Szczepionka chroni przed śmiercią

Statystyki są oczywiste – tam gdzie ludzie nie chcą się szczepić, umieralność na Covid-19 jest co najmniej kilka razy wyższa. 

Ciekawe wyniki przynosi porównanie zachorowań (oraz zgonów) na Covid 19, w Rosji i Anglii w czerwcu oraz lipcu bieżącego roku. Otóż, ze statystyk zakażeń  i śmierci wynika, że  masowe szczepienia od tej śmierci uratowały tysiące Anglików – ale nie Rosjan, gdzie szczepień było bardzo mało.

Według agencji Reuters, w Rosji do końca lipca wstrzyknięto 44,3 mln dawek szczepionki przeciw Covid 19, co pozwoliło na pełne zaszczepienie 15,3 proc. populacji Rosji. A tymczasem w Anglii, proporcjonalnie, cztery razy więcej osób otrzymało już dwie dawki szczepionki.

W związku z tym, gdy porównano skutki śmiertelne epidemii koronawirusa (na skutek zakażeń głównie odmianą wirusa „delta”) w obu krajach,  to okazało się, że w Rosji było do 700 zgonów dziennie, a w Anglii zdarzały się takich zgonów zaledwie dziesiątki (przy podobnej liczbie, około 20 – 25 tysięcy nowych codziennych zakażeń w obu krajach).

Szczegółowo to wygląda tak: w Anglii od 1 czerwca do 31 lipca było 1 389 tys. zachorowań, zmarły 1724 osoby. Natomiast w dwa razy bardziej ludnej Rosji zachorowało 1 186 tys. osób, a zmarło w tym czasie 32 888.

Ciekawe, co o tych danych statystycznych myślą “antyszczepionkowcy”?. Jest li to dla nich prawda, tyz  prawda, czy g…o prawda?. A przypominam, że na trybunach podczas ostatniego turnieju tenisowego w Wimbledonie było 60 tysięcy kibiców i nikt nie nosił na twarzy maski.

Skąd się bierze ta prawie dwudziestokrotna różnica między liczbą codziennych zgonów na Covid 19, przy podobnej liczbie codziennych nowych zakażeń w obu krajach?. Czy przypadkiem nie stąd, że Rosjanie na ten Covid szczepić się wciąż nie chcą, a w Anglii, posłusznie, już blisko 80 proc. ludności się zaszczepiło?.

Dla porównania podaję informację na temat Bhutanu, biednego państwa położonego we wschodnich Himalajach. Otóż Bhutan zaszczepił 90 procent swojej dorosłej populacji, która kwalifikowała się do szczepienia, w ciągu siedmiu dni. To chyba światowy rekord. Przy czym Bhutan polegał na podarowanych przez inne kraje szczepionkach. Od Indii otrzymali 550 000 zastrzyków szczepionki AstraZeneca, 400 000 zastrzyków Astra Zeneca podarowały im Dania, Chorwacja i Bułgaria. Dostali również 5000 zastrzyków Pfizera za pośrednictwem organizacji COVAX (Covid 19 Vaccines Global Access).

W szczepieniach w Bhutanie uczestniczyło ponad 3000 pracowników służby zdrowia i 1200 ośrodków szczepień, aby szczepienia dotarły do ​​każdej kwalifikującej się osoby dorosłej. Co ciekawe, około 22 000 obywateli Bhutanu zgłosiło się na ochotnika aby informować o konieczności szczepienia i rozwiać wszelką dezinformację, a także pomagać w przeprowadzaniu masowych badań i testów, oraz nawet dostarczać szczepionki w trudniej dostępne rejony kraju.

W Szwecji do 1 sierpnia tego roku zarażone zostały 108 194 osoby na milion mieszkańców, zaś  1438 osób na milion zmarło. A Szwecja jest słabo zaludniona, trochę tak jak Rosja. Natomiast w Danii, gdzie zastosowano lockdown, do 1 sierpnia zarażonych zostało 54 488 osób na milion  mieszkańców, a 438 osób na milion zmarło. Czyli, na milion mieszkańców w Szwecji było dwa razy więcej zakażeń i trzy razy więcej zgonów niż w pobliskiej Danii.

Dla porównania, w tym samym okresie na Białorusi zakażonych zostało 47 220 osób na milion mieszkańców i 366 osób na milion zmarło. Tak więc, do 1 sierpnia na milion mieszkańców w Danii była podobna liczba zakażeń jak na Białorusi, ale w Szwecji nastąpiło do czterech razy więcej zgonów na milion mieszkańców, na Białorusi. Bowiem na Białorusi, choć nie było lockdownu, Łukaszenka, twierdzący że z tym Covidem to hucpa, na wszelki wypadek postawił w stan alarmowy całą służbę zdrowia, a chorych szybko izolowano. Potem zaś miał czas, by spokojnie szczepić, wyprodukowaną na Białorusi szczepionką, swój „totalitarnie zniewolony” naród.

Cóż, szczepionki w zwalczaniu Covid 19 pomagają i to bardzo skutecznie. To jest niezaprzeczalny fakt. Problem w tym iż nie wiemy co będzie dalej. Preparaty te nie są długoterminowo dokładnie przebadane gdyż nie było na to czasu.

 Jako osoba doświadczona w zakresie biologii ewolucyjnej mam tu prostą odpowiedź. Otóż,  szkodliwe elementy wszczepiane ludziom (i zwierzętom oczywiście też) są przez nich, nie zawsze szybko, neutralizowane i usuwane, zwłaszcza w moczu. Na przykład, żołnierze, którzy się nawdychali oparów U238 (czyli zubożonego uranu) w okolicach czołgów postrzelanych tą amunicją, szybko ten zubożony uran wysikiwali.

U bardzo małych dzieci ich wzrost i przybór wagi jest najszybszy – i dlatego tzw. turnover (czyli wymiana wszystkich materiałów z organizmu dziecka, włączając w to kwasy nukleinowe) jest najszybszy. Co gwarantuje, że praktycznie niemożliwe jest wszczepianie im „na stałe” jakichś substancji, np. związków rtęci, DNA, RNA, itd. Z pewnością doskonale to sprawdzono na innych ssakach doświadczalnych.

Z drugiej strony, karmienie owiec genetycznie zmanipulowaną lucerną z „wmontowanym” w nią dodatkowym genem kazeiny, ponoć zwiększało aż o 5 proc. gęstość wełny rosnącej na tych owcach. Ale taka wieloletnia hodowla owiec nie ma nic wspólnego z bardzo  krótkotrwałymi szczepieniami. Czy to wystarczy jako panaceum na antyszczepienne strachy?.

Dodam jeszcze, że w młodości czytałem kryminały Agaty Christie, w których opisywała ona, jak przyszli mordercy przez kilka miesięcy się faszerowali mikro dozami arszeniku, by się nań uodpornić – i następnie spożywając, z planowaną ofiarą, pokarm tym arszenikiem zatruty, w sposób nie wzbudzający podejrzeń mogli eliminować z życia znienawidzoną bliską osobę.

Według takiego samego mechanizmu powstawania odporności funkcjonują obecne szczepionki przeciw Covid 19. Być może jednak trzeba będzie dodać ich kolejną dawkę, aby uodpornić organizm przed atakiem wirusów.

Kiszona Polska

Olimpiada się skończyła, to niebawem znowu się zacznie covidowe story. Jeśli się ktoś jeszcze nie przyzwyczaił do nowej rzeczywistości, to spokojnie, zdąży sobie wszystko utrwalić w najbliższych latach. Wedle ostrożnych prognoz, galimatias potrwa do 2025 r. Na tyle mniej więcej szacują wielkość cytryny do wyciśnięcia rządzący światem: bankierzy, którzy to finansują; imperia medialne, które żyją ze straszenia ludzi i koncerny farmaceutyczne, dla których covid mógłby się nigdy nie kończyć.

