Bigos tygodniowy

Pisowska terrorystyczna władza wprowadziła prawo czyniące z polskich kobiet w wieku rozrodczym kandydatki na żywe trumny. Piramidalny nonsens, który powoduje niewyobrażalne cierpienie kobiet i ich bliskich, ograniczając im prawo do decydowania o swoim życiu. Póki co, polskie kobiety i dziewczyny, oraz ci mężczyźni, którzy je wspomagają, walczą na ulicach o swoje prawa, nie zważając na mróz i mrożące działania policji państwowej.


Pod groźbą kary grożącej osobom pomagającym kobietom w dokonaniu aborcji (lekarzy, etc.), muszą one rodzić trupy, półtrupy i potworki, które są ważniejsze od ich życia, zdrowia, od zdrowego rozsądku. Muszą rodzić w imię jakiejś obłąkańczej obsesji na podłożu religijno-nacjonalistycznym. Zgodnie z nią trup, zwłaszcza trup wydany na świat, ważniejszy jest od osoby żywej, bo trup to esencja życia. To nie zawiązek scenariusza horroru ani nowo odkryta baśń braci Grimm. To Polska 2021 roku. Jednym z emblematów takiej Polski jest upiorny filmik emitowany w TVPiS, na którym nieszczęsne dzieci z zespołem downa śpiewają, „maszerując w miejscu” – „Jeszcze Polska nie zginęła”.


Lewica we współpracy m.in. z Ogólnopolskim Strajkiem Kobiet, Centrum Praw Kobiet, Federacją na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, rozpocznie zbieranie podpisów niezbędnych do rejestracji komitetu „Legalna aborcja bez kompromisów”. Publicznie zaprezentowano projekt ustawy zawierający m.in. prawo do bezpłatnego i legalnego przerywania ciąży do 12 tygodnia, uchylenie przepisów karnych za wykonanie i pomoc w aborcji. Nie jest to pierwsza próba Lewicy zliberalizowania prawa aborcyjnego. Projekt poprzedni został złożony w Sejmie w kwietniu 2020 roku, ale drukowi nie nadano nawet numeru, utknął w sejmowej zamrażarce.


Pucz Bielana! Gowin Jarosław na moment utracił przywództwo w Porozumieniu nomen omen Jarosława Gowina na rzecz Bielana Adama, znanego spin-doktora PiS. Bielan i jego poplecznicy nagle zauważyli, że Gowin Jarosław od dwóch lat piastuje nienależną, w świetle statutu partii, funkcję prezesa. Pucz zakończył się wyrzuceniem puczystów w tym Bielana właśnie, z Porozumienia. Jak wieść gminna niesie, już zmieniono zamki w drzwiach w siedzibie partii przy ulicy Wilczej, aby nikt z wyrzuconych wrogo jej nie przejął. Nie kończy to jednak sprawy z Gowinem, bez wątpienia kolejne odsłony tej tragifarsy są w przygotowaniu. Niektórzy mówią, że Kaczor wiedział co się szykuje, a nawet zajął krzesło z napisem „reżyser”.


Wojskowe ćwiczenia sztabowe „Zima – 20”, zakończyły się spektakularną klapą. W pięć dni wróg ze Wschodu (ruscy?) dotarł do linii Wisły, okrążając Warszawę. Lotnictwo i marynarka wojenna przestała istnieć, zaś pierwszorzutowe bataliony odnotowały straty w ludziach na poziomie 60-80 procent. Ruscy nas pokonali i nie pomogło nam wsparcie technologiczne z Zachodu. Gorzej niż we wrześniu 1939 roku. Duduś podobno naczelny wódz i Błaszczak Mariusz podobno minister obrony, komentując tę wojskową wtopę, cieszyli się jak dzieci, że takie to pouczające było. No cóż, w dzisiejszych czasach najważniejsze to nie tracić dobrego nastroju i z nadzieją patrzeć w przyszłość i uczyć się, cały czas się uczyć.


Konferencja Platformy Obywatelskiej stała się tak naprawdę konferencją pobożnych życzeń. Borys Budka wystąpił z apelem, który sprowadzić można do hasła „zgoda buduje”, oczywiście opozycję. Pierwsze reakcje na to wezwanie były najłagodniej pisząc chłodne, a przedstawiciele opozycji od Lewicy po Polskę 2050 Szymona Hołowni, zwracali uwagę, że nikt z nimi wcześniej treści apelu nie uzgadniał. Niestety, źle to wróży idei konsolidacji opozycji na czas wyborów parlamentarnych 2023. i szansom na pokonanie Zjednoczonej Prawicy. Niby do wyborów daleko, lecz niech nikt nie traci z pola widzenia faktu, że niestety, system D’Hondta fochów nie wybacza.


Od 12 lutego otwarte zostaną hotele, baseny, stoki narciarskie, teatry, kina, filharmonie, na razie na dwa tygodnie. W tej sytuacji bunt podnieśli restauratorzy i właściciele klubów fitness, którzy nie znaleźli się w tej grupie szczęśliwców. Zatem pomimo zakazu otwierają swoje firmy. Nie ukrywają, że grożące kary nakładane przez sanepid oraz perspektywa postępowań karnych ich nie przeraża. I tak i tak są na skraju bankructwa, mają zaległe rachunki do zapłacenia, a realnej pomocy państwa brak. Więcej, część z nich planuje wystąpić z pozwem zbiorowym do sądu o odszkodowanie od państwa wprowadzającego zakazy aktami prawnymi niższego rzędu niż ustawa. I mają duże szanse, takie odszkodowania uzyskać, od państwa czyli od nas wszystkich. Jak zawsze my szarzy obywatele zapłacimy za błędy, za błędy na górze.


Na froncie walki z pandemią większych sukcesów brak. Nikt tak naprawdę nie wie na jakim etapie tej walki jesteśmy. Niewielka liczba testów przekłada się na niewielką liczbę stwierdzonych zakażeń, przy wysokiej liczbie zgonów. Niewielka liczba szczepionek jakie mają zostać dostarczone przez koncerny farmaceutyczne powoduje, że najbardziej zagrożona grupa seniorów czyli osób 60 plus zostanie zaszczepiona w tym ślamazarnym tempie może wczesną jesienią i to jest wariant bardzo, ale to bardzo optymistyczny. A wirus mutuje i kolejne jego warianty są coraz groźniejsze i jak wynika z badań są bardziej odporne na opracowane już szczepionki. Co gorsza nie widać jakiegoś sensownego planu pisowskiego rządu na zdławienie SARS-Cov-2. Nieomal codzienne konferencje telewizyjne niejakiego Dworczyka Michała i Niedzielskiego Adama, prezentujących urzędowy optymizm, jedynie irytują. Z niepokojem więc należy oczekiwać na efekty otwarcia hoteli, stoków narciarskich, basenów, kin czy teatrów, bo przy powszechnym braku dyscypliny społecznej, braku elementarnej solidarności międzypokoleniowej, braku testów, zapaści sytemu opieki medycznej, w marcu będziemy Portugalią.

