MŚ 2018: Piłkarski spektakl rozpoczęty

W czwartek 14 czerwca rozpoczęły się XXI mistrzostwa świata w piłce nożnej. Gospodarz mundialu, Rosja, jest pierwszym krajem z Europy Wschodniej, który podjął się organizacji światowego czempionatu. To przedostatni turniej z udziałem 32 zespołów. Potrzebne do wyłonienia mistrza świata 64 mecze zostaną rozegrane na 12 stadionach.

 

Wszystkie reprezentacje uczestniczące w mistrzostwach w środę były już w Rosji. Jako ostatni do swojej bazy dotarli grupowi rywale Polaków Japończycy, którzy dopiero wieczorem wylądowali w Kazaniu, bo dzień wcześniej grali w Austrii wygrany 4:2 sparing z Paragwajem. W czwartek odbyła się krótka ceremonia otwarcia mundialu, a po niej na boisko stadionu Łużniki wyszli piłkarze Rosji i Arabii Saudyjskiej (mecz zakończył się po zamknięciu wydania). A od piątku piłkarskie święto rozpocznie się na całego. My na pierwszy występ naszej reprezentacji będziemy musieli poczekać do wtorku 19 czerwca, bo grupa H swoje inauguracyjne potyczki stoczy jako ostatnia.

 

Gospodarz ma najgorzej

Rosjanie konkurowali w staraniach o prawo organizacji mistrzostw z Anglią, Belgią i Holandią oraz Hiszpanią i Portugalią. Działacze FIFA dokonali wyboru 2 grudnia 2010 roku i przez kolejne osiem lat tyle się na świecie wydarzyło, że mundial w Rosji stał się „gorącym politycznym kartoflem”, którego temperatura podkręcana była do samego końca. Ostatecznie blisko 700 milionów dolarów wydane przez Rosję na organizację imprezy i blisko cztery miliardy dolarów na sportową infrastrukturę stały się argumentami, które ostatecznie powstrzymały zakusy przeniesienia mundialu do innego kraju. Ale już wiadomo, że Rosja nie zarobi na imprezie tyle, ile mogłaby zarobić gdyby nie sankcje gospodarcza i polityczne. FIFA też jednak nie zarobi też tyle, ile by chciała, ale per saldo i tak wyjdzie na tym interesie lepiej od gospodarzy turnieju.

Mundial w Rosji to także pozbawiona szans na sukces rywalizacja administracji państwowej z rynkiem. Jeszcze w ubiegłym roku rosyjski rząd znowelizował prawo i ustalił o ile mogą maksymalnie wzrosnąć ceny usług hotelowych i prywatnych kwater. Ale nikt nie potraktował tych wytycznych poważnie, bo jak donosiły rosyjskie media, ceny w hotelach poszybowały do poziomo przekraczającego nawet możliwości kibiców z najbogatszych krajów świata.

To nie jedyny przykład zmagań urzędników z rzeczywistością. Zarządzono, że do miast, w których będą rozgrywane mecze, nie będą mogły wjeżdżać autobusy przewożące ludzi oraz ciężarówki wiozące niebezpieczne ładunki, natomiast autokary przewożące kibiców będą musiały obowiązkowo posiadać system Glonass, rosyjski odpowiednik nawigacji satelitarnej GPS. Tylko, że jak obliczyli rosyjscy specjaliści, niezbędne oprzyrządowanie i jego rejestracja kosztuje prawie dwa tysiące dolarów.

Większym problemem będą jednak utrudnienia w dojazdach do pracy dla setek tysięcy mieszkańców podmiejskich wsi i miasteczek. To może oznaczać albo zamknięcie wielu firm na czas mistrzostw, albo ich prace na pół gwizdka. Jak dowodzą rosyjscy analitycy, straty z tego tytułu mogą przewyższać potencjalne zyski z mundialu.

