Gracze Sportingu Lizbona przed Trybunałem w Lozannie

W maju tego roku grupa kibiców Sportingu Lizbona za namową prezesa klubu poturbowało piłkarzy podczas treningu. Część zawodników z tego powodu odeszła za darmo, ale teraz Sporting chce za nich 197 mln euro.

 

W maju grupa około 50 chuliganów zaatakowała piłkarzy Sportingu w ośrodku treningowym. Do tego bulwersującego zdarzenia doszło następnego dnia po ligowym meczu, w którym zespół Sportingu stracił szanse na zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów. Atak kiboli był niejako zwieńczeniem medialnej nagonki, jaka na piłkarzy prowadził w mediach społecznościowych ówczesny prezes klubu Bruno de Carvalho. W kwietniu ogłosił na przykład, że za brak zaangażowania zawiesił 19 zawodników pierwszej drużyny po porażce z Atletico Madryt w Lidze Europy, ale potem większość z rzekomo zawieszonych graczy wystąpiła w następnym meczu.

Brutalny atak kiboli okazał się dla sporej grupy piłkarzy Sportingu traumatycznym przeżyciem, a po ujawnieniu, że stał za tym prezes klubu, dziewięciu skonfliktowanych z nim wcześniej zawodników postanowiła skorzystać z okazji i zażądało rozwiązania kontraktu z winy klubu. FIFA stanęła w tej sprawie po ich stronie.
Po incydencie z udziałem kiboli prezes De Carvalho został zmuszony do rezygnacji ze stanowiska, a jego tymczasowy zastępca, Jose de Sousa Cintra, obowiązki będzie pełnić tylko do wrześniowych wyborów nowych władz Sportingu. Posadę trenera stracił też zatrudniony przez De Carvalho Sinisha Mihajlović, którego zastąpił Jose Peseiro, dla którego był to powrót do tego lizbońskiego klubu.

Klub boryka się jednak z poważnymi kłopotami finansowymi i nic dziwnego, że jego nowym szefom żal się zrobiło utraconych korzyści z odejścia grupy piłkarzy, a zwłaszcza trzech w tej grupie najdroższych. I wystąpili do FIFA z żądaniem rekompensaty w wysokości 197 milionów euro. Za bramkarza Rui Patricio, który trafił do Wolverhampton Wanderers, oczekują 57 milionów euro, za Gelsona Martinsa, którego ściągnęło do siebie Atletico Madryt żądają 100 mln euro, zaś za Daniela Podence grającego obecnie w Olympiakosie Pireus chcą 40 mln euro.
FIFA odrzuciła wniosek Sportingu, więc sprawa trafiła do Trybunału Arbitrażowego do spraw Sportu w Lozannie (CAS). Werdykt sędziów trybunału może być precedensowy.

 

Cichy kandydat do nagrody Złotej Piłki

Środkowy obrońca reprezentacji Francji i Realu Madryt Raphael Varane w tym roku wygrał Ligę Mistrzów i zdobył mistrzostwo świata, czyli zasłużył na Złotą Piłkę.

 

Gdy w czerwcu 2011 roku 18-letni Raphael Varane wylądował na lotnisku Barajas w Madrycie, zrozumiał do jakiego świata trafił z prowincjonalnego RC Lens. Uprzedzano go, że mogą na niego czekać dziennikarze, ale spodziewał się co najwyżej kilku. Tymczasem zjawiło się ich kilkudziesięciu i wszyscy chcieli z nim rozmawiać, chociaż przed podpisaniem kontraktu z Realem Madryt zaliczył ledwie 23 występy we francuskiej lidze. Poczuł się tym zgiełkiem przytłoczony.

Kilka dni wcześniej zdawał egzamin z filozofii, bo grę w RC Lens godził ze studiami ekonomicznymi, więc wpadł w nastrój egzystencjalny. Zwłaszcza po wejściu do szatni „Królewskich” i pierwszym kontakcie z takimi gwiazdami, jak Cristiano Ronaldo, Ikera Casillasa czy Sergio Ramos. Dobre maniery i nieśmiałość Varane stały się nagle problemem, który jednak szybko rozwiązał Zidane przekonując młodego rodaka, że dla piłkarza bycie człowiekiem grzecznym i dobrze ułożonym to hamulec w rozwoju.

Te rady pomogły i Varane, za którego Real zapłacił skromne 10 milionów euro, szybko stał się kluczowym graczem formacji defensywnej „Królewskich” i w kolejnych sezonach zdobył z zespołem wszystkie najważniejsze trofea w klubowej piłce, w sumie ma ich jak na razie piętnaście, w tym cztery puchary za wygranie Ligi Mistrzów. A ma dopiero 25 lat.

