabitych i 200 rannych. W skład brygady wchodziły m.in. pododdziały Batalionów Chłopskich i związanej z PPS Socjalistycznej Organizacji Bojowej.

Program wyborczy PPS

Deklaracja programowa Polskiej partii Socjalistycznej na wybory parlamentarne 2019 roku.

PPS bierze udział w wyborach samorządowych w koalicji wyborczej partii lewicowych.
Uważamy, że jedność lewicy w tych wyborach jest warunkiem przełamania duopolu POPiS i jednocześnie walki o ustanowienie naruszonej działaniami PiS demokratycznej, praworządnej i przyjaznej wszystkim obywatelom Polski. Członkowie i sympatycy PPS startując na listach koalicji kandydując zachowują swoją tożsamość ideową i będą walczyć w parlamencie o realizację tych idei.

Nasza Polska

Chcemy Polski w której:
– celem działalności gospodarczej państwa jest zaspakajanie potrzeb społeczeństwa, a nie maksymalizacja zysków,
– dba się o godność obywatela i obowiązuje równość praw w każdej sferze zarówno politycznej, społecznej i gospodarczej- niezależnie od dochodów, zainwestowanego kapitału, posiadanego majątku, pochodzenia, przynależności partyjnej, wyznawanej religii czy preferencji osobistych,
– nie ma ludzi wykluczonych z pełnego udziału w życiu społeczeństwa z uwagi na bezrobocie, bezdomność , niesprawność czy bezradność,
– religia jest sprawą prywatną obywateli i obowiązuje całkowite oddzielenie Państwa i Kościołów we wszystkich sferach życia publicznego w tym edukacji młodzieży i gospodarce.
Chcemy państwa które:
– zadba jednakowo o zdrowie każdego obywatela,
– zapewni dobre i jednakowe warunki do nauki i wypoczynku dla każdego dziecka,
– zagwarantuje każdemu młodemu obywatelowi jednakowe warunki startu życiowego, a każdemu seniorowi możliwość godnego życia,
– zapewni rodzicom pomoc w wychowaniu dzieci z jednoczesną możliwością kontynuacji kariery zawodowej,
– w którym przestrzegana będzie zasada: każdemu według pracy i od każdego według jego możliwości,
– w którym polityka historyczna służyć będzie prawdzie, pojednaniu i zrozumieniu, a nie dzieleniu społeczeństwa.
Chcemy Polski obywatelskiej i samorządnej, w której samorządy, wybrane demokratycznie, reprezentują w pierwszej mierze interesy swoich wyborców, a nie władzy centralnej czy partii, które ich desygnowały.

Jakie działania obiecują nasi kandydaci:

– przebudowę Polski w celu sprostania wyzwaniom przyszłości-zgodnie z zasadami współżycia społecznego, sprawiedliwości społecznej i zrównoważonego rozwoju:
– w zakresie zrównoważonego rozwoju gospodarczego preferencje dla rozwoju społecznego sektora gospodarki – spółdzielczości i przedsiębiorstw komunalnych świadczących usługi dla mieszkańców z jednoczesnym zapewnieniem realnej kontroli spółdzielców i mieszkańców nad tym sektorem
– wspieranie wykorzystania wyników polskiej nauki i techniki do podniesienia konkurencyjności przedsiębiorstw.
– przywrócenie transportu publicznego, szczególnie w małych miejscowościach
– w zakresie polityki rolnej wdrożenie, jako zadanie finansowane ze środków UE, planu budowy wiejskich systemów retencji wody i systemów nawadniania upraw rolnych w każdym gospodarstwie które tego wymaga.
– realne popieranie odrodzenia ruchu spółdzielczego na wsi w zakresie, produkcji, zaopatrzenia i sprzedaży produktów rolnych
– Prowadzenie działań politycznych wspierających eksport polskiej żywności i zapobiegających embargom na tą żywność
– w zakresie opieki zdrowotnej zwiększenie finansowania wydatków na zdrowie do poziomu 6,7 proc. PKB
– wprowadzenie uczciwego systemu wyceny świadczeń medycznych
– natychmiastowe oddłużenie szpitali
– pełne rozdzielenie publicznej i prywatnej służby zdrowia, w celu zapobiegania żerowaniu prywaciarzy na sprzęcie i personelu szpitali
– rozdzielenie dotacji dla szpitali na leczenie i pensje personelu
– przywrócenie państwowej opieki stomatologicznej, szczególnie dla dzieci i młodzieży
– bezpłatne leki dla seniorów
– bezpłatne szczepienia i podstawowe badania, szczególnie dla dzieci i młodzieży
– finansowanie przez państwo zabiegów „in vitro” i bezpłatne poradnictwo dotyczące sposobów zapobiegania ciąży, chorób przenoszonych droga płciową, włączając w to recepty na środki antykoncepcyjne
– likwidacja klauzuli sumienia dla lekarzy, położnych, sprzeciw przeciwko rozszerzaniu na inne grupy zawodowe
– w zakresie polityki społeczne rozszerzenie programów pomocy społecznej i programów integracji sąsiedzkiej na rzecz rozwoju społeczności i pomocy słabszym oraz programy wychodzenia z bezdomności,
– budowę mieszkań komunalnych i socjalnych o odpowiednim standardzie,
– budowę komunalnych schronisk dla bezdomnych i bezpłatne korzystanie przez nich z łaźni miejskich.
– uchwalenie dużej ustawy reprywatyzacyjnej, respektującej prawo spadkowe i prawa nabyte lokatorów.
– renty socjalne w wysokości minimalnej pensji dla osób nie pracujących z powodu opieki nad osobami nie samodzielnymi z powodu wieku, chorób lub upośledzenia, nie posiadającymi własnych źródeł dochodów
– zapewnienie bezpłatnej opieki przedszkolnej dla każdego dziecka
– w zakresie polityki podatkowej wprowadzenie progresywnego, kilkustopniowego podatku dochodowego i 30 tys. kwoty wolnej od podatku
– podstawą opodatkowania suma dochodów z pracy i dochodów kapitałowych
– wprowadzenie podatku od spekulacji giełdowych dla przywrócenia giełdzie funkcji wyceny.
– obniżenie stawki podatku VAT na żywność
– zwolnienie z podatku dochodowego od rent i emerytur
– w zakresie edukacji
– uwolnienie szkoły od indoktrynacji politycznej i światopoglądowej
– szkoła z godnie wynagradzanymi nauczycielami, ucząca myślenia, a nie wkuwania dat i formułek
– wyrównanie szans edukacyjnych między szkołami prywatnymi i publicznymi przez zmiany poziomu dotacji, znaczące podniesienie wynagrodzeń i statusu zawodowego nauczycieli w szkołach publicznych
– finansowanie nowoczesnego wyposażenie szkół zawodowych oraz utworzenie nowoczesnego doradztwa zawodowego- wykorzystanie regionalnych programów operacyjnych i współpraca w tym zakresie z przedsiębiorcami
– zaprzestanie finansowania lekcji religii z funduszy publicznych
– lekcje etyki w każdej szkole,
– dofinansowanie dla bibliotek szkolnych i młodzieżowych oraz dostępu do Internetu,.
– w zakresie prawa pracy
– ustanowienie Rad Pracowników we wszystkich zakładach pracy
– umowa o pracę dla wszystkich zatrudnionych
– płace pracowników oparte o układy zbiorowe ,
– zwiększenie uprawnień inspekcji pracy w sprawdzaniu warunków pracy i płacy, większe jej powiazanie ze Związkami Zawodowymi
– w zakresie ochrony środowiska natychmiastowe wprowadzenie zakazu wwozu do Polski i tranzytu jakichkolwiek śmieci, nieczystości odpadów i opakowań poprodukcyjnych
– wprowadzenie kaucjowania butelek po napojach.
– preferencje dla energetyki wiatrowej i hydroenergetyki.
– natychmiastowa rezygnacja z budowy kopalni odkrywkowych węgla brunatnego, które wysuszają rzeki i studnie w całym regionie.
– w zakresie polityki zagranicznej.rozwój pokojowej współpracy ze wszystkimi krajami oparty o zasady partnerskie i wolny od historycznych uprzedzeń,
– wypełnianie zobowiązań wynikających z przynależności do Unii Europejskiej
– oparcie bezpieczeństwa na współpracy wojskowej z krajami UE
– w zakresie rozwoju społeczeństwa demokratycznego i samorządnego (ludowładztwa) podniesienia podmiotowości samorządów w zakresie dysponowania budżetem i decyzji dotyczących bezpośrednio obywateli,
– zapewnienie zrównoważonego rozwoju miast, gmin i powiatów, tak aby wszyscy mieszkańcy korzystali z ich rozwoju,
– rozszerzenie budżetu partycypacyjnego na całość inwestycji lokalnych, w szczególności w gminach
– rozwój partycypacji obywateli w Zarządzaniu poprzez wysłuchania publiczne, i wiążące referenda w podstawowych decyzjach
– przywrócenie niezależności od władzy politycznej prokuratury i sądów, polityka karna dążąca do resocjalizacji, a nie zemsty
– zapewnienie dostępu do internetu szerokopasmowego w całej Polsce
Obiecujemy wrażliwość na bieżące potrzeby i postulaty obywateli.

