Bigos tygodniowy

Wygląda na to, że burdelik na godziny w kamienicy Banasia i jego chachmęty podatkowe to małe piwo w porównaniu z nowymi rewelacjami. W więzieniu siedzi już niejaki Arkadiusz T., szef mafii vatowskiej, jeden z najbliższych współpracowników Banasia w ministerstwie finansów. Walki mafii vatowskich w PiS? Tym samym PiS , które chełpi się walką a mafiami vatowskimi traci w tym względzie cnotę. Do tego media doniosły, że ów „akowiec”, który miał podarować kamienicę Banasiowi, to nie był żaden „akowiec”, tylko jakiś przebieraniec, szemrany typ, bandzior i mitoman, którego nie ma na liście Światowego Związku Żołnierzy AK. Może wyczuł, że Banaś to „jego krew” i dlatego tak hojnie go obdarował.

Prokuratura nie podejmie śledztwa w sprawie udziału Przewodniczącego Mało w aferze niedoszłych wież Srebrnej. To było do przewidzenia. Przecież to prokuratura samego Przewodniczącego Mało.

Jakieś – pożal się boże – Towarzystwo Patriotyczne im. Jana Olszewskiego (pseudonim „Śpioch”) skierowało do Sądu Najwyższego wniosek o unieważnienie głosów oddanych na SLD-Lewicę pod pretekstem, że wychwala ona tradycje totalitarne. Niech się w dupę pocałuje pożal się boże Towarzystwo Patriotyczne im. Jana Olszewskiego.

Radni Białegostoku odebrali bandycie i ludobójcy „Łupaszce”-Szendzielarzowi patronat ulicy w tym mieście. „Wyklęty” ponownie?

Państwowa Komisja Wyborcza odrzuciła pierwsze protesty wyborcze PiS i żądanie ponownego przeliczenia wyniku w jakim kandydatka Lewicy SLD do Senatu Gabriela Morawska-Stanecka do Senatu wygrała z pisiorem Ryszką Czesławem.

„Z rąk takiego prezydenta to ani wdzięczność ani honor” – oto reakcja jednego z czytelników pisarza Marka Krajewskiego (tego od Mocka i Breslau), który przyjął medal od Dudy. Święte słowa. Problem tylko w tym, że jak na razie opozycja nie ogłosiła kandydata, który tę marionetkę Przewodniczącego Mało mógłby posłać do narożnika.

Nawet TVPiS nie dała rady tolerować chamstwa chama nad chamy, pożal się boże satyryka Pietrzaka Jana, który nazwał Klaudię Jachirę „wynajętą zdzirą” i zakazało mu występów w programie niejakiego Rachonia Michała, jednego z pierwszych propagandystów PiS. Ja zaś żałuję, że Klaudia nie startowała z listy Lewicy, a nie podoba mi się to, że pytani o nią niektórzy politycy Lewicy dystansują się od jej form ekspresji. Ludzie Kochane! A cóż takiego strasznego robi Jachira, poza tym, że i tak łagodnie i dowcipnie nabija się z pisiorskiego i klerykalnego tałatajstwa? Że wystąpiła z hasłem: „Bób, Hummus i Włoszczyzna”? Ja też noszę koszulkę z takim napisem.

Ale i tak nad „Kurą” podobno ciemne chmury, Chodzi o to, że aby Duda mógł wygrać wybory prezydenckie, musi zjednać sobie tzw. umiarkowany elektorat, a z taką paździerzową propagandą jak w TVPiS „Kury” to nie da rady tego dokonać. Kaczor może niby kazać „Kurze” wyluzować, wyciszyć gruczoły agresji, bulterierskie odruchy chwytne, ale nawyki „Kury” są silniejsze od niego. On inaczej nie potrafi. Może więc Kaczor sięgnie po Czabańskiego, medialnego „gołębia” pisowskiego, który uspokoi przekaz i uczyni go bardziej cywilizowanym? Ale co wtedy z Holecką, Rachoniem, Klarenbachem, Adamczykiem et consortes? Czy oni nagle mają zmienić ton i przeobrazić się w dziennikarzy w stylu BBC? Przecież to są propagandyści, a nie aktorzy i nie potrafią zagrać wszystkiego, ani zmienić się z dnia na dzień o 180 stopni. Nawiasem mówiąc: te prawolskie umizgi Dudy w Telewizji Trwam wykluczają zyskanie przez niego centrowego elektoratu.

Wtargnięcie policji na salę sądową w Poznaniu i próba wylegitymowania sędzi, to rezultat dwóch przyczyn. Po pierwsze, kilkuletniego szczucia na sądy, które ci stójkowi potraktowali nazbyt dosłownie i z którego wywnioskowali, że sędziowie to okropne chmyzy, których trzeba legitymować przy każdej nadarzającej się okazji. Po drugie, policjanci rekrutują się bardzo często z tej części małomiasteczkowych i wiejskich środowisk, które sympatyzują z PiS i radiomaryjnymi. Po trzecie, to także skutek koszmarnej ignorancji, nie tylko prawniczej, młodych policjantów, z którą nikt w policji nie próbuje się zmierzyć, a to w końcu są jednak jak by nie było, stróże prawa.