 

FIFA szczodra dla swoich

Piłkarze oczywiście grają dla kibiców, na pewno też kierują nimi ambicje zdobycia mistrzowskiego tytułu i zapisania się na kartach historii futbolu, ale tak naprawdę to grają o pieniądze dla siebie i swoich macierzystych klubów i federacji. Ci najlepsi nie mogą rzecz jasna w reprezentacji liczyć na zarobki takie jakie mają w klubach, ale o przysłowiową czapkę śliwek na pewno nie grają. Reprezentanci Hiszpanii wynegocjowali po 800 tysięcy euro premii na głowę, jeśli wygrają mundial w Rosji. Dla porównania osiem lat temu za triumf w RPA otrzymali po 600 tysięcy euro.

Broniący tytułu Niemcy zgodzili się powalczyć o powtórkę tego wyczynu za znacznie mniejsze wynagrodzenie, bo tylko 350 tysięcy euro. Za zajęcie drugiego miejsca dostaną po 200 tysięcy euro, za półfinał po 125 tys. euro, a za ćwierćfinał po 75 tys. euro. Premie ustalone przez PZPN dla naszych piłkarze na tle światowych potęg wypadają blado. Piłkarze otrzymają do podziału 35 procent z kwoty jaką zarobią na rosyjskich boiskach.

 

Kasa dla klubów i federacji

FIFA przygotowała na premie dla uczestników mundialu 325 milionów euro. Za sam udział w mistrzostwach każdy z finalistów otrzymał już po osiem milionów dolarów. Zespoły, które wyjdą z grupy, ale odpadną w 1/8 finału, dostaną po 12 mln dolarów. Dotarcie do ćwierćfinału i odpadnięcie na tym poziomie zostało wycenione na 16 milionów dolarów. Zespół, który zajmie 4. miejsce otrzyma 22 miliony dolarów. Dwa miliony więcej otrzyma drużyna, która wygra mecz o 3. miejsce. Wicemistrz świata zgarnie natomiast 28 milionów dolarów, zaś zwycięzca mundialu 35 milionów dolarów.

Z kasy FIFA pożywią się też kluby, które oddelegowały swoich piłkarzy na mistrzostwa świata. Przed mundialem w RPA w 2010 roku Europejskie Stowarzyszenie Klubów (ECA) wymusiło na FIFA wypłatę rekompensat za udziału zawodników w światowym czempionacie. Osiem lat temu Międzynarodowa Federacja Piłkarska wypłaciła z tego tytułu klubom 40 mln dolarów. Cztery lata później w Brazylii ta pula została zwiększona do 70 mln dolarów, a teraz w Rosji wyniesie aż 209 milionów dolarów. W ten sposób, delegując graczy do poszczególnych reprezentacji, zarabiają też kluby, w których 736 piłkarzy zgłoszonych w kadrach 32 finalistów na co dzień występuje. FIFA płaci za każdego piłkarz od 31 maja do następnego dnia po odpadnięciu z turnieju lub zakończeniu mistrzostw. Koszt jednego dnia spędzonego przez piłkarza na mundialu w Rosji został wyceniony na 8530 dolarów.

FIFA wybrała ofertę USA, Kanady i Meksyku

Obradujący w Moskwie kongres FIFA wybrał organizatora MŚ 2026. Zwyciężyła wspólna kandydatura Stanów Zjednoczonych, Kanady i Meksyku. Wielkim przegranym jest Maroko, które starało się o mundial po raz piąty.

 

W odróżnieniu do poprzednich wyborów gospodarzy mistrzostw świata, gdy dochodziło do skandalicznych machinacji, przekupstw i korupcji wśród głosujących członków Komitetu Wykonawczego FIFA, tym razem światowa federacja postanowiła rozstrzygnąć tę kluczową dla piłkarskiej rodziny kwestię w powszechnym głosowaniu z udziałem wszystkich 210 zrzeszonych w FIFA krajowych federacji. Wykluczono jednak siedem z nich – cztery kraje ubiegające się o organizację imprezy oraz trzy terytoria zależne od USA (Guam, Puerto Rico i Samoa Amerykańskie z Wyspami Dziewiczymi). A to oznaczało, że do zwycięstwa konieczne było uzyskanie poparcia co najmniej 104 federacji.