W moim środowisku zawodowym trwa od dłuższego czasu licytacja, kiedy znowu nas pozamykają i zabronią pracować. Po cichu łudzimy się, że dobry Pan pozwoli nacieszyć się wolnością do końca wakacji, bo chwilę po pierwszym dzwonku, kiedy dzieci wrócą do szkół i rozniosą zarazę pod strzechy i pojawią się „nowe ogniska”, zazgrzyta szybko zamek w drzwiach a woźny zarygluje kraj na dwa, cztery, osiem tygodni, bo przecież tak trzeba. Dla naszego, wspólnego dobra. Zawsze jak słyszę z czyichkolwiek ust, że coś jest robione dla mojego dobra, to mam ochotę przefasonować właścicielowi owych ust przedni zgryz, choć agresywny nie jest z natury, jeno potulny, jak baranek. Dla mojego dobra rząd zabroni mi dawać rozrywkę ludziom a ludziom rozrywkę ode mnie pobierać, bo tylko tak uchroni się społeczeństwo od zakażenia. Dzięki siedzeniu w domach, zdalnemu nauczaniu i alkoholizmowi, w który Polacy będą nagminnie popadać, bo co tu robić w take aure.

Parę dni temu przeczytałem, że grupa Offspring, którą lubię i poważam, wyrzuciła ze składu perkusistę, bo ten nie chciał się zaszczepić. W podobnym czasie, szef amerykańskiego wydawcy jednej z gazet tryumfalnie ogłosił, że firma pozbyła się dwóch pracowników, którzy się nie zaszczepili, choć formalnie byli do tego zobligowani. Tak bowiem ustalono na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy, że jak komuś nie pasuje szczepienie, to może w firmie się nie pokazywać-wolna droga, nikt nikogo pod karabinem nie trzyma. I ja takie wyjście rozumiem. A nawet…popieram.

Od zawsze stałem na stanowisku, że jak ktoś ma swój, prywatny interes, to może go sobie prowadzić, jak mu się podoba, w ramach obowiązującego prawa. Decydować o zarobkach. Po swojemu dobierać kadrę. Zatrudniać kogo chce. Zwalniać. Sprzedawać i kupować po uważaniu. Bo własny, prywatny biznes, to ani ochronka dla sierot, ani fundusz zapomogowy. I, naturalnie, nie wszystkim musi się to podobać, ale prywatny biznes to nie stosunek płciowy, żeby się każdemu podobało.

Wbrew temu, co można przeczytać w sieci, od szczepionek na covid ludzie masowo nie umierają. Inna sprawa, że nie do końca wiadomo co w nich jest i jak się będzie toto rozkładało w człowieku po latach, ale wiadomo już dziś, a to pewna nauka, że szczepienia pomagają łagodniej przechodzić przez zarazę, i mniej ludzi po nich schodzi z powodu zakażenia. Każda prywatna firma, jeśli uzna to za swoją fanaberię, może nakazać pracownikom taki przymus, tak jak nakazuje, żeby przychodzić do roboty czystym, schludnym i trzeźwym. Jeśli jakiś pracownik z jakiegoś powodu szczepić się nie chce, niechaj tego nie robi, ale wtedy liczyć się musi z utratą zatrudnienia. Owszem, nie jest to super rozwiązanie, bo najlepiej człowieka do niczego nie przymuszać i liczyć na jego dobrą wolę i zdrowy rozsądek. Niestety jednak takie podejście możliwe i pożądane jest tam, gdzie robi się na publicznym i za publiczne. Państwo, jak na razie, zmusić nas nie może albo nie chce. Ale prywaciarz już może i źle by było, gdyby ktoś prywaciarzowi zabraniał móc. Jego pieniądze, jego rzecz.

Od paru dni trwa w internecie gównoburza na temat nowej knajpy w Warszawie, której jednym ze współwłaścicieli jest Robert Lewandowski. Ludzie nie mogą się nadziwić, że taki krezus, który chce zatrudnić docelowo 100 osób, daje na start kucharzom, kelnerom i barmanom stawki, które były dobre 2-3 lata temu. I że to źle, że nie chce dać zarobić ludziom, a sam forsą sra. No cóż, może i nie najlepiej to świadczy o jego hojności, ale…jak jego interes, to może sobie go prowadzić jak się mu podoba. Na szczęście nie ma jeszcze przymusu pracowania za najniższą krajową ani obowiązku pracy; nie pasuje u Lewandowskiego, można iść do Wojciecha Amaro, wolny kraj. No właśnie, wolny. Mam wrażenie, że czasami zbyt powolny. Że przydałby się mu jakiś katalizator, żeby ludzie się przebudzili i zobaczyli w czym im przyszło się kisić. Bo z kiszonek to lubię buraki, kapustę ale nie Polskę. Ta jest kompletnie niestrawna.

Jednym słowem-dobrze. Dwoma-niedobrze.

Naród kombinuje jak może, ale cały czas jakby nie dowierzał, że trzeba się z władzą wziąć za bary i kto żyw, jąć przypominać sobie, jak dekodować władzy przekaz. To, że minister mówi że dobrze, czytać należy: niedobrze. To, że wszystko idzie po naszej myśli, rozumieć dokładnie odwrotnie. Bo każdy, kto ma władzę, niechaj budzi w Was, Polacy, głęboką odrazę. 

Byłem wczoraj na basenie miejskim z córką, na lekcji pływania. Na własne oczy widziałem, jak sprawnie i bezkolizyjnie przebiega proces, jak to ujął mój kolega z kapeli na K. “apartheidu”, względem zaszczepionych i niezaszczepionych. Sam, dzień wcześniej, przyjąłem drugą dawkę Astry i mogę się poszczycić tym, że obyło się to u mnie bez najmniejszych dolegliwości somatycznych. Tłumaczę to sobie i innym, ponadstandardową odpornością organizmu na substancje obce doń wprowadzane, głównie za pomocą górnych dróg oddechowych i układu pokarmowego. 

Na basenie, jak to na basenie, są przygody. A w taką aurę jak wczoraj, to już obowiązkowo. Deszcz lał jak oszalały, więc naród postanowił uciec na pływalnię. Na wejściu, na dzień dobry, przekroczono dopuszczalną liczbę kąpiących się, bo przecież obowiązują limity, a żoliborska administracja basenowa bardzo w tym względzie wyczulona na prawo i sprawiedliwość. Czekali więc pechowcy, którzy nie załapali się na wejście, karnie, w ogonku, aż ktoś opuści szatnię, żeby móc zająć jego miejsce. Do czasu, kiedy recepcjonistka ogłosiła, że ci, którzy są zaszczepieni i mają zaświadczenie papierowe albo QR kod w telefonie, mogą wejść bez kolejki. Nie minęła minuta, a już jeden człowiek żądał rozmowy z kierownikiem. Drugi wertował regulamin, żeby znaleźć podstawę prawną. Trzeci pisał skargę, a inni wygrażali rządzącym od najgorszych. Wszyscy oczywiście stłoczeni w ciasnym korytarzu, jeden za drugim, stoją przy sobie i chuchają, każdy każdemu, w kark. Teoretycznie więc jest tak, że jeśli osiągnie się 50 proc. zajętości miejsc i po tym fakcie będzie można wpuszczać na obiekt wyłącznie zaszczepionych, gdy zgłosi się z zamiarem wejścia 60 proc. zaszczepieńców, trzeba będzie ich przyjąć tak czy inaczej, mimo że rachunek wyniesie 110 proc. obłożenia. Rozumiecie Państwo tę kwadraturę koła? No właśnie, tylko premier Morawiecki może to objąć swoim umysłem. Tymczasem martwią się ci wszyscy, którym rząd aż tak łatwo nie odpuszcza. Co tu robić, żeby wyjść na swoje, kiedy możemy wpuścić tylko tyle, żeby nie dołożyć do interesu. Można oczywiście wpuszczać tylko zaszczepionych, ale tych i tak nie będzie aż tylu, żeby na nich zarobić. Najlepiej Najprościej, należałoby wpuszczać każdego, kto chce, ale formalnie się nie da. No właśnie, formalnie. Od początku tokowałem w rozmowach prywatnych, że jest bardzo prosty sposób, żeby pobić rząd ich własną bronią. Jest bowiem tak, że rząd nakłada obowiązek rozróżniania zaszczepionych od niezaszczepionych na organizatorach imprez lub administracji obiektu. Ci z kolei, nie mają żadnych prawnych ani technicznych możliwości, żeby zaświadczenia o szczepieniu weryfikować. Przecież można odbić sobie byle jaki QR kod na powielaczu, dopisać na komputerze nazwisko i dobra nasza. Wiedzą to i organizatorzy i konsumenci. Rząd udaje, że problemu nie ma, choć może prawda jest dużo bardziej brutalna; rząd najzwyczajniej jest ślepy i głuchy, gdyż właśnie tacy ludzie go tworzą; ślepi i głusi na głos obywateli. Tym samym, nie zostawiają rządzacy ludziom wyboru. Jeśli nie można sprawdzić prawdziwości lub fałszywości oświadczeń zaszczepieńców, a jednocześnie nie chce się zbankrutować przez narzucony domiar, trzeba robić, co każą i falandyzować prawo jak się da. Ot, jeden z organizatorów naszego, plenerowego koncertu, gdzie, przypomnijmy, wciąż obowiązują limity 250 osób na sztukę, na stronie internetowej, za pomocą której sprzedaje bilety, napisał, że pula 250 “wolnych” wejściówek wyczerpała się, i każdy, kto zdecyduje się zakupić bilet, z automatu oświadcza, że jest osobą zaszczepioną. Przepisy nie precyzują bowiem, w jaki sposób sprawdzć prawdomówność Polaków. Trudno więc domagać się, aby organizatorzy imprez masowych, traktowali swoich współbraci jako kłamców i oszustów, wszak wszyscy Polacy, to jedna rodzina. 

