Drzyzga nie, Bednorz tak

Reprezentant Polski w siatkówce Fabian Drzyzga po dwóch latach gry odszedł z Lokomotiwu Nowosybirsk. W Rosji pograć natomiast zamierza inny z graczy kadry biało-czerwonych – Bartosz Bednorz.

Drzyga na odchodne zdobył z Lokomotiwem tytuł mistrza Rosji. Dwukrotny mistrz świata wypełnił dwuletni kontrakt z rosyjskim klubem, ale mimo propozycji jego przedłużenia, postanowił zmienić ligę. „Nie było żadną tajemnicą, że w Nowosybirsku po tym sezonie nie zostanę. Pożegnałem się już z szefami klubu, trenerami i kolegami. Spędziłem dwa ostatnie lata w najbardziej profesjonalnym klubie, w którym do tej pory grałem. Nie mogę o nim powiedzieć jednego złego słowa” – podkreślał siatkarz w publicznych wypowiedziach. Na razie Drzyzga nie ujawnił, gdzie zamierza kontynuować karierę.
W drugą stronę powędruje natomiast jego kolega z reprezentacji Polski, Bartosz Bednorz, który finalizuje dwuletni kontrakt z Zenitem Kazań. 25-letniego przyjmującego, który do tej pory występował we włoskim klubie Leo Shoes Modena, przekonały do przeprowadzki pieniądze. Zenit zaoferował mu 900 tys. euro za sezon gry.

Mamy dwa zespoły w ćwierćfinale LM

Na kolejkę przed końcem fazy grupowej siatkarskiej Ligi Mistrzów ekipy Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i Jastrzębskiego Węgla zapewniły już sobie awans z pierwszego miejsca do ćwierćfinału rozgrywek. Nie udało się tego dokonać drużynie lidera PlusLigi VERVIE Warszawa, która definitywnie pogrzebała szanse po porażce z Tours VB.

Wydarzeniem rozegranej w środku tego tygodnia 5. kolejki siatkarskiej Ligi Mistrzów było bez wątpienia nadspodziewanie łatwe zwycięstwo Jastrzębskiego Węgla z rosyjskim potentatem, Zenitem Kazań. Była to potyczka na szczycie grupy C. Jastrzębski Węgiel przystępował do rewanżowego meczu z Zenitem Kazań jako lider, a rosyjski zespół zajmował w tabeli drugą lokatę mając po stronie minusów niespodziewaną porażkę z polskim zespołem u siebie. Po czterech kolejkach gier jastrzębianie mieli na koncie 11 punktów i stosunek setów 12:2, natomiast ekipa z Kazania, w składzie której są takie gwiazdy światowej siatkówki, jak Francuz Earvin N’Gapeth, Rosjanin Maksim Michajłow czy Bułgar Cwetan Sokołow, zgromadziła osiem punktów. Dwa pozostałe zespoły w tej grupie, belgijski Noliko Maaseik i Halkbank Ankara nie liczyły się już w walce o awans.
Dla Jastrzębskiego Węgla potyczka z Zenitem była ważna głównie dlatego, że w przypadku ponownego pokonania rosyjskiego zespołu jastrzębianie zapewniali sobie awans do ćwierćfinału rozgrywek bez względu na wynik ostatniego meczu grupowego z Noliko Maaseik. Zadanie nie zapowiadało się na łatwe do wykonania, chociaż 18 stycznia gracze Jastrzębskiego Węgla w nieprawdopodobnych okolicznościach wygrali w Kazaniu 3:2, chociaż w tie breaku przegrywali już 9:14. Ale obronili pięć piłek meczowych i ostatecznie zwyciężyli 16:14.
Podrażniony tą porażką rosyjski zespół zapowiadał srogi rewanż w Polsce, ale gdy przyszło do walki na parkiecie, te zapowiedzi okazały się obietnicami bez pokrycie. Gospodarze zaczęli znakomicie i dość łatwo wygrali pierwszego seta 25:18. W drugiej partii rywale podjęli walkę i jastrzębianie rozstrzygnęli tę partię dopiero w grze na przewagi 30:28. Dopiero w trzecim secie drużyna Zenita Kazań wykazała swą wyższość wygrywając 25:19, lecz to było wszystko, na co rywale im pozwolili. W czwartej odsłonie meczu ponownie górą byli jastrzębianie wygrywając po zaciętej walce 25:23, a całe spotkanie 3:1. Tym sposobem po raz drugi pognębili zespół odrywający w minionej dekadzie wiodącą role w europejskiej siatkówce, finalistę poprzedniej edycji Ligi Mistrzów.
Znacznie łatwiejszą przeprawę w 5. kolejce Ligi Mistrzów mieli gracze ZAKSY Kedzierzyn-Koźle. Aktualni mistrzowie Polski w grupie E siatkarskiej Champions League nie mieli przeciwników klasy Zenita Kazań, więc po czterech kolejkach prowadzili w tabeli z kompletem zwycięstw i bez straty choćby jednego seta, więc mieli już awans do ćwierćfinału w kieszeni. Dlatego trener ZAKSY Nikola Grbić w spotkaniu z Vojvodinę NS Seme Nowy Sad posłał na parkiet rezerwowy skład. Mimo to kędzierzynianie gładko pokonali rywali 3:0, w setach 25:11, 25:22, 25:18. W ostatnim spotkaniu grupowym ZAKSA zmierzy się 19 lutego u siebie z niemieckim VfB Friedrichshafen.
Najsłabiej z tercetu polskich drużyn w obecnych rozgrywkach Ligi Mistrzów spisała się ekipa VERVY Warszawa, co jest zaskoczeniem, bo przecież w rodzimej lidze warszawianie są liderami przed ZAKSĄ, PGE Skrą Bełchatów i Jastrzębskim Węglem. Przed środową wyjazdową potyczka w 5. kolejce LM z francuskim Tours VB sytuacja warszawskiej drużyny była jasna – żeby marzyć jeszcze o awansie do dalszej fazy tych rozgrywek musiała wygrać ten mecz. Niestety, osłabieni brakiem kontuzjowanego Bartosza Kwolka ekipa VERVY przegrała nadspodziewanie łatwo 0:3, w setach 21:25, 21:25 i 20:25). I w ostatniej zagra o „pietruszkę”.