Na mistrzostwa świata do Rosji Varane jechał jako lider francuskiej defensywy. Jego partnerem był występujący na co dzień w FC Barcelona Samuel Umtiti, ale na boisku obu klubowa przynależność nie przeszkadzała w perfekcyjnej grze, lecz to Varane w niemal każdej jedenastce turnieju umieszczany był jako jeden ze środkowych obrońców. W najważniejszej, ustalonej pod szyldem FIFA, również. Puchar Świata zdobyty w Rosji przez reprezentację Francji to szesnaste trofeum w karierze Raphaela i zapewne uważane przez niego za najcenniejsze w kolekcji.

Brakuje mu tylko najważniejszego indywidualnego wyróżnienia. Varane nie ma jednak złudzeń, że będzie faworytem. „Odbieram piłkę nożną jako sport drużynowy, nie szukam świateł reflektorów. Ale jeśli byłaby szansa na zdobycie Złotej Piłki, to nie powiem nie. Zależy od kryteriów. Jeśli jest przyznawana na podstawie trofeów, to jestem w niezłej pozycji, ale obrońcy nie mieli tu łatwo” – mówi Raphael.

 

Najlepsi gracze XXI mistrzostw świata w piłce nożnej

Chorwat Luka Modrić, Belg Thibaut Courtois i Francuz Kyliana Mbappe – tych trzech piłkarzy zostało wyróżnionych przez FIFA nagrodami indywidualnymi.

 

Lider reprezentacji Chorwacji Luka Modrić został uznany przez ekspertów FIFA za najlepszego piłkarza XXI mistrzostw świata i otrzymał w nagrodę najcenniejsze piłkarskie wyróżnienie indywidualne – „Złotą Piłką”. Z kolei „Złote Rękawice” dla najlepszego bramkarza turnieju otrzymał golkiper zespołu Belgii Thibaut Courtois. Francuz Kylian Mbeppe został wyróżniony nagrodą dla najlepszego piłkarzem młodego pokolenia. Tytuł króla strzelców i nagrodę „Złotego Buta” zdobył Anglik Harry Kane, który w siedmiu występach na mundialu zdobył sześć bramek. Nagrodę Fair Play dla zespołu najrzadziej przekraczającego przepisy, spośród tych, które przeszły fazę grupową, przyznano ekipie Hiszpanii.

 

Zdobywcy „Złotej Piłki”:
1930 – Jose Nasazzi (Urugwaj); 1934 – Giuseppe Meazza (Włochy); 1938 – Leonidas (Brazylia); 1950 – Zizinho (Brazylia); 1954 – Ferenc Puskas (Węgry); 1958 – Didi (Brazylia); 1962 – Garrincha (Brazylia); 1966 – Bobby Charlton (Anglia); 1970 – Pele (Brazylia); 1974 – Johann Cruyff (Holandia); 1978 – Mario Kempes (Argentyna); 1982 – Paolo Rossi (Włochy); 1986 – Diego Maradona (Argentyna); 1990 – Salvatore Schillaci (Włochy); 1994 – Romario (Brazylia); 1998 – Ronaldo (Brazylia); 2002 – Oliver Kahn (Niemcy); 2006 – Zinedine Zidane (Francja); 2010 – Diego Forlan (Urugwaj); 2014 – Lionel Messi (Argentyna); 2018 – Luka Modric.

 

Zdobywcy „Złotego Buta”:
1930 – Guillermo Stabile (Argentyna); 1934 – Oldrich Nejedly (Czechosłowacja); 1938 – Leonidas (Brazylia); 1950 – Ademir (Brazylia); 1954 – Sandos Kocsis (Węgry); 1958 – Just Fontaine (Francja); 1962 – Garrincha, Vava (obaj Brazylia), Drajen Jerkovic (Jugosławia), Leonel Sanchez (Chile), Walentin Iwanow (ZSRR), Florian Albert (Węgry); 1966 – Eusebio (Portugalia); 1970 – Gerd Mueller (RFN); 1974 – Grzegorz Lato (Polska); 1978 – Mario Kempes (Argentyna); 1982 – Paolo Rossi (Włochy); 1986 – Gary Lineker (Anglia); 1990 – Salvatore Schillaci (Włochy); 1994 – Oleg Salenko (Rosja), Christo Stoiczkow (Bułgaria); 1998 – Davor Suker (Chorwacja); 2002 – Ronaldo (Brazylia); 2006 – Miroslav Klose (Niemcy); 2010 – Thomas Mueller (Niemcy); 2014 – James Rodriguez (Kolumbia); 2018 – Harry Kane (Anglia).

