Czy staniemy się społeczeństwem starców?

To, że ktoś dożył podeszłego wieku, nie stanowi już dowodu jego rozsądku i posiadania wiedzy, z której warto korzystać.

W Polsce jest około 38,5 mln mieszkańców. Ponad 9 mln z nich stanowią osoby w wieku 60 lat i więcej. Rosnący odsetek seniorów to wynik trwającego procesu starzenia się ludności Polski, który nie jest już zakłócany tragediami wojennymi (znika charakterystyczna choinka, będąca dotychczas odzwierciedleniem sytuacji demograficznej naszego kraju).
Do tego dochodzi korzystne zjawisko jakim było wydłużanie się czasu trwania życia. Niestety, trzeba już o tym mówić w czasie przeszłym, bo pod rządami Prawa i Sprawiedliwości długość życia w Polsce zaczęła się skracać.
Starzenie się Polaków jest pogłębiane nieskutecznością rządowego programu Rodzina 500 plus, który nie zapobiegł niskiemu poziomowi dzietności.

Będzie nas coraz mniej

W sumie, mamy pogarszającą się sytuację demograficzną, która oznacza coraz niższe emerytury – i stawia przed rządzącymi Polską rosnące wyzwania, związane z działaniami na rzecz aktywnego oraz w miarę zdrowego starzenia się.
Rządy PiS doprowadziły do tego, że dziś Polska należy do ścisłej czołówki europejskich krajów, w których kryzys demograficzny występuje w największym stopniu.
Według prognozy Głównego Urzędu Statystycznego, do 2050 r. liczba ludności naszego kraju zmniejszy się o 4,5 mln, natomiast populacja osób w wieku 60 lat i więcej wzrośnie do 13,7 mln – co oznacza, że będzie stanowić ponad 40 proc. ogółu społeczeństwa.
Takie społeczeństwo starców nie będzie zdolne do zapewnienia dynamicznego rozwoju i postępu cywilizacyjnego kraju.
Minęły już bowiem czasy, w których to, że ktoś dożył podeszłego wieku, stanowiło dowód na jego rozum i bagaż doświadczeń, z których należy korzystać. Dziś to dziadkowie muszą – o ile jeszcze nie są na to zbyt niedołężni – korzystać z wiedzy i doświadczeń swoich wnuków. Słuszny wiek nie jest zaś dowodem posiadania jakichkolwiek pożądanych cech umysłu czy charakteru.
Starym ludziom państwo powinno jednak zagwarantować w miarę godne warunki spędzenia tzw. jesieni życia – zwłaszcza, jeśli nie mają chętnych rodzin, które mogłyby się tym zająć. Dlatego wymyślono u nas rządowy program na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych, realizowany od 2012 r. Od tego czasu z programu skorzystało ponad 850 tys. polskich seniorów. Budżet programu w latach 2012-2013 wynosił 60 mln zł, a w latach 2014-2020 ma to być 280 mln zł (40 mln zł rocznie).
Problem jednak w tym, że program ASOS stworzono jeszcze za rządów Platformy Obywatelskiej, więc obecna ekipa nie ma ochoty go realizować – ale sama nie potrafi wymyślić niczego innego.
Dlatego też Najwyższa Izba Kontroli, mimo, że już została przejęta przez PiS, musiała stwierdzić jednoznacznie: „Skuteczność Programu na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych, rozumiana, jako osiągnięcie trwałych efektów w odniesieniu do założonego celu głównego – poprawy jakości i poziomu życia osób starszych dla godnego starzenia się poprzez aktywność społeczną – była niska”.

Aktywność, ale bierna

Ten cel główny – czyli „Poprawa jakości i poziomu życia osób starszych, dla godnego starzenia się poprzez aktywność społeczną” – mógł zostać wytyczony dzięki temu, że Polska, gdy jeszcze nie działała na rzecz osłabiania Unii Europejskiej, została włączona do unijnych strategii Rozwoju Kraju, Rozwoju Kapitału Ludzkiego, Rozwoju Kapitału Społecznego oraz Wspierania Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.
W programie ASOS chodzi o to, aby włączyć sektor organizacji pozarządowych do działań służących aktywności społecznej seniorów. Priorytety, to nadrobienie niedostatków edukacyjnych osób starszych, nawiązywanie przez nie kontaktów wewnątrz – i międzypokoleniową, ich udział w życiu publicznym oraz rozwój usług społecznych dla osób starszych.
Jak dotychczas, w ramach programu Aktywności Społecznej Osób Starszych, seniorzy najczęściej uczestniczyli w projektach związanych z profilaktyką zdrowotną (porady zdrowotne, dietetyka, medycyna – w tym naturalna), zajęciami sportowymi i turystycznymi (basen, nordic walking, wycieczki) oraz zajęciami w obszarze kultury i sztuki (uniwersytety trzeciego wieku, rękodzieło, malarstwo, występy artystyczne, wyjścia do kina i teatru). Ważnym niestety, lecz pozaprogramowym elementem partycypacji seniorów, jest też ich udział w pokazach, połączonych z namawianiem ich do zakupów rozmaitego badziewia.
NIK stwierdza, że tylko ok. 25 – 30 proc. zbadanych projektów z programu ASOS ukierunkowanych było na pobudzenie czynnej aktywności seniorów i osiągnięcie trwałych efektów, wymagających stałych i regularnych działań.
Najczęściej realizowano zaś (w ponad 60 proc. przypadków) projekty obejmujące tzw. „aktywność bierną”, oznaczającą krótkotrwałe, jednorazowe działania. Polegają one głównie na konsumpcji różnorodnych usług – np. wyjścia do kina, teatru, na wystawy, wycieczki, zajęcia sportowe, czy szkolenia z nowych technologii. W ocenie NIK, działania takie są wprawdzie potrzebne, zwłaszcza w ramach realizacji różnych projektów lokalnych, nie powinny jednak być dominujące.
Jak pokazują wyniki badania ankietowego przeprowadzonego przez NIK, najczęściej uczestnikami działań w ramach programu ASOS były kobiety (73,5 proc.) i osoby mieszkające w miastach (69,5 proc.), a średnia wieku osób w nim uczestniczących wyniosła 67 lat. Podważa to samą główną ideę aktywizacji osób starszych w Polsce, skoro z programu korzystają przede wszystkim ludzie, będący jeszcze w okresie niemal pełnej aktywności zawodowej i społecznej. Tymczasem chodzić powinno o to, aby zapobiec wykluczeniu osób, które już nie mają okazji do kontaktów związanych z wykonywaną pracą, a ich krąg towarzyski się kurczy.
Konkretnie, to polscy seniorzy brali głównie udział w wycieczkach jedno i kilkudniowych (ok. 41 proc.), w spotkaniach z ekspertami (ok. 36 proc.), w akcjach promujących zdrowy styl życia (32 proc.) oraz kursach posługiwania się nowymi technologiami (ok. 31 proc).
Czego natomiast oczekiwali seniorzy? Otóż tego, że udział w projektach pozwoli im na poszerzenie wiedzy i umiejętności (ok. 67 proc.), przebywanie wśród ludzi (ok. 51 proc.), oraz na miłe spędzenie czasu (ok 44 proc.) – niekoniecznie w gronie rówieśników.

A jednak się podobało

Po zakończeniu projektów, 65,5 proc. uczestników programu ASOS zadeklarowało, że ich oczekiwania zostały spełnione całkowicie lub nawet powyżej tego, czego się spodziewali. Organizację zajęć za bardzo dobrą lub dobrą uznało niemal 84 proc. ich uczestników.
Seniorzy należą generalnie do osób kulturalnych i mało narzekających – więc mimo tych pozytywnych opinii, Najwyższa Izba Kontroli ocenia, że cel główny – „poprawa jakości i poziomu życia osób starszych dla godnego starzenia się poprzez aktywność społeczną” – nie został osiągnięty.
Zdaniem NIK niska skuteczność programu na rzecz Aktywności Społecznej Osób Starszych wynikała głównie z tego, że jego założenia opracowano na podstawie częściowo nieaktualnych danych i nie poprzedzono ich bezpośrednimi badaniami potrzeb osób starszych, co utrudniło właściwe zaprojektowanie kierunków działań. Diagnozy organizacji pozarządowych nie zawierały rzetelnego rozpoznania zarówno liczby jak i sytuacji osób starszych, do których miały być kierowane działania Programu ASOS.
Nie bardzo wiadomo, jak NIK doszła do tych wniosków, skoro w opinii samych seniorów, działania w których uczestniczyli zaspokajały ich potrzeby. Izba zwraca też jednak uwagę na to, że popełniono błędy w zarządzaniu.
Błędy polegały zwłaszcza na nieprzestrzeganiu odpowiedniego procentowego podziału środków, nieterminowym zawieraniu i rozliczaniu umów, braku możliwości porównania nakładów i efektów – a tym samym, wyboru w konkursach najbardziej efektywnych projektów. Czyli tradycyjnie, jak to w Polsce dzieje się z realizacją wszelkich programów.

