23 września 2022

loader

Fala strajków na wyspach

Weakheart Drop / Flickr

W Wielkiej Brytanii trwa fala strajków w kluczowych sektorach. Zastrajkowało między innymi setki wykonawców w zakładzie petrochemicznym Ineos Grangemouth w Szkocji, którzy podjęli strajk w sprawie wynagrodzeń, blokując dostęp do rafinerii na trzy godziny.

Pracownicy zatrudnieni przez kilku wykonawców sprzeciwiali się przyznaniu 2,5 proc. podwyżki wynagrodzenia za ten rok i takiej samej wysokości za rok przyszły. Jest to skandalicznie mało, gdyż inflacja ma osiągnąć 13 proc. w ciągu kilku tygodni. Tak niskie podwyżki płac na które wbrew żądaniom pracowników godzą się korporacyjne związki zawodowe nie zapewnią godnych warunków bytowych. Protesty mają miejsce również w Amazonie, gdzie pracownicy magazynów i dystrybucji kontynuują ogólnokrajową serięprzerw w pracy. Strajki rozpoczęły się w zeszłym tygodniu, przeciwko skandalicznie niskiej podwyżce płac o 35-50 pensów za godzinę w zakładach w Tilbury, Coventry, Rugeley, Bristol, Coalville, Dartford, Belvedere, Hemel Hempstead i Chesterfield. 

13 sierpnia natomiast strajkowali również maszyniści ze Stowarzyszenia Inżynierów Lokomotyw i Strażaków (ASLEF) w sprawie podwyższenia wynagrodzeń i poprawy warunków zatrudnienia, uderzając tym samym w 9 brytyjskich firm kolejowych. Mick Whelan, sekretarz generalny ASLEF, powiedział: „Nie chcemy strajkować – strajki są zawsze dla nas ostatnią deską ratunku – ale firmy wraz z rządem wymusiły to na nas odmową podejścia do stołu negocjacyjnego. Nie chcemy przecież umyślnie przeszkadzać pasażerom, ponieważ nasi przyjaciele i rodziny również korzystają z transportu publicznego, ale firmy powiedziały, że nie mogą – lub nie chcą – dać naszym członkom podwyżki mimo znaczącego wzrostu inflacji. Strajk jest obecnie jedyną opcją, ale zawsze jesteśmy otwarci na dialog”. Steve Montgomery, przewodniczący Rail Delivery Group, w odpowiedzi na strajk powiedział: „Jesteśmy naprawdę rozczarowani, że kierownictwo ASLEF po raz drugi w ciągu tylu tygodni zdecydowało się nałożyć jeszcze większą niepewność pasażerom i firmom, zakłócając weekendowe plany pasażerów”.

Przed nową rundą strajków na kolei w tym tygodniu ogłoszono kolejne strajki w innych kluczowych sektorach.

W czasie jednego z największych zapowiadanych strajków 1900 robotników portowych w Felixstowe Dock and Railway Company ma protestować przez osiem dni między 21 a 29 sierpnia, odrzucając tym samym ofertę premii w wysokości 500 funtów plus 7 proc. od wynagrodzenia. Felixstowe jest najbardziej ruchliwym portem kontenerowym w Wielkiej Brytanii, obsługującym 48 proc. brytyjskiego ruchu kontenerowego, a strajk uderzy mocno w krajowe łańcuchy dostaw, sektory logistyki i transportu oraz międzynarodowy handel morski. Dwa kolejne dni strajków czterdziestu tysięcy pracowników kolei przeciwko państwowemu zarządcy infrastruktury kolejowej w Wielkiej Brytanii Network Rail i kilkunastu przedsiębiorstwom kolejowym, zorganizowanych przez Krajowy Związek Pracowników Kolei, Żeglugi i Transportu (RMT) zaplanowano na 18 i 20 sierpnia. 2500 członków Stowarzyszenia Pracowników Transportu Płacowych, w tym kontrolerzy i pracownicy sterowni elektrycznych zatrudnieni przez Network Rail i członków związku zawodowego Unite również zastrajkują w te same dni. 

10 000 pracowników londyńskiego metra również zrzeszonych w RMT ma 19 sierpnia zainicjować 24 godzinny strajk w sprawie emerytur, do którego dołączy ponad 400 pracowników londyńskiego naziemnego, zatrudnionego przez Arriva Rail London.

Ponad 1600 kierowców autobusów London United z związku Unite ma także zastrajkować w dniach 19-20 sierpnia przeciwko podwyżce płac o zaledwie 3,6 proc. w 2022 i 4,2 proc. w przyszłym roku. Strajk kierowców autobusów, którzy są członkami Unite (o którym wspominaliśmy w ubiegłotygodniowym numerze), trwa już czwarty tydzień.

W poniedziałek w ubiegłym tygodniu Związek Pracowników Komunikacji ogłosił natomiast cztery dni strajków w sprawie godnych płac ponad 115 000 brytyjskich pracowników pocztowych, które odbędą się 26 i 31 sierpnia oraz 8 i 9 września.

