Co jest priorytetem dla nowej szczepionki przeciwko koronawirusowi? Czy nadal będziemy nosić maseczki?

Biuro Informacyjne Rady Państwa Chin wydało 7 czerwca białą księgę pod tytułem „Działania Chin przeciwko epidemii koronawirusa”. Na konferencji prasowej osoby odpowiedzialne przedstawiły informacje dotyczące tej publikacji oraz odpowiedziały na pytania dziennikarzy.

1. Kto zostanie zaszczepiony po tym, jak Chiny opracują nową szczepionkę przeciwko koronawirusowi?
Wang Zhigang, minister nauki i technologii: Badania i rozwój nad szczepionkami są trudne i długoterminowe, wiążą się z dużą niepewnością. Proces opracowywania szczepionek w Chinach koncentruje się na zacieśnianiu współpracy międzynarodowej. Jeśli chodzi o wejście do użytku, spełnimy nasze zobowiązanie i wprowadzimy szczepionkę jako globalny produkt publiczny.

2. Czy chińskie media toczą „wojnę propagandową”?
Xu Lin, dyrektor Biura Prasowego Rady Państwa: Od wybuchu epidemii 480 chińskich dziennikarzy wyjechało do Wuhanu, gdzie miało miejsce epicentrum zachorowań. Jest to godne szacunku. Doniesienia chińskich mediów na temat walki z epidemią są prawdziwe i obiektywne. Oskarżenia, że prowadzą one tak zwaną „fałszywą propagandę” oznacza brak uwzględnienia faktów, co jest nie do przyjęcia. Chińskie media nie zamierzają walczyć z „wojną propagandową”, ale w obliczu zniesławienia i ataków na Chiny, muszą one odpowiedzieć. Ten rodzaj reakcji nie jest „bitwą medialną”, ale pokazaniem wyraźnego źródła prawdy i rozróżnienia między dobrem a złem. Wirusy są wspólnym wrogiem ludzkości, podobnie jak fałszywe informacje. Media powinny wykazać się odpowiedzialnością, chińskie media już to robią i nadal będą to robić.
3. Jakie doświadczenia związane z leczeniem w Chinach można udostępnić społeczności międzynarodowej?
Ma Xiaowei, dyrektor Narodowej Komisji Zdrowia: Warto zaprezentować doświadczenie w następujących kwestiach: kontrolowanie źródła choroby, przyspieszenie badań, prowadzenie ratownictwa medycznego na dużą skalę i odgrywanie roli tradycyjnej medycyny chińskiej.
4. Jak wznowić międzynarodową wymianę personelu?
Ma Zhaoxu, wiceminister spraw zagranicznych: Stopniowo przywracamy przepływ chińskiego i zagranicznego personelu w uporządkowany sposób, co służy wznowieniu produkcji. Chiny ustanowiły „drogi ekspresowe” w sprawie otworzenia granicy z Koreą Południową, Niemcami, Singapurem i innymi krajami. Działają w tej kwestii płynnie.
5. Czy musimy nadal nosić maski?
Wang Chen, dziekan chińskiej Akademii Nauk Medycznych: Obecnie w Pekinie został obniżony poziom zagrożenia epidemicznego do trzeciego stopnia. Oznacza to, że większość ludzi w większości miejsc może nie nosić masek. Ale kluczowe osoby w kluczowych obszary powinny nadal je nosić. Jeśli nie masz pewności, powinieneś mieć maseczkę ze sobą. Ogólnie rzecz biorąc, jest coraz więcej okazji do tego by ich nie nosić.
6. Czy stosunki Chin z innymi krajami pogorszyły się z powodu epidemii?
Ma Zhaoxu, wiceminister spraw zagranicznych: Nie zgadzam się z tym oświadczeniem. Faktem jest, że z naszym przyjaciółmi łączy nas „żelazna” relacja, a „krąg przyjaciół” Chin stale się powiększa. Od 1 marca do 31 maja Chiny wyeksportowały 70,6 miliarda masek i 340 milionów sztuk odzieży ochronnej. Jest to przykład, że Chiny to odpowiedzialny duży kraj, a także jak ważna dla nas jest promocja rozwoju stosunków z innymi państwami.
7. Jak przebiega współpraca z zagranicznymi ekspertami w celu ustalenia pochodzenia wirusa?
Wang Zhigang, minister nauki i technologii: Należy dążyć do wiedzy naukowej, postępować zgodnie z podejściem naukowym i wykorzystywać metody naukowe do ustalenia pochodzenia wirusa.
8. Czy Chiny opóźniały publikację danych dotyczących koronawirusa o tydzień, powodując tym samym rozprzestrzenienie się epidemii?
Ma Xiaowei, dyrektor Narodowej Komisji Zdrowia: Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Faktem jest, że chiński rząd nie opóźniał podawania informacji ani ich nie ukrywał. Koronawirus jest bezprecedensowym nowym wirusem. Istnieje wiele niewiadomych na temat ludzkiej wiedzy. Trwa proces gromadzenia dowodów i prac nad jego zrozumieniem.
9. Jaką rolę odegrali Chińczycy w walce z epidemią?
Xu Lin, dyrektor Biura Prasowego Rady Państwa: W Chinach partia i rząd są nierozerwalnie związane z narodem. Główna rola ludu została w pełni wykazana w walce z epidemią. W Wuhanie mieszka młoda kobieta. Niestety cała jej rodzina została dotknięta przez epidemię koronawirusa, jej ojciec zmarł, mimo podjętego leczenia. Dziewczyna codziennie logowała się na WeChat, podszywając się pod ojca, aby zachęcić swoją matkę do podjęcia przez nią leczenia. Dzięki temu zarówno dziewczyna jak i jej matka wróciły do zdrowia. Młody chłopak z Changsha, w prowincji Hunan, po zamknięciu Wuhanu, pożegnał swoją rodzinę oraz przyjaciół, i prywatnym samochodem pojechał do Wuhanu, aby świadczyć usługi dla pracowników medycznych. Ci dwoje młodych ludzi to uosobienie 1,4 miliarda Chińczyków. 1,4 miliarda Chińczyków to świetni bojownicy w walce z epidemią.
10. Jakie działania będą kontynuowane przez Chiny, aby pogłębić międzynarodową współpracę w walce z epidemiami?
Ma Zhaoxu, wiceminister spraw zagranicznych: Ogłoszone przez Chiny środki współpracy są wdrażane. Jeśli chodzi o pomoc Chin w wysokości 2 miliardów dolarów, obejmie ona przekazanie materiałów antyepidemicznych, a także wsparcie w ożywieniu gospodarczym i społecznym oraz rozwój zainteresowanych krajów po epidemii. Dotyczy to zarówno pomocy dwustronnej, jak i wielostronnej darowizny. Ponadto w odniesieniu do budowy magazynu i centrum pomocy humanitarnej ONZ w Chinach sprawa ta jest dyskutowana i intensywnie przygotowywana.