 

Zdobywcy „Złotych Rękawic”:
1994 – Michel Preudhomme (Belgia); 1998 – Fabien Barthez (Francja); 2002 – Oliver Kahn (Niemcy); 2006 – Gianluigi Buffon (Włochy); 2010 – Iker Casillas (Hiszpania); 2014 – Manuel Neuer (Niemcy); 2018 – Thibaut Courtois.

 

Zdobywcy nagrody Fair Play:
1970 – Peru; 1978 – Argentyna; 1982 – Brazylia; 1986 – Brazylia; 1990 – Anglia; 1994 – Brazylia; 1998 – Anglia, Francja; 2002 – Belgia; 2006 – Hiszpania, Brazylia; 2010 – Hiszpania; 2014 – Kolumbia; 2018 – Hiszpania

Zadyma w kraju mistrzów świata

Tłumy fanów futbolu we Francji, Chorwacji i Belgii witały swoich bohaterów wracających z mundialu. Te trzy kraje mogą uważać mistrzostwa świata za udane, ale oprócz nich chyba jeszcze tylko gospodarze turnieju, Rosjanie, którzy na przekór wszelkim czarnym scenariuszom zaimponowali sprawną organizacją tej największa piłkarskiej imprezy.

 

Mistrzostwo świata wywalczyła reprezentacja Francji, ale to pokonani w finale 4:2 Chorwaci swoją walecznością podbili serca piłkarskich kibiców na całym świecie. „Mistrzowie, witajcie w domu” – takimi hasłami obwieszony był w poniedziałek Zagrzeb. W chorwackiej stolicy wracających z Rosji piłkarzy przywitało blisko pół miliona rodaków. Autokar wiozący reprezentantów z lotniska na centralny plac miasta potrzebował aż kilku godzin, żeby przejechać odległość niespełna 15 kilometrów. Wszędzie na ulicach przejazd blokowały ubrane w narodowe barwy tłumy. Piłkarze wraz z kibicami odpalali race, tańczyli i śpiewali. Policjanci nie musieli jednak zakładać ciężkiego sprzętu i pilnować porządku w zwartych formacjach.

 

Francuski bilans zysków i strat

Co innego w Paryżu i wielu innych francuskich miastach. W kraju mistrzów świata świętowanie zdobycia przez ekipę trójkolorowych drugiego w historii mistrzowskiego tytułu wymknęło się spod kontroli już w nocy z niedzieli na poniedziałek. W stolicy Francji na ulice wyległo ponad sto tysięcy ludzi, ale wśród cieszących się z sukcesu zespołu Didiera Deschampsa znaleźli się wandale, dla których fetowanie mistrzostwa świata stało się okazją do rabunku. Statystyki podane przez francuskie MSW budzą grozę: zatrzymano blisko 300 osób, ranny odniosło 45 policjantów i żandarmów. W samym Paryżu zatrzymano 102 osoby, z których 90 trafiło za kratki na dłużej.

Pod Wieżą Eiffla sukces reprezentacji fetowało prawie sto tysięcy osób, ale gdy zapadł zmrok grupa zakapturzonych osobników wdarła się siłą do Drugstore Publicis, komercyjnego kompleksu przy Polach Elizejskich i złupiło kilkanaście sklepów. Interweniujący policjanci napotkali zorganizowany opór solidarnych w takich przypadkach grup kibicowskich i centrum do rana trwała straszliwa „zadyma”. Do podobnych zdarzeń, choć na mniejszą skalę, doszło też w wielu innych francuskich miastach. „Biorąc pod uwagę liczny tłum, to bilans uważamy za wyważony” – stwierdził na konferencji prasowej prefekt paryskiej policji Michel Delpuech.

W Lyonie zatrzymano 30 osób, z których 28 umieszczono w areszcie za kradzież, m.in. w sklepie odzieżowym oraz zniszczenia mienia. Innych 12 osób zatrzymano za ciskanie kamieniami w policję. Te wydarzenia trochę psują Francuzom smak zwycięstwa, ale nie ulega wątpliwości, że w Rosji drużyna prowadzona przez Deschampsa była bezkonkurencyjna.