Piękne słowo socjalizm My, socjaliści

W ostatnim ćwierćwieczu słowo socjalizm bardzo rzadko przechodzi przez usta większości ludzi obozu władzy w Polsce. Jeśli już pojawiało się publicznie, to w kontekście krytyki, żartów i kpin. W wielu krajach Europy sytuacja wygląda jednak inaczej. Socjaliści w Parlamencie Europejskim mają na przykład swoje poczesne miejsce i znaczące wpływy. W Polsce zarówno liberałowie, jak i konserwatyści mają do niego stosunek co najmniej oziębły. Przeciętny obywatel karmiony codzienną papką przekazów medialnych nie zagłębia się w ten problem i przyjmuje, że władza ma rację. Choć można odnieść wrażenie, że niektórzy przedstawiciele starszego pokolenia oraz myśląca młodzież ma na ten temat swoje zdanie. Świadczą o tym rokroczne ankiety z pytaniem na temat poparcia dla potrzeby ogłoszenia stanu wojennego z 1981 roku, w których utrzymuje się ono od lat na poziomie niewiele poniżej 50 proc., co pośrednio odzwierciedla stosunek do Polski Ludowej.
Trzeba zwrócić uwagę, że karierę publiczną w mediach, również społecznościowych w Internecie, zrobiło na tym tle w ostatnich latach określenie „lewactwo”. Wywodzi się ono zapewne z bogatych zasobów językowych braci Kaczyńskich. Do tego zestawu zaliczyć można też takie określenia, jak: „za komuny”, „PRL”, „zdradzieckie mordy”, „spiepszaj dziadu”, „łże-elity” i wiele innych.
W ostatnich dniach, co zostało zauważone, premier Mateusz Morawiecki podczas wiecu w Siemianowicach Śląskich wypowiedział się na temat socjalizmu i wartości socjalistycznych, i jak można było usłyszeć i zrozumieć, wcale nie krytycznie.
Doszło wyraźnie do próby zmiany narracji dotyczącej poważnego fragmentu polskiej historii przez najważniejszego przedstawiciela obozu rządzącego poprzez stwierdzenie, że tradycja PPS mieści się w jego szerokim kanonie programowym. Premier podkreślił znaczenie takich wartości Polskiej Partii Socjalistycznej jak wrażliwość społeczna i dążenie do sprawiedliwości społecznej. Przypomniał o Solidarności i jej robotniczym nurcie, który czerpał swe wartości z filozofii PPS. Nawiązał też pośrednio do zarzucania PiS przez skrajnie konserwatywne środowiska jego polityki socjalnej.
Czy sytuacja ta wywodzi się z przesłanek czysto politycznych w związku z wyborami, czy też ma głębszy charakter oparty o przesłanki ideowe, przekonać się będzie można jesienią, już po wyborach. Dziś jest to pojedynczy incydent słowny, który być może zwiastuje nowe patrzenie na dość jednoznaczną politykę historyczną realizowaną przez między innymi IPN.
Socjaliści polscy w okresie całej transformacji, a szczególnie w ostatnich latach, wielokrotnie napominali kolejne ekipy władzy o lekceważenie w polityce państwa konstytucyjnego zapisu dotyczącego sprawiedliwości społecznej. Doszło do sytuacji, szczególnie w okresie rządów ekipy PO-PSL, pogłębiającego się rozwarstwienia społecznego i przyspieszenia procesów prywatyzacyjnych, co pogłębiało proces wykluczenia społecznego. Z jednej strony mieliśmy i mamy blask nowej wizji betonowanej Warszawy i nowe, kosztowne zabawki militarne, z drugiej nierozwiązane problemy społeczne na północy Polski i ścianie wschodniej. Niektórzy zapominają, że Polska jest jedna i nadal mocno zróżnicowana.
Trudno dziś dziwić się, że nowe elementy polityki PiS, m.in. poprzez wdrożenie programu 500+ odgrywają tak istotną rolę w zmianach nastawienia opinii publicznej do obozu rządzącego. W roku 2015, podczas wyborów parlamentarnych, doszło do zjawiska przeorientowania poparcia z opcji prywatyzacyjno-inwestycyjnej na opcję socjalną. Pogubiła się wówczas polska lewica, realizująca stosunkowo ograniczony program obrony praw człowieka, obejmujący wyłącznie wybrane grupy obywateli. Lewica dała się ograć populistom, którzy ominęli ją z lewej strony. Dziś istnieje groźba powtórzenia tego błędu.
W centrum wyborczych zainteresowań lewicy powinien być przede wszystkim elektorat pracowniczy oraz grupy, bardzo liczne, wykluczone ze względów socjalnych, czy na przykład cyfrowych. Nowe wdrażane technologie nie mają dziś, co widać, właściwego zaplecza edukacyjnego. Dziś walka wyborcza wcale nie skupi się na tym, kto da więcej, choć i to jest ważne. Zwycięży ten, kto da gwarancje na realizację podstawowych praw pracujących i umocnienie ich godności i podmiotowości obywatelskiej.
Adam Schaff w swej ostatniej książce „Humanizm ekumeniczny” napisanej na początku lat 90., zwracał uwagę na zjawiska będące skutkiem agresywnej polityki neoliberalnej. Przestrzegał słusznie, że zmiany na rynku pracy, będące skutkiem rewolucji technologicznej, powodują rewolucyjne przekształcenia społeczne, wymagające nowej polityki w skali globalnej. Przyjmując, że podstawowym obszarem zainteresowania lewicy są takie wartości, jak sprawiedliwość społeczna i dobro człowieka, namawiał do poszukiwania przez nią sojuszników poza dotychczasowymi obszarami zainteresowań.
Może warto wrócić do tych filozoficznych refleksji w okresie tworzenia strategii wyborczej.