Piątka Elsnera 2

O „piątce Elsnera” pisałem na łamach Trybuny pół roku temu. Komentując zaproponowany przez Kaczyńskiego pakiet świadczeń socjalnych i zmian podatkach. Dzisiejsza „piątka” nie odwołuje się ani Kaczyńskiego, ani do propozycji programowych zgłaszanych przez inne partie. Jest próbą przybliżenia Czytelnikom i Czytelniczkom niektórych elementów programu wyborczego Lewicy.

O „piątce Elsnera” pisałem na łamach Trybuny pół roku temu. Komentując zaproponowany przez Kaczyńskiego pakiet świadczeń socjalnych i zmian podatkach. Dzisiejsza „piątka” nie odwołuje się ani Kaczyńskiego, ani do propozycji programowych zgłaszanych przez inne partie. Jest próbą przybliżenia Czytelnikom i Czytelniczkom niektórych elementów programu wyborczego Lewicy.
Gdy na jednym ze spotkań przedwyborczych przedstawiłem swoją „piątkę”, ze strony słuchaczy pojawiły się pytania. Dlaczego nie wspominam o postulatach dotyczących oświaty? Relacji Polski z Unią Europejską. Klimatu i środowiska. Rolnictwa. Zapewniam wszystkich, że program Lewicy jest kompletny. I nie pomija żadnej sprawy istotnej dla Polek i Polaków. Moja „piątka” to wybór zaledwie pięciu zagadnień. Ale w moim przekonaniu, kluczowych dla dalszego rozwoju Polski.

Praca

Czas polskich montowni dobiega końca. Czas konkurowania z innymi krajami wyłącznie niskimi kosztami pracy. Dwadzieścia lat temu zabieganie o takie inwestycje mogło mieć sens. Poziom bezrobocia wynosił wówczas 20 proc. i silne dążenie do zwiększania liczby miejsc pracy (szczególnie w niektórych regionach Polski) było priorytetem. Dzisiaj płace muszą rosnąć. Również dlatego, że w Europie tańszymi pracownikami od Polaków są tylko Słowacy, Węgrzy i Irlandczycy. Udział płac w polskim PKB stanowi zaledwie 48 proc. I jest wyraźnie niższy od średniej unijnej – wynoszącej 55 proc.
Lewica w swoim programie zaproponowała zwiększenie płacy minimalnej do poziomu 2700 zł brutto już w przyszłym roku. Nota bene parę tygodni wcześniej niż podobną zapowiedź ogłosił PiS. Zdaniem lewicy, płaca minimalna powinna być powiązana ze średnim wynagrodzeniem w sektorze przedsiębiorstw. Osiągając poziom 60 proc. tego wynagrodzenia.
Absolutnym skandalem jest, że pod koniec drugiej dekady XXI wieku całe rzesze polskich pracowników i pracownic pozbawione są elementarnych praw pracowniczych. Niemal 100 lat temu, 16 maja 1922 roku, Sejm II RP uchwalił ustawę o urlopach dla pracowników zatrudnionych w przemyśle i handlu. Zapewniającą pracownikom prawo do płatnego urlopu. Tymczasem zatrudniani na „śmieciówkach” – na umowach zleceniach i umowach o dzieło – z reguły takiego prawa są pozbawieni. Podobnie jak prawa do płatnych zwolnień lekarskich. Zapewnimy konstytucyjne prawa pracownicze – napisano w programie Lewicy.
Zadaniem lewicy i związków zawodowych winno być dokładne przyjrzenie się zapisom Kodeksu Pracy. Gdy toczyła się dyskusja dotycząca handlu w niedzielę, zwracaliśmy uwagę, że Kodeks Pracy nie gwarantuje pracownikom wyższego wynagrodzenia za pracę w niedziele i święta. Postulowaliśmy, by była to 2,5 krotność wynagrodzenia za pracę w zwykłe dni robocze.

Zdrowie

W kampanii wyborczej wszystkie partie prześcigają się w zapowiedziach skrócenia kolejek do lekarzy. Do szpitali. Czasu oczekiwania na operacje. Tymczasem nie ma innej drogi do poprawy funkcjonowania służby zdrowia, jak zwiększenie nakładów na jej finansowanie. Znowu jesteśmy w ogonie – już nawet nie Europy, ale świata. Mniej niż 6 proc. PKB na ochronę zdrowia wydaje się tylko w Estonii i Meksyku. W Polsce nieco ponad 6,5 proc. W krajach OECD średnia wydatków wynosi prawie 10 proc. Od suchych procentów do wyobraźni bardziej przemawiają kwoty. W Niemczech roczne wydatki na ochronę zdrowia przypadające na statystycznego mieszkańca wynoszą 4250 euro. W Polsce – 750 euro.
Lewica proponuje zwiększenie wydatków na opiekę zdrowotną do poziomu 7,2 proc. PKB. Moim zdaniem, to absolutne minimum. Powinniśmy dążyć do osiągnięcia wspomnianej średniej krajów OECD . W przeciwnym wypadku zapis artykułu 68 Konstytucji, mówiący że: „obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych” – pozostanie fikcją. Ta fikcja bezpłatnej ochrony zdrowia szczególnie wyraźnie widoczna jest w stomatologii. Na leczenie zębów Polacy wydają rocznie 10 miliardów złotych. Z tego aż 8 miliardów z własnych kieszeni.
Jednym z kluczowych postulatów Lewicy dotyczących ochrony zdrowia jest wprowadzenie ryczałtowej opłaty za lekarstwa. Każdy lek na receptę powinien kosztować maksymalnie 5 złotych. Zaś leki dla dzieci, emerytów, kobiet w ciąży i pacjentów po przeszczepach powinny być za darmo. Przeprowadzone niedawno analizy pokazały rzecz szokującą. Ponad jedna trzecia rencistów i emerytów odchodzi od aptecznego okienka z kwitkiem – zamiast z lekarstwem. Nie stać ich na zakup koniecznych medykamentów.

Mieszkania

Trzeci temat i po raz trzeci muszę napisać, że Polska zajmuje ostatnie miejsce. Na tysiąc mieszkańców przypada w naszym kraju 365 mieszkań. W tej statystyce wyprzedzają nas nawet kraje od nas biedniejsze – Rumunia i Bułgaria. Nic dziwnego, bowiem w Polsce brakuje dwóch milionów mieszkań.
Niech nas nie zmyli widok licznych nowoczesnych osiedli. Wcale nie budujemy tak dużo jak kiedyś. Rocznie powstaje 130 do 150 tysięcy nowych mieszkań. Tymczasem rekord padł 40 lat temu. W roku 1978 oddano do użytku 283,6 tysięcy mieszkań. A w latach 1971-1978 wybudowano ich w sumie dwa miliony. Poza tym, posiadanie własnego mieszkania najczęściej wiąże się z zaciągnięciem kredytu hipotecznego na kilkadziesiąt lat. Obecnie już 2 miliony Polek i Polaków spłaca kredyty mieszkaniowe, a sumaryczne zadłużenie z tego tytułu sięga 400 miliardów złotych. Zdaniem lewicy, kontynuując wyłącznie ten model budownictwa, nie rozwiążemy problemu braku mieszkań.
Lewica proponuje założenie publicznego przedsiębiorstwa, które w latach 20121-20131 wybuduje milion mieszkań na terenach należących do skarbu państwa. Koszt najmu takich mieszkań nie będzie wyższy niż 20 zł za m2. A Ci, którzy zdecydują się na wykup mieszkania na własność, zapłacą jedynie kwotę odpowiadającą kosztom budowy. Bez dodatkowych marż pobieranych przez deweloperów.