Sukces Jastrzębskiego Węgla w Rosji

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla sprawili sensację pokonując w Lidze Mistrzów na wyjeździe Zenit Kazań 3:2 (18:25, 25:16, 20:25, 25:22, 16:14). Rosyjski zespół to sześciokrotny triumfator tych elitarnych rozgrywek.

Ekipa Jastrzębskiego Węgla nie liczyła na sukces w Kazaniu, chciała tylko powalczyć z największym potentatem w europejskiej siatkówce klubowej w ostatniej dekadzie. Zenit w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów przegrał wprawdzie w finale, ale ma na koncie sześć triumfów w tych rozgrywkach. Ostatnio dysponuje jednak nieco słabszym składem niż jeszcze kilka sezonów temu, lecz nadal jest to potentat pod względem sportowym i finansowym, z którym wygrana, zwłaszcza na jego terenie, jest wielkim wyczynem.
Zenit miał szansę zakończyć mecz z Jastrzębskim Węglem za trzy punkty, bo prowadził już 2:1 w setach, ale w czwartej partii rosyjska ekipa zgubiła koncentrację i dała sobie wydrzeć wygraną w końcówce seta. W tie-breaku obie drużyny walczyły jak równy z równym, ale w samej końcówce tego seta zdarzyła się rzecz niewiarygodna – Zenit zmarnował aż pięć piłek meczowych, a siatkarze Jastrzębskiego Węgla zdobyli w tym czasie aż siedem punktów z rzędu i ze stanu 9:14 wyprowadzili wynik na 16:14.
Nieoczekiwane zwycięstwo w Kazaniu pozwoliło polskiemu zespołowi utrzymać pozycję lidera grupy C. Jastrzębski Węgiel w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów nie poznał jeszcze smaku porażki (trzy zwycięstwa, osiem punktów). Drugie miejsce w tabeli zajmuje belgijski Nolito Maaseik (dwa zwycięstwa, cztery punkty), który wyprzedza trzeci Zenit (jedno zwycięstwo, pięć punktów) dzięki większej liczbie zwycięstw. Stawkę w grupie C zamyka Halkbank Ankara bez wygranej i z dorobkiem ledwie jednego punktu. Kolejny mecz zespół Jastrzębskiego Węgla w Lidze Mistrzów rozegra 29 stycznia na wyjeździe z Halkbankiem.
Gorzej zespołowi z Jastrzębia Zdroju wiedzie się w rodzimej PlusLidze, która po zimowej przerwie w miniony weekend wznowiła rozgrywki. Jastrzębianie są w tej chwili na czwartym miejscu z dorobkiem 30 punktów. Liderem PlusLigi została drużyna VERVY Warszawa, która wygrała 3:0 z BKS Visła Bydgoszcz i zepchnęła z pierwszego miejsca Grupę Aoty ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, bo mistrzowie Polski dali się ograć MKS Będzin 0:3.

