
Rewolucyjne przeobrażenia globalne:
Początek 2026 r. przyniósł wiele istotnych wydarzeń na arenie międzynarodowej, które mogą mieć poważny wpływ na dalszą ewolucję cywilizacji ludzkiej. Szczególnie wnikliwej analizy wymagają poczynania trumpowskiego przywództwa USA, które – niekiedy – poprzez wojownicze, czy wręcz udziwnione i stale modyfikowane posunięcia zmierza najwyraźniej do odzyskania swej wiodącej niegdyś pozycji na świecie. Potwierdzeniem tych zapędów jest, niewątpliwie, ryzykancka próba podważenia, czy wręcz zrujnowania systemu utworzonego po zakończeniu II wojny światowej, którego sztandarowym elementem jest ONZ i jej organizacje wyspecjalizowane. Choć Prezydent Donald Trump (D.T.) nie trąbi o tym otwarcie i głośno, to w opinii światowej toruje już sobie drogę przekonanie, że jego zamiarem jest obalenie systemu ONZ-owskiego i utworzenie czegoś „nowego” na tym miejscu. W kategoriach czystej abstrakcji można by stwierdzić, że chyba najlepiej dla J.E. Pana D.T. byłoby uzyskanie nieosiągalnego stanowiska Prezydenta Ziemi (President of the United States of Earth – USE)!? Świadectwem tego jest przyjęcie na tegorocznym Światowym Forum Gospodarczym w Davos dokumentu (Karty) ws. utworzenia tzw. Rady Pokoju pod samozwańczym przewodem właśnie Pana Prezydenta Donalda Trumpa (por. Full text: Charter of the Trump’s Board of Peace) [1]. Póki co, Kartę podpisali przywódcy 35 państw. Tak został uczyniony pierwszy krok modyfikacyjny w zakresie ewentualnej zmiany systemu światowego à l’américaine. Zobaczymy, co stanie się dalej, pamiętając o tym, że np. Chiny są zdecydowanymi zwolennikami innowacyjnej modernizacji obecnego systemu na czele z ONZ! Utworzenie obok niej owej samozwańczej trumpowskiej Rady Pokoju spowodowałoby zbędne dublowanie oraz zmniejszenie efektywności poczynań na rzecz pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego oraz postępu cywilizacyjnego.
Od dłuższego już czasu główny ośrodek rozwoju naszej cywilizacji przesuwa się coraz wyraźniej z regionu Północnego Atlantyku (Europa Zachodnia i Ameryka Północna) na rozległe obszary Azji/Pacyfiku (APAC = Asia/ Pacific). Dobiega końca epoka dominacji atlantyckiej, która trwała nieprzerwanie od czasów I rewolucji przemysłowej, a może nawet i wcześniej – od podbojów kolonialnych poczynając. Najpierw należy podać i uzasadnić definicję APAC. Pod pojęciem tym rozumiem 46 państw tego regionu obejmującego giganty azjatyckie: Rosję, Indie, Chiny, Iran, Kazachstan, Indonezję i in. oraz wiele miniaturowych krajów wyspiarskich, takich jak: Fidżi, Vanuatu, Tuvalu, Tonga i in. Łączna liczba ludności APAC wynosi obecnie ponad 4,5 mld obywateli (tzn. 62% ludzkości). Przyrost demograficzny nie jest tam wysoki i sięga 1% rocznie. Terytorium APAC stanowi 2,8 mld hektarów = 22% powierzchni wszystkich lądów na Ziemi. W istocie rzeczy, kategoria: Azja/Pacyfik powinna brzmieć: Azja/Oceania (na czele z Australią). Bowiem Pacyfik przylegający do wybrzeży Azji styka się z tą częścią największego akwenu świata, na której położone są liczne państwa i państewka Oceanii. Ponadto, jeśli udałoby się utworzyć wspólnotę (wspólny rynek itp.) eurazjatycką i połączyć ją ze strefą Pacyfiku, to wówczas EAPAC stałby się wielkim podmiotem bezkonkurencyjnym w skali globalnej. Jestem zdecydowanym zwolennikiem takiego rozwiązania
Dlaczego inne państwa położone nad Pacyfikiem (z obydwu Ameryk) nie mieszczą się w kategorii Azja/Pacyfik? Po prostu, dlatego, że nie jest to Ameryka/Pacyfik! Istnieje ważna płaszczyzna współdziałania wszystkich państw Pacyfiku, znana pod nazwą APEC = Asia Pacific Economic Cooperation. W gronie państw APAC napotykamy na znakomite przykłady kojarzenia najstarszej cywilizacji światowej (Chiny, Indie, Iran/Persja i in., liczącej sobie 5 – 7 tysięcy lat) z najnowocześniejszymi dokonaniami godnymi XXII wieku. Jednocześnie, od początku XXI wieku obserwujemy bardzo istotne przeobrażenia i przemiany w łonie i za przyczyną APAC. Dotyczą one, przede wszystkim, systematycznego zwiększania się ciężaru gatunkowego, potencjału i znaczenia tego regionu w układzie sił globalnych – na niekorzyść układu atlantyckiego. Zresztą, on sam przyczynił się walnie do tego – przenosząc własną produkcję i kapitały do wielu państw APAC, szczególnie do Chin, do Indonezji, do Bangladeszu i in. oraz licząc na wielkie dochody na chłonnych rynkach azjatyckich. Stymulowało to bezprecedensowy postęp w rozwoju tych państw, które szybko stały się znacznie bardziej konkurencyjne wobec starych państw kapitalistycznych.
Efekt ten został zwielokrotniony przez wielu spośród samych APAC-owców dzięki ich pracowitości, pomysłowości, inteligencji, innowacyjności itp. oraz znacznym nakładom na postęp naukowo-techniczny, na nowoczesną oświatę i na najnowsze technologie. Szczególnie Azjaci znakomicie wyczuli i podjęli swą kolejną wielką szansę historyczną, wyciągnęli stąd właściwe wnioski na przyszłość i sami zarobili na ww. transferach kapitałów i produkcji znacznie więcej niż kapitaliści atlantyccy! Chiny są główną siłą motoryczną tego postępu. Optymalne skojarzenie tradycyjnych przymiotów wielkomocarstwowości azjatyckiej (ludność, terytorium, siły zbrojne, potencjał produkcyjny, zasoby surowcowe itp.) z jej współczesnymi atrybutami (nowoczesność, konkurencyjność, innowacyjność, własne modele ustrojowe itd.) sprawiają, iż APAC nie ma i nie będzie mieć konkurencji na świecie XXI i XXII wieku oraz w dalszej przyszłości.
