Gospodarka 48 godzin

Bankowe oszczędności
Banki działające w Polsce, chcąc chronić swoje zyski, muszą szukać oszczędności. Dlatego tną koszty, rezygnują z reklam, podnoszą opłaty, zwalniają pracowników, likwidują oddziały, ograniczają obsługę kasową. O ile z obroną zysków jakoś radzą sobie większe banki komercyjne (zwłaszcza zagraniczne, bo krajowe mają już trudniej, co pokazuje przykład banków Leszka Czarneckiego), o tyle mniejsze banki spółdzielcze są zagrożone. – Obecna sytuacja makroekonomiczna stwarza szczególne wyzwanie dla spółdzielczego sektora bankowego. Bankom spółdzielczym, aby obniżyć koszty, w zasadzie pozostaje likwidacja części mniej rentownych placówek, pomimo tego, że zapotrzebowanie na tę bankowość jest w niektórych miejscowościach nadal dość duże – uważa dr. Mieczysław Grodzki, ekspert do spraw spółdzielczości w Business Centre Club. Jego zdaniem, aby poprawić warunki funkcjonowania banków spółdzielczych na trudnych rynkach lokalnych, należy ułatwić uzyskiwanie kredytów dla rolnictwa z dopłatami do oprocentowania finansowanymi przez budżetu państwa. Czyli, bez dodatkowej pomocy państwa się nie obejdzie. Dodatkowym kłopotem banków spółdzielczych jest to, że długotrwałe utrzymywanie przez Radę Polityki Pieniężnej niskich (a praktycznie zerowych) stóp procentowych powoduje sukcesywny odpływ z banków depozytów terminowych. Może to być szczególnie dotkliwe właśnie dla banków spółdzielczych, dla których depozyty są w zasadzie jedynym źródłem finansowania portfela kredytowego. Szkodzi to także klientom, bo „wychodząc” z lokat bankowych, często lokują oni swoje środki w instrumenty finansowe wysokiego ryzyka, co może skończyć się dla nich stratami. Innym bardzo ważnym problemem jest konieczność poprawy skuteczności w dochodzeniu przez banki spółdzielcze niespłacanych kredytów. Bez tego, zdaniem eksperta BCC, koszt kredytu musi być wyraźnie wyższy i tym samym mniej korzystny dla kredytobiorcy.

Złodzieje rowerów
Ze statystyk policyjnych w Warszawie wynika, że w czasie pandemii koronawirusa, czyli w okresie od marca do końca sierpnia bieżącego roku, w stolicy doszło do 630 przypadków kradzieży rowerów. W tym samym okresie ubiegłego roku było ich 540. Tego wzrostu nie należy jednak wiązać wyłącznie z pandemią, lecz z generalnie rosnącym odsetkiem liczby warszawiaków korzystających z rowerów. Im bowiem jest więcej rowerów, tym więcej jest też kradzieży – zwłaszcza, że stołeczni hipsterzy coraz częściej popisują się kosztownymi rowerami, budzącymi zrozumiałe zainteresowanie złodziei. Poza tym w Warszawie, tak jak w wielu innych polskich miastach, stopniowo rośnie liczba niektórych kategorii przestępstw – w tym także kradzieży rowerów. Wreszcie, do wzrostu statystyk kradzieży przyczyniła się też pogoda, która wiosną bieżącego roku była nieco łagodniejsza niż w 2019 r. Skoro było zaś cieplej, to więcej rowerów wyjeżdżało na stołeczne ulice, a więc przybywało także przypadków ich kradzieży. Policja stale zachęca do znakowania rowerów oraz zakładania solidniejszych blokad, co utrudni pracę złodziejom.

Kredytobiorca na tarczy

Napływa coraz więcej sygnałów, że banki utrudniają klientom skorzystanie z ustawowych wakacji kredytowych, przyjętych w związku z pandemią.

Tak zwana tarcza antykryzysowa 4.0. wprowadziła szanse uzyskania ochrony przed skutkami zamknięcia gospodarki w wyniku pandemii COVID-19. Jednym z przyjętych rozwiązań jest możliwość zawieszenia wykonywania umowy kredytowej, czyli tzw. „ustawowe wakacje kredytowe”, które dają konsumentom prawo do zawieszenia spłaty kredytu na okres do trzech miesięcy, bez naliczania odsetek i innych opłat. Z tego rozwiązania może skorzystać osoba, która w wyniku pandemii straciła pracę lub inne główne źródło dochodu.
Niestety, z sygnałów napływających do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, między innymi od stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu wynika, że banki mogą utrudniać lub wręcz uniemożliwiać klientom skorzystanie z tego prawa.
Zdarza się, że ludzie zwracający się do banku z prośbą o udzielenie ustawowych wakacji kredytowych, nawet jeśli spełniają warunki, nie otrzymują ani propozycji skorzystania z tego rozwiązania, ani pełnej informacji o warunkach zawieszenia spłaty rat.Według sygnałów, które do nas docierają, konsument może nie otrzymywać jakiejkolwiek informacji czy potwierdzenia warunków zawieszenia wykonywania umowy. Jest natomiast nakłaniany do skorzystania wyłącznie z bankowego memorandum – wyjaśnia prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Tak więc, w wielu przypadkach konsumenci otrzymują w bankach wyłącznie ofertę skorzystania z bankowego, znacznie kosztowniejszego dla nich odroczenia płatności kredytu. Dzieje się tak wówczas, gdy zwracają się do władz banku o ustawowe, darmowe wakacje kredytowe i spełniają ustawowe kryteria do ich udzielenia.
Takie działania banków podważają sens funkcjonowania ustawowych wakacji kredytowych, które zostały przyjęte po to, aby ułatwić sytuację gospodarstw domowych, szczególnie dotkniętych ekonomicznymi skutkami pandemii. Te przepisy znalazły się w tarczy antykryzysowej jako jedno z ważnych rozwiązań chroniących konsumentów na rynku finansowym – tymczasem pojawiają się próby ich omijania.

