Elektryczne podboje przestworzy

Kolejny samolot z napędem elektrycznym wykonał udany lot testowy. Czy to może wpłynąć na przełom w lotnictwie cywilnym?
Praktycznie wszystkie ważniejsze linie lotnicze lotnicze liżą rany spowodowane pandemią koronawirusa. Łączne straty przekraczają już 500 miliardów dolarów. Ale w tym czasie małe, niszowe linie lotnicze próbują działań mogących zmienić przyszłe latanie.
Niedawno zmodernizowany został mały samolot pasażerski Cessna 208B Grand Caravan. Przerobiono go z napędu spalinowego na elektryczny. Samolot wykonał pomyślnie 28-minutowy lot nad stanem Waszyngton. Był to pierwszy tak długi przelot samolotem napędzanym silnikiem elektrycznym zasilanym przez akumulatory. Konstruktorzy twierdzą, że ich moc wystarcza na pokonanie dystansu około 100 mil przy normalnej prędkości przelotowej (około 300 km/h).
W zeszłym roku ta sama linia lotnicza (Harbour Air) testowała mniejszy samolot. Loty trwały zaledwie kilka minut. Sprawdzana obecnie Cessna 208B była w powietrzu prawie trzy razy dłużej. Czy będzie to stanowić kolejny kamień milowy w rozwoju „e-samolotu”.
Pomysł samolotów elektrycznych nie jest nowy. Lotnicze silniczki elektryczne są już od dawna dość powszechnie stosowane w modelarstwie. Budowa „dorosłego” samolotu napędzanego prądem, to jednak dużo większe wyzwanie, bo ciężar baterii, potrzebnych do startu i lotu takiej maszyny, jest ciągle zbyt duży.
Wprawdzie linia Harbor Air zapowiada, że spróbuje zmodernizować wszystkie swoje samoloty za pomocą silników elektrycznych o mocy około 750 KM – i zapewnia, iż taki samolot, nadający się do obsługi krótkich tras. jest doskonałym rozwiązaniem dla linii lotniczych.- ale jest to jednak na razie głównie działanie promocyjno-reklamowe.
Wydaje się, że nieco większe, ale także trudne szanse powodzenia ma, realizowany już od prawie 20 lat, program budowy samolotu również elektrycznego – tyle, że napędzanego wyłącznie energią słoneczną. Takie samoloty, nazwane Solar, są projektem szwajcarskim.
3 grudnia 2009 roku samolot Solar wykonał swój pierwszy, jeszcze krótki, bo 400 metrowy przelot testowy na wysokości około 1 metra nad płytą lotniska. W kolejnych latach pułap maszyny był coraz wyższy, a czas lotu systematycznie się wydłużał. Już w 2010 roku Solar Impulse pokazał, że samolot napędzany tylko energią słoneczną może również latać w nocy. Lot trwał ponad dobę, bo 26 godzin. Samolot wzniósł się na wysokość aż 8720 metrów, leciał ze średnią prędkością wynoszącą ok. 38 km/h (jego prędkość maksymalna to 125 km/h). Rok później Solar Impulse wykonał lot międzynarodowy ze Szwajcarii do Belgii.
Kolejny taki samolot, Solar Impulse 2, to już projekt nie tylko szwajcarski. W jego stworzeniu uczestniczyła politechnika w Lozannie, Europejska Agencja Kosmiczna, firmy Dassault, ABB i inne. Jest to już duży samolot z czterema silnikami elektrycznymi i bardzo długimi skrzydłami o rozpiętości około 80 metrów. Napędza go prąd z ponad 17 tys. ogniw fotowoltaicznych umieszczonych w maszynie. Ma ciśnieniową kabinę umożliwiającą wykonywanie lotów na wysokości nawet 12000 metrów. Może pokonać ocean.
Solar Impulse 2 latał w coraz dłuższe trasy, aż wreszcie 9 marca 2015 r. wystartował w lot dookoła świata. Lot zakończył się powodzeniem – ale trwał aż 16 miesięcy. Po drodze samolot trzeba było naprawiać, zrobiono kilkanaście przystanków. Pokonano łącznie ok. 40 tys. kilometrów. Można byłoby z pewnością przebyć ten dystans w krótszym czasie, lecz przerwy w podróży, oprócz napraw i przeglądu samolotu, przeznaczone też były na kampanię na rzecz czystej energii.
Samolot Solar Impulse 2 przeleciał nad dwoma oceanami: Spokojnym i Atlantyckim. Był to ewidentny sukces, bo ustanowiono światowy rekord, jakim był nieprzerwany lot nad Pacyfikiem przez pięć dni i nocy (w sumie 118 godzin).
Na razie jednak na tym się skończyło. Droga od jedno czy dwuosobowego doświadczalnego samolotu elektrycznego rozwijającego średnią prędkość przelotową w granicach 60 – 70 km na godzinę, do normalnej, w miarę szybko latającej użytkowej maszyny o takim napędzie, będzie jeszcze bardzo długa. Podobnie jak droga, która pozwoliłaby samolotom przerabianym na prąd – na wzór wspomnianej Cessny – latać dłużej niż 25 – 30 minut.