Seniorzy

Mimo wszystko, pracujący są w lepszej sytuacji. Mogą aktywnie walczyć o wyższe płace i lepsze warunki pracy. Emeryci i renciści są na łasce polityków. Bo tak naprawdę to politycy mają przemożny wpływ na wysokość rent i emerytur. I w zależności od zapotrzebowania politycznego decydują o wypłatach świadczeń w rodzaju „jarkowego”.
Lewica deklaruje stworzenie nowego systemu emerytalnego na miarę wyzwań XXI wieku. Podstawą ma być wprowadzenie gwarantowanej emerytury minimalnej w wysokości 1600 złotych na rękę. Dodatkowo emeryt miałby prawo do pobierania 85 proc. renty lub emerytury zmarłego współmałżonka – bez utraty własnego świadczenia. Sojusz Lewicy Demokratycznej pozytywnie ocenił dokonaną przez PiS obniżkę wieku emerytalnego. Ale nie został uwzględniony postulat zgłaszany przez SLD od wielu lat. Aby o nabyciu uprawnień emerytalnych decydował również staż pracy: 35 lat przepracowane przez kobiety i 40 lat przez mężczyzn.
Zaawansowany wiek to również potrzeba lepszej opieki zdrowotnej. Tymczasem w Polsce pracuje 417 lekarzy geriatrów. Jeden geriatra przypada na 20 tysięcy seniorów. Nie tak dawno prasa podała, że w całym województwie warmińsko-mazurskim w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia nie leczył ani jeden geriatra. Lewica postulując istotne zwiększenie poziomu finansowania ochrony zdrowia, zapowiada również zwiększenie liczby lekarzy o ponad 50 tysięcy w ciągu najbliższych sześciu lat. I oczywiście adekwatne zwiększenie liczby miejsc na studiach medycznych.

Demokracja

To ostatni punkt „piątki Elsnera”. Ale tak naprawdę powinien być pierwszym. Kaczyński usiłuje przehandlować demokrację za 4000 zł płacy minimalnej, dopłaty dla rolników i „czternastkę” dla emerytów. Ale jeśli po wyborach opozycja zdoła zgromadzić większość w Sejmie, pierwszym celem musi być odbudowa reguł demokratycznego państwa prawa. Zabezpieczenie niezawisłego sądownictwa. Postawienie przed Trybunałem Stanu odpowiedzialnych za łamanie Konstytucji. Przed sądem – winnych łamania prawa. Cztery lata temu politycy PiS mówili o państwie „w ruinie”. Cztery lata ich rządów możemy nazwać rujnowaniem demokracji.
Demokracja to również świeckie państwo. Żaden z biskupów i kardynałów nigdy nie został wybrany głosami żadnych wyborców. Jeżeli wielokrotnie roszczą sobie prawo do wpływania na kształt polskiego prawa – to tym samym kwestionują demokrację. Parę lat temu jeden z hierarchów mówił o „wyższości Ewangelii nad Konstytucją”. Ta zasada z pewnością może mieć zastosowanie w Watykanie. W którym papież, prócz władzy religijnej, jest równocześnie władcą absolutnym państwa watykańskiego.
W państwie demokratycznym porządek świecki i reguły religijne muszą być absolutnie rozdzielne. Stąd postulat Lewicy wycofania religii ze szkół, likwidacji funduszu kościelnego oraz wszelkich przywilejów podatkowych osób duchownych. Nie ma żadnego uzasadnienia, aby Kowalski w sutannie płacił pięć razy niższy podatek dochodowy niż Kowalski bez sutanny. A tak jest dzisiaj.
Najbardziej dramatycznym świadectwem polskiej wersji „unii tronu i ołtarza” jest widok polityka prawicy głoszącego „słowo pisu” z kościelnej ambony.

Piątka Elsnera

Wracam do tego, co napisałem na samym początku. Przedstawiłem jedynie wycinek programu Lewicy. Katalog spraw – moim zdaniem – pierwszoplanowych. Pełny program Lewicy – zapisany na 20 stronach – dostępny jest w internecie w Trybunie i na portalu lewica2019.pl. Zapraszam do jego lektury. Szczególnie w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Bo tyle pozostało do wyborów.

Niech żyje starość!

W Sejmie zadbam o poprawę losu ludzi starszych. Dlatego liczę też na głosy młodych.

Polscy politycy, zwłaszcza kandydaci na parlamentarzystów, gromko, podlizują się w czasie kampanii wyborczej młodym.
Bo młodzi ludzie to przyszłość Polski. Ale co to za przyszłość, skoro nie mają oni u nas pracy. A jeśli już pracują, to zwykle na śmieciowych umowach. Dlatego są pozbawieni opieki socjalnej państwa, szans na godziwe emerytury.
Ale – oprócz młodego prekariatu – żyje w naszym kraju też stary prekariat. Pokolenie 50+ i 60+. I ci jeszcze starsi.
Media rzadko dyskutują o ich problemach, bo nie są one tak modne jak te młodej generacji. Pewnie dlatego i kandydaci do parlamentu rzadko o problemach starszych ludzi wspominają. Zwłaszcza, że starsi ludzie nie demonstrują na ulicach w obronie swych praw, nie grożą, że z Polski wyemigrują, bo najczęstszym kierunkiem ich emigracji są cmentarze.
„Popierajcie władzę czynem – umierajcie przed terminem”, stare porzekadło znowu jest aktualne.
Najstarsi ze starzejących się mieszkańców Polski bywają szczęściarzami, jeśli zdążyli załapać się na emerytury przed wydłużeniem wieku emerytalnego przez koalicję PO-PSL. Gorzej mają pokolenia 50+ i 60+. Nawet po obniżce progów uprawniających do emerytur.
To nader często są ludzie, którzy nie pracują już etatowo. Nie dlatego, że nie chcą, lub nie potrafią.
Są bez umów o pracę, bo zlikwidowano im zakłady pracy albo ich stanowiska. Albo zwolniono ich w czasie „optymalizacji” stanowisk pracy. Czasem aby dać pracę młodszym, czyli tańszym.
Innych zmuszono do rezygnacji z etatu i zarejestrowania jednoosobowej działalności gospodarczej. Czyli do zarabiania na śmieciowych umowach.
Podwyższając automatycznie wiek emerytalny zmuszono ich do wyczekiwania, często do wegetacji, bo bez świadczeń społecznych, aż doczekają należnej im emerytury. O niegwarantowanej już wysokości. Chociaż przez dziesiątki lat systematycznie na nią składki swe odprowadzali.
Obecnie rządzący PiS wiele mówi o potrzebie zatrudniania młodych i ułatwiania im startu. Słodzi im przeróżnymi, „elastycznymi” formami umów o pracę.
Koalicja „Lewica” chce wprowadzić takie „elastyczne” formy umów o pracę także dla seniorów. Także dla emerytów. Jeśli zdrowie im dopisuje, będą mogli dalej pracować w mniejszym wymiarze czasowym i bez uszczuplania wypracowanych przez nich emerytur.
Proponuje wypłacanie emerytur bez podatku. A także prawo do dziedziczenia emerytur przez małżonków bez żadnych ograniczeń.
Ludzi starszych rządzący PiS traktują jak już umarłych. Im nie proponuje się „elastycznych” umów, albo systemu świadczeń przedemerytalnych. Aby kupić ich głosy, daje im się trzynastą emeryturę – taki zasiłek przedpogrzebowy.
A umrzeć w IV Rzeczpospolitej coraz łatwiej. To potwierdzają już statystyki. Najłatwiej umrzeć w kolejkach do służby zdrowia. W Polsce brakuje nie tylko lekarzy geriatrów, brakuje już lekarzy wszystkich specjalności. Choć z roku na rok społeczeństwo polskie starzeje się. Czyli rosną potrzeby na usługi lekarskie.
Koalicja „Lewica” obiecuje w swym programie zlikwidowanie kolejek do lekarzy rodzinnych i radykalne skrócenie kolejek do lekarzy specjalistów. Wszystkie leki zapisywane na recepty będą kosztować maksymalnie 5 złotych.
W ciągu czterech lat zwiększymy liczbę lekarzy o 50 tysięcy. Dzięki zwiększeniu miejsc na wyższych uczelniach o połowę, migracji zarobkowej zagranicznych lekarzy i usunięciu barier biurokratycznych utrudniających specjalizację młodych lekarzy.
Do 2020 roku koalicja „Lewica” przeznaczy na publiczną ochronę zdrowia 6,8 PKB.
Podczas debat o wzroście demograficznym nie wspomina się o roli seniorów. O babciach i dziadkach. A przecież bez ich pomocy wiele matek i ojców nie zdecydowałoby się na posiadanie dzieci.
To seniorzy nadal uzupełniają deficyty żłobków i przedszkoli. To oni gwarantują bezpieczeństwo dzieci z początkowych klas podstawówek. Skoro mamy już urlopy tacierzyńskie i macierzyńskie, czemu nie możemy mieć świadczeń babcierzyńskich i dziadkorzyńskich?
Polscy seniorzy żyją skromnie, często biednie. Choć nie wszyscy. Wiedzą o tym gangi okradające seniorów metodami „na wnuczka”, „na pielgrzymkę” i sprzedaż „cudownych garnków”, a także „banksterzy” wciskający im długoletnie, złodziejskie polisy. Polskich seniorów łatwo jest w naszym kraju oszukać, bo rzadko są o takich zagrożeniach wystarczająco informowani. Prawo konsumenckie też ich wystarczająco nie chroni przed szalbierzami w garniturach i sutannach.
Trudno im się też uchronić przed zapiekłymi polskimi prawicowcami. Ci pod pretekstem „polityki historycznej” opluwają ich życie i dorobek zawodowy. Dekomunizują im ich młodość, plują na groby, burzą pomniki. Zakłamują historię.
Haniebnie i bezprawnie polscy prawicowi politycy obniżyli byłym pracownikom służb specjalnych i mundurowych należne im emerytury. Zaczęła czynić to koalicja PO-PSL, dokończyło PiS. PiS dodatkowo planuje wielką obniżkę emerytur wszystkich mundurowych, którzy służyli Ojczyźnie w czasie Polski Ludowej. Tylko dlatego, że oni Polski Ludowej nie uznają za swoją Ojczyznę.
Jeśli zostanę posłem, zrobię wszystko by zahamować te haniebne praktyki.
Starsi ludzie zbyt często są w Polsce samotni. Za mało jest uniwersytetów III wieku, klubów seniora, domów dziennej opieki, stowarzyszeń senioralnych.
A przecież starość to też radość. Radość z dalej wykonywanej pracy, nawet w niepełnym wymiarze. Radość z życia rodzinnego, z aktywnego wypoczynku.
Starość nie musi być w Polsce samotnością. Może być wspólnym ukoronowaniem życia.
Dlatego jako przyszły poseł Sejmu RP będę dbał o rozwiązywanie problemów ludzi starszych. O stworzenie systemu gwarantującego im – czyli nam – maksimum godnej i radosnej starości.
Starość może być piękna. Starość może być radosna.