11. W jaki sposób opracowuje się chińskie leki przeciwko koronawirusowi? Czy będą one rekomendowane i promowane za granicą?
Wang Zhigang, minister nauki i technologii: Badamy teraz leki na przeciwciała. Obecnie pierwszy lek na przeciwciała przeszedł przegląd prowadzony przez Administracją Kontroli Żywności i Lekarstwa. Chiny dzielą się osiągnięciami badań naukowych z ponad 200 krajami i regionami, ale każde państwo podejmuje decyzje w tej kwestii według własnej sytuacji.

Oblicza koronawirusa

Francuska firma opracowuje szczepionkę, ale Francuzi z niej nie skorzystają. Wszystko wezmą Stany Zjednoczone. Jest też pomysł, by znieść powszechne ograniczenia i spróbować pokonać koronawirusa poprzez osiągnięcie tzw. odporności zbiorowej (zwanej też stadną).

Znany koncern farmaceutyczny Sanofi Pasteur, jeden z dziesięciu największych na świecie, pracuje nad dwiema szczepionkami. Pierwszą we współpracy z brytyjskim GlaxoSmithKline Plc, na które to badania amerykańska Agencja Zaawansowanych Badań Biomedycznych i Rozwoju (Biomedical Advanced Research and Development Authority, BARDA), zarządzana przez Departament Zdrowia i Spraw Socjalnych USA wydzieliła 30 mln dolarów i drugą, we współpracy z amerykańską korporacją Translate Bio Inc. Prace nad tą pierwszą są już poważnie zaawansowane i firma zapewnia, że szczepionka może być gotowa w drugiej połowie 2021 roku.
Niemniej, nawet jeżeli tak się stanie, to lekarstwo trafi najpierw do USA, Franzuzki i Franzuci nie będą mogli z niej skorzystać. To dla dyrektora generalnego Sanofi jest oczywiste. W wywiadzie dla telewizji Bloomberg Paul Hudson powiedział, że skoro USA wzięły na siebie ryzyko finansowe projektu, to otrzymają szczepionkę jako pierwsi.
We Francji zawrzało. Tym bardziej, że Sanofi otrzymuje od państwa francuskiego całkiem pokaźne ulgi finansowe: około 150 milionów euro.
„To niewyobrażalne, żeby firma z siedziba we Francji, korzystająca ulg podatkowych na badania, chce dać szczepionkę USA wcześniej niż nam”, mówił prezydent regionu Hauts-de-France, Xavier Bertrand, znany prawicowy polityk, który wezwał prezydenta Francji do przeciwdziałania tej sytuacji.
„Szczepionka na COVID-19 powinna być dostępna dla całej ludzkości. To kwestia nie tylko zdrowia publicznego, ale i godności człowieka”, powiedziała dyrektorka francuskiego oddziału międzynarodowej organizacji humanitarnej Oxfam Cécile Duflot. W przeszłości Duflot była aktywną polityczką związaną z ruchem zielonych, była między innymi ministrą równości terytorialnej i mieszkalnictwa za czasów Françoisa Hollande’a .
Prezydent Francji Emmanuel Macron, neoliberalny ekstremista, poczuł się wywołany do tablicy i oświadczył, że szczepionka na koronawirusa jest dobrem wspólnym i prawa rynku nie mają w tej sytuacji zastosowania. Zapowiedział, iż w przyszłym tygodniu spotka się z kierownictwem farmaceutycznego giganta w Pałacu Elizejskim.
Sanofi stara się teraz zmiękczyć przekaz, twierdząc, że słowa Hudsona zostały, a jakże, „wyrwane z kontekstu”. Hudson w wypowiedzi dla Financial Times mówił już co innego, a mianowicie, że „musimy dać szczepionkę całemu światu”.
