Angliki nie trzymają się mocno

Gospodarka Wielkiej Brytanii spisuje się poniżej oczekiwań ekspertów. Trudne wychodzenie z Unii Europejskiej jeszcze może pogorszyć sytuację.

Gospodarka Wielkiej Brytanii, po dobrych dwóch miesiącach (czerwiec i lipiec), w sierpniu 2020 r. odnotowała obniżenie dynamiki wzrostu gospodarczego. Na to nałożyło się nadejście drugiej fali koronawirusa, która zmusiła rząd brytyjski do wprowadzenia pewnych ograniczeń w gospodarce. Te ograniczenia natomiast sprawiły, że rząd zdecydował się na kontynuację programów pomocowych, choć w nieco ograniczonej formie.
Początek drugiej połowy 2020 roku przyniósł w Wielkiej Brytanii gospodarcze ożywienie, podobnie jak w większości krajów Europy Zachodniej. Po rekordowym spadku produktu krajowego brutto w drugim kwartale (- 19,8 proc.), w czerwcu i lipcu nastąpiło odbicie, odpowiednio o 8,3 proc. i 6,6 proc. miesiąc do miesiąca, co było w dużej mierze spowodowane stopniowym znoszeniem restrykcji, nałożonych podczas wiosennych działań nakierowanych na ograniczenie rozprzestrzeniania się koronawirusa.
Nie dziwi zatem, że wśród sektorów prym wiodły gałęzie gospodarki związane z szeroko pojętym wypoczynkiem (hotelarstwo, gastronomia), których wartość dodana pomiędzy czerwcem a sierpniem wzrosła z 20 proc. do około 50 proc. poziomu sprzed pandemii.
Najnowszy, sierpniowy odczyt miesięcznego wzrostu PKB (+ 2,1 proc. m/m) był już jednak znacznie niższy od oczekiwań analityków. Jest on tym bardziej niepokojący, że rząd wciąż wspiera wybrane sektory, m.in. wspomnianą gastronomię i hotelarstwo, gdzie tymczasowo obniżył VAT i dopłacał klientom do rachunków w restauracjach. Ponadto sierpień był miesiącem o relatywnie niskiej uciążliwości restrykcji związanych z pandemią.
Dane te powodują, że rośnie prawdopodobieństwo niższego niż wcześniej oczekiwano wzrostu w trzecim kwartale (który teraz szacowany jest na ok. 15 proc. kwartał do kwartału), a najnowsze prognozy zmian PKB w 2020 roku mówią o ponad 10 procentowym spadku – zauważa Towarzystwo Ekonomistów Polskich.
Należy jednak pamiętać, że miesięczne odczyty PKB w obecnej sytuacji gospodarczej mogą być obarczone istotnym błędem szacunkowym i możemy spodziewać się w przyszłości znacznych rewizji sierpniowego odczytu.
Sierpniowe obniżenie dynamiki odbicia gospodarczego, połączone z nadejściem drugiej fali koronawirusa i ponownym wprowadzeniem ograniczeń dotyczących między innymi działalności pubów sprawiły, że rząd zdecydował się na kontynuację programów pomocowych, ale w nieco ograniczonej formie. Program ochrony miejsc pracy (Coronavirus Job Retention Scheme), w ramach którego państwo między innymi pokrywało 80 proc. pensji przymusowo urlopowanych (furloughed) pracowników, zostanie wygaszony do końca października. Na jego miejscu pojawi się półroczny program wsparcia miejsc pracy (Job Support Scheme), w ramach którego pracodawca będzie wypłacał całość pensji za przepracowane godziny i jedną trzecią za godziny których pracownik nie przepracował (ponieważ został ograniczony wymiar jego czasu pracy) – a rząd będzie pokrywał kolejną jedną trzecią pensji za nieprzepracowane godziny.
Nowy program, w przeciwieństwie do poprzedniego, zobowiązuje pracodawcę do uiszczania składek na ubezpieczenie społeczne pracowników ze zmniejszonym wymiarem pracy. Ograniczenie wysokości wsparcia każe spodziewać się istotnego wzrostu bezrobocia, którego do tej pory udało się uniknąć, z obecnych 4,6 proc. do około 7 proc. na przełomie roku – wskazuje TEP.
Kolejnym z zagrożeń dla odbicia gospodarczego Wielkiej Brytanii są brexitowe negocjacje z Unią Europejską dotyczące relacji gospodarczych i handlowych po tym, gdy skończy się okres przejściowy (to jest po 31.12.2020 r.), podczas którego zachowane zostało status quo. Najnowsze doniesienia wskazują na bardzo duże ryzyko fiaska rozmów i tym samym przejścia handlu pomiędzy Wielką Brytanią i Unią Europejską na ogólne zasady WTO (Światowej Organizacji Handlu. To z kolei może spowodować olbrzymie problemy, przede wszystkim związane z handlem i koniecznością przeprowadzania czasochłonnych odpraw celnych. Ekonomiści z Oxford Economics szacują, że brak umowy regulującej te kwestie obniży poziom PKB Wielkiej Brytanii o minimum 1 proc. do 2022 roku.
Pesymistyczne prognozy gospodarcze i ryzyko znacznego wzrostu liczby bezrobotnych sprawiły, że Bank Anglii po raz kolejny zaczął dopuszczać możliwość obniżenia stóp procentowych poniżej zera (obecnie stopa referencyjna jest na poziomie 0,1 proc.). Pomimo braku oficjalnej decyzji ze strony Banku, spekulacje przybrały na sile po ujawnieniu listu, jaki Prudential Regulation Authority (odpowiednik polskiej Komisji Nadzoru Finansowego) wysłała do brytyjskich banków, w którym zażądała od nich informacji na temat przygotowania do ewentualnego obniżenia stóp procentowych przez Bank Anglii.
Mimo tych spekulacji, wydaje się jednak, że korzyści z poluzowania polityki monetarnej w obecnym, bardzo niepewnym otoczeniu gospodarczym, byłyby bardzo niepewne, a mogłyby negatywnie odbić się na i tak już nienajlepszej kondycji brytyjskich banków.