-Wszcząłem postępowanie wyjaśniające w tej sprawie – sprawdzimy w nim czy w warunkach oferowania ustawowych wakacji kredytowych oraz w sposobie informowania o tym rozwiązaniu przez 26 banków dochodzi do wspomnianych nieprawidłowości. Jeśli niepokojące informacje przekazane do Urzędu się potwierdzą, będę wyciągał konsekwencje prawne wobec tych banków, które oferując korzystne dla siebie rozwiązania, naruszyły interes i prawa konsumentów – zapowiada prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
UOKiK zachęca tych konsumentów, którzy spotkali się z problemami przy próbach zawieszenia wykonywania umowy kredytowej na postawie przepisów tarczy antykryzysowej 4.0, aby informowali o tym poprzez adres mailowy monitoring@uokik.gov.pl.
Urząd przypomina, że obecne przepisy dają możliwość zawieszenia wykonywania umowy kredytu konsumenckiego, hipotecznego oraz innych kredytów (zapisanych w art. 69 ustawy prawo bankowe), zarówno w części kapitałowej, jak i odsetkowej – czyli, że nie płaci się ani samej raty, ani procentów. W tym okresie kredytodawca nie może też pobierać żadnych innych opłat, z wyjątkiem składek za umowy ubezpieczenia powiązane z umową kredytu.
Z zawieszenia wykonywania umowy kredytowej mogą skorzystać ci konsumenci, którzy po 13 marca br. stracili pracę lub inne główne źródło dochodu. Maksymalny termin zawieszenia wykonania umowy wynosi trzy miesiące. Okres kredytowania, jak i wszystkie terminy przewidziane w umowie kredytu, ulegną stosownemu przedłużeniu o okres zawieszenia.
Jeśli bank wcześniej zawiesił konsumentowi spłatę kredytu na warunkach komercyjnych, to także ma on prawo by zwrócić się o udzielenie ustawowych wakacji kredytowych. Wówczas bank jest obowiązany udzielić mu ustawowych wakacji kredytowych – a przerwać przyznane mu przez siebie wakacje komercyjne

Polacy wychodzą z banków

Na razie wciąż przeważają bardziej konwencjonalne sposoby oszczędzania, ale jak tak dalej pójdzie, wrócimy do trzymania pieniędzy w pończochach.

Ze względu na decyzje Rady Polityki Pieniężnej o obniżaniu stóp procentowych, od lutego do końca czerwca tego roku z prywatnych lokat bankowych w naszym kraju ubyło około 40 mld zł.
Polscy konsumenci, nie chcąc tracić pieniędzy na praktycznie nieoprocentowanych rachunkach, coraz częściej decydują się na fundusze inwestycyjne – wybierając naturalnie te najbezpieczniejsze, z najmniejszym ryzykiem utraty kapitału.
Tylko w czerwcu, na lokatach bankowych w Polsce było o 12,5 mld zł mniej niż w miesiącu poprzednim. Duży przyrost wpłat można natomiast zaobserwować właśnie w funduszach inwestycyjnych.Z danych największych Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych wynika, że lipiec był rekordowym miesiącem w sprzedaży funduszy. Aktywa funduszy z tego miesiąca przekroczyło 5 mld zł, co stanowi przyrost o 2 proc. Klienci najchętniej sięgają po rozwiązania bezpieczne, które jednak mają szansę przynieść im obecnie wyższe zyski niż lokaty bankowe. A uwzględniając inflacje, mają szansę osiągnąć jakikolwiek zysk, co jest obecnie niemożliwe na lokatach bankowych – mówi Kamil Hajdamowicz, zarządzający w Vienna Life.
Bezpieczeństwo inwestycji pozostaje zdecydowanym priorytetem. Polacy najchętniej wybierają więc fundusze dłużne, czyli inwestujące głównie w różne obligacje Skarbu Państwa o dłuższym terminie wykupu, obligacje komunalne, a częściowo także w instrumenty rynku pieniężnego. Fundusze te nie inwestują w akcje i są przeznaczone dla osób, które chcą gromadzić oszczędności przez dłuższy czas, nie akceptując podwyższonego ryzyka. Często też sami kupujemy obligacje skarbowe. To rozwiązania gwarantujące najwyższy poziom bezpieczeństwa, porównywalny do lokat bankowych.

-Wiemy jak ważne dla klientów jest bezpieczne inwestowanie, zwłaszcza teraz, w czasie kryzysu wywołanego pandemią COVID-19. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z tego, jak istotne jest posiadanie „poduszki finansowej” i oszczędności na czarną godzinę. Dlatego od wybuchu pandemii, ludzie chętniej sięgają po rozwiązania, które pomogą im pomnożyć posiadany kapitał – dodaje Kamil Hajdamowicz. W dobie tak niskich stóp procentowych w Polsce poleca on ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, fundusze obligacji oraz fundusze dochodów z nieruchomości.
Czasy się zmieniły i lokaty bankowe przestają już być pierwszym wyborem konsumentów. Dziś konta w bankach nie gwarantują ochrony wartości zgromadzonych środków przed inflacją.

Kredytobiorca na tarczy

Napływa coraz więcej sygnałów, że banki utrudniają klientom skorzystanie z ustawowych wakacji kredytowych, przyjętych w związku z pandemią.