Drugim kluczowym procesem dziejowym na tych obszarach jest szybko postępująca integracja i zwiększanie efektywności współpracy dwustronnej i wielostronnej pomiędzy poszczególnymi państwami oraz grupami państw APAC. Dokonuje się to, m.in., dzięki przełamywaniu pozostałości odwiecznej wrogości, konfliktów, sporów, animozji i spuścizny kolonialnej, które były udziałem wielu państw i narodów tego regionu. Wspomnę, tytułem przykładu, konflikty chińsko – rosyjskie, chińsko – japońskie, chińsko – wietnamskie, chińsko – indyjskie, indyjsko – pakistańskie, irańsko – irackie, rosyjsko – japońskie, rosyjsko – afgańskie, japońsko – koreańskie i wiele innych. Niemało z tych przeszkód utrzymuje się w dalszym ciągu, szczególnie, w postaci tzw. dalekowschodniego syndromu wyspiarskiego. Cztery mocarstwa azjatyckie dysponują bronią nuklearną i zaliczają się do czołówki kosmicznej świata: Rosja, Chiny, Indie oraz Pakistan; zaś kilka innych krajów byłoby w stanie wejść dość łatwo w posiadanie takiej broni: Japonia, KRL-D, Korea Południowa, Iran, Kazachstan, Indonezja, Australia i in. Dlatego też nacisk na pokojową współpracę w ramach APAC ma kolosalne znaczenie dla całego świata – teraz i w dającej przewidzieć się przyszłości.
Nowy układ sił:
Doniosłym wyrazem integracji jest też coraz lepsze współdziałanie państw APAC w ramach globalnych i regionalnych organizacji międzynarodowych. Wśród nich czołowe miejsce zajmuje stowarzyszenie BRICS+ (rok założenia: 2009), do którego należą, m.in., trzy giganty azjatyckie: Chiny, Indie i Rosja. Głównie za ich przyczyną, BRICS+ jest lokomotywą przemian zmierzających do budowania nowego sprawiedliwego ładu polityczno-społeczno-gospodarczego oraz wielobiegunowego układu sił na świecie. Kolejny przykład: Szanghajska Organizacja Współpracy (SOW, rok założenia: 2001) – jako forum współdziałania politycznego, strategicznego, gospodarczego, kulturalnego i in. Do SOW należą – jako członkowie: Chiny, Rosja, Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan i Uzbekistan; – jako obserwatorzy: Afganistan, Indie, Iran, Mongolia i Pakistan; – jako partnerzy w dialogu: Białoruś, Sri Lanka i Turcja oraz – jako goście: ASEAN, WNP (postradziecka Wspólnota Niepodległych Państw) i Turkmenistan.
I wreszcie, ASEAN – Stowarzyszenie Państw Azji Południowo-Wschodniej (rok założenia: 1967), do którego należy 10 państw: Indonezja, Malezja, Filipiny, Singapur, Tajlandia, Brunei, Myanmar (Birma), Kampucza, Laos i Wietnam. Ostatnio coraz częściej pojawia się kategoria ASEAN + 3 (czyli: Chiny, Japonia i Korea Południowa). Utworzono już strefę wolnego handlu między państwami „13-tki”. Na jej konferencji „na szczycie” (Brunei, 9-10 października 2013 r.) przyjęto program dynamizowania współpracy do roku 2015 i na dalszą perspektywę – po roku 2015. Ówczesny Premier Li Keqiang (ChRL) złożył partnerom daleko idące propozycje zwiększania skali, poprawiania jakości i efektywności współdziałania oraz pokojowego regulowania spornych spraw terytorialnych na Morzu Południowo-Chińskim (tzw. CoC = Code of Conduct – Kodeks Postępowania). Wielkie mocarstwa azjatyckie współpracują na zasadach wzajemnego poszanowania, zaufania, równoprawności i obopólnych korzyści nawet z najmniejszymi państewkami wyspiarskimi APAC. Prognoza: procesy integracyjne na obszarach Azji i Pacyfiku postępować będą dalej dość szybko i efektywnie. Na horyzoncie nie widać granicy tych procesów. Do totalnej unifikacji APAC chyba jednak nie dojdzie – a to z uwagi na niebywałą różnorodność tamtejszych państw, systemów, społeczeństw i kultur, co też jest miarą bogactwa.
Ważnym wyznacznikiem analizowanej sytuacji makro jest osłabienie pozycji i spadek wpływów USA w strefie APAC. Sytuacja ta jest, naturalnie, pochodną wzmocnienia pozycji wielkich mocarstw azjatyckich tamże. Po II wojnie światowej polityka USA wobec APAC, szczególnie wobec państw azjatyckich, układa się w pasmo niesamowitych wstrząsów, perturbacji, porażek i niekonsekwencji. Zaczęło się to wszystko od dążenia do „powstrzymania komunizmu” w ZSRR i w Chinach oraz od japońskiego ataku na Pearl Harbour, na Hawajach. Rzekomą konsekwencją tego były tragiczne amerykańskie uderzenia atomowe na Hiroszimę i na Nagasaki (całkowicie bezsensowne, zbrodnicze i niepotrzebne). Po kapitulacji Japonii (i po zwycięstwie maoizmu w Chinach), USA usiłowały podporządkować sobie Azję /Oceanię i nadal czynią to, zresztą, bez powodzenia – ale kosztem olbrzymich i bezproduktywnych nakładów (np. wojny w Korei, w Wietnamie, w Afganistanie, w Iraku i in.). Buntuje się nawet militaryzowana Japonia, która stała się na długo swoistą nałożnicą polityczną i strategiczną USA – terroryzowaną obecnie „straszakiem chińskim” przez Stany Zjednoczone. Jednak chyba największe niepowodzenie polityczne, strategiczne, gospodarcze i finansowe spotkało USA w Azji w odniesieniu do ChRL.
W rozumieniu amerykańskim, Chiny miały stać się, szczególnie po roku 1978 (reformy i otwarcie na świat), tanim producentem, pochłaniaczem kapitałów i inwestycji oraz bezdennym rynkiem zbytu dla USA. Tymczasem zdarzyło się coś zupełnie odwrotnego – USA stały się nie tylko dostarczycielem kapitałów, środków produkcji i technologii dla Chin, ale również rynkiem zbytu dla wyrobów i usług z ChRL oraz wielkim dłużnikiem Państwa Środka. Obecnie więc polityka amerykańska wobec Chin znalazła się na rozstajnych drogach. Dylemat USA jest taki: czy Chiny – to przyjaciel (friend), czy przeciwnik (foe)? Występuje też łagodniejsza formuła tego dylematu: ChRL – to partner czy konkurent? Oto są pytania, na które Waszyngton nie ma jeszcze jednoznacznej odpowiedzi. Stanowi to ogromny problem dla USA, od rozwiązania którego uzależnione są również losy reszty świata. Byle tylko Stany nie wplątały się znowu w jakąś nieodpowiedzialną awanturę z Chinami, czy z innymi supermocarstwami i państwami azjatyckimi (np. KRL-D?). Podejście do kwestii tajwańskiej (tybetańskiej, ujgurskiej, hongkongskiej, wysp na Morzu Południowo-Chińskim, sankcje, cła i in.) są też wymownym kamieniem probierczym intencji USA wobec ChRL.
