Trójmorze, co dalej…

Motto: Tempora mutantur et nos mutamur in illis.

Czasy się zmieniają i my zmieniamy się wraz z nimi, mówi łacińskie przysłowie. Czy, aby na pewno się zmieniamy? Czy obecna globalna sytuacja powinna nas skłonić do zmian w sposobie politycznego myślenia? George Friedman uważał, jeszcze przed Afganistanem, że kolejne porażki militarne Stanów Zjednoczonych wkalkulowane są w ogólną, dalekosiężną strategię, która pozwoli Stanom na utrzymanie światowego przywództwa do końca bieżącego stulecia. Bardziej jednak podoba mi się myśl Zbigniewa Brzezińskiego, że Stany mogą wiele, ale nie wszystko.

Uwarunkowania zewnętrzne i wewnętrzne

Czytam niedawno, że Bush był prezydentem niemądrym, Obama hamletyzował a Trump był nieprzewidywalny. To wszystko bardzo prawdopodobne, ale ich wybór wynikał z poziomu niezbyt wykształconego i ubogiego społeczeństwa, którym kierują i manipulują wykształcone i bogate elity. Tych elit oceniać nie mam zamiaru. Obecnie prezydentem Stanów Zjednoczonych jest demokrata Joe Biden, który zastąpił na tym urzędzie republikanina Donalda Trumpa. Ten ostatni ogłoszony został przyjacielem Polski, czego nie zamierzam podważać, tym bardziej, że kandydował będzie na to stanowisko po raz wtóry, a co ważne, był politykiem sprzyjającym Inicjatywie Trójmorza, bardzo potrzebnej naszemu regionowi.
Zastanowić się natomiast warto na ile amerykańscy demokraci, których prezydentów doradcą był Zbigniew Brzeziński wykazać mogą aktualnie zrozumienie dla specyfiki Europy Środkowej, dla jej wielu pomysłów integracyjnych. Z enuncjacji medialnych wiemy już, że w amerykańskim Kongresie zarówno republikanie, jak i demokraci wyrażają poglądy sprzyjające Inicjatywie.
Postawić można pytanie na ile myśl polityczna Zbigniewa Brzezińskiego, który rozumiał Europę Środkową, zapamiętana została wśród demokratów. Oczywiście, „co będzie pokaże czas”, ale istnieje pokusa znalezienia już teraz, przynajmniej w części, odpowiedzi na to pytanie. Z. Brzeziński już na początku swej działalności naukowej i politycznej opowiadał się za integracją Europy Środkowej i za powstaniem konfederacji polsko-czechosłowackiej. Na jego poglądy wpływ mógł mieć niewątpliwie m.in. fakt, że jego żoną była Emilie Beneš stryjeczna wnuczka prezydenta Czech Edvarda Beneša, który wraz z premierem Władysławem Sikorskim taką konfederację podczas II wojny światowej usiłował powołać. Jeszcze kilka lat przed śmiercią B. Brzeziński stwierdzał, że odpowiedzią Europy na wyzwania stojące przed nią i całym Zachodem powinna być współpraca regionalna, wzmocnienie Grupy Wyszehradzkiej i powiązań z krajami północnej Europy.
Takie poglądy prezentował Z. Brzeziński wtedy, gdy pozycja Ameryki na globalnym forum już słabła. Na temat Trójmorza nie zdążył się wypowiedzieć, bo zmarł w roku 2017, a więc zanim Inicjatywa nabrała kształtu. Czy obecnie, po klęsce w Afganistanie, zaprzątał by sobie głowę Polską i Europą Środkową? (Nawiasem mówiąc Z. Brzeziński uważał, że Europa Środkowa kończy się na Łabie. Nie była to jednak polityczna definicja regionu, lecz raczej ekonomiczno-społeczna. M.P.).
Zbigniew Brzeziński we wstępie do swej książki „Strategiczna wizja” napisał: „Tylko dynamiczna, postępująca zgodnie z przemyślaną strategią Ameryka może wraz z jednoczącą się Europą wspólnie działać na rzecz większego i bardziej żywotnego Zachodu, zdolnego do odgrywania w sposób odpowiedzialny roli partnera dla rosnącego w siłę i coraz bardziej pewnego siebie Wschodu.
W przeciwnym razie niewykluczone, że geopolitycznie podzielony i skupiony na sobie Zachód pogrąży się w historycznym upadku, który upodobni go do upokorzonych i bezsilnych dziewiętnastowiecznych Chin. Na Wschodzie zaś pojawi się pokusa powtórzenia katastrofalnej w skutkach próby sił pomiędzy państwami dwudziestowiecznej Europy.” Z. Brzeziński pisał te słowa w 2012 roku a od tego czasu zmian na lepsze nie widać. Wręcz przeciwnie.
Rola politycznego gracza
Unia Europejska nie osiągnęła dotąd roli politycznego gracza (Brzeziński uważał, że jest to projekt niedokończony), a Stanom Zjednoczonym do przodującej roli w świecie coraz dalej. Z chwilą objęcia urzędu przez Prezydenta Bidena pozycja Stanów Zjednoczonych w świecie ma jakąś szansę na poprawę, ale to poprzednik Bidena, Donald Trump wspierał ideę Trójmorza, a nie aktualny Prezydent, który z poparciem jeszcze nie zdążył. Co prawda poparcie dla Inicjatywy Trójmorza wyrażają obecnie zarówno demokraci, jak i republikanie, ale poparcie to nie jest przekonywujące.
I nie było przekonywujące od strony finansowej nawet za Trumpa. Więcej było w tym poparciu słów niż konkretu, a raczej: pomóżcie sobie sami, albo: niech wam Unia Europejska pomoże. I Unia Europejska pomaga, a przede wszystkim nie przeszkadza.
Amerykańskie wsparcie dla idei Trójmorza jest jednak nadal niezbędne. A tymczasem na globalnym horyzoncie kłębią się ciągle czarne chmury. Skończyła się już dość dawno „globalna supremacja” Zachodu, a trwające sukcesy Chin czynią z nich alternatywę systemową, bo system amerykański, jak zauważył Z. Brzeziński, zaczyna być postrzegany jako przestarzały. Ważnym wydarzeniem stało się wycofanie wojsk amerykańskich z Afganistanu. Decyzja Prezydenta Bidena w tej sprawie świadczy o przezorności jego i jego ekipy. Wszelkie ponawiane w przyszłości ewentualne militarne próby ratowania amerykańskiego imperium skończyć się mogą bardzo tragicznie i przyśpieszyć koniec, a nie uratować USA. A pokusy w Stanach powrotu do militarnych interwencji niestety nadal istnieją!
Renesans Ameryki