Skandal, panie redaktorze Stankowski!

TVP info 20 lipca wyemitowała program cykliczny „Studio Polska” prowadzony przez redaktorów Magdalenę Ogórek i Jacka Łęskiego. W którym doszło do skandalicznej wypowiedzi redaktora Adriana Stankowskiego (Gazeta Polska) Podczas burzliwej wymiany zdań z Andrzejem Szejną (SLD), kiedy ten przedstawiał lewicową koalicję do nadchodzących wyborów parlamentarnych i wspomniał PPS Stankowski wygłosił, brzmiący nieco fałszywie „pean pochwalny o PPS., lecz zaraz po informacji Szejny, że właśnie PPS 20 lipca zadeklarowała przystąpienie do „Lewicy” zapałał oburzeniem i określił naszą partię mianem „popłuczyny”
Panie redaktorze, nie istnieje jakaś antyczna PPS i obecna PPS, która jest, w pana opinii popłuczynami. Partia posiada ciągłość historyczną od Zjazdu założycielskiego w Paryżu 1892r. Udowodnili to nasi działacze swoją pracą, czasem życiem. Radzę przeprosić się z trudną sztuką czytania ze zrozumieniem i zapoznać się z materiałami kolejnych Kongresów PPS (43 Odbył się w tym roku). Przypominamy, że W 1990 PPS krajowa i emigracyjna odbyły XXV Kongres Polskiej Partii Socjalistycznej, jako kontynuację działań przedwojennej i emigracyjnej PPS.
Określenie popłuczyny obraża nie tylko nas, lecz także naszych poprzedników. Perla, Daszyńskiego Piłsudskiego, (na którego się czasem powołujecie) Moraczewskiego. Zarembę, Ciołkoszów, Pużaka, Mulaka i wielu innych.
Oczekujemy przeprosin!
Redaktorzy Programu „Studio Polska” we wstępie deklarują, że dyskusja ma się sprowadzać do oceny poglądów wydarzeń politycznych a mimo to nie reagują na personalne wycieczki uczestników czasem nawet dorzucają swoje własne „perełki”. Czy przymiotnik „powszechna”, jak TVP się określa, do niczego nie zobowiązuje?
Rozważamy możliwość wystąpienia na drogę prawną!

Konstytucja – zasada sprawiedliwości społecznej My, socjaliści

Wyrażony w art. 2 aktualnie obowiązującej Konstytucji RP zapis, zgodnie z którym Rzeczpospolita jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej, zawiera istotną normę prawną państwa sprawiedliwości społecznej.

Ma ona charakter nadrzędny w stosunku do innych zasad systemu prawnego. Wynika to z wagi zawartej w niej treści oraz doniosłości dla całego systemu prawnego.
Na zasadę tę powołują się praktycznie wszystkie siły polityczne w Polsce od roku 1990, kiedy narzucono nam kapitalizm, jako rzekomo najlepsze rozwiązanie ustrojowe. Szczególnie przed wyborami ładnie to brzmi, kiedy w ustach polityków prawicy pojawiają się słowa o wolności, równości i sprawiedliwości. Niektóre ugrupowania umieszczają w swoich nazwach takie określenia jak: prawo, wolność, sprawiedliwość czy równość, by udowodnić, że ich celem jest realizacja wyłącznie tych szlachetnych zasad.
Praktyka życia społeczno-politycznego wygląda, jak wiemy, inaczej i często występuje wyraźna sprzeczność pomiędzy ideałami głoszonymi publicznie a ich praktycznym wymiarem w polityce społecznej. Populizm, który ogarnia coraz bardziej nasze życie publiczne rządzi się swoimi prawami i obietnice bez pokrycia, uśmiechy i uściski dłoni przykrywają ponure często realia.
Szczególnie fałszywie brzmią zapewnienia o przywiązaniu do wartości sprawiedliwości społecznej w ustach polityków prawicy czy rządzących lub byłych neoliberałów. Ich zasadą działania i normą życia jest niesprawiedliwość, brak szacunku do człowieka pracy, cynizm. Wielokrotnie to w czasie ostatnich 30 lat udowodnili, szczególnie podczas prywatyzacji zakładów pracy, czy likwidacji PGR-ów.
Historia lewicy, szczególnie historia Polskiej Partii Socjalistycznej pokazuje, że jedyną siłą polityczną w skali świata, ale również w Polsce są socjaliści, którzy poważnie traktują zapisy w swoich programach dotyczące sprawiedliwości społecznej. Już w pierwszym Programie Paryskim PPS przyjętym w roku 1892 sprawiedliwość społeczna i niepodległość były zasadniczymi hasłami politycznymi. Nic w tym względzie do dziś się nie zmieniło.
Trzeba podkreślić, że po 30 latach praktyki politycznej uprawianej w RP i wypełniania w wymiarze rzeczywistym zapisów Konstytucji, ideologiczne fundamenty naszego ustroju nie są realizowane, w efekcie tego są one zaniedbane i wypaczone. Kształtuje się w Polsce system będący zaprzeczeniem zapisów konstytucyjnych. Ma on coraz bardziej odległy od zapisów i oczekiwań charakter. Wolność i równość stają się w nim nie prawem, lecz przywilejem, w wyniku czego rośnie społeczna niesprawiedliwość i poczucie powszechnej krzywdy. Nie maleje, a rośnie rozwarstwienie społeczne. Pojawia się dość zasadnicze pytanie – co robią w tym względzie strażnicy Konstytucji – kolejni prezydenci. Żaden z nich, jak pamiętam, nie pochylił się przez ostatnie dwa dziesięciolecia, nad rzucanym przez siły lewicy socjalistycznej pytaniem: jak wygląda praktyczna realizacja konstytucyjnych zasad sprawiedliwości społecznej i społecznej gospodarki rynkowej?
Warto zauważyć, że jeśli problem Konstytucji rozgrzewa opinię publiczną, to wyłącznie w kwestii spraw drugorzędnych, jak personalia czy struktury. Tyle tylko, że Konstytucja nie opiera się na drobiazgach, lecz na pojęciach ogólnych (wolności, równości i sprawiedliwości itd.), a te kategorie wymagają myślenia abstrakcyjnego, nie zaś praktycznego, które media z uporem serwują zdezorientowanej publiczności. Ubolewam na tym przykładzie, że polskie elity intelektualne utraciły wiarę w swą rolę wypływającą z wartości patriotycznych i coraz mniej interesują się losem państwa i obywateli, generalnie przyszłością.
W świetle rozważań nad praktyczną realizacją zapisów naszej Konstytucji polska lewica ma ogromne zadanie, które powinno być swoistym programem wyborczym w najbliższych miesiącach. Dotyczyć on powinien dwóch zasadniczych problemów:
– omawianego wcześniej problemu kolizji z zapisem Konstytucji dotyczącym społecznej gospodarki rynkowej realnego, neoliberalnego modelu gospodarki
– problemu kolizji znaczącej części polskiego prawa i praktyki rządzenia z konstytucyjnym zapisem dotyczącym realizacji modelu demokratycznego państwa prawnego, urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.
Uważam, że socjaliści/lewica muszą na nowo opisać znajdującą się w Konstytucji zasadę sprawiedliwości społecznej, zinterpretować ją na użytek współczesnych potrzeb polskiego społeczeństwa.
Trzeba mieć wielką odwagę, aby podjąć te wyzwania. To swoista rewolucja konstytucyjna. Kto może je dziś w Polsce podjąć, jak nie zdeterminowana lewica.