Waszyngton podejmuje coraz bardziej aktywne i agresywne wysiłki celem utrzymania, czy wręcz umocnienia swych pozycji w APAC. Działa często per procura – wykorzystując swych zauszników, szczególnie Japonię, Australię i Filipiny oraz w znacznie mniejszym stopniu, Koreę Południową i Tajwan, a nawet Wietnam. Potężna VII flota amerykańska (the VIIth Pacific Fleet) ma być orężem w obronie amerykańskich interesów strategicznych i gospodarczych w regionie APAC. Celowi temu służą także dość liczne jeszcze amerykańskie bazy wojskowe tam rozmieszczone. Jest ich ponad 20, z czego 8 tylko w samej Japonii (m.in. Okinawa, Fukuoka i in.). Całe półkole tych baz otacza już z trzech stron terytorium Chin – poczynając od Kirgistanu, poprzez Malezję, Północną Australię (Port Darwin), Filipiny, Tajlandię, Brunei, Singapur, Guam aż po Koreę Południową. US Army zamierza jeszcze utworzyć kolejną bazę na Wyspie Kokosowej (Cocos Island), na Oceanie Indyjskim. Nuklearne okręty podwodne US Navy patrolują nieustannie morza Azji Wschodniej i Oceanii.
Strategia amerykańska polega na planach prowadzenia działań bojowych w powietrzu i na wodzie (air-sea battle) – z niewykluczonym użyciem broni masowej zagłady. Jest to anachroniczna i przestarzała strategia nie gwarantująca zwycięstwa oraz nie dostosowana do współczesnych wymagań tamtejszego pola walki, znacznie odległego od terytorium USA. Tak było już w wojnie koreańskiej, wietnamskiej, afgańskiej i irackiej – ze znanymi skutkami. Na szczęście ministerstwa obrony i najwyższe dowództwa sił zbrojnych ChRL oraz USA blisko współpracują i kontaktują się między sobą! Mają bowiem świadomość, iż ewentualna chińsko – amerykańska konfrontacja militarna (head-on crash) miałaby katastrofalne skutki nie tylko dla obydwu stron, lecz również dla całego świata. Prawdopodobna prognoza na XXI i XXII wiek nie zakłada raczej takiej frontalnej i totalnej konfrontacji, choć całkowicie wykluczyć jej nie można. Obecnie jednak US Army (+ sojusznicy) nie mają wystarczającej przewagi strategicznej i poważniejszych szans na zwycięstwo w ewentualnym starciu z kolosami azjatyckimi. Ci, z kolei, zmuszeni są do systematycznego doskonalenia swego potencjału militarnego celem wspólnej obrony, zwalczania terroryzmu, zapewnienia bezpieczeństwa szlaków żeglugowych, udziału w misjach pokojowych itp. Nie należy jednak lekceważyć nadal potężnej amerykańskiej hard power oraz ewentualności (ryzyka), iż może być ona wykorzystana w sposób rozpaczliwy, nieobliczalny, nieprzewidywalny, czy też przez zwykły przypadek (błąd komputera, czy inną miscalculation ludzi lub sztucznej inteligencji)?
Kluczowe aspekty demograficzne:
Liczebnie – ludnościowa przewaga APAC nad resztą świata jest prawie dwukrotna; zaś nad USA – piętnastokrotna. Prognozuję stosunkowo niewielkie zwiększanie się tej przewagi w bliższej i w dalszej przyszłości. Wynikać to będzie z dość powolnego, ale systematycznego podnoszenia się poziomu zamożności społeczeństw APAC oraz z tego, jak potoczą się procesy demograficzne w Chinach i w Indiach? W tej kwestii możliwe i realistyczne są raczej prognozy średnioterminowe – do 2030 r. Do tego czasu Indie staną się największym, pod względem liczby ludności, supermocarstwem świata. Przyrost naturalny nie jest tam ograniczany administracyjnie, lecz „regulowany” przez stosunkowo wysoką stopę śmiertelności niemowląt i dzieci w wieku do lat 5-ciu oraz relatywnie niedużą średnią długość życia obywateli. Natomiast, w Chinach utrzymana zostanie dość rygorystyczna, acz coraz bardziej elastyczna kontrola urodzin. W tej mierze można spodziewać się pewnych reform – z uwagi na starzenie się społeczeństwa (już prawie 15% ogółu w wieku ponad 60-ciu lat), na uboczne konsekwencje niedawnej polityki „jednego dziecka w rodzinie”, na dysproporcje ilościowe między kobietami a mężczyznami (100: 120) i inne poważne problemy demograficzno – społeczne. Prognozy chińskie, do roku 2030, przewidują wzrost liczby ludności do 1,6 mld obywateli. Zaś w Indiach, liczba ta może zbliżyć się do 2 mld osób! Wówczas łączna liczba ludności tych wielkich mocarstw azjatyckich i globalnych przekroczyłaby wskaźnik 40% ogółu ludzkości!
Chiny są dość jednorodne pod względem etnicznym – dominuje zdecydowana większość ludności Han (ponad 90%). 55 mniejszości narodowych liczy sobie (łącznie) ponad 110 mln obywateli, co stanowi 8,5% ogółu społeczeństwa. Największą mniejszością jest Zhuang (16 mln osób) zamieszkująca w prowincji Guangxi. Chińczycy ustanowili niebywały rekord płodności w latach 1964 – 1982, kiedy to liczba ludności zwiększyła się o 300 mln osób (!) w ciągu zaledwie 18 lat. Ówczesny przyrost naturalny wyniósł 3,8 promila. Jeśli zaś chodzi o przyszłą dynamikę przyrostu ludnościowego, to pewne wnioski można wysuwać w oparciu o dotychczasowe dane ze spisów powszechnych. Było ich 6, do tej pory, w prawie 80-cioletniej historii ChRL. I tak, spis z 1953 r. wykazał 590 mln obywateli chińskich; 1964 r. – 690 mln; 1982 r. – 1.01 mld; 1990 r. – 1,13 mld.; 2000 r. – 1,27 i 2010 r. – 1,34 mld. Dynamika ta może utrzymać się w dalszym ciągu, nawet z lekką tendencją spadkową. Chiny dysponują największymi (na świecie) zasobami siły roboczej – 900 mln ludzi zdolnych do pracy. 70% społeczeństwa chińskiego plasuje się w granicach wieku od 15 do 59 lat. W Chinach powiada się, iż niektóre tamtejsze pokolenia „zestarzały się zanim zdążyły się zbogacić”.