Jak na razie, nie ma lewara na takie obchodzenie prawa. Człek składa oświadczenie woli, prawdziwe, czy nie, organizator sprawdzić nie może, bo łamie choćby przepisy RODO. A ci wszyscy, którzy chcą być świętsi od papieża i zamierzają zaglądać w dowody i QR kody Polaków, niechaj się martwią i dumają, jak zrobić tak, żeby było zgodnie z prawem i prawdą, bo Państwo im w tym nie dopomoże. Ja, w każdy razie zachęcam do jak najszerszego prawa obchodzenia, gdyż jest skrojone pod rządzących a nie pod zwykłych ludzi. A to zupełnie nie moja optyka. 

Odszczepieńcy

Sam jestem zaszczepiony Astrą. Jednakowoż to, że jestem za szczepieniami nie może oznaczać, że mam tolerować nierówność wobec tych, którzy uważają inaczej, a jak na razie, dopóki szczepienia nie są obowiązkowe, mają do tego, jako obywatele, pełne prawo. Wszelkie próby podziału na dobrych-zaszczepionych i niezaszczepiony motłoch, uważam za jawną dyskryminację. Łączyć, a nie dzielić. Przekonywać, a nie zastraszać.

Ech, wycyckali nas, muzykantów, łachudry, jak Bronek ślepą Kaśkę. Wróg prawdziwy nie kryje się bowiem pośród zaszczepionych lub niezaszczepionych, ale siedzi sobie wygodnie na Nowogrodzkiej. Co i rusz wymyśla nowe tortury dla kolejnych grup społecznych. W zależności od skali zacietrzewienia, wzywa do siebie ministra albo samego premier i wręcza karteczkę z rozkazem, rzucając na odchodne: wykonać!

Jakiś czas temu, w moim środowisku zawodowym, gruchnęła wieść, że w związku z takimi a nie innymi wytycznymi rządu względem koncertów plenerowych, na których może bawić się maksymalnie 250 osób plus zaszczepieni, coraz większa liczba organizatorów rozważa, aby na imprezy wpuszczać jedynie tych, którzy posiadają tzw. covidowy paszport, tj. takich, którzy przyjęli obydwie dawki szczepionek dwudawkowych lub jedną, pełną jednodawkową. Nie każdemu jednak się to podoba. Mi np. nie. I moim kolegom z grupy Kult też nie. Po raz kolejny postanowiliśmy więc dołożyć do pieca i nazwać podobne praktyki apartheidem, dodając przy tym, że nie będziemy brać udziału w wydarzeniach, na których dzieli się społeczeństwo na zaszczepionych i niezaszczepionych. Po pierwsze dlatego, że to po prostu nielegalne, gdyż sprzeczne z zasadą równości. A po drugie, dlaczego zaszczepiony ma mieć większe prawo od tego, który nie jest zaszczepiony bo: przeszedł już covid i jest ozdrowieńcem; czeka na drugą dawkę szczepionki; boi się szczepienia; uważa, że Ziemia jest płaska. Pomijając różny ciężar gatunkowy przyczyn braku zaszczepienia, żadna z opcji nie kwalifikuje człowieka, w ramach istniejącego porządku prawnego, jako tego, który ma być traktowany gorzej niż ten, który otrzymał szczepionkę. Wobec takiego stawiania sprawy protestujemy i protestowaliśmy, choć mamy świadomość, że znowu rozpętaliśmy burzę i zostaliśmy opacznie zrozumiani.

Napisaliśmy, że chcemy łączyć, a nie dzielić, a na raz rzuciły się sobie do gardeł dwa polskie plemiona. Momentalnie lud podchwycił, że szczujemy zaszczepionych na niezaszczepionych i bliżej nam do tych niezaszczepionych, bo chcemy wpuszczać ich na koncerty razem z zaszczepionymi. Linia podziału poszła po pęknięciu politycznym; korwiniści i „prawdziwi Polacy” wzięli nas za swoich, bo poddaliśmy w wątpliwość sens rządowej polityki przymuszania do szczepień, miast doń przekonywania, a jak wiemy, tylko drogą powszechnego wyszczepienia poradzimy sobie z pandemią. Pomijam przykry dla bogatej części świata fakt, że na Czarny Ląd czy do biedoty w Azji, szczepionki dotrą w formie powszechnej, Bóg raczy wiedzieć kiedy, a szczepy koronawirusa wciąż mutują, więc może się wkrótce okazać, że wcale nie jesteśmy tacy bezpieczni, nawet po dwóch dawkach. Inna rzecz, że w naszej kapeli, większość kolegów się zaszczepiła, bo wie, że warto ufać nauce niźli zabobonom. Nie zmienia to jednak naszego podejścia, do niesprawiedliwego, z gruntu rzeczy, segregowania ludzi.

Gdyby szczepienia na covid były obowiązkowe, to co innego. Ale jeszcze długo obowiązkowe nie będą, bo gdyby miało się tak stać, za każdą niepożądaną reakcję poszczepienną, a jednak trochę ich wciąż występuje, bo panaceum testuje się na ludziach na bieżąco, rządy państw musiałyby bulić olbrzymie odszkodowania, a na to nikt nie może sobie pozwolić. Lepiej więc naród po cichu przymuszać, żeby sam się wyszczepił. Niektórzy próbują zachęcać; loteriami, kuponami na darmowe piwo, jak w Ameryce, czy zniżkami, jak w przypadku honorowego krwiodawstwa U nas postanowiono ludzi zaszantażować: nie zaszczepisz się-nie pójdziesz na koncert. I na taki dyktat, my zaszczepieni muzykanci z grupy na K. się nie zgadzamy. Bo całe życie i całym życiem jesteśmy za wolnością, o której gramy i śpiewamy. I której zawsze będziemy bronić.

Prezydent Biden walczy z koronawirusem

Obejmując urząd prezydenta USA 20 stycznia 2021 r. Joe Biden złożył wiele obietnic politycznych i gospodarczych. Wśród nich na naczelnym miejscu była obietnica skutecznej walki z epidemią koronawirusa.

