Wielki pojedynek młociarzy

W upale i przy silnym wietrze odbył się w minioną środę w Bydgoszczy pierwszy Memoriał Ireny Szewińskiej. Mimo trudnych warunków rywalizujący w 12 konkurencjach lekkoatletki i lekkoatleci osiągali znakomite wyniki. Ozdobą mityngu był fantastyczny pojedynek polskich młociarza – Wojciecha Nowickiego z Pawłem Fajdkiem.

Z uwagi na pamięć o patronce mityngu, mistrzyni w biegach sprinterskich i na 400 m, te konkurencje wyróżniono szczególnie w programie imprezy. Organizatorzy zadbali zwłaszcza o mocną obsadę biegu na 400 metrów pań. Na starcie pojawiły się m.in. nasze znakomite zawodniczki ze sztafety – ubiegłoroczna mistrzyni Europy Justyna Święty-Ersetic oraz Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik i Anna Kiełbasińska. Nasze biegaczki na bydgoskiej bieżni pokonała jednak reprezentantka Nigerii Amina Seyni, która triumfowała z czasem 51,11 s. Drugą lokatę zajęła Święty-Erestic z wynikiem 51,30 s, swoim najlepszym w tym roku, który zapewnił jej minimum na mistrzostwa świata w Dausze. Trzecia linię mety minęła Baumgart-Witan, która także wypełniła minimum PZLA, a na czwartym miejscu finiszowała Kiełbasińska, lecz chociaż ustanowiła swój życiowy rekord (51,83 s), to do minimum zabrakło jej 0,03 sekundy.

Fani lekkiej atletyki z ciekawością czekali na pierwszy w tym roku na otwartym stadionie występ naszej najlepszej obecnie sprinterki Ewy Swobody. Nie zawiedli się, bo w biegu na 100 m nasza lekkoatletka mimo kiepskiego startu zajęła drugie miejsce z czasem 11,35 s, zapewniając sobie minimum PZLA. Sprint wygrała z rezultatem 11,27 Amerykanka Morolake Akinosun. Z kolei wśród panów rywalizację na „setkę” wygrał Simon Magakwe z RPA z rezultatem 10,39 s. Najlepszy z naszych sprinterów, Remigiusz Olszewski, był trzeci z czasem 10,59 s. Warto też odnotować zwycięstwo Adama Kszczota na 800 m, który wygrał z czasem 1:45,15. Niespodzianką było dopiero piąte Marcina Lewandowskiego (1:46,62).

Mnóstwo emocji dostarczyli też kibicom nasi specjaliści w konkurencjach rzutowych. W pchnięciu kulą do znakomitej formy Michała Haratyka nie dostroił się tym razem jego największy krajowy rywal Konrad Bukowiecki. O ile Haratyk pchał kapitalnie, uzyskując aż w pięciu próbach wyniki powyżej 21 metrów, to Bukowiecki dla odmiany ani razu nie przekroczył tej granicy i zakończył zawody na czwartym miejscu z wynikiem 20,37 m. Wielka szkoda, bo kilka dni wcześniej podczas mityngu Diamentowej Ligi w Rzymie posłał kulę na odległość 21,97 m. Gdyby powtórzył ten rezultat w Bydgoszczy, pewnie pokonałby Haratyka, bo on w swojej najlepszej próbie uzyskał 21,90 m (to czwarty wynik na świecie w tym sezonie).

Nie było natomiast zawodu w rywalizacji młociarzy. Starcie ubiegłorocznego mistrza Europy Wojciecha Nowickiego z trzykrotnym mistrzem świata Pawłem Fajdkiem mogłoby być ozdobą każdego mityngu. Obaj nasi reprezentanci pokonali granicę 80 metrów i uzyskali swoje najlepsze wyniki w sezonie. Ostatecznie rywalizację naszych mistrzów wygrał Nowicki wynikiem 80,26 m, przed Fajdkiem, który w najlepszym rzucie uzyskał odległość 80,09 m. W tegorocznym światowym rankingu młociarzy Nowicki awansował na pierwsze miejsce, a Fajdek jest drugi. To obiecujący prognostyk przed mistrzostwami w Dausze.

 

Udane święto królowej sportu

Aż 41226 widzów na Stadionie Śląskim w Chorzowie obejrzało w minioną środę Memoriał Kamili Skolimowskiej. Kibice oklaskiwali zwycięstwa gwiazd polskiej lekkoatletyki – Michała Haratyka, Pawła Fajdka, Piotra Liska, Marcina Lewandowskiego i Ewy Swobody.

 

Wejściówki na środowe zawody były za darmo, co jednak nie do końca tłumaczy znakomitą frekwencję. Wygląda na to, że sukcesy naszych lekkoatletów odniesione na niedawnych mistrzostwach Europy w Berlinie nakręciły zainteresowanie polskich kibiców zmaganiami gwiazd królowej sportu. Zawody poświęcone pamięci zmarłej w 2009 roku w wieku 26 lat z powodu zatoru tętnicy płucnej Kamili Skolimowskiej mistrzyni olimpijskiej w rzucie młotem wcześniej odbywały się w Warszawie. Teraz Stadion Śląski w Chorzowie stał się areną imprezy. Na tym pięknym obiekcie na oczach ponad 40 tysięcy działy się naprawdę wielkie rzeczy.