Na fali ww. wielkiego „urodzaju ludzi”, już na początku lat 70-tych XX wieku okazało się, że gospodarka chińska nie będzie w stanie udźwignąć tego ciężaru demograficznego. Zaczęło brakować żywności, odzieży mieszkań, środków transportu i innych dóbr pierwszej potrzeby. Wprowadzono więc rygorystyczny program kontroli urodzin, znany w świecie pod nazwą „polityki jednego dziecka” („one – child policy”) i zalecono obywatelom: „pobierajcie się później, później też wydawajcie dzieci na świat – mniej dzieci, ale za to zdrowszych dzieci”. Ustawowo podniesiono wiek, w którym można zawierać małżeństwa: 20 lat dla kobiet i 22 dla mężczyzn. Tylko w odniesieniu do mniejszości etnicznych pozostawiono poprzednie zasady, dopuszczając możliwość posiadania 2 – 3 dzieci w rodzinie. W wyniku tego, udział mniejszości w całym społeczeństwie zwiększył się od prawie 7% (w roku 1982) do około prawie 9% obecnie. Natomiast w stosunku do ludności Han ograniczenia spowodowały pożądane skutki, utrzymując przyrost demograficzny w ryzach. Poczynając od roku 1971 (wprowadzenie ograniczeń) do dziś – w Chinach urodziło się o ponad 300 mln (!) noworodków mniej niż byłoby to bez ograniczeń. 300 mln obywateli – to mniej więcej tyle, ile wynosi liczba ludności USA. Kluczowym zadaniem, jest zapewnienie odpowiedniego poziomu wykształcenia społeczeństwa. Dziś nie należy on jeszcze do najwyższych. Oczywiście, fenomenalnym osiągnięciem Chin jest prawie zupełne zlikwidowanie wszechobecnego kiedyś analfabetyzmu. Jednak tylko 10% społeczeństwa Chin legitymuje się wykształceniem średnim lub wyższym. Zaś 71% obywateli ukończyło jedynie szkoły podstawowe i średnie. Dlatego też państwo chińskie przeznacza ogromne środki (ok. 4% PKB) na oświatę oraz na innowacje, na naukę i na technikę.
Jeśli chodzi o Indie – to ich sytuacja demograficzna jest znacznie bardziej skomplikowana niż w Chinach. Raczej działają tam dość żywiołowo prawa natury, niezależnie od przyjęcia, w 1952 r., programu pn.: National Family Planning. W roku 2000, liczba ludności Indii przekroczyła 1 mld. Mimo lekkiego spadku, tempo przyrostu naturalnego jest nadal dość wysokie, wyraźnie wyższe od analogicznego wskaźnika w Chinach. Obecnie liczba ta wynosi ponad 1,4 mld obywateli (czyli prawie 18% ogółu ludzkości, przy czym terytorium Indii zajmuje tylko 2,4% lądów na Ziemi). Od uzyskania niepodległości (1947 r.) do dziś – liczba ludności Indii uległa potrojeniu. Średnio – w ciągu jednego dziesięciolecia przybywa 180 mln nowych obywateli Indii. 73% ogółu ludności mieszka na wsi. Stopa przyrostu naturalnego = 1,58%. Średnia dzietność: 2,8 dziecka na kobietę w wieku rozrodczym (a miało być 2,1). Obecnie przewiduje się osiągnięcie wskaźnika 2,2 – do roku 2050. Na 100 mężczyzn przypadają 94 kobiety. Średnia długość życia kobiet – 73 lata, a mężczyzn – 67,5 lat.
Społeczeństwo Indii jest stosunkowo młode – 64% obywateli jest w wieku od 15 do 64 lat. Prognoza do roku 2030 zakładała, iż średni wiek obywateli Indii wyniesie 29 lat (Chin – 37 lat, a Japonii – 48 lat). Najgęściej zaludnione (1.000 – 2.000 osób lub więcej na 1 km kw.) są północno-wschodnie stany Indii, jak np.: Uttar Pradesz, Bihar, Bengal Wschodni, okolice Kalkuty i in. Zaś, największym miastem jest Mumbai (Bombaj) – około 17 mln mieszkańców. Wielkość siły roboczej w Indiach jest też imponująca – 500 mln ludzi w wieku produkcyjnym, w tym, niestety, również dzieci pracujące. Stopa bezrobocia kształtuje się w granicach 8%, a wskaźnik PKB per capita = 1.500 USD. W biedzie (poniżej minimum socjalnego, 1 – 2 USD dziennie per capita) żyje około 30% mieszkańców Indii. Podobnie jak w Chinach, również w Indiach dokonał się wielki postęp w zakresie walki z analfabetyzmem. W 1947 r. (uzyskanie niepodległości), liczba analfabetów wynosiła 88% ogółu. Obecnie – tylko 25%. Informatycy i programiści indyjscy należą do najlepszych na świecie. W Indiach istnieje ponad 2.000 grup (i mniejszości) etnicznych; – co najmniej 30 języków (Hindi posługuje się 42% społeczeństwa); – wielorakość religijna: hinduizm (80,5%), islam (13,5%), sikhowie (2%), chrześcijanie (2,5%) i in.