ZAKSA zmiata rywali z parkietu

Trzy polskie zespoły rozegrały w środku tygodnia mecze 2. kolejki siatkarskiej Ligi Mistrzów. Zespół ZAKSY Kędzierzyn-Koźle wygrał w Belgii z Knack Roeselare 3:0 i z kompletem zwycięstw prowadzi w grupie E. Jastrzębski Węgiel zaczął rozgrywki od drugiej serii spotkań, bo w pierwszej pauzował, a na początek rozbił u siebie Halkbank Ankara 3:0. Porażki doznali natomiast siatkarze VERVY Warszawa, ulegając na wyjeździe Benfice Lizbona 1:3.

Nasze trzy zespoły rywalizujące w obecnej edycji Lii Mistrzów siatkarzy to w tej także najlepsze ekipy w krajowej PlusLidze – liderem w niej jest Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, drugie miejsca zajmuje Jastrzębski Węgiel, a trzecie VERVA Warszawa Paliwa Orlen. Na europejskich parkietach z tego tercetu jak na razie najlepiej radzi sobie druzyna z Kędzierzyna-Koźla. Aktualni mistrzowie Polski w miniony wtorek wygrali drugi mecz w grupie E. W spotkaniu 2. kolejki rozbili na wyjeździe belgijski Knack Roeselare 3:0 (25:17, 25:19, 25:21). Wcześniej na swoim boisku także 3:0 pokonali serbską Vojvodinę Nowy Sad. Z belgijskim zespołem kędzierzynianie spodziewali się znacznie trudniejszej przeprawy, bo zdaniem ekspertów z nim mieli się bić o pierwsze miejsce w grupie E. Przed tygodniem Knack Roeselare potwierdził te opinie pewnie ogrywając na wyjeździe niemieckie VfB Frierdrichshafen 3:0.

W starciu z ZAKSĄ Belgowie szybko zdali sobie sprawę, że mistrzów Polski i wicemistrzów Niemiec dzieli różnica klasy. W pierwszym secie siatkarze Knack Roeselare nie mieli nic do powiedzenia. Psuli bardzo dużo serwisów, słabo radzili sobie w ataku. Polski zespół przeważał w każdym elemencie gry i nawet przez moment nie był zagrożony stratą choćby seta. Świetnie spisywał się węgierski atakujący drużyny ZAKSY Arpad Baroti, któy miał 83 procent skuteczności w ataku i zdobył 13 punktów, najwięcej z całej drużyny. Niewiele gorsi od niego byli Aleksander Śliwka (11 pkt), Simone Parodi (10) i Łukasz Wiśniewski (9).
Po drugim zwycięstwie podopiecznych Nikoli Grbicia wydaje się raczej przesądzone, że ZAKSA awansuje do kolejnej fazy rozgrywek z pierwszego miejsca. Ekipy Knack Roeselare, Vojvodina i Friedrichshafen nie powinny polskiej drużynie w tym przeszkodzić.

Okazję na zdobycie kolejnych punktów zmarnowała natomiast niespodziewanie drużyna VERVY Warszawa, która w pierwszej kolejce łatwo pokonała u siebie francuski Tours VB 3:0 i na taki sam wynik liczyła w starciu z debiutującą w Lidze Mistrzów Benfica Lizbona. Trener aktualnych wicemistrzów Polski Andrea Anastasi chyba jednak nie docenił rywali, a powinien, bo w pierwszej kolejce Portugalczycy urwali na wyjeździe seta włoskiemu potentatowi Sir Sicoma Colussi Perugia. Wystawiając do gry rezerwowych zawodników, jak rozgrywający Michał Kozłowski czy libero Dominik Jaglarski, włoski szkoleniowiec chyba nie spodziewał się, że gra jego zespołu będzie taka niemrawa (warszawianie ulegli w pierwszym secie 19:25). Niestety, nakręceni wygraniem pierwszej partii rywale utrzymali wysoką jakość także w drugiej partii, którą wygrali 25:17. W trzecim secie Anastasi wymienił skład zespołu i przyniosło to efekt w postaci zwycięstwa 25:22, lecz na rozpędzonych Portugalczyków podziałało to jeszcze bardziej mobilizująco. W czwartej partii odzyskali inicjatywę i wygrali ją 25:21, a cały mecz 3:1, odbierając faworyzowanej warszawskiej ekipie trzy punkty.