Konstytucja art. 20 My, socjaliści

Konstytucja przyjęta w 1997 roku dość jednoznacznie w artykule 20 określa ustrój gospodarczy naszego kraju: „Społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej”.

W dobie wyborów trzeba to przypominać, bowiem panuje „wolna amerykanka” w radosnej twórczości obietnic i populistycznych zapędów kandydatów, jak i ugrupowań. Upowszechniło się twierdzenie, że najważniejsze, to ładnie obiecać. Później, po wgranych wyborach się zobaczy. Zakłada się, że udana kampania zaciera pamięć, a głównym zadaniem elektoratu jest pójście do wyborów, reszta demokratycznych procedur i obowiązków nie ma znaczenia.
Społeczna gospodarka rynkowa w Konstytucji z 1997 roku należy do tej grupy zapisów, które nigdy nie ujrzały światła dziennego w legislacyjnej i bieżącej działalności kolejnych rządów RP do dnia dzisiejszego. Jeden z premierów już po roku 2000 zauważył odkrywczo, że do ideałów trzeba dążyć, a na pytanie, co zmierzacie w tej sprawie zrobić, wzruszył ramionami. Zapamiętałem to, ponieważ Rada Naczelna PPS, w związku z lekceważeniem tego i wielu innych zapisów z obowiązującej Konstytucji, powołała już w roku 2004 Komitet Obrony Konstytucji. Rozpoczął on pracę, ale rządząca wówczas lewica nie wyraziła zainteresowania tą inicjatywą, choć bliźniaczą w roku 2016 podjęła z ochotą, bowiem dotyczyła innego obszaru problemów – praw człowieka.
Obszar gospodarczy, nawet przy ewidentnej kolizji konstytucyjnej, był i jest poza debatą publiczną, tutaj mimo zmian rządził Balcerowicz i jego ludzie. Wynika to z samej doktryny neoliberalnej, która mimo wielu protestów, wątpliwości i ewidentnego oszustwa solidarnościowych liderów transformacji w 1990 roku, weszła w życie i zdominowała polską myśl polityczną i gospodarczą. Jak pamiętamy prywatyzowano bez umiaru, szczególnie strategiczne sektory gospodarki. Rynek i jego wilcze prawa zdominował także politykę. Wyłączono całe obszary demokracji uznając je za nieobjęte prawami społecznego wpływu na ich kształt i rozwój.
Tak stało się ze służbą zdrowia, która oparta została na dogmacie rynkowej wartości życia i zdrowia ludzkiego. Nie dobro człowieka, ale jego rynkowa wartość decydują dziś o relacjach społecznych i międzyludzkich.
Od roku 1997 mamy do czynienia z ewidentną sprzecznością pomiędzy realizowanym w praktyce systemem społeczno-gospodarczym a zapisem Konstytucji. Nikogo to nie zastanawia, nikogo nie boli, media nabrały odpowiedniego dystansu do tej sprawy, choć w przypadku wielu innych spraw dotyczących Konstytucji i łamania prawa jest głośno. Również kolejne rządzące ekipy nie podejmują tematu…
Rządząca dziś koalicja prawicowa podjęła działania dotyczące obniżenia poziomu rozwarstwienia społecznego – jest to jednak ruch cząstkowy, choć we właściwym kierunku. To dopiero pierwszy krok. Nie wiemy czy zmierzać to będzie w stronę realizacji zapisu konstytucyjnego i będzie mieć ciąg dalszy w zmianie polityki społecznej, czy też należy do działań marketingowych napędzających głosy w kolejnych wyborach. Jeśli tak, to mamy do czynienia z klasyczną korupcją polityczną nazywaną niekiedy kupowaniem głosów. Trudno nie wspomnieć o skutkach dla budżetu. Na rzetelne oceny tych działań jest jeszcze za wcześnie, pojawia się zbyt wiele sprzecznych informacji i opinii.
Za kilka miesięcy odbędą się wybory parlamentarne. Ruszyła już giełda pomysłów i programów ze sfery marketingu politycznego, które mają przekonać wyborców do pójścia do urn i oddania głosu na to „właściwe ugrupowanie”. Poszukuje się programów i rozwiązań ze sfery szczególnie społecznej, które trafią do ludzi.
Lewica, socjaliści, PPS mają jedyną szansę, aby w najbliższym czasie, w majestacie prawa głosić i dokonać przełomu konstytucyjnego przywracającego podstawowe założenia ustrojowe wynikające z głoszonych idei i haseł, w których dominującą rolę odgrywają co najmniej trzy: społeczna gospodarka rynkowa, sprawiedliwość społeczna i dobro człowieka. Siły całej lewicy powinny domagać się za wszelką cenę uporządkowania systemu gospodarowania w Polsce, doprowadzenia go do zgodności z zapisami Konstytucji. Chodzi tutaj nie tylko o zapis art. 20 w sprawie społecznej gospodarki rynkowej, ale również zapisy dotyczące systemu sprawiedliwości społecznej, który zaciera się w praktyce rządzenia.
W wielu krajach tzw. rynki zdominowały państwa narodowe, ich politykę społeczną i gospodarczą, przenosząc charakterystyczne dla neoliberalnej doktryny kryterium zysku na wszystkie dziedziny życia. Niedopuszczalną normą jest dziś obowiązek zarabiania na tzw. usługach społecznych jak ratowanie zdrowia i życia, procesy edukacji, czy wojny, które stają się intratnym biznesem. Dziś trzeba płacić za uprzejmość urzędnika państwowego, bowiem jego praca przestała być służbą społeczną.
Wszystko to trzeba zmienić, neoliberalizm odesłać na śmietnik historii. Można to zrobić w majestacie prawa. Pytanie: czy są odważni na lewicy, to bowiem powinien być lewicowy program dla Polski?

Robocza narada Porozumienia Socjalistów

W dniu 5 czerwca 2019 roku w Warszawie odbyła się robocza narada Porozumienie Socjalistów dotycząca aktualnej sytuacji politycznej po wyborach do Parlamentu Europejskiego.
Dokonano oceny sytuacji politycznej przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi w Polsce.
Jak wiadomo socjaliści opowiadają się za budową niezależnej, lewicowej koalicji wyborczej, która mogłaby stanowić trzecią siłę na polskiej scenie politycznej. Uważają, że dotychczasowa pozycja i potencjał sił lewicy pozwala na zbudowanie bloku wyborczego, który będzie miał wyraźnie socjalny i krytyczny wobec ideologii neoliberalnej charakter. Socjaliści krytycznie odnoszą się do wielu aspektów życia w Polsce m.in. wskazują na negatywne skutki dla przyszłości kraju wielu zaniechań w realizacji porządku konstytucyjnego np. społecznej gospodarki rynkowej, czy konfliktu dwóch wielkich formacji postsolidarnościowych, który wykorzystuje energię społeczną do niedającej pozytywnych efektów walki politycznej.
Podczas narady postanowiono dotychczasowy charakter dobrowolnej deklaracji porozumienia usankcjonować poprzez rejestrację stowarzyszenia o nazwie Porozumienie Socjalistów, zakładając, że włączy się ono aktywnie w przygotowania do wyborów jesiennych.
Porozumienie Socjalistów stanowi aktualnie dziewięć podmiotów prawnych z obszaru lewicy (partie, stowarzyszenia, redakcje) oraz kilkadziesiąt osób ze środowiska socjalistycznych, które złożyły deklaracje uczestnictwa. Nieformalnym organem prasowym jest „Przegląd Socjalistyczny”.