Prestiżowe zwycięstwo w konkursie skoku o tyczce odniósł Piotr Lisek. Czwarty zawodnik niedawnych ME w Berlinie musiał się trochę napracować, bo wysokości 5,80 m i 5,85 m dające mu wygraną zaliczył dopiero w trzecich próbach. Nasz tyczkarz wyprzedził mistrza świata z 2015 roku Shawnacy Barbera (5,80), rekordzistę świata Renauda Lavilleniego (5,70) i mistrza świata z 2011 roku Pawła Wojciechowskiego (również 5,70). Kapitalny pojedynek w rzucie młotem stoczyli świeżo upieczeni mistrz Europy Wojciech Nowicki i wicemistrz Paweł Fajdek. Lepszy okazał się Fajdek, który wreszcie przerwał serię porażek z Nowickim i wygrał z nim wynikiem 79,41 m. Aktualny mistrz naszego kontynentu był gorszy o równe dwa metry. W rywalizacji młociarek pod nieobecność Anity Włodarczyk Joannie Fiodorow do zwycięstwa wystarczyła odległość 74,39 m, ale był to jej najlepszy wynik w tym sezonie. Brązowa medalistka z Berlina wyprzedziła wicemistrzynię Europy Alexandrę Tavernier. Francuzka uzyskała 73,38 m. W rywalizacji kulomiotów najlepszy był mistrz Europy Michał Haratyk (21,33 m), który pokonał obecnego mistrza świata Nowozelandczyka Toma Walsha (21,28 m).

Na wysokim poziomie stały też konkurencje biegowe. Na sto metrów kobiet wygrała Ewa Swoboda z wynikiem 11,23 s, najlepszym jaki uzyskała w ostatnich dwóch latach. Większe większe wrażenie zrobili jednak w tej konkurencji panowie. Amerykanin Ronnie Baker wygrał „setkę” z czasem 9,87 s i był to najlepszy wynik na świecie w obecnym sezonie. Szybko biegano też na 400 metrów. Rywalizację mężczyzn rezultatem 44,43 s wygrał Steven Gardiner z Bahama, który wyprzedził Karola Zalewskiego (45,32). Z jeszcze większą przewagą swoje zwycięstwo na tym dystansie odniosła biegaczka z RPA Caster Semenya, u której stwierdzono hiperandrogenizm. Semenya uzyskała czas 50,06 s i wyraźnie pokonała drugą na mecie złotą medalistkę z Berlina Justynę Święty-Ersetic (51,45 s). Do niespodzianki doszło natomiast w biegu na 800 metrów mężczyzn. Mistrz Europy z Berlina Adam Kszczot był dopiero trzeci, a wygrał wicemistrz Europy w biegu na 1500 m Marcin Lewandowski.

 

 

Polska potęgą w rzutach

Nasi lekkoatleci w rozgrywanych w Berlinie mistrzostwach Europy realizują swój medalowy plan. Oczekiwań nie zawiedli młociarze i kulomioci, którzy do wspólnego worka wrzucili jak na razie pięć medali – trzy złote i dwa srebrne.

 

Triumfu naszych młociarzy wszyscy się spodziewali, niewiadomą było tylko to, który z nich stanie wyżej na podium. Wygrał lepszy ostatnio Wojciech Nowicki, a srebro zdobył Paweł Fajdek. W konkursie pchnięcia kulą mężczyzn faworytem był Michał Haratyk i nie zawiódł oczekiwań pewnie zdobywając złoty medal. Mile kibiców królowej sportu zaskoczył natomiast Konrad Bukowiecki, który do Berlina przyjechał z kontuzją stopy i jego występ do końca stał pod znakiem zapytania. Ale stanął do walki i wywalczył srebrny medal.

Na złoto kulomiotki Pauliny Guby mało kto stawiał, chociaż była wymieniana w gronie faworytek do medalu, ale raczej z gorszego kruszcu. Najcenniejszy z medali rezerwowano dla 32-letniej niemieckiej kulomiotki Christiny Schwanitz. Prognozy zdawały się potwierdzać, bo Niemka objęła prowadzenie już w pierwszej próbie wynikiem 19,19 m. Nasza zawodniczka w przedostatniej serii po raz pierwszy przekroczyła jednak barierę 19 metrów uzyskując odległość 19,09 m, a w ostatniej pchnęła kule na odległość 19,33 m. Wyraźnie zdeprymowana wynikiem Polki Schwanitz nie zdołała przebić jej rezultatu i tak oto Paulina Guba niespodziewanie została mistrzynią Europy. Trofea zdobyte w obu tych konkurencjach rzutowych wywindowały reprezentację Polski na pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej, a przecież w perspektywie mamy jeszcze występ naszych młociarek z mistrzynią i rekordzistką świata Anita Włodarczyk na czele. W rzutach nasza ekipa jest rzeczywiście potęgą.