W środę do rywalizacji w Lidze Mistrzów przystąpili w końcu siatkarze Jastrzębskiego Węgla. W pierwszej kolejce pauzowali, bo Zenit Kazań w tym czasie grał w Brazylii w Klubowych Mistrzostwach Świata (zajął w nich trzecią lokatę). Dlatego jastrzębianie w tegorocznej edycji elitarnego pucharu zadebiutowali dopiero w drugiej serii spotkań, podejmując na własnym parkiecie ekipę Halkbanku Ankara. Było to wyjątkowe wydarzenie dla nowego trenera ekipy Jastrzębskiego Węgla Slobodana Kovaca, bo serbski szkoleniowiec po raz pierwszy poprowadził zespół przed własną publicznością, a na dodatek w starciu z zespołem, który prowadził w latach 2016-2018. Z Halkbankiem dwukrotnie zdobył mistrzostwo Turcji.

Dzisiaj nie jest to już jednak taki silny zespół, jakim był jeszcze dwa sezony temu. W obecnej edycji Ligi Mistrzów drużyna zaliczyła falstart przegrywając u siebie z belgijskim Greenyard Maaseik 2:3. W rozgrywkach tureckiej Efeler Ligi Halkbankowi także nie wiedzie się najlepiej. Po dziesięciu kolejkach zajmuje w niej dopiero siódme miejsce.

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla wykorzystali słabszą formę rywali bezlitośnie, wygrywając spotkanie 3:0 (25:17, 25:17, 25:21). Trener Kovac wystawił do gry w tym spotkaniu Lukasa Kampa, Jakuba Buckiego, Tomasza Fornala, Christiana Fromma, Michała Szalacha, Grahama Vigrassa, Jakuba Popiwczaka (libero) oraz Dawida Konarskiego, Dawida Gruszczyńskiego, Piotra Haina i Dominika Depowskiego. Następne spotkanie w Lidze Mistrzów jastrzębianie rozegrają 19 grudnia z Greenyard Maaseik.

 

Wołosz i Bieniek z klubowymi mistrzostwami świata

Siatkarki o klubowe mistrzostwo świata rywalizowały w chińskim Shaoxing, natomiast panowie w brazylijskim Betim. W obu turniejach triumfowały włoskie zespoły – Imoco Volley Conegliano i Cucine Lube Civitanova.

Z dwójki reprezentantów Polski występujących w zwycięskich zespołach, większy wkład w sukces swojej drużyny wniosła Joanna Wołosz, rozgrywająca ekipy Imoco Volley Conegliano. W chińskim Shaoxing rywalizacja o Klubowe Mistrzostwo Świata siatkarek toczyła się między zespołami z Włoch (drugim była ekipa Igor Gorgonzola Novara) i Turcji (zagrały dwie drużyny ze Stambułu – Eczacibasi Virta oraz VakifBank).

W finale zmierzyły się Imoco Volley Conegliano z Eczacibasi Virta Stambuł. Faworytkami były siatkarki włoskiego zespołu, które w tym roku wywalczyły drugie miejsce w Lidze Mistrzyń. Zaczęły jednak spotkanie od porażki w pierwszym secie 22:25, lecz dla Joanny Wołosz i jej koleżanek był to typowy wypadek przy pracy. W trzech kolejnych partiach ich dominacja nad rywalkami z Ankary była miażdżąca, zwłaszcza w drugim secie, który wygrały 25:14. W dwóch kolejnych zwyciężały 25:19 i 25:21.
Nasza reprezentacyjna siatkarka w finałowej potyczce zagrała wybornie, zdobywając siedem punktów. Najskuteczniejsza w jej drużynie była jednak gwiazda reprezentacji Włoch Paola Egonu, która sama wywalczyła aż 33 punkty. Ona też została wybrana MVP klubowych mistrzostw świata, ale wśród wyróżnionych znalazła się też Wołosz, którą uznano za najlepszą rozgrywającą turnieju oraz umieszczono w składzie „drużyny turnieju”.