Co przyniosły te wybory socjalistom?

Modne jest pisanie dziś o wynikach ostatnich wyborów do Parlamentu Europejskiego. Wniosków pada wiele ze wszystkich stron sceny politycznej.

Nie widziałem, mimo upływu czasu zbyt wielu wniosków formułowanych z perspektywy lewicowej, szczególnie socjalistycznej. Jedyny sformułowany wiarygodnie po stronie lewej padł w wypowiedzi przewodniczącego SLD – partia odniosła sukces, do Parlamentu Europejskiego wprowadziła pięciu przedstawicieli. To fakt, wypełniający wcześniejsze zobowiązania.
Na tym tle refleksja dotycząca listy zwycięzców i przegranych. Autentyczni zwycięzcy to: Prawo i Sprawiedliwość, SLD i Wiosna. Autentyczni przegrani to: Koalicja Europejska, PSL i Lewica Razem.
Co do zwycięzców, to trzeba podkreślić wysoki wynik PiS i znaczący przyrost głosów. SLD zachowało swój stan posiadania i bardzo wysoki procentowo wynik mandatów wobec ilości startujących w wyborach kandydatów. Wiosna swoim wynikiem ponad czterokrotnie przekroczyła stan naturalnej obecności osób LGBT w populacji.
Co do przegranych to: Koalicja Europejska nie spełniła postawionych przed sobą zadań, jako porozumienie polityczne i wyborcze. PSL przegrała na własne życzenie nie mobilizując właściwie swego żelaznego elektoratu. Koalicja Lewica Razem nie zmobilizowała właściwej ilości ludzi młodych i wykluczonych, prezentując dość sztampowe założenia programowe.
W sumie pejzaż po tej drugiej z kolei bitwie wyborczej (po jesiennych wyborach samorządowych) zaczyna stawać się coraz bardziej wyrazisty z dwóch powodów. Po pierwsze – zarysowuje się znacznie wyraźniej ideowe tło sporu międzyformacyjnego, które wyznacza zmianę na pozycji lidera transformacji i po drugie – umacnia się medialny charakter technologii wyborczej, zyskując przewagę nad tradycyjnymi do niedawna formami prezentacji i promocji kandydatów i założeń programowych.
Obecny w tej kampanii spór o charakterze ideowym dotyczył przynajmniej dwóch spraw: przyszłego modelu społeczno-gospodarczego Polski w Unii Europejskiej oraz roli i miejsca Kościoła katolickiego w Polsce. W zasadzie nie toczyła się ta kampania wokół spraw Unii Europejskiej, choć wiele polskich, wewnętrznych problemów Unii dotyczy.
Można stwierdzić, że większościowe poparcie poprzez wskazanie zwycięzcy uzyskała polityka społeczna realizowana w ciągu ostatnich trzech lat przez PiS, przekreślająca neoliberalny model stosunków oparty o „niewidzialną rękę rynku”. Wydaje się, że społeczne poparcie zyskuje model w zamyśle realizujący koncepcję Minimalnego Dochodu Gwarantowanego, przekładający się w praktyce działania rządu na rozwiązania cząstkowe, oparte o likwidację enklaw biedy i wykluczenia na tle neoliberalnej narracji sławiącej zaradność elit i kreatywną rolę pieniądza.
W bloku spraw dotyczących roli Kościoła katolickiego trwa, ale nie zakończył się, spór o moralny wizerunek kleru i patriotyczną rolę Kościoła, jako instytucji publicznej. Widać wyraźnie, że znacząca część elektoratu, szczególnie prowincjonalnego, nie przyjmuje argumentów zawartych w przesłaniu m.in. filmu „Tylko nie mów nikomu”, który mimo wszystko odegrał ważną rolę w tej kampanii.
Patrząc z kilkudniowej już pespektywy na wybory europejskie można sformułować kilka wniosków:
– wybory te nie potwierdziły lansowanego podczas kampanii antyunijnego trendu w szerokich kręgach społecznych
– wyraźnie zarysował się jednak trend dotyczący nieuchronności reform w Unii Europejskiej i zwiększenia roli państw narodowych
– znaczące wsparcie i zwycięstwo uzyskały siły polityczne negujące dotychczasowy charakter i formę rynkowych przemian w polskiej transformacji
– wybory te pokazały, że Polska jest mocno podzielona w widzeniu perspektywy rozwojowej na tle ogólnych przemian cywilizacyjnych, szczególnie rewolucji technologicznej
Polska lewica uzyskała w tych wyborach dobre miejsce, ale ono nie wyznacza perspektywy pozytywnej na następne, jesienne wybory do Sejmu i Senatu. Uzyskaliśmy potwierdzenie , słabszego co prawda, ale trwałego miejsca na scenie politycznej, jak również potwierdzenie znaczącej roli narracji lewicowej, również socjalistycznej w debacie publicznej.
Problemem jest dziś to, jakie wnioski wyciągną szerokie gremia lewicowe z zaistniałej sytuacji. Czy będziemy razem, czy osobno, czy interes poszczególnych sił i nurtów na lewicy przeważy nad interesami ogólnymi dotyczącymi Polski i Polaków.
Socjaliści proponują budowę wspólnej lewicowej, socjalistycznej alternatywy wobec neoliberalnej i konserwatywnej demagogii. Tym bardziej, że wyniki wyborów wskazują na wyraźne oczekiwania społeczne zgodne z tym kierunkiem myślenia.

Podzielona lewica w podzielonej Polsce

W majowych wyborach lewicowi wyborcy będą mieli do wyboru głosowanie na lewicowych kandydatów z Koalicji Europejskiej (SLD, Zieloni, Inicjatywa Polska, Inicjatywa Feministyczna), z komitetu „Lewica Razem” i z listy „Wiosny ”. Te trzy ugrupowania mogą liczyć na ponad połowę głosów, a udział lewicowych wyborców w tej puli to, sądząc z sondaży dotyczących poparcia dla poszczególnych partii, to nie mniej niż 15 proc. Jest to więc liczący się potencjał. Problem w tym, że rozproszony, więc znacznie mniej efektywny.