Mimo marketingowych zabiegów Marokańczyków większość kochających ponad wszystko pieniądze piłkarskich działaczy optowała za amerykańską kandydaturą, bo obiecywała wpływy z turnieju szacowane na co najmniej 14 miliardów dolarów, dwukrotnie więcej niż konkurenci. Na wszelki wypadek do wyborczej walki włączył się nawet prezydent USA Donald Trump, który na Twitterze w swoim stylu napisał: „Stany Zjednoczone przedstawiły solidną kandydaturę razem z Kanadą i Meksykiem. Byłoby wstydem, gdyby kraje które wspieramy występowały przeciwko kandydaturze amerykańskiej. Po co mielibyśmy je wspierać, gdyby one nas nie popierały (również w ONZ)?”. Jego agitacja była zbędna, bo po porównanie obu ofert eksperci FIFA zdecydowanie wyżej ocenili organizacyjny i finansowy potencjał Amerykanów.

W głosowaniu wspólna kandydatura amerykańsko-kanadyjsko-meksykańska uzyskała poparcie 134 federacji, natomiast marokańska tylko 65. Tak więc za osiem lat piłkarski mundial po raz drugi w historii gościć będzie w Stanach Zjednoczonych (wcześniej odbył się w tym kraju w 1994 roku), po raz trzeci w Meksyku (wcześniej był gospodarzem turniejów w 1970 i 1986 roku) i po raz pierwszy w Kanadzie. Ale tak naprawdę wkład Meksykanów i Kanadyjczyków będzie symboliczny, bo w tych krajach zostanie rozegranych tylko dwadzieścia z osiemdziesięciu meczów, wyłącznie w fazie grupowej.
Pierwsze mistrzostwa świata z udziałem 48 zespołów w lwiej części odbędą się na terenie Stanów Zjednoczonych, bo w tym kraju odbędzie się 60 mundialowych meczów, w tym wszystkie w fazie pucharowej. Dla kibiców będą to jednak kosztowne mistrzostwa.

Fura pieniędzy czeka na finalistów mundialu

FIFA pochwaliła się rekordową pula pieniędzy dla uczestników rozpoczynających się 14 czerwca mistrzostw świata w Rosji.

 

Na premie i nagrody dla najlepszych światowa federacja przeznaczy 791 milionów dolarów. Ponad połowę tej sumy (400 milionów) otrzymają zespoły wedle ich końcowej pozycji w turnieju. Reszta kwoty trafi do macierzystych klubów zawodników, którzy znaleźli się w kadrach zespołów oraz do tych drużyn, które ucierpią z powodu kontuzji piłkarzy. Na triumfatora tegorocznego mundialu czeka premia w wysokości 38 milionów dolarów. To o trzy miliony więcej niż otrzymali Niemcy cztery lata temu za zwycięstwo w mistrzostwach świata organizowanych w Brazylii. Finalista turnieju w Rosji dostanie 29 milionów, a drużyna, która zajmie trzecie miejsce – 24 miliony dolarów.

Reprezentacja Polski, jak każdy z 32 finalistów MŚ 2018, już zarobiła 9,5 mln dolarów (8 milionów za awans plus półtora miliona na koszty przygotowań), ale jeśli wyjdzie z grupy to ta kwota zostanie podwojona. Premie finansowe dla uczestników mistrzostwach świata stale rosną. Cztery lata temu w Brazylii do podziału było 576 milionów dolarów, a 20 lat temu we Francji 103 miliony dolarów.

Szanse Maroko maleją

Dzień przed rozpoczęciem mundialu w Rosji działacze FIFA dokonają wyboru organizatora mistrzostw świata w 2026 roku. Rywalizują o to Maroko oraz koalicja USA – Kanada – Meksyk.