Prognoza demograficzna: pod koniec XXI wieku liczba ludności Indii może osiągnąć 2,2 mld osób (!?). Wielką niewiadomą jest to, czy gospodarka indyjska udźwignie taki ciężar, czy gospodarstwo światowe wydobędzie się z zapaści pandemiczno -kryzysowej, czy nie wpadnie w nowy kryzys i czy będzie mogło wspierać rozwoj społeczno-gospodarczy Indii oraz korzystać z owoców ich wielkiego przyrostu demograficznego – miliardowych rzesz rąk do pracy i konsumentów? Alternatywa prognostyczna jest zatem niezwykle prosta: albo wielki pożytek z przyrostu demograficznego w Indiach, albo też niesamowity dramat i katastrofa społeczna. Tertium non datur (innej możliwości nie ma). Jeśli zaś chodzi o pozostałe największe pod względem liczby ludności (i terytorium), państwa APAC, to jest ich dziesięć: Indonezja, Pakistan, Bangladesz, Rosja, Japonia, Wietnam, Iran, Arabia Saudyjska, Australia i Kazachstan; i tak: – Indonezja: silna tendencja wzrostowa. Ludność ogółem: obecnie – ponad 251,2 mln obywateli, z czego 58% zamieszkuje na Jawie. Przyrost naturalny – 1,05%; średnia dzietność – 2,2 dziecka na kobietę; ludność w przedziale 15 – 64 lata: 67% ogółu; średnia długość życia – 72 lata; prognozy: 368 mln obywateli – w 2050 r.; 545 mln – w 2100 r.; – Pakistan: wyraźna tendencja wznosząca. Liczba ludności – 190,3 mln; przyrost naturalny – 1,6%; dzietność – 3,6 dziecka/na kobietę; 15 – 64 lata: 60%; przy czym 63% ogółu – poniżej 30 lat; długość życia – 66,5 lat; prognozy: 375 mln – 2050 r.; 929 mln (!) – 2100; – Bangladesz: szybki przyrost. Liczba ludności – 159 mln; przyrost naturalny – 1,6%; dzietność 2,6 dziecka/na kobietę; 15 – 64 lata: 61,5%; długość życia – 70 lat. Prognozy: 241 mln – 2050 r.; 350 mln – 2100 r.; – Rosja: bardzo trudna sytuacja demograficzna. Pewna stabilizacja – po załamaniu postradzieckim. Liczba ludności – 143,5 mln; gęstość zaludnienia – 8,5 osoby/km kw; przyrost naturalny – 0,23%; dzietność – 1,7 dziecka/na kobietę; 15 – 64 lata: 70%; długość życia: 70,3 lat (u mężczyzn – około 65 lat). Prognozy: 107 mln – 2050 r.; 67 mln – 2100 r. (ONZ ostrzega przed spadkiem liczby ludności Rosji o jedną trzecią w terminie do 2050 r.); – Japonia: bardzo trudna sytuacja demograficzna – tendencja spadkowa, starzenie się społeczeństwa. Liczba ludności: 127 mln, z czego 40% powyżej 60 lat; gęstość zaludnienia – 336 osób/km kw.; przyrost naturalny – 1,1%; dzietność – 1,4; długość życia – 81,25 (rekord światowy). Prognozy: 101,5 mln – 2050 r.; 59,5 mln – 2100 r.; – Wietnam: umiarkowany przyrost demograficzny. Liczba ludności – 92,5 mln; przyrost naturalny – 1,05%; dzietność – 1,9; 15 – 64 lata: 70%; długość życia – 72,5 lat. Prognozy: 111,5 mln – 2050 r.; 98 mln – 2100 r.; – Iran: niewielka tendencja wzrostowa. Starzenie się społeczeństwa. Liczba ludności – 80,9 mln; przyrost naturalny – 1,24%; dzietność – 1,9; ponad 50% ogółu – poniżej 30 lat; długość życia – 71 lat; Prognozy: 101,2 mln – 2050 r.; 96,8 mln – 2100 r. Jednak władze podejmują wysiłki celem podwojenia liczby ludności do 2030 r. Dopłaty z budżetu (równowartość 950 USD do każdego noworodka); – Arabia Saudyjska: dość szybki wzrost. Liczba ludności – 29 mln; przyrost naturalny – 1,5%; dzietność – 2,26; 15 – 64 lata: 65%; długość życia – 74,5 roku. Prognozy: 50 mln – 2050 r.; 88 mln – 2100 r. 9. Australia: dość szybki przyrost. Starzenie się społeczeństwa. Liczba obywateli w wieku powyżej 60 lat może osiągnąć wskaźnik 25% ogółu za około 40 lat. Liczba ludności – 23,3 mln; gęstość zaludnienia – 3 osoby/km. kw. (!); przyrost naturalny – 1,7%; dzietność – 2; długość życia – 82 lata. Prognozy: 34 mln – 2050 r.; 42 mln – 2100 r.; – Kazachstan: lekki wzrost (po spadku postradzieckim). Liczba ludności – 18 mln; przyrost naturalny – 1,35%; dzietność – 2,6; 15 – 64 lata: 71%; długość życia – 69 lat. Prognozy: 22,5 mln – 2050 r.; 33,3 mln – 2100 r. (POLSKA – dla porównania: silna tendencja spadkowa, stagnacja, starzenie się społeczeństwa + emigracja. Liczba ludności: 37,1 mln; przyrost naturalny – 1,19%; dzietność – 1,31; 15 – 64 lata: 71,7%; długość życia – 76 lat. Prognozy (przy utrzymaniu obecnej tendencji makrodemograficznej): 31,3 mln – 2050 r.; 16,6 mln – 2100 r. (?!)
Naturalnie, pod żadnym pozorem nie należy lekceważyć liczby obywateli zamieszkujących pozostałe, średnie i mniejsze pod względem ludnościowym, państwa i państewka wchodzące w skład tego ogromnego obszaru APAC. Jego potencjał ludnościowy APAC (prawie 4,5 mld obywateli) jest unikalny w skali światowej. Może on ulec podwojeniu do roku 2100. W większości są to społeczeństwa młode, coraz lepiej wykształcone i niezwykle pracowite. Średnia płaca miesięczna, poza Japonią, Australią, Hongkongiem, Singapurem, czy Brunei, wynosi tam zaledwie 10 -15% analogicznej płacy w UE, czy w USA. Ta dysproporcja nie potrwa jednak długo – bowiem zwiększanie siły nabywczej społeczeństw APAC stymulować będzie produkcję, popyt, sprzedaż, eksport, inwestycje, innowacyjność i konkurencyjność tego regionu. Ponadto, 4,5 mld obywateli – to potężny rynek producentów i konsumentów. W połączeniu z coraz nowoczesniejszym i wydajniejszym potencjałem wytwórczym, zasobami naturalnymi, terytorium, postępującą integracją i innymi atrybutami supermocarstwowości, rynek ten już dziś byłby samowystarczalny, nie potrzebując niczyjej łaski dla swego przetrwania i rozwoju. W rozumieniu Zachodu, pandemia koronawirusa miała zmniejszyć i osłabić olbrzymi potencjał ludnościowy i wytwórczy państw APAC. Ale stało się coś odwrotnego. Potencjał ten nie został osłabiony, lecz na pandemii przegrywają USA i ich sojusznicy zachodni. Ciekawe i trudne do przewidzenia jest to, jak sprawy potoczą się dalej i czy USA nie zechcą odrobić olbrzymich strat pandemicznych i kryzysowych swymi starymi metodami już wypróbowanymi bez powodzenia w licznych krajach APAC i in. (Korea, Wietnam, Afganistan, Irak oraz Ukraina, Palestyna i in.)? Pożyjemy, zobaczymy!
