Cuda, cuda ogłaszają

Adam Jaśkow
Cuda, cuda ogłaszają

medicalnewstoday.com

Prawda nie leży pośrodku absurdalnych opinii. Ona zawsze leży w tym samym miejscu, tylko my nieraz kręcimy się w kółko i nie możemy jej znaleźć, albo po prostu jej znaleźć nie chcemy. Owszem, prawda czasem boli. Nawet bardziej niż szczepienie.

Nasze życie jest magiczne. Nie, nie dlatego, że istnieje jakaś magia, ale dlatego, że w magię wierzymy. Rozwój ludzkiej cywilizacji zaskoczył nasze zwierzęce mózgi. Z jednej strony funkcjonują one w skomplikowany, nie do końca poznany sposób, z drugiej potrzebują prostych impulsów i preferują proste rozwiązania – proste z ich punktu widzenia, stosownie do zinternalizowanej wiedzy. Jak powtarzał nieodżałowany prof. Jerzy Vetulani, mózg nie wyewoluował po to, żebyśmy byli inteligentni, ale po to, by zarządzać bałaganem, jakim jest ludzki organizm. Ma zapewniać przetrwanie nam lub, jak sugerują niektórzy, jedynie naszym genom.

Mózg ludzki przyjmuje impuls zmysłowy za prawdziwy i gotów jest dać wiarę każdemu doznaniu, każdemu słowu, które do niego dociera. Każde działanie, które nie kończy się śmiercią (ciała i mózgu), daje podstawę do tworzenia sądów i wpływa na przyszłość. Generalnie każdemu zjawisku mózg (człowiek) przydziela sprawstwo – zewnętrzne, znane czy nieznane, lub własne. Nie zawsze przydziela je zgodnie z rzeczywistością, ale zgodnie z posiadaną przez jednostkę wiedzą o sobie i otoczeniu.

Zaryzykuję tezę, że kiedyś, na przykład przed upowszechnieniem druku, było nieco łatwiej. Nie w tym sensie łatwiej, że wiedza jednostki była bliska rzeczywistości i prawdy o niej, ale w tym, że nie miało to większego znaczenia. Los jednej wioski czy miasteczka nie był istotny dla ogółu. Pandemie starożytności czy średniowiecza nie zagrażały ludzkości. Zresztą, nie było na nie lekarstwa, więc czy leczono się czarami, czy modlitwą i pokutą, efekt musiał być taki sam. Niektórzy twierdzą nawet, że wielkie epidemie pośrednio przyniosły pozytywne skutki, przynajmniej dla tych, co przeżyli. Czternastowiecznej dżumie zawdzięczamy „Dekameron”, a według niektórych także rewolucję technologiczną, rozprzestrzenienie się idei renesansu, reformację i rozwój nauki, czy raczej jej odrodzenie po czasach antycznych. Prof. Marcin Piątkowski w swoim opracowaniu „Europejski lider wzrostu”, czyli historii gospodarczej Polski, argumentuje, że to właśnie przez brak dżumy na naszych ziemiach ominęły nas przemiany cywilizacyjne razem z reformacją i w zasadzie z oświeceniem.

Od czasu odkrycia mechanizmów immunologicznych i wynalezienia szczepionek jest nieco inaczej. W dodatku świat się skurczył i każda społeczność, nawet odległa, może wpływać na losy ludzkości. W podręcznikach historii jakoś słabo się to zapisało, przynajmniej w polskich podręcznikach, a na lekcjach HiT-u zapewne już w ogóle się nie usłyszy, że epidemia grypy hiszpanki zadała ludzkości większe straty niż I wojna światowa. Nie chcemy też pamiętać, że obowiązkowe szczepienia wyeliminowały wiele chorób, które zabijały głównie, choć nie tylko, dzieci. To właśnie dzięki postępom medycyny żyjemy o wiele dłużej niż jeszcze sto lat temu.

Piszę „my”, chociaż chodzi o część populacji. Jednak by zachować rozsądek, a w zasadzie go nabyć i zachować, potrzebna jest właściwa i odpowiednio wcześnie podana edukacja. Prosiłoby się, by wykorzystać pandemię i przypomnieć dzieciom na lekcjach każdego możliwego przedmiotu, nawet matematyki, jak działają szczepionki, co to jest DNA , jak wyglądały poprzednie pandemie, jak się liczy procenty na przykładzie zdrowych, chorych i zaszczepionych.

Nie jest łatwo, bo jako społeczeństwo jesteśmy ze wszystkich stron atakowani magią, cudami i uzdrowieniami. Alchemiczne eliksiry i kamienie filozoficzne zostały zastąpione przez kosmetyki, suplementy, cudowne gadżety, wyciągi z roślin lub organów zwierząt, homeopatię, akupunkturę i cudowne masaże (kieszeni). Jeśli natomiast chcemy się dostać do lekarza, musimy czekać tydzień, a do specjalisty nawet i rok. Zresztą, możemy akurat się natknąć na lekarza, którzy wierzy w cuda i homeopatię, a nie w to, co kładli mu do głowy na studiach.

Przeciętny obywatel jest tu bezradny. Jeśli przypadkiem jest jeszcze członkiem kościoła, może usłyszeć, że szczepionka to śmierć albo grzech (bo pochodzi z eksperymentów na płodach ludzkich). A jeśli ma to szczęście w nieszczęściu, że w porę trafi do szpitala, może tam na niego czekać odziany w sutannę wróg masonerii, szczepień i teorii ewolucji. Nie wszędzie dyrekcja będzie miała odwagę zwolnić kapelana tak jak w Krakowie. Bo nie wierzę – proszę wybaczyć, jestem niewierzący – że to jedyny taki ksiądz w Polsce.

Konieczna jest zmiana w podejściu do edukacji, oczywiście po zaoraniu reform Czarnka i jego poprzedników. Szkoła podstawowa powinna dostarczać wiedzę o funkcjonowaniu świata. Media zaś powinny – wiem, znowu liczę na cud – ograniczać emisję bredni, półprawd i fałszerstw. Prawda nie leży pośrodku absurdalnych opinii. Ona zawsze leży w tym samym miejscu, tylko my nieraz kręcimy się w kółko i nie możemy jej znaleźć, albo po prostu jej znaleźć nie chcemy. Owszem, prawda czasem boli. Nawet bardziej niż szczepienie.

Bądźcie zdrowi. A kiedy będziecie zaszczepieni, to i łatwiej wam będzie być zdrowymi.

A konkordat bezwzględnie należy wypowiedzieć.

Poprzedni

W poprzek tyranii

Następny

Uwaga! Genryfikacja!