Podziały na lewicy nie są niczym nowym. U zarania polskiego ruchu robotniczego główna linia podziału przebiegała między PPS i SDKPiL, a jej istotą był stosunek do niepodległości Polski i do rosyjskiego ruchu robotniczego. Sama PPS przeżyła zresztą poważny rozłam, którego konsekwencją było zbudowanie nowej – komunistycznej – partii w drodze fuzji SDKPiL oraz PPS-Lewicy.
W czasie drugiej wojny światowej PPS podzieliła się ponownie. Jedna jej część zaakceptowała (nie bez bólu i wewnętrznych zmagań) realia pojałtańskiej sytuacji, druga pozostała wobec nich konsekwentnie wroga. W 1945 roku Polska miała dwa rządy – oba kierowane przez socjalistów: Edwarda Osóbkę-Morawskiego w Warszawie i Tomasza Arciszewskiego w Londynie.
Wymuszone połączenie krajowej PPS i PZPR tylko pozornie przyniosło zjednoczenie ruchu robotniczego. W istocie PZPR była przez cała swą historię szarpana wewnętrznymi podziałami, które najmocniej dały o sobie znać w krytycznych latach 1948, 1956 i 1968, a następnie już zupełnie otwarcie w postaci wewnątrzpartyjnego sporu o drogi wyjścia z kryzysu lat osiemdziesiątych. Natomiast w warunkach niedemokratycznego systemu politycznego podziały te nie mogły prowadzić do powstawania odrębnych partii, lecz wyrażały się w tworzeniu mniej lub bardziej wykrystalizowanych ugrupowań wewnątrzpartyjnych.
Gdy w warunkach zmiany ustroju PZPR kończyła swój żywot, wyłoniły się z niej trzy ugrupowania: Socjaldemokracja Rzeczypospolitej Polskiej, Polska Unia Socjaldemokratyczna i Ruch Ludzi Pracy. Tylko SdRP utrzymała się na scenie politycznej, po niespełna dziesięciu latach dając początek nowej partii – SLD. Równoległe jednak nastąpił proces zróżnicowania dawnej opozycji demokratycznej, część działaczy stworzyła Solidarność Pracy i odrodziła Polską Partię Socjalistyczną. Z czasem pojawiać się zaczęły nowe ugrupowania lewicowe, w tym Unia Pracy będąca początkowo efektem połączenia Solidarności Pracy z pozostałościami Polskiej Unii Socjaldemokratycznej.
W kolejnych wyborach parlamentarnych coraz silniejszą pozycję zdobywała szeroka koalicja lewicowa zbudowana wokół SdRP – Sojusz Lewicy Demokratycznej. W 1993 roku – w drugich w pełni demokratycznych wyborach sejmowych – zdobyła nieco ponad 20 proc. głosów, co dało jej 171 mandatów i stworzyło możliwość stworzenia wraz z PSL koalicji rządowej. Cztery lata później poparcie dla SLD wyniosło już ponad 27 procent, co jednak nie wystarczyło, by zachować władzę. Największy w historii Polskim sukces wyborczy lewicy to wybory parlamentarne 2001 roku, w których koalicja SLD i Unii Pracy zdobyła ponad 40 proc. głosów i 216 mandatów sejmowych (a także bezwzględną większość w Senacie). Z nostalgia wspominamy te czasy świetności lewicy. Były to także lata dwukrotnej prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego – bardziej niż jakikolwiek inny polityk lewicy zasłużonego dla budowania wspólnego frontu lewicy polskiej.
Jesteśmy dziś w innej sytuacji. Lewica jest poobijana i podzielona, a poparcie dla niej stanowi cień tego, czym dysponowała dwadzieścia lat temu. Płaci nie tylko za popełnione poważne błędy, ale także za skutki transformacji, które nie tylko w naszym kraju osłabiły pozycję lewicy.
Osłabieniu towarzyszyły podziały. Z analizy polskiej polityki ostatnich dwóch dziesięcioleci wyciągam wniosek, że między osłabieniem lewicy i jej dzieleniem się występuje dwustronna relacja: podziały osłabiają lewicę, a zarazem jej słabnięcie wzmaga skłonności rozłamowe. Nie tylko zresztą u nas. Póki bowiem partia jest silna i odnosi sukcesy, wewnętrzne podziały schodzą na drugi plan w obliczu satysfakcji ze wspólnie osiąganego zwycięstwa. Gdy sukces przemienia się w przegraną, rodzą się pokusy dzielenia się tak na gruncie szukania odpowiedzialnych za porażkę, jak na tle poszukiwania dalszej drogi.
W naszych warunkach dochodził jeszcze jeden, bardzo istotny, czynnik. Kilkanaście lat po rozpoczęciu procesu zmiany ustroju oczywiste stało się, że nie wszyscy obywatele naszego kraju skorzystali na tych zmianach w jednakowym stopniu. Podział na beneficjentów i na ofiary transformacji przebiega także w łonie elektoratu lewicy – podobnie jak w całym społeczeństwie.. W pierwszych latach lewica postrzegana była jako siła zdolna złagodzić negatywne skutki zmiany systemu. Częściowo tak zresztą było, ale skala tych zmian była znacznie mniejsza od społecznych oczekiwań. To głównie dlatego znaczna część dawnego elektoratu lewicy przeszła pod inne sztandary lub odsunęła się od polityki.
Doszły do tego skutki szybkiej modernizacji kulturowej. Liberalizacja i sekularyzacja życia pociąga za sobą nowe podziały, które nie pokrywają się z tradycyjnymi podziałami ekonomicznymi. Część ludzi z przyczyn ekonomicznych skłonnych do poparcia lewicy wybiera opcje konserwatywne z powodów światopoglądowych.
Dochodzą wreszcie podziały historyczne, wynikające z bardzo różniącego postrzegania wyborów politycznych, które były udziałem starszego już pokolenia, ale które odbijają się także w świadomości historycznej młodego pokolenia.
Wszystko to prowadzi do wniosku, że podziały nie są konsekwencją złej woli czy jedynie osobistych ambicji polityków, lecz mają głębokie społeczne korzenie. Apelowanie o organiczną jedność lewicy są skazane na niepowodzenie – przynajmniej w dającej się przewidzieć przyszłości. Czym innym jest współdziałanie wszystkich ugrupowań lewicowych dla realizacji podstawowych celów i wartości. Warunki do takiego współdziałania powstaną po wyborach parlamentarnych, gdy – jak mam nadzieję – PiS zostanie odsunięty od władzy. Taki wynik wyborów nie może oznaczać powrotu do polityki sprzed 2015 roku. Musimy znaleźć inne, lepsze rozwiązania i w poszukiwaniu tych rozwiązań lewica może i powinna odegrać istotną rolę. Będzie to trudne, gdyż na lewicy nagromadziło się wiele urazów i wzajemnych pretensji, ale będzie konieczne, jeśli rzeczywiście chcemy, by Polska zmieniała się zgodnie z naszymi oczekiwaniami i wartościami. Będzie to test na jakość przywództwa na lewicy
W tych warunkach pytanie, moim zdaniem kluczowe, brzmi: jak uprawiać lewicową politykę tak, by nie prowadziło to do wzajemnej wrogości i nie wykluczać w konsekwencji możliwości współdziałania.
Wymaga to przestrzegania kilku zasad.
Po pierwsze: założenia dobrej woli. Nie musimy z partnerem się zgadzać, ale powinniśmy zakładać, że tak jak my, kieruje się racjami ideowymi, a nie niskimi pobudkami, na przykład rachubą na osobiste korzyści. Posługiwanie się insynuowaniem złej woli czy oportunistycznych motywacji, co niestety stało się dość częstym procederem, źle służy lewicy.
Po drugie: uznanie, że nie musimy mieć w każdej sprawie absolutnej racji. Powinniśmy być wierni własnym przekonaniom, ale rozumieć, że inni mogą mieć ważne racje, by myśleć inaczej.
Po trzecie: wystrzeganie się sekciarstwa, które w tej formacji wyraża się w jałowym sporze o to, kto jest „prawdziwą lewicą”.
Po czwarte: wystrzegać się hegemonizmu, który zagraża zwłaszcza silniejszym ugrupowaniom, skłonnym do zwasalizowania słabszych partnerów.
Po piąte: pamiętanie zawsze, że ponad tym, co dzieli ludzi lewicy, są sprawy podstawowe, które ich powinny łączyć i gotowość podporządkowania różnic w sprawach szczegółowych wspólnym wartościom i interesom.
Po szóste wreszcie: rozumienie, że ponad interesem partyjnym jest znacznie ważniejszy interes demokratycznego państwa, trwałość jego ładu wewnętrznego i umacnianie jego pozycji w świecie.
Co to może znaczyć w dającej się przewidzieć przyszłości? Wiele wskazuje na to, że Polska idzie w kierunku odrzucenia autorytarnej i nacjonalistycznej polityki Prawa i Sprawiedliwości. Gdy to nastąpi, nieaktualny stanie się jeden element dzisiejszego sporu w ramach lewicy: sporu o stosunek do obecnego obozu władzy i do jednoczącej się przeciw niemu opozycji. Będziemy musieli na nowo urządzać nasz polski dom i w tych warunkach na nowo wystąpią kwestie sporne, które będą dzieliły polityków. Podzielona dziś lewica powinna pamiętać, że niedaleki może okazać się czas, gdy trzeba będzie na bok odłożyć stare spory, by wspólnie – co nie znaczy w szeregach jednej formacji – walczyć o podstawowe, wspólne wartości lewicy. Na razie zaś trzeba wystrzegać się wszystkiego, co w przyszłości będzie takie współdziałanie utrudniało.