PS. Tworząc taki program liczę też na liczne głosy ludzi młodych. Ani się nie obejrzą, a już starszymi zostaną.

Pokolenie LPP+

Blisko połowa wyborców to pokolenie LPP+, czyli Ludzie Po Pięćdziesiątce. Prawdziwa wyborcza siła.

W tym tygodniu z ust ważnego polityka Sojuszu Lewicy Demokratycznej usłyszałem: „jesteś z nas najstarszy”. Wyczułem zawoalowaną sugestię: czas na ciepłe pantofle i zapiecek. Daj sobie spokój z polityką. Nie! Nie ma zgody na ageizm. Bo to ageizm (czytaj: ejdżyzm) – dyskryminacja ze względu na wiek. I namawiam też z całą mocą wszystkich moich Czytelników i Czytelniczki. Reagujcie zdecydowanie. Gdy ktoś Wam powie, że jesteście gorsi. Bo starsi.

Kursantka

Dwa tygodnie temu media donosiły o tragicznym zdarzeniu. Na placu manewrowym Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Rybniku 68-letnia kursantka podczas swojego pierwszego w życiu egzaminu na prawo jazdy pomyliła pedał gazu i hamulca. Zamiast zahamować, z całym impetem uderzyła w próbującego ją zatrzymać instruktora. Instruktor poniósł śmierć na miejscu. Smutna sprawa.
Tylko co w tej tragicznej sprawie ma do rzeczy wiek kursantki? Mnie też, gdy uczyłem się jeździć, zdarzało się pomylić pedał gazu z pedałem hamulca. Miałem wtedy 18 lat. Odczytajmy newsa o tragicznej śmierci instruktora wraz z zamierzonym przez autora podtekstem. Stara baba. Zamiast siedzieć w domu i niańczyć wnuki, prawa jazdy przed śmiercią jej się zachciało. Pozwolić takiej zasiąść za kółkiem – to tragedia gotowa. To się nazywa właśnie ageizm.
Nie trzeba mieć samochodu, by na co dzień doświadczać ageizmu. Dwa lata temu, za czasów prezydentury Rafała Dutkiewicza, zadecydowano o kupnie nowych tramwajów dla Wrocławia. Problem w tym, że wybrano tramwaje wysokopodłogowe. Z pięciu dostępnych drzwi, tylko jedne nie wymagają drapania się po schodach. Sto tysięcy wrocławskich studentów nie drapie się – po prostu wskakuje. Dla wielu starszych, te dwa schody stanowią nie lada wyzwanie. I ten przejaw ageizmu władz Wrocławia pozostawi swój ślad niemal do połowy wieku. Tyle bowiem trwa czas życia wagonu tramwajowego.

Politycy

Wielu ludzi lewicy kopało mu już polityczny grób. I nie tylko polityczny. Podziwiam Leszka Millera. Obserwowałem jego pełną determinacji kampanię wyborczą. I zasłużoną wygraną. W Parlamencie Europejskim bardzo potrzebni są tak doświadczeni politycy jak on. Również tacy jak Bogusław Liberadzki. To on będzie nauczycielem szóstki europosłów i jednej europosłanki lewicy (SLD i Wiosny), którzy w Brukseli znaleźli się po raz pierwszy.
Kibicuję Joannie Senyszyn. Która mimo przeciwności zdrowotnych, przemierzyła całą trasę warszawskiej Parady Równości. Na łamach Trybuny pisze Czesław Cyrul – radny miasta Wrocławia z ramienia SLD. Znam jego pracowitość, doświadczenie i zaangażowanie. Ale gdy ważyły się losy jego kandydatury, te dwa słowa powtarzano cichaczem. Za stary.
Egzamin z tolerancji – to trudny egzamin. Myślę że przynajmniej wśród ludzi lewicy niewielu jest już takich, którzy na polityczne kwalifikacje Roberta Biedronia chcieliby patrzeć przez pryzmat jego orientacji seksualnej. Albo oceniać kompetencje Riada Haidara, lekarza i kandydata SLD w ostatnich wyborach, wypominając mu syryjskie pochodzenie. Czas na pozbycie się ageizmu. Słowa „za stary” są taką samą obelgą jak „pedał” czy „czarnuch”. I muszą zniknąć z miary, którą oceniamy ludzi.

LPP+

Zbliżają się wybory. Każda partia w swoich programach gdzieś nas upchnie. Nas – ludzi po pięćdziesiątce. Coś obieca. Że będzie więcej łóżek geriatrycznych. Że kolejki do lekarzy będą krótsze. PiS na haczyk wędki naniza trzynastą emeryturę. Która będzie, jak oni wygrają. Zawsze tak było. Przed wyborami. Coś się zmienia? Tak.
Starzejemy się. Każdy indywidualnie. I wszyscy razem. LPP+ to pokolenie Ludzi Po Pięćdziesiątce. Liczące sobie już prawie 14 milionów Polek i Polaków. Gdybyśmy się zebrali wszyscy – nie bacząc na okrzyki „za starzy” – wyborcza lista LPP+ pokonałaby prawicę i lewicę razem wzięte…
To nie jest manifest kolejnej partii. To tylko pokazanie „Kozakiewicza gestu”. Tym politykom, dla których pokolenie LPP+ jest wyłącznie targetem wyborczym. A nie normalnym życiem. Jak każde inne.
Oto pięć postulatów. Nie wiemy jeszcze, czy będzie jeden blok opozycji? Może dwa? Ale jestem zdania, że każda koalicja prodemokratyczna musi zaakceptować postulaty pokolenia LPP+. Ludzi Po Pięćdziesiątce. 14 milionów Polek i Polaków.