Potrzeba więcej rozumu

W polskim społeczeństwie rośnie zapotrzebowanie na merytoryczną i sprawdzoną wiedzę zwalczającą dezinformację i krążące mity dotyczące szczepień.
Dobre wyniki przynosi akcja „Nauka przeciw pandemii”, która w ciągu miesiąca od powstania była przywoływana przez największe polskie media. Inicjatywa zrzesza uznanych ekspertów ze środowiska naukowego, a jej działalność skupia się na szerzeniu rzetelnej informacji dotyczącej szczepień przeciw koronawirusowi oraz innowacyjnych technologii zastosowanych w szczepionkach.
Celem inicjatywy „Nauka przeciw pandemii” jest przekazywanie wiedzy popartej nauką – a to, jak olbrzymie wśród polskiego społeczeństwa jest zapotrzebowanie na rzetelne informacje dotyczące szczepień przeciw Covid-19 pokazują wyniki medialne projektu. Od startu inicjatywy informacje na temat „Nauki przeciw pandemii” pojawiły się w największych tytułach mediowych w Polsce, a eksperci wchodzący w skład Rady Programowej byli zapraszani do największych audycji i programów poruszających kwestię szczepień przeciw koronawirusowi.
Jak podaje Instytut Monitorowania Mediów IMM, w ciągu miesiąca temat prowadzonych przez organizację działań pojawił się w mediach 341 razy, co przełożyło się na dotarcie na poziomie ponad 22 mln kontaktów z przekazem. Co istotne, inicjatywa została także wsparta przez szereg instytucji, wśród których znalazła się m.in. międzynarodowa sieć naukowa USERN (Universal Scientific Education and Research Network).
Sieć ta, założona przez irańskiego immunologa Nima Rezaei, zrzesza obecnie tysiące naukowców z całego świata, w tym prominentnych badaczy ze świata medycyny. W skład rady USERN wchodzi obecnie 16 laureatów Nagrody Nobla. Pokazuje to, jak ważne i potrzebne z perspektywy społecznej było powstanie jednej organizacji mówiącej wspólnym głosem doświadczonych ekspertów.
„Nauka przeciw pandemii” to inicjatywa stanowiąca wsparcie dla środowiska lekarskiego i służb medycznych, którzy mają codzienny kontakt z pacjentami i są dla nich najczęściej pierwszym źródłem wiedzy. To także źródło wiedzy dla mediów oraz ogółu społeczeństwa, którzy popartej nauką wiedzy na temat szczepień przeciw COVID-19 i typów szczepionek. Inicjatywa powstała dzięki Polskiemu Towarzystwu Zdrowia Publicznego, a radę programową tworzy grono 14 profesorów i doktorów – ekspertów z różnych dziedzin: chorób zakaźnych, wakcynologii, wirusologii, chemii i biochemii, zdrowia publicznego i medycyny rodzinnej.

Geopolityka szczepionkowa

Prawie wszędzie występują publiczne kłótnie w kolejkach po Pfizera, którego szczepionki prawie zmonopolizowały dostawy w świecie zachodnim. Poza nim, w olbrzymiej większości krajów świata, nie ma konfliktów o szczepienia poza kolejką, bo nie ma kolejki, z powodu braku szczepionek lub parcia na szczepienia.

Brak kolejek ma też przyczyny geopolityczne, co dobrze widać na przykładach Izraela i Ukrainy. W pierwszym nie ma kolejek, gdyż nie ma tam żadnego szczepionkowego deficytu, jak np. w Europie, wystarczy tylko wystawić ramię, a w drugim nie ma ich, bo nie ma żadnych szczepionek. Nasz sąsiad stoi w międzynarodowej kolejce krajów zainteresowanych, w której, jak w polskiej, też są kłótnie i wylewanie żalów, i pewne nadęcia godnościowe.
Ukraina, prawdę mówiąc, została potraktowana z buta zarówno przez Unię Europejską, jak i Stany Zjednoczone, czyli przez tych, których pokochała. Unia nie objęła swymi negocjacjami z producentami szczepionek krajów pretendujących do wspólnoty. Ukraina jest stowarzyszona, ale okazało się, że musi sobie radzić sama, co od razu wytworzyło problem wcale nie sanitarny, lecz tożsamościowy: „Te szczepienia są ściśle związane z Europą. Boimy się odrzucenia przez klub krajów cywilizowanych, traktowania nas jak kraj Trzeciego Świata, podczas gdy tyle zrobiliśmy reform wymaganych przez Zachód” – tłumaczyła niedawno zachodnim dziennikarzom Tetiana Ogarkowa z kijowskiej, pozarządowej organizacji Ukraine Crisis Media Center.
Amerykanie wydali dużo pieniędzy, by zagwarantować, że rząd Ukrainy będzie i pozostanie antyrosyjski. Obecny prezydent USA Biden był osobiście (wraz z rodziną) zaangażowany w zmiany w Kijowie, ale nie zmienił dekretu Trumpa o zakazie eksportu szczepionek, poza wyjątkami. Ukraina nie należy do wyjątków, co boleśnie odczuwa w kategoriach zawiedzionej miłości. Jedyne co jej się dostało, co obietnica otrzymania 8 milionów darmowych dawek z ONZ, z programu Covax przewidzianego dla ubogich krajów Trzeciego Świata. Do tego Ukraińcy wynegocjowali kilka milionów dawek z Chińczykami, czyli razem zaszczepią (od marca?) ok. 12,5 proc. populacji, co będzie musiało wystarczyć.
Oczywiście tam też są osoby już zaszczepione, politycy i inni notable, którzy kupowali sobie preparat Pfizera w Izraelu. Wybuchła z tego powodu afera, ale nie tak głośna, jak oficjalne zapewniania, że nie ma mowy, by korzystać ze szczepionki rosyjskiej, z powodu dumy narodowej. „Ukraińcy wolą umrzeć, niż się szczepić rosyjskim towarem” – pisał z Kijowa New York Times, choć to nie całkiem prawda. Ale wiadomo – Krym, Donbas… tu też kwestia sanitarna nie ma znaczenia.
Izrael nie ma tych kłopotów. Ma szczepionek po szyję, bo ma znajomości w Pfizerze i zapewnioną uwagę administracji USA, a do tego zapłacił koncernowi bez problemu ponad dwa razy tyle, niż wynegocjowała Unia. Zgodził się też być realnym sprawdzianem szczepionki i szczepi na łeb na szyję, już ok. 40 proc. populacji, w oczekiwaniu jakichś pozytywnych efektów. Wystarczy być bogatym i ustosunkowanym, by nie męczyć się międzynarodową kolejką.
Lub biednym. „Bogaci znaleźli się pierwsi w światowej kolejce po szczepionki” – mówił gorzko ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski, próbując bezskutecznie otrzymać coś z Unii. Ukraińcom nie udało się też zamówić szczepionek bezpośrednio u producentów, w europejskich oddziałach Pfizera i Moderny. Po swym spektakularnym zwrocie politycznym Ukraina została w czasie epidemii z pustymi rękami, które próbuje wypełnić patriotyczną retoryką. Podlega tym samym regułom, co polska kolejka, gdzie podziały klasowe, tyle, że na szczeblu planety, czy geopolityki, dyktują jej dyskretny porządek.