Oskarżył przy tym swojego poprzednika D. Trumpa o zaniedbania w walce z Covid-19. Kiedy Joe Biden obejmował urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych liczba śmiertelnych ofiar koronawirusa była większa od liczby amerykańskich ofiar w czasie drugiej wojny światowej, wojny koreańskiej i wojny wietnamskiej łącznie. Tuż przed objęciem urzędu prezydenta przez Bidena, podano do wiadomości 18 stycznia 2021 r., że globalnie na covid-19 zachorowało 95,5 miliona osób, w tym 24 milionów Amerykanów. Globalnie zmarło ponad 2 miliony osób. Dwie trzecie stanów USA wówczas odnotowało wzrost zakażeń. To co szczególnie zaniepokoiło Amerykanów to informacja o rozszerzającym się wpływie brytyjskiego wariantu koronawirusa uważanego za groźniejszy. Center for Disease Control and Protection wydał ostrzeżenie, że wariant brytyjski jest groźniejszy ponieważ szybciej się rozprzestrzenia. Najbardziej dotkniętym stanem była Arizona, gdzie w styczniu 2021 r. odnotowywano średnio 160 śmiertelnych przypadków dziennie.
Prezydent Trump w końcówce swej prezydentury zniósł ograniczenia w podróży Amerykanów do 26 krajów m. in. do europejskich krajów strefy Schengen oraz do Brazylii, Anglii i do Irlandii. Po tej decyzji Trumpa desygnowana na sekretarza prasowego Białego Domu Jen Psaki zapowiedziała, że administracja Bidena nie zamierza znieść tych ograniczeń. „W związku z pogarszającą się sytuacją pandemiczną i pojawieniem się bardziej zaraźliwych wariantów wirusa na świecie, nie jest to czas na zniesienie ograniczeń w podróżach zagranicznych” – powiedziała Jen Psaki.
Trzeciego dnia po objęciu prezydentury 21 stycznia 2021 r. Biden zapowiedział rozesłanie ponad 25 milionów masek do lokalnych ośrodków zdrowia, jadłodajni oraz kuchni w całym kraju Dotyczyło to osób o niskich dochodach. Biały Dom zapowiedział, że akcja ta obejmie 12-15 milionów Amerykanów. Prezydent powiedział, że będą to maski amerykańskie, wysokiej jakości i dostępne bezpłatnie.
Prezydent Biden wielokrotnie apelował do Amerykanów o noszenie maseczek. Sam dawał przykład pojawiając się publicznie zawsze w maseczce. Nakazał pracownikom administracji rządowej noszenie zawsze maseczek na terenie publicznym i wprowadził nakaz noszenia maseczek w transporcie publicznym, na lotniskach i stacjach tranzytowych. Dr. Anthony Fauci doradca prezydenta do spraw zdrowia poniżany przez Trumpa i powołany na to stanowisko przez Bidena wielokrotnie powtarzał, że maski są najbardziej skuteczną ochroną, nie tylko osoby noszącej maskę, ale także chronią innych od zakażeń.
Doradcy prezydenta Trumpa również proponowali rozsyłanie masek Amerykanom, ale prezydent blokował taka decyzję. Trump, jak wspominałem, przez wiele miesięcy sprzeciwiał się obowiązkowemu noszeniu maseczek i demonstrował ten sprzeciw na własnej osobie. Służba pocztowa Stanów Zjednoczonych planowała w kwietniu 2020 r. rozprowadzić 650 milionów maseczek. Ale Biały Dom Trumpa sprzeciwił się temu w obawie, że „spowoduje to strach i panikę”.
Plan Bidena walki z koronawirusem spotkał się z poparciem 150 najważniejszych liderów amerykańskiego biznesu. Poparli oni zapowiadany przez Bidena program pomocy w walce z koronawirusem, który ma kosztować 1,9 biliona dolarów. W tej grupie biznesu byli ważni przedstawiciele banków i gospodarki m.in. Goldman Sachs and Blackstone, Google, Intel, IBM, Leows Hotels and Co., United Airlines. Sprzeciw natomiast zgłaszali biznesmeni związani z Partią Republikańską.
5 lutego 2021 r. Kongres przyjął rezolucje w sprawie budżetu mimo opozycji republikanów w obu izbach Kongresu. W Senacie natomiast przyjęto poprawkę zgłoszoną przez demokratę Joe Manchina z Zachodniej Wirginii i republikankę Susan Collins z Maine, która uniemożliwia bogatym podatnikom otrzymywanie pomocy w wysokości 1400 dolarów.
Pandemia, która ogarnęła szerokie kręgi społeczeństwa amerykańskiego pogorszyła stan zdrowotny Amerykanów. Badania wykazały, że koronawirus obniżył średnią długość życia Amerykanów z 78,8 lat w 2019 r. do 77,8 w roku 2021 r. Średnia długość życia Afroamerykanów obniżyła się o 2,7 lat. Biden pocieszał jednak Amerykanów, że choć przez ostatnie cztery lata w informacjach dominował Trump to „zapewniam was” – powiedział Biden – „że w następnych czterech latach w wiadomościach dominować będą Amerykanie. Jestem zmęczony rozmowami na temat Trumpa”. Takie słowa wypowiedział Biden na spotkaniu z mieszkańcami Wisconsin 16 lutego 2021 r. i obiecał, że do końca lipca udostępni Amerykanom 600 milionów szczepień.
Mimo, że rządy Trumpa i Bidena nie zachęcały Amerykanów do podróżowania po kraju i za granicę sezon zimowy 2020/2021 jest najbardziej katastrofalny jeżeli chodzi o liczbę wypadków śmiertelnych. Urząd National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA) ostrzegał turystów przed lawinami w górach. Zimą 2020/2021 w wyniku lawin w górach zginęło 33 turystów, tylko o 3 mniej niż w rekordowych latach 2008 i 2010.
Ofiarą koronawirusa padło wielu marynarzy okrętów Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych. W lutym 2021 r. Dowództwo Marynarki Wojennej ujawniło, że kilkunastu marynarzy na pokładzie USS San Diego na wodach Środkowego Wschodu zachorowało na Covid-19. Podobnie było na pokładzie USS Philippine Sea. W 2020 r. na pokładzie okrętu „Theodore Roosevelt” prawie 20 proc. załogi miało pozytywny test na koronawirusa. Ponad 1000 członków załogi liczącej 4900 osób zachorowało i zostało ewakuowanych do szpitala na wyspę Guam.
Prezydent Biden, który lubi uchodzić za polityka doświadczonego, a takim na pewno jest, nie obiecywał Amerykanom kiedy zakończy się kryzys pandemiczny, ale zapewniał, że „robimy wszystko co możliwe aby taki dzień nadszedł wcześniej niż później. Wierzę, że zbliżymy się do normalności do końca tego roku i z Bożą pomocą tegoroczne Święta Bożego Narodzenia będą różnić się os ostatnich”. Dodał jednak, że nie może podjąć żadnych zobowiązań wobec społeczeństwa ponieważ nadal jest wiele niewiadomych zwłaszcza w sferze produkcji.
Biden w sytuacji napięć społecznych i politycznych w USA starał się zachować równowagę między optymizmem i realizmem jeżeli chodzi wyjście z kryzysu pandemicznego. Równocześnie wskazywał na możliwość pojawienia się niesprawiedliwych zdarzeń jak np. burze śnieżne w Teksasie, czy możliwości nowych groźnych odmian koronawirusa. „Wiem” – powiedział prezydent w czasie wizyty w koncernie Pfizera – „że natrafimy na wiele przeszkód, ze nie będzie nam łatwo, ale w końcu pokonamy wszystko”. Biden prezentował w ten sposób tradycyjny optymizm kulturowy Amerykanów. Równocześnie zapewniał Amerykanów, że zasięga opinii ekspertów przed podjęciem każdej ważnej decyzji, wsłuchuje się w uwagi swych doradców. Kontrastowało to z praktyką jego przeciwnika w Białym Domu. Donald Trump chełpił się, że podejmuje decyzje samodzielnie.
Administracja Bidena wyrażała zadowolenie z rozprowadzania szczepionek w Stanach Zjednoczonych. Fundacja Kaiser Family Foundation ujawniła jednak, że szczepionka rozprowadzana jest nierówno w społeczeństwie amerykańskim. Biali Amerykanie są szczepieni trzy razy częściej niż obywatele pochodzenia hiszpańskiego i dwa razy częściej niż Afroamerykanie. Badania przeprowadzono w 27 stanach. Administracja Bidena organizowała szczepienia we współpracy z lokalnymi władzami oraz z lokalnymi ośrodkami zdrowia. Aby dotrzeć do jak największej liczby ludności władze amerykańskie wykorzystywały specjalne samochody przystosowane do takiej akcji.