Tymczasem przywrócenie świetności Ameryki nastąpić może obecnie przede wszystkim poprzez sukcesy gospodarcze oraz na polu nauki i edukacji, w ścisłym sojuszu z Unią Europejską Analitycy polityki międzynarodowej i znawcy problematyki afgańskiej głowią się obecnie nad tym jakie będą skutki wycofania wojsk USA oraz ich sojuszników. Przeważać wydaje się opinia, że na ich miejsce wejdą do Afganistanu Chiny. Sam Prezydent Biden tak sądzi.
Amerykanie zostawili w Afganistanie mnóstwo wojskowego sprzętu, który, jak widać, niewiele pomógł w wygraniu tej wojny. Myślę zresztą, że talibom ten sprzęt też do niczego przydatny nie będzie. Przypatrzą mu się Chińczycy.
Już podczas wojny w Wietnamie odzywały się głosy, że aby wygrać podobny konflikt (są oczywiście także istotne różnice!) stosunek liczbowy sił inwazyjnych do sił miejscowego przeciwnika powinien być kilkakrotnie wyższy, a walka powinna przypominać walkę wręcz, czyli „face to face”. A tu niestety mamy do czynienia już z demografią. Kogo na Zachodzi stać na taką wojnę? A może stać Chińczyków? Z. Brzeziński uważał, że po wycofaniu wojsk amerykańskich nastąpi wewnętrzny rozkład kraju i rywalizacja o wpływy w Afganistanie wśród sąsiednich państw. Istnieje przy tym prawdopodobieństwo, pisał, że w Afganistanie na nowo rozpalą się namiętności religijne i etniczne.
Wydaje mi się jednak, że to m.in. rosnąca chińska obecność w Afganistanie ochłodzi tam nastroje i do większych militarnych perturbacji w tym kraju nie dojdzie. Brzeziński stwierdził przy tym że amerykańska skłonność do wycofywania się z Bliskiego Wschodu będzie zapewne wzrastać wraz ze słabnięciem globalnej pozycji USA, mimo wyrażanego publicznie poparcia dla Izraela. ( I tu zapalać się powinna dla politycznych decydentów czerwona lampka.
Jeśli Stany gotowe są opuścić Izrael, to co z Europą i z Europą Środkową?) Jego zdaniem długofalowym celem Stanów Zjednoczonych powinna być transatlantycka stabilność oparta na coraz pełniejszym porozumieniu między starymi potęgami Zachodu i nowymi potęgami Wschodu. Wymaga to starań przez kilka następnych dekad o połączenie zarówno Rosji, jak i Turcji, z Zachodem obejmującym już UE i USA, dzięki takim instytucjom jak UE i NATO.
Chiny – USA
Równocześnie strategiczne zaangażowanie USA w Azji powinno obejmować próby współpracy i partnerstwa z Chinami oraz promocję pojednania między Chinami i sprzymierzoną z USA Japonią. Brzeziński uważał, że Europa (Francja i Niemcy) popełniają błąd odrzucając europejskie aspiracje Turcji, która mogłaby osłaniać Europę od problemów i namiętności Bliskiego Wschodu. Turcja wykorzystując swe terytorialne i kulturowe związki z ludami starego imperium osmańskiego i postsowieckimi państwami Azji Środkowej, mogłaby podkopywać atrakcyjność islamskiego ekstremizmu i zwiększać stabilność regionalną, z korzyścią nie tylko dla Turcji, ale i dla Rosji i Europy. (Z. Brzeziński tego na napisał, ale podejrzewam, że chodziło mu także o zastąpienie na Bliskim Wschodzie Ameryki przez Turcję jako gwaranta bezpieczeństwa Izraela.
Można mieć jednak wątpliwości czy obecna Turcja spełnić może taką rolę. M.P.) Zauważmy, że w tym, z konieczności bardzo skrótowym, przedstawieniu ostatnich poglądów Zbigniewa Brzezińskiego jest miejsce dla Europy jako całości, ale nie ma miejsca dla Europy Środkowej. Brzeziński prezentował w roku 2012 swe poglądy z myślą o horyzoncie czasowym po 2025 roku.
Jeśli jego postulaty (prognozy?) nie uwzględniające Europy Środkowej zostaną zrealizowane, to czy w ich konsekwencji Niemcy (lub Unia Europejska) i Rosja podzielą się, zgodnie z historyczną tradycją, osamotnioną Europą Środkową. A może Stany realizować będą nadal koncepcję George’a Friedmana, według której Stany Zjednoczone nie dopuszczą do zbytniego zbliżenia Niemiec i Rosji?
Rozważyć można jeszcze jeden scenariusz, który przypominałby powrót do niemieckiej Mitteleuropy. Te 3. scenariusze wymagałyby być może oddzielnego rozpatrzenia, jakkolwiek wszystkie wydają się być z góry mało prawdopodobne, bo zakładają w podtekście nieprzyjazne relacje między Stanami a Unią Europejską.
Wydaje się jednak, że słabość Stanów i słabość Unii Europejskiej powinna skłaniać do ścisłego sojuszu.
Europejski instynkt polityczny
Jeżeli z kolei środkowoeuropejskie elity nie zawiedzie instynkt polityczny, to Europa Środkowa integrować się będzie w ramach Unii Europejskiej i to właśnie Unia Europejska pozostanie dla naszego regionu głównym i bezpiecznym partnerem, oczywiście w sojuszu z Ameryką Północną – tzn. Stanami i Kanadą. Co nie oznacza, że w Europie Środkowej nie będzie miejsca dla bezpośrednich partnerskich relacji ze Stanami Zjednoczonymi, Chinami, a także z Rosją. Napisałem niedawno, że z via Carpathia powinna się cieszyć również Rosja i wszyscy nasi wschodni sąsiedzi, bo nigdy nie mieli dobrej lądowej komunikacji z Bałkanami.
Sądzę przy tym, że chińska obecność w Afganistanie, na rosyjskim podbrzuszu, niekoniecznie sprzeczna w krótkim horyzoncie czasowym z interesem Zachodu i Ameryki, ostudzi nastroje w Europie Wschodniej (szczególnie w Rosji) i nastąpi wreszcie era współpracy Zachodu z Rosją, czego oczekiwał Z. Brzeziński.
A Chiny nie będą sprzeciwiać się tej współpracy, bo spokój na jedwabnym szlaku umożliwi im bezpieczny rozwój wymiany gospodarczej i handlu z Europą oraz z wszystkim krajami „po drodze”. A do zbliżenia, nie Niemiec, ale Unii Europejskiej z Rosją zapewne w dalszej perspektywie dojdzie, najlepiej przy amerykańskim współudziale. To zbliżenie poprze także Watykan, którego zauważalny długoletni dialog z Rosją zmierza właśnie w tym kierunku. Kiedy dokładnie nastąpi zbliżenie między całym Zachodem a Rosją, trudno w tej chwili przewidzieć, niemniej wydarzenia na świecie wydają się gwałtownie przyśpieszać. W każdym razie, do tego czasu, Europa Środkowa powinna już być maksymalnie zintegrowana, ale nie przeciw Niemcom, lecz w ramach Unii Europejskiej.