 

Inspektorzy FIFA w przygotowanym dla władz światowej federacji raporcie znacznie wyżej ocenili ofertę trzech krajów amerykańskich. Oceny w skali od jeden do pięciu wystawiano w dziewięciu kategoriach. Sześć dotyczyło infrastruktury (stadiony, obiekty treningowe, zakwaterowanie, transport, telekomunikacja, lokalizacja stref kibica), a trzy kwestii komercyjnych (koszty organizacji, media i marketing, sprzedaż biletów). Średnia ocena amerykańskiej kandydatury to 4,0 pkt, a marokańskiej 2,7. Maroko wygrało tylko w jednej kategorii – w kosztach organizacji. Wspólna oferta Stanów Zjednoczonych, Kanady i Meksyku, poza wysokimi kosztami organizacji, z punktu widzenia działaczy FIFA nie ma praktycznie słabych stron. Nie ulega jednak wątpliwości, że rozstrzygającym argumentem na korzyść amerykańskiej oferty będą potencjalne zyski, na jakie liczy FIFA. Szacuje się, że mundial w Afryce może wygenerować przychody w wysokości 7,2 mld dolarów, natomiast na kontynencie amerykańskim prawie dwa razy więcej – 14,3 mld dolarów.

To chyba przesądza sprawę i pora oswajać się z myślą, że mundial za osiem lat, pierwszy z udziałem 48 zespołów, odbędzie się w Stanach Zjednoczonych (po raz drugi), Meksyku (po raz trzeci) i Kanadzie (po raz pierwszy). A Maroko przegra po raz czwarty (starało się wcześniej o organizację turnieju w 1994, 1998 i 2010)..

Kadra już w Arłamowie

Sztab szkoleniowy z trenerem Adamem Nawałką na czele zjechał do Arłamowa już w poniedziałek, piłkarze zjawili się w ośrodku we wtorek. Od środy koniec laby, bo zaczyna się najważniejsza część przygotowań reprezentacji do mundialu w Rosji.

 

Treningi kadry, oprócz dwóch otwartych dla dziennikarzy i kibiców, będą zamknięte, ale żeby zajęcia mogły odbywać się w tajemnicy boisko od strony hotelu zostało zasłonięte dwoma rzędami płotów. Zaklejono też okna w hotelowych korytarzach wychodzące na boisko, a pokoje, z których jest na nie widok, zostały wykupione przez PZPN. To zabezpieczenia mają uchronić naszą kadrę przed wścibskim okiem wysłanników grupowych rywali. A o tym, że „szpiedzy” już są w Arłamowie, nikt w sztabie biało-czerwonych nie ma wątpliwości.

Tak na marginesie, ciekawe czy trener Nawałka też wysłał „podglądaczy” do ośrodków treningowych, w których do mundialu szykują się Kolumbijczycy, Japończycy i Senegalczycy. Jeśli nie, to te płoty w Arłamowie i zaklejone okna świadczą raczej o lekkiej paranoi selekcjonera. Nie jedynej zresztą. Trochę śmieszy na przykład jego żądanie co do długości źdźbeł trawy. „Boisko jest jak stół, trawa ma 23 milimetry długości, tak jak chciał trener Nawałka. Na terenie hotelu są strefy specjalnie wydzielone dla piłkarzy, żeby nikt im nie przeszkadzał. Będą mogli spędzać wolny czas tak jak tylko sobie życzą” – zapewnia dyrektor generalny hotelu Arłamów Michał Kozak.

Selekcjoner biało-czerwonych będzie musiał dokonać w Arłamowie cięć kadrowych, bo do 4 czerwca PZPN ma obowiązek podania FIFA ostatecznej 23-osobowej kadry na mundial. A ponieważ do bieszczadzkiej głuszy Nawałka ściągnął aż 32 zawodników, dziewięciu z nich będzie tu zapierniczało na próżno. „W kadrze musi być rywalizacja i od tego nie odejdziemy. Dziewięciu zawodników będę musiał skreślić, zrobię to z bólem serca, ale takie trudne wybory trzeba brać na klatę – tłumaczy Nawałka. Przykład innych reprezentacji pokazuje, że nie wszyscy trenerzy podzielają ten pogląd. Większość selekcjonerów reprezentacji uczestniczących w rosyjskim mundialu już dawno wybrała zawodników i jeśli któryś z nich dokonuje zmian, to tylko z powodów medycznych. Jak to mówią, są różne szkoły, falenicka i otwocka, a przed imprezą nie sposób ocenić która jest lepsza. Wyjdzie dopiero „w praniu”.