Niestety, Wojciechowi Nowickiemu i Michałowi Haratykowi organizatorzy berlińskich mistrzostw odebrali frajdę, bo zamiast normalnego odtworzenia „Mazurka Dąbrowskiego” zafundowali wykonanie naszego hymnu a cappella przez chyba przygodną artystkę, sądząc po jakości wykonania. Ten ewidentny zgrzyt został przez polską ekipę oprotestowany i organizatorzy wystosowali oficjalne przeprosiny. „Chcielibyśmy z całego serca przeprosić za wpadki podczas śpiewania polskiego hymnu narodowego. To jest niewybaczalne. Odtąd będziemy odtwarzać tylko nagrane hymny. Życzymy, aby lekkoatletyczne mistrzostwa Europy nadal obfitowały w sukcesy reprezentacji Polski, jak ma to miejsce od początku. Proszę wybaczyć ten błąd, jest nam bardzo przykro” – napisał przedstawiciel Komitetu Organizacyjnego Frank Kowalski.

Miło, że przeprosili, ale swoją drogą warto kiedyś zrobić im na imprezie w Polsce podobnego psikusa z ich hymnem. Ciekawe, jaka byłaby reakcja niemieckich mediów?

 

Rekordowo liczna kadra na ME 2018 w Berlinie

Polski Związek Lekkiej Atletyki pokazał moc. Wysyła na 24. mistrzostwa Europy w Berlinie najliczniejszą reprezentację w historii europejskich czempionatów. O medale w stolicy Niemiec powalczy 50 zawodników i 36 zawodniczek.

 

W Berlinie szóstka naszych lekkoatletów bronić będzie mistrzowskich tytułów sprzed dwóch lat. W Amsterdamie biało-czerwoni zwyciężyli w klasyfikacji medalowej zdobywając 6 złotych, 5 srebrnych i jeden brązowy medal. „Nie chcę prognozować, ile medali tegorocznych mistrzostwach Europy zdobędziemy, ale nasi zawodnicy są naprawdę dobrze przygotowani do startu i stawiają sobie tylko ambitne cele” – zapewnia dyrektor sportowy PZLA Krzysztof Kęcki. W składzie reprezentacji zabrakło halowego mistrza i rekordzisty świata w sztafecie 4×400 m Jakuba Krzewiny (WKS Śląsk Wrocław), który w sezonie letnim zmagał się z problemami zdrowotnymi i nie zdołał osiągnąć odpowiedniej formy.

Z tego samego powodu w Berlinie nie wystąpi również legitymująca się drugim wynikiem w tym roku w Europie (66,53) oszczepniczka Marcelina Witek (AML Słupsk). Lekkoatletka zmagała się w ostatnich tygodnia z kontuzją i kierownictwo PZLA uznało, że nie ma po co jechać do stolicy Niemiec. Witek ma jednak w tej kwestii odmienne zdanie. „Spełniłam wszystkie kryteria. Po co one są wyznaczane, skoro nie mają żadnego znaczenia? – twierdzi 23-letnia zawodniczka, która swój najlepszy wynik – 66,53 m, uzyskała 5 maja w Białogardzie. Tydzień później podczas zawodów Diamentowej Ligi w Szanghaju rzuciła 64,49 m, lecz później zmagała się z kontuzją barku i do rywalizacji wróciła dopiero 5 lipca w Lozannie, gdzie osiągnęła 56,72 m. Niedawno w mistrzostwach Polski w Lublinie wygrała wynikiem 55,97 m. Oszczepniczka jest rozżalona decyzją PZLA, bo chociaż nie osiąga jeszcze wyników sprzed kontuzji, to jednak trenuje na pełnych obrotach i do mistrzostw miała nadzieję wrócić do optymalnej formy.

W kadrze na ME w Berlinie nie ma innej oszczepniczki. Daleka od najlepszej dyspozycji po kontuzji jest rekordzistka kraju i czwarta zawodniczka igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro Maria Andrejczyk, która w lubelskich MP była dopiero piąta z wynikiem 50,76 m.

 

