Gospodarka 48 godzin

Biją naszych!
Związek Przedsiębiorców i Pracodawców wskazuje na szykany, jakie dotykają polskich przedsiębiorców pragnących funkcjonować we Francji. ZPP narzeka, iż problemy, z którymi zmagają się polscy przedsiębiorcy we Francji, są ogromne. Francuskie władze utrudniają polskim przedsiębiorcom działalność poprzez praktykę administracyjną, przepisy chroniące krajowy rynek, oraz kampanię oszczerstw skierowaną przeciwko polskim firmom. Polskie firmy są nękane nadmiernymi kontrolami i karami. Jednocześnie, w francuskim prawie można znaleźć przepisy, które bezpośrednio godzą w swobody jednolitego rynku, a medialna kampania oszczerstw tworzy klimat, w którym łatwo uzasadnić dodatkowe kontrole i restrykcje. Zdaniem Cezarego Kaźmierczaka, prezesa ZPP: Francja ma problem z zaakceptowaniem polskich przedsiębiorców w innej roli niż tanich podwykonawców. Mamy do czynienia z różnego rodzaju represjami wobec polskich firm i uważamy, że Polska zbyt mało zdecydowanie z tym walczy. Jeśli chcemy coś zmienić, konieczne jest analogiczne traktowanie kontrahentów z Europy zachodniej, którzy działają w Polsce. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców przygotował raport, w którym zbiera historie przedsiębiorców i opowiada o ich problemach w działalności we Francji. Podczas jego tworzenia ZPP napotkał na poważne ograniczenia. W obawie przed reperkusjami ze strony francuskich władz, wielu przedsiębiorców rezygnowało z opowiadania o swoich problemach lub prosiło o zachowanie poufności. Strach był zatem ważnym czynnikiem ograniczającym dostępność danych. Raport podaje jednak przykład firmy FructoFresh, który pokazuje, jak francuska administracja pozwala rodzimym firmom budować swoją pozycję gospodarczą na łamaniu prawa europejskiego, ze szkodą dla bezpieczeństwa konsumentów i integralności jednolitego rynku. Francuska inspekcja pracy zastraszyła zaś przedstawiciela firmy Aterima Work do tego stopnia, że zrezygnował on z prowadzenia działalności na terenie Francji. Natomiast przypadek bezprawnego aresztowania pojazdu polskiej firmy transportowej pokazuje jak dotkliwa w skutkach może być bierność służb wobec problemów polskich firm. – Również wykorzystywanie pojęcia dumpingu socjalnego stygmatyzuje pracowników delegowanych. Pojęcie to zasadza się na porównywaniu nielegalnej praktyki wprowadzania do obrotu produktów poniżej ceny ich wytworzenia z całkowicie legalną praktyką wykonywania pracy za bardziej konkurencyjną stawkę. Sugeruje również, że wykonywanie pracy w innym państwie członkowskim jest czymś niedozwolonym, gdy w istocie jest to podstawa jednolitego rynku – dodaje Kamila Sotomska z ZPP.

ZUS potrzebuje składek
Wedle danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, na koniec maja bieżącego roku w Polsce pracowało legalnie 797 tys. cudzoziemców. To osoby zarejestrowane w ZUS i płacące składki ubezpieczenia społecznego. Jest ich o 127 tys. więcej niż przed wybuchem pandemii w marcu ubiegłego roku. Wśród pracujących cudzoziemców około pół miliona stanowią obywatele Ukrainy. Oczywiście kilkakrotnie wyższa jest liczba cudzoziemców, pracujących w Polsce na czarno, bez żadnych umów i ubezpieczenia. Cudzoziemcy pracujący legalnie wpłacili do ZUS w ubiegłym roku prawie 6 mld zł składek. Dlatego istotne jest, by „nielegałów” wykrywać i skłaniać do podjęcia oficjalnego zatrudnienia.