Duszenie Polski samorządowej

AL

Za sprawą polityki PiS gminy mają dostać 48,4 mld zł, ale łączne ubytki finansowe samorządu terytorialnego mogą wynieść aż 207 mld zł.

Wydaje się – trawestując nieco powiedzenie przypisywane Goebbelsowi – że prominenci PiS na dźwięk słowa „samorząd” chętnie odbezpieczyliby swoje pistolety. W ich idealnym, autorytarnym świecie jest wprawdzie miejsce dla samorządu – ale tylko dla takiego, który entuzjastycznie i sumiennie wykonuje polecenia partii i rządu. Inne są generalnie przeznaczone do odstrzału i zagłodzenia.

Rząd Prawa i Sprawiedliwości od sześciu już lat prowadzi agresywną politykę wobec samorządów lokalnych. Poprzez wprowadzanie kolejnych ustaw destabilizujących finanse jednostek samorządu terytorialnego, rząd próbuje upartyjnić i uzależnić je od państwa. To bezwzględne i celowe działanie zmierzające wprost do przejęcia przez PiS kontroli nad samorządami – zwraca uwagę Lewica.

Relacje między samorządami lokalnymi a rządem nie zawsze były w Polsce łatwe, co wynikało z przerzucania ciężaru odpowiedzialności i finansowania części zadań na samorządy bez rekompensaty. Jednym z najważniejszych przykładów tej polityki jest finansowanie oświaty. Gdy państwo przekazywało szkoły samorządom, miało również subwencjonować ich utrzymanie. W praktyce subwencja nigdy nie była wystarczająca i powstała luka w wysokości ponad 20 mld zł rocznie, którą musiały uzupełnić gminy i powiaty.

Państwo nie pokrywało również całości wydatków na zadania zlecone, takie jak prowadzenie urzędów stanu cywilnego, wydawanie dowodów osobistych, organizacja wyborów czy wypłata zasiłków z pomocy społecznej. Za rządów Platformy Obywatelskiej ta współpraca jeszcze się jakoś układała. Gdy jednak do władzy doszło Prawo i Sprawiedliwość, relacje między rządem a samorządem dramatycznie się pogorszyły, zarówno w obszarze finansów, jak i w procesie dialogu i współdziałania.

Skala niekorzystnych zmian dla samorządów w ostatnich latach była niespotykana, a ich sytuacja finansowa, mimo podejmowanych oddolnych działań w pozyskiwaniu środków zewnętrznych, uległa pogorszeniu. Ponadto, mimo wielu głosów sprzeciwu samorządowców, ekspertów i opinii publicznej, już od 2022 roku wejdą zmiany, które będą miały dramatyczne skutki finansowe dla samorządów.

W ramach tzw. „Polskiego Ładu” podwyższona została kwota wolna od podatku – w podatku od dochodów osobistych PIT, co spowoduje, że wpływy z tego podatku znacząco spadną. Dla samorządów oznaczać będzie ogromne straty finansowe. Rząd, wprowadzając korzystne zmiany dla części osób, świadomie nie zadbał o wyrównanie finansowania wspólnot lokalnych. Wejście w życie zasad określonych w Polskim Ładzie oznacza, że ponad tysiąc samorządów może stracić płynność finansową, jeśli kategorycznie nie zmniejszy swoich wydatków. W efekcie korzystne dla paru milionów podatników zmiany oznaczać będą znaczne podwyżki opłat za gminne usługi, a także wstrzymywanie ważnych inwestycji. Zapewne samorządy uznane przez PiS za „swoje” będą mieć szanse na uzyskanie refundacji od rządu. Innym zagrozić może finansowa zagłada.

To nie pierwsze zmniejszenie dochodów samorządowych spowodowane polityką PiS. Zmiany podatkowe w 2018 i 2019 roku również nie zostały zrekompensowane i kosztowały samorządy ponad 6 mld zł. Samorządowcy podkreślają przy tym, że ogromnym problemem jest znaczący wzrost bieżących kosztów obsługi mieszkańców. Jest on dwukrotnie wyższy niż wzrost dochodów bieżących.

Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych oraz jednorazowy dodatek dla samorządów mają zmniejszyć przewidywany w przyszłym roku ubytek środków dla samorządów do około 4 mld zł. Lewica wskazuje, że w ciągu dziesięciu lat gminy mają dostać zastrzyk na poziomie ok. 48,4 mld zł. Jednakże łączne ubytki finansowe jednostek samorządu terytorialnego do końca 2031 r. mogą wynieść aż 207 mld zł, osiągając już od 2022 r. kwotę 19 mld zł rocznie. Skala obiecywanego wsparcia jest więc nieporównywalnie mała.

Dodatkowo, rząd zaplanował największe obciążenie samorządów – 11 mld zł – na rok 2023, czyli na miesiące przed wyborami samorządowymi. Wielu samorządowców słusznie obawia się, że przy podziale środków z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych preferowane są samorządy, w których rządzi PiS lub burmistrzowie sympatyzujący z rządem. Te, w których np. rządzą ludzie związani z opozycją, pieniędzy nie dostaną lub otrzymają je w symbolicznej wysokości. W przeszłości widzieliśmy już, jak rząd rozdaje pieniądze “swoim”, a wnioski samorządów z innej opcji politycznej lądują w koszu – wskazuje Lewica.

Fundusz Inwestycji Lokalnych to również kolejny przykład na to, że władza zamiast przeprowadzić gruntowną reformę finansowania samorządów lokalnych w Polsce, idzie w kierunku dalszej centralizacji państwa i odbierania samorządom kolejnych kompetencji. Kilka lat temu ówczesny wicepremier Mateusz Morawiecki ogłosił, że rozwój kraju będzie zrównoważony, a cała Polska będzie atrakcyjnym miejscem do inwestowania. W działaniach rządu wyraźnie widać upartyjnienie wsparcia i łatanie systemu, a nie rzeczywistą pomoc dla biedniejszych gmin i powiatów, które jej faktycznie oczekują.

Obecna polityka rządu prowadzi do kryzysu finansów samorządów, utraty przez nich samodzielności, a na końcu podporządkowania rządowi. Aby do tego nie doszło, finansowanie samorządu terytorialnego musi być stabilne i budować jego niezależność. Należałoby zatem zwiększyć udział samorządów w dochodach z podatku PIT z dzisiejszych około 50 proc. do 70 proc. Gminy, powiaty i województwa powinny otrzymywać więcej pieniędzy z podatków płaconych od dochodów ich mieszkańców, a mniej tych środków powinno trafiać do budżetu centralnego.

Każda zmiana wprowadzona przez rząd, która wpływa negatywnie na finanse samorządu terytorialnego, musi być zrekompensowana. Wspólnoty lokalne nie mogą wstrzymywać swoich planów inwestycyjnych w obawie przed pomysłami rządu, które zmniejszą ich dochody. Dlatego Lewica złożyła projekt ustawy o subwencji rekompensującej, które przewiduje takie rozwiązanie.

Państwo musi wziąć większą odpowiedzialność za finansowanie oświaty. Gminy powinny otrzymać dodatkowe wsparcie finansowe w zakresie opracowania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.

Ponadto należy wzmocnić rolę Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego jako stałego miejsca opiniowania projektów rządowych. Samorządowcy powinni również decydować o wydatkowaniu większości środków unijnych. W przypadku stosowania przez Komisję Europejską mechanizmów blokowania wypłacania funduszy w wyniku łamania zasady praworządności, należy pilnie opracować i wprowadzić mechanizm przekazywania pieniędzy unijnych wprost do samorządów – z pominięciem władz centralnych.

Wspomniane tu propozycje Lewicy pozostaną z pewnością głosem wołającego na puszczy. Dążą one bowiem do wzmacniania samorządów, gdy tymczasem obóz rządzący chce je osłabiać.

Poprzedni

Gospodarka 48 godzin

Następny

Cukier wcale nie krzepi