22 lutego 2021 r. liczba ofiar koronawirusa w Stanach Zjednoczonych przekroczyła 500 000. Była to najwyższa liczba ofiar w jakimkolwiek kraju na świecie i większa niż liczba Amerykanów poległych na frontach pierwszej i drugiej wojny światowej i wojny wietnamskiej łącznie. Profesor służby zdrowia Columbia University ocenił to jako przerażające świadectwo fiaska walki z wirusem w Stanach Zjednoczonych. Ofiary wirusa w USA stanowią 20 proc. światowych ofiar wirusa. Jedna osoba na 670 Amerykanów padła ofiarą koronawirusa. Przyczyniło się to również do obniżenia średniej długości życia Amerykanów.
Epidemia koronawirusa zaszkodziła gospodarce amerykańskiej. Przyczyniła się do wzrostu bezrobocia, zamknęła wiele biznesów i skomplikowała życie codzienne Amerykanów. W celu przywrócenia pewnej równowagi i zwiększenia pomocy rodzinom rząd Bidena mimo opozycji republikanów przyjął pomocowy program budżetowy wartości 1,9 bilionów dolarów.
Pandemia dotknęła szkolnictwo amerykańskie. Miliony uczniów od ponad roku są poza szkołą. Toczą się ostre spory wśród rodziców, nauczycieli, władz szkolnych jak rozwiązać ten problem. Prezydent Biden jest zwolennikiem otwarcia wszystkich szkół. Grozi wydaniem rozkazu w tej sprawie, ale sprawa nie jest prosta ponieważ szkolnictwo amerykańskie w przeciwieństwie do europejskiego jest pod kontrolą władzy lokalnej. Niektórzy proponują, aby dzieci rozsadzić w klasach luźniej, ale wiele szkół nie ma dostatecznej przestrzeni aby zrealizować ten postulat.
Niektóre władze lokalne, zwłaszcza republikańskie, sprzeciwiały się nakazom dla obywateli w walce z koronawirusem. Tak np. gubernator Teksasu Greg Abbott na początku marca 2021 r. w okresie szczytu pandemii opowiedział się za częściowym i stopniowym znoszeniem obowiązku noszenia maseczki. Decydować o tym powinny władze lokalne w poszczególnych powiatach. Również niektórzy biskupi kościoła katolickiego zalecali swoim wyznawcom aby nie przyjmowali szczepionki od firmy Johnson and Johnson.
Prezydent Biden na początku marca zapewniał Amerykanów, że Stany Zjednoczone będą miały dostateczną liczbę szczepionek by do końca maja 2021 r. zaszczepić wszystkich Amerykanów po tym jak agencja rządowa US Food and Drug Administration wydała zgodę na użycie szczepionki produkowanej przez firmę Johnson and Johnson, która wymaga jednorazowego zaszczepienia. Firma ta oświadczyła na początku marca 2021 r., że ma już 4 miliony szczepionek, a do polowy roku będzie gotowa dostarczyć 100 milionów szczepionek.
Dziennikarze, i nie tylko oni, pytają prezydenta kiedy Stany Zjednoczone powrócą do normalnego życia. Prezydent Biden odmawia odpowiedzi na to pytanie przyznając uczciwie, że nie wie. Jednak niektórzy gubernatorzy stanów podjęli już decyzje znoszące rozmaite restrykcje odnośnie m. in. noszenia maseczek czy funkcjonowania biznesu. Pocieszeniem dla administracji Bidena była wiadomość, że w lutym 2021 r. w gospodarce amerykańskiej przybyło 379 000 stanowisk pracy, a wiele stanów zniosło różne ograniczenia wynikające z pandemii. Władze federalne i lokalne zwiększyły również liczbę szczepionek przeciw koronawirusowi. 6 marca Senat USA uchwalił plan stymulujący gospodarkę wartości 1,9 biliona dolarów. Przewiduje on pomoc do końca lata setkom milionów obywateli dotkniętych bezrobociem oraz środki finansowe dla stanów, miast, szkół i małych biznesów w walce z pandemią.
W Stanach Zjednoczonych pojawiły się informacje, że wywiad rosyjski rozsyła dezinformacje o dwóch szczepionkach używanych w USA oraz o różnych aspektach polityki amerykańskiej. Informacje na ten temat podał na początki marca 221 r. Global Engagement Center i dziennik „The Wall Street Journal”. Rzecznik Kremla zaprzeczył informacjom amerykańskim jakoby rosyjskie służby wywiadowcze rozsyłały dezinformacje. Rzecznik rosyjski Dmitry Peskov oświadczył: „To jest nonsens. Rosyjskie służby specjalne nie mają nic wspólnego z krytyką szczepionek”.
W sobotę 6 marca 2021 r. zaszczepiono rekordową liczbę Amerykanów 2,9 mln w ciągu jednego dnia. Republikanie zamiast pogratulować prezydentowi Bidenowi tego sukcesu oskarżyli go, że próbuje swój sukces wykorzystać dla partykularnych celów politycznych. Przywódca mniejszości republikańskiej w Senacie Kevin McCarthy określił walkę Bidena z pandemią mianem „najgorszej partyjnej polityki”. A inny senator republikański Ron Johnson nazwał walkę Bidena z pandemią „Jeszcze jedną próbą nieuznawania dziedzictwa Donalda Trumpa”.
10 marca 2021 r. Kongres przyjął ustawę, a prezydent 2 dni później ją podpisał przyznająca 1,9 biliona dolarów na walkę z Covid-19. Ustawa m.in. przeznacza 1400 dolarów dla milionów Amerykanów, dodatki dla bezrobotnych i miliony dolarów na pomoc stanom i lokalnym rządom w walce z epidemią. Ustawa przeszła w Izbie Reprezentantów glosami 220 za i 211 przeciw. Żaden republikanin nie poparł ustawy. Ustawa przeznacza m.in. 8,5 mld dolarów dla szpitali i ośrodków zdrowia walczących z koronawirusem.
Sondaż przeprowadzony przez CNN wykazał, że 61 proc. Amerykanów poopiera pomocowy program Bidena. Niektóre konkretne programy uzyskały nawet wyższe poparcie. Natomiast mniejsze poparcie 59 proc. otrzymała propozycja przeznaczenia 350 mld. dolarów na pomoc stanowym i lokalnym samorządom. Również propozycja w planie Bidena podwyżki płacy minimalnej z 7,25 dolara za godzinę do 15 dolarów poparta została w sondażach przez 55 proc. Amerykanów. Prezydent podpisał ustawę 11 marca 2021 r.
12 marca 2021 r. w przemówieniu w Białym Domu adresowanym do wszystkich Amerykanów Biden przedstawił plan powstrzymania rozszerzania się epidemii w Stanach Zjednoczonych. Obiecał również, że święto narodowe USA 4 lipca będą mogli celebrować bez ograniczeń, „niezagrożeni wirusem”. „Każdy Amerykanin” – powiedział Biden – „znajdzie światło w ciemności. Wiemy, ze musimy pokonać tego wirusa”. Wezwał Amerykanów do „narodowej jedności” i zaniechania partyjnych walk w sprawie masek i rożnych ograniczeń. Przemówienie zakończył apelem: „potrzebuję aby każdy Amerykanin czynił wszystko co może w walce z wirusem”. Prezydent poinformował, że dotąd ofiarą koronawirusa padło 527 726 Amerykanów i dodał, że jest to więcej ofiar amerykańskich aniżeli łącznie pochłonęły obie wojny światowe, wojna w Wietnamie i zamachy terrorystyczne w Nowym Jorku 11 września 2001 r.
W 2020 r. odnotowano w USA największą roczną liczbę zgonów w historii tego kraju. W drugiej połowie marca 2021 r. liczba zakażeń zaczęła spadać. W związku z tym trendem władze stanowe Teksasu i Missisipi mimo sprzeciwu rządu USA i epidemiologów zniosły nakaz noszenia maseczek i ograniczenia w handlu.
Nieoczekiwanie zaskoczył Amerykanów były prezydent Donald Trump. Jako prezydent nie był on entuzjastą szczepień przeciw wirusowi Covid-19. Nieoczekiwanie jednak były prezydent 16 marca 2021 r. wystąpił z oświadczeniem zachęcającym Amerykanów do szczepień mówiąc, że są one „bezpieczne i skuteczne”. Pogląd ten był o tyle zaskakujący, że wielu republikanów z rezerwą się odnosiło do obowiązkowych szczepień wprowadzonych przez rząd federalny i władze lokalne.