Emerytura

28 złotych i 50 groszy dziennie. Na czynsz. Prąd. Ogrzewanie. Jedzenie. Lekarstwa. I wszystkie inne przyjemności. Tyle wynosi budżet ponad 200 tysięcy emerytów zmuszonych do życia za minimalną emeryturę. Winy za ten stan rzeczy nie da się zrzucić na taki czy inny system emerytalny. To ewidentny przejaw ageizmu – przyzwolenia państwa na wykluczenie i dyskryminację całej rzeszy ludzi starszych.
Sojusz Lewicy Demokratycznej postuluje zrównanie najniższych świadczeń emerytalnych i rentowych z płacą minimalną. To słuszne rozwiązanie, do którego powinniśmy dążyć. Jednak po zaordynowanych w ostatnich latach przez PiS transferach socjalnych (nota bene kierowanych w przeważającej części do ludzi młodych) budżet wydaje się być napiętym do granic możliwości. Dlatego proponuję wprowadzenie corocznej indeksacji najniższych rent i emerytur w kwocie dwa lub trzy razy wyższej od wzrostu płacy minimalnej. To pozwoli na stopniowe niwelowanie różnicy pomiędzy minimalną płacą a emeryturą. Aż do pełnego zrównania obu świadczeń.

Zdrowie

Co trzeci pacjent odchodzi od aptecznego okienka z kwitkiem zamiast z lekarstwem. Ponad połowa z nich to ludzie starsi. Taki wynik dały badania przeprowadzone kilka lat temu przez Naczelną Izbę Aptekarską. Nie trudno zgadnąć, że również kolejki do lekarzy są domeną ludzi starszych. W nadchodzących wyborach temat zdrowia będzie z pewnością jednym z kluczowych. Jednak moim zdaniem, konieczne są rozwiązania radykalne.
Ten postulat zgłaszałem niedawno na łamach Trybuny – powołując się na artykuł 68 naszej Konstytucji. Gwarantujący równy i bezpłatny dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej dla wszystkich obywateli i obywatelek bez względu na ich sytuację materialną. Tak, dostęp do każdego lekarza, tego w publicznej przychodni i prywatnym gabinecie, powinien być refundowany ze składek wpłacanych do NFZ. A lekarstwa bezpłatne.
Budżet (również ten Narodowego Funduszu Zdrowia) nie jest z gumy – to oczywiste. Proponuję więc rozpocząć realizację programu całkowicie bezpłatnej opieki zdrowotnej od najstarszych roczników Polek i Polaków. Zakładając jednocześnie, że w przewidywalnym horyzoncie czasowym obejmie on przynajmniej całe pokolenie LPP+.

Podatki

Polskie Stronnictwo Ludowe pierwsze zaproponowało likwidację podatku dochodowego od emerytury. Pełna zgoda. Lewica również jest za likwidacją tej buchalteryjnej fikcji. Bo jak działa podatek od emerytury? Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, wypłacający emerytury i renty, jest corocznie dotowany z budżetu państwa kwotą rzędu 40 mld zł. A za chwilę część tej dotacji wraca z powrotem do budżetu w postaci podatku dochodowego. Klasyczne przekładanie pieniędzy z kieszeni do kieszeni. Przy czym obie kieszenie są państwowe. A cały zabieg głównie po to, by emeryci i renciści mieli złudne wrażenie, że ich świadczenia są wyższe.
W całym tym podatkowym galimatiasie jest jedno ale. Licząc na emeryturę bez podatku, nie liczmy na znaczny wzrost świadczenia. Bo dzisiaj od płaconego podatku dochodowego odliczana jest składka zdrowotna. Podatek zlikwidujemy, ale ona pozostanie.

Mieszkanie

Program mieszkaniowy dla seniorów? Każda siła polityczna obiecuje pomoc w uzyskaniu mieszkania ludziom młodym. Przyjmując milcząco, że starsi mieszkania po prostu mają. I tak. I nie. Inne są potrzeby rodziny z trójką dzieci. Inne starszej schorowanej osoby, mieszkającej na trzecim piętrze w domu bez windy. W wielu krajach ten problem dostrzeżono. W Polsce dotychczas nie.
Konieczne jest uruchomienie programu budownictwa mieszkaniowego przeznaczonego w głównej mierze dla ludzi starszych. Nie, nie chodzi o żadne domy pomocy społecznej. Potrzeba dobrze wyposażonych, niewielkich mieszkań, przeznaczonych dla jednej lub dwóch osób. Z windą. Bez barier architektonicznych. Najlepiej z salką fitness i niewielką świetlicą. Gabinetem zabiegowym w pobliżu.
Drugi konieczny do uruchomienia program, to odwrócony kredyt hipoteczny. W poprzedniej kadencji Sejmu taki projekt był. Został uchwalony. Tylko że nie funkcjonuje. Do tego tematu trzeba powrócić. Odwrócony kredyt hipoteczny pozwoliłby wielu osobom starszym na podniesienie swojego standardu życia, pozwalając wykorzystać wartość posiadanego mieszkania lub domu.

Wypoczynek

Kiedyś były tanie i dostępne wczasy FWP. Potem OFE i złudna wizja emerytur pod palmami. W czerwcu zderzyliśmy się z rzeczywistością. Gdy czytaliśmy o stojącym godzinami w upale pociągu wypełnionym emerytami usiłującymi dostać się do sanatoriów. Dusznym i bez klimatyzacji – bo najtańszym.
Nakłady na leczenie sanatoryjne oscylują wokół 1 proc. wszystkich świadczeń NFZ. Oznacza to wyjazd statystycznego emeryta do sanatorium raz na 25 lat. Kpina. Innych form pomocy państwa w zorganizowanym wypoczynku ludzi starszych w zasadzie brak.
Postuluję odtworzenie popularnej w czasach PRL formuły wczasów FWP. Dofinansowywanych z państwowego funduszu, wczasów przeznaczonych dla najsłabszych ekonomicznie emerytów i rencistów. Pozwalających im, przynajmniej raz na jakiś czas, na spędzenie wakacji poza miejscem zamieszkania.

W Sejmie

Jeśli znajdę się na listach wyborczych w zbliżających się wyborach do Sejmu. Jeśli wyborcy po raz drugi powierzą mi mandat Posła Rzeczypospolitej Polskiej. Kolejne cztery lata chcę poświęcić pracy na rzecz społeczności LPP+. Ludzi Po Pięćdziesiątce. By postulaty ważne dla ludzi starszych przeistaczały się w zapisy polskiego prawa. By nikt więcej nie mówił, że jesteśmy do czegoś lub na coś za starzy. To chciałbym obiecać.

Dinozaury,

wybory do PE i polski hydraulik.