 

Liczy się tylko zwycięstwo

W ocenie sportowego poziomu rosyjskiego mundialu przeważają opinie, że nie stał na wysokim poziomie, a powodem tego stanu rzeczy znów było to, co stało się zmorą reprezentacyjnego futbolu w XXI wieku – piłkarze uczestniczący w mistrzostwach świata są przemęczeni wyczerpującym sezonem ligowym. Dlatego w Rosji dominowała gra daleka od taktycznego wyrafinowania, oparta na sprawdzonych schematach, w których trenerzy wiodącą rolę przywrócili tzw. stałym fragmentom gry oraz szybkiemu kontratakowi. Francja nieprzypadkowo więc okazała się najlepsza w gronie 32 zespołów, bo miała w swoich szeregach znakomitego bramkarza, żelazną linię obrony, znakomitych pomocników oraz trójkę fantastycznych napastników. Francuzi przeszli przez turniej bez porażki, wygrali sześć z siedmiu spotkań (z Danią zremisowali 0:0 tylko dlatego, że mieli już awans w kieszeni i trener dał pograć rezerwistom).

Trójkolorowi strzelili w sumie 14 goli, stracili sześć, w żadnej z obu kategorii nie byli najlepsi, ale mimo to zdobyli Puchar Świata. Bo to był cel wytyczony zespołowi przez trenera Deschampsa – zwycięstwo! Nieważne w jakim stylu i w jakich okolicznościach. „Nie umiem grać tylko dla samej gry. Gram, aby wygrać” – taką dewizę głosił szkoleniowiec francuskiej drużyny jeszcze w czasach, gdy sam był piłkarzem i z reprezentacją Francji zdobywał mistrzostwo świata (1998) i mistrzostwo Europy (2000). Deschamps nie mógł darować sobie porażki sprzed dwóch lat w finale Euro, zwłaszcza że jego drużyna doznała jej w imprezie we własnym kraju. Dlatego w Rosji nie dbał o to, czy futbol grany przez trójkolorowych zostanie uznany za piękny. Za jakiś czas nikt już o stylu pamiętał nie będzie.

 

FIFA otwiera kasę

Władze FIFA są zadowolone z przebiegu rosyjskiego mundialu i nawet z zarobionych na tej imprezie pieniędzy, chociaż nie są to kwoty na jakie liczono przez imprezą. Ale światowa federacja zamierza dotrzymać zobowiązań i wypłaci uczestnikom mistrzostw świata obiecane premie. Swoje osiem milionów dolarów dostanie także PZPN. Tak wygląda podział premii wg. ustaleń FIFA.

Drużyny, które nie wyszły z grupy (Arabia Saudyjska, Egipt, Iran, Maroko, Peru, Australia, Nigeria, Islandia, Serbia, Kostaryka, Korea Południowa, Niemcy, Tunezja, Panama, Senegal, Polska) – otrzymają po osiem milionów dolarów. Drużyny, które odpadły w 1/8 finału (Portugalia, Argentyna, Meksyk, Japonia, Hiszpania, Dania, Szwajcaria, Kolumbia) – po 12 milionów dolarów. Drużyny, które odpadły w ćwierćfinale (Urugwaj, Brazylia, Rosja, Szwecja) – po 16 milionów dolarów. Drużyna, która zajęła czwarte miejsce (Anglia) otrzyma 22 mln dolarów, zdobywcy brązowego medalu Belgowie zainkasują 24 mln dolarów, wicemistrzowie świata Chorwaci 28 milionów dolarów, a mistrzowie świata Francuzi 38 milionów dolarów.

 

MŚ 2018: Rosja żegna, Katar już czeka

Piłkarski mundial w Rosji zakończył się sukcesem organizacyjnym i frekwencyjnym, co z satysfakcją podkreślił podczas pożegnalnej uroczystości w Teatrze Bolszoj prezydent Władimir Putin. Następny turniej odbędzie się w listopadzie i grudniu 2022 roku w Katarze.

 

Wypowiedź rosyjskiego prezydenta podczas uroczystości w Teatrze Bolszoj agencje przekazały w nocy z soboty na niedzielę. „Jesteśmy wdzięczni za miliony dobrych słów wypowiedzianych przez gości mistrzostw pod adresem Rosji i naszego narodu. Jesteśmy zadowoleni, że spodobała im się jego gościnność i otwartość oraz przyroda, kultura i tradycje naszego wielkiego kraju. Obmyślimy teraz dla tych wszystkich, którzy pokochali Rosję, maksymalnie komfortowy dla nich reżim wizowy, żeby ułatwić im możliwość kontynuacji znajomości z naszym krajem” – powiedział Władimir Putin, który stwierdził też, że jednym z sukcesów mundialu jest rozwianie mitów na temat Rosji.

Szef komitetu organizacyjnego mistrzostw świata Aleksiej Sorokin poinformował, że liczba sprzedanych biletów na wszystkie mecze wyniosła blisko trzy miliony, a trybuny stadionów były zapełnione w 98 procentach.