W drugiej połowie marca 2021 r. rząd amerykański po dłuższym namyśle podjął decyzję wysłania 2,5 miliona szczepionek AstraZeneca do Meksyku i 1,5 miliona do Kanady. Wszystko to w ramach trójstronnej współpracy dobrosąsiedzkiej.
Mimo epidemii i apeli o ograniczenie podróży Amerykanów, podróże samochodowe i samolotowe odbywały się normalnie. Amerykanie są ruchliwym, mobilnym społeczeństwem. W szczycie pandemii w marcu 2021 r. codziennie ponad milion Amerykanów podróżowało samolotem. W piątek 19 marca rekordowa liczba Amerykanów 1,4 miliona poleciała samolotem. Ilu podróżowało samochodem to trudno podliczyć. „To co robimy to rozszerzamy działanie wirusa w całym kraju” – powiedział dr Peter Hotez dziekan National Tropical Medicine w College of Medicine.
25 marca 2021 r. prezydent Biden oświadczył, że przeznacza 10 mld dolarów aby ułatwić Amerykanom dostęp do szczepionek. Środki na ten cel dostaną lokalne społeczności w wysokości 300 mln dolarów, a 32 mln dolarów przeznaczonych będzie na szkolenie i pomoc techniczną dla lokalnych władz. Biden również zapewnił, że do 1 maja wszyscy dorośli Amerykanie uzyskają dostęp do szczepionki. Do czwartku 25 marca 545 282 Amerykanów straciło życie w wyniku zarażenia wirusem covid-19.
Tak wielka strata ludzi spowodowała dyskusję, czy można było zapobiec tak olbrzymim ofiarom. Dr Deborah Birx, która była w Białym Domu w okresie prezydentury Trumpa stwierdziła w końcu marca, że liczba śmiertelnych ofiar „mogła być znacznie zmniejszona” gdyby stany i miasta wcześniej i bardziej agresywnie przystąpiły do walki z koronawirusem. Studium przeprowadzone przez Columbia University w Nowym Jorku wykazało, ze gdyby władze amerykańskie przystąpiły wcześniej do energicznej walki z epidemią można było uratować życie dziesiątkom tysięcy ludzi. Lekarze, którzy służyli w administracji Trumpa stwierdzili, że jego rząd zbyt późno przystąpił do walki z epidemią. Rząd prezydenta Bidena oświadczył 26 marca 2021 r., że chce wykonać 200 milionów szczepionek w ciągu pierwszych 100 dni jego prezydentury.
W końcu marca 2021 r. sześciu lekarzy, którzy pracowali na rzecz Białego Domu w czasie prezydentury Donalda Trumpa oświadczyło, że prezydent Trump nie wyrażał zgody na ujawnienie informacji o zagrożeniu wirusem Covid-19. Wśród nich byli m. in. dr Deborah Birx, dr Anthony Fauci i dr Brett Giroir. Lekarze ci oświadczyli, że w wyniku takiej polityki Trumpa setki tysięcy Amerykanów niepotrzebnie straciło życie.
29 marca przywódca mniejszości republikańskiej w Senacie Mitch McConnell zaapelował do republikanów aby pozbyli się sceptycyzmu i zaszczepili się. McConnell oświadczył, że nie ma argumentów aby się nie szczepić. Według sondażu CNN 92 proc. demokratów zaszczepiło się, podczas gdy odsetek republikanów wynosił ok. 50 proc. . Aż 46 proc. republikanów oświadczyło, że nie poddadzą się zaszczepieniu. Podobna sytuacja istniała w Kongresie. W marcu 2021 r. podano, że spośród 219 demokratycznych członków Izby Reprezentantów 189 zaszczepiło się, podczas gdy spośród 211 republikanów w Izbie Reprezentantów szczepionkę przyjęło tylko 53 członków kongresu.
W pierwszych dniach kwietnia 2021 r. rząd federalny ogłosił, że 2,99 mln Amerykanów dziennie otrzymuje szczepienia antywirusowe. To rzeczywiście rekordowa liczba i świadczy o rozmachu antywirusowej akcji rządu amerykańskiego. Mimo epidemii i niskiego poziomu funkcjonowania gospodarki, w Stanach Zjednoczonych przybyło w marcu 916 000 stanowisk pracy. Centers for Disease Control and Prevention ostrzegał, że w pełni zaszczepieni Amerykanie mogą podróżować przy niskim stopniu ryzyka, ale nadal musza nosić maski, myć często ręce i zachowywać odpowiedni dystans. Zaszczepieni Amerykanie nawet z negatywnym wynikiem testu powracający z zagranicy w ciągu trzech do pięciu dni po powrocie do USA powinni ponownie przeprowadzić test na koronawirusa.
Prezydent Biden obiecał, że wszyscy dorośli Amerykanie powyżej 16 roku życia zostaną zaszczepieni przeciw koronawirusowi. Według oceny administracji amerykańskiej 90 proc. Amerykanów mieszka w odległości najwyżej 5 mil od najbliższego punktu szczepień. Szczepienia prowadzą nie tylko 1470 federalnych ośrodków zdrowia, ale także 40 000 aptek. Akcje szczepień prowadzą stanowi gubernatorzy i władze lokalne zaopatrywane w szczepionki przez władze federalne.
19 kwietnia 2021 r. Departament Stanu ogłosił listę 80 proc. krajów z zaleceniem „nie podróżuj” do nich („Do not travel”), ponieważ Covid-19 „stanowi bezprecedensowe ryzyko dla osób podróżujących”. Zdaniem władz amerykańskich osoby niezaszczepione narażone są na szczególne ryzyko i dlatego rząd amerykański wystąpił z zaleceniem: „odłóż podróż dopóki nie jesteś w pełni zaszczepiony”. Unia Europejska postanowiła wynagrodzić tych Amerykanów, którzy zaszczepili się przeciw Covid-19, a Ursula Von der Leyen oświadczyła 25 kwietnia 2021 r., że ci Amerykanie którzy są w pełni zaszczepieni będą mogli odwiedzić w lecie Unię Europejską.
Wielu Amerykanów uważało, że Stany Zjednoczone są dotknięte dwoma nieszczęściami: epidemią Covid-19 oraz masowymi zbrodniami z użyciem broni. Prezydent Biden nie podzielał tego poglądu. O ile zgodził się, że Covid-19 i ogromne ofiary śmiertelne jakie powoduje są ważnym narodowym problemem o tyle ofiary masowych strzelanin uznał za „narodową kompromitację”. Rocznie z broni palnej ginie w USA kilkanaście tysięcy osób.
W ciągu ostatniej dekady tempo przyrostu ludności w Stanach Zjednoczonych było najniższe od lat 1930-tych. Wynikało to zarówno z niższego poziomu imigracji jak i urodzeń. Największy przyrost ludności zyskały stany Południa i Zachodu kosztem stanów Północnowschodnich i stanów Środkowego Zachodu. Według danych US Census Bureau opublikowanych 27 kwietnia 2021 r. Stany Zjednoczone liczyły 331,4 milionów mieszkańców. Mimo panującej pandemii gospodarka amerykańska w pierwszym kwartale 2021 r. rozwijała się w tempie 1,6 proc. co oznaczało wzrost w rocznym tempie 6,4 proc. .
Na przełomie kwietnia i maja 2021 r. prezydent Biden z dumą poinformował, że 100 milionów Amerykanów, czyli ok 30 proc. , zostało w pełni zaszczepionych przeciw koronawirusowi. Nadal jednak wielu nie zgadzało się na przyjęcie szczepionki. Taką opinię wyrażało 44 proc. republikanów, 28 proc. tzw. niezależnych wyborców i tylko 8 proc. demokratów. Opór przeciw szczepieniu był szczególnie silny wśród młodych republikanów. 4 maja 2021 r. Biden zapowiedział, że na dzień Święta Narodowego Stanów Zjednoczonych 4 lipca 2021 r. 70 proc. dorosłych Amerykanów będzie zaczepionych przynajmniej jedną dawką, a 160 mln Amerykanów będzie zaszczepionych w pełni. W maju 2021 r. agencja rządowa FDA wyraziła zgodę na szczepienie preparatem firmy Pfizer młodzieży w wieku 12-15 lat. Stany Zjednoczone, mimo że poniosły największą liczbę ofiar, udzielały pomocy innym krajom wysyłając w kwietniu 2021 r. 60 milionów szczepionek AstraZeneca i prezydent zapowiedział przekazanie dalszych szczepionek różnym krajom.
Ponieważ od maja 2021 r. liczba zakażeń w USA wyraźnie zmniejszyła się rząd podjął decyzję, że w pełni zaszczepieni Amerykanie nie będą zmuszani do noszenia maseczek i mogą nawiązywać kontakty towarzyskie z innymi osobami.