Tak zwana tarcza antykryzysowa 4.0. wprowadziła szanse uzyskania ochrony przed skutkami zamknięcia gospodarki w wyniku pandemii COVID-19. Jednym z przyjętych rozwiązań jest możliwość zawieszenia wykonywania umowy kredytowej, czyli tzw. „ustawowe wakacje kredytowe”, które dają konsumentom prawo do zawieszenia spłaty kredytu na okres do trzech miesięcy, bez naliczania odsetek i innych opłat. Z tego rozwiązania może skorzystać osoba, która w wyniku pandemii straciła pracę lub inne główne źródło dochodu.
Niestety, z sygnałów napływających do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, między innymi od stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu wynika, że banki mogą utrudniać lub wręcz uniemożliwiać klientom skorzystanie z tego prawa.
Zdarza się, że ludzie zwracający się do banku z prośbą o udzielenie ustawowych wakacji kredytowych, nawet jeśli spełniają warunki, nie otrzymują ani propozycji skorzystania z tego rozwiązania, ani pełnej informacji o warunkach zawieszenia spłaty rat.Według sygnałów, które do nas docierają, konsument może nie otrzymywać jakiejkolwiek informacji czy potwierdzenia warunków zawieszenia wykonywania umowy. Jest natomiast nakłaniany do skorzystania wyłącznie z bankowego memorandum – wyjaśnia prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Tak więc, w wielu przypadkach konsumenci otrzymują w bankach wyłącznie ofertę skorzystania z bankowego, znacznie kosztowniejszego dla nich odroczenia płatności kredytu. Dzieje się tak wówczas, gdy zwracają się do władz banku o ustawowe, darmowe wakacje kredytowe i spełniają ustawowe kryteria do ich udzielenia.
Takie działania banków podważają sens funkcjonowania ustawowych wakacji kredytowych, które zostały przyjęte po to, aby ułatwić sytuację gospodarstw domowych, szczególnie dotkniętych ekonomicznymi skutkami pandemii. Te przepisy znalazły się w tarczy antykryzysowej jako jedno z ważnych rozwiązań chroniących konsumentów na rynku finansowym – tymczasem pojawiają się próby ich omijania.

– Wszcząłem postępowanie wyjaśniające w tej sprawie – sprawdzimy w nim czy w warunkach oferowania ustawowych wakacji kredytowych oraz w sposobie informowania o tym rozwiązaniu przez 26 banków dochodzi do wspomnianych nieprawidłowości. Jeśli niepokojące informacje przekazane do Urzędu się potwierdzą, będę wyciągał konsekwencje prawne wobec tych banków, które oferując korzystne dla siebie rozwiązania, naruszyły interes i prawa konsumentów – zapowiada prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
UOKiK zachęca tych konsumentów, którzy spotkali się z problemami przy próbach zawieszenia wykonywania umowy kredytowej na postawie przepisów tarczy antykryzysowej 4.0, aby informowali o tym poprzez adres mailowy monitoring@uokik.gov.pl.
Urząd przypomina, że obecne przepisy dają możliwość zawieszenia wykonywania umowy kredytu konsumenckiego, hipotecznego oraz innych kredytów (zapisanych w art. 69 ustawy prawo bankowe), zarówno w części kapitałowej, jak i odsetkowej – czyli, że nie płaci się ani samej raty, ani procentów. W tym okresie kredytodawca nie może też pobierać żadnych innych opłat, z wyjątkiem składek za umowy ubezpieczenia powiązane z umową kredytu.
Z zawieszenia wykonywania umowy kredytowej mogą skorzystać ci konsumenci, którzy po 13 marca br. stracili pracę lub inne główne źródło dochodu. Maksymalny termin zawieszenia wykonania umowy wynosi trzy miesiące. Okres kredytowania, jak i wszystkie terminy przewidziane w umowie kredytu, ulegną stosownemu przedłużeniu o okres zawieszenia.
Jeśli bank wcześniej zawiesił konsumentowi spłatę kredytu na warunkach komercyjnych, to także ma on prawo by zwrócić się o udzielenie ustawowych wakacji kredytowych. Wówczas bank jest obowiązany udzielić mu ustawowych wakacji kredytowych – a przerwać przyznane mu przez siebie wakacje komercyjne.

Już nie na łasce i niełasce banków

Los kredytobiorcy, który wpadł w kłopoty, przestał wreszcie zależeć od widzimisię menadżerów bankowych. Przynajmniej na trzy miesiące.