Kadra Polski na ME 2018

Kobiety: 100 m, 4×100 m – Ewa Swoboda (AZS AWF Katowice); 200 m, 4×100 m – Anna Kiełbasińska (SKLA Sopot), Martyna Kotwiła (RLTL ZTE Radom); 400 m, 4×400 m – Iga Baumgart-Witan (BKS Bydgoszcz), Małgorzata Hołub-Kowalik (KL Bałtyk Koszalin), Justyna Święty-Ersetic (AZS AWF Katowice); 800 m – Anna Sabat (CWKS Resovia); 800 m, 1500 m – Angelika Cichocka (SKLA Sopot); 1500 m – Sofia Ennaoui (MKL Szczecin); 5000 m – Paulina Kaczyńska (Pomorze Stargard); 5000 m, 10000 m – Katarzyna Rutkowska (KS Podlasie Białystok); maraton – Izabela Trzaskalska (AZS UMCS Lublin); 100 m ppł – Karolina Kołeczek (AZS UMCS Lublin), Klaudia Siciarz (AZS AWF Kraków); 400 m ppł – Joanna Linkiewicz (AZS AWF Wrocław), Justyna Saganiak (UKS 55 Łódź); 3000 m z przeszkodami – Alicja Konieczek (WMLKS Nadodrze Powodowo), Matylda Kowal (CWKS Resovia), Katarzyna Kowalska (LKS Vectra Włocławek); skok o tyczce – Justyna Śmietanka (AZS AWF Warszawa); trójskok – Anna Jagaciak-Michalska (OŚ AZS Poznań); pchnięcie kulą – Paulina Guba (AZS UMCS Lublin), Klaudia Kardasz (KS Podlasie Białystok); rzut dyskiem – Daria Zabawska (KS Podlasie Białystok); rzut młotem – Anita Włodarczyk (RKS Skra Warszawa), Joanna Fiodorow (OŚ AZS Poznań), Malwina Kopron (AZS UMCS Lublin); chód na 20 km – Katarzyna Zdziebło (LKS Stal Mielec); chód na 50 km – Joanna Bemowska (AZS UMCS Lublin), Agnieszka Ellward (WKS Flota Gdynia); 4×100 m – Kamila Ciba (OŚ AZS Poznań), Magdalena Stefanowicz (MKS MOSM Bytom), Karolina Zagajewska (AZS Łódź); 4×400 m – Martyna Dąbrowska (UKS 19 Bojary Białystok), Natalia Kaczmarek (AZS AWF Wrocław), Patrycja Wyciszkiewicz (OŚ AZS Poznań).

Mężczyźni: 100 m, 4×100 m – Dominik Kopeć (KS Agros Zamość), Remigiusz Olszewski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL), Przemysław Słowikowski (WKS Flota Gdynia); 400 m, 4×400 m – Dariusz Kowaluk (AZS AWF Warszawa), Łukasz Krawczuk (WKS Śląsk Wrocław), Karol Zalewski (AZS AWF Katowice); 800 m – Adam Kszczot (RKS Łódź), Mateusz Borkowski (RKS Łódź); 800 m, 1500 m – Marcin Lewandowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL), Michał Rozmys (UKS Barnim Goleniów); maraton – Błażej Brzeziński (WKS Śląsk Wrocław), Arkadiusz Gardzielewski (WKS Śląsk Wrocław), Mariusz Giżyński (WKS Grunwald Poznań), Artur Kozłowski (MULKS MOS Sieradz), Yared Shegumo (AZS AWF Warszawa), Henryk Szost (WKS Grunwald Poznań); 110 m ppł – Damian Czykier (KS Podlasie Białystok), Artur Noga (SKLA Sopot); 400 m ppł – Patryk Dobek (MKL Szczecin), Jakub Mordyl (AZS AWF Kraków); 3000 m z przeszkodami – Krystian Zalewski (UKS Barnim Goleniów); skok w dal – Tomasz Jaszczuk (WLKS Iganie Nowe); trójskok – Karol Hoffmann (MKS Aleksandrów); skok wzwyż – Sylwester Bednarek (RKS Łódź), Maciej Grynienko (UKS Orlica Domaniów); skok o tyczce – Piotr Lisek (OSOT Szczecin), Robert Sobera (AZS AWF Wrocław), Paweł Wojciechowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL); pchnięcie kulą – Konrad Bukowiecki (AZS UWM Olsztyn), Michał Haratyk (KS Sprint Bielsko-Biała), Jakub Szyszkowski (WKS Śląsk Wrocław); rzut dyskiem – Piotr Małachowski (WKS Śląsk Wrocław), Robert Urbanek (MKS Aleksandrów); rzut młotem – Paweł Fajdek (KS Agros Zamość), Wojciech Nowicki (KS Podlasie Białystok); rzut oszczepem – Marcin Krukowski (KS Warszawianka), Cyprian Mrzygłód (AZS-AWFiS Gdańsk), Bartosz Osewski (AZS-AWFiS Gdańsk); dziesięciobój – Paweł Wiesiołek (KS Warszawianka); chód na 20 km – Artur Brzozowski (AZS AWF Katowice), Dawid Tomala (AZS AWF Katowice); chód na 50 km – Rafał Augustyn (LKS Stal Mielec), Adrian Błocki (AZS AWF Katowice), Rafał Sikora (AZS AWF Katowice); 4×100 m – Krzysztof Grześkowiak (OŚ AZS Poznań), Eryk Hampel (OŚ AZS Poznań), Karol Kwiatkowski (AZS AWF Katowice); 4×400 m – Kajetan Duszyński (AZS Łódź), Rafał Omelko (AZS AWF Wrocław), Mateusz Rzeźniczak (RKS Łódź).