Nawałka ostateczne decyzje kadrowe ma podjąć po wewnętrznym sparingu, który zaplanował w sobotę. W Juracie problemy zdrowotne zgłosiło czterech piłkarzy – Kamil Glik, Michał Pazdan, Karol Linetty i Dawid Kownacki. Na razie nie ma żadnych sygnałów, że któryś z wymienionych zawodników nie jest zdolny do wyczerpujących treningów. Pora zatem zabrać się do pracy, bo mundial tuż, tuż…

Z życia FIFA: Zmarł kluczowy świadek

W miniony piątek w Sao Paulo zmarł wieku 74 lat Jose Hawilla, kluczowy świadek w aferze korupcyjnej w FIFA. To jego zeznania umożliwiły śledczym aresztowanie wysokich rangą działaczy światowej federacji.

Brazylijczyk był kluczowym świadkiem w aferze korupcyjnej na szczytach władzy FIFA, która ujrzała światło dzienne w 2015 roku. To właśnie jego zeznania umożliwiły aresztowanie ponad 40 osób zamieszanych w proceder, włącznie z najwyższymi rangą działaczami FIFA i południowoamerykańskiej konfederacji CONMEBOL. Sam Hawilla został aresztowany przez FBI 9 maja 2013 roku pod zarzutem korumpowania działaczy piłkarskich w celu uzyskania korzystnego dla swojej firmy Traffic Group rozstrzygnięcia przetargów na prawa telewizyjne. Przyznał się do winy i zdecydował się współpracować z organami ścigania w zamian za złagodzenie kary. Zmarł w piątek rano w jednym ze szpitali w Sao Paolo. Chorował na nowotwór gardła.

Igrzyska śmierci

Rzeź bezdomnych psów i kotów przed Mundialem trwa pomimo zapewnień Rosji, że problem ten w miastach-gospodarzach rozwiązywać będzie w sposób humanitarny.

 

Otwarte Klatki i Anima International w poniedziałek 21 maja wystartowały z akcją „Krwawa FIFA”. Przygotowują petycję do Federacji, aby wzięła odpowiedzialność za to, co dzieje się na ulicach rosyjskich miast-organizatorów. Bezdomne psy i koty umierają w męczarniach, otrute mięsem naszpikowanym chemikaliami.

Na filmach z Samary i Wołgogradu upublicznionych przez Otwarte Klatki widać psy krztuszące się własną krwią i umierające w straszliwych bólach. Jak alarmują obrońcy praw zwierząt, po miastach krążą też wolontaryjnie tzw. szwadrony śmierci, czyli samozwańczy hycle, którym miasta płacą niewielką ilość pieniędzy za każde zabite zwierzę. Ich ciała są później utylizowane masowo niczym śmieci.

Otwarte Klatki i Anima chcą, aby FIFA, oprócz przerwania piekła zwierząt w Rosji, umieściła w swoim Kodeksie Etycznym specjalną klauzulę dotyczącą dobrostanu zwierząt przy organizacji imprez sportowych. Przez dwa dni petycję podpisało ponad 20 tysięcy ludzi. W Kodeksie Etycznym istnieje zapis mówiący o „ochronie wizerunku piłki nożnej, zwłaszcza w ramach FIFA, przed niebezpieczeństwami i szkodami w wyniku nielegalnych, niemoralnych lub nieetycznych metod i praktyk”. Obrońcy udowadniają, że uśmiercanie bezdomnych zwierząt stanowi rażące naruszenie kodeksu i nie przyczynia się do ocieplenia wizerunku ani piłki nożnej ani samej Federacji.