Skonfederowani?
Europy Środkowej nie udało się i nie uda nikomu na trwałe podbić siłą. Jej różnorodność narodowa, etniczna, kulturowa i religijna stanowi o jej niepowtarzalności, co równocześnie uniemożliwia narzucenie zwierzchnictwa jednego narodu drugiemu, a co dopiero całemu regionowi. Europa Środkowa nie potrzebuje hegemona, ani z zewnątrz, ani „własnego”; jedyny sposób, aby mówiła jednym głosem jest jej dobrowolne zjednoczenie na podstawie politycznej, gospodarczej, kulturalnej itd. w celu obrony wspólnych interesów. Proces ten może być długotrwały, co nie oznacza, że wizja Europy Środkowej zjednoczonej w ramach Unii Europejskiej jest wizją utopijną. Największym i niewybaczalnym błędem polskich i innych środkowoeuropejskich elit byłoby doprowadzenie krajów regionu do wyjścia z Unii Europejskiej.
Federaliści środkowoeuropejscy już od XIX wieku powtarzali, że obrona narodowych interesów małych i słabych środkowoeuropejskich krajów, w otoczeniu sąsiadujących z nimi potęg, wymaga rezygnacji ze skrajnych nacjonalizmów na rzecz zjednoczonego regionu. Rezygnacja ta nie wyklucza jednak rozumnego patriotyzmu. Myślano początkowo, że już wcześniej zjednoczona Środkowa Europa połączy się z Zachodem Europy. Stało się inaczej – do Unii Europejskiej weszły pojedyncze kraje środkowoeuropejskie, które dopiero obecnie, w ramach UE dokonują regionalnej integracji (m.in. Grupa Wyszehradzka, Trójmorze, chiński format współpracy obejmujący Chiny i kraje Europy Środkowej „17+1”). Zintegrowana Europa Środkowa, już jako samodzielny podmiot w UE, powinna w dogodnym dla siebie momencie zdecydować jaką formę federacji unijnej poprze, czy będzie to pełna federacja czy konfederacja. Wydaje się, że luźna konfederacja najbardziej odpowiadałaby obecnie możliwościom i potrzebom Europy. Przy czym w niektórych obszarach trudno wyobrazić sobie inne rozwiązania niż te, które przypominają scentralizowaną federację, chodzi np. o obronność czy walkę z cyberatakami. O pełnej suwerenności narodowej na podobnych polach należałoby raczej zapomnieć. Wiele obecnych sporów między poszczególnymi państwami unijnymi a brukselską administracją wynika z braku jasnych, nakreślonych uprawnień brukselskiej centrali (decydują często niewybierani lecz mianowani urzędnicy!) oraz państw członkowskich. Na te tematy powinni się wypowiedzieć konstytucjonaliści w państwach członkowskich Unii. Sądzę i mam nadzieję, że do dyskusji tej znaczący wkład wnieść może syn Zbigniewa Brzezińskiego, przyszły Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Mark Brzeziński. W dyskusji nad przyszłym kształtem Unii Europejskiej, procesem integracji środkowoeuropejskiej i miejsca w niej Polski, mogliby wziąć udział także polscy uczeni pracujący na zagranicznych uczelniach. W przeszłości to oni w dużym stopniu byli twórcami koncepcji Środkowej Europy.
Mówi się niekiedy, że polskie społeczeństwo podzielone jest mniej więcej równo na dwie części. Otóż w przypadku Unii Europejskiej jest inaczej: 4/5 Polaków (80 proc. ) opowiada się za obecnością w Unii. Tak wynika z badań opinii publicznej i to jest już bardzo dobra wiadomość. Nigdy jednak dotąd nie zadano społeczeństwu pytania odnośnie integracji środkowoeuropejskiej. Powodów jest wiele, a wśród nich podstawowy: społeczeństwo nie jest przygotowane do odpowiedzi, bo i pytanie trudno sformułować.
Czy społeczeństwo popiera dotychczasowe próby integracji regionalnej, np. Grupę Wyszehradzką? Wydaje się, że w tym przypadku zdecydowanie tak, ale co dalej? I tutaj jest pole do działania dla naszych elit politycznych. Wśród polityków popierających naszą obecność w Unii przeważa niestety pogląd, że w Unii niczego nie należy zmieniać, wystarczy ją popierać. Ponadto nasze elity nie wypowiedziały się na razie wyraźnie co do przyszłej, bardziej zintegrowanej niż dotąd, Europy Środkowej. Odpowiedź pozytywną otrzymujemy tylko w przypadku Grupy Wyszehradzkiej i tę próbę integracji należy zdecydowanie popierać, mimo, że nie zawsze zgadzamy się z linią polityczną poszczególnych krajów Grupy.
Jeżeli chodzi natomiast o szerszą integrację, całej Europy Środkowej, to inspiracje w tym kierunku przychodzą raczej z zewnątrz, np. ze Stanów Zjednoczonych i Chin niż z samego regionu. To, że świat dostrzega nasz region jako jedną całość, mimo wewnętrznego zróżnicowania, przyjmujemy jak rzecz zrozumiałą. Nie zawsze jednak tak było i w tym postrzeganiu nas przez świat obecnie wiązać można wiele nadziei. Jeżeli jednak Europa Środkowa nie wykorzysta sprzyjającego jej momentu, państwa narodowe regionu stracić mogą, jedyną być może, okazję zabezpieczenia swych dobrze rozumianych narodowych interesów. Jeżeli chodzi o Polskę, to już obecnie wielką szkodę naszym narodowym interesom przynieść mogą „mocarstwowe podrygi” jednych i błoga nieświadomość drugich polityków.
Wynikają one być może z przekonania, że sama Polska, bez wsparcia środkowoeuropejskich sąsiadów, jest w stanie prowadzić skuteczną politykę międzynarodową. Chciałoby się powiedzieć: więcej skromności, zanim ktoś nam powie: żadnych złudzeń Panowie! Polska (dotyczy to także pozostałych krajów Europy Środkowej) bez wsparcia naszego zintegrowanego regionu nie będzie w stanie prowadzić żadnej skutecznej polityki. Pomyślmy przez chwilę jaka byłaby przyszłość niezintegrowanych krajów Środkowej Europy. Ich los przypominałby, nigdy na szczęście nie zrealizowaną koncepcję Mitteleuropy, tym razem w wykonaniu Unii Europejskiej, czytaj najsilniejszych państw Unii; poszczególne państwa regionu w ważnych dla siebie sprawach nie miałyby wówczas nic do powiedzenia. Powoli, ale śpieszmy się! Tempus fugit! Czas ucieka i ktoś dodał, że nie wraca.