Klubowe mistrzostwo świata to kolejne trofeum na koncie Joanny Wołosz. Z zespołem Imoco Volley Conegliano, w którym występuje od 2017 roku, wygrałą Ligę Mistrzyń w 2018 roku, zdobyła mistrzostwo Włoch w 2018 i 2019 roku oraz w tych samych latach Superpuchar Włoch. Ta 29-letnia siatkarka ma też na koncie dwa tytuły mistrzowskie w polskiej lidze, dwa Puchary Polski i jeden Superpuchar.

Wołosz była jedną z wiodących buntowniczek w reprezentacji Polski, które domagały się dymisji selekcjonera Jacka Nawrockiego. Znalazła się jednak w składzie kadry na styczniowy turniej kwalifikacyjny do igrzysk w Tokio. Zważywszy na jej obecną formę, pominięcie jej w powołaniach byłoby wielkim osłabieniem ekipy biało-czerwonych.

W rywalizacji mężczyzn klubowe mistrzostwo świata wywalczył zespół z Mateuszem Bieńkiem składzie – Cucine Lube Civitanova. Nasz reprezentacyjny siatkarz w finałowym meczu zdobył tylko trzy punkty, ale na koniec miał pełne prawo świętować z kolegami sukces. Cenny tym bardziej, że w decydującej potyczce o tytuł Cucine Lube Civitanova zmierzyło się z ekipą gospodarzy turnieju Sada Cruzeiro. Włoski zespół wygrał 3:1 (25:23, 19:25, 31:29, 25:21) i po raz pierwszy w historii wywalczył tytuł klubowego mistrza świata.

Decydującym momentem finałowego meczu był trzeci set, , który mistrzowie Włoch wygrali po zaciętej walce na przewagi (31:29). Bieniek pojawił się na boisku w podstawowej szóstce i zdobył trzy punkty, pierwsze skrzypce w jego zespole grali jednak inni – Brazylijczyk Joandry Leal i reprezentujący Włochy Kubańczyk Osmany Juantorena. Obaj ci gwiazdorzy zdobyli po 20 punktów i poprowadzili Cucine Lube Civitanova do zwycięstwa.

W spotkaniu o trzecie miejsce rosyjski Zenit Kazań pokonał katarski Al-Rayyan 3:0 (25:21, 25:18, 25:17).

25-letni Mateusz Bieniek jest graczem włoskiego zespołu dopiero od tego sezonu. Wcześniej w 2016-2019 był zawodnikiem ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, a jeszcze wcześniej Effektora Kielce.W reprezentacji Polski Bieniek występuje od 2015 roku i zdobył z nią w ubiegłym roku mistrzostwo świata, w tym brązowy medal mistrzostw Europy, a ponadro brąz i srebro w Pucharze Świata. Poza tym ma na koncie mistrzostwo Polski w 2017 i 2019 roku oraz Puchar Polski wywalczony w tych samych latach.

 

Powalczą o półfinał PlusLigi

Dopiero w sobotę wykrystalizował się zestaw par fazy play-off siatkarskiej PlusLigi. Dzięki wygranej w Cuprum Lubin 3:0 na 4. miejsce awansował zespół Aluronu Virtu Warty Zawiercie.

Już wcześniej pewne bezpośredniego awansu do strefy medalowej były dwie najlepsze drużyny fazy zasadniczej PlusLigi, czyli lider ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i wicelider ONICO Warszawa. O dwa pozostałe miejsce powalczą cztery kolejne w tabeli zespoły. Dopiero w sobotę rozstrzygnęła się kolejność w tej czwórce. Trzeci Jastrzębski Węgiel zmierzy się z szóstą PGE Skrą Bełchatów, natomiast czwarty w tabeli zespół Aluronu Virtu Warty Zawiercie zmierzy się z piątym Cerradem Czarnymi Radom. Rywalizacja rozpocznie się 27 marca i będzie się toczyła do dwóch zwycięstw. Drugie mecze zaplanowano na 30 marca, a na ewentualnie trzecie zarezerwowano 6 kwietnia. Znany jest też zestaw par półfinałowych. ZAKSA zagra z lepszym z pary Warta Zawiercie – Czarni Radom, zaś ONICO z lepszym z pary Jastrzębski Węgiel– PGE Skra Bełchatów. Pierwsze mecze w tej fazie rozgrywek zaplanowano na 13 kwietnia, drugie na 17 kwietnia, a ewentualne trzecie na 24 kwietnia.