Chaos, nieudolność, znieczulica

Czyli: program szczepień przeciwko koronawirusowi w nieszczęsnym wykonaniu PiS-owskiej ekipy rządzącej i jej urzędników.
Zapisy na szczepienia seniorów w niemal całej Polsce wyglądają właśnie tak jak na zdjęciu do tego artykułu w Trybunie: brak miejsc, nie można się zarejestrować, nie można dodzwonić, nie ma wolnych terminów.
Zdjęcie pokazuje przychodnię rejonową przy ul. Szajnochy na warszawskim Żoliborzu, ale tak samo jest w niemal całym kraju. Bałagan, niesprawność organizacyjna i lenistwo ekipy rządzącej, lekceważenie seniorów, generalny brak troski o sprawny przebieg szczepień. Starsi ludzie musieli godzinami stać na mrozie – przecież nie dla przyjemności, lecz dlatego, że w rzeczywistości nie mieli żadnej innej, dostępnej dla siebie, możliwości zapisania się na szczepienie. Ale ich życie i zdrowie oczywiście guzik obchodzą PiS-owskich prominentów. Ci się zaszczepią na czas.
A przypomnijmy, że przedstawiciele PiS-owskiej ekipy rządzącej miesiącami przechwalali się, jak to opracowują narodowy program szczepień, jak wszystko świetnie zorganizowali i dopięli na ostatni guzik. Guzik – ale guzik prawda!
Rządzący mieli wszelkie atuty, by rzetelnie zorganizować szczepienia: władzę w kraju, pieniądze, czas, tabuny posłusznych funkcjonariuszy i urzędników, wiedzę i doświadczenia płynące z innych krajów. I doskonale to zmarnowali.
Tak samo jak nie byli w stanie przygotować kraju do walki z koronawirusem, tak teraz nie są w stanie zorganizować sprawnych szczepień. Zresztą, nawet im na tym nie zależy. Oni oczywiście się zaszczepią, a do następnych wyborów parlamentarnych jeszcze daleko – więc PiS-owska wierchuszka zdoła wymyślić niejedną awanturę propagandową, żeby przykryć swe karygodne zaniedbania Covid-owe.
Efektem tych zaniedbań jest także śmierć dziesiątek tysięcy Polaków, którzy zmarli, bo obóz rządzący doprowadził do załamania systemu opieki zdrowotnej w naszym kraju. I będzie nim śmierć tych, którzy jeszcze umrą w wyniku nieudolności, lenistwa i lekceważenia ludzkiego życia ze strony ludzi sprawujących władzę (bo ważne jest tylko to poczęte – je łatwiej przerobić na głosy wyborcze).
Jedyne, co dobrze umieją robić PiS-owscy prominenci, to zwalać winę na innych: na samorządowe władze lokalne, na szpitale i lekarzy, na producentów szczepionek. Jest pewne, że będą nagminnie korzystać z tej umiejętności, by obwiniać, kogo tylko się da.

Bigos tygodniowy

Propagandzistki reżimu z jednego z flagowych programów TVPiS pokazują się w coraz bardziej efektownych szpilkach. Ubogi lud pisowski jest jednak zapewne odporny, więc nawet gdyby się dowiedział, że takie szpilki mogą kosztować tyle, ile wynosi – powiedzmy – półroczne 500 plus.


Pierwsza w tym roku demonstracja Strajku Kobiet – w Warszawie -znów została brutalnie potraktowana przez policję. Jak wynika z informacji nieocenionego Sylwestra Marczaka, rzecznika Komendy Stołecznej Policji, wylegitymowano 213 osób, zatrzymano 11 osób. Już zapowiedziano, że do sądu zostanie skierowanych 190 wniosków o ukaranie, zaś sanepid zostanie ubogacony 197 wnioskami o nałożenie stosownych kar na protestujących. I nikogo nie zabili….


No właśnie… Duduś dał wywiad tefałenowi, wykazując się ciasnotą, prymitywizmem myślenia, czym formatem swojego móżdżku i dając wszechstronny pokaz swoich „możliwości”. Mówił jak to on ma w zwyczaju, dużo, gładko, pusto. Mówił też dość szybko i nerwowo, jak to bywa u osób przyłapanych na głupocie lub kłamstwie. Więcej, szybciej mówił niż myślał, niestety. Wśród jego złotych myśli warto odnotować tę, w której stwierdził, że wyrok TK Przyłębskiej „nie pogorszył sytuacji życiowej kobiet w Polsce”. A także tę, w której powiedział, że policja państwowa działa należycie, ponieważ „nikt nie zginął”!!!!!! Powołał się też na ostre działanie policji francuskiej. Nie zauważył, że policja francuska reagowała ostro, nawet brutalnie przeciwko wandalom dewastującym miasto, a nie przeciw pokojowo manifestującym kobietom. O zgrzanym telefonie w temacie zamkniętych stoków narciarskich też należy wspomnieć. Okazuje się, że Duda jest znany na południu kraju, bo z południa pochodzi, a poza tym lubi jeździć na nartach. Biedaczek przez kilka godzin odbierał telefony oburzonych przedsiębiorców, właścicieli tych stoków, co spowodowało, że interweniował w sprawie ich otwarcia u Gowina. Na krótką metę skutecznie. Wywiad smutny był bardzo, bo po jego wysłuchaniu nie ulega wątpliwości, że Andrzejek nie rozumie kim jest i jaka jest jego ustrojowa rola. Zatem zamiast mówić powinien raczej pojeździć, na nartach oczywiście.