Cudowna podróż – historia migracji stada słoni azjatyckich w prowincji Yunnan

Stado słoni idzie drogą. Pod brzuchami dorosłych osobników idą trzy słoniątka. Mimo ogromnych rozmiarów, nie słychać żadnych kroków słoni, lekko poruszające się słonie cicho przechodzą drogą między budynkami…

Wycieczka na północ chińskiej prowincji Yunnan stada dzikich słoni trwająca od marca 2020 r. zdobyła serca wielu osób. Ogromna rzesza ludzi śledziła trasę wędrówki stada i jego zachowanie.
W marcu ubiegłego roku, 16 dzikich słoni azjatyckich wyruszyło w wędrówkę ze swojego pierwotnego siedliska w Xishuangbanna w prowincji Yunnan. 22 listopada 2020 roku jedna z samic ze stada urodziła małe słoniątko. Podczas prawie półtorarocznej podróży, stado słoni udawało się w kierunku północno-zachodnim i okrężną drogą na południe, przechodząc przez rejony miast Pu’er, Yuxi, Kunming, prefekturę Honghe i wiele innych miejsc, w końcu wróciło bezpiecznie do domu w sierpniu 2021 r..
Po drodze wydarzyło się wiele interesujących historii: urodziło się słoniątko, kilka słoni odłączyło się od grupy, by później wrócić do stada, słonie zbliżały się do miast, odwiedzały osiedla ludzkie, zostawiały tam swoje ślady. Pewnego razu stado podążało za samochodami na autostradzie, innym razem słonie bawiły się i zasnęły w gęstym lesie. Dzięki zdjęciom lotniczym można było śledzić życie stada słoni podczas wędrówki. Niektóre z tych zdjęć przedstawiały bardzo urocze i rozczulające obrazki, jak na przykład pozycje słoni podczas snu, słoniątko śpiące bezpiecznie między nogami swojej matki, spożywanie przez słonie bananów i ananasów, czy odkręcanie trąbą hydrantów z wodą i picie wody z kranów.
Stado słoni z Yunnan, to szczęśliwa, duża rodzina, która bez względu na wiatr i deszcz, czy letnie upały, zawsze radośnie śpiewała. Kiedy słonie są szczęśliwe, kręcą trąbami i głowami w górę i w dół, kiedy piją wodę, najpierw ją wąchają i spryskują nią inne słonie. Ich ulubioną zabawą było przepychanie się swoimi długimi kłami. Czasami, gdy walka była zbyt ostra, inne słonie podchodziły i powstrzymywały dalsze starcie. Często przechodząc obok wioski, małe słonie bawiły się wężami z wodą, czasami ścigały dla zabawy kury czy owce, bawiły się tarzając się w błocie.
Stado słoni to także duża rodzina, która się kocha. Wspinając się na wzgórze, dorosły słoń popychał nosem słoniątka, podczas kąpieli słonie ostrożnie pomagały słoniątkom. Pewnego razu 4 słonie przypadkowo wpadły do stawu, jednym z nich było małe słoniątko. Dwa dorosłe słonie w stawie pchały małego słonia na brzeg stawu, by się nie utopił, a następnie trzy słonie wspólnie rozgrzebywały ziemię, aby stworzyć łagodne zejście na brzegu, dzięki któremu słonie mogły opuścić staw. W ciągu tej trwającej blisko 5 godzin akcji, pozostałe 10 słoni kręciło się nerwowo wokół stawu, pilnując i czekając na powodzenie działań innych członków stada.
Wędrówka słoni przyniosła radość, ale również straty odwiedzającym je wioskom. Kiedy słonie mijały osiedla ludzkie, miejscowa ludność była bardzo podekscytowana: „Mamy nadzieję, że słonie niedługo przyjdą, ale obawiamy się, czy będzie to bezpieczne.” Mieszkańcy na drodze wędrówki w większości odnosili się pozytywnie do ochrony dzikiej przyrody, dzięki czemu stado słoni mogło przebywać w bezpiecznym i przyjaznym środowisku. Chociaż plony rolników były czasami zjadane i deptane przez słonie, miejscowi wieśniacy radośnie mówili: „Słoń też jest głodny, nie robią tego umyślnie.” Za tak prostym językiem kryje się miłość do słoni. 14 lipca stado słoni wkroczyło do gminy Longwu w powiecie Shiping, w sam raz na „Święto Zhazha” grupy etnicznej Hani. Aby nie niepokoić stada słoni, Hani zrezygnowali z tradycyjnych hucznych uroczystości, takich jak zgromadzenia i wiejskie biesiady. Zamiast tego przygotowali wóz pełen bananowców i wysyłali to pożywienie w góry do stada słoni.
Aby chronić wędrówkę stada słoni i mieszkańców znajdujących się na jej trasie, regionalny rząd prowincji Yunnan powołał specjalną grupę roboczą. Cały czas wyszkolony personel monitorował trasę wędrówki, ustawiał blokady, w razie potrzeby rozpraszał tłumy gapiów, karmił słonie, skutecznie łagodził konflikty między ludźmi a stadem słoni. Podczas tej akcji, prowincja Yunnan zmobilizowała ponad 25 000 policjantów i pracowników ochrony, wykorzystano 973 drony oraz ponad 15 000 pojazdów ratunkowych. Ewakuowano ponad 150 000 osób, dostarczono prawie 180 ton żywności. W czasie swojej wędrówki słonie były poddane starannej opiece i traktowano je bardzo humanitarnie.
Przez kilka miesięcy stado wędrujących słoni dostarczało wiele radości ludziom w Chinach i na całym świecie. Relację z wędrówki można było śledzić w wielu międzynarodowych mediach oraz mediach społecznościowych.
Jednak wszyscy zadają sobie pytanie: dlaczego dzikie słonie uciekły ze swojego rezerwatu? Obecnie najbardziej wiarygodna i przekonująca teoria poparta monitoringiem słoni azjatyckich, wskazuje na brak wystarczających ilości pożywienia w aktualnym miejscu przebywania słoni. „Wprawdzie lokalny las jest dobrze chroniony, ale areał roślin, które słonie mogą jeść, spada, co powoduje, że stado opuszcza swoje siedlisko i wychodzi na żerowanie”. Brak zasobów w pierwotnym środowisku sprawia, że słonie nie mają innego wyboru, jak tylko opuścić swoje domy i znaleźć inne tereny do pożywienia.
W czasach starożytnych, jak i współczesnych ludzie zawsze kochali słonie. Słonie mają wielką siłę, ale są łagodne, szczere i lojalne. Od czasów starożytnych uważano je za symbol siły. Słoń może dożyć 70 lat, więc jest praktycznie jedynym zwierzęciem na Ziemi, które może towarzyszyć człowiekowi, przez całe jego życie. W tradycyjnej chińskiej kulturze wyrazy „xiang”(słoń) i „xiang”(szczęście) są homofoniczne, więc słonie stały się symbolem szczęścia, dlatego często można spotkać ich rzeźby stojące przed budynkami lub umieszczane na ścianach domów.
W Tajlandii słonie reprezentują honor, świętość i godność. Najcenniejsze są białe słonie, dlatego Tajlandia nazywana jest również „Królestwem białych słoni”. W kulturze afrykańskiej słonie uważane są za symbol siły i mocy, podziwiane są za długowieczność, mądrość, lojalność, wytrwałość i duchę współpracy. Stały się totemem dla wielu afrykańskich plemion.
Ale obecna sytuacja słoni jest nieoptymistyczna. W 1979 roku na kontynencie afrykańskim żyło 1,3 miliona słoni, obecnie ich liczba gwałtownie spadła, do około 400 000 sztuk, co stanowi spadek o prawie 70% w ciągu ostatnich 40 lat. Ogromnym problemem jest kłusownictwo. Przestępcy brutalnie zabijają słonie w pogoni za kością słoniową. Za każdym produktem z kości słoniowej kryje się utrata życia słonia. Według statystyk, każdego roku w Afryce nielegalnie w polowaniach ginie od 30 000 do 40 000 słoni. Ponadto ekspansja działalności człowieka i globalne zmiany klimatu doprowadziły również do redukcji siedlisk słoni i spadku ich populacji.
Aby chronić słonie i zakazać polowań, w 1986 roku Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN) umieściła słonie azjatyckie na liście „gatunków zagrożonych”. W 1989 r. „Konwencja o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem” (CITES) wprowadziła zakaz handlu kością słoniową. W 2012 roku, ustanowiono 12 sierpnia „Światowym Dniem Słonia”, który ma zwrócić uwagę ludzi na całym świecie na problem ochrony słoni afrykańskich i azjatyckich. 30 lipca 2015 r. Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych przyjęło historyczną rezolucję w sprawie „zwalczania nielegalnego handlu dziką fauną i florą”.
Wiele krajów, w tym Chiny, podejmuje nieustanne wysiłki na rzecz ochrony życia słoni. Chiny już w 1988 r. uchwaliły „Ustawę o ochronie dzikiej przyrody” i umieściły słonie azjatyckie na pierwszej liście krajowych gatunków zwierząt chronionych w Chinach. W 2010 r. w Xishuangbanna w prowincji Yunnan wdrożono pilotażowo, dla rolników, pierwsze na świecie „Ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej za incydenty spowodowane przypadkami działania dzikiej przyrody”. Od 2014 r. ubezpieczeniem tym objęło całą prowincję Yunnan. Rząd zapewnia rolnikom pieniądze na wykup ubezpieczenia, a specjalne ubezpieczenie rekompensuje rolnikom straty wywołane przez stado słoni. Ten innowacyjny mechanizm skutecznie rozwiązał konflikt między ludźmi a słoniami. Dzięki wspólnym wysiłkom rządu i lokalnej ludności populacja dzikich słoni azjatyckich w prowincji Yunnan wzrosła z ponad 100 sztuk pod koniec ubiegłego wieku, do około 300 pod koniec 2019 roku.
Podczas tej podróży słoni w Yunnanie, ludzie chronili je w każdy możliwy sposób, pozwalając słoniom cieszyć się niemal idealną podróżą, która naprawdę ucieleśnia piękno i ciepło harmonii między człowiekiem a naturą oraz między człowiekiem a zwierzęciem. Ta wyprawa grupy słoni to także mikrokosmos chińskiej ochrony dzikich zwierząt. Dzięki temu więcej ludzi zdaje sobie sprawę, że na tej samej planecie ludzie muszą być zaangażowani w ochronę bioróżnorodności, wiedzieć, jak chronić dzikie zwierzęta i nauczyć się harmonijnego współistnienia z naturą.(

Jak wyglądają przygotowania do Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku?

Do Zimowych Igrzysk pozostało przeszło 140 dni. W miarę zbliżania się Zimowych Igrzysk Olimpijskich, prace organizacyjne i przygotowawcze do zawodów w terenie nabierają tempa. Sprawdźmy, co słychać w sprawie organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku.

Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pekinie odbędą sią w trzech lokalizacjach, tj. w Pekinie, Yanqing i Zhangjiakou. Na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie rozdanych zostanie 109 kompletów medali, czyli najwięcej w historii tej imprezy. W Pekinie sportowcy walczyć będą o 37 złotych medali, w Yanqing o 21, a w Zhangjiakou o 51.
Pekiński teren zawodów
Druga faza Chińskiego Narodowego Centrum Kongresowego to największy, nowy projekt na pekińskim terenie zawodów Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2022. Oczekuje się, że w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich weźmie udział ponad 3000 dziennikarzy i fotografów oraz około 12 000 nadawców.
W ramach drugiej fazy projektu Narodowego Centrum Kongresowego powstała konstrukcja stalowa, a zewnętrzna ściana osłonowa formuje unikalny kształt „stada ptaków”. Wschodnia, południowa i północna elewacja głównego budynku składają się ze specjalnej ściany osłonowej z metalu i szkła, w kształcie „ptasiego okna”.
2376 ścian osłonowych tworzy płaszczyznę w obrysie głównego budynku, na kształt stada ptaków. „Rozwijające się skrzydła wielkiego ptaka” podkreślają harmonię między budynkiem a naturą.
W Parku Shougang, w Pekinie, znajduje się biuro Komitetu Organizacyjnego Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie 2022.
Hutniczy kombinat przemysłowy Shougang powstał w 1919 roku i jest przykładem historii rozwoju chińskiego przemysłu. Na początku powstania Nowych Chin, chiński przemysł był bardzo słabo rozwinięty. Huta Shougang wprowadzała w Chinach wiele innowacji naukowych i technologicznych. Zajmowała wiodące miejsce w wielu kategoriach w Chinach i na świecie. Na początku XXI wiek, kierując się potrzebami urbanistycznego układu przestrzennego, hutę w Shougang zamknięto, a produkcję przeniesiono w inne miejsce. Powstał Park Shougang, który znalazł się na chińskiej liście ochrony dziedzictwa przemysłowego.
Biura Komitetu Organizacyjnego Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Parku Shougang znajdują się głównie w pomieszczeniach przekształconych i zaadaptowanych w oryginalnych zakładach przemysłowych, co jest w zgodnie z ideą zielonych igrzysk olimpijskich. Transformacja respektuje mechanizm i styl pierwotnej struktury przemysłowej, a także uwzględnia ponowne wykorzystanie tych obiektów po igrzyskach olimpijskich. Aby zachować pamięć o istnieniu dawnego przemysłu w Pekinie, naprawiono i poddano konserwacji oryginalne instalacje przemysłowe, w dużym stopniu zachowano styl industrialny, a także nadano nowe funkcje biurowe obiektom przemysłowym, realizując w ten sposób program ochrony i ponownego wykorzystania reliktów przemysłowych.
Skocznia narciarska Shougang znajduje się w północnej części Starego Parku Przemysłowego Shougang i jest pierwszym w historii zimowych igrzysk olimpijskich obiektem sportowym, który zbudowany został na terenie poprzemysłowym. Podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich odbywać się tu będą zawody w snowboardzie i skoki narciarskie freestyle. Po zimowych igrzyskach olimpijskich skocznia narciarska Shougang będzie wykorzystywana na stałe jako obiekt sportowy, goszczący zawodników z kraju i zagranicy, w czasie zawodów lub będzie służyć jako centrum treningowe. Skocznia narciarska Shougang będzie również otwarta dla publiczności i stanie się sportowym parkiem rozrywki dla mieszkańców Pekinu.
4 lipca ruszyły pełną parą ostatnie prace przy budowie i renowacji obiektów Zimowych Igrzysk Olimpijskich i Paraolimpijskich w Pekinie – budowa i remont Stadionu Narodowego „Ptasie Gniazdo” – na ceremonię otwarcia i zamknięcia. Prace mają się zakończyć w październiku tego roku.
Teren zawodów Yanqing
Prowadzenie Igrzysk w sposób ekologiczny to pierwsza z czterech głównych koncepcji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, a także uroczyste zobowiązanie wobec społeczności międzynarodowej. Od 2015 roku, przez 6 lat trwała ekologiczna rewitalizacja obszaru zawodów Yanqing, co czyni go projektem o najdłuższym okresie budowy na Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pekinie.
Teren zawodów Yanqing jest najtrudniejszym terenem zawodów Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, położonym na wysokości sięgającej 2198 metrów. Początkowo na terenie zawodów brakowało wody, dróg, elektryczności i komunikacji, a prace związane z renowacją ekologiczną były równie trudne, jak budowa nowego stadionu.
Aby chronić środowisko góry Xiaohaituo, teren zawodów Yanqing na pierwszym miejscu stawia ekologię. W 2016 roku, przed rozpoczęciem budowy, właściwi eksperci ds. leśnictwa, wód i gleby przeprowadzili wstępne badania środowiska ekologicznego.
W zależności od oddziaływań na poszczególne drzewa i charakterystyki roślin, opracowano „dostosowany” plan ochrony. Do tej pory na terenie zawodów ochroną objęto łącznie 313 drzew, przeszczepiono ex situ 24 tys. drzew i zagospodarowano blisko 300 mu (20 hektarów) baz ochronnych ex situ o przeżywalności około 91%. 11 tys. roślin, krzewów i traw zostało przesadzonych blisko ziemi. Obecnie wszystkie te rośliny znajdują się pod opieką profesjonalnej jednostki ogrodniczej.
Narciarstwo alpejskie to trudny, ale bardzo widowiskowy sport. Narodowy Ośrodek Narciarstwa Alpejskiego znajduje się na najwyższym szczycie góry Xiaohaituo, w Yanqing, na północny zachód od Pekinu i dysponuje 7 trasami zjazdowymi o łącznej długości 21 kilometrów i różnicy wysokości 800 metrów. To właśnie dzięki wysokiemu spadkowi i topografii góry Xiaohaituo, Narodowy Ośrodek Narciarstwa Alpejskiego posiada jedne z najtrudniejszych alpejskich tras narciarskich na świecie. Jako jeden z nowych obiektów Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, Narodowe Centrum Narciarstwa Alpejskiego będzie użytkowane również po Igrzyskach. W przyszłości powstanie w tym miejscu park sportowo-rekreacyjny. Miejsce to może być wykorzystywane od wiosny do późnej jesieni, jako centrum letnich aktywności sportowych, takich jak kolarstwo górskie, wspinaczka górska, wspinaczka skałkowa, turystyka piesza, zjeżdżanie po trawie itp. Będzie to baza sportowa na świeżym powietrzu.
Narodowy Tor Saneczkarsko-Bobslejowy znajduje się w północno-zachodniej części dzielnicy Yanqing, w Pekinie. W tym miejscu zawody będzie mogło obserwować 2000 widzów na miejscach siedzących i 8000 na miejscach stojących. Podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich na Narodowym Torze Saneczkarsko-Bobslejowym zostaną rozegrane wszystkie konkurencje saneczkarskie i bobslejowe. Długość Narodowego Toru Saneczkowo-Bobslejowego wynosi 1,9 kilometra, a różnica poziomów to około 127 metrów. Tor posiada 16 zakrętów.
Teren zawodów Zhangjiakou
Podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie na obiektach kompleksu Guyangshu sportowcy walczyć będą o 31 złotych medali.
Narciarstwo, uważane za filar przemysłu turystycznego w Chongli, w Zhangjiakou, ma wielu fanów w Chinach. Na obiektach kompleksu Guyangshu rozgrywane będą konkurencje w skokach narciarskich, narciarstwie biegowym, kombinacji norweskiej i biathlonie. Także w tym miejscu odbywać się będą konkurencje zimowej Paraolimpiady w narciarstwie biegowym. Wymienione dyscypliny sportowe nie są zbyt popularne w Chinach, dlatego poziom prezentowany przez chińskich zawodników nie jest wysoki.
Narodowe Centrum Skoków Narciarskich to skomplikowany obiekt budowlany, który przysporzył budowniczym najwięcej trudności technicznych wśród obiektów w Zhangjiakou. Skocznie znajdują się w górskiej dolinie nachyleniemiędzy górną, a dolną częścią skoczni wynosi prawie 160 metrów.
Narodowe Centrum Narciarstwa Biegowego wyróżnia się tym, że trasy biegowe wytyczone są wzdłuż naturalnych terenów górskich. Pętla trasy biegowej liczy 9,7 km, szerokość to 8-14 metrów. Na trasie można wyznaczyć 8 torów. Drzewa rosnące wokół są umiejętnie wkomponowane w architekturę toru. Stworzono wrażenie obecności gór i podkreślono naturalny charakter terenu. W celu oszczędzenia wody, służącej do naśnieżania obiektów w zimie, w kompleksie Guyangshu zbudowano systemy gromadzenia wody deszczowej, wód powierzchniowych i roztopowych, a także zbudowano kilka zbiorników wodnych, rozmieszczonych między torami wyścigowymi w nisko położonych naturalnych nieckach. Małe jeziora nie tylko efektywnie prowadzą gospodarkę wodną, zaspokajając potrzeby naśnieżania, ale także wzbogacają naturalny krajobraz i zostaną również wykorzystane po Igrzyskach Olimpijskich.
Oprócz stadionów, warto odwiedzić również miasteczko narciarskie Thaiwoo, w mieście Zhangjiakou. Znajduje się na najwyższej górze powiatu Chongli. Pionowe nachylenie góry o nazwie Jadeitowa Belka (2160 m n.p.m.), wynosi aż 510 metrów, a śnieg utrzymuje się tu nawet 150 dni. Miasteczko znajduje się na tej samej szerokości geograficznej północnej, co słynne na całym świecie Góry Skaliste i Alpy. Jest to uznana na świecie złota strefa „górskich wakacji”.
Budowa miasteczka narciarskiego Thaiwoo, którego powierzchnia wynosi 40 kilometrów kwadratowych, kosztowała ponad 20 miliardów juanów. Jest to obecnie największy ośrodek narciarski w Chinach.
Ośrodek narciarski Thaiwoo zajmuje powierzchnię 400 hektarów. Na jego obszarze można wytyczyć 200 tras narciarskich o łącznej długości 138 kilometrów.
W tym miejscu będzie można uprawiać takie konkurencje jak: narciarstwo alpejskie, czy narciarstwo biegowe, dostępna będzie zimowa infrastruktura rozrywkowa, organizowane będą zimowiska itp. Miejsce to zapewni miłośnikom narciarstwa pełen zakres wrażeń podczas zimowego urlopu.
Latem średnia temperatura w mieście wynosi 18℃. To rodzaj leśnego baru tlenowego na letnie wakacje. Miasto oferuje również różnorodne zajęcia na świeżym powietrzu, zajęcia muzyczne, czy kurs fotografii. W miasteczku znajduje się infrastruktura, która umożliwi mieszkańcom Pekinu i okolic wypady podczas letnich wakacji.
Prace budowlane na wszystkich, 76 kluczowych obiektach Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Zhangjiakou zostały już zakończone. Cztery obiekty, w centralnej części Chongli, posiadają już warunki do rozegrania zawodów i są nadal ulepszane i optymalizowane, zgodnie z wymagania Komitetu Organizacyjnego Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie.
Chiny są gotowe na przyjęcie gości ze świata podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku.