Wobec przedłużających się prac nad szczepionką na Covid-19 coraz częściej stawiany jest pomysł, by znieść powszechne ograniczenia i spróbować pokonać koronawirusa poprzez osiągnięcie tzw. odporności zbiorowej (zwanej też stadną). Ekspert WHO ostrzega, że to niebezpieczne kalkulacje.
Zdaniem Michaela Ryana, eksperta ds. sytuacji nadzwyczajnych Światowej Organizacji Zdrowia, zniesienie ograniczeń i powrót do standardowych interakcji społecznych może być tragiczne w skutkach i wcale nie gwarantuje osiągnięcia eliminacji zachorowań.
„Jeśli choroba utrzymuje się na niskim poziomie w krajach, które nie są w stanie zbadać ognisk, aby je zidentyfikować, zawsze istnieje ryzyko, że choroba zacznie się od rozprzestrzeniać ponownie” – ostrzegł Ryan podczas specjalnej wirtualnej konferencji. Podawany był przykład Niemiec i Korei Południowej, w których łagodzenie restrykcji doprowadziło do ponownego skokowego wzrostu zakażeń.
„Badania serologiczne pokazują, że stosunkowo niewielka część populacji ma przeciwciała zwalczające Covid-19” – dodał, na tej samej konferencji, dyrektor WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus. Oznacza to, że​ „większość populacji pozostaje narażona na wirusa”.
W Korei Południowej notuje się przypadki ponownego zachorowania na Covid-19. Jednak tamtejsi lekarze i eksperci podkreślają, że nie są pewni tego, czy dana osoba rzeczywiście zachorowała po raz drugi, czy też odczyty testu za pierwszym razem były błędne. Potwierdzenie czy mamy do czynienia z ponownymi zachorowaniami, wymaga czasu i dodatkowych badań.
Ryan powiedział, że powrót do stanu sprzed lockdownu nie może opierać się na luźnych spekulacjach dotyczących „odporności zbiorowej”. „To naprawdę niebezpieczne kalkulacje”, a „ludzie nie są stadem” – podkreślił, ostrzegając, że stosowanie tych samych standardów wobec ludzi jak wobec zwierząt „może prowadzić do brutalnej arytmetyki, która nie stawia ludzi, życia i cierpienia w centrum tego równania”.
Warto podkreślić, że w weterynarii odpowiednikiem terminu „odporność zbiorowa” jest „odporność stadna” i odnosi się do populacji jako całości, bez uwzględniania losu pojedynczych zwierząt.
W przypadku ludzi pojęcie to stosowane jest przy określaniu, jaki procent populacji należy zaszczepić, by liczba nowych zakażonych zaczęła się zmniejszać, w efekcie czego dana choroba zakaźna zostanie wyeliminowana. Ponieważ, jak dotąd, nie wynaleziono szczepionki na Covid-19, niektórzy politycy używają go w aspekcie określenia, jaki odsetek ludzi musi przechorować chorobę, by nabyć „odporność grupową”. W przypadku Covid-19 jest to około 70 proc. ludzkiej populacji.
Efektem ubocznym zakażeń na tak masową skalę byłby ogromny wzrost zgonów. Dyrektor Generalny WHO stwierdził 3 marca, że uaktualniony uśredniony współczynnik śmiertelności SARS-CoV-2 dla całego świata wynosi 3,4 proc. W skali całego globu oznacza to miliony dodatkowych ofiar śmiertelnych tylko z powodu zaniechania jakichkolwiek działań zapobiegających rozprzestrzenianiu się nowego koronawirusa.