Listy kandydatów PiS do Parlamentu Europejskiego pod wieloma względami zasługują na krytykę,ale wymaga ona wyważenia i argumentów merytorycznych. Dlatego słowa lidera „Wiosny” o” leśnych dziadkach na płatnych wczasach” i dinozaurach (ostatnio na przywoływaniu tych ogromnych gadów poważnie potknęła się już b.premier Kopacz) powszechnie uznano za niesmaczne, a nawet za swoistą dyskryminację osób starszych.
A przecież – na szczęście – ludzie dziś żyją długo.W starożytnym Rzymie jeśli ktoś przekroczył 40-tkę uchodził za matuzalema, a obecnie np. w Japonii czy Skandynawii długość życia powyżej 80 lat jest standardem. Celnie zareagował na to Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, przypominając karierę Konrada Adenauera (był kanclerzem Niemiec do 87 roku życia). A te przykłady można mnożyć. Przecież dziś najważniejsi politycy w USA są po 70-ce – choćby Donald Trump, Nancy Pelosi, Bernie Sanders, czy Hillary Clinton.
W kampaniach wyborczych niełatwo o wpadki i nobody is perfect, ale warto też starać się dbać o precyzję. Otóż w tym samym wystąpieniu w Lublinie Robert Biedroń – mający przecież doświadczenie międzynarodowe,m.in, w polskiej delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy – opacznie przedstawił mityczną postać „polskiego hydraulika” („le plombier polonais”). Nie był on bynajmniej propagowany przez nasze władze jako symbol fachowca, który zrobi karierę w Unii Europejskiej, lecz używały go siły eurosceptyczne i przeciwne rozszerzeniu UE jako rodzaj straszaka przed napływem osób z nowych państw członkowskich, mogących jakoby odebrać pracę miejscowym.
Rząd w Warszawie zareagował na to zręcznie,choć z pewnym opóźnieniem. Przystojny aktor na plakacie z kompletem narzędzi mówił: „Je reste en Pologne (…)” („zostaję w Polsce, przyjeżdżajcie do nas”). Ponieważ apogeum dyskusji na ten temat zbiegło się z burzliwą debatą nad projektem tzw. Konstytucji dla Europy, której projekt zaproponowano jesienią 2004 r., to trudno ocenić, czy miało to jakiś wpływ na przegrane referenda w tej sprawie we Francji i Holandii w 2005 r. Po nich wspomniany projekt upadł, a szkoda.
Wspominam o tym jako o ciekawostce, dziś –jak widać – trochę zapomnianej. Ale w dobrej intencji, gdyż trzeba umieć różnić się pięknie, zwłaszcza na lewicy.

Dług

Polscy seniorzy są zadłużeni ogółem na 7,3 miliarda złotych.

 

Biuro Informacji Gospodarczej InfoMonitor i Biuro Informacji Kredytowej wskazują, że długi polskich seniorów po 65. roku życia to w głównej mierze niespłacone kredyty i pożyczki zaciągnięte na zakup niezbędnych leków, ale również zaległości w bieżących rachunkach.
Jak informuje prezes BIG InfoMonitor Sławomir Grzelczak, co osiemnasty senior nie reguluje płatności na czas, a średnie zadłużenie osoby po 64. roku życia to 21,23 tys. zł.
Portal money.pl podaje też, że w ciągu pierwszych 6 miesięcy tego roku, średnia kwota zadłużenia osób starszych urosła o 9 proc. Czyli wychodzi na to, że ilość pożyczek zaciąganych przez seniorów wciąż wzrasta.
W końcu leków nie kupi się raz: trzeba je przyjmować regularnie. BIG InfoMonitor przeprowadził badanie opinii publicznej, z którego wyszło, że zadłużeni inwestowali po prostu w zdrowie. 66 proc. ankietowanych seniorów miało przyznać, że pożyczone pieniądze wydało na leki, a 34 proc. – na prywatne leczenie i rehabilitację.
Rekordziści?
Pierwsze miejsce zajmuje 74-letnia mieszkanka Podkarpacie. Jest zadłużona na prawie 8 milionów złotych. Na podium znalazł się również 69-latek z Wielkopolski. On zalega tylko na 6. Trzecie miejsce zajmuje dłużnik na ponad 5 milionów złotych.
BIG Monitor zbadał również, w jaki sposób seniorzy w Polsce spędzają czas wolny, gdyż wydawałoby się, że za milionowe pożyczki grane będą egzotyczne podróże. A jednak wychodzi, że seniorzy w ankiecie mówili prawdę o tych lekach: w ramach rozrywki większość ogląda telewizję (41 proc.) i czyta książki, a także zajmuje się wnukami.

Jeszcze weselsze będzie życie staruszka

Rząd twierdzi, że Polacy żyją coraz dłużej. Tak się jednak składa, że od dwóch lat, pod rządami PiS, żyją coraz krócej, zaś liczba zgonów rośnie. Za to komfort krótkiego życia naszych seniorów ma się poprawić.

 

Rady Ministrów pochyliła się z troską nad losem seniorów w Polsce. W związku z tym jej Komitet Społeczny przyjął tak zwaną strategię polityki senioralnej.
– Żyjemy coraz dłużej, ale z czasem komfort życia się pogarsza. Rząd Prawa i Sprawiedliwości chce to zmienić – oświadczyła wicepremier Beata Szydło, szefowa KS Rady Ministrów.

 

Żyjmy dłużej!

Pani wicepremier jest zdecydowanie zbyt skromna. Rzecz w tym, że rząd Prawa i Sprawiedliwości już to skutecznie zmienił. To znaczy, zmienił to, że żyjemy znacznie dłużej. Teraz bowiem, pod rządami PiS żyjemy coraz krócej.
Pani wicepremier Szydło oczywiście doskonale o tym wie, bo jako szef KSRM zna (lub powinna znać) statystyki demograficzne. Woli jednak mówić, oszczędnie gospodarując prawdą, że nasze życie się wydłuża. Niestety, jest odwrotnie. W 2016 r. przeciętna dalsza długość życia w Polsce spadła o dwa miesiące. W roku ubiegłym – o kolejny miesiąc.
Liczba zgonów rośnie. W 2016 r. odnotowano w Polsce 388 tys. zgonów, podczas gdy w 2017 aż 403 tys. W rezultacie, Polska ma ujemny przyrost naturalny, bo w ubiegłym roku zarejestrowano tylko 402 tys. urodzeń żywych.
W dodatku, rośnie też liczba tragicznych wypadków przy pracy. Jak policzył Główny Urząd Statystyczny, w 2017 r. ogółem 88 330 osób padło ofiarą wypadków przy pracy, z czego wypadkom śmiertelnym uległo 269 osób.
To więcej niż w roku ubiegłym. W 2016 r. tylko 87 886 osób doznało wypadków przy pracy, a zginęło w nich 239 osób.

 

Oszczędności na zdrowiu

Przyczyny wymierania Polaków są dosyć znane i oczywiste. To nie tylko brak troski obecnej ekipy o dobro pracowników i zwykłych mieszkańców kraju.
To także coraz gorsze zarządzanie ochroną zdrowia przez PiS i coraz trudniejszy dostęp do świadczeń medycznych.
To czynienie oszczędności na leczeniu ludzi chorych, których w krajach cywilizowanych udaje się ratować. Dlatego Najwyższa Izba Kontroli stwierdza jednoznacznie: „Polski pacjent nie może korzystać z porównywalnego do mieszkańców innych krajów zachodniej Europy zakresu dostępnych opcji terapeutycznych w leczeniu nowotworów: ma ograniczony dostęp do nowoczesnych urządzeń i technologii, w tym nowoczesnych leków”.
Będzie więc nas umierać coraz więcej.

 

Pozytywny obraz starości

Być może jednak coś się zmieni. Przecież na rządzie „stanęła” właśnie strategia polityki senioralnej. Ów ważny dokument z pewnością odnosi się do wszystkich bolączek skracających polskie życie i próbuje je naprawić. Z pewnością porusza bardzo ważne sprawy i proponuje mądre rozwiązania.
I rzeczywiście. Oto bowiem w rządowej strategi senioralnej można przeczytać, że rozwiązania zaplanowane wobec ogółu osób starszych uwzględniają siedem obszarów działań.
Pierwszym i najważniejszym z nich jest kształtowanie pozytywnego postrzegania starości w społeczeństwie. Trafione w sedno!
To rzeczywiście jest problem numer jeden polskich seniorów, którzy niczym tak się nie zamartwiają, jak tym, że ich starość nie ma pozytywnego wizerunku w oczach ogółu społeczeństwa.
Trzeba to zmienić, wykorzystując media i ludzi kultury. Już dawno przecież w Kabarecie Starszych Panów śpiewano: „Wesołe jest życie staruszka”. Należy więc kręcić filmy, tworzyć słuchowiska radiowe, sztuki i telenowele pokazujące pogodnych, zadbanych, zdrowych ludzi w starszym wieku. Zwłaszcza filmy, bo jak wiadomo, ze wszystkich sztuk, sztuka filmowa jest dla władzy najważniejsza.
I rząd właśnie to wszystko planuje. Jak stwierdza bowiem strategia polityki senioralnej, wkrótce zacznie się realizacja edukacyjnych kampanii społecznych. Najprawdopodobniej będą one pod hasłem: „Polska starość jest wspaniała”.
Wtedy zaś ogół społeczeństwa inaczej, bardzo pozytywnie, zacznie postrzegać podeszły wiek seniorów. Ba, nawet zacznie marzyć o tym, żeby jak najszybciej się zestarzeć – bo przecież nie ma po co trawić życia w młodości i średnim wieku, skoro starość w Polsce jest taka piękna.