FIFA na pożegnanie zrobiła natomiast psikusa europejskim krajom. Jej prezydent Gianni Infantino oficjalnie poinformował, że kolejny mundial, w Katarze, odbędzie się w nietypowym terminie, bo w dniach od 21 listopada do 18 grudnia. Turniej potrwa 28 dni, czyli o cztery krócej niż finały mistrzostw świata w Brazylii i aż o sześć dni niż mistrzostwa świata w Rosji.

Powód tej decyzji jest od dawna znany, dokładnie od 2010 roku, bo wtedy FIFA przyznała Katarowi organizacje MŚ 2022. Już wtedy wiadomo było, że trzeba będzie zmienić tradycyjny termin rozegrania mundialu, bowiem w czerwcu i lipcu w pustynnym Katarze panują takie wysokie temperatury, że nawet na ultra nowoczesnych stadionach budowanych w tym kraju nie da się grać w piłkę.

W 2015 roku Komitet Wykonawczy FIFA podjął decyzję, że finał turnieju odbędzie się 18 grudnia, w dniu święta narodowego Kataru. Odrzucono wtedy sugestie UEFA, aby finał odbył się 23 grudnia, a żądań stawianych przez organizacje zrzeszające europejskie kluby, w których domagały się one przeniesienia turnieju na kwiecień, w ogóle nie wzięto pod uwagę. Przyjęty przez FIFA listopadowo-grudniowy terminu oznacza, że większość europejskich lig będzie musiała uwzględnić w swoich terminarzach blisko dwumiesięczna przerwę na mistrzostwa świata. Trzeba te będzie zmodyfikować kalendarz gier w Lidze Mistrzów mi Lidze Europy.

Zlekceważenie interesów krajów europejskich przez FIFA trochę dziwi zważywszy na fakt, że w końcowej fazie rosyjskiego mundialu walczyły już wyłącznie zespoły ze Starego Kontynentu. W półfinale Francja pokonała Belgię 1:0, a Chorwacja po dogrywce Anglię 2:1. W meczu o 3. miejsce Belgowie wygrali z Anglikami 2:0. Niedzielne spotkanie finałowe Francji z Chorwacją zakończyło się po zamknięciu wydania.

 

Ukarani za skarpetki

Angielska Federacja Piłkarska (FA) została ukarana przez FIFA grzywną 70 tys. franków szwajcarskich za to, że trzech jej piłkarzy podczas meczu ze Szwecją założyło własne skarpetki zasłaniając przez to na getrach nazwa jednego ze sponsorów.

 

Do ukarania angielskiej federacji przyczynili się Dele Alli, Eric Dier i Raheem Sterling podczas meczu ćwierćfinałowego ze Szwecją, którzy zakładając na getry swoje własne przykryli nimi z logo oficjalnego dostawcy sprzętu na mistrzostwa świata. W związku z tym FIFA ukarała angielską federację za naruszenie przepisów medialnych i marketingowych oraz przepisów dotyczących sprzętu FIFA. Wcześniej taką samą karę otrzymali Szwedzi, którzy dopuścili się identycznego przewinienia. Grzywna 70 tys. franków jest drugą pod względem wysokości grzywną w tegorocznym mundialu. Więcej, bo po 105 tysięcy franków, zapłaciły federacje argentyńska i szwajcarska za wybryki swoich kibiców oraz wykrzykiwanie przez nich homofobicznych haseł.

MŚ 2018: Chorwaci podpadli Rosjanom

Po wygranym meczu z Rosją obrońca zespołu Chorwacji Domagoj Vida i asystent trenera Ognjen Vukojević zamieścili na portalu społecznościowym filmik, w którym śpiewają „Chwała Ukrainie”. Doprowadzili tym gospodarzy mundialu do szewskiej pasji.

 

W Rosji słowa reprezentanta Chorwacji zostały odebrane jako manifest polityczny na rzecz Ukrainy, z którą gospodarze mundialu mają napięte stosunki. Zażądali od FIFA surowego ukarania obu Chorwatów, powołując się na jedną z podstawowych zasad FIFA, zakazującą tego typu aktywności na meczach pod swoja egidą. Słowa, które po meczu wykrzyczeli Domagoj Vida i Ognjen Vukojević nie spodobały się zwłaszcza rosyjskim politykom. Członek Rady Zgromadzenia Federalnego Federacji Rosyjskiej, Franz Klincewicz przywalił Chorwatom z grubej rury. „Cieszę się, że nigdy nie byłem fanem Chorwatów, ponieważ zawsze byli zdrajcami naszego słowiańskiego świata . Jestem absolutnie przekonany, że wszelkie metody dyplomatyczne i polityczne wymagają odpowiedzi na tę prowokację. Nie ma potrzeby rozdmuchiwania tego, ale konieczne jest żądanie odpowiedzi” – grzmiał w wywiadzie udzielonym agencji RIA.