 

Lekkoatleci obiecują grad medali w Berlinie

Do najważniejszej w tym roku lekkoatletycznej imprezy, mistrzostw Europy w Berlinie, coraz bliżej. Pu Pucharze Świata w Londynie i mistrzostwach Polski w Lublinie apetyty kibiców „królowej sportu” wyostrzyły się. Działacze PZLA nie stonują tych oczekiwań i śmiało obiecują dwucyfrową liczbę medali.

 

Z dwóch ostatnich czempionatów Starego Kontynentu – w 2014 roku w Zurychu i 2016 roku w Amsterdamie – biało-czerwoni przywozili po dwanaście medali. W Berlinie, w dniach 6-12 sierpnia, ta liczba jest możliwa do osiągnięcia po raz trzeci z rzędu. Po krajowym czempionacie w Lublinie nasi lekkoatleci rozjechali się do ośrodków treningowych, żeby w nich doszlifować formę. Ostateczną kadrę na mistrzostwa Europy PZLA ogłosi wkrótce, ale jej kluczowi zawodnicy nie muszą obawiać się o nominacje. W jakich konkurencjach mamy prawo oczekiwać medali? Na pewno w konkurencjach rzutowych.

Anita Włodarczyk już w Lublinie pokazała, że uporała się z lekkim kryzysem z początku sezonu i uzyskała najlepszy wynik w tym roku na świecie (79,59 m). Nasza mistrzyni olimpijska tym zwycięstwem stłumiła falę krytyki, jaka na nią ostatnio spadła po rezygnacji z zawodów ku pamięci Kamili Skolimowskiej we Władysławowie i Chorzowie. „W Berlinie chcę ponownie poprawić rekord świata” – obiecuje Włodarczyk. Ale na medalowy łup liczą też dwie pozostałe młociarki w naszej ekipie – Joanna Fiodorow (w Lublinie rzuciła 74,25 m) i Malwina Kopron, która ma na koncie rzuty powyżej 75 metrów. Przy odrobinie szczęście w tej konkurencji nasza ekipa może zgarnąć komplet medali.

O kolejne dwa krążki, w tym ten z najcenniejszego kruszcu, z pewnością powalczą też nasi młociarze – Wojciech Nowicki i Paweł Fajdek. W mistrzostwach Polski o 12 centymetrów lepszy był ten pierwszy, ale na rzutni w Berlinie równie dobrze kolejność może być odwrotna. Oby tylko nie dali się pokonać zawodnikom z innych krajów.
W pchnięciu kulą znakomitą formę w tym sezonie demonstruje Michał Haratyk. 26-letni kulomiot z Cieszyna wygrał w Lublinie wynikiem 21,85 m, ustanawiając nowy rekord mistrzostw Polski. To także czwarty wynik w tym roku w Europie. W Berlinie stuprocentowej gwarancji na medal nie daje, ale Haratyk już w tym roku przekroczył barierę 22 metrów.

W coraz lepszej formie jest też drugi z naszych mistrzów kuli Konrad Bukowiecki. W mistrzostwach Polski przegrał co prawda z Haratykiem, ale też przekroczył granicę 21 metrów (21,04 m). Piotr Małachowski mimo 35 lat na karku zdobył 12. tytuł mistrza Polski w rzucie dyskiem. Wynik 65,78 m pozwala z optymizmem czekać na jego występ w Berlinie, gdzie będzie bronił tytułu mistrza Europy.

Liczymy też na medale dwóch naszych najlepszych średniodystansowców – Adama Kszczota w biegu na 800 m i Marcina Lewandowskiego na 1500 m, sztafetę mężczyzn 4×400 m, tyczkarzy.
Dwa lata temu w ME Amsterdamie po raz pierwszy w historii mistrzostw Europy zajęliśmy pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej. Jak będzie tym razem?

 

Popis Małachowskiego w Lublinie

Rozegrane w Lublinie mistrzostwa Polski w lekkiej atletyce zgodnie z oczekiwaniami okazały się znakomitym sprawdzianem formy naszych lekkoatletów przed europejskim czempionatem, który odbędzie się na początku sierpnia w Berlinie.

 

Wśród licznych bohaterów trzydniowych zmagań w Lublinie na szczególne wyróżnienie zasłużył wyczyn 35-letniego dyskobola Piotra Małachowskiego, który odzyskał prymat w swojej konkurencji zdobywają po raz dwunasty w karierze mistrzostwo Polski. Faworytem konkursu w rzucie dyskiem panów był broniący tytułu Robert Urbanek, który przed zawodami legitymował się najlepszym wynikiem na tegorocznych listach. Małachowski zaskoczył swojego najgroźniejszego konkurenta w czwartej próbie posyłając dysk na odległość 65,78 m. Urbanek nie był w stanie skutecznie odpowiedzieć i musiał zadowolić się srebrem. Małachowski w klasyfikacji wszech czasów w liczbie mistrzowskich tytułów ustępuje jedynie legendarnemu Edmundowi Piątkowskiemu, dominującemu w rzucie dyskiem w latach 50. i 60. XX wieku, który zdobył łącznie 16 medali – 13 złotych, 2 srebrne i 1 brązowy). Małachowski ma o jeden krążek mniej (12 złotych, 2 srebrne, 1 brązowy).