 

Przede wszystkim religia

Drugi obszar rządowej polityki senioralnej, także ważny, zakłada: „wspieranie wszelkich form aktywności – obywatelskiej, społecznej, kulturalnej, sportowej i religijnej osób starszych”.
Nie trzeba chyba dodawać, że w tym zestawieniu rządowi chodzi przede wszystkim o wspieranie aktywności religijnej.
Ona właśnie stanowi dla seniorów naturalną formę wyżycia się i ekspresji, a poza tym może im stworzyć wspaniałe i dalekosiężne perspektywy – bo w ich wieku czas już przecież pomyśleć o tym, jak będzie wyglądać życie wieczne. Również i dla obecnej władzy aktywność religijna seniorów jest wszak milsza, niż jakakolwiek inna.
A trzeba też przyznać, co z pewnością potwierdzi Kośćiół Rzymsko-Katolicki, że jest jeszcze wiele do zrobienia, by ułatwić seniorom wykazywanie aktywności religijnej. Zwłaszcza sieć kościołów w Polsce mogłaby być znacznie gęstsza, by ludzie starsi nie musieli chodzić do nich tak daleko jak dziś.
Trzeci obszar uwzględnia wykorzystanie potencjału osób starszych w życiu gospodarczym i na rynku pracy, by zapobiegać ich wykluczeniu ekonomicznemu, cyfrowemu i technologicznemu.
To również bardzo ważne dla rządu, bo seniorzy ochoczo poszli na przywrócone emerytury, więc trzeba znaleźć jakieś sposoby, aby ich skłonić do pracy, co mogłoby nieco odciążyć ZUS.

 

Rząd podniesie emerytury?

Wykluczeniu ekonomicznemu mogłyby ponadto najskuteczniej zapobiec znacznie podniesione emerytury. Można zatem mieć chyba pewność, że troszczący się o dobro seniorów rząd wkrótce wystąpi z jakąś satysfakconującą propozycją finansową.
Dopiero na czwartym miejscu znajdujemy jakiekolwiek odniesienie do fatalnego poziomu opieki medycznej w Polsce. Rządowa strategia senioralna stwierdza bowiem: „Czwarty obszar obejmuje działania z zakresu promocji zdrowia, profilaktyki chorób oraz dostępu do diagnostyki, leczenia i rehabilitacji poprzez np. rozwój telemedycyny i teleopieki oraz dostęp do udogodnień technicznych, wspierających samodzielność osób starszych”.
Jak widać, nic tu jednak nie ma o poprawie poziomu leczenia groźnych chorób, zwłaszcza nowotworowych. Dla rządu to nie jest ważne. Zamiast tego seniorom oferuje się telemedycynę, teleopiekę i profilaktykę – jak gdyby w wieku 65 lat i więcej profilaktyka chroniąca przed chorobami była ważniejsza, niż ich leczenie.

 

Poradnictwo zamiast policji

Piąty obszar ma polegać na przeciwdziałaniu przemocy i zaniedbaniom wobec osób starszych dzięki stworzeniu sieci poradnictwa na terenie kraju.
A może, zamiast sieci udzielania mądrych porad dla seniorów, rząd zająłby się poprawą skuteczność działań policji? To najlepiej zapobiegłoby przemocy i zaniedbaniom wobec osób starszych.
Mamy jeszcze dwa obszary – szósty, dotyczący wspierania integracji międzypokoleniowej m.in. poprzez realizację projektów edukacyjnych – czyli pokrewny wobec obszaru pierwszego; no i ostatni, siódmy, poświęcony „szeroko zakrojonym działaniom edukacyjnym na temat starości”.
I taka jest właśnie ta rządowa polityka senioralna. Jeśli zostanie w pełni zrealizowana i pójdą na nią pieniądze, które mogłyby trafić na przykład na ochronę zdrowia, to jej efekt z pewnością będzie porażający, chociaż nieco połowiczny.
Wzmiankowany przez rząd komfort życia seniorów wprawdzie się nie poprawi, ale za to będą się oni coraz krócej męczyć. To drugie zadanie na pewno się uda obecnej ekipie, bo już pokazała swoją skuteczność w jego realizowaniu.

Srebrna rewolucja

Z jakim programem dla ludzi starszych Sojusz Lewicy Demokratycznej idzie do wyborów samorządowych?

Delegaci na krajową Konwencję SLD, która odbyła się dwa tygodnie temu w Warszawie, nie tylko wysłuchali programowego wystąpienia przewodniczącego Włodzimierza Czarzastego oraz udzielili wotum zaufania Zarządowi Krajowemu. Przyjęli również program partii związany ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi.
Warto przybliżyć czytelnikom kilka najważniejszych elementów tego programu. Dzisiaj o „srebrnej rewolucji”, czyli propozycjach skierowanych do ludzi starszych.

Starzejemy się

„Starzejemy się, starzejemy się” – śpiewał przed laty Jan Kaczmarek z wrocławskiego kabaretu Elita. To prawda dotycząca nas wszystkich. I całego społeczeństwa również.
W czasach I Rzeczypospolitej przyrost naturalny liczony był w setkach tysięcy. Bywały lata, że liczba rodzących się obywatelek i obywateli odrodzonej Polski była o ponad pół miliona większa od ilości zgonów. W II Rzeczypospolitej przyrost naturalny również był wysoki. W ciągu 40 lat PRL – aż do połowy lat osiemdziesiątych – roczny przyrost naturalny sięgał 1 procenta. Potem było już tylko gorzej. W ciągu 17 lat XXI wieku ludność Polski spadła o 200 tysięcy. A przyrost naturalny oscyluje wokół zera.Na początku III RP, w roku 1989, seniorów i seniorek w wieku 65+ było 3,8 miliona. Dzisiaj jest ich bez mała 7 milionów. Co roku ponad 200 tysięcy Polek i Polaków świętuje swoje 65 urodziny. Liczba emerytów przekroczyła już 9 milionów – niemal co czwarty obywatel Polski jest emerytem.

Tyle suche dane. Pokazują one czarno na białym jak ważnymi dla każdego polityka i każdej partii stają się programy związane z zapewnieniem wielomilionowej rzeszy seniorów godnego i w miarę dostatniego życia.

3 x 2100

Sojusz Lewicy Demokratycznej jest zdania, że po wprowadzonej przez rząd PiS-u istotnej podwyżce płacy minimalnej do poziomu 2100 złotych w roku 2018, czas na rewolucję w najniższych emeryturach i rentach. W tym roku waloryzacja najniższego świadczenia sięgnie „bajońskiej” sumy 22 złotych, a pobierający je emeryci będą miesięcznie otrzymywali na rękę 876 złotych. Co gorsza, ilość osób mających tak niskie emerytury gwałtownie rośnie. Pięć lat temu było ich zaledwie 90 tysięcy, w tym roku już ponad ćwierć miliona.

W programie wyborczym SLD zapisano postulat „3 x 2100”. To oznacza, że najniższe świadczenia rentowe i emerytalne nie powinny być niższe od minimalnej płacy. I wraz ze wzrostem płacy minimalnej powinny rosnąć w takim samym tempie. To byłaby prawdziwa „srebrna rewolucja”, diametralnie zmieniająca sytuację gorzej sytuowanych emerytów i emerytek.

Podwyżka rent i emerytur nie leży w kompetencji wybieranych na jesieni władz samorządowych. Dlatego w programie samorządowym Sojuszu postulat „3 x 2100” nie pojawia się. Jest natomiast szereg innych propozycji, które mogą wprowadzać samorządy z myślą o seniorach.