Porównania chińsko – amerykańskie:
1. Sfera polityczno-ideologiczna: ChRL uzyskała poważną przewagę merytoryczną nad USA dopracowując się z powodzeniem własnego systemu (ustroju) o nazwie: socjalizm o specyfice chińskiej w Nowej Erze i na Nowej Drodze bazujący na solidnych przesłankach naukowych. Obejmuje on dwie główne sfery innowacyjnego funkcjonowania oraz rozwoju państwa – w polityce wewnętrznej i zagranicznej. System ten działa z wielkim powodzeniem i z pożytkiem dla państwa, jak też dla dobrostanu jego prawie 1,5 mld obywateli. Jedna z najstarszych cywilizacji świata może wnieść swój cenny wkład do budowy nowej przyszłej cywilizacji ludzkiej. USA nie mają analogicznego nowoczesnego systemu i bazują nadal na ww. starociach systemowo-programowych z przeszłości, jakie nie są już w stanie rozwiązywać skutecznie coraz poważniejszych problemów krajowych i międzynarodowych, których ilość szybko wzrasta, a jakość pogarsza się wraz z upływem czasu. Nie dziwota przeto, że – w przypadku USA – obserwujemy szybkie narastanie coraz poważniejszych komplikacji i trudności wewnętrznych, a także nasilanie ich megalomańsko-hegemonistycznej aktywności i agresywności na zewnątrz. Taką drogą Amerykanie chyba daleko nie zajdą!
2. Kwestie społeczno-gospodarcze: analizując potencjały i możliwości materialne oraz polityczno-strategiczne obydwu analizowanych wielkich mocarstw należy brać pod uwagę co najmniej dwa fundamentalne kryteria oceny: I. ChRL uważa się, i słusznie, za wielkie mocarstwo rozwijające się zaliczane do Globalnego Wschodu, a także do Globalnego Południa; oraz II. Liczba ludności ChRL = ponad 1,4 mld obywateli, czyli +- czterokrotnie więcej niż w USA (342 mln). Zrozumiałe więc, że centralne i terenowe władze chińskie, partyjne i państwowe, ponoszą znacznie większą odpowiedzialność (niż amerykańskie) za dobrobyt tak ogromnej własnej gromady ludzkiej, tym bardziej. że prospołeczna polityka tych władz obejmuje również wszystkich ludzi na Ziemi!
W polityce społecznej ChRL osiągnęła, w roku 2020, fenomenalny sukces na skalę światową w postaci zwycięstwa nad skrajnym ubóstwem obywateli – victory over absolute poverty (łącznie chodzi o ponad 300 mln ludzi w ciągu minionych dziesięcioleci!). Można więc przyjąć, że w ChRL nie ma już skrajnego ubóstwa, szczególnie na wsi. Natomiast w USA szacuje się, że ponad 37 mln obywateli wegetuje w skrajnej biedzie (to około 11% ludności). Z kolei, stopa bezrobocia w ChRL (głównie w miastach) oscyluje wokół 5%, (zaś w USA wynosi ona 4,5% ogółu obywateli zdolnych do pracy); ponadto, stopę bezdomności w ChRL szacuje się na 0,5% ludności (w USA jest ponad 771.000 bezdomnych). Występuje jeszcze jedna bardzo istotna cecha (humanizm) praktykowana w przypadku chińskiej polityki społecznej, w której dobro obywateli jest najwyżej cenione przez decydentów. To właśnie zasadniczo odróżnia ją od rzeczywistości amerykańskiej – neoliberalnej („radź sobie sam, jeśli potrafisz”, a jeśli nie potrafisz, to co”? To giń?). Nic przeto dziwnego, że w USA nasila się proces buntu obywatelskiego. Intensyfikuje się też napięcie społeczne, w wyniku czego, niestety, „trupy padają dość gęsto” w wielu miastach dumnych United States of America. Praktycznie nie ma dnia, żeby tu i ówdzie nie dochodziło tam do strzelaniny, w której giną Bogu ducha winni obywatele. Czy ktoś wie, dokąd to doprowadzi i gdzie jest granica tych anomalii?
A oto główne parametry makro ekonomiczne obydwu wielkich mocarstw (za lata 2024-25): wartość PKB ChRL = ponad 20 bln USD, a stopa wzrostu = 5% (USA – 30,5 bln USD, stopa wzrostu = 4,3%); stopa inflacji w ChRL = 0,8% (w USA = 2,7%); chińska nadwyżka (dodatnie saldo) w ogólnym bilansie handlowym = 1,2 bln USD i to niezależnie od kryzysu i od dyskryminacyjnej polityki celnej Prezydenta Donalda Trumpa; w jej wyniku wartość towarów chińskich eksportowanych na rynek amerykański obniżyła się od sumy 439 mld USD, w roku 2024, do 266 mld USD w roku 2025 (spadek o 38%); zaś wartość eksportu amerykańskiego na rynek chiński w roku 2025 spadła do poziomu poniżej 110 mld USD; a jeszcze w roku 2024 wartość ta osiągnęła w obrocie towarowym 141 mld USD + 46 mld USD z tytułu eksportu usług. Oto katastrofalne rezultaty trampowskiej „polityki celnej”! Niemniej jednak rezerwy walutowe ChRL zwiększyły się do sumy 3,4 bln USD (+ 5.500 ton złota). W tym samym czasie rząd amerykański musi żebrać co pewien czas o pieniądze od Kongresu (to tzw. (shutdown) celem finansowania i zapewnienia funkcjonowania organów i instytucji państwowych.
3. Problemy międzynarodowe, w których występuje niemało istotnych rozbieżności pomiędzy ChRL i USA. Na szczęście, rozbieżności te są przedmiotem ciągłych dwustronnych konsultacji i uzgodnień na różnych szczeblach, od najwyższego poczynając. Strona chińska ma swoją znakomitą i rozważną Xiplomacy, zaś Strona amerykańska posiada wojowniczy i nieobliczalny Trumpizm dyplomatyczny. Godzenie tych dwóch jakości przypomina czasami kojarzenie ognia i wody, ale – póki co – każda ze Stron stara się nie przekraczać określonej granicy bezpieczeństwa, czy tzw. „czerwonej linii”. Oczywiście, byłoby znacznie lepiej dla obydwu partnerów wielkomocarstwowych oraz dla całego świata, gdyby ich stosunki wzajemne układały się na zasadach pokojowego współistnienia, poszanowania i wzajemnie korzystnej współpracy, ale na to chyba trzeba nam będzie jeszcze trochę poczekać?! Nie wykluczajmy a priori takiej nieuchronnej możliwości, o ile partnerzy amerykańscy zrozumieją, że ich droga może doprowadzić wszystkich donikąd i że zgodzą się oni, w końcu, na optymalną formułę współpracy i współistnienia z innymi wielkimi mocarstwami i państwami. Celem ChRL nie jest zniszczenie USA, takoż i celem USA powinno być ułożenie po nowemu i racjonalnie swych stosunków z ChRL oraz z innymi wielkimi mocarstwami i państwami.