W przyszłym miesiącu setki tysięcy pielęgniarek z Anglii i Walii zrzeszonych w Królewskim Kolegium Pielęgniarstwa (RCN) będzie głosować nad podjęciem strajku w celu uzyskania podwyżek płac. Byłby to pierwszy w historii strajk pielęgniarek w Anglii i Walii. Pielęgniarki w Szkocji zagłosowały w głosowaniu nad wynagrodzeniem, które zakończyło się 5 sierpnia, a Królewskie Kolegium Pielęgniarstwa (RCN) jeszcze nie ogłosiło wyników.

University and College Union (UCU) przeprowadza z kolei ogólnokrajowe głosowanie w całym sektorze szkolnictwa wyższego w sprawie strajku we wrześniowej kadencji w ramach tak zwanej „kampanii o największej płacy, warunkach i emeryturach w historii brytyjskiego szkolnictwa wyższego”. UCU reprezentuje ponad 84 000 pracowników szkolictwa wyższego.

Pracownicy wszystkich sektorów łączcie się!

Trwa generalna ofensywa pracowników przeciwko pracodawcom i rządowi Torysów. Napędzają go rosnące koszty utrzymania, które wpędzają miliony ludzi pracy w ubóstwo. W ubiegłym tygodniu prognozowano, że średni rachunek za energię dla gospodarstw domowych w Wielkiej Brytanii wyniesie 4266 funtów rocznie od stycznia, co stanowi oszałamiający wzrost w porównaniu z 1277 funtów, które wynosiły w kwietniu tego roku. Dziennikarz finansowy Martin Lewis ostrzegł, że „miliony gospodarstw domowych po prostu nie będzie w stanie sobie na to pozwolić… Mamy tu do czynienia z kryzysem finansowym, który zagraża życiu”. 

Wzrost ilości strajków w Wielkiej Brytanii jest częścią międzynarodowego ruchu zmagającego się z tymi samymi problemami i następuje po strajkach generalnych na początku tego roku w Grecji, Włoszech i Belgii. W ubiegłym tygodniu załoga pokładowa Ryanaira (o której walce w Hiszpanii pisał w swoim tekście Wojciech Łobodziński) ogłosiła, że ​​po kilku dniach lipcowej akcji protestacyjnej będzie strajkować przez następne pięć miesięcy. 

Następcy Borisa dalej nie ma

Trwająca rywalizacja o zastąpienie Borisa Johnsona na stanowisku lidera partii między Liz Truss i Rishi Sunak potwierdziła, że konserwatywny ​​rząd jest odporny na wszelkie żądania złagodzenia kryzysu i przygotowuje dalsze represje wobec pracowników, a nie ustępstwa. W zeszłym miesiącu przegłosowali ustawę zezwalającą na zastępowanie strajkujących pracowników i już czterokrotnie zwiększono grzywnę za „bezprawne strajki” do 1 miliona funtów. Zamierzają również zakazać strajków przez różne związki w tym samym miejscu pracy w określonym czasie, narzucić bezwzględny limit sześciu pikiet w punktach krytycznej infrastruktury krajowej, zakazać „zastraszającego języka” w głosowaniach strajkowych, opóźnić strajki z czasem „prawa do odpowiedzi” dla pracodawcy zlikwidować prawo pozwalające związkom zawodowym na korzystanie z mandatu strajkowego w dowolnym momencie w ciągu najbliższych sześciu miesięcy i nałożyć obowiązkowe okresy karencji po każdym strajku, trwające do 60 dni.

Partia pracy nie wspiera pracowników

Przywódca Partii Pracy Keir Starmer powinien wesprzeć pracowników w walce, a nie desperacko ukrywać, że brytyjska Partia Pracy jest partią wielkiego biznesu pracującą w parze z torysami. Bezwzględna jest jego determinacja, by powstrzymać walkę pracowników o ich prawa i godne warunki życia. Starmer zabronił nawet ministrom z gabinetu cieni udziału w pikietach, deklarując absolutną wrogość wobec strajków i nawet najmniejszych reform społecznych, które nazywa ekonomią „magicznego drzewa pieniędzy”.

***

Socjalistyczna Partia Równości w odpowiedzi na obojętność Partii Pracy i zbytnią ugodowość związków zawodowych wezwała robotników do budowania szeregowych komitetów w każdym miejscu pracy i społeczności, aby pokonać sabotowanie ich działań przez korporacyjne związki zawodowe i rozpocząć proces jednoczenia ich walk w strajk generalny. Tylko taki zjednoczony ruch pracowniczy może pokonać rząd przygotowujący się do ukrócenia działań pracowników, którzy muszą przejąć kontrolę nad własnym losem politycznym, gdyż na wsparcie polityków nie mając co liczyć.

Julian Mordarski

Poprzedni

Jak zostać byłym intelektualistą

Następny

Socjaldemokraci walczą o reelekcję