FIFA natychmiast wszczęła dochodzenie i na dzień przed półfinałowym meczem Chorwatów z Anglią ogłosiła werdykt. Obaj sprawcy politycznego zamieszania zostali ukarani jedynie oficjalnym ostrzeżeniem. To oznacza, że 29-letni Vida uniknie najcięższej kary, czyli zawieszenia i będzie mógł wystąpić przeciwko Anglikom. Może być jednak pewny, że obecni na meczu rosyjscy kibice dadzą mu odczuć swoja niechęć. Natomiast Vukojevicia szefowie chorwackiej federacji sami z siebie karnie odesłali do kraju.

Vida dopiero po fakcie pojął, że napytał sobie biedy. „Przykro mi, że niektóre media tak zinterpretowały nasz przekaz. Oczywiście nie było to przesłanie polityczne, a tylko podziękowanie za wsparcie płynące z Ukrainy, gdzie graliśmy przez wiele lat, bez zamiaru obrażania kogokolwiek. Mam dużo przyjaciół na Ukrainie, mam ich również wśród Rosjan i jestem dumny z tych przyjaźni. Znam język rosyjski, lubię rosyjską gościnności i mam głęboką nadzieję, że to stwierdzenie nie będzie zrozumiane jako nic innego, jak tylko podziękowanie przyjaciołom z Ukrainy za wsparcie, a nie przeciwko Rosji” – zapewniał chorwacki piłkarz. Wpadka Chorwatów na pewno ucieszyła Anglików, bo obawiali się, że z powodu napiętych stosunków między Rosja a wielką Brytanią niechęć gospodarzy mundialu obróci się przeciwko nim. Teraz mogą liczyć na chłodną neutralność rosyjskich fanów, których na stadionie będzie najwięcej.

W Polsce polityka też wkroczyła do futbolu i dopadła zasłużonego komentatora TVP Dariusza Szpakowskiemu, któremu prawicowe media w naszym kraju zarzuciły, że w trakcie komentowania meczu Rosji z Chorwacją wyraźnie faworyzował tych pierwszych. I oto czego legendarny „Szpak” doczekał się u schyłku kariery. Ale przynajmniej nikt mu tym razem nie wytykał nudziarstwa oraz zwykłych błędów i braku wiedzy o zespołach, bo do tego przez trzy dekady się przyzwyczailiśmy.

 

MŚ 2018: Piłkarski spektakl rozpoczęty

W czwartek 14 czerwca rozpoczęły się XXI mistrzostwa świata w piłce nożnej. Gospodarz mundialu, Rosja, jest pierwszym krajem z Europy Wschodniej, który podjął się organizacji światowego czempionatu. To przedostatni turniej z udziałem 32 zespołów. Potrzebne do wyłonienia mistrza świata 64 mecze zostaną rozegrane na 12 stadionach.

 

Wszystkie reprezentacje uczestniczące w mistrzostwach w środę były już w Rosji. Jako ostatni do swojej bazy dotarli grupowi rywale Polaków Japończycy, którzy dopiero wieczorem wylądowali w Kazaniu, bo dzień wcześniej grali w Austrii wygrany 4:2 sparing z Paragwajem. W czwartek odbyła się krótka ceremonia otwarcia mundialu, a po niej na boisko stadionu Łużniki wyszli piłkarze Rosji i Arabii Saudyjskiej (mecz zakończył się po zamknięciu wydania). A od piątku piłkarskie święto rozpocznie się na całego. My na pierwszy występ naszej reprezentacji będziemy musieli poczekać do wtorku 19 czerwca, bo grupa H swoje inauguracyjne potyczki stoczy jako ostatnia.

 

Gospodarz ma najgorzej

Rosjanie konkurowali w staraniach o prawo organizacji mistrzostw z Anglią, Belgią i Holandią oraz Hiszpanią i Portugalią. Działacze FIFA dokonali wyboru 2 grudnia 2010 roku i przez kolejne osiem lat tyle się na świecie wydarzyło, że mundial w Rosji stał się „gorącym politycznym kartoflem”, którego temperatura podkręcana była do samego końca. Ostatecznie blisko 700 milionów dolarów wydane przez Rosję na organizację imprezy i blisko cztery miliardy dolarów na sportową infrastrukturę stały się argumentami, które ostatecznie powstrzymały zakusy przeniesienia mundialu do innego kraju. Ale już wiadomo, że Rosja nie zarobi na imprezie tyle, ile mogłaby zarobić gdyby nie sankcje gospodarcza i polityczne. FIFA też jednak nie zarobi też tyle, ile by chciała, ale per saldo i tak wyjdzie na tym interesie lepiej od gospodarzy turnieju.