Polityka zagraniczna Chin Ludowych doznała niebywałej metamorfozy w okresie od 1978 roku, kiedy to ówczesny Przewodniczący Deng Xiaoping zadeklarował dalekowzrocznie sławetne reformy oraz „otwarcie na świat” („opening up”) i położenie kresu tradycyjnemu izolacjonizmowi chińskiemu. W relatywnie krótkim okresie czasu ChRL uzyskała status najbardziej dynamicznego wielkiego mocarstwa na świecie, które rozwija pomyślną partnerską współpracę, na dobrą sprawę, że wszystkimi kontynentami, regionami, państwami, dużymi i małymi, oraz z organizacjami międzynarodowymi, od ONZ poczynając. Są to nie tylko historyczne przemiany ilościowe, ale również jakościowe. Ich wyrazem jest metoda Soft Power, a także chińska humanistyczna troska o wzajemne korzyści (win-win cooperation), o zapewnienie trwałego pokoju oraz solidnego bezpieczeństwa, o działanie na rzecz zrównoważonego rozwoju, o dbałość o środowisko naturalne, o sprawiedliwość i o równe prawa, o poszanowanie godności ludzkiej, o wspólną lepszą przyszłość dla wszystkich ludzi na Ziemi itp.
Celom tym przyświecają także znane koncepcje i propozycje chińskie, np. w postaci nowego Pasa i Szlaku, a także działalność Organizacji międzynarodowych w rodzaju: BRICS+, Szanghajska Organizacja Współpracy, APAC, ASEAN+3 i wielu innych. Współpraca ChRL z całą zagranicą oraz budowanie nowego sprawiedliwego wielobiegunowego ładu światowego odbywa się w oparciu o normy innowacyjne i efektywne pod każdym względem oraz o poszanowanie wobec przepisów prawa międzynarodowego. W latach 2021 – 2025 Kierownictwo chińskie przedstawiło opinii światowej kilka kluczowych Inicjatyw (Global Initiatives) dotyczących: rozwoju, bezpieczeństwa, współpracy między cywilizacjami – por. zał. [2] oraz usprawnienia systemu zarządzania kluczowymi sprawami światowymi. Bez wątpienia, zrealizowanie tych Inicjatyw przyczyniłoby się do naprawienia sytuacji globalnej oraz do udoskonalenia współpracy międzynarodowej, która kuleje już od dłuższego czasu. W całej historii cywilizacji ludzkiej trudno by szukać podobnych (do chińskich) nowatorskich koncepcji teoretycznych, rozwiązań programowych i poczynań praktycznych dla dobra człowieczeństwa.
Hard Power w wykonaniu USA: jeśli przyjąć, jako układ odniesienia, że w okresie od zakończenia II wojny światowej oraz od rozpoczęcia „I zimnej wojny”, Stany Zjednoczone realizowały, wobec większości mocarstw oraz państw świata, swoją politykę zagraniczną „z pozycji siły, przemocy”, a także hegemonizmu, dominacji i ekspansjonizmu, to obecnie owa polityka Neo-Hard Power ulega bezprecedensowemu zwielokrotnieniu i wzrostowi natężenia. Dlaczego? Po pierwsze, dlatego, że USA chcą odzyskać dominującą pozycję na świecie – utraconą, niezależnie od stosowania pierwotnej, lecz nad wyraz nieskutecznej wersji Hard Power; po drugie, celem Waszyngtonu jest nierealne powstrzymanie (containment) globalnej innowacyjnej ofensywy politycznej, strategicznej i programowej innych wielkich mocarstw oraz organizacji międzynarodowych; po trzecie, Stany Zjednoczone zmierzają agresywnie do przejęcia inicjatywy globalnej oraz do przebudowania „po swojemu” istniejącego systemu międzynarodowego utworzonego, przecież również z udziałem USA, po II wojnie światowej; po czwarte, obecna tzw. Neo-Hard Power Waszyngtonu jest odzwierciedleniem jego niemocy (groźnej dla USA), jeśli chodzi o rozwiązywanie, wspólnie z innymi podmiotami zagranicznymi, nabrzmiewających problemów globalnych powstałych w wyniku neoliberalizmu i neokapitalizmu amerykańskiego; po piąte, obecna intensyfikacja ofensywności oraz agresywności USA na arenie międzynarodowej jest również pomyślana jako antidotum i metoda na odwracanie uwagi własnego społeczeństwa od coraz poważniejszych problemów wewnętrznych mogących spowodować poważne perturbacje polityczno-społeczne, a nawet stanowić zalążek nowej wojny domowej w USA; po szóste, racjonalnie myśląca część przywódców amerykańskich ma, zapewne, świadomość nikłej efektywności ww. dotychczasowej US Hard Power, ale nie ma gwarancji powodzenia w realizacji jej ww. nowej odmiany oraz w próbach przebudowy ładu światowego a l’americaine.
Główne refleksje końcowe:
W świetle powyższej analizy i oceny sytuacji na obszarach APAC można zapewne dojść do wniosku, że tworzy się tam, a po części już powstał olbrzymi i nowy jakościowo podmiot cywilizacyjny, który może uratować ludzkość i życie na Ziemi. Istnieją zasadnicze wręcz diametralne, choć nie zawsze sprzeczne, różnice pomiędzy narodami i państwami położonymi po obydwu stronach Oceanu Spokojnego – Asia/Pacific oraz Americas/Pacific. Pod wieloma względami każda z tych Stron prezentuje zgoła odmienne koncepcje teoretyczne i realizuje takież poczynania praktyczne w odniesieniu do wzajemnych stosunków, jak też do całego świata; choć niektóre podmioty z ww. drugiego „obozu” (np. Brazylia) oscylują ku APAC. W wyniku tego, współczesny podwójny dylemat makro jest następujący: czy w owych stosunkach zwycięży kooperacja, czy też konfrontacja oraz czy obie te formuły mogą współpracować i współistnieć pokojowo obok siebie? Każdy rozsądny człowiek wolałby, niewątpliwie, kooperację i pokojowe współistnienie! Ale nie brakuje też szaleńców preferujących konfrontację oraz wojnę w sennym marzeniu, jak też w iluzorycznym dążeniu do wyłącznego, po swojemu, panowania nad światem. Dziś i jutro nie jest to i już nigdy nie będzie możliwe; bowiem Asia/Pacific zdobywa coraz poważniejszą przewagę nad America/Pacific, a faktycznie, USA/Pacific!