Rządowa tarcza antykryzysowa numer 4,0 wprowadziła możliwość uzyskania wakacji kredytowych. Takie wakacje są rozwiązaniem, funkcjonującym w naszym kraju już od wielu lat, lecz do tej pory ich uzyskanie zależało od widzimisię i łaskawości szefostwa banku, w którym zaciągnęło się kredyt. Od ponad miesiąca wakacje kredytowe są już elementem polskiego prawa, a banki w Polsce nie mogą odmówić ich przyznania.
„Mamy świadomość, że banki już wcześniej oferowały możliwość zawieszenia spłat rat kredytu. Jednakże przedstawiane przez nie oferty nie były jednolite. Ponadto nie zawsze i nie każdy dany bank oferował kompleksowe i bezpłatne rozwiązanie. Dlatego też została podjęta decyzja o odgórnej regulacji tego zagadnienia” – informują przedstawiciele rządu.
Ta „odgórna regulacja” polegała na przyjęciu przepisów, które w ramach wakacji kredytowych daje prawo do zawieszenia na okres do trzech miesięcy wykonanywania umowy kredytów konsumenckich, hipotecznych oraz wszelkich innych kredytów w rozumieniu ustawy prawo bankowe. Zawieszona zostaje spłata zarówno części kapitałowej, jak i odsetkowej.
W tym okresie kredytodawca nie może naliczać ani pobierać odsetek, ani żadnych innych opłat, z wyjątkiem tych z tytułu składek za umowy ubezpieczenia powiązane z umową kredytu.
Nowe przepisy dotyczą jednak nie każdego, kto by chciał z takiego zawieszenia spłat skorzystać, lecz odnoszą się tylko do osób najbardziej potrzebujących – czyli takich, które po dniu 13 marca 2020 r. straciły pracę lub inne główne źródło dochodu. Zawieszenie spłaty następuje automatycznie z chwilą doręczenia kredytodawcy stosownego wniosku. Konsument sam zdecyduje, czy zawiesi spłatę na jeden, dwa czy trzy miesiące.
Według szacunków, przepisy mogą łącznie umożliwić uzyskanie wakacji kredytowych przez osoby, które zaciągnęły ok. 3,7 mln kredytów konsumenckich oraz 0,5 mln kredytów hipotecznych (tu w grę wchodzą znacznie wyższe kwoty niż w przypadku kredytów konsumenckich).
Rząd ocenia, że w zależności od scenariusza dotyczącego sytuacji na rynku pracy, wakacje kredytowe łącznie przyniosą korzyść dla gospodarstw domowych na poziomie od około 1 do 1,5 mld zł – choć przecież o faktycznych korzyściach finansowych trudno tu mówić, gdyż kredyty i tak trzeba będzie spłacić, tyle, że najwyżej o trzy miesiące później.
Rzeczywistym ułatwieniem jest natomiast to, że los kredytobiorcy, który wpadł w kłopoty, nie zależy już od łaskawości menadżerów bankowych. Przynajmniej przez trzy miesiące. Wedle oceny Związku Banków Polskich, do połowy lipca wpłynęło ponad 230 tys. wniosków o wakacje kredytowe. -To rozwiązanie nie ma charakteru stałego i wyważa interesy kredytobiorców oraz kredytodawców. Nie jest też skierowane do wszystkich kredytobiorców, ale jedynie do tych, którzy najbardziej ucierpieli w wyniku rozprzestrzeniania się COVID-19 – podkreśla podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju Marek Niedużak.
Mechanizm wakacji kredytowych nie budzi natomiast aprobaty części polskich przedsiębiorców – oczywiście zwłaszcza tych, którzy są związani z branżą bankową. Organizacja Business Centre Club wskazuje na możliwe, negatywne skutki tych rozwiązań dla bankowości spółdzielczej.
Zdaniem BCC, istotą wakacji kredytowych jest to, iż każdy kredytobiorca posiadający zadłużenie z tytułu kredytu ma prawo do odroczenia terminu spłaty swoich zobowiązań na okres do 3 miesięcy, informując jedynie bank o zamiarze skorzystania z tego rozwiązania, podając jako powód utratę pracy lub innego źródła dochodów.
Jak wskazuje BCC, oznacza to, że tak naprawdę o zastosowaniu tego rozwiązania decyduje wyłącznie jedna strona umowy. Przesunięcie spłat powodować zaś będzie utratę przychodów odsetkowych banków spółdzielczych, co jest szczególnie istotne dla tego sektora w tak trudnym 2020 r.
BCC uważa, że przy korzystaniu z wakacji kredytowych powinny obowiązywać pewne ograniczenia. Z takiego prawa nie powinni bowiem korzystać klienci, którzy już wcześniej mieli kłopoty ze spłatą kredytów. To rozwiązanie nie powinno mieć również zastosowania wobec zadłużenia z tytułu kredytów odnawialnych i kart kredytowych. Dochodzić może bowiem do sytuacji, że klient zwiększy swoje zadłużenie – i od razu skorzysta z wakacji kredytowych. Gdy wielu kredytobiorców wpadnie na taki pomysł, sytuacja ich wierzycieli (czyli banków) znacznie się pogorszy.
Można powiedzieć, że ewentualne kłopoty bankierów nie muszą obchodzić kredytobiorców. Z dugiej jednak strony, i dla dłużników, i dla całej naszej gospodarki lepiej byłoby, gdyby sektor bankowy zachował stabilność finansową.

Gospodarka 48 godzin

Banki tną koszty
W bankach w Polsce pracuje coraz mniej ludzi. Zatrudnienie w bankowości skurczyło się do poziomu z 2005 r. Od szczytowego okresu, czyli od roku 2008, z pracą w bankach pożegnało się już w naszym kraju 26 tys. osób. Systematycznie ubywa też placówek bankowych – podaje Bankier.pl. w oparciu o dane opublikowane przez Komisję Nadzoru Finansowego. Z raportu KNF, przedstawiającego kondycję polskiego sektora bankowego na koniec kwietnia 2020 r., wynika, że w bankowości pracuje 155 222 osób. To aż o 26 tys. mniej niż w szczytowym okresie, czyli w 2008 roku. Wówczas branża zatrudniała 181 tys. osób. Dziś więcej osób zatrudnionych jest już w centralach banków, niż w sieci sprzedaży. To wynik bardzo szybkiego rozwoju bankowości internetowej, która w dobie pandemii koronawirusa cieszy się coraz większą popularnością wśród Polaków. Z bankowości internetowej korzysta już ponad 18 mln ludzi, a z mobilnej 14 mln. Ponadto, postępująca konsolidacja sektora bankowego sprawia, że łączone są departamenty i zamykane dublujące się oddziały. Serwis PRNews.pl przeprowadził ankietę wśród przedstawicieli banków funkcjonujących w Polsce. Niemal wszystkie ankietowane banki w ciągu całego ubiegłego roku oraz czterech miesięcy bieżacego, ograniczyły zatrudnienie. Największe cięcie nastąpiło w Santander Banku Polska, który w ciągu roku zmniejszył liczbę etatów o ponad tysiąc. Pozostałe duże banki także ograniczały zatrudnienie. W PKO BP ubyło 600 etatów, w Pekao – 748, a w BNP Paribas – 628 etatów. Zwolnienia grupowe prowadził też Getin Noble Bank, który zmniejszył zatrudnienie o 640 etatów. KNF podaje, że kurczy się też sieć placówek bankowych. Na koniec kwietnia 2020 r. banki dysponowały łącznie siecią placówek składającą się z 12,1 tys. oddziałów. Dla porównania w 2008 r. cały sektor bankowy w Polsce miał 14,7 tys. oddziałów. Dane te obejmują nie tylko placówki własne, ale także filie i inne punkty obsługi klienta.