– Puchar Świata FIFA jest jednym z najwspanialszych wydarzeń sportowych na świecie i powinien inspirować do zaangażowania i sukcesów. Zamiast tego, wydarzenie zostało naznaczone brutalnymi otruciami bezpańskich psów, które mają pomóc w „upiększeniu” wizerunku miast-gospodarzy. Zabijanie zwierząt, których jedyną zbrodnią jest nie posiadanie rodziny, którą mogłyby kochać, jest zarówno niemoralne, jak i nieefktywne. Wzywamy miłośników zwierząt na całym świecie do podpisania naszej petycji do FIFA i pomocy w zakończeniu na dobre tego rodzaju praktyk – powiedziała Iga Lebuda, koordynatorka kampanii.

Ale sygnały o piekle, jakie szykują zwierzętom Rosjanie, płynęły już na początku roku od tamtejszych działaczy. Jekaterina Dmitrijewa w rozmowie z RIA Novosti zwróciła uwagę na to, że władze niektórych miast organizatorów mistrzostw świata przeprowadziły przetargi na odłów i uśmiercenie bezdomnych psów na 2018 rok.

– Na stronie zamówień publicznych znalazłam przetargi miast, łącznie na 110 milionów rubli. W styczniu ogłoszono nowe przetargi. Ile ich jest, nie wiadomo. Wiemy, że jest taka niepisana „tradycja”, aby przeprowadzać czystki miast przed festiwalami i mistrzostwami. Być może nie ma bezpośredniego związku między zamówieniami, a mistrzostwami świata, ale mistrzostwa to jedyna możliwość dla ekologów, aby dotrzeć do władz i zwrócić uwagę na problem przetrzymywania zwierząt – mówiła.

Część takich „zamówień publicznych” m.in. w Wołgogradzie i Jekaterynburgu oprotestowano i w efekcie wycofano, ale część firm broniła się do ostatniej chwili. Na przykład Gorpitomnik – firma, która wygrała jeden z przetargów na przetrzymywanie psów.

– Na każdego odłowionego psa jest zgłoszenie. Zabijać na miejscu nie mamy prawa. Tym zajmuje się stacja walki z chorobami zwierząt i tylko w razie epidemii. Ale wiemy również, że w mieście są ludzie znęcający się nad zwierzętami. Czasami dostajemy zgłoszenie, że ktoś rozrzuca trujące tabletki na peryferiach miasta – bronił się szef Konstantin Jepifanow. Twierdził, że nie odstrzeliwuje zabitych zwierząt i działa wyłącznie po otrzymaniu zgłoszeń od obywateli.

Ręka w rękę z obrońcami sprawy bronił też deputowany Dumy Władimir Burnatow, który kierował do ministerstwa sportu wszelkie zastrzeżenia na bieżąco:
– Ważne dla nas jest nie tyle złapać kogoś za rękę i ukarać, ale działać prewencyjnie: wymusić na Ministerstwie Sportu, żeby dało odpowiednie rozporządzenia, aby liczebność zwierząt regulować w humanitarny sposób. Ministerstwo Sportu dało takie rozporządzenia regionom – twierdził.

Więcej – sprawa otarła się o administrację samego Władimira Putina, który wydał dokument, nakazujący samorządom oraz odpowiednim resortom „unikanie środków, które mogą być uznane za okrutne traktowanie zwierząt”. Jednak z materiałów udostępnionych przez Otwarte Klatki wynika, że samorządy jednak postanowiły działać „na skróty”.
Trucie jest nie tylko niehumanitarne – ale również nie rozwiąże w dłuższej perspektywie problemu bezdomności zwierząt. Jedynym skutecznym środkiem jest odławianie i sterylizacja. W samych miastach, organizujących rozgrywki ich liczna przekracza 2 miliony

W krwi psów i kotów wykąpała się już w 2012 roku Ukraina na Euro 2012. Według danych fundacji „Viva!” na Ukrainie w ciągu dwóch lat wymordowano 20 tysięcy psów. Również były otrute chemikaliami, działał tez cały system mobilnych krematoriów.