Kapitalne widowisko stworzyli też dwaj nasi młociarze, Wojciech Nowicki i Paweł Fajdek. Od pierwszej kolejki prowadził Nowicki, potwierdzając, że nie bez powodu jest liderem światowej listy tegorocznych wyników. W Lublinie uzyskał 80,26 i o 12 cm okazał się lepszy od Fajdka. „Bardzo dobrze, że nasza rywalizacja jest taka zacięta i mam nadzieję, że w Berlinie to my zajmiemy dwa pierwsze miejsca, a który z nas będzie pierwszy, to nie ma większego znaczenia” – podsumował rywalizację Nowicki.

Najwyższy w historii krajowego czempionatu poziom miał konkurs oszczepników. Aż czterech zawodników przekroczyło granicę 80 metrów, a ta odległość była minimum PZLA na ME 2018. Pojechać do Berlina może tylko trzech naszych zawodników i pewnie będą to medaliści, czyli Marcin Krukowski (82,87 m), Cyprian Mrzygłód (80,76 m) i Dawid Kościów (80,64 m). Faworyci nie zawiedli też na 1500 m. Wśród panów tytuł obronił wicemistrz globu na 800 m Adam Kszczot (3.46,24), a u pań Sofia Ennaoui (4.13,32).

Na 400 m ppł już w eliminacjach Justyna Saganiak wypełniła minimum PZLA na mistrzostwa Europy. 23-letniej lekkoatletce zmierzono 56,87 s. Sprint kobiet wygrała Ewa Swoboda z rekordem życiowym 11,12 s, ale ten wynik nie zostanie uznany z powodu silnego wiatru w plecy. Mistrzynią Polski w trójskoku z najlepszym wynikiem sezonu (14.24) po raz piąty z rzędu została Anna Jagaciak-Michalska. W biegu na 400 m wśród pań nieoczekiwanie triumfowała Małgorzata Hołub-Kowalik (51,18 s), przed Justyną Święty-Ersetic (51,26 s), natomiast wśród panów Karol Zalewski (45,53 s).

 

Caster Semenya za Anitę Włodarczyk

Ostentacyjna rezygnacja Anity Włodarczyk ze startu w Memoriale Kamili Skolimowskiej na Stadionie Śląskim w Chorzowie przyniosła korzyść kibicom, bo będą mogli obejrzeć zawody z udziałem innych gwiazd królowej sportu za darmo.

 

Kibicom, którzy już kupili bilety na Memoriał Kamili Skolimowskiej (22 sierpnia na Stadionie Śląskim) pieniądze zostaną zwrócone, bo wstęp na stadion będzie bezpłatny. To zasługa Anity Włodarczyk, która zrezygnowała ze startu w zawodach. Organizatorzy tak tłumaczą swoją decyzję: „Z wielką przykrością przyjęliśmy informację o rezygnacji Włodarczyk z udziału w Memoriale. Zdajemy sobie sprawę, że wielu kibiców może czuć się jej decyzją bardzo zawiedzionych. Anita mocno angażowała się w promocję rozgrywanego po raz pierwszy na Stadionie Śląskim Memoriału, uczestniczyła m. in. w konferencji inaugurującej sprzedaż biletów. Zawsze była bardzo ważną postacią Memoriału, współtworzyła jego historię. To podczas zawodów poświęconych pamięci Kamili Skolimowskiej po raz pierwszy rzuciła młotem ponad 80 m i ustanowiła rekord świata. Kibice mieli pełne prawo liczyć na emocjonujący konkurs z udziałem światowej dominatorki także w legendarnym Kotle Czarownic. Dlatego też Fundacja podjęła decyzję, że wstęp dla kibiców na 9. Memoriał Kamili Skolimowskiej będzie bezpłatny. Oczywiście wszyscy, którzy dotychczas kupili bilety, otrzymają zwrot pieniędzy” – napisali w oficjalnym komunikacie organizatorzy.

Mistrzyni olimpijska w rzucie młotem o rezygnacji z udziału w Memoriale poinformowała kilka dni temu za pośrednictwem Twittera. „Podjęcie takiej decyzji było dla mnie bardzo trudne. Kamila zostanie w moim sercu. Żadne formy nacisku, perswazji a nawet próby szantażu nie będą miały wpływu na zmianę mojej decyzji”. Jej odmowa startu w imprezie to efekt konfliktu, jaki sprowokował kulomiot Konrad Bukowiecki, który promując w mediach społecznościowych Festiwal Rzutów w Cetniewie, zamieścił fotomontaż, na którym zasłonił wizerunek Włodarczyk ramką z tekstem. Mistrzyni olimpijska uznała to za brak szacunku i postawiła organizatorom ultimatum, że jeśli nie wykreślą Bukowieckiego z listy startowej, to ona nie weźmie udziału w zawodach w Cetniewie. A ponieważ tego nie zrobili i jeszcze na dodatek ją skrytykowali, w rewanżu zrezygnowała także ze startu w sierpniowym Memoriale Skolimowskiej w Chorzowie.