Nowe 20 zł
Narodowy Bank Polski wprowadził do obiegu srebrną monetę kolekcjonerską o nominale 20 zł, upamiętniającą złotówkę gdańską (gulden) Augusta III Sasa z 1762 roku. Owa złotówka jest o tyle ciekawa, że pochodzi z okresu, w którym już od dawna nie bito monet w Rzeczpospolitej. Jeszcze bowiem w 1685 r. Sejm podjął uchwałę o zamknięciu mennic. Zakaz bicia monet w Polsce nie obejmował jednak Prus Królewskich – i właśnie tam, w Gdańsku wybita została wspomniana złotówka. To prawdopodobnie jedyna moneta, bita na terenie Rzeczpospolitej, na której przedstawiono wizerunek króla Augusta III. Nie bardzo on zresztą zasługiwał na upamiętnienie. Srebrna dwudziestozłotówka wyemitowana została w nakładzie 12 000 sztuk,

Zachodni do remontu
Już wkrótce ma się rozpocząć modernizacja dworca Warszawa Zachodnia. Jest to dworzec o największym nasileniu ruchu w Polsce. Średnio na dobę przez Warszawę Zachodnią przejeżdża około 1000 pociągów. Zapowiedź modernizacji tak dużego dworca oznacza na ogół inferno dla podróżnych korzystających z usług PKP. Tym razem jednak państwowa firma PKP Polskie Linie Kolejowe obiecuje, że podróżni będą korzystać z pociągów podczas przebudowy dworca. Utrzymany będzie ruch pociągów (choć nie wiadomo, czy na pewno w dotychczasowym wymiarze) oraz obsługa pasażerów.

Wszędzie lepiej, niż w banku?

Obligacje skarbowe biją rekordy popularności. Swoje oszczędności chronią przede wszystkim zamożniejsi Polacy, ale nie tylko. Zmusza do tego polityka banków, drastycznie obniżających oprocentowanie rachunków.

Ministerstwo Finansów pochwaliło się niedawno historycznym wynikiem sprzedaży obligacji oszczędnościowych. W ubiegłym miesiącu nabywcy przeznaczyli na ich zakup aż 5,42 mld zł – ponad dwukrotnie więcej, niż wynosił wcześniejszy rekord (ze stycznia tego roku) i więcej niż w całym 2016 r.
Nadzwyczajna popularność papierów Skarbu Państwa nie była zaskoczeniem. 24 kwietnia resort finansów poinformował, że oprocentowanie obligacji emitowanych w maju będzie wyraźnie niższe. Koniec kwietnia były zatem ostatnim momentem na ich zakup na starych warunkach.
W efekcie, na zakupy ruszyła rekordowa liczba Polaków. Jak dowiedział się Bankier.pl, po detaliczne papiery Skarbu Państwa sięgnęło ponad 44,3 tys. osób, o przeszło połowę więcej niż w dzierżącym dotąd rekord lutym.
Tak więc, w kwietniu obligacje oszczędnościowe kupiła najwyższa w historii liczba nabywców, a Ministerstwo Finansów pozyskało rekordową kwotę. Jednak wielu nowych klientów nie przybyło, a bezprecedensowy wynik był rezultatem wzrostu popularności tej formy inwestycji wśród osób zamożnych – wynika z analizy Bankier.pl.
„Promocyjna” oferta nie przyciągnęła nowych oszczędzających – gros nabywców stanowiły osoby, które już wcześniej miały w portfelu obligacje detaliczne. Po papiery skarbowe chętnie sięgały osoby zamożne. Z wyliczeń Bankier.pl na podstawie danych Ministerstwa Finansów wynika, że w kwietniu kupujący wydawali na ich zakup przeciętnie ponad 120 tys. zł.

