Kliczko chce 100 mln dolarów

Przebywający od dwóch lat na sportowej emeryturze Władymir Kliczko zaczął rozważać powrót do ringu. 43-letni ukraiński bokser, dwukrotny mistrz świata wagi ciężkiej, dostał ofertę stoczenia trzech walk za 80 mln dolarów.

Rozgłos tej sprawie nadał starszy brat Władymira, Witalij, też były bokser najcięższej kategorii, a dzisiaj wpływowy ukraiński polityk, pełniący obecnie funkcje mera Kijowa. On to w jednym z telewizyjnych programów zdradził, że Władymir od pewnego czasu kuszony jest przez platformę streamingową DAZN, sportowy odpowiednik Netflixa, a także przez współpracujący z telewizjami Showtime oraz FOX projekt Premier Boxing Champions, do udziału w trzech walkach, za które oferenci najpierw zaproponowali łącznie 60 mln dolarów, a ostatnio zwiększyli tę kwotę do 80 mln dolarów. Młodszy z braci Kliczko, który ma na koncie 64 stoczone pojedynki, z których 53 wygrał przez nokaut, ale też pięć przegrał, nie spieszy się z podjęciem decyzji. Jeśli wierzyć plotkom, Ukrainiec czeka ponoć aż oferta osiągnie poziom 100 mln dolarów.

Z kim miałby walczyć Władymir Kliczko, gdy już dostanie te sto milionów? Jak wieść niesie, jeden z trzech pojedynków ukraiński pięściarz musiałby stoczyć z Brytyjczykiem Anthony’m Joshuą, z którym przegrał swoją ostatnia jak na razie walkę na zawodowym ringu w kwietniu 2017 roku. Uległ wtedy młodszemu o ponad dekadę mistrzowi świata wagi ciężkiej federacji WBA, WBO i IBF w 11. rundzie przez techniczny nokaut, lecz wcześniej toczył z nim wyrównany bój i nawet raz posłał go na deski.

Już miesiąc temu Eddie Hearn, promotor Joshuy, zapewniał w mediach, że Ukrainiec rozmawiał z nim o rewanżu. Ale Brytyjczyk ostatnio ostrożnie dobiera przeciwników i niewykluczone, że najpierw zmierzy się w Nowym Jorku z Jarrellem Millerem.

 

Remis w starciu gigantów wagi ciężkiej

Fot. Walkę zapowiadano jako starcie gigantów. Nie była to zapowiedź gołosłowna…

 

 

Wracający na zawodowe ringi po blisko trzyletniej przerwie Brytyjczyk Tyson Fury wytrzymał dwunastorundowy pojedynek z Amerykaninem Deontay’em Wilderem o mistrzostwo świata wagi ciężkiej federacji WBC. Sędziowie orzekli remis.

 

W miniony weekend Tyson Fury stoczył w Los Angeles pierwszą walkę na najwyższym poziomie od czasu zwycięskiego pojedynku z Ukraińcem Władimirem Kliczko w 2015 roku. Potem brytyjski pięściarz nagle zerwał z boksem, zmagał się z depresją, miał problemy z alkoholem, narkotykami i nadwagą – w pewnym momencie ważył już ponad 150 kilogramów. Stracił też wszystkie mistrzowskie pasy i wypadł z elity wagi ciężkiej. Gdy wydawało się, że nigdy już nie wróci na zawodowe ringi, Fury nagle wziął się w garść, wznowił treningi i rzucił wyzwanie światu.

Na ring powrócił na początku tego roku i po dwóch łatwo wygranych walkach z pretendentami szybko dostał szansę walki o tron wagi ciężkiej federacji WBC. Żeby na nim zasiąść niepokonany dotąd Brytyjczyk (27 walk, 19 przez KO) musiał jednak pokonać aktualnie panującego mistrza Amerykanina Deontay’a Wildera, również jak do tej pory niepokonanego w 40 pojedynkach, z których 39 wygrał przed czasem. Ważący 116 kg Fury był cięższy od rywala aż o 20 kg, mimo to faworytem bukmacherów był Amerykanin.

Obaj ci znakomici pięściarze zafundowali śledzącym ich walkę kibicom kapitalne sportowe widowisko o wspaniały bokserski pojedynek, bardzo wyrównany od pierwszego do ostatniego gongu. Fury unikał większości ciosów Wildera, choć czasem mu się to nie udawało, jak pod koniec czwartej rundy, gdy został trafiony w nos. Ewentualne celne ciosy obu pięściarzy spotykały się z natychmiastowym rewanżem. Od siódmej rundy Wilder zaczął coraz mocniej szukać zwycięskiego trafienia. I w dziewiątej rundzie w końcu „upolował” Brytyjczyka, posyłając goi na deski. Fury jednak zdołał wstać i następnie przetrwał wściekłe ataki Wildera, który chciał koniecznie zakończyć walkę nokautem. Pod koniec dziesiątej rundy Amerykanin znów zaatakował kilkoma bardzo mocnymi sierpami, ale w tym momencie Fury już prowadził na punkty i był faworytem bukmacherów. Po zakończeniu 11. rundy nawet podniósł w górę ręce, dając do zrozumienia, że de facto już tę walkę wygrał.

Wilder skarcił Brytyjczyka zaraz na początku ostatniej rundy i posłał go ponownie na deski, a potem na wpół zamroczonego ganiał po ringu polując na kończące uderzenie. Fury nie dał się jednak znokautować, ale też w ostatnim starciu roztrwonił zdobytą wcześniej przewagę i sędziowie orzekli remis, który mistrzowski pas zostawia Wilderowi, Fury’emu daje prawo do rewanżu, a promotorom pięściarzy okazje do kolejnego wielkiego zarobku. Za pojedynek w Las Vegas Wilder otrzyma 14, a Fury 10 mln dolarów.