Mundial w Rosji to także pozbawiona szans na sukces rywalizacja administracji państwowej z rynkiem. Jeszcze w ubiegłym roku rosyjski rząd znowelizował prawo i ustalił o ile mogą maksymalnie wzrosnąć ceny usług hotelowych i prywatnych kwater. Ale nikt nie potraktował tych wytycznych poważnie, bo jak donosiły rosyjskie media, ceny w hotelach poszybowały do poziomo przekraczającego nawet możliwości kibiców z najbogatszych krajów świata.

To nie jedyny przykład zmagań urzędników z rzeczywistością. Zarządzono, że do miast, w których będą rozgrywane mecze, nie będą mogły wjeżdżać autobusy przewożące ludzi oraz ciężarówki wiozące niebezpieczne ładunki, natomiast autokary przewożące kibiców będą musiały obowiązkowo posiadać system Glonass, rosyjski odpowiednik nawigacji satelitarnej GPS. Tylko, że jak obliczyli rosyjscy specjaliści, niezbędne oprzyrządowanie i jego rejestracja kosztuje prawie dwa tysiące dolarów.

Większym problemem będą jednak utrudnienia w dojazdach do pracy dla setek tysięcy mieszkańców podmiejskich wsi i miasteczek. To może oznaczać albo zamknięcie wielu firm na czas mistrzostw, albo ich prace na pół gwizdka. Jak dowodzą rosyjscy analitycy, straty z tego tytułu mogą przewyższać potencjalne zyski z mundialu.

 

FIFA szczodra dla swoich

Piłkarze oczywiście grają dla kibiców, na pewno też kierują nimi ambicje zdobycia mistrzowskiego tytułu i zapisania się na kartach historii futbolu, ale tak naprawdę to grają o pieniądze dla siebie i swoich macierzystych klubów i federacji. Ci najlepsi nie mogą rzecz jasna w reprezentacji liczyć na zarobki takie jakie mają w klubach, ale o przysłowiową czapkę śliwek na pewno nie grają. Reprezentanci Hiszpanii wynegocjowali po 800 tysięcy euro premii na głowę, jeśli wygrają mundial w Rosji. Dla porównania osiem lat temu za triumf w RPA otrzymali po 600 tysięcy euro.

Broniący tytułu Niemcy zgodzili się powalczyć o powtórkę tego wyczynu za znacznie mniejsze wynagrodzenie, bo tylko 350 tysięcy euro. Za zajęcie drugiego miejsca dostaną po 200 tysięcy euro, za półfinał po 125 tys. euro, a za ćwierćfinał po 75 tys. euro. Premie ustalone przez PZPN dla naszych piłkarze na tle światowych potęg wypadają blado. Piłkarze otrzymają do podziału 35 procent z kwoty jaką zarobią na rosyjskich boiskach.

 

Kasa dla klubów i federacji

FIFA przygotowała na premie dla uczestników mundialu 325 milionów euro. Za sam udział w mistrzostwach każdy z finalistów otrzymał już po osiem milionów dolarów. Zespoły, które wyjdą z grupy, ale odpadną w 1/8 finału, dostaną po 12 mln dolarów. Dotarcie do ćwierćfinału i odpadnięcie na tym poziomie zostało wycenione na 16 milionów dolarów. Zespół, który zajmie 4. miejsce otrzyma 22 miliony dolarów. Dwa miliony więcej otrzyma drużyna, która wygra mecz o 3. miejsce. Wicemistrz świata zgarnie natomiast 28 milionów dolarów, zaś zwycięzca mundialu 35 milionów dolarów.

Z kasy FIFA pożywią się też kluby, które oddelegowały swoich piłkarzy na mistrzostwa świata. Przed mundialem w RPA w 2010 roku Europejskie Stowarzyszenie Klubów (ECA) wymusiło na FIFA wypłatę rekompensat za udziału zawodników w światowym czempionacie. Osiem lat temu Międzynarodowa Federacja Piłkarska wypłaciła z tego tytułu klubom 40 mln dolarów. Cztery lata później w Brazylii ta pula została zwiększona do 70 mln dolarów, a teraz w Rosji wyniesie aż 209 milionów dolarów. W ten sposób, delegując graczy do poszczególnych reprezentacji, zarabiają też kluby, w których 736 piłkarzy zgłoszonych w kadrach 32 finalistów na co dzień występuje. FIFA płaci za każdego piłkarz od 31 maja do następnego dnia po odpadnięciu z turnieju lub zakończeniu mistrzostw. Koszt jednego dnia spędzonego przez piłkarza na mundialu w Rosji został wyceniony na 8530 dolarów.