Wirus modyfikowany politycznie

Odtajniono raport wywiadu USA, którego sporządzenie zlecił w maju 2021 r. prezydent.

Kiedy świat stoi przed ryzykiem kolejnych pandemicznych fal, kiedy rzetelni naukowcy walczą z anty szczepionkowymi szarlatanami, Biały Dom zdecydował o odtajnieniu raportu amerykańskiego wywiadu badającego pochodzenie wirusa COVID-19.
Odtajniono w jawnej publikacji biura Dyrektora Wywiadu Narodowego, ale bez wielkiej celebry i medialnej odprawy, z lekkim poczuciem zażenowania.
I trudno się temu dziwić. Po dziewięć dziesięciodniowym dochodzeniu wywiad największego mocarstwa świata nadal znajduje się w punkcie rozpoczęcia dochodzenia.
Ustalono bezsprzecznie dwa źródła pochodzenia wirusa:

  • Wirus SARS-CoV-2 naturalnie „przeskoczył” ze zwierząt na ludzi, prawdopodobnie na którymś z targów zwierząt.
  • Wirus wyciekł z laboratorium w Wuhanie.
    Ustalono też, że obie teorie są jednakowo wiarygodne. Czyli każdy może używać tej wersji wydarzeń, która uzna za użyteczną dla swych interesów.
    Cóż, rzekłbym, że sam doszedłbym też do takich zdroworozsądkowych konkluzji, gdybym otrzymał z Białego Domu zlecenie na taki raport. Uczyniłbym to szybciej i znacznie taniej niż zjednoczone siły wywiadu USA. Ale nie przesadzajmy z żartami z tak poważnego i smutnego tematu.
    Wykonany na zlecenie prezydenta Bidena raport ma też pozytywne treści.
    Informuje, że wywiad USA jednoznacznie ustalił, że COVID-19 nie powstał w chińskich laboratoriach jako broń biologiczna.
    A taką tezę już w ubiegłym roku głosili niektórzy republikańscy politycy próbując podgrzać anty chińskie nastroje.
    Amerykańskie spec służby oceniły też, że mało prawdopodobną jest teoria o genetycznej modyfikacji wirusa.
    Amerykański raport został szybko skomentowany przez władze chińskie. „USA nie dbają o fakty i prawdę, ale o to, jak oczernić Chiny”, oświadczył Zhao Lijian, rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych.
    Pożytki z wirusa?
    Koronawirus to efekt naturalnej ewolucji, tak nadal uważa większość naukowców na świecie. Teza ta, najbardziej prawdopodobna, nie budzi jednak w mediach takich społecznych emocji jak inne, zwłaszcza te spiskowe. Znacznie mniej prawdopodobne, albo zwyczajnie fałszywe, ale za to przyciągające większą uwagę odbiorców mediów. Rozbudzające emocje opinii publicznej w wielu krajach.
    Jeszcze w ubiegłym roku poglądy, sugestie nawet, że SARS-CoV-2 to produkt inżynierii genetycznej, albo wirus wyniesiony na zewnątrz przez przypadkowo zakażonego pracownika laboratorium, traktowany był przez środowiska naukowe jako nieudokumentowane teorie.
    Biolodzy, genetycy i epidemiolodzy spierali się o to, które zwierzę stało się pomostem między nietoperzem a człowiekiem. Bo poważne analizy genomu SARS-CoV-2 wskazywały na efekt naturalnej ewolucji.
    Teraz hipoteza o wycieku wirusa hodowanego w chińskim laboratorium, dyskredytowana niedawno jako nieudokumentowana spekulacja, stała się tematem komentarzy w przeróżnych pismach, także naukowych, nagłośnionych śledztw dziennikarskich i analiz w czołowych amerykańskich gazetach.
    Nietrudno zgadnąć, że strona chińska nie pozostała dłużna. Skoro zdaniem amerykańskich komentatorów wirus mógł powstać w laboratorium, to nie można wykluczyć jego amerykańskiego pochodzenia.
    Chińskie media przypomniały, że w sierpniu 2019 roku zamknięto ze względów bezpieczeństwa amerykańskie laboratorium biologiczne Fort Detrick. To jedno z ponad dwustu amerykańskich laboratoriów, w których prowadzone są badania biologiczne dla celów wojskowych.
    Chińskie media przypomniały też, że w 2019 roku w Światowych Wojskowych Igrzyskach Sportowych w Wuhan uczestniczyli amerykańscy żołnierze stacjonujący w okolicach Fortu Detrick.
    W ślad za tymi doniesieniami mediów władze chińskie wezwały administrację USA do zaproszenia międzynarodowej komisji złożonej z ekspertów WHO, aby zbadać i wyjaśnić sytuację w Fort Detrick.
    Według sondażu magazynu „The Economist” i ośrodka YouGov, aż 58 procent Amerykanów jest przekonanych, że źródłem pochodzenia zabójczego wirusa było chińskie laboratorium. To o 10 procent więcej niż w podobnych sondażach robionych w maju 2020 roku. Zapewne ten wzrost niepotwierdzonej naukowo tezy, to efekt prawicowej propagandy telewizji Fox News, która preferuje antynaukowy styl przekazu. Zwłaszcza kiedy minimalizuje problem zmian klimatycznych albo zagrożenia koronawirusem.
    To też efekt popularnych w USA „naukowych influencerów”, jak Bret Weinstein, trąbiących w mediach społecznościowych o tym, że SARS CoV-2 jest efektem genetycznych manipulacji „podstępnych Chińczyków”.
    Prawda się obroni ?
    „Jedynym dowodem, jaki mają zwolennicy teorii wycieku z laboratorium, jest to, że laboratorium znajduje się w Wuhanie”, mówił Peter Daszak, specjalista chorób wirusowych i członek misji WHO.
    Eksperci tej organizacji chwalili stronę chińską za stworzenie im warunków do działania, dostępu do newralgicznych miejsc. Zastrzegli też, że pozostało jeszcze pól do badań, zwłaszcza analizy łańcuchów dostaw na zwierzęce targi i testowanie próbek zwierzęcych.
    Niestety sporządzony przez nich raport Światowej Organizacji Zdrowia /WHO/ wykluczający wyciek wirusa z laboratorium nie ma szans na taką popularność. Nie budzi takich emocji jak wszelkie teorie spiskowe. Nie służy administracji USA w tworzeniu negatywnego obrazu Chin w społeczeństwie amerykańskim i światowej opinii publicznej. Przydatnego do długofalowej politycznej i gospodarczej konfrontacji z rosnącą gospodarką chińską. Nie służy światowym mediom preferującym napędzające zyski emocje odbiorców niż „nudną”, niezyskowną prawdę.
    W oparach takich politycznych i medialnych gier światowa opinia publiczna zapomina o podstawowej w czasie pandemii wartości. Jedności we współpracy w walce z zarazą.