Właśnie ta okoliczność sprawia, że niektórzy politycy i stratedzy amerykańscy postępują coraz bardziej nerwowo, prowokacyjnie i niebezpiecznie nawet w stosunku do samych siebie oraz wobec najbliższych sąsiadów (np. Kanady, Meksyku, Wenezueli, Kuby, Grenlandii, a nawet Rosji, Iranu i in.). Z powyższych rozważań wynika, że w skład APAC wchodzą trzy główne kategorie państw członkowskich: wielkie mocarstwa (np. Indie, Chiny, Rosja), średnie mocarstwa (np. Australia, Indonezja, Pakistan, Iran, Kazachstan, Filipiny i in.) oraz mniejsze państwa, tzw. wyspiarskie, na obszarach Oceanii (np. Vanuatu, Tonga, Tuvalu, Fidżi i in.). Zaś Filipiny i Japonia, (która doświadczyła tragedii wybuchu 2 bomb atomowych) odgrywają specyficzną rolę proamerykańską w tym zestawieniu; natomiast Korea Południowa i Australia zbliżają się do APAC, także do Chin, co mówi samo za siebie. Zaś Tajwan jako odwieczna prowincja chińska, jest nadal kokietowany, uzbrajany i modelowany przez USA jako swoisty „niezatapialny lotniskowiec” oraz jako rzekomo „suwerenne państwo” – ale do pewnego czasu. Na obszarach APAC funkcjonują silne organizacje międzynarodowe, jak np. BRICS+, Szanghajska Organizacja Współpracy, ASEAN, (także ASEAN+3 – Chiny, Korea Południowa, Japonia) i in. Natomiast, po stronie USA/Pacific pokutuje, pod przewodem tamtejszego wielkiego mocarstwa, anachroniczny i rozkojarzony anty-system, w którym nawet przyjaciele są traktowani jak nieprzyjaciele (UE, Kanada, Meksyk i in.).
Bardzo ważne jest jednak to, iż, niezależnie od odmienności, przywódcy obydwu powaśnionych Stron utrzymują bezpośrednie kontakty pomiędzy sobą (np. rozmowy Prezydentów USA i Rosji na Alasce, zapowiedź wizyt Prezydenta Donalda Trumpa w Chinach i Przewodniczącego Xi Jinpinga w USA oraz wiele innych). Dialog w warunkach konfrontacji i nieładu może być szczególnie cenny, pożyteczny i zbawienny. Celem choć skrótowego uzasadnienia ww. fundamentalnych też i ocen dotyczących stosunków wzajemnych pomiędzy Stronami, zaprezentowałem powyżej najważniejsze specyficzne odmienności, czy też zbieżności w ich teoriach i w praktykach. Zaproponowałem przeprowadzenie swoistej analizy komparatywnej (porównawczej) pomiędzy obiema Stronami, oczekując, że Szanowni Czytelnicy sami wyciągną dla siebie stosowne wnioski wynikające z tej analizy oraz stwierdzą, które rozwiązania systemowe będą służyć lepiej budowie innowacyjnej cywilizacji ludzkiej XXI i XXII wieku, a także wieków następnych? Póki co jednak, najważniejsze potrzeby do zaspokojenia na rzecz lepszego rozwoju cywilizacyjnego są ogromne i wymagają rychłego zapewnienia np.: pokoju zamiast wojny, bezpieczeństwa zamiast niebezpieczeństwa, nowego ładu zamiast starego nieładu, kooperacji zamiast konfrontacji, Soft Power zamiast Hard Power, rozwoju zamiast niedorozwoju, zaufania zamiast nieufności, równości zamiast nierówności, sprawiedliwości zamiast niesprawiedliwości, rozbrojenia zamiast zbrojeń, humanizmu i egalitaryzmu zamiast dyskryminacji, racjonalizmu zamiast neoliberalizmu itp. Ponadto, efektywnego uregulowania wymagają, m.in., następujące konkretne i ważne sprawy makro: ład międzynarodowy, zarządzanie sprawami globalnymi, organizacje międzynarodowe, działalność w kosmosie, nowoczesne technologie, kryzysy, terroryzm, przestępczość, patologie, korupcja, „kolorowe rewolucje”, środowisko naturalne, zmiany klimatyczne, klęski żywiołowe, uchodźcy i migranci, narkomania, ochrona zdrowia, pandemie, militaryzacja, dyskryminacja, rasizm, skrajna prawica, ubóstwo, głód, analfabetyzm, bezrobocie, bezdomność i wiele innych. Jak widać, potrzeby są przeogromne, ale woli politycznej i działań praktycznych nie staje celem zaspokojenia tych potrzeb. Na tym polega chyba najpoważniejszy dramat i wielkie nieszczęście współczesnej cywilizacji ludzkiej.
Biorąc, wszakże pod uwagę wyraźne dysproporcje ilościowe i jakościowe pomiędzy ww. liczną gromadą APAC oraz znacznie mniejszym kręgiem członkowskim USA/Pacific, skoncentrowałem się jedynie (i przykładowo) na koncepcjach systemowych czołowych wielkich mocarstw (tzn. ChRL i USA) w obydwu analizowanych ugrupowaniach. Nie znaczy to jednak, że pozostałe narody i podmioty państwowe funkcjonujące w ich ramach muszą niewolniczo traktować wzorce systemowe tych wiodących wielkich mocarstw; bowiem, np. w łonie APAC każde państwo członkowskie realizuje swoje własne rozwiązania i programy, koordynuje współpracę z partnerami oraz nie musi naśladować obowiązkowo np. wzorców chińskich; ale może wykorzystywać na własny użytek, na zasadach przyjacielskich i partnerskich, pozytywne doświadczenia chińskie. Zgoła inaczej natomiast wygląda sytuacja w łonie USA/Pacific, gdyż tam jest przymusowy obowiązek stosowania u siebie rozwiązań amerykańskich, czyli norm tzw. „American Democracy” oraz nader przestarzałych, już nieprzydatnych reguł neoliberalizmu, neokapitalizmu, neo-militaryzmu, neo-hegemonizmu i wielu innych „neo-izmów” w stylu amerykańskim. Przeto można i trzeba wątpić, czy przy pomocy starej praktyki i metodologii udałoby się zbudować nową cywilizację XXI i XXII wieku? Raczej nie! Zresztą, sama Ameryka nie udźwignie tego epokowego ciężaru. Ale USA mogą, jeśli zechcą i zdołają, dołączyć się, bez egocentryzmu, do wiodącej gromady wielkich mocarstw, państw i organizacji międzynarodowych we wspólnym procesie budowania dla całej ludzkości nowej cywilizacji globalnej na miarę XXI i XXII wieku oraz wieków następnych!
Załączniki:
[1]. Full text of Charter of the Trump’s Board of Peace; (z Internetu);
[2]. Full text of the Global Civilization Initiative, marzec 2023 r.; (z Internetu).
* * * * *