Klerofaszystowska ośmiornica z konsekwencją posuwającego się stalowego walca zaciska się na prawach i wolnościach obywatelskich. Ziobryści wygotowują kolejny projekt ustawy mającej zakazywać serwisom społecznościowym usuwania wpisów i blokowania kont użytkownikom, jeżeli treści na nich zamieszczane nie naruszają polskiego prawa. Niestety, nie można wykluczyć, że w pisowskiej Polsce sprowadzi się to do zakazu banowania hejtu w internecie, wymierzonego choćby przeciw mniejszościom seksualnym, prawom reprodukcyjnym kobiet czy ludziom myślącym inaczej. Wszystko oczywiście pod pretekstem sprzeciwiania się cenzurze.


Po represjach przeciw niezależnym sędziom (m.in. Igor Tuleya, Beata Morawiec czy Paweł Juszczyszyn) zaczęły się represje przeciw prokuratorom sprzeciwiającym się poczynaniom władzy. Kilku takich, członków stowarzyszenia „Lex Super Omnia”, zostało karnie zesłanych do miejscowości niejednokrotnie oddalonych o kilkaset kilometrów od ich miejsc zamieszkania. Duda, pytany o tę sytuację stwierdził, najprościej rzecz streszczając, że jak się prokuratorom nie podoba i narzekają, to mogą zostać notariuszami albo radcami prawnymi albo adwokatami.


Jedną z cech Polaka-katolika-pisowca jest to, że nie tylko nie daje bliźniemu żyć, ale też umrzeć. Stanął więc na głowie, aby importować do Polski z Anglii, naszego rodaka znajdującego się w śpiączce, aby uratować go przed „zabiciem” czyli odłączeniem od aparatury podtrzymującej życie wobec braku szans na godne życie. Aby osiągnąć cel gotowi byli nawet posunąć się do ruchu rodem z poetyki absurdu typu Monthy Pyton – zrobić ze śmiertelnie chorego „przedstawiciela dyplomatycznego RP w Wielkiej Brytanii”. Wiadomo – szanse na „godne” życie są tylko w Polsce pod rządami PiS i reszty kamaryli. Podobno na ten pomysł godny połączenia Mrożka z Monthy Pytonem wpadł niejaki Warchoł, i tylko Warchoł mógł na to wpaść. Dziennikarka Katarzyna Markusz bardzo trafnie to skomentowała: „W Polsce nie da się żyć, dlatego rząd ściąga tu zmarłego człowieka, żeby dobić rodzinę”.


Zapadł wyrok więzienia przeciw młodemu mężczyźnie w sprawie pomagania w dokonaniu aborcji za pomocą pigułki wczesnoporonnej. Jak ustalono, przekazał swojej partnerce pieniądze na zakup preparatu. Na młodym pokoleniu zaciska się terrorystyczna pętla klerykalna. Młodzi ludzie długo nie interesowali się polityką przekonani, że można żyć w bańce, w odseparowaniu od zjawisk społeczno-politycznych. Więc polityka zainteresowała się nimi.


Trwa realizacja Narodowego Programu Szczepień (uff!!) na COVID-19, choć napisanie że akcja trwa byłoby nadużyciem, bo to już wygląda Narodowy blamaż. Tłumy ludzi z grupy wiekowej 70 plus, stojący od świtu, w tasiemcowych kolejkach i próbujący bezskutecznie zapisać się na szczepienia, a także inni, zapisywani na nie w miejscach odległych często o ponad sto kilometrów od miejsca ich zamieszkania – to stwarza obraz kompletnego chaosu. Zważywszy liczbę dawek preparatu przeznaczonych na punkt szczepień w tygodniu, zaszczepienie narodu nastąpi za kilka dobrych lat. A wirus mutuje…


Trump poszalał, poszalał, ale w końcu grzecznie ustąpił z Białego Domu. Nie radzę jednak mieć złudzeń co do tego, że polscy trumpiści, nawet jeśli przegraliby kolejne wybory pójdą w jego ślady. Natychmiast ogłoszą, że wybory zostały sfałszowane i zacznie się jazda, przy której zamieszki na Kapitolu okażą się małym piwem. Nawiasem mówiąc, abstrahując od wszelkich konsekwencji zmiany lokatora Białego Domu, od tego czym realnie będzie prezydentura Joe Bidena, wolny od wszelkich złudzeń – tak po ludzku – poczułem jednak powiew świeższego powietrza.

Pozdrowienia z pomarańczowej strefy

„Wino białe, piwo, wino czerwone. Jak ktoś nie lubi piwa to spritz.” – tak żartowali sobie Włosi, kiedy na początku listopada ub.r. wszedł w życie podział na trzy strefy: żółtą, pomarańczową, czerwoną. W obostrzeniach trudno było się połapać. Nie łatwo też zrozumieć, co było wolno, a czego nie w poszczególnych strefach oznaczonych danym kolorem, który wynika z wartości czynnika zakaźności Rt0, monitorowanego cotygodniowo przez ISS – włoski Wyższy Instytut Zdrowia i Ministerstwo Zdrowia. Mały świąteczny lockdown nie pomógł i od 16 stycznia 2021 r. we Włoszech obowiązują nowe obostrzenia (weszły w życie w niedzielę 17 stycznia). Nastąpiło ogólne pogorszenie się sytuacji epidemiologicznej.