PS. Warto przypomnieć, że wyjaśnianie epidemii SARS z 2003 roku, w efekcie której zmarło prawie 800 osób, zajęło światowym wirusologom 14 lat.

O Chinach i USA po nowemu

Grono znanych polskich naukowców i publicystów przygotowało interesującą publikację. Zbiór esejów zatytułowanych „Wizja człowieka przyszłości w świetle współzawodnictwa ChRL i USA”.

Inicjatorem i redaktorem tomu jest profesor Wojciech Pomykało. A wśród jego autorów znajdujemy publicystów stale goszczących na łamach „Trybuny”: marszałka Longina Pastusiaka, profesorów Marie Szyszkowską i Wojciecha Pomykałę, publicystów Andrzeja Ziemskiego i Piotra Gadzinowskiego.
W zeszłym tygodniu z autorami i wydawcami publikacji spotkał się zastępca ambasadora Chin w Polsce JE Yao Dongye.
W czasie spotkania profesor Pomykało omówił treść tej nowej publikacji poświęconej chińskiej problematyce. Zwrócił uwagę na jej interdyscyplinarny charakter. Przypomniał,że jej autorzy reprezentują różne dziedziny nauki:filozofię, pedagogikę, nauki prawne, historię idei oraz nauki o polityce.
To sprawia, że czytelnicy mogą spojrzeć z różnych perspektyw na współzawodnictwo chińsko- amerykańskie.
Profesor Maria Szyszkowska zwróciła uwagę na uniwersalność myśli konfucjańskiej i jej obecność w europejskiej filozofii.
Redaktor Piotr Gadzinowski zaprezentował najważniejsze problemy poruszane w czasie ostatnich dyskusji o polskiej polityce wobec Chin.
Ambasador Yao podziękował autorom i wydawcą za ciekawą inicjatywę. Zadeklarował promocję publikacji w Chinach. Tłumaczenie jej i publikację na chińskim rynku wydawniczym.
Redakcja „Trybuny” będzie powracać do problematyki zawartej w publikacji. Planujemy zaprezentować artykuły jej autorów, fragmenty zamieszczonych w niej esejów.

Historia i współczesność kuchni chaoshan

W czerwcu na zewnętrznych ekranach paryskiej galerii handlowej „Printemps” wyemitowano film promocyjny prezentujący chińską kuchnię chaoshan. Jest to tradycja kulinarna wywodząca się z regionu Chaoshan, którego ważnym ośrodkiem jest miasto Chaozhou. Aktualnie Chaozhou ubiega się o wpisanie na listę „Sieci Miast Kreatywnych UNESCO”. Gdzie znajduje się Chaozhou? Na czym polega specyfika kuchni chaoshan?

