Leo Messi integruje zespół Barcelony

W tym sezonie funkcję kapitana drużyny Barcelony pełni Leo Messi. Argentyńczyk potraktował nowe obowiązki trochę nietypowo, bo zaprosił kolegów na balangę.

 

Skoro tego lata kataloński klub nie zaszokował konkurentów żadnym spektakularnym transferem, Messi postanowił poszukać rezerw w atmosferze panującej w kadrze zespołu. Argentyńczyk zaprosił wszystkich zawodników na kolację, na co wyraził zgodę trener Ernesto Valverde. Z doniesień jakie pojawiły się w hiszpańskich mediach wynika, że podczas imprezy zostaną też przywitani przez zespół nowi zawodnicy oraz pożegnani ci, którzy z klubu tego lata już odeszli lub jeszcze odejdą.
Inicjatywa Messiego spodobała się też szefom „Dumy Katalonii” i ponoć wyrazili zgodę, żeby takie integracyjne spotkania odbywały się cyklicznie. Trener Valverde obiecał tak układa plany treningów, żeby zawodnicy mieli jak najwięcej czasu na integrację.

Co ciekawe, Messi na kolację zaprosił wyłącznie piłkarzy. Po raz ostatni zawodnicy Barcelony spędzali w ten sposób czas po zdobyciu podwójnej korony w poprzednim sezonie, ale wtedy imprezę zorganizowały władze klubu. Teraz robią to sami piłkarze. Ciekawe jakie będzie miało to przełożenie na ich postawę na boisku.

 

Za darmo na Facebooku

We wtorek władze hiszpańskiej ekstraklasy piłkarskiej poinformowali o podpisaniu umowy z Facebookiem, która pozwoli kibicom w Azji oglądać za darmo wszystkie mecze Primera Division. To nowość na rynku transmisji TV.

 

Mecze hiszpańskiej ekstraklasy będą dostępne za darmo dla użytkowników Facebooka w ośmiu krajach – Afganistanie, Bangladeszu, Indiach, Malediwach, Bhutanie, Nepalu, Sri Lance i Pakistanie. Umowa z Facebookiem została podpisana na trzy lata i będzie obowiązywać od obecnego, który rozpocznie się już w najbliższy weekend. „Czujemy się pionierami, bo to nowy rozdział w historii transmisji z wydarzeń sportowych” – podkreśla w oficjalnym komunikacie Primera Division. Ani amerykański portal społecznościowy, ani władze hiszpańskiej ligi nie ujawniają ile Facebook zapłacił za prawa do transmisji. Dziennik „Marca” spekuluje, że kluby dostaną z tego tytułu około 100 mln dolarów. Mecze będą dostępne na oficjalnych profilach ligi i poszczególnych drużyn.

 

 

Anglicy szastają forsą na transfery

W tegorocznym letnim oknie transferowym znów najbardziej rozrzutne był kluby angielskiej Premier League, które na zakup nowych piłkarzy wydały ponad miliard euro. Na drugim miejscu uplasowała się włoska Serie A.

 

Największe wydarzenie transferowego tego lata w Europie było niewątpliwie przejście Cristiano Ronaldo z Realu Madryt do Juventusu Turyn. 33-letni portugalski gwiazdor nie pobił rekordu Brazylijczyka Neymara, za którego rok temu Paris Saint-Germain zapłacił Barcelonie 222 mln euro. Nie przebił też kwoty transferowej zapłaconej AS Monaco przez paryski klub za wschodzącą gwiazdę światowego futbolu Kyliana Mbeppe (180 mln euro). Juventus pozyskał Cristiano Ronaldo „tylko” za 112 mln euro, co jednak jest rekordem włoskiej ligi. Ale nie tylko turyński klub szalał na transferowym rynku, inne kluby Serie A też nie szczędziły pieniędzy i w sumie wydały na nowych graczy równy miliard euro, czyli tylko sto milionów euro mniej od krezusów z angielskiej Premier League.

Trzecie miejsce w tym zestawieniu przypadło klubom z hiszpańskiej Primera Division, które tego lata wydały w sumie na transfery 690 mln euro. W gronie potentatów najbiedniejsza okazała się niemiecka Bundesliga, bo jej kluby na nowych zawodników wydały w sumie 446 mln euro, a najgłośniejszym transferem okazało się jak na razie przejście Belga Axela Witsela z chińskiego zespołu do Borussii Dortmund za 20 mln euro.

Działacze niemieckich klubów narzekaj, że maja do dyspozycji takich pieniędzy, jak ich konkurenci w Anglii, Włoszech i Hiszpanii. Lada moment mogą też spaść na piąte miejsce w tym zestawieniu, bo coraz większe sumy pojawiaj się w ofertach francuskich klubów. Europejska hierarchia futbolowych potentatów nie jest ustalona raz na zawsze.

 

Kłopotliwy agent gwiazd

Wypożyczony z Realu Madryt do Bayernu Monachium James Rodriguez dołączył do grona piłkarzy Primera Division, którym hiszpański fiskus udowodnił przypadki unikania płacenia podatków.

 

Na Kolumbijczyka nałożono grzywnę w wysokości niemal 12 milionów euro. To dopiero początek procedury, której skuteczności i bezwzględności doświadczyli najlepsi gracze ostatnich lat – Argentyńczyk Leo Messi i Portugalczyk Cristiano Ronaldo. To najbardziej znani z plejady znanych piłkarzy i trenerów hiszpańskiej Primera Division Messi i Cristiano Ronaldo zostali już za to osądzeni i skazani na kary więzienia w zawieszeniu oraz gigantyczne kary finansowe (portugalski gwiazdor tego lata musiał zapłacić blisko 19 mln euro). Teraz hiszpańska skarbówka wzięła pod lupę Jamesa Rodrigueza.

Kolumbijczyk co prawda od ponad roku występuje na zasadzie wypożyczenia w Bayernie Monachium i nie spieszy się do powrotu na Santiago Bernabeu, ale dochodzenie przeciwko niemu dotyczy lat 2014-2017 , gdy był zawodnikiem „Królewskich”. Tuż po przybyciu do Hiszpanii powinien zgłosić się do urzędu skarbowego i w nim opodatkować swoje dochody, ale w ciągu trzech lat pobytu na półwyspie Iberyjskim tylko częściowo wywiązał się z tego obowiązku. W wyniku wszczętego w tej sprawie śledztwa na 27-letniego piłkarza fiskus nałożono karę grzywny w wysokości 11,65 miliona euro. Zdaniem urzędników piłkarz nie popełnił wykroczenia z premedytacją, tylko w wyniku nieznajomości przepisów.

Hiszpańskie media dopatrzyły się interesującej zależności w podatkowych tarapatach gwiazd. Spora grupa to klienci słynnego piłkarskiego agenta Jorge’a Mendesa. Swoimi poradami napytał biedy m.in. Luce Modriciowi, Radamelowi Falcao oraz trenerowi Jose Mourinho.