Dla wielu kibiców siatkówki niespodzianką jest nieobecność w gronie sześciu najlepszych ekip zespołu Trefla Gdańsk, który tak rewelacyjnie spisał się w Lidze Mistrzów docierając do ćwierćfinału, w którym stoczył fantastyczną walkę z hegemonem europejskiej siatkówki klubowej Zenitem Kazań. O awansie do półfinału zadecydował dopiero „złoty set”. Gdańszczanie u siebie przegrali 2:3, ale w Kazaniu zagrali fantastycznie i sensacyjnie wygrali po tie-breaku 3:2. Tym zwycięstwem polski zespół przerwał serię trzydziestu zwycięstw Rosjan w europejskich pucharach z rzędu.

 

Tylko ZAKSA bez awansu

W minioną środę zakończyła się faza grupowa siatkarskiej Ligi Mistrzów. Z polskich drużyn do ćwierćfinału awansowały Trefl Gdańsk i Skra Bełchatów, a odpadła ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.

Przed ostatnią kolejką fazy grupowej Ligi Mistrzów ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zajmowała drugie miejsce w grupie B. Miała 9 punktów, co było o tyle istotne, że wciąż zachowała szanse na awans do fazy play-off. Ekipa prowadzona przez trenera Andreę Gardiniego musiała jednak wygrać mecz z liderem grupy Cucine Lube Civitanova. Dodatkowe trzy punkty zapewniłyby kędzierzynianom awans do ćwierćfinału z drugiego miejsca (spośród pięciu zespołów z drugich miejsc promocję dostawały tylko trzy najlepsze).

Niestety, lider naszej krajowej ekstraklasy przegrał wyjazdową potyczkę z włoskim zespołem 2:3, chociaż prowadził już 2:0 w setach (25:21, 25:22), a w trzecim miał piłki meczowe przy stanie 24:20. Niestety, ostatecznie ZAKSA przegrała tę partię 32:34, a potem jeszcze kolejne dwa sety (21:25 i tie-break 12:15). Mimo porażki kędzierzynianie ostatecznie zajęli drugie miejsce w grupie, ale Chaumont VB, PGE Skra Bełchatów i Dinamo Moskwa zgromadziły więcej punktów i to ZAKSA odpadła z dalszych rozgrywek. Jej los podzielił też Halkbank Ankara.

Do play-off z pierwszych miejsc awansowały ekipy Zenita Kazań (obrońca tytułu), Cucine Lube Civitanova, Zenita Petersburg, Trefla Gdańsk i Sir Sicoma Colussi Perugia, a stawkę ćwierćfinalistów uzupełniły zespoły Chaumont VB 52, Dynamo Moskwa i PGE Skra. Losowanie par 1/4 finału odbędzie się w piątek 1 marca. Pierwsze mecze zaplanowano na 12-14 marca, a rewanże na 19-21 marca. Finał odbędzie się w Berlinie 19 maja.

 

ZAKSA nie traci asów

Kapitan kędzierzyńskiego zespołu, Francuz Benjamin Toniutti, zostaje w Zaksie na kolejny sezon. Umowę z ekipą wicemistrzów Polski i liderem PlusLigi przedłużył również belgijski skrzydłowy Sam Deroo.

 

Toniutti występuje w barwach ZAKSY od sezonu 2015/2016. Trafił do ekipy z Kędzierzyna-Koźla z niemieckiego VfB Friedrchshafen. Wcześniej grał w ojczyźnie w zespole Arago de Sete, włoskiej CMC Rawenna i rosyjskim Zenicie Kazań. Ale to właśnie w Kędzierzynie-Koźlu francuski siatkarz zakotwiczył na dłużej. Obecny sezon jest trzecim spędzonym w ZAKSIE. Zdobył z nią dwukrotnie mistrzostwo Polski, raz zdobył Puchar Polski, a w poprzednim sezonie wicemistrzostwo PlusLigi. Reprezentant Francji twierdzi, że dla niego najważniejsze było to, że klub nadal chce sięgać po najwyższe cele. Poza tym zarówno on jak i jego rodzina czują się w Kędzierzynie-Koźlu znakomicie.

Śladem Toniuttiego podążył inny wieloletni zawodnik ZAKSY Sam Deroo. Reprezentant Belgii wielokrotnie udowadniał, że jest ważną postacią tej ekipy rozstrzygając wyniki spotkań. W tym sezonie belgijski przyjmujący z czterema wyróżnieniami MVP na koncie znajduje się w czołówce rankingu najwartościowszych graczy naszej siatkarskiej ekstraklasy.