FIFA wybrała ofertę USA, Kanady i Meksyku

Obradujący w Moskwie kongres FIFA wybrał organizatora MŚ 2026. Zwyciężyła wspólna kandydatura Stanów Zjednoczonych, Kanady i Meksyku. Wielkim przegranym jest Maroko, które starało się o mundial po raz piąty.

 

W odróżnieniu do poprzednich wyborów gospodarzy mistrzostw świata, gdy dochodziło do skandalicznych machinacji, przekupstw i korupcji wśród głosujących członków Komitetu Wykonawczego FIFA, tym razem światowa federacja postanowiła rozstrzygnąć tę kluczową dla piłkarskiej rodziny kwestię w powszechnym głosowaniu z udziałem wszystkich 210 zrzeszonych w FIFA krajowych federacji. Wykluczono jednak siedem z nich – cztery kraje ubiegające się o organizację imprezy oraz trzy terytoria zależne od USA (Guam, Puerto Rico i Samoa Amerykańskie z Wyspami Dziewiczymi). A to oznaczało, że do zwycięstwa konieczne było uzyskanie poparcia co najmniej 104 federacji.

Mimo marketingowych zabiegów Marokańczyków większość kochających ponad wszystko pieniądze piłkarskich działaczy optowała za amerykańską kandydaturą, bo obiecywała wpływy z turnieju szacowane na co najmniej 14 miliardów dolarów, dwukrotnie więcej niż konkurenci. Na wszelki wypadek do wyborczej walki włączył się nawet prezydent USA Donald Trump, który na Twitterze w swoim stylu napisał: „Stany Zjednoczone przedstawiły solidną kandydaturę razem z Kanadą i Meksykiem. Byłoby wstydem, gdyby kraje które wspieramy występowały przeciwko kandydaturze amerykańskiej. Po co mielibyśmy je wspierać, gdyby one nas nie popierały (również w ONZ)?”. Jego agitacja była zbędna, bo po porównanie obu ofert eksperci FIFA zdecydowanie wyżej ocenili organizacyjny i finansowy potencjał Amerykanów.

W głosowaniu wspólna kandydatura amerykańsko-kanadyjsko-meksykańska uzyskała poparcie 134 federacji, natomiast marokańska tylko 65. Tak więc za osiem lat piłkarski mundial po raz drugi w historii gościć będzie w Stanach Zjednoczonych (wcześniej odbył się w tym kraju w 1994 roku), po raz trzeci w Meksyku (wcześniej był gospodarzem turniejów w 1970 i 1986 roku) i po raz pierwszy w Kanadzie. Ale tak naprawdę wkład Meksykanów i Kanadyjczyków będzie symboliczny, bo w tych krajach zostanie rozegranych tylko dwadzieścia z osiemdziesięciu meczów, wyłącznie w fazie grupowej.
Pierwsze mistrzostwa świata z udziałem 48 zespołów w lwiej części odbędą się na terenie Stanów Zjednoczonych, bo w tym kraju odbędzie się 60 mundialowych meczów, w tym wszystkie w fazie pucharowej. Dla kibiców będą to jednak kosztowne mistrzostwa.

Fura pieniędzy czeka na finalistów mundialu

FIFA pochwaliła się rekordową pula pieniędzy dla uczestników rozpoczynających się 14 czerwca mistrzostw świata w Rosji.

 

Na premie i nagrody dla najlepszych światowa federacja przeznaczy 791 milionów dolarów. Ponad połowę tej sumy (400 milionów) otrzymają zespoły wedle ich końcowej pozycji w turnieju. Reszta kwoty trafi do macierzystych klubów zawodników, którzy znaleźli się w kadrach zespołów oraz do tych drużyn, które ucierpią z powodu kontuzji piłkarzy. Na triumfatora tegorocznego mundialu czeka premia w wysokości 38 milionów dolarów. To o trzy miliony więcej niż otrzymali Niemcy cztery lata temu za zwycięstwo w mistrzostwach świata organizowanych w Brazylii. Finalista turnieju w Rosji dostanie 29 milionów, a drużyna, która zajmie trzecie miejsce – 24 miliony dolarów.

Reprezentacja Polski, jak każdy z 32 finalistów MŚ 2018, już zarobiła 9,5 mln dolarów (8 milionów za awans plus półtora miliona na koszty przygotowań), ale jeśli wyjdzie z grupy to ta kwota zostanie podwojona. Premie finansowe dla uczestników mistrzostwach świata stale rosną. Cztery lata temu w Brazylii do podziału było 576 milionów dolarów, a 20 lat temu we Francji 103 miliony dolarów.