Zaszczepią olimpijczyków poza kolejnością?

Do letnich igrzysk olimpijskich w Tokio coraz bliżej, a pandemia nie odpuszcza. W sportowym środowisku pojawiły się sugestie, żeby polski rząd przeprowadził szczepienia wszystkich członków naszej kadry olimpijskiej.

W wielu krajach, nie tylko w Polsce, trwa dyskusja w kwestii szczególnego potraktowania sportowców w dostępie do szczepionki na koronawirusa. Głosy w tej sprawie są podzielone i inne podejście w różnych krajach. Na przykład Izraelski Komitet Olimpijski poinformował, że reprezentanci tego kraju zostaną zaszczepieni do maja, z czego połowa ma już szczepienia za sobą. Uczynić wyjątek dla swoich olimpijczyków zamierzają Węgrzy, także Dania planuje zaszczepić swoich sportowców do końca czerwca. Niektóre krajowe komitety olimpijskie – m.in. grecki i belgijski, wystąpiły z taką prośbą do rządów w swoich krajach. Z kolei w Niemczech zawodnicy mają czekać w kolejce jak reszta obywateli, zaś Brytyjski Komitet Olimpijski uznał, że priorytet w szczepieniach muszą mieć osoby szczególnie narażone. Amerykański Komitet Olimpijski (USOPC) nie wydał na razie żadnego wiążącego oświadczenia w tej sprawie, ale jego szef medyczny przyznał, że sportowcy nie będą przeskakiwać kolejki, ale USOPC rozważa zakup szczepionek na komercyjnych zasadach, jeśli taka możliwość się pojawi.
W Polsce trwają w tej kwestii ciche rozmowy działaczy PKOl z przedstawicielami rządu, bo to u nas dość drażliwa kwestia, ale przestały być tajemnicą dzięki niezawodnemu w wyjawianiu takich zakulisowych wieści europosłowi PiS Ryszardowi Czarneckiemu. „Rząd jest przygotowany przede wszystkim na szczepienie olimpijczyków. Według mojej wiedzy rząd i premier Mateusz Morawiecki w sprawie olimpijczyków podjęli już decyzję na tak” – przekazał mediom Czarnecki. Warto dodać, że przed igrzyskami odbędą się jednak mistrzostw Europy w piłce nożnej, więc jeśli na szczepienie poza kolejką mieliby się załapać także piłkarze, to rząd musi ogłosić decyzję „na dniach”. Bo trzymać jej w tajemnicy już nie musi.

Bigos tygodniowy

Pisowska terrorystyczna władza wprowadziła prawo czyniące z polskich kobiet w wieku rozrodczym kandydatki na żywe trumny. Piramidalny nonsens, który powoduje niewyobrażalne cierpienie kobiet i ich bliskich, ograniczając im prawo do decydowania o swoim życiu. Póki co, polskie kobiety i dziewczyny, oraz ci mężczyźni, którzy je wspomagają, walczą na ulicach o swoje prawa, nie zważając na mróz i mrożące działania policji państwowej.


Pod groźbą kary grożącej osobom pomagającym kobietom w dokonaniu aborcji (lekarzy, etc.), muszą one rodzić trupy, półtrupy i potworki, które są ważniejsze od ich życia, zdrowia, od zdrowego rozsądku. Muszą rodzić w imię jakiejś obłąkańczej obsesji na podłożu religijno-nacjonalistycznym. Zgodnie z nią trup, zwłaszcza trup wydany na świat, ważniejszy jest od osoby żywej, bo trup to esencja życia. To nie zawiązek scenariusza horroru ani nowo odkryta baśń braci Grimm. To Polska 2021 roku. Jednym z emblematów takiej Polski jest upiorny filmik emitowany w TVPiS, na którym nieszczęsne dzieci z zespołem downa śpiewają, „maszerując w miejscu” – „Jeszcze Polska nie zginęła”.


Lewica we współpracy m.in. z Ogólnopolskim Strajkiem Kobiet, Centrum Praw Kobiet, Federacją na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, rozpocznie zbieranie podpisów niezbędnych do rejestracji komitetu „Legalna aborcja bez kompromisów”. Publicznie zaprezentowano projekt ustawy zawierający m.in. prawo do bezpłatnego i legalnego przerywania ciąży do 12 tygodnia, uchylenie przepisów karnych za wykonanie i pomoc w aborcji. Nie jest to pierwsza próba Lewicy zliberalizowania prawa aborcyjnego. Projekt poprzedni został złożony w Sejmie w kwietniu 2020 roku, ale drukowi nie nadano nawet numeru, utknął w sejmowej zamrażarce.


Pucz Bielana! Gowin Jarosław na moment utracił przywództwo w Porozumieniu nomen omen Jarosława Gowina na rzecz Bielana Adama, znanego spin-doktora PiS. Bielan i jego poplecznicy nagle zauważyli, że Gowin Jarosław od dwóch lat piastuje nienależną, w świetle statutu partii, funkcję prezesa. Pucz zakończył się wyrzuceniem puczystów w tym Bielana właśnie, z Porozumienia. Jak wieść gminna niesie, już zmieniono zamki w drzwiach w siedzibie partii przy ulicy Wilczej, aby nikt z wyrzuconych wrogo jej nie przejął. Nie kończy to jednak sprawy z Gowinem, bez wątpienia kolejne odsłony tej tragifarsy są w przygotowaniu. Niektórzy mówią, że Kaczor wiedział co się szykuje, a nawet zajął krzesło z napisem „reżyser”.


Wojskowe ćwiczenia sztabowe „Zima – 20”, zakończyły się spektakularną klapą. W pięć dni wróg ze Wschodu (ruscy?) dotarł do linii Wisły, okrążając Warszawę. Lotnictwo i marynarka wojenna przestała istnieć, zaś pierwszorzutowe bataliony odnotowały straty w ludziach na poziomie 60-80 procent. Ruscy nas pokonali i nie pomogło nam wsparcie technologiczne z Zachodu. Gorzej niż we wrześniu 1939 roku. Duduś podobno naczelny wódz i Błaszczak Mariusz podobno minister obrony, komentując tę wojskową wtopę, cieszyli się jak dzieci, że takie to pouczające było. No cóż, w dzisiejszych czasach najważniejsze to nie tracić dobrego nastroju i z nadzieją patrzeć w przyszłość i uczyć się, cały czas się uczyć.


Konferencja Platformy Obywatelskiej stała się tak naprawdę konferencją pobożnych życzeń. Borys Budka wystąpił z apelem, który sprowadzić można do hasła „zgoda buduje”, oczywiście opozycję. Pierwsze reakcje na to wezwanie były najłagodniej pisząc chłodne, a przedstawiciele opozycji od Lewicy po Polskę 2050 Szymona Hołowni, zwracali uwagę, że nikt z nimi wcześniej treści apelu nie uzgadniał. Niestety, źle to wróży idei konsolidacji opozycji na czas wyborów parlamentarnych 2023. i szansom na pokonanie Zjednoczonej Prawicy. Niby do wyborów daleko, lecz niech nikt nie traci z pola widzenia faktu, że niestety, system D’Hondta fochów nie wybacza.


Od 12 lutego otwarte zostaną hotele, baseny, stoki narciarskie, teatry, kina, filharmonie, na razie na dwa tygodnie. W tej sytuacji bunt podnieśli restauratorzy i właściciele klubów fitness, którzy nie znaleźli się w tej grupie szczęśliwców. Zatem pomimo zakazu otwierają swoje firmy. Nie ukrywają, że grożące kary nakładane przez sanepid oraz perspektywa postępowań karnych ich nie przeraża. I tak i tak są na skraju bankructwa, mają zaległe rachunki do zapłacenia, a realnej pomocy państwa brak. Więcej, część z nich planuje wystąpić z pozwem zbiorowym do sądu o odszkodowanie od państwa wprowadzającego zakazy aktami prawnymi niższego rzędu niż ustawa. I mają duże szanse, takie odszkodowania uzyskać, od państwa czyli od nas wszystkich. Jak zawsze my szarzy obywatele zapłacimy za błędy, za błędy na górze.