Po raz pierwszy od ubiegłorocznego lockdownu (z wyjątkiem okresu świątecznego, w którym jednakowe obostrzenia wprowadzono na całym terytorium kraju), w strefie pomarańczowej znalazł się Rzymu i Lacjum.
Niestety wiele włoskich regionów przekroczyło R 1, co zwiększa „ryzyko niekontrolowanej epidemii”. W strefie pomarańczowej znalazły się Dolina Aosty, Piemont, Liguria, Wenecja Euganejska, Emilia-Romania, Marche, Umbria, Abruzja, Lacjum, Apulia, Kalabria. W strefie czerwonej: Lombardia, Bolzano-Górna Adyga, Sycylia. W strefie żółtej pozostają: Fruli-Wenecja Julijska, Trydent Górna-Adyga, Toskania, Sardynia, Molise, Kampania, Bazylikata. W 12 regionach i prowincjach wskaźniki dotyczące oddziałów intensywnej terapii znowu przekroczyły krytyczny próg. We Włoszech odnotowano już 2,37 mln osób zakażonych koronawirusem, 1,73 mln wyzdrowiało. Zmarło 81.800 osób. Liczba dziennych zgonów waha się w granicach pięciuset. Ogólnokrajowy wskaźnik zakaźności wynosi R 1,09. Zaszczepiono pierwszy milion osób.
W całym kraju obowiązuje godzina policyjna od od 22:00 do 5:00, podczas której nie można się przemieszczać, chyba że wymagają tego obowiązki wynikające z  pracy, konieczności wyższej lub stanu zdrowia, co zostaje potwierdzone samozaświadczeniem.
W strefie żółtej
życie toczy się w miarę normalnie… Bary i restauracje są otwarte do godz. 18:00, a później można sprzedawać tylko na wynos. Zamknięte są siłownie, baseny, teatry, kina, muzea. Ośrodki sportowe pozostają otwarte.
W strefie pomarańczowej
dodatkowe obostrzenia przewidują zamknięcie barów i restauracji przez 7 dni w tygodniu, jedzenie na wynos może być sprzedawane tylko do godz. 18:00 i nie może być konsumowane w bliskiej odległości lokalu. Nie ma ograniczeń co do dostaw cateringowych do domu. Zostają zamknięte centra handlowe w święta i w dzień poprzedzający je, z wyłączeniem aptek, parafarmacji, punktów gastronomicznych, sklepów tytoniowych i kiosków. Zamknięte pozostają muzea. Jest zabronione przemieszczanie się z jednego regionu do drugiego oraz z jednej gminy do drugiej, z wyjątkiem uzasadnionych powodów. Przemieszczanie się z gmin o liczbie do 5000 mieszkańców jest dozwolone w promieniu 30 kilometrów od ich granic (na przykład w celu zakupów), z wyjątkiem podróży do stolicy prowincji. Nauczanie na odległość jest przewidziane dla szkół średnich, z wyjątkiem uczniów niepełnosprawnych oraz w przypadku korzystania z laboratoriów. Pozostają otwarte przedszkola, szkoły podstawowe i gimnazja. Zamknięte są uniwersytety, z wyjątkiem niektórych zajęć dla studentów pierwszego roku i laboratoriów. Dodatkowo transport publiczny może przewozić do 50 proc. osób, z wyjątkiem transportu szkolnego. Zostaje zawieszona działalności salonów gier, zakładów bukmacherskich, bingo i automatów do gier również w barach i kioskach. Baseny, siłownie, teatry i kina pozostają zamknięte.
W strefie czerwonej
obowiązują bardzo rygorystyczne zasady. Bary i restauracje pozostają zamknięte przez 7 dni w tygodniu regionów, sprzedaż jedzenia na wynos jest dozwolona do 22:00. W przypadku dostawy do domu nie ma ograniczeń. Pozostają zamknięte wszystkie sklepy, z wyjątkiem supermarketów spożywczych, sklepów spożywczych i z artykułami pierwszej potrzeby. Kioski, sklepy tytoniowe, apteki i parafarmacja, pralnie i fryzjerzy pozostają otwarte. Salony urody są zamknięte. Tak samo, siłownie, baseny, teatry, kina, muzea. Pozostają otwarte tylko przedszkola, szkoły podstawowe i gimnazja. Kształcenie na odległość obowiązuje w liceum, dla klas drugiej i trzeciej. Uniwersytety są zamknięte, z określonymi wyjątkami. Zostają zamknięte ośrodki sportowe z wyjątkiem tych, w których trenuje się profesjonalnie z potwierdzeniem ze strony związków CONI i CIP. Aktywność fizyczną można uprawiać w pobliżu domu (spacery), zajęcia sportowe na świeżym powietrzu dozwolone są wyłącznie w formie indywidualnej. Zostają zamknięte salony gier, zakłady bukmacherskie, bingo, także w barach i kioskach. W transporcie publicznym, z wyjątkiem transportu szkolnego, dozwolone jest przewożenie do 50% osób.
„Kolorowe strefy”
obowiązują przez dwa tygodnie. Po tym okresie następuje weryfikacja parametrów epidemiologicznych i rząd może podjąć decyzję, czy dany region nadal pozostaje w danej strefie, czy ją zmienia – na „lepszą” lub „gorszą”.
Dekret rządowy z 16 stycznia b.r. wprowadza również po raz pierwszy „strefę białą”, w której ma „otworzyć się” wreszcie kultura. W strefie białej wskaźnik zakaźności R powinien wynosić 0,5 czyli poniżej 50 osób na 100 tys. mieszkańców. Do tego jednak jeszcze bardzo daleko każdemu regionowi…
Stan wyjątkowy we Włoszech został przedłużony do 30 kwietnia. Nowy dekret obowiązuje do 5 marca 2021 r. Zakaz przemieszczania się między regionami/prowincjami autonomicznymi zostanie utrzymany do 15 lutego 2021 r., z wyłączeniem uwiarygodnionych potrzeb zawodowych, sytuacji wyższej konieczności, względów zdrowotnych, powrotu do miejsca zamieszkania.​​​ W odwiedzinach w domu mogą jednocześnie uczestniczyć dwie osoby nie będące domownikami, nie wliczając w to dzieci poniżej 14 lat oraz osób niepełnosprawnych.
Stoki narciarskie pozostają zamknięte do 15 lutego 2021 r.
Nowe zasady dla osób podróżujących z Polski i innych krajów
Od 16 stycznia weszły w życie również nowe zasady obowiązujące osoby podróżujące z Polski do Włoch. Polska wraz z innymi krajami została zaliczona do krajów znajdujących się w grupie C (Andora, Austria, Belgia, Bułgaria, Chorwacja, Cypr, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Grecja, Hiszpania, Irlandia, Islandia, Liechtenstein, Litwa, Luksemburg, Łotwa, Malta, Monako, Niemcy, Niderlandy, Norwegia,  Polska, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Szwajcaria, Szwecja, Węgry), czyli do strefy ryzyka.
Jak informuje Ambasada RP w Rzymie, w  związku z tymi zmianami w okresie od  16 stycznia do 05 marca 2021 r., przed przekroczeniem granicy włoskiej należy: 1) wypełnić oświadczenie; 2) przedstawić zaświadczenia o negatywnym wyniku badania na koronawirusa, przeprowadzonego najwcześniej na 48 godzin przed wjazdem na terytorium Włoch. Akceptowane są jedynie testy wymazowe: molekularne i antygenowe. W przypadku braku takiego testu należy poddać się 14-dniowej kwarantannie; 3) dodatkowo, osoby wjeżdżające do Włoch z wyżej wskazanych obszarów muszą zgłosić swój przyjazd do przychodni lokalnej właściwej dla miejsca pobytu.
Testów nie muszą przedstawiać i nie muszą się poddawać kwarantannie: a) osoby wjeżdżające do Włoch własnym środkiem transportu, pod warunkiem, że opuszczą terytorium Włoch w ciągu 36 godzin od wjazdu. Za taki „tranzyt”, w myśl obecnych przepisów epidemicznych, uznaje się wyłącznie przejazd przez terytorium Włoch bez postojów. Zatrzymanie się np. na nocleg skutkowałoby natomiast uznaniem podróży za „krótki pobyt”, a to z kolei wiązałoby się z koniecznością przedstawienia aktualnych wyników testów w kierunku Covid-19; b) osoby przesiadające się na lotniskach we Włoszech w podróży do innych państw (bez opuszczania strefy tranzytowej); jeśli jednak opuściłyby strefę tranzytową na lotnisku – podlegają ogólnym przepisom i obostrzeniom; c) osoby wjeżdżające do Włoch na czas nie dłuższy niż 120 godzin z udowodnionych przyczyn zawodowych, zdrowotnych lub absolutnej konieczności; d) załogi środków transportu.
Osoby, które przebywały Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej lub przejeżdżały przez terytorium tych państw w ciągu ostatnich 14 dni nie mogą wjechać na terytorium Włoch. Wjazd do Włoch możliwy jest tylko w celach zawodowych, zdrowotnych, naukowych, w sytuacjach nagłych, lub konieczności powrotu do miejsca zamieszkania. Nie ma możliwości wjazdu w celach turystycznych.  Należy również wypełnić oświadczenie.
Ponadto, należy zawsze brać pod uwagę dodatkowe obostrzenia lokalne i regionalne wynikające z podziału Włoch na trzy strefy: żółtą, pomarańczową i czerwoną. Oznacza to, że lądując na lotnisku poza regionem, do którego mamy zamiar się udać, nie będzie można się do niego przemieścić w okresie trwania obostrzeń. Kontrole są prowadzone na dworcach kolejowych.
Miejmy nadzieję, że za dwa tygodnie coś się zmieni… na lepsze…

