TVPiS szaleje – Himalaje obłędu

„Salon dziennikarski” poruczników Karnowskich w TVP Info w dniu 7.11., co prawda po czasie, jak musztarda po obiedzie, jak żadna inna pisowska propagandówka telewizyjna, ostentacyjnie włączył się w kampanię prezydencką w USA i z całych sił dął w trąbkę w obronie Trumpa.

Tymczasem nie trzeba być jakimś szczególnym fanem sojuszu polsko-amerykańskiego, by operując jedynie czystą logiką zrozumieć, że albo ma on wznosić się ponad fluktuacjami wewnętrznej polityki amerykańskiej, albo w ogóle od razu można go o dupę potłuc.

„Salon” prowadzony przez porucznika Karnowskiego Michała wspiął się na wyżyny absurdu i głupoty, która musi przerazić każdego rozsądnego człowieka. Pod jego batutą goście, Piotr Semka, Marek Formela i Hanna Karp, można by rzec opierdalali hurtem zmierzającą do władzy w USA formację Demokratów z Joe Bidenem na czele. Złe było CNN, które przerwało („ocenzurowało”) przemówienie Trumpa, źli byli amerykańscy dziennikarze nie sprzyjający obecnemu prezydentowi. Oczywiście suponowano fałszerstwa wyborcze po stronie Demokratów (pojawił się przywołany przez samego Karnowskiego wątek głosów oddanych korespondencyjnie rzekomo przez osoby urodzone w XIX wieku). Zaatakowany został – w osobie Bartosza Węglarczyka – Onet, którego najważniejszym grzechem jest oczywiście to, że jest „amerykańsko-niemiecki”. Oberwało się nawet pani ambasador Georgette Mosbacher, której Karnowski zarzucił, że nie wezwała amerykańskiej Polonii, do głosowania na Trumpa. Temat ten otworzył wspomnianą edycję „SD” i zajął przeszło połowę antenowego czasu.

Do jasnej cholery. Ludzie!!! Czy wyście, postradali zmysły, bo już o rozumie nie wspomnę?!!! Czy wy, stawiacie na sojusz z USA, czy na Trumpa, który nawet gdyby wygrał, byłby lokatorem Białego Domu najdłużej jeszcze przez cztery lata? A może stawiacie wyłącznie na sojusz z Republikanami, a Demokratów, Bidena czy nie Bidena, stawiacie poza nawiasem waszego zainteresowania i awansem czynicie ich swoimi wrogami? Czy uważaliście, że Trump będzie rządził wiecznie? Czy zdajecie sobie sprawę, że taka postawa to Himalaje obłędu? O Wielkiej Brytanii zawsze mawiało się, że nie ma wiecznych przyjaźni, a tylko wieczne interesy. „Komuniści” z PZPR potrafili wyciągnąć racjonalne wnioski z każdego etapu politycznego w ZSRR. A wy, dlatego, że wam się nie podoba „lewak” Biden zachowujecie się w ten sposób i stawiacie na szalę polskie interesy?!!! Powiedzieć o tym, że to ślepota polityczna połączona z Himalajami obłędu, to nic nie powiedzieć. Nierozum i polityczna zapiekłość zalały wam mózgi? Niestety, myślę że tak, bo już można było usłyszeć wypowiedź ex-szefa MSZ w rządzie Szydło, Waszczykowskiego, że teraz można będzie spodziewać się, w przypadku wygranej Bidena, „fochów” ze strony administracji USA. Z całej siły szczypię się w ramię, by sprawdzić czy nie śnię absurdalnego koszmaru.

„Salon dziennikarski”, 14. 11. 20

Tym razem o Trumpie i amerykańskich wyborach nie było. Być może zdecydowana wygrana Joe Bidena zaczęła skłaniać pisopropagandę do powolnego oswajania się z nieuchronnością zmiany w Białym Domu. Karnowskiego Michała i jego gości, Orzeła Józefa, Semkę Piotra i Janeckiego Stanisława absorbowały tym razem dwie kwestie: nieuchronne zbliżanie się wejścia w życie unijnego mechanizmu: pieniądze za praworządność oraz burdy w dniu tzw. „marszu niepodległości” w Warszawie. W tej pierwszej kwestii panowie dość zgodnie zalecali rządowi obstrukcję, twardą postawę w tej sprawie i niepoddawanie się „dyktatowi Brukseli zmierzającej do odebrania Polsce suwerenności i wolności”. W drugiej – zwracali uwagę na rozbieżność ocen w koalicji w kwestii burd, a właściwie zamieszek i przywołali krańcowo odmienne stanowiska: ziobrysty Kowalskiego, który poparł zachowanie policji podczas burd i Macierewicza, który oburzył się, że policja „strzelała do patriotycznej młodzieży”. W obozie rządzącym podziały stają się coraz bardziej skomplikowane, splątane i nie dotyczą już tylko sprzeczności między radykałami i „umiarkowanymi”. Busole, kompasy, sympatie, antypatie, cele są coraz bardziej kolizyjne, rozchwiane, rozedrgane. Do tego w rozważaniach wspomnianych panów słabo zawoalowane sugestie, jakoby burdy sprowokowane zostały przez jakieś wraże siły. Jedno pozostaje niezmienne, „SD” nie dopuszcza innych poglądów, postaw oprócz jedynie słusznych, prezentowanych przez sprawdzonych zawodników.