Do Zaksy Deroo trafił przed sezonem 2015/2016, wcześniej bronił barw włoskiej Calzedonii Verona. Po dwóch sezonach gry w Belgii (Knack Roselare) oraz trzech we Włoszech (Modena i Verona) wybór reprezentanta Belgii padł właśnie na klub z Kędzierzyna-Koźla. Ostatnie sezony były wyjątkowo udane i dla niego i dla klubu, dlatego zdecydował się przedłużyć kontrakt na kolejny sezon i zamierza pozostać w ZAKSIE co najmniej do 2020 roku. Belgijski siatkarz uważa, że ZAKSA należy obecnie do najlepszych zespołów w Europie.

 

Włoski finał KMŚ 2018

Siatkarze Asseco Resovii Rzeszów nie dali rady Cucine Lube Civitanova w półfinale Klubowych Mistrzostw Świata i przegrali 1:3. W niedzielę o 3. miejsce zmierzyli się z rosyjskim Fakiełem Nowy Urengoj, który uległ Diatec Trentino również 1:3.

 

W niedzielnym finale doszło zatem do wewnętrznego włoskiego starcia o klubowy prymat na świecie, co wielkim zaskoczeniem raczej nie jest, bowiem oba kluby zaliczają się do potentatów w męskiej siatkówce klubowej. Trentino w przeszłości cztery razy triumfowało w KMŚ, a dwukrotnie było trzecie. W poprzednim sezonie zajęło w Serie A czwarte miejsce. Ale w meczu o brązowy medal spotkały się dwa zespoły, którym przed turniejem nikt nawet nie wróżył awansu do czołowej czwórki.

W poprzednim sezonie Fakieł wywalczył w rosyjskiej ekstraklasie dopiero szóste pozycję i w tegorocznej edycji klubowego mundialu znalazł się, podobnie jak Asseco Resovia, dzięki przyznanej przez organizatorów tzw. dzikiej karcie. Po raz drugi w historii Klubowych Mistrzostw Świata losy tytułu rozstrzygną między sobą dwie włoskie drużyny. Zarówno Diatec Trentino, jak i Cucine Lube Civitanova wygrały wszystkie mecze w tegorocznej edycji KMŚ. Wcześniej tak zdarzyło się w 1992 roku, gdy Sisley Treviso przegrał z Gonzagą Mediolan.

Diatec Trentino, który jest czterokrotnym triumfatorem KMŚ, w półfinale pokonał Fakieł Nowy Urengoj (3:1), a w fazie grupowej ograł Asseco Resovię Rzeszów (3:0), Sadę Cruzeiro (3:1) i Khatam Arkadan (3:0). Z kolei Cucine Lube Civitanowa ma na koncie triumfy nad Fakiełem (3:0), PGE Skrą Bełchatów (3:1) i Zenitem Kazań (3:2), a w półfinale 3:1 z Asseco Resovia. Oba niedzielne mecze, o 3. miejsce Asseco Resovii z Fakiełem i finałowy zakończyły się po zamknięciu wydania.

W niedzielnym finale doszło zatem do wewnętrznego włoskiego starcia o klubowy prymat na świecie, co wielkim zaskoczeniem raczej nie jest, bowiem oba kluby zaliczają się do potentatów w męskiej siatkówce klubowej. Trentino w przeszłości cztery razy triumfowało w KMŚ, a dwukrotnie było trzecie. W poprzednim sezonie zajęło w Serie A czwarte miejsce. Ale w meczu o brązowy medal spotkały się dwa zespoły, którym przed turniejem nikt nawet nie wróżył awansu do czołowej czwórki. W poprzednim sezonie Fakieł wywalczył w rosyjskiej ekstraklasie dopiero szóste pozycję i w tegorocznej edycji klubowego mundialu znalazł się, podobnie jak Asseco Resovia, dzięki przyznanej przez organizatorów tzw. dzikiej karcie. Po raz drugi w historii Klubowych Mistrzostw Świata losy tytułu rozstrzygną między sobą dwie włoskie drużyny. Zarówno Diatec Trentino, jak i Cucine Lube Civitanova wygrały wszystkie mecze w tegorocznej edycji KMŚ. Wcześniej tak zdarzyło się w 1992 roku, gdy Sisley Treviso przegrał z Gonzagą Mediolan.