Socjalistyczna alternatywa

Z Andrzejem Ziemskim przewodniczącym Prezydium Porozumienia Socjalistów rozmawia Przemysław Prekiel.

Czy socjaliści są dziś w Polsce potrzebni? Patrząc na polityczny pejzaż obecnej rzeczywistości można odnieść wrażenie, że ciężko wam będzie się przebić.
Społeczeństwo po 1990 roku zmuszone zostało, w związku z przesunięciem się Polski na Zachód, do przyjęcia systemu demokracji liberalnej i ustroju gospodarczego opartego o dominację własności prywatnej. To zrodziło określone konsekwencje w postaci budowy porządku konstytucyjnego opartego o te wartości. Nastąpił tym samym powrót do znanych z okresu przedwojennego mechanizmów, które układały porządek społeczny i ekonomiczny według opisanych m.in. przez Marksa zasad konfliktu pomiędzy kapitałem i pracą. Ma to swoje konsekwencje w Konstytucji oraz w realnym systemie politycznym. Wynika to m.in. z uznania za podstawę systemu własności prywatnej. Już w XXI wieku nałożył się na zmiany ustrojowe realizowane w Polsce niebywały w historii cywilizacji postęp w technologii i zasadach obiegu informacji. Znaleźliśmy się w nowym, nieznanym z wcześniejszych doświadczeń świecie, w którym dominującą rolę odgrywa rynek, szczególnie obieg kapitałowy i media zastępujące demokrację i wyłączające po kolei jej podstawowe funkcje. Jednocześnie w kryzysie znalazła się idea liberalnego społeczeństwa otwartego, z którego w zasadzie nie ma wyjścia.
Dlatego też na pytanie, czy socjaliści są dziś potrzebni, może być odpowiedź wyłącznie twierdząca. Chodzi jednak o formację polityczną, która potrafi czerpać doświadczenia z wielkiego dorobku m.in. Polskiej Partii Socjalistycznej, ale też innych nurtów lewicy, rozumie teraźniejszość oraz jej mechanizmy i potrafi wyjaśnić pytającym, jak w praktyce życia społecznego ma wyglądać sprawiedliwość społeczna, wolność, równość. Także, jak rozumieć podmiotowość i dobro człowieka.
Socjaliści są przede wszystkim potrzebni, aby odbudować i utrwalić w Polsce socjalistyczną alternatywę wobec dwóch dominujących nurtów ideowych – neoliberalizmu i neokonserwatyzmu. W konsekwencji zaś odbudować zrównoważoną scenę polityczną, która da szansę na dopuszczenie do głosu stanowiącego wszystkich głównych sił politycznych na równych zasadach oraz praktykowanie wynikających z zasad demokracji mechanizmów parlamentarnych. Chodzi tutaj oczywiście także o głos lewicy socjalistycznej, który od kilku lat zniknął z debaty publicznej i procesu stanowienia prawa.
To pewna retrospekcja teoretyczna, a jak widać przez wasze czerwone okulary polską praktykę życia codziennego?
Szerzy się populizm. Pozostająca w kryzysie idea liberalna i neoliberalizm w sferze gospodarczej i moralnej zdeformował życie społeczne. Mimo, że w świecie żywe są poszukiwania nowych dróg i zasad rozwoju po odejściu od tej toksycznej doktryny, to w Polsce nadal popularna jest myśl Leszka Balcerowicza. Dziwię się, że do dziś nie poniósł on żadnych konsekwencji za zdewastowanie znaczących sektorów polskiej gospodarki po roku 1990, szczególnie tych – konkurencyjnych wówczas na rynkach światowych. Dotyczy to zarówno przemysłu jak i rolnictwa np. PGR, gdzie tysiące ludzi z dnia na dzień straciły pracę i dach nad głową.
Dziś cyniczni populiści wykorzystują nowe technologie medialne do opanowania i zniewolenia społeczeństw, również społeczeństwa polskiego. Musi powstać w Polsce, ale też w skali globalnej, nowa formacja ideowo-moralna, zdolna przeciwstawić się tej fali zakłamania i manipulacji, którym poddawane są społeczeństwa. Obywatel jest dziś traktowany wyłącznie jako konsument ze zdolnością kredytową.
Nie może być podstawową kategorią moralną chciwość i dążenie do maksymalizacji zysku. Dlatego właśnie potrzebni są ideowi socjaliści. Założenia programowe socjalizmu nie uległy dezaktualizacji, bowiem nie zniknęły przyczyny niesprawiedliwości i pognębienia człowieka pracy.
Porozumienie Socjalistów to nowy twór polityczny. Kto go tworzy? Jakie były początki Porozumienia Socjalistów?
Nasze Porozumienie powstało wiosną 2016 roku w oparciu o partie, ruchy społeczne i organizacje, które nie odżegnują się od myśli teoretycznej i dorobku, w skali czasowej ponad 100 lat, polskiego socjalizmu. Jest to przede wszystkim dorobek Polskiej Partii Socjalistycznej, która w tym roku obchodzić będzie 127. rocznicę powstania, ale również i innych formacji socjalistycznych, które funkcjonowały w okresie historycznym XX wieku lub powstały współcześnie w okresie tzw. transformacji ustrojowej na fali protestu przeciw praktykom neoliberalnym i neokapitalistycznym. Aktualnie Porozumienie Socjalistów to kilkanaście podmiotów prawnych z obszaru ruchu socjalistycznego i lewicy oraz kilkadziesiąt osób ze środowisk opiniotwórczych, które poparły nas indywidualnie. Nasze listy są otwarte, każdy kto czuje się związany z wartościami zawartymi w kanonie demokratycznego socjalizmu i chce działać, może być z nami.
Ruch socjalistyczny w Polsce jest szerszy niż się wydaje. Jest on zakorzeniony głęboko w świadomości społecznej. Współcześnie przywołuje on robotniczy protest roku 1980 w Polsce i powszechne wówczas hasło „Socjalizm tak, wypaczenia nie”. Opiera się także o doświadczenia innych krajów i narodów zbudowane w oparciu o protest wobec współczesnych mechanizmów finansowych i rynkowych, samowoli korporacji ponadnarodowych i banków. Przywołuje takie karygodne zjawiska społeczne jak ograniczenie praw człowieka, wykluczenie społeczne i ważne w ostatnich latach wykluczenie cyfrowe, życie poniżej poziomu socjalnego, bezdomność, bezrobocie i inne. Opiera się też o ponadczasowe wartości wypływające z idei pokojowego współistnienia narodów.
Jakie stawiacie sobie cele?
Podstawowy cel, który stawia sobie Porozumienie Socjalistów, to budowa w ramach istniejących uwarunkowań demokracji parlamentarnej i członkostwa Polski w Unii Europejskiej polskiej wersji państwa dobrobytu na miarę możliwości ekonomicznych i rozwoju cywilizacyjnego współczesnego świata. Po latach marzeń Polaków o niepodległej Rzeczypospolitej, po latach marzeń o demokracji i sprawiedliwości jest czas na spełnienie marzeń o życiu w dostatku, bez oglądania się za siebie, czy wystarczy mnie i mojej rodzinie „do pierwszego”.