Flaczki tygodnia

Zaryczały lwy Lechistanu. Sejm RP wezwał władze Federacji Rosyjskiej do uwolnienia Aleksieja Nawalnego. Sprzeciwił się jego prześladowaniom, które uznał za jeden „z wielu przykładów represji obywateli Federacji Rosyjskiej, którzy aktywnie angażują się w życie publiczne, ujawniają polityczną korupcję i nadużywanie władzy przez przedstawicieli autorytarnego reżimu”.

„Zatrzymanie i pozbawienie opozycjonisty prawa do sprawiedliwego sądu jest aktem represji i naruszeniem praw człowieka. To kolejna próba zastraszenia demokratycznej opozycji w Rosji i demonstracja siły wobec obywateli”, zagrzmiało nasze „Sanktuarium demokracji”. „Wyrażamy podziw dla niezłomnej postawy Aleksieja Nawalnego, który daje światu przykład bezkompromisowości w sprawach najistotniejszych dla demokracji i praworządności”, popłynął słowotok podziwu. „Zapewniamy go o naszym wsparciu i solidarności”, nie zapomniano też o zapewnieniu.

Zapewne sejmowa uchwała nie wstrząśnie Kremlem. Ani uwięzionym Nawalnym. I za dni parę niewielu będzie już o niej pamiętało. Sejm RP regularnie uchwala uchwały, które są przykładami pracy pozornej i głupoty. Wiele z nich razi pustosłowiem i hipokryzją. Ta jednak to istna bomba zakłamania.

Aresztowanie opozycjonisty Nawalnego i wcześniejsza próba otrucia go, to działania niewątpliwie godne potępienia i sprzeciwu. Ale nie przez ten Sejm.

Publiczne potępianie władz Federacji Rosyjskiej za „represje i prześladowania obywateli, którzy aktywnie angażują się w życie publiczne, ujawniają polityczną korupcję i nadużywanie władzy przez przedstawicieli autorytarnego reżimu” przez ten kaczystowski Sejm RP to prawdziwe Himalaje hipokryzji! Przecież przez ostatnie lata, a zwłaszcza miesiące, „przedstawiciele autorytarnego reżimu” PiS wielokrotnie „represjonowali i prześladowali” polskich obywateli, którzy „ujawniali polityczną korupcję i nadużywanie władzy przez przedstawicieli autorytarnego reżimu”.

Za „ujawnianie korupcji i nadużywania władzy” przez prezesa Kaczyńskiego i jego klikę, aresztowano niedawno mecenasa Romana Giertycha, pozbawiono pracy sędziów i prokuratorów. Za uczestnictwo w demonstracjach Strajku Kobiet przeciwko „politycznej korupcji” policja zatrzymywała w aresztach, biła i gazowała pokojowo tysiące demonstrujących kobiet. Nikt już w Unii Europejskiej nie wątpi, że w Polsce pod rządami kaczystów łamane są prawa, nawet Konstytucja. A korupcja została uznana za podstawowe prawo człowieka „kaczysty”.

Kiedy policja polska biła polskie kobiety, to kaczystowska większość sejmowa skutecznie blokowała protesty opozycji parlamentarnej i zachęcała do dalszych „represji i prześladowania obywateli, którzy aktywnie angażują się w życie publiczne, ujawniają polityczną korupcję i nadużywanie władzy”.