Miasto Chaozhou znajduje się we wschodniej części prowincji Guangdong w Chinach. W czasach starożytnych, w ten sam sposób nazywano równiez region Chaoshan, którego jurysdykcja obejmowała dzisiejsze miasta Chaozhou, Shantou i Jieyang. Z tego powodu wielu przedstawicieli diaspory chińskiej pochodzących z tych terenów, a mieszkających zagranicą nazywana jest „ludźmi z Chaozhou”. Sztuka kulinarna wywodząca się z tego regionu i posiadająca długą tradycję oficjalnie nazywana jest kuchnią chaozhou, kuchnią Teochew, w Polsce bardziej znana jako kuchnia chaoshan. Nazwa Chaozhou, również w tym artykule, często, więc odnosi się ogólnie do całego regionu Chaoshan, a nie tylko do współczesnego miasta Chaozhou.
Kuchnia kantońska jest jedną z ośmiu głównych chińskich kuchni, a kuchnia chaoshan to jedna z trzech kuchni wchodzących w skład kuchni kantońskiej. Kuchnia chaoshan powstała w czasach dynastii Tang (618-907), ukształtowała się w czasach dynastii Song (960-1279), rozkwitła w czasach dynastii Ming i Qing (1368-1912), a w czasach współczesnych stała się sławna w Chinach i za granicą. Kuchnia ta słynie z owoców morza, wyszukanych i delikatnych przypraw oraz wysublimowanych smaków. Jest różnorodna i samodzielna, obejmuje ponad 500 potraw, ponad 300 rodzajów przekąsek i prawie 100 rodzajów sosów. Jeśli spojrzymy na popularność tej kuchni na świecie wyłącznie pod kątem geograficznym, nie będziemy w stanie zrozumieć powodów, dla których cieszy się ona tak dużą renomą. Przyczyny kształtowania się kuchni regionu Chaozhou są złożone i obejmują nie tylko czynniki regionalne, takie jak produkty i skład etniczny regionu, ale także wpływ na nią miały różne kultury i wymiana spowodowana migracjami oraz działalnością handlową na przestrzeni całej historii Chin.
Historia kuchni chaoshan
Kuchnie chińskie generalnie dzielą się według regionów. W czasach starożytnych, kiedy sieć drogowa nie była jeszcze dobrze rozwinięta, położenie geograficzne determinowało dostępność towarów, co z kolei wpływało na wybór składników wykorzystywanych w kuchni i w dużej mierze na sposób myślenia o przygotowywaniu posiłków.
Region Chaoshan jest otoczony z trzech stron górami i od południowego wschodu morzem, tworząc stosunkowo zamknięty obszar z dość długą linią brzegową. Bliskość morza sprawiła, że na liście składników kuchni mieszkańców Chaoshan znalazło się wiele rodzajów ryb. Oprócz morza, w Chaoshan występuje gęsta sieć wodna. W okolicy znajdują się trzy rzeki: Han, Rong i Lian. Tworzą one rozległe żyzne i wilgotne zasiedlone równiny, które zapewniają doskonałe warunki do rozwoju rolnictwa. Region otoczony jest górami, których około 20 szczytów ma powyżej 1000 metrów n.p.m. Tak zróżnicowane środowisko, w połączeniu z położeniem w pobliżu Zwrotnika Raka, dużym nasłonecznieniem i obfitymi opadami, przyniosły mieszkańcom ogromne bogactwo produktów. Mając tak wiele składników do wyboru, kuchnia ludzi z regionu Chaoshan przywiązywała szczególną uwagę do sezonowości i świeżości produktów, wybierając do spożywania składniki w ich najbardziej odpowiednim czasie.
Oprócz owoców morza, głównym składnikiem kuchni z tego regionu są produkty z ryżu. Wykorzystywanie ryżu w kuchni było charakterystyczne dla ludów mieszkających w głębi lądu. Wskazuje to na pochodzenie przodków mieszkańców regionu Chaoshan, którzy żyją tu dzisiaj i są potomkami ludzi z narodowości She, Han oraz „morskiego” ludu Tanka.
Lud Tanka jest zasymilowany z narodowością Han i zamieszkuje południowe wybrzeże Chin. Dawniej nie mieszkali oni na lądzie i nie zajmowali się rolnictwem. Zarówno mężczyźni, jak i kobiety żyli na łodziach i utrzymywali się z rybołówstwa. Zwani byli „ludźmi na łodziach” lub „morskimi Cyganami”. Po powstaniu Nowych Chin, większość przedstawicieli tego ludu osiedliła się na lądzie. Kultura rybacka ludu Tanka miała duży wpływ na wykorzystanie owoców morza w kuchni chaoshan.
Zgodnie z historycznymi zapisami, mniejszość etniczna She przeniosła się w region Chaoshan w czasach dynastii Tang. Ta grupa etniczna pochwalić się może bogatą kulturę obrzędową, dlatego w Chaoshan odbywa się ponad trzydzieści festiwali na cześć różnych świąt. Każde święto ma inny obiekt kultu, co doprowadziło do powstania rytualnych produktów ryżowych z różnych jego odmian.
Począwszy od czasów dynastii Qin (221 p.n.e.- 207 p.n.e.), Chaoshan był świadkiem kilku migracji Chińczyków Han przybywających tutaj z północy. Oprócz wpływu zaawansowanych kultur i asymilacji z miejscowymi tubylcami migranci przynieśli ze sobą kulturę kulinarną ówczesnego środkowego i dolnego biegu Żółtej Rzeki, czyli terenów dzisiejszej prowincji Henan. Na przykład potrawa, która obecnie znana jest po nazwą Chaozhou Yusheng, czyli surowe płatki rybne, była spożywana w prowincji Henan i okolicach w czasach panowania dynastii Tang. Gdy nastąpił kres dynastii Tang danie to przestało być podawane w tym regionie, ale nadal jest spożywane w Chaoshan.
Współczesna kuchnia chaoshan
Wpływ na bogactwo kuchni chaoshan miał rozwój handlu w czasach nowożytnych. Ludzie z regionu Chaoshan byli dobrymi kupcami i należeli do jednej z trzech największych grup kupieckich w Chinach, w czasach dynastii Ming i Qing. Działalność handlowa wywarła ogromny wpływ na kuchnię chaoshan. Z jednej strony prowadzenie biznesu przynosiło bogactwo, dlatego kupcy mieli wystarczające środki by kosztować wyrafinowanych i innowacyjnych potraw. Można powiedzieć, że kuchnia chaoshan rozkwitła właśnie dzięki prosperity w handlu.
Poza tym również same towary, którymi handlowano, miały duży wpływ na rozwój kultury kulinarnej w tym regionie. Głównym towarem, którym przez wieki handlowali ludzie z Chaoshan był cukier. W wielu przekąskach, a nawet w droższych daniach składnikiem jest cukier. Podczas tradycyjnego bankietu weselnego w Chaoshan składającego się z dwunastu dań, pierwsze i ostatnie potrawy są słodkie, co oznacza życie pełne słodyczy i stabilności.
Handel przyczynił się do rozkwitu kuchni, ale także dał możliwość przenikania się między różnymi kuchniami. Kupcy z Chaoshan handlowali cukrem w czasach dynastii Ming i Qing na wielkim obszarze od Banjarmasin w Indonezji do Tianjinu w północnych Chinach. Wszędzie tam, gdzie udawali się kupcy z Chaozhou, z pewnością znajdowała się restauracja serwująca dania kuchni chaoshan. Restauracje te były nie tylko miejscem spotkań kupców, ale również miejscem spotkań kucharzy. Dlatego w kuchni chaoshan można znaleźć wiele składników, które pierwotnie nie występowały w rejonie Chaoshan, takich jak np. sos shacha – sos powstały przez zmielenie orzeszków ziemnych, sezamu, drobnych owoców morza, czosnku, dymki, pieprzu i innych składników. W rzeczywistości powstał on na bazie tradycyjnego indonezyjskiego sosu Satay (Sate), który został ulepszony i stał się istotnym sosem w kuchni chaoshan.
Cechy kuchni chaoshan
Kuchnia chaoshan charakteryzuje się przede wszystkim delikatnością. Niezależnie od tego, czy jest to drogie bankietowe danie, czy mała domowa potrawa, nie brakuje misternych i wyszukanych przygotowań. Na przykład, aby ugotować owoce morza, potrzeba tylko kilku sekund, ale mieszkańcy z Chaozhou dodają zupę, która gotowana jest wcześnie godzinami i towarzyszy w daniu owocom morza.
Kuchnia chaoshan dąży do idealnej świeżości. Co należy rozumieć pod pojęciem idealna świeżość? Doskonałym przykładem jest hotpot z wołowiny w stylu chaoshan. Mięso wykorzystywane do tego dania jest podawane zazwyczaj około dwie i pół godziny po uboju. Po tym czasie mięso nie nadaje się do spożycia, gdyż jest silnie kwaśne, sztywne i ma nieprzyjemny zapach. Zazwyczaj w wielu miejscach w Chinach wołowina jest sprzedawana kilka godzin lub nawet następnego dnia po uboju, trudno, bowiem zagwarantować, że będzie ona gotowa do podania w ciągu dwóch i pół godziny po opuszczeniu rzeźni. Jednak w regionie Chaoshan obchodzenie się z wołowiną to wyścig z czasem. Ubój odbywa się w porze posiłków, tak aby mięso było gotowe do spożycia w ciągu dwóch lub trzech godzin. Kilkukrotny ubój w ciągu dnia zapewnia świeżość podawanego mięsa. Co bardzo ciekawe, z tego regionu nadmorskiego, w którym nie hoduje się bydła, hotpot z wołowiny rozprzestrzenił się na całe Chiny.
Tylko świeże składniki mogą zagwarantować trzecią cechę kuchni chaoshan – oryginalny smak. Dlatego mówi się, że „Kanton to miejsce, gdzie się je, a Chaozhou to miejsce, gdzie się smakuje”, co oznacza, że w Kantonie można spróbować wszystkich rodzajów chińskich kuchni, w Chaozhou delektuje się oryginalnym smakiem potraw. Przykładem może być przygotowanie owoców morza w kuchni chaoshan, które są po prostu gotowane w czystej wodzie, a następnie schładzane i suszone. W kuchni tej stosuje się aromatyczne przyprawy w celu stłumienia nieprzyjemnych smaków i podkreślenia oryginalnego smaku składników. Ponadto, do różnych potraw zawsze stosuje się różne sosy.