Trzeba szybko i raz na zawsze skończyć z rozwarstwieniem społecznym w naszym kraju. W jego wyniku dziś nadal trzy miliony Polaków żyją poniżej minimum socjalnego, a szesnaście milionów nie ma środków z własnej pracy na pokrycie części kosztów utrzymania. Gdzie tutaj jest miejsce na godne życie? To klasyczne zniewolenie ekonomiczne i społeczne.
Do kogo skierowany jest Wasz projekt?
Adresatami projektu są wszyscy Polacy, przede wszystkim jednak pracujący Polacy. Oni bowiem stanowią o przyszłości kraju i jego rozwoju. Socjaliści zawsze wywodzili swój program z etosu pracy i wartości, jakie przynosi ona całemu społeczeństwu. To sprawa ogólnonarodowa.
Jesteście otwarci na współpracę z SLD jak i partią Razem?
Jesteśmy za budową szerokiej, socjalistycznej alternatywy politycznej i wyborczej. W naszym rozumieniu mieszczą się w tym zbiorze wszystkie siły polityczne w Polsce, dla których takie wartości jak sprawiedliwość społeczna i dobro człowieka są zadaniami naczelnymi. Potencjalni sojusznicy i uczestnicy Porozumienia Socjalistów muszą się sami określić, czy mieszą się w tej formule ideowej i programowej, czy nie razi ich nazwa, Deklaracja Programowa i osoby zaangażowane w ten projekt polityczny. Jesteśmy otwarci również dla działaczy SLD, Partii Razem i innych ugrupowań, jak też innych nurtów ideowych lewicy. Podstawą mogą być m.in. doświadczenia współpracy przy organizacji II Kongresu Lewicy w 2017 roku.
Zwracamy jednocześnie uwagę, że udział w Porozumieniu Socjalistów to deklaracja pełnienia służby społecznej a nie uzyskiwanie potencjalnych profitów wynikających z uczestnictwa we władzy.
Uważamy, że budowa socjalistycznej alternatywy programowej – samodzielnej, jako niezależnej siły politycznej i wyborczej wymaga wiele odwagi, wysiłku i zrozumienia innych. Przede wszystkim liczą się interesy i marzenia ludzi pracy w Polsce. Wyciągamy wnioski z porażki robotniczego nurtu w Polsce Ludowej i w „Solidarności” po roku 1980. Dziś widać, że przez ostatnie 30 lat transformacji elity partyjne i solidarnościowe nie były odporne na pokusy rynku, pieniądza i władzy. Uległy i ulegają postępującej degeneracji, tym samym degradacji społecznej i politycznej. Stan ten negatywnie wpływa na spójność społeczną i jest poważnym hamulcem rozwoju. Wymaga on spokojnych, ale konsekwentnych zmian. Nadchodzi czas ku temu aby podjąć intensywny program odbudowy od zera polskich elit politycznych.
Niebawem czeka nas maraton wyborczy. 26 maja wybory do PE. Jaką wizję Unii Europejskiej mają socjaliści?
Socjaliści występowali aktywnie za wejściem Polski do Unii Europejskiej. Leżało to i leży dziś w polskim interesie. Widzimy Unię jako jeden z ważnych centrów przyszłego świata wielobiegunowego z możliwością wpływania na procesy globalizacji i kierunków rewolucji technologicznej i informacyjnej. Uważamy, że wielki dorobek Europejczyków, szczególnie w sferze kultury i postępu cywilizacyjnego, powinien znaleźć się w przyszłości na czołowym miejscu wespół z osiągnięciami innych krajów i narodów naszego globu.
Unia Europejska w dzisiejszej formule w zasadzie się wyczerpała. Projekt Europy oparty na służącej kapitałowi, oderwanej od oczekiwań społecznych biurokracji poniósł porażkę. Do władzy w krajach członkowskich dochodzą środowiska skrajnie prawicowe i autorytarne. Pojawiają się różne koncepcje przebudowy Wspólnoty. Silne są głosy postulujące wzrost znaczenia systemu wartości w europejskim koncepcie. Ścierają się dwie wizje Europy: Unii Europejskiej jako konfederacji państw, których spoiwem będą wartości konserwatywne (w tym chrześcijańskie) oraz propozycja demokratyzacji struktur europejskich i głębszej federalizacji. Nam socjalistom, bliższa jest ta druga propozycja. Nadal uważamy, że możliwa i konieczna jest socjalistyczna alternatywa na poziomie krajowym i europejskim. Nasze hasło na wybory do Parlamentu Europejskiego i jesienią do Sejmu i Senatu brzmi: „Socjalna Polska w socjalnej Europie”. To dotyczy ustroju gospodarczego i społecznego.
Na jesieni wybory do Sejmu i Senatu. Znajdziemy socjalistów na listach wyborczych?
Zapewne tak. Uważamy, że trzeba zrobić wszystko, włącznie z kalkulacją ewentualnego ryzyka, aby do wyborów parlamentarnych jesienią 2019 wystartowała silna, lewicowa (socjalistyczna) koalicja, która obejmie całą lewą stronę sceny politycznej. Uważamy, że lewica za cenę wprowadzenia kilku posłów, czy senatorów w sojuszu z naturalnymi przeciwnikami, jakimi są neoliberałowie, nie powinna ryzykować utraty własnej tożsamości i elektoratu, który jest i czeka na sygnał.
W bipolarnej polityce trzeciemu jest trudno. Jak złamać monopol dwóch partii PO i PiS, które dziś występują pod zmienionymi nieco nazwami: Zjednoczona Prawica i Koalicja Europejska.
Obydwa ugrupowania, PO i PiS to dwie twarze tej samej formacji ideowej, która zrodziła się na gruncie przekształceń i sporów, jakie towarzyszą do dziś protestowi sierpniowemu polskiej klasy robotniczej. Ludzie, którzy kierują tymi ugrupowaniami, to koledzy „z jednego podwórka”. Ich celem jest władza i towarzyszące jej profity ekonomiczne, a nie służba na rzecz społeczeństwa. Wykazały to kolejne rządy przez ostatnie kilkanaście lat. Widać to dziś, podczas kampanii wyborczej, gdy obietnica goni obietnicę. To czysty populizm, stwarzający warunki czystej korupcji politycznej (nazywanej niekiedy kupowaniem głosów).
Głównym zadaniem socjalistów i lewicy, która przecież w 30-leciu miała swoje tryumfy i sprawowała władzę, jest przekonanie społeczeństwa, że scena polityczna nie musi być w Polsce dwubiegunowa, że wybory to nie plebiscyt, czy wybór mniejszego zła. Podstawą musi być realizm i wiarygodność programowa. Symptomy tego są coraz bardziej widoczne.