Rada seniorów

„Każdy wójt, burmistrz i prezydent miasta musi korzystać z mądrych rad i opinii przedstawicieli seniorów” – napisano w programie samorządowym SLD. Postulując jednocześnie tworzenie rad seniorów, jako zespołów doradczych dla władz samorządowych. Kolejne gremium zdolne jedynie do „bicia piany”? Niekoniecznie.

We Wrocławiu od jedenastu lat w urzędzie miejskim działa sekcja ds. rozwoju ruchu rowerowego. Na jej czele stoi tak zwany oficer rowerowy – również cyklista. Jego zadaniem jest pilnowanie, by miasto było jak najlepiej dostosowane do potrzeb rowerzystów. Pierwszy przykład z brzegu: kiedyś ignorancja urzędników powodowała, że ścieżki rowerowe były budowane z kostek betonowych, zwanych potocznie „polbrukiem”. Jak się jeździ rowerem po takim „polskim bruku”, nie trzeba tłumaczyć. Dzisiaj – po interwencji oficera rowerowego – nowe ścieżki rowerowe są już tylko asfaltowe.

To seniorzy wiedzą najlepiej, co można i trzeba zmienić w mieście i gminie, by żyło im się lepiej. Częstokroć są to sprawy, których nie widać zza biurka prezydenta miasta, czy burmistrza. Sprawy, których realizacja nie wymaga wydawania milionów złotych z budżetu samorządowego. Dlatego rada seniorów ma sens. Zwłaszcza teraz, gdy coraz częściej we władzach samorządów zasiadają ludzie młodzi, problemy seniorów znający głównie z opowiadań rodziców i dziadków.

Karta seniora

W Częstochowie, mieście prezydenta SLD Krzysztofa Matyjaszczyka, nazywa się „Kartą Częstochowskiego Seniora”. W Łodzi, gdzie wiceprezydentem jest Tomasz Trela, wiceprzewodniczący SLD, to „Miejska Karta Seniora”. Mogą je otrzymać osoby w wieku 60+. Karty seniora upoważniają do szeregu zniżek i promocji w instytucjach kultury, placówkach gastronomicznych, obiektach sportowych i wypoczynkowych, szkołach językowych, salonach fryzjerskich i kosmetycznych i wielu innych. Często zniżki nie są oszałamiające. Ale mając 876 złotych emerytury, trzeba liczyć się z każdą złotówkę.

Sojusz Lewicy Demokratycznej proponuje, aby system rabatów i zniżek dostępnych dla seniorów pod postacią karty seniora był dostępny w każdej gminie. Choć jak pokazuje przykład wrocławski, najważniejsza jest dobra wola i kreatywność podmiotów samorządowych, a nie kawałek plastiku w ręku emeryta lub emerytki.

Wrocławski Park Wodny przed południem świeci pustkami. Sauny zżerają prąd, ratownicy pilnują nielicznych kąpiących się w basenach, a na siłowni więcej jest instruktorów niż trenujących. Gdy cały obiekt i tak jest „w gotowości”, stworzono ofertę dla seniorów. Przed południem każdy wrocławianin – już po przekroczeniu 55 lat – może za niewielkie pieniądze (15 zł) przez 3 godziny do woli korzystać ze wszystkich atrakcji Parku Wodnego.

Osiedla wspomagane

Choć wielu dzisiejszych polityków woli ten fakt przemilczać, prawdziwy boom budowlany miał miejsce w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. W ciągu ośmiu lat – od 1971 do roku 1978 – wybudowano w Polsce ponad 2 miliony mieszkań. Dzisiaj – w dobie nowych technologii i kredytów hipotecznych – budujemy w tempie dwa razy wolniejszym.

Polska nie należy do krajów o intensywnej migracji ludności. Dlatego nie dziwi fakt, że ci, którzy w nowych wówczas domach zamieszkali czterdzieści lat temu, mieszkają tam do dzisiaj. Sam mieszkam w pobliżu osiedla wybudowanego w czasach PRL-u. W którym większość mieszkańców dawno przekroczyła wiek emerytalny.

Sojusz Lewicy Obywatelskiej proponuje, aby w obrębie takich osiedli dostępna była dla mieszkańców całodobowa pomoc pielęgniarki i pracownika socjalnego. W programie SLD nazwano je osiedlami wspomaganymi. Nakład finansowy jest niewielki. Zaś ogromną korzyścią poczucie bezpieczeństwa również tych, którzy nie muszą korzystać z codziennych zabiegów.

Profilaktyka i geriatria

Łatwiej zapobiegać niż leczyć – ten slogan zna każdy z nas. Jednak rzeczywistość skrzeczy. Kolejki do lekarzy, ceny leków przekraczające możliwości finansowe i wielomiesięczne starania o dostanie się do gabinetu specjalisty. Dzisiaj seniorzy są na straconej pozycji.

W Polsce mamy 417 lekarzy geriatrów. Osób w wieku 60+ – ponad 8 milionów. Jeden geriatra przypada na 20 tysięcy seniorów. Taka statystyka oznacza, że w większości mniejszych miejscowości nie ma ani jednego geriatry. W zeszłym roku prasa pisała, że w całym województwie warmińsko-mazurskim w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia nie leczył ani jeden geriatra. To się musi zmienić! Dlatego program samorządowy SLD przewiduje powstanie co najmniej jednego oddziału geriatrycznego w każdym powiecie.

Poza tym konieczne są bezpłatne badania profilaktyczne dla seniorów. Oraz bezpłatne szczepienia, ot choćby przeciwko grypie, której powikłania mogą być szczególnie niebezpieczne dla ludzi starszych. Wiele miast już wprowadziło takie szczepienia dla osób w wieku 65+. Jednak ilość szczepionek jest ograniczona i władze miasta zastrzegają, że szczepienia są możliwe „aż do wyczerpania zapasu szczepionki”. Tę regułę trzeba odwrócić, tak aby to medykamenty były dostępne „aż do wyczerpania wszystkich chętnych”.

Darmowe przejazdy

Przed laty bilet tramwajowy i autobusowy kosztował 50 groszy, a bochenek chleba 4 złote. Dzisiaj za luksus skorzystania z komunikacji miejskiej trzeba częstokroć zapłacić więcej niż za chleb. Cóż z tego, że we wrocławskim Aquaparku seniorzy mogą za 15 złotych przez 3 godziny korzystać z wszystkich atrakcji, skoro za dojazd z bardziej oddalonych regionów Wrocławia zapłacą niemal drugie tyle.

Wrocław rozpoczął, z inicjatywy SLD, realizację wprowadzania bezpłatnych przejazdów komunikacją miejską dla seniorów. W tym roku z przejazdów tramwajami i autobusami bez biletu mogą korzystać ci, którzy przekroczyli 69 rok życia. Za trzy i pół roku, od pierwszego stycznia 2022 roku, ten przywilej obejmie również 65-latków.

Program samorządowy SLD przewiduje wprowadzenie prawa do darmowych przejazdów lokalną i regionalną komunikacją publiczną: autobusami, tramwajami, metrem, a także kolejami regionalnymi – dla wszystkich seniorów w wieku 65+.

Srebrna rewolucja

Ktoś powie, że nazwanie „srebrną rewolucją” tych kilku spraw, ważnych dla ludzi starszych, to przesada. Być może. Ostatecznie nie o nazwę chodzi. Ale o to, by kilkanaście tysięcy kandydatów i kandydatek Sojuszu Lewicy Demokratycznej, startujących w całej Polsce w wyborach samorządowych, pamiętało o seniorach. By pamiętali o nich ci, którzy zostaną wybrani radnymi, wójtami, burmistrzami i prezydentami miast.

Mówią, że SLD to partia ludzi starych. To fakt, oprócz wielu młodych, jest w Sojuszu liczne grono seniorów i seniorek. To szczególnie predestynuje moją partię do bycia rzecznikami tych, których PESEL zaczyna się na „trójki”, „czwórki” i „piątki”. Walczyć o godne życie milionów starszych wiekiem obywatelek i obywateli, to żadna ujma. To zaszczyt!