– Papiery skarbowe są atrakcyjną formą oszczędzania dla zamożnych z kilku przyczyn. Po pierwsze, gwarantują bezpieczeństwo (nawet powyżej kwoty 100 tys. euro, kwoty objętej ochroną Bankowego Funduszu Gwarancyjnego). Po drugie, umożliwiają dywersyfikację portfela. Po trzecie, nie ma limitu zakupów. Po czwarte, przynoszą relatywnie przyzwoity zwrot i do pewnego stopnia chronią przed inflacją. Ponadto, procedura zakupu jest prosta, a nabywcy mogą odsprzedać obligacje w każdej chwili, tracąc niewielką część zainwestowanego kapitału albo odsetki – wyjaśnia Maciej Kalwasiński, analityk Bankier.pl.
Jeszcze nigdy w historii nabywcy tak masowo nie kupowali detalicznych obligacji Skarbu Państwa przez internet. Za zwiększeniem udziału sieci stoi głównie epidemia koronawirusa, ale również wzrost zainteresowania tą formą oszczędzania wśród młodszych Polaków.
W kwietniu 18 na 1000 nabywców nie miało więcej niż 25 lat – to największy udział tej grupy wiekowej od ponad czterech lat. Na zakup zdecydowało się w ubiegłym miesiącu niemal siedmiokrotnie więcej młodych ludzi, niż średnio w ubiegłym roku.
Tym decyzjom sprzyja to, że w ciągu kilku najbliższych tygodni większość banków obniży oprocentowanie na kontach oszczędnościowych – wynika z analizy Bankier.pl. W części banków obniżki zaczną się już na początku czerwca. Stawki spadną do najniższych poziomów w historii i ciężko będzie znaleźć konta, które oferują powyżej 0,5 proc. zysku.
To pokłosie ostatnich obniżek stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego.
W marcu i w kwietniu Rada Polityki Pieniężnej dwukrotnie obniżyła stopy procentowe NBP. Stopa podstawowa spadła do poziomu 0,5 proc. Wskaźnik ten jest punktem odniesienia dla banków.
Oprocentowanie obniży m.in. największy bank w kraju – PKO BP. Zrobi to w dwóch turach – pierwsza obniżka wejdzie w życie 15 czerwca, druga – 1 lipca 2020 r. Oprocentowanie spadnie do poziomu 0,2-0,5 proc. w czerwcu (zależne od zdeponowanej kwoty), a następnie do 0,01-0,2 proc. w lipcu. Stawki spadną także w banku Pekao – także do 0,3 – 0,5 proc.

-Konta oszczędnościowe są wygodną alternatywą dla lokaty terminowej. Pozwalają deponować oszczędności bez konieczności ich zamrażania na dłuższy termin. Niestety, w najbliższej przyszłości oprocentowanie rachunków spadnie jeszcze bardziej. W większości kont stawki oprocentowania nie będą już chroniły oszczędności przed zębem inflacji – mówi Wojciech Boczoń, analityk Bankier.pl.

Banki przykręcają śrubę

Ten, kto nie kupił mieszkania czy domu przed wybuchem epidemii, może teraz żałować.