Kiedy w sojuszniczych USA doszło do demonstracji poparcia dla prezydenta Trumna, ataku na Kapitol, masowych rozruchów i śmierci pięciu osób, wówczas kaczystowski prezydent Duda uznał te demonstracje i ostre policyjne represje za „wewnętrzną sprawę USA”. Czy podobnie uzna za „wewnętrzną sprawę Rosji” demonstracje w obronie Nawalnego i brutalne interwencje rosyjskiej policji?

Pan prezydent Duda powiedział: „Uważam, że policja u nas zachowuje się w niezwykle profesjonalny sposób. U nas nie ma przypadku, że ktoś zginął w czasie jakichkolwiek zamieszek”. Tak to zdefiniował mocą swego konstytucyjnego urzędu „policyjny profesjonalizm.”

Teraz już wiemy, że jeśli policja tylko bije pałkami teleskopowymi, gazuje, łamie ręce demonstrującym to działa „profesjonalnie”. Kiedy już zabija, to dowodzi jedynie braku swego wyszkolenia. Czy oznacza to, że policja bratnich Stanów Zjednoczonych jest jedynie nieprofesjonalna? I powinna teraz uczyć się od polskiej bicia pałkami teleskopowymi, tak jak kiedyś barbarzyńscy Francuzi uczyli się od polskich Sarmatów ogłady, kultury i jedzenia widelcem?

W zeszłą sobotę odbyły się w wielu rosyjskich miastach masowe demonstracje w obronie Nawalnego. Rosyjska policja, przypadkowo zapewne, nie zabiła nikogo z setek tysięcy demonstrantów. Czy pan prezydent Duda pochwali „profesjonalizm” rosyjskiej policji?

Aleksander Nawalny jest obecnie najsłynniejszym rosyjskim opozycjonistą. Swoją popularność w Rosji osiągnął, bo nie jest „demokratą” wedle standardów zachodniej, liberalnej demokracji. Nie zachęca on do przyjmowania przez Rosję wartości i standardów Unii Europejskiej. Europejsko rozumianych praw człowieka. Chce Rosji tradycyjnej, konserwatywnej, zbudowanej na fundamencie „obywatelskiego nacjonalizmu”. Jest rosyjskim nacjonalistą. Narodowcem.

Nawalny popiera aneksję Krymu i Południowej Osetii, utraconej przez Gruzję w wojnie 2008 roku. W konflikcie gruzińsko- rosyjskim stoi po stronie prezydenta Putina, a nie byłego prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Pomimo tego pan prezes Kaczyński, brat Lecha, popiera Nawalnego. Nawalny nie deklaruje też poparcia dla środowiska LGBTI, nie obiecuje państwu polskiemu zwrotu wraku prezydenckiego Tupolewa. Nie żąda zastopowania budowy gazociągu Nord Stream 2. I nie rozwali go jeśli zostanie prezydentem Rosji. Jedynie wymieni rosyjski skład zarządu i rady nadzorczej spółki.

Zapewne „obywatelski nacjonalista” Nawalny reprezentuje zorganizowanych już przeciwników starego, skorumpowanego prezydenta Putina i jego oligarchów. Młodszych, energicznych rosyjskich nacjonalistów przekonanych, że zużyta politycznie, moralnie i skorumpowana ekipa Putina hamuje rozwój rosyjskiego imperium. Można uznać Nawalnego za bojownika o „praworządność”, ale uznawanie go za „demokratę” to już polskie chciejstwo.

Spór ekip Putina i Nawalnego to walka dekadenckiego rosyjskiego imperializmu z imperializmem młodym i rozwojowym. Jaki ma polityczny interes Sejm RP by wspierać rozwój i odmłodzenie imperialnej Rosji?

Podobne można zapytać; czemu polski rząd walczy z administracją Wielkiej Brytanii o ciało brytyjskiego obywatela polskiego pochodzenia, uznanego za zmarłego w szpitalu Plymouth? Czemu robi tak drastyczną szopkę propagandową? Śmiech z pogrzebu. Czemu bezcześci propagandowo zwłoki Polaka? Po co demonstracyjnie przyznaje zmarłemu polski paszport dyplomatyczny, grozi przejęciem zwłok, zapewne przez wysłane tam komando terytorialsów, i codziennie wznieca w swych mediach seanse pogardy i nienawiści do Wielkiej Brytanii? Mało im nienawiści do Niemiec i Rosji ? Czy tylko dlatego żeby odwrócić uwagę wyborców PiS od szczepionkowego bałaganu?

Przy okazji dowiedzieliśmy się na czym polega wyższość cywilizacji kaczystowskiej od brytyjskiej.W Wielkiej Brytanii fakt śmierci człowieka potwierdza lekarz. W IV RP decyduje o tym guru sekty kaczystów i usłużny mu kościół kat.

Na Polskę spadły dwie katastrofy. Zaraza i rządy PiS. Złe rządy PiS czynią życie w czasach zarazy jeszcze bardziej nieznośnym.

Racjonalność systemu…

jest na tę chwilę taka, że szczepienia prędzej zostaną rozwleczone na lata i skaże się na śmierć setki tysięcy ludzi niż przyzna publicznie do tego, że sam kapitalizm nie jest w stanie odpowiednio zarządzać tym procesem i nie znacjonalizuje się choćby jednej korporacji odpowiedzialnej za szczepionki.

Mamy fabryki i maszyny, które nie produkują szczepionki tylko dlatego, że system traktuje prywatną własność i konkurowanie o przetargi na korporynku jako świętości nie do ruszenia. Jest to piękny popis niewydolności kapitalizmu oraz blokowania przez prywatną własność już społecznie wypracowanych sił wytwórczych.

Jeśli gdzieś jest skandaliczne marnotrawstwo, awaria procesu szczepienia i wina za ciągnący się dalej kryzys gospodarczy… To właśnie tutaj.

