17 sierpnia 2022

loader

Gospodarka 48 godzin

Niedokładności premiera

Jak oświadczył premier Mateusz Morawiecki, jego rząd zastanawiał się nad obniżką VAT do zera na artykuły żywnościowe, lecz Komisja Europejska nie zgadza się na tego typu działania. Premier stwierdził też: Gdyby była zgoda po stronie KE, to rząd wprowadzi na pierwsze półrocze przyszłego roku zerową stawkę VAT na artykuły żywnościowe – ale takiej zgody póki co nie ma. Oświadczenie to chętnie  kolportowali potem inni członkowie rządu, co oczywiście miało służyć przekonywaniu Polaków, jaka nieżyczliwa wobec nich jest Unia Europejska i jak chętnie rzuca im kłody pod nogi. Rzecz w tym, że Komisja  Europejska nie miała co się tu zgadzać albo nie zgadzać, gdyż wielkość stawek VAT ustala unijna dyrektywa, oczywiście stosowana przez Polskę, która nie przewiduje stosowania stawki zero procent w przypadku żywności. Owszem, każdy kraj może ją nieco zmniejszyć – ale obniżona stawka VAT dla artykułów spożywczych nie może wynosić mniej niż 5 proc. Słowa premiera doprecyzował minister finansów, stwierdzając, że zgodnie z dyrektywą unijną stosowanie stawki zero proc. VAT na żywność jest niedopuszczalne i stanowi naruszenie prawa UE.

 

Nieracjonalna strategia

Rada Ministrów przygotowała projekt uchwały w sprawie polityki zakupowej państwa. Ma to być dokument o charakterze strategicznym, który powinien pomóc w racjonalnym dokonywaniu zakupów przez jednostki sektora publicznego w Polsce w latach 2022 – 2025. Zawiera on opis systemu zamówień publicznych w oparciu o takie priorytety jak rozwój potencjału małych i średnich firm, profesjonalizm, zrównoważone zamówienia publiczne. „Przedstawiona polityka zakupowa państwa zdaje się wprowadzać kolejne komplikacje i obowiązki dla zamawiających, wobec czego w tym zakresie zasługuje na ocenę generalnie negatywną” – ogłosiła organizacja przedsiębiorców Business Centre Club. Postulat profesjonalizacji procesów zamówień publicznych nie jest w tym dokumencie w wystarczającym stopniu powiązany z analizą istniejących uwarunkowań faktycznych – stwierdza dr. Łukasz Bernatowicz, ekspert BCC. Jego zdaniem chybiony jest pomysł dalszego komplikowania i tak szczególnie złożonego systemu zamówień publicznych poprzez nakładanie dodatkowych obowiązków analitycznych na zamawiających przy planowaniu zamówień. Przeciwnie, przepisy o zamówieniach publicznych powinny być znacząco upraszczane w taki sposób by ich rozumienie i stosowanie było jednoznaczne i jednolite, a w ten sposób dostępne i prawidłowo stosowane również przez „zamawiających o bardziej ograniczonych zasobach”. Wprowadzanie dalszych utrudnień przy planowaniu i organizowaniu zamówień publicznych może przynieść zaś efekt odwrotny od zamierzonego i spowodować jeszcze większe skupienie się na formalistycznym przestrzeganiu procedur i norm planowania, zamiast na racjonalnym gospodarowaniu zamówieniami i pieniędzmi. Dziś ważną przyczyną małego udziału małych i średnich przedsiębiorstw w zamówieniach publicznych jest ciągłe praktyczne stosowanie kryterium najniższej ceny. Tymczasem w projekcie nowej polityki zakupowej państwa bardzo dużą wagę przykłada się do nakładania obowiązków szkoleniowych i dokumentacyjnych, takich jak np. ankiety, a za małą do umiejętności stosowania poza cenowych aspektów ofert.

 

 

Andrzej Leszyk

Poprzedni

Formuła 1 żegna Franka Williamsa

Następny

Duszenie Polski samorządowej