Spada zdolność kredytowa Polaków. Pandemia koronawirusa przemeblowała rynek kredytów hipotecznych – chociaż na razie widzimy dopiero pierwsze efekty zmian w podejściu banków. Kredytodawcy zwiększają wymogi wobec klientów i bardziej konserwatywnie podchodzą do oceny ryzyka.
W ciągu dwóch miesięcy zmieniły się nie tylko oczekiwania co do rozwoju sytuacji gospodarczej, ale również cena pieniądza. Po dwóch obniżkach stóp procentowych wskaźnik WIBOR 3M (Warsaw Interbank Offer Rate – stopa procentowa, po jakiej banki udzielają pożyczek innym bankom) znajduje się na poziomie 0,7 proc. Najniższym w historii i aż o 1 punkt procentowy niższym niż na początku 2020 roku.
Rezultaty rynkowej rewolucji zauważyć można, jeśli porównamy ze sobą oferty, które dzieli zaledwie dwumiesięczna przestrzeń. Wzięliśmy pod lupę „przedepidemiczne” propozycje – i symulacje prezentowane przez banki w kwietniu dla tego samego profilu klienta w rankingu kredytów hipotecznych Bankier.pl.
Założyliśmy, że o kredyt stara się bezdzietne małżeństwo.Klienci mają co miesiąc do dyspozycji 6200 zł. Oboje utrzymują się z umów o pracę na czas nieokreślony. Dochody gospodarstwa obciąża tylko utrzymanie jednego samochodu. Przykładowi klienci nie korzystają w momencie wnioskowania z żadnego produktu kredytowego.
Dwuosobowa rodzina zarabiająca co miesiąc 6200 zł mogła w kwietniu liczyć na kredyt hipoteczny niższy nawet o 140 tys. zł niż w lutym br. – wynika z analizy Bankier.pl.
Banki w różnym tempie aktualizują oprocentowanie kredytów hipotecznych – w symulacjach przygotowanych na potrzeby kwietniowej edycji rankingu część instytucji bazowała już na nowych stawkach, a niektóre nadal na starych.
Można byłoby spodziewać się, że skoro spada oprocentowanie zobowiązania (i zarazem rata płacona przez klientów), to wzrośnie szacowana przez banki zdolność kredytowa gospodarstwa domowego. Tak jednak w większości przypadków się nie dzieje, co świadczy dobitnie o zmianie nastawienia kredytodawców. Obniżka stóp procentowych w większości banków nie spowodowała wzrostu zdolności kredytowej klientów. Zdolność kredytowa przy minimalnym wkładzie własnym to coraz rzadsza opcja.
Zmianę polityki banków widać także w wymaganiach stawianych potencjalnym kredytobiorcom. Minimum wkładu własnego podniósł od lutego m.in. Bank Ochrony Środowiska, Pekao Bank Hipoteczny i PKO BP. Te instytucje jeszcze dwa miesiące temu gotowe były udzielić kredytu klientom wpłacającym tylko 10 proc. wartości nieruchomości ze swoich oszczędności. W kwietniu nie ma ich już na liście potencjalnych kredytodawców w takim scenariuszu.
Zdolność kredytowa profilowych kredytobiorców wzrosła tylko w Alior Banku oraz, symbolicznie, w Banku Millennium. Szczególnie interesującym przypadkiem jest natomiast mBank, w którym klienci mogliby liczyć w kwietniu na kwotę niższą o ponad 140 tys. zł. Ten bank w symulacji opierał się jeszcze na wskaźniku WIBOR 3M sprzed obniżek i jednocześnie podniósł marżę kredytową. Daje to spadek zdolności kredytowej, który zasługuje na miano spektakularnego.
Kredyt mieszkaniowy z 20-procentowym wkładem własnym jeszcze do niedawna mógł być określany mianem „standardowego”. Wszystkie banki aktywne na rynku gotowe były udzielić finansowania na takich warunkach. To jednak także już przeszłość – wyższej wpłaty wymagał w kwietniu ING Bank Śląski oraz Bank Ochrony Środowiska.
W zestawieniu ponownie przewagę mają banki, które obniżyły szacunki maksymalnej zdolności kredytowej (pomimo, przypomnijmy, obniżki stóp procentowych). Najwyższą kwotę proponuje Bank Pocztowy (740 tys. zł), który w lutym oceniał finansową wydolność profilowych klientów na 670 tys. Tak więc, przy 20 proc. wkładu własnego też ubywa kredytodawców.
W kwietniowej edycji rankingu kredytów hipotecznych banki przygotowały także symulacje dla nowego scenariusza – wpłaty własnej w wysokości 30 proc. wartości nieruchomości. Niewykluczone, że jeśli kredytodawcy zdecydują się dalsze zaostrzanie polityki kredytowej, tę opcję będzie można wkrótce nazwać nowym standardem.
Lista takich kredytodawców poszerza się o ING Bank Śląski. Bank Ochrony Środowiska nie został ujęty w zestawieniu – oczekuje wpłaty już 40 proc. wartości inwestycji z oszczędności klienta.
Najostrzejszy szacunek zdolności kredytowej przedstawił Bank Pocztowy. Na kolejnych pozycjach znalazły się BNP Paribas Bank oraz Bank Pekao. Przy maksymalnym wykorzystaniu finansowania, kredytobiorcy musieliby się liczyć z comiesięczną ratą pochłaniającą około połowy dochodu.
To jednak nie wszystko. Zmiany nastąpiły również w cennikach. Częściowo w wyniku zakończenia czasowych promocji (i nie wprowadzeniu nowych), a w części poprzez korekty podstawowych stawek. Porównaliśmy oferty banków dla tego samego profilu gospodarstwa domowego w okresie „przedpandemicznym” (luty 2020 r.) i po zamrożeniu gospodarki.
Założyliśmy, że o kredyt stara się wspomniane bezdzietne małżeństwo, mające co miesiąc do dyspozycji 6200 zł. Klienci zamierzają nabyć mieszkanie na rynku pierwotnym we Wrocławiu. 50-metrowy lokal na peryferiach miasta kosztuje 337,5 tys. zł.
Wyniki zestawienia nie pozostawiają złudzeń – w ciągu dwóch miesięcy znacząco zmieniły się parametry proponowanych kredytobiorcom produktów. W większości banków marże są dziś wyższe o kilkanaście punktów bazowych. Ponieważ w międzyczasie spadły stopy procentowe (a wraz z nimi wskaźniki WIBOR), to raty zobowiązania i tak uległy obniżeniu. Warto jednak pamiętać, że marża w całym okresie trwania umowy jest stała, klienci będą skazani na ustalone dziś warunki. Chyba że za kilka, kilkanaście lat zdecydują się na refinansowanie
Spośród 13 banków aż 8 podwyższyło marżę kredytową. Zmiany mieszczą się w przedziale od kosmetycznej korekty o 0,1 pp. do 0,6 pp. Czterech kredytodawców zaproponowało rankingowym klientom te same warunki cenowe, a w Alior Banku stawka w kwietniu była niższa niż w lutym.
Trend stopniowego podnoszenia marż, zwłaszcza przy niskim wkładzie własnym klienta, obserwowaliśmy od kilkunastu miesięcy. Średnia stawka pięła się powoli, ale systematycznie w górę.
„Epidemiczne” podwyżki mają jednak zupełnie inny charakter – w krótkim czasie na podobny krok zdecydowało się wielu kredytodawców. To niespotykana od lat sytuacja, którą wyzwoliły zewnętrzne warunki – niepewność, spodziewany wzrost kosztów ryzyka, pewne „jak w banku” obniżenie rentowności działania.

Gospodarka 48 godzin

Bankierzy prosperują
Banki komercyjne w Polsce mają się świetnie. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, zysk netto sektora bankowego w 2019 r. wyniósł 14,6 mld zł, to jest aż o 12,2 proc. więcej niż w 2018 r. Suma bilansowa banków zwiększyła się o 5,6 proc. i wyniosła 1 992,4 mld zł. Na wynik finansowy netto w 2019 r. składały się zyski netto 570 banków w kwocie 15,9 mld zł oraz straty netto 30 banków (16 komercyjnych, w tym 11 oddziałów instytucji kredytowych oraz 14 banków spółdzielczych) o wartości 1,3 mld zł. Wartość kredytów udzielonych sektorowi niefinansowemu zwiększyła się o 4,4 proc. do kwoty 1 131,0 mld zł, a wartość depozytów sektora niefinanoswego wzrosła o 9,6 proc. do 1 262,3 mld zł. Według stanu w dniu 31 grudnia 2019 r. największą pozycją aktywów sektora bankowego były aktywa finansowe – 71,2 proc. Po stronie pasywów dominującą pozycją były zobowiązania finansowe, które stanowiły 86,1 proc. pasywów. Kredyty dla przedsiębiorstw zostały w większości (53,6 proc.) zaciągnięte przez małe i średnie przedsiębiorstwa. Kredyty udzielone na nieruchomości mieszkaniowe (w tym 98,3 mld zł powiązane z kursem franka) oraz kredyty konsumpcyjne osób prywatnych stanowiły łącznie 82,8 proc. kredytów gospodarstw domowych.