Trump próbował zmonopolizować szczepionkę

Prezydent Donald Trump próbował ściągnąć naukowców pracujących w CureVac nad potencjalną szczepionką przeciwko COVID-19 do Ameryki. A potem szczepionka przeciw SARS-CoV-2, zostałaby podana najpierw obywatelom USA. Amerykański rząd kusił niemiecki koncern miliardem dolarów. Właściciel koncernu, multimiliarder niemiecki Dietmar Hopp wyśmiał te zabiegi. Zapowiedział, że szczepionka ma być dla wszystkich.

– Trump robi wszystko, aby zdobyć szczepionkę dla Stanów Zjednoczonych – skomentował pierwsze doniesienia na ten temat anonimowy pracownik niemieckiego rządu.
– Rząd Niemiec jest bardzo zainteresowany tym, żeby szczepionki i substancje czynne przeciwko nowemu koronawirusowi były również opracowywane w Niemczech i Europie – oficjalnie stwierdził rzecznik niemieckiego ministerstwa zdrowia. – W tym względzie rząd prowadzi intensywne rozmowy z firmą CureVac.
– Mamy nadzieję szybko rozwinąć efektywną szczepionkę na koronawirusa. Tak, aby każdy mógł po nią sięgnąć. Nie tylko w regionie, ale też solidarnie – na całym świecie – przyznał 80-letni multimiliarder, w którego posiadaniu znajduje się większość udziałów niemieckiej firmy biotechnologicznej CureVac.
– Jestem zaangażowany w realizację celu, jakim jest ochrona wszystkich ludzi przed zakażeniem oraz – w najlepszym przypadku – wyleczenie pacjentów na całym globie – dodał.
Niemieckie ministerstwo zdrowia potwierdziło, że prezydent USA Donald Trump chciał, oferował miliard dolarów, za przeniesienie firmy do USA, bądź do przekazania przez nią Stanom Zjednoczonym ekskluzywnych praw do tego patentu. Firma CureVac jednak odrzuciła – jak nazwała to „Sueddeutsche Zeitung“ – „niemoralną propozycję“ amerykańskich władz.
− Jesienią szczepionka powinna być, ale potrzebne będą testy na zwierzętach, a potem testy na ludziach − mówił Hopp. Dodając, że niedopuszczalne jest, żeby niemiecka firma wynalazła szczepionkę i ta była tylko do dyspozycji Stanów Zjednoczonych.
– Chcemy stworzyć szczepionkę dla całego świata, a nie dla pojedynczych krajów – uzupełnił tę wypowiedź gazecie „Mannheimer Morgen” dyrektor holdingu HoppTech BioTech Christof Hettich.
Niemieckie media twierdzą, że opracowanie skutecznej szczepionki przeciwko koronawirusowi będzie wymagać nakładów wysokości co najmniej 2 mld dolarów. Niemiecki rząd wsparł prace badawcze CureVac, sumą 180 mln euro. Ale 80-letni Dietmar Hopp jest nie tylko znanym w Niemczech multimiliarderem, ale także filantropem. Szacuje się, że na różne cele publiczne wyasygnował kwity znacznie przekraczający oferowany przez Trumpa miliard dolarów, więc oferta amerykańskiego prezydenta nie zrobiła na nim większego wrażenia. 
− Nigdy nie poszedłbym na taki układ. Nie może przecież tak być, że niemiecka firma wynajduje szczepionkę, która ekskluzywnie byłaby do dyspozycji USA. Dla mnie to nie była żadna opcja − powiedział Hopp. A w rozmowie z „Rhein-Neckar-Zeitung“ wyjaśnił, dlaczego wysłał Trumpa na drzewo.
− Kiedy jest się tak bogatym jak ja, ma się pewne zobowiązania, by zwrócić coś społeczeństwu.Wsparcie ludzi potrzebne jest bardzo wielu miejscach − mówił dziennikarzowi. Pomijając i taki drobiazg, że sprzedaż szczepionek do wszystkich krajów da mu firmie o wiele więcej niż drobna kwota za którą usiłowały przekupić niemiecką firmę Stany Zjednoczone.