Chaos, nieudolność i zwalanie winy na innych

Minister zdrowia Adam Niedzielski powinien podać się do dymisji w poczuciu odpowiedzialności za swe czyny i zaniechania.
Podstawowe przyczyny, które powinny spowodować dymisję ministra Niedzielskiego, to chaos i nieudolność w realizowaniu Narodowego Programu Szczepień. To minister odpowiada za to, że nie umiał zapewnić sprawnego funkcjonowania podległych mu jednostek. Przypomnijmy, że o przygotowywaniu Narodowego Programu Szczepień słyszeliśmy od kilku miesięcy – więc naprawdę był czas oraz możliwości, by ten ważny program dopiąć na ostatni guzik i realizować prawidłowo. Tak się jednak nie stało.
W przekazie propagandowym wszystko teoretycznie funkcjonowało bez zarzutu. Były precyzyjnie ustalone terminy, reguły, określone zamówienia. Gdy jednak przyszło do realizacji, okazywało się, że źle funkcjonują systemy informatyczne, wpisywanie osób szczepionych do systemu trwa długo, pojawiły się problemy z przechowywaniem rozmrożonych szczepionek, część jednostek dostawała ich więcej niż zamówiła, jeszcze inne dostawały je za wcześnie, zanim w ogóle zdążyły ustalić harmonogramy szczepień. Miały też pojawić się naciski ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia i Agencji Rezerw Materiałowych, by szpitale przedterminowo przyjmowały szczepionki.
Agencja Rezerw Materiałowych nie informuje, dlaczego wysyłała więcej dawek, niż pierwotnie zamawiały szpitale. Tymczasem niektóre szpitale otrzymały na przykład od dwóch do nawet trzech razy więcej razy więcej dawek, niż zamówiły – ustaliły dziennikarki Rzeczpospolitej. Chodzi między innymi o Centrum Medyczne Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach (zamówiło w Agencji Rezerw Materiałowych 75 dawek, a dostało 150) czy o Centralny Szpital Kliniczny Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (zamówiono 100 szczepionek, otrzymano aż 375).
Wszystko to oczywiście powodowało kolejne nieprawidłowości, polegające głównie na kłopotach z szybkim znalezieniem kandydatów do zaszczepienia przeciw COVID-19 – czego najbardziej bulwersującym przykładem było szczepienie poza kolejnością celebrytów, polityków i przedsiębiorców, co ujawniono w Centrum Medycznym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Warto tu przywołać wyniki kontroli przeprowadzonej przez WUM. Komisja profesorów medycyny powołana przez Rektora Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego ustaliła, że szczepienia były zorganizowane pod presją czasu w okresie świąteczno-noworocznym, choć planowo CM WUM przygotowywało się do ich rozpoczęcia 4 stycznia 2021 r., zgodnie z pierwotnymi ustaleniami z NFZ. Jednak przed terminem, bo już 29 grudnia 2020 r. CM WUM otrzymało 75 pierwszych dawek, a 30 grudnia 2020 r. kolejnych 375 dawek, które ze względu na to, że zostały dostarczone rozmrożone, należało zużyć do końca roku.
W związku z tym zdecydowano się zaproponować szczepienia dodatkowym osobom spoza grupy zero – z obawy, że nie uda się wykorzystać w pełni wszystkich dawek szczepionki w okresie świąteczno-noworocznym. To oczywiście nie uwalnia władz CM WUM od winy za szczepienia poza kolejnością – ale pozwala zrozumieć przymusową, trudną sytuację, w jakiej znalazło się CM WUM za sprawą zaniedbań ze strony instytucji rządowych. Jednak rząd, zamiast uczciwie wziąć na siebie odpowiedzialność, stosuje PiS-owską zasadę zwalania winy na wszystkich innych.
Jest jeszcze inna, dalece ważniejsza przyczyna, która powinna spowodować dymisję ministra zdrowia Adama Niedzielskiego. To porażający wzrost zgonów w Polsce w ubiegłym roku (było ich najwięcej od roku zakończenia drugiej wojny światowej), spowodowany i złym przygotowaniem kraju do odparcia pandemii, i załamaniem systemu opieki medycznej, do czego doprowadziły rządy Prawa i Sprawiedliwości.
Poseł Janusz Korwin Mikke wyraził to bez ogródek. Powiedział on: „W wyniku tego, co żeście zrobili, umarło na koronawirusa mniej więcej tyle samo ludzi, a może nawet więcej, niż jak byście nic nie robili. Za to umiera o 16 tys. miesięcznie ludzi więcej nie chorych na koronawirusa, bo jak stoi 100 tys. pustych łóżek, to 100 tys. ludzi nie może się leczyć na inne choroby. Jesteście mordercami, wy zabijacie! 16 tys. ludzi miesięcznie umiera w wyniku działań rządu polskiego”.
Cytowany tu poseł nierzadko nierzadko mówi głupstwa, ale niekiedy w jego wypowiedziach są też racjonalne spostrzeżenia. Nie da się również zaprzeczyć, że to kierownictwo resortu zdrowia ponosi przynajmniej częściową odpowiedzialność za obecne wymieranie Polaków.
Wiadomo, że przy obecnym układzie sił w parlamencie jakiekolwiek votum nieufności wobec ministra Niedzielskiego jest pozbawione sensu. Można więc jedynie apelować do jego sumienia, uczciwości i poczucia odpowiedzialności, by sam, nieodwołalnie zrezygnował ze stanowiska ministra zdrowia.
Utrata stanowiska przez ministra Niedzielskiego byłaby namiastką odpowiedzialności społecznej i obywatelskiej – tymczasem skala negatywnych zdarzeń i sytuacji jest tak duża, że należy też mówić o odpowiedzialności karnej.
Kwestie tę reguluje art. 165 kodeksu karnego, który stanowi: „Kto sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób /…/ powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej /…/ podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”. Jeżeli zaś następstwem takich czynów jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób, sprawcy grozi kara od lat 2 do 12.
Zapewne miałby też zastosowanie art. 231 kodeksu karnego, mówiący: „Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3 /…/ Jeżeli sprawca czynu działa nieumyślnie i wyrządza istotną szkodę, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.
Wydaje się, że prokuratura powinna podjąć czynności, mające prowadzić do ustalenia, czy działania i zaniechania ministra Adama Niedzielskiego mogły wyczerpać znamiona wymienionych przestępstw. Prawdopodobnie tak stałoby się w normalnym kraju, gdzie prokuratura nie jest upartyjniona i nie koncentruje się w dużej mierze na tym, by chronić ludzi obozu rządzącego przed odpowiedzialnością.
Warto na koniec zauważyć, że minister, jako ważny członek PiS-owskiego układu władzy, zostanie zapewne dość szybko zaszczepiony przeciwko koronawirusowi. Pojawi się wtedy okazja, by dał dobry przykład i podjął pracę tam gdzie walczy się z pandemią: w przychodni czy na szpitalnym oddziale covidowym jako wolontariusz. Należy mieć nadzieję, że pan Adam Niedzielski zechce wykorzystać tę szansę na wykazanie własnej przydatności w zwalczaniu pandemii.