Jej nieobecność organizująca mityng Fundacja Kamili Skolimowskiej próbuje teraz załatać zapraszając na zawody światowe gwiazdy królowej sportu. Zaproszenie przyjęła m.in. mistrzyni i wicemistrzyni olimpijska w biegu na 800 metrów Caster Semenya. Liderka światowych list, która wygrała 26 biegów z rzędu i jest niepokonana od września 2015 roku, na Stadionie śląskim zamierza wystartować w biegu na 400 metrów. Kibice, którzy 22 sierpnia wybiorą się na Stadion Śląski, na pewno zobaczą też w akcji mistrza świata w pchnięciu kulą Tomasa Walsha i nasze rodzime gwiazdy – m. in. Wojciecha Nowickiego, Pawła Fajdka i Piotra Małachowskiego.

 

Popis biało-czerwonych w Londynie

Reprezentacja polskich lekkoatletów zajęła w Londynie drugie miejsce w pierwszej edycji Pucharu Świata. Pierwsze miejsce wywalczyła ekipa Stanów Zjednoczonych, a za plecami biało-czerwonych znalazły się zespoły Wielkiej Brytanii, Jamajki, Francji, Niemiec, Republiki Południowej Afryki i Chin.

 

Lekkoatletyczny Puchar Świata odbywał się po raz pierwszy w nowej formule. Osiem najlepszych ekip narodowych z klasyfikacji punktowej zeszłorocznych mistrzostw świata zostało zaproszonych do rywalizacji w Londynie. Oprócz biało-czerwonych startowali lekkoatleci z Wielkiej Brytanii, USA, Niemiec, Francji, Jamajki, Chin i RPA. Ale tylko Polska wyznaczyła do startu niemal same największe gwiazdy. Czołowi zawodnicy zespołów rywali zdecydowali się na start w piątkowym mityngu Diamentowej Ligi w Rabacie i odpuścili występ w stolicy Wielkiej Brytanii.

Zasady punktacji w Pucharze Świata są proste – zwycięzca konkurencji otrzymuje osiem punktów, za drugie miejsce przyznawane jest siedem punktów, za trzecie sześć, a za zajęcie ostatniej w stawce ósmej lokaty jeden punkt. Im wyższe miejsce w końcowej klasyfikacji zbiorczej, tym większa finansowa nagroda. W Londynie w puli nagród organizatorzy zmagań przygotowali dwa miliony dolarów. Najwięcej z tego tortu uszczknęła oczywiście zwycięska ekipa USA (450 tys. dolarów), ale nasi lekkoatleci też nieźle się obłowili inkasując 400 tys. dolarów.

Biało-czerwoni w 34 konkurencjach zdobyli 162 punkty. Więcej od nich uzbierali tylko Amerykanie (219). Drugie miejsce nasza reprezentacja wywalczyła jednak trochę w szczęśliwych dla niej okolicznościach, bo dzięki dyskwalifikacji brytyjskiej sztafety 4×400 metrów. To była niezwykła sytuacja. Jednego z Brytyjczyków złapał skurcz i stwierdził, że nie da rady pobiec. A kiedy rezerwowy dotarł na miejsce, zaczynała się już trzecia zmiana. Przed tą konkurencją Polacy i gospodarze imprezy mieli tyle samo punktów. Brytyjczycy przez wpadkę w sztafecie zmarnowali szansę na wyprzedzenie Polaków.

Władze Polskiego Związku Lekkiej Atletyki zapewniają, że około 60 procent z wygranych w Londynie 400 tys. dolarów trafi do kieszeni zawodników. „Wypłacimy według zdobytych punktów. Dla niektórych zawodników będzie to pewnie najwyższa premia w życiu. Pozostałe 40 procent przeznaczmy na nagrody dla zespołu trenerskiego i zadania statutowe” – wyjaśnia wiceprezes PZLA Tomasz Majewski.

Nasz znakomity przed laty kulomiot, dwukrotny mistrz olimpijski, z zadowoleniem przyjął zwycięstwo w konkursie pchnięcia kulą swego młodszego kolegi Michała Haratyka. Oprócz niego swoje konkurencje wygrali też Anita Włodarczyk i Wojciech Nowicki w rzucie młotem, Marcin Lewandowski w biegu na 1500 m, Sofia Ennaoui na 1500 m i Karol Hoffman w trójskoku.
W najbliższy weekend naszych lekkoatletów czeka rywalizacja w mistrzostwach Polski, które odbędą się w Lublinie. W tej trzydniowej imprezie wyłoni się zapewne ostateczny skład reprezentacji Polski na rozpoczynające się 6 sierpnia w Berlinie mistrzostwa Europy. Sympatycy „królowej sportu” mają prawo oczekiwać gradu medali biało-czerwonych w tej imprezie.