Niższe odszkodowania
Nie tylko banki lecz i towarzystwa ubezpieczeniowe znakomicie prosperują w naszym kraju. Zyski towarzystw ubezpieczeniowych ogółem w 2019 r. były lepsze niż przed rokiem i wyniosły 7,2 mld zł. Wpłynęły na to korzystniejsze wyniki uzyskane tak przez zakłady ubezpieczeń na życie (dział I), jak i zakłady ubezpieczeń majątkowych (dział II). W strukturze ich przychodów dominującą pozycję stanowiła składka. W 2019 r. składka przypisana brutto ogółem wyniosła 63 831,3 mln zł (więcej o 2,7 proc. niż w 2018 r.), z czego 21 266,4 mln zł stanowiła składka działu I, a 42 564,9 mln zł działu II. Odszkodowania i świadczenia wypłacone brutto ogółem w 2019 r. wyniosły 40 868,6 mln zł i były niższe o 1,9 proc. niż w 2018 r. W dziale I zmniejszyły się do 18 565,7 mln zł, a w dziale II wzrosły do 22 302,9 mln zł. Łączny wynik finansowy netto zakładów ubezpieczeń wyniósł dokładnie 7 224,1 mln zł i był wyższy o 8,0% niż w 2018 r. Towarzystwa ubezpieczeń w dziale I wypracowały wynik w wysokości 2 584,2 mln zł, a w dziale II wynik ten wyniósł 4 639,9 mln zł. W strukturze składki, składka zakładów działu I stanowiła 34,9 proc. , a zakładów działu II – 65,1 proc. Dominującą pozycję w dziale I, pod względem wartości zebranej składki brutto, uzyskała grupa „ubezpieczenia na życie”. Kolejną pozycję zajmowała grupa „ubezpieczenia na życie związane z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym” – czyli wciąż te osławione, na ogół oszukańcze polisolokaty. Udział tych dwóch grup ubezpieczeń na życie wyniósł odpowiednio 37,0 proc. i 32,1 proc. wartości składek przypisanych brutto działu I. W dziale II największą pozycję (59,5 proc. ) stanowiły składki zebrane z tytułu polis komunikacyjnych. Składki te zwiększyły się o 0,5 proc. i wyniosły 23 593,1 mln zł. Udział ubezpieczeń auto casco w składkach działu II wyniósł 21,9 proc., a ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej 37,6 proc.

Hipoteki w czasie epidemii

Tych kredytów nie da się załatwić bez wizyty w oddziale banku.
Banki komercyjne działające w Polsce deklarują, że nadal bez przeszkód obsługują wnioski składane przez klientów, starających się o kredyty hipoteczne. Część instytucji wprowadza zmiany w procedurach – wynika z informacji zebranych przez Bankier.pl. Umożliwiają na przykład uruchomienie finansowania bez wizyty w oddziale lub wydłużają terminy ważności decyzji.
Bankier.pl zapytał banki o losy wniosków kredytowych składanych przed wprowadzeniem ograniczeń związanych z pandemią oraz zmiany w polityce kredytowania wprowadzone w ostatnim tygodniu. Na pytanie odpowiedziały między innymi Alior Bank, BNP Paribas Bank, Bank Pocztowy, PKO BP, BOŚ oraz mBank.
Aplikacje złożone przed 12 marca są przetwarzane bez zmian – zgodnie deklarują zapytane instytucje. Kredytodawcy wskazują, że nie obserwują na razie opóźnień, ale kilka banków wypowiedziało się nieco ostrożniej. PKO BP podkreśla, że dokłada wszelkich starań, aby utrzymać najwyższą jakość świadczonych usług. W podobnym tonie odpowiada Bank Ochrony Środowiska.
Kilka instytucji wskazuje, że wprowadzało w ostatnim czasie zmiany w samych procedurach przetwarzania wniosków kredytowych. Przykładowo, BNP Paribas Bank wymienia w tym kontekście możliwość złożenia wniosku o produkt hipoteczny bez wizyty w oddziale jeśli wnioskodawca jest już klientem banku (np. posiada już inny produkt banku) i wydłużenie terminu ważności decyzji kredytowej z 60 dni do 90 dni. Bank w imieniu klienta przekazuje wymagane dokumenty do sądu w celu złożenia wniosku o wpis hipoteki. Kredyt można także uruchomić (ostatni element procesu) bez wizyty w oddziale.
Alior Bank podkreśla, że zmniejszył liczbę wymaganych w procesie kontaktów z bankiem. „Wybrane formy standardowych zaświadczeń zastąpiliśmy dokumentami wygenerowanymi elektronicznie. Obejmuje to np. dokumentację fotograficzną nieruchomości, zaświadczenia generowane z portali Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i Urzędów Skarbowych” – wskazano w stanowisku banku.
– Większość najprostszych operacji bankowych można wykonać z powodzeniem zdalnie, za pomocą bankowości elektronicznej. Niestety udzielenie kredytu hipotecznego w całości online to nadal pieśń przyszłości. Spora część dokumentacji musi mieć formę papierową, a niektóre etapy procedury wymagają fizycznej obecności klienta w banku. Podczas epidemii koronawirusa to dodatkowa przeszkoda dla osób, które nadzwyczajne okoliczności zastały w trakcie wnioskowania o kredyt mieszkaniowy – komentuje Michał Kisiel, analityk Bankier.pl.