W miniony poniedziałek od rana TVPiS z uporem godnym lepszej sprawy grzała sprawę „aresztowania przez ABW rosyjskiego szpiega”. Chyba nie mają już czym innym się pochwalić, skoro grzeją taką marginalną sprawę. Nawet najgłupszy wyborca PiS wie, że w każdym kraju działa wielu agentów innych krajów i wzajemnie, że to rutyna i że nawet zatrzymanie co jakiś czas jakiegoś wywiadowcy, to nic nadzwyczajnego. Tymczasem propagandziści pisowscy z Woronicza i placu Powstańców Warszawy grzeją temat tak, jakby wojska Błaszczaka i Macierewicza nagłym i błyskawicznym rajdem na Rosję zajęły Moskwę. Co, brakuję już pieniędzy do rozdawania i trzeba elektoratowi zapchać gębę patriotycznym wzmożeniem?

Wygląda na to, że pisiory wzięły sobie do serca głośne tuż po wyborach „wyznanie wiary” Jakiego Patryka, który ubolewał, że prawica zajęła defensywną pozycję wobec „wrogiej socjalizacji społeczeństwa” i ustępuje przed „ofensywą lewactwa”. Niedługo potem prokuratura podjęła postępowanie przeciwko Szymonowi Niemcowi za parodię mszy na Marszu Równości, a Czarnek Przemysław, wojewoda lubelski, najbardziej zideologizowany z przedstawicieli tego urzędu, który został posłem PiS, skierował do prokuratury sprawę przeciwko doktorowi Tomaszowi Kitlińskiemu z UMCS w Lublinie za to, że go krytykował za szowinistyczne, homofoniczne i antykobiece wypowiedzi. Można się spodziewać teraz wysypu takich posunięć, bo także m.in. Citko Marek, piłkarz-dewot nawoływał w TVPiS u Rachonia do „karania tych, którzy obrażają uczucia religijne”.

Podobno waży się, czy powstanie jednolity klub Lewicy w Sejmie. Jako wyborca lewicy oczekuję tego od kolegów Czarzastego, Biedronia i Zandberga, bo ponowne podzielenie się po wyborach, to droga donikąd, ponownej marginalizacji lewicy, a nie droga wzrostu.

PS. Osoby nieironiczne informujemy, że „Bigos tygodniowy” ma charakter satyryczny. Redakcja

Bigos tygodniowy

Jakkolwiek zakończy się kryzys związany z ewentualnością dymisji ministerki finansów Teresy Czerwińskiej, to jeden oczywisty wniosek z tego wynika: to sygnał do opinii publicznej, że nowe, kolosalne obietnice socjalne PiS stoją na glinianych nogach i wymagają zwiększenia deficytu budżetowego, co Młody Morawiecki już zapowiedział. Czerwińska jest uczoną od finansów i najwyraźniej wzdraga się przed rzuceniem swojego dorobku naukowego i renomy zawodowej na fale greckiej choroby PiS. Po spotkaniu z Prezesem, którego odwiedziła z Młodym Morawieckim, rozchorowała się, poszła na zwolnienie, ale już wróciła. Kobieta pod presją? A nie lepiej uwolnić się od tej presji i uczciwie podać się do dymisji?

Każdej sensownej polityce socjalnej należy przyklasnąć, ale ten jaskrawy kontrast między opętanym rozdawnictwem po uważaniu wyborczym, a niedopłaceniem pracowników sfery budżetowej z nauczycielami na czele, jest doprawdy skandaliczne.

Nielegalny neo-Trybunał Konstytucyjny pani Przyłębskiej uznał legalność nielegalnego doboru do neo-KRS. Ot, pisowska „filozofia prawa”.

Adrian podjął próbę puczu pałacowego w TVPiS, ale mu nie wyszło. Wepchnął dwoje swoich ludzi, ale Kura jednego, niejakiego Pałkę, utrącił mu już na wejściu. Żeby jednak kto nie myślał, że chodzi mu o zwiększenie obiektywizmu TVPiS i odejście od koszmarnie topornej propagandy. Po prostu Adrianowi nie podoba mu się, że za mało o nim w TVPiS za mało, a poza tym ma pretensje, że w szopce noworocznej pokazano go jako Adriana właśnie.

Rząd przy pomocy aparatu propagandy z TVPiS na czele próbuje wszelkimi sposobami rozbić mobilizacje strajkową nauczycieli. Miejmy nadzieję, że się nie dadzą.

Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet zadała słuszne pytanie, dlaczego protestujący pod warszawskim Ratuszem przeciw Karcie LGBT nie poszli później pod siedzibę – jak się barwnie wyraziła – pedopiskopatu, aby zaprotestować przeciw tej najprawdziwszej seksualizacji dzieci, jaką uprawia kler katolicki pod osłoną swoich biskupów. Natomiast Prezes do swoich słów: „Wara od naszych dzieci” powinien dodać słowa: „drodzy księża i biskupi”.

Jest taki, stary, z 1924 roku, radziecki film Lwa Kuleszowa „Niezwykłe przygody Mister Westa w krainie bolszewików”. „Niezwykłe przygody herr Birgfellnera w krainie pisowców”, to w sam raz tytuł na film, dajmy na to, w reżyserii Juliusza Machulskiego czy Wojciecha Smarzowskiego. Może w koprodukcji z Austriakami, bo pożal się boże minister kultury narodowej Gliński nie dałby na taką produkcję ani grosza.

Pisowska TVP Kultura pokazała dwa razy, dzień po dniu, „Urząd” Janusza Majewskiego z 1969 roku, film według głośnej kiedyś powieści Tadeusza Brezy. Cóż za uderzająca aktualność! Cóż za aktualność tego obrazu mechanizmów działania kościelnych instytucji, ich przebiegłości, sprytu w odsuwaniu od siebie odpowiedzialności, biegłości w manipulowaniu ludźmi ze świętoszkowatymi minami. Jednak pokazanie „Urzędu” w niszowej stacji dla koneserów kultury nic nie znaczy. O, gdyby „Urząd” pokazano o 20.20 w Jedynce po „Wiadomościach albo nawet Dwójce. To by było coś.

Włodzimierz Majakowski, gdyby jeszcze żył i zajrzał do Polski, mógłby napisać taką oto parafrazę swej starej frazy poetyckiej z poematu „Lenin”: „Srebrna i Partia, bliźnięta bracia, kogo z nich bardziej matka historia ceni? Mówimy – Srebrna a w domyśle – Partia, mówimy – Partia a domyśle – Srebrna”. Na koniec zabrakło rymu, ale sens pozostał.

Nadal w rejestrach kulturalnych. Grzegorz Braun, dokumentalista i prawicowiec skrajny aż do skrajności, domaga się karania homoseksualistów i „homoseksualizmu jako takiego”. A pomyśleć, że jego ojciec, wybitny reżyser teatralny Kazimierz Braun, to naprawdę światły, rozsądny i porządny człowiek. Syn Grzegorz odziedziczył po nim tylko teatralną dykcję. Bywa, że daleko pada jabłko od jabłoni.

Marek Falenta, organizator podsłuchów z „Sowy i przyjaciół” nadal jest nieuchwytny dla polskiej policji. Uchwytny jest dla niej natomiast mieszkaniec Szczecina, który swego czasu przywdział pomnik Lecha Kaczyńskiego w koszulkę z napisem „konstytucja”. Mimo rezygnacji z zarzutu o „znieważenie” przez prokuraturę, teraz policja nęka szczecinianina z paragrafu dotyczącego nielegalnych reklam, banerów, etc. Z kolei w Warszawie policja wylegitymowała dwóch nastolatków, którzy jeździli na hulajnogach w niebezpiecznej odległości od pomnika smoleńskiego przy placu Zwycięstwa, a nawet wchodzili z nim w styk. Brawo polska policja! Niech żyje!

Jest coś z prawdy w powiedzeniu Jarosława Marka Rymkiewicza, że Jarosław Kaczyński „ugryzł polskiego żubra w dupę”. W sensie – leniwego żubra zmusił do ruchu. Przez całe lata rozmaite aspiracje wolnościowe w społeczeństwie polskim skrywały się pod korce: prawa kobiet, prawa mniejszości seksualnych, potrzeby płacowe nauczycieli, prawa osób molestowanych przez kler, aspiracje zwolenników świeckiego państwa, legalizacji związków partnerskich i wiele innych. Za nijakich, leniwych rządów „ciepłej wody w kranie” Platformy Obywatelskiej („przez osiem ostatnich lat…”) nic nie mogło się przebić do szerszego nurtu i wegetowało w niszach. Wystarczyło, by nastały rządy Kaczyńskiego i wszystko to przebudziło się i wyszło na główny szlak.

Polski baron Münchhausen czyli Młody Morawiecki zaczyna chyba wątpić w swoje nieograniczone zdolności wyciągania się za własne włosy. Zaapelował do ludu pisowskiego o pomoc w walce z wrogiem, w warunkach rzekomego braku należytych mediów własnych i rzekomej medialnej przewagi przeciwnika . To „Pomożecie” jest policzkiem wymierzonym Jackowi Kurskiemu, bo ten w tej swojej TVPiS zwija się jak w ukropie, żeby wyszło na pisowskie i rządowe.