 

Asseco Resovia w półfinale KMŚ

Fot. Siatkarze Asseco Resovii w Klubowych Mistrzostwach Świata wypadli lepiej od mistrz Polski PGE Skry Bełchatów

 

 

Siatkarze Asseco Resovii wygrali z irańskim Khatamem Ardakan 3:0 (25:21, 25:21, 25:11) w swoim drugim meczu w grupie B klubowych mistrzostw świata i zapewnili sobie awans do półfinału. Rzeszowianie debiutują w tej imprezie. Drugi z naszych zespołów, PGE Skra Bełchatów, po dwóch porażkach stracił szanse na awans do czołowej czwórki turnieju.

 

Asseco Resovia przebojem przeszła przez pierwsze dwa mecze Klubowych Mistrzostw Świata siatkarzy. Rzeszowianie najpierw wygrali z Sadą Cruzeiro 3:2, a następnie z Khatam Ardakan 3:0. Wraz z Diatec Trentino zameldowali się w częstochowskich finałach. Ich gwiazdą bezapelacyjnie był Thibault Rossard, ale znaczny wkład w awan miał także 31-letni amerykański rozgrywający Kawika Shoji. Amerykanin wcześniej rzadko miał możliwość gry w barwach Asseco Resovii, a gdy już dostawał okazję, to zazwyczaj rozczarowywał. W klubowych mistrzostwach świata zastąpił na rozegraniu Rafaela Redwitza
Wyniki rzeszowskiej drużyny są sporą niespodzianką, bo zaczęła sezon w fatalnym stylu i PlusLidze zajmuje miejsce na dole tabeli. „Turniej wypadł w momencie, gdy mamy na koncie słaby start i wciąż szukamy swojej gry. Mierząc się z lepszymi zespołami w KMŚ, mam nadzieję, że będziemy walczyć i przełożymy to na PlusLigę. Trudno nam się gra, nie wygrywamy wszystkiego, ale walczymy. Atmosfera w zespole jest dobra, także czekamy na kolejnego rywala” – ocenił postawą Asseco Resovii Kawika Shoji.

Amerykański rozgrywający przed czwartkowymi meczami (zakończyły się po zamknięciu wydania) miał nadzieję, że w półfinale rzeszowski zespół trafi na ekipę Fakieła Nowy Urengoj, bo w tym rosyjskim zespole na pozycji libero występuje jego brat Erik.
Już we wtorek jasne stało się, że do półfinału z rywalizującej w Płocku grupy A awansują Cucine Lube Civitanova i Fakieł Nowy Urengoj. W tej grupie występują także broniący tytułu Zenit Kazań i pełniąca rolę gospodarza PGE Skra Bełchatów. W obu grupach czwartkowe mecze decydowały jedynie o tym, które miejsca zajmą poszczególne zespoły.
Od sobotnich półfinałów wszystkie mecze będą rozgrywane wyłącznie w Częstochowie.

 

Terminarz i wyniki Klubowych Mistrzostw Świata siatkarzy 2018:

Grupa A (Płock)
PGE Skra Bełchatów – Cucine Lube Civitanova 1:3; Zenit Kazań – Fakieł Nowy Urengoj 2:3

Grupa B (Rzeszów)
Trentino Volley – Khatam Ardakan 3:0; Asseco Resovia – Sada Cruzeiro 3:2

Grupa A (Płock)
Cucine Lube Civitanova – Zenit Kazań 3:2; Fakieł Nowy Urengoj – PGE Skra Bełchatów 3:2

Grupa B (Rzeszów)
Sada Cruzeiro – Trentino Volley 1:3; Khatam Ardakan – Asseco Resovia 0:3

 

29 listopada (czwartek)

Grupa A (Płock)
Fakieł Nowy Urengoj – Cucine Lube Civitanova; PGE Skra Bełchatów – Zenit Kazań

Grupa B (Rzeszów)
Asseco Resovia – Trentino Volley; Khatam Ardakan – Sada Cruzeiro

(Wszystkie mecze zakończyły sie po zamknięciu wydania).

Sobota, 1 grudnia (Częstochowa)
godz. 17:30 I półfinał (Polsat Sport)
godz. 20:30 II półfinał (Polsat Sport)

Niedziela, 2 grudnia (Częstochowa)
17:30 mecz o III miejsce (Polsat Sport)
20:30 Finał (transmisja – Polsat Sport).