Na froncie walki z pandemią większych sukcesów brak. Nikt tak naprawdę nie wie na jakim etapie tej walki jesteśmy. Niewielka liczba testów przekłada się na niewielką liczbę stwierdzonych zakażeń, przy wysokiej liczbie zgonów. Niewielka liczba szczepionek jakie mają zostać dostarczone przez koncerny farmaceutyczne powoduje, że najbardziej zagrożona grupa seniorów czyli osób 60 plus zostanie zaszczepiona w tym ślamazarnym tempie może wczesną jesienią i to jest wariant bardzo, ale to bardzo optymistyczny. A wirus mutuje i kolejne jego warianty są coraz groźniejsze i jak wynika z badań są bardziej odporne na opracowane już szczepionki. Co gorsza nie widać jakiegoś sensownego planu pisowskiego rządu na zdławienie SARS-Cov-2. Nieomal codzienne konferencje telewizyjne niejakiego Dworczyka Michała i Niedzielskiego Adama, prezentujących urzędowy optymizm, jedynie irytują. Z niepokojem więc należy oczekiwać na efekty otwarcia hoteli, stoków narciarskich, basenów, kin czy teatrów, bo przy powszechnym braku dyscypliny społecznej, braku elementarnej solidarności międzypokoleniowej, braku testów, zapaści sytemu opieki medycznej, w marcu będziemy Portugalią.

Potrzeba więcej rozumu

W polskim społeczeństwie rośnie zapotrzebowanie na merytoryczną i sprawdzoną wiedzę zwalczającą dezinformację i krążące mity dotyczące szczepień.
Dobre wyniki przynosi akcja „Nauka przeciw pandemii”, która w ciągu miesiąca od powstania była przywoływana przez największe polskie media. Inicjatywa zrzesza uznanych ekspertów ze środowiska naukowego, a jej działalność skupia się na szerzeniu rzetelnej informacji dotyczącej szczepień przeciw koronawirusowi oraz innowacyjnych technologii zastosowanych w szczepionkach.
Celem inicjatywy „Nauka przeciw pandemii” jest przekazywanie wiedzy popartej nauką – a to, jak olbrzymie wśród polskiego społeczeństwa jest zapotrzebowanie na rzetelne informacje dotyczące szczepień przeciw Covid-19 pokazują wyniki medialne projektu. Od startu inicjatywy informacje na temat „Nauki przeciw pandemii” pojawiły się w największych tytułach mediowych w Polsce, a eksperci wchodzący w skład Rady Programowej byli zapraszani do największych audycji i programów poruszających kwestię szczepień przeciw koronawirusowi.
Jak podaje Instytut Monitorowania Mediów IMM, w ciągu miesiąca temat prowadzonych przez organizację działań pojawił się w mediach 341 razy, co przełożyło się na dotarcie na poziomie ponad 22 mln kontaktów z przekazem. Co istotne, inicjatywa została także wsparta przez szereg instytucji, wśród których znalazła się m.in. międzynarodowa sieć naukowa USERN (Universal Scientific Education and Research Network).
Sieć ta, założona przez irańskiego immunologa Nima Rezaei, zrzesza obecnie tysiące naukowców z całego świata, w tym prominentnych badaczy ze świata medycyny. W skład rady USERN wchodzi obecnie 16 laureatów Nagrody Nobla. Pokazuje to, jak ważne i potrzebne z perspektywy społecznej było powstanie jednej organizacji mówiącej wspólnym głosem doświadczonych ekspertów.
„Nauka przeciw pandemii” to inicjatywa stanowiąca wsparcie dla środowiska lekarskiego i służb medycznych, którzy mają codzienny kontakt z pacjentami i są dla nich najczęściej pierwszym źródłem wiedzy. To także źródło wiedzy dla mediów oraz ogółu społeczeństwa, którzy popartej nauką wiedzy na temat szczepień przeciw COVID-19 i typów szczepionek. Inicjatywa powstała dzięki Polskiemu Towarzystwu Zdrowia Publicznego, a radę programową tworzy grono 14 profesorów i doktorów – ekspertów z różnych dziedzin: chorób zakaźnych, wakcynologii, wirusologii, chemii i biochemii, zdrowia publicznego i medycyny rodzinnej.

Geopolityka szczepionkowa

Prawie wszędzie występują publiczne kłótnie w kolejkach po Pfizera, którego szczepionki prawie zmonopolizowały dostawy w świecie zachodnim. Poza nim, w olbrzymiej większości krajów świata, nie ma konfliktów o szczepienia poza kolejką, bo nie ma kolejki, z powodu braku szczepionek lub parcia na szczepienia.

Brak kolejek ma też przyczyny geopolityczne, co dobrze widać na przykładach Izraela i Ukrainy. W pierwszym nie ma kolejek, gdyż nie ma tam żadnego szczepionkowego deficytu, jak np. w Europie, wystarczy tylko wystawić ramię, a w drugim nie ma ich, bo nie ma żadnych szczepionek. Nasz sąsiad stoi w międzynarodowej kolejce krajów zainteresowanych, w której, jak w polskiej, też są kłótnie i wylewanie żalów, i pewne nadęcia godnościowe.
Ukraina, prawdę mówiąc, została potraktowana z buta zarówno przez Unię Europejską, jak i Stany Zjednoczone, czyli przez tych, których pokochała. Unia nie objęła swymi negocjacjami z producentami szczepionek krajów pretendujących do wspólnoty. Ukraina jest stowarzyszona, ale okazało się, że musi sobie radzić sama, co od razu wytworzyło problem wcale nie sanitarny, lecz tożsamościowy: „Te szczepienia są ściśle związane z Europą. Boimy się odrzucenia przez klub krajów cywilizowanych, traktowania nas jak kraj Trzeciego Świata, podczas gdy tyle zrobiliśmy reform wymaganych przez Zachód” – tłumaczyła niedawno zachodnim dziennikarzom Tetiana Ogarkowa z kijowskiej, pozarządowej organizacji Ukraine Crisis Media Center.
Amerykanie wydali dużo pieniędzy, by zagwarantować, że rząd Ukrainy będzie i pozostanie antyrosyjski. Obecny prezydent USA Biden był osobiście (wraz z rodziną) zaangażowany w zmiany w Kijowie, ale nie zmienił dekretu Trumpa o zakazie eksportu szczepionek, poza wyjątkami. Ukraina nie należy do wyjątków, co boleśnie odczuwa w kategoriach zawiedzionej miłości. Jedyne co jej się dostało, co obietnica otrzymania 8 milionów darmowych dawek z ONZ, z programu Covax przewidzianego dla ubogich krajów Trzeciego Świata. Do tego Ukraińcy wynegocjowali kilka milionów dawek z Chińczykami, czyli razem zaszczepią (od marca?) ok. 12,5 proc. populacji, co będzie musiało wystarczyć.
Oczywiście tam też są osoby już zaszczepione, politycy i inni notable, którzy kupowali sobie preparat Pfizera w Izraelu. Wybuchła z tego powodu afera, ale nie tak głośna, jak oficjalne zapewniania, że nie ma mowy, by korzystać ze szczepionki rosyjskiej, z powodu dumy narodowej. „Ukraińcy wolą umrzeć, niż się szczepić rosyjskim towarem” – pisał z Kijowa New York Times, choć to nie całkiem prawda. Ale wiadomo – Krym, Donbas… tu też kwestia sanitarna nie ma znaczenia.
Izrael nie ma tych kłopotów. Ma szczepionek po szyję, bo ma znajomości w Pfizerze i zapewnioną uwagę administracji USA, a do tego zapłacił koncernowi bez problemu ponad dwa razy tyle, niż wynegocjowała Unia. Zgodził się też być realnym sprawdzianem szczepionki i szczepi na łeb na szyję, już ok. 40 proc. populacji, w oczekiwaniu jakichś pozytywnych efektów. Wystarczy być bogatym i ustosunkowanym, by nie męczyć się międzynarodową kolejką.
Lub biednym. „Bogaci znaleźli się pierwsi w światowej kolejce po szczepionki” – mówił gorzko ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski, próbując bezskutecznie otrzymać coś z Unii. Ukraińcom nie udało się też zamówić szczepionek bezpośrednio u producentów, w europejskich oddziałach Pfizera i Moderny. Po swym spektakularnym zwrocie politycznym Ukraina została w czasie epidemii z pustymi rękami, które próbuje wypełnić patriotyczną retoryką. Podlega tym samym regułom, co polska kolejka, gdzie podziały klasowe, tyle, że na szczeblu planety, czy geopolityki, dyktują jej dyskretny porządek.