 

Nowicki bije Fajdka

Wojciech Nowicki rzucił młotem 81,85 m podczas mityngu w Szekesfehervar i umocnił się na pozycji lidera światowej listy tegorocznych wyników. To rekord życiowy brązowego medalisty igrzysk z Rio de Janeiro (2016).

 

Drugi był trzykrotny mistrz świata Paweł Fajdek – 81,14. Nowicki, który jest w życiowej formie, po raz pierwszy w karierze tak regularnie wygrywa z Fajdkiem. W Szekesfehervar trzykrotnie przekroczył granicę 80 metrów. W drugiej próbie miał 80,29, w kolejnej 81,81 i w ostatniej 81,85. Podopieczny trenerki Malwiny Sobierajskiej-Wojtulewicz po zwycięstwie w węgierskim mityngu objął też prowadzenie w klasyfikacji generalnej cyklu IAAF Hammer Throw Challenge. Warto odnotować, że rezultat Pawła Fajdka to od czterech lat najlepszy wynik w zawodach, który nie zapewnił zwycięstwa w konkursie. W ME 2014 w Zurychu Fajdek zdobył srebrny medal rezultatem 82,05 m, przegrywając z Węgrem Krisztianem Parsem, który uzyskał odległość 82,69 m.

Deszczowy memoriał na Śląskim

Najbardziej utytułowana uczestniczka 64. Memoriału Kusocińskiego Allyson Felix, sześciokrotna mistrzyni olimpijska i jedenastokrotna mistrzyni świata na 400 m, przegrała sensacyjnie z Polką Justyną Święty-Ersetic.

 

Memoriał Kusocińskiego to najstarsza lekkoatletyczna impreza w naszym kraju. Jej 64. edycja odbyła się w miniony piątek na Stadionie Śląskim. Niestety, pogoda nie dopisała i na mogącym pomieścić 55 tysięcy widzów obiekcie zmagania lekkoatletów oglądało tylko 20 tysięcy fanów „królowej sportu”. Obfite opady deszczu sprawiły, że rywalizacja zaczęła się z godzinnym opóźnieniem i nie stała na zbyt wysokim poziomie. Wydarzeniem mityngu było zwycięstwo Justyny Święty-Erestic , któa w biegu na 400 m wynikiem 51,11 s pokonała Allyson Felix (51,35 s). „Nie spodziewałam się, że z nią wygram. Bardzo się z tego cieszę, zwłaszcza że zwyciężyła u siebie, na oczach mojej rodzina i znajomych” – skomentował swój występ polska biegaczka. Osiągnięty wynik oceniła jako obiecujący w kontekście startu w mistrzostwach Europy.

Innym naszym lekkoatletycznym gwiazdom na Śląskim wiodło się ze zmiennym szczęściem. Ze swojego startu może być zadowolona sprinterka Ewa Swoboda. Był to jej pierwszy tegoroczny start na otwartym stadionie i od razu zakończony zwycięstwem. Wyniku 11,30 s zapewnił Swobodzie minimum na mistrzostwa Europy w Berlinie. Swój najlepszy wynik w tym roku uzyskał też płotkarz Damian Czykier, który zajął drugie miejsce z czasem 13,42 s. Drugi na 800 m był również Adam Kszczot. Naszego multimedalistę wyprzedził Kenijczyk Ferguson Rotich.

W rzucie młotem mężczyzn Wojciech Nowicki znów pokonał Pawła Fajdka, bijąc przy okazji rekord życiowy wynikiem 80,63 m. Fajdek był drugi z rezultatem 80,04 m. Wśród pań sensacją była druga z rzędu porażka Anity Włodarczyk, która cztery lata nie zaznała smaku porażki, a w tym roku najpierw przegrała 28 maja w Halle, a teraz w Chorzowie. Naszą mistrzynię, która była druga z wynikiem 75,52 m, pokonała Amerykanka Gwen Berry rezultatem 77,78 m. Wielką formę potwierdził natomiast kulomiot Michał Haratyk. Na Śląskim był trzeci z wynikiem 21,58 m. Przegrał z Ryanem Crouserem (22,27) i Tomem Walshem (21,63), w tej chwili najlepszymi w tej konkurencji na świecie, notującymi już wyniki powyżej 22,50. Haratyk we wszystkich sześciu próbach pchał kule powyżej 21 m.

Martwi natomiast słaba forma Konrada Bukowieckiego, który zajął piąte miejsce z wynikiem 20,32 m. W skoku o tyczce najlepszy był rekordzista świata Renaud Lavillenie, który uzyskał 5,91 m i wyprzedził dwóch polskich tyczkarzy – Pawła Wojciechowskiego (5,71 m) i Piotra Liska (5,51 m). W rzucie dyskiem triumfował aktualny mistrz świata Andrus Gudzius z rezultatem 69,30. Piotr Małachowski z wynikiem 64,10 m był czwarty.